Gość: mimbla IP: *.rtr.bait.pl 29.01.11, 14:27 artykuł fajny, ale akurat fragment o czekoladce dla karmiącej mamy trochę nie trafiony, ja i większość moich koleżanek które karmią piersią możemy tylko pomarzyć o czekoladce Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: niki okropne!! IP: *.pools.arcor-ip.net 29.01.11, 14:45 ten kawalek o karmieniu na poczcie i ze inni udawali ze nie widza a co mieli sie na cyca patrzec jestem kobieta i mam niemowle ale widok bab ktore wywalaja cycki na miescie jest poprostu okropny!! a pozatym jak ktos karmi butelka to co nie umie wyjsc z domu?! termos z goraca woda i mieszanka i gotowe Odpowiedz Link Zgłoś
agape-mama karmienie piersią czy papierosy- co gorsze?? 31.01.11, 13:54 Przecież można karmić na mieście tak, że nic nie widać. Po to są właśnie chusty. Ja córkę karmiłam 1,5 roku i to w różnych miejscach, teraz mam synka. Wsadzam malce w chustę, odchylam bluzkę i czasem nawet nikt nie wie, że karmie. Wielu osobą widzę, że to bardziej przeszkadza niż palenie papierosów w miejscach publicznych. A kto wam karze się przyglądać?? Wysadzanie dzieci pod drzewkiem też wam przeszkadza?? Odpowiedz Link Zgłoś
belle.du.jour Re: karmienie piersią czy papierosy- co gorsze?? 03.02.11, 13:23 Nie rozumiem tych, których gorszy i u których wywołuje "wymioty" widok matki karmiącej. W przeciwieństwie do palenia, to akurat nie szkodzi innym i jest dla niemowlęcia konieczne. Nie mówiąc o tym, że można po prostu nie gapić się na karmiącą! Nigdy nie widziałam by karmiąca kobieta wywalała piersi na widok publiczny.. sama karmiłam długo i nigdy do czegoś takiego nie dopuściłam bo można karmić dyskretnie. Ludzie, którzy się oburzają albo mają zaburzenia psychiczne albo są okropnie prymitywni i zaściankowi. Pierwsze należy leczyć, z drugim należy walczyć. I tyle w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aurelis07 Re: karmienie piersią czy papierosy- co gorsze?? IP: *.mmj.pl 03.02.11, 13:37 Swego czasu dwóch pijaków wulgarnie zaczepiało dziewczynę w autobusie. Nikt, żaden z mężczyzn, w tym kierowca nie zwrócił im uwagi. Jeżeli kobieta zaczęłaby karmić, to zapewne połowa autobusu byłaby wystarczająco odważna, aby ją słownie zlinczować. Nie mogłam długo karmić, miałam niewiele pokarmu, musiałam stosować system mieszany. Żałuję, bo karmienie piersią właśnie było najwygodniejsze. I o ile nikomu nie przeszkadza i nie zwróci uwagi chamowi, który żre hamburgera, beka, a sos wycieka mu na brzuch, o tyle dziecko karmione piersią nagle przeszkadza w estetyce otoczenia! Nagle pragnienie wolności oglądania się dookoła i podziwiania widoków rodzi się w bólach i z całą siłą czy wręcz agresją musi być bronione! Sporej ilości ludzi w Polsce brakuje po prostu elementarnej empatii, zrozumienia i chęci pomocy dla drugiego człowieka, chociażby w postaci odwrócenia głowy, gdy kobieta karmi dziecko. Za to podobna chęć pomocy i zrozumienie nagle się pojawia wraz z pijakiem i awanturnikiem- ci mogą robić wszystko, a każdy spokojnie będzie patrzył w inną stronę. PS- niedawno byłam na Wyspach. Widok karmiącej kobiety nikogo nie szokował, nikt tego nie komentował- bo to jest równie naturalne, jak jedzenie przez dorosłego kawałka pizzy w biegu i sensacji nie wywołuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: posti Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? IP: 149.156.166.* 03.02.11, 10:15 Mam już powyżej uszu takich płaskich propagandowych artykułów, wciskających jedyny słuszny styl życia i jedynie słuszne wybory. Opowiastki - Jak cudownie, przełamałam się i w nagrodę poznałam wielu nowych przyjaciół! - Zalatują fałszem. Dla mnie osobiście karmienie piersią w miejscach publicznych było niewygodne i krępujące. A wprowadzenie butelki dawało wolność pozwalającą wyjść - samej! - na kilka godzin, chociażby do lekarza, gdzie niekoniecznie miałam ochotę zabierać niemowlaka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z mokra głową Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? IP: *.54.168.249.tvksmp.pl 03.02.11, 10:41 Dla mnie karmienie było bardzo bolesne, zaciskałam zęby i płakałam, czego się nie zrobi dla dziecka, ale nie lubiłam tego, więć karmiłam dziecko piersią do 6 miesięcy, zresztą również z innych powodów. Karmiłam w domu u siebie lub u rodziny. Kobiety, które karmią nie powinny tego robic ostentacyjnie i nikomu to nie będzie przeszkadzać. Odpowiedz Link Zgłoś
monika701 Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 10:55 Dzieki za glos rozsadku! Udawadnianie na sile, ze karmienie nie ogranicza to jakis obled. Mam kolezanki, ktore karmily dzieci powyzej roku i nigdy nie przespaly nocy; pobudka minimum 2 razy w nocy i spanie z dzieckiem przy piersi + szrapiace dziecko, ktore chce "cycusia". To jest wybor kazdej kobiety a nie jedyna sluszna droga jak ze zlobkami... Odpowiedz Link Zgłoś
belle.du.jour Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 13:43 monika701 napisała: > Dzieki za glos rozsadku! > Udawadnianie na sile, ze karmienie nie ogranicza to jakis obled. > Mam kolezanki, ktore karmily dzieci powyzej roku i nigdy nie przespaly nocy; po > budka minimum 2 razy w nocy i spanie z dzieckiem przy piersi + szrapiace dzieck > o, ktore chce "cycusia". To jest wybor kazdej kobiety a nie jedyna sluszna drog > a jak ze zlobkami... Mam dwoje dzieci: jedno dużo starsze od drugiego.. To pierwsze było karmione z butelki wg. zegarka, spało na siłę samo w łóżeczku - wychowanie jak moje w latach 60tych, pod dyktando rodziny - rezultat: ciągłe alergie, fobie, duża nerwowość. Drugie było karmione tylko piersią, nigdy z butelki.. nie dlatego, że 'terror laktacyjny" ale po prostu tak wyszło. Po pierwszym koszmarnym tygodniu (pokarm dopiero po 3 dniach, infekcja, bolesność etc) wszystko było super - spał z nami i jadł na zawołanie. Pewnie, że jest to wyczerpujące bo syn budził się co 2 godziny przez pierwsze 4 mieś ale nie po to zdecydowałam się na dziecko by mieć "życie towarzyskie" w pierwszym roku po porodzie. Z czasem brałam go praktycznie wszędzie. Nigdy żadnych alergii.. nie rozumiem skąd te historie z alergiami, wiadomo, że kapusty lepiej nie jeść, alkoholu czy dużo kawy nie wolno no ale bez przesady, jadłam normalnie. Był to niezapomniany czas dla mnie bo bliskości i spokoju przy karmieniu niczym nie da się zastąpić - działają hormony, dziecko dostaje idealny pokarm (co za bzdury, że niedobry czy niedostatecznie pożywny.. pokarm dostosowuje się do potrzeb dziecka- jak dziecko ma np. gorączkę, pokarm zmienia skład.. poczytajcie badania). Wyrósł na bardzo zdrowego, zrównoważonego, utalentowanego chłopaka. Polecam poświęcić dziecku trochę czasu.. bo ten rok to naprawdę krótki czas a korzyści dla dziecka ogromne - żałuję, że poddałam się terrorowi babci i głupiego pediatry przy córce. Zaznaczam, że oboje dzieci z jednego ojca, chowane w tym samym domu. Oczywiście mogą to być różnice charakterologiczne, ale z pewnością wczesne doświadczenie bliskości i bezpieczeństwa jakie daje karmienie i spanie z matką daje dziecku super bazę na całe życie. Sorry ale stwierdzenia typu "co z życiem towarzyskim" kiedy chodzi tylko o 6-12 mieś w życiu trącą niedojrzałością. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nastka dziecko przy piersi-duża niewygoda IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 10:46 moja córeczka ma już rok i dwa miesiące, więc problem karmienia piersią mam za sobą. Ale doskonale pamiętam, że było to bardzo ograniczające. Nie dość, że nie mogłam się bez niej nigdzie ruszyć, nie dość, że moja dieta w zasadzie powinna ograniczać się do wody źródlanej, bo wszystko inne ją uczulało, nie dość, że schudłam o 10 kilo w stosunku do wagi sprzed ciąży, to jeszcze wciąż byłam zestresowana, że zachce jej się jeść w najmniej odpowiednich warunkach. Była ostra zima, nie zawsze warunki pozwalały wyjść z dzieckiem, więc co pozostawało? Prawie nie wychodziłam. No i zajmowało to mnóstwo czasu. Z dużą ulgą odzyskałam swobodę i kontrolę nad własnym ciałem, kiedy 4-miesięczna mała sama odstawiła się od piersi i zażądała jakiegoś bardziej kalorycznego posiłku (tak przypuszczam, bo moje mleko na tej okropnej diecie raczej kaloryczne nie było). I wszystkie problemy skończyły się, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ona przestała być ciągle wysypana, ja przestałam wyglądać jak szkielet, zyskałyśmy mnóstwo czasu na zabawę i znacznie więcej snu w nocy. i dziś się zastanawiam, po kiego grzyba słuchałam tych nawiedzonych kobiet ze szkoły rodzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
elverkongen Re: dziecko przy piersi-duża niewygoda 03.02.11, 14:27 Zgadzam się. Niestety terror laktacyjny to coś, z czego trudno się uwolnić. To powinna być osobista sprawa kto jak karmi. Dla mojej żony karmienie piersią to także wieczna udręka i wiem to z całą pewnością, że dla naszej córeczki również (ciągły płacz, nerwy, budzenie co chwilę). Od kiedy wprowadziliśmy system mieszany (ok. trzeciego miesiąca) mała po raz pierwszy zaczęła się uśmiechać. Wdać ogromną zmianę w jej zachowaniu - jest po prostu szczęśliwa. Mówienie, że w ten sposób ktoś wyrządza dziecku krzywdę to absolutna bzdura - każdy przypadek jest indywidualny. Ja byłem karmiony sztucznie od 6. tygodnia i jakoś żadnych alergii czy kłopotów ze zdrowiem nie mam. Głupszy też nie jestem ani garbaty. Odpowiedz Link Zgłoś
velluto Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 10:56 Życie towarzyskie to akurat najmniejszy problem. Chodzi o totalne uwiązanie, a nie o to, że balangi się skończyły. O niemożność samodzielnego, dłuższego wyjścia - do lekarza, do fryzjera, do kosmetyczki. O niemożność pobycia na luzie 2 godzin BEZ dziecka, a nie o to, jak zorganizować sobie życie, żeby być z dzieckiem non stop. Kolejna sprawa - to dieta matki karmiącej i wynikające z tego ograniczenia, szczególnie w przypadku dzieci alergicznych. Mleko matki dla dziecka jest najlepsze, ale dla doroslego człowieka wielomiesięczna rezygnacja z wielu pokarmów to katorga. Moja siostra jako surówkę tolerowala wyłącznie marchewkę pokropioną oliwą, inne warzywa skutkowały kolką. Ileż można to jeść to samo? I wreszcie - zamiast namawiać na karmienie zawsze i wszędzie, wypadałoby zalecić zachowanie umiaru i pewnej dozy wyczucia, bo wbrew temu co w artykule nie każdy robi to dyskretnie. To naprawdę nie dla każdego jest najpiękniejszy widok, i nie widzę powodu dlaczgo to reszta towarzystwa miałaby odwracać wzrok, bo komuś nie chce się tyłka ruszyć i przejść do drugiego pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
mitai Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 10:57 z artykułu wynika, że życie towarzyskie kobiet składa się głownie z wizyt na poczcie i siedzenia na ławce w parku pośród innych matek z dziećmi. a w inne miejsca zawsze można zabrać dyspozycyjnego w ciągu całego dnia członka rodziny czy przyjaciółkę, która to jak wiadomo przyjaciółka na pewno nie pracuje i nie ma nic innego do roboty. aha, i nie ma oczywiście miejsc, gdzie niemowlak po prostu nie pasuje - do lekarza, na wykłady w szkole, do zatłoczonego i nieklimatyzowanego urzędu wręcz należy zabierać ze sobą dziecko, i tamże je publicznie karmić piersią! dzieki temu udowodnimy wszem i wobec, że jesteśmy matkami postepowymi, aktywnymi i wyedukowanymi, a wszyscy, którym w restauracji przeszkadza ulewający i głosno wydalający podczas konsumpcji niemowlak to zaściankowi, nietolerancyjni troglodyci... Odpowiedz Link Zgłoś
f-olka Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 11:04 bez przesady z tym zniewolniem. Bzdura totalna. Mnie żadne z moich dzieci nie zniewoliło, karmić się da wszędzie i nikt nie musi nic widzieć. Pytanie czy chcemy przyjąć jakie zmiany przynosi posiadanie dzieci. Nie jesteśmy wtedy już wolni jak dzikie świnie na zakręcie... a do fryzjera, lekarza itd. da się pójśc nawet i z dzieckiem. Ba da się z dwójką i ze czwórką też i można czerpać z tego radość. Trzeba tylko chceć. Odpowiedz Link Zgłoś
mitai Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 11:12 nie uogólniaj, bo niestety nie wszędzie da się pójśc z dzieckiem, i nie wszędzie da się karmić. i nie jest to kwestia chęci, akceptacji zmian czy czegokolwiek w tym stylu, ale obiektywnych trudności. do lekarza na prześwietlenie, rezonas czy rehabilitację, na wykłady na uczelnię, na spotkanie służbowe (to dla kobiet, które nie mają urlopu macierzyńskiego bo prowadzą działalność gosp.) z małym dzieckiem nie można pójść. a tym bardziej karmić go piersią w trakcie. a czerpanie radości z bycia gdzieś z dziećmi to osobna sprawa - mnie bardziej chodziło o radośc odczuwaną przez inne osoby np. w restauracji. bo rodzice szybko znieczulają się na dziecięcą hałaśliwość i obrzydliwośc, ale osobom postronnym naprawdę może być niemiło z takimi widokami i odgłosami. apeluję po prostu o odrobinę więcej wrazliwości na innych użytkowników przestrzeni publicznej, a mniej ostentacyjnej propagandy laktacyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: posti Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? IP: 149.156.166.* 03.02.11, 11:20 Bzdurą jest udawanie, ze dziecko można zabrać wszędzie. No, chyba, że siedząc na fotelu u fryzjerki zostawiamy personelowi troskę o to, żeby dzieci nie wprowadziły swoich porządków w lokalu. Znam takie mamy. Co robią dzieci, kiedy siedzisz na fotelu u stomatologa? itp, itd. Brdurą jest udawanie, że człowiek nie potrzebuje poprzebywać sam ze sobą i światem zewnętrznym. Odpowiedz Link Zgłoś
gardenia_nowak Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 13:26 W pełni się zgadzam. Byłam u fryzjera wtedy jeszcze z kilkumiesięcznym synem 2 razy i uważam, że o te 2 razy za dużo - albo ja musiałam co 5 sekund wstawać albo fryzjerki akurat nie zajęte klientką. Da się ok, ale jakim kosztem? No sorry, ale jaki to fun dla tych ludzi zabawiać obce dziecko. I co z tego, że była bajka, jak on chciał do mamy? To były podbramkowe sytuacje, kiedy nie miałam go z kim zostawić, ale we wszystkich innych tego typu sytuacjach 100 razy bardziej wolałam wyjść sama. Odpowiedz Link Zgłoś
mitai Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 14:16 dokładnie, nie jest rolą fryzjerki ani pań w kolejce zabawianie cudzego dziecka. zresztą, fajnie jest wyjśc gdzieś bez dziecka, nawet jeżeli jest to tylko półgodzinna wizyta u fryzjera Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 18:31 O rany z niemowlakiem to ja co najwyżej do kosmetyczki na depilacje brwi chodze i to bez farbowania żeby było szybciej... Z dzieckiem moge iść na spacer do parku, do zaprzyjaxnionej knajpki za rogiem (wlasciciel pobiegl do pobliskiego tesco po owoce dla małej! zeby miala deser bo takiego dla malych dzieci nie bylo) ale nie do pracy, nie do lekarza, nie do supermarketu i na wyprzedaze. Zakupy z dzieckiem to zadna przyjemnosc zwłaszcza w zatłoczonych centrach handlowych, zwłaszcza w zimie. Na upartego wszedzie sie da bez wzgledu na rodzaj karmienia tylko po co??? Jesli koms to pasuje, to ok i zaden artykul tego nie zmieni - mnie nie pasuje. Odpowiedz Link Zgłoś
martica nietolerancyjnej?- bez jaj kto to pisal? 03.02.11, 12:24 Jakas szalona mama, ekologicznie nowoczesna? Pani Karolina ma szczescioe ze nie trafila na mnie bo kazalabym sie jej wyniesc do lazienki! Moze karmiace mamy beda bardziej tolerancyjne i wezma pod uwage ze niektorym sie zbiera na wymioty kiedy patrza na cos takiego! Dziecko cxesto potakim jedzeniu sie slini albo wymiotuje, fuuuj, ohyda,a ja naprawde dodatkowo nie musze ogladac czyichs piersi na poczcie, w parku czy w srodkach komunikacji. Rozumiem ze mamusie uwazaja ze nawet kupki ich dzieci pieknie pachna i maja cudny kolor, wiec moze zaczna przewijac gdzie popadnie,a pieluchy rzucac gdziekolwiek? Co za roznica? I to i to jest INTYMNYM doswiadczeniem. Gość portalu: mimbla napisał(a): > artykuł fajny, ale akurat fragment o czekoladce dla karmiącej mamy trochę nie t > rafiony, ja i większość moich koleżanek które karmią piersią możemy tylko pomar > zyć o czekoladce Odpowiedz Link Zgłoś
agula615 Re: nietolerancyjnej?- bez jaj kto to pisal? 03.02.11, 13:03 Moj boze ludzie, o co wy sie pienicie. az mi slabo jak czytam takie komentarze w stylu, fuuj ohyda dziecku sie ulalo itd. Zaznaczam ze jak dorosla osoba siedzi w autobusie i smarka bo ma poterzny katar chracze itd to jest to rowniez obrzydliwe. Tak jiest, bylo i bedzie. Owszem, zagdzam sie ze wiele karmiacych kobiet jest zbyt ostentacyjnych. ze karmi w sposob ktory razi, bo mozna zrobic to dyskretniej, nie tzreba sie rozbierac do naga, mozna sie do tego przygotowac, ze wlasciwie mala kto nawet zwroci uwage na to co robimy. Na miejscu mam karmiacych w miejscach uzytecznosci publicznje, raczej uwazalabym za ulge ze ludzie odwracaja wzrok , miast gapic sie na obnazone czesciowo piersi-ja bym uznala to za przejaw toleranyjnosci... nie patrza bo nie chca cie zawstydzac itd.... Ale na boga, nie mozna zabronickobietom karmic w miejsach publicznych. To jest wlasnie ograniczenie wolnosci. oznacza to ze makysmlany czas na pozsotanie poza domem jakie te pani maja dany to 1-1.5 godz, potem tzreba biec karmic dizecko w domu, w ukryciu jak jkis przestepca. Wszytko da sie zorbic tylko tzreba do tego sie przygotowac i zawsze miec na wzgledzie istnienie innych. Istnienie faktu , ze komus moze to pzreszkadzac, wiec robmy to gdy musimy w sposob intymny i nie rzucajacy sie w oczy, a reszta swiata powinna zorzumiec ze karmienie piersia jest naturlnym sposob odzywiania dzieci, ze dziecko ma swoje prawa i mama nie wytlumaczy niemowlakowi ze musi poczekac na karmienie, i ze tzreba dac mozliwosc pozstania poza domem tym kobietom dluzje niz 1.5 godziny w pzrerwie pomiedzy karmieniami! Moj boze, ludzie troche tolerancji. I to obu stron sie tyczy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: O sztucznie tworzone problemy IP: 213.195.182.* 03.02.11, 13:09 czemu temat kamienia piersią budzi tyle skrajnych emocji? czy dlatego, że dzisiejsze mamy są pokoleniem butelkowym, kiedy to propagowano karmienie mm i nie było żadnej pomocy ani zachęty do karmienia piersią? najbardziej naturalna czynność urosła do przedmiotu sporu i zaciętej dyskusji, zupełnie nie rozumiem dlaczego karmię piersią drugie dziecko i nie widzę żadnego problemu ani w dyskretnym karmieniu- wystarczy tetrowa pielucha, chusta, szal i możemy zakryć swoje- dla niektórych ohydne- dziecko i pierś, ani w odrobinie swobody i samodzielnym wyjściu- laktator, trochę cierpliwości i zostawiamy dzieciątko pod opieką taty, z pełną butlą a my idziemy do fryzjera, lekarza czy gdzie się nam podoba gdzie tu uwiązanie i zniewolenie? swoją drogą dziwi mnie bardzo, że w kraju gdzie publicznie i bez najmniejszych zahamowań ludzie pala, piją wódkę, plują, charają, sikają i nikt nie sprząta kupy po swoim psie, choćby była na środku chodnika, akurat karmiąca matka jest widokiem obrzydliwym i "niektórym zbiera się na wymioty" (pani Marta z pewnością w dzieciństwie nie śliniła się, a jak już jej się zdarzyło to mama kryła się z nią przed ludzkim spojrzeniem) ??? a o dyskrecję najwyraźniej warto najwyraźniej zadbać, żeby uniknąć niewybrednych komentarzy (patrz wyżej) cieplutko pzdr wszystkie karmiące mamy Odpowiedz Link Zgłoś
gardenia_nowak Re: nietolerancyjnej?- bez jaj kto to pisal? 03.02.11, 13:36 Z parkiem pojechałaś - to akurat jest dobre miejsce na karmienie dziecka, byłoby jeszcze fajniej, gdyby były wygodne i osłonięte od słońca i ciekawskich ławeczki - jak jest piękny dzień a maluch ma 3 m-ce nie ma sensu wracać z nim do domu, tylko po to, żeby go nakarmić. Przewijanie tak samo - jak trzeba, to trzeba - optymalnie w łazience z przewijakiem, bo wtedy można umyć ręce chociaż, ale to jest niestety akcesorium mało dostępne. IMHO miejsca publiczne i handlowe (galerie handlowe, przychodnie, urzędy, poczta niekoniecznie, poczcie to akurat przydałoby się usprawnienie obsługi klienta, żeby nie trzeba było tam spędzać więcej jak kwadrans) powinny posiadać pokój dla matki z dzieckiem i po sprawie - z przewijakiem oraz wygodnym fotelem - dla mam, które wstydzą się karmić publicznie (jak ja np.). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aurelis07 Re: nietolerancyjnej?- bez jaj kto to pisal? IP: *.mmj.pl 03.02.11, 13:45 Nie wiem jaką traumę przeżyłaś jeżeli dziecko kojarzy się tylko z czymś obrzydliwym. Jak już wspomniano wyżej: dorosły smarka, charcha, wymiotuje, miewa biegunki i zaparcia, pierdzi głośniej i bardziej śmierdząco, często pali, albo chodzi schlany- wtedy nie masz odruchów wymiotnych? Jeszcze nigdy nie widziałam kobiety, która karmiłaby z "wywalonymi piersiami na ulicy", więc nie wiem skąd ta nagła reakcja uczuleniowa podlana agresją u niektórych na myśl o tym, że - o zgrozo- dziecko może pić z piersi... Widziałaś grupę nastolatków jedzących na wynos? Smacznego... Odpowiedz Link Zgłoś
mitai Re: nietolerancyjnej?- bez jaj kto to pisal? 03.02.11, 14:12 doskonale Cie rozumiem, i popieram właściwie w całej rozciągłości. Osobnym problemem jest brak dobrze wyposażonych pokojów dla matek z dziecmi, gdzie można by na osobności, w ciszy i spokoju dyskretnie nakarmić dziecko czymkolwiek się chce, a osobnym - karmienie piersią w sposób, który może przeszkadzać innym ludziom. Nie należy ich mieszać w argumentacji, i uznawać, że brak takich miejsc usprawiedliwia nieempatyczną postawę agresywnej matki karmiącej. A tym bardziej nie usprawiedliwia jej obecność plujących pijaków czy psich kup... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kali Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? IP: *.play-internet.pl 03.02.11, 13:17 Co za wyjątkowe wyczucie estetyczne społeczeństwa! Śliniące sie niemowle i kobiecy biust jest obrzydliwy. Ale walające się wszędzie śmieci jakos nauczyliście się tolerować? Poprzylepiane gumy do żucia na klamkach i w autobusach - nikomu nie przeszkadzają? Smród moczu w przejściach podziemnych i bramach jest ok? Psie za przeproszeniem g.. na chodnikach i trawnikach - to jest git? Smród tytoniu i wydmuchiwany dym prosto w twarz obcej osoby jest na miejscu? Zapach niedomytych pach w tramwajach, zima czy lato - nie ma znaczenia - nie jest obrzydliwy? Śmierdzące zaniedbane zęby w gębie ziewającej bez zatykania jej, kaszlanie i sapanie komuś prosto w ucho - estetyczne i ok? "Kali ukraść krowę - to dobrze" - ja nie karmię, bo nie mam dzieci, jestem męzczyzną, wstydzę siękarmić, to naskoczę na te które są kobietami mają dzieci i karmią - o super, mamy znów jakiegoś wspolnego wroga - "wywalające pierś baby i bekające niemowlęta". Do getta z tymi parszywcami. Osoby dorosłe i niekarmiące baby jak wiadomo nie bekają, nie wydalają, nie puszczają bąków i ogólnie wydzielają zapach róż lub jaśminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aurelis07 Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? IP: *.mmj.pl 03.02.11, 13:48 Dokładnie Kali, dokładnie Różnica między bekającym mężczyzną a dzieckiem jest taka, że ten pierwszy jest silniejszy, jeżeli pod procentami, niepoczytalny: więc jemu nikt nie podskoczy i uwagi nie zwróci, pełnię zaś frustracji wyładuje na słabszej kobiecie z niemowlakiem. Co taka może zrobić? Chyba tylko pieluchą rzucić. Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkaela Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 13:19 Bozzz.... czy to aktywne rodzicielstwo??? Ze ide z dzieciem na poczte, do kolezanki, na zakupy???? Niemowlak musi w domu siedziec? i jeszcze z niania obowiazkowo pewnie? Mozna sobie swietnie zorganizowac zycie z dzieckiem, z dziecmi i nie trzeba rezygnowac z ZYCIA. Owszem, sa ograniczenia, ale jesli juz to nie wynikaja one z faktu karmienia piersia czy butelka, ale z tego ze wogole jest dziecko. I naprawde tylko od dobrej woli mamy zalezy czy bedzie robila z siebie cierpietnice, poswiecajaca sie Matke Polke czy bedzie zyla normalnie, dostosowujac tryb zycia do potrzeb nowego czlonka rodziny ale nie przewracajac wszystko do gory nogami z powodu dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joe Lesba napisala artykul i mysli ze jest madra...ha IP: *.try.wideopenwest.com 03.02.11, 14:08 W Polsce niedlugo za wzor doskonalosci beda - lesby , geje , pedofile , feministki(95%) feministek to lesby) i inni zboczency...Naukowcy z Canady i Australii ok. rok temu oglosili wyniki swoich badan z ktorych wynika ze geje , lesby i zespol Downa to choroba genu i juz za kilka lat bedzie mozliwe pozbyc sie tej choroby poprzez "naprawienie "genu odpowiedzialnego za orietacje seksualna. Odpowiedz Link Zgłoś
kotkowa Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 14:29 Podejscie do dotychczasowego zycia oczywiscie kazda matka zmienia, nie w glowie sa takie imprezy jak dotychczas, to oczywiste. Ale realia sa inne, niz tu przedstawione - zimą w parku nie nakarmisz dziecka - jak zdejmować kurtkę przy -10, podciągać sweter, wystawiać pierś? I matce i dziecku musi być wygodnie, swobodnie, to nie takie proste. Karmienie publiczne - ok, ale wcale nie jest tak latwo. W centrach nie ma tak duzo lawek, albo sa zajete, albo siedzi menel, kolo ktorego trudno sie rozebrac i nakarmic dziecko. Znajomi - ok, jesli sa to dobrzy znajomi, rodzina - nie ma wiekszego skrepowania, choc wlasciwie zawsze czuje sie pewne wahanie, czy to na pewno ok wystawiac cyca. Czy nie powinnam isc do pokoju obok. Gorzej ze znajomymi "srednimi", ktorych slabo znamy, albo co gorsza ludzmi z pracy, z ktorymi mamy sluzbowe kontakty - to nie takie proste wystawic przy nich cycka. Juz latwiej przy zupelnie obcych osobach. Na spacer cyz gdziekolwiek trudno sie ruszyc bez gadzetow - zawsze musi byc pampers, chusteczki, pielucha tetrowa, cos na przebranie - przeciez dziecko moze sie osikac, okupac, ulac! chyba to pisal ktos, kto nie mial niemowlaka. U nas to sie zdarzalo czesto, to nie jest jakas nadmierna ostroznosc. A imprezy z dzieckiem nie skomentuje - chyba ze nie jest to impreza, tylko ciche i spokojne spotkanie popoludniowe ze znajomymi. Bo impreza z niemowlakiem to zwykle jego meczenie, jakas bzdura totalna. To moze jeszcze koncert rockowy w zadymionej knajpie? Odpowiedz Link Zgłoś
phalene0 Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 14:30 Mi także nie podoba się to, że w Pl nie sprząta się kup po swoich psach. Nie podobają mi się także nastolatki z żarciem na wynos - zbiera mi się na wymioty kiedy widzę umorusaną gębę z wylatującą z pomiędzy zębów surówką. Nie podobają mi się ohydne śmieci na chodnikach, brak potrzeby porządku u polaków i nie podoba mi się smród spod pach w autobusie i niedomyte cielsko. I przykro mi - ale nie podoba mi się także widok "wywalonego cyca" na widoku publicznym a takowy się zdarza - pomimo, że co niektórzy twierdzą że nie. Wydaje mi się że trzeba mieć wyczucie i nie narażać innych na widoki, które MOGĄ ale nie muszą razić. Jeżeli to temat, który wzbudza kontrowersje - tak samo jak temat np. religii czy aborcji - to trzeba uszanować drugą stronę, starać się być tolerancyjnym i delikatnym. To gwarantuje wzajemne zrozumienie i brak agresji w społeczeństwie. Ja nie karmiłam - nie lubiłam. I jest wbrew pozorom dużo osób mojego pokroju. Ta piersiowa propaganda zawsze była dla mnie trochę denerwująca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edyta Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? IP: 81.144.161.* 03.02.11, 14:46 karmilam corke piersia przez 6 miesiecy wylacznie, i pozniej 2 razy dziennie, cvzas wspominam bardzo dobrze, jadlam wszsytko, doslownie w dzien po porodzie jadlam pierogi z kapusta, nie mieszkam w Polsce, na poczatku sluchalam jeszce super polskich rad nie jedz tego nie jedz tego (mala miala egzeme), nie cto nie pomagalo, a dermatolog powiedzila ze to nie ma nic wspolnego z tym co ja jem, jadlam wszsytko, nie traktowalam karmienia jako nerwowego obowiazku, dziecko wyczuwa, karmilam wedlug planu (ustalonego po parotygodniowej obserwacji rytmu dnia dziecka). Dziecko od 2 miesiaca zycia mialo dzienna rutyne, jedzonko, zabawa, spanie, itd. Wychodzilam, spotykalam sie z innymi matkami, lunch w pubie karmiacych matek tutaj nikogo nie dziwi. Nikt tez nie zauwaza karmaocych matek, lekarz, fryzjer, co to za proble. pozatym dziecko ma tez ojca, ktory bierze CZYNNY UDZIAL W WYCHOWANIU I OBOWIAZKACH DOMOWYCH, a nie jak to sie mowi pomaga! Mysle ze fakt ze nastawilam sie na to ze zostaje przez rok w domu zeby zajac sie dzieckiem a nie dzieckiem i domem dal mi duzo komfortu. Dziecko bylo moim priorytetem, nie gotowanie sprzatanie, to w duzej czesci dalej nalezalo do partnera> jersli ugotwalam i sprzatnelam to byl bonus. W karmoeniu piersia moim zdaniem zalezy duzo od nastawienia i dobrych checi, ale przeciez butelka niczym zlym nie jest, kwestia wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
zolla78 Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? 03.02.11, 15:13 Jak dla mnie ten artykuł to bzdura. Nie mówi o żadnej wolności dla kobiety od dziecka i od karmienia, tylko o tym jak zorganizować sobie brak tej wolności by było może trochę mniej uciążliwie. Ale to też np. pod warunkiem, że albo wychodzisz na krótko, albo nie masz oporu przed karmieniem publicznie. Widziałam to u mojej siostry. Przy dziecku głodnym co 2h i niechęci do karmienia w miejscach publicznych czy w ogóle przy innych ludziach, nie miałaby szans na pójście do lekarza czy gdziekolwiek. Na szczęście wszyscy mieli w rodzinie normalne podejście do tematu. Jak była w domu, a starała się być jak najwięcej, to karmiła piersią. Jak chciała lub musiała gdzieś od czasu do czasu wyjść, w tym na imprezę, to był laktator i butelka. I dziecko miało co powinno i ona była zadowolona. A odnośnie karmienia w miejscach publicznych, to należałoby odróżnić ostentacyjne "wywalenie cyca" od karmienia. Podobnie jak można ostentacyjnie krzyczeć przez komórkę lub odjeść gdzieś na bok. Przykleić gumę do talerza lub dyskretnie wyjąć zawijając w papierek. To nie jest kwestia prawa do nakarmienia dziecka w miejscu publicznym ale po prostu indywidualnej kultury człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? IP: *.3-85.cust.bluewin.ch 05.02.11, 11:00 rany, od czytania tych wypowiedzi az sie odechciewa miec dzieci! czy ja zyje w innym swiecie? tydzien temu urodzilam drugie dziecko, oczywiscie karmie piersia i uwazam ze to super ulatwienie, nie trzeba sie martwic o odmierzanie, podgrzewanie, mleko jest zawsze pod reka, powoli ukladamy sobie dzienna rutyne wiec moge przewidziec kiedy maly bedzie glodny. Jem co chce i nie ma zadnego problemu. Jedyne poswiecenie to odstawienie alko, ale da sie z tym zyc. pierwsze dziecko karmilam rok, mimo ze po paru mcach wrocilam do pracy ale dawalam mu piers rano i wieczorem, laktacja doskonale sie dostosowuje do zmiany rytmu. karmilam w parku, na lawce, w sklepie, nie spotkalam sie zadnymi nieprzyjemnymi reakcjami. wrecz przeciwnie, ludzie sie usmiechaja i sa mile nastawieni. Tak bylo w kilku krajach, podczas wizyty w Polsce tez nie bylo problemow jak musialam nakarmic w centrum handlowym. przeciez do naga sie nie trzeba rozebrac, nie wiem skad historie o "wywalaniu cyca". a tak w ogole to przeciez wszedzie dookola widac "wywalone cyce" w reklamach, zdjeciach, tv i to jakos nikomu nie przeszkadza? a jak piers sie uzywa zgodnie z jej naturalnym przeznaczeniem to jest problem? taka logika to tylko w naszym kraju pelnym hipokryzji moze dzialac a co do wychodzenia, z malym w chuscie bylismy na imprezach, w barze z winami (bez dymu), na spacerach i innych wycieczkach. jak kiedys weszlam do dentysty z ulicy to spal w wozku jak mialam robione wypelnienie, dentystka sama zaproponowaka i nikomu to nie przeszkadzalo. Teraz odkrylam super salon urody gdzie moge malego zaparkowac w kacie jak ide na manicure, i tez wszyscy sa zadowoleni. ludzie , trzeba troche wyluzowac, opieka nad dzieckiem bywa ciezka praca ale to tez fantatyczne doswiadczenie , ktore wcale nie musi wykluczac z nowmalnego zycia. dajcie zyc innym pozdrawiam mamy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karmiaca Re: Życie towarzyskie z dzieckiem przy piersi? IP: *.acn.waw.pl 16.02.11, 11:15 Mi karmienie piersia odpowiada i nie ogranicza - karmie piersia juz ponad 6 miesiecy. Jem wszystko - tez gory slodyczy i czekolady - nie pije tylko alkoholu. Jak mala skonczyla 2 miesiace wrocilam do pracy na czesc etatu - 3 razy w tygodniu wychodzilam na okolo 4 h. Poza tym jak chcialam wyjsc cos zalatwic tez nie bylo problemu - laktator, butelka i po sprawie - na 4 h mozna z domu wybyc. Oczywiscie trzeba miec z kim zostawic dziecko. Takze pod tym wzgledem karmienia nie uwazam za uwiazanie. Co do wychodzenia z niemowlakiem - nie lubie karmic publicznie, ale jak trzeba to trudno - zawsze mozna usiasc na uboczu, przykryc sie pieluszka tetrowa, czy bluza rozpinana - i po sprawie. Na imprezie - domowce - tez mi sie zdarzylo byc z dzieckiem przy piersi - karmilam w drugim pokoju, czesc imprezy niemowlak przespal. No a jesli chcemy wyjsc do lekarza czy fryzjera to problemem moze byc tylko to czy mamy z kim zostawic dziecko - rodzaj karmienia nie ma tu nic do rzeczy - albo mm albo odciagamy laktatorem i zostawiamy w lodowce. Reasumujac - uwiazanie to kwestia czesto tego czy dziecko wychowujemy same czy wspolnie z partnerem, ktory umie obslugiwac butelke, pampersa i przede wszystkim przytuli i ukolysze swoje dzieciatko. Odpowiedz Link Zgłoś