Dodaj do ulubionych

muszę sobie ponarzekać....

09.09.08, 11:29
przyłączcie się jesli chcecie do narzekań smile))
u mnie tak: 34 tydzień, spaaać, jestem zmęczona, brzuch swędzi
okropnie - formalnie po prostu skóra mi pęka, smarowanie niewiele
pomaga, mały pcha do przodu zamiast trochę na boki, gdzi ejeszcze
trochę miejsca by się znalazło. Dziś zatkały mi się uszy - nie wiem
przewiało mni eczy coś.... boli mnie kręgosłup, sypiam na wpół
siedząco (zgaga).
W pracy już ciężko bardzo, po prostu nie ma siły, a roboty huk.
Pracuje już troche mniej (starszak 3 razy w tygodniu idzie do
przedszkola, więc odbieram go koło 13 i potem już nie pracuję).
Przez to mam potworne zaległości, koleżanka, która zwykle mi pomaga
jest na urlopie..... Do 20 września mam termin ogromnego tłumaczeni
achyba ze 100 str. o blistrownicy.... Oprócz tego dużo dużo innych
dokumentów, a klienci tylko poganiają..... Mam chwilowo dość.
Wczoraj podkusiło mnie na oglądani e"Prison break" do 23.30 i teraz
chce mi się spać....
Obserwuj wątek
    • shira_2006 Re: muszę sobie ponarzekać.... 09.09.08, 12:12
      Kochana z czy to nie jest już odpowiedni czas by pooiwedzieć stop pracy? Nie mozesz sie tak przemęczać bo też nie dobre dla dzidzi. Co do reszty dolegliwosci to raczej większość z nas ma to samo więc pociesz się że łaczymy się z Tobą w tym ciepieniuwinkA...i śpij tyle ile będziesz potrzebować bo jak przyjdzie na świat małe to sobie nie pośpisz.Buziak
      • frodolong Re: muszę sobie ponarzekać.... 09.09.08, 12:19
        wiem, masz rację, i tak juz troszkę mniej pracuję w te dni co
        starszak do przedszkola idzie, ale kurcze nie jest to takie
        proste... tę wielką cegłe o blistrownicy mam przyjętą i do 20
        września po prostu muszę to zrobić... i tak dziś asertywna byłam, bo
        zadzwoniłam do sądu i odmówiłam tłumaczenia, które bez żadnego
        uzgodnienia tel. mi przysłali poczta - kurcze jakby mi mało było.....
        • mm79 Re: muszę sobie ponarzekać.... 09.09.08, 12:41
          Hej Ewcia...to ja Cię pocieszę...u mnie zaczyna sie 37tc nadal pracuję...nawet
          nie wiem czy mniej czy więcej...ogarniam chatkę, gotuje piorę i sprzątam...latam
          za Michałem...w zusie dowiedziałam się, że nie opłaca mi się zupełnie urlop
          macierzyński więc nie zawieszam działalności tylko czasowo ograniczę dostęp do
          produktów.
          Więcej nic nie napiszę bo nie nadaje się na otwarte forum...jestem szczęśliwa
          inaczej...pomoc tylko ze strony męża jak wróci wieczorem do domu.Damy radę...
          • jojobacincin Re: muszę sobie ponarzekać.... 09.09.08, 13:10
            A my skończyliśmy dzisiaj szczęśliwie 36 tydzień i żadne dolegliwości ciążowe mi
            nie dokuczają. Ale nie ma co zazdrościć, wszystkie "przyjemności" zdominowało
            zapalenie zatok... To jest takie upie*dliwe dziadostwo, że dziewiąty miesiąc to
            mały miki...
            W piątek minie dwa tygodni infekcji, więc jestem zmarnowana jak koń po westernie.
            Ale oprócz tego szafa gra big_grin
          • frodolong Re: muszę sobie ponarzekać.... 09.09.08, 13:30
            mm79, no to łączę się z tobą w "szczęściu inaczej" choći tak mimo
            tych powierzchownych narzekań, to ja odczuwam głębokie szczęście
            wewnątrzne smile)) z dzidziusia, który tak blisko, ze starszaka, co na
            półetatu w przedszkolu zadebiutował, z (okropnie kładzionych)
            kafelek w nowym domku... także oczywiście narzekanie dotyczy tylko
            tej zewnątrznej warstwy życia smile)
            ale z ta pracą i własna działalnością to cię rozumiem, bo choć ja na
            etacie ale u własnych rodziców - firma jest rodzinna i też
            generalnie niby jest plan że na macierzyńskim chociaż jakieś
            konieczne minimum robić będę (nie wiem kiedy).. niestety w prywatnej
            działalności, trzeba dbać o ciągłość interesu...
            • e_rubi ja chyba tez musze ponarzekac 09.09.08, 17:53
              oj, ja juz tez ledwo wyrabiam w pracy...czas mi leci nie wiem kiedy a roboty zamiast ubywac to przybywa. Mamy teraz taka sytuacje w pracy: odszedl jeden pracownik a babka ktora miala przyjsc na jego miejsce -niby wszystko dogralam w lipcu - sie rozmyslila, na skutek tego moj M. ze jest udupiony totalnie na jednym stoisku bo jest zupelnie sam i nie mam mu kogo dac do pomocy. nie moze sie ruszyc nawet na 5 min sad ja nie wiem, co by bylo gdybym teraz zaczela rodzic...wznowilam rekrutacje na gwalt, musze kogos "wykupic" od zaraz od konkurencji, dzis mialam kilka spotkan i generalnie masakra. a koles od rekrutacji jak mnie z tym moim brzuchem zobaczyl, to byl w szoku, ze jeszcze pracuje...gin mnie straszy, ze jak tak dalej bedzie, to dociagne najwyzej do konca wrzesnia. i jak tu zwolnic??? przeciez ja musze pracowac - oczywiscie w ograniczonym zakresie ale jednak - caly czas za wyjatkiem dni w szpitalu i jest to mozliwe tylko jesli M. sie zajmie Mlodym. bo przeciez z nikim innym wlasnego noworodka nie zostawie, nawet na godzine...
              i jeszcze mam paskudne uczulenie sad
              • frodolong Re: ja chyba tez musze ponarzekac 10.09.08, 11:22
                Boże, Ewelina, jak o kims się czyta to bardziej przeraż niż u
                siebie?? Al ejak to, masz zamiar pracowac zaraz po porodzie???? To
                już chyba przegięcie.... ja nie wiem dokładnie jak u mnie bedzie
                wszyskto zalezy jak się będzie czuć, ale generalnie naprawde nikt
                nie jest niezastąpiony naszczęście i mam zamiar się tego trzymac (na
                razi etego nie robię, bo jeszcze jakoś wyrabiam). Najbardziej to
                powiem ci przeżywam teraz to przedszkole Mateuszka... a jak w was z
                przedszkolem??? (sorki inne dziewczyna za prywatę)
                • e_rubi Ewcia, 10.09.08, 12:53
                  moich papierow nikt za mnie nie zrobi, bo wszyscy maja i tak 2 razy
                  wiecej na glowie w zwiazku z otwarciem nowego sklepu. na kilka dni
                  zastapi mnie siostra, no ale ona sie nie rozdwoi - przez pierwsze
                  tygodnie jak otworzymy bedzie musiala wszystkiego pilnowac w nowym
                  lokalu czyli i tak bedzie pracowac minium 11 godz na dobe.
                  Najpiliniejsze rzeczy, ktore trzeba zrobic codziennie, to przy mojej
                  organizajcji pracy i wprawie, jakies 2-3 godzinki (jej to zajmie na
                  pewno wiecej), wiec spokojnie dam rade. Z Zosia pracowalam
                  nastepnego dnia po wyjsciu ze szpitala czyli tydzien po porodzie
                  (fakt ze siedzialam przy kompie na dmuchanym kolku albo na jednym
                  poldupku), Zoska sobie spala i M. z nia byl, bylam pietro nizej wiec
                  w kazdej chwilii moglam pobiec na gore nakarmic. Pracowalam tak
                  przez prawie rok - wymienialismy sie z mezem - ja szlam do pracy on
                  na gore do domu, raz w tygodniu przyjezdzala tesciowa na caly dzien,
                  to nadrabialam zaleglosci w pracy, czego nie zdazylam w dzien, to
                  konczylam wieczorem. Jak troche podrosla, pakowalam ja w chuste i
                  tak pracowalam. Bylo troche lepiej, bo wtedy otwieralismy nowy sklep
                  jak Zosiek konczyla 3 miesiace. dawalam rade - nianie zatrudnilam
                  jak Zosia miala 11 miesiecy. teraz tez sie uda.
                  • mm79 Re: Ewcia, 10.09.08, 14:52
                    To jeszcze ja sie do tej prywaty dorzucęsmile...myślałam ,że tylko ja jestem taka
                    mało normalna ...ale tez mam zamiar szybko pozbierać sie po porodzie żeby na
                    sezon świąteczny być na tyle dyspozycyjna żeby wykorzystać i troszkę sie odbić
                    po martwym pażdzierniku i listopadzie.
                    Podniosłyście mnie na duchu...nie jestem samasmile
                    Tylko zastanawiam się jak pogodzę to wszystko...
    • iw80 Re: muszę sobie ponarzekać.... 09.09.08, 18:24
      ja mniej więcj mam takie dolegliwości jak Ty ale już niedługo nasze
      maluszki będą obok nas i to mnie pociesza. a na zgagę polecam
      migdały. u mnie dają efekt natychmiastowy. nigdzie się bez nich nie
      ruszamwink
      • kajusia76 Re: muszę sobie ponarzekać.... 10.09.08, 16:32
        Dziewczyny, jestem pełna podziwu dla Was... ja od dwoch dni leżę i
        po prostu - nie mam siły wstac. Podobno na sam koniec jest przypływ
        energii - a u mnie całkowity jej spadek. Przespałam całą noc i 3/4
        dnia. Czuje sie jak po pracy w kamieniolomach...kompletne
        wyczzerpanie a pokoik jeszcze nie gotowy, walizki nie spakowane...
        moj maluch pochlonal cala moją aktywną stronę życia...no to i ja
        ponarzekałam...
        • desirnoir ja rowniez... 10.09.08, 17:13
          Oj chetnie zaszylabym sie w domu, w lozku i nikomu nie otwierala,
          ale nowy rok szkolny sie zaczal i pognalam do pracy. musze zapomniec
          o zmeczeniu. Polska jest chyba jedynym krajem, gdzie kobieta w
          ciazy meczysie do 38 tygodnia! Chociaz pracuje za granica jestem
          delegowana i oplacana przez Polske, wiec podlegam polskiemu prawu
          pracy. Francuzi slyszac te rewelacje urlopowe zaopatrzyli mnie w
          wyscielany fotelsmileA ja mam mala obsesje, ze urodze w pracy...
          • frodolong Re: ja rowniez... 11.09.08, 14:34
            no, czyli jednym słowem jestesmy baby aktywne smile)) ale ja już
            zaczynam być aktywn ainaczej - znaczy póki siedzę to jeszcze ale
            przejście z bolku do bloku (mamy dwa biura) to juz wyprawa z
            zadyszką.. paskudnie dziś spałam, nie wiem czy pełnia idzie, ale
            duchota taka, że miejsca znaleźć sobie nie mogłam. No, ale lżej mi
            na duchu - że jest nas więcej takich "pracujących do ostatniego
            tchu smile))" po prodzie wciąż bedziemy mogły się pocieszać nawzajem.
            • frodolong Re: ja rowniez... 11.09.08, 14:37
              a dzis na dokładkę odbywa się ostateczne pożeganie z naszą mega
              partacką ekipą glazurników... już ostrzę sobie pazurki, żeby im
              wygarnać. pewnie w rzeczywistosci nie bedę taka wojownicza jak w
              teorii, ale i tak pożeganie z nimi (opłakane w skutkach w sumie)
              warto opić!!!!
              • domowy czołem ewa!!! 14.09.08, 08:57
                sobie zaglądam na październikowe forum i kogo spotykam?
                zatyrane majówki!smile
                troszkę wam zazdroszczę bo zaczyna mi pracy brakować... ale ze względu na jej
                specyficzny rodzaj (interwencja kryzysowa/pomoc społeczna)nie ma o czym mówićsad
                właśnie kończę dwumiesięczny remont i żegnam ostatnich speców od czegośtam.
                olewam jakość ich działań żeby się nie denerwować. postawiłam sobie fotel na
                wprost nowych (szklanych) drzwi do mojego mikro-ogródka i kontempluję swoje dziełosmile
                ściskam
                magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka