Witam,
Synek ma prawie 2 latka i zdecydowanie wypracował już sobie "swoje" smaki. Mimo, że generalnie unikałam podawania potraw smażonych, to Leoś nieodmiennie do nich ciągnie. Uwielbia kotlety schabowe, koniecznie w panierce... A rybę to tylko w tej postaci zje. A próbowałam wszelkich możliwych wersji. Do tego śniadania - nie ma to jak placuszki lub francuskie grzanki. Nie podaję takich potraw codziennie, staram się smażyć na jak najmniejszej ilości tłuszczu (do placków to tylko przecieram patelnię papierem z oliwą) i to dobrej jakości. Ale i tak gdzieś tam mi w głowie dzwoni, że nie powinnam. Trudno mi jednak te potrawy wyeliminować, bo synek ma ogromną potrzebę różnorodności

Stosujemy ok 5 różnych śniadań rotacyjnie, w tym te 2 smażone...
Chciałam zapytać - jak jest u Was? Nie dajecie w ogóle? Zdarzają się? Bo momentami mam wrażenie, że dążę do jakiegoś nierealnego ideału żywienia...