joan.1
22.01.11, 16:06
Mój syn skończy w marcu 6 lat. Zdarza mu się podnosić na mnie i na męża rękę. Ja i mąż mamy odmienne zdania na ten temat. Mąz uwarza że to moja wina, pobłarzliwe wychowanie, a ja uważam że to mąż jest zbyt surowy. Ostatnio mały uderzył męża w zabawie, bo coś mu zabrał tez tak w zabawie, i kto dostał mój syn, nie było mnie w pokoju, ale wiem że dał mu klapsy. Minęło parę dni syn trzymał w ręku taką zabawkową wędkę, mąz wziął od niego mniejszą część i przyłożył sobie do ucha, a syn uderzył i powiedział masz za to że zabrałeś. Mąż ma prawdopodobnie uszkodzoną błone bębenkową. Trafił na ostry dyżur. Koszmar, chciał go znowu ukarac po swojemu , ale nie pozwoliłam na to. W końcu przebaczył synowi, na razie jest spokój. Tylko to słuchanie ciągłe. Bo ja jestem temu wszystkiemu winna przecież...
Nie mam już siły na to w ogóle nie da sie przekonać że jeśli sam bije to czego się może spodziewać... Jak grochem o ścianę.
Poradżcie mi co mam robic bo jestem już strzępkiem nerwów. wszystkie kłótnie z mężem są o wychowanie dzieci, bo jest jeszcze młodszy syn 3 letni, który tez zaczyna podnosić łapkę.
Z góry dziękuję..