Dodaj do ulubionych

sąsiad w szkole

26.03.10, 12:01
Witam. Miałem niecodzienne zdarzenie. Sąsiad, dorosły mężczyzna poszedł do
szkoły mojego syna (15 lat) podając się za jego ojca i wszczął awanturę z
nauczycielem i dyrektorką twierdząc, że syn jest prześladowany. Jak powinienem
zareagować? Uważam, że oprócz rozmowy z tym facetem powinniśmy zgłosić sprawę
na policję. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • superzgredzik Re: sąsiad w szkole 26.03.10, 12:09
      Tak dla jasności: facet twierdził, że syn jest prześladowany przez nauczycieli,
      a nie przez innych uczniów.
    • morelee Re: sąsiad w szkole 26.03.10, 12:23
      Być może sąsiad starał się pomóc Twojemu synowi w temacie w którym Ty okazałeś
      obojętność. Martwi mnie ze obcy facet mógł udawać ojca Twojego dziecka - czyżby
      nauczyciele ze szkoły nie znali prawdziwego ojca? Nie pokazujesz się tam?

      Najpierw porozmawiaj z synem, ale na spokojnie - może ma kłopoty o których z
      jakiegoś powodu nie chciał Tobie powiedzieć, a na policje zawsze będzie czas,
      jeśli faktycznie będzie potrzebna.
      • superzgredzik Re: sąsiad w szkole 26.03.10, 14:11

        > Być może sąsiad starał się pomóc Twojemu synowi w temacie w którym Ty okazałeś
        > obojętność. Martwi mnie ze obcy facet mógł udawać ojca Twojego dziecka - czyżby
        > nauczyciele ze szkoły nie znali prawdziwego ojca? Nie pokazujesz się tam?
        >
        > Najpierw porozmawiaj z synem, ale na spokojnie - może ma kłopoty o których z
        > jakiegoś powodu nie chciał Tobie powiedzieć, a na policje zawsze będzie czas,
        > jeśli faktycznie będzie potrzebna.

        W szkole bywamy nie częściej ani rzadziej niż inni rodzice, czyli na zebraniach,
        dniach otwartych, oraz w sytuacjach "awaryjnych". Rozmawiamy na ogół z
        wychowawczynią i ona mnie zna, ale w całym zajściu nie brała udziału. Syn chodzi
        do tej szkoły pierwszy rok. Wcale mnie nie dziwi, że nauczyciele (nie będący
        wychowawcami danej klasy) i dyrektorka nie są w stanie rozpoznać po twarzy setek
        osób - rodziców dzieci.
        Zachowanie faceta jest bardzo, bardzo podejrzane. Może następnym razem
        zaproponuje mu nocleg, albo wspólny wyjazd na weekend. Czy to będzie ten moment,
        w którym powinienem zareagować, czy zaczekać na kolejne formy pomocy?
        • angazetka Re: sąsiad w szkole 26.03.10, 14:50
          > Zachowanie faceta jest bardzo, bardzo podejrzane. Może następnym
          razem zaproponuje mu nocleg, albo wspólny wyjazd na weekend.

          Nie widzę związku. Zacznij od rozmowy z synem (dowiedziałeś się
          chociaż, w jakiej sprawie facet interwieniował i dlaczego to nie
          byłeś ty?).
          • superzgredzik Re: sąsiad w szkole 26.03.10, 14:56
            > Nie widzę związku. Zacznij od rozmowy z synem (dowiedziałeś się
            > chociaż, w jakiej sprawie facet interwieniował i dlaczego to nie
            > byłeś ty?).
            Nie dość, że się dowiedziałem o co mu chodzi to jeszcze byłem na tyle
            skrupulatny, że postanowiłem to napisać w pierwszym poście, wyobraź sobie. A
            dlaczego to nie byłem ja? Ano dla tego, że wiemy doskonale, że żaden z
            nauczycieli nie prześladuje syna, więc czemu niby mielibyśmy interweniować.
            • tijgertje Re: sąsiad w szkole 26.03.10, 15:47
              superzgredzik napisał:
              A
              > dlaczego to nie byłem ja? Ano dla tego, że wiemy doskonale, że
              żaden z
              > nauczycieli nie prześladuje syna, więc czemu niby mielibyśmy
              interweniować.

              skad ta pewnosc? Nauczyciele ci powiedzieli? Moze syn faktycznie
              jest przesladowany, ale znajac twoje podejscie zwyczajnie nie ma
              odwagi sie przyznac do tego, jak sytuacja faktycznie wyglada i z
              siasiadem ma lepsze relacje niz z toba, dlatego to do niego zwrocil
              sie o pomoc? Zamiast oceniac sasiada i zarzucac mu nikczemne zamiary
              lepiej sprobuj sie dowiedziec dlaczego w ogole doszlo do takiej
              sytuacji. Tylko nie napadaj na syna, bo nastepnym razem nawet po
              fakcie niczego sie nie dowiesz. Jak jestesz w goracej wodzie kapany,
              to zonie kaz z synem spokojnie pogadac. Moi rodzice o wielu rzeczach
              nie wiedzieli i nie bez powodu. Gdybym miala na tyle odwagi i
              wiary,z e sie nie wyda, to nie raz bym obcych ludzi predzej o pomoc
              prosila niz wlasnych rodzicow.
              • superzgredzik Re: sąsiad w szkole 26.03.10, 16:39
                Nie jest przez nikogo prześladowany. Znamy jego koleżanki i kolegów ze szkoły i
                niektórych rodziców a także mamy dobre relacje z wychowawczynią i nauczycielami,
                których mieliśmy okazję poznać. Syn był pierwszą osobą, która nas zaalarmowała.
                Był, delikatnie mówiąc, zdumiony zachowaniem sąsiada, a o żadną pomoc go nie
                prosił. Następnie zadzwoniła dyrektorka. Relacje syna z jago mamą i ze mną są dobre.
                Znając twój charakterek to pewnie dawałaś rodzicom do wiwatu i odstawiałaś n-ry
                do których bałaś się przyznać zarówno im jak i nawet obcym ludziom.
                • tijgertje Re: sąsiad w szkole 26.03.10, 18:48
                  superzgredzik napisał:
                  Znając twój charakterek to pewnie dawałaś rodzicom do wiwatu i
                  odstawiałaś n-ry
                  > do których bałaś się przyznać zarówno im jak i nawet obcym ludziom.

                  A skad ty znasz moj charakterek??? O dziwo bylam wyjatkowo grzecznym
                  dzieckiem, zawsze trzymalam sie regul , ale rodzice dopatrywali sie
                  rzeczy, ktorych nie robilam. bylam obwiniana za wszystko co popadnie
                  i mojna najwieksza zbrodnia bylo sprowbowanie papierosow na szkolnej
                  wycieczce (jak juz 18 lat skonczylam!) i pare ucieczek z lekcji,
                  ktore pozostaly nieusprawiedliwione, bo mimo, ze nawet siostra
                  pisala mi usprawiedliwienia, nie mialam odwagi oddac ich
                  nauczycielowi, bo byloby to oszustwemwink Rodzice nie wiedza np o
                  tym,z e jako 14-latka zostalam napadnieta i niemal zgwalcona, udalo
                  mi sie uciec dzieki temu, ze z calej sily rabnelam faceta twardym
                  futeralem instrumentu, a ze dostal z zaskoczenia i mial nieco w
                  czubie, to mialam szansewink Dorzicom nie powiedzialam, bo wiedzialam,
                  ze uznaliby, ze sie puszczam na prawo i lewo i sama sie prosilam.
                  Latwo oceniac ludzi przez pryzmat wlasnych osadowwink
                  • superzgredzik Re: sąsiad w szkole 26.03.10, 21:10
                    > A skad ty znasz moj charakterek???
                    Z tego samego źródła, z którego ty znasz moje podejście do syna czyli z nic
                    nieznaczących domysłów.
                • zakletawmarmur Re: sąsiad w szkole 30.03.10, 19:29
                  > Nie jest przez nikogo prześladowany. Znamy jego koleżanki i
                  kolegów ze szkoły i
                  > niektórych rodziców a także mamy dobre relacje z wychowawczynią i
                  nauczycielami
                  > ,
                  > których mieliśmy okazję poznać.

                  Jesteś pewny, że syn nie "czuje" się w jakiś sposób prześladowany?
                  Jest różnica w "faktycznym stanie rzeczy" a jedynie "odczuciem
                  syna".

                  Tak się zastanowiłabym skąd u sąsiada wziął się taki pomysł? Czy z
                  synem spędzał czas?

                  Może facet ma jakieś zaburzenia psychiczne, może faktycznie syn w
                  jakiś sposób sprowokował jego zachowanie a może ma to znamiona
                  planowania poważniejszego przestępstwa...

                  Też bym się zmartwiła, gdyby ktoś obcy, podszywając się za mnie
                  próbował mi dziecko odebrać z przedszkola i na bank zgłosiłabym to
                  na policje. Trzeba jednak zastanowić się nad innymi możliwościami.
                  Syn też może Ci wszystkiego nie mówić ze strachu. Widzi Twoje
                  zdenerwowanie i może nie chcieć, żeby wina spadła na niego... A
                  sąsiad jak się wytłumaczył?
                  • superzgredzik Re: sąsiad w szkole 31.03.10, 17:04
                    > Jesteś pewny, że syn nie "czuje" się w jakiś sposób prześladowany?
                    > Jest różnica w "faktycznym stanie rzeczy" a jedynie "odczuciem
                    > syna". > Jesteś pewny, że syn nie "czuje" się w jakiś sposób prześladowany?
                    > Syn też może Ci wszystkiego nie mówić ze strachu. Widzi Twoje
                    > zdenerwowanie i może nie chcieć, żeby wina spadła na niego

                    Nie czuje się i nie jest prześladowany. Jest asertywny i powiedziałby nam gdyby
                    miał problem nawet jeżeli byłby to problem, o którym nie wiedzą nauczyciele,
                    znajomi, rodzice znajomych i reszta rodziny. Nie spędzał czasu z sąsiadem. Nie
                    okazywałem zdenerwowania na syna, a on nie odczuwa przede mną strachu. Sąsiad
                    się nie wytłumaczył w ogóle, a jedynie zaręczał, że miał dobre intencje.
    • majenkir Re: 26.03.10, 13:59

      superzgredzik napisał:
      > Uważam, że oprócz rozmowy z tym facetem powinniśmy zgłosić sprawę
      na policję.

      No co Ty??????? Wyglada na to,ze sasiad chcial pomoc chlopakowi.
      Glupio bo glupio, ale zeby na policje????
      • drogadodomu Re: 26.03.10, 17:58
        Nie znam sąsiada, nie wiem jakie macie relacje ale chyba nie zbyt bliskie, bo
        pisałbyś kolega, przyjaciel. Jest dla mnie co najmniej dziwne, że w gruncie
        rzeczy obcy człowiek leci z awanturą do szkoły mojego dziecka. Jeżeli
        rzeczywiście dzieciak problemów nie ma to może sąsiad ma jakieś problemy.
        Porozmawiałbym z facetem, kulturalnie ale tylko przy świadkach. Tak na wszelki
        wypadek. I raczej wykluczyłbym obecność dziecka przy tej rozmowie.
        • zgagusia Re: 26.03.10, 19:34
          > Porozmawiałbym z facetem, kulturalnie ale tylko przy świadkach. Tak na wszelki
          > wypadek. I raczej wykluczyłbym obecność dziecka przy tej rozmowie.

          wlasnie, ja tez bym od tego zaczela - dowiedziec sie co sklonio sasiada do tego,
          moze to tylko jakies nieporozumienie?

          A.
    • camel_3d pogadaj z sasiadem i nie nudz na forum.. 26.03.10, 22:06
      i napisz jak juz sie dowiesz.
      Skad my mamy wiedziec czemu twoj sasiad tak zrobil..co my...telepatycy czy co?

      • superzgredzik Re: pogadaj z sasiadem i nie nudz na forum.. 26.03.10, 22:14
        camel_3d napisał:

        > i napisz jak juz sie dowiesz.
        > Skad my mamy wiedziec czemu twoj sasiad tak zrobil..co my...telepatycy czy co?
        Uważam, że nie trzeba być "telepatykiem", żeby umieć czytać i zrozumieć, że
        pytam o to co powinienem zrobić, a nie czemu sąsiad tak zrobł
        • angazetka Re: pogadaj z sasiadem i nie nudz na forum.. 26.03.10, 22:27
          Ale to, co powinieneś zrobić, bezpośrednio wynika z tego, dlaczego
          sąsiad to zrobił.
          • superzgredzik Re: pogadaj z sasiadem i nie nudz na forum.. 26.03.10, 22:53
            angazetka napisała:

            > Ale to, co powinieneś zrobić, bezpośrednio wynika z tego, dlaczego
            > sąsiad to zrobił.
            Sąsiad rzuca jakieś mdłe wyjaśnienia twierdząc, że chciał dobrze, z których
            trudno wyciągnąć jakieś wnioski. Jednym słowem bełkot. Szczerze mówiąc to w tej
            sytuacji jego intencje nie są zbyt istotne dla mnie. Fakt podszywanie się pode
            mnie mówi sam za siebie. Ja skłaniam się do wersji, że ma on nierówno pod
            sufitem. Przyjmując jednak na chwilę fałszywą tezę, że jesteśmy rodzicami
            zaniedbującymi syna i tak nie byłbym w stanie uznać podszywania się pod ojca i
            awanturowania się w szkole w tej roli za działanie racjonalne i pozytywne, a
            osoby pochwalające tego typu zachowanie wywołują moje bezgraniczne zdumienie,
            podobnie jak zachowanie sąsiada.
            • zgagusia Re: pogadaj z sasiadem i nie nudz na forum.. 27.03.10, 15:06
              zglos sprawe na policje
              piszac o nieporozumieniu mialam na mysli np. taka sytuacje gdy 2 rozne osoby maja to samo imie i nazwisko. Jako nastolatka pare razy znalazlam sie w klopotliwej sytuacji slyszac od znajomych ze np. dowiedzieli sie czegos o mnie od kogos kto ze mna byl na obozie - a ja robilam wielkie oczy bo ani na tym obozie nie bylam, ani nie mialam pojecia o tej osobie co o mnie opowiadala (po czym okazywalo sie ze chodzilo o ta moja imienniczke, w tym samym wieku i w tym samym miescie).
              Ale skoro sasiad cos belkocze to ww sytuacja ani podobna nie ma miejsca - wiec dzialaj.
              i daj znac jak sprawa sie potoczyla dalej

              A.
        • camel_3d Re: pogadaj z sasiadem i nie nudz na forum.. 27.03.10, 10:40

          > Uważam, że nie trzeba być "telepatykiem", żeby umieć czytać i zrozumieć, że
          > pytam o to co powinienem zrobić, a nie czemu sąsiad tak zrobł

          no i ci wyraznei napisalem. pogadaj z sasiadem,proste prawda?
          • kasiaczek181987 Re: pogadaj z sasiadem i nie nudz na forum.. 29.03.10, 14:43
            1. wymagaj od sąsiada wyjaśnienia sytuacji
            2. porozmawiaj z synem czy przypadkiem nie skarżył się sąsiadowi że ktoś go
            prześladuje
            3. zawiadom policje, obojętnie czy syn jest prześladowany ( czego mu nie życzę)
            czy nie ten sąsiad podał się za ojca dziecka i naraził na zniszczenie reputacji
            ( awantura na pół szkoły). dla mnie zachowanie sąsiada jest dziwne...

            • superzgredzik Re: pogadaj z sasiadem i nie nudz na forum.. 29.03.10, 17:20
              Zrobiłem tak jak od początku zamierzałem, czyli jednak pofatygowałem się na
              komisariat. Tam dowiedziałem się, że zachowanie sąsiada cytuję: "nie nosi
              znamion przestępstwa" oraz, że szkoła nie wzywała policjantów tego dnia, jednak
              zgłoszenie zostało przyjęte i opisane, a o to właśnie mi chodziło. W przyszłości
              jeżeli, odpukać, sytuacja się powtórzy nikt nam nie powie " a dlaczego od razu
              państwo nie reagowali? na co państwo czekali? ". Pozdrawiam.
    • kalam07 Re: sąsiad w szkole 31.03.10, 13:17
      a nie przeszlo ci przez mysl, ze to moze on faktycznie jest ojcem
      dziecka ?

      nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co moze dac ci sasiadka ....
      • kai_30 Re: sąsiad w szkole 31.03.10, 15:14
        kalam07 napisał:

        > a nie przeszlo ci przez mysl, ze to moze on faktycznie jest ojcem
        > dziecka ?
        >
        > nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co moze dac ci sasiadka ....

        ROTFL!!! big_grin
      • superzgredzik Re: sąsiad w szkole 31.03.10, 19:13
        kalam07 napisał:

        > a nie przeszlo ci przez mysl, ze to moze on faktycznie jest ojcem
        > dziecka ?
        >
        > nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co moze dac ci sasiadka ....
        Odpada. Jest sąsiadem niespełna dwa lata. Ale popytaj swoją mamę, która pewnie
        wpoiła ci tą życiową prawdę czy
        jest pewna kto jest twoim ojcem. Może zaszła przy okazji pożyczania cukru
        jakiemuś sąsiadowi.
        • kalam07 Re: sąsiad w szkole 06.04.10, 12:39
          ubodło, czyli dobrze czuje że jest cos na rzeczy
          • superzgredzik Re: sąsiad w szkole 07.04.10, 12:34
            kalam07 napisał:

            > ubodło, czyli dobrze czuje że jest cos na rzeczy

            I vice versa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka