Dodaj do ulubionych

9 lat i odjazd

26.10.11, 23:06
Witajcie. Przekopałam forum na temat tego, co się dzieje z 9 latkami, a co również jest u nas aktualnie "na tapecie". Po pierwsze wcale się nie cieszę, że nie my jedyni zaznaliśmy takiej jazdy, ale czuję ulgę, że nie zrobiłam jej jakiejś kosmicznej a nieświadomej krzywdy, tylko po prostu moja córeczka przepoczwarza się powolutku i zalicza bunt.
Mówiąc wprost - nie słucha nas kompletnie, choć my masę czasu słuchaliśmy jej. Bajzel w pokoju traktuję spokojnie - jej sprawa, czy może w nim coś znaleźć, czy nie. Ona się o to oczywiście stroszy i urządza awantury ("gdzie mi schowałaś mój kostium na gimnastykę!!!!!"), ale twardo się trzymam i nie wyręczam jej ani nie krzyczę.
Jest chorobliwie ambitna - pojęcia nie mam po kim, bo my oboje jesteśmy całkowicie pozbawieni instynktu spinania się celem dowartościowania. Jak jej coś nie wyjdzie - urządza awantury. Tłumaczyliśmy, ale jak pisałam wyżej - ma to w nosie. Nie słucha.
Potrafi gadać godzinami o swoich sprawach i my cierpliwie i uważnie słuchamy. Ale jak ją o coś prosimy to ona nas za cholerę nie słucha. Co więcej - zaczyna wtedy perorować o tym, jak to kłamiemy, że coś mówiliśmy. Choć od zawsze uczyliśmy i pokazywaliśmy, że kłamstwo nie jest niczym dobrym. Urządza zadymy na sto fajerek.
Oczywiście jesteśmy mamuty i nie mamy pojęcia o modzie (jako i o niczym). Bluzka, która jej się podoba w sklepie, ląduje po jednym założeniu do szkoły na dnie szafy, bo jakaś koleżanka powiedziała coś nie halo na jej temat.
Parę godzin temu sfrustrowana kolejną sytuacją związaną z własnymi ambicjami wydarła się na ojca że "nie zna gorszego człowieka od niego" oraz pierwszy raz w życiu uderzyła go w histerii... klepnęła, ale jednak. Jestem w szoku - u nas nikt nigdy nikogo nie bił. Jej tata jest uosobieniem spokoju, bardzo dobrym człowiekiem. Poświęca jej czas, rozmawia, słucha. Kocha ją po prostu.
Ale mi się lampka zapaliła - czy to nie pora na jakiegoś psychologa?
Czy damy radę sami czy to już przekroczyło granice, w których rodzic może sobie poradzić sam?
Przeprowadziliśmy się rok temu do innego kraju, ja wiem, że ona miała bardzo ciężki ten rok, bardzo trudną zmianę. Wspieraliśmy ją ze wszystkich sił. Nauczyła się dość biegle języka, ale ciągle sobie wyrzuca, że za mało. Ma niskie poczucie własnej wartości. Ale skąd? U nas zawsze były grane raczej wzmocnienia pozytywne.
Jestem podłamana, nie ukrywam, i potrzebuję Waszej opinii. Orka na ugorze to wychowanie.

Czy może któraś z Was wie, ile to trwa?
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: 9 lat i odjazd 26.10.11, 23:58
      Moj mlody nie ma jeszcze 8 lat, ale taki stan trwa juz od jakiegos czasu. Tyle, ze ja wiem, ze w jego przypadku to nie jest jakas agresja w nasza strone, nawet jak grozi wyprowadzka czy zamknieciem sie w pokoju dopoki nie umrzemy. W domu czuje sie bezpiecznie i odreagowuje rozne stresy mniejsze i wieksze. Co mnie jednak uderzylo w twoim poscie, piszesz, ze wy zwsze sluchacie, zacvhowujecie spokoj itd. Czy jak mala cos przeskrobie zawsze jestescie wyrozumiali i poblazliwi, czy ma ustalone konkretne granice, za ktorych rpzekroczenie musi poniesc konsekwencje? Przyklad: jak moj mlody cos zgubi i mi zarzuca, ze mu schowalam, to natychmiast ma zlecane sprzatanie swoich rzeczy, zawsze zguba sie znajduje. Nie wdaje sie w takich wypadkach w zadne dyskusje, gadamy dopiero, jak skonczy sprzatac.Potem zazwyczaj sam z siebie przychodzi przeprosic i mowi, ze on po prostu byl takie strasznie wsciekly, ze nie mogl czegos znalezc.
      Przeprowadzka to na pewno spory stres dla dziecka, niektore maja przerosniete ambicje i taki maly perfekcjonista nie ma latwiego zycia. Pomysl z psychologiem wydaje mi sie sluszny. Trudno wyczuc, o co tak naprawde dziecku chodzi. Nawet chwalone dziecko moze miec niska samoocene, jesli jest przekonane (nawet nieslusznie), ze pochwaly nie sa szczere, tylko na wyrost. Wspieranie w nauce jezyka taki maly perfekcjonista moze sobie tlumaczyc jako wymaganie bycia jeszcze lepszym. Jakim cudem przez rok mozna nadrobic 8? Wy pomagacie, chwalicie, a jej sie moze wydawac, ze nie moze sprostac oczywistym rzeczom. Poszukaj kumatego psychologa, moze cos uda wam sie zmienic, bo raczej nie liczylabym na to, ze malej samo przejdzie. Pierwsze co mi przyszlo do glowy po przeczytaniu twojego posta to zakup psa wink Rodzice moga miec swieta cierpliwosc do roznych humorow, a pies to jednak regularny obowiazek, ktory moze mnostwo nauczyc. zwierzaki reaguja swietnie na barwe glosu, mowe ciala itp i przy atakach histerii wlasnie psa mozna wykorzystac jak lustro, uswiadamiajac dziecku,z e nie tedy droga. Tyle, ze dla 9-latki to jednak nie moze byc tylko jej obowiazek, wiec zakup musialby byc baaaardzo dobrze przemyslany. sami czekamy na szczeniaka, mlody od roku ma terapie z konmi i psami i efekty sa niewiarygodne. Przy psie za nic w swiecie nie pozwoli sobie na wrzaskiwink
      • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 09:51
        Oj, dziękuję, że Ci się chciało wypowiedzieć.
        Nie, nie ma tak, że słuchamy, gdy przegina. Słuchanie nie jest pobłażliwe. Na to nie pozwalamy. Mniej więcej rozwiązujemy to podobnie, jak Ty.
        Są bardzo jasne granice, ale sęk w tym, że córka je notorycznie narusza, jak jest wkurzona.
        Były dobre przez lata, a teraz taki zonk.
        Bardzo wiele mi dało do myślenia to, co napisałaś o chwaleniu. Dziękuję. Tu może być coś na rzeczy. Młoda sama mówi, że nie życzy sobie chwalenia i czuje się skrępowana. Z drugiej strony przyznaje, że lubi się popisywać, jak coś umie.
        Ale jakim cudem w rok można nadrobić 8? Prostym, tu jest inny poziom nauczania. Młoda nauczyła się bardzo wcześnie czytać. Jak tu przyjechała to byłą jedynym biegle czytającym dzieckiem w klasie. Przyswojenie czytania w nowym języku poszło jej ślizgiem, bo znała litery, a nowych nie ma tak wiele. Koniec końców po roku mówi jak tubylcy a czyta nadal bieglej. Nie uczyłam jej języka w domu, bo sama się uczę i to innego dialektu niż ona ma w szkole, więc uznałam, że nie jestem odpowiednim nauczycielem. Bardziej po prostu ją wspierałam, kiedy widziałam, że sobie radzi. Bez przeszacowania.

        Psa niestety na razie nie możemy mieć sad Wynajmujący miał poprzedników z seterem irl. i dom po nich wymagał remontu. Także to pieśń przyszłości. Zresztą - tu nie tyle idzie o decybele, jakie córka produkuje, tylko o potężną ilość frustracji i zapędy autoagresywne. Bo te ostatnie też ma. Wścieka się, przegina, po czym samoobwinia.

        Raz jeszcze wielkie dzięki, rozejrzę się za psychologiem.
        • tijgertje Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 11:46
          marciszonka napisała:
          Ale jakim cudem w rok można nadrobić 8? Prostym, tu jest inny poziom nauczania.

          Naprawde sadzisz, ze inteligentne, perfekcjonistyczne dziecko uwierzy, ze w rok bylo w stanie nauczyc sie wiecej od urodzonych na miejscu i od zawsze wychowywanych 24godz na dobe jednym jezyku? Owszem, geniusze potrafia szybko nadrobic co nieco, ale zwlaszcza, jak dziecko ma dobry sluch, to zdaje sobie sprawe, ze znajomosc slowek to nie wszystko . Naprawde nie da sie po roku mowic tak, jak w jezyku ojczystym. Mnie ludzie chwala, ze tubylczego nauczylam sie lepiej niz przecietny tubylec, ale prawda jest taka, ze ja jestem swiadoma wszystkiego, czego jeszcze nie umiem, a ze sprawnie to ukrywam przed innymi, to nie znaczy, ze sama jestem zadowolona z poziomu swoich umiejetnosci. Najgorsze, ze moj tutaj urodzony 7-letni syn juz teraz mnie poprawiauncertain

          Jeszcze cos skojarzylam. Mala moze przezywac rozne frustracje objawiajac je wrzaskiem. Mlody robi to samo, najpierw robi, potem mysli. Tepimy to konsekwentnie, nie reagujemy, albo dosc ostro odsylamy gdzies, gdzie sie moze w samotnosci wyzyc, rozmawiamy tylko jesli jest spokojny. Krzyk nie jest zadnym argumentem i jak mu na czyms zalezy, musi powiedziec spokojnie, bo na krzyk ogarnia mnie totalna gluchotawink
          • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 12:21
            Nie, nie sądzę, ale porozumiewa się bardzo dobrze i to nie jest moja opinia tylko uczących ją nauczycieli.

            A co do rozmów wrzaskiem - chcę podkreślić, że nigdy ich nie praktykujemy, kiedy Mała szleje. Wtedy dokładnie ma się uspokoić/wyjść i wrócić jak będzie gotowa do rozmowy.
            • tijgertje Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 14:06
              marciszonka napisała:

              > Nie, nie sądzę, ale porozumiewa się bardzo dobrze i to nie jest moja opinia tyl
              > ko uczących ją nauczycieli.

              Przeczytalas, co napisalam? To, ze inni tak twierrdza, nie znaczy, ze ona tez.
              • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 17:03
                Przeczytałam, ale w takim razie co? Kiedy ona twierdzi, że białe jest czarne, choć jest białe, to mam za nią mówić 'tak, masz rację, jest czarne', bo ona tak czuje?
                Gubię się w tym.
                Rozumiem, że uważa tak a nie inaczej, rozumiem, dlaczego, ale chyba to nie znaczy, że mam razem z nią przewartościować perspektywę, prawda?
                Ja mówię swoje i tłumaczę, że jak mówię/mówimy/nauczyciele mówią, że radzi sobie świetnie to nie mamy na myśli perfekcji a to, co osiągnęła po roku pracy. I że to jest świetne jak na tylko rok pracy.
                • morekac Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 17:35
                  Kiedy ona twierdzi, że białe jest czarne,
                  > choć jest białe, to mam za nią mówić 'tak, masz rację, jest czarne', bo ona tak
                  > czuje?
                  A dlaczego zaprzeczasz jej odczuciom? Ona tak to czuje - czy jest to dobra perspektywa, to inna sprawa, ale ona to czuje.
                  Zawsze możesz powiedzieć, "Mam inne zdanie." Nie zaprzeczasz wtedy temu, co ona czuje. Ale też tego nie potwierdzasz. Po prostu masz swoje zdanie, a ona ma swoje.
                  • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 18:41
                    Pokarz mi proszę, z czego wnioskujesz, że ja zaprzeczam jej odczuciom.
                    Bo piszę właśnie o tym, że podkreślam to, że mamy inne i tłumaczę, co znaczą te słowa z naszej strony. Gdzie tu zaprzeczanie jej odczuciom?
                    • jakw Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 18:53
                      Może to?
                      "Nauczyła się dość biegle języka, ale ciągle sobie wyrzuca, że za mało"
                      "ale porozumiewa się bardzo dobrze i to nie jest moja opinia tylko uczących ją nauczycieli. "

                      Plus jeszcze teksty nt chorobliwej ambicji córki też raczej świadczą o tym, że w temacie ambicji nie rozumiecie się wogóle.
                    • morekac Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 19:07
                      Kiedy ona twierdzi, że białe jest czarne,
                      > choć jest białe,
                      Moim zdaniem - w tym właśnie miejscu negujesz to, co ona czuje. Dla niej to białe jest czarne.
            • jakw Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 17:27
              marciszonka napisała:

              > Nie, nie sądzę, ale porozumiewa się bardzo dobrze i to nie jest moja opinia tyl
              > ko uczących ją nauczycieli.
              Ale nauczyciele to jest tylko część jej świata, na dokładkę stosunkowo niedużą - w porównaniu do rówieśników. A zdaniem rówieśników może być obciachowa bo mówi z obcym akcentem , czasem się pomyli albo nie zrozumie jakiegoś niuansu językowego - takich rzeczy nie nadrobi z dnia na dzień, nawet nie z miesiąca na miesiąc.
              • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 18:50
                Racja. Jak najbardziej. Też biorę to pod uwagę.

                Właśnie na piętrze baluje z koleżankami, które ją odwiedziły - i właśnie - nie ma żadnych problemów, rozmawiają normalnie, gramatycznie, poprawnie. Jakby ktoś z boku posłuchał - to bawią się trzy tubylcze. Ma zresztą wiele koleżanek, ma relacje przyjacielskie, wspólne tajemnice i wyprawy. A jednak - wystarczy, że gdzieś nie zrozumie jednego słowa i zaczyna się denerwować. I choć wołami mówimy, że nie znać czegoś jest jej świętym prawem po roku czasu - nie słucha.
                Co więcej - w tym kraju jest niezliczona ilość dialektów lokalnych. Tutaj to naprawdę żaden obciach nie rozumieć drugiego. Sami tubylcy nawzajem się nader często nie rozumieją i przeskakują na angielski. Ostatnio doszła do klasy dziewczynka z innego regionu i musi chodzić na dodatkowe lekcje z dialektu tak samo, jak musiała moja na początku.
                A więc dokoła atmosfera pełnej akceptacji dla jakichś byków i niezrozumienia. A jednak.
                • jakw Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 19:01
                  marciszonka napisała:

                  > Jakby ktoś z boku posłuchał - to bawią się trzy tubylcze.
                  Nie - to jakbyś posłuchała to ty, która tego języka też się dopiero uczysz. wink

                  >I choć wołami mówimy, że nie znać czegoś jest jej świętym prawem po roku czasu - nie słucha.
                  Bo ci, ktorzy znają ten dialekt od urodzenia czy poczęcia - wiedzą. Ona nie przyrównuje się do czasów, gdy języka nie znała, tylko do swoich kolegów i koleżanek z klasy.

                  >Ostatnio doszła do klasy dziewczy
                  > nka z innego regionu i musi chodzić na dodatkowe lekcje z dialektu tak samo, ja
                  > k musiała moja na początku.
                  Ale nie wiesz, jakie tamta hece w domu wyprawia wink Tak czy siak podejrzewam, że mimo wszystko jest jej łatwiej niż twojej córce zaczynającej od początku. W grę wchodzi przecież też pewien kontekst kulturowy tego kraju, którego ani wy, ani córka pewnie nie ogarniacie do końca; dziewczynka i jej rodzina z obszarów innego dialektu - jak najbardziej takie rzeczy mogą ogarniać.
                  • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 19:22
                    No dobrze, ale jak pomóc?
                • jola_ep Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 21:38
                  > A jednak - wystarczy, że
                  > gdzieś nie zrozumie jednego słowa i zaczyna się denerwować. I choć wołami mówim
                  > y, że nie znać czegoś jest jej świętym prawem po roku czasu - nie słucha.

                  A może po prostu spróbujcie podstawić rękaw do wyżalenia się? Może ona zwyczajnie pomarudzić musi? Nie musicie zawsze wychowywać, korygować zachowanie, tłumaczyć. Czasem warto wysłuchać.

                  Moja córa jest "temperamentna". Pierwsze ścięcia mieliśmy, gdy miała jakieś 9 lat, np. o to, że zadanie jest za trudne (ryczała pół godziny, robiła w 5 minut).

                  Pomogły nam dwie rzeczy. Po pierwsze pewien program na Discovery o dorastaniu. O tym, że proces dojrzewania zaczyna się nawet parę lat wcześniej niż pierwsze fizyczne objawy, a hormony wydzielane są rzutami, destabilizując jej psychikę. Parę dni spokoju ... a potem wybuch o byle co.

                  Uprzedzając: nie, nie karałam jej za wybuchy. Jak się dowiadywałam, że jestem najgorszą matką doradzałam pół żartem, że mogą mnie spróbować sprzedać na Allegro. Nie dyskutowałam, wychodziłam lub ją wyrzucałam - do uspokojenia.

                  A jednocześnie rozumiałam. Także to, że rzeczy proste dla mnie są dla niej nie do przebycia. Że czasem życie ją przerasta, albo zwyczajnie musi pomarudzić. Nie potrzebuje tłumaczenia, ale zrozumienia - także tego, że jest inna i przerażać lub martwić rzeczy obiektywnie nieistotne.

                  Zrozumiałam, że proces dorastania dziecka to także czas, gdy i my musimy zmienić swoje podejście do naszego dziecka, sposób w jaki na nie patrzymy.

                  Także to, że powoli tracimy nasz dar uszczęśliwiania i doskonałego pocieszania naszego dziecka. Przychodzi czas, gdy możemy być tylko obok, przytulić, pozwolić wyżalić się. To kolejny trudny etap macierzyństwa.

                  Po zmianie mojego podejścia (bardziej spojrzenia na dziecko niż sposobu reagowania na jego zachowanie) nasze stosunki ułożyły się lepiej. Następny konflikt był gdzieś w wieku 16 lat...
                  Przeżyliśmy wink

                  Wiem oczywiście, że Twoje dziecko jest inne. W końcu każde jest inne. Ale pewne prawidłowości w rozwoju psychiczno-fizycznym są takie same niezależnie od egzemplarza.

                  Pozdrawiam
                  Jola
    • morekac Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 10:04
      Jak jej coś nie wyjdzie - urządza awantury. Tłumaczyliśmy, ale jak pisałam wyżej - ma to w nosie. Nie słucha.
      Ale dlaczego masz jej tłumaczyć? Krótki komunikat, że nie życzysz sobie, żeby się na ciebie wydzierała i tyle. Ani żeby klepała czy biła. Krótko i ostro, a nie długo i łagodnie. Podyskutować z nią możesz, ale jak się przestanie wydzierać.

      Co więcej - zaczyna w
      > tedy perorować o tym, jak to kłamiemy, że coś mówiliśmy.
      A nie wdajesz się z nią w dyskusje, kto co i kiedy powiedział? Bez szans na porozumienie jesteście. Ty masz swoją prawdę, ona ma swoją - mówisz tylko "Mam inne zdanie/nie przypominam sobie tej sytuacji." Ale zakładam, że nadmiernie nie kręcicie.

      Czy damy radę sami czy to już przekroczyło granice, w których rodzic może sobie
      > poradzić sam
      Przede wszystkim sami nie stawiacie jej granic.
      • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 10:24
        Mylisz się, mówiąc najkrócej.
        • morekac Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 11:14
          Ale w którym miejscu?
          Dzieci dorastają. To, że zaczyna dostrzegać się wady rodziców to akurat w tym wieku zdrowa norma. I że się nie słucha, że robi bałagan i nic nie może znaleźć - to też bardziej norma niż wyjątek. Kłopoty z koncentracją i impulsywność.Taki sam problem, jaki ma z bałaganem w swoim pokoju, ma ze swoimi uczuciami i ograniczeniami. Bo dociera, że nie jest królewną, że pewne rzeczy są trudne, wręcz nieosiągalne. Że życie nie jest proste, łatwe i przyjemne.
          Dla mnie 9-10 latki to dzieci chaosu... Przebywanie z nimi może przyprawić o ciężką depresję. wink
          No, ale wrzeszczeć na ciebie nie musi. A ty nie musisz tego słuchać.
          BTW: moja młodsza córka +- w tym właśnie wieku przestała totalnie panować nad swoim pokojem. Wcześniej nie miała z tym problemu, teraz, jako 12-latka też nie ma. U starszej problemy z zapanowaniem nad swoim własnym bałaganem nasiliły się właśnie w tym wieku. Obie nieoczekiwanie potrafiły wywołać awanturę o bzdety. Na obie - aczkolwiek nie od razu - bardzo dobrze działało postawienie ostrej, nieprzekraczalnej granicy. A nie dyskusje, kto, co i kiedy powiedział.
          • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 12:27
            Napisałaś, że jesteśmy zbyt łagodni - to nieprawda. Wyjaśnienie powyżej.

            Napisałaś też, że wdaję się w dyskusje z wrzeszczącą córką - to również nieprawda. Źle mnie zrozumiałaś. W ogóle nie wdaję się w dyskusje. Wymagam, kiedy trzeba. Najwyżej rozmawiam, kiedy jest partnerką do rozmowy.

            Oraz, że nie stawiam granic - kolejna nieprawda, granice są bardzo jasne i egzekwowane konsekwentnie.

            W tym sensie się myliłaś.
            Moim problemem, jak napisałam, nie jest jej bałagan w pokoju. To jej pokój i jej sprawa, jak nie może czegoś znaleźć. Nikt z nią nie uskutecznia dyskusji o tym, co kto i kiedy powiedział - ona mówi swoje. Ja nie usiłuję jej niczego udowadniać.
            • morekac Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 13:11
              Napisałaś też, że wdaję się w dyskusje z wrzeszczącą córką
              To było pytanie wink... Czy aby na pewno nie usiłujesz udowodnić jej w takim momencie, że ty masz rację, a ona nie.

              Oraz, że nie stawiam granic - kolejna nieprawda, granice są bardzo jasne i egze
              > kwowane konsekwentnie.
              Może jasne są dla was - dla niej chyba niekoniecznie. Być może musicie na nią czasem huknąć, żeby do niej dotarło, że włazi na wasz teren.
              Dlatego zamiast długotrwałych przemów i tłumaczeń łagodnym tonem, może należy te granice zaakcentować ostrzej? Bo jeśli jej nie uświadomisz, że mówi, hm, cokolwiek za głośno i że nie będziesz akceptować takiego jej zachowania, ona sama może wręcz nie zdawać sobie z tego sprawy.

              Moim problemem, jak napisałam, nie jest jej bałagan w pokoju.
              Ale bałagan w jej głowie i jej uczuciach. Moim zdaniem to po prostu inne przejawy tego samego... wink Nie może posprzątać, bo szybko się rozprasza i zajmuje 'bzdetami', jest impulsywna. Brakuje jej cierpliwości do metodycznego układania na półkach i metodycznego poszukiwania zaginionych rzeczy. wink Nie jest w stanie tego zrobić, wpada w panikę i zaczyna krzyczeć...
              • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 14:02
                A widzisz - uznaję podnoszenie głosu za niewłaściwe i nie będę się "huczeć", kiedy ona się drze. Wystarczy, że mówię stanowczo.
                Zresztą żadne huczenie tutaj nie jest dozwolone.

                Z tym rozpraszaniem się to chyba by było dość dziwne, bo potrafi się mega skoncentrować. Jest typem pracującym nad interesującymi ją sprawami bardzo metodycznie i w wielkim skupieniu.
                Mam wrażenie, że porządki po prostu ma w nosie, bo ja nudzą. Zresztą we wszystkich domach koleżanek widzi bałagan i to ją mocno dziwiło na początku, a potem szybko zaczęła uskuteczniać tą samą metodę. Tutaj jest tak, że dzieci eksperymentują na potęgę. Po wizytach koleżanek córki nie raz i nie dwa miałam np dywan do prania i ściany do mycia o 'detalach' typu fura zabawek na środku pokoju nie wspominając. To po prostu inny sposób wychowania dzieci i moja córka go załapała w pewnych aspektach. Aż tak bardzo nie wiązałabym go więc z bałaganem w jej uczuciach i nieumiejętnością skupiania się. To bardziej wzorce.

                • tijgertje Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 14:15
                  marciszonka napisała:
                  Z tym rozpraszaniem się to chyba by było dość dziwne, bo potrafi się mega skonc
                  > entrować. Jest typem pracującym nad interesującymi ją sprawami bardzo metodyczn
                  > ie i w wielkim skupieniu.

                  moj mlody ma ADHD. Wiesz, ze wlasnie problem z diagnoza albo jej akceptacja maja zazwyczaj rodzice, ktorzy sadza, ze jak dziecko na jednej czynnosci potrafi sie skoncentrowac, to na innej rowniez powinno? A wlasnie dla zaburzen koncentracji typowe jest to, ze brak koncentracji nie wystepuje zawsze. Dzieci z adhd bywaja baaaardzo inteligentne ale sa w stanie skupic uwage tylko na tym, co je interesuje, nie sa fizycznie w stanie sprostac pewnym wymaganiom, ktorym powinny (chocby tylko wedlug wlasnego zdania) nie rozumieja procesow towarzyszacym zaburzeniom koncentracji co prowadzi do ogromnch frustracji, stresu , ktory moze sie objawiac tak jak u twojej corki. Tego typu jazdy mielismy kilka miesiecy z mlodym, nasilaja sie z wiekiem. na szczescie dostal doagnoze, jest na lekach i choc robi nieraz cyrki, to jest to przed wszystkim testowanie granic. Zanim zaczal brac leki mial baaardzo ciezki zywot. Mowil, ze mial za duzo rekonow w glowie. U niego do kolekcji poza autyzmem i adhd dochodza jeszcze zaburzenia integracji sensorycznej. co z tego,z e sie potrafi skoncentrowac, jesli nie mie utrzymac koncentracji na wlasciwym poziomie, bo rozprasza go kazdy najdrobniejszy szmeruncertain A najzabawniejsze, ze jednoczesnie jak wciagnie go cos interesujacego, to nie slyszalby chyba nawet granatu za plecamiwink Idzie do psychologa, nawet jak nie znajdzie jednej kontretnej przyczyny takiego stanu malej, to powinien cos doradzic.
                  • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 14:44
                    Moja córka nie ma na pewno ADHD. Nie ma żadnych podstaw by to u niej podejrzewać.

                    • tijgertje Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 18:27
                      marciszonka napisała:

                      > Moja córka nie ma na pewno ADHD. Nie ma żadnych podstaw by to u niej podejrzewa
                      > ć.

                      Tez tak twierdzilamwink gdyby nie to, ze sporo czasu spedzalam w szkole, to nigdy bym nei uwierzyla, ze mam 2 wcielenia jednego dziecka. w domu przespokojny aniol, w tlumie sie gubi. jest bardzo inteligentny i nadrabia mnstwo brakow, ale jednak te braki i niedoskonalosci ma. Nie twierdze,z e twoja corka ma ADHD, ale pisalam o "wybiorczej" koncentracji, dlatego mi sie skojarzylo, bo to JEST wlasnie typowy objaw adhdwink
                • morekac Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 14:34
                  To bardziej wzorce.

                  Wzorce to się z domu wynosi, nie od koleżanek. smile BTW: jeśli dziewczątka są w tym samym wieku, to ja bym nie oczekiwała cudów, że po ich wizycie będzie porządek. To jeden z dopustów bożych związanych z dziećmi. Fajnie, że ma koleżanki, pomimo kompletnej i trudnej dla niej zmiany otoczenia. wink To ważniejsze od czystego dywanu i ścian.

                  Tutaj jest tak, że dzieci eksperymen
                  > tują na potęgę
                  Wszędzie eksperymentują. Testują granice i doprowadzają rodziców do rozpaczy. Najśmieszniejsze jest to, że rodzice najczęściej też doprowadzali swoich rodzicieli do rozpaczy.

                  Z tym rozpraszaniem się to chyba by było dość dziwne, bo potrafi się mega skonc
                  > entrować.
                  Na tym, co ją interesuje najbardziej na świecie - tak. Na tym, co ją interesuje mniej - niekoniecznie.
                  Akurat w październikowym National Geographic (polskim) był dobry artykuł n/t działania mózgu nastolatka. Jeśli są jakieś 'przeszkadzacze' - skupianie się raczej 10-latkom nie wychodzi. Są beznadziejne. 15-latki są w tym prawie tak samo dobre jak dorośli. Przez te 5 lat mózg w tej dziedzinie bardzo się rozwija. Funkcjonowanie mózgu 10-latka i osoby dorosłej po 25-roku życia bardzo się różni.

                  widzisz - uznaję podnoszenie głosu za niewłaściwe i nie będę się "huczeć", ki
                  > edy ona się drze. Wystarczy, że mówię stanowczo.
                  Cóż, jeśli zawsze mówisz do niej tym samym tonem, to skąd ma wiedzieć, że jednak karygodnie przeholowała? Ten sam ton za rzucony na podłogę papierek, za nawrzeszczenie na matkę i za uderzenie ojca? Żartujesz?
                  Już nie mówiąc o tym, że do osób w afekcie spokojny, acz stanowczy ton może nie docierać...
                  • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 14:48
                    Wiesz, co Morekac?
                    Mam wrażenie, że czegokolwiek nie napiszę, interpretujesz to ponad i negatywnie.
                    Gdybyś miała wiedzę o temacie wzorców to wiedziałabyś, że właśnie w tym wieku rodzice schodzą na drugi plan a mocy nabierają opinie grupy rówieśniczej.
                    Znowu 'stanowczo' zinterpretowałaś jak 'zawsze tym samym tonem', choć nie masz podstaw.
                    Dziękuję Ci za Twoje opinie, ale nie będę polemizować z nadinterpretacją moich słów.
                    • morekac Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 15:41
                      Ale co dokładnie zinterpretowałam negatywnie? wink
                      Chciałam tylko dodać nieco otuchy, że 9-10-latki takie bywają:okropne, bałaganiarskie, histerycznie humorzaste i niepozbierane. Moim też przeszło, a młodsza zachowywała się nader podobnie jak twoja, tyle tylko, że ręki nie podnosiła na rodziców.
                      Najbardziej bałaganiarska i płaczliwa 10-latka jaką znałam (na szczęście nie moja smile ), rozrzucająca swoje rzeczy na przestrzeni setek metrów kwadratowych, jest obecnie dorosłą, bardzo pozbieraną i konkretną kobietą. To tak na pociechę.

                      Gdybyś miała wiedzę o temacie wzorców
                      Rodzice są teoretycznie mniej ważni (gdyby byli tak samo ważni, jak w dzieciństwie, kto odważyłby się na dorastanie?), ale wzorce nie znikają. One zostają. Niektóre - niestety.
                      • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 16:58
                        Moim zdaniem 9latki nie są z jednej foremki, więc nie chcę rozmawiać o dzieciach, o których nie mam pojęcia, a o mojej córce w ramach tego, co piszę. I tu pojawia się kłopot, bo ja piszę o konkretnych kłopotach konkretnej dziewczynki, a mam wrażenie, że Ty wszystko sprowadzasz do uogólnień bądź własnych doświadczeń (tego nie wiem). W każdym bądź razie jakaś projekcja zachodzi i Twoje odpowiedzi przeinaczają sens użytych przeze mnie słów.
                        • morekac Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 17:29
                          Cóż, większość z forumek pisze o doświadczeniach ze swoimi własnymi dziećmi (bądź innymi znajomymi dziećmi ).
                          IMO: jeśli z równą drażliwością reagujesz na słowa rozhisteryzowanego dziecka, to nie dziwię się, że idzie na noże. Nie chciałam ani cię urazić, ani przeinaczać sensu twoich słów.
    • jakw Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 17:22
      marciszonka napisała:

      > Mówiąc wprost - nie słucha nas kompletnie, choć my masę czasu słuchaliśmy jej.
      9-latki są jeszcze strasznie egocentryczne, raczej nie oczekiwałabym żadnej równowagi odnośnie słuchania ona/wy.

      > Jest chorobliwie ambitna - pojęcia nie mam po kim, bo my oboje jesteśmy całkowi
      > cie pozbawieni instynktu spinania się celem dowartościowania. Jak jej coś nie w
      > yjdzie - urządza awantury.
      Ale jesteście pewni, że w jej wieku też nie byliście i nie wpadaliście w rozpacz, bo coś nie wyszło?


      > Potrafi gadać godzinami o swoich sprawach i my cierpliwie i uważnie słuchamy. A
      > le jak ją o coś prosimy to ona nas za cholerę nie słucha.
      Raczej dość normalne - nie oczekuj tu cudów. Mi zdecydowanie łatwiej dogadać się ze starszą córką jak miała lat 12,13 czy teraz 14 niż wtedy gdy miała lat 9 czy 10.

      > Co więcej - zaczyna wtedy perorować o tym, jak to kłamiemy, że coś mówiliśmy.
      Spróbuj dociec dlaczego tak uważa. Może wy rozumiecie, że powiedzieliście coś, a ona interpretuje to inaczej?

      > Oczywiście jesteśmy mamuty i nie mamy pojęcia o modzie (jako i o niczym).
      Bo jesteście i nie macie - na temat mody mogą wypowiadać się tylko i wyłącznie koleżanki wink
      Cytat z 11-letniej (wtedy) córki znajomych :"Tato, mamo, a jak byliście mali to żyły dinozaury?"; cytat z mojej starszej 13-letniej:"I była tam taka pani w średnim wieku - miała prawie 30 lat" raczej wyjaśniają zapatrywania podobnych grup wiekowych na osoby w wieku powyżej 20-tki.

      >Bluzka, która jej się podoba w sklepie, ląduje po jednym założeniu do szkoły na dnie
      > szafy, bo jakaś koleżanka powiedziała coś nie halo na jej temat.
      Ale sama tą bluzkę wybrała czy ty wybrałaś a dla niej była tylko ok? A wiesz co dokładnie jej koleżanka na widok tej bluzki powiedziała?

      > Parę godzin temu sfrustrowana kolejną sytuacją związaną z własnymi ambicjami wy
      > darła się na ojca że "nie zna gorszego człowieka od niego" oraz pierwszy raz w
      > życiu uderzyła go w histerii... klepnęła, ale jednak.
      Standartowy tekst mojej starszej z podobnego wieku to "Nie chcę żyć/ja się zabiję". W tym wieku już pewnie hormony działają i psychika jest raczej rozchwiana. Nie obrażałabym się śmiertelnie za takie teksty i dała się przeprosić.
      Btw mam wrażenie, że macie jej za złe jej ambicje. A może warto spróbować je zrozumieć?


      > Przeprowadziliśmy się rok temu do innego kraju, ja wiem, że ona miała bardzo ci
      > ężki ten rok, bardzo trudną zmianę. Wspieraliśmy ją ze wszystkich sił. Nauczyła
      > się dość biegle języka, ale ciągle sobie wyrzuca, że za mało. Ma niskie poczuc
      > ie własnej wartości. Ale skąd?
      Bo jest imigrantką i czuje się inna/obca? Bo nie łapie wszystkich żartów i rozmów rówieśniczek? Może przez problemy z językiem nie może błysnąć w szkole tak jakby chciała?


      > Czy może któraś z Was wie, ile to trwa?
      Jak pisałam wyżej 9-10 lat to był dość trudny okres, w porównaniu z dzieckiem, jakie miałam przedtem i nastolatką, jaką mam teraz. Z tym, że u was dochodzi problem adaptacji do zupełnie nowego środowiska i mam wrażenie, że się nakłada.
      • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 19:21
        > 9-latki są jeszcze strasznie egocentryczne, raczej nie oczekiwałabym żadnej ró
        > wnowagi odnośnie słuchania ona/wy.

        Pewnie tak.

        > Ale jesteście pewni, że w jej wieku też nie byliście i nie wpadaliście w rozpac
        > z, bo coś nie wyszło?

        W rozpaczy, że coś nie wyszło nigdy nie ośmieliłam się klepać ojca i wyzywać go od najgorszych ludzi, jakich znam. Choć mój ojciec jej ojcu pod względem bycia ojcem do pięt nie dorasta.

        > Raczej dość normalne - nie oczekuj tu cudów. Mi zdecydowanie łatwiej dogadać si
        > ę ze starszą córką jak miała lat 12,13 czy teraz 14 niż wtedy gdy miała lat 9 c
        > zy 10.

        Skoro to normalne to normalne. Co nie zmienia faktu, że ciężkie.

        > Spróbuj dociec dlaczego tak uważa. Może wy rozumiecie, że powiedzieliście coś,
        > a ona interpretuje to inaczej?

        To na pewno nie.

        > Nie obrażałabym się śmiertelnie za takie teksty i dała się przeprosić.
        > Btw mam wrażenie, że macie jej za złe jej ambicje. A może warto spróbować je zr
        > ozumieć?

        Absolutnie nie obrażam się na dziecko. Nawet by mi to do głowy nie przyszło. Nie, nie mamy jej za złe, staramy się z tym żyć. Tylko widzimy, ile krzywdy ona sama sobie tym robi i chcielibyśmy jej jakoś pomóc.

        > Jak pisałam wyżej 9-10 lat to był dość trudny okres, w porównaniu z dzieckiem,
        > jakie miałam przedtem i nastolatką, jaką mam teraz. Z tym, że u was dochodzi p
        > roblem adaptacji do zupełnie nowego środowiska i mam wrażenie, że się nakłada.
        >

        Też mm tego świadomość, tylko ciągle kołacze mi się pytanie co ja mogę zrobić, jak pomóc - poza psychologiem.
        • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 19:26
          Aha - w temacie bluzki - sama od A do Z wybiera swoje ciuchy.
          • marzeka1 Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 19:30
            Nie rozumiem jednego w całej tej historii: za dużo tłumaczenia," cackania się", wy z ręką na sercu, cierpliwi, a panna- humorzasta i na was wyżywająca się. Mam zasadę i moi synowie wiedzą jedno: nigdy niczego od nas nie osiągną, gdy próbują (a próbowali) zachowywać się w podobny sposób. Nie tłumaczyłabym, gdy dziecko jest w takim nastroju i humorze, ale krótko i zdecydowanie powiedziała, że ma natychmiast przestac się tak odzywać i odwróciłabym się i wyszła. Rozmowa na temat zasad, tego, jak w rodzinie się do siebie odzywamy, odbyłaby się, gdy dziecko ochłonie. Bo jeśli teraz pozwala się, toleruje się takie zachowania, to co będzie, jak wejdzie w okres dojrzewania i hormonalnej burzy???
            • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 19:38
              Ale tak właśnie jest!
              Nie ma rozmawiania w trakcie takiej akcji, nie ma przyzwolenia na nią.
              Uderzyła tak jeden, pierwszy raz i po nim napisałam pierwszy post.
              • marzeka1 Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 19:41
                A są jakieś konsekwencje wyciągane, gdy dziecko wydziera się na was? wyładowuje swój humor? Bo rozumiem, że bardzo ją kochacie, ale co dziecko mówi, gdy ochłonie, dlaczego tak się zachowuje?
                Konsekwentnie, zawsze odwracałabym się i wychodziła ze słowami: nie wolno ci się tak odzywać. Wyskakiwanie z rękami do rodzica to już gruba przesada. Gdzieś jest jakiś błąd: może za łagodni, ustępliwi jesteście. Nie wiem.
                • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 19:44
                  No właśnie robimy dokładnie tak, jak piszesz.
                  Stanowczo i krótko.
                  • marzeka1 Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 19:51
                    No to nie wiem, co doradzić, bo mam 2 synów, nastolatków i u mnie to działało i działa.Nie ma że nie próbują, ale NIC nie osiągną w ten sposób, za to za pyskowanie itp. zachowania (zdarzają się już sporadycznie) mają np.szlaban na kompa.
                    Nie ma tak,że rodzic ma wszystko znosić, a dziecko to panisko czy księżniczka. A JAKIE konsekwencje spotykają córkę za takie zachowania?
                    • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 20:16
                      W trakcie - izolacja, nasz wymarsz od niej lub jej wymarsz do siebie.
                      Długofalowo - szlaban na kompa i/lub utrata tygodniówki.
                      Za wiele tych akcji nie było. Jak pisałam - dała tak ostro czadu pierwszy raz, a od jakiegoś czasu mamy grane 'tylko' niesłuchanie i wściekanie się na siebie.
                      • verdana Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 21:31
                        Mam wrazenie,z e absolutnie nie zdajesz sobie sprawy, jak trudny był dla dziecka ten rok. W szkole osiągnęła nieprawdopodobnie wiele, prawdopodobnie kosztem nieustannych nerwów i strachu przed odrzuceniem. Stad wiele 'dziwnych" zachowań - nerwowe reakcje, gdy widzi, ze czegoś nie rozumie (bo jest obca), wyrzucanie bluzki, ktora nie spodobała sie kolezankom (widocznie nie wiem, co tu sie nosi, zeby się nie wyrózniać), ambicja (muszę pokazać,z ę nie jestem gorsza od tutejszych dzieci), bałagan nawet (w innych domach mają bałagan, to znaczy, ze tak powinno być).
                        Piszesz, że jestescie surowi, stosujecie kary itd, a to nie działa. trzeba zatem nie eskalować surowosci, tylko znaleźć inną metodę. Podejrzewam,że dziecko, spięte caly czas w szkole , choćby na to nie wyglądało, wyładowuje się w domu. Wy jesteście niedobrzy, bo Wy stanowicie dowód na obcość, a ona nie chce byc obca. Pewnie,z e na bicie ojca czy wrzaski pozwolić nie można, ale takze nie mozna pozwolić, aby skiończyło sie to nerwicą.
                        Pisałam kiedyś o asymilacji - jednym z przejawów asymilacji bywa niestety niechęć (nie musi być uswiadomiona!)do rodziny, która udowadnia wszystkim, ze nigdy nie przestaniesz być obcy. A dzieci nie znoszą sie wyróżniać. Podejrzewam, że może tu byc część problemu.
                        Proponowałabym psychologa. Wasza córka jest rozdarta pomiędzy dwoma światami - rzecz cżęsto niezwykle trudna dla dorosłych, a co dopiero dla dziewięciolatki.
                        • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 08:45
                          Dziękuję, Verdana. Wygląda mi to na sedno problemu.
                      • jakw Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 21:57
                        Wydaje mi się, że taka kumulacja kar słabo może działać. Jeśli dacie i szlaban na kompa, i utratę tygodniówki, to co córka ma właściwie do stracenia? Może się tylko dalej awanturować...
                      • morekac Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 07:45
                        W trakcie - izolacja, nasz wymarsz od niej lub jej wymarsz do siebie.
                        > Długofalowo - szlaban na kompa i/lub utrata tygodniówki.
                        Izolacja w trakcie jest moim zdaniem ok - z ostrym komunikatem, że dopóki rozmówca krzyczy, żadnych rozmów nie będzie. Głównie dlatego, że rozmówcy są nazbyt zdenerwowani.
                        Ale osobiście nigdy nie karałam za tzw. pyskowanie.
                        BTW: jak widzę, że mi się potomstwo miota bezskutecznie i ze łzami w oczach w poszukiwaniu czegoś tam, to z reguły pomagam szukać.
                        • morekac Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 08:29
                          Jeszcze jedno - taka izolacja może być skuteczna, jeśli dziecko się wkurza, bo każesz mu odrabiać lekcje, ale nie wtedy, kiedy się wścieka, bo miało ciężki dzień. Wtedy skuteczniejsze wydaje mi się przytulenie i wysłuchanie żalów dziecka, bez własnych komentarzy.
                          • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 08:43
                            Zdecyduj się - najpierw piszesz, że z nią dyskutuję, kiedy wrzeszczy, a kiedy prostuję, że w takich sytuacjach nie tylko nie dyskutuję a wręcz zarządzam przerwy na ochłonięcie w innych pomieszczeniach to piszesz, że powinnam być i przytulać.
                            • morekac Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 08:57
                              Bo dopiero potem wyczytałam, że karzecie dodatkowo dziecko za pyszczenie.
                              To, co robiłam, w dużej mierze zależało od sytuacji. Naprawdę. Ale sytuację to musiałam nieco wyczuć.
                              Inna sprawa to niepozwalanie na wrzeszczenie na siebie, bo dziecko jest wkurzone, bo musi odrobić jednak w końcu lekcje (a tu sobie zaplanowało atrakcyjniejsze sposób spędzenia wieczoru wink ), a co innego - kiedy dziecko wróciło złe ze szkoły i ma jakieś troski, nawet jeśli moim zdaniem te troski nie są istotne. Dla niej są realne.
                              • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 10:06
                                A to zrozumiałam smile Jednak net ogranicza. No i moja percepcja oraz zdolność wyrazu na dany moment.
                                Nie o lekcje chodzi, ona się bardzo dobrze uczy i nie ma problemów z odrabianiem lekcji. Zresztą to nie polska szkoła i tutaj dzieci w tym wieku nie mają tyle lekcji do odrabiania, co w Polsce. Chodzi o sytuacje, w których sygnalizuje, że coś nie gra oraz o sposób w jaki to robi.
                                Przegadałam wczoraj temat z jej tatą, wydaje mi się, że konstruktywnie i samokrytycznie (acz w odwrotnej kolejności). W każdym bądź razie zauważamy swoje błędy i mamy zamiar je skorygować. Świadomość jest, a to podstawa.
                        • mama303 Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 08:48
                          morekac napisała:


                          > Ale osobiście nigdy nie karałam za tzw. pyskowanie.

                          ja też nie, uważam to nawet za pewna zaletę wink dziecko broni swego zdania! Oczywiscie trzeba dbać o zachowanie granic- bez wulgaryzmów ale dyskusje nawet dośc ostre sa wg mnie OK. Dziecko wtedy tez sie czegos uczy, odkrywa co czuje, jakie ma zdanie na pewne rzeczy, czy to jest słuszne itd. Tak, że konfrontacja jest OK.

                          • morekac Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 09:12
                            Cóż, moja 15-latka w takich dyskusjach używa jeszcze czasem nadmiaru decybeli, ale stara się przedstawiać argumenty z sensem i rzeczowo. Od lat nie słyszałam od niej 'nienawidzę cię/jesteś okropną matką'. wink To tak a propos okropnego wieku nastolatkowego.
                            12-latkę czasami jeszcze ponosi. Najczęściej, jak ją się zdybie na nieodrobionych pracach domowych i ma, nieszczęsna, szlaban na komputer i wszystko inne, do czasu odrobienia.
                            -
                            -------------------------------------------------------------
                            Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
            • jakw Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 21:36
              marzeka1 napisała:

              > to co będzie, jak wejdzie w okres dojrzewania i hormonalnej burzy???
              Kiedy to już pewnie jest...U 9-latek (przynajmniej niektórych) hormony już zaczynają rozrabiać i dziewczynki jak najbardziej wchodzą w okres dojrzewania.
        • jakw Re: 9 lat i odjazd 27.10.11, 21:48
          > W rozpaczy, że coś nie wyszło nigdy nie ośmieliłam się klepać ojca i wyzywać go
          > od najgorszych ludzi, jakich znam. Choć mój ojciec jej ojcu pod względem bycia
          > ojcem do pięt nie dorasta
          Ale to nie ma nic wspólnego z dobrym czy złym ojcem. Całkiem możliwe, że córka wyładowała się na osobie, którą miała pod ręką i była dla niej bezpieczna. 9-latki często nie umieją jeszcze się rozładować w sposób w miarę cywilizowany. Może nad tym trzeba popracować? Zaproponować: "jeśli poczujesz tak wielką złość, że będziesz miała ochotę nas wyzywać czy bić, możemy przerwać na trochę rozmowę, pójdziesz wywściekać się do pokoju, a potem chętnie z tobą porozmawiamy". A poza tym duużo cierpliwości. Możliwe, że psycholog mógłby coś pomóc - pod warunkiem, że wszyscy zrozumiecie, co do was mówi i on zrozumie, co macie do powiedzenia - mam na myśli język obcy, niekoniecznie na tyle dobrze przez was wszystkich opanowany.
          • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 10:26
            Ale tak dokładnie to mamy ustalone - Młoda się na ten wariant sama zgodziła. Żeby jakoś ograniczyć nieokiełznane reakcje a ich energię wyładować inaczej. Rozmawiałam z nią o tym wczoraj. Zobaczymy. Jakie efekty (na razie) już widzę, bo po szkole opowiadała, że nie wybuchła po swojemu jak jej dwóch kumpli lejąc się wzajemnie urwało przy okazji wieszak w szatni. Oni przeprosili, a ona się nie nakręcała. Wyżyła się potem w pozytywny sposób.
            Widzę więc, że pracuje, stara się.
    • mama303 Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 08:42
      Moim zdaniem za dużą wagę przywiązujecie do słów. Dyskusje, pyskowanie, oskarżanie Was o kłamstwa, pokrzykiwania, że ojciec jest nagorszym człowiekiem na świecie.....to sa tylko słowa smile, słowa małego jescze dziecka. Nie nalezy sie az tak bardzo przejmowawać. U mnie np. jest zasada taka że dziecko może mi powiedziec wszystko /z wyjatkiem ubliżania ma sie rozumieć/, wykrzyczec swoje frustracje, nazwac mnie najgorsza matką. I co z tego? jeszcze jej dopowiem: I tak mnie kochasz! Nie siedze oczywiscie potulnie tylko dyskutuję, odpieram zarzuty, czasem nawet sie pośmieje z niej kiedy już sama dojdzie do jakichs absurdów. Zreszta to jest naprawde cudowny sposób - obracania napietej atmosfery w żart. wtedy wybucha sie śmiechem i sytuacja rozładowana.
      Tak, że ja polecam metode na wygadanie sie córki, wykrzyczenie. Prawdopodobnie chodzi cały dzień napięta i potrzebuje sie w domu rozładować. POZWOLIĆ!

      • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 08:49
        Oczywiście, ale nie na wszytko. Te metody, o których piszesz, skutkowały zanim nie weszła w okres tego buntu.
        Rozumiem jej prawo do odreagowywania, jak najbardziej. Chodzi tylko o nauczenie jej granic tego odreagowywania.
        • mama303 Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 18:21
          warto te granice poszerzać z wiekiem.
    • marciszonka Dziękuję Wam wszystkim za pomoc :) 28.10.11, 08:51
      Wiele mi wyjaśniły rozmowy z Wami i już wiem mniej więcej, co robić.
      Miłego dnia wszystkim smile
    • wszystko-wiedzaca Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 08:59
      Mam mlodsze dzieci wiec nie mam jeszcze takich problemow, ale tu wydaje mi sie ze byliscie po prostu za dobzi, ze za duzo sluchaliscie a nie wymagaliscie zeby ona Was sluchala. Ja bym nigdy nie pozwolila mojemu dziecku na mnie krzyczec, pewnie bedzie jak wejdzie w okres buntu ale na pewno bede sie starala cos z tym zrobic. Odnosze wrazenie ze corka na Was krzyczy a wy kiwacie glowami ze zrozumieniem, no taki wiek co zrobic. Moj syn nieraz rzuci gdzies zabawke i placze gdy nie moze znalezc wiec mu mowie ze to jego wina jak nie szanuje, gdyby powiedzial ze to moja wina, nie rozmawialabym z nim dluzej, gdyby odmowil chodzenia w nowej bluzce ktora sam wybral, po prostu nie kupilabym nastepnej przez kilka miesiecy. Juz teraz tak robie, kupilam zabawke o ktora prosil kilka miesiecy, rzucil w kat, po trzech dniach chcial nastepna, nie dostal i tyle.
      Nie pozwolcie corce byc pepkiem swiata.
      • morekac Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 09:36
        A tak, każda matka jest idealna, dopóki nie ma własnych dzieci, ewentualnie ma małe dzieci. wink
        No i przecież Marciszonka stara się coś z tym zrobić...

        dyby odmowil chodzenia w
        > nowej bluzce ktora sam wybral, po prostu nie kupilabym nastepnej przez kilka m
        > iesiecy
        Stąd się wzięły bluzki do pępka u nastolatek smile
      • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 10:14
        Oj, Wszystko-Wiedząca smile Jak moja była taka mała, to miałam anioła nie dziecko smile
        I myślałam, jak Ty - że to wszystko jest takie proste, jak kara naturalna dla dwulatka. I też dziwiłam się czemu rodzice tych starszych tego nie widzą.
        Nie to, że Ci życzę - aczkolwiek czy to zrobię czy nie zrobię, taki czas przyjdzie u Was - ale inne problemy ma się z maluchami, a inne z dziećmi wchodzącymi w okres dojrzewania.
        I Twoje słodkie obecnie maleństwo łatwe do prowadzenia za 7-8 lat może Ci tak dać czadu, że będziesz w głowę zachodzić co za czort wstąpił w to dziecko i skąd się to wzięło - jak ja teraz smile
        Wtedy inaczej spojrzysz na to, co napisałaś smile
        Pozdrawiam.
        • wszystko-wiedzaca Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 16:01
          Marciszonka ja mam piecolatka i uwiez mi daleko mu do aniola, tez potrafi zalezc za skora i tez czasem nie wiem co robic. Po prostu odnioslam wrazenie ze tolerujecie zachowanie corki tlumaczac to wiekiem, buntem, ze wy jej sluchacie a ona Was nie. Nie wyobrazam sobie mojego dziecka krzyczacego na mnie ze cos mu schowalam, jesli wie ze nie ma takiej mozliwosci. Wiem ze bedzie krzyczal, ciagle pamietam jakim ja bylam nastolatkiem, nie latwym. I wiem jedno i sprawdza sie to u mniejszych i wiekszych dzieci, ze rodzic czasem musi myslec o sobie i byc egoista, ze dziecko tez czasem musi zrozumiec i posluchac rodzicow, a ja nie mam obowiazku wysluchiwac jego krzykow. Moge po prostu wyjsc z pokoju i zostawic go samego. To sa po prostu moje odczucia po przeczytaniu Twojego watku, a nie proba wywyzszania sie i zgrywania idealnej matki bo wiem ze taka nie jestem.
          • morekac Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 18:25
            Wszystko-wiedzaca, uwierz mi, gdyby wychowanie dziecka dało się sprowadzić do zasad, które można stosować jak przepisy kulinarne, życie byłoby przepięknie proste. smile
            I nieco nudne.
          • mama303 Re: 9 lat i odjazd 28.10.11, 18:28
            wszystko-wiedzaca napisała:

            > Nie wyobrazam sobie mojego dziecka krzyczacego na mnie ze cos mu sch
            > owalam, jesli wie ze nie ma takiej mozliwosci.

            Dlaczego ma własciwie nie pokrzyczec jak jest wściekły? To czasem pomaga rozładować złość zamiast dusić w sobie. Ja sama czasem pokrzyczę ale my taka bardziej włoska rodzina: pokrzyczymy, pogadamy sobie i potem luz.
          • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 29.10.11, 08:52
            Wszystko-Wiedząca - w żadnym momencie nie sugerowałam, że się wywyższasz ani że zgrywasz idealną.
            Napisałam tylko, że problemy sprzed okresu dojrzewania, a te, które się zaczynają wraz z nim, to zupełnie inne problemy i metody stosowane w pierwszym okresie już nie bardzo się sprawdzają w tym drugim. Czy dziecko ma dwa, trzy czy pięć czy sześć lat - jest jeszcze małe, całkowicie zależne i nie zaczyna dojrzewać. A dojrzewające może gruntownie zrewidować poglądy na wychowanie smile
            Myślę, że ile wolności jest w nas, tyle umiemy jej dać człowiekowi obok siebie, również dziecku, ale nie takiemu małemu, które jest jeszcze bardzo mocno z nami związane, a takiemu, które zaczyna się oddzielać i szukać własnej tożsamości.
            Malucha (nadal twierdzę, że dzieci sprzed okresu burzy i naporu" to jednak małe dzieci) , który się wydziera łatwo uciszyć, bo masz narzędzie w postaci absolutnej przewagi nad nim. Możesz mu skutecznie kazać się uspokoić. Ale czy tak samo łatwo by Ci poszło z kimś niezależnym lub mniej zależnym psychicznie od Ciebie? Właśnie raczej nie. I na tym polega różnica, z grubsza oczywiście. To jest czas innych metod.
            A o wyjściach jak najbardziej pisałam wyżej - stosuję.
          • morekac Re: 9 lat i odjazd 29.10.11, 20:35
            Nie wyobrazam sobie mojego dziecka krzyczacego na mnie ze cos mu sch
            > owalam, jesli wie ze nie ma takiej mozliwosci.
            Akurat mam wrażenie, że rzeczona 9-latka doskonale wie, ze jej własny kostium zaginął z powodu jej własnego bałaganiarstwa. wink

            Wiem ze bedzie krzyczal, ciagle
            > pamietam jakim ja bylam nastolatkiem, nie latwym.
            Może będzie łatwiejszy niż ty, może trudniejszy. Przekonasz się za czas jakiś. Może wcale nie będzie krzyczał, tylko będziesz miała z nim całkiem inne problemy. I twoje przepisy na radzenie sobie z wrzeszczącym dzieckiem będą po prostu nieadekwatne.
    • lolinka2 Re: 9 lat i odjazd 30.10.11, 00:31
      hmmm.... dziecka nie widziałam więc się nie wypowiem. Czytam natomiast matkę i widzę MEGANEGACJĘ "nie tak" "nie robię" "nie masz racji"; poczucie winy i wrażenie, że oto cały świat ją oskarża; a dodatkowo niesamowitą drażliwość. Myślę, że rozwiązanie tych problemów przyczyniłoby się do poprawy komunikacji z córką.
      • marciszonka Re: 9 lat i odjazd 30.10.11, 16:04
        Myślę, że nie dość jasno widocznie się wyraziłam, bo jeśli u mnie można się dopatrzeć "meganegacji" ..
        O drażliwości nie wspomnę.
        Odpowiem może z pułapu zdania trapeuty - wręcz przeciwnie.
        Dziękuję za Twoje zdanie.
        • segregatorwpaski Re: 9 lat i odjazd 17.11.11, 11:52
          Mam 10-latkę i mega odjazd smile
          Z 'natury' - geny ;P zawsze była 'nie bo nie i już', ambitna, uparta, zawzięta.
          Teraz to - koszmar...
          Dostałaś tu wiele dobrych rad, najcenniejsza wydaje mi się rada verdany.
          Zresztą jak czytałam jej post o asymilacji to przypomniał mi się dawno temu obejrzany film: Panna Nikt. Tam dziewczynka wprawdzie nie zmieniła kraju, ale 'tylko' szkołę, no i przede wszystkim środowisko, na wielkomiejskie, pełne nowych pokus, innych zasad, bardzo odmiennych od tych dotąd uznawanych za właściwe. I co, pojawił się bunt przeciw rodzinie, bo to właśnie ona była inna, oczami dziecka nawet 'gorsza', przypominała o inności... I to może być to właśnie. No plus oczywiście okres dojrzewania smile
          Odkąd zrozumiałam czemu moja córka ryczy bo nie znalazła gazety, która leży przed jej nosem, albo bo zwracam jej uwagę na cokolwiek staram się o tym z nią rozmawiać. Bynajmniej nie w chwili 'ataku' ale potem, na spokojnie. Opowiadam jej o systemie wartości, o zmianach w psychice i organiźmie, tłumaczę skąd agresja, jak ją 'przechytrzyć". Córka ma sposób: jak zaczyna się wkręcać mówię do niej słowo-klucz, na które się umawiałyśmy, nie zdania całe, nie prośby by się uspokoiła, nie tłumaczenia, które i tak nie dotrą w tej chwili, ale jedno słowo: np hormony, wypowiedziane wyraźnie i stanowczo, prosto w oczy. I wiecie co? Pomaga. Nie zawsze pod wpływem 'magicznego' słowa o sekundę córka się uspakaja ale coraz częściej tak właśnie jest. Coraz częściej próba jaj 'wyskoku' kończy się naszym wspólnym śmiechem, fakt, że czasami przez łzy, one działają oczyszczająco i tez dobrze, że są.
    • mgla_jedwabna Re: 9 lat i odjazd 17.11.11, 14:37
      A czy nie jest tak, ze córka ma jednak przerost ambicji po mamie? Może tego nie zauważasz, ale z twojego posta też wynika nieumiejętność pogodzenia się z drobnymi porażkami związanymi z córką. Rzuciła bluzkę na dno szafy, bo koleżanka coś powiedziała? Ty natychmiast odbierasz to jako swój błąd ("dlaczego ona tak robi, przecież postępowaliśmy rozsądnie w kwestii jej ubrań"), zamiast jako nic nie znaczący foch. Czy nie jest tak, że pochwały są odbierane jako sposób komunikowania wymagań? Są tacy rodzice, którzy nigdy przenigdy nie powiedzą "jak dostaniesz jedynkę, to..." tylko mówią "wiedziałem, że będzie piątka" albo "jestem pewien, że zdasz" w sposób świadczący o tym, że inny wynik jest nie do pomyślenia. Potem piątkowy dzieciak oblewa egzamin i boi sie pokazać na oczy rodzicom, bo oni przecież spodziewają się sukcesów.

      Cały czas udowadniasz dziecku, jakie jest wspaniałe. A może spróbuj dla odmiany taktyki "i tak cię kocham"? Zamiast udowadniać dziecku, że mówi super poprawnie, powiedz "możesz się czasem mylić, to nic takiego, i tak jesteś wspaniała". Jeśli mówi "jestem benzadziejna z matematyki" to zamiast mówić "a właśnie, że nie" powiedzcie "ale za to świetnie jeździsz na łyżwach" albo w czym tam ona jeszcze jest dobra.

      Córka ma problem z pogodzeniem się z porażkami - to częste u dzieci, które są właśnie zdolne, m wybijają się, są przyzwyczajone do pochwał. Zamiast udowadniać jej, że jest świetna pod każdym względem, spróbujcie jej wpoić, że pod pewnymi względami może być gorsza i że to jest zupełnie normalne. I że będziecie ją kochać, nawet jak będzie najgorszą uczennicą w szkole (czy co ona tam sobie wyobraża jako całkowitą porażkę). Może podajcie przykłady z własnego życia? Np. "widzisz córeczko, ja nie umiem piec ciast, tata nie umie naprawić kranu, pani w szkole nie potrafi prowadzić samochodu, koleżanka słabo liczy - i każdy jakoś z tymi brakami żyje i jest szczęśliwy".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka