wygląda to tak:
gotuję rano jedzonko dla niego i kładę na talerz żeby wystygło zanim mu podam
no i tak bezwiednie sięgam, to po ziemniaczka, to po brokułka i zanim się
orientuję to dla młodego zostaje kilka kawałeczków
nigdy mi tak nie smakowało niesłone żarcie