Dodaj do ulubionych

WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • winnie77 moja Weronica-wreszcie:) 07.05.04, 21:53
      • magda6811 To co robimy? 08.05.04, 19:36
        Witajcie!
        AGAPOLO - dzieki za linka! Bardzo misię spodobało na Twoim forum i nawet
        próbowałam się do Was dołączyć na "witajcie", ale wczoraj coś nam na Forum
        majstrowali i się nie udało. Wiele mam przemysleń, ale czasu za mało...
        AGATO, usypianie 2-5 minut to dla mnie, jak bajka!
        Stef nie lubi zasypiac ani spać i łatwo nam idzie tylko, gdy jest kompletnie
        padniety. Właściwie spi już tylko raz 30 minut i raz godzinę, lub tylko jeden
        raz godzinę...
        Takie plamy, jak opisujecie, to ja znam, mała je Agatka, jedna też Stef.
        Zgadzam się z WITKĄ, to raczej alergia.
        To o czym pisze WINNI-AGATA to rzeczywiscie problem. Ja mam kłopot z normalnym
        siedzeniem i odpoczywaniem. Jak tylko mam 5 minut łapię się za coś a jak się
        nie łapię to siedzę, ale z wyrzutami, że nie robię nic pożytecznego a w domu
        wiecznie zaległosci. W sumie bardzo żałuję, że wróciłam do pracy - jestem
        wykończona. Niby chodzę tam 3 razy w tygodniu, czasem 4, ale dużo robię w domu
        i przez to juz mi się wszystko miesza... Nabawię się nerwicy bo ciągle powinnam
        coś "nadrabiać", "przygotowywać"... Wybaczcie, alało mi się trochę żółci. To ze
        zmęczenia i psiej pogody. Kiszenie się w domu w maj to jakaś pomyłka!
        To co robimy jutro?
        Ja muszę wyjechać z domu ok. 11.00. Jeśli podejmiecie jakieś wiążące decyzje to
        dajcie mi znać SMS-kiem na nr 501-730-690. No chyba, że się do 11-ej na coś
        zdecydujemy. Pozdrawiam
        AGATO - nie pytaj czy jesteś zaproszona, WSZYSTKIE jesteżmy, tylko niektóre
        mają za daleko, szkoda. A swoją drogą rzeczywiscie z pogodą nam nie wychodzi?
        Może za tydzień??????
        • jasko_mama Re: To co robimy? 08.05.04, 22:12
          Hej!
          Zagladam po trzech dniach, żeby przeczytac i napisać, a tu tyle nowych postów,
          że ledwie zdążyłam przeczytać, więc tylko pare słów! Ale tak miło Was sie
          czyta – piszcie, piszcie dużo!

          Dziewczyny nadmorskie, więc w sprawie spotkania 29.05 u mnie wyglada tak – ślub
          mojej koleżanki jest o 15.30 w św. Mikołaju w Gdańsku, może spotkamy sie
          troszkę wcześniej, np. o 13.00 – tak żebyśmy mogły troszkę pogadać Miejsce może
          być, jeśli Wam pasuje Gdynia to sie dostosuję, czy 50km czy 70 to już nieduża
          różnica. Napiszcie co Wy na to, żeby spotkać sie o 13.00?

          Pisałyście o pomarańczowych suchych plamkach. Własnie taki placuszek pojawił
          sie Amandzie pod kolanem i podejrzenie padło na alergię. Czy mam od razu lecieć
          do lekarza, czy spróbowac leczyć balneum? Poradzcie, bo jestem całkiem bezradna
          w kwestii alergii. Asia_z jest zdaje się specjalistką, współczuję Ci problemów
          z Krzysia skórką, ale cieszę się, że jest poprawa i trzymaj sie homeopatii.
          Mnie swego czasu też bardzo pomogła, chorowałam dużo na górne drogi oddechowe,
          kilkakrotnie zmieniałam antybiotyk i ciagle wracało, aż wreszcie znajoma
          lekarka namówiła mnie na spróbowanie homeopatii. Pomogło i teraz jak coś się
          zaczyna dziać sięgam po tabletki lub granulki i staram sie nie dopuścić do
          rozwoju choroby.

          Amanda ma już kolejną dolną jedyneczkę i ząbki są już wyraźnie wyczuwalne –
          taka ostra firaneczka! I zdaje się, ze wyżynają sie tez górne jedyneczki, bo
          dziś w nocy urządziła taki koncert, że cały dom był na nogach. Mała też z
          upodobaniem wszystko rzuca i śledzi lot. Szczególnie uwielbia ta zabawę w
          krzesełku do jedzenia, no i im więcej hałasu tym lepiej smile Czy Wasze dzieci
          też są takie za mamusią? Amanda jak tylko mnie zobaczy to mamamama, a jak nie
          daj Boże wyjde to od razu ryk. W ogóle jest wrażliwa na to jak ktos opuszcza
          pomieszczenie, w którym sie bawi. Nie trzeba się z nia cały czas bawić, ale
          przynajmniej siedzieć, byc w pobliżu-w zasięgu wzroku. A jak słodko broi smile
          wyciaga np. gazety z gazetnika i od razu patrzy czy ktoś to widzi, jak się
          powie oj! to najpierw próbuje z uśmiechem sięgnąc, tak jakby nic sie nie
          działo, a jak jeszcze raz oj! to podkówka i dalej sięga. W ostateczności
          potrafi się rozpłakać i najczęściej dalej sięga! Uparciuch z niej niemożliwy!
          Ostatnio też z upodobaniem patrzy przez okno balkonowe. Podchodzi (na pupie),
          odsłania firany, dotyka szyby i rozmawia z drzewami, albo z ptakami.

          Marta spróbuj innego rehabilitanta, jak radzą Dziewczyny. Ten brak postepów
          rzeczywiście jest niepokojacy. A poza tym bedziesz pewniejsza jak skonsultujesz
          dotychczasowe postepowanie z kimś innym.

          Zazdroszczę Warszawiankom spotkania jutro i życze dobrej pogody. Wczoraj i dziś
          było fatalnie! Byłam na konferencji połączonej z wycieczką objazdową i przy tej
          pogodzie było naprawdę kiepsko, wielka szkoda... Więc trzymam kciuki za
          słoneczko i ciepło, a przynajmniej bez deszczu i wiatru.


          pozdrowionka papa
          Basia
          • czarka77 Re: To co robimy? 08.05.04, 22:27
            Kochane, z chęcią się z Wami jutro zobaczę o 13 za Chopinem, pod warunkiem że
            nie będzie deszczu. Pojawię się na forum rano, postaram się do 11, Magdo wink
            Jestem totalnie zapracowana na 7 etatach, nie mam czasu na nic, po prostu na
            nic, nawet na sen. Natalia już staje i chodzi przy meblach, ani chwili spokoju.
            Mało śpi w dzień, niedobrze w nocy, wyraźnie ząbkuje. A ja przechodzę różne
            kryzysy. I jeszcze to pogorszenie pogody...
            Mam nadzieję, że uda mi się coś w końcu opowiedzieć. Tymczasem pozdrawiam
            • asia_z Re: To co robimy? 09.05.04, 07:00
              zdaje sie ze pogoda zaczyna nam jednak sprzyjac smile od rana wylazi piekne
              slonce, miejmy nadzieje, ze sie nie schowa smile
              Magda, czy zabierasz Agatke?
              buziaki,
              a.
              • czarka77 Re: To co robimy? 09.05.04, 10:11
                Nas też pogoda satysfakcjonuje, będziemy o 13, no, może chwilę po wink
                Asiu, gdybyś się rozmyśliła, proszę o wiadomość na 600 068 808. Do zobaczenia
                • witka06 Re: To co robimy? 09.05.04, 10:16

                  Do zobaczonka o 13!

                  sciskam wszystkie wrzesnioweczki i dzieciaczki,milej niedzieli
                  pa
                  wiola
                  • magda6811 o 13 09.05.04, 10:47
                    To ja już wychodzę do pracy ze Stefkiem, żeby być punktualnie o 13-ej! Pokusa
                    zobaczenia Was jest zbyt wielka! Większa niż rozsądek. Stef jest dzielny, zje
                    objad w pracy, pa
                    Na wszelki wypadek raz jeszcze moj tel 501-730-690 - gdyby coś - dzwońcie,
                    • justakoko Re: :((( 09.05.04, 20:42
                      oj dizewczyny,
                      niestety nie zdążyłam na 13, bo przytrzymali mnie w szkole do 15 sad(
                      szkoda, bardzo żałuję bo chciałam być sad

                      napiszcie jak było i kiedy znów? tylko proszę nie 6 czerwca bo znów mam szkołe :
                      ( i mogę nie zdążyć.

                      pozdrawiam,
                      Justa mama Adasia-wielgasia (11kgsmile)
                      • agaga1 Re: :((( 09.05.04, 21:15
                        Ależ ja Wam zazdroszczę tych spotkań, Matki Stołeczne i Nadmorskie....
                        Napiszcoe jak było, proszę!

                        Mamom rehabilitowanych maluszków polecam lekturę dwóch książek. Monika
                        Aly "Dziecko specjalnej troski. Pierwszy rok życia. Wcześniak, opóźniny w
                        rozwoju, upośledzony czy po prostu inny?. Poradnik dla rodziców i terapeutów"
                        oraz H. Largo "Wiek dziecięcy". Polecam, polecam, polecam. Ta druga książka do
                        przeczytania dla wszystkich mam, nie tylko rehabilitantek. Bardzo uspokajają.
                        Dają dużo siły. POzwalają uodpornić się na pytania typu: jeszcze nie siedzi,
                        jeszcze nie mówi?! Nie - ale za to całkuje wink

                        Dziś tylko tyle, bo powitanie czterech górnych siekaczy Bartka dalo mi w kość.
                        A i jeszcze skutki niepodpasowania mu bebilonu pepti są widoczne na skórze sad i
                        w zachowaniu.

                        Magdo - jeśli interesują Cię jakieś patenty na zabezpieczenia mieszkania przez
                        zbyt ciekawskim malcem - pytaj, śmiem się uważać ekspertem w tej dziedzinie smile

                        pozdrawiam
                        aga
                    • karolka_1 Deszczowo, smutno i ponuro :( 09.05.04, 20:59
                      Witajcie,
                      brak czasu najbardziej odczuwam wchodząc na nasze forum...Ilośc nie
                      przeczytanych postów uświadamia mi dopiero jak długo mnie tu nie było....
                      Wszystkiemu winne jest oczywiście moje dziecko smile Młoda pełza niczym wzorowy
                      żołnierz na poligonie...Predkośc osiąga zawrotną i trzeba ją gonic po całym
                      mieszkaniu...Gdy tylko na moment strace ją z pola widzenia, nastaje dziwna
                      cisza...Wchodze od pomieszczenia, w któym jest moje dziecko i widze,że własnie
                      sciąga rzeczy z półek, ksiązki, kasety itp. Jednym słowem wszystko czego NIE
                      WOLNO...i to słowo dośc często przez ostatnie dni słychac u nas w domu sad
                      Byłam z Dominiką u neurologa. Okazało się, że napięcie rączek ustapiło - tyle
                      ćwiczyłyśmy, ze tylko spróbowałoby byc inaczej...Problem pojawił sie, gdy
                      okazało się, iż młoda nie spręzynuje, nie robi przewrotek i ma krzywe
                      stópki....Okazalo się, ze winna większości jest asymetria, której nikt
                      wcześcniej nie zauważył...Dominika zamiast przewrotek pełza, zaczyna raczkować,
                      sama siada, ale tylko z leżenia na brzuchu(!!)okazało sie, ze ma kremsko koslawe
                      stopy i zbyt duze napięcie od pasa w dół (!!) Mamy skierowanie na rehabilitacjie
                      - w pierwszej kolejnosci stopy...usłyszałam, że nie mam stawiac dziecka.
                      Pomyślałam, Ok łatwa sprawa...Okazało się, ze nie koniecznie...Dominika za
                      wszelką cene stara się spioniozować sad No i mam problem....
                      Z optymistycznych rzeczy, skończyła się nietolerancja laktozy smile Dominika jest
                      juz na mleczku bebiko 2 i bardzo jej to smakuje...Gorzej natomiast jest z
                      jabłkiem i żółtkiem...Co jakiś czas staram się włączyć jabłko małej do diety i
                      zawsze kończy sie to biegunką, kolką, wysypką itp...nawet po podaniu jednej
                      łyzeczki !! to samo jest z żółtkiem sad Doszłam do wniosku, ze chyba krzywdy jej
                      nie zrobię, eliminując z jej diety te dwa składniki....
                      Gratuluje wszystkim ząbkowiczom smile U nas na razie spokój...dwa lutowe zebiska
                      nie mają zamiaru się rozmnożyć wink
                      Co do kolejnych dzieci, to stanowczo mówie "nie"...Nie chcę, drugiej takiej
                      ciązy, porodu...Bardziej skłaniam się ku adopcji, ale to też w dalekiej
                      przyszłości i po "urobieniu" męża....
                      Pozdrawiam Was serdecznie z mokrego i smutnego Poznania

                      Karolka mama Dominiki (3.10.2003)
                      GG 265559
                      Dominika - Zdjęcia z 1.04. !!
                      <a href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10638535">
                      Dzieci usmarowane jedzonkiem<
                      • asia_z Po-spotkaniowo :) 09.05.04, 23:14
                        Kochane,

                        w super szybkim tempie (i oczywiscie superniedokladnie) podrzucilam dzisiejsze
                        zdjątka - niestety ich jakość pozostawia dużo do życzenia, ale obiecuje oswoić
                        ten aparat na kolejne spotkania smile
                        Zapraszam:
                        asia.prv.pl/edziecko
                        eMamy - podsyłajcie pospotkaniowe zdjęcia i info, gdzie i kiedy sie spotykacie -
                        niech to już będzie taka "spotkaniowa" podstrona wrzesien.2003..
                        smile)
                        pozdrawiam cieplutko,
                        a.
                        • abepe Re: Po-spotkaniowo :) 09.05.04, 23:39
                          Moje Drogie!
                          Dzięki za odzew w sprawie plamek na przedramionkach. Byliśmy u lekarki i
                          stwierdziła, że jak najbardziej wygląda to na alergię pokarmową. Uznała jednak,
                          że dziwne byłoby gdyby Grześ uczulił się teraz nagle. Stwierdziła, że może to
                          reakcja na coś co zjadłam jednorazowo. Zapisała maść (niestety sterydy) Elocom
                          i kazała smarować raz dziennie najwyżej przez tydzień. I obserwować, co dalej.
                          Plamki zbladły i spłaszczyły się już po pierwszym smarowaniu, więc może nawet
                          nie trzeba będzie tygodnia. Weszłam wcześniej na forum „Alergie dziecięce” na
                          wątek o diecie matki karmiącej małego alergika i nieco zbladłam. Bo jeżeli to
                          alergia to właściwie powinniśmy oboje z Grzesiem przejść na drakońską dietę.
                          Zastanawiam się teraz nad żółtkiem – wysypka rozszerzyła się w tym samym czasie
                          gdy je dostał. Ale ja przecież cały czas jem jajka i nic mu nie było. Z drugiej
                          strony pierwsza plamka, choć niewielka i blada pojawiła się mniej więcej w tym
                          samym czasie, gdy wróciłam do nabiału. Niestety w tym samym czasie zaczęłam
                          wprowadzać małemu pozapiersiowe jedzenie, więc trudno orzec, co mogło
                          zadziałać. Tropienie alergenu to niezła zagadka logiczna!

                          Wiola, Magda – a te plamki u Was to objaw alergii na co? Na pewno na jakiś
                          pokarm? Czy to może być np. proszek? Nie do końca jestem przekonana, że moja
                          lekarka zna się na alergiach.
                          Kąpię Grzesia w Balneum, ostatnio też w Oilatum ale przecież on nie siedzi po
                          szyję w wodzie! Polewać ciągle te ramiona? Ile taka kąpiel powinna trwać?

                          Basiu – ja mogę być w Gdyni o 13. Jakoś przestawię małemu porę zupki. I tak
                          będę musiała za dwa tygodnie, bo wreszcie będzie chrzczony a godzina mszy
                          pokrywa się z obiadkiem.

                          Właśnie, miałam Was pytać o to, w co ubrać takiego wielkiego faceta do chrztu.
                          Pospieszyła się moja mama i kupiła marynarskie ubranko – granatowe aksamitne
                          spodenki, biała bluza z kołnierzem i granatowy berecik. Kuba się zmarszczył, bo
                          stwierdził, że to takie strojenie dziecka jak lalki. Stanowczo protestuje
                          przeciwko beretowi. Też nie przepadam za zbytnią dziecięcą elegancją ale w
                          śpiochach przecież do chrztu nie pójdzie. W co ubrałyście swoje pociechy? Na
                          forum „Zobaczcie” są zdjęcia z chrztów i niektóre stroje faktycznie trochę
                          przesadzone ale może wydziwiam?

                          Grześ nauczył się w tym tygodniu nowej sztuczki (zauważyłyście, że uczenie
                          dzieci różnych umiejętności przypomina nieco tresowanie pieska, tyle, że
                          zamiast kiełbaski nagroda są uśmiechy i uściski? ach, ten behawioryzm!). Teraz
                          mianowicie nauczył się kiwać głową angażując do tego całe ciało i nucąc sobie
                          słodko „aaaaaaaaa” lub „eeeeeeee”. Łatwo go do wykonania zachęcić, gdy samemu
                          zaczyna się tak robić. Wiec siedzimy sobie face to face, kiwamy głowami na
                          zmianę i zawodzimy.
                          Odkryłam wreszcie dlaczego Grześ się nie turla. On wcale nie chce odwracać się
                          z brzucha na plecy, bo się boi. Potrafi ale ma złą technikę – odwraca się
                          mianowicie tak, że najpierw lecą nogi i tułów a na końcu głowa, która z rozpędu
                          wali w podłogę. I płacz. Kiedy próbuję go nakłaniać wyrywa się ze strachem w
                          oczach. Próbuję wiec łagodnie prowadzić jego ciało tak, żeby nie było boleśnie.
                          Nauczył się za to bardzo sprawnie przechodzić z pozycji siedzącej do leżenia na
                          brzuchu. I to zarówno do przodu jak i na boki. I do tyłu też – po prostu z
                          siedzenia skręca się nagle do tyłu i już jest na brzuchu. I mam wrażenie, że
                          jest bliski samodzielnego siadania. Widzę, że co parę godzin wykonuje
                          różne „przejścia„ sprawniej. Strasznie dużo radości sprawia mi obserwowanie
                          tych zmian.
                          A dziś rano okazało się, że młody stara się podciągnąć w górę za szczebelki
                          łóżeczka, bawi go spoglądanie znad barierki. Unosi w górę pupę i opiera na
                          kolanach. Chciałam mu powiedzieć „chłopie, co się tak starasz, przecież jeszcze
                          nie stoisz dobrze na nogach” a okazało się, że stoi mocno (dałabym głowę, że
                          jeszcze wczoraj nogi mu się uginały).

                          Pospieszyłam się z tą radością ze znalezienia ekologicznego gospodarstwa.
                          Niestety zeszłoroczne warzywa się skończyły a świeże jeszcze nie wyrosły. Ale
                          będą już w lipcu!

                          Zabuniek – uściskaj biedną Elenkę, która jest coraz śliczniejsza. Fajne zdjęcie
                          na czworaczkach! Dziewczyny - pokazujcie zdjęcia swoich przemieszczających się
                          maluchów!!!!

                          Co do zrzucania różnych przedmiotów, to też to przerabiamy. Ale ja się ostatnio
                          wycwaniłam i jak siedzi w krzesełku do karmienia to mu te zabawki przywiązuję
                          tasiemkami do szelek i oszczędzam sobie strasznego huku (bo im większy hałas,
                          tym szybciej zabawka ląduje na podłodze). Zostaje teraz tylko nauczyć łobuza,
                          żeby sobie te zabawki za sznureczki wciągał!

                          Grześ ostatnio wydaje wszystkie dostępne aparatowi artykulacyjnemu dźwięki.
                          Okazuje się, że jest posiadaczem baaaaardzo długiego jęzorka, którym wyczynia
                          cuda wymyślając coraz to ciekawsze głoski.
                          Zaczął się ostatnio strasznie słodko przytulać, ściska, cmoka, zasysa (i wali
                          po głowie nieszczęsnych rodziców z zadziwiającą przyjemnością). A jak usłyszy
                          dźwięk gitary w radiu (zwłaszcza akustycznej) to zaraz patrzy na tatę. A jak go
                          karmię a Kuba ćwiczy, to Grześ nie może jeść, musi słuchać. Próbuje
                          akompaniować na grzechotce albo waląc w wiaderko.

                          Martael – witaj, miło, że wróciłaś. A czy Gucio był badany przez lekarza
                          rehabilitacji? Jak wygląda jego napięcie? Główkę fajnie trzyma w górze leżąc na
                          brzuszku, więc napięcie centralne pewnie prawidłowe? A rączki i nóżki? Myślę,
                          że warto odwiedzić Z. Szwiling!

                          Agata – Grześ na noc zasypia przy cycku. A jak nie zaśnie, to jest cyrk –
                          wesołe okrzyki, tarmoszenie zabawek, kocyków aż się znudzi i zaczyna się ryk.
                          Wtedy albo bujanie albo położenie na naszym łóżku i trochę wspinania na
                          rodziców. Ale przed 23 to już zawsze śpi. Ale ostatnio spanie nocne bez
                          przerwy najwyżej 4 – 4,5 godziny. Ale śpi prawie zawsze do 9, więc się wysypiam.
                          Ja też mam problem z siedzeniem i odpoczywaniem. Chyba, że siedzę i gapię się
                          na Grzesia, na to mi czasu nie żal ale już czytanie i takie tam przyjemności to
                          rzadkość. Ale dziś zamiast na spacer polazłam do ogródka, pobujałam młodego,
                          żeby zasnął i poczytałam sobie przez 45 minut gazetę!

                          Magda, Ula i inne pracujące mamy – podziwiam Was, że sobie radzicie i jeszcze
                          czasem tu pisujecie! Jak sobie radzicie z niewyspaniem, organizacją życia
                          domowego, opieką nad dziećmi?

                          Asiu - właśnie przeczytałam twojego posta obejrzałam zdjęcia. Super pomysł taka
                          spotkaniowa podstrona. Mam nadzieję, że nasze nadmorskie spotkanie dojdzie do
                          skutku (Olga i ja cały czas nie możemy się spotkać, choć dzieli nas może 40
                          minut piechotą!). Obiecuje wziąć aparat i statyw, żeby też na zdjęciach się
                          znaleźć. Przesłać je potem Asiu na Twój adres?

                          Aha, pomyślałam jeszcze, że nasza wrześniowa strona trochę nieaktualna. Cała na
                          głowie Kasi. Czy można jakoś Kasi pomóc w zajmowaniu się nią?

                          Pozdrawiam. Aneta

                          Oczywiście witam nowe mamy!


                          • asia_z alergie.. 10.05.04, 00:47
                            smile)
                            czuje sie troche wezwana do tablicy na powyzszy temat i bardzo chetnie podziele
                            sie z Wami wszytskim, co wiem.

                            przede wszytskim:
                            - lekarze, nawet alergolodzy, maja dosc ograniczona mozliwosc sprawdzenia, co
                            Waszemu dziecku naprawde jest, wiec lecza OBJAW a nie rzeczywista chorobe.
                            wszelkie testy sa niewiarygodne dla dzieci ponizej 3 lat i powie Wam to każdy
                            lekarz odpowiednio przycisniety.
                            - oczywiscie, jesli winny jest alergen - jego eliminacja przyniesie skutek i
                            bedzie ok, a po jakims czasie mozna znow sprobowac podac to, co alergizowalo -
                            moze sie uklad odpornosciowy juz wzmocnil.
                            - czasami - choc chyba coraz czesciej - winne sa nie tylko alergeny i
                            eliminacja NIE POMAGA. Wtedy leczenie objawowe tyko pogasza sytuacje - bo np.
                            sterydy jeszcze bardziej oslabiaja uklad wchlaniania, i skora leczy sie na
                            chwile - ale tylko na czas stosowania sterydow.
                            - mozna oczywiscie podawac sterydy liczac, ze "samo przejdzie" i cieszyc sie ze
                            dziecko jest ladne. Zwykle lekarze mowia o pierwszych 3-6 latach zycia,
                            kiedy "przechodzi"
                            - problem w tym, ze zwykle alergie i tego podobne leczone objawowo przechodza -
                            ale w astme, i to juz wyleczyc bardzo trudno.
                            - oczywiscie dotyczy to takich troche ciezszych przypadkow, nie jednorazowych
                            plamek, ktore znikaja po odstawieniu alergenu.

                            co robic?
                            1. sprobowac odstawic alergen - czyli najpierw go znalezc, co jest bardzo
                            trudne, bo objawy po odstawieniu alergenu potrafia znikac ze dwa tygodnie. a
                            co, jesli alergenow jest wiecej niz jeden?
                            skore natluszczac obojetnymi srodkami - jak lipobaza/nanobaza czy
                            balneum/oilatum - bedzie przechodzilo duzo wolnie ale zdrowiej.
                            trzeba byc w tym odstawianiu bardzo skrupulatnym - alergikowi potrafi
                            przeszkodzic że mąka na bezglutenowy chleb byla przechowywana obok zwyklej
                            glutenowej - ale to w skrajnych przypadkach.

                            2. jesli sie nie uda (ja jadlam przez jakis czas tylko krolika, ryz, sol i
                            wode, a Krzys byl coraz brzydszy) - nie dac sobie wcisnac sterydow,
                            przynajmniej stalego nimi leczenia - pewnie jednorazowy kontakt nie jest tak
                            szkodliwy i obciazajacy.
                            3. rozejrzec sie za innymi lekarzami niz tradycyjni.

                            tu mini uwaga: w worku "medycyna niekonwencjonalna" w polsce miesci sie bardzo
                            duzo, czesto diametralnie roznych sposobow leczenia, a poza tym - nie ma
                            nadzoru nad stosujacymi je ludzmi, co nie znaczy, ze wszytskie metody i wszyscy
                            je polecajacy sa nieskuteczni. Ale.. warto sie dokladnie rozejrzec, zeby nie
                            trafic na "mine".
                            i jeszcze jedna: leczenie niekonwencjnalne prawie nigdy nie bedzie tak szybko
                            skuteczne jak leczenie sterydami - bo nawiazuje do przywracania harmonii
                            choremu cialu, a nie zaleczaniu problemu na szybko.

                            moze to wszystko troche smiesznie dla Was brzmi, ale sprobujcie uwierzyc -
                            przetestowalam juz najmadrzejszych dermatologow, pediatrow, alergologow w wawie
                            i nikt nie pomogl Krzysiowi "na dluzej" - mam pol szuflady masci steryowych i
                            lekow antyhistaminowych ktore byly nieskuteczne na dluzsza mete.
                            Jesli homeopatia to placebo, jak wielu uwaza - mi to nie przeszkadza, bo
                            Krzysiowi pomaga NAPRAWDE. jesli dziala tylko na psyche to chyba moje, no
                            nie? smile)
                            a syn mojej kolezanki bierze sterydy juz 23 lata i nie "wyrosl" - na twarzy nie
                            ma kawalka normalnej skory.

                            abepe: sprobujcie przejsc na diete ale nie drakonska (choc moze sie taka
                            wydawac) - wyeliminuj mleko i jego przetwory i jajka, na dwa tygodnie - zobacz
                            czy plamki nie wroca po odstawieniu elocomu, jesli nie - wprowadz wszytsko z
                            powrotem ale po kroczku - jedna rzecz co tydzien. moze to z reszta nie alergia
                            tylko nietolerancja - wtedy male ilosci nie przeszkadzaja, ale warto to
                            sprawdzic i sensowanie da sie eliminujac i wprowadzajc od nowa smile
                            (albo idac do dobrego np. homeopaty smile)

                            ale sie nawymadrzalam smile)
                            a staralam sie tak w skrocie, w punktach smile)
                            gdybyscie mialy jakies szersze/dokladniejsze pytania - dajcie znac.
                            pozdrawiam cieplutko,
                            a.
                            • gagarin3 A południe... 10.05.04, 10:08
                              nie wiadomo, kiedy się spotka, czekamy, aż któraś z nadmorskich mam przybędzie,
                              chyba że Agapolo zdecyduje się na przyjazd do Krakowa i we trójkę(a raczej
                              szóstkęsmile) z Entą umówimy się pod Adasiem... Niestety mój święty spokój i tak
                              nadwątlony ostatnio diabli wzięli. Znowu moja skłonność do dzielenia włosa na
                              czworo wzięła górę. A wszystko to za sprawą - cudownego skądinąd - spotkania
                              rodzinnego, na którym jedna z moim bratowych stwierdziła nieopatrznie:" "jaką
                              Piotruś ma małą główkę"... Nawet Paweł przejął się tym, co ona powiedziała, a
                              nie należy do tych, którzy robią problem z byle czego... Ustaliliśmy zatem, że
                              poczekamy jeszcze trochę i jeżeli główka nie urośnie, odwiedzimy panią
                              neurochirurg wcześniej, niż to było zaplanowane. A miało być tak pięknie...
                          • martael Re: Po-spotkaniowo :) 10.05.04, 17:46
                            Cześć,
                            Rany, logowałam się chyba z godzinę... Gucio bawi się jeszcze klockami, ale coś
                            czuję, że zaraz będzie popłakiwał znudzony i nie da mamie dokończyć listu... No
                            więc skontaktowałam się dziś z panią Zofią i niestety nic z tego (tzn. nici z
                            wizyty). Powiedziała, że bardzo jej przykro, ale nie może zrobić nic innego, jak
                            tylko skierować mnie do którejś z jej koleżanek po fachu. Wyjeżdża na cały
                            czerwiec, a w maju nie ma już nigdzie wolnych miejsc i długą na kilometr listę
                            rezerwową. W szpitalu na Kopernika też powiedzieli, że najbliższy termin to
                            połowa czerwca i odesłali mnie do poradni rehabilitacyjnej na Romera. Jesteśmy
                            więc umówieni na 19.05 na Romera z nową "panią od rehabek".
                            Abepe - fajnie Cię tu znowu spotkać. Nasze napięcie niestety najsilniejsze w
                            rękach: ramionach, nadgarstkach, w nogach też, ale w porównaniu z rączkami to
                            pikuś. A wytropić alergen to naprawdę sztuka nie lada. U nas na razie na prawie
                            100% uczulają (oprócz mleka krowiego oczywiście, ale to od początku) gruszka
                            Williamsa i ryż - mączka ryżowa ze słoiczków skubana.
                            Fajne było to warszawskie spotkanie. Mimo tej ulewy i przemoczonego wszystkiego.
                            (Mam nadzieję, że Kasia - Czarka jakoś w końcu dotarła z Natalką do domu).
                            Dzisiaj rano obejrzałam zdjęcia smile)))))
                            Pozdrawiam i lecę, bo tu płacz i zgrzytanie zębów (dwóch).


                            Pozdrawiam,
                            Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                            a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio
                            • martael Nie je :-( 10.05.04, 19:30
                              Dziewczyny, to jeszcze raz ja,
                              Tatuś właśnie kąpie Gucia, a ja przysiadłam do kompa z moim strapieniem. Gucio
                              dzisiaj zbojkotował cyca. Zjadł jeszcze w łóżku około dziewiątej rano i nie jadł
                              do tej pory. Tzn. zjadł grzecznie deserek, obiadek, kaszkę wieczorną, ale jak
                              zobaczy cyca - wpada w szał, krzyczy i protestuje. Nie wiem kurcze co mam robić.
                              W sumie to nie jest aż tak niepokojące, bo przecież coś zjadł. Tyle tylko, że on
                              nic innego oprócz mleka nie pije: nie cierpi herbatek, soczków, wody. I kurcze
                              nie wiem co robić; trzecią pieluchę już zmieniam suchą, bo nie sika - nie ma
                              czym. Miałyście kiedyś takie przypadki, że Wam dzieci nie chciały cyckować? No
                              zobaczymy, może chociaż po kąpieli, na sen possakuje...

                              Pozdrawiam,
                              Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                              a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio
                              • asia_z Re: Nie je :-( 10.05.04, 21:00
                                Marta, na razie bez stresu. Gucio dostal płyn i w deserku, i obiadku i kaszce,
                                wiec póki co odwodnienie mu nie grozi. Moze go dziąsła bolą i dlatego nie chce
                                ciągnąć? tak czy inaczej to raczej przejsciowe, więc spokojnie.. A te pieluchy
                                na pewno sa suche? w pamperku moze nie wszystko widac, ale jakby dłuzej bylo
                                sucho to wal do lekarza, bo niesiusianie jest bardziej niepokojace niz
                                niecyckanie.
                                a moze sproboj dac pic lyzeczka jak zupki? albo zrob wodnista zupke?
                                trzymam kciuki,
                                a.
                              • czarka77 Re: Nie je :-( 10.05.04, 21:08
                                Marto, nigdy nie miałam takiego przypadku, więc Ci nie pomogę sad Może zmienił
                                się smak mleczka z jakichś powodów i Guciowi nie odpowiada (coś ciekawego
                                zjadłaś, owulacja)?
                                Ale ja w innej sprawie: mamy umówioną wizytę u p. Zosi Szwiling na 18 maja na
                                9.00, ale chyba raczej się nie wybierzemy. Nie za wiele może nam już pomóc,
                                Natka jest nieokiełznana, nie jesteśmy w stanie z nią już ćwiczyć, i tak jest
                                super i jesteśmy p. Zosi wdzięczni za rady. Może chcesz skorzystać z tego
                                terminu? Jeśli tak, to daj znać. Aha, umówiliśmy się na Żelaznej.
                                Poza tym u nas wszystko OK, tata znalazł nas w galerii lekko zmoknięte, ale
                                zanim dojechaliśmy do domu, byłyśmy suche. Fajna przygoda. Pierwsze prawdziwe
                                zmoknięcie Natalii!
                                • asia_z lozeczko turystyczne? 10.05.04, 21:19
                                  mam pytanko:
                                  poszukuje taniego lozeczka turystycznego - tak naprawde tylko na dwa tygodnie
                                  wakacji, wiec nie chce wydawac za duzo pieniedzy, macie pomysl gdzie mozna
                                  takie (i za ile) dostac? patrzylam juz w "edzieckowym" sklepiku i na allegro,
                                  ale ceny sa niebotyczne, niestety, szczegolnie ze po tych dwóch tygodniach nie
                                  bedzie nam juz potrzebne przez kolejny rok smile
                                  a moze ktoras z Was tez potrzebuje łózeczka tylko na kawalek wakacji i
                                  moglybysmy kupic na spolke? smile)
                                  buziaki smile)
                                • martael Re: Nie je :-( 10.05.04, 22:01
                                  Dzięki dziewczyny za rady,
                                  Po kąpieli też nic nie jadł. Może to te zęby jak Asia pisze... Na razie nie
                                  panikuję i obserwuję sikanie.
                                  Kasiu Czarko bardzo chętnie skorzystam z tego terminu wizyty u p. Zosi. A
                                  myślisz, że Ona się zgodzi? Jeżeli tak to ja bardzo chętnie.

                                  Pozdrawiam,
                                  Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                                  a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio
                                  • jasko_mama Re: Nie je :-( 10.05.04, 22:32
                                    Witajcie!
                                    Szkoda, że pogoda popsuła spotkanie, ale i tak pewnie było sympatycznie smile

                                    Marta ta niechęć cyckowa napewno jest chwilowa. Mi też sie to przydarzyło,
                                    jakieś dwa miesiące temu. Mała nie chciała jeść za nic w świecie i pierwszego
                                    cycka zjadła dopiero o 18.00 (od 8.00 rano) a wtedy jadła jeszcze niewiele
                                    innych rzeczy, więc bardzo sie martwiłam. A pić nadal pije bardzo mało, może
                                    pięć łyżeczek herbatki do posiłku i to wszystko. Wtedy jak sie prężyła przy
                                    cycku to delikatnie ją kołysałam nakierowując na pierś i w końcu złapała a ja
                                    przez 15 min bujałam i karmiłam na stojąco! A czy podajesz mleko również
                                    butelką? Bo mógłby to być objaw odstawiania sie dziecka od piersi. Wierzę, że
                                    wszystko już wróciło do normy, trzymam kciuki.

                                    Asia_z ja mam łóżeczko podróżne, kupione z ogłoszenia na forum sprzedam.
                                    Używany je wyjeżdzając, średnio często, ale napewno sie zwróci, więc
                                    zainwestowaliśmy te 190 zł. Jeśli chcesz moge Ci pożyczyć na tę wakacyjną
                                    wyprawę. (za wyjątkiem wrzesnia bo też się wybieramy na wyprawę). A może
                                    wybierasz się własnie nad morze, to nie byłoby problemu z przewiezieniem?

                                    Czyli ustalamy spotkanie nad morzem na 29 maja godz. 13.00 na skwerze
                                    Kościuszki w Gdyni. Fajowo!!! Zapraszamy wszystkie wrzesniowe mamy i
                                    dzieciaczki.

                                    Agnieszko (Gagarin) trzymaj się. Straszne są te teksty krewnych i znajomych...
                                    Chyba warto sięgnąć po te książki, o których pisała Agaga, żeby sie trochę
                                    zdystansować od takich uwag. Nie wiecie, gdzie można je dostać? To nowe wydania?
                                    A co do spotkania w Krakowie to się przybliża i mam nadzieję, ze dojdzie do
                                    skutku.

                                    pozdrawiam serdecznie
                                    Basia
                                    • czarka77 Re: Nie je :-( 10.05.04, 22:59
                                      Marto, napisałam Ci list na priva gazetowego.
                                      • magda6811 Re: Nie je :-( 11.05.04, 00:21
                                        MARTAEL - nie pytaj się pani Zofii czy się zgodzi, tylko jedz zamiast asi i
                                        juz!!! Boże, jak dobrze, że sie znamy i mozemy sobie tyle pomóc. CZARKO jesteś
                                        cudowna!
                                        Co do niechęci cyckowania to ja to dobrze znam. Szzęście nasze polega na tym,
                                        zeStef w ciagu dnia uznaje soki. Nie ma bynajmniej czasu na ssanie mamusi bo to
                                        za ciezka praca a tyle jest fajnych rzeczy do spsocenia! Nadrabiamy nocami -
                                        pije 2-3 razy swoje normy mlekowe.
                                        Widziałam wczoraj w parku, jak Gucio (strasznie fajny gość!) pił z Aventu. Może
                                        tędy droga w czasie buntu?
                                        AGAPOLO - ja mam wrażenie, że sobie nie radzę z pracą i domem... Kto może niech
                                        nie pracuje, taką mam na dzis radę. Przyczyny alergii u Agatki nie poznałam
                                        przez 2 lata. Potem sie okazało, że to była czekolada, którą w postaci batonika
                                        WW mamusia pochłaniała.
                                        KAROLKA - piszesz, ze cisza zwiastuje u Was brojenie - u nas Stefka nie mozna z
                                        oka spuscic poza kojcem i krzeselkiem bo nie zdazylabym dobiec a juz byloby
                                        nieszczescie.
                                        AGAGA1 - pierwsze pytanie - co zrobic z regalami z płytami i ksiązkami. Nie
                                        odwrócę ich przodem do ściany, jak zrobił mój jeden znajomy, bo cały czas do
                                        nich sięgam... A więc???
                                        ASIAZ - zdjęcia obejrzę, jak tylko komputer pozwoli, na razie filtrowanie cos
                                        mu nie wychodzi a ja umieram z ciekawości!
                                        SPOTKANIE było bardzo miłe! Tak sie cieszę, że nam sie udało porozmawiac,
                                        poznać na wzajem...Dzieci fantastyczne, mamy także, sceneria cudowna, nawet ta
                                        burza niecodzienna. Nastepne spotkanie 30 maja (JUSTAKOKO sie nie wymówi).
                                        Z drobnym żalem zapytuję, dlaczego to AGAPOLO wybiera sie na spotkanie
                                        nadmorskie a do stolicy, co ma blizej, nie zajrzy????????
                                        GAGARINIE - ja w swoich obsesjach widziałam raz Stefową główkę jako małą, raz
                                        jako dużą, raz wydawał mi się wiotki, raz napiety... Byc może ciocia coś
                                        słyszała o Waszych przejsciach i chciała podrążyć temat, bo nie sądzę, żeby ten
                                        centymetr różniący Piotrka od Stefka rzucał się w oczy, zwłaszcza, że Piotr
                                        wątły raczej niż tęgi! Oczywiscie, jeśli pomiary będą niepokojące jedźcie do
                                        lekarza, już sama ta decyzja jest potrzebna żeby się choć trochę uspokoić.
                                        Teraz na pewno i Ty patrzysz i widzisz to, czego wczesniej nie widziałaś...
                                        Spokojnie, mierz centymetrem nie oczami cioci. Pozdrawiam i myślę.
                                        i Was wszystkie też, Magda
                                        • javert zęby i inne... 11.05.04, 10:15
                                          Witajcie dziewczyny! Ostrzegam was, ze w tym poscie wylewam rozne zale, tak mi
                                          sie zebralo na skargi sadWiec nie czytajcie, jesli nie chcecie komentarzy
                                          smutaski....Buuuu! Adriance rosna kolejne 2 zabki - i to jakie wielkie górne
                                          jedynki. Jedna juz sie przebiła, a druga lada moment. Biedna mała, bardzo
                                          cierpi.... A ja znów przygotowuje sie na uklucia wink Dzieki wielkie za porady
                                          dotyczace karmienia Ady -mlecznego zarłoka. Na razie musze sie przyzanc jest to
                                          wszystko slabo zorganizowane, bo nadal nie moge ustalic stalych por jedzenia;-(
                                          Moze to przyjdzie z czase. Staram sie jednak odciagac Ade od mojej piersi jak
                                          moge. Mala wstaje okolo 6.00 je mnie, potem znowu o 7 rano troche tez. Potem
                                          wytrzymuje do 9.00 zjada 1/3 sloika deserku , wiecej nie chce. Czasem jeszcze
                                          chrupki. Znowu je mnie 11.00. Potem 13lub 14.00. Po spacerze 15-16.00 znowu
                                          mnie. Pociumcia troche kaszki, ale niezbyt duzo. Kolejne amu o 18-19.00. Potem
                                          znowu o 21.00 i lulu. a w nocy ,tak jak wam pisalam, budzi sie 3-4 razy i je,
                                          ale krotko. poza tymi wstepnymi obserwacjami, bywa, ze Ada nagle odczuwa bol
                                          np. z powodu zeba i koniecznie chce do mojej piersi, jak do uspokajacza. Wiec
                                          tak, czy owak, musze byc w poblizu. Kategorycznie odmawia picia z buteli ze
                                          smoczkiem - w ogóle nie chce / nie umie z niej pic. Wyobrazacie sobie cos
                                          takiego? Wczoraj usilowalm jej podac herbatke w butli ze smokiem. Ryczala 40
                                          minut, i nie dala sobie "wcisnac' smoka. Ze zmeczenia krzykiem po prostu
                                          zasnela! Uparciuszka! Oczywiscie bede kontynuowac próby, ale czarno to widze.
                                          Pisalam Wam, ze czasem uda mi sie podac jej picie na lyzeczce, ale to jest
                                          bardzo czasochlonne, istna droga prez mękę.... Czy ja w ogole jeszcze ja naucze
                                          pic z butelki??? Wiecie co? Ja sie musze pożalic, ze przez rady pielegniarek i
                                          poloznych mam teraz problemy. Mowily w szpitalu: karmic TYLKO piersia i NA
                                          ZADANIE. Nie stosowac smoczka uspokajacza.Rozumiem, ze to niby dla zdrowia
                                          dziecka, ze bedzie miec zdrowe zabki itp, ale ja chyba przy nastepnym dziecku
                                          postapie inaczej. Stosowalam sie porad, dawalm cyca na kzde wolanie, tylko z
                                          piersi, nie odstepowalam malej na krok. No i co teraz? Skutek taki, ze Ada bawi
                                          sie smoczkiem jak zabawka. Z zazdroscia patrze jak inne mamy beztrosko i
                                          spokojnie siedza w kosciele, a ich dziecie zatkane jest smoczkiem i ani piśnie.
                                          Ja mam problem - Ada wytrzymuje 10 minut na mszy, potem juz sie wierci, krzyczy
                                          itp. No i problem z tym piciem z butelki. Ada w ogole nie wie, jak sie ciagnie
                                          z butelki. Nie chce i nie!!Przepraszam, ze nowu zatruwam wam glowe, ale jestem
                                          dzis taka rozdrazniona.... Wiecie jak to jest.... Po prostu przezywam juz teraz
                                          bardzo moj planowany powrot do pracy we wrzesniu.... Zupelnie nie moge sobie
                                          wyobrazic ze zostawiam mala na tyle godzin. No i najgorsze, ze wciaz nie moge
                                          znalez opiekunki. To wada mieszkania w tak malym miescie. Szukam i szukam i
                                          nicisad A ktora niania zniesie placz Ady gdy ta bedzie sie buntowac przeciwko
                                          piciu z butelki itp? Glosik to ona mo strasznie glosny, ja sama czasem nie moge
                                          wytrzymac. A propos niani, to Aneto (abepe) moze ty znasz jakas nianie? No,
                                          koncze, bo mi samej siebie juz zal....
                                          • martael Re: zęby i inne... 11.05.04, 17:32
                                            Cześć dziewczyny,
                                            Hurrraaaa! Idziemy do pani Zosi! Kasiu jesteś bombowa!!!
                                            Kryzys cyckowy Guciego spowodowany jest prawie na pewno zębami. Dziś też ze
                                            ssaniem jest źle. Jadł raz od rana, ale za to w nocy cyckował dwa razy, co mu
                                            się ostatnio już nie zdarzało (nie jadał w ogóle). Musi go boleć, bo czasami ma
                                            na twarzy taki dziwny wyraz, jakby skurcz, cały się przy tym napina. A zębów
                                            nawet jeszcze nie widać...
                                            Olgo (javert) przeczytałam Twój list i doszłam do wniosku, że wcale nie jesteś
                                            smutaską, tylko dzielną, trochę zmęczoną mamą i potrzebujesz (jakkolwiek
                                            banalnie to zabrzmi):
                                            1. Babskich zakupów
                                            2. Dobrego fryzjera (niekoniecznie do poprawy stanu Twoich włosów)
                                            3. Wieczoru tylko dla siebie i małego koniaczku ew. piwka czy nawet dwóch +
                                            jakieś tańce jeżeli lubisz.
                                            No tak, ale jak to zrobić mając w domu cycolubnego ośmiomiesięczniaka... Nie
                                            wiem czy możesz wykorzystać kogoś do opieki: babcie, ciocie, znajomych. Jeżeli
                                            możesz to naprawdę warto. Nawet godzinka - dwie spędzone samotnie, kiedy
                                            Adrianka będzie w lepszej formie i najedzona, i już będzie lepiej.
                                            Gucio też nie bardzo akceptuje butelkę. Długo kombinowaliśmy zanim udało się nam
                                            dojść do tego jaki ustnik mu pasuje, żeby trochę pociumkał (bo to bardziej
                                            gryzienie smoczka, niż jedzenie) ściągnięte mleko kiedy mnie nie ma. Wychodzi
                                            nam tylko trójprzepływowym Aventem ze zrobionymi dodatkowymi dziurkami i
                                            niekapkiem Aventu +3mies z wyciągniętym z ustnika zaworkiem (czyli w zasadzie
                                            "kapkiem" a nie "niekapkiem" wink). Może wypróbuj właśnie niekapek albo kubeczek
                                            z ustnikiem...
                                            Co do smoka to Gucio też nie smokuje (dzieci ze wzmożonym napięciem podobno nie
                                            są smoczkowe), ale tego jakoś mi nie żal. W ogóle nie bardzo podoba mi się widok
                                            "zasmoczkowanej" dzidzi. Może dlatego, że ja sama jako dziecko byłam taką
                                            maniaczką smoczków, że większej nie ma i nie było. Podobno przed snem
                                            krzyczałam, że chcę "pięć moków" i musiano mi dawać do każdej rączki po jednym +
                                            jednego doustnie, bo inaczej urządzałam armagedon (dobrze, że nie wiedziałam ile
                                            to pięć wink). Byłam już całkiem dużym dzieckiem, a wszędzie pomykałam z całą
                                            armią smoczków i nie dało się mnie od nich oduczyć żadnym sposobem. Aż wreszcie
                                            dostałam w ustach jakichś bolesnych pleśniawek czy innego obrzydlistwa (nawet
                                            pamiętam jak bolało - musiało bardzo i rozlegle mnie zaatakować) i z mamą (która
                                            obwiniała za wszystko SMOKI) zaczęłyśmy kolektywne wyrzucanie smoków.
                                            Wyrzuciłyśmy wszystkie co do jednego (a było ich trochę, oj było) i nigdy już
                                            się nie upominałam.
                                            Ściskam Was wszystkie serdecznie.

                                            Pozdrawiam
                                            Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                                            a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio
                                    • asia_z Re: głowa Piotrusia i łożeczko turyst. :) 11.05.04, 10:31
                                      ale mi wyszla mieszanka w tytule smile

                                      gagarin - kochana, ABSOLUTNIE sie nie przejmuj slowami bratowej czy
                                      kogokolwiek. ja codziennie po kilka razy slysze od
                                      przeroznych "zyczliwych": "moze bys z Krzysiem wreszcie oposzla do jakiegos
                                      _dobrego_ lekarza" tak, jakbym przez te kilka miesiecy nie odwiedzila jeszcze
                                      zadnego, a malego leczyla czarami smile
                                      i, szczerze Ci powiem, tez bratowa celuje w takich uwagach, juz sie troche
                                      uodporniłam chociaz szlag mnie trafia jak kolejna pani w sklepie/gdziekolwiek
                                      patrzy na Krzysia ze smutkiem i dzimga: "o... alergia, biedaczek.. czy byla juz
                                      pani z nim u lekarza?"
                                      smile)

                                      jasko_mamo, Basiu - bardzo dziekuje za propozycje! jedziemy 24 lip- 8 sie,
                                      drugi tydzien bedziemy nad morzem, wiec moglibysmy oddac lozeczko w Wasze rece
                                      osobiscie smile) napisze do Ciebie na gazetowy, zebysmy mogly omówic szczegoly.

                                      ale fajnie smile

                                      pozdrawiam cieplutko,
                                      • zabuniek Fajnie jest 11.05.04, 16:49
                                        Witajcie. U nas zimno i deszczowo. Elenka juz zdrowa. Ale wciaz troche
                                        oslabiona i apetyt tez nie ten co kiedys.
                                        Droga GAGARIN – moja Mama jest pediatrą, zawsze się ze mnie śmieje, jak
                                        zaczynam sie zamartwiac wymiarami, wagami...mówi mi, że jak myśmy byli dziećmi,
                                        nikt nas nie ważył, ani nie mierzył i wyroślismy zdrowo i wesoło, prawda? I
                                        pamiętaj KAŻDE DZIECKO JEST INNE. Poza tym ciągle się zmienia. Elena rosła jak
                                        na drożdzach, teraz prawie się nie zmienia. Tu w Hiszpanii robią badania w 6
                                        miesiącu, następne w 9 miesiącu. A nie co miesiąc, żeby się zamartwiać
                                        niepotrzebnie. Elenę sama zważylam i waży 8.6 i ma 69 cm długości. Pytałam sie
                                        lekarki (przy okazji choroby Eleny). czy to dobrze, że mało teraz rośnie.
                                        Mówiła mi, ze wszystko jest dobrze. Że na poczatku dużo rosła, teraz mniej, że
                                        każde dziecko inaczej i że wszytko jest dobrze. Głow€ ma tak malutką w
                                        porownaniu z kuzynem Hiszpanem (chyba ma teraz ok. 44 cm) i też lekarka mówi ze
                                        wszystko dobrze.
                                        Ja już nie łsucham porad i pouczeń, szczególnie teściowejwink
                                        ELENA – od paru dni mowi MAMMA!!!! I PAPA (co zanczy TATA) i BABA. Czasami
                                        MAMAPAPA. Tpo jest rzeczywsicie urocze!!! A kiedy bedzie wiedziec co mowi? smile
                                        Ciagle raczkuje, zaczyna wspinac sie po meblach. Jest urocza.
                                        JAVERT kochana – nawet wolę sobie nie wyobrażac co przeżywasz i jak się musisz
                                        strasznie denerwować. Współczuję tak trudnej decyzji. Ja też sobie nie
                                        wyobrażam teraz isć do pracy. Nie mam wieć nie mam tak trudnego wyboru.
                                        Poprostu na razie nie szukam. I podziwiam wszytkie Mamy pracujące że tak
                                        dzielnie sobie dają rad€!!!
                                        Ja też podjęłam decyzję nie zatykania Eleny smoczkiem i jestem bardzo
                                        zadowolona. Tyñlko że na szcz€ście Elena nauczyła sie pić z kubka niekapka, a
                                        dziś sprobuję butlę to Ci powiem. A może sprobuj niech sie najpierw pobawi
                                        butelką z wodą np? Sama, Elena też jak ją do czegośzmusę to już potem nie chce.
                                        Ale jak pozna to sama zechce, zawsze czekam aż sama otworzy dziubek i się
                                        udaje, fakt karmienie łyżeczką trwa godzianmi!!!
                                        Elena też pokrzykuje, ale myślę że to dobrze, ćwiczy struny głosowe, nic się
                                        nie martw, przecieżto naturalne, poznaje swój głos na wszytkie sposoby.
                                        Jak Javert zaczynam ograniczac troche pierś. Moż€ przez to budzi się nocą na
                                        przytulania do cycuszka?
                                        Rano je śniadanko ok. 8-9 (kaszke Nutriben lub Nestle, jak skończe te
                                        bezglutenowe to jużkupi€z glutenem), ostatnio bardzo mało, ok. 100 ml a i to
                                        nie zawsze. Dawałam jej do tej pory łyżeczka, ale dziś kupiłam butle Avant i
                                        spróbuję, moz€ będzie sprawniej i szybciej (choć Elena teżnie zna smoczka, wi€c
                                        nie wiadomo czy jej się spodoba butelka). Bo ostatnio ponad godzinę się bawimy
                                        taką mikroskopijną łyzeczką....
                                        Ok. 12 lub13 pure warzywne (ziemniaki, pory, kabaczek, boćwina, marchew,
                                        fasolka, pomidor i od paru dni dynia) z mi€skiem (kurczak, lub indyk lub
                                        cielęcina wymiennie, nieługo mogęwprowadzić cordero czyli jagninę – jak
                                        sięnazywa mięso z baranka czy owieczki?). I to jedyne co wcina jak szalona.
                                        Sama jej robię większą ilośc w weekend i mrożę. Dodaję łyżkę oliwy z oliwek.
                                        Przy obiedzie pije wodę lub od paru dni świeży sok z pomarańczy.
                                        Ok. 16- 17 pure owocowe (jabłko, banan, gruszka, pomarańcza) dziś dodam kiwi.
                                        Miksuję mikserem. I pierś. Wczoraj spróbowała pierwszy jogurt danone.
                                        Ok. 20 – 20.30 znów kaszka z mlekiem. Sinlac w drodze pocztowej. I po kąpieli
                                        pierś.
                                        Ok. 3 – 4 w nocy budzi się i znow pierś. A jużtak było fajnie przed chorobą,
                                        par€ razy przespała cała noc.
                                        Ale i tak nie narzekam bo jest lepiej niz kiedys (co godzine lub dwie).
                                        KAROLKA – SPRAWA JAJKA!!! Tu w Hiszpanii białko jajka, zaczyna sie dawać po 10
                                        miesiącu (i to tylko 2-3 razy w tygodniu, gotując z pure warzywnym). Nie
                                        wcześniej. I od 15 miesiąca całe jajko – łacznie z żołtkiem. Czemu w PL tak
                                        wcześnie?
                                        MARTAEL – i jak? A może po prsotu już najedzony? Dziecko wie najlepiej samo
                                        instynktownie czego chce, czego potrzebuje. Czasem wydaje mi się że te nasze
                                        szkraby są mądrzejsze niż myślimy. Tu zawsze lekarz mówi mi ż€by dawać wodę.
                                        Elena pije w kubku niekapku. Kiedys nie chciała jeść, zaczęła narzekać i
                                        wyciągać ręce do stołu. NA stole stał kubek. Domyśliłam się że pić jej się
                                        chciało, dałam jej wodę i od razu zacz€ła potem chętnie jeść. Choc nie mówi –
                                        mówi.
                                        ASIAZ – nie otwieraja mi się zdj€cia z Waszego linku. Czemu tak moż€ być?
                                        ABEPE – dzi€ki za uściskismile JA też jestem ciekawa Waszych pociech
                                        uaktualnionych. Piszcie jak macie nowe zdjęcia, będę zaglądać.
                                        CZARKA – Ty to jestes kobieta pracujaca żadnejpracysięnieboję!!!! Trzyamj sie
                                        dzielnie!!! I słonecznie!!!!
                                        WINNIE – ja też zapominam czasami jeść, pić. Tak to ważne. W piatek ide na
                                        badania kontrolne. Masz rację, czas zadbać o siebie. A we wtorek (25.05) do
                                        fryzjera (już chyba poł wieku nie byłam). Obciać dużo włosy? Zawsze mam długie
                                        i się zastanawiam czy sięodważyc, przeciez odrosną. Niewiem moz€ tak do ramion.
                                        KSANTYPA i genialny Mateuszek - witajcie.
                                        NA razie-
                                        żabuniek
                                        • asia_z Re: Fajnie jest 11.05.04, 21:31
                                          dzis ukochana tpsa odciela od internetu cale 35 tysieczne miasto, w ktorym stoi
                                          moj serwer wiec zdjecia nie dzialaly sad oto Polska wlasnie smile
                                          Zabuniek: nie scinaj wlosow za krotko smile my z Magda obcielysmy niedawno z
                                          calkiem dlugich na krotko - ja ze dwa tygodnie nie moglam sie do siebie
                                          przyzwyczaic smile
                                          ale wygoda niesamowita, to fakt smile
                                          • abepe Re: Fajnie jest 12.05.04, 00:48
                                            Dobry wieczór!

                                            Kochana Asiu – bardzo dziękuję za porady. Sama uważam, że poszłam na łatwiznę
                                            stosując maść sterydową. Już skończyłam zresztą, bo plamki prawie znikły i
                                            uznałam, że 5 dni wystarczy. Obiecałam sobie, że jeśli powrócą – zastosuję
                                            dietę. Jestem mądrzejsza także o wiedzę wyniesioną z wątku „dieta matki
                                            karmiącej małego alergika” ale mam parę pytań. Asiu, jeśli nie będziesz miała
                                            czasu na nie odpowiadać – zadam je na tamtym wątku.
                                            1. czy to na pewno alergia lub nietolerancja pokarmowa? czy uczulenie np. na
                                            kosmetyk wygląda inaczej?
                                            2. czy dziecko może się uczulić tak późno? przez pierwsze 2 miesiące jadłam
                                            wszystko, potem odstawiłam nabiał ze względu na kolki (ale nie bardzo ciężkie)
                                            i ulewanie (też raczej przeciętne). które i tak po przejściu na dietę nie
                                            minęły a Grześ nigdy nie miał problemów ze skórą lub kupkami.
                                            3. jeśli to problem z mlekiem to nie zaszkodziłyby niewielki ilości, które
                                            jadłam w innych produktach niż mleko i nabiał (nie miałam wtedy jeszcze
                                            pojęcia, że tylko jedna margaryna jest dobra a mleko jest w wielu produktach)?
                                            chyba, że, jak piszesz, to nie alergia a nietolerancja i wtedy taki niewielkie
                                            ilości nie szkodzą .
                                            4. czy szkodzi też mleko modyfikowane? Grześ czasem dostaje „Misiowy sad”,
                                            który je zawiera.
                                            5. czy wystarczy odstawić tylko mleko? czy nie powinnam pójść na całość i
                                            odstawić od razu wszystkie potencjalne alergeny? i czy Grześ także nie powinien
                                            wrócić do posiłków typu „naturalnie proste”? dlatego wspominałam o drakońskiej
                                            diecie!
                                            Jasne, że nie mam zamiaru leczyć tylko objawów. Co do leczenia
                                            niekonwencjonalnego to mąż wysyła mnie na akupunkturę, żeby zwalczyć migrenę
                                            ale ja właśnie trochę obawiam się, żeby nie trafić na minę i zastanawiam się,
                                            jak takiego fachowca sprawdzić. A czy wiesz coś o homeopatii w przypadku astmy?
                                            Właśnie wykryto ją u mojego męża i ma przyjmować straszne ilości leków, w tym
                                            sterydy oczywiście. I zastanawiam się, czy nie obserwować Grzesia pod tym
                                            kątem, bo to przecież dziedziczne. Co do efektu placebo, to wierzę w niego
                                            oczywiście, jestem w końcu psychologiem i na dodatek długo interesowałam się
                                            terapią oparta na sugestii (np. w leczeniu nowotworów). Prowadziłam także grupę
                                            i stosowałam na sobie treningi relaksacyjne, oparte na autosugestii. Myślę,
                                            żeby znowu zacząć je uprawiać.

                                            W kwestii łóżeczek turystycznych – wiem, Asiu, że już obiecała Ci Basia ale to
                                            do wszystkich – szukając nosideł turystycznych znalazłam takie miejsce w
                                            Krakowie, gdzie wypożyczają nosidła i foteliki (oto adres
                                            www.aak.pl/ ). Może są też takie miejsca w W-wie. A nad „które” morze
                                            się wybierasz, jeśli okolice Trójmiasta albo Hel, tudzież Dębki, Lubiatowo (jak
                                            zawsze modne wśród Warszawiaków) to może spotkanie??????

                                            Martael – teraz ja się powymądrzam, bo to moja działka. Ćwiczyć i jeszcze raz
                                            ćwiczyć. Piszesz, że nie ma postępów a przecież Gucio nie leży jak noworodek,
                                            co ani ręka ani nogą, podobno bawi się klockami, pięknie bawi się leżąc na
                                            brzuchu. Myślę, że chciałabyś bardziej spektakularnych sukcesów ale daj małemu
                                            czas. Wzmożone napięcie w kończynach daje się zredukować. Zosia Szwiling (guru
                                            rehabilitantów z mojego ośrodka) na pewno coś doradzi. A nam tez się zdarzały
                                            dni niechęci do cycka i tez bardzo mnie to niepokoiło. Teraz bywa różnie. W
                                            nocy niezmiennie – 2 razy i długo. Może Gucio ma akurat mniejszy apetyt i
                                            najada się pozacyckowym (Grześ ostatnio je jakby mniej niż parę dni temu). I
                                            też podejrzewam zęby. Co do niedoborów płynów, to też się zastanawiam jak u
                                            nas, bo Grześ nie chce z butli ani kubka a łyżeczką – wiadomo, pół dnia to trwa.

                                            Basiu – „Dziecko specjalnej troski” na pewno jest w księgarni internetowej GWP.
                                            Ja ostatnio robiłam duże zakupy książkowe w Merlinie i byłam zdziwiona
                                            szerokością oferty, więc może tam też są obie.

                                            Magda – też zastanawiam się nad zabezpieczeniami (dziś Grześ przemierzył pokój,
                                            oczywiście tyłem). Sprzęt grający i płyty już awansowały na wysoką komodę.
                                            Regałów z książkami niestety nie da się podciągnąć w górę. Kuba zastanawiał się
                                            nad zamontowaniem na dwóch półkach od dołu przesuwanych drzwiczek. Mam obsesję
                                            zawodową w temacie zabezpieczania regałów przed upadkiem na dziecko więc pewnie
                                            każę Kubie poprzybijać regały do ściany...

                                            Olga – właśnie dziś śmiałyśmy się ze znajomą aptekarką, że Ada wyrabia normę za
                                            nasze bezzębne potomstwo a tu idą następne?! Co do picia – to ja kiedyś
                                            usiłowałam wcisnąć Grzesiowi herbatkę z butli, potem przelałam do kubka aż w
                                            końcu zupełnie już zimną zaczęłam wciskać łyżeczką! Porażka! Nie bój się, że
                                            Ada umrze z głodu, jak wrócisz do pracy. Będzie miała już prawie rok, na pewno
                                            chętnie wsunie coś innego przy pomocy łyżki. Nie widzę sensu uczenia picia z
                                            butli. Smoczek uspokajacz nie ma nic do tego. Grześ czasem jest zatykany, choć
                                            strasznie tego nie lubię (raczej tylko na sen albo w sytuacjach bardzo
                                            awaryjnych) a smoczek z butelki po prostu gryzie. Cholera, kiedy pogadamy na
                                            żywo? Nie wymiguj się tu Szwecją tylko dawaj znać kiedy się spotykamy! Kuba na
                                            okrzyki Grzesia ADA wytłumaczył mu niedawno, że zobaczy Adę chyba jak jej
                                            piersi urosną, hehe...Nie znam żadnej opiekunki (chyba, że się sama u Ciebie
                                            zatrudnię i zwariuję między słodką Adusią i przemiłym Grzesiem) ale myślę, że
                                            pomogę Ci poszukać. W końcu Wejherowo to nie taka znowu dziura, żeby nie było
                                            opiekunek!

                                            Zabuniek – mięso z baranka to jagnięcina. No i znowu wychodzi mi, że Grześ je
                                            najmniej. Czyli pierś podajesz małej tylko na sen i w nocy? Nie obawiasz się
                                            utraty pokarmu czy chcesz powoli odstawić? W Polsce żółtko podaje się od 7
                                            miesiąca a białko po 12. Czytałam, ze zróżnicowanie wieku podawania różnych
                                            produktów dzieciom w różnych częściach świata wynika z tego, że faktycznie
                                            różne rzeczy tam uczulają.

                                            A Grześ wymyślił sobie nowy sposób „mówienia”, mianowicie z językiem
                                            przyklejonym do podniebienia. Fantastyczne dźwieki!
                                            A ja właśnie kupiłam sobie trzy książki – jedną cienką o żywieniu niemowląt
                                            (już przejrzałam i nie dowiedziałam się wiele, np. ile dokładnie powinno
                                            dziecię teraz zjadać i czego i czy karmione piersią musi być dopajane) i dwie
                                            grube – o karmieniu piersią i o rozwoju umysłowym dziecka (mniam, lubię takie
                                            lektury, tylko kiedy czytać, jak nie w łóżku, bo małego budzi światło a w dzień
                                            chce czytać to, co mama?)

                                            Ago-Gagarin - ręce opadają, gdy pomyśli się jacy to życzliwi są ludzie. Nie daj
                                            się zwariować.

                                            Dobranoc
                                            Aneta
                                            • ewa237 Re: Fajnie jest 12.05.04, 08:28
                                              Witajcie,

                                              Jak ja wam zazdroszcze, że macie tyle czasu dla swoich maluchów. Ja po powrocie
                                              do pracy gonie w piętke i podzielam zdanie Magdy6811 ze kto moze niech nie
                                              pracuje bo trudno jest wszystko pogodzic i być ze wszystkim na bieżąco. Ja po
                                              prostu w pierwszej kolejności robie to co muszę a to co może poczekać to
                                              odkładam na bardziej sprzyjające warunki czasowe. Na pierwszym miejscu jest
                                              Maciuś i jemu staram się poświęcić jak najwiecej czasu. Zazdroszcze teraz
                                              mojemu męzowi,że jego urlop wychowawczy przypadł na tak piękną pore roku i
                                              chodzi na wiosenne spacerki.
                                              Wczoraj mój Maciej jechał po raz pierwszy autobusem. Według opowiadań męża,
                                              bardzo mu się podobało bo aż zaczął śpiewać i gaworzyć. Spodobało to się pewnej
                                              starszej pani, która podeszła do niega i zaczeła się z nim bawić, no i od tej
                                              chwili był festiwal usmiechów. Wygląda na to że mój syn woli komunikacje
                                              miejską od samochodu.
                                              Poza tym non stop mamy problem zębowy. Już widać drugą górną jedynke a do
                                              startu przygotowują się górne dwójki. Moja pociecha mimo tego (odpukać) ssie
                                              cycusia ale pamietam ,że przed pierwszymi ząbkami miałam problem z jedzeniem a
                                              wtedy był tylko na piersi. Potrafił całe przedpołunie nawet do 13.00 odmawiać
                                              ssania.
                                              Teraz je wszystko co mu podajemy. Nie je dużo wg tego co piszecie o swoich
                                              pociechach ale myśle, że mu to starcza bo ma coraz więcej siły na brykanie.
                                              W porze obiadowej np zjada tylko 1/2, góra 2/3 słoiczka, jeszcze się mu nie
                                              zdarzyło zjeść cały.
                                              Co do rozwoju ruchowego to ćwiczymy samodzielne siedzenie, stawanie no i na
                                              bieżąco są przewrotki i inne akrobacje wykonywane najchętniej na łożku rodziców
                                              bo jest miękko, na podłodze jest jakoś mniej ciekawie.

                                              Martael - trzymam kciuki za rozwiązanie problemów z jedzeniem
                                              Asia_z i Abepe - nie dajcie się tej alergii.
                                              Gagrinie - nie przejmuj się tak głowką Piotrusia, mojemu Maciusiowu ostatnio
                                              pielęgniarka zmierzyła czubek głowy i wyszło 42 cm (ma 44), taki pomiar jest w
                                              książeczce.
                                              Wszystkim wrześniowym mamusiom i maluchom życze zdrówka i zero prblemów
                                              z maluchami.
                                              Kończe bo znowu czas mnie goni.
                                              Życze miłego dnia.
                                              Ewa & Maciuś (25.09.2003)
                                              • javert Juz mi lepiej :-) 12.05.04, 09:32
                                                Dzieki dziewczyny za odpowiedzi - jak zwykle mozna na was liczyc... Mialam
                                                wczoraj doła - nie da sie ukryc. Spisalam nawet swoje zmartwienia na kartke i
                                                upajałam sie ich widokiem... Ale wieczorem mąż zabrał mnie na swoistą terapię.
                                                Obejrzeliśmy bowiem zdjęcia i film z pobytu w Szwecji. Bo nie wiem czy wam
                                                pisałam, że bylismy z Adrianka, mezem i chirem w ktorym hobbystcznie spiewa
                                                kilka dni w Szwecji. Ada spisala sie swietnie. Dzielnie zniosla podroz promem i
                                                potem 3-4 godziny w autokarze!!! Poza tym, zostala rozpieszczona przez
                                                wszystkich chórowiczów, noszona na rekach, zabawiana, itp.No wiec wczoraj
                                                obejrzelismy to wszystko i była kupa smiechu, a ja odpoczelam bo znowu z
                                                znalazly sie ciocie-opiekunki. I jak nie mialam wczoraj piszac na forum, zadnej
                                                propozycji, tak na probie choru padly az dwie. Jedna chorzystka chetnie zajmie
                                                sie mała od wrzesnia, a druga osoba jest mi nieznana, polecana przez
                                                chorzystke. No i teraz juz nawet mam wybór! Kamien z serca!!! Ale mysle sobie,
                                                dziewczyny, ze warto tak troche sie wyzalic i dobić dna, bo potem wszystko
                                                wyglada lepiejwink Martael! Dzieki! Trafiłas w dziesiatke podsumowujac czego mi
                                                brak.Przejde sie i na zakupy i do fryzjera. Cieszy mnie tez wizja spotkania
                                                naszych forumowych nadmorskich emamsmileA z tym jedzeniem Adusi mam nadzieje sie
                                                tez jakos ułoży. Taka byłam rozgoryczona, a teraz znów jestem rozpromieniona.
                                                Moja córenia kochana!!! Zasnela mi wlasnie na klatce piersiowej.Jak dam rade,
                                                zalacze wkrotce pare swiezych fotek Adusi, ktora pieknieje i mądrzeje z dnia na
                                                dzien.Aha, a jeszcze chcialam spytac Mamy biorace udzial w spotkaniu w Gdyni 29
                                                maja, w koncu gdzie - przy Blyskawicy? i czy o 13.00? I co planujemy? Spacer i
                                                pogaduchy, czy tez bedziemy chcialy pojsc gdzies konkretnie i siasc z naszymi
                                                pociechami? Jesli tak, to moznaby bylo cos zarezerwowac. No, koncze, do
                                                kolejnego postu!
                                                • javert Sukces!!! 12.05.04, 11:21
                                                  Słuchajcie! Ada wlasnie wychlala pol buteli (ze smokiem!) mojej herbaty
                                                  owocowej mocno rozcienczonej woda (a wlasciwie wody z dodatkiem herbaty).
                                                  niesamowite! Dalam jej butelke do zabawy, polowe wylala, ale potem zaczela ja
                                                  sobie wkladac nieudolnie buzi(do gory dnem). Wykorzystalam moment. Siadlam z
                                                  nia w krzeselku, posadzilam na kolanach i dalam do raczek butelke. Po chwili
                                                  butla juz siedziala w jej buzi. Oczywiscie nie trzymala smoka tak jak to czyni
                                                  profesjonalista, ale po swojemu nagryzala go tak, ze wody z herbata ubywalo ,
                                                  az przyjemnie bylo popatrzec. Nabralam wiary, ze moze jednak uda mi sie ja
                                                  przekonac do butli. Nic na sile, ale poprobuje jeszcze pare razy. A teraz juz
                                                  dorwala mnie. Jestem taka zadowolona, ze dam jej sie sporo z siebie napic - he
                                                  he!!!
                                                  • javert Zabezpieczenia, blokady i inne... 12.05.04, 11:28
                                                    Z tego rozpedu pisze po raz trzeci!!! Jestem na etapie zastanawiania sie jak
                                                    przygotowac swoje mieszkanko do tego, by raczkujace niemowle, a potem chodzacy
                                                    szrab, móglo w nim bezpiecznie funkcjonowac. Bylam w sklepie Chicco, aby
                                                    obejrzec co maja w ofercie z zabezpieczen roznego typu. Mieli: nakladki na
                                                    kanty stolu, blokady na szuflady, zabezpieczenia gniazdek, a w internecie sa w
                                                    sprzedazy tzw. bramki, by dziecię nie wchodzilo gdzie nie powinno. Chcialabym,
                                                    abysmy wspolnie powoli zaczeły się zastanawiac co i jak przestawic w
                                                    mieszkaniu. Napiszcie, prosze, jak to widzicie, i jesli macie namiary na strony
                                                    internetowe sklepów, w których mozna kupic rozne blokady, dajcie linki, ok? No,
                                                    to na razie tylesmile
                                                  • zabuniek Re: Zabezpieczenia, blokady i inne... 12.05.04, 15:31
                                                    ZABEZPIECZENIA - w IKEA kupilam zatyczki do kontaktow. Ale niektore kontakty (w
                                                    salonie, ktorymi szczegolnie zachwyca sie Elena) mamy sklejone tasma monterska
                                                    (pieknie to wyglada, dodaje niepowtarzalnego urokuwink Tu w MAdrycie w IKEA sa
                                                    duzo tansze niz np. we wloskim Chicco i calkiem dobre, rozne zabezpieczenia. W
                                                    Polsce pewnie tez sa w IKEi.

                                                    Elena wczoraj juz sobie zwalila wiaderko na glowe (bardzo sie cieszyla), nie
                                                    sadzilam, ze potrafi siegnac tak wysoko - zaczela podchodzic do krzesel, polek
                                                    i innych mebli ze szczebelkami itp. i wspina sie po nich - smiesznie wyglada -
                                                    kleczy ale plecki i nozki od kolana proste. I patrzy czy widze jaka sprytnasmile

                                                    ABEPE - dzieki za jagniecinewink Rany zapominam, serio!!! Szok. Musze wiecej
                                                    czytac (ostatnio po polsku czytalam Isabel Allende "Ewa Luna" - podobala mi
                                                    sie, chyba zaczne teraz jakas ksiazke kucharska).
                                                    KARMIENIE PIERSIA - lekarka mowila mi zeby zaczac juz powoli odzwyczajac (i
                                                    przyzwyczajac do innych rzeczy, zeby dawac piers tylko raz - na noc). Karmie ja
                                                    w dzien 2 razy: po pure owocowym ok. 17.30 lub 18 i po kolacji ok. 21, no i w
                                                    nocy (dzis RAZ o 24). Wyspalam sie! Nie sadze, ze zabraknie pokarmu. Elena nie
                                                    domaga sie, wiec ciesze sie. Mam kolezanki, ktore dlugo karmily piersia, dzieci
                                                    nic innego nie chcialy jesc, po 2 latach - z przyzwyczajenia (bo juz nie z
                                                    glodu) jeszcze sie bardzo domagaly (a to jednak bardzo wiaze). Wiec moze
                                                    latwiej teraz powoli odzwyczajac?

                                                    SPOTKANIA - ale Wam dobrze!!! A my chyba przyjedziemy znow w sierpniu. Tu
                                                    Madryt wymiera, maz i tak nie bedzie mial zlecen. Moze wtedy bedziecie w W-wie?
                                                    Moj brat mieszka w Warszawie i u niego mozemy sie zatrzymac.

                                                    WLOSY - a na czym to polega ze czlowiekowi kobiecie - od razu robi sie tak
                                                    dobrze, jak sobie cos kupi, czy zmieni fryzure? We wtorek ide do fryzjera,
                                                    zreszta homoseksualisty, swietnie strzyze,
                                                    Ok. na krotko nie zetne, tak zeby sie dalo zwiazacwink

                                                    TESKNIE za POLSKA! Dobrze Wam w Unii? Na razie duzo rzeczy podrozalo, prawda?
                                                    Tu mowia ze jak weszlo Euro, to wszystko poszlo w gore (u nas kiedy Euro, za
                                                    rok?). Trzeba nam cierpliwosci, bedzie lepiej, jak dobrze wykorzystamy unijne
                                                    pieniadze.

                                                    PA

                                                    Zdjęcia Elenki (06.09.2003)

                                                    “Bądź dobry – każdy, kogo spotykasz, prowadzi ciężki bój.” <John Watson>
                                            • asia_z Re: Fajnie jest 13.05.04, 15:49
                                              maili znow przybywa w zastarszajacym tempie, fajnie smile
                                              ABEPE - dzis przede wszytskim odpisze Tobie, ale spokojnie mozesz zadac to
                                              pytanie rowniez na alergikach, tam jest chalsia, z ogromną wiedza nt. alergii.

                                              > 1. czy to na pewno alergia lub nietolerancja pokarmowa? czy uczulenie np. na
                                              > kosmetyk wygląda inaczej?
                                              niestety w alergiach nic nie jest na pewno. uczulenie na kosmetyk moze wygladac
                                              bardzo podobnie, z tym, ze zwykle objawia sie w miejscu kontaktu z alergeem -
                                              stad nazwa "alergia kontaktowa".

                                              > 2. czy dziecko może się uczulić tak późno? przez pierwsze 2 miesiące jadłam
                                              > wszystko, potem odstawiłam nabiał ze względu na kolki (ale nie bardzo
                                              >ciężkie) i ulewanie (też raczej przeciętne). które i tak po przejściu na dietę
                                              >nie minęły a Grześ nigdy nie miał problemów ze skórą lub kupkami.
                                              moze. nawet jak ma 15 lat smile poza tym alergie zwykle objawiaja sie kolo 3
                                              miesiaca zycia -wczesniej maluch ma jeszcze duzo odpornosci od mamusi. co
                                              ciekawsze, kolki i ulewanie tez moga byc objawem alergii - bo generalnie sa
                                              objawem nietolerancji czegos.

                                              > 3. jeśli to problem z mlekiem to nie zaszkodziłyby niewielki ilości, które
                                              > jadłam w innych produktach niż mleko i nabiał (nie miałam wtedy jeszcze
                                              > pojęcia, że tylko jedna margaryna jest dobra a mleko jest w wielu produktach)?
                                              > chyba, że, jak piszesz, to nie alergia a nietolerancja i wtedy taki
                                              >niewielkie ilości nie szkodzą.
                                              alergika, jak napisalam, potrafi uczulic tylko to, ze kakao jest w domu,w
                                              ktorym mieszka, a nie musi go pic - choc to sie zdarza rzadko. generalnie, przy
                                              rozpoznawaniu alergii stara sie odstawic wszytsko co moze alergizowac, wiec
                                              rowniez mleko przetworzone.
                                              i tu uwaga: (chalsi sie nie spodoba) maslo, takie robione w domu z mleka -
                                              jesli ma sie tylko do takiego dostep - nie zawiera bialka mleka, ktore uczula
                                              najczesciej, a tylko sam tluszcz. co oznacza, ze nie jest niedozwolone choc,
                                              jak to tluszcz - obciaza watrobe i to wlasnie moze byc powodem klopotow z
                                              maluchem, ale bialko na pewno nie (ale alergolog Ci tego nei potwierdzi, bo
                                              inaczej go uczyli). i druga uwaga: kazda margaryna jest mniej zdrowa od
                                              prawdziwego masla, obciaza uklad wchlaniania jeszcze bardziej, i co z tego ze
                                              nie zawiera typowych alergenow. o samlcu nie wspominajac smile
                                              w ogole ja juz jestem coraz mocniej przekonana do medycyny niekonwencjonalnej,
                                              ale ma spojrzenie na alergie odlegle od medycyny zwyklej - generalnie patrzy
                                              jak na kazdy problem - calosciowo,a nie tylko przez pryzmat skutkow, nie leczy
                                              wiec wysypki a LECZY (tez nie "usypia" jak leki antyhistaminowe) problem.
                                              Przekonuje mnie do tego wyglad mojego synka, naprawde coraz lepszy smile)

                                              > 4. czy szkodzi też mleko modyfikowane? Grześ czasem dostaje „Misiowy sad&
                                              > #8221;,
                                              > który je zawiera.
                                              to zalezy co szkodzi smile jesli bialko mleka - to prawie kazde mleko modyfikowane
                                              je zawiera, nie zawieraja tylko preparaty lecznicze, mlekozastepcze jak bebilon
                                              pepti czy nutramigen, obydwa ohydne smile) ale moze szkodzic tez np. soja lub cos
                                              innego, co jest w preparatach mlokozastepczych sad

                                              > 5. czy wystarczy odstawić tylko mleko? czy nie powinnam pójść na całość i
                                              > odstawić od razu wszystkie potencjalne alergeny?
                                              moze nie wystarczyc, ale nie ma listy produktow w 100% bezpiecznych.
                                              teoretycznie nalezy do nich ryz i kukurydza, a coraz czesciej spotyka sie
                                              dzieci na to wlasnie uczulone sad
                                              na razie odstaw mleko i jajka - na pierwszy rzut, a dopiero jak to nie
                                              wystarczy, probuj dalej (oczywiscie odpadaja tez orzechy, owoce drobnopestkowe,
                                              miod itp... smile
                                              z diety Twojej, jesli jeszcze karmisz, i Grzesia - oczywiscie smile

                                              jak wysypka zniknie, mozesz z powrotem wprowadzac pomalutku - jeden produkt na
                                              tydzien. i uwaznie obserwowac.

                                              lekarka Krzysia leczy alergie (nie zalecza) homeopatami - calkiem skutecznie.
                                              ustawia tez diete, ktora czesto nei pokrywa sie z zaleceniami alergologow, a
                                              jednak jest skuteczna!

                                              najwiekszy problem z uwierzeniem w med. niekonwencjonalna polega na tym, ze
                                              wszyscy "uczeni" lekarze jej nie akceptuja i uwazaja ze to czary-mary. poza tym
                                              lek standardowy dziala niemal natychmiast, a homeopaty nie, wiec latwo sie
                                              zniechecic. Ja wczoraj znow musialam krecic - tym razem polozna srodowiskowa,
                                              ktora przyszla na kontrole (czy Was tez juz byla?) dopytywala, jakie Krzys
                                              bierze leki i ile, dobrze ze zglebilam temat i od strony leczenia w normalnej
                                              przychodni smile)

                                              alez sie narozpisywalam, i to z PRACY smile)
                                              Abepe - jesli cos jest niejasne, bardzo prosze daj znac, bo moze w pospiechu
                                              namacilam smile

                                              a, jeszcze astma - napewno mozna zlagodzic jej przebieg nawet tylko odpowiednia
                                              dieta! to z kolei info od mojej znajomej, ktora byla u bardzo znanego
                                              (przynajmniej w moich kregach) lekarza tradycyjnej medycyni chinskiej (Polaka,
                                              z ogroomnym dostwiadczeniem), tylko oczywiscie to tez kwestia ogromnej
                                              samokontroli i cierpliwosci smile ale z cala pewnoscia mozna sie obejsc bez
                                              sterydow smile

                                              no i.. trzeba trafic na lekarza, ktory NAPRAWDE sie zna na tym, co robi. wielu
                                              probuje, ale niekoniecznie skutecznie.

                                              mam nadzieje ze problem Grzesia minie po malych zmianach w diecie i nie bedzie
                                              problemu, ale z mezem chyba warto sprobowac wybrac sie do kogos naprawde
                                              madrego, nie zwiazanego z medycyna akademicka smile

                                              jakbys chciala jakies namiary (niestety warszawskie) to daj znac.

                                              uh, znowu nabazgralam ze az strach smile
                                              i jeszcze dzieki za namiary na wypozyczalnie smile

                                              i jeszcze.. spotkanie nad morzem? BARDZO CHETNIE!!

                                              i jeszcze.. czy znacie moze jakies bardzo fajne i tanie gosp. agro na lini -
                                              warmia - morze? mialam spedzic tydzien 24.07 - 1.08 z dzieciakami i znajomymi
                                              na dzialce u kolezanki, ale zmienily jej sie plany sad moze byc jakis dom albo
                                              siedlisko do wynajecia smile)

                                              buziaki,
                                              a.
                                              • zabuniek linki 13.05.04, 17:18
                                                Do posluchania z internetu piosenki dla dzieci:
                                                www.tvp.pl/tdm/programy/budzik.htm

                                                PS. Ktos sie pytal - ile dzieci? Dzieci chcialabym wiecej miec (na razie
                                                jeszcze nie), zawsze marzyla mi sie trojka, ale moze dwojka starczywink
                                                Jedynakowi smutno.
                                                • zabuniek Re: linki - spiewajace koniki 13.05.04, 17:23
                                                  laacz.lv/f/swf/hestekor.swf
                                                  To fajnesmile
                                              • karolka_1 WRZESIEŃ 2003 :) 13.05.04, 20:28
                                                Witajcie, ja tylko tak na chwilkę....
                                                Byłam dzisiaj z Dominiką na szczepieniu i sie załamałam....sad
                                                Moje dziecko przez ostatnie półtora miesiąca przybrało na wadze 240g!!!! I co ja
                                                mam robic?? Dominika nie chce jeść obiadków, gdy zje za duzo mleka to
                                                wymiotuje...Lekarka na razie kazała oddac mocz do analizy i...ODSTAWIĆ
                                                MARCHEWKĘ, bo dziecko ma żółta twarz. Ponoć oznacza to, że wątroba źle pracuje sad
                                                Kurcze, chyba popsułam swoje dziecko...
                                                Poczekam na wyniki badań i wtedy zacznę sie martwic, choc teraz to łatwo mi
                                                pisać....a po wyjściu nie wiedziałam jak sie nazywam sad
                                                Pozdrawiam Was serdecznie
                                                Karolina
    • mama-patrycji Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.05.04, 11:53
      Witam wszystkie mamusie! Moja Patrysia nie urodzila sie co prawda we wrześniu
      tylko 19 października 2003r,ale jest to tak zbliżona data,że postanowilam tu
      zajrzeć.Pati jest kochaną dziewczynką,ale coś martwię się,bo nie lubi leżeć na
      brzuszku,a tym samym nie potrafi obracać sie wokół własnej osi.Boje sie,ze nie
      bedzie raczkowac.Poza tym mam problem z zupkami,bo za żadne skarby nie chce ich
      jeść:zaciskanie ust,krzyk są na porządku dziennym jak tylko próbuję jej dac
      choć troche zupki.I to wszystko jedno czy kupowane, czy robione w domu,czy
      doprawione, słodzone itp.Nie chce i już.Co mam zrobić?przeciez nie może żyć
      samym mlekiem (nie karmię piersią),deserkami i soczkami.Poradźcie.A jak tam
      Wasze pociechy?Co potrafią i w ogóle jak je karmicie?Pozdrowionka!



      • Re: PAŹDZIERNIK 2003 smile))))))))
      mama-patrycji 12.05.2004 11:24 odpowiedz na list odpowiedz cytując


      Acha i zapomnialam dodać,że jeszcze nie ma ani jednego ząbka,ale robi się
      częściej marudna, senna, niespokojna.Czy to może objaw ząbkowania?
      • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.05.04, 22:08
        Witajcie smile
        Javert wielkie gratulacje dla malutkiej za butelkę smile To już jest połowa sukcesu smile
        Co do zabezpieczeń...Kupiłam w IKEA zabaezpieczenia na kontakt, 12 szt. za 10zł.
        sa też dostepne bramki na schody, zabezpieczenia szuflad, szafek....generalnie
        zerknij na www.ikea.pl i tam w dziale dla dzieci jest cała gama zabezpieczeń smile
        Zabuniek co do żółtka to tak jak napisała abepe w polsce lekarze zalecają już od
        7 meisiąca, pózniej bialko...ja jednak małej nie bedę męczyła i poczekam....moze
        przepiórcze żółtko jej dam za jakiś czas...
        Dziewczyny Dominika zaczęła raczkować!!!!juz nie jest to raczkowanie w spak, ale
        takie prawdziwe, do przodu smile Jestem z niej taka dumna, i nawet już jej
        wybaczyłam brak przewrotek wink
        Poza tym, ten mały żywioł zaczyna już stawać w łóżeczku i nie tylko. Wczoraj
        obniżylismy materacyk na najniższy poziom....
        Znowu mamy problemy jedzeniowe, jednak już sie nie stresuje smilewygląda na to, ze
        kolejne ząbki sie mają zamiar okazać....dałam na "luz"...przecież Dominika nie
        pozwoli sie zaglodzić smile
        Dziewczyny, czy Wasze dzieciaki tez przestają już interesowac sie grzechotkami i
        potrzebują już bardziej złożonych zabawek??
        U nas na topie są ostatnio puste butelki, miseczki plastikowe, pokrywki od
        słoiczków itp.....
        Zabawki muszą być już bardziej skomplikowane, najlepiej dźwiekowe i mobilne...
        Kurcze, siedze i mysle co chciałam jeszzce napisac....A troszkę tego było...Oj
        skleroza nie boli...Zacznę zapisywac sobie wszystko na karteczkach smile
        Pozdrawiam Was gorąco
        Karolka - sklerotyczka smile
        • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.05.04, 23:26
          Hej!
          Asiu_z może ze względu na tę awarię tepsy wracają maile do Ciebie, będę
          próbowała dalej, w każdym razie sprawa jak najbardziej aktualna, a jak sie do
          weekendu nie uda wysłac wiadomości to napisze szczegóły na forum.

          Tak, tak tez zauważyłam, ze Amanda potrzebuje bardziej wyszukanych zabawek i
          zabaw. Najlepsze sa oczywiście te zakazane, telefony, sztućce, garnki, miski...
          No i zabawe najlepiej przeniosłaby do łazienki lub do kuchni tam się najlepiej
          czuje. Piszecie o zabezpieczeniach, no własnie kontakty zabezpieczeliśmy i
          myslałam, że jest w miare ok. Mała lubiła się bawić taka szufladą pod
          piekarnikiem, w piekarniku sie przegladała i gadała do siebie a w szufladzie
          miesząła w pokrywkach, usunęłąm wszystkie niebezpieczne rzeczy, ale nie
          pomyślałam o przykleszczeniu paluszków. No i stało się Mała trzymając obiema
          raczkami, siła rozpedu zatrzasnęła szufladę – koszmar!!! Już chciałam biec do
          chirurga na przeswietlanie czy nie połamała sobie palców, ale chyba wszystko
          ok. Do szuflady już się nie zbliża, a ja zaczynam myśleć o szerokiej gamie
          zabezpieczeń. A to dopiero poczatek...
          Dziś była u nas znajoma rehabilitantka, zeby ocenić niechęć do stawania.
          Potwierdziła zmniejszone napięcie obręczy biodrowej, pokaząła kilka ćwiczeń –
          takie fajne, właściwie zabawa i zachęcanie Małej do korzystania z nowych
          pozycji. Generalnie pochwaliła ja za spryt, powiedziała, że jest bardzo silną
          dziewczynką i rozwija sie prawidłowo, a na stawanie ma jeszcze czas – co
          najmniej dwa miesiące. A więc mamy nowe pomysły na zabawy i w dodatku będa to
          ćwiczenia – super!!!

          Z tymi smoczkami to różnie bywa. Pamiętacie moja walkę o niessanie kciuka?
          Zrezygnowała z kciuka, ale zrobiła się taka smoczkowa! Najpierw był tylko do
          spania, teraz juz zdarza się na spacerze (prawie codziennie), no i jak zmęczona
          marudzi na przewijaku. Generalnie staram sie przestrzegać zasady, żeby smoczek
          nie zastepował czegoś, a jedynie pomagał zasnąć. Cóż, czeka nas odzwyczajanie,
          ale myślę, że i tak będzie łatwiej niż od kciuka. Poza tym ostatnio widziałam
          kilkoro duzych dzieci (ok2,3 latka) z kciukami w buzi podczas spaceru to chyba
          wolę smoczek.

          Dzieki Aneta za info w sprawie książki, sprawdzę, zresztą dobrze się składa, bo
          zamierzałam kupić u nich jeszcze jedną pozycję. Akupunktura to świetna sprawa,
          wierzę w to. Chociaż na odchudzanie mi nie pomogło... Tylko niestety nie znam
          dobrego fachowca w Trójmieście. My korzystaliśmy kiedyś z kilku zabiegów
          podczas wypoczynku w Krojantach koło Chojnic, oni zresztą też bardzo skutecznie
          leczą migreny. Sa niestety bardzo drodzy, ale jeśli miałoby Ci pomóc to może
          warto. Jeśli jesteś zainteresowana to gdzieś mam do nich namiary. A np. wtedy
          okazało się, że mąż ma rozmieszczone niektóre receptory w innych miejscach niż
          przeciętni ludzie, więc był ciekawym okazem w poszukiwaniu właściwego miejsca
          do wkłucia.

          A spotkanie nadmorskie 29maja o 13.00 na skwerze Kościuszki, jeśli Błyskawica
          to tam to niech tak zostanie. Myślę, ze jak będzie ładna pogoda to możemy
          pospacerować, a jak będzie padać, lub będzie zimno to poszukamy schronienia.
          Czy bez rezerwacji nie znajdziemy czegoś wygodnego dla matek z dziecmi?

          Witamy nowe mamy i "okołowrześniowe" dzieciaczki!

          pozdrawiam Basia

          • czarka77 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.05.04, 13:05
            W końcu mam dłuższą chwilę, więc jeśli Natalia się nie zbudzi, postaram się
            dłużej napisać.
            Najpierw nowości: Natka ma od wczoraj lewą dolną jedynkę (u nas wręcz
            przeciwnie iż np. u Gucia – tuż przed wyżęciem chciała ssać jeszcze więcej
            piersi niż zwykle), chodzi przy meblach i się puszcza wink, tzn. trzyma się
            tylko jedną ręką, a czasem wcale, nie pada już na głowę, tylko ze stania
            ostrożnie siada. Od pięciu dni je raz dziennie danonki – żadnych efektów
            ubocznych. To pozytywne. Ale niestety są i mniej wesołe: prawie wcale nie śpi w
            dzień, mamy ciągle problemy z zasypianiem (chyba inne zęby też chcą wyjść), nie
            chce się niczym zająć na dłużej niż 30 sekund (nawet srebrne łyżeczki w
            blaszanym pudełku już jej nie fascynują, nie mówiąc o miseczkach, talerzykach,
            szczotce do butelek, pudełku z makaronem itd.). Tylko chodzenie i chodzenie,
            nawet na spacerach. Po 15 minutach w wózku – krzyk. To fajnie, że chce odkrywać
            świat, ale ja nie jestem z gumy ;-(((. Poza tym usiłuję pracować, wolałabym to
            robić nie tylko nocami (a propos powrotu do pracy – czasem nie ma się
            wyboru...).
            Generalnie jednak więcej jest plusów.
            ZABUNIEK i nie tylko: moja znajoma mama dwójki alergików twierdzi, że z
            żółtkiem, a tym bardziej białkiem nie ma się co spieszyć. Tak samo twierdzi
            nasz alergolog, ale jego rad już nie słucham. Badania krwi wykazały, że Natalia
            nie ma żadnej alergii, a on mimo to kazał jej dawać dziennie 9 leków, z tego 3
            tabletki i 1 proszek, więcej było męczarni i wzajemnego oblewania się niż
            pożytku. Ale z żółtkiem poczekamy, chociaż do 10-11 miesiąca.
            Moja teściowa się uaktywniła. A była całkiem spoko. Twierdzi, że zatruwam
            Natalię słoiczkami i powinnam jej gotować sama, poza tym dawać już sucharki,
            chlebek, jajeczko itd. Mój instynkt mówi mi co innego, ale przez te słoiczki
            zrobiła się rodzinna awantura, spróbowałam więc po raz kolejny coś Natalii
            ugotować (kiedyś jej smakowało, ale krótko, bo polubiła słoiczki, zwłaszcza
            królikowe Hippa – najdroższe wink. No więc ugotowałam wieprzowinkę z marchwią i
            ryżem, zmiksowałam, podałam. Natka zaczęła pluć i zdejmować sobie drobinki ryżu
            z języka. Zmiksowałam raz jeszcze, na zupełną papkę, a ona znów wyjmowała sobie
            jedzenie z buzi, wcierała we włosy i w oczy. Skończyło się ogólną frustracją,
            zwłaszcza moją, myciem, przebieraniem i przygotowaniem tradycyjnego słoiczka.
            Oczywiście, marzę o tym, żeby Natalia jadła to co my, ale czuję, że to jeszcze
            nie czas. Poczekam przede wszystkim na więcej zębów. Poza tym ja po prostu nie
            mam czasu na stanie przy garach, zwłaszcza że efekty mi tego nie wynagradzają.
            A tak w ogóle to Natalia jest amatorką wszelkich deserków, jabłka z czarnymi
            jagodami i jogurtem są na 1. miejscu.
            EWO237: Natalia też bardzo lubi autobusy, bo jest kokietką, uśmiecha się do
            ludzi i robi minki. Sporadycznie marudzi, ale tylko podczas dłuższych eskapad.
            MAMO-PATRYCJI: co do jedzenia, to chyba nie umiem nic poradzić, dziewczyny
            radziły wcześniej Irhel, przeczytaj poprzednią stronę postów (1100-1200), może
            coś ciekawego znajdziesz. Ale do ruszania się dzidzi mam jedną złotą radę od p.
            Zofii Szwiling. Po prostu niech jak najwięcej czasu przebywa na podłodze,
            najlepiej na czymś niezbyt miękkim (my mamy 3 połączone komplety karimatowych
            puzzli, mogą być po prostu 2 karimaty albo nierolująca się wykładzina). Efekty
            takiej terapii zauważysz już po kilku dniach. Nam pomagał też kot, którego
            Natalia usiłowała dogonić albo po prostu złapać (a on w ostatniej chwili
            uciekał albo się przesuwał, hultaj), ale zamiast kota wystarczy odpowiednio
            atrakcyjna zabawka albo nie-zabawka (torebka mamy z błyszczącymi klamerkami,
            suszarka do włosów itd.) położona w odpowiedniej (nie zniechęcającej)
            odległości.
            JASKO_MAMO: Natalia jeden ze swoich placów zabaw ma w łazience, a tam na
            chodniczku: lusterko, grzebień, miseczkę, kubek do płukania zębów, pokrywkę od
            pianki do włosów i inne skarby. Rosną nam pomocnice wink. A tak na serio – w
            końcu nie muszę się rano tak bardzo spieszyć z toaletą, mam córcię na oku. A
            kiedy pralka jest w ruchu – to dopiero film! I można popatrzeć z bliska...
            Spotkanie warszawskie – cóż, raczej nas nie będzie, jedziemy na prymicję
            przyjaciela mojego męża.
            Ale to się jeszcze okaże.
            Na razie tyle, nic mi nie przychodzi do głowy.
            Kiedy znów wyjdzie słońce?
            • mama-patrycji Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.05.04, 14:19
              Dziękuję za rady.Dziś jak zwykle problemy z zupką.Nic oczywiście nie zjadła -
              tylko mleczko.Spróbuję dziś jej coś ugotować swojego,ale też nie mam
              gwarancji,ze zjesmile)).Mam takie pytanko:czy są tu jakieś mamy z Gdyni z
              dzielnicy Redłowo?Miło by mi było poznać kogos z malutkim dzieckiem i chodzić
              razem na spacerkismile).Niedawno sie tu przeprowadziłam, bo pochodzę z Kłodzka
              (dolnośląskie)i jeszcze nikogo nie znam.Czekam.Mój e-mail to:
              elizaae@interia.pl lub po prostu na forum.
    • senmar a ja jestem tu nowa 13.05.04, 14:06
      cześć wszystkim mamuśkom,
      jestem mamą Julki urodzonej 3 września 2003, forum odkryłam jakiś czas temu a
      Was to całkiem niedawno, niestety mam czas tylko poczytać wasze posty, i wiem ,
      że jest troszkę tych wrześniowych maluszków, poza tym mogę porównać rozwój
      Julki z innymi dziećmi, teraz piszę w pracy (bardzo nieładnie- wiem) ale tylko
      dlatego bo nie ma szefa.
      Julka urodziła się nawet duża, bo miała 3,850g 55 cm
      teraz waży ok 9kilo, raczkuje, ma 4 ząbki 2 dolne i od kilku dni 2 górne nie
      chorowała i żeby było śmieszniej gdy skończyła 8 msc (3,05)to 4 maja dostała
      kataru, gorączki itp, czyli przeziębienie i mam pytanko, może któraś z mam ma
      dobry sposób na katar, bo minął już tydzeń a ona paraduje wciąż z gilem,
      mam nadzieję, że zmobilizuję się i częściej będę pisać,
      acha, jestem z woj podlaskiego konkretnie z Grajewa, i zazdroszczę wam
      wspólnych spotkań w Trójmieście i W-wie,
      muszę kończyć
      pozdrówka dla wszystkich i dużo zdrówka w te deszczowe dni
      • enta1 Re: a ja jestem tu nowa 13.05.04, 18:14
        witajcie kochane mamusie pięknych wrześniowych dzieci
        na początek buźki dla wszystkich nowych mam i dzieciaczków. mam wrażenie, że
        ujawniły się piękne wrześniowe damy. już chyba teraz nasi synkowie będą mieć
        duży wybórsmile
        dawno mnie tu nie było, nawet w czytaniu mam tyły, jestem bardzo nie na
        bieżąco, więc ten post będzie trochę chaotyczny.
        któraś z was pytała jak radzą sobie mamy pracujace - no więc ja to sobie chyba
        nie radzę. tzn zawsze jest coś za coś: zabawy, spacery i przytulanki z buniem +
        praca = chlewik w domu, brak ciepłego obiadu od ok. tygodnia, tyły na forum i
        wory pod oczami. ale to tylko do niedzieli, nareszcie będę mieć wolne. trochę
        może przesadziłam ale ogólnie nie mogę się pozbierać tak gdzieś od świąt.
        za to kuba mi to wynagradza: jego słodkie "mama ma ma ma" to muzyka dla moich
        uszu. za to jak się przebudzi w nocy to tylko tatuś, moje ręce przyprawiaja go
        o spazmy. zdrajcuch małysmile
        a grzechotek i zabawek to chyba nie będę kupować. po co śliczny niebieski
        misio -zdzisio skoro najbardziej interesująca jest klawiatura od komputera,
        worek ze smieciami, no i koniecznie trzeba sprawdzić co kryje się za uchylonymi
        drzwiami do łazienki albo w zielonym pudełku z klapką (dla niewtajemniczonych:
        uwiezione sa tam nawilżone chuteczki, które na pewno trzeba uwolnić i jeszcze
        spróbować, pycha mniam, mniam)
        no właśnie - jedzenie: ja jednak nie czekam już z nowym jedzonkiem, młody nigdy
        nie miał skłonnosci alergicznych wiec próbuje nowych rzeczy i na razie "żyje" i
        zdrowy jest. ulubiona potrawa: bakusie. za to wredni rodzice padają ze śmiechu
        na widok miny synka próbujacego banana: fuj, co za obrzydliwa konsystencja.
        fajnie, że się ujawniły dawno niepiszące mamy: javert i martael
        kochana gagarin - może w końcu uda się też spotkanie w krakówku? kurcze, nie
        moge się z niczym pozbierać
        nowe mamusie - wszystkie dobre rady i ciekawe informacje zebrane na stronie
        wrześniówek. miłej lektury
        oczywiście muszę kończyć,
        pozdrowienia dla wszystkich
        renata i kuba
        ps - młody dziś kończy 8 miesięcy... jezu jak ten czas leci
        pa pa
        • czarka77 Re: a ja jestem tu nowa 14.05.04, 10:45
          Ja tylko na chwilę. Wstawiłam w końcu kilka nowych zdjęć. Między innymi możecie
          zobaczyć, do kogo podobna jest nasza córcia. Rodzice Natalii:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11586904&a=12628021
          A tu zobaczycie Natalię i Kacpra, wrześniaczka, syna Irhel:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11586904&a=12638623
          Gdyby linki nie działały, wszystko jest pod adresem podanym niżej, trzeba tylko
          kliknąć "pokaż treść wszystkich", o czym pewnie wiecie wink))
          Papa
          • zabuniek Elena calkiem niesmokowa 14.05.04, 11:09
            Do MAM NIESMOKÓW - Kochane. Udalo mi sie rozwiazac problem butli. Kupilam butle
            Avantu MAgic Sport, z duzym otworem 340 ml w aptece. Jestem zachwycona. Elena
            bardzo energicznie plula butelka. Wrecz sie oburzala jak do buzi trafial smok
            butli, probowalam karmic ja kubkiem niekapkiem Avantu (tez bez zabezpieczenie -
            ze byl kubek kapekwink, ale nie bardzo to szlo z kaszka. NAtomiast ta jest
            rewelacyjna!!! Napewno sa w Polsce (tu tylko w 1 aptece znalazlam). Acha - jest
            napisane, ze dla dzieci powyzej 18 miesiaca, bo ma sztywny dziubek, ale Elena
            zachwycona. Wiec moze to i WAm pomoze. Chyba ze Javerciatko juz pokochalo
            tradycyjna butle. Elena jest konsekwentna przeciwniczka wszelkiego rodzaju
            smoczkowania. Ale ciesze sie ze polubila ta butelke to przyspieszymy sniadanka
            i kolacyjki.
            KArolka trzymaj sie i pisz. I mam nadzieje ze jest wszystko w porzadku!
            Pamietasz jak pisalam ze Elena tak malo urosla i prawie nic nie przybrala na
            wadze. I moja lekarka mowila ze nie ma to znaczenia w ciagu 1 miesiaca. Ze
            zwazy sie za 2 miesiace i jesli bedzie duzy niedobor to dopeiro wtedy bedzie
            mozna sie martwic. I ze teraz w tym wieku dzieci duzo sie ruszaja i nie tyja!!!
            Moja Mama tez jest pediatra i uwaza ze nie potrzebnie tak ciagle dzieci sie
            wazy i porownuje bez przerwy. Caluski i trzyamm kciuki zeby wszytko bylo dobrze.
            Ciekawe jak tam Piotrus GAgarina.
            Serdeczne pozdr. Zaraz bede ogladac zdjecia CZarkowej NAtalki i KAcperka.
            PA
          • zabuniek Natalia Czarki 14.05.04, 11:14
            Wedlug mnie - podobna do Mamy.
            • zabuniek Re: Natalia Czarki 14.05.04, 11:15
              I przesliczna!!! Martwie sie tylko ze Kacperkowi sie tak podobawink Biedna
              Elenkasmile
              • abepe ząbek i nie tylko 14.05.04, 11:54
                Hihi, wystukałam wczoraj łyżeczką pierwszy ząbek! Lewa dolna jedyneczka.
                Wystaje jakiś milimetr ale cieszy. Ale nie w nocy. W nocy ukojenie niesie tylko
                pierś mamy. No i był problem, bo jestem trochę podziębiona i leczę się
                naturalnie (cytryna, kogel-mogel zalany mlekiem – to właśnie odstawiam, bo na
                buzi Grzesia pojawiła się nowa plamka, miód) i mąż zaproponował wieczorem
                grzane piwo (+własnoręcznie przyrządzona przyprawa do piernika). Wypiłam małą
                szklaneczkę licząc, że karmienie za 4 godziny. A mały obudził się z płaczem o
                wiele za wcześnie. Kuba nosił go więc i kołysał godzinę aż uznałam, że już mogę
                karmić.
                Właśnie stwierdziłam, że Grześ wytrzymuje o wiele dłużej bez jedzenia w dzień
                niż w nocy. Chyba po prostu w ferworze zajęć nie zauważa głodu. A od paru dni,
                nie wiem, czy to przez ząbkowanie ale mały przysysa się do mnie mocno i zasypia
                przy jedzeniu. I karmienie trwa 40 minut, bo jak tylko próbuje się odłączyć –
                otwiera szeroko buzię i przez sen szuka piersi. Ale dobrze mi z tym. Leżę sobie
                na boku i czytam („Sztukę karmienia piersią „ zresztą).

                Podkreślam jeszcze raz, że podziwiam mamy pracujące! Kurczę, ja nie wróciłam
                jeszcze do pracy a nie wyrabiam ze wszystkim. Tyle, że mąż pracuje ostatnio na
                dwa etaty – od 7 do 18-19 a przy Grzesiu niewiele mogę zrobić. Nawet jak śpi,
                tak jak teraz to za sprzątanie się nie biorę, bo czasem budzi go hałas, a
                cichych robót jest niewiele.

                Na spacerach mały ciągle się do ludzi uśmiecha. Zawsze się dziwię, gdy ktoś
                udaje, że tego nie widzi. Przecież wystarczy się do takiego malca też
                uśmiechnąć.
                Ale w domu jak widzi kogoś obcego albo kogoś, kogo dawno nie widział – potrafi
                się rozpłakać. Lęk ósmego miesiąca. Niestety niedawno zrobił aferę na widok
                taty męża. Strasznie mi było przykro. Uznaliśmy, że dziadek musi częściej wnuka
                odwiedzać.

                A zauważyłyście, jak wiele matek nadal straszy dzieci – bo cię oddam tej pani?!

                Aha, właśnie się obudził i „bababababa”. Będziemy jeść obiadek. Ciekawe ile
                dziś uda się zjeść.
                CDN
                Aneta
                • javert Butla???? Na razie ok! 14.05.04, 13:57
                  zabuniek! Bardzo mi sie spodobalo okreslenie Adusi "javerciątko!" - genialne!!!
                  Tak, na razie od tzrech dni Ada popija z butelki !!! Nagryza smoczek i pije,
                  nie duzo, ale zawzse cos! wczoraj herbatke i soczek ,dzis nawet mleko Humana2 -
                  chcialam sprawdzic czy ewentualnie mleko tez jej wejdzie. Wiec patrze
                  optymistycznie na przyszlosc. Tymczasem mamy juz 3 zeby, a czwarty
                  prawdopodobnie wyjdzie juz jutro!!! Tak ja czasem zaboli, ze az przykro!
                  A teraz do Anety-abepe!!! Anetko! Umówiłam sie z Agnieszka, ze razem spotkamy
                  siena spacerze w przyszla srode o 11.30. (to godzina sugerowana przez Age) na
                  placu Wejhera przed cukiernia - czy przyjmujesz te propozycje??? Pełna
                  nadzieji, ze tak.... javert i javerciątko wink
      • gonianna ja też jestem tu nowa 20.05.04, 22:27
        Witam serdecznie wszystkie wrześniowe mamy!
        Dopiero od paru miesięcy mam dostęp do sieci, ale zdążyłąm juz troszkę
        poczytać, a teraz chciałam się przedstawić:
        Małgosia, mama Krzysia (23września 2003) - już właściwie 8 m-cy! Mieszkamy w
        Poznaniu, Krzyś od urodzenia, a ja od 2000r.
        Barzo chciałabym pochwalić się Wam moim małym przystojniakiem, ale nie bardzo
        wiem, jak to zrobićsad Pomożecie?
        • ksantypa30 Re: ja też jestem tu nowa 21.05.04, 07:22
          mamy synków z tego samego dnia smile Mój z 10 rano
        • ksantypa30 Re: ja też jestem tu nowa 21.05.04, 07:24
          mamy synków z tego samego dnia smile Mój z 10 rano

          Mateuszowi pzreszła już gorączka, dokładnie trzeciego dnia ale wysypki nie ma.
          Też przez te 3 dni były kłopoty z uśpieniem go. Wszystko było w porządku dopóki
          ktoś się z nim bawił ale każda próba położenia spać kończyła się histerycznym
          płaczem> W efekcie spał od 23-24 do 3-4 rano i w dzień prawie wcale. Wczoraj
          wszystko wróciło do normy i Junior przespał od 20 aż do 7 rano smile
          • zabuniek Zycie odchodzi i przychodzi 21.05.04, 10:37
            Witajcie.
            Zmarla Prababcia Elenki (Babcia Diego), miala 101 lat. Byla cudowna osoba i
            kochalam ja jak wlasna Babcie.
            A wczoraj urodzil sie nowy kuzyn Elence - Pablo.
          • ksantypa30 I po trzydniówcve 21.05.04, 19:36
            Wczoraj wieczorem Mateuszowi spadla gorączka a dziś pojawiła się wysypka. Młody
            wyglada jak ospowaty smile Ale podobno jutro ma już przejśc smile Dziś nadrabiał
            zaległości z trzech dni...wszędzie go było pełno i sam nie wiedział w co łapki
            włożyć smile
            I dziś po raz pierwszy usłyszałam MAMA smile w końcu mówi coś więcej niz papu smile
            • gonianna Re: I po trzydniówcve 22.05.04, 12:54
              A mój gada coś po swojemu. Najczęściej "tatatata", albo "tfff", ewentualnie coś
              czego nie da się napisać. No i potrafi naprawdę przeraźliwie krzyczeć i
              piszczeć - w zależności od okoliczności...
          • gonianna Re: ja też jestem tu nowa 22.05.04, 12:51
            Mój urodził się 40 minut po północy. 40 minut wcześniej i byłby spod Panny, tak
            jak jego tatuś.
            My jeszcze trzydniówki nie mieliśmy, ale za to już Krzysia dopadły inne poważne
            choróbska: zapalenie gardła, które mało co nie skończyło się zapaleniem
            oskrzeli, no i nasza ostatnia "zdobycz" - ospa. Już jest zupełnie wyleczony.
            Najszczęśliwsze chwile, kiedy maluszek wyzdrowiejesmile
        • zabuniek Re: ja też jestem tu nowa 21.05.04, 15:26
          Witajcie wszystkie Nowe Mamy z Dzieciaczkami.
          GONIANNA - jesli chcesz zamiescic zdjecia, wejdz na forum ZOBACZCIE
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=621
          - na samej gorze jest instrukcja obslugi.
          • gonianna Re: ja też jestem tu nowa 22.05.04, 12:57
            Bardzo dziękuję, Zabuniek. Jak znajdę czas, to spróbujęsmile

    • mama-patrycji Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.05.04, 18:55
      Zobaczcie moją Patunię!Pozdrowionka!
      • gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.05.04, 22:14
        Witam kochane mamusie. Jestem dzisiaj w wyjątkowo podłym nastroju...
        Objechaliśmy z Pawłem wszystkie okoliczne szkoły i wszędzie odsyłano mnie z
        kwitkiem. Nie ukrywam, że praca w szkole nie była nigdy szczytem moich marzeń,
        przeraża mnie jednak sytuacja na rynku pracy i mechanizmy, jakie nim rządzą -
        przynajmniej w takich małych miasteczkach... Nieważne, co człowiek potrafi,
        ważne kogo zna... Mimo trzydziestki na karku, nie miałam okazji jeszcze tego
        doświadczyć na własnej skórze. Gdy ubiegałam się o moją poprzednią posadę (piszę
        w czasie przeszłym, bo już "tam" nie wrócę), nikogo nie interesowały moje
        znajomości i koligacje, a nawet to, czy skończyłam studia, liczyło się tylko to,
        czy umiem pisać... No i nadszedł kres mojej naiwności. Nie żal mi mojej
        niedoszłej kariery nauczycielskiej, tylko przeraża mnie to, że gdziekolwiek nie
        zastukam, sytuacja się powtórzy...
        Reniu, dobrze, że się wreszcie odezwałaś, bo już miałam wysłać Ci jakąś emalię i
        przywołać Cię do forumowej aktywności smile Co do spotkania - na bank będziemy w
        Krakowie pod koniec maja (jutro zresztą też, ale sami...) Żabuniek u Piotrusia
        wszystko w porządku, mama - histeryczka wzięła na wstrzymanie i przestała latać
        za nim z centymetrem, z wdzięczności mały zdrajca przestał z upodobaniem wołać
        ta-ta i przerzucił się na ma-ma. Z innych nowości - zaczął samodzielnie stać,
        najpierw kilka sekund, ale z dnia na dzień robi to coraz dłużej. W dalszym ciągu
        trzymam rękę na pulsie i jeśli w kwestii "główkowej" nie będzie postępu, mamy
        namiary do bardzo dobrego neurochirurga i będziemy zabiegać o konsultację u
        niego. Cieszę się z Waszych sukcesów rozwojowych i butelkowo - żywieniowych.
        Miło zobaczyć wrześniowe piękności - Natalię w pełnej krasie i Patrycję - i
        proszę o więcej. Może i ja wreszcie się zbiorę i umieszczę jakieś Piotrusiowe
        fotki... Coś mi tutaj ostatnio brakuje Marty i Matusi, co się z Wami dzieje? Mam
        nadzieję, że jesteście zdrowe i wesołe... Pozdrawiam Was gorąco, szczególnie
        nowe mamy i zapraszam z całego serca do pisania.
        • czarka77 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 15.05.04, 23:42
          No właśnie, gdzie jest b.marta? Agapolo, odezwij się też czasem wink))
    • mamadzieci Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.05.04, 06:45
      witamy, chcielismy sie przedstawic. Jestem mama Jozia, ktory urodzila sie 21
      wrzesnia, jest to bardzo pogodne io radosne dzieako. Mama nadzieje,ze nas
      przyjmniecie do swojego grona.
      • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.05.04, 22:12

        czesc kochane,

        ale sie ropedzilyscie! swietnie,ze zrobilo sie znow tak gwarno.
        w ubieglym tygodniu prawie co dzien ktos do nas wpadal i niestety nie udalo mi
        sie nawet zajrzec tu do Was. a nie lubie tak w pospiechu czytac, bo potem
        zapominam, co chcialam napisac...

        Rzeczywiscie temat zabepieczen bardzo na czasie. na szczescie my mamy kontakty
        na dosc nietypowej wysokosci, wiec poki co dima nie siega. Zasuwa juz po
        mieszkaniu, ze czasem trudno sie zorientowac, w ktorym jest pokoju i co
        najbardziej mnie cieszy, to rozgadal sie wreszcie!

        BUTLA, u nas niestety nie wchodzi w gre. wszystkie proby spelzly na niczym. na
        szczescie kubek niekapek zostal zaakceptowany, wiec odpuscilam z ta butla.

        ZABAWKI, rzeczywiscie sa zbedne. wszystko procz zabawek!!

        Asiu_z, trzymamy kciuki za dalsza poprawe!

        Bylismy na szczepieniu, nowe wymiary to: glowa 43cm, dlugosc 68 i uwaga! 9800g!
        myslalm,ze stuknie jakies 9kg a tu az tyle. dobrze,ze juz sam potrafi sie
        przemieszczac uff

        co do zoltka, to Dima dostaje juz od 6 miesiaca, tak nam zalecila pediatra.

        mielismy udany weekend za miastem (tylko ta paskudna pogoda). nie wiem, czy
        slyszalyscie o swiecie niezapominajki? bylo duzo "ludzi lasu", a Dima mial
        wrazen co nie miara. widzial koniki, ktorym tak sie przygladal,ze malo mu oczy
        nie wyszly na wierzch. wszystko mu sie podobalo. jak zwykle byl radosny i
        dzielnie znosil wszelkie niewygody.
        a co do dzieci, to rozmawialam z pania, bardzo elegancka kobitka jakos po 40
        (znacznie)zatkalo mnie jak powiedziala,ze ma 4 miesiecznego synka i.....5
        corek! roznica wieku miedzy najstarsza a synkiem 20 lat!! i co wy na to??
        Kobitka zadbana, aktywna zawodowo i wciaz usmiechnieta, wesola..podziwiam takie
        babeczki.

        musze sie dzis wczesniej polozyc, bo od tych wrazen Dima budzil sie juz o 5
        rano!!

        Witajcie nowe mamusie
        sciskam
        wiola

      • agapolo Jestem na wezwanie:) 16.05.04, 22:26
        Na bieżąco o nas na forum ma mądrych i sympatycznych więc nie będę się
        powtarzała, jedynie małe sprostowanie Madziu wcale nie wybieram się na
        nadmorskie spotkanie to malutka pomyłka, nigdzie tak nie pisałam. A w Warszawie
        i owszem byłam i spotkałam się z B. martą zdjęcia zamieszczę wkrótce a teraz
        zapraszam do obejrzenia gorących zdjęć Patryczka


        <a href=”https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10167534&a=12559037">
        zdjęcia Patryczka z 07.05</a>

        Forum mam mądrych i sympatycznych

        agnieszka
        • agapolo Re: Jestem na wezwanie:) 16.05.04, 22:27
          Poprawka do zdjęć Patryka
          Pat

          • magda6811 Re: Jestem na wezwanie:) 17.05.04, 17:18
            Witajcie wrzesniówki stare i nowa mamusiu Józia,
            AGAPOLO - nie wiem skąd miałam tego newsa, ze się wybierasz na nadmorskie
            spotkanie, tak jakos mi się zdawało. Skoro dotarłaś raz do W-wy to może uda Ci
            sie to powtórzyć 30 maja? Spotykamy się, tradycyjnie, pod Chopiniem.
            Mam prosbe AGAPOLO - rozumiem, że nie chce Ci sie powtarzać i pisac raz
            jeszcze, ale moze miałabyś siłe kopiować to, co piszesz na tym drugim Forum...
            Przyznaję, ja nie mam czasu tam zaglądać a bardzo mi Ciebie u nas brakuje.
            GAGARINIE - szkoły to właśnie takie instytucje, gdzie znajomości są niezbędne.
            Nie jest to bynajmniej domeną małych miejscowości. Czy w ogóle wyczułaś, że w
            jakiejś szkole jest wolne miejsce? Może wtedy warto tam wrócić i podrążyć?
            Nie załamuj się. Pomyśl co jeszcze mogłaby robić tak zdolna humanistka... Może
            inna gazeta? A może inna praca dziennikarska?
            ABEPE - po Twoim poscie stukam usilnie codzień łyżeczką w dziąsła Stefa - bez
            dźwięku. Zębów ciągle brak. Budzenie w nocy po staremu. Chyba tak będzie do
            matury.
            WITKA - rozmiary Dimki więcej niż imponujące! Chyba dostaje odzywki dla
            sportowców?! Jak kochana teściowa - już po wizycie?
            KAROLKA - jak badanie moczu Dominiki? Ja miałam taki problem z Agatką dokładnie
            w tym wieku. Przestała przybierać - 300 gram przez 8 tygodni. U niej to była
            straszna infekcja dróg moczowy bez jednej kreski gorączki. W jednym badaniu
            było 500 leukocytów (norma 10)! Potem to nadrobiła. Mam nadzieje, że Was nic
            podobnego nie spotkało - odezwij się!
            MARTAEL - napisz koniecznie, jak było u p.Zosi Szwilng!
            Pozdrawiam Was wszystkie
            PS Czemu milczy MARTAB? Czemu tak rzadko piszecie? BASIU - gdzie jesteś? Co
            słychac u Amandy?

            • anulkag1 Re: witam 17.05.04, 17:53
              Witam szczególnie serdecznie mamę Patrycji, jako że jesteś właściwie moją
              sąsiadką - mieszkam w Gdyni Orłowie, właściwie na granicy z Redłowem. Daj znać
              gdzie dokładnie mieszkasz i zapraszam na spacerki ze mną i Antosiem(zwykle
              chodzimy do mola orłowskiego.

              A Antek raczkuje, wstaje przy meblach, zrzuca wszystko z niższych półek, zębów
              brak, a noce ostatnio chce spędzać z mamą, a nawet na mamie. Mam nadzieję, że
              mu przejdzie przed maturą smile
              Idę , bo znowu coś broi...
              Ania
        • b.marta Re: Jestem na wezwanie:) 17.05.04, 18:58
          Hej mamusie smile

          Dziękuję Ci Agnieszko za wyręczenie mnie w pomocy przy linku. Bardzo chciałam pomóc, jednak dopiero od dzisiaj mam inet więc i dopiero dzisiaj dowiedziałam się, że byłam potrzebna smile

          Asiu_z, ja też poszukuję łóżeczka turystycznego, jednak ja tylko na tydzień i do tego pokrywa nam się urlop. My wybieramy się z małą na odpoczynek 31 lipca ? 8 sierpnia.
          Co do picia, to jak pewnie pamiętacie ja nie mogę Matyldy w ogóle przepajać, od razu wymiotuje, i mała nie jest odwodniona. Płyny w znikomej ilości dostaje w kaszach i zupkach, mało siusia, jednak kupki ma normalne (takie plastelinowe, a czasami nawet luźniejsze). Lekarz kazał nam obserwować właśnie kupki a nie ilość siusiania. W ?pampersach? ciężko jest ocenić ile maluch nasiusiał.
          Matuśka jest coraz większa i cięższa, żeby znaleźć się w siatce centylowej z wagą musiałaby mieć 11 miesięcy, a z długością rok, tylko głowę ma na 50 centylu. Mała przybiera miesięcznie kilogram, ale i tak jest cudowna smile
          Kruszyna robi też postępy w przemieszczaniu się. Jako, że ciężko jej jest unieść kuperek w górę żeby raczkować jak normalny brzdąc, robi to leżąc na plecach. Wygląda bardzo komicznie. Kładę ją na podłodze na kołdrze, okładam wszystkie kanty poduchami i biorę się za pracę, gdy za chwilę się rozglądam za kruszyną, znajduję ją na przedpokoju, zadziera głowę i patrzy się na mnie z uśmiechem wymalowanym na twarzy jakby chciała powiedzieć: ?i znowu Cię przechytrzyłam? smile
          W ogóle jest komiczna. Ma dwa misie z ?Sagi? (kiedyś były w opakowaniach). Miśki miały oczka z maleńkich koralików, więc je oderwałam, żeby mała przypadkiem kiedyś nie najadła się nimi. Wytłumaczyłam córce, że niektóre misie rodzą się bez oczek i nie widzą i trzeba im opowiadać co jest na świecie. Mati chyba przyjęła to do wiadomości, bo trzyma miśka w rączce i tłumaczy mu coś po swojemu, robi to strasznie często i chyba wkłada w to całe serce. To samo robi z pingwinkiem ? grzechotką. Pingwinek ma przezroczysty brzuszek, a w środku jest rybka i koraliki, i wyjaśniłam małej, że ten pingwinek zjadł rybkę i ona jak będzie starsza też będzie jadła rybki, ale teraz powinna się zapytać pingwinka czy te rybki są smaczne. I Matusia chyba pyta się tej grzechotki o smak rybek smile
          No i oczywiście mała spadła z kanapy, na szczęście rozłożonej, a obok kanapy leżała kołdra, więc upadek był tylko z jakiś 5 cm, ale jednak niestety nie dopilnowałam jej i spadła sad

          Miałam małą przerwę, na karmienie, Matuśka w końcu poszła spać i wstanie dopiero rano. Chociaż ostatnio nie śpi już tak długo jak kiedyś. Chyba już czubata butla kachy nie starcza jej na 8 ? 10 godzin jak kiedyś. Teraz zjada ostatnią porcję ok. 23 ? 24 i wstaje już ok. 5 ? 6 rano. Na szczęście zjada kolejną butlę kachy i śpi jeszcze do 9 ? 10.
          Tyle piszecie o tych stałych porach posiłków, a my w ciągu dnia nadal się nie zorganizowałyśmy. Matusia cały czas je na żądanie, już doskonale wiem kiedy zaczyna być głodna i szykuję jej zupę lub kachę. Ostatnio moja mama kupiła dla kruszyny, deserek Gerbera, mała zjadła tylko (!!!!) pół słoiczka i dwa dni wymiotowała. Ma zupełny szlaban na wszelkiego rodzaju desery, szkoda mi jej jak tak wymiotuje, ona się już nie męczy przy tym, jednak mimo wszystko to nic przyjemnego. Niedługo czerwiec i wizyta u gastrologa, na szczęście ten cudowny lekarz, znowu podniesie mnie na duchu i zagłuszy wszelkie moje wątpliwości. Już się nie mogę doczekać tej wizyty smile
          Tak czytam ile jedzą maluchy i zazdroszczę Wam tych oszczędności smile. Ja tylko czasami kupuję małej zupki w słoiczkach, nie wyrobiłabym się finansowo, gdybym chciała jej dawać codziennie. Kaszka starcza nam na dzień ? półtora, zależnie od apetytu, a słoiczków Mati zjada dwa na jedną porcję (te duże dwa!!) i musi dostawać 2 ?3 porcji zupki dziennie. Tragedia smile
          Co do następnego brzdąca.... Ciąża bardzo chętnie i okres noworodkowy ? coś cudownego. Gorzej z porodem, tym razem wolałabym rodzić naturalnie. Pewnie pomyślicie sobie ?co ona bredzi?. Jednak moja cesarka nie była lekka i przyjemna, a samo wypychanie małej na świat było prawdopodobnie bardziej bolesne od naturalnego. Moje znieczulenie przestawało już działać a brak cewnika w kręgosłupie nie pozwalał na podanie dodatkowej dawki. Szyli mnie już na żywca smile Było minęło, i tak dobrze to wspominam ? teraz smile Na pewno chciałabym mieć gromadkę dzieci, jednak prawdopodobnie już nie zdecydujemy się na kolejną ciążę, moje wnętrzności mogą już nie znieść takiego wysiłku, Matusia była późnym wcześniaczkiem, następny szkrabik mógłby nie mieć tyle szczęścia (tak samo jak pierwszy), lub mieć go mniej od kruszyny i urodzić się przed np. 26 tyg. ciąży. Nie chodzi o mnie, chodzi o to maleństwo, które mogłoby nie mieć szansy żyć. Jeżeli już, to raczej zdecydujemy się na adopcję. Oboje jesteśmy w tym na szczęście zgodni, więc ominie mnie ?urabianie? Andrzeja smile
          Serdecznie witam nowe mamusie. Spóźnione to moje powitanie, jednak zawsze jest smile
          Straciłam już dzisiaj wenę, jednak i tak wyślę tą wiadomość dopiero jutro, więc może jeszcze rano coś doskrobię, jak mi się przypomni wszystko po wypoczynku.

          I tak minął tydzień smile
          Następnego dnia sił mi nie przybyło. Informacje więc są nieco przestarzałe.
          Jesteśmy po wizycie Agnieszki AGAPOLO, cudownie było się spotkać, żałuję tylko że tak króciutko. Patryczek jest cudowny, żywy i ciekawy świata, nie to co nasza kruszyna smile

          Matuśka nauczyła się okręcać wokół własnej osi leżąc na brzuszku, udaje kaszel gdy chce zwrócić na siebie uwagę i ryczy ja ?potwór?, zębów nadal brak, chociaż ostatnio mała popłakuje mi przez sen. Nie wiem tylko czy to wina złych snów czy zębów.

          Ja pracuję i chyba idzie mi coraz lepiej (mam nadzieję), jednak zaczyna mi brakować czasu na forum i wszelkie rozrywki. Gdy już kończę pracę, poświęcam się kruszynie, bawię się z nią, ściskam, tulę i całuję, a wieczorem padam na nos i szybciutko zasypiam.

          Ach, i wyrósł mi kolejny problem. Tym razem z Andrzeja dziadkami, z teściową doszłyśmy do zupełnego porozumienia (ciekawe na jak długo smile ). Tak więc.... Matylda jeszcze nie była chrzczona, najpierw planowaliśmy chrzciny w okresie letnim, mieliśmy zrobić grilla u dziadków na wsi, teraz przesunęliśmy tą uroczystość na koniec sierpnia początek września i będzie u mojej mamy w bloku. Termin uległ zmianie ze względu na nasz wybór chrzestnych, chrzestną ma być moja przyjaciółka, a chrzestnym Andrzeja brat, z tym, że z rodziny od strony ojca i właśnie Ci ludzie (którzy bardzo kochają Matyldę i często ją odwiedzają) nie odpowiadają dziadką. Stwierdziliśmy, że lepiej przełożyć chrzciny niż chrzestni mieliby się czuć niemile widziani. W niedzielę byliśmy na imieninach babci i zrobiono mi awanturę (mi, bo przecież to musiał być mój pomysł, żeby dziecko chrzcić tak późno). Naciskali, żeby chrzciny zrobić w czerwcu. A najlepsze mieli argumenty, np. bo Matyldzia jeszcze nie chodzi i nie trzeba jej będzie butów kupować!, bo w czerwcu oni nam mogą dołożyć do chrzcin a we wrześniu nie mogą bo będą mieli wesele!, bo to wystarczy iść do kościoła i ochrzcić, księdzu dać 10zł, a gości to nie zapraszać tylko chrzestnych później herbatą poczęstować! Nie pomagały żadne argumenty, np. taki, że do czerwca jest tylko jedna pensja, a do września 4 i łatwiej będzie nam odłożyć, że za ubranie do chrztu trzeba zapłacić przynajmniej 100zł, nic zupełnie nic, jak grochem o ścianę. Na koniec dziadek się spił i zaczął się z nas śmiać, że do września to my najwyżej 15zł odłożymy. Ja nie potrafię tym ludziom wytłumaczyć naszej decyzji, brakuje mi argumentów, na wszystko mają swoją odpowiedź. Najgorsze jest to, że oni mnie potępiają za wszystko, uważają że buntuję Andrzeja przeciw nim i robię wszystko tak, żeby zrobić im na złość. No i przede wszystkim twierdzą, że Mati jako nie ochrzczona nie należy do społeczności. Podejrzewam, że jeszcze z miesiąc dwa i dziadek zacznie twierdzić, że jestem ?żydówka?. Może macie jakieś pomysły, żeby ich przekonać a nie urazić. Zaznaczam tylko, że oboje są z wykształcenia nauczycielami i n
        • b.marta Re: Jestem na wezwanie:) 17.05.04, 19:01
          Może macie jakieś pomysły, żeby ich przekonać a nie urazić. Zaznaczam tylko, że oboje są z wykształcenia nauczycielami i nie znoszą sprzeciwu...

          To chyba wszystko, przepraszam, że w dwóch terminach pisane smile

          Agnieszko, odezwij się do mnie!!! Co się dzieje??

          Musiałam dokleić bo pocięło na kawałki smile
          • martael Re: Jestem na wezwanie:) 17.05.04, 19:51
            Hej,
            Jutro Pani Zosia. O matko, mam takiego stresa jak przed jakimś egzaminem.
            Motylki w żołądku, chodzę i jem. Właśnie zeżarłam wszystkie daktyle jakie były w
            domu i zabieram się za suszone morele. Obłęd pseudobulimiczny wink
            Gucio oczywiście już je, chociaż kryzys trwał kilka dni: niejedzenie przeszło mu
            też na inne "produkty". Odmówił nawet ukochanej Sinlac-kaszy. Teraz za to je
            przyzwoicie i w słusznych ilościach. Nowych zębów brak. Może był to przejściowy
            ból dziąsełek, może nie. trudno stwierdzić. W każdym razie już za nami.
            Mam pytanie odnośnie kaszek: jakie podajecie dzieciom? U nas stanęło na Sinlacu,
            bo inne lądowały wszędzie, tylko nie w Guciowym brzuszku. Ale Sinlac taki
            drogi... Powoli myślę więc o ponowieniu prób wprowadzenia innych kaszek. Nie mam
            tylko pomysłu jakie kupić.
            Zabuniek – No i jak Twoja fryzura? Ja od czasu do czasu myślę nad zgoleniem
            włosia do skóry. Mam tego sporo (ku uciesze Gustawka, który uwielbia wyrywać je
            garściami), z braku czasu część w kołtunach, część w strąkach sad. Też znałam
            kiedyś świetnych fryzjerów „miękkie rączki” wink Jeżeli chodzi o strzyżenie,
            czesanie, to panowie są niezrównani. Teraz słyszałam dużo dobrego o salonie
            "Kenue" w Sezamie na Marszałkowskiej (wiem, wiem, masz trochę daleko smile). Tyle,
            że to już panie...
            I dzięki za podpowiedź z kubeczkiem. Poszukam tego Aventu.
            Kasiu – Natalka jest prześliczna i faktycznie podobna do Ciebie. Ale psotnica
            też z niej nieziemska. U nas raz na jakiś czas Gucio też odstawia pokaz "bycia
            świnką" i taplania się w jedzonku z lubością. Ostatnio upodobał sobie łapanie za
            miseczkę z jedzeniem i wylewanie na siebie całej zawartości.
            Cześć Senmar – A może znasz Izę Sitek (teraz Świerk) z Grajewa? W czerwcu
            urodziła córeczkę. Ja też pochodzę z Podlasia i czasami jestem dłużej u mamy w
            Białymstoku. W ogóle nie ma jak wschód...
            Javert – Ale fajnie smile Z butlą, z Adrianką, z opiekunkami... Ze wszystkim. Buziaki
            Idę już sobie.


            Pozdrawiam,
            Marta, mama Gucia (8.09.2003)
            a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio
            • karolka_1 Re: Jestem na wezwanie:) 17.05.04, 21:21
              Witajcie smile

              Mocz przebadany i okazało się, ze wszystko jest w normie...Pediatra popatrzyła i
              powiedziała, ze mam w takim razie przyjśc na kontrole wagi za dwa tygodnie i się
              zobaczy...Wiecie, najlepsze w tym wszystkim jest to, że przed 5 dni przed
              szczepieniem byłam na prywatnej wizycie u neurologa - pediatry. Dominika byla
              bardzo dokładnie przebadana, i pani doktor stwierdziła, ze tak ruchliwe dziecko
              ma prawo nie przybierac na wadze...Zażółcenie skóry nie zrobiło na niej
              większego wrażenia...Spojrzała na mnie i na Pawła i stwierdziła, ze skoro my
              mamy ciemną karnacje, to wcale się nie dziwi, ze mała ma ciemny kolor
              skóry...Poza tym moje dziecko przeciez nie wygląda na zagłodzone...
              Przez ostatnie trzy dni nabiła sobie tyle siniaków, ze gdyby ją ktoś zabrał na
              obdukcję, to chyba byśmy siedzieli za molestowanie córki...Dominika stara się
              podciągnąc do stania na wszystkim....Każda rzecz jest wpspaniała drabinką smile
              Raczkowanie jest coraz sprawniejsze i szybsze...Gaduła z niej sie zrobiła
              straszna, wyrażnie i specjalnie potrafi szeptać i krzyczeć...
              Obecnie czekam na ustalenie terminu rehabilitacji - dostałysmy skierowanie na 10
              wirówek i nakaz kontroli...Zobaczymy jaki efekt bedzie, jednak to dopiero w
              czerwcu sad Do tego czasu stópki masujemy sami...
              Martael trzymam kciuki za wizyte u lekarza...
              b.marta - sytuacje z teściami i rodzina męża zawsze są skomplikowane sad Trzeba
              uważać, zeby nikogo nie urazić, i jeszcze postawić na swoim...
              Czarka - dziewczyny mają racje, Natalka jest podobna do Ciebie smile
              Hm, muszę poszukać jakies nowe fotki młodej...Może tym razem ja poprosze o
              ocenę, do kogo Dominika jest podobna smile
              Pozdrawiam Was serdecznie
    • mama-patrycji Re: WITAJCIE MAMUŚKI 18.05.04, 09:31
      Witajcie wszystkie mamusie,a szczególnie ANULKAG1!!!!Ja niedawno sprowadzilam
      sie do Gdyni i ze względu na mojego małego szkraba nawet nie mialam okazji jej
      poznać.Znam praktycznie tylko swoją okolicę (i to z grubsza),no i wiem gdzie
      sie jedzie do przychodnismile)).Super,ze mieszkasz niedaleko!Może bysmy sie
      rzeczywiscie kiedys razem wybraly na spacerek?W jakich godzinach wychodzisz?Ja
      zazwyczaj ok. 11,a później ok 15-16,w zależności jak mi się obudzi.Acha, i w
      jakim wieku jest Twój synek,też z października 2003?Serdecznie pozdrawiam
      • karolka_1 Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia.....:) 18.05.04, 09:58
        Tak jak obiecałam umieściłam nowe fotki...No i ujawnili się też rodzice
        Dominiki smile
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10153289&a=12723584
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10153289&a=12723689
        • ksantypa30 Re: Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia.....:) 18.05.04, 13:32
          junior wazy 8300 i ma 72 cm smile
          a dzis niestety od rana ma goraczke, wlasnieczekamy na lekarke
          • martael Super-Zosia 18.05.04, 16:33
            Cześć,
            Uff, już po... Chciałam podziękować Wam za wsparcie i Kasi za pomoc. Bardzo,
            bardzo. Super mieć takie forum i znać takie dziewczyny jak WY smile. Pani Zosia -
            fantastyczna kobieta. Jak to określił mój mąż - dobra karma, żadnych spięć.
            Poprzewalała Gucia na różne sposoby i stwierdziła m.in, że:
            -jest rozćwiczony, ale niczego nie nauczony
            -trzeba zrezygnować z wielu ćwiczeń (mam ich teraz w sumie czternaście!) na
            rzecz dwóch-trzech prostych, które będzie wykonywał Gucio, a nie ja na nim
            -musimy zmienić podejście do ćwiczenia; dziecko musi być w nich aktywniejsze, bo
            obecnie zbyt wiele rzeczy po prostu robimy za niego
            i (co mnie zaskoczyło) mamy go sadzać. Według pani Zosi siedzi dobrze, stabilnie
            i możliwe, że od tego siadu zacznie się jego raczkowanie. Ja nie dopatrzyłabym
            się w tym jego siedzeniu poprawności. Moje "matczyne" oko widzi jedynie, że
            siedzi chwiejnie i pada do tyłu. Wierzę jej jednak i ufam. To co powiedziała
            jest tak proste i logiczne, że aż dziwne, że sama na to nie wpadłam. No i jest
            dobrze. Żadnych zaburzeń neurologicznych, żadnych nieprawidłowośći. To co robi,
            robi dobrze, nawet bardzo dobrze. Ufff. A tak się bałam. Tak mi lekko.
            Karolka - Faktycznie Dominika na zagłodzoną nie wygląda smile. Wprost przeciwnie -
            okaz zdrowia o śniadej cerze. A z mężem jesteście tak podobni (to rzekomo
            cechuje kochające się pary), że trudno powiedzieć po kim Karolka odziedziczyła
            urodę. Powiem: po obojgu.
            Magdo - Dziękuję za komplementy na Zobaczcie! Aż poczerwieniałam, naprawdę.
            Strasznie mi było miło smile))))))
            Cześć Mamo_Patrycji - Poznałyśmy się ostatnio chyba na forum "Niemowlę". A Pati
            jest przesłodka. Kolejna śliczna dziewczynka...

            Pozdrawiam,
            Marta, mama Gucia (8.09.2003)
            a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=12295248" rel="nofollow">A to: Gucio
            • jasko_mama fajowo :-) 18.05.04, 22:08
              Hej!
              Witajcie Drogie wrzesniowe Mamy smile
              Stawiam sie na wezwanie Magdy i nie tylko. Zaglądałam na forum, ale jakoś nie
              miałam czasu popisać, bo zawsze było cos do wyszukania w necie i brakowało
              czasu. Ja również podziwiam mamy pracujace i nie bardzo wiem jak to robicie. Ja
              mam zajęty na pracę tylko piatek i weekend co trzeci tydzień (no i jeszcze pare
              wieczorów) a ledwo ze wszystkim zdążam. A obiady gotuje moja mama, z którą
              mieszkamy, więc naprawdę jesteście bardzo dzielne łącząc to wszystko!!!!!

              Amanda jest niestety chora sad Najgorzej, że nie wiadomo co tak naprawdę jej
              jest. Byłam dziś u lekarza i nic nie znalazła. Włąściwie ma tylko gorączkę –
              taką do 38,5 i nic więcej, no troszkę mniej je i częściej cyckuje, ale to
              normalne. Podejrzenie padło na trzydniówkę, ale ta temperatura troszkę niska,
              chociaż u dzieci na piersi często łągodniej przebiega, tak twierdzi nasza
              lekarka. Póki co to zaleciła baczną obserwacje oraz Ibufen 3x dziennie. A poza
              tym kruszynka jest całkiem pogodna, wędruje na pupci po całym mieszkaniu, już
              całkiem ładnie stoi na całych stópkach przy krzesle, jeszcze sama nie staje,
              ale chyba zaczyna odkrywać uroki tej nowej pozycji. I bardzo ładnie nauczyła
              się mówić „nie”. Jak zbliża się do jakiejś rzeczy, której jej nie wolno to sama
              mówi ”nie, nie, nie”, ale rączki wyciaga smile No i zaczyna wymuszać płaczem to
              co chce osiagnąć. Jak jest niezadowolona to od razu ryk i łezki w oku, które
              zatrzymują się na pulchnych policzkach, a nam zwykle serce mięknie i mała
              osiąga cel...

              Marto super, że wszystko w porzadku z Guciem. Zobaczysz za chwilke bedzie nie
              do upilnowania. A z ćwiczeniami rzeczywiście nie można przesadzać. My tez
              robimy tylko takie, które zachęcają Amandę do samodzielności – wtedy to ma
              sens, jak wczesniej robiliśmy bierne ćwiczenia to mała się buntowała i nic z
              tego nie wychodziło. Oj naprawdę fajowo, że jest to forum!!!

              Ale sliczne te Wasze dzieciaczki! Dominisia to chyba niedługo spineczki będzie
              mogła nosić, a podobna jest chyba ... do siebie. Patrycja śliczna dziewuszka
              zasiliła grono małych kobietek w naszej grupie. Gucio to chyba hipnotyzuje
              tymi „węgielkami” – super!!! A Pat Agapolo to żywe sreberko, tylko szuka co by
              tu zbroić?
              Dołączam dziś ostatnie fotki Amandy, jutro prześlę Wam link

              Fajnie będzie w nastepny weekend – 29 maja spotkanie wrześniówek nad morzem, 30
              maja w Warszawie. Już nie mogę się doczekać fotek, no i oczywiście poznania w
              realu! Mamo Patrycji mam nadzieję, że zawitasz na nasze spotkanie na Skwerze
              Kościuszki? Anulkag1, a Ty będziesz? Przybywajcie, następna okazja może się
              predko nie trafić... smile

              pozdrowionka Basia
              • witka06 Re: fajowo :-) 18.05.04, 22:55

                czesc,

                martael, ciesze sie ogromnie,ze z Guciem wszystko w porzadku. Zreszta czego tu
                chciec od takiego przystojniaka!
                Marta nie waz sie obcinac takich pieknych wlosow!

                Karolka, Dominisia sliczna i rzeczywiscie na wyglodzona to nie wyglada, wrecz
                przeciwnie, buziunia taka pelniutka i radosna!

                dziewczyny duzo zdrowka dla Amandy i Mateuszka.

                A ja dzisiaj bylam odwiedzic moja przyjaciolke w szpitalu, bo w sobote urodzila
                corcie Hanie. Boze, jaki to kurczaczek. juz zamazuje mi sie obraz Dimki, kiedy
                byl taki malutki. a po powrocie do domu wydal mi sie olbrzymem.
                Dima zaliczyl dzis kolejnego guza, bo niestety tez lapie sie za szafki i
                wstaje, tyle ze tylko na kolana. oczywiscie nasza rehabilitantka mowi,zeby na
                to nie pozwalac, bo nie bedzie chcial uczyc sie siadac normalnie tylko na
                pietach. i ma racje, bo maly wlasnie tak robi, wspina sie na kolana i klap na
                piety pupa.
                Jutro idziemy do logopedy, chociaz zastanawiam sie po co. maly rozgadal sie
                bardzo w ciagu ostatnich 2 tygodni. no, ale jestesmy zapisani to
                wysluchamy "madrej glowy".
                Magdo, tesciowie pojechali, ale zapowiedzieli sie juz na najblizszy poniedzialek

                jeszcze raz duzo zdrowko dla chorowitkow
                pa
                wiola
                wiola

              • ksantypa30 Re: fajowo :-) 19.05.04, 12:59
                jasko_mama napisała:

                > > Amanda jest niestety chora sad Najgorzej, że nie wiadomo co tak naprawdę
                jej
                > jest. Byłam dziś u lekarza i nic nie znalazła. Włąściwie ma tylko gorączkę R
                > 11;
                > taką do 38,5 i nic więcej, no troszkę mniej je i częściej cyckuje, ale to
                > normalne. Podejrzenie padło na trzydniówkę, ale ta temperatura troszkę niska,
                > chociaż u dzieci na piersi często łągodniej przebiega, tak twierdzi nasza
                > lekarka. Póki co to zaleciła baczną obserwacje oraz Ibufen 3x dziennie.

                u nas od wczorajszego wieczoru jest to samo z tym że temperatura dochodzila
                nawet do 39....własnie czekamy na lekarkę. Nie wiem czy to trzydniówka czy nowy
                ząb bo dziś wybiła się kolejna jedynka. Jedynki więc mamy już w komplecie smile
                • ksantypa30 Re: fajowo :-) 19.05.04, 22:29
                  diagnoza Pani doktor brzmiała trzydniówka, jutro wieczorem ewentualnie pojutrze
                  rano powinna pojawić się wysypka..zobaczymy. narazie temperatura spadła mu do
                  niecałych 38 więc już jest lepiej.
                  Z nowości - wyszedł dziś 4 ząbek tak że jedynki są już w komplecie smile Junior
                  dziś odważył się puścić mebla...udało mu się przejśc aż 3 kroki smile chyba siad
                  zabolał bo więcej nie próbował. I coraz szybciej wchodzi na tapczan a ja nie
                  wiem jak go nauczyć schodzić tyłem. Nie może tego załapać i ciągle pcha się
                  głową w dól.sad
                  temperatura temperatur a ale rozrabiał jak codzień smile
    • irhel Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.05.04, 23:01
      Witam Was Dziewczyny po dłuższym nie widzeniu, niestety zbyt wiele dobrych
      wiadomości nie mam. Kacper nadal nie chce jeść i już nie wiem co robić 5
      łyżeczek zupki i to co drugi dzień to zbyt mało jak dla takiego szkraba. Nie
      martwiłabym się gdyby to było chwilowe, ale to trwa już dwa miesiące. Po
      ładnych początkach wprowadzania stałych posiłków (co trwało ok. tydzień), tyle
      czasu bez postępów..... to podejrzane. Strasznie się zraził przez nutramigen
      czy leki trudno powiedzieć, fakt jest faktem, że nie chce nic poza cycem,
      chrupkami i ostatnio jabłkiem w całości do poćlamania. Zaczęłam zastanawiać się
      co jeszcze mogę podawać mu w takim dużym kawałku jak jabłko? Może macie jakieś
      pomysły?

      A jeśli chodzi o plany powiększenia rodziny, to chcielibyśmy mieć trójkę dzieci
      lub przynajmniej dwójkę, ale muszę odpocząć, wyjść z pieluch i skończyć studia.
      Czyli nie wcześniej niż za dwa lata.

      Zabuniek jak nowa fryzura? Zdecydowałaś się? Ja cały czas się zastanawiam, bo
      zawsze chciałam mieć krótkie włosy ale trudno mi rozstać się z długimi (a są
      bardzo długie).

      Dziewczyny, macie prześliczne dzieciaczki, a teraz dzięki Kasi możecie zobaczyć
      też mojego Kacperka. Kiedy dopadnę jakiś skaner pokaże Wam też nasze zdjęcia.
      Na razie podaję link do wspólnych zdjęć Natalki (Czarki) i mojego Kacperka.

      Gorące pozdrowienia

      Iza i Kacperek Edwinek mój mały synek
      • czarka77 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.05.04, 00:39
        Izo, jakoś nie możemy ostatnio pogadać, napisałam Ci na gazetowego priva.
        Martoel, cieszę się, że się panią Zosią nie zawiodłaś. Zobaczycie, już za parę
        miesięcy wszystkie różnice w rozwoju ruchowym naszych dzieciaczków się
        wyrównają i będziemy się śmiać z naszych niepokojów. A w ogóle to co złego jest
        w siadaniu na pięty? Poza tym uganianie się za próbującym samodzielnie chodzić
        szkrabem nie należy do niestresujących zajęć. Chyba najbardziej podobał mi się
        etap, kiedy Natka pełzała... Co do kolejnych dzieci - gdyby nie kredyt i fakt,
        że trzeba zarabiać pieniądze, chętnie zdecydowalibyśmy się na kolejne. Gdyby
        się urodziło za 9 m-cy, między maluszkami byłoby półtora roku różnicy, moim
        zdaniem świetna odległość. Ja tam jakoś odnajduję się w tych pieluchach,
        karmieniu, praniu itd. Może po prostu nie mam zbyt ciężko wink. Tymczasem wracam
        do roboty. Papa

        PS Kategorycznie zabraniam obcinania włosów! Iza, Marta, chyba oszalałyście wink)
    • irhel Tormentiol 19.05.04, 11:32
      Byłam wczoraj na naszej „wrześniówkowej” stronie i przeglądając polecane przez
      mamy leki i kosmetyki trafiłam na TORMENTIOL. Mi też został polecony już w
      szpitalu, ale na forum eksperckim trafiłam na posty, które mnie nawet trochę
      przeraziły. Od razu odstawiłam tą maść. Polecam lekturę m.in. tych postów:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=11047489&a=11093716
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=8436494&a=8438696
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=8436494&wv.x=2&a=8868459
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=8436494&wv.x=2&a=10274267
      Pozdrawiam

      Ps. Kasiu napisałam do Ciebie na onet
      • jasko_mama :-))) 19.05.04, 11:49
        Witajcie!
        Zgodnie z zapowiedzią dołaczam fotki Amandy
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10539341&a=12753290
        Irhel co do tego co nasze dzieci moga jeść z rączki to np. marchew ugotowana,
        miękka brzoskwinia, morela, biszkopty bezglutenowe, chlebek ryżowy - spróbuj
        może da się na coś z tego skusić.

        pozdrowionka Basia

        P.S Łagodniejsza trzydniówka? dobre sobie! w nocy 39.2 teraz ok. 38.3 Dużo śpi
        i to dobrze, czuwam, żeby piła jak najwięcej i mam nadzieję, że jakoś
        przeżyjemy pierwszą chorobe wieku dzieciecego smile
        • witka06 u nas lepiej 27.05.04, 14:27

          witam serdecznie,

          ja tylko tak krotko, co u nas. na szczescie przyjechala moja mama i zmienia
          mnie troche przy Dimce. jak pisala Magda zlapalismy wstretne zapalenie oskrzeli
          i pluc. Gdyby nie ta glupia pediatra w przychodni, to moze nie doszloby do
          takiego stanu. Przepisala nam syropek, wapno i cebion, mimi tego, ze slyszala
          jak dima kaszle. no i w koncu wyladowalismy w szpitalu. juz jest lepiej, no ale
          jak ma nie byc po takich dawka antybiotyku i sterydow. pytalas Magdo dlaczego
          sterydy, lekarz stwierdzil, ze w takim stanie to koniecznosc, a ilosci sa
          niewielkie. Juz jest lepiej nie meczy sie tak bardzo oddechowo, ale jak patrze
          na te jego buziunie i mala raczke, ktorej nie widac spod wstretnego wenflonu to
          ryczec mi sie chce. na szczescie moge byc z malym (za oplata oczywiscie). nie
          wyobrazam sobie, jakbym miala go tam zostawic samego. mozliwe,ze wypuszcza nas
          w poniedzialek,zobaczymy.A swoja droga pierwszy dzien matki dluuugo zapamietam.
          dostalam od dimki sliczna rozyczke i oczywiscie poryczalam sie. ostatnio chyba
          cos za duzo tego placzu!!koncze, bo zaraz znowu zaczne sie rozklejac...
          sciskam was mocno,pa
          wiola
    • mama-patrycji Re: BABA 19.05.04, 14:08
      SUKCES!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MOJA NIUNIA POWIEDZIALA DZIŚ PIERWSZE SŁOWO!
      Kłócilismy sie z mężem czy powie pierwsze :"tata", czy "mama", a
      powiedziała....BABA!Babcia jest wniebowziętasmile))))))
      • mama-patrycji Witam 19.05.04, 14:17
        Dziękuje Wam dziewczyny za tak miłe przyjęcie do Waszego grona!!!
        MARTAEL:super,ze wszystko w porządku z Guciem!!!

        JASKO-MAMA:baaardzo dziekuję za zaproszenie,ale niestety nie dam tym razem rady
        sie z Wami spotkać,ale na pewno niedługo!!!
        Wiecej napisze później,bo mała się obudziłasmile))
        • magda6811 Witam 19.05.04, 18:06
          MARTOEL - i ja siębardzo cieszę, że z Guciem wszystko OK. Byłam tego pewna, ale
          zawsze najlepiej usłyszeć to od fachowca. Gucio jest po prostu spokojnym,
          przystojnym facetem, któremu nie przystoi szarpać sie jak potępieniec na
          czworaka. Czeka, czeka aż w koncu z godnością wstanie i pójdzie na podryw! Nie
          to co ten szaleniec Stef. Jak pies spuszczony z łańcucha, nie wie w którą
          strone najpierw. Rzuca sie, przystaje, zawraca, siada, goni dalej - byle na
          wolności. Ostatnio przestraszył się odkurzacza i uciekała nieprzytomie przed
          siebie. Pierwszy raz taki odruch!
          Fajnie Marto, ze dołączasz do fanklubu pani Zosi...
          BASIU - to pewnie trzydniówka, albo jakas wirusówka, która minie. Stef raz tak
          miał, ale bez żadnych plamek, wiec trzydniówka jeszcze przed nami.
          KAROLKA - na szczęście to nie drogi moczowe, bo to paskudztwo. Wyobraź sobie
          ciągłe łapanie moczu na kolejne posiewy....Brrrr do dzis to pamiętam. Tucz czym
          się da, moze do wszystkiego dodawaj trochę kaszek.
          WITKA - chyba Cie dobrze rozumiem. Siniaki i guzy. Zastanawiam się, czy nie
          zmienic domu w klatke wybita materacami... Zaczynam chodzić na czworaka za
          Stefem zeby go szybko łapac. Dom wariatów!
          CZARKO - podziwiam Twoją gotowość na kolejne dzieci, chocby i tylko
          teoretyczną. Brawo! Ja tego nie umiałam, szkoda, ale jest jeden plus, jestem z
          Wami wrzesniówką.
          GAGARINIE - gdzie sie podziewasz? Nie zagub się w poszukiwaniach pracy,
          zagladaj do nas!
          AGAPOLO - a Ty?
          Wszystkie dzieciaki cudowne, nie zdążam Wam tego czasem szczegółowo napisać,
          ale zawsze lubię popatrzec na Wasze wrześniatka i na Was, jeśli sie ujawniacie,
          jak ostatnio KAROLKA!
          Mój Stef na razie do obejrzenia w realu - 30 maja, Łazienki, a niebawem na
          okładce "Dziecka". Dostałam własnie wiadomość, że został wybrany na okładke
          lipcowego numeru! Mam juz w domu CD ze zdjeciami z sesji. Cieszę się, bo to
          fajna pamiątka, ja nie umiałabym mu takich zdjeć zrobić...
          Całuski, Magda
          PS Włosy czasem fajnie obciąć, nie wiem jak ŻABUNIEK, ale MARCIE zabraniam! Ma
          zbyt piękne!
          • witka06 Re: Witam 19.05.04, 18:29

            hej,

            Magdo, bylam pewna,ze Stef bedzie na tej okladce, gratulacje!!!moze i ja
            podesla zdjecia mojego grubasa i w koncu zdominujemy to pismo zupelnie
            wrzesniowymi dzieciakami hihi

            Irhel, jejku, nie wiem co wam doradzic, ale mocno trzymam kciuki, zeby wreszcie
            Kacperek dostal wilczego apetytu

            Bylismy dzis u pani logopedy. stwierdzila,ze jest duza poprawa (to akurat
            widac, bo po prostu nie wywala jezyka na zewnatrz). ale co dziwne,
            powiedziala,zeby lepiej uzywac butelki niz kubka niekapka, tym bardziej jesli
            dziecko ssie z tego kubka a nie ciagnie. nie bardzo to rozumiem, co w tym zlego
            jesli dziecko ssie, w koncu z cyca tez ssie, a i z butelki chyba tez, a moze
            sie myle??!! stwierdzila, ze butla najlepsza tzn. smoczek. lepiej ssac smoczka
            niz np. paluchy. No i wielka szkoda (tak powiedziala), ze nie przynioslam z
            soba tego kubka, bo ona by zobaczyla jak to wyglada. No szkoda, ze mi o tym nie
            powiedziala! Jakos sama sobie zaprzeczala. teraz nie wiem co robic, zmuszac go
            do tego smoka, czy zostawic kubek, ech cholera by to wziela...
            nastepna wizyta pazdz.-list.chyba pojde w miedzyczasie do kogos innego.
            siniakow ciag dalszy juz od samego rana.stanal sobie przy regale na kolanach i
            z usmiechem na pyszczku oderwal od nie go lapki i buch do tylu na lozeczko...

            Czarka, ja rowniez podziwiam, ze zdecydowalabys sie teraz na nastepnego szkraba

            A Patrycja pewnie nie chciala pewnie robic rodzicom przykrosci i madrala
            stwierdzila,ze najpierw powie "baba", gratulacje!

            sciskam mocno wszystkich
            wiola


            • jasko_mama Re: Witam 20.05.04, 22:37
              Hej!
              Super Magdo, że Stef będzie na okładce Dziecka!!! Kolejna pamiątka do szkatułki
              z dzieciństwa smile A Dziecko prenumerujemy, więc napewno zachowamy na pamiatkę
              ten numer. Ciekawa jestem jak do tego doszło? Był jakiś casting?, Czy po prostu
              zaproponowano Wam sesję zdjęciową?

              Wiem, że wśród nas sa wielbicielki Tolkiena. A czy wiecie, że w Sierakowie
              Sławieńskim pod Koszalinem jest wioska Hobbitów? W ramach tego przedsięwziecia
              odbywaja się co roku przedstawienia pt. „W norce Hobbita”, jarmark Hobbitów,
              urodziny Bilba i funkcjonuje trasa gry fabularnej „Tam i z powrotem”.
              Wtajemniczonym pewnie to dużo mówi. Podobno świetna sprawa. Szczegółów nie
              znam, ale jak jestescie zainteresowane to mogę d nich dotrzeć. Może to być
              ciekawa propozycja na spędzenie wakacji.

              U nas powolutku wychodzimy z choroby, goraczki juz nie ma, ale wysypka się nie
              pojawia. Jesli nie będzie jutro to chyba to nie była jednak trzydniówka.
              Zobaczymy. Ale po ostatnich trzech nocach jestem wykończona. Amanda wpadała w
              taką panikę, że w żaden sposób nie można było jej uspokoić. Padała ze
              zmęczenia, ale za żadne skarby nie dała się położyć. Co gorsza odpychała
              smoczek, a nawet cycusia. A płakał tak ze szlochaniem. Wczoraj o już chciałam
              jechać z nią do szpitala, bo po dwóch godzinach byłam bezradna, ale doszłam do
              wniosku, że nic wielkiego nie wymyślą, najwyżej dadzą jej zastrzyk na
              uspokojenie i po prostu musi sama sie uspokoić. Było to naprawdę straszne sad

              Wiola, rzeczywiście dziwne teorie usłyszałaś u logopedy. Wszędzie czytam, że
              kubek niekapek jest ważnym okresem przejściowym między butlą, a zwykłym
              kubkiem, a tu okazuje się, ze wogóle nie jest dobry. A jak to widać czy dziecko
              ssie czy ciągnie?

              Ja podobnie jak Kasia chętnie zdecydowałabym się na kolejnego szkraba. Ciąża
              była super okresem, poród lekki, problemów z karmieniem piersią brak, spokojnie
              przesypiane noce (za wyjatkiem trzech ostatnich), Amanda grzeczniutka, ale
              wiem, ze za drugim razem może być zupełnie inaczej. No i pamietam przestrogi
              Agagi. Suma sumarum poczekamy jeszcze z rok ze świadomymi staraniami, chyba, że
              wyjdzie szybciej smile Własnie tydzień temu miałam pierwszy okres od porodu, tak
              jakoś dziwnie - drugi w przeciągu dwóch lat, całkiem odwykłam od obserwacji
              cyklu!

              Uf jutro wreszcie weekend. Licze na wypoczynek nad jeziorem, żeby tylko pogoda
              dopisała.

              pozdrowionka
              Basia
              • witka06 Re: Witam 21.05.04, 11:07

                hej,
                to znowu my. niestety dopadl nas jakis wirus a dokladnie to Dimke. cala zime
                bez kataru nawet a teraz w polowie wiosny chorobsko. Nie ma goraczki, ale
                kaszle brzydko i meczy sie biedaczek. My tez Basiu juz 2 noce w plecy. nie moze
                swobodnie oddychac i placze. prawie caly czas sie cyckujemy, bo to jedyny
                sposob, zeby go uspokoic.

                Mileismy jutro pojechac do mojej babci, ktora wyszla ze szpitala, no ale nic z
                tego. musimy pojechac za tydzien i niestety nie bedzie nas w Lazienkach buuu

                Zabuniek, idziecie do ksiecia na weselicho?

                Asiu_z lub Czarko, mam zdjecia ze spotkania, ale nie wiem komu i na jaki adres
                wyslac, a sama niestety nie potrafie zamiescic ich na naszej stronie. sa
                naprawde slodkie tzn. dzieciaczki, no mamusie tez niczego sobie hihi
                Asiu, jak Krzys?

                Basiu, zycze dobrej pogody i wypoczynku

                sciskam
                wiola
                • anulkag1 Re: Witam 21.05.04, 12:16
                  Basiu i Wiolu trzymajcie się dzielnie, trzymam za Was i Wasze dzieciaczki
                  kciuki. Mam nadzieje, że choróbsko szybko przestanie je męczyć.

                  Już nie mogę doczekać się spotkania nadmorskiego i na pewno sie na nim stawimy.

                  Do wszystkich kobitek, które zastanawiają się, czy ściąć włosy: tak, tak,
                  polecam, ja swoje długie loki (jakże niemodne obecnie) sama poobcinałam kilka
                  dni temu i jestem bardzo zadowolona z nowej fryzurki, no ale dam szansę
                  wykazania się mojej fryzjerce i jutro ma te moje kłaki trochę podrównać, a kto
                  wie, może skrócić jeszcze bardziej?

                  Magda gratulacje dla Stefka przystojniaka. Koniecznie napisz, jak wyglądała
                  sesja zdęciowa.

                  Słoneczne buziaki dla wszystkich
                  Ania
                • zabuniek Re: Witam 21.05.04, 15:11
                  Witka - a wiesz skandal, ale nas Filip nie zaprosilwink
                  Do Madrytu sie nie ruszamy, bo tam bedzie wariactwo, wlasnie przez krolewski
                  slub, ulice zamkniete, metro nieczynne, itp.
                  Wczoraj Elena pierwszy raz przejechala sie pociagiem (kolejka do Madrytu),
                  podobalo sie jej.

                  We wtorek ide obciac wlosy. Mysle ze bede zadowolona, bo mam taka ochote cos
                  zmienic.
                  • zabuniek Trzydniowka 21.05.04, 15:30
                    Trzydniowka chba nie zawsze musi objawiac sie wysypka?
                    Elena miala prawie nie widoczna wysypke, ale pani dr powiedziala ze to to, ze
                    niektore dzieci maja silniejsza inne lagodniejsza.

                    JA gorzej przezylam chorobe Eleny niz ona sama. Dlatego gorace caluski
                    szczegolnie dla Mam chorowitkow i szybkiego powrotu do zdrowia DZieciaczkom.
    • ewa237 Przedstawiam mojego małego Facecika 21.05.04, 19:07
      Witam Was mamusie. Naresczie mam chwile i wolny komputer (nieokupowany przez
      mojego męża. Na wstępie chciałam pogratulować Stefowi i jego mamusi Magdzie.
      Magdo, przy okazji napisz czy takie sesje są męczące dla dzieciaczków.
      Jeśli chodzi o trzydniówkę to spotkałam się z nazwą rumień nagły, moja starsza
      siostra tak to nazywa, bo jej obydwoje już dorosłych dzieci to miało. Póki co u
      nas jeszcze nie wystąpiła ale pożyjemy, zobaczymy...
      Musze pochwalić mojego Maćka za wytrzymałość w podróży. W ostatnią sobote
      pokonaliśmy z nim 350 km w drodze do jednej babci. Przespaliśmy się i w
      niedzielę popołudniu 80 km do drugiej babci. W poniedziałek był spokój z
      wyjazdami ale już we wtorek wracaliśmy. Maciuś był dzielny, tylko w drodze
      powrotnej pół drogi marudził i w końcu się zdrzemnął. Za to w środe chyba
      odsypiał zmęczenie bo ciągu dnia miał dwie ponad 2-godzinne drzemki, normalnie
      śpi krócej. Przy okazji nasunęło mi się, że chyba przyszedł czas na zmiane
      fotelika samochodowego bo te pierwsze od 0 kg są montowane tyłem do kierunku
      jazdy i dziecko mniej widzi. A nasze maleństwa są ciekawe świata. Może macie
      już jakieś opinie na temat tych starszych fotelików. Który jest w miare wygodny
      dla dziecka?
      Przy okazji wizyty w rodzinnym mieście odwiedziłam moją kochaną fryzjerkę i
      podciełam sobie włosy a potem zażyczyłam sobie baleyage.No i już nastrój mi się
      poprawił. Myśle że my kobitki potrzebujemy trochę odmiany, zwłaszcza na wiosne.
      Co do pierwszych słów to moja Maciejka mówi baba ale co do rodziców do poszedł
      na kompromis i już kilka razy wyszło mu mamatata. Chyba mam dyplomatyczne
      dziecko.
      Na koniec dzisiejszego wątku chciałabym się pochwalić moim synkiem bo w końcu
      udało mi się umieścić dwie aktualne fotki.

      Mama_patrycji - dziekuje za dopisek w "Zobaczcie" ale niestety usunełam ten
      stary wątek bo dwa pierwsze, olbrzymie zdjęcia zaciemniały cały obraz. Co do
      propozycji małżeństwa z Patrycją to musze pogadać z Maćkiem czy interesuje się
      już dziewczynkami bo jakoś dotąd miał mało okazji do przebywania w żeńskim
      towarzystwie.

      Pozdrawiam cieplutko i życze wszytskim zdrówka, zwłaszcza aktualnie chorym
      dzieciaczkom

      A oto mój Maciej:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12827058
      Ewa & Maciuś(25/09/2003)



      • justakoko Re: Wrzesień 2003 21.05.04, 20:03
        hej dziewczyny,
        nie mam ostatnio czasu zaglądać ani czytać,ale jakoś przebrnęłam przez ostatnie
        posty- w wolnej chwili poczytam poprzednie.
        Ewa237-super chłopaczek, bardzo ładny (jak zresztą wszystkie wrześniowe
        dzieciaczki) i urodził się 3 dni po moim Adasiu. Ja nie umiem niestety
        umieszczać zdjęć na forum i nie mogę się pochwalić. Może ktoś ma cierpliwość
        żeby mnie wtajemniczyć? mam sporo zdjęć małego smile)
        współczuję bardzo mamom dzieci-chorowitków, trzymam kciuki za szybki powrót do
        zdrowia.
        Ja też słyszałam że kubek niekapek jest dobrym treningiem przed normalnym
        kubkiem i nie rozumiem czemu w zasadzie nie?
        Magdo- gratuluję przystojniaka. Ładniutki po mamie i siostrzycce- taty nie znam
        Czarko-też cię podziwiam że już chcesz następne dziecko. Chociaż muszę przyznać
        że i ja ostatnio rozpatrywałam taką możliwość, taki prezent na roczne urodzinki
        Adasia. Ale raczej się wstrzymam bo szkoła nie skończona, a z dwójką dzieci to
        ja mgr już bym nie została. Więc czekam do marca i zobaczymy... Bo pomyślałam
        że jak za długo będę odkładać to się później coraz ciężej zdecydować. Już bym
        chciała mieć za sobą pieluchy, nieprzespane noce, nawał pokarmu, drugą depresję
        poporodową i takie tam. A mój mąż już mnie namawia na następne, bo zaraz potem
        chce trzecie! Zwariował chyba!!! W to mnie raczej nie wrobi smile)

        pozdrawiam,
        Justa.

        • justakoko Re: Wrzesień 2003 21.05.04, 20:08
          i jeszcze raz ja.
          adas ostatnio budzi się nad ranem (ok 5) i nie chce sam zasnąć. Ze mną
          owszem.Co robić?Kładę się z nim,bo jak nie to nie pośpię,ale nie wiem czy
          dobrze robię.Ale chyba on się chce przytulić,a poza tym własnie przebija się
          pierwszy ząbek i za nim drugi już widać więc to może dlatego taki marudka.
          poza tym muszę go odstawić od piersi ale tego jakoś nie przeżywa,bo praktycznie
          sam się odstawił.Ale o tej 5 rano chce jeść i nie wiem co mu dawać- mleko czy
          herbatkę?boję się że herbatka tylko przez niego przeleci i za chwilę znów
          będzie głodny. Jak wy robicie?karmicie w nocy (nie myślę o cycku)?

          biedny adaś tak się męczy ząbkami że pokrzykuje w nocy,a potem zasypia.nie
          umiem mu za bardzo pomóc i to mnie dobija. żele raczej nie skutkują, daję
          Viburcol ale nie wiem na ile pomaga.Ale chyba musi to po prostu przetwać, i ja
          też sad
          • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 21.05.04, 21:30
            Witam!
            Cos się nam skopiowały ostatnie posty, ale co tam smile
            Dzięki za miłe słowa w chorobie, już jest całkiem dobrze, ale wysypki brak...
            No cóż tyle wirusow teraz krąży o świecie, że nie wiadomo jaki mutant tym razem
            dopadnie smile
            Justa Amanda na ząbki też cyckowała ponad miarę - to po prostu uspokaja. Jeśli
            możesz jeszcze pare dni karmić to chyba będzie z pożytkiem dla Adasia i
            będziesz miała spokojniejsze noce i poranki. Ja stosuje na dziąsła Dentinox,
            chyba pomaga, tzn. Mała spokojnie zasypia.

            pozdrowionka Basia
          • ksantypa30 Re: Wrzesień 2003 21.05.04, 21:31
            Mateusz odkąd skończył 3 miesiące przesypia cełe noce ale starndartem jest
            pobudka o 5 na mleczko. Na szczeście śpi potem prawie do 7 smile
            • martael Re: Wrzesień 2003 21.05.04, 22:40
              Hej,
              Ale fajnie Stefan na okładce smile)) Strasznie się cieszę i już się chwalę
              znajomym, że znam chłopczyka z okładki. Świetna pamiątka z tego będzie.
              Gratulacje Magdo! I buziaki dla Stefana i Agatki. A wiecie, że Gutek też
              ostatnio pojawił się w „Dziecku”? Co prawda na niewielkim kawałeczku gazety, ale
              jednak wink. Podaję namiary: numer czerwcowy, strona 68. Artykuł jest o
              Multikinie i seansach Multibaby. Okazuje się, że Gucio chodzi do kina częściej
              nią statystyczny Polak, he, he, he.
              Nas jak na razie choroby omijają z daleka, i szczerze współczuję chorujących
              dziecinek sad Zęby Guciowi za to dokuczają, a Gucio dokucza mamie...Ćwiczenia
              Zosiowe przykazane idą opornie. Don Gucione najchętniej leżałby cały dzień
              otoczony zabawkami nie robiąc nic (a może marząc, knując...?) Posadzę go na
              trochę to siedzi, a potem pada jak kłoda– łubuduu – i leży i znowu knuje...
              Jakoś trudno mi uwierzyć, że ten leniwiec się w końcu rozrusza. Ale w końcu się
              pewnie rozrusza i trzeba mu będzie sprawić kask ochronny na te wszystkie
              przygody i nieprzygody.
              Ewo – Świetna ta Twoja Maciejka smile. Co do fotelika: często wpadam na „edziecko
              zakupy” i z tego co zauważyłam bardzo dobrą opinią cieszą się foteliki Venus
              polskiej firmy Ramatti. Bardzo mnie to cieszy, bo taki fotelik kosztuje 240
              złotych (dla porównania, również dobrze oceniane, Maxi Cosi Priori -około 550)
              Justa – Na ząbkowanie dobre są też homeopatyczne kuleczki z rumianku Dagomed
              Chamomilla. Rozpuszczam pięć Guciowi na małej łyżeczce. Chyba działają, bo po
              nich trochę spokojnieje.
              A drugie dziecko? Jak najbardziej. Ja też jakoś odnajduję się w tej
              rzeczywistości. I czasami już nie pamiętam siebie z ery „przedGuciowej”. Ale
              najpierw czeka nas zmiana mieszkania, bo w jednym małym pokoju z dwojgiem
              dzieci... masakra.
              I na koniec małe pytanie: Czy Wasze dzieci Was gryzą? To co robi ze mną Gucio
              przechodzi ostatnio ludzkie pojęcie. Wiem, że może bolą go dziąsła, ale teraz
              chyba jest w tym jakiś przechył. Wygląda to tak: starym sposobem chwyta zdobycz
              za uszy, albo za zwisające kłaki – liany, otwiera dwuzębną paszczę i aaaaaaaaaa
              atakuje. Nie daj Boże uda mu się capnąć policzek albo nos (ciotkę tak ugryzł w
              nos, że jej spuchł i trzy dni pulsował). Krzyczysz z bólu – on się śmieje i
              gryzie, nie krzyczysz – śmieje się i gryzie.
              Ściskam Was wszystkie serdecznie..


              Pozdrawiam,
              Marta, mama Gucia (8.09.2003)
              Gutek-mały łobuziak
              • magda6811 Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 14:43
                Stef też mnie gryzie ile sie da. Czasami to tak po prostubierze moja twarz w
                swoje łapska i przyciaga do paszczy żeby mu było wygodniej. A że ma ząd jeden
                (wysokosci 1 mm) to zostawia slady jak kasownik.
                MARTAEL - moze Gucio, to "Gucio marzyciel", co lezy sobie i lezy na tej
                podłodze swieżej i marzy.... Najpewniej, gdy tylko znajdzie motywację to
                wstanie i pójdzie. Nie wątp w to. Może ładna wrzesniówka w zasiegu wzrku by tu
                pomogła? Duzo dzieci nie raczkuje tylko od razu chodzi. pomija ten etap, nie
                niecierpliw sie.
                Po numer czerwcowy "Dziecka" muszę udac się gdzieś dalej, w najblizszych
                sklepach nie ma, już wykupili.
                WITKO, BASIU i WSZYSTKIE INNE MAMY CHORASKÓW - dołączam do Waszego grona.
                Tygodniowy katar Stefa przerodził się w zapalenie ucha. Jedna noc cała na
                rekach (do 4) i potem mały senek po Panadolu. Od wczoraj Bactrim, moze sie uda
                bez antybiotyku, ale katar nadal paskudny, więc już sama nie wiem...
                Noce z chorymi dziecmi to koszmar, choc moje ze zdrowym Stefem tez nie należały
                do rozkosznych...
                Pewnie także dlatego podziwiam Waszą gotowość do nastepnej ciąży...
                JUSTA, ja właśnie chciałam odsnąć to wszystko, o czym piszesz, żeby lepiej to
                znieść. Nie jak udrekę, ale bardzej jako przyjemność. W sumie sie udało. Ale
                nie jestem z siebie zadowolona. Na myśl o ciąży teraz dostaję dreszczy. Może
                gdyby ktos by przyniósł nam teraz malutkiego dzidziusia to tak, ale sama się
                nie zdecyduję. Padam ze zmęczenia i nie jestem z siebie zadowolona.
                A sesja - krótka, dynamiczna. Dłuższe było samo czekanie na zmontowanie planu.
                My akurat bylismy pierwsi, dzieci po nas miały juz od razu gotowe tło i ekipę.
                Najpierw musiałam Stefka ubrac w piekne rzeczy (które zobaczycie, a które potem
                niestety trzeba było oddać), potem posadzili go, obsypali zabawkami a ja
                musiałam się wtulać w fotografa tak, by patrzył na mnie tuz obok obiektywu, i
                smiac sie, wołać zagadywać. Akurat Stef smiesię łatwo, więc z tym nie było
                problemów. Gorzej, gdy juz musię klocki znudziły i postanowił zejść z planu. Na
                szczęście dość szybko udało sie zrobić kilka fajnych ujęć. Dla niego nie było
                to męczące. Gdy sie zmęczył, to sie skończyło, bo zmęczony model nie nadaje sie
                na okładke. Dla mmnie był to spory wysiłek, ale zdecydowałam sie ze wzgledu na
                mozliwość zrobienia profesjonalnych zdjęc. I dobrze. Mamy bardzo fajną
                pamiatkę. A że wybrali go na okładkę - tym lepiej! On naprawde nie jest żadnym
                przystojniakiem. Gdzie mu tam do Gucia - Don Giovanniego. Ma rzeczywiście
                piekny uśmiech i ciekawe oczy, ale całość nie jest jakaś wyjatkowa. Tak
                obiektywnie, bo dla mnie jest, of course!
                Całusy, gdzie są wszystkie nieobecne? Juz nie próbuje wymieniać z imienia, i
                loginu.... Odzywajcie sie
                • gagarin3 Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 15:24
                  Witam. Wiesz Magda, zawsze mnie denerowało to, że miesięczniki ukazują się z
                  takim wyprzedzeniem (jedyny chlubny wyjątek to "Zwierciadło), ale tym razem nie
                  mam zamiaru utyskiwać i bardzo się cieszę, że "lipcowego" Stefa zobaczę już w
                  czerwcu smile No i witamy go w klubie białego ząbka! Pracy na razie nie szukam, bo
                  nie mam do tego warunków. Fatygowanie teściowej do opieki nad Piotrem kosztuje
                  mnie bardzo dużo nerwów, a poza tym zniechęciłam się okrutnie. Na domiar złego
                  moje małżenstwo tkwi w permamentnym kryzysie i ten wyjątkowo zimy maj... Muszę
                  obmyśleć jakąś nową koncepcję. Póki co pomysłów brak. Mam trzydzieści lat i nie
                  wiem, kim chce zostać, jak dorosnę. Dlatego nie piszę, bo czasami nie chce mi
                  się istnieć wcale... Na szczęście coś drgnęło w obwodzie Piotrkowej głowy.
                  Przybyło jakieś niecałe pół centymetra. Dokładnie nie potrafię stwierdzić, bo
                  młody wije się jak piskorz, gdy przystępuję do niego z centymetrem. A jeśli
                  chodzi o gryzienie, robi to nieustannie i to wszystkimi trzema zębami, jakie
                  posiada. Uwielbia również ciągnąć mnie za przerzedzoną czuprynę. Żabuniek skoro
                  już zdecydowałaś się na radykalną zmianę fryzury, zaprezentuj nam koniecznie,
                  jak wyglądasz... Inne długowłose błagam, nie skacajcie włosów. Mój apel bierze
                  się z niespełnienia i dziecięcej tęsknoty za długimi włosami, których nigdy nie
                  posiadałam. Pozdrawiam.
                  • martael Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 18:46
                    Agnieszko(Gag),
                    Bardzo mnie poruszył Twój list. Jest w nim smutek, ale też taka melancholia,
                    którą lubię i która jest bardzo, bardzo piękna. Po prostu pisz. A my będziemy
                    czytały.
                    Ode mnie na razie tyle, bo jeszcze jestem pod silnym estetycznym wrażeniem.


                    Pozdrawiam,
                    Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                    Gutek-mały łobuziak
                    • magda6811 Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 21:17
                      GAGARINIE najmilejszy, przyłączam się do apelu MARTYEL....
                      Ty jesteś poetką...
                      Ja tez ciagle powtarzam, ze jeszcze nie wiem, co bym chciała w życiu robić...
                      Mam 35 lat i nadal czuję, że jeszcze odkryje w sobie jakieś powołanie. No cóż.
                      Ale w Twoim przypadku już wiadomo, zdemaskowałysmy Twój talent!
                      Cieszę się bardzo z powodu Piotrusia. Pól centymetra to na pewno wiecej niż
                      100% normy. Nie dziwię się, że denerwuje go widok centymetra - on czuje Twój
                      lęk.
                      Kryzysy małżeńskie są koszmarnie przykre. Najgorsza jest samotność we dwoje, ja
                      ją zawsze czuję w takich razach. Właśnie po urodzeniu Agatki czułam się
                      strasznie samotna, choć silna, bo dziecko dawało mi siłę. Egoizm mężczyzn nigdy
                      tak nie boli, jak w chwilach wielkiego zmęczenia.
                      • magda6811 Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 21:18
                        Zapomniałam - ja też, jak MARTAEL, kocham melancholię. W słowie i muzyce i w
                        tym, co widzę...
                  • gonianna Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 18:45
                    Hej gagarin3, u mnie na kryzysy małżeńskie pomaga wizyta u koleżanki,albo na
                    odwrót, albo w ogóle zrobienie czegoś innego. Zazwyczaj ciężko mi zebrać na
                    odwiedziny siły i ochotę, ale jak już się uda, to czuję, że żyję! A nie tylko
                    pranie, prasowanie, gotowanie, zupka, pielucha...
                    Jak to zrobiłaś, że Stef bedzie na okładce?
                    A co do włosów, trochę spóźniony apel - obcięłam na Wielkanoc; nie dużo jakieś
                    10-15 cm.
                    Ja jeszcze trzydziestki nie mam (i ciągle wydaje mi się, że to daleko przede
                    mnąsmile ), ale podobnie jak ty nie wiem co chcę w życiu robić... Na razie jest
                    Krzyś, a niańki nie chcemy, wiec problem chwilowo nie istnieje. Nie wiem ile
                    można wytrzymać w domu. Znam takie mamy, które już 5-6 lat tylko (?) wychowują
                    dzieci. Ponieważ ja też chcę mieć następne, to czeka mnie podobny los...
              • ksantypa30 Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 19:59
                Junior gryzie co się da ale na to żeby nas gryżć jeszcze nie wpadł smile
                najbardziej lubi wannę, odgłosy są wtedy okropne sad
                Na nas ćwiczy paluszki, bardzo lubi szczypać i ciągąc za włosy.
                • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 22.05.04, 22:41
                  Ech Kobitki, ale sie melancholijnie zrobiło...
                  Życzę Wam dobrych wyborów, właściwych dróg i samych dobrych ludzi wokół siebie
                  smile
                  Pogoda rzeczywiście nie sprzyja, niby słoneczko wygląda, ale to zimno!, które
                  nie pozwala nam przenieść się do domku nad jeziorem, br...
                  Gryzienie, hm? Amanda preferuje szczypanie, a że ostatnio nie chce dać sobie
                  obciąć paznokci to jest wyjątkowo przykre. W ogóle pokazuje charakterek, jak
                  coś jej nie odpowiada, albo czegoś nie dostanie to się od razu wścieka,
                  prostuje nogi i pręży się, mała złosnica!
                  A co do fotelika to my już jakiś miesiąc jeździmy w drugim rozmiarze, bo z
                  nosidełka po prostu wychodziły już nóżki. Mamy bebe confort safe side, fajowy!
                  płynna regulacja położenia i bocznych oparć, ale jest bardzo drogi (prawie
                  800zł) i nie wiem czy wart aż tyle. Tata się uparł, że córci kupi, więc jest smile

                  pozdrowionka Basia
                  • justakoko Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 08:38
                    hej,
                    a co do fotelika samochodowego bo zapomniałam napisać: my mamy MaxiCosi Priori,
                    jest super.Też myślałam o BebeConfort ale jak przymierzyłam do niego Adasia to
                    jakoś dziwnie się nie mieścił smileznaczy miał bardzo ciasno jak tylko troszkę
                    pokręciłam bokami.Więc kupiliśmy taki bez regulacji skoro i tak by sie nie
                    przydała.
                    Minusem tych drugich fotelikow jest to ze ten 0+ mogłam założyć na stelaż i jak
                    maly spał to się często nawet nie budził, a teraz muszę go przekładać do wóżka
                    i siłą rzeczy sie budzisad
                    ale cos za cos- w tym nowym na pewno mu jest wygodniej i obserwuje swiat z
                    zadowoleniem.
                    • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 12:38
                      Witajcie,
                      zgłaszam się z pola walki smile Wdrożyłam plan tuczenia dziecka, bo we wtorek
                      idziemy na ważenie...DOdaje, za radą Magdy, kleiku wszedzie gdzie sie da smile
                      Zobaczymy jaki bede tego efekt...
                      Z nowości - minęła nietolerancja jabłuszka!!! Dominika od paru dni ze smakiem
                      zajada sie deserkami typu jabłko z innym owocem...Na jedno posiedzenie znika
                      słoiczek, jestem bardzo zdiwiona - nigdy wczesniej jeszcze nic jej tak nie
                      smakowało smile
                      Pozdrawiamy wszystkie choróbki i mamusie - trzymajcie się...Ja mam teraz dni
                      obserwacji...Dzieciaki w przedszkolu mają jakies anginy, grypy żołądkowe - od
                      dwóch tygodni przychodzi tylko garstka na zajęcia...Licze na to, ze nie
                      przyniose do domu choróbstwa....
                      Dominika swoimi dwoma zebami grzyie i to mocno smile Ciągnie za włosy i ma z tego
                      największa frajdę...ja niestety wręcz przeciwnie smile
                      Co do fotelików samochodowych to mala w foteliku 9+ jeździ już od jakiś dwóch
                      miesięcy. Wczesniej miała nosidło bebe conforta, ale gdy było jeszcze chłodno
                      nie mieściła się do niego w kombinezonie, było jej nie wygodnie i poprostu sie
                      męczyła...Kupiliśmy fotelik firmy Ramatti i jestem z niego bardzo
                      zadowolona...Wybieralismy długo, porównywalismy różne...Chcieliśmy bebe
                      conforta, maxi cosi...Wybórł padł na ramatti i to nie ze względu na
                      cene...wszystkie foteliki były bardzo podobne do siebie smile
                      Gagarinie trzymam kciuki za szukanie pracy. Wiem co to znaczy...Ja już wiem, ze
                      po 30 czerwca zostaje bez pracy i od dwóch miesięcy poszukuję czegoś nowego...W
                      Poznaniu jest bardzo kiepska sytuacja, likwidują przedszkola i szkoły
                      podstawowe, niż demograficzny i wogóle wszystko na moją niekorzyść...Ostatnio z
                      czystej ciekawości zerknęłam na oferty pracy w Warszawie i aż mi się płakać
                      chciało....Ogert bło 30, z czego 15 dodanych w ostatnim tygodniu...W Poznaniu są
                      dwie oferty od dwóch miesięcy sad
                      Zastanawiam sie coraz poważniej nad zmianą miejsca zamieszkania....
                      Nie bedę smęciła przy niedzieli....
                      Pozdrawiam Was serdecznie i życze lepszego, nowego tygodnia smile
                      Karolina
                      • ewa237 Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 19:08
                        Witam niedzielnie. Mój Maciej też wszystko gryzie a ostatnio nawet trochę się
                        poznęcał na cycusiach. Musze trochę teraz pocierpieć, ale to nic. I tak
                        najgorzej byłem pogryziona w pierwszym miesiącu jego ssania.
                        Dzięki za opinie o fotelikach. Teraz wiem które oglądać w sklepach.

                        Gagarinie3, myślę, że z Twoim talentem do pisania z powodzeniem możesz szukać
                        profesji w tym kierunku. Świetnie się czyta Twoje wątki. Powodzenia!
                        Brak ofert pracy to niestety problem numer jeden. Niedługo chyba będziemy się
                        coraz częściej przemieszczać i żyć tam gdzie jest praca. Ja tak zrobiłam 3 lata
                        temu i teraz mieszkam w Warszawie a jestem rodowitą Gliwiczanką.

                        Od wczoraj moja Maciejka nauczyła się zdejmować czapeczke na spacerze. Teraz
                        wchodzi w gre tylko wiązana pod brodą.
                        Ciekawe kiedy ta pogoda się wreszcie poprawi bo coś ostatnio nas nie
                        rozpieszcza. Mam nadzieje że za tydzień , 30-tego, będzie lepiej. Przecież mamy
                        spotkanie w Łazienkach.
                        W kazdym razie ja pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia

                        chorych wrześniowych dzieciaczków.
                        Ewa i
                        Maciuś (25.09.2003)
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12827058
                        • abepe Re: Wrzesień 2003 24.05.04, 00:22
                          Uff, ja tylko na chwilę, bo sił już brak. Donoszę, że Grześ wczoraj pokazał mi
                          swojego nowego drugiego zęba a dzis został przyjęty w poczet chrześcijan. W
                          związku z tymi dwoma faktami w poprzednim tygodniu nie miałam czasu na czytanie
                          o pisaniu nie wspomnę. A przepraszam, napisałam posta ale nie wysłałam, muszę
                          go teraz znaleźć i uaktualnić. Dodam tylko, że udało nam sie wrescie spotkac z
                          Adrianką i jeszcze młodszym kolegą Piotrusiem (4,5 m-ca). Może Olga zamieści
                          jakieś nasze wspólne fotki. Na razie. Pa
                          Aneta
                        • gonianna Re: Wrzesień 2003 24.05.04, 08:20
                          A co mam zrobić, jak mój Krzyś potrafi zdjąć każdą czapeczkę?! Najperw sobie
                          rozwiąże, a potem to już szybciutko mu idzie.
                          Jesteśmy w podobnej sytuacji, ja 4 lata temu przeniosłam sie ze Szczecinka do
                          Poznania, właśnie za pracą. Dzięki temu poznałam Roberta, mojego obecnego męża,
                          no i mamy Krzysia.
                          Jak na ironię praca w tej chwili jest dla mnie czymś bardzo odległym i zupełnie
                          nieważnym. Nasza mała kruszynka nadaje sens i rytm naszemu życiu. Nie
                          wyobrażamy sobie, jakby to mogło być bez niego..., bo po co?
                          Po tych kilku miesiącach razem, próbujemy z Robertem odnaleźć trochę miejsca
                          dla siebie. Z różnym skutkiem...
                          ...a krzyś stoi sobie w kojcu i szarpie firankę... jest taka FASCYNUJĄCA!!!
                          Pozdrawiam i życzę wszystkim zmęczonym pogodnego poniedziałku.
                          Tym wypoczętym też.
                          Gosia i Krzyś (23.09.2003)
                • gonianna Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 18:53
                  Krzyśteż namietnie wszystko wkłada do buziaka. Niestety on juz odkrył, że my
                  też nadajemy sie do podgryzaniasmile Najsmaczniejszy jest pilot do telewizora, na
                  którym juz zostawił ślady swojego milimetrowego zębasmile No i oczywiście
                  wszelkiego rodzaju sznureczki i paski - najlepiej gumowe, ale plastikiem i
                  tkaniną też nie pogardzi! A jak już odkryje gdzieś metkę... Nawet zabawki są
                  ciekawsze wtedy, gdy mają metkę i to ona najbardziej przukuwa jego uwagęsmile
                  Włosy są rewelacyjne - szczgólnie u męża na nogachsmile Łapie się za nie i
                  podciąga do stania... au wink
          • gonianna Re: Wrzesień 2003 23.05.04, 18:29
            Dziewczyny, a skąd wiadomo, że coś potrzeba na złagodzenie ząbkowania?
            Ja pewnego dnia, pod koniec ospy, zajrzałam Krzysiowi do buzi, a tam coś
            białego na dziąsełku!!! I tak pojawiła się pierwsza dolna jedynka. Żadnych
            objawów, no chyba że te marudzenia z czasów ospy była od ząbków, a nie od
            swędzenia?
            Dodam jeszcze, że w nocy śpi normalnie, tzn. budzi się raz czy dwa na cyca, i
            tyle... Tylko, że ostatnio to drugie budzenie wypada, jak u JUSTAKOKO też ok. 5
            rano i czasem nawet napełnienie brzuszka nie pomaga - on po prostu chce się
            bawić. Przesunęliśmy godzinę kąpania i dzisiaj pospał do 7.30!
            Polecam!
            • gagarin3 Re: Wrzesień 2003 24.05.04, 09:33
              Dziewczyny kochane, dziękuję za wiele miłych słów i porad... Co do męża, wizyta
              u koleżanki nie pomoże, facet po prostu musi się zmienić. Dlatego moja kolejna
              prośba, wychowujcie swoich chłopaków na takich mężczyzn, jakich same
              chciałybyście mieć... Moja teściowa niestety należy do tych, które usuwały
              najmniejszy pyłek spod nóg syneczka. Nie wiem, być może była to forma
              rekompensaty za brak ojca... W każdym razie facet ma ponad trzydzieści lat i w
              życiu nie uprał sobie skarpetek, mimo że mieszkał sam przez ładnych parę lat.
              Kochana mamusia przyjeżdżała co tydzień robiła porządki, prała, prasowała i
              utwierdzała potomka w przekonaniu, że jest stworzony do wyższych celów... Te
              wyższe cele to oczywiście realizacja zawodowa i prawdziwe męskie hobby, czyli
              karate trzy razy w tygodniu, gry komputerowe kilka godzin dziennie - codziennie,
              pianino, kiedyś było jeszcze stepowanie, ale na szczęście już nie. Za to coraz
              częściej wspomina o jakimś strzelaniu i żeby było zabawniej zajęcia odbywają się
              w niedzielę... Trudno w takim "kieracie" znaleźć trochę czasu dla rodziny, nie
              mówiąc już o takich prozaicznych, urągających męskiej godności zajęciach, jak
              odkurzanie, czy zmywanie... Od czego ma się kobietę... Niestety okazało się, że
              to jakieś wstrętne babsko, które domaga się udziału w domowych obowiązkach i
              uwagi dla siebie i dziecięcia, burząc tym samym odwieczny porządek... Ufffff...
              Ale się nagadałam... A wizytę koleżanki zaliczyłam całkiem niedawno i to
              kilkudniową (Paweł był na delegacji), niestety to ja musiałam ją podnosić na
              duchu, bo właśnie się rozwodzi... Jeżeli chodzi o powrót do pracy, to nie jest
              to jakaś fanaberia - choć nie ukrywam, tęsknię trochę za ludźmi i aktywnością
              zawodową - tylko konieczność podyktowana względami finansowymi... Na razie
              jeszcze nie czuję takiego ciśnienia, bo mam oszczędności z czasów, gdy
              pracowałam i nieźle zarabiałam, ale nie jest to rozwiązanie na dłuższą metę,
              szczególnie, że nie planuję drugiego potomka w najbliższym czasie... No i
              sprostowanie, żadna ze mnie poetka. Raczej słowna efekciara i afekciara. Pan
              doktor, z którym miałam zajęcia z literatury współczesnej mógłby Wam coś
              powiedzieć na ten temat... A wracając do najważniejszego, czyli Piotrusia, aż
              boję się pisać, żeby nie zapeszyć, ale przespał trzeci raz z rzędu całą noc (nie
              licząc lekkiego marudzenia, gdy wszystkie smoczki wypadły mu poza obręb
              łóżeczka). Najważniejsze, że obyło się bez butelki (próchnica!), wrzasków i
              dwugodzinnej przerwy w spaniu, którą zazwyczaj spędzał buszując po mieszkaniu
              (pory bardzo różne, najczęściej od 00.00 do 2.00...) Aż boję się myśleć, jak
              pięknie by mogło być, gdyby mu to (spanie ciurkiem całą noc) weszło w nawyk.
              Chyba już czas po temu... Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za te dłużyzny.
              Aneta, czekamy na zdjęcia z chrztu smile
              • zabuniek Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 11:53
                FOTELIK – my tez mamy Bebeconfort, jestesmy zadowoleni, tylko ten nasz mikrusek
                taki maly i ciasny.
                Elena tez dyplomatka, jak Macius Ewy. Mowi mamapapa (papa po hiszpansku znaczy
                tata), a przy babci cz€sto chwali się znajomością ładnie brzmiącego Babaaaa;=)
                KSANTYPA – to strasznie miło uslyszec Mama, prawda? Juz zdrow Mati? Pewnie
                jeszcze słabiutki.
                JUSTAKOKO – stadny ten Twój Mążsmile Fajnie.
                Z€BY – moja lekarka nie polecała mi żadnych żeli, tylko ewentualne masaż
                dziąseł.
                OKŁADKA – a w internecie mogę zobaczyć naszych bohaterów okładkowych? To muszą
                być czarujący, jeśli już nakład się skończył i Magda nie może kupić...
                MARTAEL – Gutek rozrusza się tak, ż€ jeszcze będziesz żałowaćsmile A może ładną
                wrześnioweczkę przebije ciekawa zabawka? Elena na razie nie gryzie (raz tylko
                się zdarzyło, że ugryzła moją koleżankę w palec), natomiat czasem ssie, też
                boli i uwielbia pozbawiać mnie wiekszości włosów, może dadzą mi jutro fryzjerzy
                jakąś zniżkę, za nikłe stępienie nożyczek na szczątkach moich włosów...
                GONIANNA – moja Elenka też markowawink Zabawka bez metki nie jest zabawką godną
                uwagi. CZAPECZKA- upewnij Krzysia, ze czapeczka ma metkę, może wtedy nie
                ściagnie?wink
                GAGARIN wszechpotęgo słowna! Kochana życzę wiele cierpliwości, siły i mądrości
                w rozwiązaniu problemów. A 30 lat, to według mnie własnie początek
                najlepszego!!! Zobaczysz, tym bardziej że po chmurnych dniach wuchodzi słońce.
                Mam nadzieję że wszytko będzie u Ciebie dobrze!!! Z całego serca Ci tego życzę.
                Słoneczko moje też śpi!!! Jednak bliżniaki z Piotrusiem!smile OD trzech dni (tak
                samo!), przesypia całą noc, budzi się czasami ok. 23 zacznie coś tam gadać, ale
                chyba odnajduje swojego ukochanego psiaka przytulaka i śpi słodko do 8
                najcz€ściej. Też marz€ żeby tak zostało.
                ABEPE – witamy chrześcijańskiego Grzesia w klubie białego kiełkasmile Oby nie
                poczuł siły swego z€ba, jak duża cz€ść populacji tego forum, gryząca wszystkich
                wokół.
                KROLEWSKI SLUB - no jak WAm sie podobal? Sztywny troche, co? Tyle kasy na to
                wydalismy i nawet caluska nie bylowink To najbardziej wkurzylo wszystkich
                goracych Hiszpanowwink
                • ksantypa30 Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 12:54
                  zabuniek napisała:

                  > KSANTYPA – to strasznie miło uslyszec Mama, prawda? Juz zdrow Mati? Pewni
                  > e jeszcze słabiutki.

                  Odkąd spadła mu temperatura to tak szaleje że przydałoby się jeszcze kilka osób
                  do pilnowania smile Troszkę mu wysypka przeszkadzała..chyba swędziało bo usiłował
                  to drapać ale reszta Ok smile
                  Strasznie fak\jnie znów usłyszeć Mama, szkoda tylko że mamą zostało wszystko
                  wokól oprócz mej skromnej osoby sad
                  • gonianna Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 13:38
                    Ksantypa- ale przynajmniej usłyszałaś to wyczekiwane przeze mnie słowo! Spróbuj
                    ustawić się na linii między Matim a tym co akurat jest "mama" i gotowesmile Umnie
                    wszystko jest "tatata". Tylko, że tata cały dzień w pracy, w weekendy na
                    angielskim, i małego widzi jakieś 100 razy mniej niż ja . I gdzie tu
                    sprawiedliowść?!
                    Zabuniek - z tymi metkami, to zastanawiam sie ,czy nie kupić w pasmanterii
                    worka metek?Poprzyszywam do jakiegoś sznurka i skończą się wydatki na zabawkismile
                    • ksantypa30 Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 15:09
                      GONIAANNA spróbuję choć pewnie i tak nigdy nie będzie tej radości co na widok
                      taty. Mały widuje tatę tylko godzinkę wieczorem i w weekendy, jeżeli mąz nie ma
                      akurat żadnego meczu czy treningu ale na jego widok śmieje się cały, aż mu się
                      oczka świecą.

                      Magdo6811 pomoc z córki mam wspaniałą. Kiedyś obiecałam sobie że nigdy nie
                      zrobię w stosunku do swoich dzieci nic w stylu " jesteś starsza i musisz" i
                      tego się trzymam. Córka jak chce to bawi się z Juniorem, z każdym dniem coraz
                      więcej. Wiadomo lepiej się bawi z 8-miesięczniakiem niż z jedno smile Tylko ona
                      potrafi doprowadzić Mateigo do takieo śmiechu, że dostaje czkawki. A jak nie ma
                      ochoty to się z nim nie bawi. Oczywiście zdarza się że ją poproszę żeby mi
                      pomogła i przypilnowała go..ale własnie POPROSZĘ.
                      Opis Twojego męża idealnie pasuje do mojego. Choć udaje mu sę nieraz pozmywać (
                      zazwyczaj wybiera w zlewie swoje rzeczy a resztę zostawia).
                  • magda6811 Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 14:04
                    KSANTYPO - dopierow zauwazyłam, ze mamy starsze dzieci w podobnym wieku. Moja
                    Agatka jest z 8.01.97. Masz jakąś pomoc z rodzeństwa?
                    ZABUNIEK - ślub jak to krolewski, sztywny, pełna ceremonia... Ale na uliach
                    madryckich pustki. Orszak jechał przez wyludnione aleje, moze to z powodu
                    pogody? W Anglii by sie pewnie do barierki dopchac nie można było... I
                    słusznie, w koncu to wielka szopka a Hiszpania przez czasy Franca straciła
                    pewnie monarsze tradycje.
                    GAGARINIE - Twój opis małzonka robawił mnie do łez. Wiem, ze na codzień Ci nie
                    do śmiechu. U mnie to wyglada bardzo podobnie tylko nie ma sportów i gier
                    kompouterowych tylko non stop doktorat, pisanie, nauka, praca. To wszystko
                    pieknie, szczytnie i nie mam nic przeciwko, ale przy absolutnym uposledzeniu w
                    czynnosciach domowych mam po prostu trzecie dziecko do obsługi. A przy tym
                    zagrania typowe dla naukowca - wychodzi po chleb, przynosi ser, ma podac
                    smoczek - podaje skarpetki. Ubrania porozrzucane po całym domu, jak wyjmuje cos
                    z szafy to NIGDY jej nie zamyka (lodwka na szczęście zamyka sie sama). Chleb
                    schnie na stole całą noc, masło płynie, ale nie przyjdzie mu do głowy by
                    posprzątac. Zelazka nie umie trzymac, pralka - piekna nieznajoma, zmywanie - a
                    co o takiego (kiedy zmogła mnie w ciązy rwa kulszowa zamówiłam przez telefon
                    zmywarkę - nie wyrzucił). Kiedy Agatka była malutka (ale starsza niz rok),
                    zdarzało mi sie zostawiac ich w domu wieczorami (koncerty). Zastawałam ich
                    potem spiących w ubraniach na materacu i zawsze ten sam argument - "dlaczego
                    jej nie umyłeś i nie przebrales?" - "Próbowałem, ale ona NIE CHCIAŁA".
                    Ile razy misternie robię długa liste zakupów i daje mu ją d reki - zgubi,
                    zapomni zanim trafi do sklepu...
                    Kiedys zdejmując ubrania finezyjnie rzucił spodniami tak, ze wypadła z nich
                    skarpetka i zawisła na fikusie (całkiem wysokim). Zrobiłam eksperyment i
                    czekałam, kiedy mu to zacznie przeszkadzac... Bez skutku, żył dalej, jakby
                    nigdy nic "ze skarpetka na fikusie". Wpadłam wtedy na pomysł, że napisze o nas
                    książke (dla kobiet) "Skarpetka na fikusie, czyli zycie z moim mężem". No cóż,
                    ciągle zbieram materiały...
                    Tak, ja też postanowiłam wychowac Stefa na zaradnego mężczyznę co to się pralki
                    i szczotki nie zleknie. Zobaczymy. Zastanawiam się czasami, jak wyglądałby dom,
                    gdyby mieszkał sam... Zaczynam sie bać wakacji, bo chcę wyjechać sama z dziećmi
                    na 3 tygodnie do Kużnicy (na Helu). Przez trzy tygodnie tez mozna wiele zepsuć.
                    Byc może po powrocie potrzebna bedze deratyzacja i remont generalny.
                    GAGARINIE - a praca w gazecie już jest niemozliwa?
                    KAROLKA, jak waga Dominiki?
                    DZIEWCZYNY - Stef, mimo nadal strasznego kataru, równiez przespał dwie ostatnie
                    noce jak anioł! Tez boję sie zapeszyć, ale tak, czy inaczej, moze kiedyś to się
                    stanie reguła?! Zaczynam miec nadzieję.
                    Dostałam własnie SMS od Violi, że Dimka w szpitalu- trzymajcie kciuki. Chyba
                    już lepiej, faszerują go lekarstwami bo już miał cos w oksrzelach i płucach...
                    Pozdrawiam, Magda
                    • magda6811 Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 14:06
                      raz jeszcze -
                      GONIANNA - mamy dokładnie to samo - tylko tatatatatata.... I takie uwielbienie
                      w oczach dla ojca! Zważywszy wszystko, co wcześniej o ojcu napisałam, chyba
                      małe szanse na porządne wychowanie Stefa!
                      • gonianna Re: Deszczowo poniedzialkowo 24.05.04, 14:20
                        U mnie nie jest aż tak źle - Robert potrafi coś sam zrobić, jak była mw ciąży
                        to przechodził sam siebie!
                        Czekam tylko, aż Krzyś uśmiechnie się na mój widok choć w połowie tak, jak
                        śmieje się do taty, gdy on wraca z pracy...
                        Może dzięki izolacji od ojca w czasie wakacji uda sięchoć trochę Stefa wychować?
                        Kończę, musimy zbierać się na basen - znów po miesięcznej przerwie, tym razem
                        przez ospę. Ciekawe, czy już go dzieciaki z grupy przegoniły? Zobaczymy.
                        Gosia i Krzyś
                    • zabuniek Troche sloneczniej poniedzialkowo 24.05.04, 14:29
                      Na ulicach pustki, bo wszystkie ulice pozamykane, tylko tlumy policji,
                      snajperow na dachach...Szczerze nie chcialabym za nic byc krolowawink
                      Najgorzej mieli Ci, co mieli tez slub w MAdrycie w centrum i ani
                      dojechac...panna mloda na piechotke w tej ulewie...

                      Przezabawny opis Magdowego meza-naukowca_ze_skarpetka_na_fikusie, to jakbym
                      widziala mojego ukochanego Dziadka, tez naukowca i troche mojego ojca.
                      • martael Re: Troche sloneczniej poniedzialkowo 24.05.04, 16:36
                        Cześć dziweczyny,
                        Biedny Dimka sad
                        Gagarin, współczuję szczerze. Sytuacja, którą opisujesz nie jest najłatwiejsza.
                        Wychowywać trzydziestolatka - arcytrudna rzecz sad. Niewielkie mam doświadczenie
                        w tym wględzie, bo mój mąż jakoś tam sobie radzi przynajmniej z odkurzaczem i
                        patelnią (jajecznica), nie jest więc najgorzej. Znienawidzone przeze mnie
                        rzucanie skarpetek na podłogę (i zapominanie o nich na wieki) udało mi się za to
                        wyplenić takim oto sposobem: kiedy zlokalizowałam takie skarpetki zaczynałam
                        wokół nich krążyć i węszyć mówiąć "ojej Szymon, coś tu chyba zdechło... czujesz
                        coś... o rany, nie czujesz? coś tu strasznie śmierdzi... pies nie pies... lis?
                        może kuna..." Nie wyrzuciłam ich nigdy za niego - musiał zrobić to sam. Dopóki
                        skarpetki nie zniknęły - chodziłam i "węszyłam" do upadłego. Podobnie było ze
                        składaniem i segregowaniem wysuszonego prania. Wchodziłam do pokoju z tajemniczą
                        miną i mówiłam: "Coś mi się zdaje, że straciliśmy całą twoją bieliznę. Nie mogę
                        jej znaleźć, chyba zgubiła trop w drodze do szuflady... Biedna... Błąka się
                        gdzieś po Natolinie. No i co teraz?" Wierzcie lub nie - po jakimś czasie zaczął
                        nawet rozwieszać pranie.
                        Magdo - "Skarpetka na fikusie" mogłaby się okazać przebojem czytelniczym.
                        Koniecznie zbieraj materiały! Myślę, że ja mogłabym spokojnie przystąpić do
                        pisania powieści - rzeki: "Pomruk znad klawiatury czyli jak wytrzymać z
                        informatykiem pod jednym dachem". Do powieści dołączony będzie specjalny
                        słownik, który pomieści wszystkie charakterystyczne pomruki, jakimi nasz główny
                        bohater porozumiewa się ze światem zewnętrznym.
                        Abepe - Gratulacje. Nie ma to jak zębaci chrześcijanie smile. Chrzest Gucia (dwa
                        zęby) też zbliża się wielkimi krokami. Z trwogą myślę o organizacji rodzinnego
                        obiadu. Oj, jak ja nie lubię gotowania... I przyjęć.
                        Gonianna - Ale się uśmiałam z tych włosów na mężowych nogach. Super, nie trzeba
                        depilatora wink

                        Pozdrawiam,
                        Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                        Gutek-mały łobuziak
                        • karolka_1 Re: Troche sloneczniej poniedzialkowo 24.05.04, 18:37
                          Gagarinie....Gagarinie.....a ja myślałam, ze mam w domu potwora sad martael ma
                          rację, wychowywanie trzydziestolatka to rzecz trudna...Ale nie
                          odpuszczaj...Trzymam kciuki smile
                          Heh, Magda naukowcy, chyba już tak mają smile Opis Twojego męża pasuje do tych
                          wszystkich doktorantów, z którymi miałam kontakt w czasie studiów. Niewielki
                          odsetek był uporządkowany smile
                          Martoel chętnie dostarcze Tobie materiału do ksiązki "Pomruk znad
                          klawiatury...", nawet całe studium przypadku wink
                          Co do wagi mego dziecka...Byłam dzisiaj i po 10 dniach DOminika przybrała na
                          wadze 120g...jakiś super wyczyn to nie ejst, ale przybiera...generalnie doszłam
                          do wniosku, ze pediatra w ośrodku reaguje na podobne sytuacje w zależności od
                          humoru...martwi mnie to trochę sad
                          Zabuniek - kiedyś jak byłam mała to chciałam być księżniczką...dopiero teraz
                          widzę, jakie to męczące i nie warte zachodu wink...jednak patrząc na ślub w
                          Hiszpani wiem, że jeszcze są szanse na to, zeby bajka o Kopciuszku się spełniła smile
                          Gonianna, moze masz ochote na spacerek w Poznaniu,albo wypad do multibaby??
                          Jakby co to daj znać smile

                          Trzymam kciuki za Dimke - mam nadzieję, ze szybko wyjdzie do domu...

                          Pozdrawiam Was serdecznie
                          • gonianna Jeszcze ciemno za oknem 25.05.04, 07:22
                            Witajcie przed świtem...
                            Moje kochane maleństwo dzisiaj znowu obudziło się przed szóstą! Trochę sięz nim
                            obawiłam (czytaj: Krzyś mnie pomęczył), ale się poddałam i wrzuciłam go do
                            kojca i pędzę się z Wami przywitać! Póki jeszcze moje ręcę mają siłę pisaćsmile
                            Skad te dzieciaki biorą siłę? Krzyś chyba razem z mlekiem wysysa ze mnie całą
                            energię...
                            A po wczorajszym basenie byłam szczerze zdziwiona! Normalnie po wymoczeniu pupy
                            w wodzie, natychmiast zasypiał, zupełnie padnięty. A wczoraj? Wyglądał jakby
                            miał ochotę na jeszcze jedną lekcję! No i oczywiscie, jak jechalismy autem do
                            domu, to uparł się, że nie będzie spał, tylko marudził. W końcu jednak Morfeusz
                            zwyciężył i zasnął 5 minut przed domem. Mąż go delikatnie wykaraskał z fotelika
                            i, po raz pierwszy po takiej operacji (wykaraskiwania) nie obudził się; doniósł
                            go do łóżeczka i Krzyś spał jeszcze z godzinkę. To była piękna godzinkasmile Ręce
                            nie bolały i można było spokojnie zjeść obiadsmile
                            A propos basenu; mimo długiej przerwy nie widać żeby odstawał od grupy.
                            Nurkował równo ze wszystkimi i widać było, że mu się to podoba!
                            Niestety stanie w kojcu się skończyło i mam go teraz na kolanach - nie wiem jak
                            długo pozwoli mi siedzieć przy klawiaturze?
                            Karolka mój Krzyś też ostatnio kiepsko przybiera. Przez ostatnie 3 tyg. 130g, a
                            poprzedni miesiąc:200g. Nasza pediatra prywatna mówi, że jest OK, mieści sięw
                            normach. Ale faktycznie jest szczuplutki,. taki mi się podoba! Za to rośnie
                            wzdłuż - ma już 75cm!!! przy wadze 9280g! Z drugiej strony, może to i dobrze,
                            że nie przybiera tak,jak na początku po 250g tygodniowo? Nasz rekord, to 430g
                            na tydzień (miał 4 tygodnie)!!!
                            Karolka, co do spacerku, to bardzo chętniesmile A w multibaby jeszcze nie byłam.
                            Problem w tym, że jestem mało mobilna - zależna od czasu męża, ewentualnie od
                            taksówek. Jaki film polecasz?
                            Magdo - jak coś zaobserwuję do twojej "Skarpetki na fikusie", to na pewno ci to
                            przekażęsmile
                            • gonianna Już trochę jaśniej 25.05.04, 08:27
                              Krzyś zasnął, więc miałam chwilę, żeby poczytać początkowe posty. I teraz
                              NAPRAWDĘ żałuję, że nie miałam z Wami kontaktu od pierwszych dni z Krzysiem! Na
                              pewno też pomogłybyście mi w czasie ciąży, bo czasem było...same wiecie jak!
                              Dobrze, że Was znalazłamsmile Lepiej późno niż wcale!
                              Niestety chyba już się obudziłsad Mam nadzieję, że jeszcze troszkę pośpi i da
                              mamie zjeść śniadanie.
                              Dużo słońca na cały dzień!!!
                              Gosia
                              • javert o Adusi.... 25.05.04, 12:21
                                Czesc E-mamy! Znow pare wiesci o Adriance... Jak wiecie, piekna buźke mej
                                córuni ozdabiaja juz 4 zeby - 2 gorne, 2 dolne. Miedzy gornymi wielka szpara-
                                wiec Mala wyglada bardzo zabawnie gdy sie usmiecha. Maly królik wink Tymczasem,
                                Ada znow zaczela sie slinic i wkladac palce do buzi - przeczuwam ze wkrotce
                                pojawi sie nowa porcja zabkow! Ada nadal budzi sie w nocy 4 razy, a czasem co
                                godzine, powoli zaczelam sie do tego przyzwyczajac, choc caly czas ze strachem
                                mysle o takich pobudkach, gdy bede juz pracowac.... Mowi juz ma-ma, ta-ta i ba-
                                ba no i wydaje rozne smieszne okrzyki nasladujace innych, glownie zwierzeta.
                                Przyuczylam coreczke do rozróżniania zwierzatek w ksiazeczce, robie je tzw.
                                testy - ma wybrac ktore z 2 zwierzatek robi:np miau i nazywa sie kotek - hi hi.
                                W domu mamy zolwia, Ada uwielbia go obserwowac, czasem walnie go w skorupe
                                swoja zabawka (biedak). A u moich rodzicow jest piesek, godzinami by go
                                obserwowala!!! Wasze maluchy pewnie tez kochaja zwierzaki, choc na razie
                                oczywiscie blizszy kontakt jest niewskazany dla niektorych... Poza tym,
                                sadzamy Ade kilka razy na nocnik - uwielbia w nim siedziec. Za kazdym razem
                                robi siusiu lub kupke! Wtedy cieszymy sie i chwalimy Mala, by wiedziala ze o to
                                chodzismileNapiszcie mamy, ktore jestescie ze swoimi pociechami caly dzien w
                                domu - tak, jak ja - jak spedzacie czas - w co sie bawicie? My z Adrianka duzo
                                spiewamy i klaszczemy, razem cos ukladamy, bawimy sie z lustrem , w chowanego,
                                pluszczemy łapkami w wodzie, no i troche 'czytamy' ksiazeczki - a raczej
                                ogladamy. Na spacerze szukamy psow, kotow, ptakow i innych dzieci.Anetka - gdy
                                wywolam zdjecia z naszego miłego spotkanka, od razu przesle!Tymczasem przed
                                nami juz wkrotce spotkanie gdyńskie - oby pogoda dopisała! Słońca dzis zycze!!!!
                                • b.marta A u nas jak zwykle... :( 25.05.04, 12:58
                                  Hej,
                                  nas znowu dopadło choróbsko. Na szczęście tym razem zdążyłam z małą do lekarza przed zapaleniem oskrzeli, skończyło się na czerwonym gardle i katarku, u mnie za to zapalenie krtani, na kilka dni zupełnie straciłam głos. Przy okazji choroby Matylda została wymierzona, głowa 44 cm, długość 83 cm, waga 11800 g, ciemiączko 1,5x1 cm. Co z ciemiączkami u Waszych szkrabów, czy Mati nie ma za dużego??
                                  Co do rozwoju ruchowego mała zaczyna próbować usiąść sama w łóżeczku łapiąc się za szczebelki, na podłodze jeszcze jej nie wychodzi, czołga się do przodu, i oczywiście turla wszędzie gdzie popadnie, nawet potrafi już się wturlać na kołdry i poduchy zabezpieczające ją przed urazami smile. Zębów nadal u nas brak, jednak wcale mi to nie przeszkadza smile.
                                  Czytałam wczoraj o nowej szczepionce przeciwko meningokowemu zapaleniu opon mózgowych, nazywa się NeisVac-C, i zaczęłam się z mężem zastanawiać, w które szczepienia dodatkowe warto zainwestować. Ciekawa jestem co Wy o tym sądzicie?
                                  Co do spędzanie czasu z kruszyną w domku, to u nas jest zupełnie inaczej. Matylda przez większość czasu ma zupełnie wolną rękę, może robić co jej się tylko podoba i wczołgać się gdzie tylko chce. Oczywiście ja siedzę zawsze blisko niej i czuwam nad tym, żeby nie zrobiła sobie krzywdy, jednak przestałam jej narzucać różne czynności, musi odkrywać świat sama smile Nie myślcie tylko, że zaniedbuję dziecko, mamy czas także na to, żeby się poprzytulać, pośpiewać, czy zniszczyć stare gazety smile, jednak nie siedzę cały dzień na podłodze smile
                                  Aguś, mam kilka zdjęć naszych bąbli ze spotkania, powiedz mi tylko czy ja mam jej zamieścić na Zobaczcie! czy Ty chcesz to zrobić, no i oczywiście powiedz gdzie je umieścić, tzn. na którym wątku smile
                                  Ach, wiecie co, mam ochotę zmienić zupełnie mój kolor włosów, od kilku lat tonę w czerwieniach i zachciało mi się teraz zmiany na fiolet i do tego taki mocny (ciemny), co o tym sądzicie??
                                  To chyba wszystko, całuski, od czwartku ma być słoneczniej, a to tylko dwa dni, chociaż ja nie lubię gorących dni smile
                                  • gonianna Re: A u nas jak zwykle... :( 25.05.04, 13:15
                                    B.MARTA niezłego masz w domu maluszkasmile
                                    Krzyś urodził się 5 dni wcześniej, a do 12 kg jeszcze mu baaaardzo daleko, do
                                    83 cm również!
                                    Ile ważyła Matylda przy urodzeniu i czym ty ją karmiszsmile
                                    My już chyba miesiac temu obniżyliśmy łóżeczko maksymalnie na dół. Okazało się,
                                    że to był ostatni dzwonek. Minęło parę dni od obnizenia, a mały alpinista już
                                    stał szczęśliwy trzymając się szczebelkówsmile
                                    Nie pamiętam, czy już pisałam, że Krzyś potrafi sam wyjąć szczebelek z łóżeczka
                                    (taki, co sięgo wyciaga, żeby maluch mógł wyjść bezpiecznie z łóżeczka jak jest
                                    większy). Myślałam, że mu to wyszło przez przypadek, ale nie - robi to z
                                    premedytacją. Taki z niego łobuziaksmileA jaki kochany...
                                    • b.marta Re: A u nas jak zwykle... :( 25.05.04, 16:20
                                      GONIANNA,
                                      Matuśka jest wcześniaczkiem, urodziła się z wagą 2950 g i 52 cm długości, a karmię ją tylko gęstym jedzonkiem, tj. kaszki i zupki, z zaleceń gastrologa, ponieważ mała ma reflux przełykowo-żołądkowy (wymiotuje po wszystkich płynach, owocach, mleku bez kaszy, itp.), przegoniła już wagowo i wzrostowo większość swoich rówieśników, a także starszego o pół roku brata ciotecznego i o 2 lata starszą koleżankę smile.
                                      Niestety to nic dobrego takie duże dziecię, ręce opadają, kręgosłup boli, no i lekarze krzyczą, że jest za duża smile
                                      KSANTYPA30 dziękujemy za komplementy, Matuśce już też powoli zanikają fałdki (na szczęście) smile
                                      • gonianna Re: A u nas jak zwykle... :( 25.05.04, 17:02
                                        b.marta - współczuję kłopotów i bolów
                                        Zgadzam się z Ksantypą, śliczny bobasek! A pływać lubi tak, jak mój Krzyś.
                                        Tylko my nie mamy takiej dużej wannysad
                                  • ksantypa30 Re: A u nas jak zwykle... :( 25.05.04, 15:48
                                    b.marta obejrzałam fotki, piękną masz córeczkę smile
                                    Mój Junior jest 5 dni starszy i ma 72 cm i 8300. Fałdki mu się poprostowały
                                    odkąd zaczął być mobilny, jakby nie było teraz cały dzień jest w ruchu i chyba
                                    szybciej spala niż je .

                                    Wczoraj go pochwaliłam no i mam za swoje. Całą noc wstawał regularnie co 2
                                    godziny. Butla i spał dalej. W końcu nad ranem musiałam obudzić męża żeby go
                                    nakarmił bo zasypiałam na stojaco.
                                    • gonianna A u nas niezwykle... :-) 25.05.04, 16:08
                                      ksantypa30 na pocieszenie powiem słowami chyba Krajw\ewskiego "...nie jesteś
                                      sama..." smile Krzyś budził się dziś w nocy chyba co pół godziny!, no moze co
                                      godzinę - nie miałam zegarka. I tylko do cyca, trochę pocmoktał, a potem nie
                                      wiem, bo juz spałam i tak w kółko! I to akurat wtedy, kiedy mąż musiał wstać o
                                      3.45! W ogóle nie odkładałam małego do łóżeczka, całą noc spał z nami.
                                      Podejrzewam kolejne ząbki, więc powinna msięcieszyć
                                      • gryziaczek serdecznosci 25.05.04, 22:46
                                        Przesylam gorace pozdrowienia dla wszystkich mama w przededniu ich swieta.Moc
                                        sil i zdrowia .
                                        Mam ogromne zaleglosci. Bardzo trudno jest pogodzic prace (czesc etatu) i
                                        macierzynstwo.Moj synus jest bardzo rezolutny i wymaga max uwagi, lubi
                                        towarzystwo.Krzys rosnie , jest zdrowy i bardzo grozny wyposarzony w 7
                                        zebow.Mysle,ze niedlugo mleczny kurek z tego powodu trzeba bedzie zakrecic.
                                        Mam pytanie czy wasze pociech, gdy raczkuja podciagaja obie rece i nogi? Krzys
                                        zalatwia problem przemieszczania zginajac prawa reke i lewa sie podciaga
                                        pomagajac sobie nozka. Nie uczestniczy w tym jedna polowa ciala.Zazwyczaj nie
                                        zmienia funkcji rak.Mam namiar na rehabilitantke na mokotowie, sluze tel.
                                        Mamy ciagly problem z snem, nie potrafi sam zasnac, odpada tylko przy cycu i
                                        budzi sie co 2 h. Jakakolwiek proba to histeria, znam metady z
                                        ksiazki "Kazde .."i probowalam je wcielic w zycie. Nie osiagnelam stanu ciaglej
                                        zniamy, to byl krotki sukces.
                                        Jescze raz w maminym dniu moc usciskow
                                        • gonianna Re: serdecznosci 25.05.04, 23:23
                                          Wiesz, gryziaczek, mój Krzyś ma już prawie jednego zęba... Ale to akurat mnie
                                          cieszy - nie chcę mu jeszcze zakrecać kurka z mlekiemsmile
                                          Nasze raczkowanie też nie wygląda klasycznie, podciaga sie rączkami, a nóżki
                                          albo wciąga razem, albo tylko jedną się odpycha, a druga ciągnie się za nim, bo
                                          nie ma wyjścia - jest przyczepionasmile
                                          Ze snem u nas identyczniesad Przed paroma chwilami próbowałam być twardzielką i
                                          nie słyszeć krzyku-płaczu. Pomyślałam pokrzyczy minutkę i zaśnie... AKURAT!
                                          Poszłam, położyłam przy cycusiu, pociamkał i zasnął. A jakie są metody w tej
                                          książce?
                                          KAROLKA - spojrzałam trochę wstecz - widzę, ze też chodzicie na Fregatę! W jaki
                                          dzień chodzisz? My w poniedziałek.
                                          Już za niedługo nasze świeto - dla niektórych, tak jak dla mnie, pierwsze w
                                          życiu! Ale na laurkę to jeszcze trochę przyjdzie nam poczekaćsmile))
                                          Pozdrawiam, już nieco sennie...
                                          • gagarin3 Re: serdecznosci 26.05.04, 09:40
                                            No i doczekałam się na swoje święto... Dostałam uroczy upominek od Piotrusia,
                                            który oczywiście kupił tata, ale to mój synek trzymał w łapkach torebkę...
                                            Oczywiście popłakałam się ze wzruszenia... A teraz sobie siedzę i myślę o tych
                                            wszystkich prezentach, które mnie z tej okazji czekają w przyszłośći ... Hmmm...
                                            Może bukiet polnych kwiatków z odrobiną zielska, zerwany śpiesznie na łące...
                                            Koślawa laurka wykonana pod okiem pani w przedszkolu... Wierszyk o mamie,
                                            którego pewnie nie uda się wyrecytować bez zająknienia... I pewnie już zawsze
                                            będą mi wilgotnieć oczy... Przy okazji tego dnia przypomnial mi się wywiad z
                                            Beatą Pawlikowską, który czytałam parę lat temu. Rozmowa dotyczyła głównie jej
                                            podróży, w pewnym momencie padło jednak pytanie o dzieci. Odparła coś w tym
                                            rodzaju, że przy trybie życia, jaki prowadzi, nie ma o tym mowy... Z zresztą,
                                            dziecko może mieć każda kobieta i jak jej nie wyjdzie w życiu, to zawsze może
                                            powiedzieć, że to jej największy sukces... Ja widać jak najbardziej wpisuję się
                                            w ten obraz naszkiwcowany przez Pawlikowską... Moja kariera zawodowa legła w
                                            gruzach, perspektywy niepewne, albo nawet żadne. Zostaje tylko to dziecko. Czy
                                            sukces? Tak bym nie powiedziała. Szczęście. Na chudych nóżkach, z trzema
                                            ząbkami, trochę nieznośne, trochę rozwrzeszczane, wielkookie... Największe jakie
                                            można sobie wyobrazić, pani Beato...
                                            Najlepsze życzenia dla najwspanialszych mam, które poznałam dzięki forum i
                                            dla Waszych mam. Chociaż deszcz za oknem, tak ciepło na sercu...

                                            • ksantypa30 Re: serdecznosci 26.05.04, 11:22
                                              gagarin3 napisała:

                                              ... Ja widać jak najbardziej wpisuję się
                                              > w ten obraz naszkiwcowany przez Pawlikowską... Moja kariera zawodowa legła w
                                              > gruzach, perspektywy niepewne, albo nawet żadne. Zostaje tylko to dziecko. Czy
                                              > sukces? Tak bym nie powiedziała. Szczęście. Na chudych nóżkach, z trzema
                                              > ząbkami, trochę nieznośne, trochę rozwrzeszczane, wielkookie... Największe
                                              jakie można sobie wyobrazić, pani Beato...

                                              to jest coś cudownego smile i te obślinione buziaczki, pierwsze kroczki, pierwszy
                                              raz powiedziane MAMA ...
                                              • enta1 Re: serdecznosci 26.05.04, 12:21
                                                wszystkiego najlepszego w dniu pieknego święta
                                                pociagajaca nosem (ze wzrusznie, po przeczytaniu listu Agnieszki - Gagarin)
                                                renata
                                                • karolka_1 Re: serdecznosci 26.05.04, 13:03
                                                  Agnieszko-gagarinie Twój post wzruszyłm mnie bardzo....Mój mąz nawet nie wpdał
                                                  na to, ze ja też mam dzisiaj swoje pierwsze święto mamy sad
                                                  Po uroczystości jaką przygotowałam w tym roku w przedszkolu, patrzyłam na te
                                                  wszystkie dumne matki, które za warstwą makijażu ukrywały łzy
                                                  wzruszenia....wstydziły się płakać przy dziecku...dla mnie to takie dziwne i
                                                  niezrozumiałe....obserwowałam te dzieciaki dzisiaj i zastanawiałam sie kiedy ja
                                                  przyjde podziwiac Dominike na takich występach, dostanę laurkę, modelinowy
                                                  wisiorek smile
                                                  Gonianna - chodzimy na basen w piątki na 16.00, a co do kina to moze w przyszłą
                                                  środe sie wybierzemy?? A możesz zdradzic gdzie mieszkasz?? Ja coprawda nie mam
                                                  autka i wszedzie jadę tramwajem albo autobusem...ale moze w połowie drogi sie
                                                  gdzieś na spacerek umówimy smile
                                                  Pozdrawiam was wszystkie z okazji święta matczynego, zycze wiele radośc i
                                                  usmiechu smile
                                                  • gonianna Re: serdecznosci 26.05.04, 16:54
                                                    Pamiętam, jak kiedyś z bijącym serduszkiem i wypiekami na twarzy, wręczałam
                                                    mamie zrobioną przez siebie "raulkę", potem przynosiłam jej kwiatki i nigdy
                                                    przez myśl mi nawet nie przeszło, że ja też kiedyś będę mamą...że też przyjdzie
                                                    do mnie mały szkrab i z uroczystą miną złoży mi życzenia... nie wiem, czy uda
                                                    mi się nie rozpłakać.A zresztą, po co ma się udać? KAROLKA masz całkowitą
                                                    rację - nie można tłumić emocji, chować ich przed dziećmi. Dzięki temu, że
                                                    widzą w nas te emocje, poznają sposoby radzenia sobie z nimi i wyrastają na
                                                    mądrych i dobrych ludzi! Łzy wzruszenia, to dobre łzy.
                                                    Też czekam z utęsknieniem na tą chwilę... laurka, wisiorek, może polne kwiatki?

                                                    Wszystkim mamusiom życzę dużo wzruszeń małymi i dużymi sukcesami dzieciaczków!

                                                    Karolka - napisałam do ciebie na priv.
                                              • winnie77 Re: serdecznosci 26.05.04, 13:14
                                                Halo,

                                                Wreszcie dorwałam się do internetu. Jakaś awaria, stąd ta duża przerwa.
                                                Niestety, teraz dla odmiany, to komputer wolno działa i nie mogę poczytać co
                                                się u Was dzieje. Tak na początek, to dołączam się do Dniowo Matkowych Życzeń.
                                                Wszystkim Mamusiom wszystkiego naj, naj..., uśmiechów, radości, cierpliwości,
                                                miłości i spełnienia wszyyyyystkich marzeń!!!
                                                Tak jak już pisałam mój (nasz) komputer nie domaga, więc "wrześnowe wiadomości"
                                                czytałam nieco wybiórczo. Jeśli chodzi o mężów to ja mam w domu informatyka-
                                                skarpeciarza. Tzn. mój mąż wpada po pracy do domu, rzuca skarpety w przestrzeń,
                                                również lądują w różnych dziwnych miejscach (ostatnio porywa je kot), poczym
                                                szybciutko siada do komputera (na chwilkę, żeby coś sprawdzić). Ten wolno
                                                działający komputer to też jego sprawka. MAmy w nim zapisane tyle dziwnych
                                                danych..., a poza tym jeszcze setki (nie przesadzam) walających się płyt w
                                                domu. O rany! Bo mój mąż to jeszcze hobbista-artysta-muzyko-malarz...Mówię Wam.
                                                Ale nie narzekamsmile. Nie ma specjalnego wstrętu jeśli chodzi o sprzątanie i
                                                gotowanie. Tylko trzeba mu zakomunikować, że zaistniała takowa potrzeba. JA jak
                                                zostawiam Weronikę z Adamem, to zawsze w najgorszym ubranku. Jeszcze mu się nie
                                                zdarzyło znaleść śliniaka. Zazwyczaj nie miał na to czasu, bo dziecko byłao
                                                bardzo głodne i płakało...Ale i tak się lepiej czuje jak WuWu zostaje z nim,
                                                niż z którymś z naszych rodziców...JAkoś tak. Jeśli chodzi o WuWu to zaczęła
                                                raczkować. Ma jeszcz trochę problemów z koordynacją rąk, ale jest co raz
                                                sprawniejsza i szybsza. Apetyt jej jak dopisuje, jak zwykle. Czasem się
                                                zastanawiam, czy ona nie je za dużo. Ostatnio w ciągu godziny zjadła słoiczkową
                                                zupkę i starte 2 jabłka i 2 banany, które zresztą przygotowałam dla siebie.
                                                Sępi dosłownie za wszystkim. Ostatnio wsadziła mi nawet palca do buzi, gdzie
                                                zginęła rzodkiewka. Nie ważne, że właśnie jadła. Bardzo lubimy jeść razem, ale
                                                chyba będziemy się dzielić na tury-jedno je w kuchni, drugie zajmuje się
                                                Weroniczką, w pokoju. Czy macie może jakiś sposób na odparzenie (Sudokrem
                                                odpada), zmieniliśmy eksperymentalnie pieluszki, i niestety lipa po całości.
                                                Będę bardzo wdzięczna za jakąś informację. Nie wyglada, żeby ja to bolało, ale
                                                jest strasznie zaczerwieniona. WuWu gada już "mamamamama"-jak ma zamiar płakać,
                                                albo jak płacze, "nie,nie,nie"-jak ją odkładamy do łózeczka, "tatatatata"-jak
                                                jest zadowolona, "babababa", a ostatnio doszło "gu" połączone z miną "rybka"-
                                                jak się dziwi. Strasznie się gadatliwa zrobiła. Zębów w dalszym ciągu "niet".
                                                Chociaż, ostatnio jest jakby trochę bardziej marudna i zaciska te swoje łyse
                                                dziąsła na moim biednym biuście. Ale to już przechodziliśmy. No cóż, chyba będę
                                                kończyła-idę leżeć i pić, tak jak lekarz nakazał. Mam cały czas kiepskie
                                                wyniki, a to może się skończyć szpitalem. Trzymamy kciuki za Dimę, niech
                                                szybciutko wraca do zdrowia!
                                                Całujemy Was wszystkie-podwójnie. Tak normalnie i z okazji Dnia Mamysmile.
                                                Agata i Weronika
                                                • gonianna Re: serdecznosci 26.05.04, 17:02
                                                  winnie77, spodobała mi się akcja z rzodkiewkąsmile
                                                  Po tym, co napisałaś zastanawiam się, czy ja nie głodzę swojego malucha? Tak
                                                  zupełnie poważnie. Chyba zacznę mu dawać więcej, to moze nie będzie sięco
                                                  chwilę w nocy budził.
                                                  My na odparzenia używaliśmy Bepanthen (chyba krem; ten sam, co na brodawki) i
                                                  pomogło. Co prawda odparzenia nie były bardzo duże, takie jak po 3-tygodniowej
                                                  lekkiej biegunce. Aha, i dodatkowo myliśmy pupę rumiankiem.
                                                  Dużo zdrówka i uśmiechów od maleństwa!
                                                  • abepe Re: serdecznosci 26.05.04, 17:49
                                                    witajcie

                                                    Mamy za sobą kilka koszmarnych nocy – płacz i zgrzytanie zęba. Na uspokojenie
                                                    tylko pierś. Kupiliśmy Viburcol, uzylismy do tej pory 2. Noce były ciężkie
                                                    chyba też dlatego, że oprócz pierwszego zęba Grześ dostał pierwszego w życiu
                                                    kataru i nie mógł oddychać biedaczek. Ale już lepiej – pomógł Sterimar. I
                                                    profilaktycznie podaję mu kila kropli witaminy c i wapno. Na szczęście
                                                    koszmarne noce minęły. Dni – na przemian świetny humor lub porykiwanie.
                                                    Mały dąży ostatnio do pionu – zaczął podciągać się w górę. Coraz lepiej mu
                                                    idzie – klęka śmiesznie (z jedną piętą pod pupą) i próbuje wyżej ale nie wie
                                                    jak. Tak samo z raczkowaniem – podciąga kolanka pod siebie i nie wie co dalej.
                                                    Kiwa się aż mu się nogi odjeżdżają w tył. Albo wychodzi mu raczkowanie do tyłu.
                                                    No i nauczył się siadać z leżenia na brzuchu. Marsze do tyłu zwykle kończą się
                                                    pod łóżkiem lub kaloryferem. Zdziwiony chłopczyk nie wie co się dzieje, że nie
                                                    może się przesuwac dalej.
                                                    W każdej pozycji uskutecznia swoje „aaaa” połączone z kiwaniem całym ciałem,
                                                    więc ciągle w coś wali głową. Zaczął robić śmieszną rzecz – patrząc na cos z
                                                    poważna miną przekrzywia głowę w bok. Oczywiście bardzo zamaszyście więc tez
                                                    już zderzenia z różnymi powierzchniami się zdarzają. Czasem można go zachęcić
                                                    do naśladowania tego ruchu. Co do ćwiczenia różnych gestów na polecenie to ma
                                                    ważniejsze rzeczy na głowie i nie chce żadnego papa czy kosi-kosi (koci-koci?).
                                                    Raczej próbuje zachęcać, żeby robić tak jak on.
                                                    No i jakby cos drgnęło w kwestii picia z niekapka (bez wentylka czyli kapka).
                                                    Mały potrafi pociągnąć z 50 ml soku! A dzióbek cały porysowany zębami! Biedny
                                                    Grześ ciągle cos gryzie. Nawet podczas jedzenia zupki wkłada sobie rączki do
                                                    buzi. Zupki ostatnio zjada mało – problem ze słoiczkiem 130g ale wieczorny
                                                    kleik ryżowy z jabłuszkiem całkiem chętnie.

                                                    Karmienie piersią – jestem po lekturze „Sztuki karmienia piersią”. Książka
                                                    została napisana przez La Leche League, która zajmuje się promowaniem karmienia
                                                    piersią. Oczywiście przekonuje, że karmić należy jak najdłużej. Dziecko powinno
                                                    zrezygnować samo. Mam w związku z tym dużo rozterek. Zakładałam karmić rok.
                                                    Teraz jednak czuje, że te chwile z Grzesiem są dla mnie bardzo ważne.
                                                    Zastanawiam się nad kontynuacją. Wiem, że już potem pokarm nie jest dla dziecka
                                                    tak wartościowy. Bardziej liczą się emocje.
                                                    Zabuniek – faktycznie, nie powinno zabraknąć Ci pokarmu przy rzadszym
                                                    karmieniu. Znam kobietę, która już od wielu miesięcy karmi córkę tylko w nocy.
                                                    Natura jednak to świetnie reguluje. Słyszałam też o dziecku, które nie chciało
                                                    ssać z jednej z piersi i w tej piersi pokarm zaniknął i matka karmi z drugiej
                                                    (fajnie – jeden cycek mały a drugi duży!). Kurczę, nie mam pojęcia czy dużo
                                                    podrożało, bo w ogóle nie orientuję się w cenach. A do euro to jeszcze dużo
                                                    czasu.

                                                    Zabezpieczenia – wiem, że Canpol tez ma ofertę. My pomyśleliśmy wcześniej i
                                                    mamy takie gniazdka, które w środku maja klapeczki. Żeby poraził prąd dziecko
                                                    musiałoby wsunąć coś w oba otwory jednocześnie z taka samą siłą. Inaczej klapka
                                                    się nie otworzy. Ale z niepokojem patrzę na gitary mojego męża i kable od
                                                    komputera i innych sprzętów. Jesteśmy umówieni na czerwiec z facetami, którzy
                                                    zrobią nam wreszcie poręcz na schodach i będzie można zamontować też bramkę,
                                                    żeby mały nie wybierał się w górę lub w dół. Jest szansa, że do czerwca nie
                                                    będzie raczkował. A tyłem za szybko się nie przemieszcza, więc mam go na oku
                                                    (chociaż ostatnio obił sobie łuk brwiowy o nogę od mojego biurka).

                                                    Włosy – też zastanawiam się nad zmianą fryzury. Ale nie mogę się zdecydować.
                                                    Mam długie włosy za ramiona i rozpuszczone przeszkadzają a nie umiem ich
                                                    związywać inaczej niż w kitek. I ciągle w kitku jak w podstawówce. Całkiem na
                                                    krótko miałam dwa lata temu i pewnie znowu obetnę za jakiś czas ale jeszcze nie
                                                    teraz. Zostaje cos pomiędzy, ale co? Jestem trudna. Nie lubię chodzić do
                                                    fryzjera, bo nie lubię cudzych dłoni na głowie (dlatego zawsze przed wizyta u
                                                    fryzjera myję włosy w domu). No i moje włosy źle się układa bo są gęste i dość
                                                    sztywne, więc musze mieć fryzurkę, której wystarczy mycie.

                                                    Zabawki – grzechotki owszem mogą być ale jako gryzaki albo towar do
                                                    przemieszczenia. Tata ostatnio w pracy zajmuje się transportem od strony
                                                    organizacyjnej a syn od wykonawczej. Przekłada wszystko na boki, próbuje
                                                    turlać, przerzucać, rzuca się nagle do przodu lub w bok, żeby cos popchnąć
                                                    jeszcze dalej. Ułożyłam mu duże prostokątne poduchy – elementy kanapy i Grześ
                                                    wygląda jakby sam ze sobą bawił się w sklep – wystawia towar na ladę, potem
                                                    chowa albo przerzuca na drugą stronę. Zaopatrzyłam go też w dwa wiaderka –duże
                                                    i małe, więc może sobie też towar wyjmować i wkładać. No i cały czas
                                                    eksperymentuje co z czym najlepiej stuka. Ale moje nieprzemieszczające się
                                                    praktycznie dziecko nie potrafi jeszcze wziąć sobie nic ciekawego, chyba że
                                                    rodzice zostawią cos nieopatrznie w odległości metra, patrzy więc pożądliwie,
                                                    ewentualnie wydziera się, żeby mu dać. I cały czas nuci wybijając sobie rytm
                                                    rączką. Ale jak się już do czegoś dorwie to afera straszna przy odbieraniu.
                                                    Ulubiony asortyment – tubki i fiolki po lekarstwach. Komóreczka tez może być. A
                                                    kabel od telefonu? Nic tak fajnie się nie rozciąga.

                                                    Basiu – oczywiście będę wdzięczna za namiary na specjalistów od akupunktury.
                                                    Ostatnio dwukrotnie, o dziwo, pomógł mi Codipar ale po prostu bardzo nie mogłam
                                                    mieć migreny i chyba bardzo się spięłam (zadziałała autosugestia). Poczułam
                                                    znajomy ból w przeddzień chrzcin i już widziałam siebie leżącą na kościelnej
                                                    ławce... I przeszło!!!!!!!
                                                    O wiosce Hobbitów poinformowałam męża, bardzo zainteresowany. I to przecież
                                                    niedaleko. Proszę o więcej informacji.

                                                    B. marto – czy bardzo Ci zależy, żeby tych nieszczęsnych dziadków nie urazić?
                                                    Ja wyleczyłam się z cackania się z rodziną, która mnie obraża. Mam taką ciocię
                                                    (moją matkę chrzestną zresztą), która ma tę uroczą cechę, że wpieprza się we
                                                    wszystko i wszystko krytykuje. Kiedyś nie zdzierżyłam i wygarnęłam. I co? Może
                                                    nie jesteśmy super zaprzyjaźnione ale ja mam poczucie, że ona wie, że lepiej
                                                    uważać. A na jej samopoczuciu jakoś mi już nie zależy. Trochę mam tak też z
                                                    własnym ojcem, który np.. na imprezce po chrzcinach przestrzegał wszystkich
                                                    przed jedzeniem kotletów sojowych, które przygotowałam (matka chrzestna jest
                                                    wegetarianką), tłumacząc, że niedobre i trawa.

                                                    Magda – co za medialna rodzina – mama w radiu, syn w gazecie, kto do telewizji?
                                                    Gratuluję. Boże postaramy się wreszcie wysłać Ci te płyty w tym tygodniu!

                                                    Dotarłam do 1300 posta a ulewa obudziła Grzesia ngch e wcZ
                                                    To powyżej to jego dzieło. Na raziecxzkku hbbbbb
                                                    aneta
                                                    cdn
                                                • ksantypa30 Re: serdecznosci 26.05.04, 20:14
                                                  polecam Linomag..u nas zadziałał rewelacyjnie. Jak wieczorem posmarwałam
                                                  Juniorowi pupę to rano nie było jużżadnego śladu.hmmm też po eksperymentach
                                                  pieluszkowych
                                                  • abepe Re: serdecznosci raz jeszcze 26.05.04, 23:53
                                                    Uf, mały zasnął kwadrans temu po dwóch godzinach usypiania. Z okazji Dnia Matki
                                                    życzę Wam (i sobie) cierpliwości, wytrwałości i żeby juz wszystkie zęby wyszły.
                                                    Mąż zasnął jeszcze wcześniej więc komputer dla mnie i biorę się za obrabianie
                                                    zdjęć z chrzcin. Pa
                                                    Aneta
                                                  • zabuniek Za mile zyczenia wielkie dzieki 27.05.04, 10:31
                                                    Cieszę się ogromnie, ż€ do naszego grona dołączyła kolejna tak sympatyczna i
                                                    mądra Mama, jaką jest goniannasmile

                                                    DIMKA – wracaj szybciutko, zdrów i lobuzersko wesół!!!!

                                                    NOCNIK – zastanawiałam się kiedy zacząć. Niektóre z Was już sadzają
                                                    dzieciaczki. Warto tak wcześnie?

                                                    ABEPE – dzi€ki za sliczny i ciekawy pościkwink Mam nadzieję że czas ząbkowania,
                                                    niedługo będziemy tylko wspominać. Oby. Radzę uważać na schody, choć jakoś
                                                    prowizorycznie zabiezpieczyć, bo Maluch, może Cię bardzo zaskoczyć nowymi
                                                    umiej€tnościami odkrytymi z dnia na dzień. Ja też czytałam tą książkę. Bardzo
                                                    mi pomogła szczególnie na początku karmienia, ale trochę wydaje mi się aż
                                                    przesadzona. A ile kobiet nie może karmić i dzieci są zdrowe, szcz€śliwe, itd.
                                                    Oczywiście, jeśli jest taka możliwość to bardzo dobrze. Ale nas nikt tak długo
                                                    nie karmił i żyjemywink

                                                    WŁOSY – mi€kkie rączki tną b. dobrze, ale całkiem po swojemu. Prosiłam do
                                                    ramion, tłumacząc że moim najwi€kszym problemem są szerokie ramiona. A mam tak
                                                    samo długie, tylko bardzo wycieniowane. Według niego własnie powinnam nosić
                                                    długie. Jestem bardzo zadowolona i nie opłakuję straty długich włosówsmile

                                                    AIRPOLONIA – czy ktos z Was juz korzystał z tych tanszych lotow. Ciekawa jestem
                                                    Waszych opinii. Bede leciec sama z Elena. Diego troche później do nas dołączy.

                                                    LECE . za bardzo się uzależniłam od tego sprzetu, na jakis czas znikam. Musze
                                                    sie zajac innymi rzeczami.

                                                    PAPA
    • mamaszyma Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 10:47
      Witam, ma wrzesnuioweko synka-Szymka (09.09.2003). Niezły z niego urwis. ani
      chwili nie usiedzi w spokoju tylko chodzic (za rączki) albo sie tarmosić
      (gdziekolwiek). Wazy juz 10 kilo i wogóle jet z niego "kawał chłopa". Cały czas
      go karmię i zamierzqm jeszcze karmić długo, bo to cudowne uczucie.Pozdrawiam
      mamy innych wrześniowych dzieciaków
      Kasia
      • b.marta Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 12:25
        Hej smile
        Wczoraj miałam zakaz dojścia do kompa, więc dopiero dzisiaj mogę Wam życzyć samych uśmiechniętych buziek naszych szkrabów z okazji Maminego święta smile
        Ja dostałam od córci najcudowniejszy prezent, moje kochane słoneczko pierwszy raz wczoraj wypowiedziało 'mamama'. Dzisiaj zaczyna z 'tatata', 'bababa', 'dziadzia' i 'ada'.
        Od kilku dni pęka mi głowa, ta zmienna pogoda mnie chyba zabije.
        Co do dziadków Andrzeja, to właśnie wczoraj babci się dostało ode mnie. Weszła w butach na kołdrę pod którą śpimy - bo małej się ulało i chciała wytrzeć. Na mnie tak cudownie to zadziałało, że wygarnęłam jej wszystko, łącznie z chrzcinami. Gdy przyszła za chwilę drugi raz, była dla mnie bardzo miła. Po za tym zadzwoniłam do teściowej i powiedziałam jej co o tym wszystkim myślę, przytaknęła i powiedziała, że zwróci babci uwagę.
        Ja także zaczynam się zastanawiać nad nocnikiem, Matylda już ładnie prosto siedzi, tylko nie wiem, czy nogi jej się tak zegną smile
        Witam nową mamusię w naszym gronie smile
        • gonianna Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 14:17
          Witajcie!
          Zabuniek - aż mi się cieplutko zrobiło po tym, co napisałaśsmile)) A przyda mi
          się, bo coś mnie chwyta - na razie boli mnie tylko gardło, ale ogólnie czuję
          się nie bardzo... Zwolnienia od krzysia nie wezmęsmile Mam tylko nadzieję, że się
          znów ode mnie nie zarazisad
          Słuchajcie, co wy z tymi nocnikami? Czasem wątpię, czy napewno jestem na dobrym
          forum i czy wasze dzieci też mają 8 miesięcy? Nie za wcześnie? Ja się
          zastanawiam, czy lato w przyszłym roku będzie dobrym momentem, czy nie za
          wcześnie? Ale moze wiecie coś, czego ja nie wiem? Ciekawa jestem Waszych opinii
          na ten temat. Ja się trochę boję, zeby małego nie zestresować i nie zniechęcić,
          jak za szybko zacznę.
          b.marta - ale cuuuudny prezent! Mój sięnie popisał: ani mniejszy nie
          powiedział "mama", anie starszy (tzn. mąż) nie wpadł na to, żeby wystąpić w
          imieniu synka i wręczyć mamie jakiś bukiecik...cóż...może za rok...
          • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 14:34
            hej,


            jakos moj post wyladowal na samej gorze, jako 2 na stronie
            sciskam
            wiola
            • martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 15:22
              Cześć,
              Wiola trzymaj się!!!!! Dimki szkoda strasznie sad(
              Wpadłam tu tylko na moment w przerwie na Guciowe samodzielne bawienie się
              klockami. No i muszę lecieć sad
              Mój synek niegrzeczny ogromnie ostatnio. Kicha na wszelką rozrywkę i mamine
              programy artystyczne (śpiewy, tańce, babasia muzyka). Liczą się tylko klocki (te
              popularne ostatnio FisherPrice) i telefon komórkowy (trzeba zadzwonić pod *111 ,
              bo Gucio raz dziennie musi porozmawiać z "tym mechaniczym panem"). Obłęd.
              Wczoraj byłam w Multibaby, ale nie wiem, czy przypadkiem nie po raz ostatni. Nie
              wiem czy obejrzałam ciurkiem 10 minut filmu: chodziłam, bujałam, spacerowałam po
              schodach, przewijałam trzy razy i...non stop dzwoniłam pod *111, bo mi było
              wstyd, że takie mam rozkrzyczane w Dzień Matki syniątko.
              Z góry przepraszam za ewentualne literówki i anakoluty - czas klocków się
              skończył - pora wracać na dywanik.

              Pozdrawiam,
              Marta, mama Gucia (8.09.2003)
              Gutek-mały łobuziak
          • ewa237 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.05.04, 14:50
            Witam i dziękuje za serdeczności. Wczoraj nie zdążyłam, ale dzisiaj chce Wam
            życzyć jak najwięcej radości i pociechy ze swoich dzieciaczków.
            Ja niestety nie dostałam kwiatka od mojej Maciejki ale tatuś przynajmniej
            wczoraj obiad ugotował i potem pozmywał. To też się liczy, przynajmniej nie
            musiałam po powrocie z pracy kursować między garami a Maćkiem.
            Ciesze się,że Dimka czuje się już lepiej. Trzymam mocno kciuki aby jak
            najszybciej wyszedł ze szpitala. Kurcze!!!. Idziesz z dzieckiem do lekarza po
            pomoc a nigdy nie wiadomo czy otrzymasz taką jak należy.
            Nocnik? Mój malutki póki co jescze dobrze nie siedzi ale jak zacznie to spróbuje
            go sadzać ale raczej w formie zabawy. Myśle że to dobry pomysł.
            Witam nowe wrześniowe mamusie.
            Trzymajcie się ciepło i zdrowo.
            • magda6811 Dzień Matki 27.05.04, 15:41
              Nie zdążyłam wczoraj, z małym więc opóźnieniem zyczę wszystkim wrzśniowym mamom
              wielu pięknych chwil z wrześniątkami... W wiekszosci to Wasze pierwsze świeto a
              więc wielkie przeżycie. List GAGARINA wzruszył mnie bardzo. To wszystko mnie
              własnie spotkało - laurki, wisiorki (wspomniane przez KAROLKE), bukiety polnych
              kwiatów... Zawsze płaczę na wystepach przedszkolnych. Tego sie nie da opisać,
              kiedy widzi sie swoje dziecko pierwszy raz, jak w grupie spiewa piosenke. Kiedy
              spiewała pierwszy raz solo jedna zwrotkę to ja razem z nią, co wyszło dopiero
              na nagraniu, kiedy to lepiej słychac matkę wariatkę niz dziecko (fakt, że byłam
              bliżej kamery...) AGNIESZKO-GAGARINIE, dziękuję za ten kolejny piekny list. I
              chyba nie jest tak źle z Twoim mężem skoro o święcie pamietał i tak to
              przygotował. Mój - Trąbalski.... Na szczęście jest Agatka.
              Beata Pawlikowska... Jej punkt widzenia reprezentuje wiele moich kolezanek
              dziennikarek z pracy. Na ogół są to juz starsze i bezdzietne panie, co to im
              radio przez lata dzieckiem a często i mężem było. No cóż, na podstawie moich
              obserwacji stwierdzam cos wręcz przeciwnego. Kiedy się nie ma dzieci to zawsze
              mozna powiedzieć, że to z powodu pracy (kariery), co to najwazniejsza była...
              Nie wiem, czy znalazłabym chociaż jedną niesfrustrowaną skutkami takiego
              wyboru. Inna rzecz, czy był to rzeczywiscie wybór...
              I chyba trafiłaś GAGARINIE w dziesiatke - czym innym satysfakcja zawodowa, czym
              innym szczęście. I to szczęście, którego nie mozna opisać. Nawet jeśli 100 razy
              dziennie myslimy o zmeczeniu, ograniczeniu, to w jednej szczęśliwej chwili
              wszystkie takie mysli pryskają...
              WINNIE - dogadajcie się z MARTAEL (i resztą z tym "problemem"), może napiszecie
              zbiorwo "Pomróki znad klawiatury". W sprawie porzucania garderoby w najmniej
              spodziewanych miejscach liczę na Twoją współpracę.
              Na odparzenia u nas najlepiej działa Tormentiol, polecam.
              WITKA - trzymajcie sę dzielnie dalej! Ja tez nie wyobrażam sobie, jak biedne
              matki musiały kiedyś zostawiać dzieci i nie wolno ich było odwiedzać
              (Przysiegam, znam kilka takich opowieści), zeby dziecko NIE PŁAKAŁO jak sie
              skończy wizyta!
              Toż to gorzej niż porwanie, bo jeszcze dochodzą tortury w postaci zastrzyków,
              leków....
              Jednak coś się zmieniło na lepsze.
              Pozdrawiam Was wszystkie, ABEPE, ENTA, WINNIE - piszcie częsciej
              Gdzie sie podziewają BASIA, AGAGA, ASIA_Z i cała reszta??????
              • abepe Chrzciny Grzesia 27.05.04, 18:58
                Ahoj!
                Ja tylko na sekundę. Skończyłam wczoraj przed 2 w nocy obrabiać zdjęcia z
                chrzcin, czego efekty można zabaczyć na grzesiowym wątku w trzech kolejnych ods
                łonach. Zapraszam.
                Aneta

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10224609&a=12970490
                • jasko_mama spotkanie nad morzem 27.05.04, 20:42
                  Hej!
                  Ja tylko na chwilkę, żeby potwierdzić spotkanie nad morzem.
                  29 maja, sobota, godzina 13.00 Skwer Kościuszki w Gdyni.
                  mam nadzieję, ze wszystkie będziecie smile Już nie moge się doczekać spotkania!!!
                  Magdo jestem, jestem i nawet nadążam z czytaniem, ale nie mam czasu pisać. W
                  przyszłym tygodniu już będę wolniejsza, więc naskrobię parę słów. Mamy
                  pracujace jak Wy to robicie?! Jestem pełna podziwu.

                  papa basia
                  • gonianna Mały elektryk 27.05.04, 21:31
                    Dzisiaj odkryłam skąd mój synek bierze tyle energii!!! Straszna z niego
                    kręciucha i wijuchasmile))
                    Rozmawiam sobie spokojnie przez telefon, trzymam Krzysia na kolanach (kręciucha
                    oczywiście), a on nagle jakby się uspokoił. Myślałam, że tak po prostu. Ale
                    nie! A co się okazało? Doładowywał swoje bateryjki trzymając w buzi końcówkę
                    ładowarki do telefonu. Ładowarka, o zgrozo, tkwiła w gniazdku!!! Bardzo miał
                    szczęśliwą minęsmile Spróbowałam dotknąć językiem tej końcowki, kopie jak
                    bateryjka (na pewno kiedyś próbowałyście)! Przestraszyłam się i powiedziałam
                    bardzo groźnie "OOOJ", żeby zapamiętał że nie wolno, a on zrobił taką podkówkę,
                    że już prawie się popłakał. Wtedy mamusi zmiękło serduszko i bardzo mocno go
                    przytuliła i wycałowała! A przecież jestem przeziębiona i mi nie wolno... Ale
                    całowałam w główkę, wiec chyba OK.
                • ulam77 Re: Witajcie witajcie witajcie 27.05.04, 21:17
                • ulam77 Re: Witajcie witajcie witajcie 27.05.04, 21:44
                  Tak dawno mnie tu nie było, że teraz przywitanie wyszło mi podwójne.
                  Od prawie 1,5 miesiąca pracuję i nie mam już tyle czasu by do Was zaglądać moje
                  drogie eMamy. A tu takie zmiany: nowe mamy, nowe dzieci (Jak mi miło!), nowe
                  umiejętności u już niemałych szkrabów, nowe radości i (niestety) nowe smutki.

                  U nas również zmiany. Macio wszoraj zrobił mi prezent na Dzień Matki - po raz
                  pierwszy się podciągnął do stania w łóżeczku. Nogi mu się jeszcze bujały jak z
                  waty, potrzebował mojej asekuracji by nie fiknąć do tyłu, ale jestem taka
                  szczęśliwa. Wybrał świetny dzień na to by popisać się swą umiejętnością. A
                  dzisiaj klękał w wanience. też się podciągał, ale nie miał jak i wychodziło mu
                  klęczenie.

                  Maćko umie już całkiem szybko się turać. W ciągłym zagrożeniu jest moja
                  paprotka, pod którą Maćko się "wturluje" i ciągnie za witki. Sprzęt grający już
                  umie wyłączać, jak się nie udaje rączką, to pomoaga sobie nogami. Tatuś
                  Maciusia w trosce o synka zainstalował w pokoju takie palstikowe listwy i
                  pochował wszystkie walające się do tej pory po podłodze kable. Tatuś zupełnie
                  był nieświadomy tego ile radości dostarczy synowi tą troską - bo okazało się,
                  że za te listwy można ciągnąć, rozbierać je na części, wyjmować narożniki i
                  ciągnąć za wystające kabelki. Jednym słowem super zabawa dla naszego Maciutka i
                  słabe listwy. Nie było na nich dopisku że dla dzieci powyżej 3 roku życia.

                  W tym tygodniu Maćko dostał uczulenia i odparzeń od husteczek Pampersa. Pupa
                  zrobiła się bardzo czerwona i jakby pogryziona przez komary - z takimi bąblami.
                  Ale wystarczyło odstawić husteczki i przemywać pupę naparem z rumianku i
                  smarować bepanthenem i już przeszło.

                  Piszecie o dobrodziejstwach karmienia piersią. A mi się Macio o d c y c y
                  o d s t a w i ł sad((
                  Karmiłam go tylko po powrocie z pracy i w nocy (co 2 godziny się budził). Ale
                  tak mu się spodobało picie soków i herbatki z butli, że nie chciał pić z cycy.
                  Na początku walczyłam i odciągałam mleczko, ale w końcu skapitulowałam i
                  przeszłam na bebiko. Mam cały zestaw butelek przy łóżku i termos z przegotowaną
                  wodą. I jakoś się wysypiam, chociaż budzi mi się równie często jak wcześniej
                  przy cycy.

                  Mój małżonek pojechał na żagle i nikt mnie od kompa nie przegania. Ale się
                  muszę sama przegonić, bo jutro do pracy.....
                  Pozdrawiam wszystkie mamy i dzieciaczki bardzo serdecznie. Chorowitki wracajcie
                  do zdrowia.
                  Ula i śpiący już Maciej (12.09.2003)



                  • gagarin3 Re: Witajcie witajcie witajcie 28.05.04, 00:00
                    Wiola, bardzo się cieszymy, że Dimka lepiej się czuje. Wracajcie co tchu do
                    domu... Ula, dobrze, że się w końcu odezwałaś, już miałam Cię wywołać, ale na
                    szczęście sama się zreflektowałaś smile Marta B. tak trzymać! Nie daj sobie babci
                    wchodzić na głowę (tj. na kołdrę) i to w dodatku w obuwiu... Aneta, zdjęcia z
                    chrztu bardzo ładne. Najpiękniejszy oczywiście Grześ i mamusia... Magda, co u
                    Was słychać w tym temacie, dałaś za wygraną? Jeśli ciągle odsyłają Cię z
                    kwitkiem, przyjedź latem w góry. W Zawoi jest klasztor karmelitów bosych...
                    Wiedzie doń wąska, kręta droga, cały czas pod górkę... Ojczulkowie mili i
                    ludzcy, chrzczą wszystkie duszyczki, którym okoliczni dobrodzieje odmówili
                    sakramentu... W dodatku cudnie tam jest, a karmelici - ekolodzy nawet
                    elektrownię wiatrową mają. .. A jeśli chodzi o Piotrusia... No cóż, mądrze
                    górale radzą, żeby nie chwalić dnia przed zachodem słońca i baby przed
                    śmiercią... Pochwaliłam drania i tego samego dnia zafundował nam nocny koszmar.
                    Co gorsza, ten serial trwa nadal... Oczywiście w tej chwili buszuje na całego po
                    mieszkaniu i nie zdradza najmniejszych oznak senności, w przeciwieństwie do
                    swojej rodzicielki... A mnie korci od jakiegoś czasu, żeby Wam coś gwarą
                    napisać... Musicie mieć w końcu jakąś korzyść z posiadania w swoim gronie
                    beskidzkiej góralki... Pozdrawiam. Agnieszka
                    • abepe Spotkanie nad morzem 28.05.04, 16:06
                      Witajcie!
                      Jestem do tyłu o jakieś 70 postów, podczytuję czasem wyrywkowo.
                      Co do jutrzejszego spotkania to potwierdzam. Olga juz chyba w drodze do Gdyni,
                      nie wiem czy ma tam u rodziców internet ale jesteśmy w kontakcie na komórki.
                      Patrzę na dzisiejszą pogodę i obawiam się, że może jutro się powtórzyć (chyba,
                      że w Gdyni nie pada bo Wejherowo bardzo wiosenno-ulewne). Może gdyby była ulewa
                      spotkajmy się w Gemini przy głównym wejściu, co? Potwierdźcie czy się zgadzacie
                      na takie wyjście, jesli nie -będę dzielnie stac pod Błyskawicą.
                      Super!
                      Aneta
                      • martael A my sie spotykamy w Łazienkach? 28.05.04, 17:37
                        Cześć to ja wink,
                        Ja tam jestem na spotkanie gotowa, a Wy mamy z Warszawy?
                        Wpadłam oczywiście w przerwie na klocki, więc mój list będzie krótki, taki myk,
                        myk na jednej nodze wink.
                        Abepe jaka Ty ładna jesteś! W ogóle ładne mamy na forum kobiety. I szczupłe
                        wszystkie. Tylko ja taka świnka pigi sad - powiedziała Marta otwierając torebkę
                        z musli - jak przerwa to przerwa.
                        Przed chwilą ciocia Gucia opowiedziała mi zabawną historyjkę z cyklu "zasłyszane
                        w teleturnieju":
                        Prowadzący pyta zawodnika:
                        - w kogo zamienil sie Gustaw w "Dziadach"?
                        - yyy...
                        - dla ulatwienia powiem, ze zaczyna sie na litere k
                        - w krolika?
                        Padłam ze śmiechu.
                        I mam dla Was jeszcze coś takiego ha, ha, ha:
                        Z pozdrowieniami dla wszystkich doktorantek:

                        REKTOR
                        Przeskakuje najwyzsze budynki za jednym zamachem
                        Jest silniejszy od lokomotywy
                        Jest szybszy od pocisku
                        Chodzi po wodzie
                        Rozmawia z Bogiem

                        PROREKTOR
                        Przeskakuje niskie budynki za jednym zamachem
                        Jest silniejszy od lokomotywy parowej
                        Czasami dogania pocisk
                        Chodzi po wodzie gdy morze jest spokojne
                        Rozmawia z Bogiem, jezeli otrzyma specjalne pozwolenie

                        DZIEKAN
                        Przeskakuje niskie budynki z rozbiegu i o tyczce
                        Jest prawie tak silny jak lokomotywa parowa
                        Potrafi strzelac z pistoletu
                        Chodzi po wodzie na krytym basenie
                        Czasami Bóg zwraca sie do niego

                        PRODZIEKAN
                        Ledwo przeskakuje budke portiera
                        Przegrywa z lokomotywa
                        Czasami moze trzymac bron bez obawy o samookaleczenie
                        Bardzo dobrze plywa
                        Rozmawia ze zwierzetami

                        PROFESOR
                        Odbija sie na scianach probujac przeskoczyc jakikolwiek budynek
                        Moze zostac przejechany przez lokomotywe
                        Nie dostaje amunicji
                        Plywa pieskiem
                        Mowi do scian

                        DOKTOR
                        Wbiega do budynkow
                        Rozpoznaje lokomotywe dwa na trzy razy
                        Moczy sie pistoletem na wode
                        Utrzymuje sie na wodzie tylko dzieki kamizelce ratowniczej
                        Belkocze do siebie

                        PANI Z DZIEKANATU
                        Podnosi budynki i przechodzi pod nimi
                        Zwala lokomotywe z torow
                        Lapie pocisk zebami i go rozgryza
                        Zamraza wode jednym spojzeniem...
                        ...Jest Bogiem

                        Trzymajcie się cieplutko.

                        Pozdrawiam,
                        Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                        Gutek-mały łobuziak
                        • martael Re: A my sie spotykamy w Łazienkach? 28.05.04, 17:41
                          W "spojrzeniem" oczywiście "r" uciekło przypadkiem. Nie, żebym takie byki
                          sadziła... smile)))))
                          • gonianna A ja siedzę w domu:-( 28.05.04, 20:51
                            Coś paskudnego mnie dopadło, jakieś choróbsko. Zebrałam resztki sił, żeby
                            zobaczyć co u was, emamy, słychać. Taka piękna pogoda, a ja w domusad(( Po
                            prostu nie mam siły, żeby wyjść - moze krótkie werandowanie mi pomoże smile
                            Oddelegowałam dzisiaj męża na spacer z Krzysiem ,a sama mogłam w końcu się
                            zdrzemnąć. Bo z nim nie da rady. Nawet jak śpi, bo zostawiam go na naszym łóżku
                            i co chwilę zaglądam, zy nie jest za blisko brzegu, albo isęnie obudził. O
                            przełożeniu do łóżeczka nawet nie ma mowy! Zaraz się obudzi! Podejrzewamy, że
                            ma wmontowany czujnik ruchusmile
                            Martwimy się, żeby Krzyś znów ode mnie się nie zaraził. Dopiero co skończylismy
                            walczyć z ospą!!! A i wakacje za pasem...
                            MARTAEL - z panią z dziekanatu to święta prawda! One trzęsą całą uczelnią i
                            lepiej z nimi nie zadzierać. Mamy same szczuplutkie mamy? Mi jeszcze brakuje
                            jakieś 3-4kg do wagi sprzed ciążysad( Ale czekoladek sobie nie odmawiam. Moze
                            to jest powodem...eee, chyba nie...smile
                            Wracam do łóżka. Trzymajcie się cieplutko i nie dajcie żadnym wirusomsmile
                            Pełno ich teraz krąży. Aby do lata!
                            • jasko_mama spotkanie w realu :-) 28.05.04, 22:23
                              Hej!
                              W sprawie spotkania nad morzem to wierzę, że będzie ładna pogoda, a i atrakcji
                              szykuje sie co niemiara. Dzis byłam na uczelni i dowiedziałam się włąśnie, ze
                              trwa II Bałtycji Festiwal Nauki i jutro na Skwerze jest piknik naukowy. Będzie
                              sie mozna np. dowiedzieć coś nt. antybiotykoterapii, spotkać się z roslinami
                              roślinożernymi i obejrzeć trójwymiarowa prezentacje dna morskiego oraz wiele
                              innych atrakcji. W większości miejsc są ułatwienia dla niepełnosprawnych, więc
                              z wózkami wjedziemy. Proponuje spotkajmy sie przy Błyskawicy, a wrazie
                              niepogody napewno znajdziemy miejsce do posiedzienia. Aneto spróbuję odszukac
                              Twój e-mail i napiszę Ci w razie czego nr. komórki.

                              pozdrawiam i do zobaczenia jutro (w realu smile))
                              Basia
                            • ksantypa30 Re: A ja siedzę w domu:-( 28.05.04, 22:38
                              GONIANNA ty równiez się trzymaj i walcz z wirusem. Ja dziś przeleżałam cały
                              dzień, też mnie coś dopadło ale żołdkowego. Jak już nie musiałam latać do WC to
                              spałam. A Junior integrował się z moją koleżąnką, która bedzie się nim
                              opiekować w poniedziałek jak ja pojadę z córką na konsultacje przed zabiegiem.
                              Musze przyznać że dobrze im poszło....Mati wykazał się nadzwyczajną
                              grzecznością, ze mną mu się to nie zdarza smile Próbę generalną już mieli to teraz
                              mogę spokojna jechać bo strasznie się bałam( dalej się boję ale już mniej) tego
                              pierwszego razu gdy mamy nie będzie dłużej niż pół godziny.
                              Życzę wszystkim miłego weekendu smile
                              • anulkag1 Re: spotkanie w realu - Gdynia 29.05.04, 08:42
                                Poranek w Gdyni trochę pochmurny, ale jestem dobrej myśli. W końcu chyba
                                wczoraj tyle padało, że już dzisiaj nie musi smile W razie czego przy skwerze
                                jest Gemini, gdzie spokojnie wszystkie się zmieścimy smile))
                                tymczasem
                                Ania
                                • jasko_mama Re: spotkanie w realu - Gdynia 29.05.04, 09:50
                                  Hej!
                                  U nas świeci słońce!!! Fakt 70 km od Gdyni, ale w razie czego dowiozę tę pogodę
                                  na spotkanie smile Do zobaczenia Basia
                                  • magda6811 spotkanie w realu Warszawa 29.05.04, 11:41
                                    Witajcie, ja na momencik, bo niby wlasnie pracuje...
                                    ABEPE - piekne i bardzo DOSTOJNE zdjecia - uroda wspaniała, powaga sytuacji
                                    tez, nawet sen jakis taki uduchowiony!
                                    GAGARINIE - w tej sprawie u nas cisza. Nie mam czasu ani nastroju na proby. W
                                    koncu to zrobie, ale kiedy????? Stef jest poganinem i pewnie stąd ta
                                    niesfornośc, diabeł w nim skacze.
                                    Czy jest ktos chetny na spotkanie jutro w Łazienkach oprócz mnie i MARTYEL?
                                    Przyznam, że mnie pasuje najbardziej 12-ta, w ostateczności 12.30 bo o 17 mam
                                    gosci a w domu.... obraz nędzy i rozpaczy.
                                    Pogoda chyba wreszcie bedzie dobra, jesli tylko Stefowi nie pogorszy sie katar
                                    (co to go ciagle ma) to moge byc pod Chopinem 12 lub 12.30
                                    Odezwijcie się co robimy, całusy DLA WSZYSTKICH, pa
                                    • ewa237 Re: spotkanie w realu Warszawa 29.05.04, 11:54
                                      Witajcie słonecznie (nareszcie). Ja tez własnie niby pracuje ale zajrzałam żeby
                                      sprawdzić co z jutrzejszym spotkaniem. W każdym razie ja się z moim Maćkiem
                                      wybieram.
                                      Godzina 12 jak najbardziej mi odpowiada, zresztą i tak planowałam być w Łazienkach
                                      o 12.00 bo o 13.00 to Maciej ucina sobie drzemke.
                                      To do zobaczenia w realu.
                                      Pozdrowionka i całuski dla wszystkich Wrześniaczków i Wrześniówek.
                                    • winnie77 Re: spotkanie w realu Warszawa 29.05.04, 13:18
                                      Halo,

                                      Tu piszę Ja - mama WuWu, Agatka. WuWu zmogło, Adam ma misję - tym razem walczy
                                      z SS przy dźwiękach "Dla Elizy" smile, w związku z czym mam wolną chwilkę i co
                                      ważniejsze wolny komputer. W kwestii zębów dalej cisza...Czy są jeszcze jakieś
                                      bezzębne Mamy. Podobno im później, tym lepiej, ale zaczynam się troszkę
                                      niecierpliwić. Zwłaszcza, że rodzina naciska..."jeszcze nie ma?, to nie dobrze,
                                      a co na to lekarz?" Ostatnio, w "Dzień Matki" wieczorem, moje dziecko się do
                                      mnie uśmiecha, ja patrzę...JEST ZĄB!!! Jaki ładny, bialutki...Obdzwoniłam całą
                                      rodzinę...Niestety na drugi dzień rano "zęba" już nie było. Tylko łyse,
                                      zaczerwienione dziąsło. Coś jej się musiało przykleić. O ranysmile. Informacji o
                                      zębie, jednak nie zdementowałam. W skrytości ducha liczę na to, że do czasu
                                      kolejnych odwiedziń w Lublinie coś jednak się wykluje. A jak nie, to będę
                                      udawać, że nie wiem o co chodzi. Magdo6811, nasza WuWu, też jeszcze poganka.
                                      Niesforność z dnia na dzień co raz większa. Myślisz, że woda święcona to
                                      zmieni? Ja się boję, że się zbiesi jak ksiądz jej głowę poleje...U nas coraz
                                      gorzejsmile. Wymiana pieluchy graniczy z cudem. Jak tylko poczuje świerze
                                      powietrze na pupie, już jej nie ma. A szybka jest jak "Flash". Przeważnie
                                      ucieka pod stół albo stołek. Oba są dość niskie, więc trudno ją wyciągnąć. Tym
                                      bardziej, że potrafi się Bestia przytrzymać, a jest całkiem silna. Zazwyczaj
                                      cała akcja kończy się karczemną awanturą, a czasami guzem. Jeśli chodzi o
                                      nocnik, to myślę, że moje dziecko prędzej zacznie korzystać z kociej kuwety niż
                                      z nocnika. Jej poprostu znudziło się siedzenie w jednym miejscu, więc nie
                                      sądzę, żeby udało mi się ją zatrzymać nawet na króciutki posiad. No może
                                      ewentualnie jakieś szybkie siku. Gagarinie, dzięki za radę, co prawda była
                                      skierowana do Magdy, ale być może skorzystam. Namówię, przyszłych rodziców
                                      chrzestnych, i polączymy przyjemne z pożytecznym. Można powiedzieć, że moja
                                      WuWu, przespała pierwszy raz całą noc. "Poszła" spać o 23:30, a obudziła się o
                                      6:35. Jestem jeszcze w szoku. Oczywiście, majac na uwadze, to co napisała
                                      Gagarin, na wszelki wypadek nie pochwalę jejsmile. Niestety, moje Bobo zazwyczaj
                                      do godz. 0:30 też nie zdradza żadnych oznak senności. Na szczęście, Adam, też
                                      jest "nocnym markiem/Markiem", więc jak moje dziecko idzie w końcu spać, to już
                                      śpię. Abepe, efeky obrabiana zdjęć z Grzesiowych chrzciń wyśmienite.
                                      Gratulacje!!!
                                      No cóż chyba będę już kończyć. W domu pranie i sprzątanie...Poza tym chcemy się
                                      wybrać na jakąś przejażdżkę, więc muszę się jakoś zoorganizować. Aha, słyszałam
                                      jakieś niepokojące plotki, że lato ma być zimne. Czy ktoś coś wie na ten temat?
                                      Liczyłam na wygrzewanie kości na plaży, tym bardziej, że zeszłoroczne upały
                                      spędziłam w łóżku. Wiola, trzymamy kciuki za Wasz szybki powrót do domu.
                                      Trzymajcie się ciplutko! Cały czas o Was myślimy. Zwłaszcza WuWu o Dimcesmile.
                                      Aha, jeśli chodzi o spotkanie, to jak najbardziej się na nie piszę. W kwesti
                                      godziny dostosuję się, może być 12, może być 12:30. Ponieważ nie jestem pewna,
                                      czy do jutra uda mi się zajrzeć na forum, zostawiam namiar 502 329 089. Jak coś
                                      się wyjaśni, please, dajcie znać jakiś czas przed...
                                      Pozdrawiamy serdecznie
                                      Agata i Weronika (i mój spragniony ludzkiego ciepła Kot)
                                      • jasko_mama po spotkaniu w Gdyni 29.05.04, 21:54
                                        Hej
                                        Ale było fajowo smile Tylko za krótka, po niespełna dwóch godzinach musiałam
                                        lecieć na ślub koleżanki, ale nastepnym razem zaplanujemy dłuższy spacer.
                                        Pogoda dopisała, nawet sie opaliłam smile Dzieciaczki urocze smile Amanda oczywicie
                                        lukała najczęściej na chłopaków i nie mogła się zdecydować Antoś czy Grześ? Oba
                                        fajne kawalery!
                                        Zdjęcia przesłałam Asi_z do zamieszczenia na jej stronie, pewnie za chwilke się
                                        ukażą.
                                        Pozdrawiam i zycze równie udanego spotkania w Wawie.
                                        Basia

                                        PS może jutro wreszcie znajde chwilkę, żeby naskrobać więcej?...
                                        • magda6811 przed spotkaniem w Warszawie 30.05.04, 08:58
                                          Proponuje 12.15 - krakowskim targiem.
                                          Bede pod Chopinem ze Stefem i Agatka.
                                          Prosze o info, jesli nie przyjdziecie - to dowszystkich, ktore sie zapowiadały -
                                          501-730-690, pa, Magda
                                          • winnie77 Re: przed spotkaniem w Warszawie 30.05.04, 09:07
                                            My będziemy. Na pewno.
                                            Do zobacznia w samo południesmile.
                                            A+W
                                            • martael Re: przed spotkaniem w Warszawie 30.05.04, 09:53
                                              To w takim razie do zoba. Mój nomier jakby co: 503 78 24 48

                                              Pozdrawiam,
                                              Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                                              Gutek-mały łobuziak
                                              • abepe po spotkaniu w Gdyni 30.05.04, 10:15
                                                Życzę Wam Warszawianki tak miłego spotkania jak nasze wczorajsze. Pogoda
                                                dopisała i tego Wam życzę głównie, bo o resztę zatroszczycie sie same i jak w
                                                tak dobranym towarzystwie będzie fajnie. Wy - zresztą - już weteranki. Hehe,
                                                wiecie, że nie było tylko mamy Patrycji więc bylo nas 80%? Śmiałysmy się
                                                wczoraj z Anią, że gdybyście miały się pod Szopenem stawić w takim procencie to
                                                chyba musiałybyście gęsiego spacerować. Taki byłby tłum!
                                                OK, bo mąż tęsknie spogląda na komputer (pragnienie dokończenia pracy
                                                magisterskiej - jeszcze kilka stron i THE END) ale młody jeszcze !!!!!śpi i co
                                                ja mam biedna robić sama smile
                                                Aneta
                                                Basia wprawiła mnie dziś w wyśmienity humor przesyłając mi fotki ze spotkania.
                                                Dzięki Basiu jescze raz. Ja też robiłam ale nie cyfrowo więc bedą jak skończy
                                                mi się film.
                                                • javert Adrianka po spacerze... 31.05.04, 10:12
                                                  Dziewczyny! Przyłaączam sie do słów radości związanych z naszym spotkaniem w
                                                  gdyni! Rzeczywiscie fajnie bylosmile A po spotkaniu Adusia była w rewelacyjnym
                                                  humorze. Wyspana, dotleniona, marząca o Grzesiu i Antosiu,no i o przyszłych
                                                  zabawach lalkami z Amandą! Basiu! Jeszcze raz dziekujemy za super zdjecia!
                                                  • javert fotki Adrianki 31.05.04, 12:01
                                                    A tu 3 fotki Adrianki z kwietnia- maja smile
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10271142
    • b.marta Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 31.05.04, 10:43
      Hej,
      my bardzo żałujemy, że nie pojechałyśmy na spotkanie wrześniowych szkrabów i mam. Była taka ładna pogoda, jednak mamy nadzieję, że następnym razem uda nam się ta wyprawa smile Musimy tylko namówić tatusia, bo ja biedna nie trafię z Zachodniego do Łazienek, a Chopina to już na 100% nie znajdę smile
      Matuśka zaczęła podnosić kuperek do raczkowania, chyba prędzej zacznie raczkować niż sama siadać smile
      A co do zębów to mała też nadal ich nie ma i nie zapowiada się żeby w najbliższej przyszłości się pojawiły.
      Już się pokazały nowe zdjęcia Matuśki na Zobaczcie!, z koleżanką Gabrysią i z Patryczkiem więc zapraszamy do obejrzenia smile
      • martael I po Łazienkach ;-) 31.05.04, 16:29
        Cześć,
        Tym razem spotkałyśmy się w niewielkim, lecz oczywiście sympatycznym gronie.
        Było nas w sumie 5 + dzieciaczki: Asia_z i Krzyś, Winnie77 i WuWu (wrześniowa
        dziewczynka rodzynka), Magda i Stef oraz Agatka, Martael i Gutek, Ewa i Maciejka
        smile Następnym razem (26.06 – sobota) będzie mam nadzieję liczniej. B.Marto –
        grzej maszynę i szykuj męża-przewodnika. Obecność obowiązkowa!
        Tej niedzieli nie wypłoszył nas deszcz, chociaż chcieli to zrobić przysłuchujący
        się koncertowi Szopenowskiemu melomani. Dostało nam się trochę po uszach za
        hałasy w „świątyni sztuki”, więc czym prędzej uciekłyśmy spod Szopena na
        bardziej przyjazne matkom i dzieciom terytorium. Zmieściłyśmy się na jednaj
        ławeczce, która przez dłuższy czas stała się świadkiem słoiczkowej biesiady i
        cyc-konsumpcji. Wszystkiemu towarzyszyły nasze ochocze pogawędki.
        Było świetnie, dzidki urocze i uśmiechnięte. Wuwu patrzyła na kawalerów nieco
        sennymi i rozmarzonymi oczkami, a panowie – każdy na swój sposób – próbowali jej
        zaimponować. Krzyś – „siła spokoju” – zerkał zalotnie, Stef – uśmiechał się
        przecudnie, Maciuś – parskał tak radośnie, że aż Ewie zabrakło chusteczek, a
        Gucio na wyścigi wyrzucał wszystko z wózka. Pogoda była rewelacyjna. Oby więcej
        takich spotkań.
        Trzymajcie się,
        Trochę mnie nie będzie: jadę do Białegostoku spotkać polarne niedźwiedzie (ponoć
        tam jeszcze są) smile)), a potem może morze (?) ....pełen relakzzz



        Pozdrawiam,
        Marta, mama Gucia (8.09.2003)
        Gutek-mały łobuziak
        • gonianna To był dłuuugi weekend:-) 31.05.04, 18:08
          Hejsmile
          Wróciłam do zdrowych, Krzyś chyba tym razem się uchroniłsmile Dzięki za słowa
          otuchy - od razu mi katar przeszedłwink)
          Ciszę się z waszego spotkania warszawskiego i trójmiejskiego i mam nadzieję, że
          w Poznaniu też się takie kiedyś uda - Hej, Poznanianki! Musimy się zebrać jakąś
          większą gromadką!
          Weekend poświęciliśmy rodzinie, czyli sobie - poza tym,że męża nie było cały
          piątek i sobotęsad to cały czas był z nami. Byliśmy na dłuuuugim spacerze, ok.
          8km. Było cudnie ,jak za czasów sprzed Krzysiasmile Tylko, że jeszcze fajniej ,bo
          z Krzysiem.
          Krzysiowi, po bezszelestnie wyrżniętej (ale to brzmi!) dolnej jedynce,
          wyrzynają się górne. Nie wiem, ile ich będzie na raz, ale zdecydowanie nie
          przejdzie to niezauważone. W dzień jeszcze jako-tako, co prawda nie chce jeść
          nic poza chrupkami kukurydzianymi; dobrze że chociaż mleko mu pasujesmile
          Ale w nocy?! Non stop musi trzymać cyc w buzisad Jak tylko zauważy, że mu
          uciekł, to podnosi krzyk i musi dostać spowrotem. Dziś był przy cycu DOKŁADNIE
          całą noc! Taki mieliśmy weekendsad Nie chciałam mu dawać lekarstw, bo po co
          truć maluszka. Ale skapitulowałam i kupiłam Vibrucol i Calgel - mam nadzieję,
          że pomogą.
          Był tak wykończony niejedzeniem i niespaniem, że nawet nie wytrzymał całych
          zajęć na basenie; musiałam wyjść 5 minut wcześniej. Pote pobił rekord w
          szybkości zasypiania w samochodzie: włożyliśmy go do fotelika, mąż włączył
          silnik - a on już spałsmile Nasz kochany, zmęczony Żuczeksmile
          W Pozaniu od paru dni już lato, a jak u was? Życzę dużo słonka na cały tydzień
          i uśmiechniętch buziek waszych Słoneczeksmile
          KAROLKA - chyba nici z naszego kina - Krzyś nie wytrzyma; ale spotkać się w
          środę możemy jak najbardziejsmile
        • asia_z Re: I po Łazienkach ;-) 31.05.04, 20:52
          babeczki,
          w napredce probowalam nadrobic te 100 maili od ostatniego czytania i widze ze
          same rewelacje - stef na okladce, skarpetki na fikusie i gustaw zamieniony w
          krolika - wreszcie rozumiem "łazienkowe" podteksty smile)
          dziewczyny - Basiu, Wiolu, przesylajcie mi zdjecia na "gazetowy" adres -
          oczywiscie je wrzuce, zaraz zreszta zabieram sie za "lazienki 3", niestety
          super szpiegowski aparat znow nawalil i wykasowal mi Gucia sad Guciu, wybacz!!!
          zajrzyjcie za pol godzinki na: spotkania eMam i wrześniowych eMaluchow, zapraszam!
          smile)
          • asia_z Re: I po Łazienkach ;-) 31.05.04, 21:59
            niestety sad
            serwer nie chce ze mna wspolpracowac, nie podrzucilam zdjec sad
            ale podrzuce przy okazji smile)
            pa,
            a.
            • abepe Po przeczytaniu 101 postów... 01.06.04, 01:47
              Cześć i czołem!

              Asiu_z - jeszcze chyba nie podziękowałam za odpowiedź na moje pytania.
              Odwlekałam moment przejścia na dietę bezmleczną, bo wytropiłam, że przyczyną
              może być Nutella lub czarne jagody ale plamki grzesiowe się zaogniły i
              dołączyły drobne czerwone kropeczki na klatce piersiowej i brzuszku. Od paru
              dni więc znowu wędlina i dżem. Chyba niedługo zniknę. Ważę 52 kg przy 170 cm
              wzrostu. I powinnam wymienić całą garderobę poniżej pasa, bo z 94 cm w biodrach
              zrobiło się 88.
              Zaczekaj jeszcze z zamieszczaniem gdyński zdjęć – doślę Ci wieczorem (jutro, hm
              tzn. już dziś odbieram z labu) moje i będzie komplet.

              Żabuniek – bardzo mi przykro z powodu śmierci babci. Pewnie będzie z Góry
              strzec ślicznej prawnuczki i nowego prawnuka.

              Fotelik - Grzesiowi jazda tyłem jeszcze się nie znudziła, bo on podróżuje na
              przednim siedzeniu i obserwuje tatę. Wyobraźcie sobie, że pasy przy tylnych
              kanapach są za krótkie aby zapiąć fotelik (Chicco Synthesis)! I panowie
              podróżują sobie z przodu a kobieta z tyłu. Czas zrobić prawo jazdy! Jak tylko
              wreszcie odzyskam z pracy ten tysiąc co mi są winni przez błędy głupiej
              księgowej i jeszcze 500 zł zaległego dodatku urlopowego – zaraz pędzę na kurs.
              Już mnie w dołku ściska ze strachu!

              Martael – Gucio na pewno chodzi do kina częściej niż ja bo ostatnio byłam w
              lipcu!!!!!! Ale mąż mnie pociesza, że załapiemy się na rozszerzoną
              wersję „Powrotu króla” jesienią (wtedy już chyba zdecydujemy się zostawić
              małego na dłużej). Co do gryzienia – to Grześ poluje na gołe ramiona, lubi też
              mamine policzki. A jeszcze podczas ciągnięcia cyca regularnie go szczypie i
              drapie. Jak mu przerwać zaraz w nerwach.

              Gagarin, Magda – przyłączam się do apelu – wychowujmy synów tak, żeby ich
              przyszłe kobiety nie musiały tylko w garach itd. Czasami trudno bez przykładu
              taty. Ale mojej teściowej się udało. Teść raczej z tych stroniących od miotły a
              mój mąż – całkiem chętny do roboty, choć czasem trzeba przypomnieć, że
              odkurzanie odbyło się dwa tygodnie temu itp. Choć od miesiąca zastosowałam
              taryfę ulgową ze względu na ilość pracy jaką ma teraz Kuba. Ale ulga kończy się
              w lipcu wraz z zakończeniem jednej mężowskiej pracy i wtedy wracamy do starego
              podziału obowiązków. Mój mąż też bałaganiarz – już uczę syna, że jak chce
              zarobić to musi czatować tam, gdzie się ojciec rozbierał. Z kieszeni zawsze
              wypada jakaś gotówka. No i mąż jest sklerotyk – wczoraj miał powiesić pranie
              przed snem i nie powiesił, bo szukał stojącej suszarki. Wyniosłam ją z chałupy,
              bo od 3 miesięcy mamy wiszącą nad wanną – tej jednak Kuba nie zauważył smile))

              Magda – kiedy będziesz w Kuźnicy. Może spotkanie nadmorskie w poszerzonym
              składzie?

              Gagarin – pani Pawlikowska nie wie o czym mówi. Dziecko może mieć każda kobieta
              ale wychowanie dziecka na szczęśliwego człowieka to już nie takie proste. Ja
              bardzo chciałabym, żeby mi wyszło, bardziej niż wszystkie moje ambitne zawodowe
              plany...A co do Twojej kariery zawodowej – ja zmieniałam pracę po studiach
              kilkakrotnie (zawsze rezygnowałam, gdy przestawało mi pasować) i myślę, że
              warto szukać.

              Winnie – przy Grzesiu też trudno jeść, najgorzej jabłko. Zasmakował w skrobaniu
              zębami obranego dużego (żeby nie odgryzł i się nie udławił) i teraz jak ja jem
              to taka awantura, że uszy puchną. Jem ukradkiem, jak nie patrzy.

              Żabuniek – oczywiście, że „Sztuka karmienia piersią” przesadzona. Zawsze jestem
              ostrożna, jak ktoś uprawia tak nachalną autoreklamę – co kilka stron listu z
              podziękowaniami dla La Leche League. Ja wcale nie byłam karmiona piersią i
              większość moich znajomych też nie a zdrowi i całkiem inteligentni!

              Co do nocnika – to myślę, że za wcześnie. Dziecko posiedzi, nawet coś zrobi, bo
              przecież robi co kilkanaście minut i ucieszy się, że rodzice szczęśliwi ale do
              kontroli jeszcze daleko. Był ten temat w którymś tegorocznym „Dziecku”


              OK. Przebrnęłam przez 101 postów, napisałam, co chciałam, obejrzałam nowe fotki
              (fajne te wrześniaczki), zjadłam bułkę z dżemem (zgroza, o 1.30!) i czas do
              łóżka. Hehe, młody budzi się żarełko o 2.
              Miło, że skład nam się znowu poszerzył.
              No i dziękuję za komplementy. Magda – dostojne zdjęcia? chyba tylko część.
              Generalnie było dość luźno.
              Szczególne pozdrowienia dla Dimki.
              papa
              Aneta

              • gonianna Re: Po przeczytaniu 101 postów... 01.06.04, 17:22
                Witajcie!
                abepe-ponieważ chciałabym wiedzieć, co sie u was działo, jak mnie nie było,
                postanowiłam przeczytać wszystkie posty...tak około 1300!Jestem po piewrszej
                setce... Im więcej ich czytam, tym bardziej żałuję, że tak późno do Was
                dotarłam. Tak, jak Wy miałam mnóstwo pytań, wątpliwości i niepewności. Ale
                dzielnie stawiałam czoła wyzwaniom kolejnych dni. I jakoś udało się dotrwać, aż
                do dziśsmile Tylko, że teraz bedzie mi już łatwiejsmile))bo z Wami!
                I jeszcze jedno - abepe - tej diety to ci tak troszkę zazdroszczę. Ja mogę jeść
                właściwie wszystko, w związku z czym moja waga nie zmieniła sięjuż od dłuższego
                czasu; jeśli nie liczyć 0,5kg przez dwa czy trzy miesiące. A od trzech tygodni,
                ani drgnie!
                Tak mnie natchnęło, nie wiem - może wiosna, a może lato w środku wiosny?, że
                postanowiłam zapisać się na kurs tańca... W Poznaniu w sierpniu będzie
                Międzynarodowe Biennale Tańca Współczesnego, wspaniała impreza, zjeżdżają
                ludzie z różnych zakątków Polski (moze nawet spoza?), żeby przez tydzień rzucić
                się w wir tańca. W tym roku ja do nich dołączę:o) Zapisałam się na FUNKY JAZZ.
                Ciekawe, czy dam radę kondycyjnie? Codziennie, dzień w dzień przez 8 dni, po
                półtorej godziny ostrej harówki, ale jakże przyjemnej!
                Krzysiowi już prześwituje jedna górna jedynka, druga jeszcze nie. Bidulek, jego
                dziąsełka wyglądają jak paszcza rekina - takie spuchnięte... Dziwne jest, że na
                dole ma tylko jeden ząbek i od razu wyłazi góra. A gdzie druga dolna jedynka???
                Znacie taki przypadek?
                Wszystkiego NAJLEPSZEGO dla naszych kochanych wrześniaczków w dniu ich święta i
                dla nie-wrześniaczków też!!!Duuuużo zdrówka i zawsze uśmiechniętych pycholkówsmile
                • anulkag1 słonecznie 03.06.04, 18:17
                  Dzisiaj nad morzem pogoda letnia - tzn. chciałabym, żeby tak było latem, bo
                  większych upałów chyba nie zniosę, no i szkoda mi Młodego.

                  Spotkanie w Gdyni udane. Bardzo się cieszę, że mogłam osobiście poznać Maluchy
                  i ich Mamy smile)))

                  Gonianna: akurat ostatnio myślałam o jakimś kursie tańca lub czymś w tym stylu,
                  bo tańczyć bardzo lubię, ale niekoniecznie w domu przed lustrem. Ale masz
                  fajnie...

                  Javert: wspominałaś o kursach, które prowadziłaś (pedagogiczne z angola). Czy
                  mogłabyś przesłać mi szczegółowe info na ten temat na Ania@pil.com.pl ? Będę
                  bardzo wdzięczna.

                  pozdrawiam wszystkie kobitki i ich dzieciaczki
                  Ania
            • b.marta Re: I po Łazienkach ;-) 21.06.04, 22:00
              Hej mamusie,
              piszę krótko bo moja klawiatura zmarła śmiercią tragiczną, tj. została 'utopiona' przez Andrzeja, i piszę na tej ekranowej, a to jest męczące sad((
              Byłyśmy dziś u gastrologa, Mati wyszczuplała, jest w siatce na 75 centylu (waga) i 50 (wzrost), siatka niestety dla 18 miesięcznej dziewczynki smile
              Ogólnie wszystko z małą dobrze, czołga się jak szalona, powoli szykuje do raczkowania i od niedawna ma 2 zęby!!!
              Zamieściłam jej nowe zdjęcia na 'Zobaczcie!'
              Jutro skrobnę więcej, jak wynajmę jakąś klawiaturę...
          • justakoko Re: I po Łazienkach ;-) 03.06.04, 20:49
            hej,
            przepraszam że mnie nie było i nie dalam nawet znać.
            ostatnio adas zabkuje i nie bardzo kontaktuję za dnia- w nocy zresztą też smile

            melduję ze sa już 2 zabki i chyba ida inne bo nocne meki się nie konczasmile

            odstawilam adasia bez problemow, zmienilam tabletki antykoncepcyjne na bardziej
            przyjazne mężowi (bo przy Cerazette mój potencjał seksualny był poniżej 0) i
            czekam aż skonczy sie zobkowanie i w koncu sie wyspie smile) ale kiedy to
            nastapi... pewnie nie predko...

            co do spotkan w Lazienkach to bardzo bym chcila uczestniczyc ale albo mam
            szkole albo wyjezdzam do rodzicow na dacze z malym i cala ferajną i nie ma mnie
            w W-wie cały weekend. NIe wiem co to bedzie 26 czerwca... acha już niestety
            wiem co bedzie 26 czerwca - chrzciny Adasia w Płocku (u rodzicow)!!! więc znow
            mnie nie będzie- szkoda bardzo sad((

            piszcie czy tez tak cierpicie w nocy czy moze tylko ja samotna matka-polka tak
            sie daje synkowi przerobic ze w polowie nocy kapituluje i klade sie z nim do
            lozka- a wtedy natychmiast zasypia i spi nawet do 8.30 smile)
            co radzicie? poddawac sie czy przetwac jakos noc bez snu????

            pozdrawiam,
            Justa.
    • witka06 Re: jestesmy w domu! 03.06.04, 21:48

      czesc kochane,

      ale sie rozpisalyscie, mam nadzieje,ze w weekend nadrobie wszystko. taka jestem
      ciekawa, co u was i maluszkow. przeczytalam tylko kilka ostatnich postow.
      przede wszystkim wilekie dzieki,ze trzymalyscie za nas kciuki, dziekujemy.
      wreszcie jestesmy w domu!! potrzymali nas dluzej, bo niestety Dimka zalapal
      tego wstretnego wirusa, wiec po zapaleniu pluc i oskrzeli, byla biegunka i
      temperatura. podano kroplowke, ktora niestety poszla wszedzie, ale nie w zyle,
      bo ta pekla. w ten sposob Reka i caly bark dimki wygladal jak spuchniety balon!
      pielegniarka stwierdzila, ze to moja wina, bo rodzice sa po to w szpitalu,zeby
      pilnowac dzieci. dodam,ze to byl pozny wieczor i rzeczywiscie po 2 godzinach
      wgapiania sie w kroplowke zasnelam, ale do glowy mi nie przyszlo, ze moze sie
      zdarzyc cos takiego. zaczely panikowac, ja nie wiedzialam, czy to cos
      powaznego, serce walilo mi jak mlotem. zrobily oklad i kazaly zwilzac go co pol
      godziny. malo tego, wyjely mu wenflon, wiec musialy wlozyc nowy. pokluly go we
      wszystkie mozliwe miejsca na raczkach i nozkach, cholera mnie bierze,ze dalam
      sie wyrzucic z tego gabinetu. nie udalo sie niestety i Dimka dostal zastrzyk
      domiesniowo. poszlam do lekarza, powiedzialam co one wyprawiaja.
      usparawiedliwialy sie,ze przeciez przychodzily do sali sparwdzic te kroplowke i
      ze to tylko koncowka dostala sie poza zyle itd, jeszcze mialy czelnosc tak
      klamac. powiedzialam o tym tez oddzialowej. stanelo na tym, ze to sie zdarza i
      w zasadzie nic wielkiego sie nie stalo!!!
      Dimka jest naprawde dzilenym chlopcem i jak sie okazalo bardzo wytrzymalym na
      bol i wszelkie niedogodnosci. Byl caly czas radosny i wesoly, czasami az trudno
      bylo uwiezyc,ze jest chory

      Dimka juz dzis lepiej, biegunka ustepuje (ciagnie sie od niedzieli) wraca
      apetyt. jestem wykonczona tym szpitalem, chyba bardziej psychicznie, chociaz
      godziny snu moge policzyc na palcach.
      na szczescie to juz za nami i mam nadzieje,ze sie nie powtorzy.
      Licze, ze czytajac wasze posty poprawi mi sie humor na dobre

      sciskam i dziekuje
      wiola
      • magda6811 Re: jestesmy w domu! 03.06.04, 22:47
        Wiola, ucałuj Dimkę w poliki i nosek... Biedula, tak sie wyicerpiał, dobrze, że
        już jestście w domu! Wiola, jesteś wielka.
        Bardzo nam Was brakowało w Łazienkach. Mam nadzieję, że 26 czerwca sie
        stawicie - JUSTAKOKO i Adaś, CZARKA, VIKI i wszystkie Warszawianki - szkoda,
        że Was nie było. Pogoda dopisała, humory też, było bardzo sympatycznie i sądzę,
        że z każdym kolejnym sotkaniem w realu bedzie jeszcze lepiej.
        GUCIO i MARTAEL - wreszcie kupiłam "Dziecko" - miło o Was poczytac. Na jakim
        filmie najlepiej się Gucio sprawował?
        ABEPE - jadę do Kużnicy 11 lipca na 3 tygodnie. Bardzo chętnie sie z Wami
        zobaczę, tylko gdzie? Przyjedziecie na wycieczke na Hel? Przypomniałaś mi o
        sypiących się na podłogę monetach - rzeczywiście, u nas zbiera Agatka. Numer z
        suszarką absolutnie w stylu Igora... Muszę sobie jeszcze coś przypomnieć to
        nastepnym razem opiszę.
        Noce u nas raczej znów kiepskie, dwie dolne jedynki coraz większe widocznie
        górne dają się Stefowi (i nam) we znaki... Jeszcze trochę i chyba będzie lepiej.
        Pozdrawiam, Magda
        • asia_z Re: jestesmy w domu! 03.06.04, 22:53
          Wiola, jak dobrze, ze juz lepiej!
          notabene mam coraz gorsze zdanie o szpitalach dzieciecych sad

          a u mnie.. pierwszy okres sad czy jestem ostatnia, czy ktoras z Was jeszcze
          czeka na to tatalajstwo?
          cieplutko, szczegolnie wszytskie choraczki - pozdrawiam smile
          a.
          • abepe Re: jestesmy w domu! 04.06.04, 00:28
            czołem!
            krótko:
            Wiola - dobrze, że juz w domu, uścieski dla dzielnego Dimki.
            Magda - wycieczka na Hel bardzo chętnie (pracowałam rok w Pucku więc ten
            kierunek nie jest mi obcy), pociągiem fajnie się tam jedzie a dla dzieci może
            to być atrakcyjne albo z szoferem Kubą - pewnie będzie chciał Cię poznać i
            zamęczy gadaniem o muzyce (a płyty nie wysłane!!!!!!!).
            Asiu_z - ja jeszcze czekam na to tałatajstwo...Przepraszam, że jeszcze nie
            przesłałam Ci zdjęć ale nie mam własnego skanera a brat zeskanował mi dwa
            zdjęcia na jednym skanie (a skanów 7), więc muszę to pociąć i obrobić a mąż
            męczy kompa (ale przez weekend mąż w Krakowie więc komputer mój).

            cd oczywiście n

            Aneta
            • abepe jeszcze do gonianny 04.06.04, 00:39
              też krótko:
              - ja dobiłam na forum w styczniu, też miałam dużo do nadrobienia - miłej
              lektury,
              - nie zazdrośc mi diety - ani loda ani czekolady, o serkach różnistych,
              podstawie moich posiłków do tej pory też nie wspomnę (ale co tam, są matki co
              mają gorzej), co do wagi i figury - jak z podstawówki ale jeszcze trochę to
              potrwa będę wyglądać jak w przedszkolu,
              - taniec - też kiedyś chciałam wyruszyc do Poznania na wielkie tańczenie, też
              chciałam taniec jazzowy(niezła gimnastyka), jeszcze bardzo mnie pociąga
              flamenco,
              - póki co będę w Poznaniu 19/20 czerwca. Spotkanie? Ale się rozochociłam po
              ostatniej sobocie...
              Pozdrawiam
              Aneta
      • ewa237 Re: jestesmy w domu! 04.06.04, 08:01
        Czesc,
        Przede wszystkim bardzo się cieszę, że Dimka już jest w domu. Prawdziwy z niego
        facet skoro przy tej chorobie i tylu kłuciach potrafił się jeszcze uśmiechać.
        Mam nadzieje ,że szybko zapomni o tym pobycie w szpitalu. Tobie Viola też tego
        życzę, chociaż wiem, że nie będzie łatwo. Uściski dla Dimki ode mnie i od
        Maciusia. Może 26 czerwca będziemy mogli zrobić to osobiście?

        Noce u nas też ostatnio ciężkie z powodu drugiej górnej jedynki, która się chyba
        zmówiła z dwójką z sąsiedztwa i chcą się razem ujawnić światu.
        Ostatniej nocy spałam z Maciejką i musze przyznać,że to był dobry pomysł bo spał
        o niebo spokojniej a ja nareszcie wstałam do pracy mniej zezowata.

        Fajnie,że już piątek i weekend ( na szczęscie dla mnie wolny). Oby tylko pogoda
        się nie skiepściła to będzie super. Mamy w planie niedzielny, rodzinny piknik
        organizowany przez moją firmę jakieś 35 km od Warszawy. Maciuś będie miał okazje
        poznać Koleżanki i kolegów mamusi z pracy. Ciekawe jak mu się będzie podobać.

        Życze zdrówka, uśmiechu i słoneczka.
        Pozdrowionka i całuski.
        • justakoko Re: jestesmy w domu! 04.06.04, 09:47
          super że Dimka już w domu. Ale się dziewczyno naprzeżywaliście. Dzielna jesteś
          bardzo,i Dimka oczywiście też.Te nasze wspaniałe państwowe szpitale...

          Melduję Asia_z że nie jesteś osamotniona bo ja też jeszcze czekam na
          okres.Pojawi sie pewnie za 2 tygodnie jak skoncze brac opakowanie
          pigułek.Szkoda,bo bez okresu fajniej smile

          26 czerwca beda chrzciny Adasia więc znów się nie pojawię w Łazienkach sad
          szkoda, bo bardzo chciałam być.

          pozdrawiam wszystkie mamusie, szczególnie te które jakoś dziwnie nie mogą spać
          w nocy...
          • anulkag1 Re: jestesmy w domu! 04.06.04, 10:26
            Violu to przykre, gdy dzieci chorują, a do tego tak traktują je w szpitalach.
            Oby to było ostatnie tego typu doświadczenie Dimki, trzymajcie się zdrowo.

            U mnie okresu też brak i już zapomniałam co to jest smile

            Z nockami też kiepsko - Antek zasypia późno, wstaje ze słońcem, a w
            międzyczasie budzi się kilka razy i czasami trafia do nas do łóżka. Pewnie nie
            jest to zbyt dobre, ale trudno. Kiedyś to chyba sie skończy, chyba że wcześniej
            mnie wykończy smile

            Czy oprócz Antka są jakieś bezzębne wrześniaczki?
            uściski
            Ania
            • gagarin3 Re: jestesmy w domu! 04.06.04, 11:01
              Wiola cudownie, że jesteście z nami. Milion buziaków dla dzielnego Dimy i
              wspaniałej mamusi. Dziewczyny, muszę się Wam przyznać do wielkiej głupoty...
              Myślałam, że mi się to nigdy nie zdarzy, a jednak Piotruś spadł z łóżka. Nie
              przewidziałam, że dziewięciomiesięczne dziecko może samo się na nie wdrapać.
              Wyszłam na moment z pokoju, mały bawił się w najlepsze na środku, gdy wracałam
              zobaczyłam tylko jak koziołkuje nad poręczą (co dodatkowo zwiększyło wysokość z
              jakiej upadł) na podłogę i to w najgorszym z możliwych miejsc, które nie było
              osłonięte żadnym skrawkiem dywanu. Na szczęście płakał bardzo krótko i
              zachowywał się zupełnie normalnie, po krótkiej chwili wysunął się z moich objęć
              i rzucił do zabawy. Mimo wszystko zadzwoniłam po Pawła, który pobił rekord w
              pokonywaniu odległości pomiędzy Nowym Sączem a Limanową i pojechaliśmy do
              szpitala. Lekarz dyżurujący - na wszelki wypadek - zaordynował RTG czaszki. Na
              szczęście wszystko było w porządku. Dzisiaj piszę o tym zupełnie spokojnie, ale
              wczoraj byłam śmiertelnie przerażona. Paweł jest jednak mistrzem świata w
              opanowywaniu sytuacji i przejmuje stery w takich wypadkach. Ja oczywiście
              chodziłam po szpitalnych korytarzach gubiąc łzy. Nasunęła mi się jeszcze jedna
              refleksja. Gdyby taki wypadek miał miejsce pod moją nieobecność, pewnie
              rzuciłabym się na męża z pazurami, że dopuścił do czegoś takiego. On wręcz
              odwrotnie, ani słowa wymówki... Chyba jestem wredna... Po południu zadzwoniła do
              mnie koleżanka, mama "sierpniowego" Bartusia, żeby mi opowiedzieć, jak to kilka
              dni temu jej synek... spadł z łóżka... W tym przypadku sytuacja wyglądała o
              wiele dramatyczniej, bo dziecko straciło przytomność. Najdziwniejsze w tym
              wszystkim jest to, że mama cały czas przy nim była, a co więcej, Bartek po kilku
              mniej groźnych upadkach, nauczył się bezpiecznie schodzić z łóżka... Tym razem
              ta umiejętność zawiodła... Kochane mamy, uważajcie na swoje skarby... A co do
              nocek, Justa i Magda nie jesteście same... Po trzech - bezszelestnie wyrżniętych
              ząbkach, druga górna jedynka wychodził na świat wręcz dramatycznie - bilans -
              pięć nieprzespanych nocy. I nadal jest kiepsko, mniej więcej wygląda to tak -
              około 22.00 zasypianie, 2.00 pobudka z wielkim wrzaskiem i mleczko, 4.30 pobudka
              na dobre... Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka
              • ulam77 Hej! 04.06.04, 13:32
                Witajcie Mamy - tylko ciiiiii - piszę w pracy (wiem - nieładnie).
                Niestety po 1,5 roku bez @, w końcu i do mnie zawitała sad((. Czuję się tak
                jakbym dostała pierwszy raz. A było tak dobrze.....
                Nie jesteście same. Mojemu Maciowi też się chyba zęby wyżynają, bo noce ma
                niespokojne. Dziś obudził się o 3,30 i trafił do naszego łóżka. Sprawdzał ile
                rączek zmieści się w mojej buzi. Wyniki eksperymentu są następujące:
                1. Mieści się jedna cała rączka.
                2. Jedna cała rączka w maminej buzi się nie przekręca.
                3. Jak się wkłada dwie rączki, to wchodzi tylko 8 paluszków.
                4. 8 paluszków w buzi też nie da się przekręcić.
                5. Zbyt długie badanie maminej buzi grozi pogryzieniem.
                Eksperyment z wkładaniem rączek został przerwany przez tatę, który zlitował się
                nad obiektem badań - czyli nade mną i ukołysał syna w wózku. Po 2 godzinach
                szerokość ust wróciła mi do normy hihi.
                ?????
                Mam pytanie do nadmorskich mam i nie tylko.
                Jestem wielbicielką gór i nad morze nie zdarzało mi się jechać na letni urlop.
                Powiedzcie mi jaką miejscowość możecie mi polecić na letni wypoczynek z małym
                szkrabem? Bo wyjazd w góry narazie odpada, a kusi nas morze.
                ?????
                Pozdrawiam Was serdecznie
                Ula
                • jasko_mama Re: Hej! 04.06.04, 21:00
                  Hej!
                  Witajcie kochane smile wreszcie chwilka, zeby napisać parę słów. Mała pod okiem
                  taty, a mama przy komputerze. Chociaż jak znam życie zaraz będzie u mnie smile
                  Ostatnio tylko mama i mama, wszędzie za mną chodzi, tzn. pupkuje. Dwa razy już
                  nam „zginęla”, tzn. ja myslałam, że ona jest w kuchni, a moja mama, że jest w
                  dużym pokoju, a ona tymczasem cichutko, pod suszarka z bielizną w sypialni
                  ściągała książki z półki smile mały brojarz!
                  No i pieknie przesypiane noce chyba odeszły całkowicie w zapomnienie sad budzi
                  się najmniej dwa razy i koniecznie musi być cycuś. Smoczek przy próbie podania
                  ląduje za szczebelkami. Fakt, że po jedzeniu zasypia błyskawicznie, ale jednak
                  trzeba wstać wziąć ja do łóżka, po karmieniu przenieść... Nie to co trzy
                  miesiące temu, kiedy spała ciągiem od 21.30 do 7.00 rano. Chyba moje mleczko
                  już jej nie starcza. W dzień dziecka zapowiedziałam, że prezentem od mamy
                  będzie mleczko NAN i tak zrobiłam, ale jak narazie porażka, nie smakuje. Tata
                  oczywiście przekonuje, że mleko mamy najlepsze i że karmienie trzy razy w nocy
                  to nic takiego – łatwo mówić on ma taki głęboki sen, ze nawet nie wie ile razy
                  Mała sie budzi... Ale czytając Wasze posty pocieszam się, ze u Amanady nie jest
                  najgorzej...
                  Ze staniem radzi sobie całkiem dobrze, stoi na całych stópkach i nawet chętnie,
                  ale do stawania sama się nie bierze. Widzę jednak duże postepy z tych ćwiczeń,
                  które robimy w zabawie. Myślę, że niedługo zauważy zalety samodzielnego
                  stawania. Ostatnio też z jedzeniem nie jest najlepiej. Jedyne co pochłania w
                  przyzwoitej ilości to kaszka ryżowa, obiad słabiutko, deserek trochę lepiej.
                  Zaczęłam też jej podawać produkty z glutenem, w końcu od czterech dni wkroczyła
                  w 10 miesiąc życia! Miśkopty nestle tak sobie, za to paluszki pycha!!! i
                  najlepiej jak mama zostawi odrobinke soli smile
                  A poza tym jest taka kochana wink, lubi bawić się w chowanego i złapię cię po
                  schodach – śmieje sie na cały głos, jest taka słodka... I uwielbia spacery, jak
                  tylko ją rozbieram po spacerku to ryk – uspokaja sie po jakichs 10 min.

                  Co do nocniczka to wysadzam ją okazjonalnie, zeby sobie posiedziała, już trzy
                  razy zrobiła kupkę i dwa razy siusiu, były wielkie brawa, ale jestem
                  przekonana, że to przypadek. Myślę, że warto sadzać, żeby dziecko przyzwyczaiło
                  się do nocniczka, ale bez przesady na nauke jeszcze za wczesnie.

                  Zabuniek nie wiem czy Ci odpowiedziałam na temat latania tanimi liniami. To
                  bardzo dobra oferta. Znajomi z londynu już kilka razy lecieli Air Polonia i
                  Rayan Air. Wszystko ok. tylko są ograniczenia w ilości bagażu, a przy dziecku
                  to dośc istotne. Np. czasami wózek liczy się też do bagażu, więc w np. 16 kg
                  trudno sie zmieścić. Musiałabyć to sprawdzić u konkretnego przewoźnika, ale
                  poza tym polecam. Co prawda nie zawsze podają jedzenie, ale przecież z tej
                  rozmrożonej kanapki, czy dania z mikrofalówki mozna spokojnie zrezygnować!

                  Aniu czy dostałaś moje zdjęcia ze spotkania z Gdyni? Wysłałąm na adres
                  gazetowy, jeśli nie to podaj inny na który mam przesłąć.
                  Asia_z co z umieszczeniem naszych fotek na stronie Spotkń e-mam? Dostałaś
                  mojego e-maila?
                  Uściski dla ostatnich chorutków, dobrze, że już lepiej u Dimki smile
                  Trzymaj się Aga, wszystko będzie dobrze po upadku Piotrusia, ale to naprawdę są
                  przykre sytuacje. Męża koleżanki z pracy synek "październikowiec" jak spadł z
                  kanapy to sobie nabił wielkiego guza, zdrapał nos, że wyglądał jak maltretowane
                  dziecko! Na szcęście wszystko ok. ale narwów co niemiara...

                  pozdrawiam Was serdecznie i postaram się pisywac częściej
                  Basia
                  • asia_z zdjęcia, zdjęcia!! 04.06.04, 23:49
                    do grona bezzębnych nalezy jeszcze Krzyś i (przynajmniej nalezała w spotkaniową
                    niedziele - Wuwu smile tak wiec keep cool smile

                    teraz szybko o zdjeciach - swoje marne 4 sztuki wrzuciłam i sa juz do
                    obejrzenia, natomiast nie dostałam zadnych innych - basiu, abepe, wiolu -
                    wysyłajcie, jak tylko będziecie mieć mozliwosc, na adres: asia_z@post.pl, to
                    duze konto, pomieści co trzeba smile
                    jesli mozecie podsylajcie tez info o ustalonych spotkaniach - niestety czasem
                    forum czytam starsznie "po łebkach" i cos mi może umknąć.
                    zapraszam na zaktualizowane spotkania eMam i wrześniowych eMaluchow

                    buziaki,
                    a.
                    • gonianna Deszcz za oknem... 05.06.04, 11:38
                      Witajcie!
                      Dawno mnie tu nie było, ale wiadomo przez KOGOsmile)
                      Asiu_z - u mnie tałatajstwa nadal brak, ale nie znam dnia ani godziny, bo
                      odstawiłam Cerazette. Masz rację Justa - potencjał seksualny nie istnieje. Za
                      to tabletki sprawdzają się w 100% - 100% pewności, ze nie zajdziesz w ciążę...,
                      no bo jak? smile
                      abepe - też myślałam o flamenco, ale dwóch naraz tańców nie dam rady - trzeba
                      mieć więcej czasu, siły i pieniędzysad I tak muszę poprosić mojego tatę, żeby
                      przyjechał na tydzień i zajął się małym.
                      ewa, gagarin, ulam i inne ząbkujące - pomyślcie, że nie jesteście samesmile
                      Usypiam Krzysia na naszym łóżku przy cycusiu, czasem próbuję go przełożyć do
                      łóżeczka - ale w 99 przypadkach na 100 na pewno się obudzisad Około 22-giej
                      zasypiam przed TV z kubkiem herbaty w ręcesmile, wiec idziemy do łóżka. Jeśli
                      spróbuję odłożyć małego do łóżeczka (żeby zrobić nam trochę miejsca), to i tak
                      się obudzi - w momencie zetkniecia pleców z prześcieradłem! - więc śpi z nami.
                      W nocy budzi się 6-8!!! razy i koniecznie musi pociamkać mleczko, czasem nawet
                      coś zje i śpi dalej. I wcale nie śpi do 8, najczęściej budzi się 6-7, ale
                      potrafi też wcześniejsad( Jestem naprawdę wykończona! Czy któraś z was chodzi
                      spać o 22-giej??? Jak widzisz JUSTA, my śpimy z małym praktycznie cały czas.
                      Nie weim, co to będzie, jak będziemy chcieli go od tego odzwyczaić?!
                      gagarin - nie przejmuj się; nasz debiutował w wieku 5 miesięcy - co prawda
                      spadł z łóżka (ok. 40cm) na dywan - ale co strachu sie najadłam to moje; raz
                      spadł mi z łóżka w nocy przez sen; no ale mistrzostwo świata pobija w uderzaniu
                      się o wszystkosmile Ma już kilka siniaków: pod okiem, na policzku, na
                      czole...Wygląda jak niezły łobuziak, no bo przecież jestsmile Żadne tam
                      siedzenie, a już absolutnie leżenie, ciągle tylko wstaje i puszcza sie jedną
                      ręką, potem puszcza drugą - mijają dwie sekundy i ląduje na noskusad Ale
                      szczęście, jakie maluje się wówczas na jego twarzy świadczy o tym, że warto
                      ryzykować upadeksmile) Albo przy wstawaniu puka się w szafę, szczebelki,
                      zabawkę... co tylko jest w zasięgu głowysmile
                      Wiola - podziwiam ciebie i Dimkę, że daliście radę przetrwać to piekło!!! Aż
                      strach pomyśleć, co się dzieje w tych szpitalach! trzymam kciuki, żebyście już
                      nigdy nie musieli przeżywać takich rzeczy! Uściskaj Dimkę mocnosmile Dużo zdrówka
                      mu życzę!
                      A w Poznaniu mokro i już nie tak cieplutko, jak wczoraj. Więc chyba nici ze
                      spaceru. Tym bardziej, że Krzyś ma katar - straszne baby w nosie, aż nie może
                      oddychać - i trochę pokasłuje. Wyciągamy te baby i wyciągamy - końca nie
                      widać...
                      Dużo słońca dla wszystkich mam i maluchów!
                      Gosia
    • thrier Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.06.04, 11:43
      witajcie! jestem tu nowa.Mam 8 mies.córeczkę Martę ur.27.09.03. Przyjmiecie
      mnie do swego - doświadczonego już na forum-grona?Ania+Marta+Basia(4l)
    • irhel To znowu ja! 05.06.04, 23:30
      Cześć dziewczyny!!!
      Wieki mnie tu nie było, przez co mam potworne zaległości. Niestety nieprędko
      uda mi się je nadrobić.
      U nas: kończy się trzydniówka, ale nie obeszło się bez dodatkowych atrakcji-
      infekcja dróg moczowych- rety skąd mogło mu się to przyplątać?? A i na zęby już
      pora- ale nie spieszy się im. Ostatnie nocki to koszmar, a dni też nie wiele im
      ustępują.
      Czy Wy też musicie walczyć by zmienić pieluchę?
      A nie miałam jeszcze okazji pochwalić się, że mam 10 dniową siostrzenicę-
      Julkę. Biedactwo, od wyjścia ze szpitala, zdążyła już dwa razy do niego wrócić.
      Najpierw ulewała krwią (przerażająco to wyglądało)ale okazało się, że wyssaną z
      piersi- wypłukali żołądeczek i puścili do domu. Przedwczoraj wróciła z powodu
      żółtaczki.
      Co do jedzenia nie wiele się zmieniło, poza tym, że dałam Kacprowi kilka dni
      wolnego od zupek, deserków itp. a wczoraj nawet otworzył 3razy buzię do
      łyżeczki z SINLAKiem- to prawie cud. Postanowiłam do niczego go nie zmuszać, bo
      i tak nie dawało to żadnych efektów, nie licząc płaczu.
      Nigdzie nie mogę znaleźć ciasteczek bezglutenowych- mnustwo sklepów w koło a ja
      ich nie widzę nigdzie- może nie tam szukam gdzie trzeba.
      Samopoczucie- lepiej nie mówić...
      Czasami mam już wszystkiego dosyć
      • abepe zdjęcia z Gdyni 07.06.04, 00:22
        Witajcie!
        Zdjęcia ze spotkania z Gdyni już można zobaczyć na naszej podstronce. Nie wiem
        jak tu wpisać adres - więc najlepiej wejśc w post asi_z i kliknąć spotkania
        emam...
        Na razie tylko zdjęcia pstrykane przeze mnie. Mam nadzieję, że wkrótce dołączą
        fotki Basi.
        Papapa
        Aneta
        • asia_z Re: zdjęcia z Gdyni 07.06.04, 02:08
          są juz wszytskie fotki z trójmiejskiego spotkania - dziewczyny sie spręzyły i
          narobiły zdjęć ze hej, ale się super sie ogląda! (warszawka, musimy i my zrobic
          cos lepszej jakosci.. chybą porzucę "szpiegowski" i na kolejnym spotkaniu
          popstrykamy cos normalnym aparatem smile)
          spotkania eMam i wrześniowych eMaluchow

          jeszcze pochwalę mojego synka, bo od kiedy skóra przestała mu tak bardzo
          przeszkadzać - budzi sie w nocy tylko raz, w zasadzie nad ranem smile
          zobaczymy co bedzie jak przyjdą zęby, zebym nie przechwalila smile)

          cieplutko,
          a.
          • magda6811 Re: zdjęcia z Gdyni 08.06.04, 00:47
            Piękne zdjęcia! Zazdroszcze morza w tle! Od razu zaczelam liczyc dni do wyjazdu
            na Hel!
            Witam nwa Mamusie z dwiema córeczkami, kolejna mama "podwójna", jak miło.
            GONIANNA, GAGARINIE - nasze dzieci wkraczają w wiek kontuzji, co chyba po
            naszych synkach widać najlepiej - Stef też upstrzony siniakami. Nie zostawiam
            go ani na chwilę, ale i tak zawsze coś mu sie przydarzy. Chyba każde dziecko z
            czegoś spaść musi. Ja mając rok i coś wdrapałam się na krzesło i razem z nim
            zjechałam z wysokich schodów, że o porażeniu prądem przez golarke dziadka nie
            wspomnę. GAGARINIE, Twój mąż stanął na wysokości zadania. Ot, zimna krew. To
            dzieki karate i innym sportom, bądź wielkoduszna.
            ASIU_Z - mozesz mi zazdrościć - "data ostatniej miesiączki" - jak od półtora
            roku, ta sama, grudzień 02. I widze, że nie jestem osamotniona.
            Przewijanie - słusznie ktoś wywołał ten temat. Nie wiem jak u Was, ale dla mnie
            to najtrudniejsze chwile dnia. Nie mam już pomysłów na jeszcze głupsze miny i
            jeszcze dziwniejsze dźwieki, żeby tylko Stef chwilę poleżał. Nudzi go to
            smiertelnie i od razu myk na bok i dalej zamierza skakać w dół (przewijak na
            pralce). Instynktu zero, nic nie czuje niebezpieczenstwa!
            Ostatnio nawet w wannie nie jest fajnie i trzeba wstawac i zwalać wszystko
            wkoło. Musiałabym być ośmiornicą żeby go opanować więc walczę tylko z zapięciem
            pampersa a ubieranie dalsze już na kolanach na łóżku (tez nie jest łatwo, bo
            chce stać na moich nogach).
            Na szczęście ciagle bawi się długo sam więc mam chwile wytchnienia. Lubi
            obserwować co ja robie - i wtedy jest OK, moze długo spokonie siedziec i
            patrzeć, ale przewijanie?! Nie jest frajerem, którego baba kładłaby na łopatki!
            Zęby na górze juz prawie widać, ale jeszcze się nie przebiły, więc spuchniete
            dziąsła daja o sobie znac w nocy. Nie jest jednak gorzej niż zwykle.
            My tez rozszerzamy diete - dzisiaj kawałek banana, kaszka mleczno-ryżowo-
            owocowa HIPPA (szkoda forsy, mozna to samo zrobić kaszą BOBOVITY) no i moze
            zacznie jesc cos normalnego poza słoiczkami.
            Pozdrawiam, wywołuje wszystkie nieobecne, tradycyjnie w przestrzen krzycząc (w
            stronę Gór Sowich) imię naszej patronki z OCZEKIWANIA - AGAGO1 - napisz coś
            • karolka_1 mój mały poligon.....:o) 08.06.04, 09:17
              Witajcie Kobietki po długiej nieobecnosci smile
              Piekło, piekło i jeszcze raz piekło - tylko tak moge okreslic ostatnie tygodnie
              mojego i Dominiki. Moje ukochane, przesypiające całe noce dziecko nagle,
              zapomniało jak się to robi....Po przeczytaniu Waszych postów wiem, że nie jestem
              osamotniona smile
              Wiolu bardzo się cieszę, że juz jesteś z Dimką w domu smile Trzymamy cały czas
              kciuki za Was smile
              Wczoraj przebiła sie górna dwójka smile To już trzeci ząbek. Cały tydzien był
              koszmarnym marudzeniem przeplatanym stanami podgorączkowymi...Boję się pomysleć,
              co będzie sie działo przy kolejnych ząbkach...
              Dominika przez ostatnie dni, strasznie ulewała...Można powiedziec, że wręcz
              wymiotowała po każdym mlecznym posiłku. Poprosiłam o wizytę pediatre i okazało
              się, że w domu mam obciązonego genetycznie kandydata na alergika sad Poza tym
              mała ma najprawdopodobniej reflux żoładka po tatusiu i dziadku sad Obyło sie bez
              leków. Dostałam za to liste wskazówek tego co wolno, a czego nie...Czy
              wiedziałyście, że jak jest na dworze plucha i wilgoć to alergikowi nie należy
              podawac wtedy serów i nabiału?? Alergeny się "parują" i trzeba bardzo uważać sad
              No i niestety musiałam wrócic do bebilonu niskolaktazowego sad Cholerstwo jest
              teraz tak drogie sad
              Od poniedziałku zaczynamy rehabilitacje stópek Dominiki. Mamy dwa tygodnie
              wirówek, póżniej kontrola u neurologa i zobaczymy co bedzie dalej...Dominika
              wędruje cały czas w bucikach - samo nałozenie bucików poprawiło już troszke
              układ stópek smile Skubaniec zaczyna próby samodzielnego przemieszczania się jako
              "człowiek spionizowany" smile Na razie tylko po meblach...
              Jestesmy obecnie na etapie destrukcji. Wszystko co jest na drodze musi zostac
              zniszczone....Czekam cierpliwie na konstrukcję smile
              Heh, co do przewijania to u nas ta czynnośc też ostatnio jest koszmarem,
              ubieranie równiez....Ogólnie pozycja leżąca jest znienawidzona sad W trakcie
              przewijania jestem okrutnie pokopana, a przewijak przypomina pole bitwy sad
              Co do okresu, to nie mam co narzekac...Przed ciąza miałam spore braki - nawet po
              pół roku przerw....Teraz z zegarkiem w reku wiem, kiedy zacznie sie a kiedy
              skończy....
              Zazdroszczę Wam tych spotkań warszawskich i nadmorskich sad Może będzie okazja
              spotkac się nad morzem w lipcu ? Od 16 lipca będe ponad trzy tygodnie niedaleko
              Słupska, więc wypad do trojmiasta problemem nie będzie smile
              Oj, musze leciec ratowac moje dziecko smile
              Pozdrawiam Was gorąco smile
              • gonianna Re: mój mały poligon.....:o) 08.06.04, 10:36
                A u nas kolejna noc bez odpoczynku.
                Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Krzyś śpi z nami, bo budzi się co chwilę, a
                najgorsze to, że okropnie się wierci - kręciucha jedna! - i muszę go pilnować,
                żeby nie zleciał. Więc codziennie wstaję niewyspanasad Dobrze, że przynajmniej
                nie muszę wstawać do pracy! Ale mam masę innych rzeczy do zrobienia i to tak,
                żeby wyrobic sie na parogodzinny spacer! Krzyś najczęściej trochę pośpi na
                spacerze, więc jak wracamy to ja jestem wykończona, a on ma ochotę na
                zabawy... i tak w kółko.
                PRZEWIJANIE - już nie używamy przewijaka. Pieluchę zmieniam na łóżku,
                przynajmniej jak się przekręci, to nie spadnie! Jedyna metoda, która jako tako
                skutkuje, to dać małemu coś ciekawego do łapek,np. pudełko Sudocremu, albo
                paczkę chusteczek. Wtedy jest szansa na załozenie pieluchy.
                ZĄBKI - dolną jedynkę już widać z daleka, druga też już wystaje. W weekend
                przebiła nam się górna jedynka, ale czekamy jeszcze na drugą - już prześwituje.
                Wczoraj miałam kiepski humor, bo znów nie poszlismy na basen. Nie wiem, czy od
                ząbków, czy od czegoś innego, Krzyś ma katar i trochę kaszle, więc nie chciałam
                ryzykować. A to był dzień fotograficzny - poprzedni też przegapilismy, Krzyś
                był wtedy bardzo chory. Cóż, może uda się w nowym roku - od września znów
                bedziem chodzić. KAROLKA - zapisujesz Dominikę? My chyba na wtorek, na 16.
                Krzyś przechodzi sam siebie - czasem myslę, że już nie dam rady, ale ciagle
                skadś biorę resztki sił. Jadę na weekend do rodziców (mąż nas zawiezie),
                nareszcie trochę odpocznęsmile Pewnie bedę musiała walczyć o Krzysiasmile) Jak już
                dziadek mi go zabierze, to łatwo nie oddawink Robert dojedzie do nas troszkę
                później, bo w piątek pracujesad
                Pozdrawiam gorąco wszystkie cierpiące maluszki!!!
                Mamusie - głowa do góry, bedzie lepiejsmile
                • witka06 Re: mój mały poligon.....:o) 08.06.04, 15:49

                  czesc kochane mamusie,

                  dzieki serdeczne za trzymanie kciukow i tyle dobrych mysli. pewnie dlatego tak
                  szybko dzoszlismy do siebie!
                  dolaczam do wszystkich mam zameczanych z powodu pojawiajacych sie zebowych
                  potworow. wyszly nam w wielkich bolach 2 gorne jedynki a teraz jeszcze pcha sie
                  gorna dwojka. jak nie bylo to nie byo a teraz prawie wszystkie na raz!

                  nadrobilam zaleglosci w lekturze postow. oj, fantastycznie, ze jestescie mozna
                  poplakac i ze smiechu i ze wzruszenia....

                  zaluje ogromnie, ze nie bylismy na ostatnim spotkaniu. 26 na pewno bedziemy!
                  Asiu_z, ogladalam zdjecia ze spotkania i nie poznalam Krzysia. ciesze sie,ze
                  wreszcie wygrywacie z ta alergia! od razu widac, ze Krzys bardziej pogodny i
                  radosny, super! przesle w koncu te zdjecia, objecuje.

                  Ewa237, no prosze, a ja jestem z Raciborza. Maciejka przystojny facet.

                  Agnieszko (Gag)wiem, co czulas. nam tez Dima juz dwukrotnie spadl z lozka.
                  serce mi wtedy stanelo. na szczescie nie byla to jakas duza wysokosc i nic sie
                  nie stalo. alo co sie najadlam strachu... dobrze,ze Piotrusiowi nic sie nie
                  stalo.
                  co do rozterek zwiazanych z wiekiem i "nicnierobstwem" to tez mam czesto doly z
                  tego powodu. widze, ze nie jestem osamotniona zastanawiajac sie co robic w
                  zyciu. wlasnie 2 dni temu wplacilam pieniadze za egzamin na studia, ale teraz
                  oczywiscie mysle, ze to bez sensu, po co mi 2 dyplom, zanim je skoncze bede
                  miec trzydziesci pare lat i doswiadczenie zawodowe rowne prawie zeru... ech,
                  zreszta i tak nie zdam tego egzaminu

                  Zdrowka dla chorujacych skarbow
                  sciskamy
                  wiola











              • asia_z wakacyjne spotkanie nadmorskie! 09.06.04, 21:38
                hej, dziewczyny,
                wyglada na to ze pol "wrzesniowek" przenosi sie w drugiej polowie lipca nad
                morze.. moze wiec rzeczywiscie "globalny" zlot w trojmiescie? w jakims miejscu
                do ktorego kazdy glupi trafi, zaproponujcie cos, zeby bylo latwo dojechac,
                zaparkowac i nie zginac smile)
                no i data.. niedziela 1 sierpnia, co Wy na to?
                pozdrawiamy cieplutko,
                asia + nadal bezzebny k. smile
                p.s. k. juz kilka razy sturlal sie z lozka - ale nasze ma na szczescie tylko 15
                cm. wysokosci smile poza tym z uwielbieniem spi na boku, a do unieruchomienia w
                trakcie przewijania uzywam zwykle:
                a.) dodatkowego pampersa (do zapchania ciekawskich lapek),
                b.) hitu wszechczasow czyli gumowych misiakow antyposlizgowych do wanny - do
                zapychania łapek i paszczy smile
                c.) siły przekonywania starszej siostry smile
                pozdrawiam,
                a.
    • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 08.06.04, 21:54
      Hej!
      Jak ja sie cieszę, ze wreszcie jest ciepełko!!! Cudowne spacerki smile
      Przewijanie, hm... trudne zadanie, ale ostatnio troche lepiej, bo zrobilismy
      przemeblowanie w sypialni i przewijak jest w nowym miejscu, więc Mała jest
      wszystkim zainteresowana. A poza tym, podobnie jak u Gonianny skutkuje kremik,
      szamponik i pudełko z patyczkami do uszu wink Tylko te noce. Wiecie co, czytając
      Was myślę sobie, że to może taki wiek? Musimy przetrwać ten okres z nadzieją na
      lepsze jutro (zabrzmiałao jak na pochodzie pierwszomajowym!). Amanda ostatniej
      nocy pobudka regularnie co dwie godziny! I zawsze musi być cycuś. Jak Arek
      próbuje ją uspać to wrzeszczy i uspokaja się tylko przy piersi. Gdybym na
      przykład musiała ją teraz odstawić od piersi to nie wiem jakby to było?
      Pomijając niechęc do butelki i mleka modyfikowanego to noce są niewyobrażalne...
      Karolka przypomnij mi co jest ze stópkami Dominisi? Jakoś przeoczyłam chyba. Ja
      też zastanawiałam się nad bucikami dla Amandy, ale ona ma takie małe stópki, że
      wszystkie są dla niej za duże! To spotkanie nad morzem w drugiej połowie lipca
      to świetny pomysł, możemy wstępnie ustalić datę.
      Okres jest już drugi raz, ale w ogóle nieuciążliwy-krótki, bezbolesny, całkiem
      rózny od tych które miałam przed leczeniem endometriozy. No i regularnie jak w
      zegarku.
      Wiola nie poddawaj się, powodzenia na egzaminie! Może to właśnie okaże się
      Twoją życiową drogą?
      pozdrawiam serdecznie
      Basia
      • agapolo Do Madzi 09.06.04, 11:15
        Madziu ja Ci nie wysyłam wirusów, one rozsyłają się same zanim zdąże je usunąć
        dlatego nazywają się trojany. A ja nic na to poradzić nie mogę.

        Aga
        • jasko_mama długi weekend :-) 10.06.04, 09:44
          Hej!
          Wszystkim mamusiam wrzesniowych dzieciaczków i ich rodzinkom życzymy owocnego
          wypoczynku w najbliższych dniach smile))

          Basia i Amanda
          (wyruszajace za chwilę na wypoczynek)

          P.S. propozycja globalnego spotkania wrześniówek nad morzem bardzo mi się
          podoba, jestem za!!! B.
    • flurcia Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.06.04, 20:30
      Ola urodziła się 26 września o godzinie 20.15 w szpitalu im. Jordana w Łodzi.
      Miała 53 cm i ważyła 3,250 kg. Teraz ma 8 miesięcy i 3 tygodnie i od tygodnia
      raczkuje. Świat pomału staje przed nią otworem. Próbuje też już stawać. Jest
      bardzo pogodną, uśmiechniętą i ciekawą świata dziewczynką.
      • magda6811 do AGAPOLO 10.06.04, 21:55
        AGAPOLO - pisałam do Ciebie z żalem, że nie mogę przeczytac, co napisałaś...
        Nie myslałam, że mi przesyłasz wirusy, ale list, którego nie moge przeczytać z
        ich powodu bo mi cerber antywirusowy je kasuje. To już nie żałuję, nic nie
        straciłam, pozdrawiam i czekam na wieści od Ciebi na naszym Frum, całuski
        CAŁUSKI dla wszystkich, szczególnie dla nowej mamusi - Mamusi Oli.
        My się nigdzie nie wybieramy na dłuzej, tylko z doskoku na działkę, bo pogoda
        raczej nie sprzyja, pozdrawiam Was wszystkie mocno, Pa
        Nastepnym razem będzie o zabawianiu przy jedzeniu i przewijaniu.... GAGARINIE -
        nie jesteś sama w tej walce!
      • gonianna nowe zwyczaje 17.06.04, 14:21
        Po lekturze książek, rozmowach z innymi rodzicami postanowiłam spróbować
        nauczyć Krzysia samodzielnego zasypiania...
        Do tej pory było tak, że spał z nami i nie odkładałam go do łóżeczka, bo się
        budził i krzyczał. Mój mąż mam miękkie serce i mówił "niech śpi z nami, nie
        odkładaj go", no i teraz mamy! Małego, ale głośnego krzykacza.
        Dziś pierwszy dzień. Właśnie zostawiłam go w łózeczku, żeby zasnął. Krzyczy i
        ani myśli spać. Wiem, że jak tylko bym go przytuliła i dała cycusia, to w
        minutkę by zasnął. Na razie czekam. Ciekawe ile wytrzymam? Tłumaczę sobie, że
        to dla dobra wszystkich; i jego i mojego i Roberta - wszyscy bedziemy bardziej
        wyspani, a Krzyś dodatkowo bezpieczniejszy (w poniedziałek znów spadł z naszego
        łóżka, tym razem przez sen; prosto na główkę, na szczęście brzuszkiem spadł na
        poduszkę, wiec trochę zamortyzowała upadek).
    • irhel Na równe nogi 10.06.04, 22:26
      Witam wszystkie mamusie!
      My też nigdzie nie wyruszamy. Za to uczymy się nowych rzeczy. Wczoraj mój synek
      chyba stwierdził, że ma dosyć oglądania świata z poziomu mrówki i po raz
      pierwszy stanął na własnych nóżkach. Serce mi stanęło. Z pełzania prosto na
      równe nogi- a po co się rozdrabniać?
      Nie chcę zapeszyć, ale pochwalę moją pociechę, bo zjadł dziś 1/3 słoiczka
      jabłuszek z jagodami. A wczoraj wypił odrobinę wody z butelki- to naprawdę
      coś!!! Ale zobaczymy co będzie dalej???
      Trzydniówka się skończyła a jutro zbadamy powtórnie mocz i sprawdzimy czy
      zapalenie przewodu moczowego też minęło.
      Na koniec już tylko dodam, że mój maluch zrobił się niesamowitym pieszczochem-
      do tego stopnia, że podczas karmienia, podstawia mi rękę do całowania.
      Ściskamy Was mocno!

      Iza i mój kochany synek Kacperek Edwinek
      • witka06 Re: Na równe nogi 11.06.04, 11:33

        czesc kochane,

        Gratulacje dla Kacperka i zyczymy coraz wiekszego apetytu!

        My tez zostalismy w domu, chociaz mielismy pojechac nad morze. Dima niestety
        znow kaszle. daje mu Eurespal, wapno i wczoraj bylo juz lepiej. zaczynam sie
        bardzo obawiac,ze to moze byc alergiczne (po tacie). mam jednak ogromna
        nadzieje, ze nie! zapisujemy sie do alergologa w Centrum Zdrowia Dziecka.

        Rzeczywiscie fajnie by bylo spotkac sie nad morzem, tyle ze my akurat wybieramy
        sie w I polowie lipca, a niech to!

        na przewijaku Dima dostaje gruche do nosa do zabawy, na ktorej wyrzywa sie
        okropnie albo nasivin itp i jakos daje sie przewinac.czasami jednak nic nie
        skutkuje....

        dziewczyny, czy Wasze dzieciaczki tez sie mocno poca? od kiedy zrobilo sie
        troche cieplej to Dima wciaz jest spocony. wiem, ze biega po mieszkaniu jak
        szalony, ale caly czas jest bardzo zgrzany, mimo ze ma na sobie tylko body z
        krotkim rekawem i jakies spodenki. w nocy tez caly spocony. to normalne?

        Do mnie tez niestety wrocila ta watpliwa comiesieczna przyjemnosc buuu

        Karolka, kto w koncu zdecydowal,ze Domimisia musi cwiczyc te stopki? to
        rzeczywiscie konieczne?
        nam na razie odpuscili. stwierdzili,ze Dima i tak juz dosc potrafi i nie ma
        potrzeby dalej go stymulowac. mamy jeszcze pojawic sie na poczatku lipca do
        kontroli. juz nam niestety zasygnalizowano, ze moze byc plaskostopie, bo dzieci
        z obnizonym napieciem maja taka tendencje i tak ble ble ble, zaczynam sie juz
        wzdrygac na zdanie "bo dzieci z obnizonym napieciem......"

        dziewczyny, gdzie mozna dostac biszkopty bezglutenowe? jaka firma je produkuje.
        bylam juz w sklepach ze zdrowa zywnoscia, no ale akurat nie mieli.

        magdo, kiedy kupowac "Dziecko". jeszcze chyba nie ma?

        Witamy nowa mamusie i sliczna Olenke i przy okazji gorace pozdrowionka dla
        Lodzi!

        zyczymy cudownego wypoczynku wszystkim mamusiom i szkrabom. czekamy na wrazenia
        z wypraw
        wiola

      • anulkag1 hello 11.06.04, 11:53
        Iza, gratulacje dla synka i wypieść go póki jeszcze chce być tulony i całowanysmile

        Aneta i Basia: bardzo dziękuje za zdjęcia, są cudowne tym bardziej że pierwsze
        Antka z morzem w tle i to jeszcze w jakim towarzystwie!

        Przewijanie: już jak kładę Antka na łóżku, orientuje się, że będzie przewijany
        i zaczyna histerie i wierzganie. Rzeczywiście kremy i szczotka na chwilę
        przyciągają jego uwagę, ale i tak przy przewijaniu tracę sporo energii i
        nerwów...

        pozdrawiam serdecznie
        Ania
        • magda6811 Re: hello 11.06.04, 22:53
          WITKA - Stef się tez ostatnio poci, jak szalony. Główka mokra bardzo często. Te
          jego trzy włosy na krzyż zle[piaja się w kosmyki i wyglada ŻAŁOSNIE!!! Ładny mi
          chłopak z okładki! Jeszcze nie ma numeru lipcowego. Ma byc ponoc w lipcowym.
          Mam tremę, co powiecie.
          No wiec przewijanie.... To sa nasze miniaturowe zapasy. Stef to niezły siłacz i
          nie jest mi łatwo się z nim zmagać. Mam pod ręką cały arsenał ciekawostek i
          rozmaitosci. Od ciekawego kabla od golarki, przez moje perfumy (świetnie się po
          matowym szkle jeździ zębami) do kremów i lusterek włącznie. Działa, albo nie
          działa. Stef na łopatkach czuje się ubezwłasnowolniony i zrywa się do walki jak
          stary powstaniec. On na bok, ja go na plecy. On na brzuch, ja z powrotem na
          łopatki (a w tych ułamkach sekund staram się zapiąc prosto pampersa bądż
          zatrzask od body...). O co chodzi?!?!?! Jego potrzeba wolności mnie poraza.
          Żadnej współpracy! Kocha jeść, ale samo jedzenie to nuda. Muszą być rozrywki.
          Największe szczęście, gdy puszczony "luzem" rzuca się poznawać
          mieszkanie... "Biega" szybciej niż chart. Oj, nie będzie łatwo, jak wstanie i
          pójdzie. W koncu trudno zawsze mieć dziecko na oku.
          Na moim małym poletku doświadczalnym odnotowuję olbrzymią różnicę miedzy
          temperamentem dziewczynki i chłopca. Czy ANULKAG i ASIA_Z to potwierdzą?
          I jeszcze pytanie do ANULKAG - dlaczego nie wziełaś córki na spotkanie? Nie
          widać jej na zdjeciach. Agatka nie opuszcza żadnego zjazdu w Łazienkach.
          WITKA - trzymam kciuki za Twoje drugie studia! Nie myśl ioe będziesz mieć lat,
          jak je skonczysz. Pomyśl, ile będziesz wówczas mądrzejsza - tylko to sie liczy.
          Pa, całuski dla wszystkich
          • jasko_mama Re: hello 13.06.04, 23:44
            Hej!
            Witam po świetnym wypoczynku! Było cudownie smile chociaz tata musiał nas opuścić
            w piatek na pół dnia. Dziecko na łonie natury jest nie do opanowania!!! Nie
            wiem jak dam rade z nią sama? W 10 minut opanowała schodzenie z 15 cm progu na
            zewnatrz, no i zaczęło się – uciekała na piasek, zbierała liście i igły,
            urywała trawe i kwiatki, no i oczywiście to wszystko trafiało od razu do buzi!
            Ciekawość świata niesamowita! A jakie fajne odkrywanie razem z nią... A jak
            pójdziemy na plażę to dopiero będzie fajowo! I jaki apetyt na powietrzu! Na
            obiadek duży słoik i jeszcze oglądała sie za więcej! Pochłaniała wszystko co
            jej dałam! Tylko z tych wrażen nie mogła wieczorem zasnąć sad Nie widziała już
            na oczy, ale ciągle siadać i siadać. W końcu zasypiała na siedząco pochylając
            się nad ulubionym królikiem. Najgorzej, że to trwa godzinę! i nie można opuścić
            pokoju, bo od razu wrzask. Mam nadzieję, że nie przejdzie to w nawyk, chociaż
            dziś w domu podobnie... Mam wrażenie, że przez te czetry dni bardzo się
            zmieniła, tak jakoś wydoroślała?...
            Magda mi też się wydaje, że jest różnica płci widoczna już u małych dzieci. (no
            ja tylko z obserwacji zewnętrznej!) Jednego dnia odwiedzili nas znajomi z
            synkiem cztery miesiące starszym od Amandy. To dopiero się działo! Filip tylko
            szukał co by tu zepsuć, ściągnąc ze stołu, gdzie uciec, naprawdę nie dało się
            nadążyć. Amanda też jest bardzo ruchliwa, ale jakoś daje się zająć czymś, no i
            sama długo też się bawi, natomiast on chyba nawet jakby biegał non stop dwie
            godziny to jeszcze tryskałaby z niego energia. W ciagu 5-ciu godzin nabił sobie
            dwa guzy i nikt nie wiedział nawet kiedy. Szok! Ciekawe gdzie potem z człowieka
            ucieka ta energia, żeby tak chociaż połowa dotrwała do wieku dorosłego
            co ? smile))

            pozdrowionka
            Basia
            • javert po weekendzie ... 14.06.04, 10:27
              Witajcie e-mamy!!! Podobnie jak jaskomamie, mnie tez udal sie dlugi
              weekend.Bylismy z Dusią i męzem 2 dni pod Olsztynem. Mieszkalismy sobie w
              schronisku, blisko jeziora. Maly domek, duzo zieleni. W pierwszym dniu
              sloneczko. Adusia szczesliwa siedziala na kocu i poza nim, zafascynowana
              swiatem zewnetrznym. Jaka radosc w oczach na widok otwartej przestrzeni!!!
              Fajnie sie złożyło, ze akurat jest lato teraz gdy nasze dzieciaki moga sie juz
              poruszac i korzystac z ciepelka, slonca i przestrzeni, prawda? Dobrze to sobie
              wszystkie wrzesniowki wykombinowalysmy - he he. Adrianka wciąż ostro cyckuje, a
              ja staram sie (nie zawsze z powodzeniem) dawac jej regularne posilki. Poniewaz
              ciagle ma raczke w buzi wiec wiem ze jakowys nowy zabek tam powoli
              wychodzi....Pewnym sukcesem jest to, ze ostatnio budzi sie juz tylko 3 razy w
              nocy. I oby tak dalej smile A my z mezem zeszly tydzien i ten przesluchujemy
              kandydatki na nianię Adusi. Troche cięzko, bo nie jest ich duzo, a zadna nie
              idealna. Rozmawialismy z babka po 40ce, wiek niby fajny, ale ma 4 dzieci -
              jeszcze dwoje dosc malych, jedno chorowite. I nie jest to dobra sytuacja, bo
              nie dosc, ze moze nagla okazac sie niedyspozycyjna, to jeszcze od razu mowila,
              ze za taka i taka kwote. Troche na s to zrazilo, ze w sumie tak jej zalezy na
              ksie, a wolelibysmy kogos kto nianczy dzieci z zamilowania, kto to autentycznie
              lubi,a nie traktuje ja zwykla robote. Jest mnostwo ogloszen typu: Zajme sie
              dzieckiem lub starsza osoba lub podejme prace chalupnicza - nam sie to nie
              podoba, bo to znaczy ze komus wszytsko jedno, czy msie zajmie. Czy dobrze
              mysle? W srode mamy spotkanie z dziewczyna w wieku 21 lat - ze wsi. Z jednej
              strony dobrze, bo pewnie jej bedzie zalezalo, no i bardziej dyspozycyjna, ale
              zdrugiej ten mlody wiek... Hmm... Dzis dostane namiary jeszcze na kogos, no i
              tak bedziemy rozmawiac i obserwowac.... Podszepnijcie jeszcze slowo - te z Was
              ktore juz zatrudniaja nianie, co by tu jeszcze wziac pod uwage (aha i jeszcze
              cos nie moge trafic na taki watek, w ktorym byly proponowane pytania do
              kandydatki na opiekunke - pomozcie znalezc, prosze!)Oj, ale sie rozpisalam....
              co by tu jeszcze na koniec o Adriance... jest juz taka madra, dobrze
              zapamietuje miejsca, osoby ,kojarzy ze niektore szuflady zawieraja bardzo
              ciekawe rzeczy i za wzslka cene chce sie do nich dobrac. Pewnie macie to samo.
              Jeszcze nie stoi, ale ostro zasuwa na pupie i probuje juz wstawac. Kocha kocha
              kocha(!!!!) nasladowac i gonic pieski, a jej najwiekszym ostatnim przezyciem
              bylo dokarmianie kozła, ktorego spotkalismy w skansenie w Olsztynku. Patrzyła
              na niego jak zaczarowana, a potem , tak jak Amanda, z tych emocji i przeżyc nie
              mogla zasnac - heh he. No, koncze, bo trzeba ogarnąc chalupke. Buziaki dla Was
              na nowy tydzien smile
              • martael Re: po weekendzie ... 14.06.04, 13:42
                Hej,
                My też wróciliśmy z dalekich podróży: w dwa tygodnie zrobiliśmy trasę:
                Warszawa-Białystok-Dębki-Mława-Warszawa. Zaliczyliśmy więc za jednym zamachem
                wczasy nad morzem i wizyty u dziadków. Morze było super (dziadkowie średnio
                super wink). Dębki są naprawdę niewielkie i urokliwe – świetne na wczasy z
                maluszkami. Wreszcie miałam tam okazję pogadać ze swoim mężem (o zbawienna
                nieobecności komputera!) i było fajnie, trochę jak w czasach przedguciowych -
                pełen luz. Jednego romantycznego wieczoru zdarzyło mi się nawet upić połową
                białego wina, hi, hi, hi. Gucio był morzem zachwycony. Przyglądał się
                wszystkiemu badawczo, a na plaży z zachwytem przesypywał w rączkach piasek.
                Jedyny minus tej całej wyprawy to Guciowy katarek – śpi teraz biedulek z
                zapchanym noskiem.
                Fajnie, że Wam też udało się odpocząć. Cieszę się też, że Dimka już zdrowy i
                bardzo Ci Wiolu współczuję szpitalnych nieprzygód. Z niecierpliwością czekamy na
                Stefa na okładce.
                Aha: my też się przewijamy na kanapie – nasz przewijak szybko okazał się po
                prostu za krótki.
                Piękne zdjęcia Trójmiejskie Mamy. Super!
                Pozrdo 600 Pan Gil wink się obudził i bardzo potrzebuje mamy.

                Pozdrawiam,
                Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                Gutek-mały łobuziak
            • winnie77 Re: hello 14.06.04, 13:53
              hellosmile

              Tu ja po długiej przerwie. Wreszcie znalazłam wolną chwilkę. Nie jest dobrze.
              WuWu z dnia co raz bardziej ruchliwa, co raz sprawniejsza i co raz bardziej
              cwana...Ponieważ jesteśmy w trakcie urządzania się i wciąż duuuużo ciekawych
              rzeczy jest w zasięgu jej małych rączek, jak nie śpi nie mam ani chwilki
              spokoju. Dosłownie. Cały czas za nią łażę (gorzej niż cień), odciągam od kabli,
              jakichś części komputerowych, od kociej miski (sucha karma jest na topie),
              wreszcie od samego kota...Zrobiła się strasznie samodzielna. Każda próba
              ubezwłasnowolnienia (łóżeczko turystyczne albo krzesełko) kończy się awanturą.
              Straszne dźwięki z siebie wydaje. Nie płacz tylko taki głosny pisk. Macha przy
              tym tak śmiesznie łapkami, jakby chciała coś strząsnąćsmile. Przewijanie to u nas
              też temat rzeka. Zwłaszcza jak jest senna. Resztką (całkiem sporą zresztą) sił
              wyrywa się, udaje jej się odczworakować kilka kroków, poczym pada na dziób i
              wyje. I tak kilka razy. W normalnych warunkach udaje mi się ją zajać
              plastikowym etui na termometr-plasterek albo miarką do odmierzania leków w
              płynach. Odparzenie, które nas dręczyło prawie 3 tyg. (pojawiałao się i
              znikało), zniknęło chyba już na dobre - pomógł tormentiol. Mała próbuje
              samodzielnie stać i poruszać się przy meblach. Siedzenie i leżenie jej się już
              znudziło. Najchętniej cały dzień chodziłaby. Mój kręgosłup jest zagrożony.
              Ponadto nauczyła się robić "brawo-brawo" i "nie,nie" - śmiesznie kręci głową.
              Wystarczy, że się powie "nie wolno", albo "nie ruszaj" (ostatnio najczęściej
              powtarzane słowa w naszym domu), zatrzymuje się i kręci łebkiem. Kot w stresie.
              Do tej pory te słowa były kierowane tylko do niego. Leży sobie spokojnie, nic
              nie robi, a słyszy "zostaw", "tam nie", biedaczek jest zdezorientowany...
              Ja będę nad morzem od 26 lipca do 8 sierpnia w Łebie, więc gdyby była planowany
              jakiś zlot to będę bardzo zainteresowana.
              Witka, nie zdążyłam pogratulować powrotu do domu. Mamy nadzieję, że to pierwszy
              i ostatni taki wypadek. Trzymajcie się cieplutko i bądżcie zdrowi!!! Jeśli
              chodzi o pocenie się, to u WuWu to samo. Zwłaszcza w nocy, albo przed
              zaśnięciem.
              Długi weekend spędziliśmy w domu ciężko pracując, czego WuWu nam nie ułatwiała.
              Była okropnie marudna, jak nie ona. Już myślałam, że to te zęby - piątka w buzi
              i kąsała bestia, ale w dalszym ciągu zero. Te jej zęby to już mi się po nocach
              śnią i coraz bardziej realistycznie. Czasami, aż się zastanawiam, czy mi się
              sniło, czy rzeczywiście coś tam się pojawiło. Jak jej wyjdzie w końcu ten
              pierwszy ząb to chyba się upijęsmile. Jak już pisałam długi weekend spędziliśmy w
              domu, ale za to tydzień wcześniej, w czwartek wyjechaliśmy do moich
              wczasujących się rodziców do Suśca. Pogaoda była piękna. Zaliczyliśmy moc
              atrakcji: WuWu głaskała małą gąskę, kurczaczka (grafitowego, nie żółtego),
              widziała jeża, małego dzięcioła, została polizana przez psa znajomych i kapała
              się w miednicy na dworze - nie można jej było później wyciągnąćsmile. My z Adamem
              pojeździliśmy na rowerze - pierwszego dnia 30 km, w ty 10 przez las. Biorąc pod
              uwagę, że na rowerze jeździłam ostatni raz z 7 lat temu, to byłao dala mnie
              duże osiągnięcie. Jak dojechałam już do domu to miałam ochotę połamać ten
              rower, albo chociaż przynajmniej kopnąć. Ale złapałam bakcyla więc chyba
              zakupimy sobie rowerki.
              Javert, ja po wakacjach też biorę się za szukanie jakiejś super-niani dla WuWu.
              Nie wiem jak to będzie. Jestem zmęczona, czasem narzekam, ale nie wyobrażam
              sobie pozostawinie swojego ukochanego dziecka z obcą babą. Aż mi się smutno
              robi...Ja to jestem taka mama-kangur, wszędzie z dzieckiem. Ale dobrze mi z tym.
              W środę wyjeżdżam do rodziców, więc sobie trochę odpocznę. Będzie cud, jak moja
              babcia da mi dotknąć WuWu. Ona kompletnego fisia na punkcie swojej prawnuczki.
              Wracam w sobotę więc spróbuję się odezwać.
              Całujemy Was Mocno.
              Agata i WuWu

              • magda6811 STEF już jest... 14.06.04, 16:59
                ...na okładce. Poza typowa, jakby chciał z niej szybko uciec (własnie uciekał z
                planu).
                Wasze opowiesci o brojących dziaciach bardzo mnie podbudowują. Basi o znajomym
                chłopczyku i WINNIE o Wuwu - nic dodać nic ując, nie muszę już sama pisać. U
                nas zamiast zestresowanego kota jest siostra, której też się obrywa, jak już
                razem zaczynają swirować. Zamiast górnych jedynek pojawiła się jedna dwójka i
                od razu noce lepsze. Teraz też już tylko 2-3 budzenia a jednej nocy ZERO!
                WINNIE - synkowi mojej przyjaciółki pierwsze zęby wyszły po 1 urodzinach. Nie
                przejmuj się, przynajmniej nie dziurkuje wielu nadających się do tego
                przedmotów. Stef ostatnio zgryzał kabel od golarki!!!
                Zaczynam mysleć z lękiem o pobycie w Kuźnicy - wprawdzie żadne z Wrześniątek
                nie wpadło dotąd na pomysł jedzenia piasku, ale Stef może tu być pionierem. I
                co ja biedna zrobię sama przez 3 tygodnie?!
                JAVERT - w sprawie opiekunki zdaj sie na intucje swoją i męża. Chyba nie ma tu
                żadnych mądrych rad. Nie dziwie się, że matka czwórki dzieci podaje żelazną
                stawke finansową i nie spodziewam się, że szuka tej pracy dla przyjemności i
                kontaktu z dziećmi. Nie wyklucza to jednak tego, ze mogłaby to robic bardzo
                dobrze. Wadą bardzo młodych dziewczyn jest natomiast to, że na ogól jeszcze nie
                wiedzą, co będą dalej robic - uczyć sie, stuiować, szukac lepszej pracy,
                męża... Ja od wrzesnia będę szukać pełnoetatowej, bo moja (młoda właśnie) ma
                jakiś wyjatkowo ciężki rok na studiach. A to wszystko kosztem dziecka, które od
                nowa musi potem przyzwyczajac się do zmian. Chyba najlepsza w średnim wieku, co
                to przynajmniej dwa lata popracuje w jednym miejscu.
                Całusy, pa
                • martael Re: STEF już jest... 14.06.04, 19:40
                  Cześć,
                  To jeszcze raz ja (muszę nadrobić wakacyjne straty w lekturze forum i w pisaniu
                  listów smile) Wróciłam właśnie ze spaceru i w żadnym z kiosków nie było jeszcze
                  lipcowego "Dziecka" - w jednym stało jeszcze czerwcowe... Tak więc Stefa zobaczę
                  dopiero jutro sad
                  Magdo - my jedzenie piasku mamy już za sobą - normalka. Pomimo naszych starań w
                  Guciowym brzuszku przyjechało do Warszawy kilka garści tego smakołyku.
                  Przypomniała mi się jeszcze Guciowa nieprzygoda "ze spadnięciem" (jedną poważną
                  z twardym lądowaniem na chodniku mamy już za sobą - na szczęście skończyła się
                  niegroźnie) Nasza druga historia wyglądała tak: W Białymstoku Gucio spał ze mną
                  - od ściany. Niestety łóżko miałam tak ustawione, że była wolna przestrzeń od
                  góry - ponad głową. I właśnie tędy nocą "wyszedł" mój syn. Nie wiem jak on to
                  zrobił (pamiętajcie, że ten zbój jeszcze nie raczkuje i nie pełza świadomie, ale
                  kiedy się obudziłam (instynkt, bo co innego) moje dziecko SIEDZIAŁO twarzą do
                  łóżka - jakieś pół metra niżej i kiwało się właściwie przez sen. Wzięłam go
                  śpiącego z podłogi, z duszą na ramieniu obmacałam, czy cały, nie obity i nie
                  połamany i ufffff - zasnęliśmy oboje.
                  Niestety Gucio chba choruje na dobre. Do katru dołączyły kaszlnięcia i
                  chrumkoty. Jutro pcham się do lekarza jak nic - dzisiaj wyobraźcie sobie
                  odprawiono mnie z kwitkiem - wolne terminy wizyt dla dzieci chorych są dopiero
                  we środę. Tylko z katarem pchać się nie będę. Katar+kaszel=pcham się.

                  Pozdrawiam,
                  Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                  Gutek-mały łobuziak
                  • ewa237 Re: STEF już jest... 14.06.04, 20:44
                    Czesc,
                    Ja też szukałam dzisiaj "Dziecka" w kioskach ale jeszcze nie ma. Widziałam Stefa
                    tylko po powiększeniu okładki na stronie internetowej i rozbroił mnie tym swoim
                    łobuzerskim uśmiechem i pozą. Słodko wygląda w tym kapelusiku i w portkach z
                    szelkami. Fajny z niego łobuziak. Magda, jeszcze raz gratuluje.

                    Przewijanie i ubieranie to u nas też droga przez męke, zawsze musze znależć
                    jakiś pomocny przedmiot do zajęcia nim Maćka. Upadki z wysokości to Maciejka
                    zaliczył juz dwa. Pierwszy to był z naszego małżenskiego łóżka ale poza niezłym
                    hukiem i płaczem nic mu się na szczęście nie stało. Drugi raz zaliczył jak
                    zsunął się z rozłożonej wersalki (spał ze mną od ściany) przez przerwę bez
                    oparcia i zanurkował pod wersalkę. Strasznie się przeraziłam bo obudził mnie
                    płacz a w pierwszej chwili nie wiedziałam gdzie mi Maciek zniknął. Tym razem też
                    skończyło się tylko na płaczu ale razem z Guciem mogą sobie podać rączki.

                    Nie mamy jeszcze sprecyzowanych planów wakacyjnych ale po lekturze Waszych
                    postów nabieram coraz większej ochoty na nasze polskie morze. Właśnie kusi mnie
                    ten piasek na plaży i reakcja Maciejki. To może być fajne.

                    Viola (Witka06) - widzisz jaka ta Warszawa mała, teraz mi się przypomina że
                    kiedyś pisałaś o chrzcie Dimki na Śląsku. Chodziło mi po głowie żeby Cię o to
                    zapytać ale w końcu zapomniałam.

                    Martoel, gnaj do lekarza bo katarki są zdradliwe.

                    Pozdrawiam Was cieplutko


                    • gagarin3 Re: STEF już jest... 15.06.04, 10:08
                      Witajcie kochane mamusie. Zaraz wyruszam na polowanie na Stefa smile)) U nas
                      niestety biegunka... Piotrek na szczęście czuje się dobrze, nie ma temperatury i
                      apetyt niezgorszy. Tylko to ciągłe przewijanie. W normalnych warunkach to
                      czynność niemal ekwilibrystyczna, a teraz... Szkoda gadać. Przewijak powędrował
                      do lamusa ponad dwa miesiące temu, bo służył do wszystkiego, tylko nie do
                      przewijania. Ja po prostu ganiam za moim dzieckiem z pampersem po całym domu,
                      pupę myję pod bieżącą wodą, bo w przeciwnym razie mieszkanie byłoby upstrzone
                      zawartością pieluszki... Brrr... My na długi weekend zostaliśmy w domu, ale
                      mimo to było cudownie. Wylegiwaliśmy się we trójkę, chodziliśmy na długie
                      spacery, do kina, celebrowaliśmy wspólne posiłki, a czas sączył się leniwie...
                      Niestety nastał poniedziałek i wspaniałą atmosferę diabli wzięli... Ale nic to,
                      jeszcze trochę i wyruszam na wakacyjne wojaże. Marzy mi się, żeby całą letnią
                      kanikułę spędzić poza domem, a dzięki temu, że mam trzech braci, którzy
                      mieszkają w różnych miejscach, może się to udać.. Nad morze też się wybieramy,
                      ale w połowie lipca, więc nie uda mi się z Wami spotkać... Najbardziej obawiam
                      się tego, jak Piotruś zniesie podróż. W rachubę wchodzi jedynie jazda nocą...
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      • gonianna Re: STEF już jest... 15.06.04, 14:31
                        Witajcie!
                        Jeszcze nie widziałam Stefa, ale za chwilkę zajrzę na edziecko, a potem... do
                        kiosku!
                        Weekend spędziłam cudownysmile)) Jeszcze nawet trochę energii mi zostało! Byliśmy
                        u moich rodziców. Sprzedali swoje mieszkanie i mieszkają chwilowo (szukają w
                        Poznaniu) u znajomych. Oni mają ogromny dom (ok.700m kw powierzchni!!!) z
                        pięknym ogrodem, nad samiutkim jeziorem koło Szczecinka. Moje główne zajęcie
                        przez 4 dni, to wylegiwanie się na tarasie z widokiem na rzeczone jezioro, od
                        czasu do czasu jakieś jedzonko dla Krzysia. Szkoda mi tylko, że tatuś Krzysia
                        musiał jechać z powrotem do pracy, ale wrócił do nas w sobotę. A Krzyś - cały
                        szczęsliwy!!! Babcia z dziadkiem, przyszywana babcia z przyszywanym dziadkiem
                        (ci znajomi), psy, kot, mnóstwo roślin... Apetyt, podobnie jak u JASKO MAMY,
                        zupełnie niewiarygodny!!! Po obiadku zjadał ze smakiem cały słoiczek owoców!!!!!
                        Najszczęśliwszy był jak pozwoliliśmy mu pogłaskać kotka. Pogłaskać, to chyba za
                        dużo powiedziane- złapał go oczywiście za uchosmile Kot był baardzo cierpliwy.
                        Z przewijaniem cieżko, ale walczymy wytrwale i w końcu udaje się jakoś narzucić
                        pieluszkę na małą pupęsmile
                        Widać już 4 jedynki - ta ostatnia właśnie wyszła, jeszcze widać krew na
                        dziąsełkusad Nocki już troszkę lepsze, ale nadal śpi z nami.
                        Wczoraj udało nam sięzrobić parę fotek na baseniesmile A dziś byłam poszaleć na
                        zakupach - głównie dla Krzysia. Te ciuszki są takie cudne, że jeśli nie
                        wszystkie, to przynajmniej połowę bym kupiła, jeśli by mnie tylko było stać!
                        Krzyś płakał i marudził prawie cały czas, aż wzięłam go na ręce i wtedy zasnął
                        z główką na moim ramieniusmile)) Bardzo to było kochanesmile)))))))) Ale wynika z
                        tego, że Krzys nie lubi i chyba nie umie zasypiać sam. Bardzo go męczy
                        zaspianie nawet na spacerze w wózku - krzyczy, płacze, aż zmęczony w końcu
                        zasypia. Tak, jakby bał się tracić czas na spanie i zawsze walczy.
                        A nasze wakacje tuż, tuż. 24 czerwca wyruszamy w trójkę do Pogorzelicy, a potem
                        do Darłówka już bez taty, ale za to z dziadkami. Znów sobie odpocznęwink CAŁY
                        miesiac nad morzemsmile)) Już się nie mogę doczekać. Jeśli będziecie w tym czasie
                        gdzieś w okolicy, to dajcie znać.
                        Najważniejszego nie powiedziałam! Byliśmy w odwiedzinach u prababci, Krzyś
                        widział ją ostatnio na Wielkanoc. Zobaczył ją teraz i ... od progu w ryk.
                        Bardzo płakał, nie mogłam go uspokoić, nawet cycuś nie dał radysad Dopiero po
                        jakiejś godzince pozwolił się dotknąć prababci za rączkę. Na drugi dzień
                        poszliśmy do cioci, której w ogóle jeszcze nie widział - i, ta sam sytuacja!
                        Czy wasze maluchy robią takie rzeczy? Ciekawe jest, że obcym ludziom np. w
                        sklepie rozdaje uśmiechy i nie robi nawet podkówki!
                        MARTAEL - chuchaj i dmuchaj na Gucia! Dopchałaś się?
                        JAVERT - współczuję, ale i zadroszczę wam tej opiekunki (jak już ją
                        znajdziecie!). Nie chciałabym zostawić Krzysia z kimś obcym , tak jak WINNIE,
                        ale z drugiej strony ile luzu... Nawet jeśli będziesz pracować.
                        WITKA06 - Krzys też bardzo sie poci, szczególnie przy karmieniu; no i przy
                        zabawach-szaleństwach oczywiście!
                        GAGARIN - też obawiamy się jazdy nad morze. Szczególnie po ostatnim powrocie od
                        dziadków (170km). Krzyś zamiast zasnac i obudzić sieu celu, jak niejednokrotnie
                        juz robił - całą drogę krzyczał, płakał, piszczał, zawodził...cały repertuar!
                        Miał króciutkie przerwy, jak wyciagałam nową zabawkę z torby (wyjęłam
                        wszystkie!). W końcu przesiadłam się do niego do tyłu, ale to też nie pomogło.
                        Wreszcie przy czytaniu książeczki, zmęczony i spocony zasnął w momencie jak
                        mijaliśmy tablicę Poznań (dobrze, że od tablicy do domu jest jakieś pół
                        godziny, to troche się zdrzemnął).
                        Wytrwałości w bawieniu i przewijaniu na cały tydzień dla wszystkich Mam!
                        Całusy dla Oli i jej Mamusi!
                • winnie77 Re: STEF już jest... 15.06.04, 14:19
                  halo,

                  O dziwo, tu ja ponownie! Wszystko przez to, że Adam się przygotowuje do jakichś
                  targów i nie ma czasu na przesiadywanie przy komputerzesmile. Jutro wyjeżdża do
                  Mikołajek. Miałam cichą nadzieję, że zabierzemy się z nim, ale niestety nie ma
                  takiej możliwości. Stąd mój wyjazd do rodziców.
                  Magda, gratulacje!!! Co prawda nie mam jeszcze gazetki ze Stefem w roli
                  głównej, ale zajrzałam sobie do internetu. Ah te oczy, ten wzrok...Kobitki
                  chyba będziesz od niego kijem odganiać. To się będzie działo jak pójdzie do
                  przedszkola...Jeśli chodzi o jedzenie piasku, to chyba zależy od indywidualnych
                  preferencji kulinarnych bobasa. WuWu jest stałą bywalczynią piskownic, ale
                  jeszcze jej się nie zdażyło. Sypanie piachem, przekładanie z rączki do rączki,
                  częstowanie innych dzieci i mamy - jak najbardziej. Ale jedzenie-nie. Chyba, że
                  nie przyuważyłam Besti...W sprawie ząbków, to rzeczywiście, nie rozważyłam
                  negatywnego aspektu posiadania wyżej wymienionych przez WuWu.
                  Martael, zazdroszczę Ci zbawiennej nieobecności komputera podczas nadmorskiego
                  wypoczynku. Obawiam się, że w naszym przypadku to nie możliwe. Wszystko przez
                  rozwój techniki i wynalezienie tak zwanych komputerów przenośnych, którego
                  jesteśmy posiadaczami. Poza tym jadą z nami brat Adama-Maniak Komputerowy
                  Junior z dziewczyną i również komputerem przenośnym. Będą sobie przesyłać DANE
                  przez porty podczerwieni, porównywać karty graficzne...Jedyna nadzieja, że uda
                  nam się z Moniką zawiązać jakiś Antykomputerowy Front.
                  W kwestii jedzenia to mam wrażenie, że moje dziecko ma wyłączony w mózgu
                  ośrodek sytości i działający ze zdwojoną aktywnością ośrodek głodu. Kolcja
                  składa się np. z dwóch bananów i mleka w ilości 250-350 ml. Pochłania to w
                  ok.40 min.-przerwa na spacer po domu i chwilę zabawy (w międzyczasie przegryza
                  chrupki kukurydziane). WuWu najbardziej podoba się na korytarzu, tam jest szafa
                  z lustrem. Nie może się nadziwić swojemu odbiciu. Gada do niego i wali w lustro
                  łapkami. Czasami zagląda za winkiel, czy nie ma tam kogośsmile.
                  Czy Wasze dzieci też bawi upuszczanie (wyrzucanie) róźnych przedmiotów. Ona
                  upuszcza ja podnoszę, ona znowu upuszcza, ja znowu podnoszę...Za każym razem ma
                  minkę pt. "ale ze mnie niezdara, upuściłam zabawkę, gdzie ona teraz jest, czy
                  ktoś mi może pomóc, sama nie dosięgnę".
                  Aha, przyponiało mi się. W kwestii przewijania, w przypadku kupy, zanim rozepnę
                  pieluszkę, pozbawiam WuWu skarpeteksmile.
                  Gagarin, życzę szybkiego pozbycia się biegunki. Wiem coś na ten temat.
                  My chyba wyjedziemy nad morze rano. Noc odpada. Mała nie lubi jeździć po
                  ciemku. Poza tym ona rano lubi pospać. Budzi się, jest aktywna przez jakąś
                  godzinę i robi się senna. Mam nadzieję, że większość drogi prześpi.Z
                  doświadczenia wiem, że napewno jakieś ok. 3,5 godz. uda nam się przejechać bez
                  zatrzymywania (3godz. snu i 30 min. zbawiania). Ale gdzieś będziemy się musieli
                  zatrzymać na odpoczynek i jedzenie.
                  No nic kończę idę coś zjeść i pić wodę. Coś ostatnio jestem nienajedzona.
                  Pozdrawiamy Cieplutko Wszystkie Mamusie
                  Agata+WuWu

                  • winnie77 Re: STEF już jest... 15.06.04, 14:51
                    Jestem wyrodną matką. Psioczę na swoje Jednyna Dziecko, a sama właśnie zjadłam
                    4 kromki chleba i puszkę sałatki z makreli (pycha) - jestem po bardzo obfitym
                    śniadani, które konsumowałam o godz.11, i wiecie co...jeszcze bym coś zjadłasmile.
                    Na szczęście już niedługo czeka mnie obfity obiadsmile!!!
                    Agata+WuWu (aktualnie w stanie spoczynku)
                    • jasko_mama Re: STEF już jest... 15.06.04, 22:07
                      Hej!
                      Właśnie dziś listonosz przyniósł „Dziecko” - Magda Stefanek świetny! Super
                      zdjęcie! Amanda od razu chciała go pocałować (hihi) smile, ale jej wytłumaczyłam,
                      że to tylko zdjecie i może kiedyś będzie miała okazję to zrobić w realu wink
                      Gonianna co do strachów to u nas różnie. Teraz jest nieźle, ale gorzej było
                      jakieś dwa miesiące temu-potrafiła zrobić podkówke nawet tacie po powrocie z
                      dwudniowej delegacji sad Ale rzeczywiście na obcego nigdy sie tak naprawdę nie
                      rozpłakała, może to taki żal dziecka, że widzi kogoś kochanego za rzadko?
                      Z poceniem sie u Amandy nie jest najgorzej, po prostu za mamą jest ciepłolubna –
                      mi jeszcze nigdy nie było za ciepło, no może przesadzam, że nie było, ale
                      napewno nigdy nie narzekałam, że mogłoby byc zimniej. A małe kropelki potu
                      pojawiaja jej sie czasami na nosku, najszybciej jak marudzi.
                      Co do podróżowania to Mała świetnie znosi jazdę samochodem. Po 15 min zasypia i
                      potrafi spać nawet cztery godziny ciągiem, więc podróż 350 km pokonujemy bez
                      większych problemów (z jedną przerwa na posiłek). We wrzesniu sprawdzimy czy
                      równie dobrze toleruje latanie samolotem. Lecimy do naszej przyjaciólki, która
                      serce oddała Włochowi i teraz mieszka na Sardynii. Będziemy lecieć ok. 2,5
                      godz., ale z Niemiec, bo od nas nie ma bezpośrednich samolotów, więc jeszcze
                      musimy wczesniej dotrzeć do Hannoweru. Ale za to po podróży dwa tygodnie
                      byczenia się na plaży i kąpieli w ciepłym morzu... Już się ciesze na te
                      wakacje smile))
                      Agata, a może jeszcze chce Ci sie ostatnio bardzo spać? Wilczy apetyt i
                      wzmożona potrzeba snu to wróży kolejnego potomka... smile

                      pozdrowionka
                      Basia
                  • agaga1 Re: STEF już jest... 16.06.04, 01:28
                    w telegraficznym skrocie:
                    1. żyję i bardzo mi brakuje uczestnictwa w forum sad
                    2. wyjeżdżam ale jak wrócę napisze
                    3. bartek wciąż rehabilitowany, od 3 tyg jeżdżi konno
                    4. nie spieszcie się z rodzeństwem dla Wrześniaczków - poczytajcie wątki :
                    jedno po drugim na edziecku i podobny na emamie - ja niestety przeczytałam za
                    późno
                    5. bartek waży już 7760 i niedługo podwoi wagę urodzeniową
                    6. wciąż uczulony, nie karmię już sad, jada nutramigen
                    7. jest większym diabełkiem niż Misza, jak to możliwe !?
                    8. dla maluszków z problemami stópek bo niskie napiecie miesniowe - polecam
                    szczotkowanie stop
                    9. kiedys zaczełam coś pisać o zabezpieczeniu mieszkania - dołączam, choć jest
                    to nieskładne , niedokończone i dlugasne ale może komuś się przyda
                    10. mam duuuuże problemy z choopem sad
                    11.POZDRAWIAM !!!


                    agnieszka


                    ZABEZPIECZENIA. Temat rzeka, jakże mi bliski. Moje chłopaki nieustannie
                    stawiają nas przed nowymi wyzwaniami. Podzielę się moimi doświadczeniami
                    zdobytymi dzięki Miszy.
                    KSIĄŻKI, PŁYTY. Znam dwa rozwiązania – to z odwróceniem regałów nie przyszło
                    mi do głowy, ale pewnie dlatego, że u nas regały są bez ścianek tylnych .
                    Rozwiązanie numer jeden polega na ułożeniu bardzo ciasno „na ścisk” książek na
                    półkach, czy to w rzędach czy metodą „na kupkę” (to polecane dla dużych
                    wydawnictw typu albumy). Książki brzegowe- bezpośrednio przylegające do regałów
                    powinny posiadać zdecydowanie porowate powierzchnie okładek. Wszystkie z
                    gładkimi obwolutami wciskamy w środek. To ciężka praca umysłową i fizyczna
                    dopasować książki tak by stanowiły mur nie do ruszenia. Solidne wykonanie tych
                    czynności na jakiś czas powinno powstrzymać Wszędobyłka od konsumpcji
                    literatury dla niego nieodpowiedniej. Podobnie można uczynić z płytami CD
                    rezygnując ze specjalnych stojaków, tylko że tu sukces jest raczej zjawiskiem
                    krótkotrwałym. Ale kiedy już nasz smyk poradzi sobie rozbrajaniem skrzętnie
                    przez nas przygotowanej konstrukcji pozostaje tylko jedno. Cieszyć się, że
                    nasze dzieci nie mają skrzydeł i do czasu osiągnięcia przez nie jako takiej
                    karności, nie sięgną na wysokość 1,5 metra. Cieszyć się, że do zagospodarowania
                    pozostaje jakiś metr. Przemeblowania dają przecież tyle radości. Tak więc
                    drugie rozwiązanie sprowadza się do akceptacji natury Wszędobyłka. Niby nic a
                    jednak tak trudno czasem rozstać się z od lat zbieranymi bibelotami, które pod
                    sufitem nie prezentują się już tak efektownie. Szczęśliwie jednak są to
                    przedmioty trwałe i mogą poczekać na lepsze czasy.
                    REGAŁY. Misza zwalił raz telewizor, raz komodę. Dlatego też meble o lżejszej
                    konstrukcji typu: komoda zostały przykręcone do ścian. Mocuje się je tylną
                    ścianką do ściany. Sprzęt ruchomy mocujemy do mebli za pomocą sznurków lub
                    takich plastikowych zacisków, z których robi się obręcze (takie plastikowe 4cm
                    plemniki z dziurkami w łepkach przez które przeciąga się ogonki i obręcz
                    gotowa). Urządzenia rtv mają zazwyczaj ażurowe elementy na tylnych ściankach i
                    tak podpina się sznurek lub obręcz. Można tez stosować dwustronne taśmy
                    stosowane do podklejania wykładzin. Nimi można mocować sprzęt do mebli ale i
                    obrusy do stołów.
                    NAKŁADKI NA KANTY STOŁÓW – próbowaliśmy wielu, Misza wszystkie ściągał i używał
                    jako gryzaków. To tego jednak nadają się świetnie.
                    ZABEZPIECZENIA DO KONTAKTÓW - polecam te płaskie, kiedyś kupiliśmy wypukłe i
                    Misza dość szybko sobie z nimi poradził używając prostych narzędzi.
                    ZAPIĘCIA PASÓW W FOTELIKACH – Misza długo nie sziedzial , nie chodził ale
                    szybko nauczył się rozpinać pięciopunktowe pasy w fotelikach Renolux i Romer.
                    Obwiązuje się takie zapięcia apaszką na czas uwięzienia i sprawa załatwiona.
                    Misza do tej pory nie pokonał zabezpieczeń z fotelików Maxi Cosi . Solidna
                    firma.
                    SZAFKI, SZUFLADY, LODÓWKI. Uchwyty typu C można po prostu związać sznureczkiem.
                    Gdy tego typu uchwyty posiadają szuflady zabezpieczamy je za pomocą solidnych
                    listewek, które przekładamy przez wszystkie uchwyty. Uchwyty typu grzybek –
                    szafki i szuflady – świetnie sprawdzają się gumki do weków, do nabycia na
                    straganach i targach. Łatwość zdejmowania i zakładania. Na tyle rozciągliwa, że
                    pozwala na zrobienie szpary w drzwiach, by od góry wyrzucić coś do kosza na
                    śmieci. Uwaga – towar sezonowy, warto zrobić zapasy przed zimą. W szufladach
                    można też stosować utrudniające wysuwanie zwitki papieru.
                    Można oczywiście zakupić w IKEA na przykład, drabinkowe klipsy na szafki. Ale
                    niestety są one drogie a i we wroclawskim sklepie IKEA od pół roku niedostępne.
                    A szkoda, bo te właśnie klamry są niezastąpione do lodówek i klap od desek
                    sedesowych.


                    • zabuniek Re: STEF już jest...sliczny;-) 16.06.04, 12:11
                      Witajcie Babeczki!
                      Obejrzałam Stefka internetowo. Coś cudownego!!!!!!!!!! Magdo ale masz
                      łobuzerskie szczęście w domu!!! smile
                      U nas słonecznie i wesoło. Elena ma już kolejna 2 górne ząbki, może gryźć na
                      całego.
                      NA urodziny m€ża zrobiłam pierwszy w moim życiu tort – podany genialny przepis
                      Ulam na TORT ORZECHOWY DLA MŁODYCH MĘŻATEK, KTÓRY ZAWSZE SIĘ UDAJE (Przepis od
                      Pana z telewizji. Wypróbowany. (ulam77) – jest na naszej stronie wrzesień 2003 –
                      jeśli ktoś zainteresowany. I udało się!!! Tym bardziej, że tu taki nie znany.
                      Dzi€ki Agago za rady zabezpieczeń. Oj przyda się przyda.
                      Ja już żyję myślą o wyjeździe i odpoczynku przy Elenkowej Babci i Dziadkusmile!!!
                      Oj jak mi będzie dobrze!
                      • martael Re: STEF już jest...sliczny;-) 16.06.04, 18:18
                        Cześć,
                        Stefan RE-WE-LA-CJA. Wygląda naprawde cudnie. Ten jego rewelacyjny łobuzerski
                        uśmiech + skrzacikowy kapelusik smile))). Bomba.
                        A u nas niestety choróbsko na całego. Katar, chore gardło, oba uszka założone.
                        Aż dziw, że bez gorączki i przy dobrym apetycie. Oj Ewa miała rację, że
                        zdradliwe te katarki. Mój biedulek sad To jakiś wirus chyba cholera jasna, bo mi
                        też jakoś smutno i w gardle drapie.
                        Że też wcześniej nie czytałam tych przepisów z "wrzesień 2003"... Tort orzechowy
                        -pychota. A tak robię niestety (wyższa konieczność - święto wink) Tiramisu z
                        kartonika Gellwe. Łech pewnie będzie niedobre i jeszcze mi się spali. Aż trudno
                        pomyśleć, że kiedyś tak lubiłam gotować. No w sumie może raczej
                        eksperymentowałam niż gotowałam, a ojciec był moim hmmmm - moją grupą badanych
                        wink. Ale raczej nie narzekał. Raz tylko zwymiotował. Po zupie mlecznej z
                        kluskami i z vegetą (pamiętajcie: Nie łączyć!)
                        Żabuniek zazdroszczę Wam słońca. U nas znów wieje i pada sad
                        Agago - ja też dziękuję za te zabezpieczenia. Gucio na razie jeszcze się nigdzie
                        nie wybiera: ani na czworakach ani na nóżkach, ale majstrowanie przy zapięciach
                        od fotelików - jak najbardziej.
                        A ja ostatnio poczułam ogromną ochotę na zupę z dużą ilością ziemniaków. I kaszę
                        gryczaną i buraczki... Następnego dnia pobiegłam po test smile). Negatywny smile
                        Mały ssak widocznie wyssał ze mnie jakieś istotne mikroelementy (potas?) i stąd
                        te, jak to się mówi u nas na białostocczyźnie, "zachciewajki".
                        Agata jedz co sił nim znikniesz wink)), póki Cię Wuwu nie pochłonie wink

                        Pozdrawiam,
                        Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                        Gutek-mały łobuziak
                        • magda6811 Re: STEF już jest...sliczny;-) 16.06.04, 23:54
                          Dzieki Wam za wszystkie miłe słowa. Tak naprawdę to go nieźle na tym
                          zdjęciu "upiększyli" - kolorki, wygładzona skórka, błysk na ustach - mam
                          oryginał to widzę różnicę. To w sumie pocieszajace, nawet ze mnie mozna by cos
                          jeszcze komputerowym retuszem wykrzesać, ale cóz, chetnych nie widać.
                          AGAGA - rady na urwisów Fantastyczne! Dzięki, jako matka dziewczynki jestem
                          zielona w tym temacie! Nie znikaj na tak długo bo nam Ciebie brakuje!!! Napisz
                          jak wrocisz, czekamy!
                          AGATA - Ty możesz sobie jeść jeszcze więcej a i tak bedziesz miała figure
                          modelki! Ot nie ma sprawiedliwości na świecie. Ja już prawie nie karmię a za to
                          jem nadal, jak przy pełnodobowym karmieniu - efekty - +4 zbędne kg.
                          AGATO poproś męża żeby częściej odłączał się od kompa i sprawdzał porty
                          podczerwieni (zapowiedź działań wakacyjnych rewelacyjna!) bo Twoja aktywność na
                          Forum jest jak najbardziej pożądana.
                          GONIANNA - LĘKI - i na Stefa spadają od jakiegoś czasu. Zazwyczaj nieufność
                          budzą mężczyźni, bo kobiety wszystkie jego (Basiu przeslij zdjęcie Amandy, na
                          pewno chetnie jej całusa odda). Dzisiaj jednak zdażył się wyjątek. Pjawiła się
                          w naszym domu kobieta, której wystraszył się gwałtownie i panicznie. RYK nie do
                          wyobrażenia, zaczęły mu się trzęść rączki, zamknął oczka i cały się zaniósł
                          płaczem. Szybko go "uratowałam", ale nawet na moich rekach ciagle si ostroznie
                          wychylał i sprawdzał, gdzie jest powód jego traumy.
                          GAGARINIE - masz rację wybierając noc na podróze. Tez tak robilismy z Agatą.
                          Wszystko dobrze, dopóki podróz ma trwac kilka godzin. W sierpniu zamierzamy
                          jednak pokonać dłuższą trasę i nie ma wyjścia, musimy spedzić w samochodzie 24
                          lub 2 razy 12 godzin. Zaczynam drżeć na samą myśl. Opis przewijania Piotrusia
                          nieco pokrzepił moje serce, bo już myslałam, ze tylko mnie los tak pokarał...
                          GAGARINIE - my bedziemy nad morzem w połowie lipca, tak, jak Wy, tylko wybrzeże
                          strasznie długie - my wybralismy Kuźnicę na Helu.
                          MARTAEL - trzymaj się dzielnie, dobrze, ze Gucio je... Niedawno Stefmial katar
                          i właśnie zapalenie ucha. Gorączka, płacz, niespanie - horror. Obyło sie bez
                          antybiotyku, ale Bactrim trzeba było podać. Przyznam, że uwielbiam ten lek.
                          Tyle razy uratował Agatę przd antybiotykami. Pytajcie zawsze lekarzy, jesli
                          bedą proponować juz strong-leczenie, czy nie wystarczyłby Bactrim...
                          Pa, Magda



                          • gonianna nowe zwyczaje 17.06.04, 14:25
                            Próbowałam zacząć od brzegu i ... jestem gdzieś w środkusad Nie wiem, jak to
                            się robisad
                            Nie będę przepisywać postu. Jak macie ochotę poczytać, to zapraszam kawałek
                            wyżej. Tytuł ten sam.
                            • gonianna Re: nowe zwyczaje 17.06.04, 15:19
                              ciąg dalszy poprzedniego postu (jakieś 20 postów wyżej mi się wpisał)
                              Nie wiem, czy dobrze robię. Krzyczał i płakał przez GODZINĘ!!!! A mi łzy
                              leciały jak grochy. Serce mi sie kroiłosad(((( To było chyba najgorsze
                              przeżycie, jakie pamiętam!
                              Na szczęście zasnął. Nie mogę się doczekać, jak się obudzi. Tak go wyściskam...
                              Mam tylko nadzieję, że następnym razem będzie łatwiej. Jeśli w ogóle będzie
                              jakiś następny, nie wiem czy dam radę...
                              Może dać spokój i spać razem z maluszkiem? Sama już nie wiem
                              • gonianna Re: nowe zwyczaje 17.06.04, 18:38
                                Znowu ja.
                                Nie doczekałam się! Tak go dokłądnie i długo przykrywałam, aż się obudził.
                                I wiecie co? Odpuszczam sobie! Niech śpi z nami, zasypia przy cycusiu wtulony w
                                mamęsmile Jeśli dzięki temu jest szczęśliwy i czuje się bezpiecznie, to niech tak
                                bedzie. Może za jakiś czas znów spróbuję, a może sam wcześniej będzie chciał
                                spać sam?
                                Strasznie cierpiałam, jak krzyczał. Teraz mi się polepszyło. Krzyś po drugiej
                                drzemce (zasypiał przy cycusiusmile) obudził się i jest uśmiechniety i wypoczęty.
                                I tak niech zostanie.
                                I wasze maleństwa niech też bedą uśmiechnięte!
                                Buziaki dla naszych kochanych wrześniaczków:0)
                                Gosia
    • sabina74 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.06.04, 21:54
      Witajcie Kochane Wrześniówki!
      Dawno nie zaglądałam na to forum. Po prostu nie mam za bardzo czasu. Będę
      musiała nadrobić zaległości, gdy tylko zakończę ten mój doktorat, który się
      ciągnie za mną straszliwie, a wszystko to dlatego, że trudno mi pogodzić
      wszystkie obowiązki. Cieszę się, ze już go złożyłam i jest własnie u
      recenzentów, a ja przygotowuję się do egzaminów. W ten poniedziałek zdaję
      filozofię i j. angielski. Chodzę w domu jak bomba zegarow. Mąż mówi, ze ciężko
      ze mną wytrzymać i nie może się doczekać kiedy skończy się ten koszmar. A mój
      Kubuś to żywe srebro. Strasznie rwie się na nóżki, uwielbia siedzieć ze mną w
      oknie i patrzyć jak drogą jadą samochody, krzyczy wówczas niemiłosiernie. Wciąż
      karmię go piersią, w związku z czym niestety nie potrafię odzwyczaić go od
      spania z nami w jednym łóżku. No, ale i my się do niego przyzwycziliśmy. A mnie
      (tzn. moje cycusie) tak uwielbia, ze jak usiądę koło niego w ciągu dnia, rwie
      rączkami moją bluzkę i się do mnie tuli. Mam nadzieję, że wkrótce dołączę do
      Was i będę częściej tu zaglądać. Pozdrowienia dla Was wszystkich, a szczególne
      dla Javert, która się o mnie pytała w którymś tak poście.
      • ewanka Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.06.04, 08:46
        Witam wrześniowe mamy!
        Zaglądam tu po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie ostatni. Sama jestem mamą
        wrześniowej dziewczynki - Jagódki (14.09.2003). Jagusia rośnie ślicznie, razem
        dzielnie pokonujemy trudności z jedzeniem zupek przecierowych (przez pewnien
        czas wchodziły do buzi tylko i wyłącznie jeśli na początku łyżeczki było
        ukochane przetarte jabłko, najpierw wciągała jabłko i z rozpędu też odrobinę
        zupki - nie muszę dodawać ile trwało karmienie...), podobnie jak jej rówieśnicy
        uwielbia wszystkie biegające psy, gołębie i dzieci.
        Mamy jednak jeden problem i to właściwie skłoniło mnie do napisania tego postu.
        Może któraś z Was miała podobne przejścia i mogła by mnie podtrzymać na duchu.

        Zaczęło się wszystko z tydzień temu. Jagusia zaczęła mocno wymiotować po
        wieczornym karmieniu. Zwróciła wszystko co zjadła chyba z ostatniego tygodnia,
        strasznie przy tym się napłakała i namęczyła, a my razem z nią. Zasnęła ok. 3
        nad ranem na moich rękach. Podejrzewaliśmy, że mogła zjeść kawałeczek ciastka -
        dosłownie parę okruszków. Albo kaszkę ryżową z Prosobee, którą dostała wtedy
        pierwszy raz. Następnego dnia wszystko było dobrze.

        Niestety wczoraj po południu sytuacja się powtórzyła z tym, że Jagoda miała
        jeszcze temperaturę - 39,8. Pojechaliśmy do szpitala na ostry dyżur, od razu do
        laryngologa, bo nasz rodzinny pediatra podejrzewał, że może to być związane z
        uchem. Na szczęście nie było. Temperatura przeszła po ok. 6 godzinach, podobnie
        jak wymioty. Zupełnie nie wiem co to mogło być. Lekarze też nie. Myślimy, że
        może to być związane z ząbkami - ma 2 na dole, ale wyszły bez
        takich "atrakcji". Na górze nie widać, żeby chciało cos rosnąć. Nic nowego nie
        dostawala do jedzenia, więc skąd to może być?

        Strasznie długi wyszedł ten post, ale krócej się nie dało.

        Pozdrawiam serdecznie!
        E.

        • irhel Witaj ewanka 18.06.04, 21:54
          Miło mi powitać nową emamę!
          ewanka nasze dzieciaczki urodziły się tego samego dnia. Mój Kacper o 4:30-
          ranny ptaszek.
          Pozdrawiam
          • magda6811 Witaj ewanka 18.06.04, 23:35
            Witaj, mój Stefek urodził się dzień później o 5.20.
            Opisywane przez Ciebie prolemy przechodził ostatnio synek naszych sąsiadów (10
            miesięcy) i dwoje dzieci przyjaciół (6 i 8 lat). Rozpoznanie to wirus, trzeba
            bardzo uważać, żeby dziecko się nie odwodniło przy takich brzusznych
            problemach. Wszystko wyglądało dokładnie tak, jak napisałaś ale u tych
            starszych dzieci jeszcze był kompletny zanik apetytu. Nie wiem, czy Twoja
            córcia też to miała?
            Pozdrawiam mocno, Magda
            • karolka_1 WRZESIEŃ 2003 :) 20.06.04, 10:45
              Witajcie Dziewczyny smile
              Wreszcie znalazłam chwilke spokoju...
              Od kiedy w poniedziałek zaczęłam rehabilitacje z Dominiką, nie pracuje a czasu
              mam o wiele mnien niż jak ganiałam codziennie do pracy sad
              Zastanawiam się czy straciłam już swoją umiejętnośc pedantycznego planowania
              dnia...Mam same zaległości począwszy od porządków w domu a na męzu kończąc...
              Co do rehabilitacji Dominiki: Jak już kiedys wspominałam pani neurolog
              zdiagnozowała u niej stopy końsko-koslawe. Wynik asymetrii, której nikt
              wcześniej nie zauważył, wzmożonego napięcia mięśni i juz sama nie wiem czego
              jeszcze sad
              Zła jestem strasznie bo tylu lekarzy ją padało, ja tyle razy pytałam o tą
              asymetrię i zawsze słyszałam, ze nie mam się czym martwić bo to norma rozwojowa
              i tyle...Takie tam lekarskie gadania sad
              Mniejsz już o to...Teraz mamy 10 zabiegów - wirówek wodnych, które mają
              zmniejszyć napięcie w nóżkach. Jesteśmy już po 4 zabiegach. Oprócz zabiegów w
              domu są masaże, ćwiczenia i raz w tygodniu basen. Efekt jest taki, ze Dominika,
              która dostała ostatnio chodzik-pchacz wedruje po całym mieszkaniu za tym cudem i
              jest szczęsliwa smile
              Widze jeszcze, że lewą stópką "zamiata" na boki a jak stanie to paluszkuje,
              jednak cały czas mam nadzieję, ze bedzie już duzo lepiej.
              Dziewczyny poradfzcie prosze jakie buciki kupić małej. Teraz ma naturino - są
              drogie, jednak ja kupuje zawsze z przeceny, któa w Poznańskich sklepach trwa
              cały rok i parakosztuje tyle co buciki Bartka. Czytałam na forum, ze Bartki mają
              ostatnio kiepską opinię - tylko kilka modeli ma atest żółtej stópki sad
              Zastanawiałam się nad bucikami ecco. Słyszałam o antylopach, tylko tych nie moge
              w Poznaniu znaleźć sad Kupując buciki musze cały czas patrzec na to czy piętka
              jest sztywna i czy mają odpowiednia wysokośc - za kostkę. Chciałam kupić jej
              buciki memo, ale oni mają rozmiarówke dopiero od roz. 20 sad
              MAGDO od początku tygodnia chodziłyśmy z DOminiką do kiosku i szukałysmy Stefa
              na okładce smile Piekny chłop Tobie rośnie smile Poza tym wspaniała pamiątka dla
              małego na przyszłość...Tez bym chciała, zeby Dominika jak mamusia miała wycinek
              z gazety ze swoim zdjęciem smile
              Ja taki posiadam. Ukazało się kiedys moje zdjęcie - rocznego malucha
              zajadającego wiosenną trawke na łące smile
              Eh, chyba zanosi sie na dłuższy post...przepraszam, ale mam tyle pytań do Was...
              1. Jak często wyparzacie butelki?? Ja jeszcze raz dziennie wsadzam wszystkie
              butelki do mikroafali i sterylizuje je. Niestety nad morzem nie bede miałą
              mikrofali i nie wiem czy bedę miałą ochote codziennie gotowac butelki sad czy to
              nie jest już pora na to, zeby zakończyc sterylizacje butelek??
              2. Jak teraz wyglądają posiłki dzieciaków?? Ile razy dziennie jedzą, no i ile
              mleczka piją smile
              3. Czy Wasze dzieci zaczęły swoje emocje wyrażac krzykiem lub różnymi innymi
              dźwiekami?? Dominika ostatnio strasznie sie złości, potrafi wtedy głośno
              krzyczeć. Jak jest zadowolona to piszczy z radości lub tak smiesznie wzdycha smile
              A z nowych umiejętności mojej córki: nauczyła pokazywac sie gdzie jest lampa,
              robi brawo-brawo i pokazuje jaka jest duża smile Z dnia na dzien mnie coraz
              bardziej zadziwia smile Boję sie pomyślec co będzie dalej smile
              Pozdrawiam Was serdecznie, życze udanej niedzieli i wspaniałego nowego tygodnia smile
              • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 :) 20.06.04, 22:58
                Hej!
                Witam po weekendzie! Oj bardzo sportowym - Liga Światowa siatkarzy, EURO 2004 i
                jeszcze Puchar Europy lekkoatletów, nie wiem jak Wy, ale ja sie bardzo
                pasjonuję sportem (no może najmniej piłką nożną), więc dużo czasu spędziłam
                przed telewizorem, ale nie żałuję, bo emocji co niemiara smile
                A tymczasem córci wyrosły dwa kolejne ząbki smile Dwie górne dwójeczki! Jak
                podrosną to będzie wygladać jak drakula!!! Na dole jedyneczki, a u góry
                dwójeczki – haha, dziwnie prawda? Ale najważniejsze, że prawie bezboleśnie,
                właściwie nie zauważyłam, kiedy sie wyrżnęły, tylko w sobotę przy przewijaniu
                jakoś mi mignęło, postukałam łyżeczką i są!!!
                Życzę Karolka powodzenia w rehabilitacji Dominisi, będzie ok. A z bucikami to
                jest mały problem, ja też myślałam o kupnie dla Amandy, ale wszystkie są za
                duże. Ona ma chyba 15, a najmniejsze rozmiary to 18. Podobno chicco robi
                mniejsze, nie wiem jakie są jakościowo, ale napewno nieprzyzwoicie drogie
                (najtańsze sandałki za 179, a sa i za 299!). Nie wiem czy już czas dla naszych
                dzieci na buciki? Chociaż niektóre z wrzesniaków juz dreptaja prawie
                samodzielnie, Amanda dopiero co doskonali samodzielne stawanie przy kanapie i w
                łóżeczku, a przemieszcza się dalej na pupie, chociaż ostatnio zaczyna
                interesować się czworakami! Mam nadzieję, ze jeszcze ruszy na czterech –
                wszyscy rehabilitanci sa zgodni to najlepsza pozycja, rozwija wszystkie partie
                mięśni i warto nakłaniać dziecko do raczkowania. Bardzo bym chciała, zobaczymy.
                Co do wyparzania butelek – właściwie Amanda z nich nie korzysta, więc nie mam
                tego problemu, ale myślę, że już można przestać. Zresztą Amanda bierze wszystko
                co jej wpadnie w ręce do buzi - gazety, klucze, siatki, słoiki ze swoim
                jedzeniem, łuski od cebuli wyciagniętej z szafki, paproszki, kurze z nowego
                dywanu... już nie mam siły jej wszystkiego zabierać. Na szczęście nie połyka
                tego tylko liże, ale zlizuje wszystkie zarazki, więc w takim układzie
                sterylizowanie czyściutkich naczyń nie miałoby najmniejszego sensu...
                A co do nowych umiejętności to Mała ciągle mnie zaskakuje. Wczoraj sie
                wzruszyłam, jak wzięłą wiaderko w jedną rękę, piłkę w drugą i tak szła pod
                stół, żeby tam wrzucić piłkę do wiaderka i sie tym bawić! Co prawda nie chce
                pokazywać kosi kosi, ani jaka duża, ale pokazuje oczko misia i jak jej sie chce
                robi papa. I jeszcze opanowała nową sztuczkę puszczania balonów ze śliny! Robi
                taki rybi pyszczek, mówi łał i wychodzi balon ze śliny! Nie wiem jak to
                wykombinowała, ja nie umiem...
                Zauważyłam, że zdrobnienie Duśka jest bardzo popularne. My tak mówimy na
                Amandę, Javert na Adrianę, ostatnio spotkałam też to zdrobnienie od Nadii i
                Wandy – uniwersalne prawda smile
                Sabina gratulacje skończenia doktoratu, czasami wątpię czy mi sie uda. Jedno co
                mnie trzyma to to, że mam stypendium i jak go nie napiszę będe musiała
                zwrócić sad Na szczęście mąż mnie wspiera i nakłania do bardziej
                systematycznych działań, więc może dam radę...
                A jedzonko ostatnio nieźle, tzn. zaczęłam dawać jej nowe smaki – rybkę
                gotowana, piers z kurczaka, truskawki, czereśnie (mniam!), tylko nie
                przesadzam, bo sie odzwyczai od słoiczków!, a mama jest wygodna smile Za to nie
                bardzo chce jeść kaszki, mleczne w ogóle – ma odruch wymiotny. Mleczko tylko z
                cycusia rano, wieczorem, w ciągu dnia raz, góra dwa, no i w nocy-koszmar
                trwa!!!, juz nie kontroluję czy było dwa czy cztery razy sad Czy to minie?
                zaczynam wątpić i przyzwyczajac sie do myśli, że przespane noce minęły jak
                Amanda skończyła pół roczku!
                Oj ja też bym bardzo chciała mieć dla Duśki pamiątkę w postaci okładki
                gazety!!! Zamierzam wziąć udział w nowym konkursie Dziecka i pstrykam małej
                same portrety!!! Ciekawe, może się uda?

                pozdrawiam
                Basia


                • gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 :) 20.06.04, 23:43
                  Witam serdecznie. Spędziłam kilka dni u rodziców i wracając myślałam, że będę
                  miała dużo do czytania, a tymczasem posucha... Ale rozumiem, że wolicie spędzać
                  czas na powietrzu... Brakuje mi jednak Żabuńka, B.Marty i mojej małopolskiej
                  bratniej duszy, czyli Enty. Kochane dziewczyny, co się z Wami dzieje? Oczywiście
                  witam serdecznie nową mamusię, a także Sabinę, która szczęśliwie powróciła na
                  łono naszego forum. Przy okazji szczerze podziwiam, brat mojego męża jest świeżo
                  upieczonym doktorem, kosztowało go to dużo pracy i wyrzeczeń, nie ma jednak ani
                  żony, ani dzieci, więc nie wyobrażam sobie,jak to można pogodzić smile Karolka,
                  czytałam kiedyś, że po pierwszym półroczu można butelki tylko wyparzać, ja co
                  prawda nadal sterylizuję w mikrofalówce (z przyzwyczajenia), ale na wyjeżdzie
                  mam zamiar w miarę możliwości przelewać wrzątkiem. Jeżeli chodzi o ilość i
                  objętość posiłków - u nas znowu kryzys. Piotruś po biegunce wyraźnie stracił
                  apetyt i kaszki ponownie są niejadalne. Dwa lub trzy razy dziennie pije mleko,
                  poza tym zjada mały słoiczek zupki i deseru. Uwielbia chrupki kukurydziane i
                  picie. Jak każdy rasowy niejadek najchętniej nie jadłby w ogóle, tylko pił i
                  pił. A co do odgłosów... Krzyki i piski są u nas na porządku dziennym, Piotruś
                  ma w swoim repertuarze jeszcze całą gamę odgłosów wyuczonych przez całą plejadę
                  dziadków, wujków i innych pociotków. Robi kosi-kosi i pa-pa, ale generalnie nie
                  jest zbyt chętny do tego, aby uczyć się takich nieprzydatnych rzeczy. Gdy
                  próbujemy go wyedukować w kierunku sroczki, co kaszkę warzyła, wyrywa rączki i
                  ucieka. Szkoda mu czasu na takie drobiazgi. Kiedy nie dostaje tego, na co ma
                  ochotę, albo nie chcę go wziąc na ręce, klęka i z głową skierowaną do podłoża i
                  płacze tak żałośnie, że serce się kraje...W burzliwy sposób wszedł w posiadanie
                  szóstego ząbka i coraz pewniej stoi na patykowatych nóżkach. Ja tam o żadnych
                  "okładkach" nie myślę, takie chude stworzenie ze spłaszczonym czołem nie ma
                  żadnych szans wink Ale dla mnie jest oczywiście najpiękniejszy... Zaczynam się
                  denerwować naszym wyjazdem. Najchętniej wszystko bym odwołała, ale mój brat na
                  mnie liczy. Perspektywa dwóch tygodni z Piotrusiem i moim niepełnosprawnym
                  bratankiem zaczyna mnie przerastać. Pozdrawiam Was serdecznie. Agnieszka
                  • gonianna Re: WRZESIEŃ 2003 :) 21.06.04, 00:25
                    Witajcie!
                    Za nami pracowity weekend - przygotowania do wyjazdu na wakacjesmile)) Wyjeżdżamy
                    w sobotę nad nasze morze, już nie mogę się doczekać a jednocześnie martwię się,
                    czy wszystko wezmę, no i o pogodę oczywiscie.
                    Krzyś zadziwia nas co dzień. świeci już wszystkimi jedynkami i przepięknie
                    gryzie nimi ukochane chrupki kukurydzianesmile Przemieszcza się po podłodze jak
                    Struś Pedziwiatr: pełza, podciąga się rączkami a nóżki wloką się za nim, albo
                    raczkuje - w zależnosci od nastroju. No i to, co lubi najbardziej - łapie się
                    wszystkiego, czego tylko się da i podciąga sie do stania. Jak już stoi, to
                    puszcza najpierw jedną rączkę... potem drugą rączkę... potem mijają 2-3 sekund
                    i BAM na dupkę (dobrze, że Pampers amortyzujewink) Uwielbia bawić się wszystkimi
                    rzeczami, które nie są zabawkami; chociaż zabawkami też nie gardzismile Każdej
                    zabawie towarzyszą piski i krzyki, których ani powtórzyć, ani tym bardziej
                    zapisać się nie da:0) Nikt ich małego nie uczył!!! Potrafi też domagać się
                    tego, czego chce i złoscić się, jak tego nie dostaje. Uwielbia wszelki hałasy,
                    wiec jeśli akurat w okolicy nie kręci siętata z odkurzaczem, to Krzyś puka
                    czymkolwiek w cokolwiek, żeby tylko było głosno, albo chociaż krzyczy i czeka
                    aż mu ktoś odpowie, tylko po to, żeby dalej coś krzyczećsmile
                    Wczoraj Krzylek dostał swojego PIERWSZEGO MISIA. Na widok Misia Franka Krzyś
                    cudnie się śmieje, po czym ucapia misia za nóżkę i tłucze nim o podłogę...
                    Jutro idę zważyć maluszka. Poprzednie dwa tygodnie +210g, ale nie spodziewam
                    się że teraz będzie więcej, moze nawet nie będzie wcale przyrostu? Za to
                    przyrost wzrostu! Ciągle coś się okazuje za małe!
                    Odnośnie kosi-kosi, nie umie, bo go nie uczymy - może spróbujemy? Umie za to
                    znaleźć zjąca, czyli poduszkę z zającem, wie gdzie jest lampa i że czegoś nie
                    wolno, albo że ma wracać. Uwielbia teatrzyki - jak zabawki (niekoniecznie, moze
                    też być słoik dżemusmile) pojawiają się ponad np. stołem i znikają.
                    Z piciem soczków troszkę się polepszyło ale i tak nie ma to jak cycuśsmile Za to
                    apetycik ma spory. Jak chce, to potrafi zjeść słoiczek obiadku i od razu
                    słoiczek deserku!
                    Też zastanawiałam się nad konkursem Dziecka, jak zobaczyłam Stefa "na żywo",
                    tzn. nie na monitorze. Śliczny jest ten szkrabik!!!
                    Dobrej nocy mamom dzieci cyckających w nocy!
                    Gosia
    • irhel do ulam77 21.06.04, 12:45
      Tylko małe pytanko: Ulam77 czy maile, które od Ciebie dostaję są przez Ciebie
      wysyłane? Nie otwieram ich bo podejrzewam, że to wirus jest tak uprzejmy, że
      rozsyła się sam.
      Pozdrawiam
      Iza
      • magda6811 No właśnie, co to za cisza??? 21.06.04, 14:37
        Przyłączam się do zdziwienia GAGARINA - oj Agnieszko, Ciebie też bym BARDZO
        CHĘTNIE częściej czytała... Nie próbuję nawet wymieniać tych nieobecnych od
        skandalicznie długiego czasu. Czy to juz wakacje???
        AGNIESZKA-GAGARIN bardzo trafnie ujęła to, co prezentuje też Stef - po co się
        uczyć takich nieprzydatnych rzeczy kiedy mozna w tym czasie cos popsuć, urwać,
        ściągnąć, pogryźć... Jego siostra w tym wieku była cała szczęśliwa gdy uczyła
        się i pokazywała nowe umiejętności a on bezwstydnie olewa nas i pędzi dalej.
        KAROLKA - ja butelek nigdy nie sterylizowałam tak profesjonalnie (nie mam
        mikrofalówki). Czasami przelewam wrzątkiem ale ostatnio ograniczam się do mycia
        w zmywarce. Myślę, że skoro Stef lize nawet kapcie siostry (!) to wystarczy mu
        już porządnie myta zastawa.
        Buty już kupiłam - najmniejsze Bartki - rzeczywiście są o wiele zaduże (19) ale
        przydają się na spacery w chłodniejsze dni, alebo do poznawania parkowych ławek
        i hustawek.
        Chyba Ecco są rzeczywiście najlepsze (ostatnio testuję na Agacie), ale
        b.drogie. Chicco się u nas nie sprawdziło. Kupiłam jej w zeszłym roku na
        przecenie sandałki, które się rozleciały po miesiącu. Może to przypadek, ale
        już żadna przecena na buty Chicco mnie nie skusi (kosztowały tyle, co Bartki)
        Co do okładki, to bardzo się cieszę, ze Stef (i my) będzie miał taką pamiatkę,
        bowiem nie sprawdzam się jako fotograf. O ile Agatka miała regularne sesje
        fotograficzne i uzupelniany stale album, przy Stefie gonię w piętkę i niestety
        nie uwieczniam wielu fajnych i wartych tego chwil i wyczynów urwisa.
        Pozdrawiam Was bardzo mocno i czekam na większą forumową aktywność mimo pokus
        czychających w swiecie i telewizorze typu EURO i inne tam takie.... Pa
        • witka06 Re: No właśnie, co to za cisza??? 21.06.04, 16:01
          Czesc wrzesnioweczki

          Znowu tak dlugo sie nie odzywalam, ale ostatnio mamy najazd gosci. Jedni
          wyjezdzaja, inni przyjezdzaja. Dima zasnal i myslalm,ze spokojnie wszystko
          przeczytam i napisze, no ale gdzie tam, juz sie obudzil!

          Magdo, Stef cudo. Po prostu DEBESCIAK!

          Oj, jak czyta sie o dzieciaczkach to az buzia sie usmiecha. Coraz bardziej
          pokazuja charakterek! Tak bardzo sie zmieniaja…

          Marto, trzymamy mocno kciuki za Gucia, niech zdrowieje przystojniak!

          Agata, Magdo, ja tez ostatnio mam cholerny apetyt….

          A my w ubieglym tygodniu znowu wyladowalismy na ostrym dyzuze. Dimka siedzial
          sobie na podlodze, nagle jak kloda polecial do tylu (na dywan). Echo bylo duze
          a i wrzask okropny. Nie pojechalibysmy, gdyby nie krew z nosa. Zrobili mu USG i
          na szczescie nic sie nie stalo. Byl po prostu oslabiony po szpitalu i jakies
          naczynko peklo.

          Ostatnio zaczepiaja mnie starsze panie na ulicy i mowia, ze taki tlusciutki
          bobasek, niech mama uwaza na jedzenie, bo taki grubiutki…. Zaczyna mnie to
          wkurzac.

          Karolka, to ladnie Was urzadzili. Dobrze, ze teraz zaczelyscie rehabilitacje,
          poki Dominisia jeszcze nie chodzi, bo pozniej bylby wiekszy klopot. Zyczymy
          powodzonka i wytrwalosci.

          Wyszly juz nam gorne jedynki i gorne dwojki, przy czym przerwa miedzy jedynkami
          na 3 zetony hihi.
          Co do jedzonka to Dima wciaz na cycu jakies 4 razy dziennie plus noc. Rano ok
          10 jeszcze cyc. O 12 kaszka 130ml + misiowy sad (100g), ok 15 zupka 190g, o 18
          deserek.w miedzy czasie chrupki lub biszkopcik i cyc.i jeszce soczek lub woda.
          Moze rzeczywiscie on za duzo je??

          Dima postawil jednak na chwytanie tych nieprzydatnych rzeczy i tak:robi papa,
          pokazuje lampe, daje buzi kaczuszce, robi stuku-puku (czyli uderza dwiema
          zabawkami o siebie), pokazuje jakie ma klopoty, kreci glowka na nie nie.
          Pokazuje gdzie jest oczko.Namietnie powtarza mama. bardzo boi sie psow, od
          czasu, kiedy wilczur kolezanki podbiegl do niego z zaskozcenia i liznal przez
          cala buzie. Wystraszyl sie okropnie. Licze,ze zapomni o tym. Uwielbia grac w
          pilke, a w zasadzie gonic za nia, mam nadzieje,ze nie bedzie fanatykiem pilki
          noznej juz jednego takiego mam!
          Niestety mam okropny problem z usypianiem.wieczorem jest ok, bo dostaje cyca i
          juz. Ale w dzien, szkoda mowic. Chce zasypiac tylko na rekach, co trwa srednio
          30-45min, wygina sie przy tym,ze trudno go utrzymac. Plecy mi siadaja. Probuje
          polozyc sie razem z nim, ale nie ma szans. Od razu wspina sie na mnie i
          tyle.nie chce za kazdym razem dawac cyca, bo chce juz pomalu zmniejszac to
          cyckowanie, ale wymiekam i daje, chociaz i to nie zawsze skutkuje. Macie jakies
          sposoby na "dzienne" usypianie szkrabow? drzemek tez coraz mniej.
          O przespaniu calej nocy juz nawet nie marze. Pierwsze budzenie ok 2 w nocy, a
          potem lawinowo 4, 5, 6.30 i koniec spania.
          No to sobie ponarzekalam.

          Ruchowo nadal jestesmy na etapie czworakowania, stawania przy meblach, ale
          najchetniej na kolanach, chociaz juz coraz czesciej na stopkach. Do pierwszych
          krokow jeszcze nam baaardzo daleko. Dlatego, szczerze mowiac, nie zastanawialam
          sie jeszcze nad butami. tez chetnie sie dowiem.

          Witaj Ewanko. Mysle, ze Magda ma racje z tym wirusem. My tez ostatnio
          zlapalismy cos takiego, ale Dima nie wymiotowal, tylko mial biegunke. A jesli
          juz o tym to w razie biegunki polecam ENTEROL w saszetkach. Lekarz nam
          przepisal i wreszcie pomoglo.

          Sciskamy mocno, zdrowiejcie chorowitki
          Pa
          wiola
          • abepe Re: No właśnie, co to za cisza??? 22.06.04, 00:19
            Cisza, cisza a ja i tak jestem bardzo nie na bieżąco, więc cieszę sie, że nie
            piszecie więcej.
            Uf, uf - u nas różne rzeczy się dzieją. Na razie napisze Wam o trzech - może w
            porządku chronologicznym:
            1. Jesteśmy z Grzesiem na diecie eliminacyjnej (trzeci tydzień) bo bardzo nie
            podobają mi się plamki na jego dekolcie i brzuszku i chciałbym dowiedziec
            siena co jest uczulony. Jemy produkty ryżowe, kukurydziane, marchewkę, jabłka,
            ziemniaki i brokuły oraz ja wieprzowinę a mały królika w zupce. W związku z tym
            ja w weekend osiągnełam wagę 49 kg (170 cm wzrostu!!!!) oraz pojawiła mi się
            miedzy piersiami dziura ( o sterczących gnatach nie wspomnę - chyba rozpocznę
            karierę modelki crying
            2. W piątek zostałam ciocią!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Moja bratowa urodziła
            śliczną małą Gabrysię (2850 g). Trzymałam ja w ramionach i nie mogłam uwierzyć,
            że Grześ też był taki malutki (no może 300 g cięższy). Poproszę jej rodziców o
            pozwolenie umieszczenia zdjęcia na forum. Będę mamą chrzestną!!!!!!!!!!!
            3. Weekend spędziliśmy w Poznaniu - piękne miasto. Na pewno pojedziemy jeszcze
            w wakacje i bardzo bym chciała wtedy spotkać się z emamami Poznaniankami.
            Grześ jest bardzo kochanym podróżnikiem - dziecko idealne podczas jazdy
            samochodem i w towarzystwie. Fajnie sie jechało - było trochę jak w
            amerykańskim filmie - śpiewająca rodzina w samochodzie. Grześ wymagał abyśmy
            śpeiwali razem - jak jedno chciało przestać zaczynał marudzić. I wygląda na to,
            że rozpoznaje słowa ulubionych piosenek, bo jak chcieliśmy zamiast śpiewać
            właściwy tekst - śpiewająco o czymś porozmawiać (np "jadą, jadą misie za
            chwilę bedę musiała rozprostowac kości...itp") - bardzo mu się to nie podobało.

            A teraz czas spać, bo należy odespać trzy noce przegadane z przyjaciółmi i
            jedna w podróży!

            Aneta
            • ewanka Re: No właśnie, co to za cisza??? 22.06.04, 07:56
              Witajcie!
              Dzięki za pomoc i wsparcie! Jagoda jest co prawda dalej trochę niewyraźna, ale
              poprzednie dolegliwości się skończyły. Niestety wpadliśmy z deszczu pod rynnę.
              Temperatury nie ma, z przewodem pokarmowym wszystko jest ok, za to z nosa leje
              się nieprzytomnie. I to nie tylko Jagusi ale wszytkim domownikom. Na szczęście
              kicha przy tym, co trochę udrażnia zapchane dziurki. Czy macie jakieś sposoby
              na katar u niemowlaka? Smaruję jej nosek maścią majerankową - tak jak
              przeczytałam w jakimś mądrym piśmie.
              A z innych bardziej miłych rzeczy to wczoraj obniżyliśmy Jagódce łóżeczko -
              niżej się już nie da. Nie wiem czy nie za późno, ale zrobiliśmy to trochę przez
              wygodnictwo, bo strasznie trudno wkłada się śpiące dziecko na tak niski materac.
              Jeśli chodzi o usypianie, to Jagusia zasypia przy cycu, a w ciągu dnia (ok. 9-
              10) jest usypiana przez opiekunkę - oczywiście na rękach - co czasem trwa 30-40
              min i do tego trzeba cały czas chodzić, bo inaczej się budzi. Inne usypianie
              nie skutkuje.
              Pozdrawiam
              E.
              • ulam77 u nas w końcu lato przyszło 22.06.04, 10:20
                Cześć i czołem!!!
                Mało mam ostatnio czasu. Wystarcza go tylko na czytanie Waszych postów, a na
                odpisywanie już nie.
                Mieliśmy się wybrać na wakacje już na początku lipca, lecz wystraszyła nas
                niesprzyjająca aura. Nad morzem będziemy na początku sierpnia.
                Maciutek rośnie jak na drożdżach. W ubiegłym tygodniu go zważyłam. Waży 9900 g
                (waga urodzinowa 2750 g)!!! Jest zatem 3,5 raza większy niż jak się urodził.
                Zadziwiające!!!
                Maćko zdobywa nowe umiejętności. Czołga siędo przodu, zaczyna raczkować, staje
                w łóżeczku i chce wszędzie tuptać podtrymywany za rączki. Jest małym urwisem.
                Najbardziej na świecie interesują go kable, włączniki, kontakty elektryczne,
                czyli wszystko co zakazane i "be". Jest strasznie niecierpliwy i ciągle domaga
                się by mu coś nowego pokazywać. Jest ciekawskim młodym człowiekiem.
                Magda - Stef na okładce jest super i ten łobuzerski uśmieszek....
                Pozazdrościliśmy i wysyłamy zdjęcia Maćka na konkurs do Dziecka. Maćko ma
                napstrykane około 1500 zdjęć - będzie z czego wybrać.
                IRHEL - ja nic Ci nie wysyłałm i nie wiem jak jakieś wiadomości do Ciebie ode
                mnie docierają. Kasuj i nie zaglądaj!
                Muszę kończyć. Pozdrawiam!
                Ula - mama Maćka (12,09,2003)
                • ulam77 Re: u nas w końcu lato przyszło 22.06.04, 10:22
                  Acha i jeszcze o bucikach - my mamy Antylopy. Są równie dobre jak Bartki, tylko
                  trochę tańsze.
                  Pa!
                  • utka wrzesien 2004 wita wrzesien 2003 22.06.04, 11:09
                    Dziewczyny - witajcie !
                    Mam na imie Malgoska i w brzuszku nosze malego bajtka, ktory ma sie urodzic 4
                    wrzesnia 2004 - dokladnie na moje urodzinki !
                    Sorry, ze tak "z butami laduje sie" w nie swoj watek, ale dzieki Wam wiem,
                    czego sie moge w tym wrzesniu i kolejnych miesiacach spodziewac ...
                    Dzieki ogromne za to !!!!!!!!! To bedzie moje pierwsze dzieciatko i jestem
                    zupelnie zielona - nawet glupia wyprawka sprawia mi olbrzymi klopot - zupelnie
                    nie wiem czego i ile moge potrzebowac. Zbyt duzymi funduszami nie dysponuje, bo
                    i ja i maz zarabiamy niewiele, wiec hccialabym uniknac kupowania niepotrzebnych
                    czy zbednych rzeczy - no ale jak sie wchodzi do sklepu z rzeczami dla dzieci,
                    to wszystko wydaje sie byc potrzebne .......

                    Dziewczyny, jakby ktoras znalazla chwilke, to moge liczyc na jakies wsparcie w
                    temacie dzieciecej wrzesniowej wyprawki ????????? Bardzo bede wdzieczna !!!!

                    Jeszcze raz przepraszam, za poczytywanie z ukrycia

                    moc najserdeczniejszych pozdrowien ze slonecznego dzis Krakowa zayslam
                    goska
                    • gonianna Re: wrzesien 2004 wita wrzesien 2003 22.06.04, 16:24
                      napisałam do ciebie na priv gazetowy
                      Gosia
                      • martael Posucha... 23.06.04, 18:00
                        Cześć,
                        Nowych postów jak na lekarstwo... Myślałam, że beze mnie dobiłyście już do dwóch
                        tysięcy. A tu cicho jak makiem zasiał...
                        Gucio niestety nadal choruje. Myślałam, że do weekendzie będzie już dobrze. W
                        poniedziałek jednak niemiła niespodzianka - gorączka i zaostrzone zapalenie
                        ucha. Miałam więc niewesoło, ale wydaje mi się, że wychodzimy już na prostą.
                        Podaję Guciowi Bactrim i Hedelix na kaszel, do tego Sterimar do noska (Boże jak
                        on nie cierpi manipulacji okołonosowych - wytarcie gilów wiszących z jego
                        nozdrzy to po prostu koszmar. Podanie kropelek - ekwilibrystyka)
                        Jeżeli chodzi o spanie w dzień to u nas ostatnio bardzo kiepsko. Wychodzi jedna
                        drzemka dziennie około południa. O spaniu na spacerze mowy nie ma - ptaki,
                        pieski, po prostu wszystko jest na tyle interesujące, by nie pozwolić mu zasnąć.
                        Dzisiaj nie spał prawie wcale (!). Pół godziny od 16.00 do 16.30. W ogóle Gucio
                        ma jakiś słabszy dzień - nagle wybucha płaczem i trzeba go nosić, śpiewać,
                        podskakiwać i rozśmieszać. No ale w sumie Gucio ma jeszcze przywileje chorego i
                        jego kapryszenie jest jak najbardziej zrozumiałe. Ode mnie na razie tyle. Do
                        usłyszenia niebawem. No i piszcie, piszcie, piszcie.

                        Pozdrawiam,
                        Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                        Gucio letni
                        a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=13603713" rel="nofollow">i wczasy Gucia
                        • martael Do Ulam77 :-) 23.06.04, 18:08
                          No tak, wiedziałam, że czegoś zapomnę... Ja też na słówko do Ulam77, ale w innej
                          materii. Ula a gdzie mieszkasz? Bo ja właśnie wyczytałam na Wrzesień 2003, że
                          jesteś z Białegostoku. Moja mama mieszka na Wysokim Stoczku koło cmentarza św
                          Rocha. A ja skończyłam VI ogólniak. No i bywam w Białymstoku czasami smile. Może
                          by tak kiedyś zrobić "Spotkanie na ścianie wschodniej"?

                          Pozdrawiam,
                          Marta.
                        • ewa237 Re: Posucha... 23.06.04, 21:48
                          Oj posucha,posucha
                          Ale ja mam czas ostatnio tylko na czytanie a o pisaniu tylko czsami pomyśle.
                          Maciuś ma "wsystkie ctery jedynki" i ze swoim obecnym uzębieniem może robic za
                          kasownik. Od dwóch dni przyjął pozycje startową do raczkowania ale klęczy w
                          miejscu i kolysze się do przodu i do tyłu. Mam nadzieję, że w końcu wystartuje i
                          ruszy do przodu. Ostatnio nauczył się kręcić głową na NIE. Wczoraj siedział
                          przed snem wykąpany na kanapie i tatuś się pyta: "Maciuś pójdziesz spać?" a
                          synek oczywiście energicznie i stanowczo zaprzecza. Nieźle się uśmialiśmy.
                          Dzisiaj był dzień ojca i z tego tytułu Maciuś w prezencie postanowił być
                          grzeczny. Podczas mojej bytności w pracy zrobił sobie o jedną drzemke więcej.
                          Pewnie sobie pomyślał: "A niech tam sobie staruszek odpocznie bo dzisiaj ma święto".
                          Kosi, kosi moja Maciejka jeszcze nie zademonstrowała, czasami robi papa ale
                          tylko wtedy jak mu się chce a nie wtedy kiedy należy. Uwielbia ściągać skarpetki
                          i miętolić je w buzi. Jeszcze sam nie siada ale jak mu sie poda dwa palce to
                          potrafi z leżenia od razu stanąć na równe nogi i wtedy jest pełnia szczęścia.
                          Mógłby tak stać i stać...
                          Miałam jeszcze coś napisać ale zapomniałam.

                          Gucio, zdrowiej szybko!

                          Gorąco Was pozdrawiam i życze zdrówka
                          • gonianna Re: Posucha... 23.06.04, 22:22
                            Ja czytam i staram się czasem coś napisać (czasem nawet za dużo!).
                            Krzyś jest ostatnio bardzo absorbujący. Nie mogę wyjść z pokoju, w którym się
                            bawi. Tak krzyczy i płacze ze łzami, jakbym wychodziła na zawsze- podobno taki
                            wiek...
                            Staram sięduzo czasu spędzać z nim na dworze, jak tylko pogoda dopisuje. Nie
                            zawsze się udaje. Bo jak np. zaśnie w domu, to nie bedę go budzić, żeby wyjść!
                            Próbuję ustalić mu nowy rytm dnia. Zmieniłam sposób i pory jedzenia, więc
                            wszystko się pozajączkowało. Ale powoli dochodzimy do celu. Nowością jest
                            śniadanie - Krzyś dostaje kleik ryżowy, z owocami lub bez.
                            EWA - Krzylek też uwielbia skarpetki! Zdejmuje je, pociamka, wyrzuca z kojca,
                            łóżeczka, wózka i patrzy jak lecą. Jak napatrzy sięjak leżą, to domaga się żeby
                            mu podnieść. Jak tylko dostanie do łapki, to znów rzucasmile I tak jest ze
                            wszystkim co dostaje do rączeksmile Trenuj mamusia, trenuj schylanie, zaraz coś
                            jeszcze wyrzucęsmile
                            Coraz lepiej wychodzi Krzsiowi stanie. Z podpórką (tapczan, ściana, ręka
                            mamy...) to już łatwizna, nawet jedną ręką. Teraz trenuje stanie bez trzymanki.
                            Dzisiaj NAPRAWDĘ STAŁ i balansował ciałem i nie padł na pupę, tylko złapał się
                            spokojnie tapczanu i stał dalej już oparty.
                            Chwaliłam sie kiedyś, że słucha nas kiedy mu czegoś zabraniamy. To prawda, ale
                            są rzeczy które robi z premedytacją. Np. zdejmuje narożniki ochronne z ławy
                            (swoją drogą system mocowania jest "doskonały" - na taśmę dwustronną!!!) i
                            patrzy na nas z miną kombinatora; my "nie wolno"; on i tak zdejmujesmile
                            Krzyś też robi papa kiedy chce np. macha do szafy, albo do drzwi i mówi coś w
                            rodzaju papa; kosi, kosi Krzyś robi po swojemu - nie wie, że to kosi,kosi, bo
                            go nie uczymy: klepie łapkami o siebie jakby chciał z nich coś wytrzepaćsmile
                            Moje słoneczko kasuje swoimi ząbkami wszystko, co w porę nie zostanie sprzed
                            jego łapek usunięte. Na razie mamy wszystkie jedynki, ale ostatnio tak marudzi,
                            ze nie zdziwiłabym się, jakby to była zapowiedź następnychsmile
                            Jeszcze dwa dni jestem z wami. Potem odpoczywamsmile Wrócę pod koniec lipca.
                            Podejrzewam, że sporo będę mieć do czytania. Chyba, że nie wytrzymam i połączę
                            się z wami przez laptop via komórka! Jak mąż pozwoli, bo to jego komórka i jak
                            będę mieć wolny czas - z tym na wakacjach...same wiecie jak jest.
                            Trochę przydługie posty mi ostatnio wychodzą!!!
                            Kończę zanim wyjdzie mi powieść!
                            Piszcie, co robią wasze maluszki!
                            Buziaczki dla wszystkich choruszkówsmile))

                            Gosia
                            • magda6811 Re: Posucha... 23.06.04, 22:59
                              Oj GONIANNA, na pewno nie wytrzymasz i nas sobie poczytasz "przez komórkę". Ja
                              też zniknę 10 lipca na 3 i potem po 2 dniach w Warszawie na kolejne 2 tygodnie.
                              Mam nadziee, że będzie co czytać po powrocie, bo będe z dala od kawiarenek
                              internetowych i innych laptopów.
                              MARTAEL - chwaliłam już kiedyś Bactrim testowany u nas wielokrotnie na Agacie a
                              w maju na zapalonym uchu Stefa. Podali go Guciowi dopiero przy nawrocie? Co
                              dali wcześniej?
                              Stefa dzien się właściwie ustabilizował. Jeden długi (2 godziny) sen, rzadziej
                              dwa średnie... Wreszcie wiem, na czym stoję. Łobuzuje nadal bez zmian. Każda
                              czynność może byc ciekawsza niz chce mama. Wszędzie dodaje mi ćwiczeń na
                              releks - przy przewijaniu, przy jedzeniu, przy przechodzeniu koło wazonu z
                              kwiatami wzglednie kaktusa.... Ledwie sie wyrabiam. Testuje mnie ile wlezie.
                              Całusy i niesmiałe pytanie, czy w ogóle ktos wybierze się do Łazienek w sobotę
                              o 12?

                              • zabuniek Re: Posucha... 23.06.04, 23:41
                                Dobrywieczor kobitki!

                                Gagarin mnie wywolal, u mnie wszystko w porzadku, tylko przesilenie wiosenno_
                                letnie?, malo czasu,
                                Elenka taka absorbujaca, tez sie zlosci jak wychodze z pokoju i goni za mna,
                                wiec musze sie strasznie nakombinowac, zeby wogole jakies male conieco zjesc,
                                bo kuchnia niebezpieczna dla niej. Tez ostatnio bardziej marudna. Malo spi w
                                dzien (tylko popoludniu), ale na szczescie w nocy cudownie (ostatnio tak
                                napisalam i zapeszylam! I jak tu nie byc przesadna).
                                Chyba tez ida kolejne zabki...biedactwo,
                                a mi razem z nia - z pierwszymi jedynkami dolnymi mi wychodzila 8 dolna, z
                                gornymi Eleny mi zaczela wychodzic gorna 8.
                                Chyba za bardzo sie identyfikujemy......Aj bol straszny.

                                Gonniana ale by bylo zle bez Ciebie! Koniecznie podlaczaj siewinkTak ciekawie
                                sie czyta.

                                Ja lada dzien jade do DOMU!!! Juz nie moge sie doczekac, chyba bede poganiac
                                pilotasmile Troche sie boje jak sobie sama poradze w samolocie. Diego przyjedzie
                                pozniej, musi pracowac. JA juz nie wytrzymuje i jade odpoczac. Uffff, ale bede
                                miala dobrze! Pies bedzie najwieksza radoscia i pewnie najlepsza zabawka. Ale
                                biedna psinka juz nie bedzie taka zadowolona jak ostatnio, Elena juz ja
                                wszedzie dorwie.

                                GAGARIN - bede w Twoich stronach w sierpniu. Bedziesz? Moze jakos sie dogadamy
                                i gdzies spotkamy? Trzeba by, zeby sie blizniactwo poznalowink

                                Do przewiniecia Elenki tez czasem chce wolac sasiadow. RAczkuje jak szalona,
                                otwiera juz szafki, szuflady, robi mi wspaniale porzadki w szafach, zawleka
                                wyprasowane ubrania do innych pokoi....aj duzo by tu opowiadac, ale trzeba isc
                                spac. JEstem taka zmeczona. Dobranoc, kolorowych snow Wam zyczac
                                • martael Re: Posucha... 24.06.04, 10:19
                                  Cześć,
                                  Magdo: Przed Bactrimem pediatra dała Guciowi Nurofen, krople do uszu i nosa i
                                  Zyrtec (rany to dopiero jest obrzydliwe w smaku!). Dostałam również receptę na
                                  Bactrim - w razie gdyby wzrosła temperatura miałam od razu podać lek. No i
                                  podałam - w poniedziałek. Nie spodobało się to pediatrze Gucia (może dlatego, że
                                  to nie ona zaleciła ten Bactrim wink), ale w końcu kazała nam kontynuować
                                  leczenie B. W piątek mamy kontrolę i zobaczymy jak się mają uszka.

                                  Dziewczyny ale macie zębate dzidziusie! wink) U nas górnych jedynek na razie ani
                                  widu ani słychu. Za to ja ząbkuję na całego - dolna ósemka wyłania się powoli,
                                  ale na szczęście cały proces nie boli (he, nie czuję jak rymuję)

                                  Żabuniek leć do nas szybko i uważaj na druty! Dla mnie podróże samolotem to
                                  spory stres. Pamiętam jak na studiach leciałam do Stanów na wakacje: nerwy,
                                  motyle w żołądku. Cały czas prosiłam stewarda o czerwone wino. Steward wydawał
                                  się szczerze ubawiony moją sytuacją (jestem pewna, że on też próbował tego wina)
                                  a kiedy nad Chicago zaczęły się poważne turbulencje krzyknął do mnie ze
                                  śmiechem: "More wine, more wine błeeee, błeeeee..." . Nie pamiętam jak przeszłam
                                  odprawę, ale powiem, że udało mi się nie skorzystać z "torby chorobowej" i nikt
                                  nie musiał mnie cucić smile. Ale wina w samolocie - już nigdy więcej!
                                  Z Guciem samolotem jeszcze nie leciałam i nie wiem co mogłoby nas spotkać (na
                                  pewno nie darmowe drinki wink, ale wierzę, że może być i strasznie i wesoło -
                                  przecież to taka przygoda, mnóstwo ciekawych osób i rzeczy. Żabuniek ufam, że
                                  sobie poradzicie z Elenką.
                                  Spotkanie w Łazienkach: jestem chętna o ile w piątek okaże się, że Gucio jest
                                  zdrowy (a tu na dwoje babka wróżyła) i nie będzie zimno i wietrznie.
                                  Pozdrawiam,
                                  Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                                  Gucio letni
                                  a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=13603713" rel="nofollow">i wczasy Gucia
                                  • gagarin3 Pomiędzy jedna walizką a drugą... 24.06.04, 10:54
                                    ŻABUNIEK w sierpniu nic nie planuję, więc na pewno uda nam się zobaczyć smile)))))
                                    Byłoby cudownie! A co do Piotrusia... Dzisiaj był u nas pan, żeby naprawić
                                    piecyk gazowy i zapytał całkiem serio, czy mały ma "już" pół roku... To zresztą
                                    nie pierwszy raz obcy odmładzają go o kilka miesięcy... No nic, najważniejsze,
                                    że jest zdrowy i dobrze się rozwija. Ja też byłam całe życie strasznych
                                    chucherkiem, a teraz wstyd się przyznać, ale ważę ze dwadzieścia kilogramów
                                    więcej od Anety (a wzrost ten sam...). Niebawem ma być organizowany zjazd
                                    klasowy, muszę sobie przyczepić kartkę z imieniem i panieńskim nazwiskiem, bo
                                    nikt mnie nie pozna... Co się stało ze zwiewną dziewczynką z burzą kręconych
                                    włosów? Hmmm... Urodziła dziecko i zasiedziała się domowych pieleszach... No
                                    dobra, już nie marudzę, tylko biegnę się pakować. Pozdrawiam smile
                                    • ulam77 do Martael 24.06.04, 11:21
                                      Hej!
                                      Mam mało czasu na pisanie. Mieszkam na os. Białostoczek. Na macierzyńskim dużo
                                      się szwędaliśmy z Maciem. Kiedyś zaszliśmy też na Wysoki Stoczek, ale wtedy
                                      wracaliśmy już do domu autobusem MPK. Podpisuję się obiema rękami pod
                                      propozycją spotkania!
                                      Pozdrawiam wszystkich słonecznie (w końcu)!
                                      Ula (& Maciej 12.09.2003)
                                      • magda6811 wakacje... 24.06.04, 22:25
                                        GAGARINIE, czy Ty nad morzem będziesz mogła do nas pisac? Mozliwe, ze
                                        wspomnałaś już o tym, ale zapomniałam... Co do "odmładzania" Piotrusia, to
                                        tylko dowód, że ludzie się na dzieciach "nie znają"! Ot, zapomnieli już, że
                                        raczkujące i stojące dzieci pół roku mieć nie mogą. To nie ma nic wspólnego z
                                        wagą.
                                        A propos wagi - 168cm wzrostu i 62kg(!). Boję się wyjść na plażę (jeśli tego
                                        lata w ogóle będzie okazja...). ABEPE nie narzekaj, bo ja Ci zazdroszczę...
                                        MARTAEL - Bactrim trzeba podawać przynajmniej 7 dni. Poprawia się gdzieś od 4
                                        dnia.
                                        ŻABUNIEK - miłej podróży i pisz do nas będąc w Polsce. Ja leciałam samolotem
                                        sama z Agatką, gdy miała rok i 5 miesięcy. Nie było zadnych problemów. Kup jej
                                        do samolotu jakieś nowe zabaweczki i rozpakuj po starcie. Będziew niespodzianka
                                        i trochę spokoju. A potem jedzenie i juz zaraz lądowanie.
                                        Wszystkim wyjeżdżajacym zyczę miłych wakacji.

                                        • witka06 Re: wakacje... 24.06.04, 23:08

                                          czesc kochane,

                                          Martael, ale meczy biednego Gucia to chorobsko. zdrowka zyczymy, trzymajcie sie.

                                          Gagarin, mi tez czesto mowia,ze dima "to ma jakies 6 miesiecy" , a co tam niech
                                          mowia. zyczymy wspanialych wakacji, pieknej pogody i nie zapomnianych wrazen

                                          My na razie jedziemy tylko na weekend po trosze sluzbowo. Madziu, niestety nie
                                          bedzie nas w Lazienkach, tak chcialam sie z Wami spotkac, ech

                                          Zabuniek, czekamy na Was. wezcie cieple ubranka, bo strasza,ze lato ma byc
                                          tutaj wyjatkowo chlodne hihi

                                          my wyjezdzamy dopiero 7 lipca i jednak w gory. juz nie moge sie doczekac.

                                          Gonianna, bawcie sie dobrze i wypocznij porzadnie!
                                          Ale bedzie pisania po wakacjach!!!czekamy!

                                          sciskamy mocno
                                          wiola

                                          • gonianna Re: wakacje... 25.06.04, 11:08
                                            Dzięki dziewczyny za miłe słowa!
                                            Też myślę, że się podłączę - chyba, że będzie kłopot z zasięgiemsad A wtedy to,
                                            jak już wrócę, to chyba napiszę rekordowo długi posttsmile))

                                            Wszystkim choruszkom życzymy powrotu do zdrowia!

                                            Wszystkim wyjeżdżającym ( i przyjeżdżającym, a właściwie przylatujacym) życzymy
                                            miłej i spokojnej podróży! I wspaniałego wypoczynkusmile))

                                            Wszystkim pracującym - żeby szef miał dobry humor, a pogoda na weekend była
                                            zawsze wspaniałasmile))

                                            Wszystkim zostającym w domu życzymy pięknej pogody i postępów w nauce
                                            raczkowania i chodzeniasmile))

                                            To już raczej ostatni mój post przed wyjazdem. Zaczynam pakowanie!!! No chyba,
                                            że wieczorkiem wpadnę poczytać, to moze i coś skrobnę...

                                            Całusy dla wszystkich!!!
                                            Gosia i Krzyś

                                            PS Ci, co mówią, że dziecko "wygląda na tyle-i-tyle miesięcy", to najczęściej
                                            zielonego pojecia nie mają jak wygląda dziecko w jakim wieku! Wiem, bo sama
                                            kiedyś nie wiedziałam (możliwe to?)
                                            • karolka_1 Re: wakacje... 25.06.04, 12:37
                                              Hej, hej już bardzo letnio i przedwakacyjnie smile
                                              Został nam jeszcze jeden zabieg i koniec rehabilitacji smile Efekty widaćbig_grinominika
                                              zaczęła sprężynować, kucać - robi śmieszne przysiady kiedy sie czegos trzyma no
                                              i prowadzona za ręce gna przed siebie ile sił smile
                                              Przedn wakacyjnym wyjadzem jeszcze kontrola u neurologa i zobaczymy. Mam
                                              nadzieje, że na tym się skończy.
                                              My wyjazd mamy zaplanowany na 10 lipca. Jedziemy w totalne pustkowie, głuszę, do
                                              zapomnianę przez wszystkich wioski smile A tak poważnie jedziemy w okolice SŁu[psak
                                              do Słowińskiego Parku Narodowego. Dziewczyny moze, któraś z was bedzie w
                                              okolicach Łeby, Ustki w lipcu i na początku sierpnia?? Chętnie tez podjedziemy
                                              do Trójmiasta smile
                                              Nasz stan uzębienia to 5 pięknych, białych ząbków smileDolne dwójki, górna prawa
                                              jedynka i dwójka a teraz dobija dolna prawa dwójka. Namieżyłam juz kolejną dolną
                                              dwójkę i górną lewą dwójkę kwestia paru dni smile
                                              Magda pomysł z nowymi zabawkami sprawdziłam już raz z Dominiką - działa. Teraz
                                              tez przed podróżą będę musiała się w coś nowego zaopatrzyc smile
                                              Wszystkim chorym życzymy dużo zdrówka. Nie chorować tylko korzystać z pogody
                                              proszę smile
                                              Pozdrawiamy wakacyjnie smile
                                              • martael Re: wakacje... 25.06.04, 17:22
                                                Hej!
                                                Wracamy od lekarza i poprawa jest. Zostajemy na Bactrimie do wtorku, ale jest
                                                dobrze, uszka się leczą. Gucio już nie kaszle, nie ma kataru i jesteśmy prawie
                                                wyleczeni.
                                                Ulam77 - dzięki za info. Na pewno dam znać kiedy będę wyjeżdżało do B-stoku.
                                                Fajnie by było się spotkać.

                                                Zaraz mnie strzeli cholera: Właśnie dzwonił chłopak mojej siostry, który miał
                                                trzymać do chrztu Gucia - ksiądz odmówił mu pozwolenia na bycie ojcem
                                                chrzestnym. Zgadnijcie czym to zmotywował? Chłopak nie może, bo żyje w
                                                nieformalnym związku z moją siostrą i mają dziecko. Skąd ta mafia tyle o nas
                                                wie? Jestem przerażona... Właśnie kolejny raz dyskutuję z Szymonem (mój
                                                nieślubny - wg. nauk KK - mąż) o sensie chrztu w ogóle. I ciągle nie możemy się
                                                dogadać. Wiecie, nie dziwię się, że na świecie wybuchały wojny religijne, bo to
                                                co dotyczy religii i kościoła to strasznie śliski grunt i delikatna materia. Oj,
                                                chyba się na mnie mąż pogniewał... No dobrze, nic już nie powiem i ciach, ciach
                                                temat.

                                                Życzę Wam wszystkich udanych wakacji! Pięknej pogody i słońca. Wpadajcie na
                                                forum kiedy się da, bo z Wami raźniej cokolwiek się dzieje! Szkoda, że
                                                dziewczyny się poukrywały. Kasi Czarki77 nie widać i Asi_z i Abepe... Ech...
                                                Brakuje Was brakuje...
                                                A w Łazienkach w sobotę ktoś będzie? Bo ja nie wiem w sumie czy ciągnąć mojego
                                                Gucifera. W sumie prawie zdrowy, nie zaraża. Możemy iść.

                                                Pozdrawiam,
                                                Marta, mama Gucia (8.09.2003)
                                                Gucio letni
                                                a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=13603713" rel="nofollow">i wczasy Gucia
    • ewa237 Wakacje ... i Łazienki 25.06.04, 18:55
      Czesc,
      Jesli chodzi o jutrzejsze spotkanie w Łazienkach to my z Maciusiem jesteśy chętni.
      Co prawda ide na 14.00 do pracy ale te 1,5 h chciałabym z Wami pobyć.
      Ale myśle, że jak zwykle sprawa się wyklaruje jutro rano. Będe trzymać ręke na
      pulsie i zaglądać na forum.
      Życzę wszystkim wybierającym się w podróż i na wakacje, bezproblemowego i
      szybkiego dotarcia do celu a na miejscu dużo, dużo słoneczka i samych
      beztroskich chwil.
      My na tą przyjemność musimy poczekać do sierpnia.

      Pozdrawiam już wakacyjnie
      • magda6811 Wakacje ... i Łazienki 25.06.04, 23:06
        Nie będzie mnie jutro w Łazienkach. Własnie trwa operaja mojego taty.
        Najzdrowszy na swiecie człowiek nosił w sobie bombe w postaci tetniaka w aorcie
        przy samym sercu. Operacja będzie trwała wiele godzin. Zaczęła się o 21. Jest w
        najlepszym z możliwych miejsc - w szpitalu w Aninie. Trafił tam o 20.00. Nikt
        nie miał dla mnie dobrych wiadomości....
        Pa, Magda
        • gonianna Do Magdy 25.06.04, 23:18
          Magda trzymam kciuki za tatę! Nie martw się, jest pod najlepszą opieką, jak
          sama piszesz. Należy siętylko cieszyć, że wykryto tą bombę.
          Swoją drogą, to straszne, że chodzi sobie człowiek po świecie i nie zdaje sobie
          sprawy co w nim siedzi...brrr!
          • jasko_mama Re: Do Magdy 26.06.04, 00:16
            Mysle pozytywnie i przesyłam wirtualnie zaciśnięte dłonie smile
            Trzymaj się!
            papa Basia
        • b.marta Do Madzi... 26.06.04, 00:59
          Madziu,
          trzymam kciuki za tatusia. Wszystko się dobrze skończy.
          Trzymaj się dzielnie...
          • karolka_1 Re: Do Madzi... 26.06.04, 08:55
            Magda,
            głowa do góry smile Trzymam kciuki za zdrowie Twojego taty...Będzie dobrze.
            • martael Re: Do Madzi... 26.06.04, 09:51
              O rany, Madziu, dołączam się do trzymanych za Twojego Tatę kciuków. Musi być
              dobrze! Trzymaj się.


              Pozdrawiam,
              Marta, mama Gucia (8.09.2003)
              Gucio letni
              a href= "https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9908869&a=13603713" rel="nofollow">i wczasy Gucia
              • ewa237 Re: Do Madzi... 26.06.04, 09:57
                Madziu trzymaj się. Szczęście w nieszczęściu, że tętniak został wykryty i tato
                ma dobrą opiekę. Będzie dobrze.
                • magda6811 dzięki... 26.06.04, 21:57
                  Jest nadzieja...
                  Operacja trwala wiele godzin, skonczyla się o 2.30 w nocy, ale w tym czasie
                  lekarzom udało się zrobić wszystko, co zamierzali - wymienic aortę (na
                  sztuczna), zabezpieczyc komore i zastawke (podszyta jakas teflonowa tasmą).
                  Bombę wykryto bo eksplodowała - aorta się rozwarstwiła. Nie miałby żadnych
                  szans gdyby ie szybka diagnoza i operacja. Mielismy wielke szczescie do
                  znakomitych lekarzy. Od piatkowego rana do wieczora zaliczył trzy szpitale -
                  Bielański, Banacha i Anin - zakomita i szybka akcja.
                  I najważniejsze - od kilku godzin oddycha bez respiratora i jest przytomny.
                  Czas trudny i niebezpiczny jeszcze się nie skończył, ale pojawiła się nadzieja.
                  Wierze, że właśnie dzięki dotychczasowemu wspaniałemu zdrowiu da sobie radę.
                  Naprawdę życie jest więcej niż zaskakujące - nagle moja ciężko chora mama,
                  ważące 37 kilo chucherko, okazała się - w porównaniu - być w całkiem niezłej
                  formie.
                  Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa, ja też wierzę, że wszystko będzie dobrze
                  • zabuniek Magdo 27.06.04, 09:58
                    KOchana MAgdo! Wlasnie przeczytalam. Trzymaj sie!
                    MOja kolezanka miala tetniaka mozgu, przeszla b. trudna operacje i wszystko
                    jest cudownie, jest znow okazem zdrowia.
                    Wszystko bedzie dobrze! Badzmy dobrej mysli!
                    Caluje Cie mocno kochana!
                  • winnie77 Do Magdy 27.06.04, 14:58
                    Kochana,
                    Trzymajcie się z Mamą mocno. Napewno wszystko będzie dobrze. Cała czas o Was
                    myślimy.
                    Uściski Dodające Otuchy
                    Agata i WuWu
                    • abepe Różności 28.06.04, 00:35
                      Witajcie!
                      Magda – pół Polski (i Hiszpania) trzyma kciuki za Twojego tatę. Będzie dobrze!

                      Coś dawno nie zaglądałam na dłużej. Jakoś tak życie nabrało tempa. Grześ zaczął
                      raczkować w czwartek po 22 – nie chciał spać więc zrezygnowana wzięłam go
                      do „salonu”cryingjakoś nie lubię tej nazwy), gdzie mąż oglądał mecz. Posadziłam
                      młodego na podłodze, kręcił się na dupce jak zwykle w tę i z powrotem i nagle
                      wzięło go na piłkę i po prostu wlazł za nią pod stół. Sam się chyba zdziwił!
                      No i zaczęło się. Szuflady, półki, kable – nic się przed nim nie uchowa. Ale
                      wymyśliłam, żeby z zabawami przenieść się do sypialni. Przesunęliśmy trochę
                      łóżko i zrobiło się nieco więcej miejsca a sypialnia w miarę bezpieczna, więc
                      niech on się tam miota a ja może trochę poczytam leżąc na łóżku smile))) Słodko
                      wygląda, jak tak kręci pupą, żeby szybko gdzieś popędzić. Galopuje do ściany
                      tak, że z rozpędu wali w nią głową. Usiłuje także skakać na główkę z łóżka.
                      Zaczął też prowadzony pod paszki albo za ręce robić wielkie bocianie kroki. Ale
                      zrobi kilka i już rozsuwa nogi, bo chce na usiąść.Nie lubi już także, żeby go
                      nosić – chce na podłogę. Z kanapy próbuje skakać na głowę. Najśmieszniej, że
                      często mówi coś jakby “idę, idę”. Z umiejętności – szuka wzrokiem taty, gdy
                      się go o tatą pyta, pokazuje na kocie-poduszce gdzie ma oko, przybija piątkę,
                      karmi nas flipsami, naśladuje klepanie w różne rzeczy, granie palcami na
                      wargach, kiwanie się ze śpiewaniem “aaa”, przekrzywianie głowy na bok. Nauczył
                      się rzucać zabawkami w przód (oberwałam kilka razy), świetnie turla piłkę,
                      szuka przedmiotów gdy mu się je schowa pod coś, sięga tez za plecy.
                      Zainteresowało go też wkładanie przedmiotów w inne. Klasyczne “papa”, “kosi-
                      kosi” itd. go nie interesuje.
                      A dziś pokazały się górne jedynki – na razie widac białe kreseczki. Razem to
                      cztery ząbki.

                      Przewijanie – przewijak już z trzy miesiące podpierał ścianę. Ostatnio został
                      przekazany malutkiej Gabrysi (9 dni). Przewijam Grzesia na łóżku w sypialni i
                      czasem nie wiem za co łapać najpierw. Coraz sprawniej idzie mi przewijanie go
                      siedzącego na moich kolanach (najłatwiej się go trzyma). Hehe – odkrył niedawno
                      swojego siusiaka, jak się bierze za “badanie” go to nawet chwilę poleży.

                      Pocenie się – Grześ nadal poci się przy karmieniu piersią (przy łyżce nie) i od
                      jakiegoś czasu przez sen, tak, że poduszka mokra. A ja nie mogę dotrzeć na
                      badania w kierunku krzywicy, skierowanie mi się już chyba przeterminowało.

                      Podkówki – Grześ robi takowe na widok obcych, lub rzadko widywanych mężczyzn.
                      Czasem nawet zapłacze. Do kobiet się uśmiecha. Kelnerki, ekspedientki,
                      współpasażerki w autobusie – wszystkie jego. No i po tatusiu – woli starsze. Od
                      rówieśnic woli ich mamusie. Do czasu!

                      Karolka – do twoich pytań:
                      Sterylizacja – Grześ jest bezbutelkowy ale inne naczynia – miseczkę, kubek i
                      łyżeczki po prostu myję, nie wyparzam.
                      Posiłki – u nas bez zmian – po pobudce cyc, 12-13 zupką 130 g zageszczona
                      kleikiem ryżowym tak, żeby było około 220 ml, 14-15 sok 100-150ml i trochę
                      flipsów, 16- 17 cyc, 19.30 – 20 kleik kukurydziany 200 ml z dodatkiem jabłek ze
                      słoiczka, 21 – cyc na sen i jeszcze jeden lub dwa w nocy. Ale ze względu na
                      dietę ma ograniczone posilki – tylko marchewka, jabłka, jeden rodzaj zupki –
                      Bobovity z serii “Kuchnia alergika” zupka krem z królikiem
                      Wyrażanie emocji – oj dużo tu dźwięków – radosne piski i pomrukiwania oraz
                      różnego rodzaju mantry no i histeryczny płacz gdy czegoś się Grzesiowi odmówi.

                      Wakacje – nie mam pojęcia czy mąż będzie miał urlop. Zastanawiam się czy by tu
                      samodzielnie z synem nie polecieć do kuzynki do Niemiec jakąś tania linią.
                      Tyle, że zapomniałam, że własnie skończył mi się paszport. Wiem, że można na
                      dowód ale mam cały czas stary, nie zmieniony jeszcze po ślubie. Chyba muszę
                      popędzic do fotografa zrobić zdjęcia i złożyć podanie o nowy dowód. A jakiego
                      dokumentu teraz potrzebują dzieci, żeby przekroczyc granicę?
                      W związku z tym, że raczej wiekszość wakacji spędzę w domu mam nadzieję na
                      jakieś wakacyjne spotkania!!!!!!!!!!!!!!!Kto i kiedy dokładnie będzie nad
                      morzem? Wiem, że Magda, Agata, Asia, Gagarin, Karolka kto jeszcze i gdzie? Asia
                      chyba proponowała 1 sierpnia? No i może kolejne spotkanie – Basia, Ania, Olga???
                      A ja mam nadzieję, że uda mi się na piątą rocznicę ślubu we wrześniu naciągnąć
                      męża na wypad do ukochanego Wiednia.

                      Witajcie nowe emamy i przyszła wrześniowa emamo.

                      Łączcie się z nami, urlopowiczki, teraz wszędzie są kafejki internetowe.

                      Papa
                      Aneta
                      • ewanka Pytanie o czytelnictwo 28.06.04, 14:01
                        Witajcie!
                        Czy czytacie waszym pociechom? Chodzi mi o takie czytanie przed zaśnięciem,
                        żeby dziecko mogło się przyzwyczaić do książek i je polubić.
                        Ja od jakiegoś czasu się staram, ale każda książeczka powoduje zainteresowanie
                        raczej "kulinarne" niż jakie kolwiek inne. Jagusia co prawda b. lubi wszelkie
                        słowo drukowane - w dowolnej formie - ale chyba jest jeszcze za mała żeby jej
                        czytać. Co o tym sądzicie? Może dalej się starać, a może lepiej odpuścić na
                        jakiś czas, aż dziecko rzeczywiście się zainteresuje?

                        Z wiadomości "ogólnorozwojowych" to uczę Jagodę pokazywania lampy, taty itd.
                        Namiętnie myli tatę z pajacem wiszącym nad łóżeczkiem. Tata jest oczywiście
                        baaardzo zadowolony. Natomiast z lampą daje sobie radę doskonale! Mam wrażenie,
                        że lada moment zacznie raczkować i wtedy to dopiero będzie się działo....

                        Pozdrawiam
                        E.


                        • jasko_mama rózne :-) 29.06.04, 00:07
                          Hej!
                          Wreszcie udało się położyć rodzinkę spać i można chwilkę popisać.
                          Bylismy dzisiaj u lekarza pediatry na kontrolnej wizycie po 10miesiącu, ale
                          niestety nie tylko. Amanda musiała jeszcze odwiedzić... ginekologa. Dość często
                          w piczce pojawiało jej się zaczerwienienie, pokazałam to pediatrze i okazało
                          się, że Mała ma zrośnięte wargi sromowe mniejsze sad, co wpływa często na
                          zaleganie moczu i stany zapalne w tym miejscu. No i zaczęło się badanie moczu,
                          konsultacja ginekologa dziecięcego, pewnie USG. Bardzo się zmartwiłam, ale
                          lekarze troszkę mnie uspokoili, że zdarza się to dość często, że leczy się
                          nieinwazyjnie, itp. Już mamy maść hormonalną, której ulotka oczywiście mnie
                          przeraziła, ale jesli to najlepsza droga to spróbujemy. Mamy smarować dwa razy
                          dziennie przez dwa tyg, potem znowu kontrola u gina i zobaczymy dalej. A poza
                          tym waży 9540 - spadła z 90 centyla sad, mierzy 75 cm i ogólnie świetnie się
                          rozwija.

                          Noce ostatnio się poprawiły, ale niestety nadciagaja kolejne zębiska i znowu
                          będzie gorzej. Na szczęście po wyrżnięciu zęba spanie w nocy wraca do normy,
                          więc trzeba poprostu przetrwać.

                          Aneta Amanda też jest bardzo „odważna”, zejścia z kanapy głową w dół-chętnie,
                          siadanie na krawędzi łóżka-mile widziane, wstawanie przy czym sie da, nawet
                          bardzo chwiejnym-proszę bardzo!!! Z oka nie mozna jej spuścić smile Rosna nasze
                          dzieciaczki! Jestem pod wrażeniem ile Grzes wypija soczku! U nas preferowana
                          jest herbata, ale w ilości max 30ml. Jak jest u innych dzieci? Pija dużo?
                          Co do paszportu to chyba jedyny dokument na podstawie którego dzieci
                          przekraczają granicę (procedura jednoczesnego podpisywania zgody przez obojga
                          rodziców itd.). Może być własny paszport dziecka lub wpis do paszportu matki.

                          Co do czytania to ja czytam małej w ciągu dnia (głównie wierszyki), natomiast
                          wieczorem kładę ją cichutko do łóżeczka i najczęściej zasypia w ciągu 10 min
                          przytulona do ulubionego króliczka

                          Globalne spotkanie wrześniówek nad morzem – jestem za!!!! Termin 1 sierpnia
                          pasuje, dziewczyny z daleka określcie, czy Wam pasuje.

                          pozdrawiam serdecznie
                          Basia
                          • ulam77 Re: rózne :-) 29.06.04, 09:01
                            Witajcie!
                            Ja niestety ciągle jestem w pracy, a nie na urlopie. Z jednej strony to nawet
                            dobrze, bo pogoda jakaś taka nie_urlopowa. A na urlop rzeczywiście wybieramy
                            się w okolicach 1 sierpnia. Jedziemy w okolice Gdańska. Mam nadzieję, że się z
                            Wami spotkamy (ja+Macio).
                            A Maćko - ufff... Czy Wasze dzieciaczki to też takie urwisy: ciągle wypatruje
                            okazji by psocić! To za kable ciągnie, to nam telefon rozłącza, to przy
                            sprzęcie grającym majstruje, to buty gryzie, to próbuje lizać kółka od wózka,
                            to szafki otwiera. A niedawno Maćko zrobił nam powódź w domu. Sprzątałam
                            mieszkanie i zostawiłam w przedpokoju wiadro z wodą. Maćko musiał koniecznie
                            zajrzec do wiadra.... Cały przedpokój był zalany, a Maciutek leżał w kałuży i z
                            łobuzerską miną robił rączką "plam plam plam".
                            Z nowych umiejętności i nowości: Maćko już:
                            - ma wyrżniętą górną jedynkę, stan uzębienia 2 dolne jedynki+1 górna jedynka (w
                            natarciu są już dwójki)
                            - chodzi podtrzymywany za rączki
                            - wstaje w łóżeczku
                            - raczkuje, a jak się zapomni to się czołga jak zawodowy żołnierz
                            - robi papa do niani (żeby już poszła) jak wracam z pracy
                            - zaleca się do małych dziewczynek
                            - do "dużych" dziewczynek (np. pań w sklepie) śle promienne uśmiechy
                            - trenuje ze mną zapasy przy każdej próbie założenia pampersa
                            - acha i uwielbia truskawki, które okazały się w naszym przypadku
                            nie_alergizujące (kaszka+świeże truskawy albo kisiel z truskawek mmmmm...pycha)
                            Próbuję odzwyczaić Macia od jedzenia w nocy. Cały czas budził mi się co 2
                            godzinki na jedzenie. Zaczęłąm mu dawać przegotowaną ciepłą wodę zamiast butli
                            mleka. Dzisiaj jesteśmy po pierwszej eksperymentalnej nocy. Do 3 rano spał
                            całkiem dobrze, a później budził się co pól godziny, co godzinę i musiałam
                            wstawać i lulać Maciutka. Wstał razem z nami o 6 rano. Uff...jestem wykończona.
                            Ale dzisiaj też spróbuję. Mam nadzieję, że się odzwyczai od tego jedzenia w
                            nocy i da w końcu pospać.
                            Pozdrawiam wszystkich serdecznie!
                            Tacie Magdy życzę powrotu do zdrowia. Trzymaj się dzielnie Madziu. Wszystko
                            będzie dobrze.
                            Ula & Maćko (12.09.2004)
                          • gagarin3 Re: rózne :-) 29.06.04, 09:59
                            Dopiero dzisiaj udało mi się przekonać mojego bratanka,żeby mi pozwolił zerknąć
                            na "moje forum" i zasmuciła mnie bardzo wiadomość o tacie Madzi. Przyłączam się
                            z całych sił do trzymania kciuków i czekam na dobre wiadomości.
                            Jakoś udało nam się dojechać do mojego brata, ale było ciężko - wyjechaliśmy o
                            22.30. gdy Piotrek zasypiał, niestety jakieś półtora godziny później zaczął się
                            wić i wrzeszczeć w foteliku i świadomi niebezpieczeństwa musieliśmy go wypiąć,
                            bo nie było innej rady. Godzinę później obudził się na dobre i rozrabiał trzy
                            godziny. Niestety jazda nocą nie zdała egzaminu, ale przypuszczam, że w dzień
                            byłoby jeszcze gorzej. Znajdujemy się w bardzo specyficznym miejscu - osiedle
                            wojskowe (województwo lubuskie), trzy jednostki,pełno mundurowych (w tym mój
                            brat), las, poligon i jeziora. Na szczęście nie ma ładnej pogody, więc widmo
                            obnażenia moich krągłości na razie odsunięte. Dzisiaj moi mężczyźni mają
                            imieniny, niestety obchodzą je osobno, bo tatuś musiał wrócić do domu i pracy.
                            Pozdrawiam Was serdecznie,szczególnie Madzię - cały czas o Was myślę.Agnieszka
                            • zabuniek Witaj piekna zimna ziemio 29.06.04, 12:12
                              Ale tu sliczniesmile I cudownie chlodno, z tych 40 stopni...spac lepiej.
                              Elena wczoraj nic nie spala w samolocie, cala podroz przeflirtowala z
                              pasazerami, potem troche sie przespala w samochodzie,
                              do domu dotarlismy o 24 w nocy, bo samolot byl sporo opozniony, bardzo sie
                              ozywila widzac psa (na BAbcie nie bardzo zwrocila uwage), pies tez szalal z
                              radosci,
                              Wykapalam ja, zjadla malo (taka juz zmeczona byla) i poszla spac o 1.30 w nocy
                              do tej pory spi!!!
                              Oj zapominam o polskich znakach.

                              POMOCY - jaką kaszkę dajecie?
                              W Hiszpanii kupowałam mleko Nestle 2 i kaszki NEstle 8 zbóż, Nutriben 5 zbóż
                              lub Hippa Wielozbożowe.
                              Są tu takie?
                              MAm jeszcze zapas, ale będę musiala niedługo kupić.

                              JOGURTY - tam dawałam jej danona Mój pierwszy jogurt (nie pitny tylko zwykły
                              jogurt).
                              JAkie jogurciki dajecie? Z mlekiem specjalnym?

                              MAGDO czekam na dobre wieści!
                              GAGARIN - to cudownie że się spotkamy!
                              CAłuski.
                              • ulam77 Re: Witaj zabuniek 29.06.04, 13:27
                              • karolka_1 Re: Witaj piekna zimna ziemio 29.06.04, 19:26
                                Zabuniek witaj w krajusmile
                                Już śpiesze z odpowiedzią na Twoje pytania.
                                Co do mleka to podejrzewam,że najlepsze będzie Nan2 - producent Nestle, kaszka
                                nestle 8zbóż tez jest dostępna - tylko u nas jest dla niemowląt od 10
                                miesiąca...Nie patrz na to, bo w Polsce jest zawyżony wiek podawania. Wejdź na
                                strone www.hipp.pl - są opisane wszystkie produkty tej firmy dostępne na naszym
                                rynku. Nestle tez ma stronkę dziecko.nestle.pl
                                Z jogurtów u nas sa danonki, tez nie są to pitne jagurciki tylko takie gęste jak
                                serek. Polecam jeszcze Bakusie firmy bakoma, szczególnie serki puszyste
                                :morelowy z pieskiem na opakowaniu, waniliowy z żabką i jest jeszcze z kangurem
                                - chyba bananowy smile
                                Uf, to chyba wszystkie odpowiedzi smile W razie czego pytaj...
                                U nas wszystko po staremu... Hm, zebów nam tylko przybyło. Jest już w sumie 6
                                sztuk smile
                                Magdo cały czas trzymam kciuki za twojego tatę i za Ciebie smile
                                Heh, jutro ide ostatni dzień do pracy. Od czwartku jestem bezrobotna sad Jakos
                                mnie to przeraża, zwłaszcza ze pracy dla mnie jak na razie brak sad Ale jestem
                                dobrej myśli i licze na to,że do września sytuacja się wuklaruje i 1 wrzęsnia
                                rozpoczne pracę....
                                Co ja bede tu smęciłą...
                                Pozdrawiam słonecznie
                                Karolka
                          • footcare Re: rózne :-) 17.12.04, 18:33
                            Hej !!!Moja mała Emilcia też ma zrośnięte wargi sromowe tzn. tak mi się
                            wydaje , ponieważ zauważyłam to wczoraj.Po weekendzie wybieram sie do
                            lekarza.Czy maść którą dostałyście pomogłą? Jak mała to zniosła?Czy wszystko
                            juz jest ok?pozdrawiam "footcare"
                            • abepe sto lat dla Gagarin!!!!!!!!! 19.12.04, 01:37
                              Gagarin kochana, z okazji tego doniosłego święta jakim jest wejście w następny
                              dziesiątek życia życzę Ci radości, miłości, zabawy, pomyślnego rozwiązania
                              wszystkich dylematów zawodowych oraz piotrusiowozdrowotnych. Niech mąż szykuje
                              miłe niespodzianki a Piotruś zwolni nieco w biegu, co by "starej" matki nie
                              dobijać!!!!!!
                              W związku z tym, że w ten sam poważny wiek weszłam równiusieńko 10 miesięcy
                              temu poczuwam się do przesłania pewnej refleksji - nie zmieniło się w związku z
                              nim nic - krem przeciwzmarszczkowy prawie nienaruszony stoi na półce (kto by
                              miał czas wklepywać). Haha.
                              Duże buziaki
                              • rybkaisia Re: sto lat dla Gagarin!!!! + różne takie 19.12.04, 15:31
                                Dołączam się do życzeń! Nie wiedziałam, że są na forum inne Strzelczynie niż
                                ja! Dużo ciepełka i spełnienia marzeń życzę! Mnie to przełomu zostało tylko 3
                                lata (aż?). Czekam nie z niecierpliwością.
                                Byłam z Isią w sobotę w laboratorium, badania zrobione, prześlą faksem do
                                naszej przychodni i pani doktor będzie miała wgląd w wyniki. Isia była bardzo
                                dzielna, bardziej ciekawa nowych rzeczy niż bojąca. Mnie się trzęsło kolano, na
                                którym siedziała a ona nic. Jeżeli chodzi o grupę krwi pani pielęgniarka
                                odradziła wykonanie badania, bo w związku z obecnością moich przeciwciał może
                                się jezcze zmienić. Poczułam się niedoedukowana, muszę poszukać publikacji na
                                ten temat. Nie wiedziałam, że grupa krwi może się ulec zmianie w pierwszych
                                latach dziecka.
                                Zdrówko dopisuje (odpukać).
                                Choinka stoi w kącie i na razie jest omijana przez Isię z daleka bo kłuje. Ale
                                jak dzisiaj ją ubierzemy to myślę, że pokona lęk i zwyciężą chochliki w
                                oczkach,które uwielbiają psocić.
                                Niestety czytając jadłospis w ostatnim "Dziecku" trochę się załamałam, bo nie
                                dość, że Isia nie je połowę tego co napisali to jeszcze gama produktów zawęża
                                się do: mleka, kaszki, zupek, serków, drożdzówek, jabłka, jajek i.. ogórków
                                kiszonych.
                                Mąż skwitował całe moje zamieszanie w sprawie jedzenia: Dobrze wygląda, nic jej
                                nie brakuje.
                                To tyle...
                                Pozdrawiam, trzymajcie się cieplutko. U nas śnieg dalej tylko w górach. Mąż na
                                nartach, Isia się powoli budzi z popołudniowej drzemki.
                                Pa,
                                Rybka i Isia
                            • jasko_mama Re: rózne :-) 24.12.04, 00:34
                              Hej! Aneta dzięki za info o tym poście. Ja właśnie mam ustawione drzewko i
                              pomijam niektóre posty, bo szukam, szukam... ale tak daleko nie sięgam smile))
                              Jako chrześcianka (i nie tylko) smile odpowiadam: moja córcia przechodziła ten
                              problem jakiś czas temu, zrośnięcie nie było duże, ale bakterie w moczu
                              pokaźne sad Ginekolog zapisała maść - OEKOLP, którą stosowałyśmy przez dwa
                              tygodnie i otworzyło się. Nie jest to uciążliwe, trzeba wcierać dwa razy
                              dziennie przy zmianie pieluch. Niestety u nas zrośnięcie powraca sad Między
                              świętami idziemy na badanie moczu, a potem może znowu gin. Życzę powodzenia,
                              pozdrawiam serdecznie
                              Basia
                      • dbo3d Re: Różności 30.06.04, 12:21
                        Niniejszym pragnę podziękować Grzesiowi za przekazanie przewijaka Gabrysi. Mam
                        nadzieję, że dzięki tej współpracy załoga G będzie silniejsza kupą.

                        Tatuś smile
                        • magda6811 mam dobre wieści 30.06.04, 17:12
                          Witajcie! Wszystko idzie nadspodziewanie dobrze. Dzisiaj już tata sam
                          pomaszerował na EKG (musiał przejść niezły kawałek. Pojawiła się nawet
                          prognoza, że za tydzien wyjdzie! Lekarze określają jego stan jako "bardzo
                          dobry" a jak wiecie, są zawsze oszczędni w podawaniu podobnych wiadomości.
                          Jedyna rzecz, która psuje mi humor to operacja brzuszna, jaka jeszcze go czeka.
                          Na razie oszczędziłam mu tej informacji, ale trzeba będzie naprawić aortę takze
                          w tym niższym odcinku. Jeszcze o tym nie myśle...
                          BASIU - ja miałam to samo co Amanda i robiono mi zabiueg pod narkozą gdy miałam
                          6 miesięcy. Ciesz się, że mozna tego uniknąć!
                          Pozdrawiam Was wszystkie, wypoczywajcie, ja też mam nadzieję kiedys to zrobic,
                          pa...
                          • zabuniek Re: mam dobre wieści 30.06.04, 21:18

                            • karolka_1 Re: mam dobre wieści 30.06.04, 23:00
                              Magda, cudowne wieści smile
                              Basiu, nie czytaj ulotek. Zabroniła mi tego lekarka i miała racje. W ulotce
                              musza napisać prawie wszystkie przeciwskazania, działania niepożądane itp.
                              Wszystkie opisane przez nich głupoty, występują zazwyczaj u 5% pacjentów...Mam
                              nadzieje,że Amandzie szybciutko wszystko minie...
                              Zabuniek jeśli chodzi o kaszkę to u nas sprawdzają się wszystkie ryżowe z jakimś
                              owocem np. malinami, gruszkami...Smakują zarówno kaszki nestle jak i bobovity.
                              Co do kaszek Hippa to niestety nie moge Tobie pomóc, bo poprostu ich nie
                              kupowałam nigdy. Jesli chodzi o ceny to bobovita i nestle są bardzo zbliżone,
                              średnio 4,50 za opakowanie.
                              Produkty bobovity sa bardzo dokładnie opisane tutaj: www.nutricia.com.pl
                              Dziewczyny wlasnie sie dzisiaj dowiedziałam,że w sobote już wyjeżdżam i nie
                              bedzie mnie bardzo długo. Jak nie dorwę gdzieś kawiareni to dopiero poczytam
                              sobie Was w sierpniu. Mąż jednak obiecał mi,ze dowiezie mnie 1 sierpnia na
                              spotkanie nadmorskie smile Prosze zatem o bieżące informacje na temat spotkania...
                              Mam nadzieję,że przed wyjazdem sobotnim jeszcze zdąze napisać parę słów...
                              Lece do pakowania, sprzątania i innych prac domowych smile
                              Pozdrawiam serdecznie
                              • abepe Jak Grześ zadziwił mamusię i nie tylko 01.07.04, 22:57
                                Witajcie!
                                Magda poskarżyła się mojemu mężowi, że mało piszę to piszę.

                                Jak Grześ zadziwił mamusię? Kilka dni temu stwierdziłam, że mało we mnie
                                dydaktyzmu i może czas to zmienić. Grześ akurat bawił się misiem wańką-wstańką,
                                więc postanowiłam wykorzystać moment i nauczyć syna słowa miś. Usiadłam
                                naprzeciwko i podstępnie spytałam – Grzesiu, gdzie jest miś? Dziecko na to
                                zaczęło rozglądać się dookoła, po czym zatrzymało wzrok na leżącym gdzieś na
                                półce – misiu przytulance. Zdębiałam. Ten miś nigdy nie był ulubioną zabawką
                                więc raczej rzadko używało się tego słowa. Miałam nawet zamiar oddać go małej
                                Gabrysi-Kaprysi (której tata a mój brat ostatnio nam się na forum zaplątał),
                                ponieważ miś ten w dzieciństwie do jej ojca należał. Zapomniałam, biedna, że w
                                przeciwieństwie do moich pacjentów, zdrowe dzieci nie potrzebują specjalnych
                                zabiegów dydaktycznych i uczą się spontanicznie, w zabawie. Okazało się, że
                                Grześ wie także, co to jest piłka. A miś został z nami, bo od tego czasu mały
                                jest tak często o niego przez wszystkich pytany, że bardzo go polubił. A mojego
                                brata, pana dbo3d, poprosiłam o przeniesienie się na właściwy mu wątek czerwiec
                                2004. Co nam się będzie facet tu plątał. Ale Grzesia i Gabrysię rzeczywiście
                                nazywamy załogą G (pamiętacie z dzieciństwa taki film z Teleranka chyba?).

                                Ewanka – „czytelnictwo” Grzesia niestety wiąże się z niszczeniem. W grę wchodzą
                                więc książeczki z kartonu lub materiału. Mały owszem posiedzi i popatrzy na
                                obrazki i nawet próbuje odwracać strony a potem bierze się za gryzienie,
                                rzucanie, stukanie. Zamiast mu czytać – na razie mówię mu wierszyki. Oczywiście
                                nie przed snem, bo on zasypia przy cycu. Żeby dziecko chciało kiedyś czytać –
                                ważne, żeby widziało, że rodzice czytają książki. A z mojego zawodowego
                                doświadczenia wynika, że niewielka część niemowlaków jest w stanie na tyle się
                                skupić, żeby słuchać i oglądać przez dłuższą chwilę. Raczej chcą działać –
                                manipulować, przemieszczać się.

                                Basiu – Grześ pija z kubka niekapka – ma domowy (bo bez pokrywki) Canpola i
                                wyjściowy Aventu. Też długo nie mogłam go przekonać do picia. Jednak pewnego
                                dnia pociągnął i pije. Przesadziłam – nie zawsze jest to taka ilość ale
                                zdarzało się też (np. w podróży w upale), że za jednym zamachem pociągnął 200
                                ml. A dziś zaserwowałam mu wodę (chcę, żeby się przyzwyczaił, że picie nie
                                zawsze jest słodkie) – popił trochę a potem wziął się za gryzienie ustnika.
                                Bardzo go dręczą wychodzące górne jedynki.
                                Co do odwagi Grzesia – próbował dziś schodzić po schodach, oczywiście
                                asekurowany przeze mnie.

                                Ula – też próbuję zredukować ilość nocnych karmień. Dziś zamiast dać mu pierś,
                                gdy obudził się o 2 – nosiłam go na rękach przez kwadrans i zasnął. I obudził
                                się dopiero o 5! Po karmieniu spał do 8.30. A jak u Was następne noce?

                                Żabuniek – zazdroszczę Wam tych zbożowych kaszek i jogurtów. Ja właśnie do
                                swojej diety próbowałam wprowadzić produkty zbożowe w formie chleba żytniego na
                                zakwasie i wyszło Grzesiowi uczulenie. Więc oboje – nadal tylko kleik ryżowy
                                lub kukurydziany. Produktów mlecznych nie śmiemy spożywać sad
                                A poza tym - witaj w ojczyźnie smile

                                Karolka – mam nadzieję, że będziesz miała na urlopie dostęp do sieci. Może na
                                wszelki wypadek wyślij mi na abepe@gazeta.pl numer swojej komórki, to będę Cię
                                informować o planach spotkania?!

                                To na razie tyle.
                                Aneta

                                • gagarin3 Re: Jak Grześ zadziwił mamusię i nie tylko 02.07.04, 11:58
                                  Magda, cudowna wiadomość, trzymamy kciuki za dalszą rekonwalescencję. Żabuniek
                                  witaj w kraju, już szykuję się na nasze spotkanie smile U nas niestety fatalnie.
                                  Piotrek, który nigdy nie chorował, od trzech dni ma wysoką gorączkę,płacze i
                                  nie śpi po nocach. Już przedwczoraj pojechaliśmy z nim do szpitala, ale
                                  trafiliśmy na nieszczególną lekarkę, która nie potrafiła nam pomóc i w dodatku
                                  przepisała za dużą dawkę paracetamolu... Dzisiaj udało nam się dostać do
                                  przychodni i niestety zaordynowano antybiotyk. Byłam tak zmęczona ostatnimi
                                  dniami,że nie miałam sił,aby oponować. Z tego wszystkiego odechciało mi się już
                                  wakacyjnych wojaży i poważnie zastanawiam się, czy nie zrezygnować z wyjazdu
                                  nad morze i jak tylko Piotrek wyzdrowieje, wracać do Limanowej...POzdrawiam.
                                  Agnieszka
                                  • martael Ho, ho, ho! Jest tam kto? 05.07.04, 14:58
                                    Cześć i czołem
                                    Bardzo się cieszę, że Tata Magdy czuje się lepiej i trzymam kciuki za dalszą
                                    poprawę.
                                    My jesteśmy już w krainie zdrowych, choć niekoniecznie uśmiechniętych. Mój
                                    (prawie) dziesięciomiesięczniak przejawia ostatnio oznaki złego nastroju i
                                    bardzo głośno ten nastrój komunikuje. Nie wiem, co biedaka męczy. Przypuszczam,
                                    że jak zwykle zęby, których ani widu ani słychu... W każdym razie mamy w nocy
                                    kilka pobudek i łazimy nieprzytomni. Mąż też ma doła, od kiedy Czesi przegrali
                                    mecz z Grecją. Wczoraj dobiła go jeszcze przegrana Portugalii i poszedł struty
                                    do pracy.
                                    Z nowości rozwojowych Gucia – niestety nie mogę się niczym pochwalić sad
                                    (O Jeeeezu ale ten mój list dołersko brzmi) A przynajmniej nie tym, czym bym
                                    chciała (a chciałabym jak wiecie – raczkowaniem, siadaniem i próbami chodzenia).
                                    Gucio opanowuje coraz lepiej czynności precyzyjne: wkładanie obręczy na patyk i
                                    kubeczków jeden w drugi. Każdą, nawet najmniejszą szmatką, torebką i kartką bawi
                                    się w a-kuku i za każdym razem, kiedy się nam pokazuje wybucha głośnym śmiechem.
                                    Jest słodki, pomimo to, że potrafi dać nam czasem ostro w kość...
                                    Ogólnie ja też nie czuję się ostatnio najlepiej. Już od dawna nie oglądam
                                    wiadomości, bo nie lubię się bać sad. Ale czytam niestety gazety i łapię
                                    paranoje, że coś z tym światem jest nie tak. Nie wiem jak mam wychować dziecko,
                                    by było zarazem ostrożne i śmiałe, by nie bało się ludzi, ale też, by potrafiło
                                    ocenić ich intencje. Jak mam go pytać, by wiedzieć, że jest bezpieczny, a
                                    jednocześnie nie by nie czuł się kontrolowany i blokowany. Pewnie za dużo o tym
                                    myślę ostatnio...

                                    Oj przyda mi się fryzjer i solarium – nie byłam od czasów liceum – chyba czas
                                    się poopalać...

                                    Kończąc ten przygnębiający wywód: zbyt wiele myśląc i nie sypiając w nocy,
                                    zdecydowałam się na usuniecie naszych zdjęć z internetu, więc nie ma nas już na
                                    edziecku...

                                    Gagarin – szkoda, że Piotruś choruje. Nas też to niestety dopadło na wyjeździe,
                                    a Gucio też do tamtej pory nie chorował wcale. Mam nadzieję, że już lepiej i
                                    szybko będzie odzyskiwał siły.

                                    Zabuniek – witaj w naszym surowym klimacie. Hiszpania Hiszpanią, ale upały są
                                    trochę trudne do zniesienia. Dobrze, że możesz od nich trochę odpocząć. Relaksuj
                                    się i zaglądaj czasem na forum

                                    Pragnę Wam powiedzieć, że Gucio, po wszystkich nieprzygodach z tym związanych,
                                    perypetiach z wielebnymi (nie mamy ślubu kościelnego) zostanie w końcu
                                    ochrzczony za u Dominikanów. Szymon, który załatwiał sprawę, był oczarowany
                                    przychylnością i mądrością Zakonnika. Jezu drogi dzięki Ci za mądrych ludzi na
                                    tym świecie!

                                    I tym optymistycznym akcentem Pozdrawiam wink
                                    Marta
                                    • gagarin3 forumowy sezon ogórkowy... 05.07.04, 17:04
                                      U nas już wszystko w porządku... Antybiotyk odstawiłam czym prędzej, gdyż
                                      Piotrek dostał koszmarnej wysypki. Trzecia już lekarka, z którą mieliśmy do
                                      czynienia w ciągu ostatnich kilku dni, stwierdziła, że przy tak drobnej
                                      infekcji w ogóle nie był potrzebny...Skończyło się na calcium i wit.C. Według
                                      mnie to była trzydniówka (poza gorączką żadnych innych objawów),ale nie będę
                                      się kłócić z niby - mądrzejszymi ode mnie. W każdym razie trzymajcie z daleka
                                      od takich niedouczonych medyków...Pozdrawiam...
                                      • magda6811 Re: forumowy sezon ogórkowy... 05.07.04, 20:28
                                        Witajcie.
                                        U nas coraz lepiej, już padaja daty wypisu ze szpitala.
                                        Powooli zaczynam wierzyć, że jednak wyjadę na troche nad to zimne morze. Mam
                                        nadzieje, ze w niedziele opuszcze Warszawe.
                                        Podzielam zdolowane poglady MARTAEL - ja właśnie mysle, jak chronic Agatkę. Mam
                                        obsesje po kolejnych koszmarnych doniesieniach ze świata i wiem, ze po prostu
                                        trzeba uczyć ją osrozności i - o zgrozo - NIEUFNOŚCI wobec ludzi. Paranoja. Juz
                                        jej kiedyś tłumacvzyłam, że nie wszyscy dorosli są OK, ale to straszliwie
                                        trudne... Straszyc jej nadmiernie nie zamierzam, ale...
                                        MARTO - dlaczego usunęłaś zdjęcia Gucia? Napisz proszę. Ja wprawdzie naszych
                                        nie zamieszczam, ale kiedyś chciałam to zrobic.
                                        GAGARINIE - jak dobrze, ze udaje Ci sie dorwać do kompa. Trzydniowka to
                                        straszna rzecz (wysoka gorączka) i kończy się rzeczywiście wysypka. Ntybiotyk w
                                        tym wypadku psu na budę.
                                        O Stefie dzisiaj nie będzie. No może poza jedną pochwała - budzi się ostatnio
                                        tylko raz w nocy a w dzien spi raz, ale za to solidnie - 2 godziny!.
                                        Pozdrawiam Was mocno, Magda
                                        • abepe Re: forumowy sezon ogórkowy... 06.07.04, 14:28
                                          Czołem!
                                          Grześ ostatnio też robi mi tę przyjemność, że sypia w dzień raz a długo, czyli
                                          tak, jak Stef 2 godziny. Niestety robi to w godzinach, gdy mój mąż okupuje
                                          komputer (chwilowo mamy biuro w domu). A dziś właśnie musiał wyjść i mogłam
                                          zasiąść. Niestety razem z raczkowanie pojawił się zapał do wstawania, wspinania
                                          się, grzebania i prób puszczania się...Nie nadążam. A wszystko okraszone
                                          wielkim marudzeniem (górne jedynki).
                                          Cały czas nie udaje mi się wprowadzić do diety niczego nowego. Właściwie -
                                          wprowadziłam sobie falvit i wysypka się zintensyfikowała. Dopiero potem
                                          zauważyłam, że w falvicie pełno jakichś świństw w rodzaju gumy arabskiej i
                                          talku! Muszę przejśc na jakiś Prenatal. I znowu zaczekać 2 tygodnie aż plamki
                                          znikną, żeby cos spróbować zjeść innego. A tu na straganach świeże warzywka, o
                                          truskawkach nie wspomnę... m
                                          Co do okropnych doniesień ze świata, to miałam głęboki dół, szok, upadek
                                          autorytetów, wstyd profesjonalny ( w końcu jestem psycholog od dzieci). Cały
                                          czas mam nadzieję, że to pomyłka, prowokacja, jakieś oryginalne badania. Jeśli
                                          nie to...nie wiem.

                                          Magdo, cieszę się, że wyjedziesz nad zimne morze. I Aga-Gagarin też chyba nie
                                          rezygnuje z nadmorskich wojaży? Gdzie będziesz Ago? Byliśmy w niedzielę na
                                          długim dwugodzinnym spacerze po plaży w Lubiatowie. Grześ bardzo szczęśliwy w
                                          nosidle na plecach taty. Na zachód słońca wyległy na plażę tłumy wczasowiczów,
                                          niestety pojawiły się chmury. Biedni wczasowicze, nawet tej odrobiny
                                          romantycznych widoków lato im w tym roku skąpi. Może będzie lepiej? Ale warto
                                          choć sie przejść i pooddychać.

                                          Marto - precyzja motoryki małej tak samo ważna jak motoryka duża. Jeśli
                                          rehabilitanci pracują nad Guciem, to powinni wypracować sukces.

                                          Pozdrawiam już z Grzesiem na kolanach.
                                          Aneta

                                • debeo Re: Jak Grześ zadziwił mamusię i nie tylko 10.07.04, 00:11
                                  Niniejszym jako Brat przeniosłem się na bardziej odpowiedni dla nas wątek (co
                                  Wam się będzie tu facet plątał) ale pozwolę sobie zaprezentować zdjęcia
                                  Gabrysi, które siostra, pani abepe, już jakiś czas temu wyraziła wolę aby
                                  zaprezentować.
    • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.07.04, 18:09
      witajcie kochane,
      znow wieki mnie nie bylo i niestety znow znikam, bo jutro wyjezdzam na 2 tyg. w
      gory a potem ja z malym do rodzicow.

      Madziu droga, bardzo sie ciesze, ze z tata juz duuuzo lepiej. mocno trzymam za
      Was kciuki. bedzie dobrze!
      jasko_mama Wy tez badzcie dzielni!

      Zabuniek, witajcie w kraju, buziaki dla Elenki

      Zdrowko dla Piotrusia! gagarin nie rezygnujcie z wakcji i uwazajcie na siebie

      nie odzywalam sie, bo wpadlam w wir nauki przed egzaminami na studia, o ile to
      w ogole mozliwe przy 10 miesieczniaku hihi. przeszlam pierwszy etap (608 osob
      na 45 miejsc - szalenstwo), ale do pokonania zostalo jeszcze 350 osob i
      niestety chyba dalam plame. wysiadlam na tych niby najprostszych rzeczach z
      liceum no trudno. wyniki jutro, licze, ze moze nie bede na samym koncu, bo
      wstyd!
      siedzimy juz na walizkach, bo jutro skoro swit wyjazd. juz nie moge sie
      doczekac!

      Dimka tez maly rozrabiaka. staje na tych swoich nozkach, ale boi sie zrobic
      krok.rozoroznia juz cala mase zabawek, krowke, pilke, wiadereczko, autko itp i
      palec wskazujacy w ciaglym ruchu w gescie a co to?
      Noce za to koszmarne. od 2 regularne pobudki co godzine, dwie. juz chodze na
      rzesach. tez mysle,zeby troche zlikwidowac to nocne cyckanie.

      koncze kochane, bo jeszcze masa pakowania przede mna a oczy sie zamykaja
      caluje was mocno,zycze duzo zdrowka i udanych wakacji
      wiola



      • magda6811 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.07.04, 23:14
        Witko - gratulacje! To, że przeszłaś I etap juz zasługuje na najwiekszy podziw.
        W końcu jesteś umęczoną matką 10-miesięczniaka a nie jakąś tam przeuczoną
        maturzystką!
        MARTOEL - przypomniałam sobie właśnie, że 8-letnia obecnie córka mojej
        przyjaciółki, co to własnie dostała specjalna nagrodę w szkole za osiągniecia
        sportowe, nie umiała sam siedzieć (SIEDZIEC a nie siadać) gdy miała 9 misięcy.
        Kiedy miała 11 miesięcy nie przejawiała najmniejszych chęci do raczkowania a
        stanęła pierwszy raz na nogi w swoje pierwsze urodziny. Zaczęła chodzić mając
        rok i 4 miesiące i jak widać nie przeszkodziło jej to bynajmniej w dalszym
        zyciu sportowym... Ćwiczcie spokojnie i niczym się nie przejmujcie.
        - STEF - przeciwnie. Nie w głowie mu inne osiągniecia, jak tylko "sportowe".
        Uczyć się nie zamierza. No cóż do wieku Rooneya czy Rinalda niewiele zostało
        (szybko zleci) i może się uda nie skończyć żadnej szkoły. Zastanawiam się
        tylko, jesli jakiś klub go kupi przed 18-tka to kto zgarnie forsę - nieletni
        czy rodzice...
        Pa, magda
        • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 07.07.04, 23:31
          Hej!
          Witajcie Dziewczyny smile Długo mnie nie było, bo bylismy tydzień w Berlinie.
          Było cudownie!!! Ja spędzałam co prawda całe dnie na wycieczce studialnej, a
          Arek „robił” za baby sitter, ale każdy był zadowolony. Amanda dzika za moją
          chrześniaczką (prawie 2,5 roku). Super smile)) Tylko po powrocie nie możemy sie
          pozbierać. Mała marudna, chodzi po domu szukając Poli, zaczepia dzieci na
          spacerze i najlepiej byłaby cały czas przy cycku. Fakt, że tam nie było mnie
          całymi dniami, więc była bardzo stęskniona. Dzis po południu spędziła godzinę
          (!) przy cycku, bo inaczej nie dało sie jej uspokoić. Mam nadzieję, że to minie
          za dzień, dwa, bo inaczej cienko siebie widzę sad A tak w ogóle to bardzo się
          rozwinęła przez ten tydzień. Wstaje przy wszystkim, próbuje się puszczać,
          nauczyła się nowych „słów” w swoim języku. Mam wrażenie, że już wszystko
          rozumie, niestety rzadko słucha i potrafi zamanifestować swoje niezadowolenie -
          bardzo!!! Bardzo też wydoroślała. Gdzie się podziała ta mała istotka zależna
          całkowicie od nas?...
          Dziś odkryłam, że Mała potrafi pić ze słomki! Piłam sobie mały soczek i Amanda
          koniecznie chciała spróbować, byłam pewna, że nie popije, a tymczasem... Szybko
          wlałam jej soczek do kubka i dałam słomeczkę, poszło szybciutko! Ciągle cos
          nowego!

          Fajowo Magda, że z tatą ok. tak trzymać!

          Dzieki za słowa otuchy dla nas. Już po ponad tygodniu stosowania maści widzę
          rezultat, więc myślę, że będzie ok. Niestety okazało się, że w moczu sa
          bakterie, więc jesteśmy na furaginie, ale myslę, że szybko minie. Jutro znowu
          akcja zbierania moczu do badania. To naprawdę niezła zabawa. Jeszcze zwykłe
          badanie do woreczka to sie jakoś da, ale to na posiew bezpośrednio do pojemnika
          to była niezła walka. Tata osikany, mama też, nie mówiąc już o łóżku, a w
          pojemniku kilka kropel. Na szczęście wystarczyło i mocz był jałowy.

          Świat naprawdę zwariował sad. Ja podobnie jak Aneta myślałam, że to może
          pomyłka..., ale przyznał się, więc nie ma już złudzeń. Boję sie o przyszłość
          Amandy, bardzo...

          Wypoczywającym i wybierającym się na wypoczynek życzę dobrej pogody,
          pozytywnego ładowania akumulatorów i dużo radości z pierwszych wakacji z
          naszymi maluszkami! Zabuniek witaj w kraju! Ja tam Ci zazdroszczę tych upałów i
          bardzo chciałabym takie mieć w Polsce. Jak tak dalej pójdzie to znarnuja się
          wszystkie sliczne sukienki Duśki – jakoś na razie sie nie zapowiada, żeby można
          było wystapić w gołych nóżkach sad

          pozdrowionka
          Basia
          • martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.07.04, 18:49
            Cześć,

            Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za miłe słowa i pociechę. Oj przyda się bardzo.
            Magdo Ty to potrafisz naprawdę...Lepiej mi się jakoś zrobiło. A było źle,
            fatalnie. Od kilku dni chodzę po ścianach niemalże. Zaczęło się od wizyty u
            neurologa „z urzędu”, który stwierdził opóźnienie rozwojowe o trzy miesiące.
            Dostaliśmy skierowanie do poradni metabolicznej CZD no i czekamy na badania.
            Miła pani z poradni powiedziała, że czeka się obecnie około dwóch miesięcy i
            poprosiła o przesłanie pocztą skierowania. No i czekamy.
            Pani Zosia Szwiling leży w szpitalu, (nie mamy się komu poskarżyć nawet na tę
            neurolożkę, hech), więc postanowiłam, że wyskrobię kasę i pójdziemy prywatnie do
            doktor Szymańskiej, bo zwariuję od tego czekania... Może powie, że nie jest tak
            źle...
            Przepraszam za to bezładne pisanie, ale po prostu nie mam nawet siły na dobre zdania
            Dam wkrótce znać co i jak.
            PS. No i żeby nie było nam lżej, to Dominikanie zmienili zdanie i chrztu nie
            będzie sad A mnie to już wszystko jedno naprawdę.


            Pozdrawiam,
            Marta, mama Gucia (8.09.2003)
            • magda6811 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10.07.04, 22:18
              MARTAEL, ta pracownia metaboliczna jest OK. Chodziła tam na konsultacje inna
              moja przyjaciółka z córcią, u której stwerdzili (tam właśnie) kolagenopatie
              (brak kolagenu lub coś w tym rodzaju, sorki, nie pamiętam). W niczym jej to nie
              przeszkodziło, po prostu była bardziej wiotka mięśniowo, ale w ogóle tego nie
              widać, bo ma dzisiaj 3 lata i wszędzie jej pełno. Rzeczywiście terminy są
              przygnębiające. A na mamę tej pierwszej, opisanej wcześniej przeze mnię
              panienki, dzis wygimnastykowanej 8 -latki, tez lekarze krzyczeli. "A ile
              jeszcze chce pani czekac?! Dziecko ma 11 miesięcy, nie raczkuje, a pani nic?!"
              Itd, itp. Jeżeli tak bardzo się niepokoisz to może udaj się do kolegów pani
              Zosi na Polnej Rózy... Swoją droga trzymamy kciuki za panią Zosię!
              Teraz nie masz, i nie ożesz mieć, dystansu do tego problemu, po takiej wizycie
              wydaje sie, że jest strasznie i dłużej nie wytrzymasz. Czas płynie, będzie ok i
              pomyśl, że tysiące matek i dzieci miały to samo a dziś juz o tym zapomnieli.
              Tak będzie i u Was.
              Całuję wszystkich bardzo mocno, znikamy na 2 tygodnie na Hel, do Kuźnicy. Jak
              stąd nie wyjadę to zwiariuję więc nie mam wyjscia, pa.
              Magda (zostawiam wszystkim mój tel na kontakt 501-730-690)
              • gonianna Pozdrowienia znad Bałtyku 11.07.04, 14:15
                Witajcie emamy!!!
                Zgodnie z zapowiedzią łączę sie przez komórkę, więc nie będę czytać tylko
                króciutko napiszę. Przenieśliśmy się wczoraj z Pogorzelicy i już mieszkamy w
                Darłówku. Szczegóły pobytu opiszę już z Poznania.
                Pogodę mamy w kratkę - chyba już każdą mieliśmy - deszcz, grad, słońce,
                wiatr... (nawet nie czuję jak rymujęsmile) Ale nam pasuje. Jakby był upał, to nic
                by się nie dało zrobić, a tak to i spacery i na plaży byliśmy. Krzyś
                baraszkował na piasku, ale pierwsze wrażenie nie było najlepszesmile)) Wszystko
                jest ciekawe, a maluszek zmienia się nie do poznania. Każdy dzień przynosi nowe
                doświadczenia. Z Pogorzelicy przywieźliśmy piąty ząbek - górną dwójkę!!!
                Dzisiaj niestety opuszcza nas tatuś - przyjedzie znów w weekend, ale za to mamy
                już dziadków, tzn. moich rodziców.
                Pozdrawiam słonecznie i życzę dużo pięknej pogody!!!
                Polecam wyjazdy, bardzo maluszkowi służą. Zmienia się z dnia na dzień!!!
                Gorące buziaki dla wszystkich wrześniaczków i mamuś!
                Poczytam i napiszę więcej jak wrócimy. Za dwa tygodnie - szybko zleci.
                Gosia i Krzyś
                • jasko_mama do Marty :-) 11.07.04, 23:17
                  Hej!
                  Marto trzymaj się, wierzę, że jest wszystko dobrze. W końcu oglądała ją pani
                  Zosia i nie stwierdziła żadnych odchyleń neurologicznych. Jakoś jej wierzę,
                  tyle dzieci oglada co dzień, że zauważyłaby napewno jakieś nieprawidłowości. Ja
                  na Amandzie przekonałam się, że na wszystko przychodzi czas i dopiero jak sama
                  wykombinuje, jak coś się robi to wychodzi jej naprawdę sprawnie. Ona też nie
                  jest z tych, które wyprzedzają tabele rozwoju ruchowego, raczej robi wszystko
                  nieco później niż średnia i ja oczywiście strasznie się denerwuję. Np. tak było
                  z przewrotkami-po skończeniu piątego miesiąca nic, tak było ze wstawaniem, dwa
                  miesiące temu radziłam sie rehabilitantki co z tym zrobić, że nie interesuje ją
                  w ogóle stanie. A teraz od trzech tygodni, kiedy stanęła sama w łóżeczku nie
                  moge jej powstrzymać, wstaje przy wszystkim, w mig nauczyła się kucać i
                  bezpiecznie siadać, chętnie chodzi tez za rączki. Gucio też ruszy, pewnie
                  potrzebuje jeszcze z tydzień, może miesiąc, albo dwa-przecież to bardzo krótko
                  w porównaniu do całego życia, czy nawet dzieciństwa. Oczywiście sprawdź
                  wszystko jeszcze u specjalistów, zrób badania w tej poradni metabolicznej, żeby
                  być spokojniejszym. A właśnie, czy takie badania można zrobić tylko tam? Może
                  gdzieś w mniejszej miejscowości są specjaliści a nie czeka się w takiej
                  kolejce. Np. rezonans magnetyczny u nas w szpitalu powiatowym robi się w ciągu
                  trzech dni, a w Gdańsku czeka się co najmniej miesiąc na to samo skierowanie, a
                  wiem też, że laboratorium potrafi zrobić wiele specjalistycznych badań, jeśli
                  jest takie zlecenie.
                  Trzymam kciuki za Was w walce ze służbą zdrowia i przeciwnościami losu.

                  A co do chrztu to zupełnie tego nie rozumiem. Na prowincji jakoś chyba łatwiej.
                  Jeszcze nie słyszałam, żeby u nas ksiądz odmówił, najwyżej trochę pomarudził
                  przy zapisach, poględził na naukach przed chrztem, że szkoda, że rodzice na
                  chrzcie nie przyjmą komunii, itp. ale żeby odmówili nie słyszałam, a kilku
                  znajomych było w podobnej sytuacji. To naprawdę niezrozumiała dla mnie
                  praktyka, przecież powinno im zależeć na przyjęciu kolejnej owieczki do
                  wspólnoty... Ech dziwny ten świat...

                  pozdrawiam wszystkich cieplutko
                  Basia
                  • martael Dzięki dziewczyny... 13.07.04, 12:10
                    Cześć,
                    Fajnie mieć grupę wsparcia. Znów wielkie dzięki za słowa otuchy. Idziemy w
                    czwartek do doktor Szymańskiej, zobaczymy...
                    A Guciowi wychodzą ząbki. Po dolnych jedynkach - dolne dwójki. Górne jedynki
                    czają się, ale iść nie chcą, skubane.
                    Wypoczywajcie i korzystajcie z lata.

                    Pozdrawiam,
                    Marta, mama Gucia (8.09.2003)
      • b.marta Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 13.07.04, 23:00
        Witajcie po strasznie długiej przerwie.
        Najpierw naczekałam się na klawiaturkę, a teraz ledwie starcza mi czasu na ugotowanie obiadu sad
        Matylda rozszalała się na dobre ma od czerwca dwie dolne jedynki, a teraz górne idą łeb w łeb, biedactwo to podwójne ząbkowanie chyba nas wszystkich wykończy sad
        Byłyśmy u gastrologa był zachwycony Matyldą, powiedział że uwielbia takie pulchniutkie dzieci, najbardziej z młodymi ziemniaczkami smile. Po wymierzeniu i zważeniu Mati została podciągnięta pod siatkę 18 miesięcznej dziewczynki, jest dobrze rozwinięta ruchowo. Mamy podejrzenie od naszej pediatry o alergię, jednak gastrolog stwierdził, że nie podejrzewa u niej alergii i pozwolił dawać jej w końcu owoce, przede wszystkim truskawki, które Matusi wogóle nie smakują smile Możemy ją też w końcu przepajać, jednak tylko wodą (mineralną lub przegotowaną), wszelkie soczki i herbatki nadal mamy zakazane. A mała i tak nie ma ochoty na picie, chętniej by jadła. Jej dieta już się zmniejszyła, na jej wyraźne życzenie. Teraz zjada tylko 4 porcje dziennie: 2x kaszę 280ml i 2x zupę ok. 200ml, czasami podjada troszkę truskawek, czereśni i jagódek. Kruszyna ma jeszcze zakazane ciastka, słodycze, chipsy i hamburgery smile. I chociaż u gastrologa byli ze mną mąż i moja mama, to nie wzięli sobie tego do serca i mimo moich sprzeciwów czasami władują małej do rączki jakiegoś biszkopta, ech...
        Co do rozwoju ruchowego to Matylda już od kilku tygodni wstaje przy meblach i powoli zaczyna się przy nich przemieszczać. Niestety przy okazji ja mam więcej zajęcia, cały czas przy niej siedzę i pilnuję, żeby się nie przewróciła. Niestety czasami gdy nie jestem w stanie być przy niej kończy się to guzami i innymi rewelacjami. Ostatnio pannica poznała złą stronę posiadania ząbali. Raczkując za moją mamą do kuchni, zauważyła na przedpokoju szafę, postanowiła wstać i poślizgnąła się na tarakocie przygryzając sobie górną wargę. Krew lała się jak oszalała, a mała wyła u babci na rączkach (babcia nie zauważyła krwi), dopiero gdy wytarłam jej z buźki krew i przytuliłam uspokoiła się wypłakała: 'mamaa'.
        Buźka jej się nie zamyka non stop mówi tata, baba i dada (na dziadka), mama zazwyczaj tylko wtedy gdy trzeba się przytulić lub coś zjeść, eee na psa mojej mamy, i dodatkowo cały zestaw słów własnych. Gada do zabawek, mebli i wanny, a gdy jej mówię: nie wolno!, to wręcz się ze mną kłóci i zawsze musi do niej należeć ostatnie słowo...
        To chyba wszystko na temat diablicy smile
        A teraz troszkę do Was z tego co udało mi się zapamiętać smile
        Madziu fajnie, że u Was już lepiej, trzymamy dalej kciuki smile
        Zabuniek witaj w kraju, nareszcie jakieś normalne temperatury co? smile
        Witka miłego wypoczynku, no i gratulacje za egzaminy smile
        Gagarin zdrówka dla Piotrusia smile
        I Marto, trzymajcie się dzielnie. Matylda też została kiedyś uznana za upośledzoną umysłowo, poszliśmy na konsultację i okazało się to zupełną bzdurą, jednak zdają sobie sprawę co przeżywasz. Skonsultujcie koniecznie tą diagnozę. Wszystko będzie dobrze, trzymamy kciuki smile
        • abepe Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.07.04, 00:06
          Cześć i czołem!
          Piszcie kobiety, bo tak pusto, już nie czytam co dwa dni a co trzy, żeby mieć
          co czytać!!!!!!!!!!!

          B. marto - wróciłaś, więc liczę na Twoje gadulstwo smile My też mamy za soba
          pierwszą krew – Grześ zagryzł sobie języczek uderzywszy brodą w twardą deskę od
          kanapy.
          W ogóle było wesoło. Mnie znów powaliła migrena, więc małym zajął się mąż. Nie
          było łatwo, bo on wprawdzie teraz pracuje chwilowo w domu, gdzie ma biuro, ale
          jednak pracuje. Dwa razy rzucał słuchawkę podczas rozmowy z konrahentem pędząc
          na ratunek Grzesiowi, gdy ten wspiął się w niebezpiecznych rejonach. Podczas
          tej afery z zagryzionym jęzorkiem mąż tak zaskowyczał. że ja ledwo żywa
          poderwałam się i popędziłam do nich. Kuba twierdzi, że miał już przed oczami
          złamaną szczękę co najmniej. A Grześ – pochlipał trochę a za chwilę już
          pogryzał na pocieszenie flipsy. Już głosniej płacze gdy próbuje coś na nas
          wymusić. A próbuje często i, o ile ja się na to nie nabieram (zbyt wielu mam
          pacjentów, których jedynym problemem są rodzice nie umiejący stawiać granic),
          to tatuś – wszystko synkowi daje na widok najmniejszej podkówki. Nie daje też
          rady wyjść ze sklepu dziecięcego bez jakiegoś drobiazgu dla synka.

          A mały znienacka nauczył się sam klaskać w dłonie i to na polecenie “brawo,
          brawo”. A, że nie ma ochoty chodzić spać wieczorem, to po włożeniu do łóżeczka –
          natychmiast wstaje i stoi tak do 22.30 klaszcząc i śpiewając coś po swojemu.
          Łóżeczko ostatnio ciągle wyjeżdża na środek pokoju, bo Grześ łazi w środku
          dookoła i chwyta wszystko co w zasięgu ręki.
          Nabyliśmy dziś porcję zabezpieczeń na szuflady, jutro próba ich skuteczności.
          Przy okazji okazało się, że z Grzesiem już nie należy odwiedzać sklepów z
          akcesoriami dziecięcymi, bo dostał ataku histerii na widok zabawek i ubranek.

          Co do chrztu - to na prowincji faktycznie chyba łatwiej, bo np. nasz kolega
          został ojcem chrzestnym dziecka pary, która nie ma ślubu i on sam też uprzedził
          księdza, że nie przystapi do komunii św. i nic się nie stało. To dziwne, co?
          Stolica powinna być bardziej wyzwolona smile

          Cytat z SMS od “plażującej” Karolki – “U nas deszczowo ale nie przeszkadza to
          małej w doskonaleniu chodzenia i wykańczaniu rodziców”

          I tym pozytywnym akcentem kończę.Pa

          Aneta
          Aha, jeszcze raz zapraszam do “odwiedzenia” mojej bratanicy, która za 5 dni
          skończy już miesiąc (już mam dla niej z tej okazji kilka prezencików ale o tym
          sza).
          Gabrysia


          • abepe Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.07.04, 00:08
            Nie skopiował się adres do Gabrysi-Kaprysi. Zapraszam jeszcze raz:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14003829
            Aneta
          • b.marta Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.07.04, 21:41
            Hej,
            mogę tylko pisać wieczorkiem późnym, mała śpi, a mężuś w pracy. Jednak nie zostało mi dużo tych wieczorków, tylko do końca tygodnia, w przyszłym już Andrzej ma inną zmianę, więc nie wiem czy uda mi się coś wygospodarować sad
            Ale, żebyście miały co poczytać to popiszę co u nas dzisiaj smile
            Z samego rana mała obudziła się z płaczem, a nawet można powiedzieć, że ze skowytem, straszne. Utulałam ją na rękach i przyszła moja mama. No i cóż, służba zdrowia smile, zaraz stwierdziła, że mała źle oddycha i znowu ma chyba zapalenie oskrzeli. Więc poleciałyśmy jak szalone 2 km na piechotkę do przychodni. Na szczęście była nasza pani doktor smile, pochwaliła moją nową fryzurę, Matyldy krągłości, pogadała 'po fachowemu' z moją mamą i wzięła się za badanie diablicy. Bardzo dokładnie wysłuchała co małej w płucach gra, zajrzała do dzioba 2x i stwierdziła, że kruszyna jest zdrowa jak ryba. A te płucne odgłosy to przez ślinę, która może jej źle spływać, a wydzielana jest ponad standard (nawet jak przy ząbkowaniu) i mała dlatego czasami pokasłuje. Dostałyśmy Viburcol na poskromienie złośnicy wieczorem i mamy się zgłosić gdyba łobuz bardziej zaczął kasłać.
            Wróciłyśmy do domku i prawie cały dzień trzymałam ją na rękach i śpiewałam przeboje Fasolek. Mąż bardzo ubolewał i prosił, żebym nie niszczyła dziecku słuchu, kochany jest smile.
            Jestem umęczona, dobrze że Matylda schudła bo chyba bym nie wyrobiła smile, te krótkie przerwy, które sobie robiłam skończyły się trzema nowymi guzami na głowie. Kumpel się wczoraj śmiał, żeby małej kask zakładać i chyba będziemy musieli tak zacząć robić, bo niedługo zabraknie jej miejsca na guzy smile
            Matylda też jak chce coś wymusić to wrzeszczy na nas. Dzisiaj wyjęła z szafki w kuchni spaghetti i bawiła się całe 15 minut, gadała do klusek, wysypała wszystkie z torebki a na koniec pięknie je połamała, więc po skończonej zabawie mamusia pozamiatała i wywaliła ulubione jedzonko tatusia do kosza smile
            Co do pracy w towarzystwie Matuśki, to mi się niestety nie udało, łobuziara non stop albo coś gada, albo wrzeszczy, więc rozmowy przez telefon zupełnie odpadają. Myślę, żeby poszukać jakiegoś dzieciaczka do opieki, tylko na razie nie ma chętnych, ponieważ mam własne dziecko i 'cudzym' nie będę się zajmowała. Nie wiem, ja bym wolała, żeby Mati była w małej grupie rówieśników, niż sam na sam z nianią, mogłaby się oswoić z innymi dziećmi, no i w końcu przestałaby wymuszać zainteresowanie, jednak na pewno zdania na ten temat są podzielone. Będę szukać dalej.
            Co do sklepów to na razie mamy z głowy, Matylda jest bardziej zainteresowana zwracaniem na siebie uwagi klientów i sprzedawców, niż zabawkami. No ale co się dziwić skoro w domu tyle fajnych zabawek - kable od komputera, makarony, bandaże, plastry i całe mnóstwo części komputerowych, ach i pyszne buty rodziców smile
            Co do chrztu, to my jeszcze nie chrzciliśmy małej i też nie wiemy jak to będzie. Andrzej miał problemy, żeby zostać chrzestnym, bo w zeszłym roku nie przyjęliśmy księdza (mąż był w pracy, a ja u dentysty). Niby prowincja, ale ja się wcale nie będę przejmować i po prostu im powiem, że mi łaski nie robią, bo zaoszczędzę kupę kasy, a dziecko i tak w końcu ochrzczą. Tylko rodzina mnie posieka smile
            Odnośnie klaskania to Mati w ogóle nie ma na to ochoty, chociaż słyszałam, że to pożyteczna umiejętność, uczy równowagi czy coś takiego. Ja pokazuję małej, uczę, proszę, a ona i tak woli klepnąć mnie w twarz niż siebie w rękę. Chociaż czasami mnie to nie dziwi, bo jeżeli miałaby to robić z takim samym zaangażowaniem to by jej obie łapki spuchły smile. "Papapa" robi jednak w bardzo specyficzny sposób, macha do siebie i mówi: 'papa tata'. Zaczęła któregoś pięknego dnia jak tatuś wychodził do pracy i zrobił jej przed buźką papa, i też jej nie mogę oduczyć tego machania do siebie. Trudno będzie inna smile
            Ach, i mam jeszcze jedno pytanie do mam, które już od jakiegoś czasu nie karmią piersią. Otóż ja nie karmię już od 7 miesięcy, jednak nadal mam pokarm, nie robią mi się guzy ani jakieś zastoje, w ogóle jak mała przestała ssać nie miałam problemów z guzami, jednak chyba powinien ten pokarm już zaniknąć po takim czasie. Pytam Was, bo do ginekologa idę dopiero w sierpniu, a mąż ostatnio mi przypomniał o tym, że nadal mam mleko. Ogólnie mi to nie przeszkadza, tylko raczej dziwi, może Wy mi coś poradzicie przed sierpniem smile

            Anetko, Gabrysia jest cudowna, śliczna mała kruszynka. Gratulujemy szczęśliwym rodzicom a w szczególności bardzo dumnemu tatusiowi, całuski w mały, zadarty nionio smile))
    • emi23 Wielki powrót 15.07.04, 00:57
      Witam wszystkie emamy i kochane dzieciaczki bardzo gorąco. Przepraszam, że tak
      nagle zaginęłam w eterze, ale miałam sesje przed sobą i mnóstwo nauki. Teraz
      jest już po i mam to z głowy. Za to praca domowa w postaci 500 postów do
      nadrobienia to nie lada wyczyn. Gratuluję ciągłości.
      Jędruś obecnie ma 76 cm i 10,5 kg. Jest uroczy, kłóci się ze mną i strasznie
      gryzie, szczegónie najbliższych (podobno oznacza to, że dziecko ma zaufanie,
      osobiście wolałabym inną formę wyrażania tego). Ostatnio niestety Jędruś po raz
      pierwszy zaliczył podłogę. Leżał ze mną, a mi sie trochę przysnęło. Nagle
      obudziło mnie wielkie łup i płacz, ale mocno się nie uderzył bo szybko przestał
      płakać. Co do jedzenia to nadal ma apetyt i aż chce się go karmić. Od kilku dni
      zaczął raczkować i kojec przestał być wystaczający dla młodego odkrywcy, za to
      szafki i owszem. To tyle w szybkim skrócie. Obiecuję, że teraz będę częściej
      się odzywać niż raz na trzy miesiące. Jeszcze raz wszystkich gorąco polecam, a
      w szczególności nowe emamy i ich pociechy. Emi i Jędruś
      • karolka_1 Wakacyjne pozdrowienia 15.07.04, 16:37
        Witajcie Dziewczyny,
        strasznie sie za Wami stęskniłam smile Grzecznościowo udostepniono mi komputerek
        więc króciutko...
        Nad morzem leje i leje sad Pogoda do bani. Tęsknie za słonkiem i wygrzewaniem
        się na plaży, ale nie będzie mi to chyba dane w tym roku sad
        Dominika trenuje chodzenie. Zaczęła stać bez trzymania - na razie tylko parę
        sekund, ale zawsze cos...
        U nas szykują się wielkie zmiany, ale napisze więcej po powrocie do
        domku...Jeszcze mam dwa tygodnie urlopowania, może słonko wreszcie wyjdzie i
        poświeci dla nas smile
        Przesyłam wakacyjne całusy smile
        Karolina
        • gagarin3 Re: Wakacyjne pozdrowienia 15.07.04, 19:41
          Ja też szybciutko znad morza... U nas - pod Kołobrzegiem - na szczęście nie
          leje. My z Pawłem nie przepadamy za upałami, więc jak dla nas pogoda jest OK.
          Jak na razie wystarcza nam, że możemy zdjąć buty i zanurzyć stopy w piasku...
          Piotruś, dziecię gór, zachwycony "wielką piaskownicą" czyli plażą, pierwszy raz
          od narodzin ma świetny apetyt i przesypia prawie całe noce. Robi już
          samodzielnie kilka kroczków - od mamusi do tatusia, ale i tak po piasku woli
          zasuwać na czworaka. Marto kochana trzymam, kciuki za dobre wiesci - jestem
          pewna, że wszystko będzie dobrze. Ja nauczona doświadczeniem, przestałam ślepo
          wierzyć w to, co mówią lekarze (niektóre z Was pamiętają, jak nam neurochirurg
          powiedziała, że Piotruś ma mniejszy mózg, a dwa miesiące póżniej - ta sama
          lekarka stwierdziła, że jak on ma małogłowie to ona jest primabaleriną...).
          Mój chrześniak też nie garnął się ani do siedzenia, ani do chodzenia, a potem
          wszystko nadrobił i jako trzylatek śmigał po stokach na nartach aż miło...
          B.Marta, Emi dobrze, że jesteście z powrotem, bo bardzo nam Was brakowało.
          Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam równie udanych wakacji jak nasze.
          • martael Kraina pełzaków. 16.07.04, 10:31
            Cześć,
            Najpierw wiadomości dobre: Gucio zaczął pełzać do przodu. Jest tym tak
            podekscytowany, że nie może spać - pełza. Po przebudzeniu (śpi z nami) łazi po
            nas i usiłuje zejść z łóżka - dobrze, że mamy niskie (właściwie to materac
            rozłożony na podłodze). Z uśmiechem zdobywa mieszkanie: kuchnię, pokój Lidki,
            łazienkę i włazi w różne zakazane miejsca.
            A teraz wiadomości z "placu boju":
            Wczoraj mieliśmy wizytę u neurologa i jest nie tak źle. Stwierdziła, że Gucio ma
            po prostu bardzo mocno obniżone napięcie mięśniowe, a takie dzieci dużo wolniej
            rozwijają się ruchowo, co jest w pełni uzasadnione - gdyby wcześnie siadały i
            stawały na nogi wykrzywiałyby im się kości i kręgosłup. Poza tym z rozwojem jest
            jak najbardziej w porządku i nie ma powodów do niepokoju (ostatnio czytałam
            wszystko o porażeniu mózgowym i strasznie się bałam sad). Niestety nie wiadomo
            skąd się wzięły te problemy Gucia (nie miałam żadnych problemów w ciąży ani
            podczas porodu), więc trzeba przeprowadzić badania dodatkowe: na cytomegalię
            sad, jakieś próby wątrobowe, zawartość wapnia i fosforu i jeszcze jakieś,
            którego nie potrafię teraz rozszyfować. Pewnie takie badania moglibyśmy
            przeprowadzić w CZD, ale okazało się, że można zrobić je też prywatnie w
            laboratorium na Wilczej. Fajnie, tylko ciekawe ile kosztują... Mamy teraz
            cholernie dużo wydatków. Okazało się, że chrzciny jednak dojdą do skutku
            (brrrr...). Polecono nam interwencję w kurii, ale nieoczekiwanie zgodził się
            (jednak!) proboszcz w naszej parafii. Mój mąż niezłą tam wydeptał ścieżkę...
            Straszny niesmak mi pozostał po tych nieprzygodach z księżmi i chrzcinami.
            Proboszcz gderał Szymonowi znów bitą godzinę i ostatecznie zgodził się zanotować
            nas jako niewierzących i ochrzcić dziecko. Nałożyli na nas też jakąś chyba
            specjalną opłatę, bo 200 zł za same chrzciny wydaje mi się chorą sumą. A
            przynajmniej w naszej sytuacji: jedna osoba pracująca, chore dziecko i kredyt do
            spłacenia. Z przyjęciem na kilka osób - dziadkowie, my i chrzestni - i strojem
            dla Gucia pęknie nam tysiąc jak nic sad((
            Mimo wszystko optymistyczniej - pozdrawiam.
            Wypoczywajcie.

            PS. U nas klaskanie w rączki jest już od dawna przebojem lata. Gucio najpierw
            klaskał naszymi rękoma a teraz robi sam plaś plaś i cieszy się jak szalony.
            Wystarczy powiedzieć "brawo brawo" a już sobie klaszcze.

            PS2. Świetnie dziewczyny, że piszecie. Oby tak dalej.

            Marta
    • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.07.04, 22:29
      Hej!
      Jakie miłe wiadomości!!! Super Marto, tak trzymać Gucio! Zobaczysz z następnymi
      umiejetnościami tez będzie podobnie, nagle czegoś sie nauczy, a wtedy jak
      szalony powtarza do upadłego. Cały czas mnie to zdumiewa... Dzis spotkałam
      kumpelke ze szkoły rodzenia, jej mała juz chodzi! I tez ruszyła nagle, pewnego
      dnia zrobiła pare kroczków i od nastepnego odwaznie śmigała juz po pokoju – to
      niesamowite!
      No a cena chrzcin to rzeczywiście chyba specjalna, u nas 50 zł i wydaje mi sie
      to zupełnie wystarczające!
      Karolka, Aga jak zazdroszczę urlopu... My dopiero we wrzesniu, ale wszystkie
      będziecie już po odpoczynku, a ja ruszę!!! W przyszłym tyg też wyjeżdzam do
      domku nad jeziorem i mam nadzieję, że nie będę musiała dogrzewać sypialni przed
      snem, bo do tej pory.... ech szkoda gadać co za lato sad Najgorzej, że męczy
      mnie cały czas praca nad doktoratem. Nie moge się zebrac w sobie i bardzo licze
      na to zaszycie sie w lesie i spokojne zebranie myśli. Jak sie nie uda to chyba
      wpadne w depresję sad
      Karolka co to za tajemnicze wielkie zmiany u Was? Umieram z ciekawości!
      Ale tak w ogóle podbudowali mnie ostatnio studenci. Własnie kończę praktyke
      terenową z młodymi adeptami architektury (po I roku studiów) i było bardzo
      sympatycznie. Szkoda, że nie mogłam z nimi mieszkać tylko dojeżdżałam kilka km,
      ale i tak było fajowo. Przypomniałam sobie tamte czasy, jak było beztrosko,
      imprezowo, wesoło, ale też jak to było dawnosad Zebrała się fajna grupka ludzi
      i juz sie cieszę na zajęcia z nimi w przyszłym semestrze.
      Fajnie, że jesteście, jakos przetrwamy ten martwy sezon wakacyjny, a potem
      napewno wrócimy do wczesniejszej aktywności. Liczę na to!

      papa basia
      • ewa237 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST i bardzo rozrabia !!! 19.07.04, 18:42
        Cześć,
        Ja mam szczere chęci coś wuskrobać ale nie zawsze mi się udaje. Od 4 tygodni
        zastanawiam się gdzie się podział ten spokojny Maciuś? Chyba nam go ktoś
        podmienił i zostawił rozbrykanego, ciekawskiego świata chłopczyka, którego
        trudno upilnować. Cały czas atakuje zasłonki i firanki bo uważa,że bez nich
        byłoby ciekawej, listwa przypodłogowa też jest źle przykręcona więc trzeba ją
        oderwać, no i wszelkie zwisające kabelki też są w zagrożeniu. Na podłodze też mu
        się już za bardzo nie podoba więc kombinuje czego się tu przytrzymać i stanąć na
        równe nogi. Uff !! Długo by można było pisać co ten chłopak w ciągu dnia potrafi
        wyczyniać.
        Cieszę się że Gucio też zaczyna brykać. Fajnie, że są wakacje i część dziewczyn
        z dzieciaczkami próbuje odpoczywać. Podobno pogoda ma się poprawić, ale cichooo
        bo usłyszy i się rozmyśli. Właśnie za oknem pada deszcz.
        W ubiegły czwartek byłam u lekarza z Maciusiem tak dla kontroli i okazało się,
        że ten mój łobuz waży tylko 8500 g , mierzy 75 cm. Troche sie zmartwiłam czy aby
        nie za mało waży ale lekarka powiedziała ,że nie mam się czym przejmować bo jest
        zdrowy a przytyć mu jest trudniej bo się dużo rusza. Pocieszam się, że
        przynajmniej lżej jest nam go nosić na rękach.
        Poza tym marzę o 4 godzinach snu w nocy bez przerwy. Maciuś budzi się na cycusia
        co 2 h czyli tak jak przez pierwsze 5 m-cy swojego życia. Bywało już lepiej.
        Do tego budzi się o 6.00. Jak wstaje do pracy to jest ok, mam żywy budzik ale w
        wolne dni to już nie daje rady. Czasami udaje mi się obudzić tatusia i obu
        wygonić z sypialni, żeby mieć jescze chociaż godzinkę snu.
        Kończe i pozdrawiam gorąco.
        Trzymajcie się ciepło i zdrowo!
        • ewanka Wakacje w sierpniu 20.07.04, 08:06
          Powiedzcie mi kochane mamy, gdzie najlepiej wybrać się z maluszkiem na wakacje.
          Czy macie jakieś sprawdzone kwatery? Chcemy jechać w 1 połowie sierpnia na 2
          tygodnie i wolelibyśmy nie ryzykować dziwnego lokum. Wyjeżdżając samemu można
          się zawsze przenieść jak przestanie odpowiadać, ale 10 miesięczne dziecko
          wymaga ciut innych warunków niż dorosły człowiek.
          Może macie jakieś doświadczenia z odbytych już wojaży?
          Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo słońca tym, co jeszcze się plażują!
          E.
          • abepe Wreszcie lato (jak długo?) 20.07.04, 22:54


            Witajcie!

            Hehe, b. marta – wiedziałam, że możne na Ciebie liczyć w kwestii objętości
            korespondencji.
            Co do śliny – to Grześ też bardzo obficie (na spacery głupio zakładać śliniak
            więc paraduje w chusteczkach po kowbojsku zawiązanych pod szyją), choć od paru
            dni jakby mniej. Kaszel też był przy tym dość uporczywy.
            Co do kasku – znalazłam fajne, rosnące wraz z obwodem główki za (bagatela) 145
            PLN. W związku z tym, że Grześ próbuje ostatnio stawać bez trzymania oraz np.
            skakać z kanapy prosto do wiaderka z zabawkami i różne takie wizja kasku kusi.
            Co do wrzasków – Grześ coraz głośniejszy i bardziej zdecydowany i już czekam na
            pierwsze histeryczne rzucanie się z wrzaskiem na podłogę!!!!!!
            Co do Twoich poszukiwań pracy – myślę, że ludzie mogą się obawiać, że trudno
            zajmować się naraz taka ruchliwą parką smile i uszczerbki na ciele gotowe. My z
            mężem zajmowaliśmy się kilka godzin synkiem przyjaciół młodszym od Grzesia o 2
            miesiące i jak mali panowie obaj zaczęli dawać czadu to byliśmy nieco
            zdezorientowani. Ale miewają ludzie bliźniaki i dają radę. Więc - powodzenia!
            Co do pokarmu – może pij jakieś ziółka na zatrzymanie laktacji – zajrzyj na
            forum „karmienie piersią”, tam na pewno cos znajdziesz.
            Dzięki za pozdrowienia dla Gabrysi. Cycara z niej straszna i niestety dość
            płaczliwa (trudno znaleźć przyczynę).

            Martael – super gratulacje dla pełzaka. Zrób szybko te badania, będziesz
            wiedziała czego się wystrzegać przy następnej ciąży. A i chyba lepiej znać
            przyczynę guciowych problemów (ja do tej pory zastanawiam się dlaczego Grześ
            nie chciał ssać parę dni po urodzeniu i dlaczego doszło do wychłodzenia jego
            organizmu). A 200 zł za chrzciny to karygodne zdzierstwo!!!!!!!!!Nie dało się
            wynegocjować? Po prostu świństwo!!!!!!

            Szanowna Reszto – fajnie, że się pojawiacie!

            Grześ ostatnio jest intensywnie edukowany przez moja mamę i chyba za często
            nagabywany, bo jak się za bardzo nie skupi to „brawo”, „jaki Grześ duży”
            i „gdzie są Grzesia nóżki” zlewają się w jedną całość. Musi być na spokojnie i
            nie za często, bo mało robi wtedy „na odwal”. Ale ostatnio za pomocą „brawo”
            i „jaki duży” usiłował zwrócić na siebie uwagę a) dziewczynki w sklepie, b)
            bociana, który usiadł na pobliskim dachu. W obu przypadkach bezskutecznie.
            A mówić Grześ lubi teraz mówić tylko „NENENE”, bardzo zdecydowanie i z
            pretensjami.

            Jeszcze chciałam spytać o spotkanie nadmorskie 1 sierpnia. Kto jest chętny?
            Kto? Kto? I gdzie?
            A na jutro wybieramy się całą rodzinką do Kuźnic na spotkanie z Magdą, Stefem i
            Agatką. Fajnie, co?

            Pozdrawiam wakacyjnie (Grześ od 3 dni bez rajstopek!!!!)
            Aneta
    • agaga1 MARTAEL! 21.07.04, 00:35
      Marto! Chętnie wymienię z Toba doświadczenia na temat "globalnie niższego
      napięcia mięśniowego". Moje obydwa chłopaki to mają. Niestety nie dam rady
      napisać wszystkiego tego co chcialabym Ci przekazać. Jeśli masz ochotę na
      pogawędkę to przyśli mi na dziadula@op.pl numer telefonu do Ciebie. Postaram
      sięzadzwonić i pocieszyć.
      Bartkowi świetnie robi jazda konna. To naprwdę super sprawa przy hipotomii.
      Czekam.

      POzdrawiwm Was wszystkie Wrześniowe Mamy gorąco!
      smile)))))))))))

      agnieszka
      • abepe Pozdrowienia od Magdy 22.07.04, 23:14
        Cześć kobiety!
        Wrócilismy 1,5 godziny temu ze spotkania z Magdą. Poprosiła mnie o słówko dla
        Was. Właśnie kończą pobyt nad pochmurnym morzem w gronie przyjaciół. Stef super
        wesoły facecik próbował nawiązać nic porozumienia z moim mężem, Grześ został
        zaczarowany przez Agatkę. Zadziwił nas fakt, że mali panowie zaczęli wydawać
        bardzo podobne okrzyki, tak, że trudno było sie zorientować, który to. Grześ
        oczywiście, jak zawsze w towarzystwie, zachowywał się jak anioł i przy
        żywiołowym Stefie wyglądał na flegmatyka (pozory mylą).
        Bardzo mnie cieszą nasze forumowe spotkania (Magda dopytywała sie co słychać,
        bardzo ucieszyła się z postępów Gucia), mam nadzieję na więcej. Mąż namówił
        mnie (i Grzesia) na towarzyszenie mu w podróży na weekend do Krakowa i jutro po
        15-tej wyruszamy. Pewnie niestety nie uda się z nikim spotkać, bo, poza tym, że
        Gagarin na urlopie a Renata milczy, to podróż w każdą stronę zajmie nam z 10
        godzin, więc czasu na spotkanie byłoby niewiele a jeszcze chcemy odwiedzić
        rodzinę.Może nastepnym razem. Trochę sie tak długiej podróży obawiam. Grześ
        będzie pierwszy raz podróżował w nowym (choć używanym) "dorosłym" foteliku. Ale
        co tam - na pewno będzie fajnie. A ulubiona krakowska ciotka i Kuby babcia będą
        miały miłą niespodziankę.
        A ja namiastkę urlopu.
        Uściski.

        Aneta
        • ulam77 Witajcie! 23.07.04, 08:38
          Hej! Codziennie zaglądam na nasze forum, a tu cisza... Jak nic "sezon ogórkowy"

          Ewa237 ty chyba masz w domu mojego Maciusia:
          "Cały czas atakuje zasłonki i firanki bo uważa,że bez nich
          byłoby ciekawej, listwa przypodłogowa też jest źle przykręcona więc trzeba ją
          oderwać, no i wszelkie zwisające kabelki też są w zagrożeniu. Na podłodze też mu
          się już za bardzo nie podoba więc kombinuje czego się tu przytrzymać i stanąć na
          równe nogi. Uff !! Długo by można było pisać co ten chłopak w ciągu dnia potrafi
          wyczyniać....
          Poza tym marzę o 4 godzinach snu w nocy bez przerwy. Maciuś budzi się na cycusia
          co 2 h czyli tak jak przez pierwsze 5 m-cy swojego życia. Bywało już lepiej.
          Do tego budzi się o 6.00. Jak wstaje do pracy to jest ok, mam żywy budzik ale w
          wolne dni to już nie daje rady. Czasami udaje mi się obudzić tatusia i obu
          wygonić z sypialni, żeby mieć jescze chociaż godzinkę snu."
          Zgadza sięwszystki: fitanki, kabelki, listwa, budzenie i spanie - w s z y s t k
          o !!! Jedyna drobna różnica to taka, że mój Maćko budzi się na butlę co 2
          godzinki (z nie na cyca sad ), chociaż ostatnio przestał pić mleko i przerzucił
          się na soczki i herbatkę.
          Właśnie - czy ktoś może mi powiedzieć, czy mleko jest naprawdę niezbędne w
          diecie młodego człowieka? Maćko od tygodnia na mleko mówi "bleee". Nie chce pić
          i już!

          Tydzień temu w czwartek po południu Maćko dostał gorączki. Zabrałam go do
          przychodni i po wizycie u ogólnej i laryngologa okzało się, że ma zapalenie
          uszu. Przez cały tydzień dostawał bolące zastrzyki w pupę - 2X dziennie. Zniósł
          to dzielnie i widać było, że z każdym dniem wraca do zdrowia. A było naprawdę
          nieciekawie, bo o 3 w nocy z czwartku na piątek (z 15*07 na 16*07)kąpaliśmy go
          w zimnej wodzie by zbić temperaturę (powyżej 39*C było...)
          Teraz Maćko bryka za zdwojoną siłą, jakby chciał nadrobić te kilka dni
          niemocy...

          Wczoraj otrzymaliśmy smutną wiadomość. Kolega z dzieciństwa mojego męża zginął
          w wypadku samochodowym. Piotrek jechał razem z bratem i ojcem. Zderzyli się z
          tirem. Ojciec też nie przeżył, a brat znalazł się w szpitalu. Piotrek 2
          miesiące temu ożenił się, a niedługo na świat przyjdzie jego dziecko....
          Tragedia.
          Zasmuciłam na koniec, ale nie potrafię przestać o tym myśleć.


          Ula - zasmucona mama Macia (12*09*2003)

        • gagarin3 Wróciłam... 23.07.04, 08:51
          Gagarin już w domu... Oj, Aneta nie zazdroszczę Ci tej podróży... Nasza
          wyglądała koszmarnie i obiecaliśmy sobie z Pawłem, że już nigdy więcej... Na
          kolejne wakacje lecimy samolotem... Piotrek nienawidzi fotelika, wściekał się,
          wił jak piskorz, co rusz trzeba go było wyciągać. W dodatku cały czas był
          spocony i wypił chyba ze dwa litry płynów. W domu byliśmy o północy, wykąpaliśmy
          małego i rozrabiał do trzeciej, po czym zasnął i obudził się o szóstej... Na
          szczęście Piotruś "przywiózł" znad morza dobry apetyt, mam nadzieję, że już mu
          tak zostanie. Aneta, szkoda, że się nie zobaczymy, dzisiaj akurat jedziemy do
          Krakowa... Pobyt nad morzem przywiódł mnie w końcu do poważnej refleksji nad
          moim wyglądam. Nieszczególna pogoda wcale mnie nie martwiła i tak nie miałam
          zamiaru prezentować moich rzekomych wdzięków. Jeszcze by ktoś zadzwonił po
          Greenpeace, że nad Bałtykiem wieloryba wyrzuciło... Pawel oczywiście codziennie
          odbierał co najmniej dziesięć służbowych telefonów i co rusz latał do laptopa,
          żeby się połączyć z internetem, bo wiadomo, gdyby wyłączył na kilka dni komórkę
          i nie aktualizowal strony www, po powrocie zastałby same zgliszcza... Jeżli
          jest więcej takich pracowników, jak mój mąż, to może rzeczywiście niebawem
          będziemy mieli drugą Japonię... Brrr... Pozdrawiam serdecznie.
          • abepe Re: Wróciłam... 23.07.04, 09:30
            Hej Gagarin!
            Nie strasz mnie, bo nie pojadę a zdecydowałam się po dłuuuuuuuugim namyśle.
            Grześ poprzednią podróż (do Poznania) zniósł dzielnie. Teraz będziemy jechac
            dwa razy dłużej ale mały nawet lubi.

            GDYBYŚ BYŁA W KRAKOWIE JUTRO PO POŁUDNIU ALBO W NIEDZIELE PRZED TO MOŻE CHOĆ NA
            KRÓTKO MOZNA BY SIĘ ZOBACZYĆ!!!!!!!PODAJ MI NA abepe@gazet.pl numer komórki
            albo telefon domowy!!!

            Muszę uciekać.
            Aneta
            • enta1 Re: Wróciłam... 24.07.04, 16:23
              ja też wróciłam!
              witajcie kochane dziewczyny! przepraszam że nie pisałam tak długo ale... same
              wiecie jak to jest. praca, kuba, dom, a tu panie lato i wakacje więc urlopik
              (tylko tydzień, buuu) i tak mi jakoś zleciało. mam milion postów do
              przeczytania więc tylko daję teraz znak życia zdopingowana przez wizytę anety w
              krakowie.
              abepe - jeśli przeczytasz ten post podczas pobytu w grodzie kraka to jestem w
              księgarni przez sobotę i niedzielę (11-21), rynek główny 12. zapraszam
              pozdrowienia i całuski dla wszystkich
              jak uzupełnię zaległości napiszę więcej
              pa pa renata
              • martael Re: Wróciłam... 26.07.04, 15:27
                Cześć,
                Ja też jestem, chociaż żyję ledwo... Jesteśmy po chrzcinach, imprezach i różnych
                nieprzygodach. Zasmuciłam się też końcówką listu Uli. To takie okrutne - to
                życie sad(. Dwa tygodnie temu moja teściowa cudem uszła z wypadku: połamane
                żebra i przebite płuco, ale w tę niedzielę dzielnie pojawiła się na chrzcinach
                wnuka (!). Gucio ceremonię zniósł dość dzielnie, pomimo upału i niewyspania. W
                kościele zasnął, wyrażając swoje niezadowolenie nader wyraźnie. Głośno
                zaprotestował też przeciwko zimnej wodzie, którą polał go ksiądz, a potem już
                spał, spał, spał i obudził się dopiero w domu.
                Agago - dzięki za propozycję. Napiszę Ci maila i pogadamy - mam telefon i GG -
                do wyboru do koloru.
                Od dwóch tygodni chodzimy na basen - Gucio jest zachwycony i wydaje mi się, że
                pływanie dobrze na niego wpływa. Jakoś tak poweselał. W wodzie dobrze sobie
                radzi i pracuje nóżkami. W ogóle bardzo się zmienił odkąd pełza - naprawdę jest
                już bardzo kontaktowy. Wydaje się nam, że wszystko świetnie rozumie.
                Trochę z Guciem chorujemy oboje niestety - jakaś infekcja przykra w te upały.
                Ale najgorzej nie jest - Cebion, Wapienko i Eurespal + krople do nosa. Jutro -
                pojutrze powinien być zdrowy.
                Zrobiliśmy też już część badań zaleconych przez dr Szymańską - wszystkie wyszły
                w normie - byliśmy z nimi u pediatry.
                Czekamy na wizytę w CZD. Termin niestety dopiero pod koniec września. Czekamy i
                jesteśmy dzielni smile

                Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie,
                Przesyłam całusy i
                • karolka_1 Re: Wróciłam... 26.07.04, 19:24
                  Witajcie,
                  wakacje skończone, pogoda jak zwykle nie dopisała, ale ogólnie dobrze,że wakacje
                  sie odbyłysmile
                  Dominika przez 3 tygodnie zrobiła sie strasznie ruchliwa. Zaczłęa samodzielnie
                  stać i robi pierwsze, niesmiałe kroczki w kierunku rodziców. Rozgadała się tez
                  ostatnio bardzo. Potrafi bardzo mocno zaprotestowac jak sie jej cos nie podoba,
                  krzyczy wtedy i wymachuje łapkami...
                  Jak mała małpka pokazuje "brawo", całuski, papa i tańczysmile Do perfekcji
                  opanowała chwyt pensetkowy i zbiera z ziemi każde, nawet najmniejsze kawałeczki.
                  Martoel, głowa do góry. Gucio wszystko nadrobismile Dominika nie ma zamiaru np.
                  wkładac kubka w kubeł, ani obręczy na patyk. Zaczyna się denerwowac przy tych
                  zabawach strasznie. Kubeczki i obręcze latają po całym mieszkaniu, a ona krzyczy.
                  Klimat morski, wpłynął na nią tak pozytywnie jak na Piotrusia Gagarinasmile Mała je
                  takie ilości, że troszkę mnie to przeraża. Domaga się jedzenia nie pakowego.
                  Ostatnio zaserwowałam jej parówki - morlinki. Zasmakowała i stało sie hitem
                  żywieniowym. Smakują jej tez maliny, brzoskwinie i lody....Z lodami to mamy
                  problem wielki, bo teraz to spokojnie już lodów nie zjemy. Dominika musi miec
                  najlepiej swojego, i dostawać go w takim tempie jaki akurat jej pasuje.
                  Tajemnicze nowości to nasza przeprowadzka. Pawel dostał pracę w Zielonej Gorze.
                  Na razie przeprowadzamy sie tam na 3 miesiące, a póżniej zobaczymy jak mój mąz
                  sie spodoba...
                  Chętnie bym sie spotkała nad morzem, ale w obecnej sytuacji jest to niemożliwe.
                  Skracalismy urlop, żeby Paweł był jak najkrócej sam w Zielonej Gorze sad
                  Pozdrawiam urlopowiczki i życzę słonka.
                  Tym co w domku już przebywają, życze pogody ducha smile
                  Pozdrawiam serdecznie
                • magda6811 Wróciłam... 26.07.04, 19:29
                  I my takze wróciliśmy. Było zimno ale wesoło. Plaza i morze fascynowały Stefa i
                  Agate, mogłam nawet chwilami sobie poczytać. Opieka nad dwójka dzieci bez
                  wszystkich "warszawskich obciążeń" to istny relaks. Wracałam też z nimi sama
                  samochodem, Stef chyba wiedział, że nie ma wyjscia i był grzeczny jak anioł.
                  Stawaliśmy tylko 2 razy.
                  Jak wiecie, za nami batrdzo miłe spotkanie. Grześ oczarował mnie czarującymi
                  oczami i grzecznością. Siła spokoju. Rodzice mogą go zaberać na przyjecia do
                  angielskiej królowej.
                  MARTAEL - WIELKIE gratulacje dla Gucia. Bardzo się cieszę, bo juz bardzo był Ci
                  potrzebny taki dobry sygnał. Traz juz możesz spokojniej czekać na ciąg dalszy.
                  A co do chrztu to....widzę, że póki co duzo zaoszczędziliśmy.
                  Witajcie wszystkie dawno "nie czytane" mamy. Bardzo miło, ze znowu jesteście.
                  GAGARINIE. Wiem, że nocne podróżowanie tez zawiodło, ale moze powinniście
                  więcej ćwiczyc na codzień? Ja woże mojego Stefka regularnie na małych
                  dystansach.
                  Całusy.
                  W piatek ruszamy dalej, tym razem z tatą i na południe - do Chorwacji (ale też
                  samochodem)
                  • martael Re: Wróciłam... 27.07.04, 11:14
                    Cześć,
                    Oj świetnie, że się pokazujecie. A mi się śniła dzisiejszej nocy Kasia Czarka77
                    i Natalka. Gdzie Ty Kasiu jesteś? Pokaż się, choć na chwilę...
                    Enta, ale Cię dawno nie było...
                    Oj Magda, ale zazdroszczę Wam wakacji. Super takie megawakacje w dwóch
                    odsłonach... Świetnie, że tyle świeżego powietrza dla Ciebie i dzieci.
                    Rewelacja. My niestety zostajemy w domu. Szymon jutro zaczyna urlop, ale nie
                    stać nas na wyjazd - przykre. Kieszenie mamy wyczyszczone co do grosza uncertain Może
                    chociaż pogoda dopisze i TEN nie będzie siedział przy kompie non stopa wink
                    Gustaw zasuwał dziś od rana jak nakręcony. O 6.30 walnął mnie w głowę
                    samochodzikiem - "Pora wstawać" i kilka ładnych godzin biegałam za nim z obłędem
                    w oczach: był chyba we wszystkich szufladach, szafkach, powywalał buty, płyty,
                    zjadł kilka gazet (a' propos: czy Wasze dzieci też tak uwielbiają jeść papier?
                    Ja muszę migiem zabierać wszystko co zawiera celulozę z zasięgu jego wzroku, bo
                    pochłania to w zastraszającym tempie...) A teraz padł i śpi kamiennym snem.

                    Pozdrawiam Was serdecznie.
                    • gonianna Jesteśmy z powrotem 27.07.04, 12:40
                      Witajcie!
                      Wróciliśmy w niedzielę, ale dopiero teraz mam chwilkę, żeby napisać.
                      Miesiąc nad morzem..., szybko minęło. Najpierw dwa tygodnie z mężem w
                      Pogorzelicy, potem dwa z moimi rodzicami w Darłówku, a mąż w weekendy.
                      Nie bardzo wiem od czego zacząć - tyle się wydarzyło i zmieniło!
                      Krzyś jest zupełnie niesamowity! Zmieniał się dosłownie z dnia na dzieńsmile Z
                      pogorzelicy przywieźliśmy górną prawą dwójkę, z Darłówka górną lewą i jak się
                      dziś okazało również dolną!
                      Ogromna ilość ludzi, nowe miejsca, zwierzęta, drzewa, no i oczywiście plaża i
                      morze - to wszystko spowodowało, że maluszek bardzo nam "wydoroślał"smile))
                      Czasem, jak zrobi cwaniacką minkę, to wydaje mi się, że się z nas naśmiewa!
                      Nowych umiejętności jest tyle, że nie jestem w stanie ich tu opisaćsmile)) Mówi
                      mama, tata, nienienie, hau-hau - jak widzi psa, ta - jak widzi lecącego ptaka,
                      raczkuje jak mały samochodzik, wkłada kubeczki jeden w drugi, gra w piłkę
                      (podaje), chwyt pęsetkowy jest perfekcyjny...itd.itd.
                      A apetyt!!! Śmiejemy się, że puści nas z torbamismile Nadal jest na słoiczkach.
                      Zjada 3 słoiczki (te większe, 190g) konkretów z mięskiem i 1-2 owocków, oprócz
                      tego kleiki. No i obowiązkowo cycuś, szczególnie w nocy. Dzisiaj debiutujemy z
                      bananem. Ciekawe, czy będzie mu smakował?
                      Ciągle ktoś mnie pyta, czy chodzi, a ja za każdym razem odpowiadam, że ortopeda
                      zabronił nam pomagać, więc jeszcze nie. Chociaż widać, ze ochotę ma wielką i
                      próbuje sam i tak jest chyba najlepiej. Jeszcze się w życiu nachodzi!
                      Ja też troszkę odpoczęłam, mąż też - na tyle, że się za nami stęsknił! A teraz
                      próbuję dojść do ładu z ciuchami - piorę i piorę, a końca nie widać; no i
                      jeszcze trzeba wyprasowaćsad
                      Lecę, bo maluszek chce jeść.
                      Pozdrawiam wakacyjnie.
                      Gosia i Krzyś
                      • ewa237 Re: Jesteśmy z powrotem 27.07.04, 19:31
                        Witajcie,
                        Cieszę się, że mimo nieciekawej pogody części z Was udało się wypocząć. Nas to
                        dopiero czeka w drugiej połowie sierpnia. Też myslałam o Chorwacji bo od 5-ciu
                        lat jestem zakochana w tym kraju i spędzałabym tam urlop co roku ale
                        postanowilismy to odłożyć na drugi rok. Teraz też się wybieramy się nad nasz
                        poczciwy Bałtyk.
                        Ulam77- widze, że takie samo imie naszych synów do czegoś ich zobowiązuje i
                        starają się takk samo rozrabiać, hihi.
                        Martoel - mój Maciej też wcina papier a najlepiej mu idzie z tymi podrobionymi
                        przez siebie skraweczkami gazet.
                        A poza tym moja Maciejka w ciągu dnia szaleje a wieczorem przeistacza się w
                        Wańke-Wstańke i nie może zasnąć. Co go położymy do łózeczka z nadzieją, że już
                        zaśnie to on za chwile wstaje i zaczyna swoją arie. Można opaść z sił.
                        Pozostaje czekać, że to minie.
                        To tyle wieści z frontu.
                        Pozdowionka i uściski.
                        • gagarin3 Do Abepe 27.07.04, 22:03
                          Aneta, przepraszam, że się nie odezwałam, ale nie zaglądałam na forum...
                          Niestety i tak nie mogłam pojechać do Krakowa, bo musieliśmy odwiedzić krewnych,
                          którzy stęsknili się za Piotrusiem.
                          Magda, zazdroszczę Ci grzecznego Stefa w czasie podróży i Chorwacji. Chociaż
                          samochodowej eskapady do tego kraju - zdecydowanie nie. Dwa lata temu
                          zaliczyliśmy podobną, ale powtórki z Piotrusiem na tylnym siedzeniu - po prostu
                          sobie nie wyobrażam. Dobrze, że Wasze dzieci bardziej cywilizowane...
                          Szczęśliwej drogi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka