Samotna 7 latka

11.10.12, 15:14
Witam
Mój problem przedstawia się następująco: jestem mamą Pierwszoklasistki. Za sobą ma 4 letnie uczęszczanie do przedszkola. Dziewczynaka jest mądrym, rezolutnym, bystrym dzieckiem, nie stwarzającym kłopotów wychowawczych czy edykacyjnych. U córki w okresie przedszkolnym stwierdzono nadwrażliwość emocjonalną, która w skrócie opisując objawiała sie jej wyjątkową wrażliwością na to co wokoło niej, wycofaniem z życia towarzystkiego itp. Jakieś tam koleżanki w przedszkolu miała, ale absolutnie nie zabiegała o relacje z nimi (bardziej koleżanki zachęcały ją do wspólnych zabaw). Jednak dla niej koleżanki mogłyby w zasadzie nie istnieć. Jej wystarczało własne towarzystwo, tymbardziej, że nie odpowiadały jej zabawy współprzedszkolaków - ona woliła bardziej indywidualne zajęcia, obserwowanie przyrody, kolekcjonowanie kamyczków i inne mniej typowe dziewczęce zabawy. W pewnym momencie wspólnie z pedagogiem przedszkolnym podejrzewaliśmy ją nawet o zespół Aspergera.
Teraz córka poszła do I klasy. Generalnie w szkole jej sie podoba (o dziwo!), nie ma problemów z nauką, wręcz - póki co - nudzi się na lekcjach, najważniejsze, ze chetnie chodzi do szkoły. No ale znów pojawia sie kwestia kontaktów z równieśnikami. Córka nie ma żadnej koleżanki, bo - jak mówi - nie chce. Twierdzi, że dziewczynki są albo niegrzeczne i nieprzyjemne ("małe chuliganki"), albo zainteresowane tylko lalkami i nie ma z nimi o czym rozmawiać. Ona czas na przerwach spędza samotnie i wcale nad tym nie ubolewa, nie zabiega o przyjęcie do grupki dziewczynek. Z jednej strony cieszę się, że jest taka samowystarczalna, nie wkupia się w łaski rówieśników, ale z drugiej strony widzę zagrożenia - problem pojawi sie w razie jej absencji w szkole, no i wogóle - jakby nie było - są plusy z posiadania jakiś koleżanek. Z relacji córki wynika, że nawet jej wychowawczyni zauważyła to jej odizolowanie, bo mówiła, że "pani zapraszała ją do zabawy ale ona nie chciała".
O ile za czasów przedszkola nie namawiałam córki do zażyłych kontaktów z koleżankami, o tyle teraz uważam to za niepokojace zjawisko. Zastanawiam się, czy nie powinnam bardziej jej skłaniać do znalezienia sobie koleżanki. No ale wiadomo - nic na siłę, gustów sie nie wybiera a przyjaciół w szczególności. Ale widzę i czuję, że dzieci sie od niej coraz bardziej oddalają (posądzając ja o dziwactwo), a ona w żadnym przypadku nad tym nie ubolewa.
Co robić, jak działać?
    • aqua48 Re: Samotna 7 latka 11.10.12, 16:09
      U moich dzieci dużo czasu minęło zanim znaleźli sobie przyjaciół - zwykle o dzieciach z klasy mówili, że nie mają wspólnych tematów do rozmów. Ja uważam, że zamiast dwudziestu byle jakich znajomych bardziej warto mieć jednego starannie wyszukanego przyjaciela. Młodszy syn znalazł takiego dopiero w gimnazjum. Daj córce czas na spotkanie tej jednej, albo dwóch dobrych koleżanek. A na razie możesz ja zapisać na jakieś dodatkowe zajęcia, z innymi dziewczynkami z klasy - będą wspólne tematy do rozmów. Możecie zapraszać co jakiś czas jakaś koleżankę córki do domu na zabawę. Albo organizować wyjścia (kino + cukiernia) na które córka zaprosi jeszcze kogoś, żeby się nie nudzić i miło spędzić czas.
      • verdana Re: Samotna 7 latka 11.10.12, 18:10
        Czym innym jest nietowarzyskość - sama mam dwóch nietowarzyskich synów, a czym innym tak absolutna izolacja, połączona z poczuciem wyższości i pogardą dla rówieśników. I tu widze problem - czy Twoja córka uznaje się za lepszą od innych i dlatego nie chce miec z nimi nic do czynienia, czy też nie umie nawiązać kontaktów z kolezankami i dlatego znalazła sobie wytłumaczenie, dlaczego te kontakty nie są jej potrzebne? Tak czy inaczej można nie przepadać za towarzystwem, ale całkowita izolacja nie jest ani zdrowa, ani nie sprzyja rozwojowi, w tym takze intelektualnemu.
        Tez radze zapraszać koleżanki - być moze sprawdziły by się lepiej o rok-dwa starsze.
    • kanna Re: Samotna 7 latka 11.10.12, 18:47
      Z opisu wydaje się, że Twojej córce brak umiejętności społecznych - trudność sprawia jej nawiązywanie i podtrzymywanie kontaktów z dziećmi. Dodatkowo w przedszkolu umiejętności społeczne nie były ćwiczone, czyli nie wymagano od niej zabawy z innymi dziećmi, pisząc najprościej.

      Dzieci różnią się umiejętnościami społecznymi od startu, od urodzenia. Jednym kontakty przychodzą łatwiej, innym trudniej. Z moich doświadczeń wynika, że często społecznie gorzej rozwinięte są dzieci z dobrym potencjałem intelektualnym. One "wolą' zajmować się same sobą, lub być w relacji ze starszymi, dorosłymi. Ta niechęć do relacji z rówieśnikami wynika najczęściej z braku umiejętności, nie "samowystarczalności"

      Bo umiejętności społeczne można - ba, nawet trzeba, jeśli są gorzej rozwinięte - ćwiczyć. A ćwiczyć da się tylko w grupie (podobnie jak takie pływanie ćwiczymy tylko w wodzie). Na sucho się nie da. Przedszkole "odpuściło sobie" ćwiczenie tych umiejętności u dziewczynki.

      Co u Twojej córki
      1. Rozmawiać w szkole o trudnościach w szkole i prosić o pomoc we wdrażaniu córki w zadania, zajęcia grupowe. Nie pozwalać jej pracować samodzielnie, kiedy dzieci mają coś robić w grupie.

      2. Szukać dodatkowych - pozaszkolnych - zajęć, na których córka ćwiczyć będzie bycie w relacji z rówieśnikami. Zajęcia prowadzić powinien sensowny dorosły, z silną osobowością, potrafiący jasno określać zasady. Zajęcia najlepiej w interakcji (sportowe, teatralne itp.) nie w ławkach.

      3. Zapraszać dzieci do domu.
    • amy.27 Re: Samotna 7 latka 11.10.12, 20:06
      a jakbyś w jakis sposób zachęciła córkę do kontaktu i zaprzyjaźnienia się z dziewczynką dwa - trzy lata starszą? Może ona faktycznie jest na tle swojej grupy rówieśniczej za poważna i bardziej zainteresowałaby ją grupa mająca ciekawsze zainteresowania i mniej "chuligańska"? smile potem jak się otworzy w ogóle to i łatwiej będzie się otworzyć na dzieci w swoim wieku w ogóle. Dzieci czasem tak mają że nie lubią rówieśników za to doskonale odnajdują się wśród dzieci starszych od siebie.
    • kwiat_aloesu Re: Samotna 7 latka 11.10.12, 20:27
      Jakbym czytała o sobie te dwadzieścia parę lat temu. Polecam:

      1) Nie zmuszać, bo będzie gorzej;

      2) Zapisać na dodatkowe zajęcia - język, plastyka - w miarę możliwości z odrobinę starszymi dziećmi;

      3) Rozwijać zainteresowania i szukać znajomych po zainteresowaniach, a nie w klasie.

      Dzisiaj nie utrzymuję kontaktu z nikim z podstawówki i liceum, podtrzymuję znajomość z kilkoma osobami ze studiów i mam mnóstwo kolegów i przyjaciół poznanych na podstawie wspólnych zainteresowań, a nie literki przy numerze klasy.
    • tijgertje Re: Samotna 7 latka 11.10.12, 21:54
      Na pewno do niczego nie zmuszac, bo bedzie gorzej. To, ze ty sobie nie potrafisz wyobrazic, ze w samotnosci mozna byc szczesliwym, nie znaczy, ze tak wlasnie jest. Tez jestem takim typem, co to towarzystwa nie potrzebuje i u mnie wynika to wlasnie z zaburzen autystycznych. Co wcale nie znaczy, ze ulatwia zycie w szkoleuncertain czy z tymi podejrzeniami ZA cos dalej robiliscie czy tylko na podejrzeniach sie skonczylo? szczerze mowiac po twoim opisie serio bym sie zastanowila nad rzetelna diagnostyka. Dlaczego? Bo mala jest na pewno inteligentna i unikajac sytiacji spolecznych moze po prostu uktywac mnostwo brakow (ja nie chodze na zadne imprezy, bo po prostu nie wiem, o czym z ludzmi gadac, jak mam isc, to zawsze sie rozchorowuje, doslownie). Mala moze nie potrzebowac teraz kontaktow, ale jesli klasa zacznie ja izolowac, to latwego zycia w szkole miec nie bedzie.
      Jak juz wyzej radzono, poszukalabym jakis zajec pozaszkolnych, gdzie mialaby szanse na rozwiniecie nietypowych zainteresowan, gdzie moglaby poznac starsze kolezanki czy kolegow. Moze sie okazac, ze wlasnie z chlopakami predzej sie dogada. Oni sa bardziej przewidywalni i "konkretni" od dziewczyn, nie paplaja w kolko o tym samym wink W moim przypadku swietnie sprawdzila sie szkola muzyczna, tam wiekszosc dzieci jest w jakis sposob "nietypowa" i latwiej pasowalam do takiego srodowiska. Moj mlody znalazl sobie ostatnio starszych kumpli w klubie szachowymsmile rozejrzyj sie po okolicy, moze znajdziesz jakies fajne zajecia. Sprobowalabym mala namowic tez na jakis sport. Jesli jest "intelektualistka", to jakies fizyczne zajecie pozwoli jej nieco zachowac rownowage. Tak czy siak warto sie wybrac do ppp, bo to, ze mala kontaktow z innymi nie potrzebuje, nie znaczy, ze umiejetnosci spolecznych nie musi opanowac i jakis trening zapewne by sie jej przydal.
    • be-ko Re: Samotna 7 latka 12.10.12, 09:10
      Bardzo serdecznie dziekuję za wszystkie rady i odzew.
      Co do poruszonych tutaj kwestii, to córka na pewno nie ma poczucia wyższości i nie gardzi innymi dziećmi. Zupełnie nie to. Chwilami odnoszę wrażenie, że wręcz przeciwnie - ma jakieś kom pleksy, swoje nieśmiałości, które blokują ją przed otwarciem się (mniemam, że to klasyczna nieśmiałość - za mamą wink). Owszem, jesli już ma wybór to woli towarzystwo starszych dzieci, ale w naszym otoczeniu - takich jak na lekarstwo.
      Co do zajęć pozaszkolnych - córka ok. 1,5 roku temu wymyśliła sobie balet. Jej zapał - pomimo naszych usilnych starań - wypalił się po kilku lekcjach. No trudno, nic na siłę. Póki co na inne zajęcia nie chce uczęszczać, wyjatkiem jest basen. Kolejny raz myślę sobie - nic na siłę. Nie ma chyba nic gorszego niż uczęszczanie na zajęcia z przymusu, wymyślone przez rodziców.
      Jeśli chodzi o te jej relacje z rówieśnikami - nie jest to kompletna izolacja. Córka i potrafi zagadać do dziecka i potrafi zaproponować zabawę, ale nie czuje z tego tytułu jakichś dalszych zobowiązań czy powinności (utrzymania kontaktu, podtrzymania rozmowy). Zagajenie do kogoś, nawiązanie kontaktu i... tyle. Koniec. I nie to, że pojawia sie pogarda, poczucie wyższości wobec innych, tylko córka po prostu nie ma potrzeby bliższej zażyłości. Jej wystarczy towarzystwo własne bądź nasze (bardziej męża - jako kompana do przygód). I fakt - im dziecko inteligentniejsze, tym bardziej aspołeczne.
      • yula Re: Samotna 7 latka 12.10.12, 10:32
        Nie odpowiedziałaś co z tym podejrzeniem ZA?, dziewczynki lepiej sie maskują niż chłopcy i u nich zaburzenia nie widać jak na tacy. Też właśnie proponowałabym poszukać dodatkowych zajęć zgodnych z jej zainteresowaniami i może ze starszymi dziećmi i nie tylko koleżanki, co tu sie przewija, ale i koledzy smile Moja młoda ma 1-ną koleżankę, za to jak jestem w szkole to widzę ją ganiającą z kilkoma kolegami smile To samo było w przedszkolu smile Dziwi mnie że w przedszkolu pozwolono jej tak izolować sie, bo przecież tam większość czasu jest zorganizowana. Mówisz że potrafi zagadać, nawiązać kontakt, ale może nie potrafić go podtrzymać i nie koniecznie dlatego że nie chce.
        • be-ko Re: Samotna 7 latka 12.10.12, 12:54
          Jeśli chodzi o ZA to zaczęłam zgłębiać temat wspólnie z córki wychowawczynią z przedszkola jakieś 2 lata temu. Wówczas większość opisu zgadzała się z zachowaniem Małej. Trafiłam nawet do innego miasta do psychologa klinicznego/terapeuty (w moim 60 tys. mieście nie ma takich specjalistów), który po kilku seansach stwierdził, że owszem przydałoby się kilka spotkań w kontekście pracy nad jej zdolnościami społecznymi, ale że w zasadzie wyklucza ZA. Dałam więc sobie spokój z "wyszukiwaniem" problemów oraz bezzasadnym i zakrawającym o hipochondryzm ciąganiem Małej po specjalistach. Oczywiście cały czas bacznie się jej przyglądam i staram się trzymać reke na pulsie.
          A tak na marginesie - przez ostatni rok w przedszkolu ("zerówce") córka bawiła się i trzymała tylko z pewnym Maciusiem smile, co niestety skutecznie było ograniczane przez panującą rozdzielność płciowa w placówkach edukacyjnych (no wk końcu chłopcy bawią się osobno, no bo czym innymi i w inny sposób!). Córka nie jest zatem skierowana wyłącznie na koleżanki.
          • yula Re: Samotna 7 latka 12.10.12, 13:43
            > A tak na marginesie - przez ostatni rok w przedszkolu ("zerówce") córka bawiła
            > się i trzymała tylko z pewnym Maciusiem smile, co niestety skutecznie było ograni
            > czane przez panującą rozdzielność płciowa w placówkach edukacyjnych (no wk końc
            > u chłopcy bawią się osobno, no bo czym innymi i w inny sposób!). Córka nie jest
            > zatem skierowana wyłącznie na koleżanki.

            eee??? jaka rozdzielność płciowa? gdzie to jest? Osobne lace zabaw czy kąciki do zabawy w różnych końcach sali? U nas i w przedszkolu i w szkole nie ma żadnej segregacji płciowej, w przedszkolu córka miała klikę chyba 3-dziewczyny 3-chłopaków i stale słyszałam te same imiona, w zerówce było gorzej, bo nauczycielka sie nie popisała i córka stała z boku we wspólnych zabawach, ale w pierwszej klasie znowu ma kolegów, z tym że stwierdziła że dziewczyny w większości są nudne i bawi sie głownie z chłopakami, ma jedną koleżankę, ostatnio zaczęło powtarzać jeszcze jedno imię.
            • yula Re: Samotna 7 latka 12.10.12, 13:45
              AHa, w przedszkolu z tego co pamiętam chłopcy na równi z dziewczynami bawili sie w dom, w końcu tatusiowie też są potrzebni smile A dziewczyny bawiły sie w "chłopięce" zabawy smile Teraz po 45 min w ławce na przerwie raczej ganianie, a spokojniejsze zabawy na świetlicy.
          • tijgertje Re: Samotna 7 latka 13.10.12, 10:03
            Trzymasz reke na pulsie? Jesli tak, to wedlug mnie najwyzsz czas, zeby z tymi podejrzeniami ZA cos sensownego zrobic. to nie hipochondria. Dziecko najwyrazniej ma spore problemmy spoleczne, a rzetelna diagnoze moze postawic wylacznie psychiatra, w dodatku majacy doswiadczenie z dziecmi wysokofunkcjonujacymi ze spektrum. ZA nie mozna wykluczyc czy potwierdzic rzed ukonczeniem 6/7 lat, u dzieci wysokoffunkcjonujacych, inteligentnych i zwlaszcza dziewczynek, ktore lepiej sie maskuja moze to trwac znacznei dluzej.
            To, ze mala miala w zerowce kolege niczego nie zmienia. U mnie autyzm zdiagnozowano po 30-tce, jako dziecko bylam podobna do twojej corki, z tym, ze mnie do dzieci ciagnelo, ale nie potrafilam utrzymac z nimi wlasciwego kontaktu. Mimo to ZAWSZE mialam jakas kolezanke, z chlopakami swietnie sie dogadywalam. Zwlaszcza dziecko, ktore nauczycielom nie sprawia problemow moze miec bardzo ciezko w szkole (na razie jakos jeszcze przejdzie, ale poczekaj ze 3-4 latauncertain ), bo nikt nie widzi problemu. Jak jest grzeczna i dobrze sie uczy, to faktycznie nauczyciele moga cie uznac za hipochondryczke, ale zapewne sie od nikogo, zwlaszcza od corki nie dowiesz, jak rowiesnicy potrafia zatruc zycie. Twoja corka na pewno musi sie nauczyc umiejetnosci spolecznych, czy ma ZA czy nie i z tym nie powinnas czekac.
            Napisalas, ze ona sie nie wywyzsza. Z jej punktu widzenia zapewne nie, moze miec gore kompleksow, ale sek w tym, ze jesli sie izoluje, zapewne wlasnie tak odbieraja ja rowiesnicy, a wierz mi, co innego izolacja z wlasnej inicjatywy, co innego izolacja przez grupe. Teraz malej moze nie zalezec i sama doskonale wiem, ze mozna byc szczesliwym z samym soba, ale szkola to specyficzny teren i sadze, ze niezaleznie od tego, czy twoja corka jest zaburzona czy nie, na pewno potrzebuje fachowej pomocy.
      • mama303 Re: Samotna 7 latka 14.10.12, 09:29
        be-ko napisała:

        > Jej wystarczy towarzystwo wła
        > sne bądź nasze (bardziej męża - jako kompana do przygód). I fakt - im dziecko i
        > nteligentniejsze, tym bardziej aspołeczne.

        No i OK, czy wszyscy muszą być towarzyscy?

        • yula Re: Samotna 7 latka 14.10.12, 09:57
          Nie, nie wszyscy muszą być towarzyscy, ale zwykle dziecko ma chociaż jednego kolege lub koleżankę. Przeczytaj post wyżej, tygryska. Ja też byłam w szkole samotna, bo nie potrafiłam utrzymać kontaktu, nie wiedziałam jak to robić, a że byłam pilną uczennicą to oczywiście nikt nie widział problemu, a koledzy myśleli że zadzieram nosa.
          • baz12 Re: Samotna 7 latka 15.10.12, 13:34
            Mam podobny problem z synem, też jest aspołeczny. To znaczy zabawy grupowe bardzo lubi, zawsze uczestniczy, gorzej jest jak mają czas wolny, nie potrafi zagadnąć do innych, żeby wspólnie się bawić, jak ktoś go zaprosi do zabawy to jest ok, ale też nie za długo. On też nie widzi problemu w tym, że bawi się sam czasami w sali lub spaceruje sobie i obserwuje jak inni bawią się. Jak czasami go pytam to mówi, że nie chciał się bawić. Ani Panie w przedszkolu ani pani w szkole ( w zerówce) nie uznały tego za coś niepokojącego, stwierdziły, że taki z niego indywidualista. Mówiły, ze nie widać po nim żeby jakoś martwił sie tym, że nie bawi się z innymi, ja też tego nie zauważyłam. Bardziej ja się tym martwią niż on. Ja też z natury byłam nieśmiała, ale koleżanki zawsze miałam. Liczę, że w szkole jakoś bardziej może rozwinie się społecznie. a może " ten typ tak ma" ? Chłopcy ogólnie podobno mają mniejsze parcie na przyjaciela niż dziewczynki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja