Przesada? (długie)

21.02.10, 13:29
Nie wiem co o tym myśleć. Osądźcie, proszę. Przedstawię sytuację.

Ja z mężem i 6 letnim synem. Moja siostra mieszkajaca w domu z
rodzicami,mężem 7-letnim synem i 3-miesięczną córką w mieście mojego
dzieciństwa i młodosci. Mieszkamy w odległości od siebie 200km.

Po narodzinach Małej pomyślałam- odwiedzimy ich po jakichś 2- 3
miesiącach, Mała podrośnie, upodobni sie do ludzismile A zbiegało się
to z imieninami siostry i szwagra. Przy okazji chłopcy się pobawią
(a lubią się jakm na razie bardzo). I tak miałam wyrzuty sumienia,
że tak późno po narodzinach pojechalismy. Zwykle jeździmy do siebie
co ok. 3 mies.

W tym czasie ja latałam na zakupy, a chłopcom zorganizowalismy
czas: jednego dnia kino i sala zabaw, więc nie było ich pół dnia w
domu, następnego dnia basen i powrót do domu. Wieczorami siedzieli w
pokoju dziadków i sie bawili, oglądali bajki. Siostra w tym czasie
na piętrze zwykle usypiała Małą.
Dzieciaki jak dzieciaki - bawili sie żołnierzykami, komentowali
wydarzenia w bajkach itp. Sama nie lubię hałasu i tak naprawde go
nie było. A jezeli już,to ich uciszaliśmy.

Ostatniego dnia wieczorem moja siostra dała popis: uspiła Małą i
przyszła do chłopców z wykładem i krzykiem: mała nie może usnąc, wy
ciągle gadacie, wszystko słychac,nie macie względu na nią, jesteście
egoiści itp. Opieprzyłam ją, że to tylko dzieci i wstyd, żeby przez
dwa wieczory "kisiły " się w małej klitce i jeszcze zabrania im się
bawić w "normalnej" głośności (powtarzam: nie było dzikich
wrzasków ani krzyków w ogóle). TV ściszone na parterze do ok. 30%,
rodzice chodzący na paluszkach, szwagier się nie odezwie. Ona, że
sytuacja inna, że muszą sie nauczyć. Ja , ze mogła powiedzieć,
żebyśmy na razie nie przyjeżdżali, zrozumiałabym naprawde, tym
bardziej że z mężem pracujemy (ona nie, jej mąż właśnie przyjechał z
pracy na 3 tyg.) i trudno nam sie wyrywać też z naszego życia. Do
tej pory wszystko było ok., ale ten wieczór położył jakiś cień.
Rozumiem - chce uśpić Małą, wymaga spokoju, ale dlaczego do 6-7
letnich dzieci wyskakuje z wykładem? Decydując się na przyjęcie
gości (było to uzgadniane z nią) powinna być przygotowane na jekieś
niedogodności, choc naprawde się staralismy. Nie mówiąc o tym, że
dom ma parter ( my na nim byliśmy z chłopakami w ciągu dnia)i dwa
pięra, więc chcąc mieć więcej ciszy mogła Mała usypiać na drugim
piętrze.
A ona rozwrzeszczana, rozkrzykana i oczywiście ma rację.
Wyjechaliśmy stamtąd zdegustowani.
Zapowiedzieli sie na "po świętach", ale siostra chyba nie wie na co
się "pisze".

    • monaga Re: Przesada? (długie) 21.02.10, 13:32
      Aha- bylismy od czwartku popołudniu do soboty w południe.
      • lila1974 Re: Przesada? (długie) 21.02.10, 15:39
        Zwyczajne rodzinne niesnaski ... może hormony, może jakieś nieporozumienie z
        mężem, zmęczenia ... powodów może być wiele.

        Owszem, wyskoczyła głupio, ale zamiast się zniesmaczać i odgrażać, zadzwoń i
        pogadaj. Powiedz, że masz nadzieję, że to zmęczenie przez nią przemówiło, bo
        nikt na takie traktowanie nie zasłużył, ponieważ braliście ewidentnie poprawkę
        na obecność maleństwa w domu.
      • aloiw1985 Re: Przesada? (długie) 21.02.10, 16:22
        wydaje mi się ze to ona chciała mieć chwile spokoju i wybuchła była zmęczona i
        potrzebowała ciszy w domu i tyle - nie masz się czym przejmować
        • monika19782 Re: Przesada? (długie) 21.02.10, 19:25
          Dwoje dzieci, goście czyli wy na głowie, dziewczynie puściły nerwy,
          chciała w spokoju uśpic dziecko a te co chwila sie budziło przez
          krzyk dzieciaków, dla ciebie oni byli cicho ale siostra na codzień
          nie przyzwyczajona do hałasu w porze usypiania. Nie zwróciła uwagi
          tylko twojemu dziecku ale i swojemu również. Zapomnij o tym nie
          warto rozpamietywać.
          • monika19782 Re: Przesada? (długie) 21.02.10, 19:29
            Poza tym 6-7 letnie dzieci to nie święte krowy, w tym wieku już
            dziecko można uczyć zwracania uwagi nie tylko na siebie, jeżeli
            posiedzieli by cicho przez pół godziny zwłaszcza że mieli tyle
            atrakcji nic by sie im nie stało. Uważaj bo wychowasz typowego
            jedynaka któremu zawsze wszystko wolno.
            • pam_71 Re: Przesada? (długie) 26.02.10, 12:58
              Uważaj bo wychowasz typowego jedynaka któremu zawsze wszystko wolno.
              Po mojemu to dość zawężona i tendencyjna definicja jedynaka ;-p
    • allija Re: Przesada? (długie) 21.02.10, 21:19
      dzieci na pewno jej nie przeszkadzały, niemowle i małe dziecko moze
      usnąć nawet przy imprezie za ścianą jeśli chce spać.
      Dzieci były tylko pretekstem, moim zdaniem siostra była po prostu
      zmęczona, pewnie mało spała w ostatnim czasie, przy małej huk
      roboty, nocne wstawanie, drugie dziecko a jeszcze goście.
      Dziewczyna świeżo po porodzie, mąż "lata" gdzieś w świecie i oprcia
      brak.
      Nie ma sie o co obrażać, okaż wyrozumiałość - zapomnij i tyle.

      Zapowiedzieli sie na "po świętach", ale siostra chyba nie wie na co
      > się "pisze".
      >

      To twoja siostra, chyba zapomniałaś sie trochę.
    • kol.3 Re: Przesada? (długie) 21.02.10, 23:12
      Trudno to ocenić, czy rzeczywiście chodziło tylko o usypianie czy o
      zmęczenie siostry i całokształt wizyty. Kobieta niedawno po porodzie, z
      małym dzieckiem i drugim starszym i goście - 4 osoby - to razem
      niemało.
      Ja w 3 miesiące po porodzie nie zdecydowałabym się na przyjmowanie
      czwórki gości, w tym 2 małych chłopców. Czy ktoś jej pomagał, czy
      zwaliliście się jej na głowę dokładając roboty? W końcu eksplodowała,
      a coś było przyczyną.
      • kol.3 Re: Przesada? (długie) 21.02.10, 23:13
        Przepraszam - była trójka gości
    • alabama8 Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 14:26
      A kto wam - gościom łóżka ścielił, kto wam śniadanie serwował, kto
      obiad podawał ...?
      Zachetana kobita z małym niemowlakiem przy cycu miała prawo
      wybuchnąc. Gdzieś się wogóle pchała w gościnę? Żeby się synuś
      pobawił? Sama nie pamiętasz jak to było z kilkumiesięcznym maluchem?
      • fajnalutowamama Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 14:39
        zapomniał wół jak cielęciem był...

        6-7 latki powinny bawić się w miarę cicho i spokojnie, gdy usypiane jest
        malutkie dziecko przez na pewno zmęczoną mamę, które czeka na trochę spokoju,
        snu, wytchnienia
        każdego zmęczonego, niewyspanego człowieka drażnią hałasy, krzyki, nawet głośne
        zamykanie drzwi przed wszystkich w takich sytuacjach gdy np. kładzie maleństwo
        spać, to trzeba zrozumiećsmile
    • makurokurosek Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 16:08
      Jak dla mnie to ty zapomniałaś jak to jest mieć trzymiesięczne dziecko i padać
      ze zmęczenia. Może wypadałoby się wykazać większą wyrozumiałością i tolerancją
      wybierając się do rodziny mającej małe dziecko.
      warto również uczyć własne dziecko zwracania uwagi na potrzeby innych, w tym
      wypadku potrzebę odpoczynku i relaksu twojej siostry.
      Moja córka ma 5 lat mimo wszystko do dziś pamiętam jak mnie wk_rwiała
      zaprezentowana przez ciebie postawa.
      Ani ty ani twój syn nie jesteście pępkiem świata, nic by się nie stało gdyby
      przez godzinę twój syn zajął się mniej hałaśliwa zabawą.
      • monaga Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 18:04
        Najpierw bardzo dziękuje za odzew i od razu wyjaśniam sytuację.

        Po pierwsze zarówno w moim i siostry przypadku nigdy nie dochodzi
        do "zwalania" się na głowę. Zarówno ja jak i ona przywozimy co,s do
        jedzenia - mięso, ciasto czy sałatki, przy czym nigdy nie sa to
        ilości "na jedna osobę". Tak zostałyśmy wychowane i mamy obie
        świadomośc, że nie wolno komuś "zwalać sie". Poza tym jest to mój
        dom rodzinny i nikt mi łóżka nie musi scielić. Mama daje mi pościel
        i jest ok. Zmywamy wspólnie. Nie jestem gościem typowym, jak ciotka
        która nawet kubka po kawie nie odniesie do zlewu.
        Wspomniałam tez, że pojechalismy tam "z przyzwoitości", bo Malutka
        ma juz 3 mies, szwagier zjechał, dzieciaki (za zachętą siostry)
        umówiły sie na ostatki i miały zapewnione rozrywki poza domem.
        Przykro się zrobiło nie tyle z powodu mojego dzieciaka (czego chce
        dowieść jedna z forumowiczek) ale z powodu tego właśnie, że ona
        zachęcała do przyjazdu, wszystko ok, a nagle rozwrzeszczana "katuje"
        dzieciaki swoimi pretensjami i przez 2 wieczory kisi je w małym
        pomieszczeniu. Naprawde wolałabym posiedzieć i odpocząć w swoim
        domu. Nie rozumiem, abo rozumiem aż nadtosad Po prostu stara
        gówiniara, której rodzice zawsze na wszystko pozwalali, jej mąż,
        który nie ma swojego zdania i zastraszone dziecko (pamiętam jak 1-
        roczniaka karmiła na siłe z wrzaskiem).
        A relaksu to ma dośc dużo- nigdy nie pracowała (boi się ludzi, choć
        to może paradoks z jej charakterem), nie ma znajomych - doszło do
        tego,że mimom iż jestem chrzestną starszego dziecka, to zostałam
        przez nich poproszona o bycie chrzestną (razem z moim mężem)
        Malutkiej. Durnowata sprawa. Szkoda mi jej i jednocześnie jestem na
        nią zła za takie przyjęcie, choć dzieci NAPRAWDĘ nie były głośne.
        Poczuliśmy sie intruzami pomimo zaproszenia. Znając zresztą moją
        siostrę, to gdybyśmy nie przyjechali, to byłyby wyrzuty, że nawet
        nie chcemy poznać Małej.
        Ale ok. Jakoś będzie. Jedyne dobre w tej sytuacji jest to, że gdy mi
        mąż mówi, że jestem jędzą, to go straszę moją siostrąsmile
        Dzięki raz jeszcze za odzew i komentarze!
        • koza_w_rajtuzach Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 19:09
          No cóż, nie znam Twojej siostry, ale wnioskując po Twoim wpisie jesteś zawistną
          osobą. Zaraz zaczniesz wszystkie błędy siostrze wytykać.
          Wierz mi, że jedno dziecko to jest naprawdę luz i swoboda. Sama mam dwójkę
          dzieci i pamiętam jakie to było męczące gdy młodsze większość dnia płakało z
          powodu kolek, cały dzień na rękach, a gdy w końcu zasnęło ktoś mi je budził i
          wszystko zaczynało się od początku. Jest to naprawdę bardzo frustrujące. Nawet
          jeśli dziecko nie cierpi na bóle brzucha, to matce też chwila spokoju się należy
          i podczas tych drzemek naprawdę można się postarać i być cichutko. Nawet moja
          czterolatka to rozumie i podczas snu brata bawi się cicho, a gdy gramy w tym
          czasie w jakieś gry, to idziemy z tym do łazienki, aby głośniejsze dźwięki nie
          przedostawały się do sypialni. Tak już jest. Niektóre dzieci mają lekki sen, a
          kobieta trzy miesiące po porodzie może naprawdę czuć się zmęczona, szczególnie
          jeśli oprócz opieki nad maluszkiem musi zajmować się też starszym dzieckiem tak
          jak wcześniej, aby nie czuło się pokrzywdzone.
          Poza tym dla mnie tekst, że czekaliście trzy miesiące z wizytą, żeby dziecko
          wyglądało jak człowiek jest jakiś dziwny. Moim zdaniem w ogóle Wam nie zależało,
          żeby poznać to dziecko, a pojechaliście tam tylko dlatego, że tak wypada i mało
          Was obchodziło to jak się siostra czuje i czy może jej ciut nie odciążyć.
          • monaga Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 19:34
            Zbyt dosłownie traktujesz moje słowa, zwłaszcza jeśli chodzi o
            Malutką. Szkoda mi po prostu fajnych relacji jakie były , ale mam
            nadzieję, że kiedys znowu będą. Teraz juz mi prawde mówiac przeszło,
            ale gorycz została. dzięki za Twój post, mimo wszystko
          • znowuniedziela Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 20:01
            koza_w_rajtuzachWierz mi, że jedno dziecko to jest naprawdę luz i
            swoboda. Sama mam dwójkę
            > dzieci i pamiętam jakie to było męczące gdy młodsze większość dnia płakało z
            > powodu kolek, cały dzień na rękach, a gdy w końcu zasnęło ktoś mi je budził i
            > wszystko zaczynało się od początku. Jest to naprawdę bardzo frustrujące. Nawet
            > jeśli dziecko nie cierpi na bóle brzucha, to matce też chwila spokoju się należ
            > y
            > i podczas tych drzemek naprawdę można się postarać i być cichutko. Nawet moja
            > czterolatka to rozumie i podczas snu brata bawi się cicho, a gdy gramy w tym
            > czasie w jakieś gry, to idziemy z tym do łazienki, aby głośniejsze dźwięki nie
            > przedostawały się do sypialni.
            Tak już jest. Niektóre dzieci mają lekki sen, a
            > kobieta trzy miesiące po porodzie może naprawdę czuć się zmęczona, szczególnie
            > jeśli oprócz opieki nad maluszkiem musi zajmować się też starszym dzieckiem tak
            > jak wcześniej, aby nie czuło się pokrzywdzone.
            > Poza tym dla mnie tekst, że czekaliście trzy miesiące z wizytą, żeby dziecko
            > wyglądało jak człowiek jest jakiś dziwny. Moim zdaniem w ogóle Wam nie zależało
            > ,
            > żeby poznać to dziecko, a pojechaliście tam tylko dlatego, że tak wypada i mało
            > Was obchodziło to jak się siostra czuje i czy może jej ciut nie odciążyć.


            to, co tu przeczytałam nie rozbawiło mnie, ale potwierdziło, ze mnóstwo osób nie
            czyta tego, z czym pisza osoby z problemami, tylko wyrażają swoje wyssane,
            wydumane opinie, jak równeiż, że mają opinie niemądre i płytkie...
            Po pierwsze autorka tematu pisała, że siostra pod koniec wizyty sie zirytowała,
            wykład dała pod koniec wizyty, nie na poczatku, dzieci nie były małe i były
            swiadome obecnosci niemowlęcia. to, ze spi dziecko w idelanej ciszy to wymysły
            naszych czasów-powinno sie przyzyczic dziecko do spania w domu, a nie w
            izolatce, to po pierwsze, a po drugie-ludzie, jak ty, kozo w rajtuzach
            traktujesz własna córke zmuszajac ja do ugody w postaci grania w gry włazience,
            zeby brata nie obudziła ?/ potem sie nie dziw, gdy córka bedzie nienawidziła
            beniaminka, bo była zmuszana do znikania z pokoju, bo braciszek spi, bądz
            cicho,. ludzie-małe dziecko spi w warunach, do jakich je przyzwyczaimy, a nie w
            idealnej ciszy, której nota bene nie ma ....
            autorka tematu podkreslała, ze przyjachała, gdy mała była juz sporawa-no i
            prawda jest taka, ze do ok 2-3 miesiaca zycia obce dzieci sa szpetne raczej-sama
            mam małe obok w domu i wiem ...
            to, ze po ciąży i ze hormony nie zwalnia z dobrych obyczajów, siostra zachowała
            sie niegrzecznie i nalezy jej to usiwadomic i oczekiwac przeprosin, tym
            bardziej, ze -zgodze sie tu z autorka postu-pewnie rodzice wszystko za nia robia
            a ona wciaz narzeka ...
            małe dziecko w domu to nie bomba tylko człowiek, który musi sie dostosowac do
            zycia, a nie zycie do niego !!


            >
            • makurokurosek Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 20:39
              ludzie-małe dziecko spi w warunach, do jakich je przyzwyczaimy, a nie w
              > idealnej ciszy, której nota bene nie ma ....
              > autorka tematu podkreslała, ze przyjachała, gdy mała była juz sporawa-no

              Moje dziecko w wieku trzech miesięcy budziło się trzy razy w nocy, a w dzień 3h
              czuwania 2h snu, wszyscy dookoła byli pełni podziwu że mam tak spokojne dziecko
              co nie zmienia faktu że często padałam na pysk. Twoim zdaniem matka takiego
              maluszka nie ma prawa być zmęczona i poddenerwowana, nie ma prawa oczekiwać, że
              jej siostra ją zrozumie i w chwili gdy ta usypia malucha zajmie starszaków cichą
              zabawą . Nie przyszło ci do głowy, że w ostatni dzień wizyty maluch mógł być
              rozdrażniony i matka po całym dniu zajmowania się nim był bardzo bardzo
              zmęczona, a w efekcie poddenerwowana. Autorka postu nic nie napisała o tym czy
              zaproponowała pomoc przy maluchu tak aby jej siostra mogła odpocząć i
              zrelaksowała się, a może właśnie tego akurat potrzebowała jej siostra
            • koza_w_rajtuzach Re: Przesada? (długie) 23.02.10, 09:31
              > izolatce, to po pierwsze, a po drugie-ludzie, jak ty, kozo w rajtuzach
              > traktujesz własna córke zmuszajac ja do ugody w postaci grania w gry włazience,
              > zeby brata nie obudziła ?/ potem sie nie dziw, gdy córka bedzie nienawidziła
              > beniaminka, bo była zmuszana do znikania z pokoju, bo braciszek spi, bądz
              > cicho,. ludzie-małe dziecko spi w warunach, do jakich je przyzwyczaimy, a nie w
              > idealnej ciszy, której nota bene nie ma .

              smile
              To nie jest do końca tak jak piszesz. Moje dzieci już w szpitalu po porodzie
              budziły się przy jakimkolwiek głośniejszym dźwięku. Wystarczył dźwięk zamykanej
              szafki czy otwieranych drzwi. Miały więc od urodzenia lekki sen, ale
              przyzwyczajałam je do tego, aby także spały przy normalnych domowych dźwiękach,
              a szczególnie właśnie tego młodszego, bo on na wstępie musiał się dostosować do
              naszych zwyczajów, a przede wszystkim do tego, że ma starszą siostrę i jego
              potrzeby nie zawsze są na pierwszym miejscu. Nie jest tak, że chodzimy na
              palcach gdy maluch zaśnie. Zachowujemy się normalnie, ale okrzyki i bardziej
              donośne dźwięki nie są w tym czasie wskazane. Nigdy nie zdarzyło mi się
              wybuchnąć jak córka obudziła brata. Zresztą wobec nikogo nigdy nie wybuchnęłam
              tak jak siostra autorki wątku. Córka sama doszła do tego, że nie warto, bo
              dziecko obudzone jest marudne, nie do życia i płacze przez większość dnia,
              przynajmniej tak się moje zachowuje.
              Moja córka nie jest wyganiana do łazienki ;P, sama proponuje, żebyśmy tam poszły
              jak chce pograć ze mną w którąś ze swoich gier planszowych, ponieważ możemy
              wtedy zachowywać się głośno, krzyczeć z radości bez obaw, że brat się obudzi i
              przerwie nam w ten sposób zabawę. Poza tym łazienkę mamy dużą i jest tam ogólnie
              przyjemnie.
              Córka nie nienawidzi beniaminka. Rozumie, że musi się do niego dostosować, ale
              beniaminek musi się do niej dostosować, chyba nawet bardziej niż ona do niego.

              Jeszcze jedno chciałam powiedzieć. Siostra autorki wątku zachowała się
              niegrzecznie i z tym się zgadzam. Normalnie bym nie odpisała na ten post, bo nie
              wiem jak naprawdę jest. Nigdy nie wierzę w 100% osobie, która opisuje jakąś
              sytuację, bo żeby dobrze poznać sprawę powinno się usłyszeć wersję obu stron.
              Może ta siostra miała jakiś większy powód, żeby się zdenerwować. Tego nie wiemy.
              Ale takie wytykanie, że siostra jest taka i owaka nie świadczy wg mnie dobrze o
              autorce postu i to mi się w niej bardzo nie spodobało.
            • epreis Re: Przesada? (długie) 23.02.10, 19:22
              jasne...
              no niestety mylisz...
              dzieci to nie tresowane małpki które da się przyzwyczaić do ogólnie panujacych warunków.

              starszak-dzieć wychowany "po książęcu", pierwsze dziecko, pierwszy wnuczek..wszyscy chodzili koło niego na paluszkach..
              telewizor wyłączony, cisza bo dziecko śpi...
              a wiesz- potrafił i potrafi spać nawet gdy obok głośna impreza, BA - zasypia nawet jak obok ma megarozwrzeszczaną siostrę...NIC mu nie przeszkadza..

              i Hanka...."przyzwyczajałam" ją do hałasu-wszak miałam drugie małe dziecko, spała w pokoju przy otwartych drzwiach, nie uciszałam starszaka, jej włączałam radyjko, w pokoju drugim grał telewizor.
              tak fajnie było w pierwszym miesiącu, później minimalny hałas sprawiał,że zasnąć nie potrafiła. w nocy budziła się gdy zaszeleściłam głośniej kołdrą.

              podobno możnba karmić piersią i czytać starszakowi bajkę. ja nie mgołam mruknąć bo od razu przestawała jeśći zaczynała ryczec- nie kwestia "wychowania",kwestia charakteru...
        • makurokurosek Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 20:18
          Nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć. Przy 3 miesięcznym dziecku jest pracy
          full, a każdy człowiek do normalnego funkcjonowania potrzebuje snu,tego
          natomiast przy małym dziecku jest jak bardzo bardzo niewiele, nic dziwnego że
          matka małego dziecka bywa rozdrażniona bo najzwyczajniej jest przemęczona.

          "A relaksu to ma dośc dużo- nigdy nie pracowała"

          Nie spotkałam jeszcze, matki trzymiesięcznego dziecka która była by wyspana ,
          wypoczęta i zrelaksowana, większość natomiast narzeka na przemęczenie

          "Szkoda mi jej i jednocześnie jestem na
          > nią zła za takie przyjęcie, choć dzieci NAPRAWDĘ nie były głośne. "

          mi też jest jej żal, ze ma tak mało tolerancyjną i krótkowzroczną siostrę
    • feniks_z_popiolu Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 19:34
      Zmęczona kobitka i tyle. Sama cały dzień z dwójką dzieci: zakupy, pranie,
      sprzątanie, gotowanie, szkoła 7-latka, zero czasu dla siebie.
      Doceń, że w ogóle chciała Was gościć w tym okresie. I pewnie przeceniła swoje
      możliwości, chciała żeby było perfekt a wyszło jak wyszło.
      Jeśli jesteś siostrą, starszą siostrą to powinnaś wesprzeć ją psychicznie a nie
      wykopywać wojenny topór.
      • cilantre Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 19:52
        Widzisz, ja gdy chciałam odwiedzić moją siostrę po urodzeniu przez nią 3 dziecka - dostałam od niej odmowę. Chciałam jej pomóc, a ona się wystraszyła, że przybędzie jej jeszcze jedna osoba do obsługi ( nie byłam nigdy u niej, bo mieszka 1500 km ode mnie ).Było to 3 lata temu, a mnie nadal jest przykro, gdy sobie to przypomnę. Więc ciesz się, że mogłyście się zobaczyć, a z powodu tego incydentu jej na pewno jest bardzo głupio i na pewno żałuje, że tak się zachowała. Zadzwoń pierwsza, żeby dać jej znać, że się nie gniewasz ...
    • epreis Re: Przesada? (długie) 22.02.10, 23:31
      a pamiętasz jak się czujesz "młoda" matka?!
      te hormony które jeszcze się nie uspokoiły?!
      te wyrzuty sumienia, bo ma dwoje dzieci a jest tylko jedna- i co z tego,że/jesli jest pomoc?! matki nikt nie zastąpi...

      pamiętasz?!
      rozumiem,że jesteś zdegustowana.
      obiektywnie miałaś rację...
      tu dzieci, ona ma dziecko- ale pomyśl, pamiętasz jak się czułaś po urodzeniu dziecka?!

      wiesz skąd się bierze poporodowa depresja?!własnie z takiego niezrozumienia.....
      to tak na spokojnie.....
      ja mówię z doświadczenia.
      wiesz jakie to frustrujące kiedy usypiasz dziecko, usypiasz, wiesz,ze jest zmęczone- ty też.
      masz drugie dziecko i mnóstwo obowiązku.
      MOJE drugie dziecko to był 3latek, MALUTKI 3 latek i on choć się stara, to jednak to jego tup tup tup z jednego pokoju do drugiego, samochód turkoczący na płytkach itp itd...
      mała slyszy kjażdy dźwięk i nie chce zasnąć..
      a ja ją bujam i bujam i myślę o tym wszystkim co muszę zrobi, o tym,że jest późno a starszak też musi iść spać...
      wiesz ile razy ja wybuchłąm na 3 latka?!
      tak z tej frustracji!?

      zrozum ją...chociaż trochę...
      • monika19782 Re: Przesada? (długie) 23.02.10, 00:49
        Ja po urodzeniu drugiej córki przez prawie miesiąc często nie
        odbierałam telefonów, mówiłam że zciszam bo mała śpi, po prostu nie
        chciałam wizyt, nawet tych którzy zmywają po sobie i są mega
        nieuciążliwi, po prostu chaciałam spokoju. To że wytykasz siostrze
        brak znajomych i opisujesz tu jej wady dobrze o tobie nie świadczy,
        piszesz z poczuciem własnej wyższości nie wiadomo dlaczego, powiem
        szczerze kogoś takiego jak ty mając niemowlaka w domu bym nie
        zaprosiła. Może siostra próbuje wychwać własne dziecko na mniejszego
        egoistę niż twoje będzie w przyszłości.
        • monaga Re: Przesada? (długie) 23.02.10, 06:47
          Z innej beczki - dlaczego uważasz, że bycie egoistą to coś złego?
          Zwłaszcza w dzisiejszych czasach?wink Po prawie 40 latach życia
          uświadomiłam sobie, że to egoiści własnie do czegoś dochodzą w
          życiu.Altruistów i wypełnionych empatią depczą inni. Wartości
          górnolotne przerabiałam kiedyś w liceum i przez parę lat studiów,
          dopóki nie zostałam nauczona, że pokora i zrozumienie nie mają bytu
          w obecnych czasach. I myślę, że bycie egoistą w pewnym stopniu może
          moje dziecko uszczęśliwić.
          PS Czy z ręką na sercu możesz powiedzieć, że nigdy nie myślisz o
          sobie tylko i wyłącznie?
          • monika19782 Re: Przesada? (długie) 23.02.10, 11:05
            Moim zdaniem mylisz pojecia. Co innego asertywność i szacunek do
            własnej osoby co innego czysty egoizm. Masz rację że ludziom
            asertywnym żyje sie łatwiej ale egoistów inni unikają. Mam przykład
            w rodzinie 100% egoisty, z roku na rok stosunki miedzy tą osobą a
            resztaa rodziny ulegaja rozluźnieniu. Powiedz szczerze co by sie
            stało gdyby dzieciaki chwile posiedziały w ciszy, to byłby
            elementarny szcunek do pracy innego człowieka. Twoja siostra
            wykonywała pewnego rodzaju pracę. Podam Ci przykład z mojego domu.
            jak starsza odrabia lekcje młodsza ma wyjść z pokoju i zająć się
            czymś będąc np. ze mna w innym pokoju. Ona zawsze akurat wtedy chce
            u siebie oglądać telewizje i co uważasz powinnam wtedy zrobić. W
            ramach kształtowania zdrowego egoizmu pozwolić. moim zdaniem
            sytuacja dość analogiczna.
          • makurokurosek Re: Przesada? (długie) 23.02.10, 11:54
            Więc powinnaś się cieszyć osiągnęłaś zamierzony cel, swojego syna wychowałaś na
            egoistę wiec został potraktowany jak egoista.
          • lila1974 Nie zgadzam się 26.02.10, 14:08
            Nie myl bycia empatycznym z byciem zwykła ciapą.
            Egoista? Dla mnie nie człowiek.
    • mama303 Re: Przesada? (długie) 23.02.10, 20:09
      Jak siostra usypiała małą to wtedy trzeba było wziąc chłopców,
      zamknąc sie gdzieś z nimi i popilnować żeby byli cicho. Jakaś zabawę
      cichą im wymysleć i dopilnować.
    • ga-ti Re: Przesada? (długie) 27.02.10, 08:35
      Nie mam siostry (bratowa to już nie to samo), ale myślę, że z siostrą (jak z mamą) można się pokłócić i pogodzić, tak po prostu...

      Zastanawiam się, czemu jeśli siostra mieszka z rodzicami, pojechaliście do siostry, a nie do rodziców, a do siostry wpaść na kawę, zabrać dzieci, wyjść na spacer? Tak się zastanawiam, w mojej rodzinie też jest taka sytuacja mieszkaniowa i rodzinka docelowo przyjeżdża do mamy.

      Myślę sobie, że siostra cieszyła się, że przyjedziesz, pogadacie sobie, poplotkujecie, oderwie się od codzienności, wyskoczycie razem na zakupy, może na kawkę, wyrwie się z domu... (tym bardziej, że, jak pisałaś, nie ma koleżanek) Może trochę Wasza wizyta nie wyglądała tak, jak ją sobie zaplanowała. Może mąż ją zdenerwował. Może była zmęczona. A może była trochę zazdrosna o Ciebie. Nie znam Was, ale mogę się domyślać, że skoro pracujesz, masz już sporego synka to pewnie jesteś zadbana, dobrze ubrana, wypoczęta, szczęśliwa... a z maluchem w domu to i ubierać się nie chce i figura nie taka, i bez makijażu, i zmęczenie, i może poczucie że nie jest się doskonałą...
      Nie obrażaj się na siostrę. Może właśnie potrzebuje Twojej pomocy, wsparcia, zrozumienia. Zadzwoń i pozwól jej się wygadać.
      Powodzenia!
    • tully.makker Re: Przesada? (długie) 05.03.10, 11:37
      Jesli ma sie dwoje dzieci, to trzeba sie liczyc z potrzebami obojga -
      starsze dziecko nie moze zwiesic zycia na kolku, bo pojawilo sie
      niemowle. Siostra oczywiscie moze byc niewyspana i zmeczona, wiec
      nie przejmowalabym sie jej wybuchem, natomiast uwazam, ze slusznie
      zwrocilas jej uwage.
Pełna wersja