predikata
26.07.10, 12:07
Witam, wczoraj podzieliłam się z koleżanką moim cwanym planem wprowadzania żywności córce. Że planuję do roku głównie cycem, a inne żarcie według ochoty dziecka i do łapy, a nie na łyżce. Koleżanka zrobiła oczy jak pięć złotych i oświadczyła, że przecież nierozpapkowane jedzenie się nie przyswaja (w sensie praktycznie bez wartości jest) i że nie da się strawić przez dziecko. Ja za bardzo nie wierzę w coś takiego, ale nie powiem zastanowiło mnie. Drogie Panie, co Wy na to?