Dodaj do ulubionych

edukacja domowa-co Wy na to?

31.03.11, 10:37
tak Was sobie podczytuję,w końcu odważyłam się napisacwink
jak myślicie-czy ED jest związana z RB?
uczymy w domu starszą córkę-jest w pierwszej klasie,syn we wrześniu idzie do zerówki,oczywiście domowej.
my po prostu nie wyobrażamy sobie puszczenia dziecka do obcej szkoły(mamy daleko i jesteśmy tu nowi),żeby siedziało (bo mus siedziec,a nasze niekoniecznie siedząwink),nie mogło zadac pytania kiedy chce,uczyc się tego,czego chce(to tak w skrócie myślowym) i takie tam inne.
w dodatku uważamy,że edukacja dziecka zaczyna się nie wtedy,kiedy idzie do jakiejś placówki,tylko dużo,dużo wcześniej.bo edukacja to nie tylko czytanie,pisanie i szlaczki,tylko spacer za biedronką,stanie na głowie i przewracanie się,kopanie dołu w ogródku...jakby moje dzieci chodziły do stacjonarnej szkoły,nie miałyby czasu na...życie(?).
jak myślicie?
wiem,że to taki temat z pogranicza wszystkiego,ale moze mnie nie zlinczujecie na dzień dobrywink?
Obserwuj wątek
    • mama_leonka Re: edukacja domowa-co Wy na to? 31.03.11, 14:36
      Dlaczego zlinczować? Ja podziwiam i zazdroszczę smile Bo sama bym się chyba nie odważyła - nawet jakbym miała czas i warunki... Bo to wymaga niezłej organizacji i wiedzy. Podstawówkę to bym jeszcze ogarnęła, ale do matury to już bym dziecka przygotować nie dała rady...
      Jak to u Was wygląda w praktyce? Strasznie jestem ciekawa smile
      Pozdrawiam i życzę sukcesów smile
      p. jedyny minus jaki mi się nasuwa to brak kontaktu z rówieśnikami (który owszem, bywa kłopotliwy, ale jednak uczy socjalizacji i współżycia z innymi).
    • lapwing123 Re: edukacja domowa-co Wy na to? 31.03.11, 15:07
      Witamsmile

      Ja podziwiam Twoją decyzję i odwagę, bo mimo, iż posiadam wykształcenie pedagogiczne to nie zdecyduję się na uczenie swego dziecka w domu. Chyba trzeba być bardzo zdyscyplinowanym, zorganizowanym itp. a ja do takich nie należęsmile

      Owszem mogę kopać dołki w ogródku itp. ale jednak są jakieś wymagania programowe i trzeba z dzieckiem przerobić jakiś konkretny materiał?
    • ciociacesia jestem za 31.03.11, 15:32
      ale nie moge sobie pozwolic na zostanie z dzieckiem w domu wiec kicha
    • mrs.t Re: edukacja domowa-co Wy na to? 31.03.11, 17:48
      wow, ale jak, tak w polsce??
      tu w uk czesto sie o tym slyszy
      wow; podziwiam; to piekna praca, i bardzo odpowiedzialna...
    • aphoper1 Re: edukacja domowa-co Wy na to? 31.03.11, 19:34
      A ja ośmielę się wyłamać i być przeciw. Szkoła ma masę wad. Ale daje możliwość spotkania z dziećmi z bardzo różnych rodzin, środowisk, uczy tolerancji etc. Ja bardzo się cieszę, że chodziłam do zwykłej podstawówki, z różnymi dzieciakami. Potem już do elitarnego LO i oczywiście, jeśli chodzi o poziom, to było super, ale i tak wkurzał mnie snobizm tam panujący. Nie mniej, uważam, że trudno nadrobić kontakt z rówieśnikami, jaki daje szkoła, w inny sposób. Wiedzę łatwiej. Moi Rodzice nauczyli mnie taaakiej masy rzeczy, a przede wszystkim dali zainteresowanie światem. Mimo że nie uczyli mnie ZAMIAST szkoły. Materiał można odstukać w budzie, a ciekawe rzeczy z Rodzicamismile
      • baszi Re: edukacja domowa-co Wy na to? 31.03.11, 20:55
        moze i szczytne fajne zalozenie, jak ktos rzeczywiscie ma predyspozycje moze dziecko wiele nauczyc, ale przyjdzie moment ze trzeba bedzie je wypuscic spod skrzydel i to jak sory za porownanie ale wypuscic zwierze ktore cale zycie przebywalo pod opieka czlowieka, pozbawiane instynktu do dzungli jakie ma szanse na przezycie?
        a taka dzungla jest swiat po prostu, kiedys wyjdzie do tego swiata i mam powazne watpliwosci czy bedzie umialo sobie poradzic tak po prostu, czy bedzie umialo bronic sie, gdzie i kiedy nauczy sie pewnych mechanizmow,
        moze czasem warto pomyslec o tym co dziecku w zyciu bedzie potzrebne a nie tylko zaspokajac swoje wychowawcze ambicje, piekne ale malo praktyczne w dzisiejszym swiecie
        poza tym swiat mozna dziecku pokazywac po normalnej szkole
        no ale ja z tych stapajacych twardo po ziemi
        • mama.rozy Re: edukacja domowa-co Wy na to? 31.03.11, 21:36
          może najpierw kilka takich myśli-dzieci uczone w domu nie są izolowane od rówieśników,przecież Ed to nie siedzenie w domu z dzieckiem,bo ile możnasmilemy akurat jeździmy na różne zajęcia(angielski,kultura Japonii),w przyszłym roku chcemy do tego jeszcze coś dorzucic.a że dziecko nie siedzi 6godzin w szkole,tylko uczy się w innym czasie?nam to odpowiada...nam-rodzinie,bo dzieci uczone w domu naprawdę nie są do tego zmuszanesmilepoza tym spotykają się z innymi dziecmi-w czasie różnych spotkań,czy to edukacyjnych-kiedy organizujemy zajęcia dla większej grupy,czy zwykłych spotkaniach,gdzie dzieciaki szaleją na dworze,ze zwierzętami.
          no i dzieci z ED nie są izolowane od swiata,wręcz przeciwnie.w małej grupie o wiele ciekawiej zwiedza się np.muzeum,bo i panie pilnujące mają więcej cierpliwości,i dzieci robią mniej hałasu,są bardziej skupione.
          dzieci uczone w domu szybciej uczą się samodzielności,bo nikt ich nie poganiasmilerobią wszystko w swoim tempie-i już wyjasniam-obowiązuje nas normalny materiał szkolny i co jakiś czas jeździmy do szkoły na egzaminy.ale to,kiedy,jaki sposób i w jak długim czasie będziemy go przerabiac,zależy tylko od nas.
          co jeszcze-nie każdy rodzic musi się znac na wszystkim.mamy wśród nas dorosłych z różnymi zawodami,każdy jest w stanie czegoś dziecko nauczyc.a wiedzę ogólną-pisanie,czytanie,chyba każdy posiada...
          no i niestety argumenty,że dziecko w szkole nauczy się walczyc z innymi,żeby potem przeżyc,u nas jakoś mijaja się z pojęciem edukacji.bo dziecko ma umiec zyc,czyli przede wszystkim byc dobrym człowiekiem.a że świat jest brutalny,podły,okropny-no cóż,nasze dzieci nie są izolowane od informacji ze swiata.przeżywają trzęsienia ziemi i spalenie się domu sąsiada.
          i szczerze mówiąc-wolę w taki sposób zaspokajac swoje ambicje wychowawcze,niz posyłac dziecko na 50 różnych zajęc,żeby korzystało z życia.
          na tego świata ciągle za mało,dzieci aż się garną do nauki,bo dla nich to świetna zabawa i przygoda-odkryc coś samemu,a potem jeszcze znaleźc coś na ten temat w książce/internecie.szkoła,według nas,zabija w dziecku chęc do nauki i pasję poznawania świata.owszem,są szkoły,gdzie tak się podchodzi do ucznia,nie jestem wrogiem szkoły jako takiej.dla nas,po prostu,jest to najlepsze wyjście.
          • baszi Re: edukacja domowa-co Wy na to? 05.04.11, 09:43
            chyba jednak umiejetnosc czytania to nie taka oczywista sprawa, nigdzie nie napisalam ze w szkole dziecko nauczy sie walczyc !
            nauczy sie mechanizmow ktore w spoleczenstwie, miedzy ludzmi zwyczajnie istnieja
            nie musissz mi tlumaczy n aczym polega nauka w domu, dobrze sie orientuje i nie napisalam o zamknieciu w 4 scianach w swiecie doroslych nie m amalych grupek, sa wielkeie zbiorowiska ludzi, grup, i w takich trzeba zyc
            no ale kazdy ma prawo do wlasnych wyborow byle tylko nikomu krzywdy nie zrobic
        • halapta Re: edukacja domowa-co Wy na to? 02.04.11, 20:19
          baszi napisała: ale przyjdzie moment ze trzeba bedzie je wypuscic spod skr
          > zydel i to jak sory za porownanie ale wypuscic zwierze ktore cale zycie przeby
          > walo pod opieka czlowieka, pozbawiane instynktu do dzungli jakie ma szanse na p
          > rzezycie?


          Moim zdaniem właśnie przebywanie w szkole wśród tylko rówieśników jest nienaturalne. Normalnie w życiu nie przebywamy tylko wśród osób jednorodnych pod względem wiekowym. Początki obowiązku szkolnego w Polsce sięgają XIX wieku, więc myślisz, ze wcześniej to po świecie chodziły oszołomy, które nie umiały współżyć w grupie?
          Poza tym jednak użyte przez ciebie porównanie wg mnie nie trafione. Gdyby je odwrócić, to tak jakby oddać dziecko na wychowanie wilkom, a potem umieścić je w społeczeństwie.
          • baszi Re: edukacja domowa-co Wy na to? 05.04.11, 09:44
            ja nie widzialam w zyciu szkoly w ktorej sa jedynie rowiesnicy to jednak pewnien przedzial wiekowy a moze ja z ksiezyca spadlam ;d
    • gladys_g Re: edukacja domowa-co Wy na to? 31.03.11, 21:24
      jestem na nie z tak wielu powodów że aż nie wiem, od czego zacząć
      • mama.rozy Re: edukacja domowa-co Wy na to? 31.03.11, 21:57
        najlepiej od początkusmile
    • fiamma75 Re: edukacja domowa-co Wy na to? 01.04.11, 09:40
      Nie widzę związku ED z RB.
      Zresztą uważam, ze za dużo rzeczy wrzuca się w pojemny wore pt. "Rodzicielstwo bliskości".

      Poza tym jestem przeciw ED na dłuższą metę podobnie jak aphoper.
      Dla mnie ED wiąże się w dużym stopniu z nadopiekuńczością rodziców.
      Rozumiem jeszcze ED w pierwszych 2-3 latach szkolnych, ale potem powoduje straty nie do odrobienia.

      Poza tym dzieci uczęszczające do szkoły też mogą żyć pełnią życia. Kto powiedział, że nie mogą spacerować za biedronką, stać na głowie czy robić tysiąca innych rzeczy? To akurat zależy od rodziców.
      • mama.rozy Re: edukacja domowa-co Wy na to? 01.04.11, 11:46
        nie rozumiem tej nadopiekuńczości,serio.
        dla mnie nadopiekuńczośc w stosunku do dziecka wyraża się w podcinaniu mu skrzydeł,blokowanie indywidualnego rozwoju,wyręczaniu w różnych czynnościach.w ED u nas jest wręcz odwrotnie,z założenia ED to podążanie za rozwojem dziecka.
        wiem,ze są szkoły,gdzie na pierwszym miejscu jest uczeń a nie program i że są rodzice,którym poza odwiezieniem i przywiezieniem dziecka ze szkoły/zajęc,chce się robic coś jeszcze.
        w moim otoczeniu ich nie ma,po prostu.dziecko chodzi do szkoły i tam ma się uczyc.a rodzice ograniczają się do chodzenia na wywiadówki(lub nie).takich rodziców spotykam na co dzień.i mi/nam,to nie odpowiada.
        • mediator.org zależy od dziecka i rodziców :) 01.04.11, 12:06
          Może ja tak napiszę - znając swoje dziecko, które jest bardzo żądne wrażeń, zawsze było tak, że im więcej osób w domu tym lepiej, masa dzieci - ona to wszystko kocha i czuje się jak ryba w wodzie.
          Sądzę, że w moim przypadku zrobiłabym krzywdę swojej córce domową edukacją.
          Ona wracając ze szkoły (4 klasa) od pierwszej chwili gdy mnie widzi opowiada co też fajnego i mniej fajnego wydarzyło się w szkole. Kocha swoją klasę, szkołę, uczy się świetnie, ma zainteresowania, które rozwija, nagrody, które zdobywa, swoje porażki i sukcesy.
          Gdybym sama miała zadbać o jej edukację, zainteresowania, konkursy - nie dałabym rady, po prostu.
          Bo ja mam prace, którą kocham i która też wymaga czasu.
          Jest czas dla dziecka i jest czas dla mnie (gdy ona siedzi w szkole).
          Szkoła, co prawda jest wyjątkowa, bo w klasie 11 dzieci, rodzinna atmosfera, nauczyciele kochani i dobrze uczą.
          Może dlatego nie zamieniłabym na edukację domową?
          Ale to moje zdanie na podstawie moich doświadczeń smile

          A bardziej obiektywnie - ma to ogromne plusy!!!
          I małe minusy smile
          • mama.rozy Re: zależy od dziecka i rodziców :) 01.04.11, 12:17
            mediator-dziękismile
            właśnie to próbuje napisac-że u nas to działa.córka-owszem-jest zapisana do szkoły(taki wymóg),ale co z tego,że szkoła jest fajna,w klasie ośmioro dzieci,jak dojazd zająłby nam ok.2 godzin...szkoły wokół nas po prostu nie spełniają naszych oczekiwań-przykład-starsza córka nauczył się czytac jakoś mając 5 lat.a wokół nas,także wśród znajomych nauczycieli,było zdziwienie-po co?jak pójdzie do szkoły,to się nauczy...
            • fiamma75 Re: zależy od dziecka i rodziców :) 01.04.11, 13:45
              umiejętnośc czytania w wieku 5 lat nie zależy od ED smile Sama się nauczyłam czytać w wieku 5 lat i co z tego? Moja 5-letnia córka nie umie. Czy z tego powodu powinnam rozpaczac a może powinnam uczyć niegotowe dziecko?

              Podcinanie skrzydeł - owszem, ale czy nie jest podcinaniem skrzydeł ograniczanie grupy rówieśniczej. Gdyby poszła do szkoły - nie będziesz mieć kontroli nad tym, co się tam dzieje, jak wyglądają jej relacje z innymi dziećmi, jak funkcjonuje. Ucząc ją w domu, ograniczasz jej socjalizację. Owszem pisałaś, ze ma kontakt z grupą równieśniczą, ale przecież masz pełną kontrolę nad tym., bo przecież jeździsz z nią, jesteś obecna. To nie to samo.
              • aphoper1 Re: zależy od dziecka i rodziców :) 01.04.11, 14:00
                Ja bym jeszcze dodała: "obecność innych dorosłych"... To też ważny moim zdaniem element szkoły. No, kto nie kochał swojej pani wychowawczyni w I klasie podstawówki?smile
                • mama.rozy Re: zależy od dziecka i rodziców :) 01.04.11, 15:11
                  nie,nie jestem z dzieckiem cały czas.ma swoją przyjaciółkę,do której jeździ sama na kilka dni.sama była na wakacjach.na zajęciach organizowanych przez innych tez jest sama,ze swoją grupą.ED to nie chodzenie z dzieckiem za rączkę i patrzenia pod nóżki,żeby się nie przewróciło.
                  innych dorosłych też ma,ma swoich nauczycieli,ulubionego pana od angielskiego,ulubioną panią od kultury japońskiej.
                  no i nie jest jedynym dzieckiem w PL,które jest uczone w domu,na szczęście.dlatego to nie są moje teorie na temat ED,tak po prostu jest na całym świecie.tylko chyba u nas ciągle trzeba się z tego tłumaczyc...
                  • aphoper1 Re: zależy od dziecka i rodziców :) 01.04.11, 20:30
                    Mamo.rozy, sama zapytałaś nas o nasze opinie, a teraz zdaje się, że jesteś niezadowolona, że je wyrażamy. Czy się mylę?
                    • aniaturek0409 Re: zależy od dziecka i rodziców :) 01.04.11, 21:08
                      ja jestem za, ale sama nie dała bym rady. Niektóre dziewczyny pisały o zbawiennym wpływie socjalizacji szkolnej. Na mnie szkoła wpłynęła bardzo źle. Byłam biednym dzieckiem ubranym w okropne łachy z darów i lumpeksów i szkoła nauczyła mnie kompleksów i cierpienia, bo dzieci potrafią być bardzo okrutne, a ja byłam kozłem ofiarnym, wyśmiewanym i poniżanym. Do dzisiaj dostaję gęsiej skórki na myśl o podstawówce.
                    • mrs.t Re: zależy od dziecka i rodziców :) 01.04.11, 22:02

                • asbu Aphoper 01.04.11, 22:06
                  >No, kto nie kochał swojej pani wychowawczyni w I klasie podstawówki?smile

                  JA - miałam wychowawczynię - psychopatkę, serio, pisali o niej nawet w gazetach w 1988r. Metody wychowawcze rodem z obozu dla rekrutów (łącznie z przemocą).
                  Wiem, że dzisiaj inne czasy i mam nadzieję że takie rzeczy już się nie zdarzają.

                  A co do głównego tematu - jeżeli nauka w domu to dla grupy dzieci. Jakoś wydaje mi się, że kontakt z rówieśnikami w trakcie nauki jest ważny - każde dziecko myśli trochę inaczej, więc zadaje np. inne pytania. Jednocześnie dzieci pochodzą z różnych środowisk, ważne aby nauczyć tolerancji dla odmienności.
                  Za to jak słyszę co się dzieje w szkołach, to sama poważnie myślę co zrobić, żeby Synowi oszczędzić części przeżyć, albo jak go przygotować (emocjonalnie, światopoglądowo) do spotkania ze szkolną rzeczywistością...
    • salome81 Re: edukacja domowa-co Wy na to? 02.04.11, 12:09
      Uwazam, ze ED jest dobra alternatywa dla tych wspolczesnych, przepelnionych i bezdusznych szkol jak i niedoksztalcajacych sie pedagogicznie nauczycieli bez wyobrazni i powolania. Taka panstwowa szkola na pewno potrafi skutecznie mlody umysl zdeptac. Pewnie, ze nie kazdy ale dzieci sa rozne, tak jak rozni sa rodzice. Zwykla szkola nie zapewnia kazdemu dziecku gromadke przyjaciol i wspaniale kontakty. Kontakty moga byc niezapominiane to fakt, ale tez i w negatywnym sensie i to, ze taki jest swiat i trzeba się nauczyć z tym radzić nie przekonuje mnie, bo zło zawsze zrodzi kolejne zło i nie uważam, ze nie należy tego zmieniać a jedynie przystosować się. A ED to właśnie taka mała zmiana świata we własnym zakresie natomiast szkola publiczna osobiscie kojarzy sie z ksztaltowaniem "Working Class Hero".

      www.youtube.com/watch?v=3N_rNz2oAGA - nie wiem czy tak można ale tak mi się bardzo nasuwa...

      Tolerancja w szkole? Ja myślałam, ze raczej odwrotnie, tam uczy się nie tolerować biedniejszych, źle uczących się, czy w jakiś sposób wyróżniających się... Przykładów z życia znam mnóstwo. Niektóre prowadza do tragicznych skutków. Tolerancji uczą rodzice.

      Oczywiście nie mowie tu o wyjątkowych szkołach, takich o której pisała wyżej forum-ka, ale jeśli takiej w pobliżu nie ma to ED może być lepszym wyjściem.

      Nie znaczy to, ze dziecko jest izolowane od frustrujących doświadczeń, bo takich i tak w życiu się nie uniknie i mądry rodzic pozwoli dziecku na ich przezywanie i na uczenie się samodzielności niezależnie od tego czy puści je do szkoły czy nie.
      Nadopiekuńczość zdarza się b.często u rodziców, którzy nie uczą dzieci w domu, jej negatywne skutki to podświadome blokowanie przed usamodzielnieniem się, dorośnięciem dziecka i opuszczeniem rodzica głównie chyba mentalnie, czyli niepozwoleniem na indywidualność w sposobie życia.( Przynajmniej ja tak to rozumiem choc psychologiem nie jestem). Czy szkoła to wszystko dziecku zapewni? Smie wątpić.

      Dziecko może mieć kontakt z rówieśnikami na lekcjach tańca, jakiś innych zajęciach sportowych, plastycznych, z sąsiadami na podwórku, z rodzina, na wakacjach.
      Myślę ze umiejętność budowania dobrych związków, to również coś co wynosi się właśnie z domu. Uczęszczanie do publicznej szkoły, bądź nie, nie determinuje tego.

      ED na pewno trzeba przemyśleć dogłębnie, nie jest dla każdego, ale jeśli jest się w stanie podjac ten trud, wszystko dziecku zorganizować no i jeśli ma się dobre podejście do nauczania, to myślę, ze jest to świetna forma edukacji, bardzo zresztą tradycyjna,(podobnie jak idee RB:naturalne porody, chusta, spanie z dzieckiem) bo to właśnie rodzice są stworzeni do tego by przyuczać własne dzieci do życia nie ograniczając go oczywiście na samodzielne kontakty z innymi, co nie tylko szkoła umożliwia.
      IMHO dostatecznie dobry/mądry rodzic poprzez ED nie odbierze dziecku tego co mu jest potrzebne do prawidłowego rozwoju, a według mnie moze nawet dać coś więcej.







      • monniqque Re: edukacja domowa-co Wy na to? 03.04.11, 00:30
        napiszę tak. gdybym ja, jako ja, i piszę to z perspektywy czasów kiedy byłam dzieckiem i tych teraz, kiedy mam 32 lata na karku, mogła wybrać (dla siebie): edukacja w domu czy szkoła? i kiedyś i dziś, bez najmniejszego wahania wybrałabym szkołę.
        • salome81 Re: edukacja domowa-co Wy na to? 03.04.11, 08:55
          A masz doswiadczenia w obu?
          • mama.rozy Re: edukacja domowa-co Wy na to? 03.04.11, 09:37
            dopiszę jeszcze tak-moja mama jest nauczycielką 1-3,uczy w mojej dawnej szkole.ja sama mieszkałam 10 m od szkoły,nawet latem bawiliśmy się na boisku szkolnym.nie mam awersji do tego nauczania.
            ale...moja mama jest załamana tym,co teraz się z dziecmi robi.a raczej-czego się nie robi...bo teraz nie robi się prawie nic.i przyzna to każdy,kto ma dziecko wczesnoszkolne(którego,oczywiście,edukacja dziecka obchodzi).teraz dzieci w 1.klasie litery POZNAJĄ.w zerówce,owszem,mogą je znac.ale jak pójdą do pierwszej klasy,to i tak będą się ich uczyc od nowa.znam mnóstwo rodziców,których dzieci się na lekcjach potwornie nudzą.
            w zerówce mojej przyjaciółki dzieci uczą się liter i jednocześnie tego,że jak przyjdzie jakaś kontrola,to mają udawac,że tego nie umieją...absurd.
            i dlatego dla mnie w ED ważniejsze jest dziecko niż program.i dlatego ośmieliłam się tu napisac z małą prośbą,jak to sie odnosi do RB.o krytyce ED nasłuchałam się już tyle,że naprawdę nic nowego nie usłyszałam(a z lepszych kąsków-ostatnio sąsiadka powiedziała,że gdyby moje dzieci chodziły do szkoły,to przynajmniej by się wychorowaływinkrozumiem teorię nabywania odporności przez kontakt z chorobą,ale wolę moje dzieci puścic zimą boso po śniegu.działa.).
            według mnie w szkole jest teraz zasada równania w dół.pewnie,że nie we wszystkich.ale ja nie mam dostępu do tych,na których by mi zalezało.
            popieram to,co jedna z forumek napisała wyżej-dla mnie ED ma sens tylko w grupie.chociaż znam przypadek,gdzie samotna mama,mając syna,też go uczyła w domu.tylko u nich polegało to na jeżdżeniu po świecie i wracaniu do PL tylko na egzaminy.
          • monniqque Re: edukacja domowa-co Wy na to? 04.04.11, 00:10
            salome81 napisała:

            > A masz doswiadczenia w obu?

            a czy, żeby być pewną, że wychowując moją córkę w duchu RB, daję jej i sobie to co najlepsze, powinnam dla porównania np. przez miesiąc wychowywać ją według poradników tracy hogg? smile


            ja napisałam o sobie i swoich doświadczeniach. nie oceniam.
            każdy jest inny, każdy ma swoje doświadczenia, każdy ma inną sytuację. i rozumiem to.
            ja akurat super wspominam moje szkoły, wiem jak dużo mi dały, nie tylko pod względem edukacji. i dlatego mam pewność, że nie chciałabym być tych doświadczeń pozbawiona.


            ale wracając do głównego pytania autorki wątku: czy ED jest związana z RB?
            pewnie bez problemu znajdą się argumenty na potwierdzenie takiej tezy.
            ale ja akurat patrzę na to inaczej, dlatego nie będę ich szukać. zostawię to innym wink.
            według mnie, właśnie RB powinno dać mojemu dziecku taką siłę, poczucie własnej wartości, odwagę, samodzielność i ciekawość świata, że wyślę je do szkoły, bez obaw o jego wybory (te edukacyjne i inne), rozwój, bezpieczeństwo czy to, czy odnajdzie się w tym systemie.



            mama.rozy napisała:

            > nie wyobrażamy sobie (...) żeby nie mogło zadac pytania kiedy chce,uczyc się tego,czego chce

            z mojego szkolnego doświadczenia, to zadawanie pytań nigdy nie było ograniczane. no może jedynie tym, że trzeba było podnieść rękę. wink
            ale jeśli chodzi o „uczenie się tego, czego chce”, uważam, że dziecko nie jest w stanie ocenić tego, jaka wiedza się mu w życiu przyda. dlatego nie zdecydowałabym się na pozostawienie mu w tej kwestii wolnego wyboru. na pewno nie na etapie podstawówki czy gimnazjum.
    • a.nancy Re: edukacja domowa-co Wy na to? 04.04.11, 11:52
      chetnie bym w to "weszla", gdyby udalo sie znalezc zaprzyjazniona grupe rodzicow, z ktorymi moglibysmy sobie zorganizowac nieformalna "klase" - wyobrazam sobie, ze dzieciaki moglyby uczyc sie przynajmniej czesciowo razem, a kazdy rodzic bylby "nauczycielem" w dziedzinie, na ktorej sie zna. chcialabym, zeby mlody poznal rozne style uczenia (i uczenia sie), a nie byl skazany tylko na mnie. zreszta nie wiem, czy bylabym w stanie byc wystarczajaco wymagajaca i motywujaca dla wlasnego dziecka.
      • mama.rozy a.nancy 04.04.11, 15:08
        a skąd jesteś?mozesz do mnie napisac na pocztę gazetową,żeby tu nie zaśmiecac ptywatąwink
        • dzikiedzieci Re: a.nancy 04.04.11, 18:58
          Edukacja domowa jest BARDZO w duchu Rodzicielstwa Bliskości

          bo wychodzi z podobnych założeń:
          - że dzieci najlepiej się uczą od osób z którymi mają bliskie relacje
          - że dzieci najlepiej się uczą kiedy mogą same decydować co je w danym momencie interesuje
          - że nauka jest przyjemna i największą nagrodą dla dziecka jest radość z odkrywania nowych rzeczy
          - że dziecko jest z natury mądre i zdolne do nawiązywania relacji społecznych, a najważniejsze zadanie dorosłych to nie zepsuć tego
          - że aby być dobrym nauczycielem nie koniecznie trzeba wszystko wiedzieć ale trzeba chcieć razem z dzieckiem szukać odpowiedzi na jego pytania
          - że nie wszyscy muszą umieć to samo, być w tym samym dobrzy i ogólnie być tacy sami
          - że dziecko, które się kocha i szanuje jest lepiej przygotowane do życia niż to, które się "uczy jaki świat jest twardy"
          - i że nie chodzi o to, by nauczyć dziecko dostosowywać się do życia w brutalnym świecie tylko o to, żeby dziecko wierzyło w to, że ten świat może być inny i że warto go zmieniać

          A o edukacji domowej najczęściej negatywnie wypowiadają się te osoby, które bardzo niewiele o niej wiedzą, nie zetknęły się z żadnym dzieckiem, które się w ten sposób uczy itp
          • mama.rozy dzikei dzieci:) 04.04.11, 19:01
            chyba nie muszę pisac,że jestem wdzięcznasmile
            o coś takiego mi chodziło(nie,zeby mi przyklasnąc,ale żeby jakoś ując samą ideę.w końcu to wcale nie jest łatwe...),tak mi się trochę wydawało,że to ten kierunek
          • salome81 Re: a.nancy 09.04.11, 12:31
            Dokladnie tak to rozumiem, tylko nie potrafilam tego tak jasno ujac w slowach smile
    • sledznaostro Re: edukacja domowa-co Wy na to? 04.04.11, 20:59
      Mamo Róży, mam nadzieję, że za kilka dołączę do grona takich "wariatek" jak ty smile.
      • mama.rozy Re: edukacja domowa-co Wy na to? 05.04.11, 07:17
        śledziu,ale dni czy lat?smile
        i gdzie?skąd jesteście?
        • sledznaostro Re: edukacja domowa-co Wy na to? 05.04.11, 14:11
          Sprawdź pocztę.
    • alpha.sierra Re: edukacja domowa-co Wy na to? 13.04.11, 18:55
      Powiem z własnej perspektywy: jeżeli chodzi o wiek podstawówkowy, to większość wiedzy wyniosłam z domu - wychowywali mnie dziadkowie, którzy sami niewykształceni, mieli ogromny pęd do wiedzy, który mi zaszczepili. Relacje z rówieśnikami - koszmar. Dopiero w Pałacu Młodzieży a potem w liceum okazało się, że nie jestem nienormalna, ale całkiem społecznie sprawna wink. Dlatego całym sercem jestem za edukacją domową i nie przestanę uczyć mojego dziecka niezależnie od tego, czy będę musiała posłać je do szkoły, czy będę mogła pozwolić sobie na luksus zostania z nią w domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka