Dodaj do ulubionych

Do Matyldy

29.09.07, 21:55
Wpisałam ci się na niejadkach, powiedz mi proszę co i ile je Twoja
Jagódka? Jakie masz metody na zachęcenie do jedzenia?
Bo tu raczej widzę, ze reszta luciaków ma dość dobre apetyty,
dlatego zwracam sie do ciebie...
Obserwuj wątek
    • minka2403 Re: Do Matyldy 29.09.07, 22:36
      BArdzo przepraszam, ze sie tu wtrącam nieproszona, ale moj luciak ma apetyt
      praktycznie tylko na cycusia. I ja juz wymiekam. Dzisiaj dostal rozgniecionego
      banana - zjadl moze 3 lyzeczki, ale nie pelne, tylko takie na czubku
      zaczerpniete, mieska zmiksowanego moze 2 by sie uzbieralo, jabluszko + morela -
      cos pewnie okolo 4 wciskanych na sile, no i premiera - buraczki. Buraczkow zjadl
      rownie niewielka ilosc, a cala reszta spektakularnie wyladowala na podlodze, bo
      tak sie bronil rekoma, ze mi wytracil wszystko z reki. I tak jest codziennie.
      Kaszek nie chce w ogole. Wciaz probuje czegos nowego, najpierw byly sloiczki,
      teraz gotuje sama, ale ciagle znikome rezultaty. Moje strojenie min w ogole na
      niego nie dziala, jesli juz, to musi robic to ktos postronny (babcia, siostra,
      itd.). NIe uciekajcie wiec moze zupelnie na inne forum. Wsrod naszych luciakow
      na pewno wiecej jest takich niejadkow.
      • matylda07 nie uciekamy:) 29.09.07, 23:14
        napisałam na "niejadkach" o moim sposobie, rano, gdy jest głodna daję porcję
        warzyw, owoców, mięsa, oliwy, bo później nie ma siły, żeby wzięła to do ust.
        Jedynie tego banana toleruje, ale ile można. Kaszek też nie ruszy.
        Nie jest to może najlepszy sposób, ale cały czas próbuję. Nauczyłam się też, ze
        wmuszanie przynosi odwrotny skutek, na drugi dzień zaciśnie usta i koniec. Myślę
        też, że zagadywanie, zabawianie, telewizja i szybka łycha do buźki nie jest
        dobrym pomysłem, bo dziecko w końcu zrozumie, że to oszukiwanie. To tylko moje
        zdanie. Ja prostu odkładam łyżkę i za 5 minut próbuję. Zdarza sie, że zje całą
        porcję. A jak nie to trochę więcej mleka wypije.
        • lilka11333 Re: nie uciekamy:) 30.09.07, 22:39
          Nie uciekamy, spokojnie, tu tez możemy sobie powymieniać uwagi i
          może sobie nawzajem pomożemysmile. Moja Lilka ma permanentny
          szczękościsksmile. Ostatnio nic nie działa, piloty telefony, cukierki
          do przekładania, nic, totalnie nic. Wiem ze to na dłuższą metę do
          niczego dobrego nie prowadzi, dziecko powinno jeść świadomie, ale
          kurczę gdyby nie to oszukiwanie, to ona by połowę z tego nie ważyła,
          (waży ok 7300g), teraz chyba 10 centyl. U nas to o tyle ważne, ze im
          będzie lepiej przybierała, tym operacja szybciej się odbędzie i to
          mnie strasznie stresuje i chyba za bardzo na nią naciskam. Boję sie
          ze ją zraziłamsad
          Lilka je taksadzaznaczam ze to w większości na wcisk)
          ok 6 rano 70 ml mleka mod.
          ok 8 70 ml Sinlaku z owocami
          ok 11 120 ml mleka
          ok 13 pół słoiczka zupki
          ok 15 120 ml mleka
          ok 17 pół słoiczka owoców
          na noc ok 150 mleka
          cycuś doraźnie, ale juz coraz słabiej ssiesad
          Acha, u nas zupka rano odpada, bo Lila ma słabuitki apetyt rano, w
          przeciwieństwie do Jagódki. Macie jakieś inne sposoby by buźka się
          otwierała?
          -
          Lilusia 8 luty 2007 r.
      • lilka11333 Do Minki 30.09.07, 22:41
        A od kiedy zaczęłaś podawać inne jedzenie niż cycusia?
        Może synek jeszcze nie całkiem dojrzał do innego jedzenia?
    • minka2403 Re: Do Matyldy 30.09.07, 22:51
      Dzieki Wam za odpowiedzi. Jak maly skonczyl 4 m-ce to zaczelam podawac mu soczki
      (zalecila mi te soczki pediatra, bo robil wtedy kupke raz na kilka dni). Potem
      od 5 m-ca zupki jarzynowe, a od 6-go miesko. Teraz ma skonczone 7 i je chyba
      mniej niz przedtem. (Tylko cycolka potrafi niezle wtrzachnac). Jak przeczytalam,
      ile je Lilusia, to pozazdroscilam... Ja tez codziennie cos probuje mu dawac i
      licze, ze moze kiedys zaskoczy.
      • lilka11333 Re: Do Matyldy 01.10.07, 09:37
        hmmm, wydaje mi się ze są poprostu takie dzieci, które nie tolerują
        początkowego jedzonka, a potem od razu biorą się za stałe jedzenie,
        ono jest bardziej atrakcyjne, można je sobie wziąć do rączki,
        pomemlać, nawet pobawić sie. Wczoraj Lilka cały dzień odstawiała
        cyry w krzesełku, a wieczorem jak jedliśmy kolację, to z talerzy by
        nam wyjadła, posmakowała chlebka i winogron. Może synek tez wolałby
        takie jedzenie?
        • matylda07 Re: Do Matyldy 02.10.07, 08:25
          Wczoraj zauważyłam, ze młoda chętniej zjada rozrzedzone jedzenie. Dodałam jej do
          obiadko-deserku trochę soku jabłkowego i chętniej otwierała buzię.
          I jeszcze przez przypadek odkryłam jak ją zachęcić do picia: do zwykłego soku
          jabłkowego dla dzieci dodałam trochę zmiksowanego banana. Wypiła na raz 70 ml,
          co jest sukcesem, bo nic nie chciała pić.
          Tak kombinowałam, bo stał otwarty i szkoda mi było wypijać kolejną butelkęsmile
          • minka2403 Re: Do Matyldy 05.10.07, 10:20
            No tak, ja tez kombinuje - rozrzedzam, zageszczam, co mi przyjdzie
            do glowy. Wczoraj maly zjadl jak na niego sporo. Sloiczek deserku i
            dwa razy troche zupy. Ale... karmila go moja siostra. Wiec moze w
            tym tez cos jest, ze mama to jednak od cycusia. A co do doroslego
            jedzenia, to fakt, ze jemu najlepiej idzie, jak siedzi duzo osob
            przy stole (czyli jak jestem u mojej mamy). Wtedy on tez chce to co
            my mamy w talerzu. Szkoda tylko, ze jak jestesmy u siebie, to
            najczesniej jestesmy tylko we dwojke, bo maz w pracy. Nic - trzeba
            wytrwalosci i kiedys moze zaskoczy. Ale swoja droga chcialabym raz
            znalezc sie w skorze takiej mamy, ktorej dzieciaczek palaszuje az mu
            sie uszy trzesa, alez to musi byc frajdasmile
            • matylda07 a wiesz, że coś w tym jest 05.10.07, 10:41
              ostatnio podczas niedzielnego obiadu u mamy dałam Jagodzie trochę brukselki z
              mojego talerza i zjadła całą. Specjalnie dla niej gotowaną wypluwała, krzywiła
              się lub zaciskała usta. Zjadła też łyżkę rosołu i pół ziemniaka. Sukces. Może
              jednak jej trochę dosalać? Hmm, ale lekarka "nakrzyczała" na mnie, gdy ją o to
              spytałamsmile. Może to atmosfera wspólnego posiłku skłoniła ja do zjedzenia?
              • minka2403 Re: a wiesz, że coś w tym jest 07.10.07, 19:17
                No wlasnie, zaraz zapytam na forum publicznym, czy dziewczyny jednak troche nie
                przyprawiaja tych jedzonek dla dzieci?
                • lilka11333 Re: a wiesz, że coś w tym jest 07.10.07, 20:05
                  Hehehehe właśnie wróciłam od swojej rodziny i przy stole Lilka
                  wpierniczyłaby wszystko co by sie jej dało, az szok przeżyłam. Chyba
                  na co dzień poustawiam jakieś kukły dookoła stołu, żeby było
                  wrażenie biesiadysmilesmilesmile, hmmmm to wcale nie takie głupie....
                  • matylda07 Ha ha 07.10.07, 21:37
                    Dobry pomysł z kukiełkamismilesmile
                    Zacznę trochę dosalać chyba, olewam lekarkę, Jagodzie smakuje rosół!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka