Nie to, że mnie to martwi, ale raczej ciekawi

Mój syn od 2 tygodni mógłby jeść wyłącznie mięso, ściąga szynkę z chleba, zjada ją, a potem zrzuca chleb, podczas obiadu wyławia mięso, resztę co najwyżej spróbuje i wyrzuca. Owoce i warzywa je w bardzo niewielkich ilościach i zupełnie nie ma ochoty na węglowodany, nie interesuje się makaronem, chlebem, ziemniakami itd.
Od tego czasu intensywnie ćwiczy też chodzenie i wstawanie przy meblach, więc na potrzebę chwili skleciłam teorię, że może to białko potrzebne mu dla mięśni

Co Wy na to?
I co mam robić?? Dawać mu mięsa więcej (mógłby jeść je na kilogramy), mniej, tak samo, częściej, rzadziej? jak?