Post będzie nieco przekorny, proszę nie stroszyć piór

Obserwuję aktualnie już drugiego synka, który je metodą BLW. WIdzę wielkie zalety tej metody, jednak od papek całkowicie nie stronię. Wprowdzając pierwsze stałę pokarmy do diety młodszego synka w wieku 6-7 miesięcy dawałam mu prawie wyłącznie kawałki + karmienie piersią. Obserwuję jednak, że synek lubi również jak się go karmi z łyżeczki- wyklętą papką!
BLW to świetna metoda, doceniam jej zalety, wybór, poznawanie świata, koordynację ręka- oko- buzia itp. Wydaje mi się też naturalnie, że dziecko samo sobie wybiera co , jak długo, w jakiej kolejności i od której strony chce jeść.
Mam jednak nieodparte wrażenie, że etap papek też jest naturalny, mimo braku blendera w "kuchni" przeciętnej matki jaskiniowej. Po prostu matki żuły pokarm w ustach i przekazywały niemowlęciu HOMOGENNĄ PAPKĘ poprzez "pocałunek". Gdzieś kiedyś o tym czytałam i wydaje mi się to całkiem realne. Poza tym jakie to nieekonomiczne (z punktu widzenia człowieka, który o jedzenie musi wręcz walczyć) to całe niemwlęce "kosztowanie". Choć podejrzewam, że starszaki, które umiały już żuć nie pozwalały na to by cokolwiek się marnowało

.
Co myślicie?