Dodaj do ulubionych

Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama

13.06.04, 00:58
Cześć
Jak to jest (było) z Waszymi dwulatkami?
Moja Basia, fajna dziewczynka,staje się nie do zniesienia, w sytuacjach,
kiedy jej zabawka zostaje chociażby dotknięta przez inne dziecko. W przypadku
obcych dzieci zazwyczaj można ją przekonać: z ciężkim sercem, ale w końcu
pożycza. Natomiast w stosunku do swojego kuzyna- równolatka jest absolutnie
samolubna . Lubi go, chętnie się z nim bawi, ale jego zabawkami (które Krzyś
chętnie pożycza). W sytuacji kiedy sama ma się podzielić wpdada w histerię.
Nie bardzo wiem jak reagować, zwłaszcza, że ciocia -mama Krzysia- robi
wtedy "zniesmaczoną" minę i opuszcza nasze mieszkanie.
Obserwuj wątek
    • noie Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 10:33
      Poprosilabym mame Krzysia by zadnych zabawek nie przynosila. Bralabym do innych
      od basi zabawki i poprosilabym tez inne matki by zabawek nie dawaly.(
      oczywisicie szczerze wytlumaczyc co i jak) Pierwsze godziny na pewno beda
      meczace, pelne placzu i krzyku. za kazdym razem mowilabym ze jesli chce sie z
      innymi bawic powinna dac tez swoje zabawki. Mozliwe ze z czasem jej to
      minie...ale wydaje mi sie ze bedzie to juz na stale sad pytanie mam male...jest
      Basia jedynaczka ? Wiesz co to moze znaczyc? smile
      Pozdrawiam
      noie
      • barbin Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 10:57
        Cześć.
        Pomysł z zabieraniem własnych zabawek do Krzysia jest dobry (Krzys nie przynosi
        do nas swoich, chodziło mi o zabawę w jego domu).Będziemy zabierać całe pudło i
        albo Krzyś może w nim grzebać, albo Basia nie dotyka zabawek Krzysia.
        Piszesz,że takie zachowanie moze się nie zmienić.
        Musi się zmienić, bo ja "stanę na uszach", żeby moje dziecko nie było
        samolubem. Na razie zastanawiam się jak tego dokonać.
        Basia NIESTETY jest jedynaczką.
        • coppola1 Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 11:31
          tu nie chodzi o to czy dziecko ma rodzeństwo czy nie - Basia przechodzi teraz
          NATURALNY ETAP rozwoju - "TO MOJE!"
          • barbin Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 12:14
            Od początku tak to właśnie traktowałam: naturalny, przejściowy etap rozwoju. w
            tej chwili jednak instynkt podpowiada mi ,ze coś z tym należy robić- bez
            nerwów, spokojnie, ale jednak naprowadzać malucha na właściwą drogę.
            Co do "jedynactwa"- myślę, że rodzeństwo jednak trochę pomaga w nabywaniu
            odpowiednich zachowań. Z własnego doświadczenia wiem, że rodzeństwo to szkoła
            życia.
        • noie Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 20:40
          Przepraszam jesli kogos obrazilam, jesli chodzi o jedynakow. Nie mialam tego na
          celu. Wcale nie twierdze ze sa gorsi albo inni...chodzilo mi tylko o to ze
          jedynakowi troche wiecej trzeba tlumaczyc(czesciej) poniewaz on od malego
          mial "swoje" zabawki...A spytalam sie czy to jedynaczka poniewaz chcialam sie
          dowiedziec czy z rodzenstwem tez sie nie bawi swoimi zabawkami smile
          napisalam tez ze zachowanie moze sie nie zmienic i dalej tak twierdze
          poniewaz...sa rodzice ktorym to absolutnie nie przeszkadza i dzieci wchodza w
          zycie myslac ze tak powinno byc ( co moje to moje i nie rusz) Ty juz teraz
          starasz sie temu zaradzic smile. I wcale nie musialas pisac te-niestety -duza
          litera smile bo nie wszyscy jedynacy sa-....jedynakami ( ja jestem
          najwazniejszy/sza).no a z chodzeniem na uszach...ladnie to ujelas...hhih ale
          musze sie przyznac ze ja na uszach czesto juz chodzilam...wiec nie mysl ze
          pojdzie ci tak latwo wink Pmimo tego zycze ci szybkiego rozwiklania problemu...i
          napisz jak bedzeisz po 1 wizycie ze swoimi zabawkami... smile
          Pozdrawiam
          noie z...
          panna -14 lat
          dziewczynka-11 lat
          chlopczykiem - 5 lat
          do tego pies
          i najwieksze dziecko wink to maz.. hihi
          • barbin Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 20:51
            Moje NIESTETY, wynika wyłącznie z faktu, że marzy mi się trójeczka,a tu nawet
            na dwójkę nie ma widoków, przynajmniej na razie.
            • noie Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 21:01
              A to co innego smile
              Mnie sie udalo. "walczylam " z mezem , bo wedlog niego zawsze bylo za wczesnie.
              Az mi sie udalo.Ciesze sie ze juz sa takie duze.Teraz przychodzi czas,kiedy
              zaczynam przeklinac sama siebie (jak bylam w twoim wieku hihihhi)Staram sie to
              jak najzadziej mowic ( prawie mi sie udaje) ale juz nieraz przeprosilam moja
              mame za moje zachowanie jak bylam nastolatka ...hihihi
              Pozdrawiam
              noie
      • lola211 Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 14:22
        Tiaa, bo niejedynacy wspanialomyslnie pozwalają innym dzieciom bawic sie swoimi
        zabawkami, nawet dwulatki.Smieszne jest to laczenie normalnych zachowan dzieci
        z jedynactwem, stereotypy.
        • verdana Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 14:51
          Dopiero bys zobaczyła, jak dwulatek w wielodzietnej rodzinie pilnuje, by nie
          rszać "co jego"! Nie ma to nic wspólnego z tym, czy dziecko jest jedynakiem czy
          nie. Natomiast wydaje mi się słuszne wychowywanie dziecka, zeby pozyczało
          swoje - moze np. kupić dzieciom identyczne zabawki, którymi najlepiej bawić się
          wspólnie (np. dwa pudełka klocków drewnianych, tak by zbudować cokolwiek -
          pociąg, węża, potrzebne były wszystkie klocki? Ale "samolubność" dwulatka na
          ogół nie przekłada się na to, jaki będzie - mnie zaniepokoiłoby raczej, gdyby
          dwulatek bez słowa oddawał wszystkie swoje rzeczy - moze to oznaczać, ze jest
          zastraszony.
    • barbin Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 15:42
      Wcale nie uważam, że jedynactwo jest przyczyną złych zachowań. Myślę jednak, że
      u dziecka stale przebywającego w towarzystwie rodzeństwa łatwiej zaobserwowac i
      skorygować pewne zachowania.
      Verdana, napisałas coś co podświadomie chciałam usłyszeć.
      Oceniając postępowanie Basi zasugerowałam się zachowaniem Krzysia i brakiem
      akceptacji ze strony jego mamy w stosunku do mojej córki. Cicia-pedagog, więc
      jej uwagi na temat dzieci nie przechodzą mi mimo uszu.
      Dochodzę jednak do wniosku, że Krzyś jest dzieckiem wychowywanym trochę jak
      mały szczeniak:za dobre zachowanie nagrody, za złe bezlitosny krzyk. Być może
      jego grzeczność rzeczywiście wynika ze strachu. Basia jest na tle Krzysia
      strasznym łobuzem, ale może nie powinnam się tak sprawą przejmować?

      Jezeli możecie, napiszcie, czy Wy kwestię "TO MOJE" pozostawiłyście czsowi, czy
      usilowałyście w jakikolwiek sposób to zmienić (poprowadzić ku dobremu)?.
      • fiszerowa Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 20:17
        barbin napisała:

        > Jezeli możecie, napiszcie, czy Wy kwestię "TO MOJE" pozostawiłyście czsowi,
        czy usilowałyście w jakikolwiek sposób to zmienić (poprowadzić ku dobremu)?.

        Ja zostawilam. Moj synek ma 23 miesiace i od ok. miesiaca jego poczucie
        wlasnosci znacznie sie rozwinelo wink. Na poczatku gdy jakies dziecko bralo jego
        zabawke jedynie stwierdzal fakt: Tunia lopatka! i bawil sie dalej. Teraz czasem
        biegnie i zabiera. Oczywiscie staram sie tlumaczyc ze tak nie mozna, probujemy
        sie wymieniac na cos innego, proponuje mu inna zabawe, w ostatecznosci
        przepraszam dziecko i tlumacze w imieniu syna ze to jest jego zabawka i bardzo
        mu na niej zalezy. Jest jedna zabawka, ktorej syn nikomu nie daje - to jego
        auto (jezdzik). Gdziekolwiek by nie byl gdy uslyszy ze ktos na nim jezdzi
        natychmiast pedzi z wielkim krzykiem. Na szczescie wszystkie dzieci juz wiedza
        ze to "Tunia auto" i mu je oddaja wink. Czasami problem "to moje" dotyka rowniez
        nas rodzicow wink. Np.: Tunia reka! Tunia noga! Tunia widelec! itd. I ja to
        szanuje. Nie dotykam go, oddaje jego przedmiot, odkladam na polke itd.
        Uczymy go, ze czegos ma nie ruszac bo nalezy do taty lub mamy wiec musimy tak
        samo uszanowac jego wlasnosc. Nie widze w tym nic dziwnego.

        pozdrawiam wszystkie niepokorne dwulatki
        Fiszerowa
      • grzalka Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 20:23
        U nas pomogla troszke ksiazeczka o Kamyczku "To moje". Ale faktem jest, ze Ania
        nie ma tej fazy mocno nasilonej. Wg mnie to zalezy od dziecka po prostu- jedne
        sa bardziej zaborcze, inne pozyczaja chetniej, a jeszcze inne swoich zabawek
        nie dadza za zadne skarby, a jeszcze cudze zabiora. Po prostu rozne charaktery-
        i chyba nawet ciocia pedagog niewiele tu moze zdzialac. A skoro jest
        pedagogiem, to raczej powinna ci podsunac rozwiazania, a nie wychodzic
        zniesmaczona.
        A co do fazy- wydaje mi sie, ze u trzylatkow jest jeszcze gorzej.
        pozdrawiam
        • verdana Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 13.06.04, 23:13
          Jak ciocia jest pedagog - to wszystko jasne! Wiecie (nie obrazajac pedagogów),
          ze bardzo wiele dzieci wychowywanych przez specjalistów od wychowania ma
          poważne klopoty psychiczne albo sprawia kłopoty wychowawcze. Po pierwsze
          rodzice usiłują wychowadć dziecko zgodnie z najnowszymi zdobyczami nauki - a to
          się nie udaje. Po drugie, kazde zachowanie dziecka niezgodne z ich oczekwaniami
          traktują jako swoją porazkę zawodową. No i na skutki długo nie trzeba czekać..
    • judytak Re: Samolubny dwulatek-jedynak? 14.06.04, 10:06
      wiecie co?
      moja Duża (która, będąc dwulatką, była jeszcze sama), kompletnie nie
      przywiązywała wagi do "dóbr doczesnych",
      Średni też nie,
      ale za to Mały...
      jak wychodzi z piaskownicy, żeby o coś mnie zapytać, to najpierw skrupulatnie
      pakuje łopatki, foremki, i przychodzi z pełnym wiaderkiem ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • monika.zdz Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 15.06.04, 11:52
      To Krzyś jest jakiś dziwny. Dziecko w tym wieku raczej nie dzieli się
      zabawkami swoimi czy obcymi. Jak się uspołeczni w normalnym toku rozwoju to
      będzie dzielić się zabawkami bo zauważy płynące z tego korzyści. Może lepiej
      nie zapraszać mamy Krzysia i mieć z głowy jej "zniesmaczone" miny?
      • grzalka Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 15.06.04, 13:41
        I znowu stereotyp!!
        Dzieci sa rozne, jedne sie dziela, inne nie- znam takie, co w wieku dwoch lat
        sie dzielily i nie sa one "jakies dziwne" !!!! Po prostu maja mniej nasilone
        poczucie wlasnosci i tyle.
        A te, co nie maja "buntu dwulatka" tez sa wg ciebie "jakies dziwne"? Bo sa i
        takie dzieci i wcale nie wynika to z wychowania....
    • barbin Dziękuję 16.06.04, 22:35
      Dziękuję.
      Po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi jestem pokrzepiona, rozumiem ,ze Basia
      nie odstaje od normy.
      Teraz mamy nowa zabawę: w pożyczanie i sprawianie przyjemności.
      Np. opowiadam Basi o tym ,że Kzyś jets dzieckiem tak samo jak Basia i tak samo
      lubi się bawić różnymi zabawkami; i byłby bardzo szczęśliwy, gdyby Basia
      zechciała pożyczyć mu na jakiś czas książkę o ślimaku. Proponuję, żebyśmy
      poszły zaraz do Krzysia i zaniosly mu tę książkę. O dziwo, zaskoczyło. Basia
      była tak chwalona przeze mnie, męża i dziadków, że następnego dnia zobaczywszy
      Krzysia przez okno wystartowała do niego z klockami , o które była zawsze
      walka.
      Oczywiście nie mam złudzen, wiem,że kiedy Krzyś przyjdzie i sam wybierze
      zabawkę, Basia nie pozwoli, ale to jet wszystko, co na razie mogę zrobić.
    • mamma2 Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 19.06.04, 16:21
      Zgadzam się, że dzieci są różne: mam ich troje i każde jest inne.
      Każde uczyłam dzielenia się z innymi - z różnym skutkiem.
      Jedno, co mnie dziwi to ciocia-pedagog, która jest zniesmaczona zachowaniem
      dwulatka smile))
    • aosiecka2 Re: Samolubny dwulatek-sfrustrowana mama 24.06.04, 11:48
      Nie denerwuj sie, to klasyczna sytuacja i jakis czas musi potrwac. Po pierwsze
      dotyczy to glownie rownolatkow, traktowanych przez Basie jak konkurencja.
      Starsze dzieci sa autorytetem, mlodszymi trzeba sie opiekowac.Rozmawiaj duzo z
      Basia, lagodnie, tlumacz jej to, czasem razem kupujcie zabawki dla innych
      dzieci, pozwol Basi wybierac, daj jej czas, zeby nauczyla sie dzielic.Czasem
      uprzedz konflikt rozmawiajac o tym z dzieckiem. Nie przejmuj sie mama Krzysia.

      powodzenia,

      mama samolubnego trzylatka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka