pondo
27.09.10, 15:06
Rozmawiałam ostatnio z przyjaciółką moją, o jej przyjaciółce- czyli mojej koleżance- tyle tytułem wstępu.
Koleżanka ta jest w Niemczech- ma męża lekarza, sama jest architektem- wiec, powiedzmy ,że wiedzę mają.
Podczas odwiedzin w PL u mojej przyjaciółki, wyrażali wielkie zdziwienie ,ze dzieci polskie mają tyle zabawek.
W Niemczech jest trend żeby nie pobudzać zbytnio układu nerwowego maluchów. Dziecko do 6 miesięcy ma mieć jedną zabawkę, żadnych mat edukacyjnych, karuzelek czy fiszerszajsu.
Potem też ostrożnie, raczej ukochany miś i jakieś zabawki autentycznie edukacyjne typu dopasowywanie, i sprzęty domowe normalne, plac zabaw etc.
I co?I teraz ekspansja fiszerszajsu na rynek wschodni, bo nam się jeszcze da wcisnąć plastikowe dziadostwo, pod nazwą "edukacja".