Dodaj do ulubionych

Pyskata córka

20.06.12, 09:15
Witam od pewnego czasu zmagam sie z problemem- moja czteroletnia córka strasznie pyskuje, ogólnie jest niegrzeczna. Już od rana zaczyna się horror , otwiera oczy i pierwsze o co pyta to jaką założe dziś sukienkę , i z tym także jest straszny problem bo nic oprócz sukienki nie chce nosić żadnych spodni ,leginsów ...
Chodzi do przedszkola tam takze słyszę non stop skargi a to że uderzyla kogoś klockiej a to że zaszczypała koleżankę .
Gdy wracamy z przedszkola jest placz i wycie bo jest zmęczona wszystko musimy robić tak jak ona chce ona wydaje nam rozkazy, żeby włączyć jej bajeczkę, a to ze chce pić . Najchętniej jadła by przed telewizorem gdy namawiam ją by jadła w kuchni jest ryk na cały blok na kazde moje słowo ,, zobaczysz jak będziesz tak dokczac dzieciom Cię nie bedę lubiły i nie bedą chciały się z Tobą bawić '' odpowiada mi ,, z Tobą nie bedą się chciały bawic'' gdy mówię ,, nie pyskuj mi '' na to ona ,, Ty nie pyskuj.
Chwilami jestem bezsilna , nie dajemy sobie rady z nią . Co zrobić by się zmieniła czy ulegać jej we wszystkim czy być bardziej konsekwentną . Prosze o poradę . Czy może warto wybrać się z nią do psychologa , bo az booję się pomyśleć co będzie na kilka lat .
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: Pyskata córka 20.06.12, 09:18
      Może na początek przestań czepiać się dziecka o głupoty typu sukienka czy jedzenie w kuchni?
    • el_elefante Re: Pyskata córka 20.06.12, 10:17
      > gdy mówię ,, nie pyskuj mi '' na to ona ,, Ty nie pyskuj.
      Z dzieckiem to jest tak, że "co włożysz to wyjmiesz". Uczy się reagować i mówić - od kogo? oczywiście od ciebie najbardziej, bo od kogóżby innego?
      Moja propozycja jest taka, żeby poczytać coś o rozwoju - było w wątkach mnóstwo tytułów, wystarczy poszukać. Po to, aby zrozumieć jak działa czterolatek, że działa inaczej niż dorosły i że oczekiwanie po nim "dorosłego" zachowania jest drogą na manowce.
    • stypkaa Re: Pyskata córka 20.06.12, 10:28
      >ogólnie jest niegrzeczna

      Mówisz jej to? Mam nadzieję, ze nie.

      >Już od rana zaczyna się horror , otwiera o
      > czy i pierwsze o co pyta to jaką założe dziś sukienkę , i z tym także jest stra
      > szny problem bo nic oprócz sukienki nie chce nosić żadnych spodni ,leginsów ...

      I to jest dla Ciebie horror? Że dziecko chce założyć sukienkę? Ale dlaczego, bo nie rozumiem?

      > Chodzi do przedszkola tam takze słyszę non stop skargi a to że uderzyla kogoś k
      > lockiej a to że zaszczypała koleżankę .

      To, ze bije dzieci to jest problem i na pewno należy się nim zająć. Proponowałabym od znalezienie przyczyny dlaczego bije...

      > Gdy wracamy z przedszkola jest placz i wycie bo jest zmęczona wszystko musimy r
      > obić tak jak ona chce ona wydaje nam rozkazy, żeby włączyć jej bajeczkę, a to z
      > e chce pić
      To jest normalne, że dziecko jest zmęczona. To jest jeszcze małe dziecko i ma prawo być zmęczone po iluś tam godzinach w grupie dzieci, gdzie musi dostosowywać się do panujących zasad, jeść wtedy kiedy każą, bawić się wtedy kiedy jest na to czas, myć zęby wtedy kiedy inny myją etc.
      Mój syn był baaaardzo zmęczony po przedszkolu. Zwłaszcza jako 4 latek kiedy już przestali regularnie spać po obiedzie.

      >Najchętniej jadła by przed telewizorem gdy namawiam ją by jadła w
      > kuchni jest ryk na cały blok na kazde moje słowo ,,

      Ale Ty nie masz jej namawiać by jadła w kuchnii. Jeśli chcesz coś osiągnąć to musi to się stać zasadą, jeśli Ci na tym zależy. Bo są tacy ludzie którym to nie przeszkadza. Ja jestem absolutnym przeciwnikiem jedzenia przed telewizorem, jedyny wyjątek jaki robię to jedzenie owoców w czasie bajki (ale jest to przekąska, a nie główny posiłek typu śniadanie, obiad, kolacja).
      U nas jest zasada, że śniadanie, obiad i kolację jemy w kuchni przy stole. I nie ma opcji jedzenia w salonie przed telewizorem. I koniec.

      >zobaczysz jak będziesz tak
      > dokczac dzieciom Cię nie bedę lubiły i nie bedą chciały się z Tobą bawić '' odp
      > owiada mi ,, z Tobą nie bedą się chciały bawic'' gdy mówię ,, nie pyskuj mi ''
      > na to ona ,, Ty nie pyskuj.

      Ona po prostu używa Twojego języka smile Uczy się na przykładzie jaki daje jej mama. Nie ma się czemu dziwić. To nie jest pyskowanie - masz bardzo rezolutną córkę.

      > Chwilami jestem bezsilna , nie dajemy sobie rady z nią . Co zrobić by się zmien
      > iła czy ulegać jej we wszystkim czy być bardziej konsekwentną . Prosze o poradę

      Nie upierać się przy drobiazgach, być konsekwentną do bólu przy rzeczach ważnych - to tak w skrócie smile
      A przede wszystkim radzę przeczytać książkę "Jak mówić , żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci nas słuchały" oraz "Rozwój psychiczny dzieci od 0 do 10 lat" - te książki wiele wyjaśniają. Mi bardzo pomogły w zrozumieniu wielu zachowań dzieci.

      >Czy może warto wybrać się z nią do psychologa , bo az booję się pomyśleć co
      > będzie na kilka lat .

      Moim zdaniem absolutnie nie ma potrzeby wybierać się do psychologa z dzieckiem. Natomiast jeśli masz taką możliwość (nie wiem gdzie mieszkasz) to spróbuj sobie znaleźć w swoim mieście warsztaty umiejętności wychowawczych dla siebie.

      Pozdrawiam i życzę wytrwałości oraz konsekwencji.







    • morekac Re: Pyskata córka 20.06.12, 10:40
      z tym także jest stra
      > szny problem bo nic oprócz sukienki nie chce nosić żadnych spodni ,leginsów ...

      A dlaczego to aż taki problem dla ciebie?

      Włącz jej tę bajkę, daj pić i niech trochę odpocznie po przedszkolu. Zmęczone dziecko jest nie do użytku.

      Najchętniej jadła by przed telewizorem gdy namawiam ją by jadła w
      > kuchni jest ryk na cały blok na kazde moje słowo
      Podawaj jedzenie, jak bajka się skończy, a nie w trakcie?

      gdy mówię ,, nie pyskuj mi ''
      > na to ona ,, Ty nie pyskuj.
      Skąd się tego nauczyła, ciekawe... wink Zmodyfikuj może ten tekst o pyskowaniu...
      • kanga_roo Re: Pyskata córka 20.06.12, 11:35
        właściwie jedyny poważny problem, jaki wymieniłaś, to bicie/szczypanie. z tym, że jesli robi to w przedszkolu, to panie powinny ją ustawić od razu, a nie czekać na mamusię ze skargą.
        kwestia sukienek - hmm, moja nie chce nosić do przedszkola nic innego, niż spodnie, nie chce, to nie. generalnie wprowadziłam zasadę, że o ciuchach możemy rozmawiać wieczorem, rano nie mam czasu zmieniać koncepcji, więc zakłada to, co uszykowałam. w końcu załapie, że można sobie wybrać wieczorem, i będzie po problemie. to samo z jedzeniem: posiłki jemy przy stole. koniec kropka. nie zwracałabym zbytniej uwagi na marudzenie dziecięcia, tylko przestrzegała ustalonych zasad.
        ale z drugiej strony też uważam, że nie ma co wszczynać wojny o pierdoły, a już na pewno nie ze zmęczonym dzieckiem. więc zastanów się, które kwestie są dla Ciebie ważne (generalnie na ogół jest to bezpieczeństwo, zdrowie, agresja słowna i fizyczna), a które mniej istotne (sukienki, bajki, przekąski przed TV, marudzenie, fochy), i o ile nie ma co odpuszczać w kwestiach istotnych, o tyle w mniej istotnych wrzuć na luz i daj dziecku więcej swobody.
        • verdana Re: Pyskata córka 20.06.12, 12:44
          Moja córka przez połowę przedszkola nie nosiła żdnych spodni. Problem był prosty -= ocierały ja w kroku. Zmuszanie dziecka do wkładania niewygodnych dla niego rzeczy i chodzenia w nich cały dzień jest zwyczajnie głupi. Co Ci przeszkadza, ze dziecko chce chodzić w sukienkach? Co w tym widzisz złego i niegrzecznego?
          Zachowanie w przedszkolu jest problemem, ale może byc efektem stałych kłótni w domu. Z jednej strony uznajesz zachowanie córki za niegrzeczne, z drugiej - nie umiesz wymusić pożądanego zachowania. Dziecko chce jeść przed telewizorem, a Ty uwazasz, zę je się w kuchni? OK. Nie dawaj jeść przed telewizorem. Dziecku też bedzie łatwiej, gdy bedzie wiedziało, zę są pewne sztywne zasady, których się nie negocjuje, nie bedzie usiłowało codziennie wymusić na Tobie ustępstw.
          Co do pyskowania - wydaje Ci sie, kompletnie błednie, ze dziecko mówiąc Ci "nie pyskuj" ma swiadomość, zę tak sie nie mówi. Nie ma - bo dziecko naiwnie uwaza, zę Ty nie jesteś niegrzeczna - wiec odpowiada Ci równie grzecznie, tymi samymi słowami, co Ty mówidsz do niego. Ona nie wie, ze to jest zwrot nieelegancki, paskudny - skąd ma wiedzieć, przexież mama, która jest autorytetem na pewno nie mówi nic złego. Gdyby dialog brzmiał "Nie mów do mnie tym tonem", a dziecko odpowiedziało "I ty do mnie też nie" - to byloby OK?
          Zdania "Ja zrobisz to i to, to nie bedą Cię lubili" powinno byc wykreslone z repertuaru wychowawczego na zawsze. Jest i nieprawdziwe, i szkodliwe.
          • stypkaa Re: Pyskata córka 22.06.12, 09:38
            > Co do pyskowania - wydaje Ci sie, kompletnie błednie, ze dziecko mówiąc Ci "nie
            > pyskuj" ma swiadomość, zę tak sie nie mówi. Nie ma - bo dziecko naiwnie uwaza,
            > zę Ty nie jesteś niegrzeczna - wiec odpowiada Ci równie grzecznie, tymi samymi
            > słowami, co Ty mówidsz do niego. Ona nie wie, ze to jest zwrot nieelegancki, p
            > askudny - skąd ma wiedzieć, przexież mama, która jest autorytetem na pewno nie
            > mówi nic złego.

            Verdana, NIC DODAĆ NIC UJĄĆ!!! Gdyby wszyscy rodzice uświadomili sobie jak bardzo dzieci nas naśladują może byłoby mniej różnych takich niepożądanych zachowań...
            • scher Re: Pyskata córka 24.06.12, 20:47
              stypkaa napisała:

              > > Ona nie wie, ze to jest zwrot nieelegancki, paskudny - skąd ma wiedzieć, przexież mama, która
              > > jest autorytetem na pewno nie mówi nic złego.

              Nie zgadzam się. Ten zwrot mieści się w normie, kiedy mówi tak rodzic do dziecka. Natomiast odwrotnie - absolutnie nie do przyjęcia.

              Po drugie moim zdaniem dziecko doskonale wyczuwa różnicę, choćby podświadomie, i bada granice, testuje, skraca dystans, próbuje postawić się na równi z rodzicem, obserwując, co się stanie.
              • verdana Re: Pyskata córka 24.06.12, 22:43
                Miałbyś rację, gdyby chodziło o trochę starsze dziecko. Czterolatkie jeszcze na ogół nie mają wyczucia językowych niuansów. Szesciolatek już ma.
                • scher Re: Pyskata córka 24.06.12, 22:53
                  verdana napisała:

                  > Czterolatkie jeszcze na ogół nie mają wyczucia językowych niuansów.

                  Ja mam dziecko w tym wieku. Językowych niuansów uczę je poprzez odpowiednią ojcowską reakcję wink
                  • verdana Re: Pyskata córka 25.06.12, 21:24
                    Jedną z własciwych reakcji jest między innymi zmiana jezyka, jakim zwraca sie rodzic do dziecka.
                    • scher Re: Pyskata córka 26.06.12, 00:02
                      Nie widzę potrzeby zmiany języka. Czasem mówię do czterolatki: Nie pyskuj!
                      Natomiast jej absolutnie nie wolno tak powiedzieć do mnie.

                      Takie wprowadziłem zasady w mojej rodzinie i będę się ich trzymać. Quod licet Jovi, non licet bovi.
                      • verdana Re: Pyskata córka 26.06.12, 16:16
                        A ja nie mówię tak nigdy. Uwazam, zę niegrzeczne zwracanie się do dziecka niczemu nie służy.Poza tym "nie pyskuj" nic nie znaczy, oprócz tego, że dziecko ma nie mówić tego, co sie rodzicowi nie podoba, ale dlaczego sie nie podoba - tego już dziecko się nie dowie.
                        • scher Re: Pyskata córka 27.06.12, 19:04
                          verdana napisała:

                          > Uwazam, zę niegrzeczne zwracanie się do dziecka niczemu nie służy.

                          Widać w tym przypadku mamy odmienne definicje niegrzeczności.

                          > Poza tym "nie pyskuj" nic nie znaczy, oprócz tego, że dziecko ma
                          > nie mówić tego, co sie rodzicowi nie podoba, ale dlaczego sie nie podoba

                          Małe dziecko to nie nastolatek, z którymi masz do czynienia. Małe dziecko nie zawsze musi znać uzasadnienie zakazu, nie zawsze też byłoby zresztą w stanie je zrozumieć.
                          • verdana Re: Pyskata córka 27.06.12, 20:53
                            Myślisz, ze mój nastolatek pojawił się od razu gotowy? Najpierw nastolatki sa małymi dziećmi. I owszem, zgadzam się, źże dzieciom nie zawsze trzeba wszystko tłumaczyć - ale zawsze trzeba tłumaczyć, czego konkretnie sie od nich wymaga.
                            Można powiedzieć "Nie mów do mnie tym tonem", "Nie kłóć się ze mną o to, co i tak musisz zrobić", 'nie używaj wobec mnie takich słów" - tak, oczywiście, bez wyjaśnień. ALe "nie pyskuj" nie daje dziecku informacji czy w ogóle nie wolno czegoś mowić, czy nie wolno uzywać takiego tonu, czy nie wolno sie kłócić.
                            Może dlatego moje nastolatki, o dziwo nigdy nie pyskowały? Moze metodą jest jednak dokładne powiedzenie, czego sobie nie życzymy, a nie ogólniki "nie pyskuj", "bądź grzeczny" itd?
                            U mnie podziałało aż za dobrze...
                            • scher Re: Pyskata córka 27.06.12, 22:57
                              verdana napisała:

                              > Może dlatego moje nastolatki, o dziwo nigdy nie pyskowały?

                              Nawet gdy miały 4 lata? Nie wierzę.
                              • morekac Re: Pyskata córka 28.06.12, 08:07
                                Jak miały 4 lata, to nie były jeszcze nastolatkami...
                              • verdana Re: Pyskata córka 28.06.12, 09:34
                                Naprawdę nie, albo ja mam inną definicję pyskowania. Kłóciły się, protestowały, ale nigdy nie pyskowały.
                                • joannab-o Re: Pyskata córka 01.07.12, 13:00
                                  Moje też nie (mam nastolatki i pięciolatkę). W ten sposób scher potwierdza, że dzieci pyskują, kiedy rodzic mówi do nich "nie pyskuj".
                                  Ale za to ma co rugować, wychowywać może, ma pełne ręce roboty i dużo rodzicielskiej satysfakcji. Gorzej może być potem z dobrymi stosunkami z dziećmi, ale to tak odległa perspektywa, kto by się przejmował.
                                  • scher Re: Pyskata córka 01.07.12, 18:45
                                    joannab-o napisała:

                                    > dzieci pyskują, kiedy rodzic mówi do nich "nie pyskuj".

                                    Dzieci też kradną, kiedy mówi się im "Nie kradnij!", i męczą zwierzęta, kiedy się im męczyć zabrania.
                                    • joannab-o Re: Pyskata córka 01.07.12, 19:35
                                      > Dzieci też kradną, kiedy mówi się im "Nie kradnij!", i męczą zwierzęta, kiedy s>
                                      ię im męczyć zabrania.

                                      Tylko w tym wypadku, że kiedy dzieci pytają dlaczego nie kraść i nie męczyć, to słyszą "bo ja tak mówię", bo jestem dorosły, a ty smarkacz".
                                      • verdana Re: Pyskata córka 01.07.12, 21:51
                                        Cóż za pomysł, że wszystkie dzieci kradną i męczą zwierzeta. W ogóle zastanawiam sie, co robić w takim razie, skoro rodzic mówi, a dziecko w góle nie stosuje się do tego, co słyszy.
                                        Moze zmienić sposób mówienia?
                                        • scher Re: Pyskata córka 02.07.12, 09:49
                                          verdana napisała:

                                          > Cóż za pomysł, że wszystkie dzieci kradną i męczą zwierzeta. W ogóle zastanawiam sie,
                                          > co robić w takim razie, skoro rodzic mówi, a dziecko w góle nie stosuje się do tego, co słyszy.

                                          Powstał, widzę, kolejny fakt medialny. Życzę owocnej dyskusji nad tym przypadkiemwink
                                      • scher Re: Pyskata córka 02.07.12, 09:45
                                        joannab-o napisała:

                                        > Tylko w tym wypadku, że kiedy dzieci pytają dlaczego nie kraść i nie męczyć, to słyszą
                                        > "bo ja tak mówię", bo jestem dorosły, a ty smarkacz".

                                        No toś sobie podyskutowała z własnymi wyobrażeniami.
                          • drzewachmuryziemia Re: Pyskata córka 03.08.12, 22:45
                            do dzisiaj nie rozumiem zwrotu "nie pyskuj", nienawidziłam go, brzmiał absurdalnie -gdy jestes dzieckiem i mówisz jasno i stanowczo swoje zdanie sprzeczne ze zdaniem rodzica mozesz usłyszeć zakaz: nie pyskuj! cos w stylu: dzieci i ryby głosu nie mają; co wolno wojewodzie to nie tobie, smrodzie
    • aqua48 Re: Pyskata córka 20.06.12, 19:45
      alex.1987 napisał(a):
      > Już od rana zaczyna się horror , otwiera o
      > czy i pierwsze o co pyta to jaką założe dziś sukienkę , i z tym także jest stra
      > szny problem bo nic oprócz sukienki nie chce nosić żadnych spodni ,leginsów ...

      Pozwalaj jej włożyć co chce, przecież nie musi chodzić w spodniach. Może spodnie ja drażnią w kroku? Wieczorem razem przygotujcie spokojnie ubranie na następny dzień. Nie będzie rano horroru...

      > Gdy wracamy z przedszkola jest placz i wycie bo jest zmęczona wszystko musimy r
      > obić tak jak ona chce ona wydaje nam rozkazy, żeby włączyć jej bajeczkę, a to z
      > e chce pić .

      No oczywiście, że jest zmęczona. Niech ma w swoim pokoju małą butelkę z wodą mineralną i kubeczkiem i niech pije sama kiedy chce. Rozkazy ignorować, powiedzieć, że wiesz, że jest zmęczona, i niech ma chwilę dla siebie na wyciszenie się (byle nie przed tv) ale potem będzie pora na to, albo na tamto. A poza tym, co to znaczy rozkazy, nie umie poprosić?

      Najchętniej jadła by przed telewizorem gdy namawiam ją by jadła w
      > kuchni jest ryk na cały blok na kazde moje słowo

      Nie namawiaj, powiedz kategorycznie, ale spokojnie że jecie w kuchni i bez oglądania telewizji. Ale, uważaj, bo Wy też musicie się do tego stosować.

      ,, zobaczysz jak będziesz tak dokuczac dzieciom Cię nie bedę lubiły i nie bedą chciały się z Tobą bawić '' odpowiada mi ,, z Tobą nie bedą się chciały bawic''

      Nie opowiadaj takich rzeczy, powiedz, że bicie i szczypanie jest złe i nie wolno tego robić absolutnie nikomu, obojętne czy sie go lubi czy nie.

      > Chwilami jestem bezsilna , nie dajemy sobie rady z nią . Co zrobić by się zmien
      > iła czy ulegać jej we wszystkim czy być bardziej konsekwentną .

      Absolutnie nie ulegaj, bo wychowasz tyrana, bądź konsekwentna. Pozwól na to, co nie jest takie istotne (np te sukienki), ale stanowczo zabraniaj tego na czym Ci zależy. I nie pozwalaj dziecku rządzić.

      • kanga_roo Re: Pyskata córka 21.06.12, 11:06
        że tak sparafrazuję verdanę:

        Zdanie "Absolutnie nie ulegaj, bo wychowasz tyrana, bądź konsekwentna" powinno byc wykreslone z repertuaru wychowawczego na zawsze. Jest i nieprawdziwe, i szkodliwe.

        ja uczę moje dzieci rozmawiać, argumentować, przekonywać. jeśli mnie przekonają, zgodzę się na wiele rzeczy, które - co do zasady - nie są dozwolone. to cenniejsze niż bezwarunkowe posłuszeństwo dzieci i kompletne zabetonowanie rodziców, bo "konsekwencja".
        • stypkaa Re: Pyskata córka 21.06.12, 11:48
          > ja uczę moje dzieci rozmawiać, argumentować, przekonywać. jeśli mnie przekonają
          > , zgodzę się na wiele rzeczy, które - co do zasady - nie są dozwolone. to cenni
          > ejsze niż bezwarunkowe posłuszeństwo dzieci i kompletne zabetonowanie rodziców,
          > bo "konsekwencja".

          Podasz przykłady?
          Ja rzadko mówię moim dzieciom nie, ale jak już powiem nie to moje dzieci wiedzą, że nie to znaczy NIE. Nie mam problemu, żeby dzieciom moje NIE uzasadnić. I to jest dla mnie konsekwencja.
          Z drugiej strony zgadzam się z Tobą, że umiejętność negocjacji jest bardzo cenna. Ale nie może być tak, że dziecko które lepiej negocjuje lub ma większy talent do przekonywania uzyskuje też częściej pozwolenie na "rzeczy niedozwolone". Bo pewne sprawy są, przynajmniej u nas, nienegocjowalne.
          • kanga_roo Re: Pyskata córka 21.06.12, 15:15
            ja też nie mam problemu, zeby uzasadnić moje nie - z dorosłego punktu widzenia. nie leje się wody z węża do piaskownicy i nie brodzi w tej wodzie, bo się robi bagno, brudzi ciuchy i marznie. ale jeśli potrzebują w zabawie zrobić jezioro, albo zatopioną kopalnię - mogę to zrozumieć i się zgodzić. nie ma zabawy wodą w umywalce, bo w łazience robi się potop - ale jeśli trzeba wyszorować bardzo ważne kamienie, albo umyć lalce rączki, ustąpię. nie włazi się na blat w kuchni, ale nie będę truła, jeśli dziecko spyta, czy może sięgnąć po długopis leżący na oknie, a ja będę akurat zajęta gdzie indziej. to są "nie" lżejszego kalibru, ale jednak "nie".
            w kwestiach bezpieczeństwa, czy zdrowia, nie pozostawiam miejsca na negocjacje.
            • aqua48 Re: Pyskata córka 21.06.12, 17:27
              kanga_roo napisała:

              > w kwestiach bezpieczeństwa, czy zdrowia, nie pozostawiam miejsca na negocjacje.

              Ale oprócz rych kwestii są nienaruszalne zasady, których też nie można odpuścić jak choćby bicie innych, czy szczypanie jak u założycielki wątku i tu nie ma możliwości negocjacji. Uważam, że dla małego dziecka możliwość dyskusji z doroslym w odpowiedzi na każdy jego zakaz jest szkodliwa. Nie wyobrażam sobie żebym musiała się dzieciom tłumaczyć z każdego nie. Ale tych "nie" nie może być za dużo, no i muszą być wcześniej dokładnie przemyślane przez rodzica, żeby nie były wynikiem jego chwilowego widzimisię, czy aktualnego braku czasu.

              Znam z autopsji dzieci, które były nauczone podważania każdego zakazu rodziców i zapewniam, że na dobre im to nie wyszło. Widziałam też parę razy kompletnie absurdalne sytuacje, kiedy rodzic mówi nie, dziecko jęczy, ale dlaczego, ale ja chcę i... dostaje upragnioną rzecz od rodzica, który jeszcze na dobre nie skończył mówić tego nie. A potem taki rodzic się skarży, że dziecko go nie słucha, ignoruje, że ma w nosie zasady (jakie zasady, skoro nie ma nic pewnego) i że nie daje sobie z nim rady.

              • kanga_roo Re: Pyskata córka 22.06.12, 09:03
                ale nikt nie mówi o tłumaczeniu się przed dzieckiem. potrafię powiedzieć "nie" i potrafię powiedzieć "temat nie podlega dyskusji" jeśli dotyczy kwestii nie podlegających dyskusji, takich jak przyjmowanie leków, zasady bezpieczeństwa, itp.
                natomiast aż się uśmiechnęłam czytając o "nienaruszalnych zasadach" w kwestii bicia. bo z tym bywa różnie, i nie będę wrzucać do jednego worka bicia w zabawie, bicia w obronie - własnej lub kogoś, bicia ze złości, z bezradności itd. uświadamiam moje dzieci, że to przemoc fizyczna, ale nie rwę włosów z głowy, kiedy trzylatka szturchnie czy uszczypnie starszego brata, który jej dokuczał (słowami). bo wiem, że nie potrafi zareagować inaczej, i ja mam ją tego nauczyć. jak chcesz to zrobić, skoro uważasz, że dla małego dziecka możliwość dyskusji z dorosłym w odpowiedzi na jego zakaz jest szkodliwa? skoro nie ma dyskusji, nie dowiesz się, kto w danej sytuacji zawinił, bo skarcisz tylko dziecko, które uderzyło. przykłady można by mnożyć.

                ps. u mnie na niektóre dziecięce wątpliwości doskonale działa "bo ja tak powiedziałam". to takie hasło: halo, jestem twoją mamą i mówię ci, co masz zrobic/czego nie robić, bo ty jesteś moim dzieckiem.
                myśle, że generalnie sporo osób boi się konfrontacji z dziećmi - musisz być sztywny, konsekwentny, nie pokazywać słabości, bo cię zjedzą, bo wychowasz tyrana, bo sobie nie poradzisz. ja się nie boję.
                • aqua48 Re: Pyskata córka 22.06.12, 09:45
                  kanga_roo napisała:


                  > natomiast aż się uśmiechnęłam czytając o "nienaruszalnych zasadach" w kwestii b
                  > icia. bo z tym bywa różnie, i nie będę wrzucać do jednego worka bicia w zabawie
                  > , bicia w obronie - własnej lub kogoś, bicia ze złości, z bezradności itd. uświ
                  > adamiam moje dzieci, że to przemoc fizyczna, ale nie rwę włosów z głowy, kiedy
                  > trzylatka szturchnie czy uszczypnie starszego brata, który jej dokuczał (słowam
                  > i). bo wiem, że nie potrafi zareagować inaczej, i ja mam ją tego nauczyć. jak c
                  > hcesz to zrobić, skoro uważasz, że dla małego dziecka możliwość dyskusji z doro
                  > słym w odpowiedzi na jego zakaz jest szkodliwa? skoro nie ma dyskusji, nie dowi
                  > esz się, kto w danej sytuacji zawinił, bo skarcisz tylko dziecko, które uderzył

                  Ja nie wchodziłam w dyskusje kto kogo i dlaczego. To do niczego nie prowadzi, bo wina zazwyczaj jest rozłożona - jedno dziecko prowokuje, drugie w odwecie wali. Karciłam po równo moją dwójkę jeśli doszło do bitki.

                  > ps. u mnie na niektóre dziecięce wątpliwości doskonale działa "bo ja tak powied
                  > ziałam".

                  A ja unikałam takiego stawiania sprawy. Dla mnie "bo tak powiedziałam" jest bezsensowne i stresująco autorytarne. Natomiast jeśli wahałam sie z wydaniem na coś pozwolenia lub zakazu to zawsze wolałam odpowiedzieć że się nad sprawą zastanowię, niż zakazywać, a potem pozwalać, albo odwrotnie.
                  • kanga_roo Re: Pyskata córka 22.06.12, 13:16
                    aqua, myślę, że mamy w sumie zbliżone poglądy na sprawę. tylko mówimy o różnych sytuacjach. bo ja się mogę wahać z decyzją, czy dziecko moze pójśc do sąsiadki skakać na trampolinie, i wtedy będe się zastanawiała przed podjęciem decyzji, ale kiedy widzę dwójke dzieci robiącą błoto w piaskownicy i włażącą tam w czystych, suchych ciuchach, pierwsze co robię, to wrzeszczę "nie właźcie w to bagno!". jeśli Ty nie - to jesteś imo mistrzynią opanowania.
                    a jeszcze co do bicia - moje własne mogę skarcić po równo, choć lubię wiedzieć, co było przyczyną rękoczynów, ale w tym wątku jest mowa o sytuacji w przedszkolu, której rodzic nie widzi. więc nie powiem "kategorycznie zabraniam Ci uderzyć Kazia", tylko dowiem się, czu Kazio nie był pierwszym, który uderzył, i czy moje dziecko miało szansę na inną reakcję.
                • croyance Re: Pyskata córka 04.08.12, 16:07
                  Ja nie wiem, czy bezpieczne jest uczyc dziecko, ze NIGDY i w zadnych okolicznosciach nie mozna bic. Istnieje przeciez wyjatek samoobrony, kiedy wrecz wypada sie bic, szarpac, szczypac etc. Przesadna uleglosc wobec autorytetu osob doroslych nie jest czyms dobrym, a sluchanie doroslych tylko dlatego, ze sa dorosli, tez moze byc cholernie niebezpieczne.
              • jola_ep Re: Pyskata córka 22.06.12, 10:05
                Moim zdaniem powinno być to raczej: "zanim podejmę decyzję, wysłucham Ciebie" . Dlatego moje dzieciaki mogły zmieniać moje decyzje i nakazy. Warunek: argumenty mają być wrażone spokojnie - nigdy wrzaskiem. Po wysłuchaniu - zmieniałam zdanie lub nie.

                Jak jakaś moja zasada budziła wyjątkowy sprzeciw, zwykle starałam się ją przemyśleć jeszcze raz. Bo może one mają trochę racji?

