Dodaj do ulubionych

LISTOPAD 2001

    • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 22.03.04, 13:33
      Cześc Dziewczyny !
      Czytam co tam u nas, ale nie miałam kiedy napisać !
      U mnie niestety wątek pampersowy też jest, nawet podwójny (czasem się smieje,
      że młoda zacznie szybciej nocnikować niż Ola) Ale tak jak Aga pisze lato to
      najlepszy moment, a ja zeszłego lata byłam słonicą w ciąży więc nie uśmiechało
      mi się ganiac za Olusią. Tak więc trochę na własne życzenie mam podwójne
      pampersy. Chociaż Ola siusiu na nocnik zrobi i owszem, ale kupy nie chce.
      Pisałam już Wam o tym, że zrobiła popatrzyła i ...nie chce od tamtej pory
      zrobić. Do tego stopnia, ze biega w majtkach i nagle woła : Olusia bedzie
      robiła kupę ! Więc mówię : proszę bardzo choć na nocnik; Ola z przerażeniem w
      oczach przypomina sobie,ze nie ma pieluchy i natychnmiast krzyczy : mamusiu
      załóź Olusi pieluchę. I nie da się przekonać. A poniewaz boję się, że zmuszanie
      zakończy się blokadą więc dałam spokój.
      Poza tym rozgadała się na całego (wreszcie) więc przynajmniej wiadomo o co jest
      awantura wink)) A zdarza jej się... Ale jak czytam , Wasze dzieci , też nie
      aniołki wink)))

      Grzałka !!
      Kiedy zaczęłam Olę przygotowywać na przyjście na świat rodzeństwa ?? Dość
      wcześnie, powoli, najpierw raz dziennie, później częściej. Po prostu mówiłam,że
      w brzuchu u mamy jest mała dzidzia i tyle. A Ola później już sama wiedziała,
      gdzie jest mała dzidzia wink
      Pozdrawiam Was cieplutko ! Podobno jeszcze zima nie powiedziała ostatniego
      słowa sad((
      • jagasz Re: LISTOPAD 2001 23.03.04, 09:50
        To straszne z tą zimą, ale na razie cieszmy się wiosną.
        Moja Marta też się ostatnio strasznie rozgadała, powtarza na razie nieudolnie
        to co my mówimy, więc trzeba strasznie uważać co się mówi.
        A Marcie tylko uszy falują - tak słucha.

        Pozdrawiam
        Aga
        • micz73 oj, trzeba uważać, co się mówi 25.03.04, 21:07
          Krzysiek wielkim mówcą nie jest, ale słucha uważnie. Ostatnio mi się wyrwało -
          podczas jedzenia czekolady - "a dupa rośnie..." i Krzyś błyskawicznie powtórzył
          jedno słowo. Zgadnijcie które...
          Magda
          • grzalka zrozum człowieku dwulatkę:)) 28.03.04, 21:35
            Ania biega rano od 30 minut po mieszkaniu na golasa
            Ja: Aniu, ubieramy rajstopki
            Ania: Nie! Nie! Nie!
            Ja: No to nie, dobra
            Ania po chwili z wielkim zdziwieniem: No, dlaczego mnie nie ubierasz????
            Ja: No, bo przecież nie chciałaś. Już chcesz się ubrać?
            Ania :Nie! Nie! Nie!
            Ja: nie to nie
            Ania, po chwili: No, ubieraj mnie!!

            wygląda na to, że ten bunt to taka sztuka dla sztuki, a nie walka o własną
            tożsamość, jak chcą psycholodzy.....

            A i mam pytanko- czy Wasze dzieci brudzą się na dworze? Moja Ania brudzi się
            jak nieboskie stworzenie, inna sprawa, że jej w tym specjalnie nie
            przeszkadzam, bo nie lubię ciągłych zakazów, a cenię sobię swój własny spokój.
            Ma dwie kurtki- jedną tzw porządną, a drugą do brudzenia się. No, ale w
            zasadzie nie zauważyłam, żeby inne dzieci się brudziły- wszystkie jakieś takie
            czyściutkie i firmowe. Czasem to mi aż głupio, jak wracamy z lasu cali ubłoceni
            (Ania ma ostatnio manię rzucania się na ziemię, nie w ramach buntu, ale dla
            sprawdzenia podłoża, hehe) i mówimy sąsiadom dzień dobry, a sąsiedzi z idealnie
            czystym synkiem dwulatkiem za rączkę.......
            pozdrawiam
            • micz73 Re: zrozum człowieku dwulatkę:)) 29.03.04, 09:35
              Krzysiek do czyściochów nie należy, ale i my - tak jak Ty, Grzałka -
              specjalnie go nie musztrujemy, żeby się nie brudził. Niestety on często się
              przewraca, niby sztukę biegania ma opanowaną od dawna, ale jak wyrwie do
              przodu, to generalnie należy się spodziewać, że zaraz będzie leżał - i to bez
              względu na to, czy ma na sobie kurtkę porządną czy do brudzenia wink Poza tym my
              w ogródku mamy skarpę, za którą widać ulicę. Nie jestem w stanie zabronić mu na
              nią wchodzić, bo on i tak wejdzie - to silniejsze od niego wink - a potem nie
              umie zejść i zjeżdża na pupie - latem to aż pampersa miał w ziemi, a na
              spodenkach istną skorupę wink
              Magda
    • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 29.03.04, 12:49
      Cześć Kochane eMamy !
      A moja Ola zaczęła cwaniakować !! Wymyśliła sobie, żeby jej coś
      dać/pokazać "na chilkę" No i najczęściej jej nie odmawiamy - no bo przecież to
      tylko na chwilkę. Ale ostatnio w sobotę zobaczyła rodzynki i mówi :
      - mamusiu daj Olusi rodzynki;
      - ja jej na to : zjesz zupkę to dostaniesz rodzynki, naszykowane są dla Ciebie
      - A Olusia ze słodką minką mówi - daj Olusi tylko na chilkę te rodzynki wink))
      (a jak jej odmówiłam , to stwierdziła, ze chce je tylko zobaczyć)

      Ola też na spacerach wygląda jak sierota i też jakoś dziwnie się czuję jak
      widzę te śliczne, czyściutkie dzieci. No, ale one chodzą za rączkę, bez
      patyków, wózeczków, piłek itd, itp. Może dlatego ?? wink

      I jeszcze tylko dwa słowa do Ewy : Kochana Ewuniu - nie martw
      się "nicniemówieniem" Adasia. Ola ma kolegę Leonardo (tata Włoch) prawie
      trzylatka, który tez nic nie mówi. Tata mówi do niego tylko po włosku, mama i
      niania tylko po polsku. Podobno takie dzieci zaczynają mówić póżniej, ale za to
      w dwóch językach jednoczesnie smile Widocznie biedne dziecko musi się z tym jakoś
      oswoić wink)

      Pozdrawiam Was cieplutko - podobno wiosna już idzie !!
      • jagasz Re: LISTOPAD 2001 31.03.04, 08:42
        Dziewczyny czytając Wsze posty to moja Marta to każde z WAszych dzieci po
        trochu.
        Ostatnio bardzo rozwinęła się w mówieniu, codziennie mówi nowe wyrazy, jestem
        zaskoczona jej postępami i szczęśliwa, że jakośidzie sięz nią dogadaćwink)))
        Ale się robi cieplutko!!!
        Powli przymierzam się do odstawienia nocnej piekuchy....
        Pozdrawiam Was

        Aga
    • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 01.04.04, 12:10
      Cześć Kochane Dziewczyny !
      Kryzys jakiś mam.... Płaczliwa się zrobiłam. Dziewczyny dają mi popalić - same
      wiecie - nastroje dwulatka plus 8 miesięczniak.
      A z uważaniem na to co się mówi to święta racja wink)
      Wyciągam nasz wątek na górę, może u Was weselej ??
      Grzałka jak zdrówko ??
      Pozdrawiam
      • grzalka Re: LISTOPAD 2001 01.04.04, 13:00
        No, u mnie to duża rewolucja, bo na usg wczorajszym okazało sie, ze moja ciąża
        jest bliźniacza.....Na początku myśłałam, że to sen, ale powoli do mnie
        dochodzi, że jednak nie...biedna Ania.

        Wychodzimy teraz bardzo dużo na dwór, po południu Ania idzie nawet na 3 godziny
        (przed południem tez wychodzi z nianią), rozpoczął sie sezon piaskownicowy i
        mamy też w planie kupić rowerek.
        Może już ktoś ma rowerek i mi doradzi?

        Ania jakaś spokojniejsza, jak jest o krok od histerii to ją rozśmieszamy i
        atak zażegnany. Tylko mamy problem z myciem włosów od 2 tygodni- wrzask i
        protest.

        Mnie jakiś taki smutek ogarnął po tym newsie o bliźniakach, że to juz ostatnie
        miesiace sam na sam z Anią i że potem będzie taki sajgon, że jakoś nawet te jej
        dwulatkowe chimeryczne zagrania mnie rozczulaja, zamiast irytować....

        Tyle u nas. Pozdrawiamy wiosennie i słonecznie (nareszcie)
        • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001-do Grzałki 01.04.04, 13:44
          Jezu !! Naprawdę ???? Bliźniaki ??? To super !!! Gratulacje !!!
          A Ania rzeczywiście trochę biedna ....
          Dobrze będzie !! Mieszkasz za daleko ode mnie więc Ci nie pomogę fizycznie, ale
          w każdy inny sposób naprawdę chętnie. Pozdrawiam gorąco i duuuużo zdrowia
          Bliźniaki....coś takiego .... wink))
        • micz73 Re: LISTOPAD 2001 01.04.04, 15:47
          Grzałka,
          GRATULACJE - i to podwójne. Na pewno sobie poradzisz. Ania też sobie wychowa
          bliźniaki, w końcu to ona będzie starszą siostrą. W każdym razie trzymam za Was
          kciuki.
          Mój Krzyś jeździ na rowerku - 12 cali, świetnie sobie radzi, nawet nie rozwija
          ogromnych prędkości wink początkowo babcia się bała, że za nim nie nadąży.
          Nie kupuj tylko Grzałka rowerka marketowego z plastikowymi szprychami i lanymi
          oponkami (po ok. 80-90 zł) Krzyś dostał taki na urodziny - następnego dnia się
          zepsuł i importer go nie naprawił - zaproponowali drugi egzamplarz, ale my
          woleliśmy pieniądze. Broń Was Panie Boże przed takimi rowerkami - potem tylko
          płacz dziecka, że zabawka się popsuła sad
          Pozdrawiam
          Faktycznie wiosna...
          Magda
          • jagasz Re: LISTOPAD 2001 02.04.04, 10:49
            Grzałka naprawdę??? Bliźniaki???
            A może to PRIMA APRILIS???????? (tak cośmi na to wygląda).

            Pozdrawiam

            aga
    • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 06.04.04, 11:10
      Cześć Dziewczyny !!
      Co to znowu taka cisza u nas ??
      Grzałka usprawiedliwiona, bo dochodzi do siebie po rewelacjach brzuszkowych ;-
      )))
      A swoją drogą, to może tak właśnie lepiej. Ja tam zawsze chciałam mieć trójkę
      dzieci, ale za późno zaczęłam, więc już chyba nie dam rady. Ale jakby Marta
      była bliźniakami ???
      Chociaż przyznam Wam się,że jak zaszłam w ciąże z Martusią, nie skakałam ze
      szczęścia. Co tu dużo mówić byłam załamana. Ola miała dopiero rok...
      A zaraz po urodzeniu Marty, gdy ktoś pytał kiedy trzecie, to miałam mu ochote
      przegryźć tętnicę. A teraz już się nie zarzekam. Nie oznacza to, że zdecyduję
      się na trzecie dziecko. Ale nie reaguję taką złością na takie pytanie. Myślę
      sobie, że może za parę lat, tuż przed czterdziechą ?? Kto wie ?
      Pożyjemy, zobaczymy.
      A co tam U naszych listopadziątek ? Jakie rozmiary noszą Wasze dzieci? Moja Ola
      powoli wyrasta z 92. Przy czym mówię o dużym 92. Mam to szczęście, że dostaję
      rzeczy po moim chrześniaku ( tak się pisze?) z Niemiec, więc rzeczy są
      porządne, choć niewątpliwie używane. A buty nadal 23 (zimówki 24) Czytałam,że
      Wasze dzieci mają już nawet 25 ?!
      No i mam to szczęście, że córunia lubi się ubierać. Odkąd pamiętam bardzo lubi
      przymierzać nowe ciuchy. A jak już się wystroi, to przylatuje do człowieka i
      mówi : mamusiu ! Zobacz jak Olusia pięknie wygląda !! ( szkoła babci z tym
      samozachwytem)

      Pozdrawiam cieplutko i odezwijcie się
      • grzalka Re: LISTOPAD 2001 06.04.04, 11:22
        Hej,
        Moja Ania nosi generalnie 92, z którego jeszcze nie wyrasta, 86 jest też na nią
        dobre. Chyba za duza nie jest. Butki rozmiar 23 z zapasem (mierzylismy stope,
        ma 14 cm- Ani sie tak spodobało, że musielismy mierzyć kilkanascie razysmile).
        W ramach przygotowywania do mojej ciązy pokazałam Ani panią w ciąży już bardzo
        zaawansowanej. No i taki dialog:
        A.- dlaczego ta pani ma taki duzy brzuch
        Ja- bo w środku w brzuchu ma dzidziusia
        A.-Dzidziusia????? Połknęła dzidziusia?????? Niech go wypluje, powiedz jej, że
        dzidziusiów sie nie je!!!
        I tyle z uświadamiania na razie.
        Ale wszystko jest dla ludzi, bliźniaki sie rodzą i jakos te rodziny
        funkcjonuja, to i my sobie poradzimy.
        Zrezygnowalismy z Yamahy, za to zaczeliśmy basen, Ania jest zachwycona (jest
        generalnie wodolubna), a że wakacje podejrzewam, że spędzimy nad jeziorem,
        podstawowe oswojenie z woda jej sie przyda.
        pozdrawiam
        • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 06.04.04, 12:16
          A no właśnie !! Dobrze, ze mi przypomniałaś ! Ja też wybrałam się z Olą na
          zajęcia Yamahy. Podobało nam się, nie powiem, ale u nas za miesiąc zajęć
          zażyczyli sobie 100 zł !! A zajęcia raz w tygodniu oczywiście.
          Co do basenu, to tez bardzo bym chciała, ale w naszym kochanym mieście basen
          dla niemowlaków - sztuk 1 (na obrzeżach miasta drugi, ale akurat ode mnie to te
          odległe obrzeża) A dzieciaków chętnych do popływania duuuuużo.
          Ja też się przymierzam do basenu. W ciązy jednej i drugiej sporo pływałam, więc
          teraz też mi nie zaszkodzi wink)

          I jeszcze jedno - rozmawiałyśmy kiedyś na temat przedszkola. Mnie właśnie ze
          względu na młodą "zakazano" posłania Oli do przedszkola. Moja Pani doktor,
          którą kocham i szanuję za wiedzę i bezwględną walkę z ciemnogrodem i
          traktowaniem dzieci jak 30 lat temu, powiedziała, ze owszem Ola prawdopodobnie
          będzie chorowała, że owszem tak zwykle bywa, ale inną odporność ma trzy-,
          czterolatek, a inną maluch kilkumiesięczny, którego ona będzie zarażała.
          No i jej zdaniem bzdurą jest twierdzić, ze dziecko wychorować swoje musi. Z jej
          doświadczenia i obserwacji wynika,że mamy, które mimo ciągłych chorób dzieci
          zdecydowały się posyłać je do przedszkola, lub musiały to zrobić, borykają się
          teraz z astmą. A to już nie za fajnie. I mówimy tu oczywiście o sytuacji, gdy
          dziecko chodzi do przedszkola i non stop choruje, bo jak chodzi i jest zdrowe
          to super !!
          I nie chciałabym żeby ktoś pomyślał,ze jestem przeciwniczką przedszkola, czy
          nawet żłobka. Broń Boże !!!! Wszystkie znane mi dzieci, które zaczęły chodzić
          do przedszkola, czy żłobka zrobiły ogromne postępy. Są weselsze, odważniejsze,
          rozumniejsze i szczęśliwe. Czekam z niecierpliwością na moment posłania Oli do
          przedszkola, ale właśnie ze względu na młodą zrobię to dopiero na wiosnę
          przyszłego roku, jak już przewalą się te choróbska. Może przesadzam ??? Nie
          wiem.
          Jaka jest Wasza opinia ??
          Pozdrawiam
          -
          A to moje dziewczynki
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11756277
          • jagasz Re: LISTOPAD 2001 07.04.04, 12:23
            Lukasia, ja nie jestem za bardzo obiektywna, bo bardzo obstaję za tym aby
            dziecko poszło do przedszkola od początku. W Twoim przypadku puszczenie dziecka
            pół roku później nie sprawia zbytniej róznicy, ważne aby dziecko poszło do
            maluchów i w miarę możliwośći zaklimatyzowało się od początku przedszkola.
            Ja mam ogromne ambicje, aby puścić Martę od września - tylko nie wiem czy ona
            też ma takie ogromne chęci aby w przedszkolu zostać.

            Masz piekne dziewczyny!!!!!!!!!!!!!!!!1

            Aga
          • libra.alicja Re: LISTOPAD 2001 08.04.04, 17:59
            Właśnie obejrzałam zdjęcie twoich dziewczynek. Obie są śliczne, ale zdębiałam
            na widok fryzury Oli. Przepiękne włosy! Moja Basia (też 06.11) ma mniej więcej
            tyle włosów, co twoja młodsza córka. Spineczkę to chyba musiałabym przykleić smile
    • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 11.04.04, 23:15
      Witam świątecznie !!
      Mam nadzieję, że miło spędzacie święta ?
      U mnie niestety jak co roku. Ja jakaś ułomna jestem. Oczami wyobraźni widzę
      pięknie wysprzątane mieszkanie i czuję ten zapach świeżości w całym domu... A
      rzeczywistość ? Szkoda gadać. Zawsze tak samo. Nie zdąże zrobić prawie nic. Nie
      jest czysto i pachnąco.
      Wiem, wiem, jesteście przemiłe i powiecie mi, że przy dwójce maluchów mam prawo
      nie zdązyć ze świątecznymi porządkami. Ale wszyscy jakoś sobie radzą, a ja...
      Aaaa, nie będę psuła atmosfery.
      Pozdrawiam Was cieplutko i świątecznie.
      Dzięki za miłe słowa o córuniach. A może pokażecie swoje dzieci ??
      Alu - moja Ola do roku była ledwo, ledwo owłosiona wink)


      A to moje dziewczynki
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11756277
      • grzalka Re: LISTOPAD 2001 13.04.04, 10:10
        My byliśmy w drugi dzień świąt na prawdziwej wsi- Ania skakała po sianie,
        łowiła ryby, karmiła źrebaczka i cielaczki, goniła kury- raj po prostu. Aż sie
        w nocy budziła z emocji. Pogoda była piękna.
        No i zaczął sie sezon podwórkowy- wychodzimy na dwór 2-3 razy dziennie, Ania
        grzebie sie w piachu, kupilismy też rowerek i z zapałem koordynuje kierowanie z
        pedałowaniem- jeszcze długa przed nią droga smile)
        Jest lepiej- pozdrawiam wiosennie i słonecznie smile)

        Lukasiu, jak udało Ci sie namówić Olę do spineczek i gumek?
    • gos1gos Re: LISTOPAD 2001 14.04.04, 20:35
      witam

      wiecie co smile moja trójka od września będzie chodzić do przedszkola / w końcu
      odpocznę ????????????// no tylko niewiem czy mni esie uda - powrót do pracy???
      czy szukanie nowej brrrrr??? jestem ciekawa,
      bo inaczej to chyba zwariuję wtej pustej chałupie bez dzieciaków , przeciez ja
      niebede wiediala jak sobie czas zagospodarowac hahahah

      najfajniej ze olenka juz sie dopytuje rano wstajac czuy juz idzie do
      przedszkola, jak wypuszczam tylko chlopakow to jest wielki placz, ciekawa
      jestemczy bedzie tak samo chetna jak bedzie musiala rano wstawac, no i
      najwazniejsze czy bedzie chciala lezakaowac bo ten sredni ani mysla,,, bylo z
      tym sporo klopotu
      wszystkie dzieci nawet te oporne usnęl a on nie, nauczycielki wymyslaly cucda
      na kiju aby tylko zamknal oczy , dopiero jak mu przesunąlam godz kapania i
      spania wresczcie zaczal sypiac

      wiec patrzac na caloksztalt bardzo sie cieszę, choc z drugiej strony jestem
      przerazona,
      trzymam kciuki za wasze szkraby ktore tez pewnie od wrzesnia ruszaja do
      przedszkoli o ile juz w nich niesa

      gosia
      • jagasz Re: LISTOPAD 2001 16.04.04, 11:22
        Gosia, u mnie jak mówięcMarcie o przedszkolu to też jest płacz, ale dlatego, że
        chyba wie, że nie będzie tam mamy.
        Trochęmnie to dziwi (nie powinno, wiem), bo przecież chodzimy na zajęcia
        adaptacyjne do przedszkola, ale jestem tam razem z Martą.
        Mam nadzieję, że wrzesień nie będzie za bardzo burzliwywink))))))))0
        Pozdrawiam ciepło

        aga

        C:\Documents and Settings\Agnieszka\Pulpit\Marta.bmp
        • micz73 Re: LISTOPAD 2001 21.04.04, 15:29
          Dzisiaj w naszym przedszkolu zostały wywieszone listy przyjętych. Tak więc od
          września Krzyś będzie chodził do przeszkola. Mamy 4 miesiące na pożegnanie z
          pieluchami, juz sama mam ich dosyć. Strasznie jestem ciekawa, jak to będzie...
          A jak u Was z przyjęciami do przedszkoli?
          Pozdrawiam cieplutko
          Magda
          • jagasz Dzieci idą do przedszkola... 22.04.04, 08:47
            Ja jeszcze nic nie wiem - dowiem się czegos w czerwcu, wtedy ma być też
            spotkanie informacyjne.

            Pozdrawiam

            aga
            • micz73 Re: Dzieci idą do przedszkola... 22.04.04, 09:38
              a do jakiego przedszkola Ty wysyłasz Martę, bo chyba nie do państwowego?
              Dopiero w czerwcu będą listy?
              Magda
              • grzalka Re: Dzieci idą do przedszkola... 22.04.04, 10:40
                A ja mam coraz wiecej wątpliwości, czy dać Anię do przedszkola. Teraz juz
                zaczynam się powaznie zastanawiac, żeby dać od stycznia, albo nawet rok
                później. Złożylismy wniosek i planuje tez wizyte u psychologa, żeby ocenił
                gotowość Ani do przedszkola oraz może doradził, co zrobic w sytuacji, gdy dwie
                sytuacje trudne (rodzeństwo i przedszkole) nakładaja sie w czasie. Ale intuicja
                podpowiada mi, żeby poczekac.
                • micz73 Re: Dzieci idą do przedszkola... 22.04.04, 11:44
                  O! Grzałka, widzę, że wymyśliłaś sygnaturkę... smile Już się oswoiłaś z myślą o
                  bliźniakach, czy nadal nie możesz uwierzyć?
                  pozdrawiam
                  Magda
            • libra.alicja Re: Dzieci idą do przedszkola... 22.04.04, 12:12
              My już zdecydowaliśmy, że w tym roku nie ma tematu przedszkola.

              Basia jest mało samodzielna, mało odporna na choroby. W sierpniu będzie
              rodzeństwo, więc nie chciałabym przedszkolnych wirusów w pierwszych miesiącach,
              poza tym to trochę za duzo zmian w życiu naraz.

              W pierwszym okresie przedszkola trzeba dziecku poświęcać dużo więcej czasu,
              żeby oswoić je z nową sytuacją. Basia jest ze mną bardzo związana, bo jesteśmy
              prawie cały czas razem i nię chcę, żeby miała poczucie, że mama oddaje ją do
              przedszkola, bo urodziła się nowa dzidzia.

              Zresztą przez rok będę w domu, więc możemy sobie być w trójkę. Jak już Basia
              przyzwyczai się do tego, że jest starszą siostrą, to wtedy zaczniemy ją
              przyzwyczajać do przedszkola.

              Mam znajomych, którzy w ogóle nie posyłali swoich dzieci do przedszkola
              (dopiero do zerówki) i jak obserwuję, to nie było to dobre dla "rozwoju
              społecznego" tych dzieci, może dlatego, ze obaj chłopcy byli jedynakami i nie
              mieli kontaktu z innymi dziećmi, tylko z rodzicami i opiekunkami. Ja jestem
              zdania, że przedszkole tak, ale w swoim czasie i nie na siłę.
              • jagasz Re: Dzieci idą do przedszkola... 22.04.04, 14:14
                Matko, Grzałka Ty naprawdę będziesz miała bliźniaki...Ale Ci zazdroszczę!
                A ja próbuję, próbuję i czekam smile))))

                Marta będzie chodzić przedszkola prowadzonego przez siostry zakonne, nie jest
                to prywatne przedszkole - rzecz jasna. Mam nadzieję, ze siętam dostała, bo
                dopiero w czercu się czegoś dowiem.

                aga
                • lukasia1 Re: Dzieci idą do przedszkola... 23.04.04, 12:08
                  Cześć Dziewczyny !
                  Co do przedszkola, to u mnie tak samo jak u Ali, decyzja podjęta - nie idziemy
                  od września. Ola też nie jest super samodzielna. Odpadł wprawdzie problem
                  pojawiającego się rodzeństwa (bo juz się pojawiło) ale temat przynoszenia
                  chorób do niemowlaka jak najbardziej aktualny. Ola pójdzie na wiosnę przyszłego
                  roku.
                  Nastawienie do przedszkola rewelacyjne. Kiedyś przechodziłam z nią obok
                  przedszkola - strzeliłam pogadankę na temat i Ola stwierdziła,że pójdzie do
                  przedszkola. Raz na kilka dni zapytana czy pamięta kiedy idzie do przedszkola
                  odpowiada - jak Olusia będzie miała trzy lata. A gdzie są rodzice, jak dzieci
                  są w przedszkolu - w pracy ! I pamiętasz,że dzieci bawią się w przedszkolu bez
                  rodziców ?? Tak, tak mamusiu ! I tyle tematu. Zobaczymy jak dojdzie co do
                  czego. Ale z doświadczenia z Olą widzę,że uprzedzona o czymś duuuużo wcześniej
                  i regularnie odpytywana "na okoliczność" przyjmuje wszystko spokojnie.
                  Zmieniając temat.
                  Wczoraj wydałam koszmarne pieniądze na buty dla Olki, ale nie mam po prostu
                  wyjścia. Odmówię sobie wody toaletowej albo czegoś innego i przecierpię.
                  Olka ma wysokie podbicie i w ogóle zaczyna coś koślawić nóżki. Kupiłam jej na
                  wyprzedaży buty Bartki i Mrugały ( były po 19 zł, 20 zł !!) i niestety założyła
                  raz i ma obtarte kostki. Wiecie, dorosły sobie wytłumaczy,że się rozchodzą, ale
                  dziecka przecież nie będę katować. No i wydałam majątek, ale mam czyste
                  sumienie, trudno. Ludzie pukają sie w głowę na moje podejście, ale my już z
                  mężem tak mamy. Fotelik samochodowy i buty muszą być porządne. Mój dziadziuś,
                  który ma 91 lat, zawsze powtarza,że biednego na buble nie stać smile)
                  Odkąd pojawiła się naświecie Marta trochę mi łatwiej podejmować takie wyzwania
                  finansowe, bo wiem ,że ona jeszcze skorzysta, więc koszty rozłożą się na dwa wink)

                  Grzałka ! Co u Ciebie kochana ?? Jak się czujesz ? Jak się czuje caaaała
                  rodzina ?? Tak ostatnio sobie myślałam,że mnie było dużo łatwiej Olkę
                  przygotować na rodzeństwo, bo jeszcze nie mówiła wink))

                  Ala ! Dla Ciebie też uściski !! U ciebie to już ostatnie trzy miechy !!
                  Ale jestem ciekawa jak to u Was będzie !

                  Pozdrowienia dla Was wszystkich
    • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 07.05.04, 11:47
      PUK !! PUK !!
      Cześć Dziewczyny Kochane !
      Co tam u Was ? Zaglądam tu i zaglądam, a tu cisza !!
      Ja też zalatana jestem, ale gdzie obietnice o utrzymaniu wątku przy życiu ? wink)
      Czy macie już plany wakacyjne ??
      My wybieramy się nad morze w pierwszych trzech tygodniach czerwca. Nie śpimy od
      paru nocy, bo nie bardzo mamy pomysł jak się zapakować wink)
      Paza tym standardzik. Ola rządzi i dzieli - babcią głównie, ale próbuje ze
      wszystkimi. Cokolwiek dzieje się nie tak jak ona sobie umyśliła, to zaczyna
      rozpaczać. Te jej zmiany humoru z minuty na minutę wykończą mnie nerwowo.
      Ostatnio dochodzę do wniosku,że nie nadaję się na matkę, co między słowami
      potwierdza moja teściowa ....
      Młoda jest na etapie wspinam się, otwieram wszystko, jak coś nie tak to ryczę
      wniebogłosy. Czasem Ola odwraca na chwilę głowę znad puzzli i ze spokojem wodza
      mówi do Marty : no i czego tak krzyczysz ?
      Ciekawa jestem co u Was i Waszych dzieci, może coś napiszecie ?
      Grzałka co u Was ??
      Pozdrawiam i czekam ...
      • jagasz Re: LISTOPAD 2001 10.05.04, 08:37
        Lukasia, a gdzie jedziesz and morze????

        Aga
        • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 10.05.04, 12:37
          Do Jastrzębiej Góry. Nie żebym uważała,że tam jest najłatwiejszy dostęp do
          plaży z dwójką maluchów wink), ale trafiło mi się i mam mieszkanie za darmo. Wiem
          z oczywistych względów nie wybrzydzam. Jesli się uda to we wrześniu ruszymy
          jeszcze na 10 dni na Hel, bo to moje ulubione rejony smile)
          Pozdrawiam cieplutko, bo znowu jesień idzie czy co ?
          • jagasz Re: LISTOPAD 2001 10.05.04, 13:22
            No właśnie tak pomyslałam o tej plaży...
            ale w stronę Karwii podobno plaża jest ładniejsza i jest lepsze zejście.

            aga
    • libra.alicja Re: LISTOPAD 2001 - 2 i pół roku 10.05.04, 16:04
      Basia w czwartek (6.05) skończyła dwa i pół roku.
      Mierzy 95 cm, waży około 13 kg, stopa długości 15 cm (!).
      Włoski cieniutkie i króciutkie, jak u niemowlaczka.
      Rozgadała się ostatnio, ośmieliła się bardziej, ogólnie jest wszystko OK.

      Najgorzej z pieluchami. Uwielbia siedzieć na nocniku, posadzona w odpowiednim
      momencie napełnia go solidnie, ale sama nie woła. Wiem, że powinnam zdjąć jej
      pieluchę, ale jakoś nie mam cierpliwości i siły, zeby ją co chwilę przebierać
      (a na początku to byłoby nieuniknione). Oczywiście ze względu na mój stan,
      czyli 7 miesiąc trudnej ciąży.
      Czekam na ciepłe dni, wyjedziemy do domu letniskowego moich rodziców, to
      pobiega w majtkach albo i bez. Bo marzy mi się, żeby płynnie przejść na
      mniejszy rozmiar pieluch, a nie kupować dla dwójki.
      • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 - 2 i pół roku 11.05.04, 12:43
        Hi, Hi ! Ala ! Ale Ty jesteś niepoprawna marzycielka !! Na mnie dość dziwnie
        patrzą w sklepie jak kupuję pieluchy rozmiar 5 i rozmiar 4 wink)
        Ale ja Cię absolutnie rozumiem ! Ja też zeszłego lata kiedy powinnam była zdjąć
        Oli pieluchę byłam już słonicą ( Marta z lipca, a Twój nowy dzidziuś kiedy ?))
        A teraz jest tak,że Ola woła, ale częściej woli założyć pieluchę. Jeszcze
        dajemy jej wybór. No i kupa tylko w pieluchę, ale trochę się boję z tym
        zawalczyć - wiadomo - zaparcia !!

        Pozdrawiamy
        • libra.alicja Re: LISTOPAD 2001 - 2 i pół roku 11.05.04, 17:53
          lukasia1 napisała:
          > Ale ja Cię absolutnie rozumiem ! Ja też zeszłego lata kiedy powinnam była
          zdjąć Oli pieluchę byłam już słonicą

          ja zeszlego lata zdjełam, ale okazało się że to za wcześnie dla Basi, a teraz
          czuję, że jest w stanie opanować tę umiejętność

          >( Marta z lipca, a Twój nowy dzidziuś kiedy ?))

          przełom lipca i sierpnia, o ile wytrzymam, bo mam skurcze i grozi mi
          przedwczesny poród

          > No i kupa tylko w pieluchę, ale trochę się boję z tym
          > zawalczyć - wiadomo - zaparcia !!

          U nas kupa tylko do nocnika, ale wiem, kiedy trzeba posadzić, Basia ma swoje
          pory, a nad siusianiem nie bardzo panuje, robi kiedy chce.
      • micz73 Re: LISTOPAD 2001 - 2 i pół roku 11.05.04, 13:54
        cześć,
        Krzysiek 2 i pół będzie miał za 3 tyg., ale z pieluchami też mamy problem.
        Czasem nawet mówi, że nie chce pieluchy i ja mu nie zakładam, ale to przeważnie
        kończy się powodzią. Czasem uda się go złapać i kupę zrobi na nocnik, ale żeby
        sam zawołał kupę, to się jeszcze nie zdarzyło. Coraz mniej czasu nam zostało do
        1 września, a bardzo bym chciała, żeby idąc do przedszkola, umiał się załatwiać
        lub chociaż wołać odpowiednio wcześnie.
        • jagasz Re: LISTOPAD 2001 - 2 i pół roku 12.05.04, 10:37
          Marta skończy dwa i pół roku 26/05.
          Musze się pochwalićwink)))))))) nie uzywamy dziennych pieluch od sierpnia
          zeszłego roku. Przed nami walka z pieluchą nocną, czekamy aż zrobi się trochę
          cieplej.

          Pozdrawiam

          aga
          • micz73 walka z pieluchami 12.05.04, 14:16
            Aga, tylko pozazdrościć z tymi pieluchami smile
            To będziesz miała na Dzień Mamy 2,5-letnią córcię smile Ładny prezent...
            Magda
            • jagasz Niedługo Dzień Mamy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 12.05.04, 15:17
              Magda, a wiesz, że nawet o tym nie pomyslałam, cały czas nie mogę się
              przyzwyczaić, że w Dzień Mamy i ja obchodzę świętowink))))
              Ostatnio pocałowałam moją Matunię (całuję ją milion razy na dzień - korzystam z
              tego, że jeszcze się ode mnie nie odgania) i zapytałam czy wie dlaczego mama
              całuję Martę a ona "wiem, bo mama Martę kocha"
              Wystarczy tych czułości.

              Aga
    • lukasia1 Re: Pierwsze inwektywy;-) fryzjer, dentysta 13.05.04, 12:16
      A ja musze się Wam pożalić wink
      Moja Ola wczoraj popatrzyła na mnie i z szelmowskim uśmiechem powiedziała -
      głupia mama i ... sobie poszła. Tak naprawdę to śmiać mi się zachciało, ale
      może powinnam się zmartwić wink
      Nie wiem skąd jej się to wzięło. Przed południem jest z nią moja mama, która
      tak do niej nie mówi (bezgraniczne uwielbienie dla wnusi) W piaskownicy spotyka
      się z dziećmi, które albo wcale nie mówią, albo słabo. Jakaś bajka ?? Ogląda
      wprawdzie MiniMini, ale żeby od razu głupia mama...
      Poza tym wczoraj miałyśmy dzień pełen wrażeń. Byłyśmy u fryzjera i dentysty.
      Ola zaczęła mówić, że boli ją ząb - zmartwiłam się strasznie - tym bardziej,że
      pokazywała na zęby już istniejące. Nie dostaje dużo słodyczy, zęby myje, ale
      genetycznie po mamusi to słabiutkie te ząbki mogą być.
      Zrobiłam rekonesans, wybrałam dentystkę, która leczy takie maluszki i
      pojechałyśmy.
      Wcześniej pojechałyśmy do fryzjera, bo chciałam żeby ktoś fachowym okiem
      obejrzał ten nieład na głowie. Pani popatrzyła i stwierdziła, że ona by nic nie
      robiła ... no i dobrze.
      Przed wizytami przyobiecałam Oli,że jak będzie grzeczna to pojedziemy na
      karuzelę - taką w hipermarkecie wink)
      I u dentysty naprawdę była grzeczna. Wprawdzie sama na fotel nie chciała wejść,
      ale z mamą proszę bardzo. Otworzyła ładnie buzię, pani wszystko obejrzała i
      powiedziała, że wszystko ok. Zapytała czy myjemy, pochwaliła. Niestety Ola (też
      po mamusi)ma fatalny zgryz. Niestety jesteśmy jeszcze na nocnym smoku. Pani
      doktor powiedziała Oli,że ze smoczkiem trzeba się pożegnać. Ustalone jest,że
      nie zabieramy go nad morze, ale .... jak to będzie zobaczymy. Problem jaki
      widzę to to, że Marta jest też na nocnym smoku. Wiem, że to źle ale z dwójką
      maluchów bez smoczka ciężko...

      I jeszcze tylko słowo o pieluchach. Jagasz - ja też Wam gratuluje !
      To masz problem z głowy.
      U nas jest tak, że Ola doskonale sygnalizuje, że chce zrobiś siusiu i kupę. I
      zawsze się upewnia czy ma pieluchę. A jak nie ma to woła i robi na nocnik.
      Tylko czasem chce pieluchę i już. A kupę niesety tylko do pampka.

      Pozdrawiamy. A w Łodzi znowu pochmurno sad(

      Grzałeczko ! Widziałam, że odwiedzasz inne forum, odezwij się czasem co u
      Ciebie i Ani. Ja się czujecie itp. Pozdrawiam Was cieplutko !!
      • daga28 Re: Pierwsze inwektywy;-) fryzjer, dentysta 13.05.04, 17:26
        Mój Dominik (2,5 roku 06.05) jest już bywalcem salonu fryzjerskiego od pół
        roku. Zachwycony nie jest ale pozwala się obciąć. Pieluch nie nosimy od
        kwietnia. Ale wszystkie sprawy załatwia na ubikację. Oczywiści zakładamy
        pieluchę na noc ale najczęściej jest rano sucha.
        Smokiem musimy się pochwalić. W lipcu ubiegłego roku Dominik pożegnał się ze
        smokiem, sam wyrzucił go do kosza. Problemy z zasypianiem były przez ok.
        tydzień, ale histerii z tego powodu nie było. Poza tym to maniak samochodowy
        najlepiej cały dzień spędzałby bawiąc się w naszym aucie, kluczyki, stacyjka,
        światła to jest jego życie. Nad morze wybieramy się do Ustronia Morskiego. Mam
        nadzieję że pogoda dopisze. Pozdrawiam.
        • jagasz Re: Pierwsze inwektywy;-) fryzjer, dentysta 14.05.04, 09:35
          Hej Daga, bylismy w Ustroniu jak Marta miała 8-miesięcy!!!!
          Minus to plaża, która jest bardzo wąska, a czasami to w ogóle jej nie macrying((,
          ale na plaże chodzilismy , znależliśmy takie fajne miejsce.
          Aga
          • grzalka Re: Pierwsze inwektywy;-) fryzjer, dentysta 15.05.04, 21:28
            Inwektywy jeszcze się nie zdarzają, o fryzjerze nie ma mowy, ale od około dwóch
            tygodni Ania pozwala wiązać sobie kitki i zakładać spinki- całe szczęście, bo
            strasznie jest zarośnieta wink. Ale chyba nie tak, jak Ola Lukasi wink) (śliczne ma
            włosy Twoja Ola). Do dentysty się wybieramy jak sójka za morze....
            Właśnie przeszliśmy trzydniówkę (opinie na temat tego co to jest były różne,
            ale wczoraj sprawa się wyklarowała).
            Pampersy używamy tylko na noc, ale mamy problem z wilgotnymi majtkami- Ania się
            zapomina, zwłaszcza gdy jest mocno zajeta- podobno to ma samo przejść.
            I odkąd zrobiło się cieplej drugim domem Ani jest piaskownica.
            Bliźniaki kopią na prawo i lewo, a Ania niestety nie zapowiada się na kochającą
            i opiekuńczą siostrzyczkę....no, zobaczymy jak to będzie.
            A z osiągnięć- Ania na basenie pływa sama (w rękawkach) i odważnie skacze do
            wody, no i umie jeździć na czterokołowym rowerku smile- w ogole to raczej typ
            sportowy, bo jesli chodzi o takie na przykład rysowanie to kółka niespecjalnie
            jej jeszcze wychodzą...jest za to dobra w gadaniu.
            My będziemy nad morzem ostatni tydzień czerwca i pierwszy tydzień lipca,
            głównie w Gdyni i na Helu, a potem już nad jeziorkiem do końca wakacji.
            pozdrowienia dla listopadowych smile
            • lukasia1 Do Grzałki 17.05.04, 13:16
              No cieszę się, ze jeszcze do nas zaglądasz smile)
              Szkoda, że się miniemy terminowo nad morzem. Ja 20 czerwca wracam do domu.
              A co do kochającej siostry... No cóż. Ola była mniejsza od Ani, ale nie
              uniknęłam płaczu przy karmieniu młodej, wyrywania smoczka z buzi itp. W tej
              chwili, gdy Marta zaczyna raczkować i wybierać sobie zabawki - to wszystko co
              tylko weźmie w rączki NATYCHMIAST jest potrzebne Olusi. Niestety u mnie dokłada
              się babcia, która tak bardzo chciała, żeby Ola nie odczuła zbyt boleśnie
              pojawienia się siostry, aż przegięła w drugą stronę, z tendencją utrzymującą
              się. Ola jest przekonana, że ona jest w tym domu na pierwszym miejscu, a jak
              pozwoli w swej łaskawości pobawić się czymś SWOIM siostrze, to wszyscy powinni
              jej dziękować. Może tak lepiej niż w drugą stronę... Chociaż czasem, aż mnie
              skręca jak patrzę na księżniczkę, która rozdaje akty łaski...wink)
              Nie unikniesz trudnych chwil... Tym bardziej,że maluszki będą dwa. Ale dacie
              radę !! Jakby co, to wal jak w dym !!!
              Pozdrawiam ciepło
              A na basen wybieram się pierwszy raz w czwrtek. Jeśli babcia zostanie z mniej
              kochaną wnuczką sad((
              • libra.alicja Re: o rodzeństwie naszych listopadziątek 17.05.04, 14:53
                lukasia1 napisała:
                > Niestety u mnie dokłada
                > się babcia, która tak bardzo chciała, żeby Ola nie odczuła zbyt boleśnie
                > pojawienia się siostry, aż przegięła w drugą stronę, z tendencją utrzymującą
                > się.
                > A na basen wybieram się pierwszy raz w czwrtek. Jeśli babcia zostanie z mniej
                > kochaną wnuczką sad((

                Lukasiu, czy rzeczywiście babcia nierówno traktuje obie wnuczki?
                Myslisz, ze gdyby drugi był chłopczyk, byłoby inaczej?

                Mam wrażenie, że u mnie jest podobnie. Dla jednych i drugich dziadków Basia
                jest pierwszą wnuczką, upragnioną, uwielbianą i wydaje mi się, ze ona zaspokaja
                ich wszystkie potrzeby w zakresie posiadania wnucząt.
                Jakoś nikt nie skakał z radości na wieść o poczęciu kolejnego potomka, bo
                przecież jest już Basia, poza tym ona taka malutka (miała 2 lata) tesciowa
                wręcz uważała, że to za wczesnie na rodzeństwo (różnica będzie 2,9) bo
                zaniedbamy pierworodną, moja mama tez mówi, że będzie przytulać Basię za mnie,
                bo przecież ja będę miała maleństwo.

                Obawiam się, że paradoksalnie, to nie Basia, ale babcie będą patrzyły
                niechętnie na "konkurencję Basi w dostępie do miłości i uwagi rodziców".

                A Basia jest na razie baaardzo pozytywnie nastawiona. Opowiadamy jej, jak to
                będzie, że będzie asystowała tacie w kąpieli dziecka, będziemy razem chodzić na
                spacerki, itd.
                Oczywiście wiem, że pojawią się jakieś negatywne uczucia, bo to jest naturalne,
                ale obawiam się ingerencji babć, które będą żałować swojej ukochanej wnuczki i
                nadmiernie ją rozpieszczać z tego powodu.
                • lukasia1 Re: o rodzeństwie naszych listopadziątek 18.05.04, 10:58
                  No własnie Alu, tak to wygląda u mnie. Nie dotyczy to moich teściów. Oni po
                  pierwsze kontakt z dziewczynami mają rzadko, a po drugie jakoś udaje im się nie
                  wyróżniać Oli. Problem tkwi w mojej mamie, która przychodzi do dziewczynek
                  codziennie (ja do pracy) Dla mojej mamy Ola jest gwiazdą. I to nie tak, że
                  traktuje Marte źle, ale niestety nie da sie ukryć, że inaczej. I ja nie jestem
                  w stanie tego zmienić. Wielokrotnie już przeprowadzałam rozmowy z moją mamą na
                  ten temat. Ona się wypiera, udaje ze nie wie o czym mówię. Ja jej tylko
                  przypominam, że też byłam wnuczką najmniej kochaną przez jedną z babć i próbuję
                  mamie przypomnieć jak ona się wtedy czuła - jako matka. Ale nie przeszkadza to
                  mamie wszystkich mówić,że to Ola jest na pierwszym miejscu. Marta jest teraz
                  mała, ala lada moment zacznie łapać o co chodzi. Nie rozumiem mojej mamy, nie
                  zgadzam się na to, to nie jest w porządku. Ale ja jej uczuć nie zmienię.
                  Tak więc czekam na moment, kiedy dziewczynki pójdą do przedszkola, wtedy te
                  ścisłe kontakty z babcią trochę się rozluźnią i nie będzie juz takiego
                  zagrożenia, że Marta będzie "pokrzywdzona" A do tego czasu bardzo pilnuję tego
                  co mówi i robi mama. Kiedy mówi - zobacz Martusia pogryzła OLI książeczki, to
                  mówię - to są ich wspólne książeczki. Kiedy dzwonię z pracy i pytam co tam - to
                  następuje długa opowieść o tym co robi Ola, co zjadła, czy zrobiła kupę itd.
                  Gdy pytam a co z Martą - wszystko w porządku. Ale ręce mi opadają, kiedy mama
                  mówi do mnie z autentyczną złością i przy Oli - Ty wiesz jak Marta mocno
                  ciągnie Olę za włosy, albo : wiesz jak Marta Olę podrapała ? Kilkumiesięczne
                  dziecko !!!
                  No mogłabym tak pisać i pisać, nie chcę przynudzać. Kazdy ma jakiś problem - ja
                  mam taki. Ola była wyczekana i wytęskniona, Marta pojawiła się nagle,
                  niespodziewanie ( 1,8 mies. róźnicy) Ja na szczęście nie mam problemu z
                  równością uczuć, każda jest inna, każdą kocham po swojemu.
                  A na basen nie idziemy, bo Ola przeziębiona sad((

                  Pozdrawiam
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11756277
                • grzalka Re: o rodzeństwie naszych listopadziątek 18.05.04, 16:26
                  U nas najprawdopodobniej będzie dwóch chłopców- jeden na 100%, ten drugi ma
                  jeszcze szansę wink. Będzie problem z Teściową (już były teksty w rodzaju "Anulka
                  biedulka, jak ona to zniesie, to może ja ją wezmę do siebie").
                  Ja też będę miała problem, bo tak bardzo boje sie, żeby nie skrzywdzić Ani, że
                  może być dokładnie odwrotnie- Ania wyjdzie na tym lepiej niż rodzeństwo.
                  Mam wrażenie, że to, że byłam młodszą, faworyzowaną siostrą ma na to duży wpływ.
                  Boję sie tego wszystkiego bardzo, na razie zgłębiam różne mądre książki, ale to
                  przecież tylko teoria.....
                  A teraz pytanie do rodziców małych skorpioniątek- czy wasze dzieci to też tacy
                  indywidualiści z własnym poglądem na każdą sprawę? Ania chodzi na basen i po
                  trzech zajęciach zrecygnowała z udziału w zajęciach grupowych na rzecz
                  samodzielnego pływania i ewentualnie skakania do wody. A moj mąż chodzi za nią
                  jak głupek wink
                  • libra.alicja Re: o rodzeństwie naszych listopadziątek 18.05.04, 19:43
                    grzalka napisała:
                    > Będzie problem z Teściową (już były teksty w rodzaju "Anulka
                    > biedulka, jak ona to zniesie, to może ja ją wezmę do siebie").

                    Ależ to cytat z mojej teściowej!
                    Ona tez chce wziąć Basię na sierpień do domku letniskowego w gory, bo ja
                    przeciez nie będę miała dla niej czasu. Tylko, że to najgorszy moment, bo Basia
                    jeszcze wcześniej sama nie wyjeżdżała. Z tego co czytam, nie powinno się
                    pozbywać dziecka z domu zaraz po pojawieniu sie rodzeństwa (mama mnie juz nie
                    chce, bo ma Nowego), ani na krótko przed (jak wyjeżdżam, to od razu pojawia się
                    w domu Nowy, juz nigdy sama nie wyjadę).

                    My chcemy, żeby Basia uczestniczyła w powitaniu rodzeństwa i sami chcemy ją do
                    tego przygotować, obawiam się, ze babcie mogłyby ją ukierunkowac nie po naszej
                    mysli.
                    Mam nadzieję, że sobie dobrze poradzimy.
                  • gos1gos Re: o rodzeństwie naszych listopadziątek 21.05.04, 21:01
                    WITAM
                    dawno mnie niebylo
                    wlasnie grzalka przeczytalam ze bedziesz miala dodadtkowe skarby ////gratuluje
                    fajnie dwa naraz, tylko roboty od groma i ciutciut////ale trzymam kciuki dasz
                    rade

                    chyba wszystkie skorpionki to przyslowiowe ktoy chodzace wlasnymi sciezkami,
                    moja mala tez jak sobie umysli to tak zrobi, bedzie chodzic i prosic , tulic az
                    postawi na swoim, a tatus to norma na wszystko sie godzi co chce panienka, dla
                    chlopakow jest bardziej twardy no i mniej ustepliwa zato ja bardziej im
                    poblazam bo uwazam ze to male lobuziaki no i przeciez musza sie wyszalec


                    no moja panna przekonala sie wreszcie do spinek i gumek isama sie upomina aby
                    zapiac , wloskow w koncu nie musi odgarniac z oczek, i chodzi zadowolona
                    mamm musi tylko kupowac spinki ze slonikami kotkami pieskami podobnie gumki,
                    jak sie wystroi idzie do lustra i sie przeglada, pozniej maszruje do taty i sie
                    pyta czyjest siczna (czyli sliczna) ubawu mamy przytym bo jeszcze odpowiednio
                    sie wygina, raczki opiera na boczkach no normalnie modnisia w pelnym wydaniu
                    jedynym problemem jest czesanie tychh dlugich blond lokow
                    mozna ktoras z was ma sposob na rozczesywanie wloskow u maluszka

                    pozdrawiam gosia
    • libra.alicja Re: LISTOPAD 2001 - gdzie śpią dzieci 24.05.04, 12:41
      W ramach przygotowań na powitanie nowego członka rodziny kupiliśmy Basi nowe
      łóżko. Oczywiście oficjalna wersja jest taka, że nie dlatego, że jej łóżeczko
      będzie potrzebne dzidzi, tylko z okazji skończenia 2,5 roku.

      Łóżko jest niewielkie, takie do ok. 5 roku życia, ale oczywiście bez
      szczebelków. Basi się bardzo spodobało, pomagała tacie skręcać, uwielbia się na
      nim kłaść. Jednak problem jest w nocy, bo gdyby nie przystawione krzesło, to
      spadałaby na podłogę. Jak przyzwyczaić dziecko do takiego spania?
      Położyliśmy na podłodze materac, na który mogłaby spaść, ale i tak na razie
      przystawiamy krzesło, żeby ewentualnym upadkiem nie zniechęciła się do nowego
      łożka.

      Mnie się wydaje, że to nie zależy od wieku dziecka, czteroletnie czy dwuletnie,
      pewnie tak samo musi się nauczyć kontrolować swoje nocne wędrówki po łożku.

      Czy wasze dzieci śpią już na "otwartych" łóżkach? Jak się przyzwyczaiły do
      tego, że można spaść?
      • grzalka Re: LISTOPAD 2001 - gdzie śpią dzieci 24.05.04, 15:59
        Alicja,
        Moja Ania śpi w łóżeczku ze szczebelkami, albo z nami na materacu. Do typowego
        łóżeczka się nie nadaje, bo straszny z niej wędrownik nocny. Dlatego "z okazji
        2,5", albo innej podobnej wink kupimy jej sogę z zabudowanymi bokami. Bo z
        łóżeczka zleci na pewno sad
        Czy łóżeczko na razie schowaliście, czy stoi " na widoku". Bo nie wiem jak to
        rozegrać...
        • libra.alicja Re: LISTOPAD 2001 - gdzie śpią dzieci 24.05.04, 18:48
          grzalka napisała:
          > Czy łóżeczko na razie schowaliście, czy stoi " na widoku". Bo nie wiem jak to
          > rozegrać...

          Do terminu jeszcze ponad 2 miesiące, więc łóżeczko schowane.
          Zresztą Basia wie, że łózeczko będzie dla dzidzi, tylko chcielismy to załatwić
          wcześniej i podkreślaliśmy, że to z okazji związanej z Basią.

          Kiedy ostatnio okazało się, że Basia wyrosła z kaloszy, kupłam nowe, a stare
          umyłam i schowałam do szafy. Basia obserwując to, sama powiedziała, ze te małe
          to dla dzidzi, a ona ma nowe duże. Myślę, więc że to wszystko jest dla niej
          naturalne, chociaż ta dzidzia to napewno nadal pojęcie abtrakcyjne.

          Basia widzi jak dzidzia sie rusza w brzuchu, śpiewa nawet kołysanki do mojego
          pępka, ale pojawienie się rodzeństwa w domu i tak będzie ogromnym przeżyciem.
    • grzalka Re: LISTOPAD 2001- udalo sie :) 27.05.04, 16:16
      No, musze o tym napisac- Ania dala sie zaprowadzic do fryzjera !!smile))
      Wstala po poobiedniej drzemce i powiedziala, ze teraz (albo nigdy- to juz jawink).
      Poszlismy natychmiast do najblizszego, zeby sie po drodze nie rozmyslila- na
      szczescie pani okazala sie miec podejscie do dzieci. Na fotelu bylo roznie, ale
      sprawe udalo sie doprowadzic do konca i mamy teraz sliczna dziewczynke i zero
      problemu ze spinkami i gumkami oraz czesaniem smile)))
      • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001- udalo sie :) 28.05.04, 13:09
        No proszę !! Skorpion to skorpion jak się już na coś zdecyduje, to tak jest ;-
        )) gratulujemy.
        Ja jutro bladym świtem ruszam nad morze. Saąsiedzi się z nas śmieją,że w życiu
        się nie zapakujenmy, ale my jeszcze optymistycznie podchodzimy do sprawy
        (zaczniemy się pakować jak dziewczyny pójdą spać czyli około 23.00)
        I powiem Wam,że już mam przebłyski dobrych ciepłych myśli, że fajnie, że jadęwink
        Wprawdzie dostaniemy w tyłek, bo Ola jak to nasze listopadziątka, na ruchliwym
        etapie jest, a Marta .... zaczęła raczkować, chodzić przy meblach itp... co ja
        Wam będę mówić.
        Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie. Wracam za trzy tygodnie.
        • jagasz Re: LISTOPAD 2001- udalo sie :) 16.06.04, 10:37
          Własnie wróciłam znad morza, wiało niemiłosiernie, wróciliśy wcześniej.
          Ale buzia u dziecka opalona, dziecko zadowolone, usmiechnięte.
          Co z latem w tym roku????

          Pozdrawiam Mamy i dzieciaczki

          aga
          • micz73 lato 17.06.04, 08:39
            cześć, my jedziemy nad morze 1 lipca. Z niepokojem patrzę na prognozy pogody i
            to, co za oknem. Wolałabym się wygrzać na plaży, a nie walczyć z wiatrem...
            Magda
            • jagasz Re: lato 17.06.04, 08:51
              Magda, my walczylismy z wiatrem i deszczem!!!!!!
              Gdzie jedziesz???

              aga
              • micz73 Re: lato 17.06.04, 12:33
                Jedziemy do Gdańska, zakładamy, że jak będzie marna pogoda, to będziemy
                zwiedzać, np. oceanarium w Gdyni - myślę, że Krzyś już dorósł, a poza tym po
                wielokrotnym obejrzeniu "Gdzie jest Nemo" będą mu się podobać te stwory. Ale
                wolałabym plażową pogodę...
                Magda
    • grzalka Re: LISTOPAD 2001 20.06.04, 10:45
      Taaaa....wakacje, lato, slonce, ciaza blizniacza, i jeczacy dwuipollatek. Ja to
      sie ciesze, ze nie ma upalow (nie lubie, bardzo mi sie prog darzliwosci
      obniza). Ania teraz przechodzi sama siebie- wszystko jest zle i na nie. Rano
      nie chce zdjac pizamki, potem nie chce sie ubrac, potem nie chce kaszy, potem
      placze, ze nie dostala kaszy, jak dostanie, to rzuca butelka, jak zabieram
      butelke, to wyje, ze zabralam butelke i tak w kolo Macieju...Na spacerze nagle
      jej sie przypomina, ze ma nie te buty co chciala i znowu placz. Ja wiem, ze to
      przejsciowe i staram sie bardzo, ale czasami cierpliwosc mi sie konczy.

      My tez jedziemy nad morze (jak wszyscy, to wszyscy wink), jak dla mnie pogoda
      moze byc taka jak teraz, byle za bardzo nie padalo. Teraz sobie pomieszkujemy w
      domku nad jeziorem jak pogoda pozwala.

      pozdrawiam smile
      • gos1gos Re: LISTOPAD 2001 20.06.04, 16:07
        no to dobrze ze sie niemartwisz pogoda
        ja bylam zdgustowana jak musialam truchtac po schodach tam i z powrotem bo co
        chwile bylo chlodno i mokro
        a ja tak bardzo chialam wygrzc brzuszek na sloncu, ale w koncu sie udalo
        a z wiercipietami sobie poradzilam w ten sposob:
        kupilismy dwa wielkie wiatrochrony, przytulilismy sie do skarby naszdonej z
        patykami, rozstawilismy to wszystko + parasol przeciw sloneczny i powstal
        wielki kojec pisakowy z zadaszeniem-cieniem, ale i tak sie klucili o piasek i
        dolki wiec pewnie niezadowolenia od strony 2,5latka nieunikniesz
        ale przynajmniej ja i brzyszek nie musialam biegac za 2chlopakow
        wiec przezylam wyjazd
        zycze tobie tego samego

        co do pogody
        jezeli ktoras ma schowane zapasowe slonce gdzies w szafie niech wypusci troche
        je na spacer po niebie
        mamm nadzieje ze bedzie cieplej i ladniej bo dzieciaki moje narzekaja dziadkom
        ze niemoga isc sie wykapac do jezieora no bo ile mozna siedziec w lesie z
        komarami i pajakami

        pozdrawiam gosia
    • micz73 SUKCES 20.06.04, 19:39
      Dziewczyny, muszę się Wam pochwalić. Krzysiek osiągnął sukces - już nie robi
      kup w pieluchy. Ja wiem, że w porównaniu z Waszymi dziećmi, to ten sukces
      blednie, ale dla nas to wielka ulga...
      A było to tak: mój mąż błysnął któregoś dnia umiejętnościami marketingowymi wink
      kupił parę lizaków i powiedział Krzyśkowi: to są lizaki, jak zrobisz kupę na
      nocnik, będziesz mógł sobie jednego wybrać, a jak zrobisz w majtki, nie
      dostaniesz lizaka. Zadziałało - od tamtej pory Krzyś ani razu nie zrobił kupy w
      majtki. Jak tylko zrobi, zrywa się z nocnika, cieszy się i domaga lizaka.
      Ciekawa jestem jak z tego za jakiś czas wybrniemy...
      Zastanawiam się tylko, czy to jest pedagogicze... pal diabli - ważne, że
      skuteczne! A z sikaniem różnie - przeważnie na nocnik, ale nie zawsze...
      Pozdrawiam
      Magda
      • gos1gos Re: SUKCES 20.06.04, 19:57
        gratuluje
        to wielki sukces wiem cos o tym moj najstarszy byl najbardziej oporny do
        rezygnacji z noszenia pieluchy
        z pozostalymi pociechami poszlo samoistnie same rezygnowaly po skojarzeniu ze
        wolanie siusiu oznacza siedzenie na sedesie z miekka deseczka i to bylo to
        tez malo pedagogicznie do tego podeszlismy bo chlopcy chodzili z tztusiem do
        lazienki robic siusiu (wszyscy razem - ale poskutkwalo chcieli byc duzymi
        facetami wiec nasladowali, no i najleprze bylo robienie pod drzewko lub
        krzaczek wypubowac warto, ja wybieralamm drzewa z mchem i na to sikalismy, albo
        na mala roslinke zaeby szybko rosla itp.. w moim przuypadku skutkowala
        tylko u dziewczynki mam problem bo podglada jak chlopcy stoja i sikaja i ona
        tez sciaga gatki wspina sie na palce wypina do przodu i leje na drzewko, tylko
        drzewko jest suche a ona cala mokra o, -; i mam klopot

        troche cierpliwosci i pomyslowosci takiej jak z lizakiem (moze potem na gume
        bezcukrowa-moje 2,5letnie znakomicie sobie radzi jak tylko smaczek wyruje
        odrazu idzie wypluc do smieci)
        trzymam kciuki na siusuanie

        pozdrawiam gosia
        • jagasz wakacje 21.06.04, 12:24
          Skoro temat zszedł na załatwianie potrzeb fizologicznych przez nasze dzieci to
          i ja się dopiszę. Od kilku tygodni zabieram siędo tego aby odzwyczaić Martę od
          pieluch w nocy. Pisałyście, że najłatwiej wtedy gdy pielucha nad ranem jest
          prawie sucha to wtedy zacząć działania. Niestety u mojego dziecka pielucha nad
          ranem waży 2 kilo, chyba dlatego, ze Marta opija się na noc. Nie potrafię jej
          tego zabronić, wczoraj np. poprosil a o dodatkowe picie i wypiła cały kubeczek,
          więc nie dziwięsi, że pielucha nad ranem jest ciężka. Planowałam odzwyczaić
          dziecko od pieluchy jak zrobi sięciepło, ale jak będziemy mieć takie lato jak
          teraz to Marta będzie spała z pieluchą jeszcze rokwink))) Może zrobić sobie takie
          postanowienie z 1 lipca????

          Pozdrawiam Was serdecznie

          aga
          • grzalka Re: wakacje 21.06.04, 12:48
            Aga, jak duzo pije na noc, to raczej nic z tego- Ania sypia bez pieluchy, ale
            to sie sprawdza tylko wtedy, kiedy ostatnie picie jest jakas godzine-dwie przed
            spaniem plus wysiusianie sie przed snem. Ale zauwazylam tez taka zaleznosc-
            Ania ma w nocy pampersa: pampers rano jest mokry; Ania spi bez pampersa: noc
            jest sucha, siusiu rano. Tak, jakby wiedziala, ze nie musi sie kontrolowacsmile
            Ale niestety, jak duzo pije przed snem, to raczej nie wytrzymuje....

            Ale w sumie co wam zalezy zakladac jej tego pampersa na noc? W koncu to jeszcze
            maluchy....
          • libra.alicja Re: wakacje 21.06.04, 12:50
            Ja uznałam ze najwyższy czas skończyć z pieluchami, zwłaszcza, że Basia bardzo
            chętnie korzysta z nocnika, ale nie zawsze uda mi się złapać ten moment i
            często siusiu ląduje w pampersie. Ona po prostu nie woła, ale jak nie ma
            pieluchy to reaguje od razu, więc jedyne wyjście, to nie zakładac pampersa.
            Takie próby w domu kończyły się jednak zasikiwaniem, wszystkiego (najgorzej
            wysuszyć plamę na kanapie). poztanowiłam więc, że jak będziemy na dziłace u
            dziadków (od czasu do czasu tam jesteśmy), to będzie biegać w samych majtkach.
            I cały plan popsuła pogoda, bo lata prawdziwego nie widać, tylko jeden dzień
            udało nam się spędzić w samych majtkach, ale wg mnie potrzeba co najmniej
            tygodnia bez przerwy. Jak na razie to bardziej przydają się kalosze niż
            sandały, a o korzystaniu z baseniku ogrodowego to nawet nie ma co pomarzyć.
            Tak więc edukacja nocnikowa została z przyczyn pogodowych odsunięta w czasie.
    • libra.alicja Re: LISTOPAD 2001 - pierwsza rozłąka 25.06.04, 11:20
      Własnie oddałam Basię pod opiekę moich rodziców NA 3 DNI!
      Pojechali do ich domku letniskowego 35 km za miastem. Do tej pory jeździłyśmy
      tam razem, ale ja mam zalecone już pełne leżenie, więc nie wychodzę z domu, a
      szkoda mi, żeby Basia siedziała w mieście, jak jest pogoda.
      Tylko kilka razy zostawiłam ja tam, ale tylko na wieczór - noc - poranek, gdy
      mielismy z mężem jakieś wieczorne wyjście.
      A teraz całe 3 dni sad
      Ale myslę, że to dobra próba, bo za kilka tygodni będę rodzić, więc i tak
      musiałybyśmy się rozstać.
      Wiem, że dla większości z was to nic nadzwyczajnego, pewnie nie raz
      zostawiałyście swoje pociechy u dziadków, ale ja jestem z Basią od urodzin cały
      czas, poza tymi kilkoma nocami, to zostawiałam ją od czasu do czasu tylko na
      kilka godzin dziennie i teraz przeżywam.

      Obiecałam sobie, że nie będę tam dzwonic co godzinę, ale nie wiem czy
      wytrzymam. No zwariowałam zupełnie.
      • grzalka Re: LISTOPAD 2001 - pierwsza rozłąka 25.06.04, 19:18
        Alicjo, będzie dobrze smile). Nie dzwoń co godzine, raz dziennie wystarczy,
        przecież w razie czego oni zadzwonią do Ciebie. Ania ma już za sobą kilka
        takich rozstań, najdłuższe w lutym tego roku (5 dni u babci) oraz kilka
        dwudniowych wypadów na działikę do niani. Nie było najmniejszego problemu, co
        ciekawe, wcale nie chciała ze mną rozmawiać przez telefon. Wcześniej ją
        oczywiście na takie rozstanie przygotowywaliśmy.
        Ja mam na razie leżeć 16 godzin na dobę, więc zawsze mi te 8 zostaje- no, ale
        ja rodzę później.
        Dbaj o siebie i wykorzystaj te 3 dni wink
        pozdrawiam
        • jagasz Re: LISTOPAD 2001 - pierwsza rozłąka 29.06.04, 10:46
          Hej witam wszystkie Mamy,
          W końcu zadecydowałam o zaprzstaniu kupowania pieluch, od trzech dni
          odzwyczajam Martę od spania w nocy z pieluchą. Bilans: na trzy noce dwiw były
          mokre, jedna sucha. walczymy dalejwink))
          Jak tam plany wakacyjne: Grzałko leżysz po 16h czy to oznacza, że z wakacji
          nici???
          U mnie na razie czas oczekiwania czekam na @, albo na plusik na teściewink)))))

          Pozdrawiam

          aga
    • lukasia1 Witam po wakacjach :-) 05.07.04, 11:39
      Cześć Dziewczyny Kochane !
      Ja już po wakacjach. Przynajmniej po większej ich cześci. Było zimno, niestety.
      Dziewczyny dały nam popalić. Mój mąż śmiał się, że po tych wakacjach przydałoby
      nam się parę dni urlopu wink)
      Wróciliśmy niestety chorzy jacyś i do tej pory nie jest z nami dobrze. Ola ma
      jakiś dziwny katar, jakby uczulenie jakieś. Marta wyłykała antybiotyk i też nos
      mokrawy. My z mężem po antybiotykach, a kaszlemy jak starzy gruźlicy. Najpierw
      tłumaczyliśmy sobie,że po świeżym powietrzu do miejskiego syfu musimy się
      przyzwyczaić, ale my już dwa tygodnie się przyzwyczajamy.
      Z nowości : Ola przestała nosić pieluchy, chociaż do kupy woła żeby jej
      założyć. Odpuściłam konsekwencję, bo cztery dni nie robiła.
      Marta chodzi przy meblach, za dwa tygodnie pierwsze urodziny wink)

      Co u Was ?
      Pewnie wszystkie jesteście na wakacjach ?
      Ala, Grzałka jak się czujecie kochane ??
      Jagasz, jest plusik na teście smile ??

      Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko, bo coś marne lato tego lata...
      • libra.alicja Re: Witam po wakacjach :-) 05.07.04, 12:35
        lukasia1 napisała:
        > Pewnie wszystkie jesteście na wakacjach ?
        > Ala, Grzałka jak się czujecie kochane ??
        > Jagasz, jest plusik na teście smile ??

        Dziękuje, że pytasz, ja niestety czuję się fatalnie, już ciągnę ostatkiem sił.
        Mam zamiar wytrwac do połowy lipca, chyba że wczesniej trafię do szpitala, ale
        trzymam się na rzie ze względu na Basię, bo i tak czeka nas rozłąka, więc oby
        jak najkrótsza.

        Zazdroszczę ci tych wakacji, nawet zimnych i deszczowych. Nam bardzo brakuje
        takiego rodzinnego spędzania czasu, a w tym roku żadnego urlopu nie będzie z
        wiadomych przyczyn.
        • jagasz Re: Witam po wakacjach :-) 05.07.04, 14:01
          Witam Was wakacyjnie!
          Lukasia, cóż pogoda nie była za dobra ale taka zmiana klimatu na pewno
          zaowocuje na zimę, może dzieciaczki będą mniej chorować???
          U mnie dzisiaj 34dc, @ zero, zrobię teścik dzisiaj albo jutro i się wszystko
          okaże.
          Moja Marta śpi już bez pieluchy nocnej od tygodnia. Dzisiaj w nocy przez sen
          chyba zawołała siusiu, wstałam posadziłam ją śpiącą na nocnik, zrobiła co ma
          zrobić i połozyłam ją dalej spać. Dzielna jest bardzo. Ja sobie robię trochę
          wyrzuty sumienia, że za duzo od niej wymagam. Tu już nie chodzi o te pieluchy,
          tylko ogólnie, że jej tłumaczę coś jak dorosłemu, klaruję, a może to wszystko
          co ja od niej wymagam jest jeszcze za wielkie na jej małą główkę? może ja na
          niej wywieram niepotrzebnie jakąś presję???
          Ach..... tak mnie coś naszło.
          Lukasia to koniec Twoich wojaży???
          Pozdrawiam, moje wakacje zaczynaja się w sierpniu.

          Aga
    • grzalka Re: LISTOPAD 2001 06.07.04, 10:26
      My bylismy tydzien nad morzem, dla mnie ta pogoda byla jak najbardziej ok.
      Zaliczylismy zoo, Aguapark w Sopocie (Ania wzbudzala sensacje plynac
      samodzielnie w rekawkach w basenach niedzieciecychwink), statek, no i plaze.
      Nastepnym razem wybieramy sie na przelomie lipca i sierpnia (moi rodzice
      mieszkaja w Gdyni, wiec baza jest ).
      Ja niestety musze duzo lezec i bardzo mnie to irytuje. Ania spedza czas glownie
      z niania, na szczescie obie za soba przepadaja i nie ma poczucia krzywdy. Moi
      rodzice namawiaja mnie zebym im dala Anie na 2 tygodnie wakacji, ale jakos sie
      nie moge zdecydowac. Jakos tak mam wrazenie, ze bedzie lepiej jak bedziemy
      razem, mimo moich niedyspozycji.
      pozdrawiam smile)
    • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 12.07.04, 11:05
      Cześć !
      Cieszę się, że jeszcze tu zaglądamy wszystkie czasem wink)
      Moja mała córka za 8 dni kończy rok ! Wyobrażacie sobie ?? smile) Zaczynam się
      cieszyć,że są we dwie z Olą. Mam na osiedlu znajomą, która ma już jedną córkę i
      drugą zamierza urodzić w połowie sierpnia. Jak na nią patrzę to tym bardziej
      się cieszę,że Marta jest już roczniakiem wink)
      Ciężki był dla mnie ten rok...Zaczynam to wszystko jakoś ogarniać. Po roku !!
      A Ola ... To już taka panienka (same wiecie) a jednak jeszcze takie dziecko.
      Niestety nie traktuje siostry "idealnie". Trochę mam z tym kłopot. Niby z
      miłości, ale złapie ją za nóżkę i tak mocno trzyma, ze Marta zaczyna ryczeć.
      Albo np. "przytuli" ją tak mocno, że się na niej połozy i przyciśnie do
      podłogi. I robi to tak, że niby z miłości. Generalnie wyszło zatroskanie babci
      o to, żeby Olusia nie była "poszkodowana". Babcia mówiła : nie dawaj jej Olusiu
      czegoś tam, bo : ona jeszcze za mała; ona Ci zniszczy; ona weźmie do buzi; ona
      jeszcze nie umie itd,itp No i Olusia tak sobie to zakodowała,ze teraz jak
      słyszy zbliżającą się Martę to krzyczy : weź ją, bo ona mi zniszczy,
      pogniecie ... Co Martusia do rączki, to Oleńka też to potrzebuje i wyrywa
      młodej. Nie interweniuę, dopóki Ola Marcie nie robi ewidentnej krzywdy. Ale
      zazwyczj jednak kończy się awanturą.
      Przepraszam ,że Wam truję, napiszę chyba osobny wątek na emamie, bo nie wiem co
      z tym zrobić.
      Poza tym Ola nie nosi już pieluch w dzień. Niestety kupa raz na pięć dni i do
      pampersa tylko sad(
      Mądrala się z niej robi, pyskata do tego wink)
      Niestety od kilku tygodni mamy etap DLACZEGO ?

      A co u Was ?
      Pozdrawiam

      • libra.alicja Re: LISTOPAD 2001 12.07.04, 11:41
        To, co już za tobą (czyli ten pierwszy trudny rok, o którym pisałaś), własnie
        przede mną. Moje drugie będzie właśnie o rok młodsze od twojej Marty, bo mogę
        urodzić w każdej chwili, chociaż staram się jeszcze wytrzymać.

        Pewnie będzie inaczej, bo Basia zostając starszą siostrą będzie o rok starsza
        od Oli, ale jeśli chodzi o reakcje babć to już jest podobnie. Niepotrzebnie
        użalają się nad biednym dzieckiem, które straci palmę pierszeństwa, napewno
        będzie zaniedbane przez mamę i niedokochane. Oczywiście, że nie będę dla Basi
        tak dyspozycyjna, jak do tej pory, ale bez przesady, po co z góry zakładac, że
        będzie źle.

        Zwłaszcza, że Basia jest bardzo pozytywnie nastawiona, już teraz jak
        rysuję "całą dzinę" to na obrazku są wszyscy, dzidzia w moim brzuchu też.
      • jagasz Re: LISTOPAD 2001 12.07.04, 12:02
        Robiłam powtórny test w piątek i wyszły mi dwie kreseczkiwink
        Moja Marta na razie zyje w nieświadomości. Na razie to sam początek więc za
        bardzo nie rozgłaszam tego wszem i wobec, za wcześnie.
        A właśnie kiedy powiedziałyście swoim dzieciom o ewentualnym przyszłym
        rodzeństwie??? Czy jakoś zmieniło się ich zachowanie???
        Marta od 1 lipca śpi bez pieluchy. Raz jest lepiej raz jest gorzej, ale
        jakośnie ubolewam zbytnio gdy znowu ma mokro w łóżku. Na 11 nocy około 5
        suchych, więc nie jest tak bardzo źle.
        Wakacje przed nami, ale powiem szczerze, że ze względu na pogodę (chociaż nie
        tylko) średnio chce mi się gdziekolwiek wyjeżdżać.
        Pozdrawiam WAS

        aga
        • libra.alicja Re: LISTOPAD 2001 12.07.04, 12:30
          jagasz napisała:
          > Robiłam powtórny test w piątek i wyszły mi dwie kreseczkiwink

          Gratulacje! Coraz więcej listopadzątek z naszego wątku będzie miało rodzeństwo.

          > Moja Marta na razie zyje w nieświadomości. Na razie to sam początek więc za
          > bardzo nie rozgłaszam tego wszem i wobec, za wcześnie.
          > A właśnie kiedy powiedziałyście swoim dzieciom o ewentualnym przyszłym
          > rodzeństwie???

          My akurat powiedzieliśmy Basi od razu, bo chcieliśmy żeby była pierwsza,
          dopiero potem powiedzielismy rodzinie. Miała wtedy 2 lata i miesiąc i nie
          zrobiło to niej dużego wrażenia. Dopiero stopniowo zaczęła rozumieć sytuację,
          chociaż w pewnym sensie nadal jest dla niej abstrakcja.

          > Czy jakoś zmieniło się ich zachowanie???

          Nietety zmieniło się moje zachowanie i moje możliwości. Nie mogłam brać Basi na
          ręce, szaleć z nią na podłodze, a kiedy pojawiło się zagrożenie wcześniejszym
          porodem, to wszystko się zmieniło. Na spacery wychodzi z nią babcia, z którą
          spędza teraz dużo czasu.
          Na szczęście te zmiany Basia przyjmuje dość naturalnie. Sama opowiada, że mama
          nie może iść z nią i tatą do zoo, "bo ma duzy brzuch". Przez cały okres ciąży
          zdążyła już oswoić się z myślą o malutkim dziecko, które się pojawi,
          puszczalismy jej filmy z okresu, gdy sama była taka mała i np. tatus kąpał ją w
          małej wanience. Gdy chowam do szafy jakies jej ubranie, które jest juz za małe,
          to sama mówi, że to będzie dla dzidzi.
          Na razie jest dobrze. Napewno pojawi się uczucie zazdrości, głównie o
          poświęcany czas, ale mam nadzieję, że będzie OK.
          • gos1gos Re: LISTOPAD 2001 12.07.04, 20:14
            CZESC
            przeczytalam wasze posty i powiem wam zebyscie sie chyba niemartwily
            na ja mialam troszke inna sytuacje, roczne dziecko dostalo braciszka wiec
            jeszcze nic nierozumialo, zato jako 2 latek dostal siosrzyczke wiec przyjal to
            tak naturalnie az drzwi na chaczyk i zasuwkae zamaykalismy cobym mogla
            spokojnie isc sie zalatwic, a ze sama siedzialam z cala 3 wiec niemoglam ciagle
            siedziec w pokoju pzy malej i pilnowac zeby starsi nizym nie nakarmili albo
            zbyt ciezkich zabawek niewrzucili do luzreczka.
            co do zazdrosci to to najmniejsze bylo najbardziej zazdrosne, niemoglam zadnego
            chlopaka przytulic odrazu byl wrzask i pchala sie do mnie na rece
            wszyscy sie smieli bo trzymalam ja na kolach (bardziej na brzuchu a chlopcow
            na kolanach dobrze ze mamy obrzerne fotele to sie miesciclismy
            ale treraz jest w szystko w normie, nadal jest ze jak jedno zacznie sie
            przytulac to zaraz reszta tez sie wpycha, tylko teraz nawet fotel niepomaga
            zbyt wielkie sie robia,

            moja panienka spi w nocy bez papmpersa juz bardzo dlugo i mamy efekty bardzo
            dobre bo na miesiac 2-3 noce mokre
            ale niestety nie ufam jej do konca i wysadzam w nocy tzn.24h
            zrobcie dziewczyny podobnie moze cos z tego wyjdzie, wiem ze jest to meczace
            ale przeciez sa to jescze male pecherzyki a tyle jest do przezycia na nowo w
            nocy po tych pracowitych dniach ze dzieciaczki moga sie nie wybudzac (
            wsekrecie powiem ze nawet ten 5 latek po ciezkim dniu z wrazeniami potrafi
            zrobic niespodzianke raz to nawet dzieciak sie obudil tylko dalej byl na
            wyjezdzie -iiny rozklad mieszkania i poszedl do kuchni na szafke sie wysikac,
            tylko odglos strumienia niewpadajacego do sedesu wybil mnie zesnu myslalam ze
            woda cieknie z kranu kuchennego ja wchodze a ten w najleprze wypiety na szafke
            i piluje) wiec czego tu wymagac od naszych mniejszych pociech ktore sa z
            listopada 2001
            tzrymam kciuki za wytrzymalosc

            no i wkoncu mamy troche slonca i lata , tylko jak dlugo

            gosia
    • lukasia1 Aga Gratulacje!!! Ala-trzymaj się jak najdłużej!!! 13.07.04, 12:49
      No naprawdę szczerze gratuluję i cieszę się, że nas coraz więcej ! A ja
      myślałam, że taka bidulka ze mnie wink)

      Alicja ! Trzymam kciuki, żeby dzidziuś w brzuszku siedział jak najdłużej,
      chociaż domyślam się,że marzysz już żeby się normalnie schylić na przykład smile)
      A który to tydzień ? A nie pamiętam czy pytałam, wiesz już czy Basia będzie
      miała siostrę czy brata ?
      Śmiesznie by było gdyby nasze starsze córki - gwiezdne siostry z 6 listopada
      miały młodsze rodzeństwo, też gwiezdne - tzn - 20 lipca smile)) Dużo zdrówka.

      Gosia ! Ty z tą trójką, to kochana silna kobieta jesteś. Ja wprawdzie doszłam
      do wniosku, że jak już mam dwoje to każde następne to już bez różnicy wink ale
      nie wiem czy tak do końca wiem co mówię...

      Grzałka ! Zyjesz jakoś ??

      Pozdrawiam wszystkie czytające nas mamy !! Napiszcie coś czasem wink) !!
      • libra.alicja Re: Aga Gratulacje!!! Ala-trzymaj się jak najdłuż 13.07.04, 13:41
        lukasia1 napisała:
        > Alicja ! Trzymam kciuki, żeby dzidziuś w brzuszku siedział jak najdłużej,
        > chociaż domyślam się,że marzysz już żeby się normalnie schylić na przykład :-
        ))
        > A który to tydzień ? A nie pamiętam czy pytałam, wiesz już czy Basia będzie
        > miała siostrę czy brata ?
        > Śmiesznie by było gdyby nasze starsze córki - gwiezdne siostry z 6 listopada
        > miały młodsze rodzeństwo, też gwiezdne - tzn - 20 lipca smile)) Dużo zdrówka.

        Dziękuję. Do terminu jeszcze prawie miesiąc, ale będzie raczej wcześniej. Płci
        nie znamy, tak jak z Basią, nie chcieliśmy znać wcześniej. Ale Basia twierdzi,
        ze to dziewczynka smile))) (ja tez bym chciała dziewczynkę).
        • jagasz Re: Aga Gratulacje!!! Ala-trzymaj się jak najdłuż 16.07.04, 12:05
          Witam Was przed upalnym (?????) weekendem.
          Marta albo podświadomie wyczuwa konkurencję albo wpada w okres przejściowy.
          ZAczyna zachowywać się jak mały dzidziuś, albo jest bardzo kapryśna, wprost nie
          do wytrzymania. Z związku z powyższym na razie nawet nie wspominam jej o
          konkurencji, zresztąto chyba jeszcze za wcześnie aby cokolwiek mówić.
          Przed nami wakacje....jeszcze dwa tygodnie pracy i luzwink))))
          Pozdrawiam WAs

          aga
    • lukasia1 Chrzciny 19.07.04, 10:16
      A ja zapomniałam Wam napisać, że mam 15 sierpnia chrzciny. Dwóch naraz !! Oli
      nie dało się ochrzcić jak była mała, bo wrzeszczała wniebogłosy. A jak już
      zaczęła się zachowywać w sposób bardziej cywilizowany, to okazało się,że jestem
      w ciąży wink)
      Babcia funduje obiad w knajpie, więc moim zadaniem jest TYLKO jakoś tak
      zrobić,żeby to wszystko dobrze się udało.
      Poza tym dzień za dniem, Marta zaczeła się bać kąpieli, a Olusi baaardzo trudno
      wytłumaczyć,że siostra nie zawsze chce robić to co ona chce wink)- tu ją połóż
      mamusiu, Olusiu, ale ona nie chce tu leżeć chce chodzić, aaaaaaaaa !!!, tu ją
      połóż !!! Itp, itd.
      Pozdrawiam Was serdecznie !!

      • jol5.po puk, puk 19.07.04, 12:56
        można??? Wiem, że późno, że wszyscy już tacy znajomi, ale ja dopiero kilka dni temu odkryłam wątek i pracowicie go studiuję. Bardzo tu sympatycznie smile.
        Moja Agnieszka urodziła się 19.X.01, ale te kilkanascie dni nie robi chyba wielkiej różnicy.
        Co do zazdrości o rodzeństwo, to mogę się dzielić wiadomosciami na temat różnych wariantów, bo Agnieszka ma trójkę starszego rodzeństwa (11, 9, 7), no i dorobiła się już młodszego brata (9.XII.03) - i mimo, że dużo dzieci io powinna mieć trening, to z tą zazdrością różnie bywa.
        Agnieszka pieluchy zostawiła jakoś tak w lutym/marcu, ale dla pocieszenia cała starsza trójka zaczynała samodzielnie się załatwiać tak na 3 urodziny - więc byłam zaskoczona Agnieszką, bo kompletnie nie robiłam nic w wiadomym kierunku, założyłam, że ma prawo jak starszki, a tu taka niespodzianka.
        Do przedszkola się nie wybiera, bo i tak maluszek jest w domu (no i ja siłą rzeczy), a podobnie jak któras mama pisała, moje dzieci chodziły do przedszkola prowadzone przez siostry zakonne. Bardzo dobre mieliśmy doświadczenia, a one biorą dopiero od 4 lat, więc mała poczeka jeszcze rok.
        Nie cierpi myć głowy - robię to naprawdę bardzo rzadko (2-3 tygodnie), bo ona wtedy wyje, wyrywa się z wanny, ja trzymam, a za mną czatuje starsza siostra z ręcznikim i gdy skończę ratuje małą przed straszną mamą. To jakiś horror. Wrzaski chyba słychać wtedy na kilometr i na prawdę wygladamy wtedy na wielodzietną rodzinę patologiczną wink.
        A tak po za tym to fajna bebeczka. Pozdrawiam wszystkie mamy Jolasmile

        • libra.alicja Re: puk, puk 19.07.04, 13:16
          jol5.po napisała:
          > można??? Wiem, że późno, że wszyscy już tacy znajomi, ale ja dopiero kilka
          > dni temu odkryłam wątek i pracowicie go studiuję. Bardzo tu sympatycznie smile.

          Zapraszamy smile
          Coś kojarzę z innych wątków, że tez jesteś z Wrocławia, chyba że się pomyliłam.
          • grzalka Re: puk, puk 19.07.04, 14:54
            O, jak milo, ze zawital tu ktos, kogo bedzie mozna zapytac o rade w kwestii
            wychowywania trojki dzieci smile). Witamy, witamy smile)
            U nas na razie stabilizacja, siedzimy glownie nad jeziorem (niestety, pogoda
            sie poprawila...), czytam Ani ksiazeczki o przedszkolakach, bo zdecydowalismy,
            ze damy jej szanse, ale nic na sile. Ania twierdzi, ze nie bedzie sie bala
            zostawac w przedszkolu bez mamy (bo taki Kamyczek na przyklad to sie balwink)
            Co do dzidziusiow, to odgraza sie, ze nauczy je chodzic, mowic, beigac, skakac
            i wchodzic na parapet...zgroza!. Boje sie, ze moze ja troszke rozczarowac brak
            szybkich postepow...wink

            Lukasiu, pomysl sobie, ze jak ja dopiero zaczne miec problemy z inetrakcja
            miedzy rodzenstwem, ty juz bedziesz o caly etap dalej smile), moze Cie to troszke
            pocieszy.

            Aga, gratulacje serdeczne !@!
            • jol5.po Re: puk, puk 20.07.04, 00:16
              Jak najbardziej jesteśmy z Wrocławia, Ty Alicja, skoro napisałaś >też< to znaczy, że też znad Odry??
              Grzałka, ja przed rodzicami bliźniaków chyle czoła (to wybrańcy), ale sama gdzieś tam zawsze marzyłam, ze może mi się zdarzy, nie zdarzyło się, musiałam całą ekipę rodzić samodzielnie.
              Ale myślę, że to będzie wyglądało tak: poczatek Sajgon, a potem tylko lepiej. Będzie kupa sprzatania, ale beda non stop zajęci sobą, cała trójka.
              Mi własnie zdarzyła się dziwna historia - strasze wyjechały na kolonię, została Agnieszka i maluch. Agnieszka nagle straciła towarzystwo do zabawy, zaczęła wisieć na mnie niemiłosiernie i nagle spotęgowała się jej zazdrośc o małego. Kiedy są strasze dzieci (przyjdą z przedszkola, szkoły) ona po prostu znika - szczególnie z 7-latką się kumplują.
              Zazdrość Agnieszki w czasie koloni starszaków wygladał tak, że kiedy karmiłam małego ona też leciała do piersi - pije ze swojego kupka niekapka i trzyma się mnie. Biorę jego ona też na ręce. Takie cofnięcie u niej nastąpiło, ciekawe. Przeszło po powrocie. I teraz zazdrosna tylko trochę, bo znowu nie ma czasu.
              Oprócz książeczek polecam jeszcze słuchanie kaset magnet. (lub płyt of coursewink - takie fajne bajki -grajki wychodzą (unowocześnione technicznie stare nagrania bajek dla dzieci). Moje dzieci niezależnie od wieku b. dużo słuchają i mała przy nich.
              Pozdrawiam z gorącego Wrocławia Jola
              • jol5.po Re: puk, puk 20.07.04, 00:19
                Trzymajcie się wszystkie dziewczyny w ciąży, bo pewnie Wam nielekko w czasie upałów
                • jagasz puk puk 20.07.04, 09:28
                  Ja to jeszcze tak bardzo nie odczuwam (7 tc), ale mam inne niedogodności.
                  Jak wstanę rano to tak mi burczy w brzuchu, że koniecznie muszę coś zjeść, bo
                  robi mi się słabo.
                  I mam zawroty głowy...
                  Ale nie jest tak źle.
                  Przed nami wakacje, jeszcze tylko 8 dni do pracy....
                  Aha, a moje dziecko jest spod strzelca wiec nie mam problemu - powiedzmy...mąz
                  jest spod skorpiona.

                  Aga
              • libra.alicja Re: puk, puk 20.07.04, 14:38
                jol5.po napisała:
                > Jak najbardziej jesteśmy z Wrocławia, Ty Alicja, skoro napisałaś >też<
                > to znaczy, że też znad Odry??

                Tak, mieszkam na Zalesiu (w okolicy Parku Szczytnickiego i Stadionu
                Olimpijskiego).
    • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 20.07.04, 10:21
      Cześć dziewczyny !
      Witamy Cię Jolu serdecznie !! To ja tu Gosi wyraziłam podziw za dzielność przy
      trójce dzieci, to co ja mam Tobie wyrazić smile)
      A tak na poważnie to naprawdę Was podziwiam smile)

      Ja tak narzekam, że mam ciężko, ale zaczynam już widzieć pierwsze przebłyski
      tego o czym mówią mamy większych dzieci tzn. mimo wszystko jednak przywiązanie
      rodzeństwa. Ola ma już w swojej świadomości siostrę i mam niejasne wrażenie,że
      już nie pamięta jak to było być jedynaczką. A jak ktoś proponuje,ze zabierze
      Martusię,żebyśmy sobie "odpoczęły" to głośno protestuje twierdząc,że przecież
      będzie nam smutno. Poza tym od dwóch tygodni jeżdżą razem z tyłu w samochodzie.
      Hi, hi, uśmiałybyście się słysząc "rozmowę" Olusi z Martusią : Martusiu
      pobawimy się tak,że ja Cię będę trzymała za rączkę, a Ty mi będziesz zabierała,
      dobrze ? tak ? tak ? no powiedz mi czy tak, bo nie wiem ? Tak ?? A Martusia na
      to : ta... wink))
      A co do nauki młodszego rodzeństwa, przez nasze "starszaki" - to był jeden z
      argumentów podnoszących Oli ego: jak Martusia będzie większa to nauczysz ją
      chodzić, rysować, układać puzzle, jeździć na rowerze... i teraz słyszę : mamo !
      posadź Martusię na moim rowerku, Olusiu ale ona spadnie, mamusiu, to ja ją będę
      trzymała !! wink)
      Pozdrawiam Was serdecznie.
      Grzałka odpoczywaj nad tym jeziorem z Anią i chłopakami,
      Ala - Ty się trzymaj i daj znać oczywiście jak już ...
      Jagasz - Tobie to się udało z tą pogodą na urlop wink
      Jola - fajnie, że do nas dołączyłaś smile
      Wszystkie czytające mamy też serdecznie pozdrawiam.


      A Martusia dzisiaj zdmuchuje pierwszą świeczkę smile)
      • jagasz Re: LISTOPAD 2001 20.07.04, 11:20
        STO LAT, STO LATwink))))))))

        Lukasia nie mów hop z tą pogodą, mój urlop dopiero za 10 dni, w naszej anomalii
        pogodowej wszystko się może zdażyć.

        aga
      • libra.alicja Re: LISTOPAD 2001 20.07.04, 12:21
        > Ala - Ty się trzymaj i daj znać oczywiście jak już ...
        Oczywiście, że dam znać, że Basia ma juz dzidziusia w domu.

        > A Martusia dzisiaj zdmuchuje pierwszą świeczkę smile)
        Gratulacje, ale szybko zleciało, prawda?
        A Ola nie zazdrosna o urodziny siostry?
        Czy jesli będzie impreza i prezenty, to dla niej tez coś przewidujecie, czy
        raczej bez problemu poradzi sobie z tym, że to siostra świętuje?
    • micz73 Re: LISTOPAD 2001 20.07.04, 14:50
      Cześć dzieczyny,
      ale nasz wątek ruszył z kopyta, a już się martwiłam, że nie macie czasu na
      pisanie smile
      Witaj, Jolu, ja też Cię podziwiam: jesteś szefową sporej ekipy smile Ja kiedyś
      myślałam o większej gromadce, ale z różnych przyczyn została dwójka, i niech
      tak już będzie. Krzysiek (obecnie 2,5 i ciut) i tak długo wyczekany. Siostra
      jest od niego starsza, bagatela, o 11 lat. Ale świetnie się razem bawią,
      naprawdę. Byliśmy tydzień nad morzem - pogoda taka sobie - to się razem
      chlapali, ganiali po piachu, ale jak trzeba to Anka też robi za babysitter -
      taki już los starszej siostry. Kochają się (i tłuką też) bardzo.
      Krzysiek już chodzi bez pieluchy, czasem zdarzają mu się wpadki, ale jakoś musi
      się nauczyć. Na noc jednak mu zakładam i co rano jest pełna...
      Trochę się rozgadał, ale nie dorównuje rówieśnikom z forum - nie wiem, kiedy
      będzie wygłaszał takie tyrady jak Ola do Marty wink Myślę, że w przedszkolu
      nadgoni, bo się będzie musiał dogadać z kolegami.
      Piękna pogoda, aż się nie chce siedzieć za biurkiem. Grzałka, nie narzekaj, też
      bym posiedziała nad jeziorem smile
      Trzymajcie się wszystkie ciepło
      Magda
    • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 21.07.04, 14:18
      Cześć dziewczyny !
      Dziękuję bardzo za życzenia dla roczniaka. Olusia była taka "nieswoja" był
      powiedziała. Na przykład w pewnej chwili mówi : to jest przyjęcie urodzinowe
      Martusi, co ?? ( ma teraz taki sposób zadawanie pytań, hi,hi)
      Oczywiście każdy coś dla Olusi też przyniósł, ale ona czuła,że nie jest tego
      dnia najważniejsza i nie było jej z tym dobrze wink)
      Tak więc szczęśliwa pojechała z dziadkami "na wakacje" na działkę. Nawet
      powiedziała, że już się nie może doczekać wink)
      Tak więc zostałam z jedną córką na parę dni...
      Pozdrawiam Was ciepło.


      P.S. Udało mi się w końcu umieścić parę nowych zdjęć dzieci. Jedno jest z
      tatą wink)
      • jol5.po Re: LISTOPAD 2001 22.07.04, 10:53
        Wpadam na chwileczkię, bo zaraz pędzimy na Morskie Oko (Ola zrobiła 34 naleśniki) takie bajorko we Wrocławiu, ale jak na wakacje w mieście może być, mieszkamy niedaleko - i Ala zdaje się, że wcale niedaleko od Ciebie (Kowale Ogródki, zaraz za mebalmi Polonia)
        Wszystkiego najlepszego z okazji pierwszych urodzin Marty !!!!!! (przepraszam, że trochę spóźnione)
        Moje maluchy, co to akurat nie mają urodzin, a mają je starszki też przeżywają i ostatecznie mam wrażenie, że wcale do nich nie dociera, że to nie ich święto.
        Bardzo Was pozdrawiam, przeczytam dokładnie wcześniejsze posty, teraz tak pobieżnie, jak wrócimy, bo teraz wszyscy maja tysiące pytań o kąpielówki, kółka ratunkowe itd. - ciężko się skupić. Chciałam tylko dać znak, że jesteśmy, żyjemy. Bardzo, bardzo pzdrawiam Jola
        • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 22.07.04, 12:02
          Jola ! Dzięki za życzenia ! Poczytałam trochę wątek "wiele dzieci" - nie
          wszystko niestety, ale ze swoimi dwoma nie będę się tam pchała, hi, hi. Ja też
          doszłam do wniosku, ze internet to fajna rzecz.
          Ale przede wszystkim cieszę się, że wszystkie Was poznałam wirtualnie, bo tak
          fajnie z Wami czasem pogadać.
          Pozdrawiam cieplutko.
          • jol5.po Re: LISTOPAD 2001 23.07.04, 13:45
            nareszcie udało mi sie przeczytać Wasze posty - przestudiowałam cała 2. stronę i juz wiem wszystko - wypisałam sobie kto ma jakie dzieci i kto jest w ciąży. A mogłam to zrobić bo ekipa się zabrała 2 godziny temu i wyjechała na 4 dni. Jadą z ojcem i teściem (moim) w okolicę Gdańska, pokazać się rodzinie.
            To 1 małe co się szwęda po ziemi, to jakby go nie było. Ale paradoks - naprawdę kiedy miałam pierwsze (jedno tylko) dziecko, byłam non stop zajęta. Przy 2 też byłam non stop zajęta itd. Z orgaznizacją u mnie b. słabo - więc ja zawsze miałam tyły ze sprzataniem i podobnymi sprawami (Lukasiu, to na temat tego co pisałaś w poscie około świąt Wilkanocnych - ja zawsze jestem 1 dzień do tyłu, dokładnie tak jak Ty to opisujesz)
            A kilka lat wstecz miałam taka sytuację jak Gosia (gos1gos) - i to chyba największe spięcie życiowe było: 3 maluchów w domu. Gosiu teraz będzie z górki - a jak jeszcze pójdą do tego samego przedszkola, to naprawdę będzie fajnie. Potem tylko mogą około szkoły sie zacząć prać i strasznie kłócić, ale co sie tym będziesz teraz martwić (a potem wyślesz je razem na kolonie i będziesz spokojna, bo się będą pilnować).
            I to cała tajemnica większej ilości dzieci, że przyrastają stopniowo. POdziwiam więc rodziców bliźniaków, bo tam nie jest stopniowo - i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie nawet jak to jest, ale na pewno musi być ciekawie smile Ale to poczatki, a późnij podejrzewam, ze naprawde nie będa miały czasu nawet pogadać z mamą, bo będą sobą tak zajęte, a mama pójdzie sobie do fryzjera, albo jeszcze coś innego będzie sobie mogła porobić.
            Z tematów wcześniejszych - co to czystosci 2. latka. Moje dzieci brudzą się wszystkie strasznie, nie tylko Agnieszka. Przoduje (i przodował w tym zawsze)chyba Jaś (teraz 9). No i o nim usłyszała: dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe smile)) fajne, prawda?
            W temacie >głupia mama< - ja to tez już usłyszałam, bo Agn. zbiera wszystkie takie kwiatki od rodzeństweaq, chłonie jak gąbka i powtarza, jeszcze mam wrażenie bez zrozumienia, ale kto ją tam wie. (Kilka mieś. temu mąż mówi: "Agnieszko odsuń się, przybijam gwóźdż, tu jest niebezpiecznie". Za chwilę widzi Agn. przed lustrem w przedpokoju, która mówi do swojego odbicia (gestykulując dokładnie jak mąż) - "Agn. odsuń się, przybijam gwóźdź,...itd".
            Agnieszko (jagasz) - trzymaj się mocno - rany, jak ja nie lubię tych początków, zaraz jak wyjdą 2 kreseczki, potem juz może być - ale mdłości, zawroty głowy itd. ciężka sprawa, jeszcze z 2 latkiem (pamiętam, że w tych okresach potrafiłam mieć napady niechęci do starszych dzieci, bo było mi poprostu non stop niedobrze.
            Magda, to wychodzi, że Twoja córka starsza, tak z 13 lat ma. To chyba całkiem fajny układ z takimi dziećmi. U mnie najstarsza córka ma 11 lat i dosyć mogę na niej polegać w kwestii opieki nad młodzszymi (bardzo opiekuńcza do maluchów - też skorpion, ale koty drze straszne z trochę młodaszym bratem)
            Ala , we Wrocławiu po wczorajszej burzy znowu parno - jak Ty się trzymasz??? (Z mojego doświadczenia lepiej nie oddawać Basi po urodzeniu maluszka do dziadków. Mimo mozliwych kłopotów, bo to jakoś tak, że każdy w rodzinie musi sobie znaleźć nowe miejsce. Więc 2 latek też. I chyba najlepiej tak z marszu, jak wszyscy i mama i tata.
            Lukasiu kochana, watek nazywa sie Wiele dzieci, ale potem jest jeszcze takimi wielki literami I INNI (sama zakładałam to wiem wink. Jest dla wszystki chętnych i gdybyś tylko miała ochotę to Cie serdecznie zapraszam - zresztą dwie dziewczynki taki małym odstępie wiekowym to też nie przelewki i na pewno miałabyś o czym pisać.
            Przepraszama tą makabryczną długość, ale to efekt czytania całej strony postów. Pozdrawiam Jola
            • micz73 Re: LISTOPAD 2001 23.07.04, 14:04
              jol5.po napisała:

              > Magda, to wychodzi, że Twoja córka starsza, tak z 13 lat ma. To chyba całkiem
              fajny układ z takimi dziećmi. U mnie najstarsza córka ma 11 lat i dosyć mogę na
              > niej polegać w kwestii opieki nad młodzszymi (bardzo opiekuńcza do maluchów -
              też skorpion, ale koty drze straszne z trochę młodaszym bratem)

              Jola, Ania 1 lipca skończyła 14 smile Naprawdę fajny układ z takimi dziećmi,
              chociaż są i problemy między nimi. Krzysiek Ance psoci, a ona nie ma
              cierpliwości i go pierze, to on tłucze ją i tak to jest.
              Chociaż jak się Krzyś urodził, to z sentymentem wspominaliśmy czasy, gdy
              mogliśmy sobie wyjść wieczorem do znajomych, a Ania sama zostawała w domu.
              Nieprędko to się powtórzy, choć Anka często zostaje z Krzyśkiem. Ale w porze
              zasypiania nie chce, bo mały nie chce przy niej zasypiać i wrzeszczy do mamy.
              Anka zgadza się, żebyśmy gdzieś wyszli wieczorem, jak już Krzysiek zaśnie, ale
              to przeważnie nie wchodzi w grę, bo mały często zasypia po 23, i po ptokach wink

              Lukasia, śliczne masz te dziewczyny, ja to się nie mogę napatrzyć na loki Oli
              smile Spróbuję wrzucić zdjęcie Krzyśka, ciekawe, czy mi się uda...
              Pozdrawiam Was dziewczyny upalnie
              Magda
            • libra.alicja Re: LISTOPAD 2001 23.07.04, 14:52
              jol5.po napisała:
              > nareszcie udało mi sie przeczytać Wasze posty - przestudiowałam cała 2.
              stronę
              > i juz wiem wszystko - wypisałam sobie kto ma jakie dzieci i kto jest w ciąży.

              To podziwiam za wytrwałośćsmile

              > Ala , we Wrocławiu po wczorajszej burzy znowu parno - jak Ty się trzymasz???
              (Z
              > mojego doświadczenia lepiej nie oddawać Basi po urodzeniu maluszka do
              dziadków
              > . Mimo mozliwych kłopotów, bo to jakoś tak, że każdy w rodzinie musi sobie
              znal
              > eźć nowe miejsce.

              Też tak uważamy, więc się postawiliśmy i Basi nigdzie nie wysyłamy, ona też ma
              witac dzidziusia w domu, zwłaszcza że bardzo się cieszy i mówi o nim "nasza
              dzidzia".
              Jedynie teraz moi rodzice zabierają ją czasem na działkę na 2-3 dni, ale jak
              tylko wrócę ze szpitala, to chcemy być w komplecie - cała rodzina.
              • grzalka Re: LISTOPAD 2001 23.07.04, 15:42
                Chyba sie wybiore na ten watek 'wiele dzieci.." moze troche pomyslow
                organizacyjnych zalapie wink.
                My glownie siedzimy nad jeziorem, tylko ja co jakis czas wpadam do Olsztyna
                zrobic sobie kolejne badania lub zaliczyc kolejna wizyte- no i co badanie, to
                zle, wiec znowu poradnia i tak w kolko. Na szczescie chlopaki zdrowe, mialam w
                zeszlym tygodniu superdokladne usg, wiec wiem.
                Ania robi kariere nad jeziorem, bo skacze z pomostu na gleboka wode (w
                rekawkach of course) po czym samodzielnie doplywa do brzegu. Tolerancje na
                zimna wode ma wyjatkowa, jak na razie bez konsekwencji...Ale nie wiem, jak to
                bedzie, jesli trojka dzieci naraz bedzie chciala plywac- jak my je damy rade
                asekurowac ? Chyba lepiej na razie nie myslec wink
                pozdrawiam i jade sie schladzac w jeziorku smile))
                • jol5.po Re: LISTOPAD 2001 25.07.04, 01:04
                  Ania będzie robić za ratownika wink A chłopcy pewnie będą wrażliwi i spokojni i będą budować piękne zamki z piasku. A jak będą chcieli do wody, to się opewnie będą pytać grzecznie mamy. Jeśli trafi się inny wariant - będziecie z mężem zasuwać za ekipą szybkim motylkiem, co by się nie pogubili - i napewno nie będziecie się nudzić (takie aktywne wakacje smile).
                  Zapraszam bardzo na Wiele dzieci - tylko teraz akurat mało konstruktywnych pomysłów na zorganizowanie się, bo wszyscy biadolą, że nie lubią się pakować.
                  Ale Ania faktycznie wyjątkowa - Agnieszka odmawia w ogóle kontaktu z głębszą wodą.
                  Magda, te nasze starszaki, myślałby kto (po wyglądzie na ten przykład), że już takie duże, a to jeszcze jednak dzieci - Ola (11) też potrafi powiedzieć, że Agnieszka ją pobiła (właśnie tak, nie zbiła, uderzyła, a POBIŁA!).
                  Ala, dobrze, że Basia ma trening w zostawaniu z dziadkami - jak ja się denerwowałam moim wyjadzdem grudniowym do szpitala. Nie wyobrażałam sobie, jak Agnieszka to zniesie - przecież ona co noc budziła się i leciała do mnie. Trafiłam ostatecznie na dłużej niż myślałam, wyszło razem półtora tygodnia. Jakoś poszło, uczucia Agnieszki przerzuciły się w tym czasie na tatę. Ale co się nadenerwowałam wcześniej to moje.
                  Lukasiu przyłączam sie do zachwytów - masz piękne dziewczynki, no i te włosy!!! Moja Agnieszka też ma długie, ale nie aż takie bujne. No i z reguły robi jej się siano z tyłu, bo włosy się kręcą, a ona nie da uczesać, obciąć, ani umyćsad Pozdrawiam Jolasmile
    • libra.alicja Re: LISTOPAD 2001 25.07.04, 17:17
      Nareszcie! Basia chodzi bez pieluch.
      Po roku regularnego korzystania z nocnika, sama zaczęła kontrolować siusianie,
      więc nie trzeba łapać momentów. Zdąży sama usiąść i zrobić.
      Zostały pieluchy na noc.

      Bardzo się cieszę, ale obawiam się, że może się "uwstecznić" w związku z
      pojawieniem się w domu dzidziusia (lada dzień), zwłaszcza, że ta nowa
      umiejętnośc jest jeszcze świeża (choć przez tydzień była tylkko jedna wpadka).
      • jol5.po Re: LISTOPAD 2001 26.07.04, 09:57
        Oj, to fajnie. Świetnie, ze zdążyliście przed dzidziusie. Może wcale nie będzie uwstecznienia. Może ewentualnie będzie chciała pieluchę jak dzidziuś, ale nie będzie to miało związku z załatwianiem się do tej pieluchy. Mimo, że Agnieszka "zaskoczyła" nocniczkowo już jakiś czas temu, też cały czas wkładam pieluchę na noc - miała kilka wpadek, choć czasami się budzi, leci do łazienki i jest cała operacja zdejmowania pieluchy - tak rozkosznie o 4 godz. np.
        Dzisiaj kończy się opracja wyjazdowa. Agnieszka spała 3 noce bez mamy - 2 były w porządku (pierwsza i ostatnia), ale środkowa noc była z godzinnym płaczem - ja chcę do mamy!! No, ale dzisiaj już koniec eksperymentu, będzie mogła do mnie w nocy znowu przytuptać.
        Pozdrawia, miłego dnia Jola
    • micz73 Re: LISTOPAD 2001 27.07.04, 09:45
      Długa walka została nagrodzona smile w końcu udało mi się wcisnąć link
      do "Zobaczcie" do sygnaturki, a więc: zobaczcie, dziewczyny, mojego Krzysia.
      Też już w ciągu dnia chodzi bez pieluchy smile
      I od swoich imienin (czyli od niedzieli) jest fanem "Toy story"
      Magda
      • jol5.po Re: LISTOPAD 2001 27.07.04, 12:23
        No tak, było Krzysztofa - bo mój mąż też Krzysztof - więc wszystkiego najlepszego dla małego Krzysia (przepraszamy, ze spóźnione)
        Śliczny chłopiec z niego!!!!
        Dziewczyny, ja w kwestii ząbków - ile wasze dzeci mają ząbków???? Zastanawia mnie, że Agnieszka ma jedynki, dwójki, tył też jest, ale na górze ma tylko jedną trójkę, a symeterycznie po drugiej stronie jej ząbek nie rośnie i trwa to już kilka miesięcy. Nie wiem co o tym sądzić, lekarka na razie uspakaja, ale mówi, że można prześwietlić i sprawdzić czy jest w ogóle ząbek w dziąśle.
        Ala, w który szpitalu rodzisz - ja wiernie od kilku porodów na Brochowie i raz w szpitalu wojskowym
        Pozdrawiam Jola
        • grzalka Re: LISTOPAD 2001 27.07.04, 15:51
          Fajny facet z Krzysia smile). Dolaczamy sie do zyczen imieninowychsmile))).

          Zebow Ania ma 16- bylam ostatnio umowic sie na pierwszy w jej zyciu przeglad,
          bo czas najwyzszy i cena mnie powalila. 45 zl. Za zajrzenie dziecku do buzi, co
          trwa maksymalnie piec minut. No, niech nawet dziecko trzeba najpierw
          zainteresowac i oblaskawic, to bedzie 10 minut. Zadnych materialow sie przeciez
          nie zuzywa...Pani w rejestracji byla bardzo zdziwiona moim zdziwieniemwink.
          W koncu umowilam sie z moja dentystka (starsza pani), ze zrobi Ani przeglad
          miedzy pacjentami za friko, bo to, jak sie wyrazila, zaden problem.
          pozdrowienia z zachmurzonego Olsztyna
          • lukasia1 Re: LISTOPAD 2001 28.07.04, 10:09
            Ola ma 20 zębów. Ostatnie szły baaardzo powoli , ale są juz na świecie smile
            O dentyscie Wam pisałam. Przegląd był za darmo.
            Za to Martusi po czterech jedynkach i dwóch dwójkach pokazala się górna ...
            czwórka. Ciężko trafić za tymi zębami, i tyle.
            Ola siedzi u teściów na działce, ale nie jest najszczęśliwsza. Teściowie się
            baaardzo starają, ale córci wszedł jakiś ból w szyję i nie bardzo chce przejść.
            Miała już taką sytuację w zeszłym roku, ale po smarowaniu przeszło. A teraz
            taka bidusia z tą główką wykrzywioną sad(
            W pracy mam jakiś zły okres, dyrekcja coś nie w humorze, nerwowo jakoś się
            zrobiło....brrrr
            A co u Was ??
            Niezmiennie trzymam kciuki za ciężarówki.
            Jolu, wydrukowałam sobie cały wątek wiele dzieci,ale nie mam kiedy przeczytaćsad
            Pozdrowienia


            A tu są moje dziewczynki - nowe zdjęcia wink
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11756277&a=14305845
            • jagasz Re: LISTOPAD 2001 28.07.04, 15:04
              U mnie w pracy też stresująco jest bardzo. Na szczęście za dwa dni idęna urlop.
              Wyprowadzę wszsytkie sprawy w pracy i sięulatniam na całe trzy tygodnie.
              Samopoczucie jak na 7tc, OK, chociaż trochę mnie "nudzi", jem mimo, że na
              jedzenie patrzeć nie mogę.
              Jutro robię pierwsze USG.

              Pozdrawiam

              aga
    • fox444 Re: LISTOPAD 2001 28.07.04, 16:24
      Witam Mamy Listopadziątek !!!
      Kilka dni temu znalazłam ten wątek i też postanowiłam się dołączyć.
      Moja Dominika urodziła się 6 listopada 2001r. Jak zdążyłam się już zorientować
      ma na tym forum kilkoro rówieśników m.in. Olę, Basię, Alicję i Piotrusia (
      pozdrawiamy bardzo serdecznie ).
      Dominika nie jest wysokim dzieckiem ma 94 cm i waży 15 kg. Jak widać po wadze
      nie mamy problemów z jedzeniem.
      Z pieluchą na dobre rozstała się w marcu. Mówi bardzo dobrze, nawet próbuje się
      kłócić. Jest strasznym
      urwisem.
      Pozdrawiam i obiecuję zaglądać na to forum tak często jak mi tylko czas na
      to pozwoli.
      Ewa
      a oto moje słoneczko forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14502863
      • jol5.po Re: LISTOPAD 2001 29.07.04, 10:38
        Witaj Ewo - mamo slicznego słoneczka dwuipółletniego - naprawdę śliczna Twoja córeczka!!!!
        Dobrze usłyszyszeć, że wasze dzeci nie mają jeszcze wszystkich zabków - ale sprawa trójek Agnieszki - z których jedna wyszła druga nie, nadal mnie zastanawia. My mamy zaprzyjaźnioną dentystkę, która leczy całą rodzinę (dużo nas, więc zębów też sporo) - i ona przegląda nas za darmo - straszaków, maluchów i tych dorosłych (leczy oczywiście według cennika wink. Żeby nie było za różowo, to jedna córka nie chciała otwierać buzi do 4 roku życia u dentysty i pokazywać uzębienia - ale to już przeszłość i właśnie ona teraz bez żadnego strachu dała sobie wyborować ząbki - czyli nic na siłę wink
        Asiu (Lukasiu) - poczytaj sobie WIELE D., jak sie już wciągniesz i spodoba Ci się to wskakuj - a na poczatek pokaż zdjęcia córeczek - niech się dziewczyny pozachwycają, jest czym (ach, te loczkismile))
        Żegnam się drogie mamy na dwa tygodnie, wyjeżdżamy - żadnych komputerów, internetów, łączy. Wszystko sobie odrobię po przyjeździe, poczytam, ale pewnie Ala już będzie miała małego dzidziusia na świecie - więc POWODZENIA I wszystkiego dobrego na pierwsze dni z maluszkiem.
        Grzałko i Jagasz dobrego samopoczucia. Trzymajcie się wssystkie przemiłe mamy - LISTOPADZIĄTEK!!!
        Jola
        • jagasz Re: LISTOPAD 2001 30.07.04, 11:13
          Ja też się powoli żegnam.
          Dzisiaj jestem ostatni dzień w pracy przed urlopem, jutro jedziemy na Mazury a
          potem do Krynicy.
          Wczoraj zrobiła 1 USG, widziałam mojego maluszka: 1,77 cm, bijące serduszko
          140 uderzeń na minutę. Cały czas jestem w szoku, gdzie to serce się mieści???
          Dla mnie po raz kolejny to CUD.

          Pozdrawiam wszystkie Mamy, wypoczywające, pracujące, rodzącewink, oczekujące,
          szczęśliwewink))))

          Aga
          • daga28 Re: LISTOPAD 2001 02.08.04, 12:33
            Witam po 5 tygodniach urlopu. 11 dni spędziliśmy w Ustroniu Morskim. Dominik
            zachwycony. Co prawda to jego trzecie wakacje, ale dopiero teraz w pełni
            świadome. Pogoda nie była zła. Nie padało a to już sukces. Mały cały czas
            grzebał w piachu. Do morza nie wchodził bo zimna woda i bał się fal. Ja w koncu
            leniuchowłam na piachu a on się bawił. Podróż zniósł rewelacyjnie, bo to
            prawdziwy automaniak. Zaczał sam sobie zdejmować majtki i sikać. Śmiesznie to
            wygląda bo ściska tego swojego siusiaka strasznie. Zamęcza nas ciągłymi a bo
            dlaczego. Po całym dniu wysiadamy, kończy się nam inwencja twórcza. Teraz
            siedzi sobie u babci, a od 16 powrót do żłobka. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka