Dodaj do ulubionych

samodzielność, brrr:)

08.05.04, 23:26
Co prawda mój syn ma dopiero 3 lata, ale ja juz od 3 lat się martwie, jak to
bedzie kiedy zechce wyjść sam z domu!!!! A jak cos mu się stanie????
Powiedzcie, kiedy wasze dzieci zaczęły wychodzić same na dwór, do szkoły, od
kiedy zostawały same w domu. I jak to jest z tym strachem o dziecko?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: samodzielność, brrr:) 08.05.04, 23:54
      W wieku 4,5 -5 lat wysyłałam je same do sklepu w pobliżu (nie przechodzi się
      przez jezdnię). W wieku 10 córka dojeżdżała 2 przystaniki tramwajem na
      angielski, w wieku 12 - do szkoły w centrum. Ale mój 9-latek jeszcze nie jest
      puszczany daleko, bo bardzo się zamyśla i boję się, ze pod coś wpadnie. Ale
      już w przyszłym roku mu chyba pozwolę.
    • verdana Re: samodzielność, brrr:) 08.05.04, 23:55
      Nacisnęłąm enter , jak zwykle. W domu najstarszy zostawały na godzinę od 6 roku
      zycia. Wieczorem zostawiałam 7 latkę pod opieką 10-latka, najmłodszego
      wieczorem nie zostawiamy samego, bo zawsze ktoś jest. Strach szybko mija, przez
      pierwsze parę razy wychodziz z siebie, a potem zapominasz, ze dziecko własnie
      wyszło.
      • roseanne Re: samodzielność, brrr:) 10.05.04, 00:56
        czasami tak mozna


        wg prawa tu gdzie mieszkam dziecko do 12 urodzin nie moze zostac bez opieki na
        dluzej niz godzine
        ba - jak ma powiedzmy lat z 10
        jesli mlodsze moze sie skonczyc bardzo powaznie z sadem rodzinnym wlacznie


        moje dzieci ( zaczete 11 i skonczone 9) maja pozwolenie na pojsice do
        kolezanki, kolegi dwie ulice dalej
        same wracaja z przystanku autobusu szkolnego
        pozawalam isc samym na plac zabaw - blisko

        wiem na ile sa odpowiedzialne - glupot typu otwarcie kazdemu drzwi lub
        przypadkowe wlaczenie kuchenki raczej nie zrobia

        strach mija, to prawda, ale mass-media robia wszystko by spokoj rodzicow
        zaklocac...
        • evee1 Re: samodzielność, brrr:) 10.05.04, 08:29
          Z ta granica 12 lat, to zdaje sie w Anglii. Ja mieszkam w Australii
          i tu generalnie tez dzieci sie raczej nie puszcza samych, miedzy
          innymi ze wzgledu na odleglosci - piechota trudno gdzies dojsc smile).
          Ale ja i tak dopiero zaczynam dzieci puszczac do sklepu na koncu
          naszej uliczki (corka - zaraz 9 lat, syn - 7 lat) i maja isc razem.
          Niby spokojna okolica, ale wole narazie z ta samodzielnoscia nie
          przesadzac.
          • roseanne Re: samodzielność, brrr:) 10.05.04, 16:08
            nie Anglia, Kanada

            smile
    • judytak Re: samodzielność, brrr:) 11.05.04, 11:28
      anatemka napisała:

      > Powiedzcie, kiedy wasze dzieci zaczęły wychodzić same na dwór, do szkoły, od
      > kiedy zostawały same w domu. I jak to jest z tym strachem o dziecko?

      Duża (9 lat):
      na dwór wychodziła mając 3,5-4 lata (była taka konieczność: ciągle pracujący
      tata, ciągle chory braciszek-wcześniak, i była taka możliwość: małe, zamknięte
      podwórko z piaskownicą dokładnie pod oknem naszego mieszkania na parterze)
      było to mało rozsądne, ale i tak było najlepszym z możliwych rozwiązań
      potem była przerwa
      zaczęła znów wychodzić, jak miała z 5-6 lat
      do sklepu lat 6-7
      zostawać w domu na 30-60 minut mogła w wieku 6-7 lat, ale nie szczególnie tego
      lubi, częściej wybiera pójście z nami
      do szkoły prowadziłam przez całą pierwszą klasę, w drugiej klasie tak do wiosny
      ale sama wracała sporadycznie już pod koniec pierwszej klasy, w drugiej klasie
      już często
      na treningi (dość daleko, i tak naprawdę żaden autobus nie pasuje) zazwyczaj
      chodzi z koleżanką i jej mamą, czasami z koleżanką bez mamy, albo opiekunka ją
      podprowadzi tak do połowy drogi, ten system funkcjonuje od wiosny w drugiej
      klasie

      Średni (6,5 roku)
      praktycznie teraz zaczyna
      sam jeszcze nigdzie nie może pójść (mieszkamy teraz gdzie indziej, nie ma
      takiego podwórka)
      ale od niedawna może iść z Dużą do sklepu
      i w niedzielę został w domu sam na jakieś 40 minut (bo chciał - wreszcie Mały
      mu nie przeszkadzał budować z klocków LEGO)
      w przyszłym roku będzie chodził do szkoły
      oczywiście będzie odprowadzany, ale liczę, ze tak od wiosny już pójdzie z
      Dużą :o)

      a Mały ma 2 lata :o)
      i sam chodzi robić siusiu :o)
      i sam się bawi na tarasie :o)

      pozdrawiam
      Judyta

      P.S.
      co do strachu o dziecko: ja jestem osobą skrajną w poglądach, i
      kiedy stwierdzam, że dzieco "już może", to jest równoznaczne z tym, że uważam,
      że w danej sytuacji nie jest mniej bezpieczne samo, niż ze mną
      co mnie skutecznie chroni przed strachem :o)
      J.
    • olioliwa Re: samodzielność, brrr:) 12.05.04, 16:54
      Najstarszy , obecnie 13 lat zaczął sam wychodzić do piaskownicy przed balkonem
      jak miał 3 latka, do sklepu - jedna uliczka osiedlowa przed blokiem do
      przejścia , w wieku 5 lat
      Do szkoły sam z 1 przesiadką i dwiema bardzo ruchliwymi ulicami do przejścia
      zaczał jeździć jak miał skończone 8 lat. W wieku 9 lat jeździł do Pałacu
      Młodzieży z dwiema przesiadkami i przejściem w tunelu w centrum Gdańska. I to
      było wg mnie najbardziej niebezpieczne, ale nic złego się na cała szczęście nie
      wydarzyło wtenczas. Za to rok temu gdy wracał z pobliskiej szkoły z młodszym
      bratem został na tzw. skrócie między domami napadnięty przez 16 letniego
      wyrostka, ukradł mu kurtkę i nastraszył. Tak więc czasem okazuje się że to nie
      odległośc tylko inne okoliczności, np. zbaczanie z głównej drogi do domu może
      okazać się zgubne dla dziecka.
      Młodsza córka, obecnie 11 latka miała to szczęście , że miała starszego o 2
      lata brata i wszędzie wychodziła w jego asyście.
      Tak więc wszystkie wyjścia : do sklepu, z psem itd. itp. zaliczała z
      opóźnieniem w porównaniu do brata, bo przecież zawsze można było go wysłać.
      Średni, obecnie 7 letni syn zdecydowanie najpóźniej zaliczał swoje samodzielne
      wyjścia. Ma też mniej korzystną okolicę , mieszkamy od 2 lat w starej
      dzielnicy, gdzie nie ma placa zabaw przed domem, sklepik najbliższy po
      przejściu dwóch ulic. Nie wykazuje też chęci, a to wydaje mi się jest
      najwazniejsze. Obecnie jest zaprowadzany do szklnej zerówki przed starsze
      rodzeństwo lub nianię i nie podejrzewam abym go od września samego puściła do
      szkoły. Zwłaszcza, że trzeba przejść trzy bardzo ruchliwe ulice bez świateł.
      Do każdego dziecka - indywidualne podejście
      Pozdrawiam
      Ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka