Dodaj do ulubionych

Skad wzięły się Wasze Pędraki?

27.08.07, 16:21
Oczywiście nie pytam o technikę uprawiania seksu tongue_out

Zastanawiam się w wyniku jakich splotów wydarzeń poczeły się Wasze
dzieciaczki - czy były owocem spontanicznej miłości, czy może
sukcesem, który uwieńczył długie starania, a może klasyczną wpadką.

Czy powoływaniu ich na świat towarzyszyły jakieś dylematy i
rozterki, czy wecz przeciwnie - dzika euforia?
Obserwuj wątek
    • ibulka Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 27.08.07, 22:14
      u nas była wpadka. dwa razy wink)

      owszem, planowaliśmy dzieci. pięcioro nawet big_grin
      wychodziliśmy z założenia, że jeśli będziemy mieli dziecko teraz, to nic się nie
      stanie, ale jeśli będziemy je mieli za rok, dwa lata, to też dobrze.
      no i poszedł pewnego razu małżonek po UNIMILA...
      i baaardzo przyjemnie było, dopóki ten cudowny lateksik nie wziął i nie pękł big_grin

      a kilka miesięcy później urodziła się Julia smile)))


      postanowiliśmy, że chcemy mieć małą różnicę wieku między dziećmi, więc postaramy
      się o drugie, kiedy tylko będę mogła.
      no, i tak się postaraliśmy, że różnica wieku jest MINIMALNA, i w dodatku
      małżonek strzelił w dwójeczkę big_grin
      również na UNIMILU, polecam wszystkim, którzy chcą mieć dzieci big_grin



      absolutnie nie żałujemy.
      cieszymy się, że to właśnie wtedy zaciążyłam z Julką, i potem z bliźniakami... smile)
    • anna_sla Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 28.08.07, 00:19
      moje pierwsze było dłuugo wyczekiwane. O dziecku marzyłam od 16-go roku życia,
      więc chyba wpadka mi nie groziła ;P Moja trzylatka jest wynikiem dwuletniej
      walki z niepłodnością i moimi hormonalnymi problemami zdrowotnymi ją powodującą.
      Ale w zasadzie, po tych dwóch latach poddałam się i zaczęłam szukać zapomnienia
      kupując sobie działkę pod uprawę i uprawiałam ją.. całe 4 m-ce ;P Niestety mimo
      iż była pierwszym wyczekiwanym przeze mnie aniołkiem jej pojawieniu się
      towarzyszyła depresja poporodowa przez kolejne 9 m-cy. Nie byłam przygotowana na
      to co nastąpiło, na sposób w jaki urodziłam, na OIOM niemowlęcy itp.

      Kolejne dzieci również nie były dziełem przypadku. Pragnęliśmy małą różnicę
      wieku, ale gdy po kilku miesiącach nie udawało się a różnica wciąż wzrastała
      poszliśmy znów po leki (przy okazji dowiadując się, że bez nich mogłabym nigdy
      nie zajść ani razu) i udało się, również podwójnie jak mojej przedmówczyni wink.
      Tymczasem pojawili się w chwili powstałego największego zamieszania rodzinnego,
      operacje, choroby, rehabilitacja i opieka nad najbliższymi członkami mojej
      rodziny, więc znów przez chwilę zapomnieliśmy o podjętych środkach (leki brałam
      wtedy odruchowo). Musiałam zrezygnować z opieki nad swoim chorym dziadkiem,
      który z resztą umarł na 2 m-ce przed pojawieniem się swoich pierwszych prawnuków
      - chłopców.

      Kiedy dowiedziałam się, że to bliźniaki to był szok, płacz i szloch a cała ciąża
      nie była zbyt kolorowa przez problemy z mężem (prawie się rozstaliśmy) i sama
      byłam chwiejna emocjonalnie choć sam fakt podwójnej ciąży zaakceptowałam dość
      szybko.. mimo to bałam się tego jak sobie poradzę. Kiedy urodzili się, ja przez
      kolejne miesiące stąpałam dumnie po chmurach smile))
    • lila1974 Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 28.08.07, 03:19
      Pierwsza córa była dzieckiem ze wszech miar planowanym. Myślę, że
      traktowaliśmy zajście w ciąże jako naturalną konsekwencję faktu, ze
      bardzo się kochamy. Poczęła się w czwartym miesiącu starań smile

      Wiadomość o ciąży była dla mnie tak elektryzująca i radosna, że
      obdzwoniłam calusieńką rodzinę, babcie, wszystkie ciotki, kuzynki,
      przyjaciół i znajomych, a nie tylko rodziców i teściów, czy
      rodzeństwo smile

      Z Nelą sprawa przedstawiała się nieco inaczej. Niby zawsze marzyłam
      o dwójce dzieci, ale jakoś ciężko mi było zdecydowac o momencie
      poczęcia. Wciąż wydawało mi się za wcześnie, przecież Konstancja
      była jeszcze taka mała i potrzebowała mamy tylko dla siebie ...
      mieszkanko za małe, wypłaty takie sobie, rozpoczęta własna
      działalność ... rodzice może będą źli ... same dylematy.

      Moje, bo mąż wydawał się ich być pozbawiony, wciąż proponował, by
      postarać się o drugie dziecko. Przyczym nie wynikało to z faktu, że
      jako ojciec córki miał parcie na syna. Mąz wydaje się być pozbawiony
      tego typu ambicji - dla niego dziecko samo w sobie jest radością a
      nie jego płeć.

      Tu anegdotka:
      W czasie mojej pierwszej ciąży było dla nas sprawą jasną, że nie
      chcemy znać płci dziecka. Nawet nas nie kusiło, by sprawdzić. Każda
      wizyta na USG zaczynała się przypomnieniem lekarzowi, żeby nie
      zdradził się słowem lub gestem, z kim ma do czynienia po drugiej
      stronie ekranu.

      I prosze sobie wyobrazić, że pierwsze słowa mojego męża na widok
      Konstancji wyciągniętej z mojego brzucha brzmiały:
      "Przy drugim też nie chcę wiedzieć" smile

      Nie ukrywam, że zaimponował mi taką postawą. Iluż ja kolegom się
      natłumaczyłam, że syn jest bardziej związany z matką i własciwie
      powinni błagać los o córki tongue_out


      No i ten pozbawiony dylematów mąz nie ustawał w namowach. Pewnego
      listopadowego dnia udało mu się mnie namówić do aktu tworzenia tongue_outPP
      W efekcie czego już 6. grudnia podzieliłam się z mężem dobrą
      nowiną smile

      Jego radość była widoczna, mnie nadal szarpały wątpliwości. Zdarzało
      mi się nawet zalewac łzami. Trwało jakiś czas zanim pogodziłam się z
      myslą, ze Konstancja w wieku lat 3 zostanie starszą siostrą.

      Żałuję tylko jednego - ciąża z Konstancją była dla mnie czymś
      wyjątkowym, dużo z niej pamiętam, pamiętam co czułam, kiedy i w jaki
      sposób Konstancja dała mi o sobie znać ... nawet mój mąż był dla
      mnie czulszy i bardziej kochany, choć wydawało mi się, ze już
      bardziej nie mozna. A ciąża z Nelą? Jakoś tak przeleciała sad

      Na szczęście Kornelka nic sobie nie robiła z mamusinych smutków i
      rosła zdrowo. Raz tylko musiałam wylądowac na patologii ciązy, ale
      to nie z małą było coś nie tak tylko z moimi nerkami i musiałam
      przyjmowac antybiotyki dostępne jedynie w szpitalu.

      Teraz, jak to piszę, to mam pełną świadomość, że dopuściłam się
      karygodnego zaniedbania wobec młodszej córki. Muszę sięgnąc po swoje
      stare notesy i odtworzyć dla niej ten czas.

      A moje obawy? Jak się okazało były bezpodstawne. Konstancja fakt, że
      zostanie starszą siostrą przyjęła bardzo łatwo i cieszyła się
      ogromnie. Wszystkim wkoło rozpowiadała, ze mamusia urodzi jej
      siostrzyczkę (tylko ona tak twierdziła, cała rodzina stawiała na
      brata). Rodzice i tesciowie równiez ogromnie się ucieszyli. Mąż
      dostawał awanse i wciąż lepsze pensje ... tylko mieszkanko nadal tak
      samo ciasne smile
    • maw3 Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 28.08.07, 12:15
      U mnie banalnie do bólu. Muszę przyznać, że jakby ktoś z boku
      ocenił, to powiedziałby, ze u nas dziecko stanowiło element
      planu.Tak też poniekąd było, choć oczywiście jako rodzice tego tak
      nie nazwiemy.Studia,zdobycie pracy, budowa domu, jego
      wykończenie,dziecko.Dokładnie w takeij kolejnoścismile. A pędrak
      pojawił się tak szybko,ze aż trudno mi było w to uwierzyć.Pod koniec
      lutego pomyśleliśmy na poważnie o dziecku a już 1 kwietnia lekarz mi
      pogratulował - i nie był to Prima Aprilissmile.Mimo, iż przeceiz
      wiedziałam,ze staram się o dziecko to sam fakt ciązy mnie
      przeraził.Przez pierwszy okres czasu nie potrafiłam się tym
      cieszyc.Raczej był strach.O wiele rzeczy.Głównie o zdrowie dziecka
      (ujawniła się groźba konfliktu serologicznego), o to jak to będzie,
      czy poradzę sobie.Miałam wrażenie, ze to koniec czegoś dla mnie.Ale
      nie wiedziałam dokładnie czego.Radosc budziła się powoli, w tle
      działy sie jakies zawirowania rodzinne, lekarz straszył mnie na
      kontrolach, dwa razy patologia...Chyba nie lubiłam byc w ciąży,
      bardzo chciałam już urodzić.Kiedy wreszcie urodziła się Ola swiat
      stał się piękny, duma rozpierała mnie i wszystko było super.Ale
      spokój trwał krótko, bo Ola jak miała miesiac strasznie zachłysnęła
      sie mlekiem i CUDEM udało się ją odratować.Była reanimacja, był
      szpital, było pozachłystowe zapalenie płuc, było podejrzenie
      niedotlenienie i powikłań neurologicznych, badania, podejrzenia,
      diagnozy....Wszystko skończyło się dobrze ale moja psychika tego nie
      wytrzymała i przypłaciłam to wielomiesięczną depresją i nerwicą.
      Teraz jest już ok, chciałabym mieć drugie dziecko ale prawdopodobnie
      sie na nie nie zdecyduję.Za wiele mi/dziecku groziło w czasie ciązy,
      za dużo widziałam w szpitalu dziecięcym,wciaz mam sny jak trzymam
      swoje prawie martwe dziecko na rekach (po zachłyśnieciu).To wszystko
      to już mam nadzieję przeszłosć.Nie miałabym chyba siły na nowe
      stresy i nerwy z maluchem... Ola jest już duża i jest naszym oczkiem
      w głowie. Coś mi mówi,ze bedzie jedynaczkąsmile
      Aha. W ogóle nie miałam matczynej intuicji w ciazy.Uparcie
      twierdziła,ze to bedzie chłopak.A jeszcze jak moja mama zobaczyła ,
      ze wszystko co jem jest czarne od pieprzu to już w ogóle- chłopak i
      koniec. No i zgodnie z przeczuciami - mam corke!smile))).
      • lila1974 maw3 28.08.07, 13:19
        O cholrobcia surprised
        Nie dziwię się, ze masz traumę.
        Najważniejsze, ze udało Ci się przejść zwycięsko przez ten koszmar.

        Ola na razie jest jeszcze małą dziewczynką, a więc stresy związane z
        ciążą i jej zdrowiem są świeżę. Nigdy jednak nie wiemy, co nam
        przyjdzie do głowy za jakiś czas smile

        Z rodzeństwem czy bez życzę Oli całkowitego powrotu do zdrowia a
        Tobie już tylko radości z macierzyństwa smile
        • maw3 Re: maw3 28.08.07, 13:28
          Dziekujęsmile
          Mam nadzieję, ze tamto zdarzenie nie pozostawiło skutkow, choć przez
          jakiś czas Ola była obserwowana w kierunku padaczki.póki co
          podejrzenia się nie potwierdziły.Ale człowiek to skomplikowana
          maszyna i czasem nieprzewidywalna....
          Narazie z Olą jest ok, (oprócz pieniążka połknietego i wciaż nie
          wydalonego, pisałam o tym jakiś czas temu) a w poniedziałek staje
          sie przedszkolakiemsmile))).Bożesz, jakie ja mam już duże dziecko....smile
          • lila1974 Re: maw3 28.08.07, 13:32
            Pozwolę sobie na drobną uwagę.
            Maw Ola jest jedynaczką więc nie masz tego porównania, które mam ja
            i mamy innych pędraków ze starszym rodzeństwem.
            Nie popełniaj naszego błędu i nie odbieraj Oli jako dużej
            dziewczynki.

            Ja tak miałam z Konstancją, dopiero teraz przy Neli widzę, że
            trzylatek to jeszcze na prawdę malutki i głupiutki szkrabik.

            Tak, wiem, że pisałas ostatnie zdanie z przymrużeniem oka, ale
            prosze weź sobie moje słowa do serca smile
    • marioladabr Michał 28.08.07, 14:32
      Lila,a le Ty dociekliwa jesteś... pytasz o drugie połowy, prosisz o
      opisanie siebie samych i o pojawienie się Pędraków...
      No dobra... Michał jest zaplanowanym dzieckiem prawie co do dnia.
      Począł się mniej więcej w okolicach urodzin taty a urodził się
      prawie w moje urodziny - spóźnił się niecałe 4 godziny. Rok
      wcześniej odstawiłam tabletki i stosowałąm metodę termiczną, to
      pozwoliło mi dokładnie określiś kiedy może począć się dziecię.
      Pofolgowaliśmy sobie miesiąc wcześniej ale Michałek urodził się tak
      jak chciałam. Więcej dzieci nie planuję. Michał ma przyrodnich braci.
      • lila1974 Re: Michał 28.08.07, 14:37
        Lubię poznawać ludzi smile
        Lubię wiedzieć co im w duszy gra smile
    • anawa99 Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 28.08.07, 14:43
      U mnie też zero spontaniczności. Wyszłam za mąż w wieku 26 lat i
      postanowiłam, że pierwsze dziecko urodzę przed 30-tką. Do tego czasu
      chciałam trochę pobyć tylko z mężem, bo nie "chodziliśmy" długo
      przed ślubem. W okolicach 29 urodzin zrobiłam sobie różne badania,
      ginekologiczne, moczu, krwi, w kierunku rożyczki i toksoplazmozy,
      zaszczepiłam się na żółtaczkę. Pędrak Tomek począł się w pierwszym
      miesiącu starań (z pomiarów temperatury wyznaczyłam owulację). Ciąża
      była bezproblemowa. Jednak 6 tygodni po porodzie okazalo się, że
      maly ma asymetrię ułożeniową, kręcz karku i wzmożone napięcie
      mięsniowe, rehabilitowany był pół roku. Zawsze chciałam mieć dwoje
      dzieci w odstępie max 3 lat, więc przed 2 urodzinami Tomka
      zrobiliśmy mu siostrzyczkę, również w pierwszym cyklu starań.
      Urodziła się Daria, na szczęście spokojna i zdrowiutka jak ryba.
      Więcej dzieci nie planujemy, a UNIMIL jeszcze nigdy nas nie
      zawiódł smile
      • 2razy_mama Re: Z wielkiej miłości rodziców ;)) 28.08.07, 21:15
        Nasz pierwszy syn był zupełnie nieplanowany. Jacuś spowodował nasz szybki ślub,
        znaliśmy się 9 m-cy gdy okazało się, że jestem w ciąży(zawiodły pigułki). Drugi
        syn (Patryś) poczęty został na skutek spontanicznego, nieskrępowanego seksu (w
        niezupełnie bezpieczne dni). I tu przyznam się do lekkiej prowokacji z mojej
        strony - tak to jakoś chcący-niechcący wycyrklowałam, bo tak szczerze mówiąc
        bardzo chciałam mieć drugie dziecko, a mąż nie chciał...
        A teraz to właśnie Patryś jest ukochanym syneczkiem męża smile
    • siasiuszek Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 02.09.07, 17:18
      co mogę powiedzieć - pękła nam gumka i bardzo wraz z mężem się z
      tego cieszymy ;-P
      To musiało być przeznaczenie ;-D
    • aniazm Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 03.09.07, 11:20
      u nas spontanicznie smile w jednym i drugim przypadku.
      w lipcu się pobraliśmy, a w październiku byliśmy już w ciąży (to z Antosiem).
      ciąża była ok, oprócz tego, ze przytyłam 25 kg... i urodziłam w 36 tygodniu.
      Antoś chował się zdrowo, więc jak miał półtora roku zdecydowaliśmy się na drugie
      i tak sobie próbowaliśmy (ze 3-4 miesiące), aż się udałosmile Stacho tez się
      wcześniej urodził (w 37), ciąża byłą ok i przybrałam tylko 12 kg, których już
      nie ma, za to są jeszcze kilogramy z poprzedniej ciąży...

      myślimy o trzecim dziecku...
    • makbyt Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 04.09.07, 10:27
      U koleżanki na weselu. Ale żeśmy z eksem szaleli! Wesele bylo w
      malym hotelu , bylo trochę nudnawo i żeśmy ciągle wyskakiwali do
      kibelka. To byly czasy!!! Ech...
      Mój związek się rozpadl- ale jesteśmy w dobrych stosunkach;
      małżeństwo mojej koleżanki też nie ptzetrwało. Ciekawe

      • lila1974 Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 04.09.07, 11:29
        No to się usmiałam smile
        • de_profundis Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 14.09.07, 12:51
          Cześć
          Pierwsze dziecko - wpadka z dodatkowej owulacji (zaszłam w ciążę w
          termnie @) - euforia bo mówiono mi że raczej nic z marzeń o dziecku
          nie będzie, ciaża bez problemów, pomijając wymioty na początku,
          rozwiązanie w 39 t.c. - zdrowy piękny chudy syn big_grin Teraaz jestem w
          ciązy po raz drugi po 1,5 walce z niepłodnościa wtórną.
    • ania.silenter Oleńka 15.09.07, 21:49
      zaplanowana, bardzo oczekiwana, poczęta rok po ślubie (miałam już 29 lat, a mąż
      - 34).
      Adunia - wpadka na całej linii (Ola miała 7 miesięcy), ale serce matki jest
      dziwne - po początkowym szoku czekałam na moją kruszynkę z niecierpliwościąwink.
      Hmmm...tak sobie myślę, że Ada po prostu postanowiła do nas przyjść w tym
      właśnie momencie. Jak postanowiła tak zrobiłatongue_out.
      • lila1974 Aniu 15.09.07, 22:09
        Niby wiem, że to bzdura, a jednak podświadomie wierzę, że dzieci
        siedzą gdzies w obłokach i schodzą tam gdzie chcą ... smile
        • ania.silenter Re: Aniu 15.09.07, 22:59
          lila1974 napisała:

          > Niby wiem, że to bzdura, a jednak podświadomie wierzę, że dzieci
          > siedzą gdzies w obłokach i schodzą tam gdzie chcą ... smile

          Właśniesmile. Jeśli chodzi o Duśkę to z naciskiem na słowo CHCĄtongue_out. To bardzo
          stanowcza młoda damawink.
          • de_profundis Re: Aniu 17.09.07, 11:48
            Tez gdzies tam po cichu wierzę w takie rzeczy. Miesiąc przed
            poczęciem się Wiktora wymyśliliśmy dla niego imię i w następnym
            cyklu wpadłam jak juz pisałam w terminie spodziewanej @, a o Fasolkę
            staraliśmy się 1,5 roku i nic dopóki nie wymyśliliśmy imienia tak
            juz na 100% i tez w następnym cyklu zaszłam (jak już miałam zamiar
            sie poddać) i tak po cichu wierze ze dzieci przychodzą na "wołanie".
            Że spodobało się imię i postanowiają się pojawić.Sprawdzę tę teorię
            gdy okaże się ze Fasolka jest dziewczynką, bo tym razem nie mamy
            imienia dla chłopca.
    • patyk.od.zosi Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 20.09.07, 15:12
      witam panie smile

      ja pierwszy raz tutaj

      trafilam dzieki linkowi lily1974 o forum "pedraki 2004", ktory
      znalazlam na forum "gwiadki 2001"

      tak wiec mamy - lila - i pedraka i gwiazdke

      jesli chodzi o temat watku to: i jedno i drugie bylo wyczekane,
      zaplanowane, zeby nie powiedziec "wymeczone" wink
      w obu przypadkach lekarze nie dawali mi szans na samoistne zajscie w
      ciaze, ale na szczescie - poza ogromna iloscia hormonow i zastrzykow
      - obylo sie bez in vitro

      ale lekko nie bylo... wink
      _______
      pozdr.,
      patyk+2
      • melba76 Re: Skad wzięły się Wasze Pędraki? 30.09.07, 21:41
        Ja już kiedyś tu zaglądałam, przyszłam zerknąć, co słychać smile

        Nasza córeczka była planowana i udało się nam od razu ją stworzyć smile
        wielkie szczęście smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka