magda6811 To co robimy? 08.05.04, 19:36 Witajcie! AGAPOLO - dzieki za linka! Bardzo misię spodobało na Twoim forum i nawet próbowałam się do Was dołączyć na "witajcie", ale wczoraj coś nam na Forum majstrowali i się nie udało. Wiele mam przemysleń, ale czasu za mało... AGATO, usypianie 2-5 minut to dla mnie, jak bajka! Stef nie lubi zasypiac ani spać i łatwo nam idzie tylko, gdy jest kompletnie padniety. Właściwie spi już tylko raz 30 minut i raz godzinę, lub tylko jeden raz godzinę... Takie plamy, jak opisujecie, to ja znam, mała je Agatka, jedna też Stef. Zgadzam się z WITKĄ, to raczej alergia. To o czym pisze WINNI-AGATA to rzeczywiscie problem. Ja mam kłopot z normalnym siedzeniem i odpoczywaniem. Jak tylko mam 5 minut łapię się za coś a jak się nie łapię to siedzę, ale z wyrzutami, że nie robię nic pożytecznego a w domu wiecznie zaległosci. W sumie bardzo żałuję, że wróciłam do pracy - jestem wykończona. Niby chodzę tam 3 razy w tygodniu, czasem 4, ale dużo robię w domu i przez to juz mi się wszystko miesza... Nabawię się nerwicy bo ciągle powinnam coś "nadrabiać", "przygotowywać"... Wybaczcie, alało mi się trochę żółci. To ze zmęczenia i psiej pogody. Kiszenie się w domu w maj to jakaś pomyłka! To co robimy jutro? Ja muszę wyjechać z domu ok. 11.00. Jeśli podejmiecie jakieś wiążące decyzje to dajcie mi znać SMS-kiem na nr 501-730-690. No chyba, że się do 11-ej na coś zdecydujemy. Pozdrawiam AGATO - nie pytaj czy jesteś zaproszona, WSZYSTKIE jesteżmy, tylko niektóre mają za daleko, szkoda. A swoją drogą rzeczywiscie z pogodą nam nie wychodzi? Może za tydzień?????? Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: To co robimy? 08.05.04, 22:12 Hej! Zagladam po trzech dniach, żeby przeczytac i napisać, a tu tyle nowych postów, że ledwie zdążyłam przeczytać, więc tylko pare słów! Ale tak miło Was sie czyta – piszcie, piszcie dużo! Dziewczyny nadmorskie, więc w sprawie spotkania 29.05 u mnie wyglada tak – ślub mojej koleżanki jest o 15.30 w św. Mikołaju w Gdańsku, może spotkamy sie troszkę wcześniej, np. o 13.00 – tak żebyśmy mogły troszkę pogadać Miejsce może być, jeśli Wam pasuje Gdynia to sie dostosuję, czy 50km czy 70 to już nieduża różnica. Napiszcie co Wy na to, żeby spotkać sie o 13.00? Pisałyście o pomarańczowych suchych plamkach. Własnie taki placuszek pojawił sie Amandzie pod kolanem i podejrzenie padło na alergię. Czy mam od razu lecieć do lekarza, czy spróbowac leczyć balneum? Poradzcie, bo jestem całkiem bezradna w kwestii alergii. Asia_z jest zdaje się specjalistką, współczuję Ci problemów z Krzysia skórką, ale cieszę się, że jest poprawa i trzymaj sie homeopatii. Mnie swego czasu też bardzo pomogła, chorowałam dużo na górne drogi oddechowe, kilkakrotnie zmieniałam antybiotyk i ciagle wracało, aż wreszcie znajoma lekarka namówiła mnie na spróbowanie homeopatii. Pomogło i teraz jak coś się zaczyna dziać sięgam po tabletki lub granulki i staram sie nie dopuścić do rozwoju choroby. Amanda ma już kolejną dolną jedyneczkę i ząbki są już wyraźnie wyczuwalne – taka ostra firaneczka! I zdaje się, ze wyżynają sie tez górne jedyneczki, bo dziś w nocy urządziła taki koncert, że cały dom był na nogach. Mała też z upodobaniem wszystko rzuca i śledzi lot. Szczególnie uwielbia ta zabawę w krzesełku do jedzenia, no i im więcej hałasu tym lepiej Czy Wasze dzieci też są takie za mamusią? Amanda jak tylko mnie zobaczy to mamamama, a jak nie daj Boże wyjde to od razu ryk. W ogóle jest wrażliwa na to jak ktos opuszcza pomieszczenie, w którym sie bawi. Nie trzeba się z nia cały czas bawić, ale przynajmniej siedzieć, byc w pobliżu-w zasięgu wzroku. A jak słodko broi wyciaga np. gazety z gazetnika i od razu patrzy czy ktoś to widzi, jak się powie oj! to najpierw próbuje z uśmiechem sięgnąc, tak jakby nic sie nie działo, a jak jeszcze raz oj! to podkówka i dalej sięga. W ostateczności potrafi się rozpłakać i najczęściej dalej sięga! Uparciuch z niej niemożliwy! Ostatnio też z upodobaniem patrzy przez okno balkonowe. Podchodzi (na pupie), odsłania firany, dotyka szyby i rozmawia z drzewami, albo z ptakami. Marta spróbuj innego rehabilitanta, jak radzą Dziewczyny. Ten brak postepów rzeczywiście jest niepokojacy. A poza tym bedziesz pewniejsza jak skonsultujesz dotychczasowe postepowanie z kimś innym. Zazdroszczę Warszawiankom spotkania jutro i życze dobrej pogody. Wczoraj i dziś było fatalnie! Byłam na konferencji połączonej z wycieczką objazdową i przy tej pogodzie było naprawdę kiepsko, wielka szkoda... Więc trzymam kciuki za słoneczko i ciepło, a przynajmniej bez deszczu i wiatru. pozdrowionka papa Basia Odpowiedz Link Zgłoś
czarka77 Re: To co robimy? 08.05.04, 22:27 Kochane, z chęcią się z Wami jutro zobaczę o 13 za Chopinem, pod warunkiem że nie będzie deszczu. Pojawię się na forum rano, postaram się do 11, Magdo Jestem totalnie zapracowana na 7 etatach, nie mam czasu na nic, po prostu na nic, nawet na sen. Natalia już staje i chodzi przy meblach, ani chwili spokoju. Mało śpi w dzień, niedobrze w nocy, wyraźnie ząbkuje. A ja przechodzę różne kryzysy. I jeszcze to pogorszenie pogody... Mam nadzieję, że uda mi się coś w końcu opowiedzieć. Tymczasem pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: To co robimy? 09.05.04, 07:00 zdaje sie ze pogoda zaczyna nam jednak sprzyjac od rana wylazi piekne slonce, miejmy nadzieje, ze sie nie schowa Magda, czy zabierasz Agatke? buziaki, a. Odpowiedz Link Zgłoś
czarka77 Re: To co robimy? 09.05.04, 10:11 Nas też pogoda satysfakcjonuje, będziemy o 13, no, może chwilę po Asiu, gdybyś się rozmyśliła, proszę o wiadomość na 600 068 808. Do zobaczenia Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: To co robimy? 09.05.04, 10:16 Do zobaczonka o 13! sciskam wszystkie wrzesnioweczki i dzieciaczki,milej niedzieli pa wiola Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 o 13 09.05.04, 10:47 To ja już wychodzę do pracy ze Stefkiem, żeby być punktualnie o 13-ej! Pokusa zobaczenia Was jest zbyt wielka! Większa niż rozsądek. Stef jest dzielny, zje objad w pracy, pa Na wszelki wypadek raz jeszcze moj tel 501-730-690 - gdyby coś - dzwońcie, Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: :((( 09.05.04, 20:42 oj dizewczyny, niestety nie zdążyłam na 13, bo przytrzymali mnie w szkole do 15 ( szkoda, bardzo żałuję bo chciałam być napiszcie jak było i kiedy znów? tylko proszę nie 6 czerwca bo znów mam szkołe : ( i mogę nie zdążyć. pozdrawiam, Justa mama Adasia-wielgasia (11kg) Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 Re: :((( 09.05.04, 21:15 Ależ ja Wam zazdroszczę tych spotkań, Matki Stołeczne i Nadmorskie.... Napiszcoe jak było, proszę! Mamom rehabilitowanych maluszków polecam lekturę dwóch książek. Monika Aly "Dziecko specjalnej troski. Pierwszy rok życia. Wcześniak, opóźniny w rozwoju, upośledzony czy po prostu inny?. Poradnik dla rodziców i terapeutów" oraz H. Largo "Wiek dziecięcy". Polecam, polecam, polecam. Ta druga książka do przeczytania dla wszystkich mam, nie tylko rehabilitantek. Bardzo uspokajają. Dają dużo siły. POzwalają uodpornić się na pytania typu: jeszcze nie siedzi, jeszcze nie mówi?! Nie - ale za to całkuje Dziś tylko tyle, bo powitanie czterech górnych siekaczy Bartka dalo mi w kość. A i jeszcze skutki niepodpasowania mu bebilonu pepti są widoczne na skórze i w zachowaniu. Magdo - jeśli interesują Cię jakieś patenty na zabezpieczenia mieszkania przez zbyt ciekawskim malcem - pytaj, śmiem się uważać ekspertem w tej dziedzinie pozdrawiam aga Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Deszczowo, smutno i ponuro :( 09.05.04, 20:59 Witajcie, brak czasu najbardziej odczuwam wchodząc na nasze forum...Ilośc nie przeczytanych postów uświadamia mi dopiero jak długo mnie tu nie było.... Wszystkiemu winne jest oczywiście moje dziecko Młoda pełza niczym wzorowy żołnierz na poligonie...Predkośc osiąga zawrotną i trzeba ją gonic po całym mieszkaniu...Gdy tylko na moment strace ją z pola widzenia, nastaje dziwna cisza...Wchodze od pomieszczenia, w któym jest moje dziecko i widze,że własnie sciąga rzeczy z półek, ksiązki, kasety itp. Jednym słowem wszystko czego NIE WOLNO...i to słowo dośc często przez ostatnie dni słychac u nas w domu Byłam z Dominiką u neurologa. Okazało się, że napięcie rączek ustapiło - tyle ćwiczyłyśmy, ze tylko spróbowałoby byc inaczej...Problem pojawił sie, gdy okazało się, iż młoda nie spręzynuje, nie robi przewrotek i ma krzywe stópki....Okazalo się, ze winna większości jest asymetria, której nikt wcześcniej nie zauważył...Dominika zamiast przewrotek pełza, zaczyna raczkować, sama siada, ale tylko z leżenia na brzuchu(!!)okazało sie, ze ma kremsko koslawe stopy i zbyt duze napięcie od pasa w dół (!!) Mamy skierowanie na rehabilitacjie - w pierwszej kolejnosci stopy...usłyszałam, że nie mam stawiac dziecka. Pomyślałam, Ok łatwa sprawa...Okazało się, ze nie koniecznie...Dominika za wszelką cene stara się spioniozować No i mam problem.... Z optymistycznych rzeczy, skończyła się nietolerancja laktozy Dominika jest juz na mleczku bebiko 2 i bardzo jej to smakuje...Gorzej natomiast jest z jabłkiem i żółtkiem...Co jakiś czas staram się włączyć jabłko małej do diety i zawsze kończy sie to biegunką, kolką, wysypką itp...nawet po podaniu jednej łyzeczki !! to samo jest z żółtkiem Doszłam do wniosku, ze chyba krzywdy jej nie zrobię, eliminując z jej diety te dwa składniki.... Gratuluje wszystkim ząbkowiczom U nas na razie spokój...dwa lutowe zebiska nie mają zamiaru się rozmnożyć Co do kolejnych dzieci, to stanowczo mówie "nie"...Nie chcę, drugiej takiej ciązy, porodu...Bardziej skłaniam się ku adopcji, ale to też w dalekiej przyszłości i po "urobieniu" męża.... Pozdrawiam Was serdecznie z mokrego i smutnego Poznania Karolka mama Dominiki (3.10.2003) GG 265559 Dominika - Zdjęcia z 1.04. !! <a href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10638535"> Dzieci usmarowane jedzonkiem< Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Po-spotkaniowo :) 09.05.04, 23:14 Kochane, w super szybkim tempie (i oczywiscie superniedokladnie) podrzucilam dzisiejsze zdjątka - niestety ich jakość pozostawia dużo do życzenia, ale obiecuje oswoić ten aparat na kolejne spotkania Zapraszam: asia.prv.pl/edziecko eMamy - podsyłajcie pospotkaniowe zdjęcia i info, gdzie i kiedy sie spotykacie - niech to już będzie taka "spotkaniowa" podstrona wrzesien.2003.. ) pozdrawiam cieplutko, a. Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: Po-spotkaniowo :) 09.05.04, 23:39 Moje Drogie! Dzięki za odzew w sprawie plamek na przedramionkach. Byliśmy u lekarki i stwierdziła, że jak najbardziej wygląda to na alergię pokarmową. Uznała jednak, że dziwne byłoby gdyby Grześ uczulił się teraz nagle. Stwierdziła, że może to reakcja na coś co zjadłam jednorazowo. Zapisała maść (niestety sterydy) Elocom i kazała smarować raz dziennie najwyżej przez tydzień. I obserwować, co dalej. Plamki zbladły i spłaszczyły się już po pierwszym smarowaniu, więc może nawet nie trzeba będzie tygodnia. Weszłam wcześniej na forum „Alergie dziecięce” na wątek o diecie matki karmiącej małego alergika i nieco zbladłam. Bo jeżeli to alergia to właściwie powinniśmy oboje z Grzesiem przejść na drakońską dietę. Zastanawiam się teraz nad żółtkiem – wysypka rozszerzyła się w tym samym czasie gdy je dostał. Ale ja przecież cały czas jem jajka i nic mu nie było. Z drugiej strony pierwsza plamka, choć niewielka i blada pojawiła się mniej więcej w tym samym czasie, gdy wróciłam do nabiału. Niestety w tym samym czasie zaczęłam wprowadzać małemu pozapiersiowe jedzenie, więc trudno orzec, co mogło zadziałać. Tropienie alergenu to niezła zagadka logiczna! Wiola, Magda – a te plamki u Was to objaw alergii na co? Na pewno na jakiś pokarm? Czy to może być np. proszek? Nie do końca jestem przekonana, że moja lekarka zna się na alergiach. Kąpię Grzesia w Balneum, ostatnio też w Oilatum ale przecież on nie siedzi po szyję w wodzie! Polewać ciągle te ramiona? Ile taka kąpiel powinna trwać? Basiu – ja mogę być w Gdyni o 13. Jakoś przestawię małemu porę zupki. I tak będę musiała za dwa tygodnie, bo wreszcie będzie chrzczony a godzina mszy pokrywa się z obiadkiem. Właśnie, miałam Was pytać o to, w co ubrać takiego wielkiego faceta do chrztu. Pospieszyła się moja mama i kupiła marynarskie ubranko – granatowe aksamitne spodenki, biała bluza z kołnierzem i granatowy berecik. Kuba się zmarszczył, bo stwierdził, że to takie strojenie dziecka jak lalki. Stanowczo protestuje przeciwko beretowi. Też nie przepadam za zbytnią dziecięcą elegancją ale w śpiochach przecież do chrztu nie pójdzie. W co ubrałyście swoje pociechy? Na forum „Zobaczcie” są zdjęcia z chrztów i niektóre stroje faktycznie trochę przesadzone ale może wydziwiam? Grześ nauczył się w tym tygodniu nowej sztuczki (zauważyłyście, że uczenie dzieci różnych umiejętności przypomina nieco tresowanie pieska, tyle, że zamiast kiełbaski nagroda są uśmiechy i uściski? ach, ten behawioryzm!). Teraz mianowicie nauczył się kiwać głową angażując do tego całe ciało i nucąc sobie słodko „aaaaaaaaa” lub „eeeeeeee”. Łatwo go do wykonania zachęcić, gdy samemu zaczyna się tak robić. Wiec siedzimy sobie face to face, kiwamy głowami na zmianę i zawodzimy. Odkryłam wreszcie dlaczego Grześ się nie turla. On wcale nie chce odwracać się z brzucha na plecy, bo się boi. Potrafi ale ma złą technikę – odwraca się mianowicie tak, że najpierw lecą nogi i tułów a na końcu głowa, która z rozpędu wali w podłogę. I płacz. Kiedy próbuję go nakłaniać wyrywa się ze strachem w oczach. Próbuję wiec łagodnie prowadzić jego ciało tak, żeby nie było boleśnie. Nauczył się za to bardzo sprawnie przechodzić z pozycji siedzącej do leżenia na brzuchu. I to zarówno do przodu jak i na boki. I do tyłu też – po prostu z siedzenia skręca się nagle do tyłu i już jest na brzuchu. I mam wrażenie, że jest bliski samodzielnego siadania. Widzę, że co parę godzin wykonuje różne „przejścia„ sprawniej. Strasznie dużo radości sprawia mi obserwowanie tych zmian. A dziś rano okazało się, że młody stara się podciągnąć w górę za szczebelki łóżeczka, bawi go spoglądanie znad barierki. Unosi w górę pupę i opiera na kolanach. Chciałam mu powiedzieć „chłopie, co się tak starasz, przecież jeszcze nie stoisz dobrze na nogach” a okazało się, że stoi mocno (dałabym głowę, że jeszcze wczoraj nogi mu się uginały). Pospieszyłam się z tą radością ze znalezienia ekologicznego gospodarstwa. Niestety zeszłoroczne warzywa się skończyły a świeże jeszcze nie wyrosły. Ale będą już w lipcu! Zabuniek – uściskaj biedną Elenkę, która jest coraz śliczniejsza. Fajne zdjęcie na czworaczkach! Dziewczyny - pokazujcie zdjęcia swoich przemieszczających się maluchów!!!! Co do zrzucania różnych przedmiotów, to też to przerabiamy. Ale ja się ostatnio wycwaniłam i jak siedzi w krzesełku do karmienia to mu te zabawki przywiązuję tasiemkami do szelek i oszczędzam sobie strasznego huku (bo im większy hałas, tym szybciej zabawka ląduje na podłodze). Zostaje teraz tylko nauczyć łobuza, żeby sobie te zabawki za sznureczki wciągał! Grześ ostatnio wydaje wszystkie dostępne aparatowi artykulacyjnemu dźwięki. Okazuje się, że jest posiadaczem baaaaardzo długiego jęzorka, którym wyczynia cuda wymyślając coraz to ciekawsze głoski. Zaczął się ostatnio strasznie słodko przytulać, ściska, cmoka, zasysa (i wali po głowie nieszczęsnych rodziców z zadziwiającą przyjemnością). A jak usłyszy dźwięk gitary w radiu (zwłaszcza akustycznej) to zaraz patrzy na tatę. A jak go karmię a Kuba ćwiczy, to Grześ nie może jeść, musi słuchać. Próbuje akompaniować na grzechotce albo waląc w wiaderko. Martael – witaj, miło, że wróciłaś. A czy Gucio był badany przez lekarza rehabilitacji? Jak wygląda jego napięcie? Główkę fajnie trzyma w górze leżąc na brzuszku, więc napięcie centralne pewnie prawidłowe? A rączki i nóżki? Myślę, że warto odwiedzić Z. Szwiling! Agata – Grześ na noc zasypia przy cycku. A jak nie zaśnie, to jest cyrk – wesołe okrzyki, tarmoszenie zabawek, kocyków aż się znudzi i zaczyna się ryk. Wtedy albo bujanie albo położenie na naszym łóżku i trochę wspinania na rodziców. Ale przed 23 to już zawsze śpi. Ale ostatnio spanie nocne bez przerwy najwyżej 4 – 4,5 godziny. Ale śpi prawie zawsze do 9, więc się wysypiam. Ja też mam problem z siedzeniem i odpoczywaniem. Chyba, że siedzę i gapię się na Grzesia, na to mi czasu nie żal ale już czytanie i takie tam przyjemności to rzadkość. Ale dziś zamiast na spacer polazłam do ogródka, pobujałam młodego, żeby zasnął i poczytałam sobie przez 45 minut gazetę! Magda, Ula i inne pracujące mamy – podziwiam Was, że sobie radzicie i jeszcze czasem tu pisujecie! Jak sobie radzicie z niewyspaniem, organizacją życia domowego, opieką nad dziećmi? Asiu - właśnie przeczytałam twojego posta obejrzałam zdjęcia. Super pomysł taka spotkaniowa podstrona. Mam nadzieję, że nasze nadmorskie spotkanie dojdzie do skutku (Olga i ja cały czas nie możemy się spotkać, choć dzieli nas może 40 minut piechotą!). Obiecuje wziąć aparat i statyw, żeby też na zdjęciach się znaleźć. Przesłać je potem Asiu na Twój adres? Aha, pomyślałam jeszcze, że nasza wrześniowa strona trochę nieaktualna. Cała na głowie Kasi. Czy można jakoś Kasi pomóc w zajmowaniu się nią? Pozdrawiam. Aneta Oczywiście witam nowe mamy! Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z alergie.. 10.05.04, 00:47 ) czuje sie troche wezwana do tablicy na powyzszy temat i bardzo chetnie podziele sie z Wami wszytskim, co wiem. przede wszytskim: - lekarze, nawet alergolodzy, maja dosc ograniczona mozliwosc sprawdzenia, co Waszemu dziecku naprawde jest, wiec lecza OBJAW a nie rzeczywista chorobe. wszelkie testy sa niewiarygodne dla dzieci ponizej 3 lat i powie Wam to każdy lekarz odpowiednio przycisniety. - oczywiscie, jesli winny jest alergen - jego eliminacja przyniesie skutek i bedzie ok, a po jakims czasie mozna znow sprobowac podac to, co alergizowalo - moze sie uklad odpornosciowy juz wzmocnil. - czasami - choc chyba coraz czesciej - winne sa nie tylko alergeny i eliminacja NIE POMAGA. Wtedy leczenie objawowe tyko pogasza sytuacje - bo np. sterydy jeszcze bardziej oslabiaja uklad wchlaniania, i skora leczy sie na chwile - ale tylko na czas stosowania sterydow. - mozna oczywiscie podawac sterydy liczac, ze "samo przejdzie" i cieszyc sie ze dziecko jest ladne. Zwykle lekarze mowia o pierwszych 3-6 latach zycia, kiedy "przechodzi" - problem w tym, ze zwykle alergie i tego podobne leczone objawowo przechodza - ale w astme, i to juz wyleczyc bardzo trudno. - oczywiscie dotyczy to takich troche ciezszych przypadkow, nie jednorazowych plamek, ktore znikaja po odstawieniu alergenu. co robic? 1. sprobowac odstawic alergen - czyli najpierw go znalezc, co jest bardzo trudne, bo objawy po odstawieniu alergenu potrafia znikac ze dwa tygodnie. a co, jesli alergenow jest wiecej niz jeden? skore natluszczac obojetnymi srodkami - jak lipobaza/nanobaza czy balneum/oilatum - bedzie przechodzilo duzo wolnie ale zdrowiej. trzeba byc w tym odstawianiu bardzo skrupulatnym - alergikowi potrafi przeszkodzic że mąka na bezglutenowy chleb byla przechowywana obok zwyklej glutenowej - ale to w skrajnych przypadkach. 2. jesli sie nie uda (ja jadlam przez jakis czas tylko krolika, ryz, sol i wode, a Krzys byl coraz brzydszy) - nie dac sobie wcisnac sterydow, przynajmniej stalego nimi leczenia - pewnie jednorazowy kontakt nie jest tak szkodliwy i obciazajacy. 3. rozejrzec sie za innymi lekarzami niz tradycyjni. tu mini uwaga: w worku "medycyna niekonwencjonalna" w polsce miesci sie bardzo duzo, czesto diametralnie roznych sposobow leczenia, a poza tym - nie ma nadzoru nad stosujacymi je ludzmi, co nie znaczy, ze wszytskie metody i wszyscy je polecajacy sa nieskuteczni. Ale.. warto sie dokladnie rozejrzec, zeby nie trafic na "mine". i jeszcze jedna: leczenie niekonwencjnalne prawie nigdy nie bedzie tak szybko skuteczne jak leczenie sterydami - bo nawiazuje do przywracania harmonii choremu cialu, a nie zaleczaniu problemu na szybko. moze to wszystko troche smiesznie dla Was brzmi, ale sprobujcie uwierzyc - przetestowalam juz najmadrzejszych dermatologow, pediatrow, alergologow w wawie i nikt nie pomogl Krzysiowi "na dluzej" - mam pol szuflady masci steryowych i lekow antyhistaminowych ktore byly nieskuteczne na dluzsza mete. Jesli homeopatia to placebo, jak wielu uwaza - mi to nie przeszkadza, bo Krzysiowi pomaga NAPRAWDE. jesli dziala tylko na psyche to chyba moje, no nie? ) a syn mojej kolezanki bierze sterydy juz 23 lata i nie "wyrosl" - na twarzy nie ma kawalka normalnej skory. abepe: sprobujcie przejsc na diete ale nie drakonska (choc moze sie taka wydawac) - wyeliminuj mleko i jego przetwory i jajka, na dwa tygodnie - zobacz czy plamki nie wroca po odstawieniu elocomu, jesli nie - wprowadz wszytsko z powrotem ale po kroczku - jedna rzecz co tydzien. moze to z reszta nie alergia tylko nietolerancja - wtedy male ilosci nie przeszkadzaja, ale warto to sprawdzic i sensowanie da sie eliminujac i wprowadzajc od nowa (albo idac do dobrego np. homeopaty ) ale sie nawymadrzalam ) a staralam sie tak w skrocie, w punktach ) gdybyscie mialy jakies szersze/dokladniejsze pytania - dajcie znac. pozdrawiam cieplutko, a. Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 A południe... 10.05.04, 10:08 nie wiadomo, kiedy się spotka, czekamy, aż któraś z nadmorskich mam przybędzie, chyba że Agapolo zdecyduje się na przyjazd do Krakowa i we trójkę(a raczej szóstkę) z Entą umówimy się pod Adasiem... Niestety mój święty spokój i tak nadwątlony ostatnio diabli wzięli. Znowu moja skłonność do dzielenia włosa na czworo wzięła górę. A wszystko to za sprawą - cudownego skądinąd - spotkania rodzinnego, na którym jedna z moim bratowych stwierdziła nieopatrznie:" "jaką Piotruś ma małą główkę"... Nawet Paweł przejął się tym, co ona powiedziała, a nie należy do tych, którzy robią problem z byle czego... Ustaliliśmy zatem, że poczekamy jeszcze trochę i jeżeli główka nie urośnie, odwiedzimy panią neurochirurg wcześniej, niż to było zaplanowane. A miało być tak pięknie... Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Po-spotkaniowo :) 10.05.04, 17:46 Cześć, Rany, logowałam się chyba z godzinę... Gucio bawi się jeszcze klockami, ale coś czuję, że zaraz będzie popłakiwał znudzony i nie da mamie dokończyć listu... No więc skontaktowałam się dziś z panią Zofią i niestety nic z tego (tzn. nici z wizyty). Powiedziała, że bardzo jej przykro, ale nie może zrobić nic innego, jak tylko skierować mnie do którejś z jej koleżanek po fachu. Wyjeżdża na cały czerwiec, a w maju nie ma już nigdzie wolnych miejsc i długą na kilometr listę rezerwową. W szpitalu na Kopernika też powiedzieli, że najbliższy termin to połowa czerwca i odesłali mnie do poradni rehabilitacyjnej na Romera. Jesteśmy więc umówieni na 19.05 na Romera z nową "panią od rehabek". Abepe - fajnie Cię tu znowu spotkać. Nasze napięcie niestety najsilniejsze w rękach: ramionach, nadgarstkach, w nogach też, ale w porównaniu z rączkami to pikuś. A wytropić alergen to naprawdę sztuka nie lada. U nas na razie na prawie 100% uczulają (oprócz mleka krowiego oczywiście, ale to od początku) gruszka Williamsa i ryż - mączka ryżowa ze słoiczków skubana. Fajne było to warszawskie spotkanie. Mimo tej ulewy i przemoczonego wszystkiego. (Mam nadzieję, że Kasia - Czarka jakoś w końcu dotarła z Natalką do domu). Dzisiaj rano obejrzałam zdjęcia ))))) Pozdrawiam i lecę, bo tu płacz i zgrzytanie zębów (dwóch). Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio Odpowiedz Link Zgłoś
martael Nie je :-( 10.05.04, 19:30 Dziewczyny, to jeszcze raz ja, Tatuś właśnie kąpie Gucia, a ja przysiadłam do kompa z moim strapieniem. Gucio dzisiaj zbojkotował cyca. Zjadł jeszcze w łóżku około dziewiątej rano i nie jadł do tej pory. Tzn. zjadł grzecznie deserek, obiadek, kaszkę wieczorną, ale jak zobaczy cyca - wpada w szał, krzyczy i protestuje. Nie wiem kurcze co mam robić. W sumie to nie jest aż tak niepokojące, bo przecież coś zjadł. Tyle tylko, że on nic innego oprócz mleka nie pije: nie cierpi herbatek, soczków, wody. I kurcze nie wiem co robić; trzecią pieluchę już zmieniam suchą, bo nie sika - nie ma czym. Miałyście kiedyś takie przypadki, że Wam dzieci nie chciały cyckować? No zobaczymy, może chociaż po kąpieli, na sen possakuje... Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: Nie je :-( 10.05.04, 21:00 Marta, na razie bez stresu. Gucio dostal płyn i w deserku, i obiadku i kaszce, wiec póki co odwodnienie mu nie grozi. Moze go dziąsła bolą i dlatego nie chce ciągnąć? tak czy inaczej to raczej przejsciowe, więc spokojnie.. A te pieluchy na pewno sa suche? w pamperku moze nie wszystko widac, ale jakby dłuzej bylo sucho to wal do lekarza, bo niesiusianie jest bardziej niepokojace niz niecyckanie. a moze sproboj dac pic lyzeczka jak zupki? albo zrob wodnista zupke? trzymam kciuki, a. Odpowiedz Link Zgłoś
czarka77 Re: Nie je :-( 10.05.04, 21:08 Marto, nigdy nie miałam takiego przypadku, więc Ci nie pomogę Może zmienił się smak mleczka z jakichś powodów i Guciowi nie odpowiada (coś ciekawego zjadłaś, owulacja)? Ale ja w innej sprawie: mamy umówioną wizytę u p. Zosi Szwiling na 18 maja na 9.00, ale chyba raczej się nie wybierzemy. Nie za wiele może nam już pomóc, Natka jest nieokiełznana, nie jesteśmy w stanie z nią już ćwiczyć, i tak jest super i jesteśmy p. Zosi wdzięczni za rady. Może chcesz skorzystać z tego terminu? Jeśli tak, to daj znać. Aha, umówiliśmy się na Żelaznej. Poza tym u nas wszystko OK, tata znalazł nas w galerii lekko zmoknięte, ale zanim dojechaliśmy do domu, byłyśmy suche. Fajna przygoda. Pierwsze prawdziwe zmoknięcie Natalii! Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z lozeczko turystyczne? 10.05.04, 21:19 mam pytanko: poszukuje taniego lozeczka turystycznego - tak naprawde tylko na dwa tygodnie wakacji, wiec nie chce wydawac za duzo pieniedzy, macie pomysl gdzie mozna takie (i za ile) dostac? patrzylam juz w "edzieckowym" sklepiku i na allegro, ale ceny sa niebotyczne, niestety, szczegolnie ze po tych dwóch tygodniach nie bedzie nam juz potrzebne przez kolejny rok a moze ktoras z Was tez potrzebuje łózeczka tylko na kawalek wakacji i moglybysmy kupic na spolke? ) buziaki ) Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Nie je :-( 10.05.04, 22:01 Dzięki dziewczyny za rady, Po kąpieli też nic nie jadł. Może to te zęby jak Asia pisze... Na razie nie panikuję i obserwuję sikanie. Kasiu Czarko bardzo chętnie skorzystam z tego terminu wizyty u p. Zosi. A myślisz, że Ona się zgodzi? Jeżeli tak to ja bardzo chętnie. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Nie je :-( 10.05.04, 22:32 Witajcie! Szkoda, że pogoda popsuła spotkanie, ale i tak pewnie było sympatycznie Marta ta niechęć cyckowa napewno jest chwilowa. Mi też sie to przydarzyło, jakieś dwa miesiące temu. Mała nie chciała jeść za nic w świecie i pierwszego cycka zjadła dopiero o 18.00 (od 8.00 rano) a wtedy jadła jeszcze niewiele innych rzeczy, więc bardzo sie martwiłam. A pić nadal pije bardzo mało, może pięć łyżeczek herbatki do posiłku i to wszystko. Wtedy jak sie prężyła przy cycku to delikatnie ją kołysałam nakierowując na pierś i w końcu złapała a ja przez 15 min bujałam i karmiłam na stojąco! A czy podajesz mleko również butelką? Bo mógłby to być objaw odstawiania sie dziecka od piersi. Wierzę, że wszystko już wróciło do normy, trzymam kciuki. Asia_z ja mam łóżeczko podróżne, kupione z ogłoszenia na forum sprzedam. Używany je wyjeżdzając, średnio często, ale napewno sie zwróci, więc zainwestowaliśmy te 190 zł. Jeśli chcesz moge Ci pożyczyć na tę wakacyjną wyprawę. (za wyjątkiem wrzesnia bo też się wybieramy na wyprawę). A może wybierasz się własnie nad morze, to nie byłoby problemu z przewiezieniem? Czyli ustalamy spotkanie nad morzem na 29 maja godz. 13.00 na skwerze Kościuszki w Gdyni. Fajowo!!! Zapraszamy wszystkie wrzesniowe mamy i dzieciaczki. Agnieszko (Gagarin) trzymaj się. Straszne są te teksty krewnych i znajomych... Chyba warto sięgnąć po te książki, o których pisała Agaga, żeby sie trochę zdystansować od takich uwag. Nie wiecie, gdzie można je dostać? To nowe wydania? A co do spotkania w Krakowie to się przybliża i mam nadzieję, ze dojdzie do skutku. pozdrawiam serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
czarka77 Re: Nie je :-( 10.05.04, 22:59 Marto, napisałam Ci list na priva gazetowego. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Nie je :-( 11.05.04, 00:21 MARTAEL - nie pytaj się pani Zofii czy się zgodzi, tylko jedz zamiast asi i juz!!! Boże, jak dobrze, że sie znamy i mozemy sobie tyle pomóc. CZARKO jesteś cudowna! Co do niechęci cyckowania to ja to dobrze znam. Szzęście nasze polega na tym, zeStef w ciagu dnia uznaje soki. Nie ma bynajmniej czasu na ssanie mamusi bo to za ciezka praca a tyle jest fajnych rzeczy do spsocenia! Nadrabiamy nocami - pije 2-3 razy swoje normy mlekowe. Widziałam wczoraj w parku, jak Gucio (strasznie fajny gość!) pił z Aventu. Może tędy droga w czasie buntu? AGAPOLO - ja mam wrażenie, że sobie nie radzę z pracą i domem... Kto może niech nie pracuje, taką mam na dzis radę. Przyczyny alergii u Agatki nie poznałam przez 2 lata. Potem sie okazało, że to była czekolada, którą w postaci batonika WW mamusia pochłaniała. KAROLKA - piszesz, ze cisza zwiastuje u Was brojenie - u nas Stefka nie mozna z oka spuscic poza kojcem i krzeselkiem bo nie zdazylabym dobiec a juz byloby nieszczescie. AGAGA1 - pierwsze pytanie - co zrobic z regalami z płytami i ksiązkami. Nie odwrócę ich przodem do ściany, jak zrobił mój jeden znajomy, bo cały czas do nich sięgam... A więc??? ASIAZ - zdjęcia obejrzę, jak tylko komputer pozwoli, na razie filtrowanie cos mu nie wychodzi a ja umieram z ciekawości! SPOTKANIE było bardzo miłe! Tak sie cieszę, że nam sie udało porozmawiac, poznać na wzajem...Dzieci fantastyczne, mamy także, sceneria cudowna, nawet ta burza niecodzienna. Nastepne spotkanie 30 maja (JUSTAKOKO sie nie wymówi). Z drobnym żalem zapytuję, dlaczego to AGAPOLO wybiera sie na spotkanie nadmorskie a do stolicy, co ma blizej, nie zajrzy???????? GAGARINIE - ja w swoich obsesjach widziałam raz Stefową główkę jako małą, raz jako dużą, raz wydawał mi się wiotki, raz napiety... Byc może ciocia coś słyszała o Waszych przejsciach i chciała podrążyć temat, bo nie sądzę, żeby ten centymetr różniący Piotrka od Stefka rzucał się w oczy, zwłaszcza, że Piotr wątły raczej niż tęgi! Oczywiscie, jeśli pomiary będą niepokojące jedźcie do lekarza, już sama ta decyzja jest potrzebna żeby się choć trochę uspokoić. Teraz na pewno i Ty patrzysz i widzisz to, czego wczesniej nie widziałaś... Spokojnie, mierz centymetrem nie oczami cioci. Pozdrawiam i myślę. i Was wszystkie też, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
javert zęby i inne... 11.05.04, 10:15 Witajcie dziewczyny! Ostrzegam was, ze w tym poscie wylewam rozne zale, tak mi sie zebralo na skargi Wiec nie czytajcie, jesli nie chcecie komentarzy smutaski....Buuuu! Adriance rosna kolejne 2 zabki - i to jakie wielkie górne jedynki. Jedna juz sie przebiła, a druga lada moment. Biedna mała, bardzo cierpi.... A ja znów przygotowuje sie na uklucia Dzieki wielkie za porady dotyczace karmienia Ady -mlecznego zarłoka. Na razie musze sie przyzanc jest to wszystko slabo zorganizowane, bo nadal nie moge ustalic stalych por jedzenia;-( Moze to przyjdzie z czase. Staram sie jednak odciagac Ade od mojej piersi jak moge. Mala wstaje okolo 6.00 je mnie, potem znowu o 7 rano troche tez. Potem wytrzymuje do 9.00 zjada 1/3 sloika deserku , wiecej nie chce. Czasem jeszcze chrupki. Znowu je mnie 11.00. Potem 13lub 14.00. Po spacerze 15-16.00 znowu mnie. Pociumcia troche kaszki, ale niezbyt duzo. Kolejne amu o 18-19.00. Potem znowu o 21.00 i lulu. a w nocy ,tak jak wam pisalam, budzi sie 3-4 razy i je, ale krotko. poza tymi wstepnymi obserwacjami, bywa, ze Ada nagle odczuwa bol np. z powodu zeba i koniecznie chce do mojej piersi, jak do uspokajacza. Wiec tak, czy owak, musze byc w poblizu. Kategorycznie odmawia picia z buteli ze smoczkiem - w ogóle nie chce / nie umie z niej pic. Wyobrazacie sobie cos takiego? Wczoraj usilowalm jej podac herbatke w butli ze smokiem. Ryczala 40 minut, i nie dala sobie "wcisnac' smoka. Ze zmeczenia krzykiem po prostu zasnela! Uparciuszka! Oczywiscie bede kontynuowac próby, ale czarno to widze. Pisalam Wam, ze czasem uda mi sie podac jej picie na lyzeczce, ale to jest bardzo czasochlonne, istna droga prez mękę.... Czy ja w ogole jeszcze ja naucze pic z butelki??? Wiecie co? Ja sie musze pożalic, ze przez rady pielegniarek i poloznych mam teraz problemy. Mowily w szpitalu: karmic TYLKO piersia i NA ZADANIE. Nie stosowac smoczka uspokajacza.Rozumiem, ze to niby dla zdrowia dziecka, ze bedzie miec zdrowe zabki itp, ale ja chyba przy nastepnym dziecku postapie inaczej. Stosowalam sie porad, dawalm cyca na kzde wolanie, tylko z piersi, nie odstepowalam malej na krok. No i co teraz? Skutek taki, ze Ada bawi sie smoczkiem jak zabawka. Z zazdroscia patrze jak inne mamy beztrosko i spokojnie siedza w kosciele, a ich dziecie zatkane jest smoczkiem i ani piśnie. Ja mam problem - Ada wytrzymuje 10 minut na mszy, potem juz sie wierci, krzyczy itp. No i problem z tym piciem z butelki. Ada w ogole nie wie, jak sie ciagnie z butelki. Nie chce i nie!!Przepraszam, ze nowu zatruwam wam glowe, ale jestem dzis taka rozdrazniona.... Wiecie jak to jest.... Po prostu przezywam juz teraz bardzo moj planowany powrot do pracy we wrzesniu.... Zupelnie nie moge sobie wyobrazic ze zostawiam mala na tyle godzin. No i najgorsze, ze wciaz nie moge znalez opiekunki. To wada mieszkania w tak malym miescie. Szukam i szukam i nici A ktora niania zniesie placz Ady gdy ta bedzie sie buntowac przeciwko piciu z butelki itp? Glosik to ona mo strasznie glosny, ja sama czasem nie moge wytrzymac. A propos niani, to Aneto (abepe) moze ty znasz jakas nianie? No, koncze, bo mi samej siebie juz zal.... Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: zęby i inne... 11.05.04, 17:32 Cześć dziewczyny, Hurrraaaa! Idziemy do pani Zosi! Kasiu jesteś bombowa!!! Kryzys cyckowy Guciego spowodowany jest prawie na pewno zębami. Dziś też ze ssaniem jest źle. Jadł raz od rana, ale za to w nocy cyckował dwa razy, co mu się ostatnio już nie zdarzało (nie jadał w ogóle). Musi go boleć, bo czasami ma na twarzy taki dziwny wyraz, jakby skurcz, cały się przy tym napina. A zębów nawet jeszcze nie widać... Olgo (javert) przeczytałam Twój list i doszłam do wniosku, że wcale nie jesteś smutaską, tylko dzielną, trochę zmęczoną mamą i potrzebujesz (jakkolwiek banalnie to zabrzmi): 1. Babskich zakupów 2. Dobrego fryzjera (niekoniecznie do poprawy stanu Twoich włosów) 3. Wieczoru tylko dla siebie i małego koniaczku ew. piwka czy nawet dwóch + jakieś tańce jeżeli lubisz. No tak, ale jak to zrobić mając w domu cycolubnego ośmiomiesięczniaka... Nie wiem czy możesz wykorzystać kogoś do opieki: babcie, ciocie, znajomych. Jeżeli możesz to naprawdę warto. Nawet godzinka - dwie spędzone samotnie, kiedy Adrianka będzie w lepszej formie i najedzona, i już będzie lepiej. Gucio też nie bardzo akceptuje butelkę. Długo kombinowaliśmy zanim udało się nam dojść do tego jaki ustnik mu pasuje, żeby trochę pociumkał (bo to bardziej gryzienie smoczka, niż jedzenie) ściągnięte mleko kiedy mnie nie ma. Wychodzi nam tylko trójprzepływowym Aventem ze zrobionymi dodatkowymi dziurkami i niekapkiem Aventu +3mies z wyciągniętym z ustnika zaworkiem (czyli w zasadzie "kapkiem" a nie "niekapkiem" ). Może wypróbuj właśnie niekapek albo kubeczek z ustnikiem... Co do smoka to Gucio też nie smokuje (dzieci ze wzmożonym napięciem podobno nie są smoczkowe), ale tego jakoś mi nie żal. W ogóle nie bardzo podoba mi się widok "zasmoczkowanej" dzidzi. Może dlatego, że ja sama jako dziecko byłam taką maniaczką smoczków, że większej nie ma i nie było. Podobno przed snem krzyczałam, że chcę "pięć moków" i musiano mi dawać do każdej rączki po jednym + jednego doustnie, bo inaczej urządzałam armagedon (dobrze, że nie wiedziałam ile to pięć ). Byłam już całkiem dużym dzieckiem, a wszędzie pomykałam z całą armią smoczków i nie dało się mnie od nich oduczyć żadnym sposobem. Aż wreszcie dostałam w ustach jakichś bolesnych pleśniawek czy innego obrzydlistwa (nawet pamiętam jak bolało - musiało bardzo i rozlegle mnie zaatakować) i z mamą (która obwiniała za wszystko SMOKI) zaczęłyśmy kolektywne wyrzucanie smoków. Wyrzuciłyśmy wszystkie co do jednego (a było ich trochę, oj było) i nigdy już się nie upominałam. Ściskam Was wszystkie serdecznie. Pozdrawiam Marta, mama Gucia (8.09.2003) a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: głowa Piotrusia i łożeczko turyst. :) 11.05.04, 10:31 ale mi wyszla mieszanka w tytule gagarin - kochana, ABSOLUTNIE sie nie przejmuj slowami bratowej czy kogokolwiek. ja codziennie po kilka razy slysze od przeroznych "zyczliwych": "moze bys z Krzysiem wreszcie oposzla do jakiegos _dobrego_ lekarza" tak, jakbym przez te kilka miesiecy nie odwiedzila jeszcze zadnego, a malego leczyla czarami i, szczerze Ci powiem, tez bratowa celuje w takich uwagach, juz sie troche uodporniłam chociaz szlag mnie trafia jak kolejna pani w sklepie/gdziekolwiek patrzy na Krzysia ze smutkiem i dzimga: "o... alergia, biedaczek.. czy byla juz pani z nim u lekarza?" ) jasko_mamo, Basiu - bardzo dziekuje za propozycje! jedziemy 24 lip- 8 sie, drugi tydzien bedziemy nad morzem, wiec moglibysmy oddac lozeczko w Wasze rece osobiscie ) napisze do Ciebie na gazetowy, zebysmy mogly omówic szczegoly. ale fajnie pozdrawiam cieplutko, Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Fajnie jest 11.05.04, 16:49 Witajcie. U nas zimno i deszczowo. Elenka juz zdrowa. Ale wciaz troche oslabiona i apetyt tez nie ten co kiedys. Droga GAGARIN – moja Mama jest pediatrą, zawsze się ze mnie śmieje, jak zaczynam sie zamartwiac wymiarami, wagami...mówi mi, że jak myśmy byli dziećmi, nikt nas nie ważył, ani nie mierzył i wyroślismy zdrowo i wesoło, prawda? I pamiętaj KAŻDE DZIECKO JEST INNE. Poza tym ciągle się zmienia. Elena rosła jak na drożdzach, teraz prawie się nie zmienia. Tu w Hiszpanii robią badania w 6 miesiącu, następne w 9 miesiącu. A nie co miesiąc, żeby się zamartwiać niepotrzebnie. Elenę sama zważylam i waży 8.6 i ma 69 cm długości. Pytałam sie lekarki (przy okazji choroby Eleny). czy to dobrze, że mało teraz rośnie. Mówiła mi, ze wszystko jest dobrze. Że na poczatku dużo rosła, teraz mniej, że każde dziecko inaczej i że wszytko jest dobrze. Głow€ ma tak malutką w porownaniu z kuzynem Hiszpanem (chyba ma teraz ok. 44 cm) i też lekarka mówi ze wszystko dobrze. Ja już nie łsucham porad i pouczeń, szczególnie teściowej ELENA – od paru dni mowi MAMMA!!!! I PAPA (co zanczy TATA) i BABA. Czasami MAMAPAPA. Tpo jest rzeczywsicie urocze!!! A kiedy bedzie wiedziec co mowi? Ciagle raczkuje, zaczyna wspinac sie po meblach. Jest urocza. JAVERT kochana – nawet wolę sobie nie wyobrażac co przeżywasz i jak się musisz strasznie denerwować. Współczuję tak trudnej decyzji. Ja też sobie nie wyobrażam teraz isć do pracy. Nie mam wieć nie mam tak trudnego wyboru. Poprostu na razie nie szukam. I podziwiam wszytkie Mamy pracujące że tak dzielnie sobie dają rad€!!! Ja też podjęłam decyzję nie zatykania Eleny smoczkiem i jestem bardzo zadowolona. Tyñlko że na szcz€ście Elena nauczyła sie pić z kubka niekapka, a dziś sprobuję butlę to Ci powiem. A może sprobuj niech sie najpierw pobawi butelką z wodą np? Sama, Elena też jak ją do czegośzmusę to już potem nie chce. Ale jak pozna to sama zechce, zawsze czekam aż sama otworzy dziubek i się udaje, fakt karmienie łyżeczką trwa godzianmi!!! Elena też pokrzykuje, ale myślę że to dobrze, ćwiczy struny głosowe, nic się nie martw, przecieżto naturalne, poznaje swój głos na wszytkie sposoby. Jak Javert zaczynam ograniczac troche pierś. Moż€ przez to budzi się nocą na przytulania do cycuszka? Rano je śniadanko ok. 8-9 (kaszke Nutriben lub Nestle, jak skończe te bezglutenowe to jużkupi€z glutenem), ostatnio bardzo mało, ok. 100 ml a i to nie zawsze. Dawałam jej do tej pory łyżeczka, ale dziś kupiłam butle Avant i spróbuję, moz€ będzie sprawniej i szybciej (choć Elena teżnie zna smoczka, wi€c nie wiadomo czy jej się spodoba butelka). Bo ostatnio ponad godzinę się bawimy taką mikroskopijną łyzeczką.... Ok. 12 lub13 pure warzywne (ziemniaki, pory, kabaczek, boćwina, marchew, fasolka, pomidor i od paru dni dynia) z mi€skiem (kurczak, lub indyk lub cielęcina wymiennie, nieługo mogęwprowadzić cordero czyli jagninę – jak sięnazywa mięso z baranka czy owieczki?). I to jedyne co wcina jak szalona. Sama jej robię większą ilośc w weekend i mrożę. Dodaję łyżkę oliwy z oliwek. Przy obiedzie pije wodę lub od paru dni świeży sok z pomarańczy. Ok. 16- 17 pure owocowe (jabłko, banan, gruszka, pomarańcza) dziś dodam kiwi. Miksuję mikserem. I pierś. Wczoraj spróbowała pierwszy jogurt danone. Ok. 20 – 20.30 znów kaszka z mlekiem. Sinlac w drodze pocztowej. I po kąpieli pierś. Ok. 3 – 4 w nocy budzi się i znow pierś. A jużtak było fajnie przed chorobą, par€ razy przespała cała noc. Ale i tak nie narzekam bo jest lepiej niz kiedys (co godzine lub dwie). KAROLKA – SPRAWA JAJKA!!! Tu w Hiszpanii białko jajka, zaczyna sie dawać po 10 miesiącu (i to tylko 2-3 razy w tygodniu, gotując z pure warzywnym). Nie wcześniej. I od 15 miesiąca całe jajko – łacznie z żołtkiem. Czemu w PL tak wcześnie? MARTAEL – i jak? A może po prsotu już najedzony? Dziecko wie najlepiej samo instynktownie czego chce, czego potrzebuje. Czasem wydaje mi się że te nasze szkraby są mądrzejsze niż myślimy. Tu zawsze lekarz mówi mi ż€by dawać wodę. Elena pije w kubku niekapku. Kiedys nie chciała jeść, zaczęła narzekać i wyciągać ręce do stołu. NA stole stał kubek. Domyśliłam się że pić jej się chciało, dałam jej wodę i od razu zacz€ła potem chętnie jeść. Choc nie mówi – mówi. ASIAZ – nie otwieraja mi się zdj€cia z Waszego linku. Czemu tak moż€ być? ABEPE – dzi€ki za uściski JA też jestem ciekawa Waszych pociech uaktualnionych. Piszcie jak macie nowe zdjęcia, będę zaglądać. CZARKA – Ty to jestes kobieta pracujaca żadnejpracysięnieboję!!!! Trzyamj sie dzielnie!!! I słonecznie!!!! WINNIE – ja też zapominam czasami jeść, pić. Tak to ważne. W piatek ide na badania kontrolne. Masz rację, czas zadbać o siebie. A we wtorek (25.05) do fryzjera (już chyba poł wieku nie byłam). Obciać dużo włosy? Zawsze mam długie i się zastanawiam czy sięodważyc, przeciez odrosną. Niewiem moz€ tak do ramion. KSANTYPA i genialny Mateuszek - witajcie. NA razie- żabuniek Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: Fajnie jest 11.05.04, 21:31 dzis ukochana tpsa odciela od internetu cale 35 tysieczne miasto, w ktorym stoi moj serwer wiec zdjecia nie dzialaly oto Polska wlasnie Zabuniek: nie scinaj wlosow za krotko my z Magda obcielysmy niedawno z calkiem dlugich na krotko - ja ze dwa tygodnie nie moglam sie do siebie przyzwyczaic ale wygoda niesamowita, to fakt Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: Fajnie jest 12.05.04, 00:48 Dobry wieczór! Kochana Asiu – bardzo dziękuję za porady. Sama uważam, że poszłam na łatwiznę stosując maść sterydową. Już skończyłam zresztą, bo plamki prawie znikły i uznałam, że 5 dni wystarczy. Obiecałam sobie, że jeśli powrócą – zastosuję dietę. Jestem mądrzejsza także o wiedzę wyniesioną z wątku „dieta matki karmiącej małego alergika” ale mam parę pytań. Asiu, jeśli nie będziesz miała czasu na nie odpowiadać – zadam je na tamtym wątku. 1. czy to na pewno alergia lub nietolerancja pokarmowa? czy uczulenie np. na kosmetyk wygląda inaczej? 2. czy dziecko może się uczulić tak późno? przez pierwsze 2 miesiące jadłam wszystko, potem odstawiłam nabiał ze względu na kolki (ale nie bardzo ciężkie) i ulewanie (też raczej przeciętne). które i tak po przejściu na dietę nie minęły a Grześ nigdy nie miał problemów ze skórą lub kupkami. 3. jeśli to problem z mlekiem to nie zaszkodziłyby niewielki ilości, które jadłam w innych produktach niż mleko i nabiał (nie miałam wtedy jeszcze pojęcia, że tylko jedna margaryna jest dobra a mleko jest w wielu produktach)? chyba, że, jak piszesz, to nie alergia a nietolerancja i wtedy taki niewielkie ilości nie szkodzą . 4. czy szkodzi też mleko modyfikowane? Grześ czasem dostaje „Misiowy sad”, który je zawiera. 5. czy wystarczy odstawić tylko mleko? czy nie powinnam pójść na całość i odstawić od razu wszystkie potencjalne alergeny? i czy Grześ także nie powinien wrócić do posiłków typu „naturalnie proste”? dlatego wspominałam o drakońskiej diecie! Jasne, że nie mam zamiaru leczyć tylko objawów. Co do leczenia niekonwencjonalnego to mąż wysyła mnie na akupunkturę, żeby zwalczyć migrenę ale ja właśnie trochę obawiam się, żeby nie trafić na minę i zastanawiam się, jak takiego fachowca sprawdzić. A czy wiesz coś o homeopatii w przypadku astmy? Właśnie wykryto ją u mojego męża i ma przyjmować straszne ilości leków, w tym sterydy oczywiście. I zastanawiam się, czy nie obserwować Grzesia pod tym kątem, bo to przecież dziedziczne. Co do efektu placebo, to wierzę w niego oczywiście, jestem w końcu psychologiem i na dodatek długo interesowałam się terapią oparta na sugestii (np. w leczeniu nowotworów). Prowadziłam także grupę i stosowałam na sobie treningi relaksacyjne, oparte na autosugestii. Myślę, żeby znowu zacząć je uprawiać. W kwestii łóżeczek turystycznych – wiem, Asiu, że już obiecała Ci Basia ale to do wszystkich – szukając nosideł turystycznych znalazłam takie miejsce w Krakowie, gdzie wypożyczają nosidła i foteliki (oto adres www.aak.pl/ ). Może są też takie miejsca w W-wie. A nad „które” morze się wybierasz, jeśli okolice Trójmiasta albo Hel, tudzież Dębki, Lubiatowo (jak zawsze modne wśród Warszawiaków) to może spotkanie?????? Martael – teraz ja się powymądrzam, bo to moja działka. Ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Piszesz, że nie ma postępów a przecież Gucio nie leży jak noworodek, co ani ręka ani nogą, podobno bawi się klockami, pięknie bawi się leżąc na brzuchu. Myślę, że chciałabyś bardziej spektakularnych sukcesów ale daj małemu czas. Wzmożone napięcie w kończynach daje się zredukować. Zosia Szwiling (guru rehabilitantów z mojego ośrodka) na pewno coś doradzi. A nam tez się zdarzały dni niechęci do cycka i tez bardzo mnie to niepokoiło. Teraz bywa różnie. W nocy niezmiennie – 2 razy i długo. Może Gucio ma akurat mniejszy apetyt i najada się pozacyckowym (Grześ ostatnio je jakby mniej niż parę dni temu). I też podejrzewam zęby. Co do niedoborów płynów, to też się zastanawiam jak u nas, bo Grześ nie chce z butli ani kubka a łyżeczką – wiadomo, pół dnia to trwa. Basiu – „Dziecko specjalnej troski” na pewno jest w księgarni internetowej GWP. Ja ostatnio robiłam duże zakupy książkowe w Merlinie i byłam zdziwiona szerokością oferty, więc może tam też są obie. Magda – też zastanawiam się nad zabezpieczeniami (dziś Grześ przemierzył pokój, oczywiście tyłem). Sprzęt grający i płyty już awansowały na wysoką komodę. Regałów z książkami niestety nie da się podciągnąć w górę. Kuba zastanawiał się nad zamontowaniem na dwóch półkach od dołu przesuwanych drzwiczek. Mam obsesję zawodową w temacie zabezpieczania regałów przed upadkiem na dziecko więc pewnie każę Kubie poprzybijać regały do ściany... Olga – właśnie dziś śmiałyśmy się ze znajomą aptekarką, że Ada wyrabia normę za nasze bezzębne potomstwo a tu idą następne?! Co do picia – to ja kiedyś usiłowałam wcisnąć Grzesiowi herbatkę z butli, potem przelałam do kubka aż w końcu zupełnie już zimną zaczęłam wciskać łyżeczką! Porażka! Nie bój się, że Ada umrze z głodu, jak wrócisz do pracy. Będzie miała już prawie rok, na pewno chętnie wsunie coś innego przy pomocy łyżki. Nie widzę sensu uczenia picia z butli. Smoczek uspokajacz nie ma nic do tego. Grześ czasem jest zatykany, choć strasznie tego nie lubię (raczej tylko na sen albo w sytuacjach bardzo awaryjnych) a smoczek z butelki po prostu gryzie. Cholera, kiedy pogadamy na żywo? Nie wymiguj się tu Szwecją tylko dawaj znać kiedy się spotykamy! Kuba na okrzyki Grzesia ADA wytłumaczył mu niedawno, że zobaczy Adę chyba jak jej piersi urosną, hehe...Nie znam żadnej opiekunki (chyba, że się sama u Ciebie zatrudnię i zwariuję między słodką Adusią i przemiłym Grzesiem) ale myślę, że pomogę Ci poszukać. W końcu Wejherowo to nie taka znowu dziura, żeby nie było opiekunek! Zabuniek – mięso z baranka to jagnięcina. No i znowu wychodzi mi, że Grześ je najmniej. Czyli pierś podajesz małej tylko na sen i w nocy? Nie obawiasz się utraty pokarmu czy chcesz powoli odstawić? W Polsce żółtko podaje się od 7 miesiąca a białko po 12. Czytałam, ze zróżnicowanie wieku podawania różnych produktów dzieciom w różnych częściach świata wynika z tego, że faktycznie różne rzeczy tam uczulają. A Grześ wymyślił sobie nowy sposób „mówienia”, mianowicie z językiem przyklejonym do podniebienia. Fantastyczne dźwieki! A ja właśnie kupiłam sobie trzy książki – jedną cienką o żywieniu niemowląt (już przejrzałam i nie dowiedziałam się wiele, np. ile dokładnie powinno dziecię teraz zjadać i czego i czy karmione piersią musi być dopajane) i dwie grube – o karmieniu piersią i o rozwoju umysłowym dziecka (mniam, lubię takie lektury, tylko kiedy czytać, jak nie w łóżku, bo małego budzi światło a w dzień chce czytać to, co mama?) Ago-Gagarin - ręce opadają, gdy pomyśli się jacy to życzliwi są ludzie. Nie daj się zwariować. Dobranoc Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: Fajnie jest 12.05.04, 08:28 Witajcie, Jak ja wam zazdroszcze, że macie tyle czasu dla swoich maluchów. Ja po powrocie do pracy gonie w piętke i podzielam zdanie Magdy6811 ze kto moze niech nie pracuje bo trudno jest wszystko pogodzic i być ze wszystkim na bieżąco. Ja po prostu w pierwszej kolejności robie to co muszę a to co może poczekać to odkładam na bardziej sprzyjające warunki czasowe. Na pierwszym miejscu jest Maciuś i jemu staram się poświęcić jak najwiecej czasu. Zazdroszcze teraz mojemu męzowi,że jego urlop wychowawczy przypadł na tak piękną pore roku i chodzi na wiosenne spacerki. Wczoraj mój Maciej jechał po raz pierwszy autobusem. Według opowiadań męża, bardzo mu się podobało bo aż zaczął śpiewać i gaworzyć. Spodobało to się pewnej starszej pani, która podeszła do niega i zaczeła się z nim bawić, no i od tej chwili był festiwal usmiechów. Wygląda na to że mój syn woli komunikacje miejską od samochodu. Poza tym non stop mamy problem zębowy. Już widać drugą górną jedynke a do startu przygotowują się górne dwójki. Moja pociecha mimo tego (odpukać) ssie cycusia ale pamietam ,że przed pierwszymi ząbkami miałam problem z jedzeniem a wtedy był tylko na piersi. Potrafił całe przedpołunie nawet do 13.00 odmawiać ssania. Teraz je wszystko co mu podajemy. Nie je dużo wg tego co piszecie o swoich pociechach ale myśle, że mu to starcza bo ma coraz więcej siły na brykanie. W porze obiadowej np zjada tylko 1/2, góra 2/3 słoiczka, jeszcze się mu nie zdarzyło zjeść cały. Co do rozwoju ruchowego to ćwiczymy samodzielne siedzenie, stawanie no i na bieżąco są przewrotki i inne akrobacje wykonywane najchętniej na łożku rodziców bo jest miękko, na podłodze jest jakoś mniej ciekawie. Martael - trzymam kciuki za rozwiązanie problemów z jedzeniem Asia_z i Abepe - nie dajcie się tej alergii. Gagrinie - nie przejmuj się tak głowką Piotrusia, mojemu Maciusiowu ostatnio pielęgniarka zmierzyła czubek głowy i wyszło 42 cm (ma 44), taki pomiar jest w książeczce. Wszystkim wrześniowym mamusiom i maluchom życze zdrówka i zero prblemów z maluchami. Kończe bo znowu czas mnie goni. Życze miłego dnia. Ewa & Maciuś (25.09.2003) Odpowiedz Link Zgłoś
javert Juz mi lepiej :-) 12.05.04, 09:32 Dzieki dziewczyny za odpowiedzi - jak zwykle mozna na was liczyc... Mialam wczoraj doła - nie da sie ukryc. Spisalam nawet swoje zmartwienia na kartke i upajałam sie ich widokiem... Ale wieczorem mąż zabrał mnie na swoistą terapię. Obejrzeliśmy bowiem zdjęcia i film z pobytu w Szwecji. Bo nie wiem czy wam pisałam, że bylismy z Adrianka, mezem i chirem w ktorym hobbystcznie spiewa kilka dni w Szwecji. Ada spisala sie swietnie. Dzielnie zniosla podroz promem i potem 3-4 godziny w autokarze!!! Poza tym, zostala rozpieszczona przez wszystkich chórowiczów, noszona na rekach, zabawiana, itp.No wiec wczoraj obejrzelismy to wszystko i była kupa smiechu, a ja odpoczelam bo znowu z znalazly sie ciocie-opiekunki. I jak nie mialam wczoraj piszac na forum, zadnej propozycji, tak na probie choru padly az dwie. Jedna chorzystka chetnie zajmie sie mała od wrzesnia, a druga osoba jest mi nieznana, polecana przez chorzystke. No i teraz juz nawet mam wybór! Kamien z serca!!! Ale mysle sobie, dziewczyny, ze warto tak troche sie wyzalic i dobić dna, bo potem wszystko wyglada lepiej Martael! Dzieki! Trafiłas w dziesiatke podsumowujac czego mi brak.Przejde sie i na zakupy i do fryzjera. Cieszy mnie tez wizja spotkania naszych forumowych nadmorskich emamA z tym jedzeniem Adusi mam nadzieje sie tez jakos ułoży. Taka byłam rozgoryczona, a teraz znów jestem rozpromieniona. Moja córenia kochana!!! Zasnela mi wlasnie na klatce piersiowej.Jak dam rade, zalacze wkrotce pare swiezych fotek Adusi, ktora pieknieje i mądrzeje z dnia na dzien.Aha, a jeszcze chcialam spytac Mamy biorace udzial w spotkaniu w Gdyni 29 maja, w koncu gdzie - przy Blyskawicy? i czy o 13.00? I co planujemy? Spacer i pogaduchy, czy tez bedziemy chcialy pojsc gdzies konkretnie i siasc z naszymi pociechami? Jesli tak, to moznaby bylo cos zarezerwowac. No, koncze, do kolejnego postu! Odpowiedz Link Zgłoś
javert Sukces!!! 12.05.04, 11:21 Słuchajcie! Ada wlasnie wychlala pol buteli (ze smokiem!) mojej herbaty owocowej mocno rozcienczonej woda (a wlasciwie wody z dodatkiem herbaty). niesamowite! Dalam jej butelke do zabawy, polowe wylala, ale potem zaczela ja sobie wkladac nieudolnie buzi(do gory dnem). Wykorzystalam moment. Siadlam z nia w krzeselku, posadzilam na kolanach i dalam do raczek butelke. Po chwili butla juz siedziala w jej buzi. Oczywiscie nie trzymala smoka tak jak to czyni profesjonalista, ale po swojemu nagryzala go tak, ze wody z herbata ubywalo , az przyjemnie bylo popatrzec. Nabralam wiary, ze moze jednak uda mi sie ja przekonac do butli. Nic na sile, ale poprobuje jeszcze pare razy. A teraz juz dorwala mnie. Jestem taka zadowolona, ze dam jej sie sporo z siebie napic - he he!!! Odpowiedz Link Zgłoś
javert Zabezpieczenia, blokady i inne... 12.05.04, 11:28 Z tego rozpedu pisze po raz trzeci!!! Jestem na etapie zastanawiania sie jak przygotowac swoje mieszkanko do tego, by raczkujace niemowle, a potem chodzacy szrab, móglo w nim bezpiecznie funkcjonowac. Bylam w sklepie Chicco, aby obejrzec co maja w ofercie z zabezpieczen roznego typu. Mieli: nakladki na kanty stolu, blokady na szuflady, zabezpieczenia gniazdek, a w internecie sa w sprzedazy tzw. bramki, by dziecię nie wchodzilo gdzie nie powinno. Chcialabym, abysmy wspolnie powoli zaczeły się zastanawiac co i jak przestawic w mieszkaniu. Napiszcie, prosze, jak to widzicie, i jesli macie namiary na strony internetowe sklepów, w których mozna kupic rozne blokady, dajcie linki, ok? No, to na razie tyle Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Re: Zabezpieczenia, blokady i inne... 12.05.04, 15:31 ZABEZPIECZENIA - w IKEA kupilam zatyczki do kontaktow. Ale niektore kontakty (w salonie, ktorymi szczegolnie zachwyca sie Elena) mamy sklejone tasma monterska (pieknie to wyglada, dodaje niepowtarzalnego uroku Tu w MAdrycie w IKEA sa duzo tansze niz np. we wloskim Chicco i calkiem dobre, rozne zabezpieczenia. W Polsce pewnie tez sa w IKEi. Elena wczoraj juz sobie zwalila wiaderko na glowe (bardzo sie cieszyla), nie sadzilam, ze potrafi siegnac tak wysoko - zaczela podchodzic do krzesel, polek i innych mebli ze szczebelkami itp. i wspina sie po nich - smiesznie wyglada - kleczy ale plecki i nozki od kolana proste. I patrzy czy widze jaka sprytna ABEPE - dzieki za jagniecine Rany zapominam, serio!!! Szok. Musze wiecej czytac (ostatnio po polsku czytalam Isabel Allende "Ewa Luna" - podobala mi sie, chyba zaczne teraz jakas ksiazke kucharska). KARMIENIE PIERSIA - lekarka mowila mi zeby zaczac juz powoli odzwyczajac (i przyzwyczajac do innych rzeczy, zeby dawac piers tylko raz - na noc). Karmie ja w dzien 2 razy: po pure owocowym ok. 17.30 lub 18 i po kolacji ok. 21, no i w nocy (dzis RAZ o 24). Wyspalam sie! Nie sadze, ze zabraknie pokarmu. Elena nie domaga sie, wiec ciesze sie. Mam kolezanki, ktore dlugo karmily piersia, dzieci nic innego nie chcialy jesc, po 2 latach - z przyzwyczajenia (bo juz nie z glodu) jeszcze sie bardzo domagaly (a to jednak bardzo wiaze). Wiec moze latwiej teraz powoli odzwyczajac? SPOTKANIA - ale Wam dobrze!!! A my chyba przyjedziemy znow w sierpniu. Tu Madryt wymiera, maz i tak nie bedzie mial zlecen. Moze wtedy bedziecie w W-wie? Moj brat mieszka w Warszawie i u niego mozemy sie zatrzymac. WLOSY - a na czym to polega ze czlowiekowi kobiecie - od razu robi sie tak dobrze, jak sobie cos kupi, czy zmieni fryzure? We wtorek ide do fryzjera, zreszta homoseksualisty, swietnie strzyze, Ok. na krotko nie zetne, tak zeby sie dalo zwiazac TESKNIE za POLSKA! Dobrze Wam w Unii? Na razie duzo rzeczy podrozalo, prawda? Tu mowia ze jak weszlo Euro, to wszystko poszlo w gore (u nas kiedy Euro, za rok?). Trzeba nam cierpliwosci, bedzie lepiej, jak dobrze wykorzystamy unijne pieniadze. PA Zdjęcia Elenki (06.09.2003) “Bądź dobry – każdy, kogo spotykasz, prowadzi ciężki bój.” <John Watson> Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: Fajnie jest 13.05.04, 15:49 maili znow przybywa w zastarszajacym tempie, fajnie ABEPE - dzis przede wszytskim odpisze Tobie, ale spokojnie mozesz zadac to pytanie rowniez na alergikach, tam jest chalsia, z ogromną wiedza nt. alergii. > 1. czy to na pewno alergia lub nietolerancja pokarmowa? czy uczulenie np. na > kosmetyk wygląda inaczej? niestety w alergiach nic nie jest na pewno. uczulenie na kosmetyk moze wygladac bardzo podobnie, z tym, ze zwykle objawia sie w miejscu kontaktu z alergeem - stad nazwa "alergia kontaktowa". > 2. czy dziecko może się uczulić tak późno? przez pierwsze 2 miesiące jadłam > wszystko, potem odstawiłam nabiał ze względu na kolki (ale nie bardzo >ciężkie) i ulewanie (też raczej przeciętne). które i tak po przejściu na dietę >nie minęły a Grześ nigdy nie miał problemów ze skórą lub kupkami. moze. nawet jak ma 15 lat poza tym alergie zwykle objawiaja sie kolo 3 miesiaca zycia -wczesniej maluch ma jeszcze duzo odpornosci od mamusi. co ciekawsze, kolki i ulewanie tez moga byc objawem alergii - bo generalnie sa objawem nietolerancji czegos. > 3. jeśli to problem z mlekiem to nie zaszkodziłyby niewielki ilości, które > jadłam w innych produktach niż mleko i nabiał (nie miałam wtedy jeszcze > pojęcia, że tylko jedna margaryna jest dobra a mleko jest w wielu produktach)? > chyba, że, jak piszesz, to nie alergia a nietolerancja i wtedy taki >niewielkie ilości nie szkodzą. alergika, jak napisalam, potrafi uczulic tylko to, ze kakao jest w domu,w ktorym mieszka, a nie musi go pic - choc to sie zdarza rzadko. generalnie, przy rozpoznawaniu alergii stara sie odstawic wszytsko co moze alergizowac, wiec rowniez mleko przetworzone. i tu uwaga: (chalsi sie nie spodoba) maslo, takie robione w domu z mleka - jesli ma sie tylko do takiego dostep - nie zawiera bialka mleka, ktore uczula najczesciej, a tylko sam tluszcz. co oznacza, ze nie jest niedozwolone choc, jak to tluszcz - obciaza watrobe i to wlasnie moze byc powodem klopotow z maluchem, ale bialko na pewno nie (ale alergolog Ci tego nei potwierdzi, bo inaczej go uczyli). i druga uwaga: kazda margaryna jest mniej zdrowa od prawdziwego masla, obciaza uklad wchlaniania jeszcze bardziej, i co z tego ze nie zawiera typowych alergenow. o samlcu nie wspominajac w ogole ja juz jestem coraz mocniej przekonana do medycyny niekonwencjonalnej, ale ma spojrzenie na alergie odlegle od medycyny zwyklej - generalnie patrzy jak na kazdy problem - calosciowo,a nie tylko przez pryzmat skutkow, nie leczy wiec wysypki a LECZY (tez nie "usypia" jak leki antyhistaminowe) problem. Przekonuje mnie do tego wyglad mojego synka, naprawde coraz lepszy ) > 4. czy szkodzi też mleko modyfikowane? Grześ czasem dostaje „Misiowy sad& > #8221;, > który je zawiera. to zalezy co szkodzi jesli bialko mleka - to prawie kazde mleko modyfikowane je zawiera, nie zawieraja tylko preparaty lecznicze, mlekozastepcze jak bebilon pepti czy nutramigen, obydwa ohydne ) ale moze szkodzic tez np. soja lub cos innego, co jest w preparatach mlokozastepczych > 5. czy wystarczy odstawić tylko mleko? czy nie powinnam pójść na całość i > odstawić od razu wszystkie potencjalne alergeny? moze nie wystarczyc, ale nie ma listy produktow w 100% bezpiecznych. teoretycznie nalezy do nich ryz i kukurydza, a coraz czesciej spotyka sie dzieci na to wlasnie uczulone na razie odstaw mleko i jajka - na pierwszy rzut, a dopiero jak to nie wystarczy, probuj dalej (oczywiscie odpadaja tez orzechy, owoce drobnopestkowe, miod itp... z diety Twojej, jesli jeszcze karmisz, i Grzesia - oczywiscie jak wysypka zniknie, mozesz z powrotem wprowadzac pomalutku - jeden produkt na tydzien. i uwaznie obserwowac. lekarka Krzysia leczy alergie (nie zalecza) homeopatami - calkiem skutecznie. ustawia tez diete, ktora czesto nei pokrywa sie z zaleceniami alergologow, a jednak jest skuteczna! najwiekszy problem z uwierzeniem w med. niekonwencjonalna polega na tym, ze wszyscy "uczeni" lekarze jej nie akceptuja i uwazaja ze to czary-mary. poza tym lek standardowy dziala niemal natychmiast, a homeopaty nie, wiec latwo sie zniechecic. Ja wczoraj znow musialam krecic - tym razem polozna srodowiskowa, ktora przyszla na kontrole (czy Was tez juz byla?) dopytywala, jakie Krzys bierze leki i ile, dobrze ze zglebilam temat i od strony leczenia w normalnej przychodni ) alez sie narozpisywalam, i to z PRACY ) Abepe - jesli cos jest niejasne, bardzo prosze daj znac, bo moze w pospiechu namacilam a, jeszcze astma - napewno mozna zlagodzic jej przebieg nawet tylko odpowiednia dieta! to z kolei info od mojej znajomej, ktora byla u bardzo znanego (przynajmniej w moich kregach) lekarza tradycyjnej medycyni chinskiej (Polaka, z ogroomnym dostwiadczeniem), tylko oczywiscie to tez kwestia ogromnej samokontroli i cierpliwosci ale z cala pewnoscia mozna sie obejsc bez sterydow no i.. trzeba trafic na lekarza, ktory NAPRAWDE sie zna na tym, co robi. wielu probuje, ale niekoniecznie skutecznie. mam nadzieje ze problem Grzesia minie po malych zmianach w diecie i nie bedzie problemu, ale z mezem chyba warto sprobowac wybrac sie do kogos naprawde madrego, nie zwiazanego z medycyna akademicka jakbys chciala jakies namiary (niestety warszawskie) to daj znac. uh, znowu nabazgralam ze az strach i jeszcze dzieki za namiary na wypozyczalnie i jeszcze.. spotkanie nad morzem? BARDZO CHETNIE!! i jeszcze.. czy znacie moze jakies bardzo fajne i tanie gosp. agro na lini - warmia - morze? mialam spedzic tydzien 24.07 - 1.08 z dzieciakami i znajomymi na dzialce u kolezanki, ale zmienily jej sie plany moze byc jakis dom albo siedlisko do wynajecia ) buziaki, a. Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek linki 13.05.04, 17:18 Do posluchania z internetu piosenki dla dzieci: www.tvp.pl/tdm/programy/budzik.htm PS. Ktos sie pytal - ile dzieci? Dzieci chcialabym wiecej miec (na razie jeszcze nie), zawsze marzyla mi sie trojka, ale moze dwojka starczy Jedynakowi smutno. Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Re: linki - spiewajace koniki 13.05.04, 17:23 laacz.lv/f/swf/hestekor.swf To fajne Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 WRZESIEŃ 2003 :) 13.05.04, 20:28 Witajcie, ja tylko tak na chwilkę.... Byłam dzisiaj z Dominiką na szczepieniu i sie załamałam.... Moje dziecko przez ostatnie półtora miesiąca przybrało na wadze 240g!!!! I co ja mam robic?? Dominika nie chce jeść obiadków, gdy zje za duzo mleka to wymiotuje...Lekarka na razie kazała oddac mocz do analizy i...ODSTAWIĆ MARCHEWKĘ, bo dziecko ma żółta twarz. Ponoć oznacza to, że wątroba źle pracuje Kurcze, chyba popsułam swoje dziecko... Poczekam na wyniki badań i wtedy zacznę sie martwic, choc teraz to łatwo mi pisać....a po wyjściu nie wiedziałam jak sie nazywam Pozdrawiam Was serdecznie Karolina Odpowiedz Link Zgłoś
mama-patrycji Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.05.04, 11:53 Witam wszystkie mamusie! Moja Patrysia nie urodzila sie co prawda we wrześniu tylko 19 października 2003r,ale jest to tak zbliżona data,że postanowilam tu zajrzeć.Pati jest kochaną dziewczynką,ale coś martwię się,bo nie lubi leżeć na brzuszku,a tym samym nie potrafi obracać sie wokół własnej osi.Boje sie,ze nie bedzie raczkowac.Poza tym mam problem z zupkami,bo za żadne skarby nie chce ich jeść:zaciskanie ust,krzyk są na porządku dziennym jak tylko próbuję jej dac choć troche zupki.I to wszystko jedno czy kupowane, czy robione w domu,czy doprawione, słodzone itp.Nie chce i już.Co mam zrobić?przeciez nie może żyć samym mlekiem (nie karmię piersią),deserkami i soczkami.Poradźcie.A jak tam Wasze pociechy?Co potrafią i w ogóle jak je karmicie?Pozdrowionka! • Re: PAŹDZIERNIK 2003 )))))))) mama-patrycji 12.05.2004 11:24 odpowiedz na list odpowiedz cytując Acha i zapomnialam dodać,że jeszcze nie ma ani jednego ząbka,ale robi się częściej marudna, senna, niespokojna.Czy to może objaw ząbkowania? Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.05.04, 22:08 Witajcie Javert wielkie gratulacje dla malutkiej za butelkę To już jest połowa sukcesu Co do zabezpieczeń...Kupiłam w IKEA zabaezpieczenia na kontakt, 12 szt. za 10zł. sa też dostepne bramki na schody, zabezpieczenia szuflad, szafek....generalnie zerknij na www.ikea.pl i tam w dziale dla dzieci jest cała gama zabezpieczeń Zabuniek co do żółtka to tak jak napisała abepe w polsce lekarze zalecają już od 7 meisiąca, pózniej bialko...ja jednak małej nie bedę męczyła i poczekam....moze przepiórcze żółtko jej dam za jakiś czas... Dziewczyny Dominika zaczęła raczkować!!!!juz nie jest to raczkowanie w spak, ale takie prawdziwe, do przodu Jestem z niej taka dumna, i nawet już jej wybaczyłam brak przewrotek Poza tym, ten mały żywioł zaczyna już stawać w łóżeczku i nie tylko. Wczoraj obniżylismy materacyk na najniższy poziom.... Znowu mamy problemy jedzeniowe, jednak już sie nie stresuje wygląda na to, ze kolejne ząbki sie mają zamiar okazać....dałam na "luz"...przecież Dominika nie pozwoli sie zaglodzić Dziewczyny, czy Wasze dzieciaki tez przestają już interesowac sie grzechotkami i potrzebują już bardziej złożonych zabawek?? U nas na topie są ostatnio puste butelki, miseczki plastikowe, pokrywki od słoiczków itp..... Zabawki muszą być już bardziej skomplikowane, najlepiej dźwiekowe i mobilne... Kurcze, siedze i mysle co chciałam jeszzce napisac....A troszkę tego było...Oj skleroza nie boli...Zacznę zapisywac sobie wszystko na karteczkach Pozdrawiam Was gorąco Karolka - sklerotyczka Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.05.04, 23:26 Hej! Asiu_z może ze względu na tę awarię tepsy wracają maile do Ciebie, będę próbowała dalej, w każdym razie sprawa jak najbardziej aktualna, a jak sie do weekendu nie uda wysłac wiadomości to napisze szczegóły na forum. Tak, tak tez zauważyłam, ze Amanda potrzebuje bardziej wyszukanych zabawek i zabaw. Najlepsze sa oczywiście te zakazane, telefony, sztućce, garnki, miski... No i zabawe najlepiej przeniosłaby do łazienki lub do kuchni tam się najlepiej czuje. Piszecie o zabezpieczeniach, no własnie kontakty zabezpieczeliśmy i myslałam, że jest w miare ok. Mała lubiła się bawić taka szufladą pod piekarnikiem, w piekarniku sie przegladała i gadała do siebie a w szufladzie miesząła w pokrywkach, usunęłąm wszystkie niebezpieczne rzeczy, ale nie pomyślałam o przykleszczeniu paluszków. No i stało się Mała trzymając obiema raczkami, siła rozpedu zatrzasnęła szufladę – koszmar!!! Już chciałam biec do chirurga na przeswietlanie czy nie połamała sobie palców, ale chyba wszystko ok. Do szuflady już się nie zbliża, a ja zaczynam myśleć o szerokiej gamie zabezpieczeń. A to dopiero poczatek... Dziś była u nas znajoma rehabilitantka, zeby ocenić niechęć do stawania. Potwierdziła zmniejszone napięcie obręczy biodrowej, pokaząła kilka ćwiczeń – takie fajne, właściwie zabawa i zachęcanie Małej do korzystania z nowych pozycji. Generalnie pochwaliła ja za spryt, powiedziała, że jest bardzo silną dziewczynką i rozwija sie prawidłowo, a na stawanie ma jeszcze czas – co najmniej dwa miesiące. A więc mamy nowe pomysły na zabawy i w dodatku będa to ćwiczenia – super!!! Z tymi smoczkami to różnie bywa. Pamiętacie moja walkę o niessanie kciuka? Zrezygnowała z kciuka, ale zrobiła się taka smoczkowa! Najpierw był tylko do spania, teraz juz zdarza się na spacerze (prawie codziennie), no i jak zmęczona marudzi na przewijaku. Generalnie staram sie przestrzegać zasady, żeby smoczek nie zastepował czegoś, a jedynie pomagał zasnąć. Cóż, czeka nas odzwyczajanie, ale myślę, że i tak będzie łatwiej niż od kciuka. Poza tym ostatnio widziałam kilkoro duzych dzieci (ok2,3 latka) z kciukami w buzi podczas spaceru to chyba wolę smoczek. Dzieki Aneta za info w sprawie książki, sprawdzę, zresztą dobrze się składa, bo zamierzałam kupić u nich jeszcze jedną pozycję. Akupunktura to świetna sprawa, wierzę w to. Chociaż na odchudzanie mi nie pomogło... Tylko niestety nie znam dobrego fachowca w Trójmieście. My korzystaliśmy kiedyś z kilku zabiegów podczas wypoczynku w Krojantach koło Chojnic, oni zresztą też bardzo skutecznie leczą migreny. Sa niestety bardzo drodzy, ale jeśli miałoby Ci pomóc to może warto. Jeśli jesteś zainteresowana to gdzieś mam do nich namiary. A np. wtedy okazało się, że mąż ma rozmieszczone niektóre receptory w innych miejscach niż przeciętni ludzie, więc był ciekawym okazem w poszukiwaniu właściwego miejsca do wkłucia. A spotkanie nadmorskie 29maja o 13.00 na skwerze Kościuszki, jeśli Błyskawica to tam to niech tak zostanie. Myślę, ze jak będzie ładna pogoda to możemy pospacerować, a jak będzie padać, lub będzie zimno to poszukamy schronienia. Czy bez rezerwacji nie znajdziemy czegoś wygodnego dla matek z dziecmi? Witamy nowe mamy i "okołowrześniowe" dzieciaczki! pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
czarka77 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.05.04, 13:05 W końcu mam dłuższą chwilę, więc jeśli Natalia się nie zbudzi, postaram się dłużej napisać. Najpierw nowości: Natka ma od wczoraj lewą dolną jedynkę (u nas wręcz przeciwnie iż np. u Gucia – tuż przed wyżęciem chciała ssać jeszcze więcej piersi niż zwykle), chodzi przy meblach i się puszcza , tzn. trzyma się tylko jedną ręką, a czasem wcale, nie pada już na głowę, tylko ze stania ostrożnie siada. Od pięciu dni je raz dziennie danonki – żadnych efektów ubocznych. To pozytywne. Ale niestety są i mniej wesołe: prawie wcale nie śpi w dzień, mamy ciągle problemy z zasypianiem (chyba inne zęby też chcą wyjść), nie chce się niczym zająć na dłużej niż 30 sekund (nawet srebrne łyżeczki w blaszanym pudełku już jej nie fascynują, nie mówiąc o miseczkach, talerzykach, szczotce do butelek, pudełku z makaronem itd.). Tylko chodzenie i chodzenie, nawet na spacerach. Po 15 minutach w wózku – krzyk. To fajnie, że chce odkrywać świat, ale ja nie jestem z gumy ;-(((. Poza tym usiłuję pracować, wolałabym to robić nie tylko nocami (a propos powrotu do pracy – czasem nie ma się wyboru...). Generalnie jednak więcej jest plusów. ZABUNIEK i nie tylko: moja znajoma mama dwójki alergików twierdzi, że z żółtkiem, a tym bardziej białkiem nie ma się co spieszyć. Tak samo twierdzi nasz alergolog, ale jego rad już nie słucham. Badania krwi wykazały, że Natalia nie ma żadnej alergii, a on mimo to kazał jej dawać dziennie 9 leków, z tego 3 tabletki i 1 proszek, więcej było męczarni i wzajemnego oblewania się niż pożytku. Ale z żółtkiem poczekamy, chociaż do 10-11 miesiąca. Moja teściowa się uaktywniła. A była całkiem spoko. Twierdzi, że zatruwam Natalię słoiczkami i powinnam jej gotować sama, poza tym dawać już sucharki, chlebek, jajeczko itd. Mój instynkt mówi mi co innego, ale przez te słoiczki zrobiła się rodzinna awantura, spróbowałam więc po raz kolejny coś Natalii ugotować (kiedyś jej smakowało, ale krótko, bo polubiła słoiczki, zwłaszcza królikowe Hippa – najdroższe . No więc ugotowałam wieprzowinkę z marchwią i ryżem, zmiksowałam, podałam. Natka zaczęła pluć i zdejmować sobie drobinki ryżu z języka. Zmiksowałam raz jeszcze, na zupełną papkę, a ona znów wyjmowała sobie jedzenie z buzi, wcierała we włosy i w oczy. Skończyło się ogólną frustracją, zwłaszcza moją, myciem, przebieraniem i przygotowaniem tradycyjnego słoiczka. Oczywiście, marzę o tym, żeby Natalia jadła to co my, ale czuję, że to jeszcze nie czas. Poczekam przede wszystkim na więcej zębów. Poza tym ja po prostu nie mam czasu na stanie przy garach, zwłaszcza że efekty mi tego nie wynagradzają. A tak w ogóle to Natalia jest amatorką wszelkich deserków, jabłka z czarnymi jagodami i jogurtem są na 1. miejscu. EWO237: Natalia też bardzo lubi autobusy, bo jest kokietką, uśmiecha się do ludzi i robi minki. Sporadycznie marudzi, ale tylko podczas dłuższych eskapad. MAMO-PATRYCJI: co do jedzenia, to chyba nie umiem nic poradzić, dziewczyny radziły wcześniej Irhel, przeczytaj poprzednią stronę postów (1100-1200), może coś ciekawego znajdziesz. Ale do ruszania się dzidzi mam jedną złotą radę od p. Zofii Szwiling. Po prostu niech jak najwięcej czasu przebywa na podłodze, najlepiej na czymś niezbyt miękkim (my mamy 3 połączone komplety karimatowych puzzli, mogą być po prostu 2 karimaty albo nierolująca się wykładzina). Efekty takiej terapii zauważysz już po kilku dniach. Nam pomagał też kot, którego Natalia usiłowała dogonić albo po prostu złapać (a on w ostatniej chwili uciekał albo się przesuwał, hultaj), ale zamiast kota wystarczy odpowiednio atrakcyjna zabawka albo nie-zabawka (torebka mamy z błyszczącymi klamerkami, suszarka do włosów itd.) położona w odpowiedniej (nie zniechęcającej) odległości. JASKO_MAMO: Natalia jeden ze swoich placów zabaw ma w łazience, a tam na chodniczku: lusterko, grzebień, miseczkę, kubek do płukania zębów, pokrywkę od pianki do włosów i inne skarby. Rosną nam pomocnice . A tak na serio – w końcu nie muszę się rano tak bardzo spieszyć z toaletą, mam córcię na oku. A kiedy pralka jest w ruchu – to dopiero film! I można popatrzeć z bliska... Spotkanie warszawskie – cóż, raczej nas nie będzie, jedziemy na prymicję przyjaciela mojego męża. Ale to się jeszcze okaże. Na razie tyle, nic mi nie przychodzi do głowy. Kiedy znów wyjdzie słońce? Odpowiedz Link Zgłoś
mama-patrycji Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.05.04, 14:19 Dziękuję za rady.Dziś jak zwykle problemy z zupką.Nic oczywiście nie zjadła - tylko mleczko.Spróbuję dziś jej coś ugotować swojego,ale też nie mam gwarancji,ze zje)).Mam takie pytanko:czy są tu jakieś mamy z Gdyni z dzielnicy Redłowo?Miło by mi było poznać kogos z malutkim dzieckiem i chodzić razem na spacerki).Niedawno sie tu przeprowadziłam, bo pochodzę z Kłodzka (dolnośląskie)i jeszcze nikogo nie znam.Czekam.Mój e-mail to: elizaae@interia.pl lub po prostu na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
senmar a ja jestem tu nowa 13.05.04, 14:06 cześć wszystkim mamuśkom, jestem mamą Julki urodzonej 3 września 2003, forum odkryłam jakiś czas temu a Was to całkiem niedawno, niestety mam czas tylko poczytać wasze posty, i wiem , że jest troszkę tych wrześniowych maluszków, poza tym mogę porównać rozwój Julki z innymi dziećmi, teraz piszę w pracy (bardzo nieładnie- wiem) ale tylko dlatego bo nie ma szefa. Julka urodziła się nawet duża, bo miała 3,850g 55 cm teraz waży ok 9kilo, raczkuje, ma 4 ząbki 2 dolne i od kilku dni 2 górne nie chorowała i żeby było śmieszniej gdy skończyła 8 msc (3,05)to 4 maja dostała kataru, gorączki itp, czyli przeziębienie i mam pytanko, może któraś z mam ma dobry sposób na katar, bo minął już tydzeń a ona paraduje wciąż z gilem, mam nadzieję, że zmobilizuję się i częściej będę pisać, acha, jestem z woj podlaskiego konkretnie z Grajewa, i zazdroszczę wam wspólnych spotkań w Trójmieście i W-wie, muszę kończyć pozdrówka dla wszystkich i dużo zdrówka w te deszczowe dni Odpowiedz Link Zgłoś
enta1 Re: a ja jestem tu nowa 13.05.04, 18:14 witajcie kochane mamusie pięknych wrześniowych dzieci na początek buźki dla wszystkich nowych mam i dzieciaczków. mam wrażenie, że ujawniły się piękne wrześniowe damy. już chyba teraz nasi synkowie będą mieć duży wybór dawno mnie tu nie było, nawet w czytaniu mam tyły, jestem bardzo nie na bieżąco, więc ten post będzie trochę chaotyczny. któraś z was pytała jak radzą sobie mamy pracujace - no więc ja to sobie chyba nie radzę. tzn zawsze jest coś za coś: zabawy, spacery i przytulanki z buniem + praca = chlewik w domu, brak ciepłego obiadu od ok. tygodnia, tyły na forum i wory pod oczami. ale to tylko do niedzieli, nareszcie będę mieć wolne. trochę może przesadziłam ale ogólnie nie mogę się pozbierać tak gdzieś od świąt. za to kuba mi to wynagradza: jego słodkie "mama ma ma ma" to muzyka dla moich uszu. za to jak się przebudzi w nocy to tylko tatuś, moje ręce przyprawiaja go o spazmy. zdrajcuch mały a grzechotek i zabawek to chyba nie będę kupować. po co śliczny niebieski misio -zdzisio skoro najbardziej interesująca jest klawiatura od komputera, worek ze smieciami, no i koniecznie trzeba sprawdzić co kryje się za uchylonymi drzwiami do łazienki albo w zielonym pudełku z klapką (dla niewtajemniczonych: uwiezione sa tam nawilżone chuteczki, które na pewno trzeba uwolnić i jeszcze spróbować, pycha mniam, mniam) no właśnie - jedzenie: ja jednak nie czekam już z nowym jedzonkiem, młody nigdy nie miał skłonnosci alergicznych wiec próbuje nowych rzeczy i na razie "żyje" i zdrowy jest. ulubiona potrawa: bakusie. za to wredni rodzice padają ze śmiechu na widok miny synka próbujacego banana: fuj, co za obrzydliwa konsystencja. fajnie, że się ujawniły dawno niepiszące mamy: javert i martael kochana gagarin - może w końcu uda się też spotkanie w krakówku? kurcze, nie moge się z niczym pozbierać nowe mamusie - wszystkie dobre rady i ciekawe informacje zebrane na stronie wrześniówek. miłej lektury oczywiście muszę kończyć, pozdrowienia dla wszystkich renata i kuba ps - młody dziś kończy 8 miesięcy... jezu jak ten czas leci pa pa Odpowiedz Link Zgłoś
czarka77 Re: a ja jestem tu nowa 14.05.04, 10:45 Ja tylko na chwilę. Wstawiłam w końcu kilka nowych zdjęć. Między innymi możecie zobaczyć, do kogo podobna jest nasza córcia. Rodzice Natalii: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11586904&a=12628021 A tu zobaczycie Natalię i Kacpra, wrześniaczka, syna Irhel: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11586904&a=12638623 Gdyby linki nie działały, wszystko jest pod adresem podanym niżej, trzeba tylko kliknąć "pokaż treść wszystkich", o czym pewnie wiecie )) Papa Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Elena calkiem niesmokowa 14.05.04, 11:09 Do MAM NIESMOKÓW - Kochane. Udalo mi sie rozwiazac problem butli. Kupilam butle Avantu MAgic Sport, z duzym otworem 340 ml w aptece. Jestem zachwycona. Elena bardzo energicznie plula butelka. Wrecz sie oburzala jak do buzi trafial smok butli, probowalam karmic ja kubkiem niekapkiem Avantu (tez bez zabezpieczenie - ze byl kubek kapek, ale nie bardzo to szlo z kaszka. NAtomiast ta jest rewelacyjna!!! Napewno sa w Polsce (tu tylko w 1 aptece znalazlam). Acha - jest napisane, ze dla dzieci powyzej 18 miesiaca, bo ma sztywny dziubek, ale Elena zachwycona. Wiec moze to i WAm pomoze. Chyba ze Javerciatko juz pokochalo tradycyjna butle. Elena jest konsekwentna przeciwniczka wszelkiego rodzaju smoczkowania. Ale ciesze sie ze polubila ta butelke to przyspieszymy sniadanka i kolacyjki. KArolka trzymaj sie i pisz. I mam nadzieje ze jest wszystko w porzadku! Pamietasz jak pisalam ze Elena tak malo urosla i prawie nic nie przybrala na wadze. I moja lekarka mowila ze nie ma to znaczenia w ciagu 1 miesiaca. Ze zwazy sie za 2 miesiace i jesli bedzie duzy niedobor to dopeiro wtedy bedzie mozna sie martwic. I ze teraz w tym wieku dzieci duzo sie ruszaja i nie tyja!!! Moja Mama tez jest pediatra i uwaza ze nie potrzebnie tak ciagle dzieci sie wazy i porownuje bez przerwy. Caluski i trzyamm kciuki zeby wszytko bylo dobrze. Ciekawe jak tam Piotrus GAgarina. Serdeczne pozdr. Zaraz bede ogladac zdjecia CZarkowej NAtalki i KAcperka. PA Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Re: Natalia Czarki 14.05.04, 11:15 I przesliczna!!! Martwie sie tylko ze Kacperkowi sie tak podoba Biedna Elenka Odpowiedz Link Zgłoś
abepe ząbek i nie tylko 14.05.04, 11:54 Hihi, wystukałam wczoraj łyżeczką pierwszy ząbek! Lewa dolna jedyneczka. Wystaje jakiś milimetr ale cieszy. Ale nie w nocy. W nocy ukojenie niesie tylko pierś mamy. No i był problem, bo jestem trochę podziębiona i leczę się naturalnie (cytryna, kogel-mogel zalany mlekiem – to właśnie odstawiam, bo na buzi Grzesia pojawiła się nowa plamka, miód) i mąż zaproponował wieczorem grzane piwo (+własnoręcznie przyrządzona przyprawa do piernika). Wypiłam małą szklaneczkę licząc, że karmienie za 4 godziny. A mały obudził się z płaczem o wiele za wcześnie. Kuba nosił go więc i kołysał godzinę aż uznałam, że już mogę karmić. Właśnie stwierdziłam, że Grześ wytrzymuje o wiele dłużej bez jedzenia w dzień niż w nocy. Chyba po prostu w ferworze zajęć nie zauważa głodu. A od paru dni, nie wiem, czy to przez ząbkowanie ale mały przysysa się do mnie mocno i zasypia przy jedzeniu. I karmienie trwa 40 minut, bo jak tylko próbuje się odłączyć – otwiera szeroko buzię i przez sen szuka piersi. Ale dobrze mi z tym. Leżę sobie na boku i czytam („Sztukę karmienia piersią „ zresztą). Podkreślam jeszcze raz, że podziwiam mamy pracujące! Kurczę, ja nie wróciłam jeszcze do pracy a nie wyrabiam ze wszystkim. Tyle, że mąż pracuje ostatnio na dwa etaty – od 7 do 18-19 a przy Grzesiu niewiele mogę zrobić. Nawet jak śpi, tak jak teraz to za sprzątanie się nie biorę, bo czasem budzi go hałas, a cichych robót jest niewiele. Na spacerach mały ciągle się do ludzi uśmiecha. Zawsze się dziwię, gdy ktoś udaje, że tego nie widzi. Przecież wystarczy się do takiego malca też uśmiechnąć. Ale w domu jak widzi kogoś obcego albo kogoś, kogo dawno nie widział – potrafi się rozpłakać. Lęk ósmego miesiąca. Niestety niedawno zrobił aferę na widok taty męża. Strasznie mi było przykro. Uznaliśmy, że dziadek musi częściej wnuka odwiedzać. A zauważyłyście, jak wiele matek nadal straszy dzieci – bo cię oddam tej pani?! Aha, właśnie się obudził i „bababababa”. Będziemy jeść obiadek. Ciekawe ile dziś uda się zjeść. CDN Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
javert Butla???? Na razie ok! 14.05.04, 13:57 zabuniek! Bardzo mi sie spodobalo okreslenie Adusi "javerciątko!" - genialne!!! Tak, na razie od tzrech dni Ada popija z butelki !!! Nagryza smoczek i pije, nie duzo, ale zawzse cos! wczoraj herbatke i soczek ,dzis nawet mleko Humana2 - chcialam sprawdzic czy ewentualnie mleko tez jej wejdzie. Wiec patrze optymistycznie na przyszlosc. Tymczasem mamy juz 3 zeby, a czwarty prawdopodobnie wyjdzie juz jutro!!! Tak ja czasem zaboli, ze az przykro! A teraz do Anety-abepe!!! Anetko! Umówiłam sie z Agnieszka, ze razem spotkamy siena spacerze w przyszla srode o 11.30. (to godzina sugerowana przez Age) na placu Wejhera przed cukiernia - czy przyjmujesz te propozycje??? Pełna nadzieji, ze tak.... javert i javerciątko Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna ja też jestem tu nowa 20.05.04, 22:27 Witam serdecznie wszystkie wrześniowe mamy! Dopiero od paru miesięcy mam dostęp do sieci, ale zdążyłąm juz troszkę poczytać, a teraz chciałam się przedstawić: Małgosia, mama Krzysia (23września 2003) - już właściwie 8 m-cy! Mieszkamy w Poznaniu, Krzyś od urodzenia, a ja od 2000r. Barzo chciałabym pochwalić się Wam moim małym przystojniakiem, ale nie bardzo wiem, jak to zrobić Pomożecie? Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: ja też jestem tu nowa 21.05.04, 07:22 mamy synków z tego samego dnia Mój z 10 rano Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: ja też jestem tu nowa 21.05.04, 07:24 mamy synków z tego samego dnia Mój z 10 rano Mateuszowi pzreszła już gorączka, dokładnie trzeciego dnia ale wysypki nie ma. Też przez te 3 dni były kłopoty z uśpieniem go. Wszystko było w porządku dopóki ktoś się z nim bawił ale każda próba położenia spać kończyła się histerycznym płaczem> W efekcie spał od 23-24 do 3-4 rano i w dzień prawie wcale. Wczoraj wszystko wróciło do normy i Junior przespał od 20 aż do 7 rano Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Zycie odchodzi i przychodzi 21.05.04, 10:37 Witajcie. Zmarla Prababcia Elenki (Babcia Diego), miala 101 lat. Byla cudowna osoba i kochalam ja jak wlasna Babcie. A wczoraj urodzil sie nowy kuzyn Elence - Pablo. Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 I po trzydniówcve 21.05.04, 19:36 Wczoraj wieczorem Mateuszowi spadla gorączka a dziś pojawiła się wysypka. Młody wyglada jak ospowaty Ale podobno jutro ma już przejśc Dziś nadrabiał zaległości z trzech dni...wszędzie go było pełno i sam nie wiedział w co łapki włożyć I dziś po raz pierwszy usłyszałam MAMA w końcu mówi coś więcej niz papu Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: I po trzydniówcve 22.05.04, 12:54 A mój gada coś po swojemu. Najczęściej "tatatata", albo "tfff", ewentualnie coś czego nie da się napisać. No i potrafi naprawdę przeraźliwie krzyczeć i piszczeć - w zależności od okoliczności... Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: ja też jestem tu nowa 22.05.04, 12:51 Mój urodził się 40 minut po północy. 40 minut wcześniej i byłby spod Panny, tak jak jego tatuś. My jeszcze trzydniówki nie mieliśmy, ale za to już Krzysia dopadły inne poważne choróbska: zapalenie gardła, które mało co nie skończyło się zapaleniem oskrzeli, no i nasza ostatnia "zdobycz" - ospa. Już jest zupełnie wyleczony. Najszczęśliwsze chwile, kiedy maluszek wyzdrowieje Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Re: ja też jestem tu nowa 21.05.04, 15:26 Witajcie wszystkie Nowe Mamy z Dzieciaczkami. GONIANNA - jesli chcesz zamiescic zdjecia, wejdz na forum ZOBACZCIE forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=621 - na samej gorze jest instrukcja obslugi. Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: ja też jestem tu nowa 22.05.04, 12:57 Bardzo dziękuję, Zabuniek. Jak znajdę czas, to spróbuję Odpowiedz Link Zgłoś
mama-patrycji Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.05.04, 18:55 Zobaczcie moją Patunię!Pozdrowionka! Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.05.04, 22:14 Witam kochane mamusie. Jestem dzisiaj w wyjątkowo podłym nastroju... Objechaliśmy z Pawłem wszystkie okoliczne szkoły i wszędzie odsyłano mnie z kwitkiem. Nie ukrywam, że praca w szkole nie była nigdy szczytem moich marzeń, przeraża mnie jednak sytuacja na rynku pracy i mechanizmy, jakie nim rządzą - przynajmniej w takich małych miasteczkach... Nieważne, co człowiek potrafi, ważne kogo zna... Mimo trzydziestki na karku, nie miałam okazji jeszcze tego doświadczyć na własnej skórze. Gdy ubiegałam się o moją poprzednią posadę (piszę w czasie przeszłym, bo już "tam" nie wrócę), nikogo nie interesowały moje znajomości i koligacje, a nawet to, czy skończyłam studia, liczyło się tylko to, czy umiem pisać... No i nadszedł kres mojej naiwności. Nie żal mi mojej niedoszłej kariery nauczycielskiej, tylko przeraża mnie to, że gdziekolwiek nie zastukam, sytuacja się powtórzy... Reniu, dobrze, że się wreszcie odezwałaś, bo już miałam wysłać Ci jakąś emalię i przywołać Cię do forumowej aktywności Co do spotkania - na bank będziemy w Krakowie pod koniec maja (jutro zresztą też, ale sami...) Żabuniek u Piotrusia wszystko w porządku, mama - histeryczka wzięła na wstrzymanie i przestała latać za nim z centymetrem, z wdzięczności mały zdrajca przestał z upodobaniem wołać ta-ta i przerzucił się na ma-ma. Z innych nowości - zaczął samodzielnie stać, najpierw kilka sekund, ale z dnia na dzień robi to coraz dłużej. W dalszym ciągu trzymam rękę na pulsie i jeśli w kwestii "główkowej" nie będzie postępu, mamy namiary do bardzo dobrego neurochirurga i będziemy zabiegać o konsultację u niego. Cieszę się z Waszych sukcesów rozwojowych i butelkowo - żywieniowych. Miło zobaczyć wrześniowe piękności - Natalię w pełnej krasie i Patrycję - i proszę o więcej. Może i ja wreszcie się zbiorę i umieszczę jakieś Piotrusiowe fotki... Coś mi tutaj ostatnio brakuje Marty i Matusi, co się z Wami dzieje? Mam nadzieję, że jesteście zdrowe i wesołe... Pozdrawiam Was gorąco, szczególnie nowe mamy i zapraszam z całego serca do pisania. Odpowiedz Link Zgłoś
czarka77 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.05.04, 23:42 No właśnie, gdzie jest b.marta? Agapolo, odezwij się też czasem )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamadzieci Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.05.04, 06:45 witamy, chcielismy sie przedstawic. Jestem mama Jozia, ktory urodzila sie 21 wrzesnia, jest to bardzo pogodne io radosne dzieako. Mama nadzieje,ze nas przyjmniecie do swojego grona. Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.05.04, 22:12 czesc kochane, ale sie ropedzilyscie! swietnie,ze zrobilo sie znow tak gwarno. w ubieglym tygodniu prawie co dzien ktos do nas wpadal i niestety nie udalo mi sie nawet zajrzec tu do Was. a nie lubie tak w pospiechu czytac, bo potem zapominam, co chcialam napisac... Rzeczywiscie temat zabepieczen bardzo na czasie. na szczescie my mamy kontakty na dosc nietypowej wysokosci, wiec poki co dima nie siega. Zasuwa juz po mieszkaniu, ze czasem trudno sie zorientowac, w ktorym jest pokoju i co najbardziej mnie cieszy, to rozgadal sie wreszcie! BUTLA, u nas niestety nie wchodzi w gre. wszystkie proby spelzly na niczym. na szczescie kubek niekapek zostal zaakceptowany, wiec odpuscilam z ta butla. ZABAWKI, rzeczywiscie sa zbedne. wszystko procz zabawek!! Asiu_z, trzymamy kciuki za dalsza poprawe! Bylismy na szczepieniu, nowe wymiary to: glowa 43cm, dlugosc 68 i uwaga! 9800g! myslalm,ze stuknie jakies 9kg a tu az tyle. dobrze,ze juz sam potrafi sie przemieszczac uff co do zoltka, to Dima dostaje juz od 6 miesiaca, tak nam zalecila pediatra. mielismy udany weekend za miastem (tylko ta paskudna pogoda). nie wiem, czy slyszalyscie o swiecie niezapominajki? bylo duzo "ludzi lasu", a Dima mial wrazen co nie miara. widzial koniki, ktorym tak sie przygladal,ze malo mu oczy nie wyszly na wierzch. wszystko mu sie podobalo. jak zwykle byl radosny i dzielnie znosil wszelkie niewygody. a co do dzieci, to rozmawialam z pania, bardzo elegancka kobitka jakos po 40 (znacznie)zatkalo mnie jak powiedziala,ze ma 4 miesiecznego synka i.....5 corek! roznica wieku miedzy najstarsza a synkiem 20 lat!! i co wy na to?? Kobitka zadbana, aktywna zawodowo i wciaz usmiechnieta, wesola..podziwiam takie babeczki. musze sie dzis wczesniej polozyc, bo od tych wrazen Dima budzil sie juz o 5 rano!! Witajcie nowe mamusie sciskam wiola Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Jestem na wezwanie:) 16.05.04, 22:26 Na bieżąco o nas na forum ma mądrych i sympatycznych więc nie będę się powtarzała, jedynie małe sprostowanie Madziu wcale nie wybieram się na nadmorskie spotkanie to malutka pomyłka, nigdzie tak nie pisałam. A w Warszawie i owszem byłam i spotkałam się z B. martą zdjęcia zamieszczę wkrótce a teraz zapraszam do obejrzenia gorących zdjęć Patryczka <a href=”https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10167534&a=12559037"> zdjęcia Patryczka z 07.05</a> Forum mam mądrych i sympatycznych agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Jestem na wezwanie:) 17.05.04, 17:18 Witajcie wrzesniówki stare i nowa mamusiu Józia, AGAPOLO - nie wiem skąd miałam tego newsa, ze się wybierasz na nadmorskie spotkanie, tak jakos mi się zdawało. Skoro dotarłaś raz do W-wy to może uda Ci sie to powtórzyć 30 maja? Spotykamy się, tradycyjnie, pod Chopiniem. Mam prosbe AGAPOLO - rozumiem, że nie chce Ci sie powtarzać i pisac raz jeszcze, ale moze miałabyś siłe kopiować to, co piszesz na tym drugim Forum... Przyznaję, ja nie mam czasu tam zaglądać a bardzo mi Ciebie u nas brakuje. GAGARINIE - szkoły to właśnie takie instytucje, gdzie znajomości są niezbędne. Nie jest to bynajmniej domeną małych miejscowości. Czy w ogóle wyczułaś, że w jakiejś szkole jest wolne miejsce? Może wtedy warto tam wrócić i podrążyć? Nie załamuj się. Pomyśl co jeszcze mogłaby robić tak zdolna humanistka... Może inna gazeta? A może inna praca dziennikarska? ABEPE - po Twoim poscie stukam usilnie codzień łyżeczką w dziąsła Stefa - bez dźwięku. Zębów ciągle brak. Budzenie w nocy po staremu. Chyba tak będzie do matury. WITKA - rozmiary Dimki więcej niż imponujące! Chyba dostaje odzywki dla sportowców?! Jak kochana teściowa - już po wizycie? KAROLKA - jak badanie moczu Dominiki? Ja miałam taki problem z Agatką dokładnie w tym wieku. Przestała przybierać - 300 gram przez 8 tygodni. U niej to była straszna infekcja dróg moczowy bez jednej kreski gorączki. W jednym badaniu było 500 leukocytów (norma 10)! Potem to nadrobiła. Mam nadzieje, że Was nic podobnego nie spotkało - odezwij się! MARTAEL - napisz koniecznie, jak było u p.Zosi Szwilng! Pozdrawiam Was wszystkie PS Czemu milczy MARTAB? Czemu tak rzadko piszecie? BASIU - gdzie jesteś? Co słychac u Amandy? Odpowiedz Link Zgłoś
anulkag1 Re: witam 17.05.04, 17:53 Witam szczególnie serdecznie mamę Patrycji, jako że jesteś właściwie moją sąsiadką - mieszkam w Gdyni Orłowie, właściwie na granicy z Redłowem. Daj znać gdzie dokładnie mieszkasz i zapraszam na spacerki ze mną i Antosiem(zwykle chodzimy do mola orłowskiego. A Antek raczkuje, wstaje przy meblach, zrzuca wszystko z niższych półek, zębów brak, a noce ostatnio chce spędzać z mamą, a nawet na mamie. Mam nadzieję, że mu przejdzie przed maturą Idę , bo znowu coś broi... Ania Odpowiedz Link Zgłoś
b.marta Re: Jestem na wezwanie:) 17.05.04, 18:58 Hej mamusie Dziękuję Ci Agnieszko za wyręczenie mnie w pomocy przy linku. Bardzo chciałam pomóc, jednak dopiero od dzisiaj mam inet więc i dopiero dzisiaj dowiedziałam się, że byłam potrzebna Asiu_z, ja też poszukuję łóżeczka turystycznego, jednak ja tylko na tydzień i do tego pokrywa nam się urlop. My wybieramy się z małą na odpoczynek 31 lipca ? 8 sierpnia. Co do picia, to jak pewnie pamiętacie ja nie mogę Matyldy w ogóle przepajać, od razu wymiotuje, i mała nie jest odwodniona. Płyny w znikomej ilości dostaje w kaszach i zupkach, mało siusia, jednak kupki ma normalne (takie plastelinowe, a czasami nawet luźniejsze). Lekarz kazał nam obserwować właśnie kupki a nie ilość siusiania. W ?pampersach? ciężko jest ocenić ile maluch nasiusiał. Matuśka jest coraz większa i cięższa, żeby znaleźć się w siatce centylowej z wagą musiałaby mieć 11 miesięcy, a z długością rok, tylko głowę ma na 50 centylu. Mała przybiera miesięcznie kilogram, ale i tak jest cudowna Kruszyna robi też postępy w przemieszczaniu się. Jako, że ciężko jej jest unieść kuperek w górę żeby raczkować jak normalny brzdąc, robi to leżąc na plecach. Wygląda bardzo komicznie. Kładę ją na podłodze na kołdrze, okładam wszystkie kanty poduchami i biorę się za pracę, gdy za chwilę się rozglądam za kruszyną, znajduję ją na przedpokoju, zadziera głowę i patrzy się na mnie z uśmiechem wymalowanym na twarzy jakby chciała powiedzieć: ?i znowu Cię przechytrzyłam? W ogóle jest komiczna. Ma dwa misie z ?Sagi? (kiedyś były w opakowaniach). Miśki miały oczka z maleńkich koralików, więc je oderwałam, żeby mała przypadkiem kiedyś nie najadła się nimi. Wytłumaczyłam córce, że niektóre misie rodzą się bez oczek i nie widzą i trzeba im opowiadać co jest na świecie. Mati chyba przyjęła to do wiadomości, bo trzyma miśka w rączce i tłumaczy mu coś po swojemu, robi to strasznie często i chyba wkłada w to całe serce. To samo robi z pingwinkiem ? grzechotką. Pingwinek ma przezroczysty brzuszek, a w środku jest rybka i koraliki, i wyjaśniłam małej, że ten pingwinek zjadł rybkę i ona jak będzie starsza też będzie jadła rybki, ale teraz powinna się zapytać pingwinka czy te rybki są smaczne. I Matusia chyba pyta się tej grzechotki o smak rybek No i oczywiście mała spadła z kanapy, na szczęście rozłożonej, a obok kanapy leżała kołdra, więc upadek był tylko z jakiś 5 cm, ale jednak niestety nie dopilnowałam jej i spadła Miałam małą przerwę, na karmienie, Matuśka w końcu poszła spać i wstanie dopiero rano. Chociaż ostatnio nie śpi już tak długo jak kiedyś. Chyba już czubata butla kachy nie starcza jej na 8 ? 10 godzin jak kiedyś. Teraz zjada ostatnią porcję ok. 23 ? 24 i wstaje już ok. 5 ? 6 rano. Na szczęście zjada kolejną butlę kachy i śpi jeszcze do 9 ? 10. Tyle piszecie o tych stałych porach posiłków, a my w ciągu dnia nadal się nie zorganizowałyśmy. Matusia cały czas je na żądanie, już doskonale wiem kiedy zaczyna być głodna i szykuję jej zupę lub kachę. Ostatnio moja mama kupiła dla kruszyny, deserek Gerbera, mała zjadła tylko (!!!!) pół słoiczka i dwa dni wymiotowała. Ma zupełny szlaban na wszelkiego rodzaju desery, szkoda mi jej jak tak wymiotuje, ona się już nie męczy przy tym, jednak mimo wszystko to nic przyjemnego. Niedługo czerwiec i wizyta u gastrologa, na szczęście ten cudowny lekarz, znowu podniesie mnie na duchu i zagłuszy wszelkie moje wątpliwości. Już się nie mogę doczekać tej wizyty Tak czytam ile jedzą maluchy i zazdroszczę Wam tych oszczędności . Ja tylko czasami kupuję małej zupki w słoiczkach, nie wyrobiłabym się finansowo, gdybym chciała jej dawać codziennie. Kaszka starcza nam na dzień ? półtora, zależnie od apetytu, a słoiczków Mati zjada dwa na jedną porcję (te duże dwa!!) i musi dostawać 2 ?3 porcji zupki dziennie. Tragedia Co do następnego brzdąca.... Ciąża bardzo chętnie i okres noworodkowy ? coś cudownego. Gorzej z porodem, tym razem wolałabym rodzić naturalnie. Pewnie pomyślicie sobie ?co ona bredzi?. Jednak moja cesarka nie była lekka i przyjemna, a samo wypychanie małej na świat było prawdopodobnie bardziej bolesne od naturalnego. Moje znieczulenie przestawało już działać a brak cewnika w kręgosłupie nie pozwalał na podanie dodatkowej dawki. Szyli mnie już na żywca Było minęło, i tak dobrze to wspominam ? teraz Na pewno chciałabym mieć gromadkę dzieci, jednak prawdopodobnie już nie zdecydujemy się na kolejną ciążę, moje wnętrzności mogą już nie znieść takiego wysiłku, Matusia była późnym wcześniaczkiem, następny szkrabik mógłby nie mieć tyle szczęścia (tak samo jak pierwszy), lub mieć go mniej od kruszyny i urodzić się przed np. 26 tyg. ciąży. Nie chodzi o mnie, chodzi o to maleństwo, które mogłoby nie mieć szansy żyć. Jeżeli już, to raczej zdecydujemy się na adopcję. Oboje jesteśmy w tym na szczęście zgodni, więc ominie mnie ?urabianie? Andrzeja Serdecznie witam nowe mamusie. Spóźnione to moje powitanie, jednak zawsze jest Straciłam już dzisiaj wenę, jednak i tak wyślę tą wiadomość dopiero jutro, więc może jeszcze rano coś doskrobię, jak mi się przypomni wszystko po wypoczynku. I tak minął tydzień Następnego dnia sił mi nie przybyło. Informacje więc są nieco przestarzałe. Jesteśmy po wizycie Agnieszki AGAPOLO, cudownie było się spotkać, żałuję tylko że tak króciutko. Patryczek jest cudowny, żywy i ciekawy świata, nie to co nasza kruszyna Matuśka nauczyła się okręcać wokół własnej osi leżąc na brzuszku, udaje kaszel gdy chce zwrócić na siebie uwagę i ryczy ja ?potwór?, zębów nadal brak, chociaż ostatnio mała popłakuje mi przez sen. Nie wiem tylko czy to wina złych snów czy zębów. Ja pracuję i chyba idzie mi coraz lepiej (mam nadzieję), jednak zaczyna mi brakować czasu na forum i wszelkie rozrywki. Gdy już kończę pracę, poświęcam się kruszynie, bawię się z nią, ściskam, tulę i całuję, a wieczorem padam na nos i szybciutko zasypiam. Ach, i wyrósł mi kolejny problem. Tym razem z Andrzeja dziadkami, z teściową doszłyśmy do zupełnego porozumienia (ciekawe na jak długo ). Tak więc.... Matylda jeszcze nie była chrzczona, najpierw planowaliśmy chrzciny w okresie letnim, mieliśmy zrobić grilla u dziadków na wsi, teraz przesunęliśmy tą uroczystość na koniec sierpnia początek września i będzie u mojej mamy w bloku. Termin uległ zmianie ze względu na nasz wybór chrzestnych, chrzestną ma być moja przyjaciółka, a chrzestnym Andrzeja brat, z tym, że z rodziny od strony ojca i właśnie Ci ludzie (którzy bardzo kochają Matyldę i często ją odwiedzają) nie odpowiadają dziadką. Stwierdziliśmy, że lepiej przełożyć chrzciny niż chrzestni mieliby się czuć niemile widziani. W niedzielę byliśmy na imieninach babci i zrobiono mi awanturę (mi, bo przecież to musiał być mój pomysł, żeby dziecko chrzcić tak późno). Naciskali, żeby chrzciny zrobić w czerwcu. A najlepsze mieli argumenty, np. bo Matyldzia jeszcze nie chodzi i nie trzeba jej będzie butów kupować!, bo w czerwcu oni nam mogą dołożyć do chrzcin a we wrześniu nie mogą bo będą mieli wesele!, bo to wystarczy iść do kościoła i ochrzcić, księdzu dać 10zł, a gości to nie zapraszać tylko chrzestnych później herbatą poczęstować! Nie pomagały żadne argumenty, np. taki, że do czerwca jest tylko jedna pensja, a do września 4 i łatwiej będzie nam odłożyć, że za ubranie do chrztu trzeba zapłacić przynajmniej 100zł, nic zupełnie nic, jak grochem o ścianę. Na koniec dziadek się spił i zaczął się z nas śmiać, że do września to my najwyżej 15zł odłożymy. Ja nie potrafię tym ludziom wytłumaczyć naszej decyzji, brakuje mi argumentów, na wszystko mają swoją odpowiedź. Najgorsze jest to, że oni mnie potępiają za wszystko, uważają że buntuję Andrzeja przeciw nim i robię wszystko tak, żeby zrobić im na złość. No i przede wszystkim twierdzą, że Mati jako nie ochrzczona nie należy do społeczności. Podejrzewam, że jeszcze z miesiąc dwa i dziadek zacznie twierdzić, że jestem ?żydówka?. Może macie jakieś pomysły, żeby ich przekonać a nie urazić. Zaznaczam tylko, że oboje są z wykształcenia nauczycielami i n Odpowiedz Link Zgłoś
b.marta Re: Jestem na wezwanie:) 17.05.04, 19:01 Może macie jakieś pomysły, żeby ich przekonać a nie urazić. Zaznaczam tylko, że oboje są z wykształcenia nauczycielami i nie znoszą sprzeciwu... To chyba wszystko, przepraszam, że w dwóch terminach pisane Agnieszko, odezwij się do mnie!!! Co się dzieje?? Musiałam dokleić bo pocięło na kawałki Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Jestem na wezwanie:) 17.05.04, 19:51 Hej, Jutro Pani Zosia. O matko, mam takiego stresa jak przed jakimś egzaminem. Motylki w żołądku, chodzę i jem. Właśnie zeżarłam wszystkie daktyle jakie były w domu i zabieram się za suszone morele. Obłęd pseudobulimiczny Gucio oczywiście już je, chociaż kryzys trwał kilka dni: niejedzenie przeszło mu też na inne "produkty". Odmówił nawet ukochanej Sinlac-kaszy. Teraz za to je przyzwoicie i w słusznych ilościach. Nowych zębów brak. Może był to przejściowy ból dziąsełek, może nie. trudno stwierdzić. W każdym razie już za nami. Mam pytanie odnośnie kaszek: jakie podajecie dzieciom? U nas stanęło na Sinlacu, bo inne lądowały wszędzie, tylko nie w Guciowym brzuszku. Ale Sinlac taki drogi... Powoli myślę więc o ponowieniu prób wprowadzenia innych kaszek. Nie mam tylko pomysłu jakie kupić. Zabuniek – No i jak Twoja fryzura? Ja od czasu do czasu myślę nad zgoleniem włosia do skóry. Mam tego sporo (ku uciesze Gustawka, który uwielbia wyrywać je garściami), z braku czasu część w kołtunach, część w strąkach . Też znałam kiedyś świetnych fryzjerów „miękkie rączki” Jeżeli chodzi o strzyżenie, czesanie, to panowie są niezrównani. Teraz słyszałam dużo dobrego o salonie "Kenue" w Sezamie na Marszałkowskiej (wiem, wiem, masz trochę daleko ). Tyle, że to już panie... I dzięki za podpowiedź z kubeczkiem. Poszukam tego Aventu. Kasiu – Natalka jest prześliczna i faktycznie podobna do Ciebie. Ale psotnica też z niej nieziemska. U nas raz na jakiś czas Gucio też odstawia pokaz "bycia świnką" i taplania się w jedzonku z lubością. Ostatnio upodobał sobie łapanie za miseczkę z jedzeniem i wylewanie na siebie całej zawartości. Cześć Senmar – A może znasz Izę Sitek (teraz Świerk) z Grajewa? W czerwcu urodziła córeczkę. Ja też pochodzę z Podlasia i czasami jestem dłużej u mamy w Białymstoku. W ogóle nie ma jak wschód... Javert – Ale fajnie Z butlą, z Adrianką, z opiekunkami... Ze wszystkim. Buziaki Idę już sobie. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Jestem na wezwanie:) 17.05.04, 21:21 Witajcie Mocz przebadany i okazało się, ze wszystko jest w normie...Pediatra popatrzyła i powiedziała, ze mam w takim razie przyjśc na kontrole wagi za dwa tygodnie i się zobaczy...Wiecie, najlepsze w tym wszystkim jest to, że przed 5 dni przed szczepieniem byłam na prywatnej wizycie u neurologa - pediatry. Dominika byla bardzo dokładnie przebadana, i pani doktor stwierdziła, ze tak ruchliwe dziecko ma prawo nie przybierac na wadze...Zażółcenie skóry nie zrobiło na niej większego wrażenia...Spojrzała na mnie i na Pawła i stwierdziła, ze skoro my mamy ciemną karnacje, to wcale się nie dziwi, ze mała ma ciemny kolor skóry...Poza tym moje dziecko przeciez nie wygląda na zagłodzone... Przez ostatnie trzy dni nabiła sobie tyle siniaków, ze gdyby ją ktoś zabrał na obdukcję, to chyba byśmy siedzieli za molestowanie córki...Dominika stara się podciągnąc do stania na wszystkim....Każda rzecz jest wpspaniała drabinką Raczkowanie jest coraz sprawniejsze i szybsze...Gaduła z niej sie zrobiła straszna, wyrażnie i specjalnie potrafi szeptać i krzyczeć... Obecnie czekam na ustalenie terminu rehabilitacji - dostałysmy skierowanie na 10 wirówek i nakaz kontroli...Zobaczymy jaki efekt bedzie, jednak to dopiero w czerwcu Do tego czasu stópki masujemy sami... Martael trzymam kciuki za wizyte u lekarza... b.marta - sytuacje z teściami i rodzina męża zawsze są skomplikowane Trzeba uważać, zeby nikogo nie urazić, i jeszcze postawić na swoim... Czarka - dziewczyny mają racje, Natalka jest podobna do Ciebie Hm, muszę poszukać jakies nowe fotki młodej...Może tym razem ja poprosze o ocenę, do kogo Dominika jest podobna Pozdrawiam Was serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
mama-patrycji Re: WITAJCIE MAMUŚKI 18.05.04, 09:31 Witajcie wszystkie mamusie,a szczególnie ANULKAG1!!!!Ja niedawno sprowadzilam sie do Gdyni i ze względu na mojego małego szkraba nawet nie mialam okazji jej poznać.Znam praktycznie tylko swoją okolicę (i to z grubsza),no i wiem gdzie sie jedzie do przychodni)).Super,ze mieszkasz niedaleko!Może bysmy sie rzeczywiscie kiedys razem wybraly na spacerek?W jakich godzinach wychodzisz?Ja zazwyczaj ok. 11,a później ok 15-16,w zależności jak mi się obudzi.Acha, i w jakim wieku jest Twój synek,też z października 2003?Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia.....:) 18.05.04, 09:58 Tak jak obiecałam umieściłam nowe fotki...No i ujawnili się też rodzice Dominiki forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10153289&a=12723584 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10153289&a=12723689 Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia.....:) 18.05.04, 13:32 junior wazy 8300 i ma 72 cm a dzis niestety od rana ma goraczke, wlasnieczekamy na lekarke Odpowiedz Link Zgłoś
martael Super-Zosia 18.05.04, 16:33 Cześć, Uff, już po... Chciałam podziękować Wam za wsparcie i Kasi za pomoc. Bardzo, bardzo. Super mieć takie forum i znać takie dziewczyny jak WY . Pani Zosia - fantastyczna kobieta. Jak to określił mój mąż - dobra karma, żadnych spięć. Poprzewalała Gucia na różne sposoby i stwierdziła m.in, że: -jest rozćwiczony, ale niczego nie nauczony -trzeba zrezygnować z wielu ćwiczeń (mam ich teraz w sumie czternaście!) na rzecz dwóch-trzech prostych, które będzie wykonywał Gucio, a nie ja na nim -musimy zmienić podejście do ćwiczenia; dziecko musi być w nich aktywniejsze, bo obecnie zbyt wiele rzeczy po prostu robimy za niego i (co mnie zaskoczyło) mamy go sadzać. Według pani Zosi siedzi dobrze, stabilnie i możliwe, że od tego siadu zacznie się jego raczkowanie. Ja nie dopatrzyłabym się w tym jego siedzeniu poprawności. Moje "matczyne" oko widzi jedynie, że siedzi chwiejnie i pada do tyłu. Wierzę jej jednak i ufam. To co powiedziała jest tak proste i logiczne, że aż dziwne, że sama na to nie wpadłam. No i jest dobrze. Żadnych zaburzeń neurologicznych, żadnych nieprawidłowośći. To co robi, robi dobrze, nawet bardzo dobrze. Ufff. A tak się bałam. Tak mi lekko. Karolka - Faktycznie Dominika na zagłodzoną nie wygląda . Wprost przeciwnie - okaz zdrowia o śniadej cerze. A z mężem jesteście tak podobni (to rzekomo cechuje kochające się pary), że trudno powiedzieć po kim Karolka odziedziczyła urodę. Powiem: po obojgu. Magdo - Dziękuję za komplementy na Zobaczcie! Aż poczerwieniałam, naprawdę. Strasznie mi było miło )))))) Cześć Mamo_Patrycji - Poznałyśmy się ostatnio chyba na forum "Niemowlę". A Pati jest przesłodka. Kolejna śliczna dziewczynka... Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama fajowo :-) 18.05.04, 22:08 Hej! Witajcie Drogie wrzesniowe Mamy Stawiam sie na wezwanie Magdy i nie tylko. Zaglądałam na forum, ale jakoś nie miałam czasu popisać, bo zawsze było cos do wyszukania w necie i brakowało czasu. Ja również podziwiam mamy pracujace i nie bardzo wiem jak to robicie. Ja mam zajęty na pracę tylko piatek i weekend co trzeci tydzień (no i jeszcze pare wieczorów) a ledwo ze wszystkim zdążam. A obiady gotuje moja mama, z którą mieszkamy, więc naprawdę jesteście bardzo dzielne łącząc to wszystko!!!!! Amanda jest niestety chora Najgorzej, że nie wiadomo co tak naprawdę jej jest. Byłam dziś u lekarza i nic nie znalazła. Włąściwie ma tylko gorączkę – taką do 38,5 i nic więcej, no troszkę mniej je i częściej cyckuje, ale to normalne. Podejrzenie padło na trzydniówkę, ale ta temperatura troszkę niska, chociaż u dzieci na piersi często łągodniej przebiega, tak twierdzi nasza lekarka. Póki co to zaleciła baczną obserwacje oraz Ibufen 3x dziennie. A poza tym kruszynka jest całkiem pogodna, wędruje na pupci po całym mieszkaniu, już całkiem ładnie stoi na całych stópkach przy krzesle, jeszcze sama nie staje, ale chyba zaczyna odkrywać uroki tej nowej pozycji. I bardzo ładnie nauczyła się mówić „nie”. Jak zbliża się do jakiejś rzeczy, której jej nie wolno to sama mówi ”nie, nie, nie”, ale rączki wyciaga No i zaczyna wymuszać płaczem to co chce osiagnąć. Jak jest niezadowolona to od razu ryk i łezki w oku, które zatrzymują się na pulchnych policzkach, a nam zwykle serce mięknie i mała osiąga cel... Marto super, że wszystko w porzadku z Guciem. Zobaczysz za chwilke bedzie nie do upilnowania. A z ćwiczeniami rzeczywiście nie można przesadzać. My tez robimy tylko takie, które zachęcają Amandę do samodzielności – wtedy to ma sens, jak wczesniej robiliśmy bierne ćwiczenia to mała się buntowała i nic z tego nie wychodziło. Oj naprawdę fajowo, że jest to forum!!! Ale sliczne te Wasze dzieciaczki! Dominisia to chyba niedługo spineczki będzie mogła nosić, a podobna jest chyba ... do siebie. Patrycja śliczna dziewuszka zasiliła grono małych kobietek w naszej grupie. Gucio to chyba hipnotyzuje tymi „węgielkami” – super!!! A Pat Agapolo to żywe sreberko, tylko szuka co by tu zbroić? Dołączam dziś ostatnie fotki Amandy, jutro prześlę Wam link Fajnie będzie w nastepny weekend – 29 maja spotkanie wrześniówek nad morzem, 30 maja w Warszawie. Już nie mogę się doczekać fotek, no i oczywiście poznania w realu! Mamo Patrycji mam nadzieję, że zawitasz na nasze spotkanie na Skwerze Kościuszki? Anulkag1, a Ty będziesz? Przybywajcie, następna okazja może się predko nie trafić... pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: fajowo :-) 18.05.04, 22:55 czesc, martael, ciesze sie ogromnie,ze z Guciem wszystko w porzadku. Zreszta czego tu chciec od takiego przystojniaka! Marta nie waz sie obcinac takich pieknych wlosow! Karolka, Dominisia sliczna i rzeczywiscie na wyglodzona to nie wyglada, wrecz przeciwnie, buziunia taka pelniutka i radosna! dziewczyny duzo zdrowka dla Amandy i Mateuszka. A ja dzisiaj bylam odwiedzic moja przyjaciolke w szpitalu, bo w sobote urodzila corcie Hanie. Boze, jaki to kurczaczek. juz zamazuje mi sie obraz Dimki, kiedy byl taki malutki. a po powrocie do domu wydal mi sie olbrzymem. Dima zaliczyl dzis kolejnego guza, bo niestety tez lapie sie za szafki i wstaje, tyle ze tylko na kolana. oczywiscie nasza rehabilitantka mowi,zeby na to nie pozwalac, bo nie bedzie chcial uczyc sie siadac normalnie tylko na pietach. i ma racje, bo maly wlasnie tak robi, wspina sie na kolana i klap na piety pupa. Jutro idziemy do logopedy, chociaz zastanawiam sie po co. maly rozgadal sie bardzo w ciagu ostatnich 2 tygodni. no, ale jestesmy zapisani to wysluchamy "madrej glowy". Magdo, tesciowie pojechali, ale zapowiedzieli sie juz na najblizszy poniedzialek jeszcze raz duzo zdrowko dla chorowitkow pa wiola wiola Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: fajowo :-) 19.05.04, 12:59 jasko_mama napisała: > > Amanda jest niestety chora Najgorzej, że nie wiadomo co tak naprawdę jej > jest. Byłam dziś u lekarza i nic nie znalazła. Włąściwie ma tylko gorączkę R > 11; > taką do 38,5 i nic więcej, no troszkę mniej je i częściej cyckuje, ale to > normalne. Podejrzenie padło na trzydniówkę, ale ta temperatura troszkę niska, > chociaż u dzieci na piersi często łągodniej przebiega, tak twierdzi nasza > lekarka. Póki co to zaleciła baczną obserwacje oraz Ibufen 3x dziennie. u nas od wczorajszego wieczoru jest to samo z tym że temperatura dochodzila nawet do 39....własnie czekamy na lekarkę. Nie wiem czy to trzydniówka czy nowy ząb bo dziś wybiła się kolejna jedynka. Jedynki więc mamy już w komplecie Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: fajowo :-) 19.05.04, 22:29 diagnoza Pani doktor brzmiała trzydniówka, jutro wieczorem ewentualnie pojutrze rano powinna pojawić się wysypka..zobaczymy. narazie temperatura spadła mu do niecałych 38 więc już jest lepiej. Z nowości - wyszedł dziś 4 ząbek tak że jedynki są już w komplecie Junior dziś odważył się puścić mebla...udało mu się przejśc aż 3 kroki chyba siad zabolał bo więcej nie próbował. I coraz szybciej wchodzi na tapczan a ja nie wiem jak go nauczyć schodzić tyłem. Nie może tego załapać i ciągle pcha się głową w dól. temperatura temperatur a ale rozrabiał jak codzień Odpowiedz Link Zgłoś
irhel Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.05.04, 23:01 Witam Was Dziewczyny po dłuższym nie widzeniu, niestety zbyt wiele dobrych wiadomości nie mam. Kacper nadal nie chce jeść i już nie wiem co robić 5 łyżeczek zupki i to co drugi dzień to zbyt mało jak dla takiego szkraba. Nie martwiłabym się gdyby to było chwilowe, ale to trwa już dwa miesiące. Po ładnych początkach wprowadzania stałych posiłków (co trwało ok. tydzień), tyle czasu bez postępów..... to podejrzane. Strasznie się zraził przez nutramigen czy leki trudno powiedzieć, fakt jest faktem, że nie chce nic poza cycem, chrupkami i ostatnio jabłkiem w całości do poćlamania. Zaczęłam zastanawiać się co jeszcze mogę podawać mu w takim dużym kawałku jak jabłko? Może macie jakieś pomysły? A jeśli chodzi o plany powiększenia rodziny, to chcielibyśmy mieć trójkę dzieci lub przynajmniej dwójkę, ale muszę odpocząć, wyjść z pieluch i skończyć studia. Czyli nie wcześniej niż za dwa lata. Zabuniek jak nowa fryzura? Zdecydowałaś się? Ja cały czas się zastanawiam, bo zawsze chciałam mieć krótkie włosy ale trudno mi rozstać się z długimi (a są bardzo długie). Dziewczyny, macie prześliczne dzieciaczki, a teraz dzięki Kasi możecie zobaczyć też mojego Kacperka. Kiedy dopadnę jakiś skaner pokaże Wam też nasze zdjęcia. Na razie podaję link do wspólnych zdjęć Natalki (Czarki) i mojego Kacperka. Gorące pozdrowienia Iza i Kacperek Edwinek mój mały synek Odpowiedz Link Zgłoś
czarka77 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.05.04, 00:39 Izo, jakoś nie możemy ostatnio pogadać, napisałam Ci na gazetowego priva. Martoel, cieszę się, że się panią Zosią nie zawiodłaś. Zobaczycie, już za parę miesięcy wszystkie różnice w rozwoju ruchowym naszych dzieciaczków się wyrównają i będziemy się śmiać z naszych niepokojów. A w ogóle to co złego jest w siadaniu na pięty? Poza tym uganianie się za próbującym samodzielnie chodzić szkrabem nie należy do niestresujących zajęć. Chyba najbardziej podobał mi się etap, kiedy Natka pełzała... Co do kolejnych dzieci - gdyby nie kredyt i fakt, że trzeba zarabiać pieniądze, chętnie zdecydowalibyśmy się na kolejne. Gdyby się urodziło za 9 m-cy, między maluszkami byłoby półtora roku różnicy, moim zdaniem świetna odległość. Ja tam jakoś odnajduję się w tych pieluchach, karmieniu, praniu itd. Może po prostu nie mam zbyt ciężko . Tymczasem wracam do roboty. Papa PS Kategorycznie zabraniam obcinania włosów! Iza, Marta, chyba oszalałyście ) Odpowiedz Link Zgłoś
irhel Tormentiol 19.05.04, 11:32 Byłam wczoraj na naszej „wrześniówkowej” stronie i przeglądając polecane przez mamy leki i kosmetyki trafiłam na TORMENTIOL. Mi też został polecony już w szpitalu, ale na forum eksperckim trafiłam na posty, które mnie nawet trochę przeraziły. Od razu odstawiłam tą maść. Polecam lekturę m.in. tych postów: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=11047489&a=11093716 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=8436494&a=8438696 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=8436494&wv.x=2&a=8868459 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=8436494&wv.x=2&a=10274267 Pozdrawiam Ps. Kasiu napisałam do Ciebie na onet Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama :-))) 19.05.04, 11:49 Witajcie! Zgodnie z zapowiedzią dołaczam fotki Amandy forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10539341&a=12753290 Irhel co do tego co nasze dzieci moga jeść z rączki to np. marchew ugotowana, miękka brzoskwinia, morela, biszkopty bezglutenowe, chlebek ryżowy - spróbuj może da się na coś z tego skusić. pozdrowionka Basia P.S Łagodniejsza trzydniówka? dobre sobie! w nocy 39.2 teraz ok. 38.3 Dużo śpi i to dobrze, czuwam, żeby piła jak najwięcej i mam nadzieję, że jakoś przeżyjemy pierwszą chorobe wieku dzieciecego Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 u nas lepiej 27.05.04, 14:27 witam serdecznie, ja tylko tak krotko, co u nas. na szczescie przyjechala moja mama i zmienia mnie troche przy Dimce. jak pisala Magda zlapalismy wstretne zapalenie oskrzeli i pluc. Gdyby nie ta glupia pediatra w przychodni, to moze nie doszloby do takiego stanu. Przepisala nam syropek, wapno i cebion, mimi tego, ze slyszala jak dima kaszle. no i w koncu wyladowalismy w szpitalu. juz jest lepiej, no ale jak ma nie byc po takich dawka antybiotyku i sterydow. pytalas Magdo dlaczego sterydy, lekarz stwierdzil, ze w takim stanie to koniecznosc, a ilosci sa niewielkie. Juz jest lepiej nie meczy sie tak bardzo oddechowo, ale jak patrze na te jego buziunie i mala raczke, ktorej nie widac spod wstretnego wenflonu to ryczec mi sie chce. na szczescie moge byc z malym (za oplata oczywiscie). nie wyobrazam sobie, jakbym miala go tam zostawic samego. mozliwe,ze wypuszcza nas w poniedzialek,zobaczymy.A swoja droga pierwszy dzien matki dluuugo zapamietam. dostalam od dimki sliczna rozyczke i oczywiscie poryczalam sie. ostatnio chyba cos za duzo tego placzu!!koncze, bo zaraz znowu zaczne sie rozklejac... sciskam was mocno,pa wiola Odpowiedz Link Zgłoś
mama-patrycji Re: BABA 19.05.04, 14:08 SUKCES!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MOJA NIUNIA POWIEDZIALA DZIŚ PIERWSZE SŁOWO! Kłócilismy sie z mężem czy powie pierwsze :"tata", czy "mama", a powiedziała....BABA!Babcia jest wniebowzięta)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
mama-patrycji Witam 19.05.04, 14:17 Dziękuje Wam dziewczyny za tak miłe przyjęcie do Waszego grona!!! MARTAEL:super,ze wszystko w porządku z Guciem!!! JASKO-MAMA:baaardzo dziekuję za zaproszenie,ale niestety nie dam tym razem rady sie z Wami spotkać,ale na pewno niedługo!!! Wiecej napisze później,bo mała się obudziła)) Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Witam 19.05.04, 18:06 MARTOEL - i ja siębardzo cieszę, że z Guciem wszystko OK. Byłam tego pewna, ale zawsze najlepiej usłyszeć to od fachowca. Gucio jest po prostu spokojnym, przystojnym facetem, któremu nie przystoi szarpać sie jak potępieniec na czworaka. Czeka, czeka aż w koncu z godnością wstanie i pójdzie na podryw! Nie to co ten szaleniec Stef. Jak pies spuszczony z łańcucha, nie wie w którą strone najpierw. Rzuca sie, przystaje, zawraca, siada, goni dalej - byle na wolności. Ostatnio przestraszył się odkurzacza i uciekała nieprzytomie przed siebie. Pierwszy raz taki odruch! Fajnie Marto, ze dołączasz do fanklubu pani Zosi... BASIU - to pewnie trzydniówka, albo jakas wirusówka, która minie. Stef raz tak miał, ale bez żadnych plamek, wiec trzydniówka jeszcze przed nami. KAROLKA - na szczęście to nie drogi moczowe, bo to paskudztwo. Wyobraź sobie ciągłe łapanie moczu na kolejne posiewy....Brrrr do dzis to pamiętam. Tucz czym się da, moze do wszystkiego dodawaj trochę kaszek. WITKA - chyba Cie dobrze rozumiem. Siniaki i guzy. Zastanawiam się, czy nie zmienic domu w klatke wybita materacami... Zaczynam chodzić na czworaka za Stefem zeby go szybko łapac. Dom wariatów! CZARKO - podziwiam Twoją gotowość na kolejne dzieci, chocby i tylko teoretyczną. Brawo! Ja tego nie umiałam, szkoda, ale jest jeden plus, jestem z Wami wrzesniówką. GAGARINIE - gdzie sie podziewasz? Nie zagub się w poszukiwaniach pracy, zagladaj do nas! AGAPOLO - a Ty? Wszystkie dzieciaki cudowne, nie zdążam Wam tego czasem szczegółowo napisać, ale zawsze lubię popatrzec na Wasze wrześniatka i na Was, jeśli sie ujawniacie, jak ostatnio KAROLKA! Mój Stef na razie do obejrzenia w realu - 30 maja, Łazienki, a niebawem na okładce "Dziecka". Dostałam własnie wiadomość, że został wybrany na okładke lipcowego numeru! Mam juz w domu CD ze zdjeciami z sesji. Cieszę się, bo to fajna pamiątka, ja nie umiałabym mu takich zdjeć zrobić... Całuski, Magda PS Włosy czasem fajnie obciąć, nie wiem jak ŻABUNIEK, ale MARCIE zabraniam! Ma zbyt piękne! Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: Witam 19.05.04, 18:29 hej, Magdo, bylam pewna,ze Stef bedzie na tej okladce, gratulacje!!!moze i ja podesla zdjecia mojego grubasa i w koncu zdominujemy to pismo zupelnie wrzesniowymi dzieciakami hihi Irhel, jejku, nie wiem co wam doradzic, ale mocno trzymam kciuki, zeby wreszcie Kacperek dostal wilczego apetytu Bylismy dzis u pani logopedy. stwierdzila,ze jest duza poprawa (to akurat widac, bo po prostu nie wywala jezyka na zewnatrz). ale co dziwne, powiedziala,zeby lepiej uzywac butelki niz kubka niekapka, tym bardziej jesli dziecko ssie z tego kubka a nie ciagnie. nie bardzo to rozumiem, co w tym zlego jesli dziecko ssie, w koncu z cyca tez ssie, a i z butelki chyba tez, a moze sie myle??!! stwierdzila, ze butla najlepsza tzn. smoczek. lepiej ssac smoczka niz np. paluchy. No i wielka szkoda (tak powiedziala), ze nie przynioslam z soba tego kubka, bo ona by zobaczyla jak to wyglada. No szkoda, ze mi o tym nie powiedziala! Jakos sama sobie zaprzeczala. teraz nie wiem co robic, zmuszac go do tego smoka, czy zostawic kubek, ech cholera by to wziela... nastepna wizyta pazdz.-list.chyba pojde w miedzyczasie do kogos innego. siniakow ciag dalszy juz od samego rana.stanal sobie przy regale na kolanach i z usmiechem na pyszczku oderwal od nie go lapki i buch do tylu na lozeczko... Czarka, ja rowniez podziwiam, ze zdecydowalabys sie teraz na nastepnego szkraba A Patrycja pewnie nie chciala pewnie robic rodzicom przykrosci i madrala stwierdzila,ze najpierw powie "baba", gratulacje! sciskam mocno wszystkich wiola Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Witam 20.05.04, 22:37 Hej! Super Magdo, że Stef będzie na okładce Dziecka!!! Kolejna pamiątka do szkatułki z dzieciństwa A Dziecko prenumerujemy, więc napewno zachowamy na pamiatkę ten numer. Ciekawa jestem jak do tego doszło? Był jakiś casting?, Czy po prostu zaproponowano Wam sesję zdjęciową? Wiem, że wśród nas sa wielbicielki Tolkiena. A czy wiecie, że w Sierakowie Sławieńskim pod Koszalinem jest wioska Hobbitów? W ramach tego przedsięwziecia odbywaja się co roku przedstawienia pt. „W norce Hobbita”, jarmark Hobbitów, urodziny Bilba i funkcjonuje trasa gry fabularnej „Tam i z powrotem”. Wtajemniczonym pewnie to dużo mówi. Podobno świetna sprawa. Szczegółów nie znam, ale jak jestescie zainteresowane to mogę d nich dotrzeć. Może to być ciekawa propozycja na spędzenie wakacji. U nas powolutku wychodzimy z choroby, goraczki juz nie ma, ale wysypka się nie pojawia. Jesli nie będzie jutro to chyba to nie była jednak trzydniówka. Zobaczymy. Ale po ostatnich trzech nocach jestem wykończona. Amanda wpadała w taką panikę, że w żaden sposób nie można było jej uspokoić. Padała ze zmęczenia, ale za żadne skarby nie dała się położyć. Co gorsza odpychała smoczek, a nawet cycusia. A płakał tak ze szlochaniem. Wczoraj o już chciałam jechać z nią do szpitala, bo po dwóch godzinach byłam bezradna, ale doszłam do wniosku, że nic wielkiego nie wymyślą, najwyżej dadzą jej zastrzyk na uspokojenie i po prostu musi sama sie uspokoić. Było to naprawdę straszne Wiola, rzeczywiście dziwne teorie usłyszałaś u logopedy. Wszędzie czytam, że kubek niekapek jest ważnym okresem przejściowym między butlą, a zwykłym kubkiem, a tu okazuje się, ze wogóle nie jest dobry. A jak to widać czy dziecko ssie czy ciągnie? Ja podobnie jak Kasia chętnie zdecydowałabym się na kolejnego szkraba. Ciąża była super okresem, poród lekki, problemów z karmieniem piersią brak, spokojnie przesypiane noce (za wyjatkiem trzech ostatnich), Amanda grzeczniutka, ale wiem, ze za drugim razem może być zupełnie inaczej. No i pamietam przestrogi Agagi. Suma sumarum poczekamy jeszcze z rok ze świadomymi staraniami, chyba, że wyjdzie szybciej Własnie tydzień temu miałam pierwszy okres od porodu, tak jakoś dziwnie - drugi w przeciągu dwóch lat, całkiem odwykłam od obserwacji cyklu! Uf jutro wreszcie weekend. Licze na wypoczynek nad jeziorem, żeby tylko pogoda dopisała. pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: Witam 21.05.04, 11:07 hej, to znowu my. niestety dopadl nas jakis wirus a dokladnie to Dimke. cala zime bez kataru nawet a teraz w polowie wiosny chorobsko. Nie ma goraczki, ale kaszle brzydko i meczy sie biedaczek. My tez Basiu juz 2 noce w plecy. nie moze swobodnie oddychac i placze. prawie caly czas sie cyckujemy, bo to jedyny sposob, zeby go uspokoic. Mileismy jutro pojechac do mojej babci, ktora wyszla ze szpitala, no ale nic z tego. musimy pojechac za tydzien i niestety nie bedzie nas w Lazienkach buuu Zabuniek, idziecie do ksiecia na weselicho? Asiu_z lub Czarko, mam zdjecia ze spotkania, ale nie wiem komu i na jaki adres wyslac, a sama niestety nie potrafie zamiescic ich na naszej stronie. sa naprawde slodkie tzn. dzieciaczki, no mamusie tez niczego sobie hihi Asiu, jak Krzys? Basiu, zycze dobrej pogody i wypoczynku sciskam wiola Odpowiedz Link Zgłoś
anulkag1 Re: Witam 21.05.04, 12:16 Basiu i Wiolu trzymajcie się dzielnie, trzymam za Was i Wasze dzieciaczki kciuki. Mam nadzieje, że choróbsko szybko przestanie je męczyć. Już nie mogę doczekać się spotkania nadmorskiego i na pewno sie na nim stawimy. Do wszystkich kobitek, które zastanawiają się, czy ściąć włosy: tak, tak, polecam, ja swoje długie loki (jakże niemodne obecnie) sama poobcinałam kilka dni temu i jestem bardzo zadowolona z nowej fryzurki, no ale dam szansę wykazania się mojej fryzjerce i jutro ma te moje kłaki trochę podrównać, a kto wie, może skrócić jeszcze bardziej? Magda gratulacje dla Stefka przystojniaka. Koniecznie napisz, jak wyglądała sesja zdęciowa. Słoneczne buziaki dla wszystkich Ania Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Re: Witam 21.05.04, 15:11 Witka - a wiesz skandal, ale nas Filip nie zaprosil Do Madrytu sie nie ruszamy, bo tam bedzie wariactwo, wlasnie przez krolewski slub, ulice zamkniete, metro nieczynne, itp. Wczoraj Elena pierwszy raz przejechala sie pociagiem (kolejka do Madrytu), podobalo sie jej. We wtorek ide obciac wlosy. Mysle ze bede zadowolona, bo mam taka ochote cos zmienic. Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Trzydniowka 21.05.04, 15:30 Trzydniowka chba nie zawsze musi objawiac sie wysypka? Elena miala prawie nie widoczna wysypke, ale pani dr powiedziala ze to to, ze niektore dzieci maja silniejsza inne lagodniejsza. JA gorzej przezylam chorobe Eleny niz ona sama. Dlatego gorace caluski szczegolnie dla Mam chorowitkow i szybkiego powrotu do zdrowia DZieciaczkom. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Przedstawiam mojego małego Facecika 21.05.04, 19:07 Witam Was mamusie. Naresczie mam chwile i wolny komputer (nieokupowany przez mojego męża. Na wstępie chciałam pogratulować Stefowi i jego mamusi Magdzie. Magdo, przy okazji napisz czy takie sesje są męczące dla dzieciaczków. Jeśli chodzi o trzydniówkę to spotkałam się z nazwą rumień nagły, moja starsza siostra tak to nazywa, bo jej obydwoje już dorosłych dzieci to miało. Póki co u nas jeszcze nie wystąpiła ale pożyjemy, zobaczymy... Musze pochwalić mojego Maćka za wytrzymałość w podróży. W ostatnią sobote pokonaliśmy z nim 350 km w drodze do jednej babci. Przespaliśmy się i w niedzielę popołudniu 80 km do drugiej babci. W poniedziałek był spokój z wyjazdami ale już we wtorek wracaliśmy. Maciuś był dzielny, tylko w drodze powrotnej pół drogi marudził i w końcu się zdrzemnął. Za to w środe chyba odsypiał zmęczenie bo ciągu dnia miał dwie ponad 2-godzinne drzemki, normalnie śpi krócej. Przy okazji nasunęło mi się, że chyba przyszedł czas na zmiane fotelika samochodowego bo te pierwsze od 0 kg są montowane tyłem do kierunku jazdy i dziecko mniej widzi. A nasze maleństwa są ciekawe świata. Może macie już jakieś opinie na temat tych starszych fotelików. Który jest w miare wygodny dla dziecka? Przy okazji wizyty w rodzinnym mieście odwiedziłam moją kochaną fryzjerkę i podciełam sobie włosy a potem zażyczyłam sobie baleyage.No i już nastrój mi się poprawił. Myśle że my kobitki potrzebujemy trochę odmiany, zwłaszcza na wiosne. Co do pierwszych słów to moja Maciejka mówi baba ale co do rodziców do poszedł na kompromis i już kilka razy wyszło mu mamatata. Chyba mam dyplomatyczne dziecko. Na koniec dzisiejszego wątku chciałabym się pochwalić moim synkiem bo w końcu udało mi się umieścić dwie aktualne fotki. Mama_patrycji - dziekuje za dopisek w "Zobaczcie" ale niestety usunełam ten stary wątek bo dwa pierwsze, olbrzymie zdjęcia zaciemniały cały obraz. Co do propozycji małżeństwa z Patrycją to musze pogadać z Maćkiem czy interesuje się już dziewczynkami bo jakoś dotąd miał mało okazji do przebywania w żeńskim towarzystwie. Pozdrawiam cieplutko i życze wszytskim zdrówka, zwłaszcza aktualnie chorym dzieciaczkom A oto mój Maciej: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12827058 Ewa & Maciuś(25/09/2003) Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 21.05.04, 20:03 hej dziewczyny, nie mam ostatnio czasu zaglądać ani czytać,ale jakoś przebrnęłam przez ostatnie posty- w wolnej chwili poczytam poprzednie. Ewa237-super chłopaczek, bardzo ładny (jak zresztą wszystkie wrześniowe dzieciaczki) i urodził się 3 dni po moim Adasiu. Ja nie umiem niestety umieszczać zdjęć na forum i nie mogę się pochwalić. Może ktoś ma cierpliwość żeby mnie wtajemniczyć? mam sporo zdjęć małego ) współczuję bardzo mamom dzieci-chorowitków, trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia. Ja też słyszałam że kubek niekapek jest dobrym treningiem przed normalnym kubkiem i nie rozumiem czemu w zasadzie nie? Magdo- gratuluję przystojniaka. Ładniutki po mamie i siostrzycce- taty nie znam Czarko-też cię podziwiam że już chcesz następne dziecko. Chociaż muszę przyznać że i ja ostatnio rozpatrywałam taką możliwość, taki prezent na roczne urodzinki Adasia. Ale raczej się wstrzymam bo szkoła nie skończona, a z dwójką dzieci to ja mgr już bym nie została. Więc czekam do marca i zobaczymy... Bo pomyślałam że jak za długo będę odkładać to się później coraz ciężej zdecydować. Już bym chciała mieć za sobą pieluchy, nieprzespane noce, nawał pokarmu, drugą depresję poporodową i takie tam. A mój mąż już mnie namawia na następne, bo zaraz potem chce trzecie! Zwariował chyba!!! W to mnie raczej nie wrobi ) pozdrawiam, Justa. Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 21.05.04, 20:08 i jeszcze raz ja. adas ostatnio budzi się nad ranem (ok 5) i nie chce sam zasnąć. Ze mną owszem.Co robić?Kładę się z nim,bo jak nie to nie pośpię,ale nie wiem czy dobrze robię.Ale chyba on się chce przytulić,a poza tym własnie przebija się pierwszy ząbek i za nim drugi już widać więc to może dlatego taki marudka. poza tym muszę go odstawić od piersi ale tego jakoś nie przeżywa,bo praktycznie sam się odstawił.Ale o tej 5 rano chce jeść i nie wiem co mu dawać- mleko czy herbatkę?boję się że herbatka tylko przez niego przeleci i za chwilę znów będzie głodny. Jak wy robicie?karmicie w nocy (nie myślę o cycku)? biedny adaś tak się męczy ząbkami że pokrzykuje w nocy,a potem zasypia.nie umiem mu za bardzo pomóc i to mnie dobija. żele raczej nie skutkują, daję Viburcol ale nie wiem na ile pomaga.Ale chyba musi to po prostu przetwać, i ja też Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 21.05.04, 21:30 Witam! Cos się nam skopiowały ostatnie posty, ale co tam Dzięki za miłe słowa w chorobie, już jest całkiem dobrze, ale wysypki brak... No cóż tyle wirusow teraz krąży o świecie, że nie wiadomo jaki mutant tym razem dopadnie Justa Amanda na ząbki też cyckowała ponad miarę - to po prostu uspokaja. Jeśli możesz jeszcze pare dni karmić to chyba będzie z pożytkiem dla Adasia i będziesz miała spokojniejsze noce i poranki. Ja stosuje na dziąsła Dentinox, chyba pomaga, tzn. Mała spokojnie zasypia. pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: Wrzesień 2003 21.05.04, 21:31 Mateusz odkąd skończył 3 miesiące przesypia cełe noce ale starndartem jest pobudka o 5 na mleczko. Na szczeście śpi potem prawie do 7 Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Wrzesień 2003 21.05.04, 22:40 Hej, Ale fajnie Stefan na okładce )) Strasznie się cieszę i już się chwalę znajomym, że znam chłopczyka z okładki. Świetna pamiątka z tego będzie. Gratulacje Magdo! I buziaki dla Stefana i Agatki. A wiecie, że Gutek też ostatnio pojawił się w „Dziecku”? Co prawda na niewielkim kawałeczku gazety, ale jednak . Podaję namiary: numer czerwcowy, strona 68. Artykuł jest o Multikinie i seansach Multibaby. Okazuje się, że Gucio chodzi do kina częściej nią statystyczny Polak, he, he, he. Nas jak na razie choroby omijają z daleka, i szczerze współczuję chorujących dziecinek Zęby Guciowi za to dokuczają, a Gucio dokucza mamie...Ćwiczenia Zosiowe przykazane idą opornie. Don Gucione najchętniej leżałby cały dzień otoczony zabawkami nie robiąc nic (a może marząc, knując...?) Posadzę go na trochę to siedzi, a potem pada jak kłoda– łubuduu – i leży i znowu knuje... Jakoś trudno mi uwierzyć, że ten leniwiec się w końcu rozrusza. Ale w końcu się pewnie rozrusza i trzeba mu będzie sprawić kask ochronny na te wszystkie przygody i nieprzygody. Ewo – Świetna ta Twoja Maciejka . Co do fotelika: często wpadam na „edziecko zakupy” i z tego co zauważyłam bardzo dobrą opinią cieszą się foteliki Venus polskiej firmy Ramatti. Bardzo mnie to cieszy, bo taki fotelik kosztuje 240 złotych (dla porównania, również dobrze oceniane, Maxi Cosi Priori -około 550) Justa – Na ząbkowanie dobre są też homeopatyczne kuleczki z rumianku Dagomed Chamomilla. Rozpuszczam pięć Guciowi na małej łyżeczce. Chyba działają, bo po nich trochę spokojnieje. A drugie dziecko? Jak najbardziej. Ja też jakoś odnajduję się w tej rzeczywistości. I czasami już nie pamiętam siebie z ery „przedGuciowej”. Ale najpierw czeka nas zmiana mieszkania, bo w jednym małym pokoju z dwojgiem dzieci... masakra. I na koniec małe pytanie: Czy Wasze dzieci Was gryzą? To co robi ze mną Gucio przechodzi ostatnio ludzkie pojęcie. Wiem, że może bolą go dziąsła, ale teraz chyba jest w tym jakiś przechył. Wygląda to tak: starym sposobem chwyta zdobycz za uszy, albo za zwisające kłaki – liany, otwiera dwuzębną paszczę i aaaaaaaaaa atakuje. Nie daj Boże uda mu się capnąć policzek albo nos (ciotkę tak ugryzł w nos, że jej spuchł i trzy dni pulsował). Krzyczysz z bólu – on się śmieje i gryzie, nie krzyczysz – śmieje się i gryzie. Ściskam Was wszystkie serdecznie.. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gutek-mały łobuziak Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 14:43 Stef też mnie gryzie ile sie da. Czasami to tak po prostubierze moja twarz w swoje łapska i przyciaga do paszczy żeby mu było wygodniej. A że ma ząd jeden (wysokosci 1 mm) to zostawia slady jak kasownik. MARTAEL - moze Gucio, to "Gucio marzyciel", co lezy sobie i lezy na tej podłodze swieżej i marzy.... Najpewniej, gdy tylko znajdzie motywację to wstanie i pójdzie. Nie wątp w to. Może ładna wrzesniówka w zasiegu wzrku by tu pomogła? Duzo dzieci nie raczkuje tylko od razu chodzi. pomija ten etap, nie niecierpliw sie. Po numer czerwcowy "Dziecka" muszę udac się gdzieś dalej, w najblizszych sklepach nie ma, już wykupili. WITKO, BASIU i WSZYSTKIE INNE MAMY CHORASKÓW - dołączam do Waszego grona. Tygodniowy katar Stefa przerodził się w zapalenie ucha. Jedna noc cała na rekach (do 4) i potem mały senek po Panadolu. Od wczoraj Bactrim, moze sie uda bez antybiotyku, ale katar nadal paskudny, więc już sama nie wiem... Noce z chorymi dziecmi to koszmar, choc moje ze zdrowym Stefem tez nie należały do rozkosznych... Pewnie także dlatego podziwiam Waszą gotowość do nastepnej ciąży... JUSTA, ja właśnie chciałam odsnąć to wszystko, o czym piszesz, żeby lepiej to znieść. Nie jak udrekę, ale bardzej jako przyjemność. W sumie sie udało. Ale nie jestem z siebie zadowolona. Na myśl o ciąży teraz dostaję dreszczy. Może gdyby ktos by przyniósł nam teraz malutkiego dzidziusia to tak, ale sama się nie zdecyduję. Padam ze zmęczenia i nie jestem z siebie zadowolona. A sesja - krótka, dynamiczna. Dłuższe było samo czekanie na zmontowanie planu. My akurat bylismy pierwsi, dzieci po nas miały juz od razu gotowe tło i ekipę. Najpierw musiałam Stefka ubrac w piekne rzeczy (które zobaczycie, a które potem niestety trzeba było oddać), potem posadzili go, obsypali zabawkami a ja musiałam się wtulać w fotografa tak, by patrzył na mnie tuz obok obiektywu, i smiac sie, wołać zagadywać. Akurat Stef smiesię łatwo, więc z tym nie było problemów. Gorzej, gdy juz musię klocki znudziły i postanowił zejść z planu. Na szczęście dość szybko udało sie zrobić kilka fajnych ujęć. Dla niego nie było to męczące. Gdy sie zmęczył, to sie skończyło, bo zmęczony model nie nadaje sie na okładke. Dla mmnie był to spory wysiłek, ale zdecydowałam sie ze wzgledu na mozliwość zrobienia profesjonalnych zdjęc. I dobrze. Mamy bardzo fajną pamiatkę. A że wybrali go na okładkę - tym lepiej! On naprawde nie jest żadnym przystojniakiem. Gdzie mu tam do Gucia - Don Giovanniego. Ma rzeczywiście piekny uśmiech i ciekawe oczy, ale całość nie jest jakaś wyjatkowa. Tak obiektywnie, bo dla mnie jest, of course! Całusy, gdzie są wszystkie nieobecne? Juz nie próbuje wymieniać z imienia, i loginu.... Odzywajcie sie Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 15:24 Witam. Wiesz Magda, zawsze mnie denerowało to, że miesięczniki ukazują się z takim wyprzedzeniem (jedyny chlubny wyjątek to "Zwierciadło), ale tym razem nie mam zamiaru utyskiwać i bardzo się cieszę, że "lipcowego" Stefa zobaczę już w czerwcu No i witamy go w klubie białego ząbka! Pracy na razie nie szukam, bo nie mam do tego warunków. Fatygowanie teściowej do opieki nad Piotrem kosztuje mnie bardzo dużo nerwów, a poza tym zniechęciłam się okrutnie. Na domiar złego moje małżenstwo tkwi w permamentnym kryzysie i ten wyjątkowo zimy maj... Muszę obmyśleć jakąś nową koncepcję. Póki co pomysłów brak. Mam trzydzieści lat i nie wiem, kim chce zostać, jak dorosnę. Dlatego nie piszę, bo czasami nie chce mi się istnieć wcale... Na szczęście coś drgnęło w obwodzie Piotrkowej głowy. Przybyło jakieś niecałe pół centymetra. Dokładnie nie potrafię stwierdzić, bo młody wije się jak piskorz, gdy przystępuję do niego z centymetrem. A jeśli chodzi o gryzienie, robi to nieustannie i to wszystkimi trzema zębami, jakie posiada. Uwielbia również ciągnąć mnie za przerzedzoną czuprynę. Żabuniek skoro już zdecydowałaś się na radykalną zmianę fryzury, zaprezentuj nam koniecznie, jak wyglądasz... Inne długowłose błagam, nie skacajcie włosów. Mój apel bierze się z niespełnienia i dziecięcej tęsknoty za długimi włosami, których nigdy nie posiadałam. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 18:46 Agnieszko(Gag), Bardzo mnie poruszył Twój list. Jest w nim smutek, ale też taka melancholia, którą lubię i która jest bardzo, bardzo piękna. Po prostu pisz. A my będziemy czytały. Ode mnie na razie tyle, bo jeszcze jestem pod silnym estetycznym wrażeniem. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gutek-mały łobuziak Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 21:17 GAGARINIE najmilejszy, przyłączam się do apelu MARTYEL.... Ty jesteś poetką... Ja tez ciagle powtarzam, ze jeszcze nie wiem, co bym chciała w życiu robić... Mam 35 lat i nadal czuję, że jeszcze odkryje w sobie jakieś powołanie. No cóż. Ale w Twoim przypadku już wiadomo, zdemaskowałysmy Twój talent! Cieszę się bardzo z powodu Piotrusia. Pól centymetra to na pewno wiecej niż 100% normy. Nie dziwię się, że denerwuje go widok centymetra - on czuje Twój lęk. Kryzysy małżeńskie są koszmarnie przykre. Najgorsza jest samotność we dwoje, ja ją zawsze czuję w takich razach. Właśnie po urodzeniu Agatki czułam się strasznie samotna, choć silna, bo dziecko dawało mi siłę. Egoizm mężczyzn nigdy tak nie boli, jak w chwilach wielkiego zmęczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 21:18 Zapomniałam - ja też, jak MARTAEL, kocham melancholię. W słowie i muzyce i w tym, co widzę... Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 18:45 Hej gagarin3, u mnie na kryzysy małżeńskie pomaga wizyta u koleżanki,albo na odwrót, albo w ogóle zrobienie czegoś innego. Zazwyczaj ciężko mi zebrać na odwiedziny siły i ochotę, ale jak już się uda, to czuję, że żyję! A nie tylko pranie, prasowanie, gotowanie, zupka, pielucha... Jak to zrobiłaś, że Stef bedzie na okładce? A co do włosów, trochę spóźniony apel - obcięłam na Wielkanoc; nie dużo jakieś 10-15 cm. Ja jeszcze trzydziestki nie mam (i ciągle wydaje mi się, że to daleko przede mną ), ale podobnie jak ty nie wiem co chcę w życiu robić... Na razie jest Krzyś, a niańki nie chcemy, wiec problem chwilowo nie istnieje. Nie wiem ile można wytrzymać w domu. Znam takie mamy, które już 5-6 lat tylko (?) wychowują dzieci. Ponieważ ja też chcę mieć następne, to czeka mnie podobny los... Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 19:59 Junior gryzie co się da ale na to żeby nas gryżć jeszcze nie wpadł najbardziej lubi wannę, odgłosy są wtedy okropne Na nas ćwiczy paluszki, bardzo lubi szczypać i ciągąc za włosy. Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 22:41 Ech Kobitki, ale sie melancholijnie zrobiło... Życzę Wam dobrych wyborów, właściwych dróg i samych dobrych ludzi wokół siebie Pogoda rzeczywiście nie sprzyja, niby słoneczko wygląda, ale to zimno!, które nie pozwala nam przenieść się do domku nad jeziorem, br... Gryzienie, hm? Amanda preferuje szczypanie, a że ostatnio nie chce dać sobie obciąć paznokci to jest wyjątkowo przykre. W ogóle pokazuje charakterek, jak coś jej nie odpowiada, albo czegoś nie dostanie to się od razu wścieka, prostuje nogi i pręży się, mała złosnica! A co do fotelika to my już jakiś miesiąc jeździmy w drugim rozmiarze, bo z nosidełka po prostu wychodziły już nóżki. Mamy bebe confort safe side, fajowy! płynna regulacja położenia i bocznych oparć, ale jest bardzo drogi (prawie 800zł) i nie wiem czy wart aż tyle. Tata się uparł, że córci kupi, więc jest pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 08:38 hej, a co do fotelika samochodowego bo zapomniałam napisać: my mamy MaxiCosi Priori, jest super.Też myślałam o BebeConfort ale jak przymierzyłam do niego Adasia to jakoś dziwnie się nie mieścił znaczy miał bardzo ciasno jak tylko troszkę pokręciłam bokami.Więc kupiliśmy taki bez regulacji skoro i tak by sie nie przydała. Minusem tych drugich fotelikow jest to ze ten 0+ mogłam założyć na stelaż i jak maly spał to się często nawet nie budził, a teraz muszę go przekładać do wóżka i siłą rzeczy sie budzi ale cos za cos- w tym nowym na pewno mu jest wygodniej i obserwuje swiat z zadowoleniem. Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 12:38 Witajcie, zgłaszam się z pola walki Wdrożyłam plan tuczenia dziecka, bo we wtorek idziemy na ważenie...DOdaje, za radą Magdy, kleiku wszedzie gdzie sie da Zobaczymy jaki bede tego efekt... Z nowości - minęła nietolerancja jabłuszka!!! Dominika od paru dni ze smakiem zajada sie deserkami typu jabłko z innym owocem...Na jedno posiedzenie znika słoiczek, jestem bardzo zdiwiona - nigdy wczesniej jeszcze nic jej tak nie smakowało Pozdrawiamy wszystkie choróbki i mamusie - trzymajcie się...Ja mam teraz dni obserwacji...Dzieciaki w przedszkolu mają jakies anginy, grypy żołądkowe - od dwóch tygodni przychodzi tylko garstka na zajęcia...Licze na to, ze nie przyniose do domu choróbstwa.... Dominika swoimi dwoma zebami grzyie i to mocno Ciągnie za włosy i ma z tego największa frajdę...ja niestety wręcz przeciwnie Co do fotelików samochodowych to mala w foteliku 9+ jeździ już od jakiś dwóch miesięcy. Wczesniej miała nosidło bebe conforta, ale gdy było jeszcze chłodno nie mieściła się do niego w kombinezonie, było jej nie wygodnie i poprostu sie męczyła...Kupiliśmy fotelik firmy Ramatti i jestem z niego bardzo zadowolona...Wybieralismy długo, porównywalismy różne...Chcieliśmy bebe conforta, maxi cosi...Wybórł padł na ramatti i to nie ze względu na cene...wszystkie foteliki były bardzo podobne do siebie Gagarinie trzymam kciuki za szukanie pracy. Wiem co to znaczy...Ja już wiem, ze po 30 czerwca zostaje bez pracy i od dwóch miesięcy poszukuję czegoś nowego...W Poznaniu jest bardzo kiepska sytuacja, likwidują przedszkola i szkoły podstawowe, niż demograficzny i wogóle wszystko na moją niekorzyść...Ostatnio z czystej ciekawości zerknęłam na oferty pracy w Warszawie i aż mi się płakać chciało....Ogert bło 30, z czego 15 dodanych w ostatnim tygodniu...W Poznaniu są dwie oferty od dwóch miesięcy Zastanawiam sie coraz poważniej nad zmianą miejsca zamieszkania.... Nie bedę smęciła przy niedzieli.... Pozdrawiam Was serdecznie i życze lepszego, nowego tygodnia Karolina Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 19:08 Witam niedzielnie. Mój Maciej też wszystko gryzie a ostatnio nawet trochę się poznęcał na cycusiach. Musze trochę teraz pocierpieć, ale to nic. I tak najgorzej byłem pogryziona w pierwszym miesiącu jego ssania. Dzięki za opinie o fotelikach. Teraz wiem które oglądać w sklepach. Gagarinie3, myślę, że z Twoim talentem do pisania z powodzeniem możesz szukać profesji w tym kierunku. Świetnie się czyta Twoje wątki. Powodzenia! Brak ofert pracy to niestety problem numer jeden. Niedługo chyba będziemy się coraz częściej przemieszczać i żyć tam gdzie jest praca. Ja tak zrobiłam 3 lata temu i teraz mieszkam w Warszawie a jestem rodowitą Gliwiczanką. Od wczoraj moja Maciejka nauczyła się zdejmować czapeczke na spacerze. Teraz wchodzi w gre tylko wiązana pod brodą. Ciekawe kiedy ta pogoda się wreszcie poprawi bo coś ostatnio nas nie rozpieszcza. Mam nadzieje że za tydzień , 30-tego, będzie lepiej. Przecież mamy spotkanie w Łazienkach. W kazdym razie ja pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia chorych wrześniowych dzieciaczków. Ewa i Maciuś (25.09.2003) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12827058 Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: Wrzesień 2003 24.05.04, 00:22 Uff, ja tylko na chwilę, bo sił już brak. Donoszę, że Grześ wczoraj pokazał mi swojego nowego drugiego zęba a dzis został przyjęty w poczet chrześcijan. W związku z tymi dwoma faktami w poprzednim tygodniu nie miałam czasu na czytanie o pisaniu nie wspomnę. A przepraszam, napisałam posta ale nie wysłałam, muszę go teraz znaleźć i uaktualnić. Dodam tylko, że udało nam sie wrescie spotkac z Adrianką i jeszcze młodszym kolegą Piotrusiem (4,5 m-ca). Może Olga zamieści jakieś nasze wspólne fotki. Na razie. Pa Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: Wrzesień 2003 24.05.04, 08:20 A co mam zrobić, jak mój Krzyś potrafi zdjąć każdą czapeczkę?! Najperw sobie rozwiąże, a potem to już szybciutko mu idzie. Jesteśmy w podobnej sytuacji, ja 4 lata temu przeniosłam sie ze Szczecinka do Poznania, właśnie za pracą. Dzięki temu poznałam Roberta, mojego obecnego męża, no i mamy Krzysia. Jak na ironię praca w tej chwili jest dla mnie czymś bardzo odległym i zupełnie nieważnym. Nasza mała kruszynka nadaje sens i rytm naszemu życiu. Nie wyobrażamy sobie, jakby to mogło być bez niego..., bo po co? Po tych kilku miesiącach razem, próbujemy z Robertem odnaleźć trochę miejsca dla siebie. Z różnym skutkiem... ...a krzyś stoi sobie w kojcu i szarpie firankę... jest taka FASCYNUJĄCA!!! Pozdrawiam i życzę wszystkim zmęczonym pogodnego poniedziałku. Tym wypoczętym też. Gosia i Krzyś (23.09.2003) Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 18:53 Krzyśteż namietnie wszystko wkłada do buziaka. Niestety on juz odkrył, że my też nadajemy sie do podgryzania Najsmaczniejszy jest pilot do telewizora, na którym juz zostawił ślady swojego milimetrowego zęba No i oczywiście wszelkiego rodzaju sznureczki i paski - najlepiej gumowe, ale plastikiem i tkaniną też nie pogardzi! A jak już odkryje gdzieś metkę... Nawet zabawki są ciekawsze wtedy, gdy mają metkę i to ona najbardziej przukuwa jego uwagę Włosy są rewelacyjne - szczgólnie u męża na nogach Łapie się za nie i podciąga do stania... au Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 18:29 Dziewczyny, a skąd wiadomo, że coś potrzeba na złagodzenie ząbkowania? Ja pewnego dnia, pod koniec ospy, zajrzałam Krzysiowi do buzi, a tam coś białego na dziąsełku!!! I tak pojawiła się pierwsza dolna jedynka. Żadnych objawów, no chyba że te marudzenia z czasów ospy była od ząbków, a nie od swędzenia? Dodam jeszcze, że w nocy śpi normalnie, tzn. budzi się raz czy dwa na cyca, i tyle... Tylko, że ostatnio to drugie budzenie wypada, jak u JUSTAKOKO też ok. 5 rano i czasem nawet napełnienie brzuszka nie pomaga - on po prostu chce się bawić. Przesunęliśmy godzinę kąpania i dzisiaj pospał do 7.30! Polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: Wrzesień 2003 24.05.04, 09:33 Dziewczyny kochane, dziękuję za wiele miłych słów i porad... Co do męża, wizyta u koleżanki nie pomoże, facet po prostu musi się zmienić. Dlatego moja kolejna prośba, wychowujcie swoich chłopaków na takich mężczyzn, jakich same chciałybyście mieć... Moja teściowa niestety należy do tych, które usuwały najmniejszy pyłek spod nóg syneczka. Nie wiem, być może była to forma rekompensaty za brak ojca... W każdym razie facet ma ponad trzydzieści lat i w życiu nie uprał sobie skarpetek, mimo że mieszkał sam przez ładnych parę lat. Kochana mamusia przyjeżdżała co tydzień robiła porządki, prała, prasowała i utwierdzała potomka w przekonaniu, że jest stworzony do wyższych celów... Te wyższe cele to oczywiście realizacja zawodowa i prawdziwe męskie hobby, czyli karate trzy razy w tygodniu, gry komputerowe kilka godzin dziennie - codziennie, pianino, kiedyś było jeszcze stepowanie, ale na szczęście już nie. Za to coraz częściej wspomina o jakimś strzelaniu i żeby było zabawniej zajęcia odbywają się w niedzielę... Trudno w takim "kieracie" znaleźć trochę czasu dla rodziny, nie mówiąc już o takich prozaicznych, urągających męskiej godności zajęciach, jak odkurzanie, czy zmywanie... Od czego ma się kobietę... Niestety okazało się, że to jakieś wstrętne babsko, które domaga się udziału w domowych obowiązkach i uwagi dla siebie i dziecięcia, burząc tym samym odwieczny porządek... Ufffff... Ale się nagadałam... A wizytę koleżanki zaliczyłam całkiem niedawno i to kilkudniową (Paweł był na delegacji), niestety to ja musiałam ją podnosić na duchu, bo właśnie się rozwodzi... Jeżeli chodzi o powrót do pracy, to nie jest to jakaś fanaberia - choć nie ukrywam, tęsknię trochę za ludźmi i aktywnością zawodową - tylko konieczność podyktowana względami finansowymi... Na razie jeszcze nie czuję takiego ciśnienia, bo mam oszczędności z czasów, gdy pracowałam i nieźle zarabiałam, ale nie jest to rozwiązanie na dłuższą metę, szczególnie, że nie planuję drugiego potomka w najbliższym czasie... No i sprostowanie, żadna ze mnie poetka. Raczej słowna efekciara i afekciara. Pan doktor, z którym miałam zajęcia z literatury współczesnej mógłby Wam coś powiedzieć na ten temat... A wracając do najważniejszego, czyli Piotrusia, aż boję się pisać, żeby nie zapeszyć, ale przespał trzeci raz z rzędu całą noc (nie licząc lekkiego marudzenia, gdy wszystkie smoczki wypadły mu poza obręb łóżeczka). Najważniejsze, że obyło się bez butelki (próchnica!), wrzasków i dwugodzinnej przerwy w spaniu, którą zazwyczaj spędzał buszując po mieszkaniu (pory bardzo różne, najczęściej od 00.00 do 2.00...) Aż boję się myśleć, jak pięknie by mogło być, gdyby mu to (spanie ciurkiem całą noc) weszło w nawyk. Chyba już czas po temu... Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za te dłużyzny. Aneta, czekamy na zdjęcia z chrztu Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 11:53 FOTELIK – my tez mamy Bebeconfort, jestesmy zadowoleni, tylko ten nasz mikrusek taki maly i ciasny. Elena tez dyplomatka, jak Macius Ewy. Mowi mamapapa (papa po hiszpansku znaczy tata), a przy babci cz€sto chwali się znajomością ładnie brzmiącego Babaaaa;=) KSANTYPA – to strasznie miło uslyszec Mama, prawda? Juz zdrow Mati? Pewnie jeszcze słabiutki. JUSTAKOKO – stadny ten Twój Mąż Fajnie. Z€BY – moja lekarka nie polecała mi żadnych żeli, tylko ewentualne masaż dziąseł. OKŁADKA – a w internecie mogę zobaczyć naszych bohaterów okładkowych? To muszą być czarujący, jeśli już nakład się skończył i Magda nie może kupić... MARTAEL – Gutek rozrusza się tak, ż€ jeszcze będziesz żałować A może ładną wrześnioweczkę przebije ciekawa zabawka? Elena na razie nie gryzie (raz tylko się zdarzyło, że ugryzła moją koleżankę w palec), natomiat czasem ssie, też boli i uwielbia pozbawiać mnie wiekszości włosów, może dadzą mi jutro fryzjerzy jakąś zniżkę, za nikłe stępienie nożyczek na szczątkach moich włosów... GONIANNA – moja Elenka też markowa Zabawka bez metki nie jest zabawką godną uwagi. CZAPECZKA- upewnij Krzysia, ze czapeczka ma metkę, może wtedy nie ściagnie? GAGARIN wszechpotęgo słowna! Kochana życzę wiele cierpliwości, siły i mądrości w rozwiązaniu problemów. A 30 lat, to według mnie własnie początek najlepszego!!! Zobaczysz, tym bardziej że po chmurnych dniach wuchodzi słońce. Mam nadzieję że wszytko będzie u Ciebie dobrze!!! Z całego serca Ci tego życzę. Słoneczko moje też śpi!!! Jednak bliżniaki z Piotrusiem! OD trzech dni (tak samo!), przesypia całą noc, budzi się czasami ok. 23 zacznie coś tam gadać, ale chyba odnajduje swojego ukochanego psiaka przytulaka i śpi słodko do 8 najcz€ściej. Też marz€ żeby tak zostało. ABEPE – witamy chrześcijańskiego Grzesia w klubie białego kiełka Oby nie poczuł siły swego z€ba, jak duża cz€ść populacji tego forum, gryząca wszystkich wokół. KROLEWSKI SLUB - no jak WAm sie podobal? Sztywny troche, co? Tyle kasy na to wydalismy i nawet caluska nie bylo To najbardziej wkurzylo wszystkich goracych Hiszpanow Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 12:54 zabuniek napisała: > KSANTYPA – to strasznie miło uslyszec Mama, prawda? Juz zdrow Mati? Pewni > e jeszcze słabiutki. Odkąd spadła mu temperatura to tak szaleje że przydałoby się jeszcze kilka osób do pilnowania Troszkę mu wysypka przeszkadzała..chyba swędziało bo usiłował to drapać ale reszta Ok Strasznie fak\jnie znów usłyszeć Mama, szkoda tylko że mamą zostało wszystko wokól oprócz mej skromnej osoby Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 13:38 Ksantypa- ale przynajmniej usłyszałaś to wyczekiwane przeze mnie słowo! Spróbuj ustawić się na linii między Matim a tym co akurat jest "mama" i gotowe Umnie wszystko jest "tatata". Tylko, że tata cały dzień w pracy, w weekendy na angielskim, i małego widzi jakieś 100 razy mniej niż ja . I gdzie tu sprawiedliowść?! Zabuniek - z tymi metkami, to zastanawiam sie ,czy nie kupić w pasmanterii worka metek?Poprzyszywam do jakiegoś sznurka i skończą się wydatki na zabawki Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 15:09 GONIAANNA spróbuję choć pewnie i tak nigdy nie będzie tej radości co na widok taty. Mały widuje tatę tylko godzinkę wieczorem i w weekendy, jeżeli mąz nie ma akurat żadnego meczu czy treningu ale na jego widok śmieje się cały, aż mu się oczka świecą. Magdo6811 pomoc z córki mam wspaniałą. Kiedyś obiecałam sobie że nigdy nie zrobię w stosunku do swoich dzieci nic w stylu " jesteś starsza i musisz" i tego się trzymam. Córka jak chce to bawi się z Juniorem, z każdym dniem coraz więcej. Wiadomo lepiej się bawi z 8-miesięczniakiem niż z jedno Tylko ona potrafi doprowadzić Mateigo do takieo śmiechu, że dostaje czkawki. A jak nie ma ochoty to się z nim nie bawi. Oczywiście zdarza się że ją poproszę żeby mi pomogła i przypilnowała go..ale własnie POPROSZĘ. Opis Twojego męża idealnie pasuje do mojego. Choć udaje mu sę nieraz pozmywać ( zazwyczaj wybiera w zlewie swoje rzeczy a resztę zostawia). Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 14:04 KSANTYPO - dopierow zauwazyłam, ze mamy starsze dzieci w podobnym wieku. Moja Agatka jest z 8.01.97. Masz jakąś pomoc z rodzeństwa? ZABUNIEK - ślub jak to krolewski, sztywny, pełna ceremonia... Ale na uliach madryckich pustki. Orszak jechał przez wyludnione aleje, moze to z powodu pogody? W Anglii by sie pewnie do barierki dopchac nie można było... I słusznie, w koncu to wielka szopka a Hiszpania przez czasy Franca straciła pewnie monarsze tradycje. GAGARINIE - Twój opis małzonka robawił mnie do łez. Wiem, ze na codzień Ci nie do śmiechu. U mnie to wyglada bardzo podobnie tylko nie ma sportów i gier kompouterowych tylko non stop doktorat, pisanie, nauka, praca. To wszystko pieknie, szczytnie i nie mam nic przeciwko, ale przy absolutnym uposledzeniu w czynnosciach domowych mam po prostu trzecie dziecko do obsługi. A przy tym zagrania typowe dla naukowca - wychodzi po chleb, przynosi ser, ma podac smoczek - podaje skarpetki. Ubrania porozrzucane po całym domu, jak wyjmuje cos z szafy to NIGDY jej nie zamyka (lodwka na szczęście zamyka sie sama). Chleb schnie na stole całą noc, masło płynie, ale nie przyjdzie mu do głowy by posprzątac. Zelazka nie umie trzymac, pralka - piekna nieznajoma, zmywanie - a co o takiego (kiedy zmogła mnie w ciązy rwa kulszowa zamówiłam przez telefon zmywarkę - nie wyrzucił). Kiedy Agatka była malutka (ale starsza niz rok), zdarzało mi sie zostawiac ich w domu wieczorami (koncerty). Zastawałam ich potem spiących w ubraniach na materacu i zawsze ten sam argument - "dlaczego jej nie umyłeś i nie przebrales?" - "Próbowałem, ale ona NIE CHCIAŁA". Ile razy misternie robię długa liste zakupów i daje mu ją d reki - zgubi, zapomni zanim trafi do sklepu... Kiedys zdejmując ubrania finezyjnie rzucił spodniami tak, ze wypadła z nich skarpetka i zawisła na fikusie (całkiem wysokim). Zrobiłam eksperyment i czekałam, kiedy mu to zacznie przeszkadzac... Bez skutku, żył dalej, jakby nigdy nic "ze skarpetka na fikusie". Wpadłam wtedy na pomysł, że napisze o nas książke (dla kobiet) "Skarpetka na fikusie, czyli zycie z moim mężem". No cóż, ciągle zbieram materiały... Tak, ja też postanowiłam wychowac Stefa na zaradnego mężczyznę co to się pralki i szczotki nie zleknie. Zobaczymy. Zastanawiam się czasami, jak wyglądałby dom, gdyby mieszkał sam... Zaczynam sie bać wakacji, bo chcę wyjechać sama z dziećmi na 3 tygodnie do Kużnicy (na Helu). Przez trzy tygodnie tez mozna wiele zepsuć. Byc może po powrocie potrzebna bedze deratyzacja i remont generalny. GAGARINIE - a praca w gazecie już jest niemozliwa? KAROLKA, jak waga Dominiki? DZIEWCZYNY - Stef, mimo nadal strasznego kataru, równiez przespał dwie ostatnie noce jak anioł! Tez boję sie zapeszyć, ale tak, czy inaczej, moze kiedyś to się stanie reguła?! Zaczynam miec nadzieję. Dostałam własnie SMS od Violi, że Dimka w szpitalu- trzymajcie kciuki. Chyba już lepiej, faszerują go lekarstwami bo już miał cos w oksrzelach i płucach... Pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 14:06 raz jeszcze - GONIANNA - mamy dokładnie to samo - tylko tatatatatata.... I takie uwielbienie w oczach dla ojca! Zważywszy wszystko, co wcześniej o ojcu napisałam, chyba małe szanse na porządne wychowanie Stefa! Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 14:20 U mnie nie jest aż tak źle - Robert potrafi coś sam zrobić, jak była mw ciąży to przechodził sam siebie! Czekam tylko, aż Krzyś uśmiechnie się na mój widok choć w połowie tak, jak śmieje się do taty, gdy on wraca z pracy... Może dzięki izolacji od ojca w czasie wakacji uda sięchoć trochę Stefa wychować? Kończę, musimy zbierać się na basen - znów po miesięcznej przerwie, tym razem przez ospę. Ciekawe, czy już go dzieciaki z grupy przegoniły? Zobaczymy. Gosia i Krzyś Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Troche sloneczniej poniedzialkowo 24.05.04, 14:29 Na ulicach pustki, bo wszystkie ulice pozamykane, tylko tlumy policji, snajperow na dachach...Szczerze nie chcialabym za nic byc krolowa Najgorzej mieli Ci, co mieli tez slub w MAdrycie w centrum i ani dojechac...panna mloda na piechotke w tej ulewie... Przezabawny opis Magdowego meza-naukowca_ze_skarpetka_na_fikusie, to jakbym widziala mojego ukochanego Dziadka, tez naukowca i troche mojego ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Troche sloneczniej poniedzialkowo 24.05.04, 16:36 Cześć dziweczyny, Biedny Dimka Gagarin, współczuję szczerze. Sytuacja, którą opisujesz nie jest najłatwiejsza. Wychowywać trzydziestolatka - arcytrudna rzecz . Niewielkie mam doświadczenie w tym wględzie, bo mój mąż jakoś tam sobie radzi przynajmniej z odkurzaczem i patelnią (jajecznica), nie jest więc najgorzej. Znienawidzone przeze mnie rzucanie skarpetek na podłogę (i zapominanie o nich na wieki) udało mi się za to wyplenić takim oto sposobem: kiedy zlokalizowałam takie skarpetki zaczynałam wokół nich krążyć i węszyć mówiąć "ojej Szymon, coś tu chyba zdechło... czujesz coś... o rany, nie czujesz? coś tu strasznie śmierdzi... pies nie pies... lis? może kuna..." Nie wyrzuciłam ich nigdy za niego - musiał zrobić to sam. Dopóki skarpetki nie zniknęły - chodziłam i "węszyłam" do upadłego. Podobnie było ze składaniem i segregowaniem wysuszonego prania. Wchodziłam do pokoju z tajemniczą miną i mówiłam: "Coś mi się zdaje, że straciliśmy całą twoją bieliznę. Nie mogę jej znaleźć, chyba zgubiła trop w drodze do szuflady... Biedna... Błąka się gdzieś po Natolinie. No i co teraz?" Wierzcie lub nie - po jakimś czasie zaczął nawet rozwieszać pranie. Magdo - "Skarpetka na fikusie" mogłaby się okazać przebojem czytelniczym. Koniecznie zbieraj materiały! Myślę, że ja mogłabym spokojnie przystąpić do pisania powieści - rzeki: "Pomruk znad klawiatury czyli jak wytrzymać z informatykiem pod jednym dachem". Do powieści dołączony będzie specjalny słownik, który pomieści wszystkie charakterystyczne pomruki, jakimi nasz główny bohater porozumiewa się ze światem zewnętrznym. Abepe - Gratulacje. Nie ma to jak zębaci chrześcijanie . Chrzest Gucia (dwa zęby) też zbliża się wielkimi krokami. Z trwogą myślę o organizacji rodzinnego obiadu. Oj, jak ja nie lubię gotowania... I przyjęć. Gonianna - Ale się uśmiałam z tych włosów na mężowych nogach. Super, nie trzeba depilatora Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gutek-mały łobuziak Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Troche sloneczniej poniedzialkowo 24.05.04, 18:37 Gagarinie....Gagarinie.....a ja myślałam, ze mam w domu potwora martael ma rację, wychowywanie trzydziestolatka to rzecz trudna...Ale nie odpuszczaj...Trzymam kciuki Heh, Magda naukowcy, chyba już tak mają Opis Twojego męża pasuje do tych wszystkich doktorantów, z którymi miałam kontakt w czasie studiów. Niewielki odsetek był uporządkowany Martoel chętnie dostarcze Tobie materiału do ksiązki "Pomruk znad klawiatury...", nawet całe studium przypadku Co do wagi mego dziecka...Byłam dzisiaj i po 10 dniach DOminika przybrała na wadze 120g...jakiś super wyczyn to nie ejst, ale przybiera...generalnie doszłam do wniosku, ze pediatra w ośrodku reaguje na podobne sytuacje w zależności od humoru...martwi mnie to trochę Zabuniek - kiedyś jak byłam mała to chciałam być księżniczką...dopiero teraz widzę, jakie to męczące i nie warte zachodu ...jednak patrząc na ślub w Hiszpani wiem, że jeszcze są szanse na to, zeby bajka o Kopciuszku się spełniła Gonianna, moze masz ochote na spacerek w Poznaniu,albo wypad do multibaby?? Jakby co to daj znać Trzymam kciuki za Dimke - mam nadzieję, ze szybko wyjdzie do domu... Pozdrawiam Was serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Jeszcze ciemno za oknem 25.05.04, 07:22 Witajcie przed świtem... Moje kochane maleństwo dzisiaj znowu obudziło się przed szóstą! Trochę sięz nim obawiłam (czytaj: Krzyś mnie pomęczył), ale się poddałam i wrzuciłam go do kojca i pędzę się z Wami przywitać! Póki jeszcze moje ręcę mają siłę pisać Skad te dzieciaki biorą siłę? Krzyś chyba razem z mlekiem wysysa ze mnie całą energię... A po wczorajszym basenie byłam szczerze zdziwiona! Normalnie po wymoczeniu pupy w wodzie, natychmiast zasypiał, zupełnie padnięty. A wczoraj? Wyglądał jakby miał ochotę na jeszcze jedną lekcję! No i oczywiscie, jak jechalismy autem do domu, to uparł się, że nie będzie spał, tylko marudził. W końcu jednak Morfeusz zwyciężył i zasnął 5 minut przed domem. Mąż go delikatnie wykaraskał z fotelika i, po raz pierwszy po takiej operacji (wykaraskiwania) nie obudził się; doniósł go do łóżeczka i Krzyś spał jeszcze z godzinkę. To była piękna godzinka Ręce nie bolały i można było spokojnie zjeść obiad A propos basenu; mimo długiej przerwy nie widać żeby odstawał od grupy. Nurkował równo ze wszystkimi i widać było, że mu się to podoba! Niestety stanie w kojcu się skończyło i mam go teraz na kolanach - nie wiem jak długo pozwoli mi siedzieć przy klawiaturze? Karolka mój Krzyś też ostatnio kiepsko przybiera. Przez ostatnie 3 tyg. 130g, a poprzedni miesiąc:200g. Nasza pediatra prywatna mówi, że jest OK, mieści sięw normach. Ale faktycznie jest szczuplutki,. taki mi się podoba! Za to rośnie wzdłuż - ma już 75cm!!! przy wadze 9280g! Z drugiej strony, może to i dobrze, że nie przybiera tak,jak na początku po 250g tygodniowo? Nasz rekord, to 430g na tydzień (miał 4 tygodnie)!!! Karolka, co do spacerku, to bardzo chętnie A w multibaby jeszcze nie byłam. Problem w tym, że jestem mało mobilna - zależna od czasu męża, ewentualnie od taksówek. Jaki film polecasz? Magdo - jak coś zaobserwuję do twojej "Skarpetki na fikusie", to na pewno ci to przekażę Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Już trochę jaśniej 25.05.04, 08:27 Krzyś zasnął, więc miałam chwilę, żeby poczytać początkowe posty. I teraz NAPRAWDĘ żałuję, że nie miałam z Wami kontaktu od pierwszych dni z Krzysiem! Na pewno też pomogłybyście mi w czasie ciąży, bo czasem było...same wiecie jak! Dobrze, że Was znalazłam Lepiej późno niż wcale! Niestety chyba już się obudził Mam nadzieję, że jeszcze troszkę pośpi i da mamie zjeść śniadanie. Dużo słońca na cały dzień!!! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
javert o Adusi.... 25.05.04, 12:21 Czesc E-mamy! Znow pare wiesci o Adriance... Jak wiecie, piekna buźke mej córuni ozdabiaja juz 4 zeby - 2 gorne, 2 dolne. Miedzy gornymi wielka szpara- wiec Mala wyglada bardzo zabawnie gdy sie usmiecha. Maly królik Tymczasem, Ada znow zaczela sie slinic i wkladac palce do buzi - przeczuwam ze wkrotce pojawi sie nowa porcja zabkow! Ada nadal budzi sie w nocy 4 razy, a czasem co godzine, powoli zaczelam sie do tego przyzwyczajac, choc caly czas ze strachem mysle o takich pobudkach, gdy bede juz pracowac.... Mowi juz ma-ma, ta-ta i ba- ba no i wydaje rozne smieszne okrzyki nasladujace innych, glownie zwierzeta. Przyuczylam coreczke do rozróżniania zwierzatek w ksiazeczce, robie je tzw. testy - ma wybrac ktore z 2 zwierzatek robi:np miau i nazywa sie kotek - hi hi. W domu mamy zolwia, Ada uwielbia go obserwowac, czasem walnie go w skorupe swoja zabawka (biedak). A u moich rodzicow jest piesek, godzinami by go obserwowala!!! Wasze maluchy pewnie tez kochaja zwierzaki, choc na razie oczywiscie blizszy kontakt jest niewskazany dla niektorych... Poza tym, sadzamy Ade kilka razy na nocnik - uwielbia w nim siedziec. Za kazdym razem robi siusiu lub kupke! Wtedy cieszymy sie i chwalimy Mala, by wiedziala ze o to chodziNapiszcie mamy, ktore jestescie ze swoimi pociechami caly dzien w domu - tak, jak ja - jak spedzacie czas - w co sie bawicie? My z Adrianka duzo spiewamy i klaszczemy, razem cos ukladamy, bawimy sie z lustrem , w chowanego, pluszczemy łapkami w wodzie, no i troche 'czytamy' ksiazeczki - a raczej ogladamy. Na spacerze szukamy psow, kotow, ptakow i innych dzieci.Anetka - gdy wywolam zdjecia z naszego miłego spotkanka, od razu przesle!Tymczasem przed nami juz wkrotce spotkanie gdyńskie - oby pogoda dopisała! Słońca dzis zycze!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
b.marta A u nas jak zwykle... :( 25.05.04, 12:58 Hej, nas znowu dopadło choróbsko. Na szczęście tym razem zdążyłam z małą do lekarza przed zapaleniem oskrzeli, skończyło się na czerwonym gardle i katarku, u mnie za to zapalenie krtani, na kilka dni zupełnie straciłam głos. Przy okazji choroby Matylda została wymierzona, głowa 44 cm, długość 83 cm, waga 11800 g, ciemiączko 1,5x1 cm. Co z ciemiączkami u Waszych szkrabów, czy Mati nie ma za dużego?? Co do rozwoju ruchowego mała zaczyna próbować usiąść sama w łóżeczku łapiąc się za szczebelki, na podłodze jeszcze jej nie wychodzi, czołga się do przodu, i oczywiście turla wszędzie gdzie popadnie, nawet potrafi już się wturlać na kołdry i poduchy zabezpieczające ją przed urazami . Zębów nadal u nas brak, jednak wcale mi to nie przeszkadza . Czytałam wczoraj o nowej szczepionce przeciwko meningokowemu zapaleniu opon mózgowych, nazywa się NeisVac-C, i zaczęłam się z mężem zastanawiać, w które szczepienia dodatkowe warto zainwestować. Ciekawa jestem co Wy o tym sądzicie? Co do spędzanie czasu z kruszyną w domku, to u nas jest zupełnie inaczej. Matylda przez większość czasu ma zupełnie wolną rękę, może robić co jej się tylko podoba i wczołgać się gdzie tylko chce. Oczywiście ja siedzę zawsze blisko niej i czuwam nad tym, żeby nie zrobiła sobie krzywdy, jednak przestałam jej narzucać różne czynności, musi odkrywać świat sama Nie myślcie tylko, że zaniedbuję dziecko, mamy czas także na to, żeby się poprzytulać, pośpiewać, czy zniszczyć stare gazety , jednak nie siedzę cały dzień na podłodze Aguś, mam kilka zdjęć naszych bąbli ze spotkania, powiedz mi tylko czy ja mam jej zamieścić na Zobaczcie! czy Ty chcesz to zrobić, no i oczywiście powiedz gdzie je umieścić, tzn. na którym wątku Ach, wiecie co, mam ochotę zmienić zupełnie mój kolor włosów, od kilku lat tonę w czerwieniach i zachciało mi się teraz zmiany na fiolet i do tego taki mocny (ciemny), co o tym sądzicie?? To chyba wszystko, całuski, od czwartku ma być słoneczniej, a to tylko dwa dni, chociaż ja nie lubię gorących dni Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: A u nas jak zwykle... :( 25.05.04, 13:15 B.MARTA niezłego masz w domu maluszka Krzyś urodził się 5 dni wcześniej, a do 12 kg jeszcze mu baaaardzo daleko, do 83 cm również! Ile ważyła Matylda przy urodzeniu i czym ty ją karmisz My już chyba miesiac temu obniżyliśmy łóżeczko maksymalnie na dół. Okazało się, że to był ostatni dzwonek. Minęło parę dni od obnizenia, a mały alpinista już stał szczęśliwy trzymając się szczebelków Nie pamiętam, czy już pisałam, że Krzyś potrafi sam wyjąć szczebelek z łóżeczka (taki, co sięgo wyciaga, żeby maluch mógł wyjść bezpiecznie z łóżeczka jak jest większy). Myślałam, że mu to wyszło przez przypadek, ale nie - robi to z premedytacją. Taki z niego łobuziakA jaki kochany... Odpowiedz Link Zgłoś
b.marta Re: A u nas jak zwykle... :( 25.05.04, 16:20 GONIANNA, Matuśka jest wcześniaczkiem, urodziła się z wagą 2950 g i 52 cm długości, a karmię ją tylko gęstym jedzonkiem, tj. kaszki i zupki, z zaleceń gastrologa, ponieważ mała ma reflux przełykowo-żołądkowy (wymiotuje po wszystkich płynach, owocach, mleku bez kaszy, itp.), przegoniła już wagowo i wzrostowo większość swoich rówieśników, a także starszego o pół roku brata ciotecznego i o 2 lata starszą koleżankę . Niestety to nic dobrego takie duże dziecię, ręce opadają, kręgosłup boli, no i lekarze krzyczą, że jest za duża KSANTYPA30 dziękujemy za komplementy, Matuśce już też powoli zanikają fałdki (na szczęście) Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: A u nas jak zwykle... :( 25.05.04, 17:02 b.marta - współczuję kłopotów i bolów Zgadzam się z Ksantypą, śliczny bobasek! A pływać lubi tak, jak mój Krzyś. Tylko my nie mamy takiej dużej wanny Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: A u nas jak zwykle... :( 25.05.04, 15:48 b.marta obejrzałam fotki, piękną masz córeczkę Mój Junior jest 5 dni starszy i ma 72 cm i 8300. Fałdki mu się poprostowały odkąd zaczął być mobilny, jakby nie było teraz cały dzień jest w ruchu i chyba szybciej spala niż je . Wczoraj go pochwaliłam no i mam za swoje. Całą noc wstawał regularnie co 2 godziny. Butla i spał dalej. W końcu nad ranem musiałam obudzić męża żeby go nakarmił bo zasypiałam na stojaco. Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna A u nas niezwykle... :-) 25.05.04, 16:08 ksantypa30 na pocieszenie powiem słowami chyba Krajw\ewskiego "...nie jesteś sama..." Krzyś budził się dziś w nocy chyba co pół godziny!, no moze co godzinę - nie miałam zegarka. I tylko do cyca, trochę pocmoktał, a potem nie wiem, bo juz spałam i tak w kółko! I to akurat wtedy, kiedy mąż musiał wstać o 3.45! W ogóle nie odkładałam małego do łóżeczka, całą noc spał z nami. Podejrzewam kolejne ząbki, więc powinna msięcieszyć Odpowiedz Link Zgłoś
gryziaczek serdecznosci 25.05.04, 22:46 Przesylam gorace pozdrowienia dla wszystkich mama w przededniu ich swieta.Moc sil i zdrowia . Mam ogromne zaleglosci. Bardzo trudno jest pogodzic prace (czesc etatu) i macierzynstwo.Moj synus jest bardzo rezolutny i wymaga max uwagi, lubi towarzystwo.Krzys rosnie , jest zdrowy i bardzo grozny wyposarzony w 7 zebow.Mysle,ze niedlugo mleczny kurek z tego powodu trzeba bedzie zakrecic. Mam pytanie czy wasze pociech, gdy raczkuja podciagaja obie rece i nogi? Krzys zalatwia problem przemieszczania zginajac prawa reke i lewa sie podciaga pomagajac sobie nozka. Nie uczestniczy w tym jedna polowa ciala.Zazwyczaj nie zmienia funkcji rak.Mam namiar na rehabilitantke na mokotowie, sluze tel. Mamy ciagly problem z snem, nie potrafi sam zasnac, odpada tylko przy cycu i budzi sie co 2 h. Jakakolwiek proba to histeria, znam metady z ksiazki "Kazde .."i probowalam je wcielic w zycie. Nie osiagnelam stanu ciaglej zniamy, to byl krotki sukces. Jescze raz w maminym dniu moc usciskow Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: serdecznosci 25.05.04, 23:23 Wiesz, gryziaczek, mój Krzyś ma już prawie jednego zęba... Ale to akurat mnie cieszy - nie chcę mu jeszcze zakrecać kurka z mlekiem Nasze raczkowanie też nie wygląda klasycznie, podciaga sie rączkami, a nóżki albo wciąga razem, albo tylko jedną się odpycha, a druga ciągnie się za nim, bo nie ma wyjścia - jest przyczepiona Ze snem u nas identycznie Przed paroma chwilami próbowałam być twardzielką i nie słyszeć krzyku-płaczu. Pomyślałam pokrzyczy minutkę i zaśnie... AKURAT! Poszłam, położyłam przy cycusiu, pociamkał i zasnął. A jakie są metody w tej książce? KAROLKA - spojrzałam trochę wstecz - widzę, ze też chodzicie na Fregatę! W jaki dzień chodzisz? My w poniedziałek. Już za niedługo nasze świeto - dla niektórych, tak jak dla mnie, pierwsze w życiu! Ale na laurkę to jeszcze trochę przyjdzie nam poczekać)) Pozdrawiam, już nieco sennie... Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: serdecznosci 26.05.04, 09:40 No i doczekałam się na swoje święto... Dostałam uroczy upominek od Piotrusia, który oczywiście kupił tata, ale to mój synek trzymał w łapkach torebkę... Oczywiście popłakałam się ze wzruszenia... A teraz sobie siedzę i myślę o tych wszystkich prezentach, które mnie z tej okazji czekają w przyszłośći ... Hmmm... Może bukiet polnych kwiatków z odrobiną zielska, zerwany śpiesznie na łące... Koślawa laurka wykonana pod okiem pani w przedszkolu... Wierszyk o mamie, którego pewnie nie uda się wyrecytować bez zająknienia... I pewnie już zawsze będą mi wilgotnieć oczy... Przy okazji tego dnia przypomnial mi się wywiad z Beatą Pawlikowską, który czytałam parę lat temu. Rozmowa dotyczyła głównie jej podróży, w pewnym momencie padło jednak pytanie o dzieci. Odparła coś w tym rodzaju, że przy trybie życia, jaki prowadzi, nie ma o tym mowy... Z zresztą, dziecko może mieć każda kobieta i jak jej nie wyjdzie w życiu, to zawsze może powiedzieć, że to jej największy sukces... Ja widać jak najbardziej wpisuję się w ten obraz naszkiwcowany przez Pawlikowską... Moja kariera zawodowa legła w gruzach, perspektywy niepewne, albo nawet żadne. Zostaje tylko to dziecko. Czy sukces? Tak bym nie powiedziała. Szczęście. Na chudych nóżkach, z trzema ząbkami, trochę nieznośne, trochę rozwrzeszczane, wielkookie... Największe jakie można sobie wyobrazić, pani Beato... Najlepsze życzenia dla najwspanialszych mam, które poznałam dzięki forum i dla Waszych mam. Chociaż deszcz za oknem, tak ciepło na sercu... Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: serdecznosci 26.05.04, 11:22 gagarin3 napisała: ... Ja widać jak najbardziej wpisuję się > w ten obraz naszkiwcowany przez Pawlikowską... Moja kariera zawodowa legła w > gruzach, perspektywy niepewne, albo nawet żadne. Zostaje tylko to dziecko. Czy > sukces? Tak bym nie powiedziała. Szczęście. Na chudych nóżkach, z trzema > ząbkami, trochę nieznośne, trochę rozwrzeszczane, wielkookie... Największe jakie można sobie wyobrazić, pani Beato... to jest coś cudownego i te obślinione buziaczki, pierwsze kroczki, pierwszy raz powiedziane MAMA ... Odpowiedz Link Zgłoś
enta1 Re: serdecznosci 26.05.04, 12:21 wszystkiego najlepszego w dniu pieknego święta pociagajaca nosem (ze wzrusznie, po przeczytaniu listu Agnieszki - Gagarin) renata Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: serdecznosci 26.05.04, 13:03 Agnieszko-gagarinie Twój post wzruszyłm mnie bardzo....Mój mąz nawet nie wpdał na to, ze ja też mam dzisiaj swoje pierwsze święto mamy Po uroczystości jaką przygotowałam w tym roku w przedszkolu, patrzyłam na te wszystkie dumne matki, które za warstwą makijażu ukrywały łzy wzruszenia....wstydziły się płakać przy dziecku...dla mnie to takie dziwne i niezrozumiałe....obserwowałam te dzieciaki dzisiaj i zastanawiałam sie kiedy ja przyjde podziwiac Dominike na takich występach, dostanę laurkę, modelinowy wisiorek Gonianna - chodzimy na basen w piątki na 16.00, a co do kina to moze w przyszłą środe sie wybierzemy?? A możesz zdradzic gdzie mieszkasz?? Ja coprawda nie mam autka i wszedzie jadę tramwajem albo autobusem...ale moze w połowie drogi sie gdzieś na spacerek umówimy Pozdrawiam was wszystkie z okazji święta matczynego, zycze wiele radośc i usmiechu Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: serdecznosci 26.05.04, 16:54 Pamiętam, jak kiedyś z bijącym serduszkiem i wypiekami na twarzy, wręczałam mamie zrobioną przez siebie "raulkę", potem przynosiłam jej kwiatki i nigdy przez myśl mi nawet nie przeszło, że ja też kiedyś będę mamą...że też przyjdzie do mnie mały szkrab i z uroczystą miną złoży mi życzenia... nie wiem, czy uda mi się nie rozpłakać.A zresztą, po co ma się udać? KAROLKA masz całkowitą rację - nie można tłumić emocji, chować ich przed dziećmi. Dzięki temu, że widzą w nas te emocje, poznają sposoby radzenia sobie z nimi i wyrastają na mądrych i dobrych ludzi! Łzy wzruszenia, to dobre łzy. Też czekam z utęsknieniem na tą chwilę... laurka, wisiorek, może polne kwiatki? Wszystkim mamusiom życzę dużo wzruszeń małymi i dużymi sukcesami dzieciaczków! Karolka - napisałam do ciebie na priv. Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: serdecznosci 26.05.04, 13:14 Halo, Wreszcie dorwałam się do internetu. Jakaś awaria, stąd ta duża przerwa. Niestety, teraz dla odmiany, to komputer wolno działa i nie mogę poczytać co się u Was dzieje. Tak na początek, to dołączam się do Dniowo Matkowych Życzeń. Wszystkim Mamusiom wszystkiego naj, naj..., uśmiechów, radości, cierpliwości, miłości i spełnienia wszyyyyystkich marzeń!!! Tak jak już pisałam mój (nasz) komputer nie domaga, więc "wrześnowe wiadomości" czytałam nieco wybiórczo. Jeśli chodzi o mężów to ja mam w domu informatyka- skarpeciarza. Tzn. mój mąż wpada po pracy do domu, rzuca skarpety w przestrzeń, również lądują w różnych dziwnych miejscach (ostatnio porywa je kot), poczym szybciutko siada do komputera (na chwilkę, żeby coś sprawdzić). Ten wolno działający komputer to też jego sprawka. MAmy w nim zapisane tyle dziwnych danych..., a poza tym jeszcze setki (nie przesadzam) walających się płyt w domu. O rany! Bo mój mąż to jeszcze hobbista-artysta-muzyko-malarz...Mówię Wam. Ale nie narzekam. Nie ma specjalnego wstrętu jeśli chodzi o sprzątanie i gotowanie. Tylko trzeba mu zakomunikować, że zaistniała takowa potrzeba. JA jak zostawiam Weronikę z Adamem, to zawsze w najgorszym ubranku. Jeszcze mu się nie zdarzyło znaleść śliniaka. Zazwyczaj nie miał na to czasu, bo dziecko byłao bardzo głodne i płakało...Ale i tak się lepiej czuje jak WuWu zostaje z nim, niż z którymś z naszych rodziców...JAkoś tak. Jeśli chodzi o WuWu to zaczęła raczkować. Ma jeszcz trochę problemów z koordynacją rąk, ale jest co raz sprawniejsza i szybsza. Apetyt jej jak dopisuje, jak zwykle. Czasem się zastanawiam, czy ona nie je za dużo. Ostatnio w ciągu godziny zjadła słoiczkową zupkę i starte 2 jabłka i 2 banany, które zresztą przygotowałam dla siebie. Sępi dosłownie za wszystkim. Ostatnio wsadziła mi nawet palca do buzi, gdzie zginęła rzodkiewka. Nie ważne, że właśnie jadła. Bardzo lubimy jeść razem, ale chyba będziemy się dzielić na tury-jedno je w kuchni, drugie zajmuje się Weroniczką, w pokoju. Czy macie może jakiś sposób na odparzenie (Sudokrem odpada), zmieniliśmy eksperymentalnie pieluszki, i niestety lipa po całości. Będę bardzo wdzięczna za jakąś informację. Nie wyglada, żeby ja to bolało, ale jest strasznie zaczerwieniona. WuWu gada już "mamamamama"-jak ma zamiar płakać, albo jak płacze, "nie,nie,nie"-jak ją odkładamy do łózeczka, "tatatatata"-jak jest zadowolona, "babababa", a ostatnio doszło "gu" połączone z miną "rybka"- jak się dziwi. Strasznie się gadatliwa zrobiła. Zębów w dalszym ciągu "niet". Chociaż, ostatnio jest jakby trochę bardziej marudna i zaciska te swoje łyse dziąsła na moim biednym biuście. Ale to już przechodziliśmy. No cóż, chyba będę kończyła-idę leżeć i pić, tak jak lekarz nakazał. Mam cały czas kiepskie wyniki, a to może się skończyć szpitalem. Trzymamy kciuki za Dimę, niech szybciutko wraca do zdrowia! Całujemy Was wszystkie-podwójnie. Tak normalnie i z okazji Dnia Mamy. Agata i Weronika Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: serdecznosci 26.05.04, 17:02 winnie77, spodobała mi się akcja z rzodkiewką Po tym, co napisałaś zastanawiam się, czy ja nie głodzę swojego malucha? Tak zupełnie poważnie. Chyba zacznę mu dawać więcej, to moze nie będzie sięco chwilę w nocy budził. My na odparzenia używaliśmy Bepanthen (chyba krem; ten sam, co na brodawki) i pomogło. Co prawda odparzenia nie były bardzo duże, takie jak po 3-tygodniowej lekkiej biegunce. Aha, i dodatkowo myliśmy pupę rumiankiem. Dużo zdrówka i uśmiechów od maleństwa! Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: serdecznosci 26.05.04, 17:49 witajcie Mamy za sobą kilka koszmarnych nocy – płacz i zgrzytanie zęba. Na uspokojenie tylko pierś. Kupiliśmy Viburcol, uzylismy do tej pory 2. Noce były ciężkie chyba też dlatego, że oprócz pierwszego zęba Grześ dostał pierwszego w życiu kataru i nie mógł oddychać biedaczek. Ale już lepiej – pomógł Sterimar. I profilaktycznie podaję mu kila kropli witaminy c i wapno. Na szczęście koszmarne noce minęły. Dni – na przemian świetny humor lub porykiwanie. Mały dąży ostatnio do pionu – zaczął podciągać się w górę. Coraz lepiej mu idzie – klęka śmiesznie (z jedną piętą pod pupą) i próbuje wyżej ale nie wie jak. Tak samo z raczkowaniem – podciąga kolanka pod siebie i nie wie co dalej. Kiwa się aż mu się nogi odjeżdżają w tył. Albo wychodzi mu raczkowanie do tyłu. No i nauczył się siadać z leżenia na brzuchu. Marsze do tyłu zwykle kończą się pod łóżkiem lub kaloryferem. Zdziwiony chłopczyk nie wie co się dzieje, że nie może się przesuwac dalej. W każdej pozycji uskutecznia swoje „aaaa” połączone z kiwaniem całym ciałem, więc ciągle w coś wali głową. Zaczął robić śmieszną rzecz – patrząc na cos z poważna miną przekrzywia głowę w bok. Oczywiście bardzo zamaszyście więc tez już zderzenia z różnymi powierzchniami się zdarzają. Czasem można go zachęcić do naśladowania tego ruchu. Co do ćwiczenia różnych gestów na polecenie to ma ważniejsze rzeczy na głowie i nie chce żadnego papa czy kosi-kosi (koci-koci?). Raczej próbuje zachęcać, żeby robić tak jak on. No i jakby cos drgnęło w kwestii picia z niekapka (bez wentylka czyli kapka). Mały potrafi pociągnąć z 50 ml soku! A dzióbek cały porysowany zębami! Biedny Grześ ciągle cos gryzie. Nawet podczas jedzenia zupki wkłada sobie rączki do buzi. Zupki ostatnio zjada mało – problem ze słoiczkiem 130g ale wieczorny kleik ryżowy z jabłuszkiem całkiem chętnie. Karmienie piersią – jestem po lekturze „Sztuki karmienia piersią”. Książka została napisana przez La Leche League, która zajmuje się promowaniem karmienia piersią. Oczywiście przekonuje, że karmić należy jak najdłużej. Dziecko powinno zrezygnować samo. Mam w związku z tym dużo rozterek. Zakładałam karmić rok. Teraz jednak czuje, że te chwile z Grzesiem są dla mnie bardzo ważne. Zastanawiam się nad kontynuacją. Wiem, że już potem pokarm nie jest dla dziecka tak wartościowy. Bardziej liczą się emocje. Zabuniek – faktycznie, nie powinno zabraknąć Ci pokarmu przy rzadszym karmieniu. Znam kobietę, która już od wielu miesięcy karmi córkę tylko w nocy. Natura jednak to świetnie reguluje. Słyszałam też o dziecku, które nie chciało ssać z jednej z piersi i w tej piersi pokarm zaniknął i matka karmi z drugiej (fajnie – jeden cycek mały a drugi duży!). Kurczę, nie mam pojęcia czy dużo podrożało, bo w ogóle nie orientuję się w cenach. A do euro to jeszcze dużo czasu. Zabezpieczenia – wiem, że Canpol tez ma ofertę. My pomyśleliśmy wcześniej i mamy takie gniazdka, które w środku maja klapeczki. Żeby poraził prąd dziecko musiałoby wsunąć coś w oba otwory jednocześnie z taka samą siłą. Inaczej klapka się nie otworzy. Ale z niepokojem patrzę na gitary mojego męża i kable od komputera i innych sprzętów. Jesteśmy umówieni na czerwiec z facetami, którzy zrobią nam wreszcie poręcz na schodach i będzie można zamontować też bramkę, żeby mały nie wybierał się w górę lub w dół. Jest szansa, że do czerwca nie będzie raczkował. A tyłem za szybko się nie przemieszcza, więc mam go na oku (chociaż ostatnio obił sobie łuk brwiowy o nogę od mojego biurka). Włosy – też zastanawiam się nad zmianą fryzury. Ale nie mogę się zdecydować. Mam długie włosy za ramiona i rozpuszczone przeszkadzają a nie umiem ich związywać inaczej niż w kitek. I ciągle w kitku jak w podstawówce. Całkiem na krótko miałam dwa lata temu i pewnie znowu obetnę za jakiś czas ale jeszcze nie teraz. Zostaje cos pomiędzy, ale co? Jestem trudna. Nie lubię chodzić do fryzjera, bo nie lubię cudzych dłoni na głowie (dlatego zawsze przed wizyta u fryzjera myję włosy w domu). No i moje włosy źle się układa bo są gęste i dość sztywne, więc musze mieć fryzurkę, której wystarczy mycie. Zabawki – grzechotki owszem mogą być ale jako gryzaki albo towar do przemieszczenia. Tata ostatnio w pracy zajmuje się transportem od strony organizacyjnej a syn od wykonawczej. Przekłada wszystko na boki, próbuje turlać, przerzucać, rzuca się nagle do przodu lub w bok, żeby cos popchnąć jeszcze dalej. Ułożyłam mu duże prostokątne poduchy – elementy kanapy i Grześ wygląda jakby sam ze sobą bawił się w sklep – wystawia towar na ladę, potem chowa albo przerzuca na drugą stronę. Zaopatrzyłam go też w dwa wiaderka –duże i małe, więc może sobie też towar wyjmować i wkładać. No i cały czas eksperymentuje co z czym najlepiej stuka. Ale moje nieprzemieszczające się praktycznie dziecko nie potrafi jeszcze wziąć sobie nic ciekawego, chyba że rodzice zostawią cos nieopatrznie w odległości metra, patrzy więc pożądliwie, ewentualnie wydziera się, żeby mu dać. I cały czas nuci wybijając sobie rytm rączką. Ale jak się już do czegoś dorwie to afera straszna przy odbieraniu. Ulubiony asortyment – tubki i fiolki po lekarstwach. Komóreczka tez może być. A kabel od telefonu? Nic tak fajnie się nie rozciąga. Basiu – oczywiście będę wdzięczna za namiary na specjalistów od akupunktury. Ostatnio dwukrotnie, o dziwo, pomógł mi Codipar ale po prostu bardzo nie mogłam mieć migreny i chyba bardzo się spięłam (zadziałała autosugestia). Poczułam znajomy ból w przeddzień chrzcin i już widziałam siebie leżącą na kościelnej ławce... I przeszło!!!!!!! O wiosce Hobbitów poinformowałam męża, bardzo zainteresowany. I to przecież niedaleko. Proszę o więcej informacji. B. marto – czy bardzo Ci zależy, żeby tych nieszczęsnych dziadków nie urazić? Ja wyleczyłam się z cackania się z rodziną, która mnie obraża. Mam taką ciocię (moją matkę chrzestną zresztą), która ma tę uroczą cechę, że wpieprza się we wszystko i wszystko krytykuje. Kiedyś nie zdzierżyłam i wygarnęłam. I co? Może nie jesteśmy super zaprzyjaźnione ale ja mam poczucie, że ona wie, że lepiej uważać. A na jej samopoczuciu jakoś mi już nie zależy. Trochę mam tak też z własnym ojcem, który np.. na imprezce po chrzcinach przestrzegał wszystkich przed jedzeniem kotletów sojowych, które przygotowałam (matka chrzestna jest wegetarianką), tłumacząc, że niedobre i trawa. Magda – co za medialna rodzina – mama w radiu, syn w gazecie, kto do telewizji? Gratuluję. Boże postaramy się wreszcie wysłać Ci te płyty w tym tygodniu! Dotarłam do 1300 posta a ulewa obudziła Grzesia ngch e wcZ To powyżej to jego dzieło. Na raziecxzkku hbbbbb aneta cdn Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: serdecznosci 26.05.04, 20:14 polecam Linomag..u nas zadziałał rewelacyjnie. Jak wieczorem posmarwałam Juniorowi pupę to rano nie było jużżadnego śladu.hmmm też po eksperymentach pieluszkowych Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: serdecznosci raz jeszcze 26.05.04, 23:53 Uf, mały zasnął kwadrans temu po dwóch godzinach usypiania. Z okazji Dnia Matki życzę Wam (i sobie) cierpliwości, wytrwałości i żeby juz wszystkie zęby wyszły. Mąż zasnął jeszcze wcześniej więc komputer dla mnie i biorę się za obrabianie zdjęć z chrzcin. Pa Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Za mile zyczenia wielkie dzieki 27.05.04, 10:31 Cieszę się ogromnie, ż€ do naszego grona dołączyła kolejna tak sympatyczna i mądra Mama, jaką jest gonianna DIMKA – wracaj szybciutko, zdrów i lobuzersko wesół!!!! NOCNIK – zastanawiałam się kiedy zacząć. Niektóre z Was już sadzają dzieciaczki. Warto tak wcześnie? ABEPE – dzi€ki za sliczny i ciekawy pościk Mam nadzieję że czas ząbkowania, niedługo będziemy tylko wspominać. Oby. Radzę uważać na schody, choć jakoś prowizorycznie zabiezpieczyć, bo Maluch, może Cię bardzo zaskoczyć nowymi umiej€tnościami odkrytymi z dnia na dzień. Ja też czytałam tą książkę. Bardzo mi pomogła szczególnie na początku karmienia, ale trochę wydaje mi się aż przesadzona. A ile kobiet nie może karmić i dzieci są zdrowe, szcz€śliwe, itd. Oczywiście, jeśli jest taka możliwość to bardzo dobrze. Ale nas nikt tak długo nie karmił i żyjemy WŁOSY – mi€kkie rączki tną b. dobrze, ale całkiem po swojemu. Prosiłam do ramion, tłumacząc że moim najwi€kszym problemem są szerokie ramiona. A mam tak samo długie, tylko bardzo wycieniowane. Według niego własnie powinnam nosić długie. Jestem bardzo zadowolona i nie opłakuję straty długich włosów AIRPOLONIA – czy ktos z Was juz korzystał z tych tanszych lotow. Ciekawa jestem Waszych opinii. Bede leciec sama z Elena. Diego troche później do nas dołączy. LECE . za bardzo się uzależniłam od tego sprzetu, na jakis czas znikam. Musze sie zajac innymi rzeczami. PAPA Odpowiedz Link Zgłoś
mamaszyma Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 10:47 Witam, ma wrzesnuioweko synka-Szymka (09.09.2003). Niezły z niego urwis. ani chwili nie usiedzi w spokoju tylko chodzic (za rączki) albo sie tarmosić (gdziekolwiek). Wazy juz 10 kilo i wogóle jet z niego "kawał chłopa". Cały czas go karmię i zamierzqm jeszcze karmić długo, bo to cudowne uczucie.Pozdrawiam mamy innych wrześniowych dzieciaków Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
b.marta Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 12:25 Hej Wczoraj miałam zakaz dojścia do kompa, więc dopiero dzisiaj mogę Wam życzyć samych uśmiechniętych buziek naszych szkrabów z okazji Maminego święta Ja dostałam od córci najcudowniejszy prezent, moje kochane słoneczko pierwszy raz wczoraj wypowiedziało 'mamama'. Dzisiaj zaczyna z 'tatata', 'bababa', 'dziadzia' i 'ada'. Od kilku dni pęka mi głowa, ta zmienna pogoda mnie chyba zabije. Co do dziadków Andrzeja, to właśnie wczoraj babci się dostało ode mnie. Weszła w butach na kołdrę pod którą śpimy - bo małej się ulało i chciała wytrzeć. Na mnie tak cudownie to zadziałało, że wygarnęłam jej wszystko, łącznie z chrzcinami. Gdy przyszła za chwilę drugi raz, była dla mnie bardzo miła. Po za tym zadzwoniłam do teściowej i powiedziałam jej co o tym wszystkim myślę, przytaknęła i powiedziała, że zwróci babci uwagę. Ja także zaczynam się zastanawiać nad nocnikiem, Matylda już ładnie prosto siedzi, tylko nie wiem, czy nogi jej się tak zegną Witam nową mamusię w naszym gronie Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 14:17 Witajcie! Zabuniek - aż mi się cieplutko zrobiło po tym, co napisałaś)) A przyda mi się, bo coś mnie chwyta - na razie boli mnie tylko gardło, ale ogólnie czuję się nie bardzo... Zwolnienia od krzysia nie wezmę Mam tylko nadzieję, że się znów ode mnie nie zarazi Słuchajcie, co wy z tymi nocnikami? Czasem wątpię, czy napewno jestem na dobrym forum i czy wasze dzieci też mają 8 miesięcy? Nie za wcześnie? Ja się zastanawiam, czy lato w przyszłym roku będzie dobrym momentem, czy nie za wcześnie? Ale moze wiecie coś, czego ja nie wiem? Ciekawa jestem Waszych opinii na ten temat. Ja się trochę boję, zeby małego nie zestresować i nie zniechęcić, jak za szybko zacznę. b.marta - ale cuuuudny prezent! Mój sięnie popisał: ani mniejszy nie powiedział "mama", anie starszy (tzn. mąż) nie wpadł na to, żeby wystąpić w imieniu synka i wręczyć mamie jakiś bukiecik...cóż...może za rok... Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 14:34 hej, jakos moj post wyladowal na samej gorze, jako 2 na stronie sciskam wiola Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 15:22 Cześć, Wiola trzymaj się!!!!! Dimki szkoda strasznie ( Wpadłam tu tylko na moment w przerwie na Guciowe samodzielne bawienie się klockami. No i muszę lecieć Mój synek niegrzeczny ogromnie ostatnio. Kicha na wszelką rozrywkę i mamine programy artystyczne (śpiewy, tańce, babasia muzyka). Liczą się tylko klocki (te popularne ostatnio FisherPrice) i telefon komórkowy (trzeba zadzwonić pod *111 , bo Gucio raz dziennie musi porozmawiać z "tym mechaniczym panem"). Obłęd. Wczoraj byłam w Multibaby, ale nie wiem, czy przypadkiem nie po raz ostatni. Nie wiem czy obejrzałam ciurkiem 10 minut filmu: chodziłam, bujałam, spacerowałam po schodach, przewijałam trzy razy i...non stop dzwoniłam pod *111, bo mi było wstyd, że takie mam rozkrzyczane w Dzień Matki syniątko. Z góry przepraszam za ewentualne literówki i anakoluty - czas klocków się skończył - pora wracać na dywanik. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gutek-mały łobuziak Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 14:50 Witam i dziękuje za serdeczności. Wczoraj nie zdążyłam, ale dzisiaj chce Wam życzyć jak najwięcej radości i pociechy ze swoich dzieciaczków. Ja niestety nie dostałam kwiatka od mojej Maciejki ale tatuś przynajmniej wczoraj obiad ugotował i potem pozmywał. To też się liczy, przynajmniej nie musiałam po powrocie z pracy kursować między garami a Maćkiem. Ciesze się,że Dimka czuje się już lepiej. Trzymam mocno kciuki aby jak najszybciej wyszedł ze szpitala. Kurcze!!!. Idziesz z dzieckiem do lekarza po pomoc a nigdy nie wiadomo czy otrzymasz taką jak należy. Nocnik? Mój malutki póki co jescze dobrze nie siedzi ale jak zacznie to spróbuje go sadzać ale raczej w formie zabawy. Myśle że to dobry pomysł. Witam nowe wrześniowe mamusie. Trzymajcie się ciepło i zdrowo. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Dzień Matki 27.05.04, 15:41 Nie zdążyłam wczoraj, z małym więc opóźnieniem zyczę wszystkim wrzśniowym mamom wielu pięknych chwil z wrześniątkami... W wiekszosci to Wasze pierwsze świeto a więc wielkie przeżycie. List GAGARINA wzruszył mnie bardzo. To wszystko mnie własnie spotkało - laurki, wisiorki (wspomniane przez KAROLKE), bukiety polnych kwiatów... Zawsze płaczę na wystepach przedszkolnych. Tego sie nie da opisać, kiedy widzi sie swoje dziecko pierwszy raz, jak w grupie spiewa piosenke. Kiedy spiewała pierwszy raz solo jedna zwrotkę to ja razem z nią, co wyszło dopiero na nagraniu, kiedy to lepiej słychac matkę wariatkę niz dziecko (fakt, że byłam bliżej kamery...) AGNIESZKO-GAGARINIE, dziękuję za ten kolejny piekny list. I chyba nie jest tak źle z Twoim mężem skoro o święcie pamietał i tak to przygotował. Mój - Trąbalski.... Na szczęście jest Agatka. Beata Pawlikowska... Jej punkt widzenia reprezentuje wiele moich kolezanek dziennikarek z pracy. Na ogół są to juz starsze i bezdzietne panie, co to im radio przez lata dzieckiem a często i mężem było. No cóż, na podstawie moich obserwacji stwierdzam cos wręcz przeciwnego. Kiedy się nie ma dzieci to zawsze mozna powiedzieć, że to z powodu pracy (kariery), co to najwazniejsza była... Nie wiem, czy znalazłabym chociaż jedną niesfrustrowaną skutkami takiego wyboru. Inna rzecz, czy był to rzeczywiscie wybór... I chyba trafiłaś GAGARINIE w dziesiatke - czym innym satysfakcja zawodowa, czym innym szczęście. I to szczęście, którego nie mozna opisać. Nawet jeśli 100 razy dziennie myslimy o zmeczeniu, ograniczeniu, to w jednej szczęśliwej chwili wszystkie takie mysli pryskają... WINNIE - dogadajcie się z MARTAEL (i resztą z tym "problemem"), może napiszecie zbiorwo "Pomróki znad klawiatury". W sprawie porzucania garderoby w najmniej spodziewanych miejscach liczę na Twoją współpracę. Na odparzenia u nas najlepiej działa Tormentiol, polecam. WITKA - trzymajcie sę dzielnie dalej! Ja tez nie wyobrażam sobie, jak biedne matki musiały kiedyś zostawiać dzieci i nie wolno ich było odwiedzać (Przysiegam, znam kilka takich opowieści), zeby dziecko NIE PŁAKAŁO jak sie skończy wizyta! Toż to gorzej niż porwanie, bo jeszcze dochodzą tortury w postaci zastrzyków, leków.... Jednak coś się zmieniło na lepsze. Pozdrawiam Was wszystkie, ABEPE, ENTA, WINNIE - piszcie częsciej Gdzie sie podziewają BASIA, AGAGA, ASIA_Z i cała reszta?????? Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Chrzciny Grzesia 27.05.04, 18:58 Ahoj! Ja tylko na sekundę. Skończyłam wczoraj przed 2 w nocy obrabiać zdjęcia z chrzcin, czego efekty można zabaczyć na grzesiowym wątku w trzech kolejnych ods łonach. Zapraszam. Aneta forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10224609&a=12970490 Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama spotkanie nad morzem 27.05.04, 20:42 Hej! Ja tylko na chwilkę, żeby potwierdzić spotkanie nad morzem. 29 maja, sobota, godzina 13.00 Skwer Kościuszki w Gdyni. mam nadzieję, ze wszystkie będziecie Już nie moge się doczekać spotkania!!! Magdo jestem, jestem i nawet nadążam z czytaniem, ale nie mam czasu pisać. W przyszłym tygodniu już będę wolniejsza, więc naskrobię parę słów. Mamy pracujace jak Wy to robicie?! Jestem pełna podziwu. papa basia Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Mały elektryk 27.05.04, 21:31 Dzisiaj odkryłam skąd mój synek bierze tyle energii!!! Straszna z niego kręciucha i wijucha)) Rozmawiam sobie spokojnie przez telefon, trzymam Krzysia na kolanach (kręciucha oczywiście), a on nagle jakby się uspokoił. Myślałam, że tak po prostu. Ale nie! A co się okazało? Doładowywał swoje bateryjki trzymając w buzi końcówkę ładowarki do telefonu. Ładowarka, o zgrozo, tkwiła w gniazdku!!! Bardzo miał szczęśliwą minę Spróbowałam dotknąć językiem tej końcowki, kopie jak bateryjka (na pewno kiedyś próbowałyście)! Przestraszyłam się i powiedziałam bardzo groźnie "OOOJ", żeby zapamiętał że nie wolno, a on zrobił taką podkówkę, że już prawie się popłakał. Wtedy mamusi zmiękło serduszko i bardzo mocno go przytuliła i wycałowała! A przecież jestem przeziębiona i mi nie wolno... Ale całowałam w główkę, wiec chyba OK. Odpowiedz Link Zgłoś
ulam77 Re: Witajcie witajcie witajcie 27.05.04, 21:44 Tak dawno mnie tu nie było, że teraz przywitanie wyszło mi podwójne. Od prawie 1,5 miesiąca pracuję i nie mam już tyle czasu by do Was zaglądać moje drogie eMamy. A tu takie zmiany: nowe mamy, nowe dzieci (Jak mi miło!), nowe umiejętności u już niemałych szkrabów, nowe radości i (niestety) nowe smutki. U nas również zmiany. Macio wszoraj zrobił mi prezent na Dzień Matki - po raz pierwszy się podciągnął do stania w łóżeczku. Nogi mu się jeszcze bujały jak z waty, potrzebował mojej asekuracji by nie fiknąć do tyłu, ale jestem taka szczęśliwa. Wybrał świetny dzień na to by popisać się swą umiejętnością. A dzisiaj klękał w wanience. też się podciągał, ale nie miał jak i wychodziło mu klęczenie. Maćko umie już całkiem szybko się turać. W ciągłym zagrożeniu jest moja paprotka, pod którą Maćko się "wturluje" i ciągnie za witki. Sprzęt grający już umie wyłączać, jak się nie udaje rączką, to pomoaga sobie nogami. Tatuś Maciusia w trosce o synka zainstalował w pokoju takie palstikowe listwy i pochował wszystkie walające się do tej pory po podłodze kable. Tatuś zupełnie był nieświadomy tego ile radości dostarczy synowi tą troską - bo okazało się, że za te listwy można ciągnąć, rozbierać je na części, wyjmować narożniki i ciągnąć za wystające kabelki. Jednym słowem super zabawa dla naszego Maciutka i słabe listwy. Nie było na nich dopisku że dla dzieci powyżej 3 roku życia. W tym tygodniu Maćko dostał uczulenia i odparzeń od husteczek Pampersa. Pupa zrobiła się bardzo czerwona i jakby pogryziona przez komary - z takimi bąblami. Ale wystarczyło odstawić husteczki i przemywać pupę naparem z rumianku i smarować bepanthenem i już przeszło. Piszecie o dobrodziejstwach karmienia piersią. A mi się Macio o d c y c y o d s t a w i ł (( Karmiłam go tylko po powrocie z pracy i w nocy (co 2 godziny się budził). Ale tak mu się spodobało picie soków i herbatki z butli, że nie chciał pić z cycy. Na początku walczyłam i odciągałam mleczko, ale w końcu skapitulowałam i przeszłam na bebiko. Mam cały zestaw butelek przy łóżku i termos z przegotowaną wodą. I jakoś się wysypiam, chociaż budzi mi się równie często jak wcześniej przy cycy. Mój małżonek pojechał na żagle i nikt mnie od kompa nie przegania. Ale się muszę sama przegonić, bo jutro do pracy..... Pozdrawiam wszystkie mamy i dzieciaczki bardzo serdecznie. Chorowitki wracajcie do zdrowia. Ula i śpiący już Maciej (12.09.2003) Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: Witajcie witajcie witajcie 28.05.04, 00:00 Wiola, bardzo się cieszymy, że Dimka lepiej się czuje. Wracajcie co tchu do domu... Ula, dobrze, że się w końcu odezwałaś, już miałam Cię wywołać, ale na szczęście sama się zreflektowałaś Marta B. tak trzymać! Nie daj sobie babci wchodzić na głowę (tj. na kołdrę) i to w dodatku w obuwiu... Aneta, zdjęcia z chrztu bardzo ładne. Najpiękniejszy oczywiście Grześ i mamusia... Magda, co u Was słychać w tym temacie, dałaś za wygraną? Jeśli ciągle odsyłają Cię z kwitkiem, przyjedź latem w góry. W Zawoi jest klasztor karmelitów bosych... Wiedzie doń wąska, kręta droga, cały czas pod górkę... Ojczulkowie mili i ludzcy, chrzczą wszystkie duszyczki, którym okoliczni dobrodzieje odmówili sakramentu... W dodatku cudnie tam jest, a karmelici - ekolodzy nawet elektrownię wiatrową mają. .. A jeśli chodzi o Piotrusia... No cóż, mądrze górale radzą, żeby nie chwalić dnia przed zachodem słońca i baby przed śmiercią... Pochwaliłam drania i tego samego dnia zafundował nam nocny koszmar. Co gorsza, ten serial trwa nadal... Oczywiście w tej chwili buszuje na całego po mieszkaniu i nie zdradza najmniejszych oznak senności, w przeciwieństwie do swojej rodzicielki... A mnie korci od jakiegoś czasu, żeby Wam coś gwarą napisać... Musicie mieć w końcu jakąś korzyść z posiadania w swoim gronie beskidzkiej góralki... Pozdrawiam. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Spotkanie nad morzem 28.05.04, 16:06 Witajcie! Jestem do tyłu o jakieś 70 postów, podczytuję czasem wyrywkowo. Co do jutrzejszego spotkania to potwierdzam. Olga juz chyba w drodze do Gdyni, nie wiem czy ma tam u rodziców internet ale jesteśmy w kontakcie na komórki. Patrzę na dzisiejszą pogodę i obawiam się, że może jutro się powtórzyć (chyba, że w Gdyni nie pada bo Wejherowo bardzo wiosenno-ulewne). Może gdyby była ulewa spotkajmy się w Gemini przy głównym wejściu, co? Potwierdźcie czy się zgadzacie na takie wyjście, jesli nie -będę dzielnie stac pod Błyskawicą. Super! Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
martael A my sie spotykamy w Łazienkach? 28.05.04, 17:37 Cześć to ja , Ja tam jestem na spotkanie gotowa, a Wy mamy z Warszawy? Wpadłam oczywiście w przerwie na klocki, więc mój list będzie krótki, taki myk, myk na jednej nodze . Abepe jaka Ty ładna jesteś! W ogóle ładne mamy na forum kobiety. I szczupłe wszystkie. Tylko ja taka świnka pigi - powiedziała Marta otwierając torebkę z musli - jak przerwa to przerwa. Przed chwilą ciocia Gucia opowiedziała mi zabawną historyjkę z cyklu "zasłyszane w teleturnieju": Prowadzący pyta zawodnika: - w kogo zamienil sie Gustaw w "Dziadach"? - yyy... - dla ulatwienia powiem, ze zaczyna sie na litere k - w krolika? Padłam ze śmiechu. I mam dla Was jeszcze coś takiego ha, ha, ha: Z pozdrowieniami dla wszystkich doktorantek: REKTOR Przeskakuje najwyzsze budynki za jednym zamachem Jest silniejszy od lokomotywy Jest szybszy od pocisku Chodzi po wodzie Rozmawia z Bogiem PROREKTOR Przeskakuje niskie budynki za jednym zamachem Jest silniejszy od lokomotywy parowej Czasami dogania pocisk Chodzi po wodzie gdy morze jest spokojne Rozmawia z Bogiem, jezeli otrzyma specjalne pozwolenie DZIEKAN Przeskakuje niskie budynki z rozbiegu i o tyczce Jest prawie tak silny jak lokomotywa parowa Potrafi strzelac z pistoletu Chodzi po wodzie na krytym basenie Czasami Bóg zwraca sie do niego PRODZIEKAN Ledwo przeskakuje budke portiera Przegrywa z lokomotywa Czasami moze trzymac bron bez obawy o samookaleczenie Bardzo dobrze plywa Rozmawia ze zwierzetami PROFESOR Odbija sie na scianach probujac przeskoczyc jakikolwiek budynek Moze zostac przejechany przez lokomotywe Nie dostaje amunicji Plywa pieskiem Mowi do scian DOKTOR Wbiega do budynkow Rozpoznaje lokomotywe dwa na trzy razy Moczy sie pistoletem na wode Utrzymuje sie na wodzie tylko dzieki kamizelce ratowniczej Belkocze do siebie PANI Z DZIEKANATU Podnosi budynki i przechodzi pod nimi Zwala lokomotywe z torow Lapie pocisk zebami i go rozgryza Zamraza wode jednym spojzeniem... ...Jest Bogiem Trzymajcie się cieplutko. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gutek-mały łobuziak Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: A my sie spotykamy w Łazienkach? 28.05.04, 17:41 W "spojrzeniem" oczywiście "r" uciekło przypadkiem. Nie, żebym takie byki sadziła... ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna A ja siedzę w domu:-( 28.05.04, 20:51 Coś paskudnego mnie dopadło, jakieś choróbsko. Zebrałam resztki sił, żeby zobaczyć co u was, emamy, słychać. Taka piękna pogoda, a ja w domu(( Po prostu nie mam siły, żeby wyjść - moze krótkie werandowanie mi pomoże Oddelegowałam dzisiaj męża na spacer z Krzysiem ,a sama mogłam w końcu się zdrzemnąć. Bo z nim nie da rady. Nawet jak śpi, bo zostawiam go na naszym łóżku i co chwilę zaglądam, zy nie jest za blisko brzegu, albo isęnie obudził. O przełożeniu do łóżeczka nawet nie ma mowy! Zaraz się obudzi! Podejrzewamy, że ma wmontowany czujnik ruchu Martwimy się, żeby Krzyś znów ode mnie się nie zaraził. Dopiero co skończylismy walczyć z ospą!!! A i wakacje za pasem... MARTAEL - z panią z dziekanatu to święta prawda! One trzęsą całą uczelnią i lepiej z nimi nie zadzierać. Mamy same szczuplutkie mamy? Mi jeszcze brakuje jakieś 3-4kg do wagi sprzed ciąży( Ale czekoladek sobie nie odmawiam. Moze to jest powodem...eee, chyba nie... Wracam do łóżka. Trzymajcie się cieplutko i nie dajcie żadnym wirusom Pełno ich teraz krąży. Aby do lata! Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama spotkanie w realu :-) 28.05.04, 22:23 Hej! W sprawie spotkania nad morzem to wierzę, że będzie ładna pogoda, a i atrakcji szykuje sie co niemiara. Dzis byłam na uczelni i dowiedziałam się włąśnie, ze trwa II Bałtycji Festiwal Nauki i jutro na Skwerze jest piknik naukowy. Będzie sie mozna np. dowiedzieć coś nt. antybiotykoterapii, spotkać się z roslinami roślinożernymi i obejrzeć trójwymiarowa prezentacje dna morskiego oraz wiele innych atrakcji. W większości miejsc są ułatwienia dla niepełnosprawnych, więc z wózkami wjedziemy. Proponuje spotkajmy sie przy Błyskawicy, a wrazie niepogody napewno znajdziemy miejsce do posiedzienia. Aneto spróbuję odszukac Twój e-mail i napiszę Ci w razie czego nr. komórki. pozdrawiam i do zobaczenia jutro (w realu )) Basia Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re: A ja siedzę w domu:-( 28.05.04, 22:38 GONIANNA ty równiez się trzymaj i walcz z wirusem. Ja dziś przeleżałam cały dzień, też mnie coś dopadło ale żołdkowego. Jak już nie musiałam latać do WC to spałam. A Junior integrował się z moją koleżąnką, która bedzie się nim opiekować w poniedziałek jak ja pojadę z córką na konsultacje przed zabiegiem. Musze przyznać że dobrze im poszło....Mati wykazał się nadzwyczajną grzecznością, ze mną mu się to nie zdarza Próbę generalną już mieli to teraz mogę spokojna jechać bo strasznie się bałam( dalej się boję ale już mniej) tego pierwszego razu gdy mamy nie będzie dłużej niż pół godziny. Życzę wszystkim miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
anulkag1 Re: spotkanie w realu - Gdynia 29.05.04, 08:42 Poranek w Gdyni trochę pochmurny, ale jestem dobrej myśli. W końcu chyba wczoraj tyle padało, że już dzisiaj nie musi W razie czego przy skwerze jest Gemini, gdzie spokojnie wszystkie się zmieścimy )) tymczasem Ania Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: spotkanie w realu - Gdynia 29.05.04, 09:50 Hej! U nas świeci słońce!!! Fakt 70 km od Gdyni, ale w razie czego dowiozę tę pogodę na spotkanie Do zobaczenia Basia Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 spotkanie w realu Warszawa 29.05.04, 11:41 Witajcie, ja na momencik, bo niby wlasnie pracuje... ABEPE - piekne i bardzo DOSTOJNE zdjecia - uroda wspaniała, powaga sytuacji tez, nawet sen jakis taki uduchowiony! GAGARINIE - w tej sprawie u nas cisza. Nie mam czasu ani nastroju na proby. W koncu to zrobie, ale kiedy????? Stef jest poganinem i pewnie stąd ta niesfornośc, diabeł w nim skacze. Czy jest ktos chetny na spotkanie jutro w Łazienkach oprócz mnie i MARTYEL? Przyznam, że mnie pasuje najbardziej 12-ta, w ostateczności 12.30 bo o 17 mam gosci a w domu.... obraz nędzy i rozpaczy. Pogoda chyba wreszcie bedzie dobra, jesli tylko Stefowi nie pogorszy sie katar (co to go ciagle ma) to moge byc pod Chopinem 12 lub 12.30 Odezwijcie się co robimy, całusy DLA WSZYSTKICH, pa Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: spotkanie w realu Warszawa 29.05.04, 11:54 Witajcie słonecznie (nareszcie). Ja tez własnie niby pracuje ale zajrzałam żeby sprawdzić co z jutrzejszym spotkaniem. W każdym razie ja się z moim Maćkiem wybieram. Godzina 12 jak najbardziej mi odpowiada, zresztą i tak planowałam być w Łazienkach o 12.00 bo o 13.00 to Maciej ucina sobie drzemke. To do zobaczenia w realu. Pozdrowionka i całuski dla wszystkich Wrześniaczków i Wrześniówek. Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: spotkanie w realu Warszawa 29.05.04, 13:18 Halo, Tu piszę Ja - mama WuWu, Agatka. WuWu zmogło, Adam ma misję - tym razem walczy z SS przy dźwiękach "Dla Elizy" , w związku z czym mam wolną chwilkę i co ważniejsze wolny komputer. W kwestii zębów dalej cisza...Czy są jeszcze jakieś bezzębne Mamy. Podobno im później, tym lepiej, ale zaczynam się troszkę niecierpliwić. Zwłaszcza, że rodzina naciska..."jeszcze nie ma?, to nie dobrze, a co na to lekarz?" Ostatnio, w "Dzień Matki" wieczorem, moje dziecko się do mnie uśmiecha, ja patrzę...JEST ZĄB!!! Jaki ładny, bialutki...Obdzwoniłam całą rodzinę...Niestety na drugi dzień rano "zęba" już nie było. Tylko łyse, zaczerwienione dziąsło. Coś jej się musiało przykleić. O rany. Informacji o zębie, jednak nie zdementowałam. W skrytości ducha liczę na to, że do czasu kolejnych odwiedziń w Lublinie coś jednak się wykluje. A jak nie, to będę udawać, że nie wiem o co chodzi. Magdo6811, nasza WuWu, też jeszcze poganka. Niesforność z dnia na dzień co raz większa. Myślisz, że woda święcona to zmieni? Ja się boję, że się zbiesi jak ksiądz jej głowę poleje...U nas coraz gorzej. Wymiana pieluchy graniczy z cudem. Jak tylko poczuje świerze powietrze na pupie, już jej nie ma. A szybka jest jak "Flash". Przeważnie ucieka pod stół albo stołek. Oba są dość niskie, więc trudno ją wyciągnąć. Tym bardziej, że potrafi się Bestia przytrzymać, a jest całkiem silna. Zazwyczaj cała akcja kończy się karczemną awanturą, a czasami guzem. Jeśli chodzi o nocnik, to myślę, że moje dziecko prędzej zacznie korzystać z kociej kuwety niż z nocnika. Jej poprostu znudziło się siedzenie w jednym miejscu, więc nie sądzę, żeby udało mi się ją zatrzymać nawet na króciutki posiad. No może ewentualnie jakieś szybkie siku. Gagarinie, dzięki za radę, co prawda była skierowana do Magdy, ale być może skorzystam. Namówię, przyszłych rodziców chrzestnych, i polączymy przyjemne z pożytecznym. Można powiedzieć, że moja WuWu, przespała pierwszy raz całą noc. "Poszła" spać o 23:30, a obudziła się o 6:35. Jestem jeszcze w szoku. Oczywiście, majac na uwadze, to co napisała Gagarin, na wszelki wypadek nie pochwalę jej. Niestety, moje Bobo zazwyczaj do godz. 0:30 też nie zdradza żadnych oznak senności. Na szczęście, Adam, też jest "nocnym markiem/Markiem", więc jak moje dziecko idzie w końcu spać, to już śpię. Abepe, efeky obrabiana zdjęć z Grzesiowych chrzciń wyśmienite. Gratulacje!!! No cóż chyba będę już kończyć. W domu pranie i sprzątanie...Poza tym chcemy się wybrać na jakąś przejażdżkę, więc muszę się jakoś zoorganizować. Aha, słyszałam jakieś niepokojące plotki, że lato ma być zimne. Czy ktoś coś wie na ten temat? Liczyłam na wygrzewanie kości na plaży, tym bardziej, że zeszłoroczne upały spędziłam w łóżku. Wiola, trzymamy kciuki za Wasz szybki powrót do domu. Trzymajcie się ciplutko! Cały czas o Was myślimy. Zwłaszcza WuWu o Dimce. Aha, jeśli chodzi o spotkanie, to jak najbardziej się na nie piszę. W kwesti godziny dostosuję się, może być 12, może być 12:30. Ponieważ nie jestem pewna, czy do jutra uda mi się zajrzeć na forum, zostawiam namiar 502 329 089. Jak coś się wyjaśni, please, dajcie znać jakiś czas przed... Pozdrawiamy serdecznie Agata i Weronika (i mój spragniony ludzkiego ciepła Kot) Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama po spotkaniu w Gdyni 29.05.04, 21:54 Hej Ale było fajowo Tylko za krótka, po niespełna dwóch godzinach musiałam lecieć na ślub koleżanki, ale nastepnym razem zaplanujemy dłuższy spacer. Pogoda dopisała, nawet sie opaliłam Dzieciaczki urocze Amanda oczywicie lukała najczęściej na chłopaków i nie mogła się zdecydować Antoś czy Grześ? Oba fajne kawalery! Zdjęcia przesłałam Asi_z do zamieszczenia na jej stronie, pewnie za chwilke się ukażą. Pozdrawiam i zycze równie udanego spotkania w Wawie. Basia PS może jutro wreszcie znajde chwilkę, żeby naskrobać więcej?... Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 przed spotkaniem w Warszawie 30.05.04, 08:58 Proponuje 12.15 - krakowskim targiem. Bede pod Chopinem ze Stefem i Agatka. Prosze o info, jesli nie przyjdziecie - to dowszystkich, ktore sie zapowiadały - 501-730-690, pa, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: przed spotkaniem w Warszawie 30.05.04, 09:07 My będziemy. Na pewno. Do zobacznia w samo południe. A+W Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: przed spotkaniem w Warszawie 30.05.04, 09:53 To w takim razie do zoba. Mój nomier jakby co: 503 78 24 48 Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gutek-mały łobuziak Odpowiedz Link Zgłoś
abepe po spotkaniu w Gdyni 30.05.04, 10:15 Życzę Wam Warszawianki tak miłego spotkania jak nasze wczorajsze. Pogoda dopisała i tego Wam życzę głównie, bo o resztę zatroszczycie sie same i jak w tak dobranym towarzystwie będzie fajnie. Wy - zresztą - już weteranki. Hehe, wiecie, że nie było tylko mamy Patrycji więc bylo nas 80%? Śmiałysmy się wczoraj z Anią, że gdybyście miały się pod Szopenem stawić w takim procencie to chyba musiałybyście gęsiego spacerować. Taki byłby tłum! OK, bo mąż tęsknie spogląda na komputer (pragnienie dokończenia pracy magisterskiej - jeszcze kilka stron i THE END) ale młody jeszcze !!!!!śpi i co ja mam biedna robić sama Aneta Basia wprawiła mnie dziś w wyśmienity humor przesyłając mi fotki ze spotkania. Dzięki Basiu jescze raz. Ja też robiłam ale nie cyfrowo więc bedą jak skończy mi się film. Odpowiedz Link Zgłoś
javert Adrianka po spacerze... 31.05.04, 10:12 Dziewczyny! Przyłaączam sie do słów radości związanych z naszym spotkaniem w gdyni! Rzeczywiscie fajnie bylo A po spotkaniu Adusia była w rewelacyjnym humorze. Wyspana, dotleniona, marząca o Grzesiu i Antosiu,no i o przyszłych zabawach lalkami z Amandą! Basiu! Jeszcze raz dziekujemy za super zdjecia! Odpowiedz Link Zgłoś
javert fotki Adrianki 31.05.04, 12:01 A tu 3 fotki Adrianki z kwietnia- maja forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10271142 Odpowiedz Link Zgłoś
b.marta Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 31.05.04, 10:43 Hej, my bardzo żałujemy, że nie pojechałyśmy na spotkanie wrześniowych szkrabów i mam. Była taka ładna pogoda, jednak mamy nadzieję, że następnym razem uda nam się ta wyprawa Musimy tylko namówić tatusia, bo ja biedna nie trafię z Zachodniego do Łazienek, a Chopina to już na 100% nie znajdę Matuśka zaczęła podnosić kuperek do raczkowania, chyba prędzej zacznie raczkować niż sama siadać A co do zębów to mała też nadal ich nie ma i nie zapowiada się żeby w najbliższej przyszłości się pojawiły. Już się pokazały nowe zdjęcia Matuśki na Zobaczcie!, z koleżanką Gabrysią i z Patryczkiem więc zapraszamy do obejrzenia Odpowiedz Link Zgłoś
martael I po Łazienkach ;-) 31.05.04, 16:29 Cześć, Tym razem spotkałyśmy się w niewielkim, lecz oczywiście sympatycznym gronie. Było nas w sumie 5 + dzieciaczki: Asia_z i Krzyś, Winnie77 i WuWu (wrześniowa dziewczynka rodzynka), Magda i Stef oraz Agatka, Martael i Gutek, Ewa i Maciejka Następnym razem (26.06 – sobota) będzie mam nadzieję liczniej. B.Marto – grzej maszynę i szykuj męża-przewodnika. Obecność obowiązkowa! Tej niedzieli nie wypłoszył nas deszcz, chociaż chcieli to zrobić przysłuchujący się koncertowi Szopenowskiemu melomani. Dostało nam się trochę po uszach za hałasy w „świątyni sztuki”, więc czym prędzej uciekłyśmy spod Szopena na bardziej przyjazne matkom i dzieciom terytorium. Zmieściłyśmy się na jednaj ławeczce, która przez dłuższy czas stała się świadkiem słoiczkowej biesiady i cyc-konsumpcji. Wszystkiemu towarzyszyły nasze ochocze pogawędki. Było świetnie, dzidki urocze i uśmiechnięte. Wuwu patrzyła na kawalerów nieco sennymi i rozmarzonymi oczkami, a panowie – każdy na swój sposób – próbowali jej zaimponować. Krzyś – „siła spokoju” – zerkał zalotnie, Stef – uśmiechał się przecudnie, Maciuś – parskał tak radośnie, że aż Ewie zabrakło chusteczek, a Gucio na wyścigi wyrzucał wszystko z wózka. Pogoda była rewelacyjna. Oby więcej takich spotkań. Trzymajcie się, Trochę mnie nie będzie: jadę do Białegostoku spotkać polarne niedźwiedzie (ponoć tam jeszcze są) )), a potem może morze (?) ....pełen relakzzz Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gutek-mały łobuziak Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna To był dłuuugi weekend:-) 31.05.04, 18:08 Hej Wróciłam do zdrowych, Krzyś chyba tym razem się uchronił Dzięki za słowa otuchy - od razu mi katar przeszedł) Ciszę się z waszego spotkania warszawskiego i trójmiejskiego i mam nadzieję, że w Poznaniu też się takie kiedyś uda - Hej, Poznanianki! Musimy się zebrać jakąś większą gromadką! Weekend poświęciliśmy rodzinie, czyli sobie - poza tym,że męża nie było cały piątek i sobotę to cały czas był z nami. Byliśmy na dłuuuugim spacerze, ok. 8km. Było cudnie ,jak za czasów sprzed Krzysia Tylko, że jeszcze fajniej ,bo z Krzysiem. Krzysiowi, po bezszelestnie wyrżniętej (ale to brzmi!) dolnej jedynce, wyrzynają się górne. Nie wiem, ile ich będzie na raz, ale zdecydowanie nie przejdzie to niezauważone. W dzień jeszcze jako-tako, co prawda nie chce jeść nic poza chrupkami kukurydzianymi; dobrze że chociaż mleko mu pasuje Ale w nocy?! Non stop musi trzymać cyc w buzi Jak tylko zauważy, że mu uciekł, to podnosi krzyk i musi dostać spowrotem. Dziś był przy cycu DOKŁADNIE całą noc! Taki mieliśmy weekend Nie chciałam mu dawać lekarstw, bo po co truć maluszka. Ale skapitulowałam i kupiłam Vibrucol i Calgel - mam nadzieję, że pomogą. Był tak wykończony niejedzeniem i niespaniem, że nawet nie wytrzymał całych zajęć na basenie; musiałam wyjść 5 minut wcześniej. Pote pobił rekord w szybkości zasypiania w samochodzie: włożyliśmy go do fotelika, mąż włączył silnik - a on już spał Nasz kochany, zmęczony Żuczek W Pozaniu od paru dni już lato, a jak u was? Życzę dużo słonka na cały tydzień i uśmiechniętch buziek waszych Słoneczek KAROLKA - chyba nici z naszego kina - Krzyś nie wytrzyma; ale spotkać się w środę możemy jak najbardziej Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: I po Łazienkach ;-) 31.05.04, 20:52 babeczki, w napredce probowalam nadrobic te 100 maili od ostatniego czytania i widze ze same rewelacje - stef na okladce, skarpetki na fikusie i gustaw zamieniony w krolika - wreszcie rozumiem "łazienkowe" podteksty ) dziewczyny - Basiu, Wiolu, przesylajcie mi zdjecia na "gazetowy" adres - oczywiscie je wrzuce, zaraz zreszta zabieram sie za "lazienki 3", niestety super szpiegowski aparat znow nawalil i wykasowal mi Gucia Guciu, wybacz!!! zajrzyjcie za pol godzinki na: spotkania eMam i wrześniowych eMaluchow, zapraszam! ) Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: I po Łazienkach ;-) 31.05.04, 21:59 niestety serwer nie chce ze mna wspolpracowac, nie podrzucilam zdjec ale podrzuce przy okazji ) pa, a. Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Po przeczytaniu 101 postów... 01.06.04, 01:47 Cześć i czołem! Asiu_z - jeszcze chyba nie podziękowałam za odpowiedź na moje pytania. Odwlekałam moment przejścia na dietę bezmleczną, bo wytropiłam, że przyczyną może być Nutella lub czarne jagody ale plamki grzesiowe się zaogniły i dołączyły drobne czerwone kropeczki na klatce piersiowej i brzuszku. Od paru dni więc znowu wędlina i dżem. Chyba niedługo zniknę. Ważę 52 kg przy 170 cm wzrostu. I powinnam wymienić całą garderobę poniżej pasa, bo z 94 cm w biodrach zrobiło się 88. Zaczekaj jeszcze z zamieszczaniem gdyński zdjęć – doślę Ci wieczorem (jutro, hm tzn. już dziś odbieram z labu) moje i będzie komplet. Żabuniek – bardzo mi przykro z powodu śmierci babci. Pewnie będzie z Góry strzec ślicznej prawnuczki i nowego prawnuka. Fotelik - Grzesiowi jazda tyłem jeszcze się nie znudziła, bo on podróżuje na przednim siedzeniu i obserwuje tatę. Wyobraźcie sobie, że pasy przy tylnych kanapach są za krótkie aby zapiąć fotelik (Chicco Synthesis)! I panowie podróżują sobie z przodu a kobieta z tyłu. Czas zrobić prawo jazdy! Jak tylko wreszcie odzyskam z pracy ten tysiąc co mi są winni przez błędy głupiej księgowej i jeszcze 500 zł zaległego dodatku urlopowego – zaraz pędzę na kurs. Już mnie w dołku ściska ze strachu! Martael – Gucio na pewno chodzi do kina częściej niż ja bo ostatnio byłam w lipcu!!!!!! Ale mąż mnie pociesza, że załapiemy się na rozszerzoną wersję „Powrotu króla” jesienią (wtedy już chyba zdecydujemy się zostawić małego na dłużej). Co do gryzienia – to Grześ poluje na gołe ramiona, lubi też mamine policzki. A jeszcze podczas ciągnięcia cyca regularnie go szczypie i drapie. Jak mu przerwać zaraz w nerwach. Gagarin, Magda – przyłączam się do apelu – wychowujmy synów tak, żeby ich przyszłe kobiety nie musiały tylko w garach itd. Czasami trudno bez przykładu taty. Ale mojej teściowej się udało. Teść raczej z tych stroniących od miotły a mój mąż – całkiem chętny do roboty, choć czasem trzeba przypomnieć, że odkurzanie odbyło się dwa tygodnie temu itp. Choć od miesiąca zastosowałam taryfę ulgową ze względu na ilość pracy jaką ma teraz Kuba. Ale ulga kończy się w lipcu wraz z zakończeniem jednej mężowskiej pracy i wtedy wracamy do starego podziału obowiązków. Mój mąż też bałaganiarz – już uczę syna, że jak chce zarobić to musi czatować tam, gdzie się ojciec rozbierał. Z kieszeni zawsze wypada jakaś gotówka. No i mąż jest sklerotyk – wczoraj miał powiesić pranie przed snem i nie powiesił, bo szukał stojącej suszarki. Wyniosłam ją z chałupy, bo od 3 miesięcy mamy wiszącą nad wanną – tej jednak Kuba nie zauważył )) Magda – kiedy będziesz w Kuźnicy. Może spotkanie nadmorskie w poszerzonym składzie? Gagarin – pani Pawlikowska nie wie o czym mówi. Dziecko może mieć każda kobieta ale wychowanie dziecka na szczęśliwego człowieka to już nie takie proste. Ja bardzo chciałabym, żeby mi wyszło, bardziej niż wszystkie moje ambitne zawodowe plany...A co do Twojej kariery zawodowej – ja zmieniałam pracę po studiach kilkakrotnie (zawsze rezygnowałam, gdy przestawało mi pasować) i myślę, że warto szukać. Winnie – przy Grzesiu też trudno jeść, najgorzej jabłko. Zasmakował w skrobaniu zębami obranego dużego (żeby nie odgryzł i się nie udławił) i teraz jak ja jem to taka awantura, że uszy puchną. Jem ukradkiem, jak nie patrzy. Żabuniek – oczywiście, że „Sztuka karmienia piersią” przesadzona. Zawsze jestem ostrożna, jak ktoś uprawia tak nachalną autoreklamę – co kilka stron listu z podziękowaniami dla La Leche League. Ja wcale nie byłam karmiona piersią i większość moich znajomych też nie a zdrowi i całkiem inteligentni! Co do nocnika – to myślę, że za wcześnie. Dziecko posiedzi, nawet coś zrobi, bo przecież robi co kilkanaście minut i ucieszy się, że rodzice szczęśliwi ale do kontroli jeszcze daleko. Był ten temat w którymś tegorocznym „Dziecku” OK. Przebrnęłam przez 101 postów, napisałam, co chciałam, obejrzałam nowe fotki (fajne te wrześniaczki), zjadłam bułkę z dżemem (zgroza, o 1.30!) i czas do łóżka. Hehe, młody budzi się żarełko o 2. Miło, że skład nam się znowu poszerzył. No i dziękuję za komplementy. Magda – dostojne zdjęcia? chyba tylko część. Generalnie było dość luźno. Szczególne pozdrowienia dla Dimki. papa Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: Po przeczytaniu 101 postów... 01.06.04, 17:22 Witajcie! abepe-ponieważ chciałabym wiedzieć, co sie u was działo, jak mnie nie było, postanowiłam przeczytać wszystkie posty...tak około 1300!Jestem po piewrszej setce... Im więcej ich czytam, tym bardziej żałuję, że tak późno do Was dotarłam. Tak, jak Wy miałam mnóstwo pytań, wątpliwości i niepewności. Ale dzielnie stawiałam czoła wyzwaniom kolejnych dni. I jakoś udało się dotrwać, aż do dziś Tylko, że teraz bedzie mi już łatwiej))bo z Wami! I jeszcze jedno - abepe - tej diety to ci tak troszkę zazdroszczę. Ja mogę jeść właściwie wszystko, w związku z czym moja waga nie zmieniła sięjuż od dłuższego czasu; jeśli nie liczyć 0,5kg przez dwa czy trzy miesiące. A od trzech tygodni, ani drgnie! Tak mnie natchnęło, nie wiem - może wiosna, a może lato w środku wiosny?, że postanowiłam zapisać się na kurs tańca... W Poznaniu w sierpniu będzie Międzynarodowe Biennale Tańca Współczesnego, wspaniała impreza, zjeżdżają ludzie z różnych zakątków Polski (moze nawet spoza?), żeby przez tydzień rzucić się w wir tańca. W tym roku ja do nich dołączę:o) Zapisałam się na FUNKY JAZZ. Ciekawe, czy dam radę kondycyjnie? Codziennie, dzień w dzień przez 8 dni, po półtorej godziny ostrej harówki, ale jakże przyjemnej! Krzysiowi już prześwituje jedna górna jedynka, druga jeszcze nie. Bidulek, jego dziąsełka wyglądają jak paszcza rekina - takie spuchnięte... Dziwne jest, że na dole ma tylko jeden ząbek i od razu wyłazi góra. A gdzie druga dolna jedynka??? Znacie taki przypadek? Wszystkiego NAJLEPSZEGO dla naszych kochanych wrześniaczków w dniu ich święta i dla nie-wrześniaczków też!!!Duuuużo zdrówka i zawsze uśmiechniętych pycholków Odpowiedz Link Zgłoś
anulkag1 słonecznie 03.06.04, 18:17 Dzisiaj nad morzem pogoda letnia - tzn. chciałabym, żeby tak było latem, bo większych upałów chyba nie zniosę, no i szkoda mi Młodego. Spotkanie w Gdyni udane. Bardzo się cieszę, że mogłam osobiście poznać Maluchy i ich Mamy ))) Gonianna: akurat ostatnio myślałam o jakimś kursie tańca lub czymś w tym stylu, bo tańczyć bardzo lubię, ale niekoniecznie w domu przed lustrem. Ale masz fajnie... Javert: wspominałaś o kursach, które prowadziłaś (pedagogiczne z angola). Czy mogłabyś przesłać mi szczegółowe info na ten temat na Ania@pil.com.pl ? Będę bardzo wdzięczna. pozdrawiam wszystkie kobitki i ich dzieciaczki Ania Odpowiedz Link Zgłoś
b.marta Re: I po Łazienkach ;-) 21.06.04, 22:00 Hej mamusie, piszę krótko bo moja klawiatura zmarła śmiercią tragiczną, tj. została 'utopiona' przez Andrzeja, i piszę na tej ekranowej, a to jest męczące (( Byłyśmy dziś u gastrologa, Mati wyszczuplała, jest w siatce na 75 centylu (waga) i 50 (wzrost), siatka niestety dla 18 miesięcznej dziewczynki Ogólnie wszystko z małą dobrze, czołga się jak szalona, powoli szykuje do raczkowania i od niedawna ma 2 zęby!!! Zamieściłam jej nowe zdjęcia na 'Zobaczcie!' Jutro skrobnę więcej, jak wynajmę jakąś klawiaturę... Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: I po Łazienkach ;-) 03.06.04, 20:49 hej, przepraszam że mnie nie było i nie dalam nawet znać. ostatnio adas zabkuje i nie bardzo kontaktuję za dnia- w nocy zresztą też melduję ze sa już 2 zabki i chyba ida inne bo nocne meki się nie koncza odstawilam adasia bez problemow, zmienilam tabletki antykoncepcyjne na bardziej przyjazne mężowi (bo przy Cerazette mój potencjał seksualny był poniżej 0) i czekam aż skonczy sie zobkowanie i w koncu sie wyspie ) ale kiedy to nastapi... pewnie nie predko... co do spotkan w Lazienkach to bardzo bym chcila uczestniczyc ale albo mam szkole albo wyjezdzam do rodzicow na dacze z malym i cala ferajną i nie ma mnie w W-wie cały weekend. NIe wiem co to bedzie 26 czerwca... acha już niestety wiem co bedzie 26 czerwca - chrzciny Adasia w Płocku (u rodzicow)!!! więc znow mnie nie będzie- szkoda bardzo (( piszcie czy tez tak cierpicie w nocy czy moze tylko ja samotna matka-polka tak sie daje synkowi przerobic ze w polowie nocy kapituluje i klade sie z nim do lozka- a wtedy natychmiast zasypia i spi nawet do 8.30 ) co radzicie? poddawac sie czy przetwac jakos noc bez snu???? pozdrawiam, Justa. Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: jestesmy w domu! 03.06.04, 21:48 czesc kochane, ale sie rozpisalyscie, mam nadzieje,ze w weekend nadrobie wszystko. taka jestem ciekawa, co u was i maluszkow. przeczytalam tylko kilka ostatnich postow. przede wszystkim wilekie dzieki,ze trzymalyscie za nas kciuki, dziekujemy. wreszcie jestesmy w domu!! potrzymali nas dluzej, bo niestety Dimka zalapal tego wstretnego wirusa, wiec po zapaleniu pluc i oskrzeli, byla biegunka i temperatura. podano kroplowke, ktora niestety poszla wszedzie, ale nie w zyle, bo ta pekla. w ten sposob Reka i caly bark dimki wygladal jak spuchniety balon! pielegniarka stwierdzila, ze to moja wina, bo rodzice sa po to w szpitalu,zeby pilnowac dzieci. dodam,ze to byl pozny wieczor i rzeczywiscie po 2 godzinach wgapiania sie w kroplowke zasnelam, ale do glowy mi nie przyszlo, ze moze sie zdarzyc cos takiego. zaczely panikowac, ja nie wiedzialam, czy to cos powaznego, serce walilo mi jak mlotem. zrobily oklad i kazaly zwilzac go co pol godziny. malo tego, wyjely mu wenflon, wiec musialy wlozyc nowy. pokluly go we wszystkie mozliwe miejsca na raczkach i nozkach, cholera mnie bierze,ze dalam sie wyrzucic z tego gabinetu. nie udalo sie niestety i Dimka dostal zastrzyk domiesniowo. poszlam do lekarza, powiedzialam co one wyprawiaja. usparawiedliwialy sie,ze przeciez przychodzily do sali sparwdzic te kroplowke i ze to tylko koncowka dostala sie poza zyle itd, jeszcze mialy czelnosc tak klamac. powiedzialam o tym tez oddzialowej. stanelo na tym, ze to sie zdarza i w zasadzie nic wielkiego sie nie stalo!!! Dimka jest naprawde dzilenym chlopcem i jak sie okazalo bardzo wytrzymalym na bol i wszelkie niedogodnosci. Byl caly czas radosny i wesoly, czasami az trudno bylo uwiezyc,ze jest chory Dimka juz dzis lepiej, biegunka ustepuje (ciagnie sie od niedzieli) wraca apetyt. jestem wykonczona tym szpitalem, chyba bardziej psychicznie, chociaz godziny snu moge policzyc na palcach. na szczescie to juz za nami i mam nadzieje,ze sie nie powtorzy. Licze, ze czytajac wasze posty poprawi mi sie humor na dobre sciskam i dziekuje wiola Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: jestesmy w domu! 03.06.04, 22:47 Wiola, ucałuj Dimkę w poliki i nosek... Biedula, tak sie wyicerpiał, dobrze, że już jestście w domu! Wiola, jesteś wielka. Bardzo nam Was brakowało w Łazienkach. Mam nadzieję, że 26 czerwca sie stawicie - JUSTAKOKO i Adaś, CZARKA, VIKI i wszystkie Warszawianki - szkoda, że Was nie było. Pogoda dopisała, humory też, było bardzo sympatycznie i sądzę, że z każdym kolejnym sotkaniem w realu bedzie jeszcze lepiej. GUCIO i MARTAEL - wreszcie kupiłam "Dziecko" - miło o Was poczytac. Na jakim filmie najlepiej się Gucio sprawował? ABEPE - jadę do Kużnicy 11 lipca na 3 tygodnie. Bardzo chętnie sie z Wami zobaczę, tylko gdzie? Przyjedziecie na wycieczke na Hel? Przypomniałaś mi o sypiących się na podłogę monetach - rzeczywiście, u nas zbiera Agatka. Numer z suszarką absolutnie w stylu Igora... Muszę sobie jeszcze coś przypomnieć to nastepnym razem opiszę. Noce u nas raczej znów kiepskie, dwie dolne jedynki coraz większe widocznie górne dają się Stefowi (i nam) we znaki... Jeszcze trochę i chyba będzie lepiej. Pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: jestesmy w domu! 03.06.04, 22:53 Wiola, jak dobrze, ze juz lepiej! notabene mam coraz gorsze zdanie o szpitalach dzieciecych a u mnie.. pierwszy okres czy jestem ostatnia, czy ktoras z Was jeszcze czeka na to tatalajstwo? cieplutko, szczegolnie wszytskie choraczki - pozdrawiam a. Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: jestesmy w domu! 04.06.04, 00:28 czołem! krótko: Wiola - dobrze, że juz w domu, uścieski dla dzielnego Dimki. Magda - wycieczka na Hel bardzo chętnie (pracowałam rok w Pucku więc ten kierunek nie jest mi obcy), pociągiem fajnie się tam jedzie a dla dzieci może to być atrakcyjne albo z szoferem Kubą - pewnie będzie chciał Cię poznać i zamęczy gadaniem o muzyce (a płyty nie wysłane!!!!!!!). Asiu_z - ja jeszcze czekam na to tałatajstwo...Przepraszam, że jeszcze nie przesłałam Ci zdjęć ale nie mam własnego skanera a brat zeskanował mi dwa zdjęcia na jednym skanie (a skanów 7), więc muszę to pociąć i obrobić a mąż męczy kompa (ale przez weekend mąż w Krakowie więc komputer mój). cd oczywiście n Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
abepe jeszcze do gonianny 04.06.04, 00:39 też krótko: - ja dobiłam na forum w styczniu, też miałam dużo do nadrobienia - miłej lektury, - nie zazdrośc mi diety - ani loda ani czekolady, o serkach różnistych, podstawie moich posiłków do tej pory też nie wspomnę (ale co tam, są matki co mają gorzej), co do wagi i figury - jak z podstawówki ale jeszcze trochę to potrwa będę wyglądać jak w przedszkolu, - taniec - też kiedyś chciałam wyruszyc do Poznania na wielkie tańczenie, też chciałam taniec jazzowy(niezła gimnastyka), jeszcze bardzo mnie pociąga flamenco, - póki co będę w Poznaniu 19/20 czerwca. Spotkanie? Ale się rozochociłam po ostatniej sobocie... Pozdrawiam Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: jestesmy w domu! 04.06.04, 08:01 Czesc, Przede wszystkim bardzo się cieszę, że Dimka już jest w domu. Prawdziwy z niego facet skoro przy tej chorobie i tylu kłuciach potrafił się jeszcze uśmiechać. Mam nadzieje ,że szybko zapomni o tym pobycie w szpitalu. Tobie Viola też tego życzę, chociaż wiem, że nie będzie łatwo. Uściski dla Dimki ode mnie i od Maciusia. Może 26 czerwca będziemy mogli zrobić to osobiście? Noce u nas też ostatnio ciężkie z powodu drugiej górnej jedynki, która się chyba zmówiła z dwójką z sąsiedztwa i chcą się razem ujawnić światu. Ostatniej nocy spałam z Maciejką i musze przyznać,że to był dobry pomysł bo spał o niebo spokojniej a ja nareszcie wstałam do pracy mniej zezowata. Fajnie,że już piątek i weekend ( na szczęscie dla mnie wolny). Oby tylko pogoda się nie skiepściła to będzie super. Mamy w planie niedzielny, rodzinny piknik organizowany przez moją firmę jakieś 35 km od Warszawy. Maciuś będie miał okazje poznać Koleżanki i kolegów mamusi z pracy. Ciekawe jak mu się będzie podobać. Życze zdrówka, uśmiechu i słoneczka. Pozdrowionka i całuski. Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: jestesmy w domu! 04.06.04, 09:47 super że Dimka już w domu. Ale się dziewczyno naprzeżywaliście. Dzielna jesteś bardzo,i Dimka oczywiście też.Te nasze wspaniałe państwowe szpitale... Melduję Asia_z że nie jesteś osamotniona bo ja też jeszcze czekam na okres.Pojawi sie pewnie za 2 tygodnie jak skoncze brac opakowanie pigułek.Szkoda,bo bez okresu fajniej 26 czerwca beda chrzciny Adasia więc znów się nie pojawię w Łazienkach szkoda, bo bardzo chciałam być. pozdrawiam wszystkie mamusie, szczególnie te które jakoś dziwnie nie mogą spać w nocy... Odpowiedz Link Zgłoś
anulkag1 Re: jestesmy w domu! 04.06.04, 10:26 Violu to przykre, gdy dzieci chorują, a do tego tak traktują je w szpitalach. Oby to było ostatnie tego typu doświadczenie Dimki, trzymajcie się zdrowo. U mnie okresu też brak i już zapomniałam co to jest Z nockami też kiepsko - Antek zasypia późno, wstaje ze słońcem, a w międzyczasie budzi się kilka razy i czasami trafia do nas do łóżka. Pewnie nie jest to zbyt dobre, ale trudno. Kiedyś to chyba sie skończy, chyba że wcześniej mnie wykończy Czy oprócz Antka są jakieś bezzębne wrześniaczki? uściski Ania Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: jestesmy w domu! 04.06.04, 11:01 Wiola cudownie, że jesteście z nami. Milion buziaków dla dzielnego Dimy i wspaniałej mamusi. Dziewczyny, muszę się Wam przyznać do wielkiej głupoty... Myślałam, że mi się to nigdy nie zdarzy, a jednak Piotruś spadł z łóżka. Nie przewidziałam, że dziewięciomiesięczne dziecko może samo się na nie wdrapać. Wyszłam na moment z pokoju, mały bawił się w najlepsze na środku, gdy wracałam zobaczyłam tylko jak koziołkuje nad poręczą (co dodatkowo zwiększyło wysokość z jakiej upadł) na podłogę i to w najgorszym z możliwych miejsc, które nie było osłonięte żadnym skrawkiem dywanu. Na szczęście płakał bardzo krótko i zachowywał się zupełnie normalnie, po krótkiej chwili wysunął się z moich objęć i rzucił do zabawy. Mimo wszystko zadzwoniłam po Pawła, który pobił rekord w pokonywaniu odległości pomiędzy Nowym Sączem a Limanową i pojechaliśmy do szpitala. Lekarz dyżurujący - na wszelki wypadek - zaordynował RTG czaszki. Na szczęście wszystko było w porządku. Dzisiaj piszę o tym zupełnie spokojnie, ale wczoraj byłam śmiertelnie przerażona. Paweł jest jednak mistrzem świata w opanowywaniu sytuacji i przejmuje stery w takich wypadkach. Ja oczywiście chodziłam po szpitalnych korytarzach gubiąc łzy. Nasunęła mi się jeszcze jedna refleksja. Gdyby taki wypadek miał miejsce pod moją nieobecność, pewnie rzuciłabym się na męża z pazurami, że dopuścił do czegoś takiego. On wręcz odwrotnie, ani słowa wymówki... Chyba jestem wredna... Po południu zadzwoniła do mnie koleżanka, mama "sierpniowego" Bartusia, żeby mi opowiedzieć, jak to kilka dni temu jej synek... spadł z łóżka... W tym przypadku sytuacja wyglądała o wiele dramatyczniej, bo dziecko straciło przytomność. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że mama cały czas przy nim była, a co więcej, Bartek po kilku mniej groźnych upadkach, nauczył się bezpiecznie schodzić z łóżka... Tym razem ta umiejętność zawiodła... Kochane mamy, uważajcie na swoje skarby... A co do nocek, Justa i Magda nie jesteście same... Po trzech - bezszelestnie wyrżniętych ząbkach, druga górna jedynka wychodził na świat wręcz dramatycznie - bilans - pięć nieprzespanych nocy. I nadal jest kiepsko, mniej więcej wygląda to tak - około 22.00 zasypianie, 2.00 pobudka z wielkim wrzaskiem i mleczko, 4.30 pobudka na dobre... Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
ulam77 Hej! 04.06.04, 13:32 Witajcie Mamy - tylko ciiiiii - piszę w pracy (wiem - nieładnie). Niestety po 1,5 roku bez @, w końcu i do mnie zawitała ((. Czuję się tak jakbym dostała pierwszy raz. A było tak dobrze..... Nie jesteście same. Mojemu Maciowi też się chyba zęby wyżynają, bo noce ma niespokojne. Dziś obudził się o 3,30 i trafił do naszego łóżka. Sprawdzał ile rączek zmieści się w mojej buzi. Wyniki eksperymentu są następujące: 1. Mieści się jedna cała rączka. 2. Jedna cała rączka w maminej buzi się nie przekręca. 3. Jak się wkłada dwie rączki, to wchodzi tylko 8 paluszków. 4. 8 paluszków w buzi też nie da się przekręcić. 5. Zbyt długie badanie maminej buzi grozi pogryzieniem. Eksperyment z wkładaniem rączek został przerwany przez tatę, który zlitował się nad obiektem badań - czyli nade mną i ukołysał syna w wózku. Po 2 godzinach szerokość ust wróciła mi do normy hihi. ????? Mam pytanie do nadmorskich mam i nie tylko. Jestem wielbicielką gór i nad morze nie zdarzało mi się jechać na letni urlop. Powiedzcie mi jaką miejscowość możecie mi polecić na letni wypoczynek z małym szkrabem? Bo wyjazd w góry narazie odpada, a kusi nas morze. ????? Pozdrawiam Was serdecznie Ula Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Hej! 04.06.04, 21:00 Hej! Witajcie kochane wreszcie chwilka, zeby napisać parę słów. Mała pod okiem taty, a mama przy komputerze. Chociaż jak znam życie zaraz będzie u mnie Ostatnio tylko mama i mama, wszędzie za mną chodzi, tzn. pupkuje. Dwa razy już nam „zginęla”, tzn. ja myslałam, że ona jest w kuchni, a moja mama, że jest w dużym pokoju, a ona tymczasem cichutko, pod suszarka z bielizną w sypialni ściągała książki z półki mały brojarz! No i pieknie przesypiane noce chyba odeszły całkowicie w zapomnienie budzi się najmniej dwa razy i koniecznie musi być cycuś. Smoczek przy próbie podania ląduje za szczebelkami. Fakt, że po jedzeniu zasypia błyskawicznie, ale jednak trzeba wstać wziąć ja do łóżka, po karmieniu przenieść... Nie to co trzy miesiące temu, kiedy spała ciągiem od 21.30 do 7.00 rano. Chyba moje mleczko już jej nie starcza. W dzień dziecka zapowiedziałam, że prezentem od mamy będzie mleczko NAN i tak zrobiłam, ale jak narazie porażka, nie smakuje. Tata oczywiście przekonuje, że mleko mamy najlepsze i że karmienie trzy razy w nocy to nic takiego – łatwo mówić on ma taki głęboki sen, ze nawet nie wie ile razy Mała sie budzi... Ale czytając Wasze posty pocieszam się, ze u Amanady nie jest najgorzej... Ze staniem radzi sobie całkiem dobrze, stoi na całych stópkach i nawet chętnie, ale do stawania sama się nie bierze. Widzę jednak duże postepy z tych ćwiczeń, które robimy w zabawie. Myślę, że niedługo zauważy zalety samodzielnego stawania. Ostatnio też z jedzeniem nie jest najlepiej. Jedyne co pochłania w przyzwoitej ilości to kaszka ryżowa, obiad słabiutko, deserek trochę lepiej. Zaczęłam też jej podawać produkty z glutenem, w końcu od czterech dni wkroczyła w 10 miesiąc życia! Miśkopty nestle tak sobie, za to paluszki pycha!!! i najlepiej jak mama zostawi odrobinke soli A poza tym jest taka kochana , lubi bawić się w chowanego i złapię cię po schodach – śmieje sie na cały głos, jest taka słodka... I uwielbia spacery, jak tylko ją rozbieram po spacerku to ryk – uspokaja sie po jakichs 10 min. Co do nocniczka to wysadzam ją okazjonalnie, zeby sobie posiedziała, już trzy razy zrobiła kupkę i dwa razy siusiu, były wielkie brawa, ale jestem przekonana, że to przypadek. Myślę, że warto sadzać, żeby dziecko przyzwyczaiło się do nocniczka, ale bez przesady na nauke jeszcze za wczesnie. Zabuniek nie wiem czy Ci odpowiedziałam na temat latania tanimi liniami. To bardzo dobra oferta. Znajomi z londynu już kilka razy lecieli Air Polonia i Rayan Air. Wszystko ok. tylko są ograniczenia w ilości bagażu, a przy dziecku to dośc istotne. Np. czasami wózek liczy się też do bagażu, więc w np. 16 kg trudno sie zmieścić. Musiałabyć to sprawdzić u konkretnego przewoźnika, ale poza tym polecam. Co prawda nie zawsze podają jedzenie, ale przecież z tej rozmrożonej kanapki, czy dania z mikrofalówki mozna spokojnie zrezygnować! Aniu czy dostałaś moje zdjęcia ze spotkania z Gdyni? Wysłałąm na adres gazetowy, jeśli nie to podaj inny na który mam przesłąć. Asia_z co z umieszczeniem naszych fotek na stronie Spotkń e-mam? Dostałaś mojego e-maila? Uściski dla ostatnich chorutków, dobrze, że już lepiej u Dimki Trzymaj się Aga, wszystko będzie dobrze po upadku Piotrusia, ale to naprawdę są przykre sytuacje. Męża koleżanki z pracy synek "październikowiec" jak spadł z kanapy to sobie nabił wielkiego guza, zdrapał nos, że wyglądał jak maltretowane dziecko! Na szcęście wszystko ok. ale narwów co niemiara... pozdrawiam Was serdecznie i postaram się pisywac częściej Basia Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z zdjęcia, zdjęcia!! 04.06.04, 23:49 do grona bezzębnych nalezy jeszcze Krzyś i (przynajmniej nalezała w spotkaniową niedziele - Wuwu tak wiec keep cool teraz szybko o zdjeciach - swoje marne 4 sztuki wrzuciłam i sa juz do obejrzenia, natomiast nie dostałam zadnych innych - basiu, abepe, wiolu - wysyłajcie, jak tylko będziecie mieć mozliwosc, na adres: asia_z@post.pl, to duze konto, pomieści co trzeba jesli mozecie podsylajcie tez info o ustalonych spotkaniach - niestety czasem forum czytam starsznie "po łebkach" i cos mi może umknąć. zapraszam na zaktualizowane spotkania eMam i wrześniowych eMaluchow buziaki, a. Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Deszcz za oknem... 05.06.04, 11:38 Witajcie! Dawno mnie tu nie było, ale wiadomo przez KOGO) Asiu_z - u mnie tałatajstwa nadal brak, ale nie znam dnia ani godziny, bo odstawiłam Cerazette. Masz rację Justa - potencjał seksualny nie istnieje. Za to tabletki sprawdzają się w 100% - 100% pewności, ze nie zajdziesz w ciążę..., no bo jak? abepe - też myślałam o flamenco, ale dwóch naraz tańców nie dam rady - trzeba mieć więcej czasu, siły i pieniędzy I tak muszę poprosić mojego tatę, żeby przyjechał na tydzień i zajął się małym. ewa, gagarin, ulam i inne ząbkujące - pomyślcie, że nie jesteście same Usypiam Krzysia na naszym łóżku przy cycusiu, czasem próbuję go przełożyć do łóżeczka - ale w 99 przypadkach na 100 na pewno się obudzi Około 22-giej zasypiam przed TV z kubkiem herbaty w ręce, wiec idziemy do łóżka. Jeśli spróbuję odłożyć małego do łóżeczka (żeby zrobić nam trochę miejsca), to i tak się obudzi - w momencie zetkniecia pleców z prześcieradłem! - więc śpi z nami. W nocy budzi się 6-8!!! razy i koniecznie musi pociamkać mleczko, czasem nawet coś zje i śpi dalej. I wcale nie śpi do 8, najczęściej budzi się 6-7, ale potrafi też wcześniej( Jestem naprawdę wykończona! Czy któraś z was chodzi spać o 22-giej??? Jak widzisz JUSTA, my śpimy z małym praktycznie cały czas. Nie weim, co to będzie, jak będziemy chcieli go od tego odzwyczaić?! gagarin - nie przejmuj się; nasz debiutował w wieku 5 miesięcy - co prawda spadł z łóżka (ok. 40cm) na dywan - ale co strachu sie najadłam to moje; raz spadł mi z łóżka w nocy przez sen; no ale mistrzostwo świata pobija w uderzaniu się o wszystko Ma już kilka siniaków: pod okiem, na policzku, na czole...Wygląda jak niezły łobuziak, no bo przecież jest Żadne tam siedzenie, a już absolutnie leżenie, ciągle tylko wstaje i puszcza sie jedną ręką, potem puszcza drugą - mijają dwie sekundy i ląduje na nosku Ale szczęście, jakie maluje się wówczas na jego twarzy świadczy o tym, że warto ryzykować upadek) Albo przy wstawaniu puka się w szafę, szczebelki, zabawkę... co tylko jest w zasięgu głowy Wiola - podziwiam ciebie i Dimkę, że daliście radę przetrwać to piekło!!! Aż strach pomyśleć, co się dzieje w tych szpitalach! trzymam kciuki, żebyście już nigdy nie musieli przeżywać takich rzeczy! Uściskaj Dimkę mocno Dużo zdrówka mu życzę! A w Poznaniu mokro i już nie tak cieplutko, jak wczoraj. Więc chyba nici ze spaceru. Tym bardziej, że Krzyś ma katar - straszne baby w nosie, aż nie może oddychać - i trochę pokasłuje. Wyciągamy te baby i wyciągamy - końca nie widać... Dużo słońca dla wszystkich mam i maluchów! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
thrier Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.04, 11:43 witajcie! jestem tu nowa.Mam 8 mies.córeczkę Martę ur.27.09.03. Przyjmiecie mnie do swego - doświadczonego już na forum-grona?Ania+Marta+Basia(4l) Odpowiedz Link Zgłoś
irhel To znowu ja! 05.06.04, 23:30 Cześć dziewczyny!!! Wieki mnie tu nie było, przez co mam potworne zaległości. Niestety nieprędko uda mi się je nadrobić. U nas: kończy się trzydniówka, ale nie obeszło się bez dodatkowych atrakcji- infekcja dróg moczowych- rety skąd mogło mu się to przyplątać?? A i na zęby już pora- ale nie spieszy się im. Ostatnie nocki to koszmar, a dni też nie wiele im ustępują. Czy Wy też musicie walczyć by zmienić pieluchę? A nie miałam jeszcze okazji pochwalić się, że mam 10 dniową siostrzenicę- Julkę. Biedactwo, od wyjścia ze szpitala, zdążyła już dwa razy do niego wrócić. Najpierw ulewała krwią (przerażająco to wyglądało)ale okazało się, że wyssaną z piersi- wypłukali żołądeczek i puścili do domu. Przedwczoraj wróciła z powodu żółtaczki. Co do jedzenia nie wiele się zmieniło, poza tym, że dałam Kacprowi kilka dni wolnego od zupek, deserków itp. a wczoraj nawet otworzył 3razy buzię do łyżeczki z SINLAKiem- to prawie cud. Postanowiłam do niczego go nie zmuszać, bo i tak nie dawało to żadnych efektów, nie licząc płaczu. Nigdzie nie mogę znaleźć ciasteczek bezglutenowych- mnustwo sklepów w koło a ja ich nie widzę nigdzie- może nie tam szukam gdzie trzeba. Samopoczucie- lepiej nie mówić... Czasami mam już wszystkiego dosyć Odpowiedz Link Zgłoś
abepe zdjęcia z Gdyni 07.06.04, 00:22 Witajcie! Zdjęcia ze spotkania z Gdyni już można zobaczyć na naszej podstronce. Nie wiem jak tu wpisać adres - więc najlepiej wejśc w post asi_z i kliknąć spotkania emam... Na razie tylko zdjęcia pstrykane przeze mnie. Mam nadzieję, że wkrótce dołączą fotki Basi. Papapa Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: zdjęcia z Gdyni 07.06.04, 02:08 są juz wszytskie fotki z trójmiejskiego spotkania - dziewczyny sie spręzyły i narobiły zdjęć ze hej, ale się super sie ogląda! (warszawka, musimy i my zrobic cos lepszej jakosci.. chybą porzucę "szpiegowski" i na kolejnym spotkaniu popstrykamy cos normalnym aparatem ) spotkania eMam i wrześniowych eMaluchow jeszcze pochwalę mojego synka, bo od kiedy skóra przestała mu tak bardzo przeszkadzać - budzi sie w nocy tylko raz, w zasadzie nad ranem zobaczymy co bedzie jak przyjdą zęby, zebym nie przechwalila ) cieplutko, a. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: zdjęcia z Gdyni 08.06.04, 00:47 Piękne zdjęcia! Zazdroszcze morza w tle! Od razu zaczelam liczyc dni do wyjazdu na Hel! Witam nwa Mamusie z dwiema córeczkami, kolejna mama "podwójna", jak miło. GONIANNA, GAGARINIE - nasze dzieci wkraczają w wiek kontuzji, co chyba po naszych synkach widać najlepiej - Stef też upstrzony siniakami. Nie zostawiam go ani na chwilę, ale i tak zawsze coś mu sie przydarzy. Chyba każde dziecko z czegoś spaść musi. Ja mając rok i coś wdrapałam się na krzesło i razem z nim zjechałam z wysokich schodów, że o porażeniu prądem przez golarke dziadka nie wspomnę. GAGARINIE, Twój mąż stanął na wysokości zadania. Ot, zimna krew. To dzieki karate i innym sportom, bądź wielkoduszna. ASIU_Z - mozesz mi zazdrościć - "data ostatniej miesiączki" - jak od półtora roku, ta sama, grudzień 02. I widze, że nie jestem osamotniona. Przewijanie - słusznie ktoś wywołał ten temat. Nie wiem jak u Was, ale dla mnie to najtrudniejsze chwile dnia. Nie mam już pomysłów na jeszcze głupsze miny i jeszcze dziwniejsze dźwieki, żeby tylko Stef chwilę poleżał. Nudzi go to smiertelnie i od razu myk na bok i dalej zamierza skakać w dół (przewijak na pralce). Instynktu zero, nic nie czuje niebezpieczenstwa! Ostatnio nawet w wannie nie jest fajnie i trzeba wstawac i zwalać wszystko wkoło. Musiałabym być ośmiornicą żeby go opanować więc walczę tylko z zapięciem pampersa a ubieranie dalsze już na kolanach na łóżku (tez nie jest łatwo, bo chce stać na moich nogach). Na szczęście ciagle bawi się długo sam więc mam chwile wytchnienia. Lubi obserwować co ja robie - i wtedy jest OK, moze długo spokonie siedziec i patrzeć, ale przewijanie?! Nie jest frajerem, którego baba kładłaby na łopatki! Zęby na górze juz prawie widać, ale jeszcze się nie przebiły, więc spuchniete dziąsła daja o sobie znac w nocy. Nie jest jednak gorzej niż zwykle. My tez rozszerzamy diete - dzisiaj kawałek banana, kaszka mleczno-ryżowo- owocowa HIPPA (szkoda forsy, mozna to samo zrobić kaszą BOBOVITY) no i moze zacznie jesc cos normalnego poza słoiczkami. Pozdrawiam, wywołuje wszystkie nieobecne, tradycyjnie w przestrzen krzycząc (w stronę Gór Sowich) imię naszej patronki z OCZEKIWANIA - AGAGO1 - napisz coś Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 mój mały poligon.....:o) 08.06.04, 09:17 Witajcie Kobietki po długiej nieobecnosci Piekło, piekło i jeszcze raz piekło - tylko tak moge okreslic ostatnie tygodnie mojego i Dominiki. Moje ukochane, przesypiające całe noce dziecko nagle, zapomniało jak się to robi....Po przeczytaniu Waszych postów wiem, że nie jestem osamotniona Wiolu bardzo się cieszę, że juz jesteś z Dimką w domu Trzymamy cały czas kciuki za Was Wczoraj przebiła sie górna dwójka To już trzeci ząbek. Cały tydzien był koszmarnym marudzeniem przeplatanym stanami podgorączkowymi...Boję się pomysleć, co będzie sie działo przy kolejnych ząbkach... Dominika przez ostatnie dni, strasznie ulewała...Można powiedziec, że wręcz wymiotowała po każdym mlecznym posiłku. Poprosiłam o wizytę pediatre i okazało się, że w domu mam obciązonego genetycznie kandydata na alergika Poza tym mała ma najprawdopodobniej reflux żoładka po tatusiu i dziadku Obyło sie bez leków. Dostałam za to liste wskazówek tego co wolno, a czego nie...Czy wiedziałyście, że jak jest na dworze plucha i wilgoć to alergikowi nie należy podawac wtedy serów i nabiału?? Alergeny się "parują" i trzeba bardzo uważać No i niestety musiałam wrócic do bebilonu niskolaktazowego Cholerstwo jest teraz tak drogie Od poniedziałku zaczynamy rehabilitacje stópek Dominiki. Mamy dwa tygodnie wirówek, póżniej kontrola u neurologa i zobaczymy co bedzie dalej...Dominika wędruje cały czas w bucikach - samo nałozenie bucików poprawiło już troszke układ stópek Skubaniec zaczyna próby samodzielnego przemieszczania się jako "człowiek spionizowany" Na razie tylko po meblach... Jestesmy obecnie na etapie destrukcji. Wszystko co jest na drodze musi zostac zniszczone....Czekam cierpliwie na konstrukcję Heh, co do przewijania to u nas ta czynnośc też ostatnio jest koszmarem, ubieranie równiez....Ogólnie pozycja leżąca jest znienawidzona W trakcie przewijania jestem okrutnie pokopana, a przewijak przypomina pole bitwy Co do okresu, to nie mam co narzekac...Przed ciąza miałam spore braki - nawet po pół roku przerw....Teraz z zegarkiem w reku wiem, kiedy zacznie sie a kiedy skończy.... Zazdroszczę Wam tych spotkań warszawskich i nadmorskich Może będzie okazja spotkac się nad morzem w lipcu ? Od 16 lipca będe ponad trzy tygodnie niedaleko Słupska, więc wypad do trojmiasta problemem nie będzie Oj, musze leciec ratowac moje dziecko Pozdrawiam Was gorąco Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: mój mały poligon.....:o) 08.06.04, 10:36 A u nas kolejna noc bez odpoczynku. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Krzyś śpi z nami, bo budzi się co chwilę, a najgorsze to, że okropnie się wierci - kręciucha jedna! - i muszę go pilnować, żeby nie zleciał. Więc codziennie wstaję niewyspana Dobrze, że przynajmniej nie muszę wstawać do pracy! Ale mam masę innych rzeczy do zrobienia i to tak, żeby wyrobic sie na parogodzinny spacer! Krzyś najczęściej trochę pośpi na spacerze, więc jak wracamy to ja jestem wykończona, a on ma ochotę na zabawy... i tak w kółko. PRZEWIJANIE - już nie używamy przewijaka. Pieluchę zmieniam na łóżku, przynajmniej jak się przekręci, to nie spadnie! Jedyna metoda, która jako tako skutkuje, to dać małemu coś ciekawego do łapek,np. pudełko Sudocremu, albo paczkę chusteczek. Wtedy jest szansa na załozenie pieluchy. ZĄBKI - dolną jedynkę już widać z daleka, druga też już wystaje. W weekend przebiła nam się górna jedynka, ale czekamy jeszcze na drugą - już prześwituje. Wczoraj miałam kiepski humor, bo znów nie poszlismy na basen. Nie wiem, czy od ząbków, czy od czegoś innego, Krzyś ma katar i trochę kaszle, więc nie chciałam ryzykować. A to był dzień fotograficzny - poprzedni też przegapilismy, Krzyś był wtedy bardzo chory. Cóż, może uda się w nowym roku - od września znów bedziem chodzić. KAROLKA - zapisujesz Dominikę? My chyba na wtorek, na 16. Krzyś przechodzi sam siebie - czasem myslę, że już nie dam rady, ale ciagle skadś biorę resztki sił. Jadę na weekend do rodziców (mąż nas zawiezie), nareszcie trochę odpocznę Pewnie bedę musiała walczyć o Krzysia) Jak już dziadek mi go zabierze, to łatwo nie odda Robert dojedzie do nas troszkę później, bo w piątek pracuje Pozdrawiam gorąco wszystkie cierpiące maluszki!!! Mamusie - głowa do góry, bedzie lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: mój mały poligon.....:o) 08.06.04, 15:49 czesc kochane mamusie, dzieki serdeczne za trzymanie kciukow i tyle dobrych mysli. pewnie dlatego tak szybko dzoszlismy do siebie! dolaczam do wszystkich mam zameczanych z powodu pojawiajacych sie zebowych potworow. wyszly nam w wielkich bolach 2 gorne jedynki a teraz jeszcze pcha sie gorna dwojka. jak nie bylo to nie byo a teraz prawie wszystkie na raz! nadrobilam zaleglosci w lekturze postow. oj, fantastycznie, ze jestescie mozna poplakac i ze smiechu i ze wzruszenia.... zaluje ogromnie, ze nie bylismy na ostatnim spotkaniu. 26 na pewno bedziemy! Asiu_z, ogladalam zdjecia ze spotkania i nie poznalam Krzysia. ciesze sie,ze wreszcie wygrywacie z ta alergia! od razu widac, ze Krzys bardziej pogodny i radosny, super! przesle w koncu te zdjecia, objecuje. Ewa237, no prosze, a ja jestem z Raciborza. Maciejka przystojny facet. Agnieszko (Gag)wiem, co czulas. nam tez Dima juz dwukrotnie spadl z lozka. serce mi wtedy stanelo. na szczescie nie byla to jakas duza wysokosc i nic sie nie stalo. alo co sie najadlam strachu... dobrze,ze Piotrusiowi nic sie nie stalo. co do rozterek zwiazanych z wiekiem i "nicnierobstwem" to tez mam czesto doly z tego powodu. widze, ze nie jestem osamotniona zastanawiajac sie co robic w zyciu. wlasnie 2 dni temu wplacilam pieniadze za egzamin na studia, ale teraz oczywiscie mysle, ze to bez sensu, po co mi 2 dyplom, zanim je skoncze bede miec trzydziesci pare lat i doswiadczenie zawodowe rowne prawie zeru... ech, zreszta i tak nie zdam tego egzaminu Zdrowka dla chorujacych skarbow sciskamy wiola Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z wakacyjne spotkanie nadmorskie! 09.06.04, 21:38 hej, dziewczyny, wyglada na to ze pol "wrzesniowek" przenosi sie w drugiej polowie lipca nad morze.. moze wiec rzeczywiscie "globalny" zlot w trojmiescie? w jakims miejscu do ktorego kazdy glupi trafi, zaproponujcie cos, zeby bylo latwo dojechac, zaparkowac i nie zginac ) no i data.. niedziela 1 sierpnia, co Wy na to? pozdrawiamy cieplutko, asia + nadal bezzebny k. p.s. k. juz kilka razy sturlal sie z lozka - ale nasze ma na szczescie tylko 15 cm. wysokosci poza tym z uwielbieniem spi na boku, a do unieruchomienia w trakcie przewijania uzywam zwykle: a.) dodatkowego pampersa (do zapchania ciekawskich lapek), b.) hitu wszechczasow czyli gumowych misiakow antyposlizgowych do wanny - do zapychania łapek i paszczy c.) siły przekonywania starszej siostry pozdrawiam, a. Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.04, 21:54 Hej! Jak ja sie cieszę, ze wreszcie jest ciepełko!!! Cudowne spacerki Przewijanie, hm... trudne zadanie, ale ostatnio troche lepiej, bo zrobilismy przemeblowanie w sypialni i przewijak jest w nowym miejscu, więc Mała jest wszystkim zainteresowana. A poza tym, podobnie jak u Gonianny skutkuje kremik, szamponik i pudełko z patyczkami do uszu Tylko te noce. Wiecie co, czytając Was myślę sobie, że to może taki wiek? Musimy przetrwać ten okres z nadzieją na lepsze jutro (zabrzmiałao jak na pochodzie pierwszomajowym!). Amanda ostatniej nocy pobudka regularnie co dwie godziny! I zawsze musi być cycuś. Jak Arek próbuje ją uspać to wrzeszczy i uspokaja się tylko przy piersi. Gdybym na przykład musiała ją teraz odstawić od piersi to nie wiem jakby to było? Pomijając niechęc do butelki i mleka modyfikowanego to noce są niewyobrażalne... Karolka przypomnij mi co jest ze stópkami Dominisi? Jakoś przeoczyłam chyba. Ja też zastanawiałam się nad bucikami dla Amandy, ale ona ma takie małe stópki, że wszystkie są dla niej za duże! To spotkanie nad morzem w drugiej połowie lipca to świetny pomysł, możemy wstępnie ustalić datę. Okres jest już drugi raz, ale w ogóle nieuciążliwy-krótki, bezbolesny, całkiem rózny od tych które miałam przed leczeniem endometriozy. No i regularnie jak w zegarku. Wiola nie poddawaj się, powodzenia na egzaminie! Może to właśnie okaże się Twoją życiową drogą? pozdrawiam serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Do Madzi 09.06.04, 11:15 Madziu ja Ci nie wysyłam wirusów, one rozsyłają się same zanim zdąże je usunąć dlatego nazywają się trojany. A ja nic na to poradzić nie mogę. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama długi weekend :-) 10.06.04, 09:44 Hej! Wszystkim mamusiam wrzesniowych dzieciaczków i ich rodzinkom życzymy owocnego wypoczynku w najbliższych dniach )) Basia i Amanda (wyruszajace za chwilę na wypoczynek) P.S. propozycja globalnego spotkania wrześniówek nad morzem bardzo mi się podoba, jestem za!!! B. Odpowiedz Link Zgłoś
flurcia Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.06.04, 20:30 Ola urodziła się 26 września o godzinie 20.15 w szpitalu im. Jordana w Łodzi. Miała 53 cm i ważyła 3,250 kg. Teraz ma 8 miesięcy i 3 tygodnie i od tygodnia raczkuje. Świat pomału staje przed nią otworem. Próbuje też już stawać. Jest bardzo pogodną, uśmiechniętą i ciekawą świata dziewczynką. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 do AGAPOLO 10.06.04, 21:55 AGAPOLO - pisałam do Ciebie z żalem, że nie mogę przeczytac, co napisałaś... Nie myslałam, że mi przesyłasz wirusy, ale list, którego nie moge przeczytać z ich powodu bo mi cerber antywirusowy je kasuje. To już nie żałuję, nic nie straciłam, pozdrawiam i czekam na wieści od Ciebi na naszym Frum, całuski CAŁUSKI dla wszystkich, szczególnie dla nowej mamusi - Mamusi Oli. My się nigdzie nie wybieramy na dłuzej, tylko z doskoku na działkę, bo pogoda raczej nie sprzyja, pozdrawiam Was wszystkie mocno, Pa Nastepnym razem będzie o zabawianiu przy jedzeniu i przewijaniu.... GAGARINIE - nie jesteś sama w tej walce! Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna nowe zwyczaje 17.06.04, 14:21 Po lekturze książek, rozmowach z innymi rodzicami postanowiłam spróbować nauczyć Krzysia samodzielnego zasypiania... Do tej pory było tak, że spał z nami i nie odkładałam go do łóżeczka, bo się budził i krzyczał. Mój mąż mam miękkie serce i mówił "niech śpi z nami, nie odkładaj go", no i teraz mamy! Małego, ale głośnego krzykacza. Dziś pierwszy dzień. Właśnie zostawiłam go w łózeczku, żeby zasnął. Krzyczy i ani myśli spać. Wiem, że jak tylko bym go przytuliła i dała cycusia, to w minutkę by zasnął. Na razie czekam. Ciekawe ile wytrzymam? Tłumaczę sobie, że to dla dobra wszystkich; i jego i mojego i Roberta - wszyscy bedziemy bardziej wyspani, a Krzyś dodatkowo bezpieczniejszy (w poniedziałek znów spadł z naszego łóżka, tym razem przez sen; prosto na główkę, na szczęście brzuszkiem spadł na poduszkę, wiec trochę zamortyzowała upadek). Odpowiedz Link Zgłoś
irhel Na równe nogi 10.06.04, 22:26 Witam wszystkie mamusie! My też nigdzie nie wyruszamy. Za to uczymy się nowych rzeczy. Wczoraj mój synek chyba stwierdził, że ma dosyć oglądania świata z poziomu mrówki i po raz pierwszy stanął na własnych nóżkach. Serce mi stanęło. Z pełzania prosto na równe nogi- a po co się rozdrabniać? Nie chcę zapeszyć, ale pochwalę moją pociechę, bo zjadł dziś 1/3 słoiczka jabłuszek z jagodami. A wczoraj wypił odrobinę wody z butelki- to naprawdę coś!!! Ale zobaczymy co będzie dalej??? Trzydniówka się skończyła a jutro zbadamy powtórnie mocz i sprawdzimy czy zapalenie przewodu moczowego też minęło. Na koniec już tylko dodam, że mój maluch zrobił się niesamowitym pieszczochem- do tego stopnia, że podczas karmienia, podstawia mi rękę do całowania. Ściskamy Was mocno! Iza i mój kochany synek Kacperek Edwinek Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: Na równe nogi 11.06.04, 11:33 czesc kochane, Gratulacje dla Kacperka i zyczymy coraz wiekszego apetytu! My tez zostalismy w domu, chociaz mielismy pojechac nad morze. Dima niestety znow kaszle. daje mu Eurespal, wapno i wczoraj bylo juz lepiej. zaczynam sie bardzo obawiac,ze to moze byc alergiczne (po tacie). mam jednak ogromna nadzieje, ze nie! zapisujemy sie do alergologa w Centrum Zdrowia Dziecka. Rzeczywiscie fajnie by bylo spotkac sie nad morzem, tyle ze my akurat wybieramy sie w I polowie lipca, a niech to! na przewijaku Dima dostaje gruche do nosa do zabawy, na ktorej wyrzywa sie okropnie albo nasivin itp i jakos daje sie przewinac.czasami jednak nic nie skutkuje.... dziewczyny, czy Wasze dzieciaczki tez sie mocno poca? od kiedy zrobilo sie troche cieplej to Dima wciaz jest spocony. wiem, ze biega po mieszkaniu jak szalony, ale caly czas jest bardzo zgrzany, mimo ze ma na sobie tylko body z krotkim rekawem i jakies spodenki. w nocy tez caly spocony. to normalne? Do mnie tez niestety wrocila ta watpliwa comiesieczna przyjemnosc buuu Karolka, kto w koncu zdecydowal,ze Domimisia musi cwiczyc te stopki? to rzeczywiscie konieczne? nam na razie odpuscili. stwierdzili,ze Dima i tak juz dosc potrafi i nie ma potrzeby dalej go stymulowac. mamy jeszcze pojawic sie na poczatku lipca do kontroli. juz nam niestety zasygnalizowano, ze moze byc plaskostopie, bo dzieci z obnizonym napieciem maja taka tendencje i tak ble ble ble, zaczynam sie juz wzdrygac na zdanie "bo dzieci z obnizonym napieciem......" dziewczyny, gdzie mozna dostac biszkopty bezglutenowe? jaka firma je produkuje. bylam juz w sklepach ze zdrowa zywnoscia, no ale akurat nie mieli. magdo, kiedy kupowac "Dziecko". jeszcze chyba nie ma? Witamy nowa mamusie i sliczna Olenke i przy okazji gorace pozdrowionka dla Lodzi! zyczymy cudownego wypoczynku wszystkim mamusiom i szkrabom. czekamy na wrazenia z wypraw wiola Odpowiedz Link Zgłoś
anulkag1 hello 11.06.04, 11:53 Iza, gratulacje dla synka i wypieść go póki jeszcze chce być tulony i całowany Aneta i Basia: bardzo dziękuje za zdjęcia, są cudowne tym bardziej że pierwsze Antka z morzem w tle i to jeszcze w jakim towarzystwie! Przewijanie: już jak kładę Antka na łóżku, orientuje się, że będzie przewijany i zaczyna histerie i wierzganie. Rzeczywiście kremy i szczotka na chwilę przyciągają jego uwagę, ale i tak przy przewijaniu tracę sporo energii i nerwów... pozdrawiam serdecznie Ania Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: hello 11.06.04, 22:53 WITKA - Stef się tez ostatnio poci, jak szalony. Główka mokra bardzo często. Te jego trzy włosy na krzyż zle[piaja się w kosmyki i wyglada ŻAŁOSNIE!!! Ładny mi chłopak z okładki! Jeszcze nie ma numeru lipcowego. Ma byc ponoc w lipcowym. Mam tremę, co powiecie. No wiec przewijanie.... To sa nasze miniaturowe zapasy. Stef to niezły siłacz i nie jest mi łatwo się z nim zmagać. Mam pod ręką cały arsenał ciekawostek i rozmaitosci. Od ciekawego kabla od golarki, przez moje perfumy (świetnie się po matowym szkle jeździ zębami) do kremów i lusterek włącznie. Działa, albo nie działa. Stef na łopatkach czuje się ubezwłasnowolniony i zrywa się do walki jak stary powstaniec. On na bok, ja go na plecy. On na brzuch, ja z powrotem na łopatki (a w tych ułamkach sekund staram się zapiąc prosto pampersa bądż zatrzask od body...). O co chodzi?!?!?! Jego potrzeba wolności mnie poraza. Żadnej współpracy! Kocha jeść, ale samo jedzenie to nuda. Muszą być rozrywki. Największe szczęście, gdy puszczony "luzem" rzuca się poznawać mieszkanie... "Biega" szybciej niż chart. Oj, nie będzie łatwo, jak wstanie i pójdzie. W koncu trudno zawsze mieć dziecko na oku. Na moim małym poletku doświadczalnym odnotowuję olbrzymią różnicę miedzy temperamentem dziewczynki i chłopca. Czy ANULKAG i ASIA_Z to potwierdzą? I jeszcze pytanie do ANULKAG - dlaczego nie wziełaś córki na spotkanie? Nie widać jej na zdjeciach. Agatka nie opuszcza żadnego zjazdu w Łazienkach. WITKA - trzymam kciuki za Twoje drugie studia! Nie myśl ioe będziesz mieć lat, jak je skonczysz. Pomyśl, ile będziesz wówczas mądrzejsza - tylko to sie liczy. Pa, całuski dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: hello 13.06.04, 23:44 Hej! Witam po świetnym wypoczynku! Było cudownie chociaz tata musiał nas opuścić w piatek na pół dnia. Dziecko na łonie natury jest nie do opanowania!!! Nie wiem jak dam rade z nią sama? W 10 minut opanowała schodzenie z 15 cm progu na zewnatrz, no i zaczęło się – uciekała na piasek, zbierała liście i igły, urywała trawe i kwiatki, no i oczywiście to wszystko trafiało od razu do buzi! Ciekawość świata niesamowita! A jakie fajne odkrywanie razem z nią... A jak pójdziemy na plażę to dopiero będzie fajowo! I jaki apetyt na powietrzu! Na obiadek duży słoik i jeszcze oglądała sie za więcej! Pochłaniała wszystko co jej dałam! Tylko z tych wrażen nie mogła wieczorem zasnąć Nie widziała już na oczy, ale ciągle siadać i siadać. W końcu zasypiała na siedząco pochylając się nad ulubionym królikiem. Najgorzej, że to trwa godzinę! i nie można opuścić pokoju, bo od razu wrzask. Mam nadzieję, że nie przejdzie to w nawyk, chociaż dziś w domu podobnie... Mam wrażenie, że przez te czetry dni bardzo się zmieniła, tak jakoś wydoroślała?... Magda mi też się wydaje, że jest różnica płci widoczna już u małych dzieci. (no ja tylko z obserwacji zewnętrznej!) Jednego dnia odwiedzili nas znajomi z synkiem cztery miesiące starszym od Amandy. To dopiero się działo! Filip tylko szukał co by tu zepsuć, ściągnąc ze stołu, gdzie uciec, naprawdę nie dało się nadążyć. Amanda też jest bardzo ruchliwa, ale jakoś daje się zająć czymś, no i sama długo też się bawi, natomiast on chyba nawet jakby biegał non stop dwie godziny to jeszcze tryskałaby z niego energia. W ciagu 5-ciu godzin nabił sobie dwa guzy i nikt nie wiedział nawet kiedy. Szok! Ciekawe gdzie potem z człowieka ucieka ta energia, żeby tak chociaż połowa dotrwała do wieku dorosłego co ? )) pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
javert po weekendzie ... 14.06.04, 10:27 Witajcie e-mamy!!! Podobnie jak jaskomamie, mnie tez udal sie dlugi weekend.Bylismy z Dusią i męzem 2 dni pod Olsztynem. Mieszkalismy sobie w schronisku, blisko jeziora. Maly domek, duzo zieleni. W pierwszym dniu sloneczko. Adusia szczesliwa siedziala na kocu i poza nim, zafascynowana swiatem zewnetrznym. Jaka radosc w oczach na widok otwartej przestrzeni!!! Fajnie sie złożyło, ze akurat jest lato teraz gdy nasze dzieciaki moga sie juz poruszac i korzystac z ciepelka, slonca i przestrzeni, prawda? Dobrze to sobie wszystkie wrzesniowki wykombinowalysmy - he he. Adrianka wciąż ostro cyckuje, a ja staram sie (nie zawsze z powodzeniem) dawac jej regularne posilki. Poniewaz ciagle ma raczke w buzi wiec wiem ze jakowys nowy zabek tam powoli wychodzi....Pewnym sukcesem jest to, ze ostatnio budzi sie juz tylko 3 razy w nocy. I oby tak dalej A my z mezem zeszly tydzien i ten przesluchujemy kandydatki na nianię Adusi. Troche cięzko, bo nie jest ich duzo, a zadna nie idealna. Rozmawialismy z babka po 40ce, wiek niby fajny, ale ma 4 dzieci - jeszcze dwoje dosc malych, jedno chorowite. I nie jest to dobra sytuacja, bo nie dosc, ze moze nagla okazac sie niedyspozycyjna, to jeszcze od razu mowila, ze za taka i taka kwote. Troche na s to zrazilo, ze w sumie tak jej zalezy na ksie, a wolelibysmy kogos kto nianczy dzieci z zamilowania, kto to autentycznie lubi,a nie traktuje ja zwykla robote. Jest mnostwo ogloszen typu: Zajme sie dzieckiem lub starsza osoba lub podejme prace chalupnicza - nam sie to nie podoba, bo to znaczy ze komus wszytsko jedno, czy msie zajmie. Czy dobrze mysle? W srode mamy spotkanie z dziewczyna w wieku 21 lat - ze wsi. Z jednej strony dobrze, bo pewnie jej bedzie zalezalo, no i bardziej dyspozycyjna, ale zdrugiej ten mlody wiek... Hmm... Dzis dostane namiary jeszcze na kogos, no i tak bedziemy rozmawiac i obserwowac.... Podszepnijcie jeszcze slowo - te z Was ktore juz zatrudniaja nianie, co by tu jeszcze wziac pod uwage (aha i jeszcze cos nie moge trafic na taki watek, w ktorym byly proponowane pytania do kandydatki na opiekunke - pomozcie znalezc, prosze!)Oj, ale sie rozpisalam.... co by tu jeszcze na koniec o Adriance... jest juz taka madra, dobrze zapamietuje miejsca, osoby ,kojarzy ze niektore szuflady zawieraja bardzo ciekawe rzeczy i za wzslka cene chce sie do nich dobrac. Pewnie macie to samo. Jeszcze nie stoi, ale ostro zasuwa na pupie i probuje juz wstawac. Kocha kocha kocha(!!!!) nasladowac i gonic pieski, a jej najwiekszym ostatnim przezyciem bylo dokarmianie kozła, ktorego spotkalismy w skansenie w Olsztynku. Patrzyła na niego jak zaczarowana, a potem , tak jak Amanda, z tych emocji i przeżyc nie mogla zasnac - heh he. No, koncze, bo trzeba ogarnąc chalupke. Buziaki dla Was na nowy tydzien Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: po weekendzie ... 14.06.04, 13:42 Hej, My też wróciliśmy z dalekich podróży: w dwa tygodnie zrobiliśmy trasę: Warszawa-Białystok-Dębki-Mława-Warszawa. Zaliczyliśmy więc za jednym zamachem wczasy nad morzem i wizyty u dziadków. Morze było super (dziadkowie średnio super ). Dębki są naprawdę niewielkie i urokliwe – świetne na wczasy z maluszkami. Wreszcie miałam tam okazję pogadać ze swoim mężem (o zbawienna nieobecności komputera!) i było fajnie, trochę jak w czasach przedguciowych - pełen luz. Jednego romantycznego wieczoru zdarzyło mi się nawet upić połową białego wina, hi, hi, hi. Gucio był morzem zachwycony. Przyglądał się wszystkiemu badawczo, a na plaży z zachwytem przesypywał w rączkach piasek. Jedyny minus tej całej wyprawy to Guciowy katarek – śpi teraz biedulek z zapchanym noskiem. Fajnie, że Wam też udało się odpocząć. Cieszę się też, że Dimka już zdrowy i bardzo Ci Wiolu współczuję szpitalnych nieprzygód. Z niecierpliwością czekamy na Stefa na okładce. Aha: my też się przewijamy na kanapie – nasz przewijak szybko okazał się po prostu za krótki. Piękne zdjęcia Trójmiejskie Mamy. Super! Pozrdo 600 Pan Gil się obudził i bardzo potrzebuje mamy. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gutek-mały łobuziak Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: hello 14.06.04, 13:53 hello Tu ja po długiej przerwie. Wreszcie znalazłam wolną chwilkę. Nie jest dobrze. WuWu z dnia co raz bardziej ruchliwa, co raz sprawniejsza i co raz bardziej cwana...Ponieważ jesteśmy w trakcie urządzania się i wciąż duuuużo ciekawych rzeczy jest w zasięgu jej małych rączek, jak nie śpi nie mam ani chwilki spokoju. Dosłownie. Cały czas za nią łażę (gorzej niż cień), odciągam od kabli, jakichś części komputerowych, od kociej miski (sucha karma jest na topie), wreszcie od samego kota...Zrobiła się strasznie samodzielna. Każda próba ubezwłasnowolnienia (łóżeczko turystyczne albo krzesełko) kończy się awanturą. Straszne dźwięki z siebie wydaje. Nie płacz tylko taki głosny pisk. Macha przy tym tak śmiesznie łapkami, jakby chciała coś strząsnąć. Przewijanie to u nas też temat rzeka. Zwłaszcza jak jest senna. Resztką (całkiem sporą zresztą) sił wyrywa się, udaje jej się odczworakować kilka kroków, poczym pada na dziób i wyje. I tak kilka razy. W normalnych warunkach udaje mi się ją zajać plastikowym etui na termometr-plasterek albo miarką do odmierzania leków w płynach. Odparzenie, które nas dręczyło prawie 3 tyg. (pojawiałao się i znikało), zniknęło chyba już na dobre - pomógł tormentiol. Mała próbuje samodzielnie stać i poruszać się przy meblach. Siedzenie i leżenie jej się już znudziło. Najchętniej cały dzień chodziłaby. Mój kręgosłup jest zagrożony. Ponadto nauczyła się robić "brawo-brawo" i "nie,nie" - śmiesznie kręci głową. Wystarczy, że się powie "nie wolno", albo "nie ruszaj" (ostatnio najczęściej powtarzane słowa w naszym domu), zatrzymuje się i kręci łebkiem. Kot w stresie. Do tej pory te słowa były kierowane tylko do niego. Leży sobie spokojnie, nic nie robi, a słyszy "zostaw", "tam nie", biedaczek jest zdezorientowany... Ja będę nad morzem od 26 lipca do 8 sierpnia w Łebie, więc gdyby była planowany jakiś zlot to będę bardzo zainteresowana. Witka, nie zdążyłam pogratulować powrotu do domu. Mamy nadzieję, że to pierwszy i ostatni taki wypadek. Trzymajcie się cieplutko i bądżcie zdrowi!!! Jeśli chodzi o pocenie się, to u WuWu to samo. Zwłaszcza w nocy, albo przed zaśnięciem. Długi weekend spędziliśmy w domu ciężko pracując, czego WuWu nam nie ułatwiała. Była okropnie marudna, jak nie ona. Już myślałam, że to te zęby - piątka w buzi i kąsała bestia, ale w dalszym ciągu zero. Te jej zęby to już mi się po nocach śnią i coraz bardziej realistycznie. Czasami, aż się zastanawiam, czy mi się sniło, czy rzeczywiście coś tam się pojawiło. Jak jej wyjdzie w końcu ten pierwszy ząb to chyba się upiję. Jak już pisałam długi weekend spędziliśmy w domu, ale za to tydzień wcześniej, w czwartek wyjechaliśmy do moich wczasujących się rodziców do Suśca. Pogaoda była piękna. Zaliczyliśmy moc atrakcji: WuWu głaskała małą gąskę, kurczaczka (grafitowego, nie żółtego), widziała jeża, małego dzięcioła, została polizana przez psa znajomych i kapała się w miednicy na dworze - nie można jej było później wyciągnąć. My z Adamem pojeździliśmy na rowerze - pierwszego dnia 30 km, w ty 10 przez las. Biorąc pod uwagę, że na rowerze jeździłam ostatni raz z 7 lat temu, to byłao dala mnie duże osiągnięcie. Jak dojechałam już do domu to miałam ochotę połamać ten rower, albo chociaż przynajmniej kopnąć. Ale złapałam bakcyla więc chyba zakupimy sobie rowerki. Javert, ja po wakacjach też biorę się za szukanie jakiejś super-niani dla WuWu. Nie wiem jak to będzie. Jestem zmęczona, czasem narzekam, ale nie wyobrażam sobie pozostawinie swojego ukochanego dziecka z obcą babą. Aż mi się smutno robi...Ja to jestem taka mama-kangur, wszędzie z dzieckiem. Ale dobrze mi z tym. W środę wyjeżdżam do rodziców, więc sobie trochę odpocznę. Będzie cud, jak moja babcia da mi dotknąć WuWu. Ona kompletnego fisia na punkcie swojej prawnuczki. Wracam w sobotę więc spróbuję się odezwać. Całujemy Was Mocno. Agata i WuWu Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 STEF już jest... 14.06.04, 16:59 ...na okładce. Poza typowa, jakby chciał z niej szybko uciec (własnie uciekał z planu). Wasze opowiesci o brojących dziaciach bardzo mnie podbudowują. Basi o znajomym chłopczyku i WINNIE o Wuwu - nic dodać nic ując, nie muszę już sama pisać. U nas zamiast zestresowanego kota jest siostra, której też się obrywa, jak już razem zaczynają swirować. Zamiast górnych jedynek pojawiła się jedna dwójka i od razu noce lepsze. Teraz też już tylko 2-3 budzenia a jednej nocy ZERO! WINNIE - synkowi mojej przyjaciółki pierwsze zęby wyszły po 1 urodzinach. Nie przejmuj się, przynajmniej nie dziurkuje wielu nadających się do tego przedmotów. Stef ostatnio zgryzał kabel od golarki!!! Zaczynam mysleć z lękiem o pobycie w Kuźnicy - wprawdzie żadne z Wrześniątek nie wpadło dotąd na pomysł jedzenia piasku, ale Stef może tu być pionierem. I co ja biedna zrobię sama przez 3 tygodnie?! JAVERT - w sprawie opiekunki zdaj sie na intucje swoją i męża. Chyba nie ma tu żadnych mądrych rad. Nie dziwie się, że matka czwórki dzieci podaje żelazną stawke finansową i nie spodziewam się, że szuka tej pracy dla przyjemności i kontaktu z dziećmi. Nie wyklucza to jednak tego, ze mogłaby to robic bardzo dobrze. Wadą bardzo młodych dziewczyn jest natomiast to, że na ogól jeszcze nie wiedzą, co będą dalej robic - uczyć sie, stuiować, szukac lepszej pracy, męża... Ja od wrzesnia będę szukać pełnoetatowej, bo moja (młoda właśnie) ma jakiś wyjatkowo ciężki rok na studiach. A to wszystko kosztem dziecka, które od nowa musi potem przyzwyczajac się do zmian. Chyba najlepsza w średnim wieku, co to przynajmniej dwa lata popracuje w jednym miejscu. Całusy, pa Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: STEF już jest... 14.06.04, 19:40 Cześć, To jeszcze raz ja (muszę nadrobić wakacyjne straty w lekturze forum i w pisaniu listów ) Wróciłam właśnie ze spaceru i w żadnym z kiosków nie było jeszcze lipcowego "Dziecka" - w jednym stało jeszcze czerwcowe... Tak więc Stefa zobaczę dopiero jutro Magdo - my jedzenie piasku mamy już za sobą - normalka. Pomimo naszych starań w Guciowym brzuszku przyjechało do Warszawy kilka garści tego smakołyku. Przypomniała mi się jeszcze Guciowa nieprzygoda "ze spadnięciem" (jedną poważną z twardym lądowaniem na chodniku mamy już za sobą - na szczęście skończyła się niegroźnie) Nasza druga historia wyglądała tak: W Białymstoku Gucio spał ze mną - od ściany. Niestety łóżko miałam tak ustawione, że była wolna przestrzeń od góry - ponad głową. I właśnie tędy nocą "wyszedł" mój syn. Nie wiem jak on to zrobił (pamiętajcie, że ten zbój jeszcze nie raczkuje i nie pełza świadomie, ale kiedy się obudziłam (instynkt, bo co innego) moje dziecko SIEDZIAŁO twarzą do łóżka - jakieś pół metra niżej i kiwało się właściwie przez sen. Wzięłam go śpiącego z podłogi, z duszą na ramieniu obmacałam, czy cały, nie obity i nie połamany i ufffff - zasnęliśmy oboje. Niestety Gucio chba choruje na dobre. Do katru dołączyły kaszlnięcia i chrumkoty. Jutro pcham się do lekarza jak nic - dzisiaj wyobraźcie sobie odprawiono mnie z kwitkiem - wolne terminy wizyt dla dzieci chorych są dopiero we środę. Tylko z katarem pchać się nie będę. Katar+kaszel=pcham się. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gutek-mały łobuziak Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: STEF już jest... 14.06.04, 20:44 Czesc, Ja też szukałam dzisiaj "Dziecka" w kioskach ale jeszcze nie ma. Widziałam Stefa tylko po powiększeniu okładki na stronie internetowej i rozbroił mnie tym swoim łobuzerskim uśmiechem i pozą. Słodko wygląda w tym kapelusiku i w portkach z szelkami. Fajny z niego łobuziak. Magda, jeszcze raz gratuluje. Przewijanie i ubieranie to u nas też droga przez męke, zawsze musze znależć jakiś pomocny przedmiot do zajęcia nim Maćka. Upadki z wysokości to Maciejka zaliczył juz dwa. Pierwszy to był z naszego małżenskiego łóżka ale poza niezłym hukiem i płaczem nic mu się na szczęście nie stało. Drugi raz zaliczył jak zsunął się z rozłożonej wersalki (spał ze mną od ściany) przez przerwę bez oparcia i zanurkował pod wersalkę. Strasznie się przeraziłam bo obudził mnie płacz a w pierwszej chwili nie wiedziałam gdzie mi Maciek zniknął. Tym razem też skończyło się tylko na płaczu ale razem z Guciem mogą sobie podać rączki. Nie mamy jeszcze sprecyzowanych planów wakacyjnych ale po lekturze Waszych postów nabieram coraz większej ochoty na nasze polskie morze. Właśnie kusi mnie ten piasek na plaży i reakcja Maciejki. To może być fajne. Viola (Witka06) - widzisz jaka ta Warszawa mała, teraz mi się przypomina że kiedyś pisałaś o chrzcie Dimki na Śląsku. Chodziło mi po głowie żeby Cię o to zapytać ale w końcu zapomniałam. Martoel, gnaj do lekarza bo katarki są zdradliwe. Pozdrawiam Was cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: STEF już jest... 15.06.04, 10:08 Witajcie kochane mamusie. Zaraz wyruszam na polowanie na Stefa )) U nas niestety biegunka... Piotrek na szczęście czuje się dobrze, nie ma temperatury i apetyt niezgorszy. Tylko to ciągłe przewijanie. W normalnych warunkach to czynność niemal ekwilibrystyczna, a teraz... Szkoda gadać. Przewijak powędrował do lamusa ponad dwa miesiące temu, bo służył do wszystkiego, tylko nie do przewijania. Ja po prostu ganiam za moim dzieckiem z pampersem po całym domu, pupę myję pod bieżącą wodą, bo w przeciwnym razie mieszkanie byłoby upstrzone zawartością pieluszki... Brrr... My na długi weekend zostaliśmy w domu, ale mimo to było cudownie. Wylegiwaliśmy się we trójkę, chodziliśmy na długie spacery, do kina, celebrowaliśmy wspólne posiłki, a czas sączył się leniwie... Niestety nastał poniedziałek i wspaniałą atmosferę diabli wzięli... Ale nic to, jeszcze trochę i wyruszam na wakacyjne wojaże. Marzy mi się, żeby całą letnią kanikułę spędzić poza domem, a dzięki temu, że mam trzech braci, którzy mieszkają w różnych miejscach, może się to udać.. Nad morze też się wybieramy, ale w połowie lipca, więc nie uda mi się z Wami spotkać... Najbardziej obawiam się tego, jak Piotruś zniesie podróż. W rachubę wchodzi jedynie jazda nocą... Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: STEF już jest... 15.06.04, 14:31 Witajcie! Jeszcze nie widziałam Stefa, ale za chwilkę zajrzę na edziecko, a potem... do kiosku! Weekend spędziłam cudowny)) Jeszcze nawet trochę energii mi zostało! Byliśmy u moich rodziców. Sprzedali swoje mieszkanie i mieszkają chwilowo (szukają w Poznaniu) u znajomych. Oni mają ogromny dom (ok.700m kw powierzchni!!!) z pięknym ogrodem, nad samiutkim jeziorem koło Szczecinka. Moje główne zajęcie przez 4 dni, to wylegiwanie się na tarasie z widokiem na rzeczone jezioro, od czasu do czasu jakieś jedzonko dla Krzysia. Szkoda mi tylko, że tatuś Krzysia musiał jechać z powrotem do pracy, ale wrócił do nas w sobotę. A Krzyś - cały szczęsliwy!!! Babcia z dziadkiem, przyszywana babcia z przyszywanym dziadkiem (ci znajomi), psy, kot, mnóstwo roślin... Apetyt, podobnie jak u JASKO MAMY, zupełnie niewiarygodny!!! Po obiadku zjadał ze smakiem cały słoiczek owoców!!!!! Najszczęśliwszy był jak pozwoliliśmy mu pogłaskać kotka. Pogłaskać, to chyba za dużo powiedziane- złapał go oczywiście za ucho Kot był baardzo cierpliwy. Z przewijaniem cieżko, ale walczymy wytrwale i w końcu udaje się jakoś narzucić pieluszkę na małą pupę Widać już 4 jedynki - ta ostatnia właśnie wyszła, jeszcze widać krew na dziąsełku Nocki już troszkę lepsze, ale nadal śpi z nami. Wczoraj udało nam sięzrobić parę fotek na basenie A dziś byłam poszaleć na zakupach - głównie dla Krzysia. Te ciuszki są takie cudne, że jeśli nie wszystkie, to przynajmniej połowę bym kupiła, jeśli by mnie tylko było stać! Krzyś płakał i marudził prawie cały czas, aż wzięłam go na ręce i wtedy zasnął z główką na moim ramieniu)) Bardzo to było kochane)))))))) Ale wynika z tego, że Krzys nie lubi i chyba nie umie zasypiać sam. Bardzo go męczy zaspianie nawet na spacerze w wózku - krzyczy, płacze, aż zmęczony w końcu zasypia. Tak, jakby bał się tracić czas na spanie i zawsze walczy. A nasze wakacje tuż, tuż. 24 czerwca wyruszamy w trójkę do Pogorzelicy, a potem do Darłówka już bez taty, ale za to z dziadkami. Znów sobie odpocznę CAŁY miesiac nad morzem)) Już się nie mogę doczekać. Jeśli będziecie w tym czasie gdzieś w okolicy, to dajcie znać. Najważniejszego nie powiedziałam! Byliśmy w odwiedzinach u prababci, Krzyś widział ją ostatnio na Wielkanoc. Zobaczył ją teraz i ... od progu w ryk. Bardzo płakał, nie mogłam go uspokoić, nawet cycuś nie dał rady Dopiero po jakiejś godzince pozwolił się dotknąć prababci za rączkę. Na drugi dzień poszliśmy do cioci, której w ogóle jeszcze nie widział - i, ta sam sytuacja! Czy wasze maluchy robią takie rzeczy? Ciekawe jest, że obcym ludziom np. w sklepie rozdaje uśmiechy i nie robi nawet podkówki! MARTAEL - chuchaj i dmuchaj na Gucia! Dopchałaś się? JAVERT - współczuję, ale i zadroszczę wam tej opiekunki (jak już ją znajdziecie!). Nie chciałabym zostawić Krzysia z kimś obcym , tak jak WINNIE, ale z drugiej strony ile luzu... Nawet jeśli będziesz pracować. WITKA06 - Krzys też bardzo sie poci, szczególnie przy karmieniu; no i przy zabawach-szaleństwach oczywiście! GAGARIN - też obawiamy się jazdy nad morze. Szczególnie po ostatnim powrocie od dziadków (170km). Krzyś zamiast zasnac i obudzić sieu celu, jak niejednokrotnie juz robił - całą drogę krzyczał, płakał, piszczał, zawodził...cały repertuar! Miał króciutkie przerwy, jak wyciagałam nową zabawkę z torby (wyjęłam wszystkie!). W końcu przesiadłam się do niego do tyłu, ale to też nie pomogło. Wreszcie przy czytaniu książeczki, zmęczony i spocony zasnął w momencie jak mijaliśmy tablicę Poznań (dobrze, że od tablicy do domu jest jakieś pół godziny, to troche się zdrzemnął). Wytrwałości w bawieniu i przewijaniu na cały tydzień dla wszystkich Mam! Całusy dla Oli i jej Mamusi! Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: STEF już jest... 15.06.04, 14:19 halo, O dziwo, tu ja ponownie! Wszystko przez to, że Adam się przygotowuje do jakichś targów i nie ma czasu na przesiadywanie przy komputerze. Jutro wyjeżdża do Mikołajek. Miałam cichą nadzieję, że zabierzemy się z nim, ale niestety nie ma takiej możliwości. Stąd mój wyjazd do rodziców. Magda, gratulacje!!! Co prawda nie mam jeszcze gazetki ze Stefem w roli głównej, ale zajrzałam sobie do internetu. Ah te oczy, ten wzrok...Kobitki chyba będziesz od niego kijem odganiać. To się będzie działo jak pójdzie do przedszkola...Jeśli chodzi o jedzenie piasku, to chyba zależy od indywidualnych preferencji kulinarnych bobasa. WuWu jest stałą bywalczynią piskownic, ale jeszcze jej się nie zdażyło. Sypanie piachem, przekładanie z rączki do rączki, częstowanie innych dzieci i mamy - jak najbardziej. Ale jedzenie-nie. Chyba, że nie przyuważyłam Besti...W sprawie ząbków, to rzeczywiście, nie rozważyłam negatywnego aspektu posiadania wyżej wymienionych przez WuWu. Martael, zazdroszczę Ci zbawiennej nieobecności komputera podczas nadmorskiego wypoczynku. Obawiam się, że w naszym przypadku to nie możliwe. Wszystko przez rozwój techniki i wynalezienie tak zwanych komputerów przenośnych, którego jesteśmy posiadaczami. Poza tym jadą z nami brat Adama-Maniak Komputerowy Junior z dziewczyną i również komputerem przenośnym. Będą sobie przesyłać DANE przez porty podczerwieni, porównywać karty graficzne...Jedyna nadzieja, że uda nam się z Moniką zawiązać jakiś Antykomputerowy Front. W kwestii jedzenia to mam wrażenie, że moje dziecko ma wyłączony w mózgu ośrodek sytości i działający ze zdwojoną aktywnością ośrodek głodu. Kolcja składa się np. z dwóch bananów i mleka w ilości 250-350 ml. Pochłania to w ok.40 min.-przerwa na spacer po domu i chwilę zabawy (w międzyczasie przegryza chrupki kukurydziane). WuWu najbardziej podoba się na korytarzu, tam jest szafa z lustrem. Nie może się nadziwić swojemu odbiciu. Gada do niego i wali w lustro łapkami. Czasami zagląda za winkiel, czy nie ma tam kogoś. Czy Wasze dzieci też bawi upuszczanie (wyrzucanie) róźnych przedmiotów. Ona upuszcza ja podnoszę, ona znowu upuszcza, ja znowu podnoszę...Za każym razem ma minkę pt. "ale ze mnie niezdara, upuściłam zabawkę, gdzie ona teraz jest, czy ktoś mi może pomóc, sama nie dosięgnę". Aha, przyponiało mi się. W kwestii przewijania, w przypadku kupy, zanim rozepnę pieluszkę, pozbawiam WuWu skarpetek. Gagarin, życzę szybkiego pozbycia się biegunki. Wiem coś na ten temat. My chyba wyjedziemy nad morze rano. Noc odpada. Mała nie lubi jeździć po ciemku. Poza tym ona rano lubi pospać. Budzi się, jest aktywna przez jakąś godzinę i robi się senna. Mam nadzieję, że większość drogi prześpi.Z doświadczenia wiem, że napewno jakieś ok. 3,5 godz. uda nam się przejechać bez zatrzymywania (3godz. snu i 30 min. zbawiania). Ale gdzieś będziemy się musieli zatrzymać na odpoczynek i jedzenie. No nic kończę idę coś zjeść i pić wodę. Coś ostatnio jestem nienajedzona. Pozdrawiamy Cieplutko Wszystkie Mamusie Agata+WuWu Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: STEF już jest... 15.06.04, 14:51 Jestem wyrodną matką. Psioczę na swoje Jednyna Dziecko, a sama właśnie zjadłam 4 kromki chleba i puszkę sałatki z makreli (pycha) - jestem po bardzo obfitym śniadani, które konsumowałam o godz.11, i wiecie co...jeszcze bym coś zjadła. Na szczęście już niedługo czeka mnie obfity obiad!!! Agata+WuWu (aktualnie w stanie spoczynku) Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: STEF już jest... 15.06.04, 22:07 Hej! Właśnie dziś listonosz przyniósł „Dziecko” - Magda Stefanek świetny! Super zdjęcie! Amanda od razu chciała go pocałować (hihi) , ale jej wytłumaczyłam, że to tylko zdjecie i może kiedyś będzie miała okazję to zrobić w realu Gonianna co do strachów to u nas różnie. Teraz jest nieźle, ale gorzej było jakieś dwa miesiące temu-potrafiła zrobić podkówke nawet tacie po powrocie z dwudniowej delegacji Ale rzeczywiście na obcego nigdy sie tak naprawdę nie rozpłakała, może to taki żal dziecka, że widzi kogoś kochanego za rzadko? Z poceniem sie u Amandy nie jest najgorzej, po prostu za mamą jest ciepłolubna – mi jeszcze nigdy nie było za ciepło, no może przesadzam, że nie było, ale napewno nigdy nie narzekałam, że mogłoby byc zimniej. A małe kropelki potu pojawiaja jej sie czasami na nosku, najszybciej jak marudzi. Co do podróżowania to Mała świetnie znosi jazdę samochodem. Po 15 min zasypia i potrafi spać nawet cztery godziny ciągiem, więc podróż 350 km pokonujemy bez większych problemów (z jedną przerwa na posiłek). We wrzesniu sprawdzimy czy równie dobrze toleruje latanie samolotem. Lecimy do naszej przyjaciólki, która serce oddała Włochowi i teraz mieszka na Sardynii. Będziemy lecieć ok. 2,5 godz., ale z Niemiec, bo od nas nie ma bezpośrednich samolotów, więc jeszcze musimy wczesniej dotrzeć do Hannoweru. Ale za to po podróży dwa tygodnie byczenia się na plaży i kąpieli w ciepłym morzu... Już się ciesze na te wakacje )) Agata, a może jeszcze chce Ci sie ostatnio bardzo spać? Wilczy apetyt i wzmożona potrzeba snu to wróży kolejnego potomka... pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 Re: STEF już jest... 16.06.04, 01:28 w telegraficznym skrocie: 1. żyję i bardzo mi brakuje uczestnictwa w forum 2. wyjeżdżam ale jak wrócę napisze 3. bartek wciąż rehabilitowany, od 3 tyg jeżdżi konno 4. nie spieszcie się z rodzeństwem dla Wrześniaczków - poczytajcie wątki : jedno po drugim na edziecku i podobny na emamie - ja niestety przeczytałam za późno 5. bartek waży już 7760 i niedługo podwoi wagę urodzeniową 6. wciąż uczulony, nie karmię już , jada nutramigen 7. jest większym diabełkiem niż Misza, jak to możliwe !? 8. dla maluszków z problemami stópek bo niskie napiecie miesniowe - polecam szczotkowanie stop 9. kiedys zaczełam coś pisać o zabezpieczeniu mieszkania - dołączam, choć jest to nieskładne , niedokończone i dlugasne ale może komuś się przyda 10. mam duuuuże problemy z choopem 11.POZDRAWIAM !!! agnieszka ZABEZPIECZENIA. Temat rzeka, jakże mi bliski. Moje chłopaki nieustannie stawiają nas przed nowymi wyzwaniami. Podzielę się moimi doświadczeniami zdobytymi dzięki Miszy. KSIĄŻKI, PŁYTY. Znam dwa rozwiązania – to z odwróceniem regałów nie przyszło mi do głowy, ale pewnie dlatego, że u nas regały są bez ścianek tylnych . Rozwiązanie numer jeden polega na ułożeniu bardzo ciasno „na ścisk” książek na półkach, czy to w rzędach czy metodą „na kupkę” (to polecane dla dużych wydawnictw typu albumy). Książki brzegowe- bezpośrednio przylegające do regałów powinny posiadać zdecydowanie porowate powierzchnie okładek. Wszystkie z gładkimi obwolutami wciskamy w środek. To ciężka praca umysłową i fizyczna dopasować książki tak by stanowiły mur nie do ruszenia. Solidne wykonanie tych czynności na jakiś czas powinno powstrzymać Wszędobyłka od konsumpcji literatury dla niego nieodpowiedniej. Podobnie można uczynić z płytami CD rezygnując ze specjalnych stojaków, tylko że tu sukces jest raczej zjawiskiem krótkotrwałym. Ale kiedy już nasz smyk poradzi sobie rozbrajaniem skrzętnie przez nas przygotowanej konstrukcji pozostaje tylko jedno. Cieszyć się, że nasze dzieci nie mają skrzydeł i do czasu osiągnięcia przez nie jako takiej karności, nie sięgną na wysokość 1,5 metra. Cieszyć się, że do zagospodarowania pozostaje jakiś metr. Przemeblowania dają przecież tyle radości. Tak więc drugie rozwiązanie sprowadza się do akceptacji natury Wszędobyłka. Niby nic a jednak tak trudno czasem rozstać się z od lat zbieranymi bibelotami, które pod sufitem nie prezentują się już tak efektownie. Szczęśliwie jednak są to przedmioty trwałe i mogą poczekać na lepsze czasy. REGAŁY. Misza zwalił raz telewizor, raz komodę. Dlatego też meble o lżejszej konstrukcji typu: komoda zostały przykręcone do ścian. Mocuje się je tylną ścianką do ściany. Sprzęt ruchomy mocujemy do mebli za pomocą sznurków lub takich plastikowych zacisków, z których robi się obręcze (takie plastikowe 4cm plemniki z dziurkami w łepkach przez które przeciąga się ogonki i obręcz gotowa). Urządzenia rtv mają zazwyczaj ażurowe elementy na tylnych ściankach i tak podpina się sznurek lub obręcz. Można tez stosować dwustronne taśmy stosowane do podklejania wykładzin. Nimi można mocować sprzęt do mebli ale i obrusy do stołów. NAKŁADKI NA KANTY STOŁÓW – próbowaliśmy wielu, Misza wszystkie ściągał i używał jako gryzaków. To tego jednak nadają się świetnie. ZABEZPIECZENIA DO KONTAKTÓW - polecam te płaskie, kiedyś kupiliśmy wypukłe i Misza dość szybko sobie z nimi poradził używając prostych narzędzi. ZAPIĘCIA PASÓW W FOTELIKACH – Misza długo nie sziedzial , nie chodził ale szybko nauczył się rozpinać pięciopunktowe pasy w fotelikach Renolux i Romer. Obwiązuje się takie zapięcia apaszką na czas uwięzienia i sprawa załatwiona. Misza do tej pory nie pokonał zabezpieczeń z fotelików Maxi Cosi . Solidna firma. SZAFKI, SZUFLADY, LODÓWKI. Uchwyty typu C można po prostu związać sznureczkiem. Gdy tego typu uchwyty posiadają szuflady zabezpieczamy je za pomocą solidnych listewek, które przekładamy przez wszystkie uchwyty. Uchwyty typu grzybek – szafki i szuflady – świetnie sprawdzają się gumki do weków, do nabycia na straganach i targach. Łatwość zdejmowania i zakładania. Na tyle rozciągliwa, że pozwala na zrobienie szpary w drzwiach, by od góry wyrzucić coś do kosza na śmieci. Uwaga – towar sezonowy, warto zrobić zapasy przed zimą. W szufladach można też stosować utrudniające wysuwanie zwitki papieru. Można oczywiście zakupić w IKEA na przykład, drabinkowe klipsy na szafki. Ale niestety są one drogie a i we wroclawskim sklepie IKEA od pół roku niedostępne. A szkoda, bo te właśnie klamry są niezastąpione do lodówek i klap od desek sedesowych. Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Re: STEF już jest...sliczny;-) 16.06.04, 12:11 Witajcie Babeczki! Obejrzałam Stefka internetowo. Coś cudownego!!!!!!!!!! Magdo ale masz łobuzerskie szczęście w domu!!! U nas słonecznie i wesoło. Elena ma już kolejna 2 górne ząbki, może gryźć na całego. NA urodziny m€ża zrobiłam pierwszy w moim życiu tort – podany genialny przepis Ulam na TORT ORZECHOWY DLA MŁODYCH MĘŻATEK, KTÓRY ZAWSZE SIĘ UDAJE (Przepis od Pana z telewizji. Wypróbowany. (ulam77) – jest na naszej stronie wrzesień 2003 – jeśli ktoś zainteresowany. I udało się!!! Tym bardziej, że tu taki nie znany. Dzi€ki Agago za rady zabezpieczeń. Oj przyda się przyda. Ja już żyję myślą o wyjeździe i odpoczynku przy Elenkowej Babci i Dziadku!!! Oj jak mi będzie dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: STEF już jest...sliczny;-) 16.06.04, 18:18 Cześć, Stefan RE-WE-LA-CJA. Wygląda naprawde cudnie. Ten jego rewelacyjny łobuzerski uśmiech + skrzacikowy kapelusik ))). Bomba. A u nas niestety choróbsko na całego. Katar, chore gardło, oba uszka założone. Aż dziw, że bez gorączki i przy dobrym apetycie. Oj Ewa miała rację, że zdradliwe te katarki. Mój biedulek To jakiś wirus chyba cholera jasna, bo mi też jakoś smutno i w gardle drapie. Że też wcześniej nie czytałam tych przepisów z "wrzesień 2003"... Tort orzechowy -pychota. A tak robię niestety (wyższa konieczność - święto ) Tiramisu z kartonika Gellwe. Łech pewnie będzie niedobre i jeszcze mi się spali. Aż trudno pomyśleć, że kiedyś tak lubiłam gotować. No w sumie może raczej eksperymentowałam niż gotowałam, a ojciec był moim hmmmm - moją grupą badanych . Ale raczej nie narzekał. Raz tylko zwymiotował. Po zupie mlecznej z kluskami i z vegetą (pamiętajcie: Nie łączyć!) Żabuniek zazdroszczę Wam słońca. U nas znów wieje i pada Agago - ja też dziękuję za te zabezpieczenia. Gucio na razie jeszcze się nigdzie nie wybiera: ani na czworakach ani na nóżkach, ale majstrowanie przy zapięciach od fotelików - jak najbardziej. A ja ostatnio poczułam ogromną ochotę na zupę z dużą ilością ziemniaków. I kaszę gryczaną i buraczki... Następnego dnia pobiegłam po test ). Negatywny Mały ssak widocznie wyssał ze mnie jakieś istotne mikroelementy (potas?) i stąd te, jak to się mówi u nas na białostocczyźnie, "zachciewajki". Agata jedz co sił nim znikniesz )), póki Cię Wuwu nie pochłonie Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gutek-mały łobuziak Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: STEF już jest...sliczny;-) 16.06.04, 23:54 Dzieki Wam za wszystkie miłe słowa. Tak naprawdę to go nieźle na tym zdjęciu "upiększyli" - kolorki, wygładzona skórka, błysk na ustach - mam oryginał to widzę różnicę. To w sumie pocieszajace, nawet ze mnie mozna by cos jeszcze komputerowym retuszem wykrzesać, ale cóz, chetnych nie widać. AGAGA - rady na urwisów Fantastyczne! Dzięki, jako matka dziewczynki jestem zielona w tym temacie! Nie znikaj na tak długo bo nam Ciebie brakuje!!! Napisz jak wrocisz, czekamy! AGATA - Ty możesz sobie jeść jeszcze więcej a i tak bedziesz miała figure modelki! Ot nie ma sprawiedliwości na świecie. Ja już prawie nie karmię a za to jem nadal, jak przy pełnodobowym karmieniu - efekty - +4 zbędne kg. AGATO poproś męża żeby częściej odłączał się od kompa i sprawdzał porty podczerwieni (zapowiedź działań wakacyjnych rewelacyjna!) bo Twoja aktywność na Forum jest jak najbardziej pożądana. GONIANNA - LĘKI - i na Stefa spadają od jakiegoś czasu. Zazwyczaj nieufność budzą mężczyźni, bo kobiety wszystkie jego (Basiu przeslij zdjęcie Amandy, na pewno chetnie jej całusa odda). Dzisiaj jednak zdażył się wyjątek. Pjawiła się w naszym domu kobieta, której wystraszył się gwałtownie i panicznie. RYK nie do wyobrażenia, zaczęły mu się trzęść rączki, zamknął oczka i cały się zaniósł płaczem. Szybko go "uratowałam", ale nawet na moich rekach ciagle si ostroznie wychylał i sprawdzał, gdzie jest powód jego traumy. GAGARINIE - masz rację wybierając noc na podróze. Tez tak robilismy z Agatą. Wszystko dobrze, dopóki podróz ma trwac kilka godzin. W sierpniu zamierzamy jednak pokonać dłuższą trasę i nie ma wyjścia, musimy spedzić w samochodzie 24 lub 2 razy 12 godzin. Zaczynam drżeć na samą myśl. Opis przewijania Piotrusia nieco pokrzepił moje serce, bo już myslałam, ze tylko mnie los tak pokarał... GAGARINIE - my bedziemy nad morzem w połowie lipca, tak, jak Wy, tylko wybrzeże strasznie długie - my wybralismy Kuźnicę na Helu. MARTAEL - trzymaj się dzielnie, dobrze, ze Gucio je... Niedawno Stefmial katar i właśnie zapalenie ucha. Gorączka, płacz, niespanie - horror. Obyło sie bez antybiotyku, ale Bactrim trzeba było podać. Przyznam, że uwielbiam ten lek. Tyle razy uratował Agatę przd antybiotykami. Pytajcie zawsze lekarzy, jesli bedą proponować juz strong-leczenie, czy nie wystarczyłby Bactrim... Pa, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna nowe zwyczaje 17.06.04, 14:25 Próbowałam zacząć od brzegu i ... jestem gdzieś w środku Nie wiem, jak to się robi Nie będę przepisywać postu. Jak macie ochotę poczytać, to zapraszam kawałek wyżej. Tytuł ten sam. Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: nowe zwyczaje 17.06.04, 15:19 ciąg dalszy poprzedniego postu (jakieś 20 postów wyżej mi się wpisał) Nie wiem, czy dobrze robię. Krzyczał i płakał przez GODZINĘ!!!! A mi łzy leciały jak grochy. Serce mi sie kroiło(((( To było chyba najgorsze przeżycie, jakie pamiętam! Na szczęście zasnął. Nie mogę się doczekać, jak się obudzi. Tak go wyściskam... Mam tylko nadzieję, że następnym razem będzie łatwiej. Jeśli w ogóle będzie jakiś następny, nie wiem czy dam radę... Może dać spokój i spać razem z maluszkiem? Sama już nie wiem Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: nowe zwyczaje 17.06.04, 18:38 Znowu ja. Nie doczekałam się! Tak go dokłądnie i długo przykrywałam, aż się obudził. I wiecie co? Odpuszczam sobie! Niech śpi z nami, zasypia przy cycusiu wtulony w mamę Jeśli dzięki temu jest szczęśliwy i czuje się bezpiecznie, to niech tak bedzie. Może za jakiś czas znów spróbuję, a może sam wcześniej będzie chciał spać sam? Strasznie cierpiałam, jak krzyczał. Teraz mi się polepszyło. Krzyś po drugiej drzemce (zasypiał przy cycusiu) obudził się i jest uśmiechniety i wypoczęty. I tak niech zostanie. I wasze maleństwa niech też bedą uśmiechnięte! Buziaki dla naszych kochanych wrześniaczków:0) Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
sabina74 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.06.04, 21:54 Witajcie Kochane Wrześniówki! Dawno nie zaglądałam na to forum. Po prostu nie mam za bardzo czasu. Będę musiała nadrobić zaległości, gdy tylko zakończę ten mój doktorat, który się ciągnie za mną straszliwie, a wszystko to dlatego, że trudno mi pogodzić wszystkie obowiązki. Cieszę się, ze już go złożyłam i jest własnie u recenzentów, a ja przygotowuję się do egzaminów. W ten poniedziałek zdaję filozofię i j. angielski. Chodzę w domu jak bomba zegarow. Mąż mówi, ze ciężko ze mną wytrzymać i nie może się doczekać kiedy skończy się ten koszmar. A mój Kubuś to żywe srebro. Strasznie rwie się na nóżki, uwielbia siedzieć ze mną w oknie i patrzyć jak drogą jadą samochody, krzyczy wówczas niemiłosiernie. Wciąż karmię go piersią, w związku z czym niestety nie potrafię odzwyczaić go od spania z nami w jednym łóżku. No, ale i my się do niego przyzwycziliśmy. A mnie (tzn. moje cycusie) tak uwielbia, ze jak usiądę koło niego w ciągu dnia, rwie rączkami moją bluzkę i się do mnie tuli. Mam nadzieję, że wkrótce dołączę do Was i będę częściej tu zaglądać. Pozdrowienia dla Was wszystkich, a szczególne dla Javert, która się o mnie pytała w którymś tak poście. Odpowiedz Link Zgłoś
ewanka Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.06.04, 08:46 Witam wrześniowe mamy! Zaglądam tu po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie ostatni. Sama jestem mamą wrześniowej dziewczynki - Jagódki (14.09.2003). Jagusia rośnie ślicznie, razem dzielnie pokonujemy trudności z jedzeniem zupek przecierowych (przez pewnien czas wchodziły do buzi tylko i wyłącznie jeśli na początku łyżeczki było ukochane przetarte jabłko, najpierw wciągała jabłko i z rozpędu też odrobinę zupki - nie muszę dodawać ile trwało karmienie...), podobnie jak jej rówieśnicy uwielbia wszystkie biegające psy, gołębie i dzieci. Mamy jednak jeden problem i to właściwie skłoniło mnie do napisania tego postu. Może któraś z Was miała podobne przejścia i mogła by mnie podtrzymać na duchu. Zaczęło się wszystko z tydzień temu. Jagusia zaczęła mocno wymiotować po wieczornym karmieniu. Zwróciła wszystko co zjadła chyba z ostatniego tygodnia, strasznie przy tym się napłakała i namęczyła, a my razem z nią. Zasnęła ok. 3 nad ranem na moich rękach. Podejrzewaliśmy, że mogła zjeść kawałeczek ciastka - dosłownie parę okruszków. Albo kaszkę ryżową z Prosobee, którą dostała wtedy pierwszy raz. Następnego dnia wszystko było dobrze. Niestety wczoraj po południu sytuacja się powtórzyła z tym, że Jagoda miała jeszcze temperaturę - 39,8. Pojechaliśmy do szpitala na ostry dyżur, od razu do laryngologa, bo nasz rodzinny pediatra podejrzewał, że może to być związane z uchem. Na szczęście nie było. Temperatura przeszła po ok. 6 godzinach, podobnie jak wymioty. Zupełnie nie wiem co to mogło być. Lekarze też nie. Myślimy, że może to być związane z ząbkami - ma 2 na dole, ale wyszły bez takich "atrakcji". Na górze nie widać, żeby chciało cos rosnąć. Nic nowego nie dostawala do jedzenia, więc skąd to może być? Strasznie długi wyszedł ten post, ale krócej się nie dało. Pozdrawiam serdecznie! E. Odpowiedz Link Zgłoś
irhel Witaj ewanka 18.06.04, 21:54 Miło mi powitać nową emamę! ewanka nasze dzieciaczki urodziły się tego samego dnia. Mój Kacper o 4:30- ranny ptaszek. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Witaj ewanka 18.06.04, 23:35 Witaj, mój Stefek urodził się dzień później o 5.20. Opisywane przez Ciebie prolemy przechodził ostatnio synek naszych sąsiadów (10 miesięcy) i dwoje dzieci przyjaciół (6 i 8 lat). Rozpoznanie to wirus, trzeba bardzo uważać, żeby dziecko się nie odwodniło przy takich brzusznych problemach. Wszystko wyglądało dokładnie tak, jak napisałaś ale u tych starszych dzieci jeszcze był kompletny zanik apetytu. Nie wiem, czy Twoja córcia też to miała? Pozdrawiam mocno, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 WRZESIEŃ 2003 :) 20.06.04, 10:45 Witajcie Dziewczyny Wreszcie znalazłam chwilke spokoju... Od kiedy w poniedziałek zaczęłam rehabilitacje z Dominiką, nie pracuje a czasu mam o wiele mnien niż jak ganiałam codziennie do pracy Zastanawiam się czy straciłam już swoją umiejętnośc pedantycznego planowania dnia...Mam same zaległości począwszy od porządków w domu a na męzu kończąc... Co do rehabilitacji Dominiki: Jak już kiedys wspominałam pani neurolog zdiagnozowała u niej stopy końsko-koslawe. Wynik asymetrii, której nikt wcześniej nie zauważył, wzmożonego napięcia mięśni i juz sama nie wiem czego jeszcze Zła jestem strasznie bo tylu lekarzy ją padało, ja tyle razy pytałam o tą asymetrię i zawsze słyszałam, ze nie mam się czym martwić bo to norma rozwojowa i tyle...Takie tam lekarskie gadania Mniejsz już o to...Teraz mamy 10 zabiegów - wirówek wodnych, które mają zmniejszyć napięcie w nóżkach. Jesteśmy już po 4 zabiegach. Oprócz zabiegów w domu są masaże, ćwiczenia i raz w tygodniu basen. Efekt jest taki, ze Dominika, która dostała ostatnio chodzik-pchacz wedruje po całym mieszkaniu za tym cudem i jest szczęsliwa Widze jeszcze, że lewą stópką "zamiata" na boki a jak stanie to paluszkuje, jednak cały czas mam nadzieję, ze bedzie już duzo lepiej. Dziewczyny poradfzcie prosze jakie buciki kupić małej. Teraz ma naturino - są drogie, jednak ja kupuje zawsze z przeceny, któa w Poznańskich sklepach trwa cały rok i parakosztuje tyle co buciki Bartka. Czytałam na forum, ze Bartki mają ostatnio kiepską opinię - tylko kilka modeli ma atest żółtej stópki Zastanawiałam się nad bucikami ecco. Słyszałam o antylopach, tylko tych nie moge w Poznaniu znaleźć Kupując buciki musze cały czas patrzec na to czy piętka jest sztywna i czy mają odpowiednia wysokośc - za kostkę. Chciałam kupić jej buciki memo, ale oni mają rozmiarówke dopiero od roz. 20 MAGDO od początku tygodnia chodziłyśmy z DOminiką do kiosku i szukałysmy Stefa na okładce Piekny chłop Tobie rośnie Poza tym wspaniała pamiątka dla małego na przyszłość...Tez bym chciała, zeby Dominika jak mamusia miała wycinek z gazety ze swoim zdjęciem Ja taki posiadam. Ukazało się kiedys moje zdjęcie - rocznego malucha zajadającego wiosenną trawke na łące Eh, chyba zanosi sie na dłuższy post...przepraszam, ale mam tyle pytań do Was... 1. Jak często wyparzacie butelki?? Ja jeszcze raz dziennie wsadzam wszystkie butelki do mikroafali i sterylizuje je. Niestety nad morzem nie bede miałą mikrofali i nie wiem czy bedę miałą ochote codziennie gotowac butelki czy to nie jest już pora na to, zeby zakończyc sterylizacje butelek?? 2. Jak teraz wyglądają posiłki dzieciaków?? Ile razy dziennie jedzą, no i ile mleczka piją 3. Czy Wasze dzieci zaczęły swoje emocje wyrażac krzykiem lub różnymi innymi dźwiekami?? Dominika ostatnio strasznie sie złości, potrafi wtedy głośno krzyczeć. Jak jest zadowolona to piszczy z radości lub tak smiesznie wzdycha A z nowych umiejętności mojej córki: nauczyła pokazywac sie gdzie jest lampa, robi brawo-brawo i pokazuje jaka jest duża Z dnia na dzien mnie coraz bardziej zadziwia Boję sie pomyślec co będzie dalej Pozdrawiam Was serdecznie, życze udanej niedzieli i wspaniałego nowego tygodnia Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 :) 20.06.04, 22:58 Hej! Witam po weekendzie! Oj bardzo sportowym - Liga Światowa siatkarzy, EURO 2004 i jeszcze Puchar Europy lekkoatletów, nie wiem jak Wy, ale ja sie bardzo pasjonuję sportem (no może najmniej piłką nożną), więc dużo czasu spędziłam przed telewizorem, ale nie żałuję, bo emocji co niemiara A tymczasem córci wyrosły dwa kolejne ząbki Dwie górne dwójeczki! Jak podrosną to będzie wygladać jak drakula!!! Na dole jedyneczki, a u góry dwójeczki – haha, dziwnie prawda? Ale najważniejsze, że prawie bezboleśnie, właściwie nie zauważyłam, kiedy sie wyrżnęły, tylko w sobotę przy przewijaniu jakoś mi mignęło, postukałam łyżeczką i są!!! Życzę Karolka powodzenia w rehabilitacji Dominisi, będzie ok. A z bucikami to jest mały problem, ja też myślałam o kupnie dla Amandy, ale wszystkie są za duże. Ona ma chyba 15, a najmniejsze rozmiary to 18. Podobno chicco robi mniejsze, nie wiem jakie są jakościowo, ale napewno nieprzyzwoicie drogie (najtańsze sandałki za 179, a sa i za 299!). Nie wiem czy już czas dla naszych dzieci na buciki? Chociaż niektóre z wrzesniaków juz dreptaja prawie samodzielnie, Amanda dopiero co doskonali samodzielne stawanie przy kanapie i w łóżeczku, a przemieszcza się dalej na pupie, chociaż ostatnio zaczyna interesować się czworakami! Mam nadzieję, ze jeszcze ruszy na czterech – wszyscy rehabilitanci sa zgodni to najlepsza pozycja, rozwija wszystkie partie mięśni i warto nakłaniać dziecko do raczkowania. Bardzo bym chciała, zobaczymy. Co do wyparzania butelek – właściwie Amanda z nich nie korzysta, więc nie mam tego problemu, ale myślę, że już można przestać. Zresztą Amanda bierze wszystko co jej wpadnie w ręce do buzi - gazety, klucze, siatki, słoiki ze swoim jedzeniem, łuski od cebuli wyciagniętej z szafki, paproszki, kurze z nowego dywanu... już nie mam siły jej wszystkiego zabierać. Na szczęście nie połyka tego tylko liże, ale zlizuje wszystkie zarazki, więc w takim układzie sterylizowanie czyściutkich naczyń nie miałoby najmniejszego sensu... A co do nowych umiejętności to Mała ciągle mnie zaskakuje. Wczoraj sie wzruszyłam, jak wzięłą wiaderko w jedną rękę, piłkę w drugą i tak szła pod stół, żeby tam wrzucić piłkę do wiaderka i sie tym bawić! Co prawda nie chce pokazywać kosi kosi, ani jaka duża, ale pokazuje oczko misia i jak jej sie chce robi papa. I jeszcze opanowała nową sztuczkę puszczania balonów ze śliny! Robi taki rybi pyszczek, mówi łał i wychodzi balon ze śliny! Nie wiem jak to wykombinowała, ja nie umiem... Zauważyłam, że zdrobnienie Duśka jest bardzo popularne. My tak mówimy na Amandę, Javert na Adrianę, ostatnio spotkałam też to zdrobnienie od Nadii i Wandy – uniwersalne prawda Sabina gratulacje skończenia doktoratu, czasami wątpię czy mi sie uda. Jedno co mnie trzyma to to, że mam stypendium i jak go nie napiszę będe musiała zwrócić Na szczęście mąż mnie wspiera i nakłania do bardziej systematycznych działań, więc może dam radę... A jedzonko ostatnio nieźle, tzn. zaczęłam dawać jej nowe smaki – rybkę gotowana, piers z kurczaka, truskawki, czereśnie (mniam!), tylko nie przesadzam, bo sie odzwyczai od słoiczków!, a mama jest wygodna Za to nie bardzo chce jeść kaszki, mleczne w ogóle – ma odruch wymiotny. Mleczko tylko z cycusia rano, wieczorem, w ciągu dnia raz, góra dwa, no i w nocy-koszmar trwa!!!, juz nie kontroluję czy było dwa czy cztery razy Czy to minie? zaczynam wątpić i przyzwyczajac sie do myśli, że przespane noce minęły jak Amanda skończyła pół roczku! Oj ja też bym bardzo chciała mieć dla Duśki pamiątkę w postaci okładki gazety!!! Zamierzam wziąć udział w nowym konkursie Dziecka i pstrykam małej same portrety!!! Ciekawe, może się uda? pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 :) 20.06.04, 23:43 Witam serdecznie. Spędziłam kilka dni u rodziców i wracając myślałam, że będę miała dużo do czytania, a tymczasem posucha... Ale rozumiem, że wolicie spędzać czas na powietrzu... Brakuje mi jednak Żabuńka, B.Marty i mojej małopolskiej bratniej duszy, czyli Enty. Kochane dziewczyny, co się z Wami dzieje? Oczywiście witam serdecznie nową mamusię, a także Sabinę, która szczęśliwie powróciła na łono naszego forum. Przy okazji szczerze podziwiam, brat mojego męża jest świeżo upieczonym doktorem, kosztowało go to dużo pracy i wyrzeczeń, nie ma jednak ani żony, ani dzieci, więc nie wyobrażam sobie,jak to można pogodzić Karolka, czytałam kiedyś, że po pierwszym półroczu można butelki tylko wyparzać, ja co prawda nadal sterylizuję w mikrofalówce (z przyzwyczajenia), ale na wyjeżdzie mam zamiar w miarę możliwości przelewać wrzątkiem. Jeżeli chodzi o ilość i objętość posiłków - u nas znowu kryzys. Piotruś po biegunce wyraźnie stracił apetyt i kaszki ponownie są niejadalne. Dwa lub trzy razy dziennie pije mleko, poza tym zjada mały słoiczek zupki i deseru. Uwielbia chrupki kukurydziane i picie. Jak każdy rasowy niejadek najchętniej nie jadłby w ogóle, tylko pił i pił. A co do odgłosów... Krzyki i piski są u nas na porządku dziennym, Piotruś ma w swoim repertuarze jeszcze całą gamę odgłosów wyuczonych przez całą plejadę dziadków, wujków i innych pociotków. Robi kosi-kosi i pa-pa, ale generalnie nie jest zbyt chętny do tego, aby uczyć się takich nieprzydatnych rzeczy. Gdy próbujemy go wyedukować w kierunku sroczki, co kaszkę warzyła, wyrywa rączki i ucieka. Szkoda mu czasu na takie drobiazgi. Kiedy nie dostaje tego, na co ma ochotę, albo nie chcę go wziąc na ręce, klęka i z głową skierowaną do podłoża i płacze tak żałośnie, że serce się kraje...W burzliwy sposób wszedł w posiadanie szóstego ząbka i coraz pewniej stoi na patykowatych nóżkach. Ja tam o żadnych "okładkach" nie myślę, takie chude stworzenie ze spłaszczonym czołem nie ma żadnych szans Ale dla mnie jest oczywiście najpiękniejszy... Zaczynam się denerwować naszym wyjazdem. Najchętniej wszystko bym odwołała, ale mój brat na mnie liczy. Perspektywa dwóch tygodni z Piotrusiem i moim niepełnosprawnym bratankiem zaczyna mnie przerastać. Pozdrawiam Was serdecznie. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: WRZESIEŃ 2003 :) 21.06.04, 00:25 Witajcie! Za nami pracowity weekend - przygotowania do wyjazdu na wakacje)) Wyjeżdżamy w sobotę nad nasze morze, już nie mogę się doczekać a jednocześnie martwię się, czy wszystko wezmę, no i o pogodę oczywiscie. Krzyś zadziwia nas co dzień. świeci już wszystkimi jedynkami i przepięknie gryzie nimi ukochane chrupki kukurydziane Przemieszcza się po podłodze jak Struś Pedziwiatr: pełza, podciąga się rączkami a nóżki wloką się za nim, albo raczkuje - w zależnosci od nastroju. No i to, co lubi najbardziej - łapie się wszystkiego, czego tylko się da i podciąga sie do stania. Jak już stoi, to puszcza najpierw jedną rączkę... potem drugą rączkę... potem mijają 2-3 sekund i BAM na dupkę (dobrze, że Pampers amortyzuje) Uwielbia bawić się wszystkimi rzeczami, które nie są zabawkami; chociaż zabawkami też nie gardzi Każdej zabawie towarzyszą piski i krzyki, których ani powtórzyć, ani tym bardziej zapisać się nie da:0) Nikt ich małego nie uczył!!! Potrafi też domagać się tego, czego chce i złoscić się, jak tego nie dostaje. Uwielbia wszelki hałasy, wiec jeśli akurat w okolicy nie kręci siętata z odkurzaczem, to Krzyś puka czymkolwiek w cokolwiek, żeby tylko było głosno, albo chociaż krzyczy i czeka aż mu ktoś odpowie, tylko po to, żeby dalej coś krzyczeć Wczoraj Krzylek dostał swojego PIERWSZEGO MISIA. Na widok Misia Franka Krzyś cudnie się śmieje, po czym ucapia misia za nóżkę i tłucze nim o podłogę... Jutro idę zważyć maluszka. Poprzednie dwa tygodnie +210g, ale nie spodziewam się że teraz będzie więcej, moze nawet nie będzie wcale przyrostu? Za to przyrost wzrostu! Ciągle coś się okazuje za małe! Odnośnie kosi-kosi, nie umie, bo go nie uczymy - może spróbujemy? Umie za to znaleźć zjąca, czyli poduszkę z zającem, wie gdzie jest lampa i że czegoś nie wolno, albo że ma wracać. Uwielbia teatrzyki - jak zabawki (niekoniecznie, moze też być słoik dżemu) pojawiają się ponad np. stołem i znikają. Z piciem soczków troszkę się polepszyło ale i tak nie ma to jak cycuś Za to apetycik ma spory. Jak chce, to potrafi zjeść słoiczek obiadku i od razu słoiczek deserku! Też zastanawiałam się nad konkursem Dziecka, jak zobaczyłam Stefa "na żywo", tzn. nie na monitorze. Śliczny jest ten szkrabik!!! Dobrej nocy mamom dzieci cyckających w nocy! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
irhel do ulam77 21.06.04, 12:45 Tylko małe pytanko: Ulam77 czy maile, które od Ciebie dostaję są przez Ciebie wysyłane? Nie otwieram ich bo podejrzewam, że to wirus jest tak uprzejmy, że rozsyła się sam. Pozdrawiam Iza Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 No właśnie, co to za cisza??? 21.06.04, 14:37 Przyłączam się do zdziwienia GAGARINA - oj Agnieszko, Ciebie też bym BARDZO CHĘTNIE częściej czytała... Nie próbuję nawet wymieniać tych nieobecnych od skandalicznie długiego czasu. Czy to juz wakacje??? AGNIESZKA-GAGARIN bardzo trafnie ujęła to, co prezentuje też Stef - po co się uczyć takich nieprzydatnych rzeczy kiedy mozna w tym czasie cos popsuć, urwać, ściągnąć, pogryźć... Jego siostra w tym wieku była cała szczęśliwa gdy uczyła się i pokazywała nowe umiejętności a on bezwstydnie olewa nas i pędzi dalej. KAROLKA - ja butelek nigdy nie sterylizowałam tak profesjonalnie (nie mam mikrofalówki). Czasami przelewam wrzątkiem ale ostatnio ograniczam się do mycia w zmywarce. Myślę, że skoro Stef lize nawet kapcie siostry (!) to wystarczy mu już porządnie myta zastawa. Buty już kupiłam - najmniejsze Bartki - rzeczywiście są o wiele zaduże (19) ale przydają się na spacery w chłodniejsze dni, alebo do poznawania parkowych ławek i hustawek. Chyba Ecco są rzeczywiście najlepsze (ostatnio testuję na Agacie), ale b.drogie. Chicco się u nas nie sprawdziło. Kupiłam jej w zeszłym roku na przecenie sandałki, które się rozleciały po miesiącu. Może to przypadek, ale już żadna przecena na buty Chicco mnie nie skusi (kosztowały tyle, co Bartki) Co do okładki, to bardzo się cieszę, ze Stef (i my) będzie miał taką pamiatkę, bowiem nie sprawdzam się jako fotograf. O ile Agatka miała regularne sesje fotograficzne i uzupelniany stale album, przy Stefie gonię w piętkę i niestety nie uwieczniam wielu fajnych i wartych tego chwil i wyczynów urwisa. Pozdrawiam Was bardzo mocno i czekam na większą forumową aktywność mimo pokus czychających w swiecie i telewizorze typu EURO i inne tam takie.... Pa Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: No właśnie, co to za cisza??? 21.06.04, 16:01 Czesc wrzesnioweczki Znowu tak dlugo sie nie odzywalam, ale ostatnio mamy najazd gosci. Jedni wyjezdzaja, inni przyjezdzaja. Dima zasnal i myslalm,ze spokojnie wszystko przeczytam i napisze, no ale gdzie tam, juz sie obudzil! Magdo, Stef cudo. Po prostu DEBESCIAK! Oj, jak czyta sie o dzieciaczkach to az buzia sie usmiecha. Coraz bardziej pokazuja charakterek! Tak bardzo sie zmieniaja… Marto, trzymamy mocno kciuki za Gucia, niech zdrowieje przystojniak! Agata, Magdo, ja tez ostatnio mam cholerny apetyt…. A my w ubieglym tygodniu znowu wyladowalismy na ostrym dyzuze. Dimka siedzial sobie na podlodze, nagle jak kloda polecial do tylu (na dywan). Echo bylo duze a i wrzask okropny. Nie pojechalibysmy, gdyby nie krew z nosa. Zrobili mu USG i na szczescie nic sie nie stalo. Byl po prostu oslabiony po szpitalu i jakies naczynko peklo. Ostatnio zaczepiaja mnie starsze panie na ulicy i mowia, ze taki tlusciutki bobasek, niech mama uwaza na jedzenie, bo taki grubiutki…. Zaczyna mnie to wkurzac. Karolka, to ladnie Was urzadzili. Dobrze, ze teraz zaczelyscie rehabilitacje, poki Dominisia jeszcze nie chodzi, bo pozniej bylby wiekszy klopot. Zyczymy powodzonka i wytrwalosci. Wyszly juz nam gorne jedynki i gorne dwojki, przy czym przerwa miedzy jedynkami na 3 zetony hihi. Co do jedzonka to Dima wciaz na cycu jakies 4 razy dziennie plus noc. Rano ok 10 jeszcze cyc. O 12 kaszka 130ml + misiowy sad (100g), ok 15 zupka 190g, o 18 deserek.w miedzy czasie chrupki lub biszkopcik i cyc.i jeszce soczek lub woda. Moze rzeczywiscie on za duzo je?? Dima postawil jednak na chwytanie tych nieprzydatnych rzeczy i tak:robi papa, pokazuje lampe, daje buzi kaczuszce, robi stuku-puku (czyli uderza dwiema zabawkami o siebie), pokazuje jakie ma klopoty, kreci glowka na nie nie. Pokazuje gdzie jest oczko.Namietnie powtarza mama. bardzo boi sie psow, od czasu, kiedy wilczur kolezanki podbiegl do niego z zaskozcenia i liznal przez cala buzie. Wystraszyl sie okropnie. Licze,ze zapomni o tym. Uwielbia grac w pilke, a w zasadzie gonic za nia, mam nadzieje,ze nie bedzie fanatykiem pilki noznej juz jednego takiego mam! Niestety mam okropny problem z usypianiem.wieczorem jest ok, bo dostaje cyca i juz. Ale w dzien, szkoda mowic. Chce zasypiac tylko na rekach, co trwa srednio 30-45min, wygina sie przy tym,ze trudno go utrzymac. Plecy mi siadaja. Probuje polozyc sie razem z nim, ale nie ma szans. Od razu wspina sie na mnie i tyle.nie chce za kazdym razem dawac cyca, bo chce juz pomalu zmniejszac to cyckowanie, ale wymiekam i daje, chociaz i to nie zawsze skutkuje. Macie jakies sposoby na "dzienne" usypianie szkrabow? drzemek tez coraz mniej. O przespaniu calej nocy juz nawet nie marze. Pierwsze budzenie ok 2 w nocy, a potem lawinowo 4, 5, 6.30 i koniec spania. No to sobie ponarzekalam. Ruchowo nadal jestesmy na etapie czworakowania, stawania przy meblach, ale najchetniej na kolanach, chociaz juz coraz czesciej na stopkach. Do pierwszych krokow jeszcze nam baaardzo daleko. Dlatego, szczerze mowiac, nie zastanawialam sie jeszcze nad butami. tez chetnie sie dowiem. Witaj Ewanko. Mysle, ze Magda ma racje z tym wirusem. My tez ostatnio zlapalismy cos takiego, ale Dima nie wymiotowal, tylko mial biegunke. A jesli juz o tym to w razie biegunki polecam ENTEROL w saszetkach. Lekarz nam przepisal i wreszcie pomoglo. Sciskamy mocno, zdrowiejcie chorowitki Pa wiola Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: No właśnie, co to za cisza??? 22.06.04, 00:19 Cisza, cisza a ja i tak jestem bardzo nie na bieżąco, więc cieszę sie, że nie piszecie więcej. Uf, uf - u nas różne rzeczy się dzieją. Na razie napisze Wam o trzech - może w porządku chronologicznym: 1. Jesteśmy z Grzesiem na diecie eliminacyjnej (trzeci tydzień) bo bardzo nie podobają mi się plamki na jego dekolcie i brzuszku i chciałbym dowiedziec siena co jest uczulony. Jemy produkty ryżowe, kukurydziane, marchewkę, jabłka, ziemniaki i brokuły oraz ja wieprzowinę a mały królika w zupce. W związku z tym ja w weekend osiągnełam wagę 49 kg (170 cm wzrostu!!!!) oraz pojawiła mi się miedzy piersiami dziura ( o sterczących gnatach nie wspomnę - chyba rozpocznę karierę modelki 2. W piątek zostałam ciocią!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Moja bratowa urodziła śliczną małą Gabrysię (2850 g). Trzymałam ja w ramionach i nie mogłam uwierzyć, że Grześ też był taki malutki (no może 300 g cięższy). Poproszę jej rodziców o pozwolenie umieszczenia zdjęcia na forum. Będę mamą chrzestną!!!!!!!!!!! 3. Weekend spędziliśmy w Poznaniu - piękne miasto. Na pewno pojedziemy jeszcze w wakacje i bardzo bym chciała wtedy spotkać się z emamami Poznaniankami. Grześ jest bardzo kochanym podróżnikiem - dziecko idealne podczas jazdy samochodem i w towarzystwie. Fajnie sie jechało - było trochę jak w amerykańskim filmie - śpiewająca rodzina w samochodzie. Grześ wymagał abyśmy śpeiwali razem - jak jedno chciało przestać zaczynał marudzić. I wygląda na to, że rozpoznaje słowa ulubionych piosenek, bo jak chcieliśmy zamiast śpiewać właściwy tekst - śpiewająco o czymś porozmawiać (np "jadą, jadą misie za chwilę bedę musiała rozprostowac kości...itp") - bardzo mu się to nie podobało. A teraz czas spać, bo należy odespać trzy noce przegadane z przyjaciółmi i jedna w podróży! Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
ewanka Re: No właśnie, co to za cisza??? 22.06.04, 07:56 Witajcie! Dzięki za pomoc i wsparcie! Jagoda jest co prawda dalej trochę niewyraźna, ale poprzednie dolegliwości się skończyły. Niestety wpadliśmy z deszczu pod rynnę. Temperatury nie ma, z przewodem pokarmowym wszystko jest ok, za to z nosa leje się nieprzytomnie. I to nie tylko Jagusi ale wszytkim domownikom. Na szczęście kicha przy tym, co trochę udrażnia zapchane dziurki. Czy macie jakieś sposoby na katar u niemowlaka? Smaruję jej nosek maścią majerankową - tak jak przeczytałam w jakimś mądrym piśmie. A z innych bardziej miłych rzeczy to wczoraj obniżyliśmy Jagódce łóżeczko - niżej się już nie da. Nie wiem czy nie za późno, ale zrobiliśmy to trochę przez wygodnictwo, bo strasznie trudno wkłada się śpiące dziecko na tak niski materac. Jeśli chodzi o usypianie, to Jagusia zasypia przy cycu, a w ciągu dnia (ok. 9- 10) jest usypiana przez opiekunkę - oczywiście na rękach - co czasem trwa 30-40 min i do tego trzeba cały czas chodzić, bo inaczej się budzi. Inne usypianie nie skutkuje. Pozdrawiam E. Odpowiedz Link Zgłoś
ulam77 u nas w końcu lato przyszło 22.06.04, 10:20 Cześć i czołem!!! Mało mam ostatnio czasu. Wystarcza go tylko na czytanie Waszych postów, a na odpisywanie już nie. Mieliśmy się wybrać na wakacje już na początku lipca, lecz wystraszyła nas niesprzyjająca aura. Nad morzem będziemy na początku sierpnia. Maciutek rośnie jak na drożdżach. W ubiegłym tygodniu go zważyłam. Waży 9900 g (waga urodzinowa 2750 g)!!! Jest zatem 3,5 raza większy niż jak się urodził. Zadziwiające!!! Maćko zdobywa nowe umiejętności. Czołga siędo przodu, zaczyna raczkować, staje w łóżeczku i chce wszędzie tuptać podtrymywany za rączki. Jest małym urwisem. Najbardziej na świecie interesują go kable, włączniki, kontakty elektryczne, czyli wszystko co zakazane i "be". Jest strasznie niecierpliwy i ciągle domaga się by mu coś nowego pokazywać. Jest ciekawskim młodym człowiekiem. Magda - Stef na okładce jest super i ten łobuzerski uśmieszek.... Pozazdrościliśmy i wysyłamy zdjęcia Maćka na konkurs do Dziecka. Maćko ma napstrykane około 1500 zdjęć - będzie z czego wybrać. IRHEL - ja nic Ci nie wysyłałm i nie wiem jak jakieś wiadomości do Ciebie ode mnie docierają. Kasuj i nie zaglądaj! Muszę kończyć. Pozdrawiam! Ula - mama Maćka (12,09,2003) Odpowiedz Link Zgłoś
ulam77 Re: u nas w końcu lato przyszło 22.06.04, 10:22 Acha i jeszcze o bucikach - my mamy Antylopy. Są równie dobre jak Bartki, tylko trochę tańsze. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
utka wrzesien 2004 wita wrzesien 2003 22.06.04, 11:09 Dziewczyny - witajcie ! Mam na imie Malgoska i w brzuszku nosze malego bajtka, ktory ma sie urodzic 4 wrzesnia 2004 - dokladnie na moje urodzinki ! Sorry, ze tak "z butami laduje sie" w nie swoj watek, ale dzieki Wam wiem, czego sie moge w tym wrzesniu i kolejnych miesiacach spodziewac ... Dzieki ogromne za to !!!!!!!!! To bedzie moje pierwsze dzieciatko i jestem zupelnie zielona - nawet glupia wyprawka sprawia mi olbrzymi klopot - zupelnie nie wiem czego i ile moge potrzebowac. Zbyt duzymi funduszami nie dysponuje, bo i ja i maz zarabiamy niewiele, wiec hccialabym uniknac kupowania niepotrzebnych czy zbednych rzeczy - no ale jak sie wchodzi do sklepu z rzeczami dla dzieci, to wszystko wydaje sie byc potrzebne ....... Dziewczyny, jakby ktoras znalazla chwilke, to moge liczyc na jakies wsparcie w temacie dzieciecej wrzesniowej wyprawki ????????? Bardzo bede wdzieczna !!!! Jeszcze raz przepraszam, za poczytywanie z ukrycia moc najserdeczniejszych pozdrowien ze slonecznego dzis Krakowa zayslam goska Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: wrzesien 2004 wita wrzesien 2003 22.06.04, 16:24 napisałam do ciebie na priv gazetowy Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
martael Posucha... 23.06.04, 18:00 Cześć, Nowych postów jak na lekarstwo... Myślałam, że beze mnie dobiłyście już do dwóch tysięcy. A tu cicho jak makiem zasiał... Gucio niestety nadal choruje. Myślałam, że do weekendzie będzie już dobrze. W poniedziałek jednak niemiła niespodzianka - gorączka i zaostrzone zapalenie ucha. Miałam więc niewesoło, ale wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą. Podaję Guciowi Bactrim i Hedelix na kaszel, do tego Sterimar do noska (Boże jak on nie cierpi manipulacji okołonosowych - wytarcie gilów wiszących z jego nozdrzy to po prostu koszmar. Podanie kropelek - ekwilibrystyka) Jeżeli chodzi o spanie w dzień to u nas ostatnio bardzo kiepsko. Wychodzi jedna drzemka dziennie około południa. O spaniu na spacerze mowy nie ma - ptaki, pieski, po prostu wszystko jest na tyle interesujące, by nie pozwolić mu zasnąć. Dzisiaj nie spał prawie wcale (!). Pół godziny od 16.00 do 16.30. W ogóle Gucio ma jakiś słabszy dzień - nagle wybucha płaczem i trzeba go nosić, śpiewać, podskakiwać i rozśmieszać. No ale w sumie Gucio ma jeszcze przywileje chorego i jego kapryszenie jest jak najbardziej zrozumiałe. Ode mnie na razie tyle. Do usłyszenia niebawem. No i piszcie, piszcie, piszcie. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gucio letni a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=13603713" rel="nofollow">i wczasy Gucia Odpowiedz Link Zgłoś
martael Do Ulam77 :-) 23.06.04, 18:08 No tak, wiedziałam, że czegoś zapomnę... Ja też na słówko do Ulam77, ale w innej materii. Ula a gdzie mieszkasz? Bo ja właśnie wyczytałam na Wrzesień 2003, że jesteś z Białegostoku. Moja mama mieszka na Wysokim Stoczku koło cmentarza św Rocha. A ja skończyłam VI ogólniak. No i bywam w Białymstoku czasami . Może by tak kiedyś zrobić "Spotkanie na ścianie wschodniej"? Pozdrawiam, Marta. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: Posucha... 23.06.04, 21:48 Oj posucha,posucha Ale ja mam czas ostatnio tylko na czytanie a o pisaniu tylko czsami pomyśle. Maciuś ma "wsystkie ctery jedynki" i ze swoim obecnym uzębieniem może robic za kasownik. Od dwóch dni przyjął pozycje startową do raczkowania ale klęczy w miejscu i kolysze się do przodu i do tyłu. Mam nadzieję, że w końcu wystartuje i ruszy do przodu. Ostatnio nauczył się kręcić głową na NIE. Wczoraj siedział przed snem wykąpany na kanapie i tatuś się pyta: "Maciuś pójdziesz spać?" a synek oczywiście energicznie i stanowczo zaprzecza. Nieźle się uśmialiśmy. Dzisiaj był dzień ojca i z tego tytułu Maciuś w prezencie postanowił być grzeczny. Podczas mojej bytności w pracy zrobił sobie o jedną drzemke więcej. Pewnie sobie pomyślał: "A niech tam sobie staruszek odpocznie bo dzisiaj ma święto". Kosi, kosi moja Maciejka jeszcze nie zademonstrowała, czasami robi papa ale tylko wtedy jak mu się chce a nie wtedy kiedy należy. Uwielbia ściągać skarpetki i miętolić je w buzi. Jeszcze sam nie siada ale jak mu sie poda dwa palce to potrafi z leżenia od razu stanąć na równe nogi i wtedy jest pełnia szczęścia. Mógłby tak stać i stać... Miałam jeszcze coś napisać ale zapomniałam. Gucio, zdrowiej szybko! Gorąco Was pozdrawiam i życze zdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: Posucha... 23.06.04, 22:22 Ja czytam i staram się czasem coś napisać (czasem nawet za dużo!). Krzyś jest ostatnio bardzo absorbujący. Nie mogę wyjść z pokoju, w którym się bawi. Tak krzyczy i płacze ze łzami, jakbym wychodziła na zawsze- podobno taki wiek... Staram sięduzo czasu spędzać z nim na dworze, jak tylko pogoda dopisuje. Nie zawsze się udaje. Bo jak np. zaśnie w domu, to nie bedę go budzić, żeby wyjść! Próbuję ustalić mu nowy rytm dnia. Zmieniłam sposób i pory jedzenia, więc wszystko się pozajączkowało. Ale powoli dochodzimy do celu. Nowością jest śniadanie - Krzyś dostaje kleik ryżowy, z owocami lub bez. EWA - Krzylek też uwielbia skarpetki! Zdejmuje je, pociamka, wyrzuca z kojca, łóżeczka, wózka i patrzy jak lecą. Jak napatrzy sięjak leżą, to domaga się żeby mu podnieść. Jak tylko dostanie do łapki, to znów rzuca I tak jest ze wszystkim co dostaje do rączek Trenuj mamusia, trenuj schylanie, zaraz coś jeszcze wyrzucę Coraz lepiej wychodzi Krzsiowi stanie. Z podpórką (tapczan, ściana, ręka mamy...) to już łatwizna, nawet jedną ręką. Teraz trenuje stanie bez trzymanki. Dzisiaj NAPRAWDĘ STAŁ i balansował ciałem i nie padł na pupę, tylko złapał się spokojnie tapczanu i stał dalej już oparty. Chwaliłam sie kiedyś, że słucha nas kiedy mu czegoś zabraniamy. To prawda, ale są rzeczy które robi z premedytacją. Np. zdejmuje narożniki ochronne z ławy (swoją drogą system mocowania jest "doskonały" - na taśmę dwustronną!!!) i patrzy na nas z miną kombinatora; my "nie wolno"; on i tak zdejmuje Krzyś też robi papa kiedy chce np. macha do szafy, albo do drzwi i mówi coś w rodzaju papa; kosi, kosi Krzyś robi po swojemu - nie wie, że to kosi,kosi, bo go nie uczymy: klepie łapkami o siebie jakby chciał z nich coś wytrzepać Moje słoneczko kasuje swoimi ząbkami wszystko, co w porę nie zostanie sprzed jego łapek usunięte. Na razie mamy wszystkie jedynki, ale ostatnio tak marudzi, ze nie zdziwiłabym się, jakby to była zapowiedź następnych Jeszcze dwa dni jestem z wami. Potem odpoczywam Wrócę pod koniec lipca. Podejrzewam, że sporo będę mieć do czytania. Chyba, że nie wytrzymam i połączę się z wami przez laptop via komórka! Jak mąż pozwoli, bo to jego komórka i jak będę mieć wolny czas - z tym na wakacjach...same wiecie jak jest. Trochę przydługie posty mi ostatnio wychodzą!!! Kończę zanim wyjdzie mi powieść! Piszcie, co robią wasze maluszki! Buziaczki dla wszystkich choruszków)) Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Posucha... 23.06.04, 22:59 Oj GONIANNA, na pewno nie wytrzymasz i nas sobie poczytasz "przez komórkę". Ja też zniknę 10 lipca na 3 i potem po 2 dniach w Warszawie na kolejne 2 tygodnie. Mam nadziee, że będzie co czytać po powrocie, bo będe z dala od kawiarenek internetowych i innych laptopów. MARTAEL - chwaliłam już kiedyś Bactrim testowany u nas wielokrotnie na Agacie a w maju na zapalonym uchu Stefa. Podali go Guciowi dopiero przy nawrocie? Co dali wcześniej? Stefa dzien się właściwie ustabilizował. Jeden długi (2 godziny) sen, rzadziej dwa średnie... Wreszcie wiem, na czym stoję. Łobuzuje nadal bez zmian. Każda czynność może byc ciekawsza niz chce mama. Wszędzie dodaje mi ćwiczeń na releks - przy przewijaniu, przy jedzeniu, przy przechodzeniu koło wazonu z kwiatami wzglednie kaktusa.... Ledwie sie wyrabiam. Testuje mnie ile wlezie. Całusy i niesmiałe pytanie, czy w ogóle ktos wybierze się do Łazienek w sobotę o 12? Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Re: Posucha... 23.06.04, 23:41 Dobrywieczor kobitki! Gagarin mnie wywolal, u mnie wszystko w porzadku, tylko przesilenie wiosenno_ letnie?, malo czasu, Elenka taka absorbujaca, tez sie zlosci jak wychodze z pokoju i goni za mna, wiec musze sie strasznie nakombinowac, zeby wogole jakies male conieco zjesc, bo kuchnia niebezpieczna dla niej. Tez ostatnio bardziej marudna. Malo spi w dzien (tylko popoludniu), ale na szczescie w nocy cudownie (ostatnio tak napisalam i zapeszylam! I jak tu nie byc przesadna). Chyba tez ida kolejne zabki...biedactwo, a mi razem z nia - z pierwszymi jedynkami dolnymi mi wychodzila 8 dolna, z gornymi Eleny mi zaczela wychodzic gorna 8. Chyba za bardzo sie identyfikujemy......Aj bol straszny. Gonniana ale by bylo zle bez Ciebie! Koniecznie podlaczaj sieTak ciekawie sie czyta. Ja lada dzien jade do DOMU!!! Juz nie moge sie doczekac, chyba bede poganiac pilota Troche sie boje jak sobie sama poradze w samolocie. Diego przyjedzie pozniej, musi pracowac. JA juz nie wytrzymuje i jade odpoczac. Uffff, ale bede miala dobrze! Pies bedzie najwieksza radoscia i pewnie najlepsza zabawka. Ale biedna psinka juz nie bedzie taka zadowolona jak ostatnio, Elena juz ja wszedzie dorwie. GAGARIN - bede w Twoich stronach w sierpniu. Bedziesz? Moze jakos sie dogadamy i gdzies spotkamy? Trzeba by, zeby sie blizniactwo poznalo Do przewiniecia Elenki tez czasem chce wolac sasiadow. RAczkuje jak szalona, otwiera juz szafki, szuflady, robi mi wspaniale porzadki w szafach, zawleka wyprasowane ubrania do innych pokoi....aj duzo by tu opowiadac, ale trzeba isc spac. JEstem taka zmeczona. Dobranoc, kolorowych snow Wam zyczac Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Posucha... 24.06.04, 10:19 Cześć, Magdo: Przed Bactrimem pediatra dała Guciowi Nurofen, krople do uszu i nosa i Zyrtec (rany to dopiero jest obrzydliwe w smaku!). Dostałam również receptę na Bactrim - w razie gdyby wzrosła temperatura miałam od razu podać lek. No i podałam - w poniedziałek. Nie spodobało się to pediatrze Gucia (może dlatego, że to nie ona zaleciła ten Bactrim ), ale w końcu kazała nam kontynuować leczenie B. W piątek mamy kontrolę i zobaczymy jak się mają uszka. Dziewczyny ale macie zębate dzidziusie! ) U nas górnych jedynek na razie ani widu ani słychu. Za to ja ząbkuję na całego - dolna ósemka wyłania się powoli, ale na szczęście cały proces nie boli (he, nie czuję jak rymuję) Żabuniek leć do nas szybko i uważaj na druty! Dla mnie podróże samolotem to spory stres. Pamiętam jak na studiach leciałam do Stanów na wakacje: nerwy, motyle w żołądku. Cały czas prosiłam stewarda o czerwone wino. Steward wydawał się szczerze ubawiony moją sytuacją (jestem pewna, że on też próbował tego wina) a kiedy nad Chicago zaczęły się poważne turbulencje krzyknął do mnie ze śmiechem: "More wine, more wine błeeee, błeeeee..." . Nie pamiętam jak przeszłam odprawę, ale powiem, że udało mi się nie skorzystać z "torby chorobowej" i nikt nie musiał mnie cucić . Ale wina w samolocie - już nigdy więcej! Z Guciem samolotem jeszcze nie leciałam i nie wiem co mogłoby nas spotkać (na pewno nie darmowe drinki , ale wierzę, że może być i strasznie i wesoło - przecież to taka przygoda, mnóstwo ciekawych osób i rzeczy. Żabuniek ufam, że sobie poradzicie z Elenką. Spotkanie w Łazienkach: jestem chętna o ile w piątek okaże się, że Gucio jest zdrowy (a tu na dwoje babka wróżyła) i nie będzie zimno i wietrznie. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gucio letni a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=13603713" rel="nofollow">i wczasy Gucia Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Pomiędzy jedna walizką a drugą... 24.06.04, 10:54 ŻABUNIEK w sierpniu nic nie planuję, więc na pewno uda nam się zobaczyć ))))) Byłoby cudownie! A co do Piotrusia... Dzisiaj był u nas pan, żeby naprawić piecyk gazowy i zapytał całkiem serio, czy mały ma "już" pół roku... To zresztą nie pierwszy raz obcy odmładzają go o kilka miesięcy... No nic, najważniejsze, że jest zdrowy i dobrze się rozwija. Ja też byłam całe życie strasznych chucherkiem, a teraz wstyd się przyznać, ale ważę ze dwadzieścia kilogramów więcej od Anety (a wzrost ten sam...). Niebawem ma być organizowany zjazd klasowy, muszę sobie przyczepić kartkę z imieniem i panieńskim nazwiskiem, bo nikt mnie nie pozna... Co się stało ze zwiewną dziewczynką z burzą kręconych włosów? Hmmm... Urodziła dziecko i zasiedziała się domowych pieleszach... No dobra, już nie marudzę, tylko biegnę się pakować. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ulam77 do Martael 24.06.04, 11:21 Hej! Mam mało czasu na pisanie. Mieszkam na os. Białostoczek. Na macierzyńskim dużo się szwędaliśmy z Maciem. Kiedyś zaszliśmy też na Wysoki Stoczek, ale wtedy wracaliśmy już do domu autobusem MPK. Podpisuję się obiema rękami pod propozycją spotkania! Pozdrawiam wszystkich słonecznie (w końcu)! Ula (& Maciej 12.09.2003) Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 wakacje... 24.06.04, 22:25 GAGARINIE, czy Ty nad morzem będziesz mogła do nas pisac? Mozliwe, ze wspomnałaś już o tym, ale zapomniałam... Co do "odmładzania" Piotrusia, to tylko dowód, że ludzie się na dzieciach "nie znają"! Ot, zapomnieli już, że raczkujące i stojące dzieci pół roku mieć nie mogą. To nie ma nic wspólnego z wagą. A propos wagi - 168cm wzrostu i 62kg(!). Boję się wyjść na plażę (jeśli tego lata w ogóle będzie okazja...). ABEPE nie narzekaj, bo ja Ci zazdroszczę... MARTAEL - Bactrim trzeba podawać przynajmniej 7 dni. Poprawia się gdzieś od 4 dnia. ŻABUNIEK - miłej podróży i pisz do nas będąc w Polsce. Ja leciałam samolotem sama z Agatką, gdy miała rok i 5 miesięcy. Nie było zadnych problemów. Kup jej do samolotu jakieś nowe zabaweczki i rozpakuj po starcie. Będziew niespodzianka i trochę spokoju. A potem jedzenie i juz zaraz lądowanie. Wszystkim wyjeżdżajacym zyczę miłych wakacji. Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: wakacje... 24.06.04, 23:08 czesc kochane, Martael, ale meczy biednego Gucia to chorobsko. zdrowka zyczymy, trzymajcie sie. Gagarin, mi tez czesto mowia,ze dima "to ma jakies 6 miesiecy" , a co tam niech mowia. zyczymy wspanialych wakacji, pieknej pogody i nie zapomnianych wrazen My na razie jedziemy tylko na weekend po trosze sluzbowo. Madziu, niestety nie bedzie nas w Lazienkach, tak chcialam sie z Wami spotkac, ech Zabuniek, czekamy na Was. wezcie cieple ubranka, bo strasza,ze lato ma byc tutaj wyjatkowo chlodne hihi my wyjezdzamy dopiero 7 lipca i jednak w gory. juz nie moge sie doczekac. Gonianna, bawcie sie dobrze i wypocznij porzadnie! Ale bedzie pisania po wakacjach!!!czekamy! sciskamy mocno wiola Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: wakacje... 25.06.04, 11:08 Dzięki dziewczyny za miłe słowa! Też myślę, że się podłączę - chyba, że będzie kłopot z zasięgiem A wtedy to, jak już wrócę, to chyba napiszę rekordowo długi postt)) Wszystkim choruszkom życzymy powrotu do zdrowia! Wszystkim wyjeżdżającym ( i przyjeżdżającym, a właściwie przylatujacym) życzymy miłej i spokojnej podróży! I wspaniałego wypoczynku)) Wszystkim pracującym - żeby szef miał dobry humor, a pogoda na weekend była zawsze wspaniała)) Wszystkim zostającym w domu życzymy pięknej pogody i postępów w nauce raczkowania i chodzenia)) To już raczej ostatni mój post przed wyjazdem. Zaczynam pakowanie!!! No chyba, że wieczorkiem wpadnę poczytać, to moze i coś skrobnę... Całusy dla wszystkich!!! Gosia i Krzyś PS Ci, co mówią, że dziecko "wygląda na tyle-i-tyle miesięcy", to najczęściej zielonego pojecia nie mają jak wygląda dziecko w jakim wieku! Wiem, bo sama kiedyś nie wiedziałam (możliwe to?) Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: wakacje... 25.06.04, 12:37 Hej, hej już bardzo letnio i przedwakacyjnie Został nam jeszcze jeden zabieg i koniec rehabilitacji Efekty widaćominika zaczęła sprężynować, kucać - robi śmieszne przysiady kiedy sie czegos trzyma no i prowadzona za ręce gna przed siebie ile sił Przedn wakacyjnym wyjadzem jeszcze kontrola u neurologa i zobaczymy. Mam nadzieje, że na tym się skończy. My wyjazd mamy zaplanowany na 10 lipca. Jedziemy w totalne pustkowie, głuszę, do zapomnianę przez wszystkich wioski A tak poważnie jedziemy w okolice SŁu[psak do Słowińskiego Parku Narodowego. Dziewczyny moze, któraś z was bedzie w okolicach Łeby, Ustki w lipcu i na początku sierpnia?? Chętnie tez podjedziemy do Trójmiasta Nasz stan uzębienia to 5 pięknych, białych ząbków Dolne dwójki, górna prawa jedynka i dwójka a teraz dobija dolna prawa dwójka. Namieżyłam juz kolejną dolną dwójkę i górną lewą dwójkę kwestia paru dni Magda pomysł z nowymi zabawkami sprawdziłam już raz z Dominiką - działa. Teraz tez przed podróżą będę musiała się w coś nowego zaopatrzyc Wszystkim chorym życzymy dużo zdrówka. Nie chorować tylko korzystać z pogody proszę Pozdrawiamy wakacyjnie Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: wakacje... 25.06.04, 17:22 Hej! Wracamy od lekarza i poprawa jest. Zostajemy na Bactrimie do wtorku, ale jest dobrze, uszka się leczą. Gucio już nie kaszle, nie ma kataru i jesteśmy prawie wyleczeni. Ulam77 - dzięki za info. Na pewno dam znać kiedy będę wyjeżdżało do B-stoku. Fajnie by było się spotkać. Zaraz mnie strzeli cholera: Właśnie dzwonił chłopak mojej siostry, który miał trzymać do chrztu Gucia - ksiądz odmówił mu pozwolenia na bycie ojcem chrzestnym. Zgadnijcie czym to zmotywował? Chłopak nie może, bo żyje w nieformalnym związku z moją siostrą i mają dziecko. Skąd ta mafia tyle o nas wie? Jestem przerażona... Właśnie kolejny raz dyskutuję z Szymonem (mój nieślubny - wg. nauk KK - mąż) o sensie chrztu w ogóle. I ciągle nie możemy się dogadać. Wiecie, nie dziwię się, że na świecie wybuchały wojny religijne, bo to co dotyczy religii i kościoła to strasznie śliski grunt i delikatna materia. Oj, chyba się na mnie mąż pogniewał... No dobrze, nic już nie powiem i ciach, ciach temat. Życzę Wam wszystkich udanych wakacji! Pięknej pogody i słońca. Wpadajcie na forum kiedy się da, bo z Wami raźniej cokolwiek się dzieje! Szkoda, że dziewczyny się poukrywały. Kasi Czarki77 nie widać i Asi_z i Abepe... Ech... Brakuje Was brakuje... A w Łazienkach w sobotę ktoś będzie? Bo ja nie wiem w sumie czy ciągnąć mojego Gucifera. W sumie prawie zdrowy, nie zaraża. Możemy iść. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gucio letni a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=13603713" rel="nofollow">i wczasy Gucia Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Wakacje ... i Łazienki 25.06.04, 18:55 Czesc, Jesli chodzi o jutrzejsze spotkanie w Łazienkach to my z Maciusiem jesteśy chętni. Co prawda ide na 14.00 do pracy ale te 1,5 h chciałabym z Wami pobyć. Ale myśle, że jak zwykle sprawa się wyklaruje jutro rano. Będe trzymać ręke na pulsie i zaglądać na forum. Życzę wszystkim wybierającym się w podróż i na wakacje, bezproblemowego i szybkiego dotarcia do celu a na miejscu dużo, dużo słoneczka i samych beztroskich chwil. My na tą przyjemność musimy poczekać do sierpnia. Pozdrawiam już wakacyjnie Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Wakacje ... i Łazienki 25.06.04, 23:06 Nie będzie mnie jutro w Łazienkach. Własnie trwa operaja mojego taty. Najzdrowszy na swiecie człowiek nosił w sobie bombe w postaci tetniaka w aorcie przy samym sercu. Operacja będzie trwała wiele godzin. Zaczęła się o 21. Jest w najlepszym z możliwych miejsc - w szpitalu w Aninie. Trafił tam o 20.00. Nikt nie miał dla mnie dobrych wiadomości.... Pa, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Do Magdy 25.06.04, 23:18 Magda trzymam kciuki za tatę! Nie martw się, jest pod najlepszą opieką, jak sama piszesz. Należy siętylko cieszyć, że wykryto tą bombę. Swoją drogą, to straszne, że chodzi sobie człowiek po świecie i nie zdaje sobie sprawy co w nim siedzi...brrr! Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Do Magdy 26.06.04, 00:16 Mysle pozytywnie i przesyłam wirtualnie zaciśnięte dłonie Trzymaj się! papa Basia Odpowiedz Link Zgłoś
b.marta Do Madzi... 26.06.04, 00:59 Madziu, trzymam kciuki za tatusia. Wszystko się dobrze skończy. Trzymaj się dzielnie... Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Do Madzi... 26.06.04, 08:55 Magda, głowa do góry Trzymam kciuki za zdrowie Twojego taty...Będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Do Madzi... 26.06.04, 09:51 O rany, Madziu, dołączam się do trzymanych za Twojego Tatę kciuków. Musi być dobrze! Trzymaj się. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Gucio letni a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=13603713" rel="nofollow">i wczasy Gucia Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: Do Madzi... 26.06.04, 09:57 Madziu trzymaj się. Szczęście w nieszczęściu, że tętniak został wykryty i tato ma dobrą opiekę. Będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 dzięki... 26.06.04, 21:57 Jest nadzieja... Operacja trwala wiele godzin, skonczyla się o 2.30 w nocy, ale w tym czasie lekarzom udało się zrobić wszystko, co zamierzali - wymienic aortę (na sztuczna), zabezpieczyc komore i zastawke (podszyta jakas teflonowa tasmą). Bombę wykryto bo eksplodowała - aorta się rozwarstwiła. Nie miałby żadnych szans gdyby ie szybka diagnoza i operacja. Mielismy wielke szczescie do znakomitych lekarzy. Od piatkowego rana do wieczora zaliczył trzy szpitale - Bielański, Banacha i Anin - zakomita i szybka akcja. I najważniejsze - od kilku godzin oddycha bez respiratora i jest przytomny. Czas trudny i niebezpiczny jeszcze się nie skończył, ale pojawiła się nadzieja. Wierze, że właśnie dzięki dotychczasowemu wspaniałemu zdrowiu da sobie radę. Naprawdę życie jest więcej niż zaskakujące - nagle moja ciężko chora mama, ważące 37 kilo chucherko, okazała się - w porównaniu - być w całkiem niezłej formie. Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa, ja też wierzę, że wszystko będzie dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Magdo 27.06.04, 09:58 KOchana MAgdo! Wlasnie przeczytalam. Trzymaj sie! MOja kolezanka miala tetniaka mozgu, przeszla b. trudna operacje i wszystko jest cudownie, jest znow okazem zdrowia. Wszystko bedzie dobrze! Badzmy dobrej mysli! Caluje Cie mocno kochana! Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Do Magdy 27.06.04, 14:58 Kochana, Trzymajcie się z Mamą mocno. Napewno wszystko będzie dobrze. Cała czas o Was myślimy. Uściski Dodające Otuchy Agata i WuWu Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Różności 28.06.04, 00:35 Witajcie! Magda – pół Polski (i Hiszpania) trzyma kciuki za Twojego tatę. Będzie dobrze! Coś dawno nie zaglądałam na dłużej. Jakoś tak życie nabrało tempa. Grześ zaczął raczkować w czwartek po 22 – nie chciał spać więc zrezygnowana wzięłam go do „salonu”jakoś nie lubię tej nazwy), gdzie mąż oglądał mecz. Posadziłam młodego na podłodze, kręcił się na dupce jak zwykle w tę i z powrotem i nagle wzięło go na piłkę i po prostu wlazł za nią pod stół. Sam się chyba zdziwił! No i zaczęło się. Szuflady, półki, kable – nic się przed nim nie uchowa. Ale wymyśliłam, żeby z zabawami przenieść się do sypialni. Przesunęliśmy trochę łóżko i zrobiło się nieco więcej miejsca a sypialnia w miarę bezpieczna, więc niech on się tam miota a ja może trochę poczytam leżąc na łóżku ))) Słodko wygląda, jak tak kręci pupą, żeby szybko gdzieś popędzić. Galopuje do ściany tak, że z rozpędu wali w nią głową. Usiłuje także skakać na główkę z łóżka. Zaczął też prowadzony pod paszki albo za ręce robić wielkie bocianie kroki. Ale zrobi kilka i już rozsuwa nogi, bo chce na usiąść.Nie lubi już także, żeby go nosić – chce na podłogę. Z kanapy próbuje skakać na głowę. Najśmieszniej, że często mówi coś jakby “idę, idę”. Z umiejętności – szuka wzrokiem taty, gdy się go o tatą pyta, pokazuje na kocie-poduszce gdzie ma oko, przybija piątkę, karmi nas flipsami, naśladuje klepanie w różne rzeczy, granie palcami na wargach, kiwanie się ze śpiewaniem “aaa”, przekrzywianie głowy na bok. Nauczył się rzucać zabawkami w przód (oberwałam kilka razy), świetnie turla piłkę, szuka przedmiotów gdy mu się je schowa pod coś, sięga tez za plecy. Zainteresowało go też wkładanie przedmiotów w inne. Klasyczne “papa”, “kosi- kosi” itd. go nie interesuje. A dziś pokazały się górne jedynki – na razie widac białe kreseczki. Razem to cztery ząbki. Przewijanie – przewijak już z trzy miesiące podpierał ścianę. Ostatnio został przekazany malutkiej Gabrysi (9 dni). Przewijam Grzesia na łóżku w sypialni i czasem nie wiem za co łapać najpierw. Coraz sprawniej idzie mi przewijanie go siedzącego na moich kolanach (najłatwiej się go trzyma). Hehe – odkrył niedawno swojego siusiaka, jak się bierze za “badanie” go to nawet chwilę poleży. Pocenie się – Grześ nadal poci się przy karmieniu piersią (przy łyżce nie) i od jakiegoś czasu przez sen, tak, że poduszka mokra. A ja nie mogę dotrzeć na badania w kierunku krzywicy, skierowanie mi się już chyba przeterminowało. Podkówki – Grześ robi takowe na widok obcych, lub rzadko widywanych mężczyzn. Czasem nawet zapłacze. Do kobiet się uśmiecha. Kelnerki, ekspedientki, współpasażerki w autobusie – wszystkie jego. No i po tatusiu – woli starsze. Od rówieśnic woli ich mamusie. Do czasu! Karolka – do twoich pytań: Sterylizacja – Grześ jest bezbutelkowy ale inne naczynia – miseczkę, kubek i łyżeczki po prostu myję, nie wyparzam. Posiłki – u nas bez zmian – po pobudce cyc, 12-13 zupką 130 g zageszczona kleikiem ryżowym tak, żeby było około 220 ml, 14-15 sok 100-150ml i trochę flipsów, 16- 17 cyc, 19.30 – 20 kleik kukurydziany 200 ml z dodatkiem jabłek ze słoiczka, 21 – cyc na sen i jeszcze jeden lub dwa w nocy. Ale ze względu na dietę ma ograniczone posilki – tylko marchewka, jabłka, jeden rodzaj zupki – Bobovity z serii “Kuchnia alergika” zupka krem z królikiem Wyrażanie emocji – oj dużo tu dźwięków – radosne piski i pomrukiwania oraz różnego rodzaju mantry no i histeryczny płacz gdy czegoś się Grzesiowi odmówi. Wakacje – nie mam pojęcia czy mąż będzie miał urlop. Zastanawiam się czy by tu samodzielnie z synem nie polecieć do kuzynki do Niemiec jakąś tania linią. Tyle, że zapomniałam, że własnie skończył mi się paszport. Wiem, że można na dowód ale mam cały czas stary, nie zmieniony jeszcze po ślubie. Chyba muszę popędzic do fotografa zrobić zdjęcia i złożyć podanie o nowy dowód. A jakiego dokumentu teraz potrzebują dzieci, żeby przekroczyc granicę? W związku z tym, że raczej wiekszość wakacji spędzę w domu mam nadzieję na jakieś wakacyjne spotkania!!!!!!!!!!!!!!!Kto i kiedy dokładnie będzie nad morzem? Wiem, że Magda, Agata, Asia, Gagarin, Karolka kto jeszcze i gdzie? Asia chyba proponowała 1 sierpnia? No i może kolejne spotkanie – Basia, Ania, Olga??? A ja mam nadzieję, że uda mi się na piątą rocznicę ślubu we wrześniu naciągnąć męża na wypad do ukochanego Wiednia. Witajcie nowe emamy i przyszła wrześniowa emamo. Łączcie się z nami, urlopowiczki, teraz wszędzie są kafejki internetowe. Papa Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
ewanka Pytanie o czytelnictwo 28.06.04, 14:01 Witajcie! Czy czytacie waszym pociechom? Chodzi mi o takie czytanie przed zaśnięciem, żeby dziecko mogło się przyzwyczaić do książek i je polubić. Ja od jakiegoś czasu się staram, ale każda książeczka powoduje zainteresowanie raczej "kulinarne" niż jakie kolwiek inne. Jagusia co prawda b. lubi wszelkie słowo drukowane - w dowolnej formie - ale chyba jest jeszcze za mała żeby jej czytać. Co o tym sądzicie? Może dalej się starać, a może lepiej odpuścić na jakiś czas, aż dziecko rzeczywiście się zainteresuje? Z wiadomości "ogólnorozwojowych" to uczę Jagodę pokazywania lampy, taty itd. Namiętnie myli tatę z pajacem wiszącym nad łóżeczkiem. Tata jest oczywiście baaardzo zadowolony. Natomiast z lampą daje sobie radę doskonale! Mam wrażenie, że lada moment zacznie raczkować i wtedy to dopiero będzie się działo.... Pozdrawiam E. Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama rózne :-) 29.06.04, 00:07 Hej! Wreszcie udało się położyć rodzinkę spać i można chwilkę popisać. Bylismy dzisiaj u lekarza pediatry na kontrolnej wizycie po 10miesiącu, ale niestety nie tylko. Amanda musiała jeszcze odwiedzić... ginekologa. Dość często w piczce pojawiało jej się zaczerwienienie, pokazałam to pediatrze i okazało się, że Mała ma zrośnięte wargi sromowe mniejsze , co wpływa często na zaleganie moczu i stany zapalne w tym miejscu. No i zaczęło się badanie moczu, konsultacja ginekologa dziecięcego, pewnie USG. Bardzo się zmartwiłam, ale lekarze troszkę mnie uspokoili, że zdarza się to dość często, że leczy się nieinwazyjnie, itp. Już mamy maść hormonalną, której ulotka oczywiście mnie przeraziła, ale jesli to najlepsza droga to spróbujemy. Mamy smarować dwa razy dziennie przez dwa tyg, potem znowu kontrola u gina i zobaczymy dalej. A poza tym waży 9540 - spadła z 90 centyla , mierzy 75 cm i ogólnie świetnie się rozwija. Noce ostatnio się poprawiły, ale niestety nadciagaja kolejne zębiska i znowu będzie gorzej. Na szczęście po wyrżnięciu zęba spanie w nocy wraca do normy, więc trzeba poprostu przetrwać. Aneta Amanda też jest bardzo „odważna”, zejścia z kanapy głową w dół-chętnie, siadanie na krawędzi łóżka-mile widziane, wstawanie przy czym sie da, nawet bardzo chwiejnym-proszę bardzo!!! Z oka nie mozna jej spuścić Rosna nasze dzieciaczki! Jestem pod wrażeniem ile Grzes wypija soczku! U nas preferowana jest herbata, ale w ilości max 30ml. Jak jest u innych dzieci? Pija dużo? Co do paszportu to chyba jedyny dokument na podstawie którego dzieci przekraczają granicę (procedura jednoczesnego podpisywania zgody przez obojga rodziców itd.). Może być własny paszport dziecka lub wpis do paszportu matki. Co do czytania to ja czytam małej w ciągu dnia (głównie wierszyki), natomiast wieczorem kładę ją cichutko do łóżeczka i najczęściej zasypia w ciągu 10 min przytulona do ulubionego króliczka Globalne spotkanie wrześniówek nad morzem – jestem za!!!! Termin 1 sierpnia pasuje, dziewczyny z daleka określcie, czy Wam pasuje. pozdrawiam serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
ulam77 Re: rózne :-) 29.06.04, 09:01 Witajcie! Ja niestety ciągle jestem w pracy, a nie na urlopie. Z jednej strony to nawet dobrze, bo pogoda jakaś taka nie_urlopowa. A na urlop rzeczywiście wybieramy się w okolicach 1 sierpnia. Jedziemy w okolice Gdańska. Mam nadzieję, że się z Wami spotkamy (ja+Macio). A Maćko - ufff... Czy Wasze dzieciaczki to też takie urwisy: ciągle wypatruje okazji by psocić! To za kable ciągnie, to nam telefon rozłącza, to przy sprzęcie grającym majstruje, to buty gryzie, to próbuje lizać kółka od wózka, to szafki otwiera. A niedawno Maćko zrobił nam powódź w domu. Sprzątałam mieszkanie i zostawiłam w przedpokoju wiadro z wodą. Maćko musiał koniecznie zajrzec do wiadra.... Cały przedpokój był zalany, a Maciutek leżał w kałuży i z łobuzerską miną robił rączką "plam plam plam". Z nowych umiejętności i nowości: Maćko już: - ma wyrżniętą górną jedynkę, stan uzębienia 2 dolne jedynki+1 górna jedynka (w natarciu są już dwójki) - chodzi podtrzymywany za rączki - wstaje w łóżeczku - raczkuje, a jak się zapomni to się czołga jak zawodowy żołnierz - robi papa do niani (żeby już poszła) jak wracam z pracy - zaleca się do małych dziewczynek - do "dużych" dziewczynek (np. pań w sklepie) śle promienne uśmiechy - trenuje ze mną zapasy przy każdej próbie założenia pampersa - acha i uwielbia truskawki, które okazały się w naszym przypadku nie_alergizujące (kaszka+świeże truskawy albo kisiel z truskawek mmmmm...pycha) Próbuję odzwyczaić Macia od jedzenia w nocy. Cały czas budził mi się co 2 godzinki na jedzenie. Zaczęłąm mu dawać przegotowaną ciepłą wodę zamiast butli mleka. Dzisiaj jesteśmy po pierwszej eksperymentalnej nocy. Do 3 rano spał całkiem dobrze, a później budził się co pól godziny, co godzinę i musiałam wstawać i lulać Maciutka. Wstał razem z nami o 6 rano. Uff...jestem wykończona. Ale dzisiaj też spróbuję. Mam nadzieję, że się odzwyczai od tego jedzenia w nocy i da w końcu pospać. Pozdrawiam wszystkich serdecznie! Tacie Magdy życzę powrotu do zdrowia. Trzymaj się dzielnie Madziu. Wszystko będzie dobrze. Ula & Maćko (12.09.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: rózne :-) 29.06.04, 09:59 Dopiero dzisiaj udało mi się przekonać mojego bratanka,żeby mi pozwolił zerknąć na "moje forum" i zasmuciła mnie bardzo wiadomość o tacie Madzi. Przyłączam się z całych sił do trzymania kciuków i czekam na dobre wiadomości. Jakoś udało nam się dojechać do mojego brata, ale było ciężko - wyjechaliśmy o 22.30. gdy Piotrek zasypiał, niestety jakieś półtora godziny później zaczął się wić i wrzeszczeć w foteliku i świadomi niebezpieczeństwa musieliśmy go wypiąć, bo nie było innej rady. Godzinę później obudził się na dobre i rozrabiał trzy godziny. Niestety jazda nocą nie zdała egzaminu, ale przypuszczam, że w dzień byłoby jeszcze gorzej. Znajdujemy się w bardzo specyficznym miejscu - osiedle wojskowe (województwo lubuskie), trzy jednostki,pełno mundurowych (w tym mój brat), las, poligon i jeziora. Na szczęście nie ma ładnej pogody, więc widmo obnażenia moich krągłości na razie odsunięte. Dzisiaj moi mężczyźni mają imieniny, niestety obchodzą je osobno, bo tatuś musiał wrócić do domu i pracy. Pozdrawiam Was serdecznie,szczególnie Madzię - cały czas o Was myślę.Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Witaj piekna zimna ziemio 29.06.04, 12:12 Ale tu slicznie I cudownie chlodno, z tych 40 stopni...spac lepiej. Elena wczoraj nic nie spala w samolocie, cala podroz przeflirtowala z pasazerami, potem troche sie przespala w samochodzie, do domu dotarlismy o 24 w nocy, bo samolot byl sporo opozniony, bardzo sie ozywila widzac psa (na BAbcie nie bardzo zwrocila uwage), pies tez szalal z radosci, Wykapalam ja, zjadla malo (taka juz zmeczona byla) i poszla spac o 1.30 w nocy do tej pory spi!!! Oj zapominam o polskich znakach. POMOCY - jaką kaszkę dajecie? W Hiszpanii kupowałam mleko Nestle 2 i kaszki NEstle 8 zbóż, Nutriben 5 zbóż lub Hippa Wielozbożowe. Są tu takie? MAm jeszcze zapas, ale będę musiala niedługo kupić. JOGURTY - tam dawałam jej danona Mój pierwszy jogurt (nie pitny tylko zwykły jogurt). JAkie jogurciki dajecie? Z mlekiem specjalnym? MAGDO czekam na dobre wieści! GAGARIN - to cudownie że się spotkamy! CAłuski. Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Witaj piekna zimna ziemio 29.06.04, 19:26 Zabuniek witaj w kraju Już śpiesze z odpowiedzią na Twoje pytania. Co do mleka to podejrzewam,że najlepsze będzie Nan2 - producent Nestle, kaszka nestle 8zbóż tez jest dostępna - tylko u nas jest dla niemowląt od 10 miesiąca...Nie patrz na to, bo w Polsce jest zawyżony wiek podawania. Wejdź na strone www.hipp.pl - są opisane wszystkie produkty tej firmy dostępne na naszym rynku. Nestle tez ma stronkę dziecko.nestle.pl Z jogurtów u nas sa danonki, tez nie są to pitne jagurciki tylko takie gęste jak serek. Polecam jeszcze Bakusie firmy bakoma, szczególnie serki puszyste :morelowy z pieskiem na opakowaniu, waniliowy z żabką i jest jeszcze z kangurem - chyba bananowy Uf, to chyba wszystkie odpowiedzi W razie czego pytaj... U nas wszystko po staremu... Hm, zebów nam tylko przybyło. Jest już w sumie 6 sztuk Magdo cały czas trzymam kciuki za twojego tatę i za Ciebie Heh, jutro ide ostatni dzień do pracy. Od czwartku jestem bezrobotna Jakos mnie to przeraża, zwłaszcza ze pracy dla mnie jak na razie brak Ale jestem dobrej myśli i licze na to,że do września sytuacja się wuklaruje i 1 wrzęsnia rozpoczne pracę.... Co ja bede tu smęciłą... Pozdrawiam słonecznie Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
footcare Re: rózne :-) 17.12.04, 18:33 Hej !!!Moja mała Emilcia też ma zrośnięte wargi sromowe tzn. tak mi się wydaje , ponieważ zauważyłam to wczoraj.Po weekendzie wybieram sie do lekarza.Czy maść którą dostałyście pomogłą? Jak mała to zniosła?Czy wszystko juz jest ok?pozdrawiam "footcare" Odpowiedz Link Zgłoś
abepe sto lat dla Gagarin!!!!!!!!! 19.12.04, 01:37 Gagarin kochana, z okazji tego doniosłego święta jakim jest wejście w następny dziesiątek życia życzę Ci radości, miłości, zabawy, pomyślnego rozwiązania wszystkich dylematów zawodowych oraz piotrusiowozdrowotnych. Niech mąż szykuje miłe niespodzianki a Piotruś zwolni nieco w biegu, co by "starej" matki nie dobijać!!!!!! W związku z tym, że w ten sam poważny wiek weszłam równiusieńko 10 miesięcy temu poczuwam się do przesłania pewnej refleksji - nie zmieniło się w związku z nim nic - krem przeciwzmarszczkowy prawie nienaruszony stoi na półce (kto by miał czas wklepywać). Haha. Duże buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
rybkaisia Re: sto lat dla Gagarin!!!! + różne takie 19.12.04, 15:31 Dołączam się do życzeń! Nie wiedziałam, że są na forum inne Strzelczynie niż ja! Dużo ciepełka i spełnienia marzeń życzę! Mnie to przełomu zostało tylko 3 lata (aż?). Czekam nie z niecierpliwością. Byłam z Isią w sobotę w laboratorium, badania zrobione, prześlą faksem do naszej przychodni i pani doktor będzie miała wgląd w wyniki. Isia była bardzo dzielna, bardziej ciekawa nowych rzeczy niż bojąca. Mnie się trzęsło kolano, na którym siedziała a ona nic. Jeżeli chodzi o grupę krwi pani pielęgniarka odradziła wykonanie badania, bo w związku z obecnością moich przeciwciał może się jezcze zmienić. Poczułam się niedoedukowana, muszę poszukać publikacji na ten temat. Nie wiedziałam, że grupa krwi może się ulec zmianie w pierwszych latach dziecka. Zdrówko dopisuje (odpukać). Choinka stoi w kącie i na razie jest omijana przez Isię z daleka bo kłuje. Ale jak dzisiaj ją ubierzemy to myślę, że pokona lęk i zwyciężą chochliki w oczkach,które uwielbiają psocić. Niestety czytając jadłospis w ostatnim "Dziecku" trochę się załamałam, bo nie dość, że Isia nie je połowę tego co napisali to jeszcze gama produktów zawęża się do: mleka, kaszki, zupek, serków, drożdzówek, jabłka, jajek i.. ogórków kiszonych. Mąż skwitował całe moje zamieszanie w sprawie jedzenia: Dobrze wygląda, nic jej nie brakuje. To tyle... Pozdrawiam, trzymajcie się cieplutko. U nas śnieg dalej tylko w górach. Mąż na nartach, Isia się powoli budzi z popołudniowej drzemki. Pa, Rybka i Isia Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: rózne :-) 24.12.04, 00:34 Hej! Aneta dzięki za info o tym poście. Ja właśnie mam ustawione drzewko i pomijam niektóre posty, bo szukam, szukam... ale tak daleko nie sięgam )) Jako chrześcianka (i nie tylko) odpowiadam: moja córcia przechodziła ten problem jakiś czas temu, zrośnięcie nie było duże, ale bakterie w moczu pokaźne Ginekolog zapisała maść - OEKOLP, którą stosowałyśmy przez dwa tygodnie i otworzyło się. Nie jest to uciążliwe, trzeba wcierać dwa razy dziennie przy zmianie pieluch. Niestety u nas zrośnięcie powraca Między świętami idziemy na badanie moczu, a potem może znowu gin. Życzę powodzenia, pozdrawiam serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
dbo3d Re: Różności 30.06.04, 12:21 Niniejszym pragnę podziękować Grzesiowi za przekazanie przewijaka Gabrysi. Mam nadzieję, że dzięki tej współpracy załoga G będzie silniejsza kupą. Tatuś Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 mam dobre wieści 30.06.04, 17:12 Witajcie! Wszystko idzie nadspodziewanie dobrze. Dzisiaj już tata sam pomaszerował na EKG (musiał przejść niezły kawałek. Pojawiła się nawet prognoza, że za tydzien wyjdzie! Lekarze określają jego stan jako "bardzo dobry" a jak wiecie, są zawsze oszczędni w podawaniu podobnych wiadomości. Jedyna rzecz, która psuje mi humor to operacja brzuszna, jaka jeszcze go czeka. Na razie oszczędziłam mu tej informacji, ale trzeba będzie naprawić aortę takze w tym niższym odcinku. Jeszcze o tym nie myśle... BASIU - ja miałam to samo co Amanda i robiono mi zabiueg pod narkozą gdy miałam 6 miesięcy. Ciesz się, że mozna tego uniknąć! Pozdrawiam Was wszystkie, wypoczywajcie, ja też mam nadzieję kiedys to zrobic, pa... Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: mam dobre wieści 30.06.04, 23:00 Magda, cudowne wieści Basiu, nie czytaj ulotek. Zabroniła mi tego lekarka i miała racje. W ulotce musza napisać prawie wszystkie przeciwskazania, działania niepożądane itp. Wszystkie opisane przez nich głupoty, występują zazwyczaj u 5% pacjentów...Mam nadzieje,że Amandzie szybciutko wszystko minie... Zabuniek jeśli chodzi o kaszkę to u nas sprawdzają się wszystkie ryżowe z jakimś owocem np. malinami, gruszkami...Smakują zarówno kaszki nestle jak i bobovity. Co do kaszek Hippa to niestety nie moge Tobie pomóc, bo poprostu ich nie kupowałam nigdy. Jesli chodzi o ceny to bobovita i nestle są bardzo zbliżone, średnio 4,50 za opakowanie. Produkty bobovity sa bardzo dokładnie opisane tutaj: www.nutricia.com.pl Dziewczyny wlasnie sie dzisiaj dowiedziałam,że w sobote już wyjeżdżam i nie bedzie mnie bardzo długo. Jak nie dorwę gdzieś kawiareni to dopiero poczytam sobie Was w sierpniu. Mąż jednak obiecał mi,ze dowiezie mnie 1 sierpnia na spotkanie nadmorskie Prosze zatem o bieżące informacje na temat spotkania... Mam nadzieję,że przed wyjazdem sobotnim jeszcze zdąze napisać parę słów... Lece do pakowania, sprzątania i innych prac domowych Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Jak Grześ zadziwił mamusię i nie tylko 01.07.04, 22:57 Witajcie! Magda poskarżyła się mojemu mężowi, że mało piszę to piszę. Jak Grześ zadziwił mamusię? Kilka dni temu stwierdziłam, że mało we mnie dydaktyzmu i może czas to zmienić. Grześ akurat bawił się misiem wańką-wstańką, więc postanowiłam wykorzystać moment i nauczyć syna słowa miś. Usiadłam naprzeciwko i podstępnie spytałam – Grzesiu, gdzie jest miś? Dziecko na to zaczęło rozglądać się dookoła, po czym zatrzymało wzrok na leżącym gdzieś na półce – misiu przytulance. Zdębiałam. Ten miś nigdy nie był ulubioną zabawką więc raczej rzadko używało się tego słowa. Miałam nawet zamiar oddać go małej Gabrysi-Kaprysi (której tata a mój brat ostatnio nam się na forum zaplątał), ponieważ miś ten w dzieciństwie do jej ojca należał. Zapomniałam, biedna, że w przeciwieństwie do moich pacjentów, zdrowe dzieci nie potrzebują specjalnych zabiegów dydaktycznych i uczą się spontanicznie, w zabawie. Okazało się, że Grześ wie także, co to jest piłka. A miś został z nami, bo od tego czasu mały jest tak często o niego przez wszystkich pytany, że bardzo go polubił. A mojego brata, pana dbo3d, poprosiłam o przeniesienie się na właściwy mu wątek czerwiec 2004. Co nam się będzie facet tu plątał. Ale Grzesia i Gabrysię rzeczywiście nazywamy załogą G (pamiętacie z dzieciństwa taki film z Teleranka chyba?). Ewanka – „czytelnictwo” Grzesia niestety wiąże się z niszczeniem. W grę wchodzą więc książeczki z kartonu lub materiału. Mały owszem posiedzi i popatrzy na obrazki i nawet próbuje odwracać strony a potem bierze się za gryzienie, rzucanie, stukanie. Zamiast mu czytać – na razie mówię mu wierszyki. Oczywiście nie przed snem, bo on zasypia przy cycu. Żeby dziecko chciało kiedyś czytać – ważne, żeby widziało, że rodzice czytają książki. A z mojego zawodowego doświadczenia wynika, że niewielka część niemowlaków jest w stanie na tyle się skupić, żeby słuchać i oglądać przez dłuższą chwilę. Raczej chcą działać – manipulować, przemieszczać się. Basiu – Grześ pija z kubka niekapka – ma domowy (bo bez pokrywki) Canpola i wyjściowy Aventu. Też długo nie mogłam go przekonać do picia. Jednak pewnego dnia pociągnął i pije. Przesadziłam – nie zawsze jest to taka ilość ale zdarzało się też (np. w podróży w upale), że za jednym zamachem pociągnął 200 ml. A dziś zaserwowałam mu wodę (chcę, żeby się przyzwyczaił, że picie nie zawsze jest słodkie) – popił trochę a potem wziął się za gryzienie ustnika. Bardzo go dręczą wychodzące górne jedynki. Co do odwagi Grzesia – próbował dziś schodzić po schodach, oczywiście asekurowany przeze mnie. Ula – też próbuję zredukować ilość nocnych karmień. Dziś zamiast dać mu pierś, gdy obudził się o 2 – nosiłam go na rękach przez kwadrans i zasnął. I obudził się dopiero o 5! Po karmieniu spał do 8.30. A jak u Was następne noce? Żabuniek – zazdroszczę Wam tych zbożowych kaszek i jogurtów. Ja właśnie do swojej diety próbowałam wprowadzić produkty zbożowe w formie chleba żytniego na zakwasie i wyszło Grzesiowi uczulenie. Więc oboje – nadal tylko kleik ryżowy lub kukurydziany. Produktów mlecznych nie śmiemy spożywać A poza tym - witaj w ojczyźnie Karolka – mam nadzieję, że będziesz miała na urlopie dostęp do sieci. Może na wszelki wypadek wyślij mi na abepe@gazeta.pl numer swojej komórki, to będę Cię informować o planach spotkania?! To na razie tyle. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: Jak Grześ zadziwił mamusię i nie tylko 02.07.04, 11:58 Magda, cudowna wiadomość, trzymamy kciuki za dalszą rekonwalescencję. Żabuniek witaj w kraju, już szykuję się na nasze spotkanie U nas niestety fatalnie. Piotrek, który nigdy nie chorował, od trzech dni ma wysoką gorączkę,płacze i nie śpi po nocach. Już przedwczoraj pojechaliśmy z nim do szpitala, ale trafiliśmy na nieszczególną lekarkę, która nie potrafiła nam pomóc i w dodatku przepisała za dużą dawkę paracetamolu... Dzisiaj udało nam się dostać do przychodni i niestety zaordynowano antybiotyk. Byłam tak zmęczona ostatnimi dniami,że nie miałam sił,aby oponować. Z tego wszystkiego odechciało mi się już wakacyjnych wojaży i poważnie zastanawiam się, czy nie zrezygnować z wyjazdu nad morze i jak tylko Piotrek wyzdrowieje, wracać do Limanowej...POzdrawiam. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
martael Ho, ho, ho! Jest tam kto? 05.07.04, 14:58 Cześć i czołem Bardzo się cieszę, że Tata Magdy czuje się lepiej i trzymam kciuki za dalszą poprawę. My jesteśmy już w krainie zdrowych, choć niekoniecznie uśmiechniętych. Mój (prawie) dziesięciomiesięczniak przejawia ostatnio oznaki złego nastroju i bardzo głośno ten nastrój komunikuje. Nie wiem, co biedaka męczy. Przypuszczam, że jak zwykle zęby, których ani widu ani słychu... W każdym razie mamy w nocy kilka pobudek i łazimy nieprzytomni. Mąż też ma doła, od kiedy Czesi przegrali mecz z Grecją. Wczoraj dobiła go jeszcze przegrana Portugalii i poszedł struty do pracy. Z nowości rozwojowych Gucia – niestety nie mogę się niczym pochwalić (O Jeeeezu ale ten mój list dołersko brzmi) A przynajmniej nie tym, czym bym chciała (a chciałabym jak wiecie – raczkowaniem, siadaniem i próbami chodzenia). Gucio opanowuje coraz lepiej czynności precyzyjne: wkładanie obręczy na patyk i kubeczków jeden w drugi. Każdą, nawet najmniejszą szmatką, torebką i kartką bawi się w a-kuku i za każdym razem, kiedy się nam pokazuje wybucha głośnym śmiechem. Jest słodki, pomimo to, że potrafi dać nam czasem ostro w kość... Ogólnie ja też nie czuję się ostatnio najlepiej. Już od dawna nie oglądam wiadomości, bo nie lubię się bać . Ale czytam niestety gazety i łapię paranoje, że coś z tym światem jest nie tak. Nie wiem jak mam wychować dziecko, by było zarazem ostrożne i śmiałe, by nie bało się ludzi, ale też, by potrafiło ocenić ich intencje. Jak mam go pytać, by wiedzieć, że jest bezpieczny, a jednocześnie nie by nie czuł się kontrolowany i blokowany. Pewnie za dużo o tym myślę ostatnio... Oj przyda mi się fryzjer i solarium – nie byłam od czasów liceum – chyba czas się poopalać... Kończąc ten przygnębiający wywód: zbyt wiele myśląc i nie sypiając w nocy, zdecydowałam się na usuniecie naszych zdjęć z internetu, więc nie ma nas już na edziecku... Gagarin – szkoda, że Piotruś choruje. Nas też to niestety dopadło na wyjeździe, a Gucio też do tamtej pory nie chorował wcale. Mam nadzieję, że już lepiej i szybko będzie odzyskiwał siły. Zabuniek – witaj w naszym surowym klimacie. Hiszpania Hiszpanią, ale upały są trochę trudne do zniesienia. Dobrze, że możesz od nich trochę odpocząć. Relaksuj się i zaglądaj czasem na forum Pragnę Wam powiedzieć, że Gucio, po wszystkich nieprzygodach z tym związanych, perypetiach z wielebnymi (nie mamy ślubu kościelnego) zostanie w końcu ochrzczony za u Dominikanów. Szymon, który załatwiał sprawę, był oczarowany przychylnością i mądrością Zakonnika. Jezu drogi dzięki Ci za mądrych ludzi na tym świecie! I tym optymistycznym akcentem Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 forumowy sezon ogórkowy... 05.07.04, 17:04 U nas już wszystko w porządku... Antybiotyk odstawiłam czym prędzej, gdyż Piotrek dostał koszmarnej wysypki. Trzecia już lekarka, z którą mieliśmy do czynienia w ciągu ostatnich kilku dni, stwierdziła, że przy tak drobnej infekcji w ogóle nie był potrzebny...Skończyło się na calcium i wit.C. Według mnie to była trzydniówka (poza gorączką żadnych innych objawów),ale nie będę się kłócić z niby - mądrzejszymi ode mnie. W każdym razie trzymajcie z daleka od takich niedouczonych medyków...Pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: forumowy sezon ogórkowy... 05.07.04, 20:28 Witajcie. U nas coraz lepiej, już padaja daty wypisu ze szpitala. Powooli zaczynam wierzyć, że jednak wyjadę na troche nad to zimne morze. Mam nadzieje, ze w niedziele opuszcze Warszawe. Podzielam zdolowane poglady MARTAEL - ja właśnie mysle, jak chronic Agatkę. Mam obsesje po kolejnych koszmarnych doniesieniach ze świata i wiem, ze po prostu trzeba uczyć ją osrozności i - o zgrozo - NIEUFNOŚCI wobec ludzi. Paranoja. Juz jej kiedyś tłumacvzyłam, że nie wszyscy dorosli są OK, ale to straszliwie trudne... Straszyc jej nadmiernie nie zamierzam, ale... MARTO - dlaczego usunęłaś zdjęcia Gucia? Napisz proszę. Ja wprawdzie naszych nie zamieszczam, ale kiedyś chciałam to zrobic. GAGARINIE - jak dobrze, ze udaje Ci sie dorwać do kompa. Trzydniowka to straszna rzecz (wysoka gorączka) i kończy się rzeczywiście wysypka. Ntybiotyk w tym wypadku psu na budę. O Stefie dzisiaj nie będzie. No może poza jedną pochwała - budzi się ostatnio tylko raz w nocy a w dzien spi raz, ale za to solidnie - 2 godziny!. Pozdrawiam Was mocno, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: forumowy sezon ogórkowy... 06.07.04, 14:28 Czołem! Grześ ostatnio też robi mi tę przyjemność, że sypia w dzień raz a długo, czyli tak, jak Stef 2 godziny. Niestety robi to w godzinach, gdy mój mąż okupuje komputer (chwilowo mamy biuro w domu). A dziś właśnie musiał wyjść i mogłam zasiąść. Niestety razem z raczkowanie pojawił się zapał do wstawania, wspinania się, grzebania i prób puszczania się...Nie nadążam. A wszystko okraszone wielkim marudzeniem (górne jedynki). Cały czas nie udaje mi się wprowadzić do diety niczego nowego. Właściwie - wprowadziłam sobie falvit i wysypka się zintensyfikowała. Dopiero potem zauważyłam, że w falvicie pełno jakichś świństw w rodzaju gumy arabskiej i talku! Muszę przejśc na jakiś Prenatal. I znowu zaczekać 2 tygodnie aż plamki znikną, żeby cos spróbować zjeść innego. A tu na straganach świeże warzywka, o truskawkach nie wspomnę... m Co do okropnych doniesień ze świata, to miałam głęboki dół, szok, upadek autorytetów, wstyd profesjonalny ( w końcu jestem psycholog od dzieci). Cały czas mam nadzieję, że to pomyłka, prowokacja, jakieś oryginalne badania. Jeśli nie to...nie wiem. Magdo, cieszę się, że wyjedziesz nad zimne morze. I Aga-Gagarin też chyba nie rezygnuje z nadmorskich wojaży? Gdzie będziesz Ago? Byliśmy w niedzielę na długim dwugodzinnym spacerze po plaży w Lubiatowie. Grześ bardzo szczęśliwy w nosidle na plecach taty. Na zachód słońca wyległy na plażę tłumy wczasowiczów, niestety pojawiły się chmury. Biedni wczasowicze, nawet tej odrobiny romantycznych widoków lato im w tym roku skąpi. Może będzie lepiej? Ale warto choć sie przejść i pooddychać. Marto - precyzja motoryki małej tak samo ważna jak motoryka duża. Jeśli rehabilitanci pracują nad Guciem, to powinni wypracować sukces. Pozdrawiam już z Grzesiem na kolanach. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
debeo Re: Jak Grześ zadziwił mamusię i nie tylko 10.07.04, 00:11 Niniejszym jako Brat przeniosłem się na bardziej odpowiedni dla nas wątek (co Wam się będzie tu facet plątał) ale pozwolę sobie zaprezentować zdjęcia Gabrysi, które siostra, pani abepe, już jakiś czas temu wyraziła wolę aby zaprezentować. Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.07.04, 18:09 witajcie kochane, znow wieki mnie nie bylo i niestety znow znikam, bo jutro wyjezdzam na 2 tyg. w gory a potem ja z malym do rodzicow. Madziu droga, bardzo sie ciesze, ze z tata juz duuuzo lepiej. mocno trzymam za Was kciuki. bedzie dobrze! jasko_mama Wy tez badzcie dzielni! Zabuniek, witajcie w kraju, buziaki dla Elenki Zdrowko dla Piotrusia! gagarin nie rezygnujcie z wakcji i uwazajcie na siebie nie odzywalam sie, bo wpadlam w wir nauki przed egzaminami na studia, o ile to w ogole mozliwe przy 10 miesieczniaku hihi. przeszlam pierwszy etap (608 osob na 45 miejsc - szalenstwo), ale do pokonania zostalo jeszcze 350 osob i niestety chyba dalam plame. wysiadlam na tych niby najprostszych rzeczach z liceum no trudno. wyniki jutro, licze, ze moze nie bede na samym koncu, bo wstyd! siedzimy juz na walizkach, bo jutro skoro swit wyjazd. juz nie moge sie doczekac! Dimka tez maly rozrabiaka. staje na tych swoich nozkach, ale boi sie zrobic krok.rozoroznia juz cala mase zabawek, krowke, pilke, wiadereczko, autko itp i palec wskazujacy w ciaglym ruchu w gescie a co to? Noce za to koszmarne. od 2 regularne pobudki co godzine, dwie. juz chodze na rzesach. tez mysle,zeby troche zlikwidowac to nocne cyckanie. koncze kochane, bo jeszcze masa pakowania przede mna a oczy sie zamykaja caluje was mocno,zycze duzo zdrowka i udanych wakacji wiola Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.07.04, 23:14 Witko - gratulacje! To, że przeszłaś I etap juz zasługuje na najwiekszy podziw. W końcu jesteś umęczoną matką 10-miesięczniaka a nie jakąś tam przeuczoną maturzystką! MARTOEL - przypomniałam sobie właśnie, że 8-letnia obecnie córka mojej przyjaciółki, co to własnie dostała specjalna nagrodę w szkole za osiągniecia sportowe, nie umiała sam siedzieć (SIEDZIEC a nie siadać) gdy miała 9 misięcy. Kiedy miała 11 miesięcy nie przejawiała najmniejszych chęci do raczkowania a stanęła pierwszy raz na nogi w swoje pierwsze urodziny. Zaczęła chodzić mając rok i 4 miesiące i jak widać nie przeszkodziło jej to bynajmniej w dalszym zyciu sportowym... Ćwiczcie spokojnie i niczym się nie przejmujcie. - STEF - przeciwnie. Nie w głowie mu inne osiągniecia, jak tylko "sportowe". Uczyć się nie zamierza. No cóż do wieku Rooneya czy Rinalda niewiele zostało (szybko zleci) i może się uda nie skończyć żadnej szkoły. Zastanawiam się tylko, jesli jakiś klub go kupi przed 18-tka to kto zgarnie forsę - nieletni czy rodzice... Pa, magda Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.07.04, 23:31 Hej! Witajcie Dziewczyny Długo mnie nie było, bo bylismy tydzień w Berlinie. Było cudownie!!! Ja spędzałam co prawda całe dnie na wycieczce studialnej, a Arek „robił” za baby sitter, ale każdy był zadowolony. Amanda dzika za moją chrześniaczką (prawie 2,5 roku). Super )) Tylko po powrocie nie możemy sie pozbierać. Mała marudna, chodzi po domu szukając Poli, zaczepia dzieci na spacerze i najlepiej byłaby cały czas przy cycku. Fakt, że tam nie było mnie całymi dniami, więc była bardzo stęskniona. Dzis po południu spędziła godzinę (!) przy cycku, bo inaczej nie dało sie jej uspokoić. Mam nadzieję, że to minie za dzień, dwa, bo inaczej cienko siebie widzę A tak w ogóle to bardzo się rozwinęła przez ten tydzień. Wstaje przy wszystkim, próbuje się puszczać, nauczyła się nowych „słów” w swoim języku. Mam wrażenie, że już wszystko rozumie, niestety rzadko słucha i potrafi zamanifestować swoje niezadowolenie - bardzo!!! Bardzo też wydoroślała. Gdzie się podziała ta mała istotka zależna całkowicie od nas?... Dziś odkryłam, że Mała potrafi pić ze słomki! Piłam sobie mały soczek i Amanda koniecznie chciała spróbować, byłam pewna, że nie popije, a tymczasem... Szybko wlałam jej soczek do kubka i dałam słomeczkę, poszło szybciutko! Ciągle cos nowego! Fajowo Magda, że z tatą ok. tak trzymać! Dzieki za słowa otuchy dla nas. Już po ponad tygodniu stosowania maści widzę rezultat, więc myślę, że będzie ok. Niestety okazało się, że w moczu sa bakterie, więc jesteśmy na furaginie, ale myslę, że szybko minie. Jutro znowu akcja zbierania moczu do badania. To naprawdę niezła zabawa. Jeszcze zwykłe badanie do woreczka to sie jakoś da, ale to na posiew bezpośrednio do pojemnika to była niezła walka. Tata osikany, mama też, nie mówiąc już o łóżku, a w pojemniku kilka kropel. Na szczęście wystarczyło i mocz był jałowy. Świat naprawdę zwariował . Ja podobnie jak Aneta myślałam, że to może pomyłka..., ale przyznał się, więc nie ma już złudzeń. Boję sie o przyszłość Amandy, bardzo... Wypoczywającym i wybierającym się na wypoczynek życzę dobrej pogody, pozytywnego ładowania akumulatorów i dużo radości z pierwszych wakacji z naszymi maluszkami! Zabuniek witaj w kraju! Ja tam Ci zazdroszczę tych upałów i bardzo chciałabym takie mieć w Polsce. Jak tak dalej pójdzie to znarnuja się wszystkie sliczne sukienki Duśki – jakoś na razie sie nie zapowiada, żeby można było wystapić w gołych nóżkach pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.07.04, 18:49 Cześć, Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za miłe słowa i pociechę. Oj przyda się bardzo. Magdo Ty to potrafisz naprawdę...Lepiej mi się jakoś zrobiło. A było źle, fatalnie. Od kilku dni chodzę po ścianach niemalże. Zaczęło się od wizyty u neurologa „z urzędu”, który stwierdził opóźnienie rozwojowe o trzy miesiące. Dostaliśmy skierowanie do poradni metabolicznej CZD no i czekamy na badania. Miła pani z poradni powiedziała, że czeka się obecnie około dwóch miesięcy i poprosiła o przesłanie pocztą skierowania. No i czekamy. Pani Zosia Szwiling leży w szpitalu, (nie mamy się komu poskarżyć nawet na tę neurolożkę, hech), więc postanowiłam, że wyskrobię kasę i pójdziemy prywatnie do doktor Szymańskiej, bo zwariuję od tego czekania... Może powie, że nie jest tak źle... Przepraszam za to bezładne pisanie, ale po prostu nie mam nawet siły na dobre zdania Dam wkrótce znać co i jak. PS. No i żeby nie było nam lżej, to Dominikanie zmienili zdanie i chrztu nie będzie A mnie to już wszystko jedno naprawdę. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.07.04, 22:18 MARTAEL, ta pracownia metaboliczna jest OK. Chodziła tam na konsultacje inna moja przyjaciółka z córcią, u której stwerdzili (tam właśnie) kolagenopatie (brak kolagenu lub coś w tym rodzaju, sorki, nie pamiętam). W niczym jej to nie przeszkodziło, po prostu była bardziej wiotka mięśniowo, ale w ogóle tego nie widać, bo ma dzisiaj 3 lata i wszędzie jej pełno. Rzeczywiście terminy są przygnębiające. A na mamę tej pierwszej, opisanej wcześniej przeze mnię panienki, dzis wygimnastykowanej 8 -latki, tez lekarze krzyczeli. "A ile jeszcze chce pani czekac?! Dziecko ma 11 miesięcy, nie raczkuje, a pani nic?!" Itd, itp. Jeżeli tak bardzo się niepokoisz to może udaj się do kolegów pani Zosi na Polnej Rózy... Swoją droga trzymamy kciuki za panią Zosię! Teraz nie masz, i nie ożesz mieć, dystansu do tego problemu, po takiej wizycie wydaje sie, że jest strasznie i dłużej nie wytrzymasz. Czas płynie, będzie ok i pomyśl, że tysiące matek i dzieci miały to samo a dziś juz o tym zapomnieli. Tak będzie i u Was. Całuję wszystkich bardzo mocno, znikamy na 2 tygodnie na Hel, do Kuźnicy. Jak stąd nie wyjadę to zwiariuję więc nie mam wyjscia, pa. Magda (zostawiam wszystkim mój tel na kontakt 501-730-690) Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Pozdrowienia znad Bałtyku 11.07.04, 14:15 Witajcie emamy!!! Zgodnie z zapowiedzią łączę sie przez komórkę, więc nie będę czytać tylko króciutko napiszę. Przenieśliśmy się wczoraj z Pogorzelicy i już mieszkamy w Darłówku. Szczegóły pobytu opiszę już z Poznania. Pogodę mamy w kratkę - chyba już każdą mieliśmy - deszcz, grad, słońce, wiatr... (nawet nie czuję jak rymuję) Ale nam pasuje. Jakby był upał, to nic by się nie dało zrobić, a tak to i spacery i na plaży byliśmy. Krzyś baraszkował na piasku, ale pierwsze wrażenie nie było najlepsze)) Wszystko jest ciekawe, a maluszek zmienia się nie do poznania. Każdy dzień przynosi nowe doświadczenia. Z Pogorzelicy przywieźliśmy piąty ząbek - górną dwójkę!!! Dzisiaj niestety opuszcza nas tatuś - przyjedzie znów w weekend, ale za to mamy już dziadków, tzn. moich rodziców. Pozdrawiam słonecznie i życzę dużo pięknej pogody!!! Polecam wyjazdy, bardzo maluszkowi służą. Zmienia się z dnia na dzień!!! Gorące buziaki dla wszystkich wrześniaczków i mamuś! Poczytam i napiszę więcej jak wrócimy. Za dwa tygodnie - szybko zleci. Gosia i Krzyś Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama do Marty :-) 11.07.04, 23:17 Hej! Marto trzymaj się, wierzę, że jest wszystko dobrze. W końcu oglądała ją pani Zosia i nie stwierdziła żadnych odchyleń neurologicznych. Jakoś jej wierzę, tyle dzieci oglada co dzień, że zauważyłaby napewno jakieś nieprawidłowości. Ja na Amandzie przekonałam się, że na wszystko przychodzi czas i dopiero jak sama wykombinuje, jak coś się robi to wychodzi jej naprawdę sprawnie. Ona też nie jest z tych, które wyprzedzają tabele rozwoju ruchowego, raczej robi wszystko nieco później niż średnia i ja oczywiście strasznie się denerwuję. Np. tak było z przewrotkami-po skończeniu piątego miesiąca nic, tak było ze wstawaniem, dwa miesiące temu radziłam sie rehabilitantki co z tym zrobić, że nie interesuje ją w ogóle stanie. A teraz od trzech tygodni, kiedy stanęła sama w łóżeczku nie moge jej powstrzymać, wstaje przy wszystkim, w mig nauczyła się kucać i bezpiecznie siadać, chętnie chodzi tez za rączki. Gucio też ruszy, pewnie potrzebuje jeszcze z tydzień, może miesiąc, albo dwa-przecież to bardzo krótko w porównaniu do całego życia, czy nawet dzieciństwa. Oczywiście sprawdź wszystko jeszcze u specjalistów, zrób badania w tej poradni metabolicznej, żeby być spokojniejszym. A właśnie, czy takie badania można zrobić tylko tam? Może gdzieś w mniejszej miejscowości są specjaliści a nie czeka się w takiej kolejce. Np. rezonans magnetyczny u nas w szpitalu powiatowym robi się w ciągu trzech dni, a w Gdańsku czeka się co najmniej miesiąc na to samo skierowanie, a wiem też, że laboratorium potrafi zrobić wiele specjalistycznych badań, jeśli jest takie zlecenie. Trzymam kciuki za Was w walce ze służbą zdrowia i przeciwnościami losu. A co do chrztu to zupełnie tego nie rozumiem. Na prowincji jakoś chyba łatwiej. Jeszcze nie słyszałam, żeby u nas ksiądz odmówił, najwyżej trochę pomarudził przy zapisach, poględził na naukach przed chrztem, że szkoda, że rodzice na chrzcie nie przyjmą komunii, itp. ale żeby odmówili nie słyszałam, a kilku znajomych było w podobnej sytuacji. To naprawdę niezrozumiała dla mnie praktyka, przecież powinno im zależeć na przyjęciu kolejnej owieczki do wspólnoty... Ech dziwny ten świat... pozdrawiam wszystkich cieplutko Basia Odpowiedz Link Zgłoś
martael Dzięki dziewczyny... 13.07.04, 12:10 Cześć, Fajnie mieć grupę wsparcia. Znów wielkie dzięki za słowa otuchy. Idziemy w czwartek do doktor Szymańskiej, zobaczymy... A Guciowi wychodzą ząbki. Po dolnych jedynkach - dolne dwójki. Górne jedynki czają się, ale iść nie chcą, skubane. Wypoczywajcie i korzystajcie z lata. Pozdrawiam, Marta, mama Gucia (8.09.2003) Odpowiedz Link Zgłoś
b.marta Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.07.04, 23:00 Witajcie po strasznie długiej przerwie. Najpierw naczekałam się na klawiaturkę, a teraz ledwie starcza mi czasu na ugotowanie obiadu Matylda rozszalała się na dobre ma od czerwca dwie dolne jedynki, a teraz górne idą łeb w łeb, biedactwo to podwójne ząbkowanie chyba nas wszystkich wykończy Byłyśmy u gastrologa był zachwycony Matyldą, powiedział że uwielbia takie pulchniutkie dzieci, najbardziej z młodymi ziemniaczkami . Po wymierzeniu i zważeniu Mati została podciągnięta pod siatkę 18 miesięcznej dziewczynki, jest dobrze rozwinięta ruchowo. Mamy podejrzenie od naszej pediatry o alergię, jednak gastrolog stwierdził, że nie podejrzewa u niej alergii i pozwolił dawać jej w końcu owoce, przede wszystkim truskawki, które Matusi wogóle nie smakują Możemy ją też w końcu przepajać, jednak tylko wodą (mineralną lub przegotowaną), wszelkie soczki i herbatki nadal mamy zakazane. A mała i tak nie ma ochoty na picie, chętniej by jadła. Jej dieta już się zmniejszyła, na jej wyraźne życzenie. Teraz zjada tylko 4 porcje dziennie: 2x kaszę 280ml i 2x zupę ok. 200ml, czasami podjada troszkę truskawek, czereśni i jagódek. Kruszyna ma jeszcze zakazane ciastka, słodycze, chipsy i hamburgery . I chociaż u gastrologa byli ze mną mąż i moja mama, to nie wzięli sobie tego do serca i mimo moich sprzeciwów czasami władują małej do rączki jakiegoś biszkopta, ech... Co do rozwoju ruchowego to Matylda już od kilku tygodni wstaje przy meblach i powoli zaczyna się przy nich przemieszczać. Niestety przy okazji ja mam więcej zajęcia, cały czas przy niej siedzę i pilnuję, żeby się nie przewróciła. Niestety czasami gdy nie jestem w stanie być przy niej kończy się to guzami i innymi rewelacjami. Ostatnio pannica poznała złą stronę posiadania ząbali. Raczkując za moją mamą do kuchni, zauważyła na przedpokoju szafę, postanowiła wstać i poślizgnąła się na tarakocie przygryzając sobie górną wargę. Krew lała się jak oszalała, a mała wyła u babci na rączkach (babcia nie zauważyła krwi), dopiero gdy wytarłam jej z buźki krew i przytuliłam uspokoiła się wypłakała: 'mamaa'. Buźka jej się nie zamyka non stop mówi tata, baba i dada (na dziadka), mama zazwyczaj tylko wtedy gdy trzeba się przytulić lub coś zjeść, eee na psa mojej mamy, i dodatkowo cały zestaw słów własnych. Gada do zabawek, mebli i wanny, a gdy jej mówię: nie wolno!, to wręcz się ze mną kłóci i zawsze musi do niej należeć ostatnie słowo... To chyba wszystko na temat diablicy A teraz troszkę do Was z tego co udało mi się zapamiętać Madziu fajnie, że u Was już lepiej, trzymamy dalej kciuki Zabuniek witaj w kraju, nareszcie jakieś normalne temperatury co? Witka miłego wypoczynku, no i gratulacje za egzaminy Gagarin zdrówka dla Piotrusia I Marto, trzymajcie się dzielnie. Matylda też została kiedyś uznana za upośledzoną umysłowo, poszliśmy na konsultację i okazało się to zupełną bzdurą, jednak zdają sobie sprawę co przeżywasz. Skonsultujcie koniecznie tą diagnozę. Wszystko będzie dobrze, trzymamy kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.07.04, 00:06 Cześć i czołem! Piszcie kobiety, bo tak pusto, już nie czytam co dwa dni a co trzy, żeby mieć co czytać!!!!!!!!!!! B. marto - wróciłaś, więc liczę na Twoje gadulstwo My też mamy za soba pierwszą krew – Grześ zagryzł sobie języczek uderzywszy brodą w twardą deskę od kanapy. W ogóle było wesoło. Mnie znów powaliła migrena, więc małym zajął się mąż. Nie było łatwo, bo on wprawdzie teraz pracuje chwilowo w domu, gdzie ma biuro, ale jednak pracuje. Dwa razy rzucał słuchawkę podczas rozmowy z konrahentem pędząc na ratunek Grzesiowi, gdy ten wspiął się w niebezpiecznych rejonach. Podczas tej afery z zagryzionym jęzorkiem mąż tak zaskowyczał. że ja ledwo żywa poderwałam się i popędziłam do nich. Kuba twierdzi, że miał już przed oczami złamaną szczękę co najmniej. A Grześ – pochlipał trochę a za chwilę już pogryzał na pocieszenie flipsy. Już głosniej płacze gdy próbuje coś na nas wymusić. A próbuje często i, o ile ja się na to nie nabieram (zbyt wielu mam pacjentów, których jedynym problemem są rodzice nie umiejący stawiać granic), to tatuś – wszystko synkowi daje na widok najmniejszej podkówki. Nie daje też rady wyjść ze sklepu dziecięcego bez jakiegoś drobiazgu dla synka. A mały znienacka nauczył się sam klaskać w dłonie i to na polecenie “brawo, brawo”. A, że nie ma ochoty chodzić spać wieczorem, to po włożeniu do łóżeczka – natychmiast wstaje i stoi tak do 22.30 klaszcząc i śpiewając coś po swojemu. Łóżeczko ostatnio ciągle wyjeżdża na środek pokoju, bo Grześ łazi w środku dookoła i chwyta wszystko co w zasięgu ręki. Nabyliśmy dziś porcję zabezpieczeń na szuflady, jutro próba ich skuteczności. Przy okazji okazało się, że z Grzesiem już nie należy odwiedzać sklepów z akcesoriami dziecięcymi, bo dostał ataku histerii na widok zabawek i ubranek. Co do chrztu - to na prowincji faktycznie chyba łatwiej, bo np. nasz kolega został ojcem chrzestnym dziecka pary, która nie ma ślubu i on sam też uprzedził księdza, że nie przystapi do komunii św. i nic się nie stało. To dziwne, co? Stolica powinna być bardziej wyzwolona Cytat z SMS od “plażującej” Karolki – “U nas deszczowo ale nie przeszkadza to małej w doskonaleniu chodzenia i wykańczaniu rodziców” I tym pozytywnym akcentem kończę.Pa Aneta Aha, jeszcze raz zapraszam do “odwiedzenia” mojej bratanicy, która za 5 dni skończy już miesiąc (już mam dla niej z tej okazji kilka prezencików ale o tym sza). Gabrysia Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.07.04, 00:08 Nie skopiował się adres do Gabrysi-Kaprysi. Zapraszam jeszcze raz: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14003829 Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
b.marta Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.07.04, 21:41 Hej, mogę tylko pisać wieczorkiem późnym, mała śpi, a mężuś w pracy. Jednak nie zostało mi dużo tych wieczorków, tylko do końca tygodnia, w przyszłym już Andrzej ma inną zmianę, więc nie wiem czy uda mi się coś wygospodarować Ale, żebyście miały co poczytać to popiszę co u nas dzisiaj Z samego rana mała obudziła się z płaczem, a nawet można powiedzieć, że ze skowytem, straszne. Utulałam ją na rękach i przyszła moja mama. No i cóż, służba zdrowia , zaraz stwierdziła, że mała źle oddycha i znowu ma chyba zapalenie oskrzeli. Więc poleciałyśmy jak szalone 2 km na piechotkę do przychodni. Na szczęście była nasza pani doktor , pochwaliła moją nową fryzurę, Matyldy krągłości, pogadała 'po fachowemu' z moją mamą i wzięła się za badanie diablicy. Bardzo dokładnie wysłuchała co małej w płucach gra, zajrzała do dzioba 2x i stwierdziła, że kruszyna jest zdrowa jak ryba. A te płucne odgłosy to przez ślinę, która może jej źle spływać, a wydzielana jest ponad standard (nawet jak przy ząbkowaniu) i mała dlatego czasami pokasłuje. Dostałyśmy Viburcol na poskromienie złośnicy wieczorem i mamy się zgłosić gdyba łobuz bardziej zaczął kasłać. Wróciłyśmy do domku i prawie cały dzień trzymałam ją na rękach i śpiewałam przeboje Fasolek. Mąż bardzo ubolewał i prosił, żebym nie niszczyła dziecku słuchu, kochany jest . Jestem umęczona, dobrze że Matylda schudła bo chyba bym nie wyrobiła , te krótkie przerwy, które sobie robiłam skończyły się trzema nowymi guzami na głowie. Kumpel się wczoraj śmiał, żeby małej kask zakładać i chyba będziemy musieli tak zacząć robić, bo niedługo zabraknie jej miejsca na guzy Matylda też jak chce coś wymusić to wrzeszczy na nas. Dzisiaj wyjęła z szafki w kuchni spaghetti i bawiła się całe 15 minut, gadała do klusek, wysypała wszystkie z torebki a na koniec pięknie je połamała, więc po skończonej zabawie mamusia pozamiatała i wywaliła ulubione jedzonko tatusia do kosza Co do pracy w towarzystwie Matuśki, to mi się niestety nie udało, łobuziara non stop albo coś gada, albo wrzeszczy, więc rozmowy przez telefon zupełnie odpadają. Myślę, żeby poszukać jakiegoś dzieciaczka do opieki, tylko na razie nie ma chętnych, ponieważ mam własne dziecko i 'cudzym' nie będę się zajmowała. Nie wiem, ja bym wolała, żeby Mati była w małej grupie rówieśników, niż sam na sam z nianią, mogłaby się oswoić z innymi dziećmi, no i w końcu przestałaby wymuszać zainteresowanie, jednak na pewno zdania na ten temat są podzielone. Będę szukać dalej. Co do sklepów to na razie mamy z głowy, Matylda jest bardziej zainteresowana zwracaniem na siebie uwagi klientów i sprzedawców, niż zabawkami. No ale co się dziwić skoro w domu tyle fajnych zabawek - kable od komputera, makarony, bandaże, plastry i całe mnóstwo części komputerowych, ach i pyszne buty rodziców Co do chrztu, to my jeszcze nie chrzciliśmy małej i też nie wiemy jak to będzie. Andrzej miał problemy, żeby zostać chrzestnym, bo w zeszłym roku nie przyjęliśmy księdza (mąż był w pracy, a ja u dentysty). Niby prowincja, ale ja się wcale nie będę przejmować i po prostu im powiem, że mi łaski nie robią, bo zaoszczędzę kupę kasy, a dziecko i tak w końcu ochrzczą. Tylko rodzina mnie posieka Odnośnie klaskania to Mati w ogóle nie ma na to ochoty, chociaż słyszałam, że to pożyteczna umiejętność, uczy równowagi czy coś takiego. Ja pokazuję małej, uczę, proszę, a ona i tak woli klepnąć mnie w twarz niż siebie w rękę. Chociaż czasami mnie to nie dziwi, bo jeżeli miałaby to robić z takim samym zaangażowaniem to by jej obie łapki spuchły . "Papapa" robi jednak w bardzo specyficzny sposób, macha do siebie i mówi: 'papa tata'. Zaczęła któregoś pięknego dnia jak tatuś wychodził do pracy i zrobił jej przed buźką papa, i też jej nie mogę oduczyć tego machania do siebie. Trudno będzie inna Ach, i mam jeszcze jedno pytanie do mam, które już od jakiegoś czasu nie karmią piersią. Otóż ja nie karmię już od 7 miesięcy, jednak nadal mam pokarm, nie robią mi się guzy ani jakieś zastoje, w ogóle jak mała przestała ssać nie miałam problemów z guzami, jednak chyba powinien ten pokarm już zaniknąć po takim czasie. Pytam Was, bo do ginekologa idę dopiero w sierpniu, a mąż ostatnio mi przypomniał o tym, że nadal mam mleko. Ogólnie mi to nie przeszkadza, tylko raczej dziwi, może Wy mi coś poradzicie przed sierpniem Anetko, Gabrysia jest cudowna, śliczna mała kruszynka. Gratulujemy szczęśliwym rodzicom a w szczególności bardzo dumnemu tatusiowi, całuski w mały, zadarty nionio )) Odpowiedz Link Zgłoś
emi23 Wielki powrót 15.07.04, 00:57 Witam wszystkie emamy i kochane dzieciaczki bardzo gorąco. Przepraszam, że tak nagle zaginęłam w eterze, ale miałam sesje przed sobą i mnóstwo nauki. Teraz jest już po i mam to z głowy. Za to praca domowa w postaci 500 postów do nadrobienia to nie lada wyczyn. Gratuluję ciągłości. Jędruś obecnie ma 76 cm i 10,5 kg. Jest uroczy, kłóci się ze mną i strasznie gryzie, szczegónie najbliższych (podobno oznacza to, że dziecko ma zaufanie, osobiście wolałabym inną formę wyrażania tego). Ostatnio niestety Jędruś po raz pierwszy zaliczył podłogę. Leżał ze mną, a mi sie trochę przysnęło. Nagle obudziło mnie wielkie łup i płacz, ale mocno się nie uderzył bo szybko przestał płakać. Co do jedzenia to nadal ma apetyt i aż chce się go karmić. Od kilku dni zaczął raczkować i kojec przestał być wystaczający dla młodego odkrywcy, za to szafki i owszem. To tyle w szybkim skrócie. Obiecuję, że teraz będę częściej się odzywać niż raz na trzy miesiące. Jeszcze raz wszystkich gorąco polecam, a w szczególności nowe emamy i ich pociechy. Emi i Jędruś Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Wakacyjne pozdrowienia 15.07.04, 16:37 Witajcie Dziewczyny, strasznie sie za Wami stęskniłam Grzecznościowo udostepniono mi komputerek więc króciutko... Nad morzem leje i leje Pogoda do bani. Tęsknie za słonkiem i wygrzewaniem się na plaży, ale nie będzie mi to chyba dane w tym roku Dominika trenuje chodzenie. Zaczęła stać bez trzymania - na razie tylko parę sekund, ale zawsze cos... U nas szykują się wielkie zmiany, ale napisze więcej po powrocie do domku...Jeszcze mam dwa tygodnie urlopowania, może słonko wreszcie wyjdzie i poświeci dla nas Przesyłam wakacyjne całusy Karolina Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: Wakacyjne pozdrowienia 15.07.04, 19:41 Ja też szybciutko znad morza... U nas - pod Kołobrzegiem - na szczęście nie leje. My z Pawłem nie przepadamy za upałami, więc jak dla nas pogoda jest OK. Jak na razie wystarcza nam, że możemy zdjąć buty i zanurzyć stopy w piasku... Piotruś, dziecię gór, zachwycony "wielką piaskownicą" czyli plażą, pierwszy raz od narodzin ma świetny apetyt i przesypia prawie całe noce. Robi już samodzielnie kilka kroczków - od mamusi do tatusia, ale i tak po piasku woli zasuwać na czworaka. Marto kochana trzymam, kciuki za dobre wiesci - jestem pewna, że wszystko będzie dobrze. Ja nauczona doświadczeniem, przestałam ślepo wierzyć w to, co mówią lekarze (niektóre z Was pamiętają, jak nam neurochirurg powiedziała, że Piotruś ma mniejszy mózg, a dwa miesiące póżniej - ta sama lekarka stwierdziła, że jak on ma małogłowie to ona jest primabaleriną...). Mój chrześniak też nie garnął się ani do siedzenia, ani do chodzenia, a potem wszystko nadrobił i jako trzylatek śmigał po stokach na nartach aż miło... B.Marta, Emi dobrze, że jesteście z powrotem, bo bardzo nam Was brakowało. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam równie udanych wakacji jak nasze. Odpowiedz Link Zgłoś
martael Kraina pełzaków. 16.07.04, 10:31 Cześć, Najpierw wiadomości dobre: Gucio zaczął pełzać do przodu. Jest tym tak podekscytowany, że nie może spać - pełza. Po przebudzeniu (śpi z nami) łazi po nas i usiłuje zejść z łóżka - dobrze, że mamy niskie (właściwie to materac rozłożony na podłodze). Z uśmiechem zdobywa mieszkanie: kuchnię, pokój Lidki, łazienkę i włazi w różne zakazane miejsca. A teraz wiadomości z "placu boju": Wczoraj mieliśmy wizytę u neurologa i jest nie tak źle. Stwierdziła, że Gucio ma po prostu bardzo mocno obniżone napięcie mięśniowe, a takie dzieci dużo wolniej rozwijają się ruchowo, co jest w pełni uzasadnione - gdyby wcześnie siadały i stawały na nogi wykrzywiałyby im się kości i kręgosłup. Poza tym z rozwojem jest jak najbardziej w porządku i nie ma powodów do niepokoju (ostatnio czytałam wszystko o porażeniu mózgowym i strasznie się bałam ). Niestety nie wiadomo skąd się wzięły te problemy Gucia (nie miałam żadnych problemów w ciąży ani podczas porodu), więc trzeba przeprowadzić badania dodatkowe: na cytomegalię , jakieś próby wątrobowe, zawartość wapnia i fosforu i jeszcze jakieś, którego nie potrafię teraz rozszyfować. Pewnie takie badania moglibyśmy przeprowadzić w CZD, ale okazało się, że można zrobić je też prywatnie w laboratorium na Wilczej. Fajnie, tylko ciekawe ile kosztują... Mamy teraz cholernie dużo wydatków. Okazało się, że chrzciny jednak dojdą do skutku (brrrr...). Polecono nam interwencję w kurii, ale nieoczekiwanie zgodził się (jednak!) proboszcz w naszej parafii. Mój mąż niezłą tam wydeptał ścieżkę... Straszny niesmak mi pozostał po tych nieprzygodach z księżmi i chrzcinami. Proboszcz gderał Szymonowi znów bitą godzinę i ostatecznie zgodził się zanotować nas jako niewierzących i ochrzcić dziecko. Nałożyli na nas też jakąś chyba specjalną opłatę, bo 200 zł za same chrzciny wydaje mi się chorą sumą. A przynajmniej w naszej sytuacji: jedna osoba pracująca, chore dziecko i kredyt do spłacenia. Z przyjęciem na kilka osób - dziadkowie, my i chrzestni - i strojem dla Gucia pęknie nam tysiąc jak nic (( Mimo wszystko optymistyczniej - pozdrawiam. Wypoczywajcie. PS. U nas klaskanie w rączki jest już od dawna przebojem lata. Gucio najpierw klaskał naszymi rękoma a teraz robi sam plaś plaś i cieszy się jak szalony. Wystarczy powiedzieć "brawo brawo" a już sobie klaszcze. PS2. Świetnie dziewczyny, że piszecie. Oby tak dalej. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.07.04, 22:29 Hej! Jakie miłe wiadomości!!! Super Marto, tak trzymać Gucio! Zobaczysz z następnymi umiejetnościami tez będzie podobnie, nagle czegoś sie nauczy, a wtedy jak szalony powtarza do upadłego. Cały czas mnie to zdumiewa... Dzis spotkałam kumpelke ze szkoły rodzenia, jej mała juz chodzi! I tez ruszyła nagle, pewnego dnia zrobiła pare kroczków i od nastepnego odwaznie śmigała juz po pokoju – to niesamowite! No a cena chrzcin to rzeczywiście chyba specjalna, u nas 50 zł i wydaje mi sie to zupełnie wystarczające! Karolka, Aga jak zazdroszczę urlopu... My dopiero we wrzesniu, ale wszystkie będziecie już po odpoczynku, a ja ruszę!!! W przyszłym tyg też wyjeżdzam do domku nad jeziorem i mam nadzieję, że nie będę musiała dogrzewać sypialni przed snem, bo do tej pory.... ech szkoda gadać co za lato Najgorzej, że męczy mnie cały czas praca nad doktoratem. Nie moge się zebrac w sobie i bardzo licze na to zaszycie sie w lesie i spokojne zebranie myśli. Jak sie nie uda to chyba wpadne w depresję Karolka co to za tajemnicze wielkie zmiany u Was? Umieram z ciekawości! Ale tak w ogóle podbudowali mnie ostatnio studenci. Własnie kończę praktyke terenową z młodymi adeptami architektury (po I roku studiów) i było bardzo sympatycznie. Szkoda, że nie mogłam z nimi mieszkać tylko dojeżdżałam kilka km, ale i tak było fajowo. Przypomniałam sobie tamte czasy, jak było beztrosko, imprezowo, wesoło, ale też jak to było dawno Zebrała się fajna grupka ludzi i juz sie cieszę na zajęcia z nimi w przyszłym semestrze. Fajnie, że jesteście, jakos przetrwamy ten martwy sezon wakacyjny, a potem napewno wrócimy do wczesniejszej aktywności. Liczę na to! papa basia Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST i bardzo rozrabia !!! 19.07.04, 18:42 Cześć, Ja mam szczere chęci coś wuskrobać ale nie zawsze mi się udaje. Od 4 tygodni zastanawiam się gdzie się podział ten spokojny Maciuś? Chyba nam go ktoś podmienił i zostawił rozbrykanego, ciekawskiego świata chłopczyka, którego trudno upilnować. Cały czas atakuje zasłonki i firanki bo uważa,że bez nich byłoby ciekawej, listwa przypodłogowa też jest źle przykręcona więc trzeba ją oderwać, no i wszelkie zwisające kabelki też są w zagrożeniu. Na podłodze też mu się już za bardzo nie podoba więc kombinuje czego się tu przytrzymać i stanąć na równe nogi. Uff !! Długo by można było pisać co ten chłopak w ciągu dnia potrafi wyczyniać. Cieszę się że Gucio też zaczyna brykać. Fajnie, że są wakacje i część dziewczyn z dzieciaczkami próbuje odpoczywać. Podobno pogoda ma się poprawić, ale cichooo bo usłyszy i się rozmyśli. Właśnie za oknem pada deszcz. W ubiegły czwartek byłam u lekarza z Maciusiem tak dla kontroli i okazało się, że ten mój łobuz waży tylko 8500 g , mierzy 75 cm. Troche sie zmartwiłam czy aby nie za mało waży ale lekarka powiedziała ,że nie mam się czym przejmować bo jest zdrowy a przytyć mu jest trudniej bo się dużo rusza. Pocieszam się, że przynajmniej lżej jest nam go nosić na rękach. Poza tym marzę o 4 godzinach snu w nocy bez przerwy. Maciuś budzi się na cycusia co 2 h czyli tak jak przez pierwsze 5 m-cy swojego życia. Bywało już lepiej. Do tego budzi się o 6.00. Jak wstaje do pracy to jest ok, mam żywy budzik ale w wolne dni to już nie daje rady. Czasami udaje mi się obudzić tatusia i obu wygonić z sypialni, żeby mieć jescze chociaż godzinkę snu. Kończe i pozdrawiam gorąco. Trzymajcie się ciepło i zdrowo! Odpowiedz Link Zgłoś
ewanka Wakacje w sierpniu 20.07.04, 08:06 Powiedzcie mi kochane mamy, gdzie najlepiej wybrać się z maluszkiem na wakacje. Czy macie jakieś sprawdzone kwatery? Chcemy jechać w 1 połowie sierpnia na 2 tygodnie i wolelibyśmy nie ryzykować dziwnego lokum. Wyjeżdżając samemu można się zawsze przenieść jak przestanie odpowiadać, ale 10 miesięczne dziecko wymaga ciut innych warunków niż dorosły człowiek. Może macie jakieś doświadczenia z odbytych już wojaży? Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo słońca tym, co jeszcze się plażują! E. Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Wreszcie lato (jak długo?) 20.07.04, 22:54 Witajcie! Hehe, b. marta – wiedziałam, że możne na Ciebie liczyć w kwestii objętości korespondencji. Co do śliny – to Grześ też bardzo obficie (na spacery głupio zakładać śliniak więc paraduje w chusteczkach po kowbojsku zawiązanych pod szyją), choć od paru dni jakby mniej. Kaszel też był przy tym dość uporczywy. Co do kasku – znalazłam fajne, rosnące wraz z obwodem główki za (bagatela) 145 PLN. W związku z tym, że Grześ próbuje ostatnio stawać bez trzymania oraz np. skakać z kanapy prosto do wiaderka z zabawkami i różne takie wizja kasku kusi. Co do wrzasków – Grześ coraz głośniejszy i bardziej zdecydowany i już czekam na pierwsze histeryczne rzucanie się z wrzaskiem na podłogę!!!!!! Co do Twoich poszukiwań pracy – myślę, że ludzie mogą się obawiać, że trudno zajmować się naraz taka ruchliwą parką i uszczerbki na ciele gotowe. My z mężem zajmowaliśmy się kilka godzin synkiem przyjaciół młodszym od Grzesia o 2 miesiące i jak mali panowie obaj zaczęli dawać czadu to byliśmy nieco zdezorientowani. Ale miewają ludzie bliźniaki i dają radę. Więc - powodzenia! Co do pokarmu – może pij jakieś ziółka na zatrzymanie laktacji – zajrzyj na forum „karmienie piersią”, tam na pewno cos znajdziesz. Dzięki za pozdrowienia dla Gabrysi. Cycara z niej straszna i niestety dość płaczliwa (trudno znaleźć przyczynę). Martael – super gratulacje dla pełzaka. Zrób szybko te badania, będziesz wiedziała czego się wystrzegać przy następnej ciąży. A i chyba lepiej znać przyczynę guciowych problemów (ja do tej pory zastanawiam się dlaczego Grześ nie chciał ssać parę dni po urodzeniu i dlaczego doszło do wychłodzenia jego organizmu). A 200 zł za chrzciny to karygodne zdzierstwo!!!!!!!!!Nie dało się wynegocjować? Po prostu świństwo!!!!!! Szanowna Reszto – fajnie, że się pojawiacie! Grześ ostatnio jest intensywnie edukowany przez moja mamę i chyba za często nagabywany, bo jak się za bardzo nie skupi to „brawo”, „jaki Grześ duży” i „gdzie są Grzesia nóżki” zlewają się w jedną całość. Musi być na spokojnie i nie za często, bo mało robi wtedy „na odwal”. Ale ostatnio za pomocą „brawo” i „jaki duży” usiłował zwrócić na siebie uwagę a) dziewczynki w sklepie, b) bociana, który usiadł na pobliskim dachu. W obu przypadkach bezskutecznie. A mówić Grześ lubi teraz mówić tylko „NENENE”, bardzo zdecydowanie i z pretensjami. Jeszcze chciałam spytać o spotkanie nadmorskie 1 sierpnia. Kto jest chętny? Kto? Kto? I gdzie? A na jutro wybieramy się całą rodzinką do Kuźnic na spotkanie z Magdą, Stefem i Agatką. Fajnie, co? Pozdrawiam wakacyjnie (Grześ od 3 dni bez rajstopek!!!!) Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 MARTAEL! 21.07.04, 00:35 Marto! Chętnie wymienię z Toba doświadczenia na temat "globalnie niższego napięcia mięśniowego". Moje obydwa chłopaki to mają. Niestety nie dam rady napisać wszystkiego tego co chcialabym Ci przekazać. Jeśli masz ochotę na pogawędkę to przyśli mi na dziadula@op.pl numer telefonu do Ciebie. Postaram sięzadzwonić i pocieszyć. Bartkowi świetnie robi jazda konna. To naprwdę super sprawa przy hipotomii. Czekam. POzdrawiwm Was wszystkie Wrześniowe Mamy gorąco! ))))))))))) agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Pozdrowienia od Magdy 22.07.04, 23:14 Cześć kobiety! Wrócilismy 1,5 godziny temu ze spotkania z Magdą. Poprosiła mnie o słówko dla Was. Właśnie kończą pobyt nad pochmurnym morzem w gronie przyjaciół. Stef super wesoły facecik próbował nawiązać nic porozumienia z moim mężem, Grześ został zaczarowany przez Agatkę. Zadziwił nas fakt, że mali panowie zaczęli wydawać bardzo podobne okrzyki, tak, że trudno było sie zorientować, który to. Grześ oczywiście, jak zawsze w towarzystwie, zachowywał się jak anioł i przy żywiołowym Stefie wyglądał na flegmatyka (pozory mylą). Bardzo mnie cieszą nasze forumowe spotkania (Magda dopytywała sie co słychać, bardzo ucieszyła się z postępów Gucia), mam nadzieję na więcej. Mąż namówił mnie (i Grzesia) na towarzyszenie mu w podróży na weekend do Krakowa i jutro po 15-tej wyruszamy. Pewnie niestety nie uda się z nikim spotkać, bo, poza tym, że Gagarin na urlopie a Renata milczy, to podróż w każdą stronę zajmie nam z 10 godzin, więc czasu na spotkanie byłoby niewiele a jeszcze chcemy odwiedzić rodzinę.Może nastepnym razem. Trochę sie tak długiej podróży obawiam. Grześ będzie pierwszy raz podróżował w nowym (choć używanym) "dorosłym" foteliku. Ale co tam - na pewno będzie fajnie. A ulubiona krakowska ciotka i Kuby babcia będą miały miłą niespodziankę. A ja namiastkę urlopu. Uściski. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
ulam77 Witajcie! 23.07.04, 08:38 Hej! Codziennie zaglądam na nasze forum, a tu cisza... Jak nic "sezon ogórkowy" Ewa237 ty chyba masz w domu mojego Maciusia: "Cały czas atakuje zasłonki i firanki bo uważa,że bez nich byłoby ciekawej, listwa przypodłogowa też jest źle przykręcona więc trzeba ją oderwać, no i wszelkie zwisające kabelki też są w zagrożeniu. Na podłodze też mu się już za bardzo nie podoba więc kombinuje czego się tu przytrzymać i stanąć na równe nogi. Uff !! Długo by można było pisać co ten chłopak w ciągu dnia potrafi wyczyniać.... Poza tym marzę o 4 godzinach snu w nocy bez przerwy. Maciuś budzi się na cycusia co 2 h czyli tak jak przez pierwsze 5 m-cy swojego życia. Bywało już lepiej. Do tego budzi się o 6.00. Jak wstaje do pracy to jest ok, mam żywy budzik ale w wolne dni to już nie daje rady. Czasami udaje mi się obudzić tatusia i obu wygonić z sypialni, żeby mieć jescze chociaż godzinkę snu." Zgadza sięwszystki: fitanki, kabelki, listwa, budzenie i spanie - w s z y s t k o !!! Jedyna drobna różnica to taka, że mój Maćko budzi się na butlę co 2 godzinki (z nie na cyca ), chociaż ostatnio przestał pić mleko i przerzucił się na soczki i herbatkę. Właśnie - czy ktoś może mi powiedzieć, czy mleko jest naprawdę niezbędne w diecie młodego człowieka? Maćko od tygodnia na mleko mówi "bleee". Nie chce pić i już! Tydzień temu w czwartek po południu Maćko dostał gorączki. Zabrałam go do przychodni i po wizycie u ogólnej i laryngologa okzało się, że ma zapalenie uszu. Przez cały tydzień dostawał bolące zastrzyki w pupę - 2X dziennie. Zniósł to dzielnie i widać było, że z każdym dniem wraca do zdrowia. A było naprawdę nieciekawie, bo o 3 w nocy z czwartku na piątek (z 15*07 na 16*07)kąpaliśmy go w zimnej wodzie by zbić temperaturę (powyżej 39*C było...) Teraz Maćko bryka za zdwojoną siłą, jakby chciał nadrobić te kilka dni niemocy... Wczoraj otrzymaliśmy smutną wiadomość. Kolega z dzieciństwa mojego męża zginął w wypadku samochodowym. Piotrek jechał razem z bratem i ojcem. Zderzyli się z tirem. Ojciec też nie przeżył, a brat znalazł się w szpitalu. Piotrek 2 miesiące temu ożenił się, a niedługo na świat przyjdzie jego dziecko.... Tragedia. Zasmuciłam na koniec, ale nie potrafię przestać o tym myśleć. Ula - zasmucona mama Macia (12*09*2003) Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Wróciłam... 23.07.04, 08:51 Gagarin już w domu... Oj, Aneta nie zazdroszczę Ci tej podróży... Nasza wyglądała koszmarnie i obiecaliśmy sobie z Pawłem, że już nigdy więcej... Na kolejne wakacje lecimy samolotem... Piotrek nienawidzi fotelika, wściekał się, wił jak piskorz, co rusz trzeba go było wyciągać. W dodatku cały czas był spocony i wypił chyba ze dwa litry płynów. W domu byliśmy o północy, wykąpaliśmy małego i rozrabiał do trzeciej, po czym zasnął i obudził się o szóstej... Na szczęście Piotruś "przywiózł" znad morza dobry apetyt, mam nadzieję, że już mu tak zostanie. Aneta, szkoda, że się nie zobaczymy, dzisiaj akurat jedziemy do Krakowa... Pobyt nad morzem przywiódł mnie w końcu do poważnej refleksji nad moim wyglądam. Nieszczególna pogoda wcale mnie nie martwiła i tak nie miałam zamiaru prezentować moich rzekomych wdzięków. Jeszcze by ktoś zadzwonił po Greenpeace, że nad Bałtykiem wieloryba wyrzuciło... Pawel oczywiście codziennie odbierał co najmniej dziesięć służbowych telefonów i co rusz latał do laptopa, żeby się połączyć z internetem, bo wiadomo, gdyby wyłączył na kilka dni komórkę i nie aktualizowal strony www, po powrocie zastałby same zgliszcza... Jeżli jest więcej takich pracowników, jak mój mąż, to może rzeczywiście niebawem będziemy mieli drugą Japonię... Brrr... Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: Wróciłam... 23.07.04, 09:30 Hej Gagarin! Nie strasz mnie, bo nie pojadę a zdecydowałam się po dłuuuuuuuugim namyśle. Grześ poprzednią podróż (do Poznania) zniósł dzielnie. Teraz będziemy jechac dwa razy dłużej ale mały nawet lubi. GDYBYŚ BYŁA W KRAKOWIE JUTRO PO POŁUDNIU ALBO W NIEDZIELE PRZED TO MOŻE CHOĆ NA KRÓTKO MOZNA BY SIĘ ZOBACZYĆ!!!!!!!PODAJ MI NA abepe@gazet.pl numer komórki albo telefon domowy!!! Muszę uciekać. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
enta1 Re: Wróciłam... 24.07.04, 16:23 ja też wróciłam! witajcie kochane dziewczyny! przepraszam że nie pisałam tak długo ale... same wiecie jak to jest. praca, kuba, dom, a tu panie lato i wakacje więc urlopik (tylko tydzień, buuu) i tak mi jakoś zleciało. mam milion postów do przeczytania więc tylko daję teraz znak życia zdopingowana przez wizytę anety w krakowie. abepe - jeśli przeczytasz ten post podczas pobytu w grodzie kraka to jestem w księgarni przez sobotę i niedzielę (11-21), rynek główny 12. zapraszam pozdrowienia i całuski dla wszystkich jak uzupełnię zaległości napiszę więcej pa pa renata Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Wróciłam... 26.07.04, 15:27 Cześć, Ja też jestem, chociaż żyję ledwo... Jesteśmy po chrzcinach, imprezach i różnych nieprzygodach. Zasmuciłam się też końcówką listu Uli. To takie okrutne - to życie (. Dwa tygodnie temu moja teściowa cudem uszła z wypadku: połamane żebra i przebite płuco, ale w tę niedzielę dzielnie pojawiła się na chrzcinach wnuka (!). Gucio ceremonię zniósł dość dzielnie, pomimo upału i niewyspania. W kościele zasnął, wyrażając swoje niezadowolenie nader wyraźnie. Głośno zaprotestował też przeciwko zimnej wodzie, którą polał go ksiądz, a potem już spał, spał, spał i obudził się dopiero w domu. Agago - dzięki za propozycję. Napiszę Ci maila i pogadamy - mam telefon i GG - do wyboru do koloru. Od dwóch tygodni chodzimy na basen - Gucio jest zachwycony i wydaje mi się, że pływanie dobrze na niego wpływa. Jakoś tak poweselał. W wodzie dobrze sobie radzi i pracuje nóżkami. W ogóle bardzo się zmienił odkąd pełza - naprawdę jest już bardzo kontaktowy. Wydaje się nam, że wszystko świetnie rozumie. Trochę z Guciem chorujemy oboje niestety - jakaś infekcja przykra w te upały. Ale najgorzej nie jest - Cebion, Wapienko i Eurespal + krople do nosa. Jutro - pojutrze powinien być zdrowy. Zrobiliśmy też już część badań zaleconych przez dr Szymańską - wszystkie wyszły w normie - byliśmy z nimi u pediatry. Czekamy na wizytę w CZD. Termin niestety dopiero pod koniec września. Czekamy i jesteśmy dzielni Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie, Przesyłam całusy i Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wróciłam... 26.07.04, 19:24 Witajcie, wakacje skończone, pogoda jak zwykle nie dopisała, ale ogólnie dobrze,że wakacje sie odbyły Dominika przez 3 tygodnie zrobiła sie strasznie ruchliwa. Zaczłęa samodzielnie stać i robi pierwsze, niesmiałe kroczki w kierunku rodziców. Rozgadała się tez ostatnio bardzo. Potrafi bardzo mocno zaprotestowac jak sie jej cos nie podoba, krzyczy wtedy i wymachuje łapkami... Jak mała małpka pokazuje "brawo", całuski, papa i tańczy Do perfekcji opanowała chwyt pensetkowy i zbiera z ziemi każde, nawet najmniejsze kawałeczki. Martoel, głowa do góry. Gucio wszystko nadrobi Dominika nie ma zamiaru np. wkładac kubka w kubeł, ani obręczy na patyk. Zaczyna się denerwowac przy tych zabawach strasznie. Kubeczki i obręcze latają po całym mieszkaniu, a ona krzyczy. Klimat morski, wpłynął na nią tak pozytywnie jak na Piotrusia Gagarina Mała je takie ilości, że troszkę mnie to przeraża. Domaga się jedzenia nie pakowego. Ostatnio zaserwowałam jej parówki - morlinki. Zasmakowała i stało sie hitem żywieniowym. Smakują jej tez maliny, brzoskwinie i lody....Z lodami to mamy problem wielki, bo teraz to spokojnie już lodów nie zjemy. Dominika musi miec najlepiej swojego, i dostawać go w takim tempie jaki akurat jej pasuje. Tajemnicze nowości to nasza przeprowadzka. Pawel dostał pracę w Zielonej Gorze. Na razie przeprowadzamy sie tam na 3 miesiące, a póżniej zobaczymy jak mój mąz sie spodoba... Chętnie bym sie spotkała nad morzem, ale w obecnej sytuacji jest to niemożliwe. Skracalismy urlop, żeby Paweł był jak najkrócej sam w Zielonej Gorze Pozdrawiam urlopowiczki i życzę słonka. Tym co w domku już przebywają, życze pogody ducha Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Wróciłam... 26.07.04, 19:29 I my takze wróciliśmy. Było zimno ale wesoło. Plaza i morze fascynowały Stefa i Agate, mogłam nawet chwilami sobie poczytać. Opieka nad dwójka dzieci bez wszystkich "warszawskich obciążeń" to istny relaks. Wracałam też z nimi sama samochodem, Stef chyba wiedział, że nie ma wyjscia i był grzeczny jak anioł. Stawaliśmy tylko 2 razy. Jak wiecie, za nami batrdzo miłe spotkanie. Grześ oczarował mnie czarującymi oczami i grzecznością. Siła spokoju. Rodzice mogą go zaberać na przyjecia do angielskiej królowej. MARTAEL - WIELKIE gratulacje dla Gucia. Bardzo się cieszę, bo juz bardzo był Ci potrzebny taki dobry sygnał. Traz juz możesz spokojniej czekać na ciąg dalszy. A co do chrztu to....widzę, że póki co duzo zaoszczędziliśmy. Witajcie wszystkie dawno "nie czytane" mamy. Bardzo miło, ze znowu jesteście. GAGARINIE. Wiem, że nocne podróżowanie tez zawiodło, ale moze powinniście więcej ćwiczyc na codzień? Ja woże mojego Stefka regularnie na małych dystansach. Całusy. W piatek ruszamy dalej, tym razem z tatą i na południe - do Chorwacji (ale też samochodem) Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Wróciłam... 27.07.04, 11:14 Cześć, Oj świetnie, że się pokazujecie. A mi się śniła dzisiejszej nocy Kasia Czarka77 i Natalka. Gdzie Ty Kasiu jesteś? Pokaż się, choć na chwilę... Enta, ale Cię dawno nie było... Oj Magda, ale zazdroszczę Wam wakacji. Super takie megawakacje w dwóch odsłonach... Świetnie, że tyle świeżego powietrza dla Ciebie i dzieci. Rewelacja. My niestety zostajemy w domu. Szymon jutro zaczyna urlop, ale nie stać nas na wyjazd - przykre. Kieszenie mamy wyczyszczone co do grosza Może chociaż pogoda dopisze i TEN nie będzie siedział przy kompie non stopa Gustaw zasuwał dziś od rana jak nakręcony. O 6.30 walnął mnie w głowę samochodzikiem - "Pora wstawać" i kilka ładnych godzin biegałam za nim z obłędem w oczach: był chyba we wszystkich szufladach, szafkach, powywalał buty, płyty, zjadł kilka gazet (a' propos: czy Wasze dzieci też tak uwielbiają jeść papier? Ja muszę migiem zabierać wszystko co zawiera celulozę z zasięgu jego wzroku, bo pochłania to w zastraszającym tempie...) A teraz padł i śpi kamiennym snem. Pozdrawiam Was serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Jesteśmy z powrotem 27.07.04, 12:40 Witajcie! Wróciliśmy w niedzielę, ale dopiero teraz mam chwilkę, żeby napisać. Miesiąc nad morzem..., szybko minęło. Najpierw dwa tygodnie z mężem w Pogorzelicy, potem dwa z moimi rodzicami w Darłówku, a mąż w weekendy. Nie bardzo wiem od czego zacząć - tyle się wydarzyło i zmieniło! Krzyś jest zupełnie niesamowity! Zmieniał się dosłownie z dnia na dzień Z pogorzelicy przywieźliśmy górną prawą dwójkę, z Darłówka górną lewą i jak się dziś okazało również dolną! Ogromna ilość ludzi, nowe miejsca, zwierzęta, drzewa, no i oczywiście plaża i morze - to wszystko spowodowało, że maluszek bardzo nam "wydoroślał")) Czasem, jak zrobi cwaniacką minkę, to wydaje mi się, że się z nas naśmiewa! Nowych umiejętności jest tyle, że nie jestem w stanie ich tu opisać)) Mówi mama, tata, nienienie, hau-hau - jak widzi psa, ta - jak widzi lecącego ptaka, raczkuje jak mały samochodzik, wkłada kubeczki jeden w drugi, gra w piłkę (podaje), chwyt pęsetkowy jest perfekcyjny...itd.itd. A apetyt!!! Śmiejemy się, że puści nas z torbami Nadal jest na słoiczkach. Zjada 3 słoiczki (te większe, 190g) konkretów z mięskiem i 1-2 owocków, oprócz tego kleiki. No i obowiązkowo cycuś, szczególnie w nocy. Dzisiaj debiutujemy z bananem. Ciekawe, czy będzie mu smakował? Ciągle ktoś mnie pyta, czy chodzi, a ja za każdym razem odpowiadam, że ortopeda zabronił nam pomagać, więc jeszcze nie. Chociaż widać, ze ochotę ma wielką i próbuje sam i tak jest chyba najlepiej. Jeszcze się w życiu nachodzi! Ja też troszkę odpoczęłam, mąż też - na tyle, że się za nami stęsknił! A teraz próbuję dojść do ładu z ciuchami - piorę i piorę, a końca nie widać; no i jeszcze trzeba wyprasować Lecę, bo maluszek chce jeść. Pozdrawiam wakacyjnie. Gosia i Krzyś Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: Jesteśmy z powrotem 27.07.04, 19:31 Witajcie, Cieszę się, że mimo nieciekawej pogody części z Was udało się wypocząć. Nas to dopiero czeka w drugiej połowie sierpnia. Też myslałam o Chorwacji bo od 5-ciu lat jestem zakochana w tym kraju i spędzałabym tam urlop co roku ale postanowilismy to odłożyć na drugi rok. Teraz też się wybieramy się nad nasz poczciwy Bałtyk. Ulam77- widze, że takie samo imie naszych synów do czegoś ich zobowiązuje i starają się takk samo rozrabiać, hihi. Martoel - mój Maciej też wcina papier a najlepiej mu idzie z tymi podrobionymi przez siebie skraweczkami gazet. A poza tym moja Maciejka w ciągu dnia szaleje a wieczorem przeistacza się w Wańke-Wstańke i nie może zasnąć. Co go położymy do łózeczka z nadzieją, że już zaśnie to on za chwile wstaje i zaczyna swoją arie. Można opaść z sił. Pozostaje czekać, że to minie. To tyle wieści z frontu. Pozdowionka i uściski. Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Do Abepe 27.07.04, 22:03 Aneta, przepraszam, że się nie odezwałam, ale nie zaglądałam na forum... Niestety i tak nie mogłam pojechać do Krakowa, bo musieliśmy odwiedzić krewnych, którzy stęsknili się za Piotrusiem. Magda, zazdroszczę Ci grzecznego Stefa w czasie podróży i Chorwacji. Chociaż samochodowej eskapady do tego kraju - zdecydowanie nie. Dwa lata temu zaliczyliśmy podobną, ale powtórki z Piotrusiem na tylnym siedzeniu - po prostu sobie nie wyobrażam. Dobrze, że Wasze dzieci bardziej cywilizowane... Szczęśliwej drogi... Odpowiedz Link Zgłoś