gocha_sz
11.06.08, 22:16
Siedzę i bęczę ze złości na siebie. Wieczorem przy usypianiu puściły
mi nerwy i tak strasznie zwymyślałam ją i naprzeklinałam na nią.
Jest mi tak wstyd. Emilka długo zasypia przy mnie, caly czas fika,
pyta sie "cio to" i rzuca smoczkiem, po czym mówi baa(m) i zaczyna
za nim " teatralnie płakać".Gdyby to zrobiła 5 razy, t wszytsko ok,
ale u nas zamieniło się w godzinną zabawę, a w międzyczasie świeżo
zakorkowane butelki z winem, które mój mąz zrobił zaczęły wybuchać i
zalały mi kawałek mieszkania. To wszystko zsumować i nerwy sięgnęły
zenitu. Jak ja mogłam tak postąpić, przecież jest moim oczkiem w
głowie, a ja ją potraktowałam jak śmiecia. Możecie mi napisać, jak
jestem głupia, zła... należy mi się. Mąż urwał się specjalnie z
pracy, żeby położyć Emilkę, bo ja nie byłam sobą.