Dodaj do ulubionych

Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu

28.07.10, 20:37
Jak poradzić sobie, gdy dziecko grymasi przy jedzeniu? Nadchodzi pora
jedzenia a ono nie chce jeść i robi masę innych rzeczy aby tylko nie
jeść? Jak go przekonać, że powinno zjeść?

Czekam na Wasze rady smile
Obserwuj wątek
    • joanka-r Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 28.07.10, 20:48
      zapytaj czy zje posilek. Jak nie zabierz i poczekaj do kolacji. W między czasie nie ma podjadania. Reczę, ze następny posiłek zje ze smakiem.
      • joa66 Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 28.07.10, 21:04
        Zaprosić go do lodówki/szafki, żeby sam wybrał co chce zjeśc?
        Zakładając, że zawartośc lodówki nie kłoci się z podstawowymi
        zasadami zdrowego żywienia?
    • koza_w_rajtuzach Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 28.07.10, 21:39
      Nie przekonywać, bo można jeszcze bardziej zniechęcić do jedzenia.
    • camel_3d Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 28.07.10, 22:12
      powiedziec, ze nic innego do nastepnego posilku nie dostanie..i dotrzymac slowa.

      • verdana Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 28.07.10, 22:19
        1. Nie podawać dzieku rzeczy, których nie znosi, chocby były
        najzdrowsze na świecie
        2. Dawać bardzo małe porcje - większość rodziców uważa, ze dwie
        parówki czy pięć pierogów to w sam raz porcja dla dziecka i jak zje
        pół parowki, czy półtora pieroga, to godzinami namawiają na
        zjedzenie reszty obiadku. Niech sami spróbują - proporcjonalnie do
        wzrostu - zjeść 15 parówek i porozmawiamy
        3. jak dziecko nie chce jeść - to najwyraźniej nie jest glodne.
        Czyli jeść nie powinno.
        • nchyb Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 11:34
          > 3. jak dziecko nie chce jeść - to najwyraźniej nie jest glodne.
          > Czyli jeść nie powinno.

          AMEN!
          • camel_3d Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 11:51
            niby tak..gorzej jak 20 minut po obiedzie dziecko domaga si ekanpki..albo ciastkasmile

            moje jest zlobkowe... i tam maja stale pory posilkow...i jak dziecko nie zje..to
            koniec.czeka do nastepnego posilku.
            • jola_ep Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 14:31
              > niby tak..gorzej jak 20 minut po obiedzie dziecko domaga si ekanpki..albo ciastkasmile

              Żaden problem, jak głodne to dostanie obiad smile
          • joa66 Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 11:53
            Mimo, że się zgadzam, nie potrafię się powstrzymać od opowiedzenia
            historyjki - ciekawej ze względu na profesję bohatera.

            Otóż 4letni syn znajomego kucharza zawodowego trafił do szpitala z
            powodu niedożywienia - tata wychodził z założenia, że jak nie je to
            znaczy nie głodny

            p.s. tak naprawdę to trafił do szpitala z powodu odwodnienia - tata
            miał takie samo podejście do picia w czasie choroby. Brak różnych
            składników, witamin wyszedł w czasie badań. BTW to było dziecko
            raczej otyłe.
            • kocianna Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 12:29
              Moja córka ma etapy: je wszystko pod rząd i kanapki/serki/jogurty/owoce między
              posiłkami, albo nie je prawie nic. Nie zmuszam. Ale nigdy nie miałam typowego
              niejadka-uparciucha w domu...

              Na niejadka-uparciucha podobno nieźle działa poszerzenie możliwości podejmowania
              decyzji o sobie, pewnej "wolności osobistej" we wszystkich sprawach, nie tylko
              dotyczących jedzenia (na zasadzie "założysz czerwoną czy zieloną bluzkę" u
              dwulatka i odpowiednio trudniejszych wyborów i decyzji w starszym wieku). Bo
              spanie, sikanie i jedzenie to jedyne czynności, w przypadku których rodzic nie
              ma tak naprawdę żadnych możliwości wpływu na dziecko.
              • camel_3d Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 15:02
                cos w tym jest, bo moj maluch nigdy nei chcial pomidorow.. po prostu od reki wywala.
                wczoraj chcial sprobowac znow i mu dale..nagle zjadl kilka plasterkow.
              • lolinka2 Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 03.08.10, 12:28
                kocianna napisała:

                Bo
                > spanie, sikanie i jedzenie to jedyne czynności, w przypadku których
                rodzic nie
                > ma tak naprawdę żadnych możliwości wpływu na dziecko.

                milion razy to na forum pisałam w ciągu ostatnich 9 lat - i proszę,
                nauka w las nie poszła big_grin
                pozdro.
    • mika_p Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 28.07.10, 22:30
      Może to nie ejst pora jedzenia dziecka? Moze zwyczajnie nie zdązyło zgłodniec od
      poprzedniego posiłku?
    • mruwa9 Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 00:07
      zaprosic do stolu, oznajmic, ze jedzenie gotowe i jesli nie zje, to
      talerz zostanie sprzatniety i nie bedzie nic do nastepnego posilku.
      DOTRZYMAC SLOWA!!
      Jesli mimo wszystko nie jest glodne, zastanowuic sie, co dziecko
      jadlo/pilo przed posilkiem. Schowac soki,napoje gazowane, ciastka
      chrupki i inne tego typu przekaski. Podejrzewam, ze czesta przyczyna
      grymaszenia przy jedzeniu jest codzienne jedzenie, picie slodkosci w
      ciagu dnia (niby nic nie je, ale tu 3 paluszki, tu jedna guma
      rozpuszczalna, litr soku Kubus czy herbatki instant czy kompotu
      swoje robi).
    • epreis Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 01:06
      poinformować,że albo siada i je albo zabierasz talerz a następny posiłek to....

      zależy od apetytu ale podejrzewam,że jak zmarudzi śniadanie i obiad to na kolację będzie czekał już grzecznie godzinę wcześniej ';p
    • yula Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 01:18
      verdana ma racje. Nie zmuszać dziecka do jedzenia, jak czegoś wybitnie nie lubi
      nie dawać. Pozwolić zgłodnieć między posiłkami, wykluczyć z jadłospisu przekąski
      między posiłkami typu czypsy, ciastka, słodkie napoje. Ja mam 2 różne
      egzemplarze : 1 wciąga wszystko z talerza, praktycznie zawsze w porcji
      dorosłego, nieraz z dokładką (7-lat) i druga co wybrzydza i potrafi nad talerzem
      siedzieć godzinę czasu (i to jeść a nie grzebać w talerzu). Jak nie chce jeść to
      nie je, talerz jest zabierany a ona czeka na następny posiłek. Zachęcać można
      podając to co lubi, ładnie podane i małe porcjesmile
    • mmk9 Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 10:25
      dossia17 napisała:

      > Nadchodzi pora
      > jedzenia a ono nie chce jeść

      Też kiedyś myślałam, że jest coś takiego jak "pora jedzenia". Dzieci
      mnie oduczyły. Teraz też jem kiedy chcę, a nie kiedy trzeba.
    • iwoniaw Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 11:32
      Że nie dawać czegoś, czego nie lubi wybitnie, to racja. Podobnie z
      wielkością porcji: 5-latek nie zje tyle, ile dorosły facet, to
      oczywiste.
      Poza tym zgadzam się z tym, iż należy dziecku podać posiłek na stół,
      ma siąść z rodziną i zjeść tyle, ile chce. Po posiłku sprzątamy
      wszystko ze stołu, dziecię idzie myć zęby i nie ma przegryzek aż do
      następnego posiłku.
      • jola_ep Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 14:45
        > i nie ma przegryzek aż do
        > następnego posiłku.

        Dlaczego? To dom, można jeść co się chce i ile się chce (oczywiście z tego, co akurat zostało kupione wink )

        Nigdy nie broniłam jedzenia owoców, jogurtu itp. Jedzenie kanapek (jak już się nauczyły je robić) było limitowane w godzinach "około-obiadowych": przed obiadem głodniały (dzięki czemu przyjmowały posiłek z entuzjazmem wink ), a po obiedzie były resztki z obiadu wink

        Stałe godziny może są dobre w placówkach zbiorowego żywienia, ale w domu u nas panuje luz. Z jednej strony poleca się jeść często, ale mało. Z drugiej: w zależności od tego, co zjemy czasem głodniejemy wcześniej.

        Pozrawiam
        Jola
        • joa66 Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 15:49
          Ale w takim systemie rodzina ma małe szanse spotkać się przy stole.
          • jola_ep Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 16:32
            > Ale w takim systemie rodzina ma małe szanse spotkać się przy stole.

            Spotykamy się przy obiedzie smile
            Na spotkania przy pozostałych posiłkach szanse bywają małe, choć jak dzieci były małe, dostawały jedzenie razem. Ale nikt ich nie zmuszał, aby jadły właśnie wtedy, albo nie jadły potem.

            Pozdrawiam
            Jola

        • iwoniaw Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 16:03
          Pięć posiłków (śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek,
          kolacja) to wystarczająco często, pomiędzy posiłkami powinny być też
          przerwy. A z takiego "pogryzania" biorą się fatalne nawyki żywieniowe
          i higieniczne (zęby). Dziecko powinno jeść przy stole, z rodziną,
          ilości, jakie samo uzna za stosowne. Ale powinno mieć możliwość
          między tymi posiłkami choć trochę nabrać apetytu (nie mówię
          "zgłodnieć", bo przy wymienionych 5 posiłkach przerwy pomiędzy nimi
          to ok. 3 godzin).
          • jola_ep Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 16:47
            > Dziecko powinno jeść przy stole, z rodziną,

            Wiem.
            Do momentu, gdy miałam mojego drugiego "niejadka", który w dodatku miał niedowagę. Wtedy zamiast ideału: jemy przy stole, z całą rodziną, zmieniłam system na: jesz, gdy jesteś głodny.

            Owszem, stałe godziny są bardzo dobre, gdy ktoś te posiłki przygotowuje. Ale naprawdę nie wiem, co złego w tym, że jedno moje dziecko zje jogurt o 14-tej, a drugie o 20-tej. Jedno wstaje wcześnie, drugie dwie godziny później: to drugie ma czekać na pierwsze, czy oboje mam budzić?
            Jeśli coś ja gotuję, to staram się, aby miały szansę nieco zgłodnieć. Jeśli tak się nie stanie, to dlaczego nie ma zjeść mniej ("dla towarzystwa" wink ), a w godzinę później dojeść?

            > choć trochę nabrać apetytu (nie mówię
            > "zgłodnieć", bo przy wymienionych 5 posiłkach przerwy pomiędzy nimi to ok. 3 godzin).

            Mój synek w wieku przedszkolnym najlepiej tolerował przerwy 2-godzinne. W jego przedszkolu był właśnie taki system: śniadanie (8.00), drugie śniadanie (10.00), zupa (12.00), drugie danie (14.00). W domu jadł obiad z całą rodziną (16-17) i kolację. Dzieci w przedszkolu podobno zjadały więcej niż wtedy, gdy ta zupa i drugie nie były rozbite.

            Oczywiście, jeśli myje się zęby po każdym posiłku, to lepiej te posiłki ograniczyć. Przyznam jednak, że dla mnie ważniejsze jest to, co dziecko je. Bo można rozstawić w domu chipsy, ciastka, chrupki i cukierki (znam takie), albo reglamentować słodycze (także słodkie serki, soczki, paluszki itp. - kupujemy, zjadamy i zapasów nie ma wink ). Termin: podjadanie można więc różnie rozumieć.

            Pozdrawiam
            Jola
        • yula Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 16:24
          Gdybym pozwoliła swojej do woli jeść jogurty to nic innego by po prostu nie
          jadła smile wszystko zależy od dziecka, jedne mogą jeść między posiłkami i tak
          zmiotą wszystko z talerza, ( mój starszak) inni jak pozwolisz coś zjeść przed
          obiadem to możesz zapomnieć o chociaż by tknięciu obiadu ( moja młoda). U nas
          jogurt jest na drugie śniadanie i podwieczorek, przed obiadem nic słodkiego.
          Owoce różnie, np. jabłka mogą jeść do woli, banany nie przed obiadem.
          • jola_ep Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 29.07.10, 16:31
            > inni jak pozwolisz coś zjeść przed
            > obiadem to możesz zapomnieć o chociaż by tknięciu obiadu

            Dlatego napisałam, że przed obiadem jest zakaz podgryzania.

            Pozdrawiam
            Jola
        • epreis jola_ep 29.07.10, 20:12
          myślę,że sporo zależy od dziecka.
          są takie dla których przekąska w postaci jabłka to "nic"

          dla moich jabłko czy kilka malin mogłoby robić za normalny posiłek,a nawet nie mogło- bywały dni,że jabłko było jedynym posiłkiem w ciągu dnia.szklanka kubusia syci jak zupa.
          w związku z czym,z dla nasz nie słodycze itp są złymi przekąskami ale wszystko nawet sok czy kilka malin.
          i jeśli wchodzą w etap "niejedzenia"
          to ja robię 3 posiłki.śniadanie,obiad i kolację- między nimi nie ma nic- TOTALNIE nic
          • jola_ep Re: jola_ep 29.07.10, 23:01
            > myślę,że sporo zależy od dziecka.

            Oczywiście, że tak. Choć są pewne wspólne elementy.

            > dla moich jabłko czy kilka malin mogłoby robić za normalny posiłek

            A co jeśli z jakiegoś powodu organizm dziecka bardziej w danym momencie potrzebuje tych malin (mikroelementy, witaminy) niż talerza zupy? Dietę dziecka nie należy rozpatrywać w rytmie dobowym. Jednego dnia będą maliny, innego coś "treściwszego"

            Kubusie i inne słodzone soczki zaliczyłam swego czasu do kategorii "słodycze", o czym zresztą pisałam. Gdyby nie ten cukier, to mogłyby robić za zupę wink

            Nie widzę też powodów, dla których apetytu dziecka (głodu) nie miałaby zaspokajać np. zupa (w ramach "podgryzaka").

            Pozdrawiam
            Jola
            • epreis Re: jola_ep 30.07.10, 01:13
              > A co jeśli z jakiegoś powodu organizm dziecka bardziej w danym momencie potrzeb
              > uje tych malin (mikroelementy, witaminy) niż talerza zupy? Dietę dziecka nie na
              > leży rozpatrywać w rytmie dobowym. Jednego dnia będą maliny, innego coś "treści
              > wszego"

              a co jeśli moje dziecko na znak protestu,że jej ulubiony śliniak jest brudny,a później schnie wyprany nie je NIC 1,5 dnia? a wstała w tym dniu i jak prawie nigdy zapytała "kiedy będzie śniadanie?" (w mojej ocenie,znając ją-oznaczało to że jest głodna) smile

              a co jeśli starszy syn gdy nie je na widok nawet czekolady potrafi się drzeć bo to też jedzenie.

              nie zmuszam swoich dzieci do jedzenia,staram się nie dawać im rzeczy których ewidentnie nie lubią. ale apetyt moich dzieci nie jest zależny od głodu i czegokolwiek innego jak od humoru.
              pozatym każde z nich lubi co innego, i o ile nie mam problemu żeby na kolację/śniadanie zrobić jednemu parówkę a drugiemy płatki - bo to małoskomplikowane,czasochłonne itp itd.
              to gotowanie dwóch obiadów gdy jestem z nimi praktycznie ciągle sama mogłoby sprawić,że i persen nie dałby rady ;p
              wyznaję zasadę "jedzenie nie jest obowiązkowe" i nie stresuję się ich głodówkami- aczkolwiek ten luz wynika z praktyki.... smile
              • truscaveczka Re: jola_ep 30.07.10, 09:41
                Co? Nic. Moja potrafi nie jeść 3-4 dni, ograniczając się do kubka
                mleka/kakao dziennie. Żyje, dobrze się ma i sama ocenia, czego
                potrzebuje. Słodyczy nie dostaje z wyjątkiem słodkiej godziny (17).
                Prosta sprawa. Póki dorosły nie zepsuje organizmu dziecka, dziecko
                samo wie, co jeść smile Naprawdę.
                • stypkaa Re: jola_ep 30.07.10, 14:34
                  A w ten dzień kiedy ogranicza się tylko do kubka mleka dostaje
                  słodycze?
                  • marionaud_1 Re: jola_ep 30.07.10, 20:02
                    jakoś nie podoba mi się pytanie wyjściowe, w którym pada
                    stwierdzenie że "powinno" zjeść. MOże raczej zapytaj, co zrobić,
                    aby chciało, miało ochotę zjeść.
                  • truscaveczka Re: jola_ep 03.08.10, 12:53
                    No coś ty - słodycze to bonus do posiłku. Ale Młoda nie jest jakoś
                    szczególnie przywiązana do słodyczy - np gdy jest zaziębiona, sama
                    je odstawia, bo mówi, ze jej gardło drażnią.
                • epreis truskaveczka 03.08.10, 10:16
                  ale ja nie mam problemu z tym,że moje dzieci nie lubią jeść....
                  starszak potrafił 3 dni żyć na samej wodzie potem zjeść małego danonka i przeżyć jeszcze jeden dzień.

                  mała jest cwaniara i nie je tego co nie lubi,a lubi np sodycze więc czasem naciąga swoim niejedzeniem.
                  ale starszak jak "przechodzi na dietę" to nawet czekolady nie ruszy bo to też jedzenie.....
                  • truscaveczka Re: truskaveczka 03.08.10, 12:54
                    Alez moja córka kocha jeść. Czasem jej muszę zabierać, bo by pękła
                    wink A jak przyjdzie chuda faza to nie je nic bo tak i już.
    • kol.3 Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 02.08.10, 17:57
      Znam mamy, które biegają za dzieckiem z łyżeczką, bo dziecko jest ponoć
      programowym niejadkiem, a w gruncie rzeczy nie zostało nauczone, że
      posiłki jada się przy stole, przy swoim nakryciu. Dziecko rządzi
      rodzicami, robi z posiłków cyrk, tyranizuje otoczenie, bo doskonale wie
      że wszystkim zależy żeby ono zjadło. To jest chyba najgorszy wariant,
      ale zdarza się.
    • anna_sla podpinam się pod pytanie 02.08.10, 21:49
      po przeczytaniu wszystkich Waszych podpowiedzi wciąż nie odnajduję odpowiedzi na
      własny problem. Nie jest to może jakiś wielki problem, ale fakt, męczący.

      Mówicie niech sobie dziecko samo zadecyduje co chce zjeść. Ja mam trójkę dzieci,
      każde ma inny gust "jedzeniowy", jeśli mam każdego pytać przed zrobieniem obiadu
      co ugotować to co najmniej jedno będzie grymasić. Rzadko kiedy cała trójka
      zgadza się co do jednego konkretnego posiłku. O ile nie problemem jest dla mnie
      zrobienie 3-ch różnych śniadań czy kolacji, o tyle zrobienie 3-ch obiadów
      ewidentnie odpada!! Poza tym no proszę, ale też nie codziennie mam siłę i chęć
      robienia po 3 dania na jeden posiłek, bywa, że co najmniej jedno musi
      zrezygnować z własnego pomysłu i podpiąć się pod to samo co któreś z rodzeństwa.
      Dlatego zagonić ich do obiadu to masakra. Nie wspomnę już o tym, że dla nich ten
      obiad zawsze wypada w nieodpowiednim momencie (czyli zawsze), bo akurat w
      najlepsze się bawią, wstrzelić się w lukę między jedną zabawą a drugą jest
      ciężko wink No całe szczęście w nieszczęściu, że nigdy się nie nudzą.

      Druga rzecz.. nie chcą niech nie jedzą. Do niedawna dwójka z trójki po
      opuszczeniu jednego posiłku potem wymiotowała z osłabienia. Tak reagowali i
      basta. Musieli choć trochę zjeść i koniec. Druga sprawa to dobija mnie to, że
      jak nie zjedzą, bo rzekomo nie są głodni po 20-40 minutach na dworze oni są
      głodni, a ja mieszkam na 3-cim piętrze i wychodzę na dwór nie tylko ze swoją
      trójką dzieci! Już muszę targać albo tobół z jedzeniem na dwór, a i tak targam
      wielką torbę, bo dla każdego coś na awarię typu kupa, obsikane gatki i inne
      akcesoria niezbędne, na minimum czwórkę dzieci + jedzenie? Nie chce mi się.
      Wracać z całą bandą, bo któryś delikwent głodny? No błagam uncertain

      Kiedyś ktoś mówił o opowiadaniu "bajek" przy jedzeniu i tak raz dostali
      królewski makaron, który zrobił sam król Piotr. Zjedli, ale stwierdziłam, że
      jednak nie jest to moim powołaniem uncertain

      Dekorowanie potraw? Czasami to działa, jak np. dinozaur z ogórka, ale zupę
      niczym nie przystroisz, kalafior razi ich w oczy tongue_out a wszystko koloru
      pomarańczowego płynnego to feee.

      Czasami czuję się w beznadziejnej sytuacji.. Niedoceniona straciłam kompletnie
      ochotę do gotowania, dlatego w weekendy bojkotuję..
      • jola_ep Re: podpinam się pod pytanie 02.08.10, 23:23
        > Mówicie niech sobie dziecko samo zadecyduje co chce zjeść.

        Napisałam: To dom, można jeść co się chce i ile się chce (oczywiście z tego, co akurat zostało kupione) - dodam: z tego co akurat zostało ugotowane.

        Wiem, co mniej więcej lubi moja rodzina i choć starałam się choć trochę trafić w gust rodziny, to obiad był jeden. Dzieci zaś mogły sobie z niego wybrać to, co lubią. Czyli np. ziemniaki z sosem, albo córa wymieniała kotlet na surówkę brata, dość długo precyzyjnie wydłubywała z gulaszu kawałki mięsa albo boczku. Syn oddaje brukselkę siostrze itd. itp. Nie zmuszam, co najwyżej zachęcam do spróbowania (bo czasem trzeba z 10 razy spróbować nowego smaku zanim się do niego przekona).
        Dzieci, mąż, ja, mamy jakieś swoje ulubione dania, propozycje, ale realizuję je oddzielnie - czyli jednego dnia jest jeden obiad.


        > Dlatego zagonić ich do obiadu to masakra.

        Nie zaganiam. Lecą na brzęk talerzy. No dobrze, wołam, jak nie usłyszą wink Jak nie przyjdą, to najwyżej zjedzą później - zimne. Obiad jest wtedy, gdy ugotuję i jest cała rodzina (czyli np. mąż wraca z pracy), chyba, że wyjątkowo ktoś z nas wraca dużo później, wtedy nie czekamy.

        > Druga rzecz.. nie chcą niech nie jedzą. Do niedawna dwójka z trójki po
        > opuszczeniu jednego posiłku potem wymiotowała z osłabienia.

        To informujesz, że jak nie zjedzą, to będzie im niedobrze. Jak nie chcą, niech nie jedzą.

        > jak nie zjedzą, bo rzekomo nie są głodni po 20-40 minutach na dworze oni są
        > głodni,

        Z jednej strony aż kusi się stwierdzenie: niech będzie głodny. Z drugiej - przypomina mi się historia mojej teściowej: jak jechali na pole, to zawsze najpierw karmili dzieci, potem zabierali wielką torbę z prowiantem. I co robili chłopcy po przyjedzie na łąkę? Od razu byli głodni i zabierali się za jedzenie. Niezależnie od tego, ile wcześniej zjedli. Z jednej strony przyzwyczajenie, z drugiej ruch i świeże powietrze.

        Albo zabierasz plecak (dużo wygodniejszy od dużej torby), albo będziesz wredna...

        > Czasami czuję się w beznadziejnej sytuacji.. Niedoceniona straciłam kompletnie
        > ochotę do gotowania,

        Moje co prawda duże, ale jak miały kilka lat uczyłam już, że mogą nie jeść, ale mają nie marudzić na obiad i reagować na niego z entuzjazmem wink
        I nie oczekuje doceniania. Sama się musisz docenić smile

        Pozdrawiam
        Jola
        • anna_sla Re: podpinam się pod pytanie 03.08.10, 10:06
          > Albo zabierasz plecak (dużo wygodniejszy od dużej torby), albo będziesz wredna.

          nooo taki turystyczny chyba big_grinbig_grin Wiesz ile zajmuje miejsca 6 butelek z piciem??
          big_grinbig_grin Torbę noszę, bo często mam dziecko na rękach a drugie w nosidle na
          plecach... tak, że pozostanę wredna tongue_outbig_grinbig_grin nie no czasami coś biorę, jak mam
          gdzie, albo zachodzimy do sklepu w sąsiedztwie i kupujemy na miejscu, ale nie
          zawsze się da..

          > I nie oczekuje doceniania. Sama się musisz docenić smile

          no wiesz, wieczne grymaszenie zniechęca smile a grymaszą zależnie od humoru, bo jak
          mają kiepski to i najlepsza potrawa ich dobija wink Będę walczyć dalej tongue_out kiedyś z
          tego wyrosną wink
      • lolinka2 Re: podpinam się pod pytanie 03.08.10, 12:40
        a ja pytam: CZYM wymiotowali? jeśli mieli czym, to nie giną z głodu.

        2 - osobiście nie miałabym ochoty każdemu z dzieci robić osobnego
        śniadania czy kolacji (a Bóg broni obiadu!). Nie chce mi się męczyć.
        Jest programowe żarcie, chcesz coś innego - ok, zgłoś w trakcie
        przygotowywania posiłku że jesz co innego i możesz to sobie SAMA
        zrobić. Nie zgłosisz, jest porcja dla wszystkich i wyjątków nie ma.
        Obiad - jedna je tylko buraki, druga tylko ziemniaki. Pół godziny
        później obie zgodnie lecą do kuchni po: jedna - mięso, druga -
        surówkę. Warunek: informują, że nie chcą teraz zjeść i proszą o
        odłożenie "na później" - i to jedzenie funkcjonuje jako podwieczorek
        zasadniczo. Jeśli nie zgłoszą, ktoś może wziąć ich porcję na
        dokładkę...

        Na codzień karmi je stołówka (odpowiednio przedszkolna i szkolna), co
        nie zmienia faktu, że po powrocie do domu pada hasło: jest jeszcze
        jakiś obiad? - Dziecko, zjadłaś już jeden! - Jeden i z dokładką, ale
        jeszcze bym zjadła.... smile Czasem (weekendy głównie) dla odmiany jest
        wersja "nic mi nie smakuje" "tatun źle gotuje" "bleeeeh" - ok, nie
        chcesz, nie jesz... tylko nie obrzydzaj posiłku innym. I pół dnia
        wielkie nic, a po pół dnia: serek możnaaaaa? możnaaa (albo: nie
        możnaaaa bo zupa się kończy gotować właśnie).

        Kluczem jest rodzicielski luz w temacie i wiara w to, że organizm
        dziecka sam obczaja co mu potrzeba, o ile się go nie "zboczy"
        dziwnymi praktykami rodzicielsko-babcinymi.
      • lila1974 Re: podpinam się pod pytanie 04.08.10, 18:56
        Gotuję, to co gotuję i umawiam się przy pomocy "ruskiego targu"
        ile "łyżek" zjedzą. I tak od 1 przez nich zaproponowanej dochodzimy
        przeważnie do peciu (ja zaczynam od 10). Przy czym to nie mogą
        być "oszukane" porcje, bo wówczas liczenie zacznę od nowa.

        W ten sposób wiem, że "coś" zjadły i przez chwilę na żoładku polezy.

        Jeśli po obiedzie wybierałam się na długi spacer z dzieciakami, to
        przeważnie w torbie miałam jakieś 'resztki" z obiadu: mięso,
        kopytka, nalesniki itp. Zabierasz w pojemnik i luzik. Nie musisz się
        wracać do domu.
      • mama303 Re: podpinam się pod pytanie 04.08.10, 20:23
        anna_sla napisała:

        > Mówicie niech sobie dziecko samo zadecyduje co chce zjeść. Ja mam
        trójkę dzieci,
        > każde ma inny gust "jedzeniowy", jeśli mam każdego pytać przed
        zrobieniem obiaduu
        > co ugotować to co najmniej jedno będzie grymasić. Rzadko kiedy
        cała trójka
        > zgadza się co do jednego konkretnego posiłku.

        Wcale nie pytaj. Zawsze znajdzie sie coś z posiłku, co akurat
        podpasuje. Jedno zje ziemniaki z surówką, drugie mięso z surówką a
        trzecie same ziemniaki. Dla mnie ważne żeby moja córka cokolwiek
        zjadła z tego co podaję. Chyba że jest chora. Oczywiście nigdy nie
        zmuszam do jedzenia tego, czego ewidentnie wiem że nie lubi /chociaż
        gusty się też zmieniają, trzeba co jakiś czas zaproponować
        spróbawanie tego czego mówi że nie lubi/.

        Poza tym posiłki są o w miarę stałych porach. Między posiłkami
        powinna być przerwa. Szczerze mówiąc nigdy nie zabierałam niczego na
        spacery /jedynie picie/i wtedy dziecko troche się przegłodzi i samo
        chce jeść. Jakbym brała jedzenie na spacer to pewnie "byłaby głodna"
        bo to pewna atrakcja.

        > Czasami czuję się w beznadziejnej sytuacji.. Niedoceniona
        straciłam kompletnie
        > ochotę do gotowania, dlatego w weekendy bojkotuję..

        Ja np nie toleruję jakiegoś ostentacyjnego wybrzydzania, krzywienia
        się. "Nie smakuje cos to nie jedz a nie wybrzydzaj! bo to
        niegrzeczne i odbiera innym ochote na jedzenie" - tak mniej wiecej
        mówię i moja córka nigdy nie wybrzydza.
        A może naprawdę nie masz talentu kulinarnego i może trzeba nad tym
        popracować smile
        • anna_sla Re: podpinam się pod pytanie 04.08.10, 22:09
          > A może naprawdę nie masz talentu kulinarnego i może trzeba nad tym
          > popracować smile

          a jak najbardziej big_grin Im bardziej oni wybrzydzają, tym bardziej ja tracę talent
          tongue_outbig_grin Jestem po szkole gastronomicznej
    • marghe_72 Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 03.08.10, 15:20
      dossia17 napisała:

      > Jak poradzić sobie, gdy dziecko grymasi przy jedzeniu? Nadchodzi
      pora
      > jedzenia a ono nie chce jeść i robi masę innych rzeczy aby tylko
      nie
      > jeść? Jak go przekonać, że powinno zjeść?
      >

      czyja pora jedzienia?
      Dziecka czy Wasza, rodziców?
      Może akurato o tej konkretnej porze dziecko nie jest głodne. Przesuń
      ją trochę w czasie, tę porę wink
      • mama303 Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 04.08.10, 20:28
        marghe_72 napisała:

        > czyja pora jedzienia?
        > Dziecka czy Wasza, rodziców?
        > Może akurato o tej konkretnej porze dziecko nie jest głodne.
        Przesuń
        > ją trochę w czasie, tę porę wink

        Ale przecież posiłki się jada mniej więcej własnie o stałych porach
        dla całej rodziny. Wtedy rodzinka głodnieje i wcina az miło.
        U mnie jak z jakichś powodów pora posiłku sie przesuwa to wszyscy
        się dopytują bo głodnieją.
        • marghe_72 Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 04.08.10, 23:01
          mama303 napisała:

          > Ale przecież posiłki się jada mniej więcej własnie o stałych
          porach
          > dla całej rodziny.

          Dla tekiego dziecka owo "mniej więcej" może całkiem sporo znaczyć.
          • mama303 Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 05.08.10, 07:07
            marghe_72 napisała:


            > Dla tekiego dziecka owo "mniej więcej" może całkiem sporo znaczyć.

            No tak, dlatego pora powinna być jak najbardziej stała smile
    • kanna Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 10.08.10, 22:18
      Nie pozwalam na grymaszenie. Moja Mała jest w tym mistrzynią, a mnie
      jej jęczenie doprowadza do szału.

      Mówię: żabko, nie chcesz, to nie jedż, ale prosze nie jęczeć.

      No i nie je, jak nie chce smile

      I już. Nie karmię (raz karmiłam, jak długo chorowała i mi zalezało,
      zeby zupy troche zjadła), nie mnamawiam, nie nakłaniam. I nie
      pozwalam jeśc chleba w międzyczasie (to jej ulubione pozywienie). ma
      5 lat.
      • verdana Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 11.08.10, 13:06
        Uwazam, ze nic nie da "niepodjadanie", "stałe pory posiłków", "wybór
        co chce zjeść" - gdy przy okazji widać, jak bardzo liczy się dla
        rodziców, czy dziecko zje, czy nie. Już samo powiedzenie "Nie bierz
        jabłka, bo zaraz będzie obiad" oznacza, ze obiad jest wazny,
        powinien być zjedzony i mamie na tym zalezy. Przy dobrze jedzacym
        dziecku - bez znaczenia. Przy "niejadku" mamy jak w banku - nie zje
        ani jabłka, ani obiadu. Albo będzie grymasilo. Bo wie, ze mamie
        zalezy.
        Czym mniej szumu, wyznaczania co i kiedy wolno, tym lepiej. Jedyna
        rzeczą, jakiej bym przestrzegała w wypadku dzieci, to konieczność
        zapytania "Czy moge zjeść", jesli dziecko bierze cos samodzielnie.
        No i kompletnie nie rozumiem, jak dzieci, rzekomo marudzace, mogą
        osłabnąć po niezjedzeniu jednego posiłku. Oznacza to bowiem, ze sa
        to dzieci, ktore zawsze i bez wyjątków jedzą posiłki o wyznaczonych
        porach, a tylko raz zdarzyło im się nie zjeść i od razu się
        rozchorowały. Wiec są to dzieci jedzace wprost idealnie...
        No i podejrzewam, ze nie można zasłabnąć po niezjedzeniu raz
        obiadku.
        • jola_ep Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 11.08.10, 15:09
          > Już samo powiedzenie "Nie bierz
          > jabłka, bo zaraz będzie obiad" oznacza, ze obiad jest wazny,
          > powinien być zjedzony i mamie na tym zalezy.

          Oczywiście, że jest ważny, bo się przy nim ktoś napracował. Choć akurat jabłka
          jeść pozwalałam.
          Nie oznacza w żadnym razie, że obiad powinien być zjedzony: albo jesteś głodny i
          lepiej poczekać na obiad, albo nie jesteś, więc co to za problem?

          > Jedyna
          > rzeczą, jakiej bym przestrzegała w wypadku dzieci, to konieczność
          > zapytania "Czy moge zjeść", jesli dziecko bierze cos samodzielnie.

          Dlaczego?
          Ja stawiałam w zasięgu dzieci, to co mogły jeść. Jak trochę podrosły, to jadały
          już wszystko. Jeśli czegoś nie mogły zjeść, to były informowane (np. ciasto na
          jakąś okazję). Nigdy też nie odkręcają samodzielnie zamkniętych opakowań. Słoik
          majonezu może stać i miesiąc, ale po odkręceniu zostaje zredukowany do warstewki
          na dnie w ciągu kilkunastu godzin wink (bo zawsze zostawiają resztki rodzicom wink )

          Oczywiście mam na myśli nasz dom, a nie znajomych czy rodziny wink

          Pozdrawiam
          Jola
          • verdana Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 11.08.10, 15:19
            Dlaczego?
            Z dwóch przyczyn - po pierwsze wiem wtedy mniej-wiecej co dziecko
            je. Mogę kontrolować, czy nie je za dużo (a to wazne np. przy
            sklonnosci do tycia). Poza tym - i to chyba istotne - chodzi o to,
            aby dziecię nie wyżarło reszcie domowników wszystkiego, aby
            wiedziało, ze jak jest 5 jogurtów, to nie moze zjeść wszystkich,
            tylko upewnić się, czy inni nie mają też na nie ochoty.
            • jola_ep Re: Gdy dziecko grymasi przy jedzeniu 11.08.10, 19:46
              > Poza tym - i to chyba istotne - chodzi o to,
              > aby dziecię nie wyżarło reszcie domowników wszystkiego,

              Napisałam, że zawsze zostawiają resztki rodzicom wink
              A na poważnie - rzeczy "limitowane", dostępne w sposób ograniczony, są dzielone
              i rozgłaszane: np. każdy ma jeden jogurt, ten pojemnik lodów jest dla rodziców itp.

              Zazwyczaj jednak wszystko to, co zostało wystawione "do użytku publicznego" jest
              przeznaczone do jedzenia, bez konieczności pytania. Tak mimo wszystko wydaje mi
              się wygodniej. Choć może to kwestia wychowania i rodzinnych przyzwyczajeń.

              Pozdrawiam
              Jola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka