monaga
21.02.10, 13:29
Nie wiem co o tym myśleć. Osądźcie, proszę. Przedstawię sytuację.
Ja z mężem i 6 letnim synem. Moja siostra mieszkajaca w domu z
rodzicami,mężem 7-letnim synem i 3-miesięczną córką w mieście mojego
dzieciństwa i młodosci. Mieszkamy w odległości od siebie 200km.
Po narodzinach Małej pomyślałam- odwiedzimy ich po jakichś 2- 3
miesiącach, Mała podrośnie, upodobni sie do ludzi

A zbiegało się
to z imieninami siostry i szwagra. Przy okazji chłopcy się pobawią
(a lubią się jakm na razie bardzo). I tak miałam wyrzuty sumienia,
że tak późno po narodzinach pojechalismy. Zwykle jeździmy do siebie
co ok. 3 mies.
W tym czasie ja latałam na zakupy, a chłopcom zorganizowalismy
czas: jednego dnia kino i sala zabaw, więc nie było ich pół dnia w
domu, następnego dnia basen i powrót do domu. Wieczorami siedzieli w
pokoju dziadków i sie bawili, oglądali bajki. Siostra w tym czasie
na piętrze zwykle usypiała Małą.
Dzieciaki jak dzieciaki - bawili sie żołnierzykami, komentowali
wydarzenia w bajkach itp. Sama nie lubię hałasu i tak naprawde go
nie było. A jezeli już,to ich uciszaliśmy.
Ostatniego dnia wieczorem moja siostra dała popis: uspiła Małą i
przyszła do chłopców z wykładem i krzykiem: mała nie może usnąc, wy
ciągle gadacie, wszystko słychac,nie macie względu na nią, jesteście
egoiści itp. Opieprzyłam ją, że to tylko dzieci i wstyd, żeby przez
dwa wieczory "kisiły " się w małej klitce i jeszcze zabrania im się
bawić w "normalnej" głośności (powtarzam: nie było dzikich
wrzasków ani krzyków w ogóle). TV ściszone na parterze do ok. 30%,
rodzice chodzący na paluszkach, szwagier się nie odezwie. Ona, że
sytuacja inna, że muszą sie nauczyć. Ja , ze mogła powiedzieć,
żebyśmy na razie nie przyjeżdżali, zrozumiałabym naprawde, tym
bardziej że z mężem pracujemy (ona nie, jej mąż właśnie przyjechał z
pracy na 3 tyg.) i trudno nam sie wyrywać też z naszego życia. Do
tej pory wszystko było ok., ale ten wieczór położył jakiś cień.
Rozumiem - chce uśpić Małą, wymaga spokoju, ale dlaczego do 6-7
letnich dzieci wyskakuje z wykładem? Decydując się na przyjęcie
gości (było to uzgadniane z nią) powinna być przygotowane na jekieś
niedogodności, choc naprawde się staralismy. Nie mówiąc o tym, że
dom ma parter ( my na nim byliśmy z chłopakami w ciągu dnia)i dwa
pięra, więc chcąc mieć więcej ciszy mogła Mała usypiać na drugim
piętrze.
A ona rozwrzeszczana, rozkrzykana i oczywiście ma rację.
Wyjechaliśmy stamtąd zdegustowani.
Zapowiedzieli sie na "po świętach", ale siostra chyba nie wie na co
się "pisze".