                W ten sposób one nie podważały mojej decyzji, ale jednocześnie miały na nie wpływ. I uczyły się to robić w akceptowalny dla mnie sposób.

                Przyznam, że jeśli chodzi o pyskowanie, to mniej mnie martwi pyskująca niemal od zawsze córa (a w zasadzie od mniej-więcej 6 roku życia). Bardziej syn, który po prostu spuści głowę i z rozpaczą na twarzy ... wykonuje. A ja czasem dopuszczałabym jakieś negocjacje... których nie ma, bo posłuszne mam dziecię uncertain
                (tak, to ten sam, który był uparty i nieutemperowany w wieku kilku lat i na którego pewnie się skarżyłam tu i ówdzie).

                Pozdrawiam
                Jola
                PS Ale dziecię ma 12 lat i powoli mu posłuszeństwo przechodzi. Oj, będzie mi go chyba brakować wink
                • verdana Re: Pyskata córka 24.06.12, 22:48
                  O, o właśnie. Wiecie, jaki chciałabym usłyszeć choć raz pyskujacego syna??? Pyskowanie wcale nie jest złe, jeśli dziecko nauczy się robić to w cywilizowany sposób.
                  Co do karania za bójkę bez wnikania kto zaczą - mam jednoznaczne, wyjątkowo negatywne uczucia. To zaburza u dzieci poczucie moralności. Ucza sie, że ofiara nie powinna się bronić, ze ktoś, kto poniósł szkodę jest tak samo winny, jak ten, kto tę szkodę zrobił. Uczy dzieci, ze samoobrona jest niedozwolona.
                  Nawet prawo karne ma łagodniejsze ustalenia.
                  • aqua48 Re: Pyskata córka 25.06.12, 14:12
                    verdana napisała:


                    > Co do karania za bójkę bez wnikania kto zaczą - mam jednoznaczne, wyjątkowo neg
                    > atywne uczucia. To zaburza u dzieci poczucie moralności. Ucza sie, że ofiara ni
                    > e powinna się bronić, ze ktoś, kto poniósł szkodę jest tak samo winny, jak ten,
                    > kto tę szkodę zrobił. Uczy dzieci, ze samoobrona jest niedozwolona.

                    Verdano, wszystko zależy od sytuacji, kiedy miałam w domu dwójkę maluchów nawzajem niszczących sobie budowle z klocków, walących się tymi klockami po głowach i wrzeszczących z zacietrzewieniem - to on zaczął, dawałam karę obu "bitnikom", nie wchodząc w to który jest ofiarą, a który prowokatorem. Gdybym próbowała stawiać się w pozycji wysokiego sądu, na pewno skrzywdziłabym jednego, dajac drugiemu poczucie bezkarności i sama zwariowałabym po tygodniu.
                    • verdana Re: Pyskata córka 25.06.12, 21:27
                      Miałam w domu dwoje bijących się maluchów. Zamiast karać oboje, nalezy starannie zamknąć za sobą drzwi.
                      Teraz dajesz poczucie bezkarności temu, kto zaczyna częściej. Broniące sie dziecko jest podwójnie ukarane - brat wieidzi, zę wystarczy dać po głowie drugiemu, aby ten albo musiał cierpieć w milczeniu, albo - o radości, został ukarany.
                      Bicie stajke sie wtedy bardzo korzystne dla napastnika - wprawdzie sam też jest ukarany, ale błyskawicznie sprowadza karę na tego, który sie bronił. Zastanów się, bo nie zawsze to, co jest teraz wygodne, jest korzystne dla moralności dziecka.
                      • aqua48 Re: Pyskata córka 25.06.12, 22:40
                        verdana napisała:

                        > Miałam w domu dwoje bijących się maluchów. Zamiast karać oboje, nalezy staranni
                        > e zamknąć za sobą drzwi.

                        Wiesz, ja po prostu nie miałam takiej możliwości.

                        > Teraz dajesz poczucie bezkarności temu, kto zaczyna częściej.

                        U moich dzieci nie było sie wstanie stwierdzić kto zaczynał częściej, miałam wrażenie, że było mniej wiecej po równo. Na szczęście obaj już dawno z tego wyrośli...
                  • mama303 Re: Pyskata córka 02.08.12, 18:14
                    verdana napisała:

                    > Co do karania za bójkę bez wnikania kto zaczą - mam jednoznaczne, wyjątkowo neg
                    > atywne uczucia. To zaburza u dzieci poczucie moralności.

                    Też negatywnie to wspominam z mojego dzieciństwa. Moja mama to stosowała nie wnikając kto zawił. Kiedy winna była młodsza siostra czułam straszną niesprawiedliwość. Wcale nieprawda że wina zawsze rozkłada sie po równo.
    • scher Re: Pyskata córka 21.06.12, 20:44
      alex.1987 napisał(a):

      > Witam od pewnego czasu zmagam sie z problemem- moja czteroletnia córka strasznie pyskuje,
      > ogólnie jest niegrzeczna.

      Dzieci w tym wieku mają tendencje do "rządzenia" dorosłymi. Czasem trzeba na to - pół żartem, pół serio - pozwolić, czasem absolutnie nie, kwestia wyczucia.

      > nic oprócz sukienki nie chce nosić żadnych spodni ,leginsów ...

      To niech nosi sukienki.

      > Gdy wracamy z przedszkola jest placz i wycie bo jest zmęczona wszystko musimy robić tak
      > jak ona chce ona wydaje nam rozkazy, żeby włączyć jej bajeczkę, a to ze chce pić.

      Jest zmęczona. Tu konsekwencję trzeba łączyć z dużą wyrozumiałością.

      > gdy mówię ,, nie pyskuj mi '' na to ona ,, Ty nie pyskuj.

      Stanowczo ucz, że tylko ty masz prawo tak mówić, bo ty jesteś matką. Dziecko absolutnie nie ma prawa pouczać rodzica.
      Ale wiedz, że dzieci w tym wieku mają tendencje do takich słownych przepychanek. Nie jest to w dłuższej perspektywie niebezpieczne, jeśli rzeczowo będziesz stawiać granice i unikniesz błędu wychowania partnerskiego.
      • justa_m1 Re: Pyskata córka 25.06.12, 21:06
        Jakbym słyszała swojego 4,5 latka. Odzywa się podobnie, pyskuje, identycznie odpowieda. Widocznie taki wiek no ja tłumacze co wolno dziecku a co nie. Ale.. róznie to wychodzi. ale prawda przemądrzałe dzieci w tym wieku sąwink
        • ata-07 Re: Pyskata córka 26.06.12, 21:54
          Małe dzieci często spierają się na słowa, tak-nie, dobrze-źle, nie pyskuj-ty nie pyskuj... itd. Traktują to jako zabawę , przez co z równowagi mogą wyprowadzić, fakt.
          Spróbuj odwrotnie-zobaczysz skutek smile . Może zapytasz założymy sukienkę ?? wink .

          Co do sukienek-ciesz się,ze chce w nich chodzić smile .
          Co ja bym nie dała,żeby mnie kiedyś matula ubierała w sukienki, a tak.. za bardzo do spodni się przyzwyczaiłam i tak zostało smile .
          Poza tym dziewczynki lubią wyglądać, jak księżniczki, chwalić się sukienkami , spinkami, kokardkami, itd..

          Nie krzycz, ale bądź stanowcza. Nawet dziecko czuje się bezpieczne, jak wie, ze sa jakieś zasady (ale takie same dla wszystkich).
    • camel_3d Jak ja tak nauczyliscie... 01.07.12, 03:33
      To tak macie.....

      Co zrobic...

      Wylaczyc tv, ustalic godziny ogladania i trzymac sie zasad.
      Wieczorjem wybrac ubranie do przedszkola i zeby sie po ziemi rzucala nie zmieniac wyboru...
      A jak nie chce jesc to zabrac talerz i wyslac glodna do lozka. Do nastepnego dnia nie umrze z glodu...a wiele sie nauczy.. I jeszcze jedna zasada....SPOKOJ..... Jak stracisz opanowanie to przegralas.....
    • amores.perros Re: Pyskata córka 01.07.12, 18:44
      Jak już pisano wcześniej, ja bym oddzieliła sprawy ważne od nieważnych. Za nieistotne uznałabym użeranie się o ubranie. Niech sobie nosi sukienki, co za różnica - byle nie w zimę w sandałkach wink
      Poza tym, myślę, Twoja córka to bardzo typowa 4 latka smile Do tego co sensownego napisała verdana, dodałabym też, że dzieci w tym wieku często same po prostu nie wiedzą co przeżywają i nie rozumieja swoich emocji. Na pewno darowałabym sobie teksty w stylu : "nikt cię nie będzie lubił', bo to jest mocno na wyrost i nie do ogarnięcia dla czterolatki. Ja byłam takim koszmarnym czterolatkiem i choć mam dziś lat trzydzieści kilka (i też kilkuletnią córkę wink), to dobrze pamiętam takie teksty mojej mamy. Jaki był ich efekt? Nie dość, że ja sama nie rozumiałam co się ze mną dzieje, to jeszcze widziałam, że moja mama też mnie nie rozumie, ani nie potrafi "ogarnąć".
      Z czterolatką już się da fajnie pogadać i trochę jej wytłumaczyć, że to co przeżywa to złość (i że to ok tą złość przeżywać) i pogadać co można, a co nie można w złości robić ( u nas nie można: bić, szczypać, brzydko mówić do siebie. Można: tupać, krzyczeć, walnąć w poduchę, itp). Oczywiście, nie zawsze jest perfekt, ale ogolne rozeznanie jest całkiem, calkiem. Jeśli zdarzy się przekroczyć granice, to od razu wiadomo za co Mała musi ewentualnie przeprosić (za np. uszczypnięcie, ale nie za złość). Potem można całkiem konstruktywnie już sobie pogadać o tym co złości i znaleźć na problem radę.
      Druga rzecz to granice i konsekwencje: nie jemy przy telewizorze. Zasady ustalasz Ty, a nie czterolatka. Jeśli było do tej pory inaczej, to pewnie sąsiedzi będą musieli przeżyć kilka akcji wrzasków córki i protestów. Ale trudno. Jak się nie ugniesz i Mała się zorientuje, że nie ustąpisz, to da spokój. I się poczuje bezpieczniej. I będzie zdrowiej. Czego życzę i trzymam kciuki.
    • chiana3 Re: Pyskata córka 02.08.12, 13:25
      najpierw skrzycz ją, a jak nie dotrze to daj jej lanię, a jeśli to nie pomorze to możesz iśc do psychologa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka