usedom 25.08.10, 11:01 Co myślicie o tym chyba nurcie... ekologicznego wychowania, czy ekologicznych mam? www.rp.pl/artykul/526685-Ekomama--czyli-kto- .html ja jestem za Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
usedom Re: ekologiczne mamy 25.08.10, 11:02 www.rp.pl/artykul/526685-Ekomama--czyli-kto-.html trochę zły link się zrobił Odpowiedz Link Zgłoś
anettia28 Re: ekologiczne mamy 25.08.10, 15:51 Spodobał mi się ten artykuł bo podoba mi takie ekologiczne podejście do życia, oczywiście wszystko do pewnych granic. Biorąc pod uwagę czasy w których żyjemy, bycie taką stuprocentową ekomamą wcale łatwe nie jest oczywiście nasuwa się też pytanie czy aby możliwe w realizacji? W moim domu nie używa się również chemii, polepszaczy i wszelkich dodatków smakowych w postaci konserwantów. Staram się aby dzieci jak najmniej czasu spędzały przed telewizorem, jemy kasze oraz warzywa i owoce z targu (nie z marketu), używamy też naturalnych kosmetyków. Otarliśmy się też o homeopatię z bardzo pozytywnym rezultatem. Jednak na szczepienia swoje dzieci prowadzę obowiązkowo, jemy też banany i używamy pampersów. Zdarzało się także leczenie antybiotykami. Myślę że świat się też nie zawali jeśli od czasu do czasu moje dziecko zje lizaka ze sztucznym barwnikiem czy napije się coli. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: ekologiczne mamy 25.08.10, 15:59 " warzywa i owoce z targu (nie z marketu), " a wierzysz, że te na targu to nie z tej samej hurtowni, gdzie supermarket się zaopatruje? I czy wiesz czym traktuje swoje warzywa i owoce pan o wyglądzie rolnika? Duży problem związany z eko to wiarygodność. Odpowiedz Link Zgłoś
anettia28 Re: ekologiczne mamy 26.08.10, 13:08 Naszczęście istnieją w Polsce rolnictwa ekologiczne i ja takich rolników znam, a kupując u nich żywność, mam pewność że wytwarzana jest metodami naturalnymi bez nawozów sztucznych. A jak traktują swoje warzywa inni rolnicy, nie mam pojęcia, ale napewno nie kupiłabym marcowych pomidorów czy sałaty w nienaturalnym kolorze zieleni, nie mówiąc już o truskawkach w styczniu. Odpowiedz Link Zgłoś
jaad33 Re: ekologiczne mamy 25.08.10, 12:52 Pieluszki eko. Sprawdzam na pierwszej lepszej stronie sprzedawcy - 50zł/szt. Skromnie trzeba byłoby mieć ze 20szt = 1000zł na dzień dobry - za same pieluszki, nie licząc innych zakupów z wyposażenia niemowlaka. Wystarczą na rok - ok, powinny wystarczyć, zakładając że wytrzymają około 200 prań. Jednorazówki wychodzą rzeczywiście znacznie drożej. Wymowna jest ta szklanka ropy. Ale zaraz... Jak to będziemy prać? Ręcznie w szarym mydle? Można, oczywiście. Mechanicznie? Lepiej, ale ile ropy kosztuje jedno pranie - licząc wodę, prąd (woda, pralka, ścieki) no i środek piorący, bo mydło to już w pralce nie bardzo. Co w końcu jest bardziej eko? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: ekologiczne mamy 25.08.10, 13:20 > i) no i środek piorący, bo mydło to już w pralce nie bardzo. orzechy piorace lub kule. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: ekologiczne mamy 25.08.10, 13:48 nie podoba mi się takie klasyfikowanie "mamy eko" i "mamy nie eko" może niektórzy lubią przynależeć do grupy, ale doprawdy, noszenie w chuście, mycie szarym mydłem i unikanie telewizora i komercji, korzystanie z używanych ubrań i własnoręczne robienie zabawek nie wymaga nie wiadomo jakiego eko-oświecenia. z drugiej strony pranie pieluch, latanie po bazarkach w celu nabycia eko-żywności, dieta wegetariańska czy uczenie dzieci w domu są być może super, ale zdecydowanie nie dla mnie. podobnie jak rezygnacja ze szczepionek en masse. więc w/w artykuł nie przypadł mi do gustu, nie gustuję bowiem w "oświeconych". Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: ekologiczne mamy 31.01.11, 09:53 korzystanie z używanych ubrań Dlaczego z używanych? Wyhodować sobie trochę lnu, ostrzyc owce i samej zrobić... Odpowiedz Link Zgłoś
tomojekontoityle Re: ekologiczne mamy 31.01.11, 12:38 Używanych, bo do ich produkcji nie trzeba powtórnie użyć żadnych surowców. Owce, wbrew pozorom, są niezbyt eko w porównaniu do lnu (bo zwierzęta hodowlane to gorsza wersja, niż rośliny, zużywa znaczne ilości pastwisk i upraw, zanieczyszcza glebę zbyt wielką ilością odchodów - to nie mało intensywna hodowla, jak drzewiej bywało, zwierząt hodowlanych na świecie są miliardy). Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: ekologiczne mamy 31.01.11, 13:23 To ja proponuję na golasa chodzić - będzie najbardziej ekologicznie. W samym lnie to w naszym klimacie nie za bardzo da się wyżyć, niestety. Jakąś owcę od czasu do czasu trzeba z sierści/skóry obłupić, ewentualnie kaczkę oskubać z pierza... Równie dobrze można kupować mniej ubrań i/lub sprzedawać swoje - żeby chodził ktoś inny. Odpowiedz Link Zgłoś
tomojekontoityle Re: ekologiczne mamy 01.02.11, 07:42 > To ja proponuję na golasa chodzić - będzie najbardziej ekologicznie 1. Czytałaś Schopenhauera? 2. Używanie w praktyce tego akurat fragmantu z "Erystyki" w dyskusji zaszczytu nikomu nie przynosi - chyba o tym wiesz. 3. Nie byłoby - rozkładające się ludzkie zwłoki zatrułyby wodę i generalnie nie ułatwiłyby życia pozostałym organizmom. 4. Owszem, "kupuj mniej" to dość podstawowe proekologiczne hasło. Podobnie jak przekazywanie swoich rzeczy innym potrzebującym - udało Ci się. Nie wiem, czy z zamysłem - przecież nie chcesz być ekologiczna, prawda? A może chcesz, tylko nie umiesz się pogodzić z faktem, że ktoś w tej sferze mógłby czegokolwiek oczekiwać bądź wymagać od Ciebie, a zwłaszcza czegoś, czego nie możesz bądź nie chcesz zrealizować? Albo też - że ktoś inny mógłby zrobić coś lepszego w tej sferze, niż Ty? Jak to jest? Nie zależy Ci, żeby Twoje dzieci miały trochę więcej czystej wody, niż to minimum do picia i mycia? A może myślisz, że to wszystko będzie dotyczyło Afrykańczyków albo Polinezyjczyków, bo bogaty biały sobie poradzi z klęskami wywołanymi nadkonsumpcją? Albo po prostu programowo "nie lubisz skrajności", choćby nawet skrajna postawa była rozumna? A może po prostu nic nie wiesz i piszesz jak Ci emocje podpowiadają? No, powiedz, co Tobą kieruje, bo to będzie dla mnie ważne na przyszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: ekologiczne mamy 01.02.11, 12:07 No, powiedz, co Tobą kieruje, bo to będzie dla > mnie ważne na przyszłość. A dlaczego to aż takie ważne dla ciebie? Jaka jest różnica, czy ja komuś przekażę czy też kupię używane - z punktu widzenia ochrony srodowiska? I tak jakiegoś ciucha co jakiś czas trzeba nabyć - czyli ktoś musi go wyprodukować - nie jest ogólnie przyjęte chodzenie w łachmanach, a w naszym klimacie w dodatku nie da się biegać w samym lnie i łapciach z kory, przynajmniej zimą ;-(. 3. Nie byłoby - rozkładające się ludzkie zwłoki zatrułyby wodę i generalnie ni > e ułatwiłyby życia pozostałym organizmom. bez przesady, równie dobrze można potraktować to jako nawożenie i powrót węgla do obiegu. Zresztą i tak każdy z nas kiedyś umrze, i nasze zwłoki będą się rozkładać (i produkować dwutlenek węgla/metan przede wszystkim, a nie w jakiś spektakularny i nieodwracalny sposób zatruwać wodę) czy teraz czy za lat kilkadziesiąt - i jeśli patrzy się na to z punktu widzenia czystej logiki, najbardziej ekologicznie jest się nie urodzic/umrzeć młodo. Bo mniej się wtedy obciąża środowisko. Masz jakieś rozwiązanie dla tego dylematu? Najbardziej ekologiczna mama wogóle nie powinna mieć dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: ekologiczne mamy 04.02.11, 16:39 Ad1.Schopenhauera nie czytałam. Ad2. Nie rozumiem, dlaczego uzycie akurat tego argumentu nie przynosi zaszczytu... Może wyjaśnisz? Ad3. rozkładające się ciało raczej ułatwia życie innym organizmom. Polecam książkę do przyrody z zakresu szkoły podstawowej... Odpowiedz Link Zgłoś
tomojekontoityle Re: ekologiczne mamy 07.02.11, 08:06 > Ad2. Nie rozumiem, dlaczego uzycie akurat tego argumentu nie przynosi zaszczyt > u... Może wyjaśnisz? Generalnie świadczy o chęci manipulacji bądź o niezrozumieniu. Ponieważ z faktu, że można i wręcz należy oszczędzać środowisko, nie wynika, że należy podejmować czynności uniemożliwiające życie. Ba, nawet nie wynika, że w każdej sytuacji argument mniejszej uciążliwości ma mieć większe znaczenie. Nie przynosi zaszczytu, bo świadczy bądź o tym, że chcesz za wszelką cenę odgonić od siebie argumenty proekologiczne, deprecjonując je w taki sztampowy sposób (to na drzewo niech się wszyscy ekolodzy przesiądą...), a to nie jest dowód myślącej postawy. > Ad3. rozkładające się ciało raczej ułatwia życie innym organizmom. Polecam ksią > żkę do przyrody z zakresu szkoły podstawowej... Niektórym organizmom - tak. Problem, najkrócej ujmując, jest taki: żeby ciało się rozłożyło (podobnie jak kupa, wspomniana w poprzednim Twoim poście), muszą na nią podziałać bakterie. Ponadto rozkłada się w wodzie, która dla wielu stworzeń musi być wodą pitną, i nie może w niej pływać zbyt dużo nierozłożonych resztek po kupie/zwłok. Jeśli tego jest za dużo (tzn. materiału do rozłożenia) to uniemożliwia on życie wielu innym organizmom. Inaczej mówiąc: spróbuj wrzucić zdechłego kota do ula, i przekonasz się, że pszczółka i mrówka nie mają podobnych upodobań, choć oba te zwierzątka są niezwykle pracowite. Dlatego właśnie ogromne hodowle krów czy innych zwierząt są bardzo zanieczyszczające środowisko: bo zwierzęta, wbrew pozorom, też potrzebują czystej wody (a oprócz krów potrzebują jej również ryjówki, krety, motyle, szpaki i cała masa innych zwierzątek), a ponadto, natura nie jest w stanie rozłożyć tego, co wyprodukują krowy, i to g.ienko rozkłada się w miejscach, w których inne organizmy żyć w tym czasie nie mogą. Wprawdzie w wodzie z kupą również żyją organizmy, jednakże troszkę inna jest, jak sądzę, zgodzisz się ze mną, flora i fauna stawku z gnojówką, a trochę inna Wielkich Jezior Mazurskich (jeszcze na razie, choć nie wiemy, jak długo). To tak, jak z określonym gatunkiem zwierzęcia: jeśli rozmnożymy jakiś gatunek owada w znacznej liczbie i wypuścimy go stadnie do lasu, to może zachwiać równowagę biologiczną i zeżreć las. Mimo że w naturalnych warunkach spełnia on swoją rolę w tymże lesie. Polecam książkę do biologii z gimnazjum, najprawdopodobniej coś tam o tym piszą. W liceum już z pewnością. A w książce do przyrody o równowadze w ekosystemie uczą z pewnością już w podstawówce. A nadto, ponieważ jak pisałam, nie mam zbyt wiele czasu, to nie będę się bawić w kolejne absurdalne posty (to nie ma być obraza Ciebie, tylko stwierdzenie faktu). Po prostu mam trochę mało czasu. Nie deprecjonuję Twoich odpowiedzi, po prostu nie mam zbytnio jak tłumaczyć Ci tych rzeczy, bo muszę się zająć pracą (i ekologią po drodze też Co do moich motywacji - po prostu jestem osobą rozumną, która nie ma ochoty niszczyć przyrody, i wiem, jak wiele zasobów naturalnych zużywamy. Ponadto chcę, aby moim dzieciom było dobrze, także i w tej sferze, chcę również, aby było dobrze innym ludziom, którzy ponoszą konsekwencje klęsk ekologicznych. Szanuję przyrodę. Czyli te wszystkie motywacje, które wymieniłam w swoich pytaniach do Ciebie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
tomojekontoityle Re: ekologiczne mamy 07.02.11, 08:10 pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka Dać przeciwnikowi do wyboru między proponowaną przez nas tezą a przejaskrawioną antytezą. (Szare obok białego wydaje się czarnym, a obok czarnego wydaje się białym). Triumfalnie ogłosić, że dowiodło się czegoś, choć wcale z dyskusji tak nie wynika (często skutkuje przy nieśmiałym przeciwniku). Odpowiedz Link Zgłoś
mamachlopakow2 Re: ekologiczne mamy 08.02.11, 23:48 kanga_roo napisała: noszenie w > chuście, mycie szarym mydłem i unikanie telewizora i komercji, > korzystanie z używanych ubrań i własnoręczne robienie zabawek nie > wymaga nie wiadomo jakiego eko-oświecenia. z drugiej strony pranie > pieluch, latanie po bazarkach w celu nabycia eko-żywności, dieta > wegetariańska czy uczenie dzieci w domu są być może super, ale > zdecydowanie nie dla mnie. właśnie czesto zastanawiam się że kiedys takie zachowanie to raczej była przyklejana łatka do mniej zamożnych.Kupowanie używanych rzeczy bo nie stac na nowe,robienie samemu dziecku zabawek,bo "na prawdziwe"nie było kasy,jedzenie z bazaru było tańsze niż w sklepach,tv biedniejsi nie mieli jeszcze długo,no i szare mydło też tańsze od FA np Kiedys to była niejako bieda....a dzisiaj to się nazywa ekologia.Dobre No a w chuście to w afryce dzieci noszą od dawna Odpowiedz Link Zgłoś
tomojekontoityle Re: ekologiczne mamy 31.01.11, 12:36 Pielucha jednorazowa również zużywa wodę i prąd do produkcji - nie tylko ropę, to raz. I do transportu - jedno pranie kontra jedna nowa pielucha. Resztę napisałam niżej. Pranie ręczne - że się powtórzę - nie jest bardziej eko od mechanicznego, bo więcej wody wychodzi, chyba, żeby się miało pralkę pożerającą masę energii elektrycznej. I tak pieluch (podobnie jak innych rzeczy niemowlęcych) nie powinno się prać w proszku innym, niż płatki mydlane albo łagodny niemowlęcy, czyli jest to mniej uciążliwe dla środowiska. Można też kulą do prania (to już znikome obciążenie i brak alergii u dziecka). Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: ekologiczne mamy 25.08.10, 14:05 jestem za..ale nie zastouje..za duzo wyrzeczen Odpowiedz Link Zgłoś
kanguria Re: ekologiczne mamy 25.08.10, 14:49 O tak, też jestem za tak to sobie wyobrażam: wstaję o 4 rano, lecę na targ do najbliższej wsi (ekologicznie rowerem, jakieś 40 km w jedną stronę), po powrocie z zapałem przystępuję do przygotowania pysznego, zbilansowanego śniadania dla dzieci. Ojej, już 7.30, muszę jechać do pracy, tym razem autobusem, bo czas ucieka. 8 godzin spędzam na pracy dla dobra narodu i dzieci. Powrót. Razem z dojazdem nie ma mnie 10 godzin. Jedną ręką mieszam w garnku ekologiczną kaszę, drugą robię ekologiczne zabawki, trzecią pomagam dzieciom w nauce, czwartą bawię się z młodszymi, piątą... Po obiedzie (a jest już godzina 18.00) zabieram się do namaczania ekologicznych pieluch. 19.00 - czas na mycie i inne przygotowania do snu. Natarte do różowości pociechy leżą w łóżeczkach, czytam im bajki. Wreszcie śpią. Jest 20.30, czas na pranie, sprzątanie, prasowanie. 24.00 - muszę złapać trochę snu, bo przecież o 4 rano pobudka. Nie zabijcie mnie, to tylko taki żart Ale mam nieodparte wrażenie, że eko mamy mają za dużo wolnego czasu... PS. Ekologia (gr. oíkos (οἶκος + -logia (-λογία = dom (stosunki życiowe) + nauka) – nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, zajmująca się badaniem oddziaływań pomiędzy organizmami a ich środowiskiem oraz wzajemnie między tymi organizmami. To nauka, nie styl życia, pojęcie zostało zawłaszczone i brzmi okropnie w kontekście szarego mydła. Odpowiedz Link Zgłoś
yagnik Re: ekologiczne mamy 25.08.10, 18:31 Ekologia nie zawsze oznacza naukę o ekologii. Jak już wklejasz teksty z encyklopedii to czasami poczytaj do końca "Ze względów zarówno filozoficznych jak i utylitarnych pojęcie "ekologia" używane bywa w szerokim kontekście znaczeniowym. Określenia ekologia, ekologiczny są często używane w języku potocznym w szerokim i czasem nieprecyzyjnym sensie znaczeniowym, nie zawsze związanym z ekologią jako nauką. Często odnoszą się do sozologii, tj. nauki o ochronie środowiska lub samej ochrony środowiska jako takiej, a nawet filozofii ekologicznej (ekozofia), działalności społecznej czy artystycznej." Odpowiedz Link Zgłoś
landora Re: ekologiczne mamy 28.08.10, 18:18 > Ekologia nie zawsze oznacza naukę o ekologii. Poprawnie zawsze. Niestety, słowo zostało zawłaszczone i jest teraz używane potocznie - dla większości ludzi oznacza "dobre dla środowiska" - stąd mamy koszmarki w stylu "ekologiczny papier toaletowy" i "ekologiczne skarpetki". Wikipedia nie jest najbardziej wiarygodnym źródłem świata. Odpowiedz Link Zgłoś
kanguria Re: ekologiczne mamy 30.08.10, 09:13 To jest zawłaszczenie tego pojęcia. Od nauki doszliśmy do ekologicznych wkładek do butów, przeciwko czemu buntuję się całą sobą. To, że ktoś kiedyś zaczął używać tego pojęcia do opisania czegoś, na co nie umiał znaleźć nazwy, nie znaczy, że mamy się z tym godzić. Odpowiedz Link Zgłoś
tomojekontoityle Re: ekologiczne mamy 31.01.11, 12:40 Użycie słowa "ekologia" podkreśla wymiar zależności i równowagi w ekosystemie, związany z działaniami chroniącymi środowisko. Czyli wkładki ekologiczne są takie, bo uwzględniają ekologię danego środowiska, chroniąc równowagę biologiczną (o ile rzeczywiście ją chronią). Odpowiedz Link Zgłoś
tomojekontoityle Re: ekologiczne mamy 31.01.11, 12:44 Takie teksty mają tylko usprawiedliwić lenistwo. Z faktu, że nie da się zrobić wszystkiego, nie wynika, że nie można nic zrobić (choćby dążąc do zrównoważonego śladu ekologicznego przez siebie odciskanego). Jak nie mogę zrezygnować z samochodu, to będę nim jeździć pięć razy w tygodniu, a nie siedem - tak się da. Jak mnie stać, to kupię eko kosmetyki, a do rąk zwykły olej - wyjdzie taniej - tak też się da. Nie mam dużo wolnego czasu - pracuję godzin osiem, potem czasem jeszcze po południu. PS. Jak napisałam poniżej: ekologia w wymiarze mydła zajmuje się oddziaływaniem CZŁOWIEKA na środowisko, czyli brzmi zupełnie właściwie. Odpowiedz Link Zgłoś
yagnik Re: ekologiczne mamy 25.08.10, 14:51 Zacznę od tego że w artykule już na samym początku widzę niezgodność. "Unikam chemii, komercji i telewizora. Zasad ekologii uczę od kołyski. To zdrowo, a przy okazji tanio – tłumaczy." Otóż nie zgadzam się ze słowem "tanio" bowiem jestem w temacie i wiem że to "tanio" nie przekłada się zupełnie na rzeczywistość. Zaczynając od eko jedzenia które jest zwykle o 50% droższe niż "komercyjne" produkty, poprzez eko ubrania które również mają konkretne marże a kończąc na drewnianych zabawkach np które cenowo są o wiele droższe niż te plastykowe (a nie wierzę że każda "eko" mama robi wszystkie zabawki ręcznie) kończąc na eko-domach czyli rozwiązaniu pt. baterie słoneczne oraz eko autach. Bo ja to rozumiem w ten sposób że jeśli ktoś jest zupełnie eko to chyba we wszystkich dziedzinach swojego życia? Zresztą znam taką parę. Odnośnie stereotypowych rad i bananów, zgadzam się w 100%. Gdybyście wiedzieli jak i czym oni te banany traktują... Poza tym warto też przeczytać to: www.fairtrade.org.pl/news-pdf-89.php i dowiedzieć się dlaczego banany nie są eko poza aspektem chemii używanej przy ich "produkcji" świadomość ludzi w niektórych temat jest wciąż bardzo niewielka... To samo dotyczy cytrusów. Teraz chusty, ja mam wrażenie że to jest tak popularna sprawa wśród większości młodych rodziców. Przynajmniej ja widuję bardzo wiele osób noszących swoje dzieci w ten sposób. Nie jestem eko-maniaczką, kupuję jedzenie ekologiczne ale nie zawsze i nie wszystko. Niektóre produkty kupuję w sklepie z eko żywnością ze względu na swoje przekonania a nie samą ekologię - to są np jaja z chowu wolnowybiegowego. Jestem wegetarianką ale raczej nie ze względu na ekologię, natomiast moje dziecko kocha mięso i nie zamierzam go na siłę przekonywać do czegokolwiek choć wiem doskonale że dobrze ułożona dieta wegetariańska dostarczy dziecku wszystkich potrzebnych składników odżywczych. Uważam również że w kosmetykach dla dzieci znajdują się niebezpieczne dla zdrowia chemikalia i jestem przeciwna nadmiernemu ich używaniu co oczywiście nie znaczy że jeśli się użyje kilka razy kremu konserwowanego parabenami to stanie się wielka krzywda. Wszystko z umiarem łącznie z ekologią Odpowiedz Link Zgłoś
semi-dolce Re: ekologiczne mamy 26.08.10, 23:24 To ja jestem pół-eko W domu i na krótkie wyjscia uzywam pieluch wielorazowych, z bambusa - to bzdura na resorach, że schną błyskawicznie, teraz latem jak nie pada schną dobe, zimą dwa dni, bo na kaloryfer ich nie mozna... Owszem, jest to spory, ale jednorazowy wydatek, natomiast nie robi sie gora smieci ze zuzytych pieluch, za których wywiezienie musze płacić. Uzywam dobrych kosmetyków, nie szarego mydła. Uzywam dobrych proszkow do prania i środków czyszczacych. Jedzenie kupuje "normalne" a nie eko, a dieta nie zawsze jest zbilansowana. Robię sama zabawki ale i kupuje gotowe, tak drewniane jak i plastikowe. Liczy sie dla mnie to, czy mojemu dziecko zabawka sie podoba i jakośc wykonania, a nie materiał z którego jest zrobiona. Noszę w nosidle ergo, nosiłam w mt i w chustach i bardzo to sobie chwalę ale używam równiez wózka. Piersią karmiłam krocej niż rok, ale dłużej niz pół roku. Jadam mięso, bywa, że moje dziecko takze, jak akurat nie odmówi. Nie stosuję leków homeopatycznych, choć zdarzalo mi się, ale też nie stosuje i u dwulatka ani razu nie stosowałam jeszcze, antybiotyków. Szczepienia robię, ale później niż zalecane - uwazam, że tak jest lepiej i bezpieczniej. Uzywam telewizora i komputera, mój dwulatek także, bardziej telewizora, choć i komputer go interesuje. Nie jest to jednak nasze główne zajęcie, dodatek, kiedy chcę miec chwilę spokoju albo leje deszcz a ja nie mam pomysłu na zabawę. Segreguję odpady, dzięki czemu mniej płacę za wywóz śmieci. Konsumpcji nie ograniczam Wychodzi mi na to, że jestem taki "złoty srodek". I dobrze, przesada w żadna stronę nie jest dobra. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: ekologiczne mamy 27.08.10, 00:00 Co do pieluch - przy dwojgu starszych byłam "ekologiczna" z koniczeności, z powodu ustroju, ktory jednorazowych pieluch nie przewidywał. Wątpliwa ekologia - zamiast góry śmieci, codziennie prałam parę zmian ubrań i bielizny pościelowej w nieekologicznych proszkach do prania. Ilość prania przy zastosowaniu - przy trzecim - jednorazówek spadla do mniej-wiecej 1/4. Zatem co jest eko - wcale nie jest jasne. Samochodu nie mam, na żywność zwracam uwagę wybiorczo, szczepię i podaję antybiotyki - gdy są konieczne, nie na katar. Czasem uzywam leków homeopatycznych, w ktore teoretycznie nie wierzę, ale moim zwierzętom pomogły... Odpowiedz Link Zgłoś
tomojekontoityle He, he, he 31.01.11, 12:30 Bo oczywiście, bez użycia prądu i wody są produkowane jednorazówki? Plastik przy produkcji prądu i wody nie zużywa? Nawet żeby wyprodukować SZKLANKĘ soku pomarańczowego, trzeba użyć ośmiu szklanek wody, a plastik jest znacznie bardziej energo- i wodochłonny (skąd niby się ścieki biorą? Bo oprócz gospodarstw domowych istnieje jeszcze przemysł). Prać można jeszcze kulą do prania, nie tylko płatkami mydlanymi. Wbrew pozorom, pranie w pralce automatycznej jest bardziej eko, niż ręcznie (mniej wody zużywa). Prosta matematyka: ilość wody zużytej na jedno pranie jednej pieluchy kontra ilość wody zużytej przy produkcji to mniej wody przy użyciu wielorazowych pieluszek. Oraz prądu. A do tego jeszcze dochodzi transport, który też zużywa prąd. A do tego jeszcze te pięćset lat leżakujące na śmietnisku pieluchy... cóż za powierzchowny demagog mógłby wymyślić ekologiczność pieluchy jednorazowej? Generalnie zależy też, czy pielucha jest tetrowa, czy wielorazowa naśladująca jednorazówkę, ale w obu przypadkach jest lepiej dla środowiska. Odpowiedz Link Zgłoś
mim288 Re: He, he, he 04.02.11, 13:17 Kule do prania może i fajne ale mają tę wadę, że niestety nie piorą (poplamione ubrania nie spełniają moich standardów czystości), podobnie niestety proszki ekologiczne, które owszem testowałam (choć cena slona). Z niczym nie mozna dać się zwariować, zresztą te proszki produkowane częstokroć poza Polską, ile ropy trzeba spalić, żeby je do nas przetransportować, podobnie wiele innych produktów w sklepach z eko żywnością. Odpowiedz Link Zgłoś
zosia_sa_mosia Re: ekologiczne mamy 31.01.11, 09:17 Co prawda własnych dzieci nie mam, ale w moim otoczeniu mamy kilka eko mam. Niestety, część z nich traktuje ekorodzicielstwo gadżeciarsko. Ot, moda. Pieluszki ekologicznie wyglądają fajnie, ale jeśli kiedyć doczekam się swojego dziecka, chciałabym spróbować tetrę, albo samodzielnie uszyć pieluszkę. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: ekologiczne mamy 05.02.11, 22:31 Z grubsza ok. Ja chusty nie nosiłam i nie wiem czemu ma ona zdobić Nie bo od dzieciństwa mam problem z kręgosłupem i nie ma mowy zebym go dodatkowo obciążała. Co do szczepień niech taka ekologiczna mama wypowie się za 15 lat jak jej dziecko będzie umierać na zanik mózgu spowodowany powikłaniami po odrze. Ja tego swojemu dziecku nie zafunduję i nie podejmę się takiej odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: ekologiczne mamy 08.02.11, 17:04 O ile uwazam, ze First Nations maja zupelna racje twierdzac, ze Ziemi nie odziedziczylismy od naszych przodkow tylko pozyczamy od naszych dzieci wnukow a wiec powinnismy jak najbardziej dbac o zachowanie czystosci srodowiska, o tyle nie rozumiem zupelnie laczenia dbalosci o nature z unikaniem szczepionek. Co ma piernik do wiatraka? Zgadzam sie, ze w kazdych okolicznosciach warto byc swiadomym jaki sie zostawia carbon footprint i w miare mozliwosci zostawiac jak najmniejszy ale wedlug mnie unikanie szczepionek czy wyrzekanie sie antybiotykow przy okreslonych infekcjach nie ma nic wspolnego z ekologicznym i odpowiedzialnym stylem zycia, to jest po prostu brak wiedzy zeby nie powiedziec wprost "niebezpieczna glupota". Odpowiedz Link Zgłoś