green_naranja
19.09.10, 11:42
Podczytuje czasami forum Niemowle i Male Dziecko (w zasadzie kwestie niemowlece juz mnie nie dotycza, wiec zagladam tam tylko z przyzwyczajenia) i udezra mnie ilosc postow , dramatycznych czesto dosc, a dotyczacych kwestii "ulozenia" dziecka, jego "opanowania"-ciezko to wlasciwie okreslic.
Chodzi np o apele "Jak nauczyc 2-miesieczniaka spac w dzien /w nocy", jak zrobic z dzieckiem to czy siamto, jak NAUCZYC, PRZYZWYCZAIC, ODZWYCZAIC...
I nasuwa mi sie taka mysl: skoro coraz powszechniejsze i w Polsce sa "szkoly rodzenia", dlaczego ich program opiera sie glownie na kwestiach pielegnacyjnych, a nie ma mowy o sprawach bardziej zwiazanych z psychologia wspolnego bycia razem, dostosowywania sie, docierania z soba po narodzinach? Dlaczego przyszlym mamom nie mowi sie, ze dziecko rodzi sie z wszczepionym juz czynnikiem bliskosci i rola rodzicow nie jest "oduczanie" go tego, ale zapewnianie mu tej bliskosci, by pozostawalo w poczuciu bezpieczenistwa do momentu, kiedy przyjdzie pora na pierwsze samodzielne czyny, jak chocby uregulowany rytm dobowy, umiejetnosc samodzielnej zabawy, itp.
Dlaczego nie mowi sie tym kobietom, ze -moze byc ciezko, moze byc trudno, ze dziecko wcale nie musi byc stereotypowym aniolkiem, co to spi 20 godzin na dobe? Dlaczego nie podpowiada sie im, zeby byly na to przygotowane?
Gdzie informacje o tym, dziecko bedzie potrzebowac czasu, by ustalic sobie rytm dobowy, ze nie bedzie chcialo byc aktywne w nocy tylko po to, by nam zrobic na zlosc?
Nie myslcie, ze ja tak z pozycji tej wielce uswiadomionej. O nie, swoja dzialke niemowlecej katorgi dostalam, o czym wiedza dziewczyny z mojego rowiesniczego forum.
Tylko przeraza mnie ta lawina nieustajaca postow dotyczacych ciagle tego samego.
A katalizatorem byl ostatnio zamieszczony na Niemowleciu watek o "Gnojku", co to spac nie chce sie nauczyc porzadnie.