Dodaj do ulubionych

Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie...

20.10.13, 23:02
dzis wieczrem zadzwoilem do kolezanki z PL, bo u nas "kryzys" smile zeby troche rad zasiegnac, zanim zeswiruje... i opowiedziala mi taka rzecz.

Jej corkja jest starsza od mlodego o okolo rok.. cuíuut wiecej.
Wlasnie przechodzila kryzys "poranny"..

a. nie ma ochoty sie ubbierac. Nie ma znaczenia czy sama sobie wybrala ubranie, czy kolezanka jej wybrala, czy razem wybraly wieczorem.
b. nia ma ochoty wychodzic do przedszkola.. nie bo nie..dzis nie ide...i co zrobisz, kompletna olewka. tak to z relacji wynikalo.

no i w piatek przelalo sie.

z relacji kolezanki. wziela przygotowane wczesniej ubranie, otworzyla drzwi od mieszkania, polozyla ubranie na podlodze na korytarzu, wystawila corke, zamknela drzwi i powiezdiala, ze wejdzei jak sie ubierze. podobno ryk i walenie w drzw niemilosierne... Ale po okolo 3 minutach ubrala sie szybko. I ryk sie skonczyl...
Teraz kolezanka chce poczekac i zobaczyc jak bedzie w poniedzalek, czy w najgorszym przypadku przypomnienie piatkowej akcji wystarczy...

ja mam watpliwosci czy to dobre rozwiazanie, ale szczerze mowiac...nie wiem czy to nie jest skuteczniejsze niz cokolwoei innnego.. z drugiej strny co bedzie kiedy dziecko bedzie mialo np 14 lat i kompletna olewke na wszytsko..za drzwi si enie wystawi.. hmmm...
Obserwuj wątek
    • bbuziaczekk Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 20.10.13, 23:12
      Moj prawie 5 latek jak robi takie cyrki z ubieraniem sie rano to mowie ze jak sie nie ubierze to pojedzie do przedszkola tak jak jest ubrany czyli w pizamie albo co tam ma ubrane akurat.
      Bo juz trzeba wychodzic wiec czas sie konczy.
      Dziala
    • maderta Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 20.10.13, 23:24
      Byl juz podobnyi watek o ubieraniu zakladany przez ciebie, o ile kojarze bylo troche wpisow, jak wyzej.
    • feronique Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 07:14
      > ja mam watpliwosci czy to dobre rozwiazanie, ale szczerze mowiac...nie wiem czy
      > to nie jest skuteczniejsze niz cokolwoei innnego.. z drugiej strny co bedzie k
      > iedy dziecko bedzie mialo np 14 lat i kompletna olewke na wszytsko..za drzwi si
      > enie wystawi.. hmmm...

      A nie jest przypadkiem tak, że metody wychowawcze dostosowuje się do wieku dziecka i nieco inaczej pertraktuje z niemowlakiem, inaczej z 4-latkiem, a jeszcze inaczej z 14-latkiem? Moja 2,5-latka też lubi się buntować przy ubieraniu, bo mówi, że np. chce sukienkę (a nie może, bo mają mundurki w przedszkolu). Ja wtedy mówię, że nie mam czasu na takie ceregiele i jak ona się nie chce ubrać, to idę sama do przedszkola, a ją zostawiam w domu. W momencie jej przechodzi.
    • mamma_2012 Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 08:01
      A moze obudzić 15 minut wcześniej, scena jak opisana wyżej, mówisz, ze jesli nie ubierze sie na czas (mozna nastawic zegarek kuchenny) wychodzi w pizamce. Jak mija wyznaczony czas podajesz kurteczke, buciki i ze stoickim spokojem mówisz, ze czas wychodzić, ubierasz sie itd.
      Jak wymieknie dajesz dodatkowe 5 minut na wyszykowanie sie. Wszystko z zupełnym spokojem, bez wrzasku i pośpiechu, zwykłym codziennym rytmem.

      Tylko to jedna z tych sytuacji, gdzie trzeba zdać sie na swoją znajomość reakcji dziecka. Znam takie modele, ktore podejrzewam, ze założyłby kurteczke i poszły i wtedy to my mamy zagwozdkewink

      Troche z innej beczki, ale tez z drzwiami w tle. Ostatnio mój ponad roczny (niedługo sie chyba przerzuca na pisanie poltoraroczny) syn stał na bosaka w samym body pod drzwiami, kiedy tata wychodził rano w naprawde chlodny poranek. Wiec spokojnie mówię, ze nie wyjdzie, bo jest zimno (oczywiscie dla niego to abstrakcja). On dalej próbuje, wiec postanowiłam zaryzykować i otworzyć drzwi, myślałam, ze jak gołe stopki dotkną lodowatych płytek przed nimi, to zwieje do domu. Oczywiscie był to błąd, bo z usmiechem zaczął gonić tatę nic nie robiąc sobie z zimna i mzawkismile
    • kaskahh Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 08:28
      U Mnie to samo.. Ze wychodzę, nie działa.
      Przed drzwi bym nie wystawiła, żal by mi było sąsiadów...

    • budzik11 Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 08:38
      Jakbym zobaczyła cudze dziecko płaczące w piżamie na klatce schodowej, zadzwoniłabym na policję, bo to jest znęcanie się.
      U mnie działało "Wychodzimy, wsiadaj do samochodu", niezależnie od stanu, w jakim dzieci były. Ubierały się natychmiast, w tempie błyskawicy.
      • camel_3d Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 08:53
        U mnie tez to dziala.

        Jak mlody widzi, ze zakladam buty to nagle dostaje turbo.
      • motylanoga71 Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 11.12.13, 13:23
        u 2,5 latki tez to dzialalo?
    • e-kasia27 Matka sadystka 21.10.13, 09:22
      Znałam takiego jednego tatusia moich koleżanek ze szkoły - też za drzwi wystawiał.
      Czternastolatki też wystawiał - dziewczyny wiele razy spały pod schodami na dworze, nawet w zimie.
      Skończyło się tym, że średnia wylądowała w szpitalu po próbie samobójstwa, a potem na długi czas w psychiatryku.
      Wtedy matka wreszcie poszła po rozum do głowy i rozwiodła się z super tatusiem, ale córki i tak ją wkrótce olały, wszystkie trzy wyjechały za granicę, zaraz po skończeniu 18 lat, każda do innego kraju i nie utrzymują ani ze sobą, ani z matką kontaktów.
    • el_elefante Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 09:32
      Jak dla mnie to też dość drastyczna metoda. Jeśli to jednorazowa jazda i spełni swoje zadanie, to ok. Pytanie jednak co było przed i co będzie po. Ta totalna olewka nie bierze się znikąd. Każde kolejne zastosowanie tej metody zaowocuje np. zwyczajem: ok, to od teraz ubieram się na wycieraczce, albo ok, mama mnie wystawiła ale i tak się nie ubiorę. Szok działa raz. Potem trzeba co nieco przemyśleć. Ucieszenie się że "ooo! działa!" i jechanie dalej na groźbie powtórki (dopóki groźba będzie działać) to już średnie rozwiązanie.

      Może bym i wystawił młodego za drzwi. Ja już wiem, że słowa "nigdy" należy używać bardzo ostrożnie. Ale myślę, że jeśli by do tego doszło, to pierwsze co bym zrobił po ochłonięciu, to zadanie sobie pytania dlaczego musiałem to zrobić?
      • camel_3d Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 12:27
        pamietam z wykladow o takich "niespodziankowych" metodach.. akurat u nas byl o tym co zrobic, zeby studneci sluchali. smile)

        skutkuja, ale o ile nei sa stosowane nagminnie. wtedy po prostu traca na wartosci.
    • koza_w_rajtuzach Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 09:48
      Uważam, że to nie jest zła metoda.
      To jest po prostu ostateczność. Też kiedyś musiałam córkę ciągnąć w samych majtkach, w zimie, w śnieg do przedszkola, bo nie chciała się ubrać. Bardzo szybko zmieniła zdanie i postanowiła się ubrać. Uważam, że to nawet zdrowsze niż denerwowanie się, krzyczenie i wychodzenie z siebie.
      Córka jest fajnym dzieckiem, ale jak jest niewyspana, zmęczona, to ciężko z nią współpracować. Na szczęście więcej nie musiałyśmy tego powtarzać.
      • rulsanka Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 13:55
        Jak dziecko jest niewyspane, zmęczone, to trzeba je ubrać a nie targać w majtkach po śniegu uncertain
        • koza_w_rajtuzach Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 23.10.13, 06:44
          ależ zgadzam się, ja do tej pory ubieram córkę rano, bo jest zmęczona (pewnie zostanie to skrytykowane, bo to już 1-klasistka). Nie mam jakichś dużych ambicji, że ma wszystko sama robić, a ja nie pomogę jej, bo nie i już. Tu była inna sytuacja, bo ona zdzierała z siebie ubrania - żadne tłumaczenia, prośby, ubieranie ponownie itd. nie działało. Jedynym sposobem było na siłę ją ubrać i potem na rękach ciągnąć taką wierzgającą. Ile razy można w ten sposób działać? Przecież musiałam i tak ją przytrzymywać, na siłę wkładać ubrania, potem przytrzymywać rączki, żeby ich nie zdzierała z siebie. Sądzę, że ona chciała też ugrać to, żeby w ogóle do tego przedszkola nie iść. Wbrew pozorom jednokrotne danie jej odczuć co wyniknie z tego, jak będzie tak walczyć i ściągać z siebie ubrania było zdrowsze dla jej psychiki niż codzienna walka. Potem jakoś normalnie już dawała się ubrać, nie musiałam jej targać, nie uciekała mi i nie walczyła, tylko szła normalnie nogami, po drodze śmiałyśmy się, rozmawiałyśmy.
    • 18lipcowa3 Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 10:01
      chora kretynka
    • aagnes Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 10:54
      No wiecie co - rozwazacie na powaznie taka opcje?
      ciekawe jakby ktos wystawil taka mamuske rano w samych gaciach za drzwi bo wstala kwadrans za pozno, albo sniadanie zrobila nie takie jka trzeba to jakby sie czula?
      rozumiem, ze upokarzanie dziecka to jedyna metoda jaka jej przychodzi do glowy. pogratuluj kolezance.
      • camel_3d Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 12:30
        wydaje mi sie, ze porownywanie dzeici i doroslych w wielu przypadkach mija sie z celem. To dwa rozne swiaty. Jezscz enie spotkalem sie z osoba, ktora rano rzuca sie po podlodze, placze i jeczy ze nie pojdzie do pracy, bo nie ma ochoty..wiedzac, ze ktos innych (np maz) musi za chwile wyjsc.
        smile))
      • ciociacesia dzieki 21.10.13, 13:03
        bo juz zwatpiłam w ludzkosc. z mojego doswiadczenia - dzieci maja swoje fochy z rana - jak kazdy i potrzebuja po prostu troche czasu, zrozumienia i utulenia. ja tam moje dziecko rano ubieram bo 'rozumiem jej ból' zwiazany z porannym wstawaniem. i spodnie grzeje na kaloryferze zeby ciepłe były
        • camel_3d Re: dzieki 21.10.13, 13:23
          > i spodnie grzeje na kaloryferze zeby ciepłe były

          o jezu...musisz miec niezla lodowke w domu smile))
          • ciociacesia no owszem 21.10.13, 16:14
            w dzien 18 stopni, w nocy mniej
        • koza_w_rajtuzach Re: dzieki 21.10.13, 13:37
          To prawda, co mówisz, że dzieciom należy się zrozumienie itd. Sama zastosowałam podobną metodę jak koleżanka camela, a jeśli chodzi o moje wychowywanie dzieci, to pewnie większość osób może stwierdzić, że jestem pobłażliwa i je rozpieszczam.
          U mnie był problem tego typu, że przyszedł czas, że córka codziennie odstawiała histerie przed przedszkolem. Tu nie chodziło o to, że nie lubiła chodzić do przedszkola, po prostu ona zawsze rano jest trochę cięższa, nawet teraz, jak już chodzi do szkoły. Kiedy próbowałam jej dać czas, żeby wyleżała się w łóżku, to ona po prostu zasypiała znowu. I problemem nigdy nie było moje postawienie na swoim, bo musi się ubrać i zrobić to i to, chociaż ledwie się porusza ze zmęczenia, bo dla mnie to nie problem ubrać ją itd. Nadszedł po prostu czas, że codziennie była wojna przy ubieraniu się, wierzganie nogami, ściąganie z siebie rzeczy, a doprowadzenie jej do przedszkola wymagało ponad ludzkiego wysiłku. Musiałam ją na siłę ubrać i potem nieść do przedszkola taką wierzgającą się (około 10-15 minut), a jak ją puściłam na nogi, to uciekała. Wszystko wynikało z porannego zmęczenia, które jak najbardziej rozumiem, bo ona z tych, co lubią późno zasypiać i długo spać, a wczesne położenie do łóżka powodowało tylko, że długo w nim leżała, a i tak zasypiała późno. Ubieranie na siłę, mocowanie się, to też jest przemoc, jakby na to nie spojrzeć, więc ja sięgnęłam do rozwiązania ostatecznego. Raz wystarczyło. I to zaoszczędziło nam nerwów (również jej), bo zrezygnowała z codziennych fochów, mogłam ją spokojnie ubrać i spokojnie dostarczyć do przedszkola.
          • kondolyza Re: dzieki 22.10.13, 21:30
            a co konkretnie zrobiłaś? straszyłaś potem powtórką czy nie było potrzeby? ciekawa jestem bo też mam czasem takie akcje z moją młodą. u nas problemem jest kalejdoskop opiekunów-ja, opiekunka, babcia a i tata niejednokrotnie cały dzień. więc przy "zmianie warty" testuje każdego od nowa.dla zasady.
            • koza_w_rajtuzach Re: dzieki 23.10.13, 06:32
              > straszyłaś potem powtórką czy nie było potrzeby?

              tylko kilka razy. Ogólnie starałam się innymi metodami to rozwiązywać, czyli budziłam szybciej, włączałam bajkę, żeby jakoś doszła do siebie. Ogólnie to zwykle jest ugodowa, ale uparta potrafi być jak osioł wink. Na szczęście już chyba jest za duża na takie akcje.
    • szamanta Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 14:00
      Za dużo widze pierddyylenia się kolezanki z córka, a to dlaczego? nie chce się ubrać? spokojnie, pojedziesz w piżamie do prz-la i tak byłoby . Miałam bardzo podobna kiedyś akcje u mojej pierworodnej, roztelepac uparciucha to i tak za mało. Tak mnie wnerwiła, ze litości nie było. Dziecko zawiozłam w piżamie do przedszkola, zobaczyła ,ze wszystkie dzieci są ubrane w normalne ciuchy, ona jedyna w piżamie, dodam ze Paniom wych. dałam w worku dziecka ubrania, ponoć po moim wyjściu dziecko za 15 min samo się ubrało, przemyślała jak dziwnie wygląda wśród całej grupy jako jedyna nie przebrana. Miała tez powiedziane ,że na spacer nie wyjdzie bo nie ubrana.
      Następnym razem jej bunt był do złamania ,kiedy zapowiadałam ze znów jako jedyna będzie w prz-lu w piżamach a ubrań już nie dam w worku, na spacer z grupa tez na dwór nie wyjdzie bo nie będzie miała w co się przebrać. Podziałało jaki nic innego
      • matyldamoja Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 16:46
        mój trzylatek też miał ostatnio taką jazdę, a że wieziemy na 8 siostrę do szkoły nie ma mowy o spóźnieniu, i tak prosiłam prosiłam aż w końcu ubrałyśmy się i wyszłyśmy a on został - fakt miał powiedziane że zawiozę go w takim razie jak wrócę ze szkoły. Wył całe 20 minut jak mnie nie było. Teraz wystarczy jak wspomnę rano że sytuacja może się powtórzyć i ubiera się migiem.
        • matyldamoja Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.10.13, 16:47
          oczywiście został z tatą a nie samsmile
    • drzewachmuryziemia Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 22.10.13, 23:48
      szybko zaczęła szantażować córkę, że ją wyrzuci z domu...słabe to
    • aniasa1 Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 23.10.13, 09:19
      dla mnie to troche pojscie na latwizne. Duzo dzieci ma problemy z ubieraniem z wyjsciem. Ja tez niezle sie umekolę jak mam go odprowadzic, musze przytulac, zabawiac, zagadywac, calowac, piescic swojego pieszczocha az sie rozbudzi i ubierze. Czasami jestem u kresu, szczegolnie jak wstaje z migrena ale przestraszenie dziecka to nie moje metody. Dlatego zaczynam go budzic wczesniej zeby samej sie nie zloscic.
      • myelegans Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 02.12.13, 02:22
        Czest take zachowanie jest spowodowane zmeczeniem, niedospaniem, niskim poziomem glukozy we krwi, albo zwyczajnie rozwojowo trudnosciami z sytuacjami przejsciowymi takimi jak wysjcie z domu, powrot do domu, rytualy wokolspaniowe itd.
        Jak dziecko samo sie nie budzi rano, tylko trzeba je budzic to zwyczajnie nie otzrymuje wystarczajacej ilosci snu, wiec trzeb zaczac stopniowo zmieniac pore kladzenia do lozka.

        To powiedziawszy, wszyscy jestesmy tylko ludzmi i nasza cierpliwosc jest wystawiana na probe i trudno, pekamy, mamy reakcje, ktore mlga byc do bani, ale od jednorazowej "akcji" rodzicow jeszcze nikt do konca zycia sie nie skrzywil.
        Tez nam sie zdarzylo kilka razy zawiezc mlodego do przedszkola w pizamie z ubrania,i w torbie, tylko nie traktowalismy tego jako kare i upokorzenie tylko " jak chcesz , przebierzesz sie w przedszkolu, bedziesz mial wiecej czasu" paniom w przedszkolu to latalo, jakby chcila moglby pojsc na plac zabaw w pizamie, tez nikomu to nie wadzilo.
        Oczywiscie wyrosl z tego i teraz 9latek ubiera sie sam, sam wybiera ubrania, sam te ubrania sklada po praniu i wklada na polki.
        Spokojnie, don't lose your cool, to najwazniesze i sie nie spinac, ze dziecko nie idzie ubrane jak trzeba.
        Inna alternatywa jest przebranie dziecka w ciuchy przedszkolne do spania, wstaje rano z lozka, zeby, sniadanie, buty i juz gotowe. U przedszkolaka sie da, bo sama tez stosowalam i w zly nawyk wcale nie przeszlo.
        • olga727 Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 05.12.13, 17:29
          Porażka rodzica.
    • an.16 kompletna nieporadnośc rodzicielska 03.12.13, 09:58
    • speedboat8 Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 09.12.13, 17:38
      Kolezanka slusznie postapila.Zademontsrowala swa wladze i pozycje lidera w stadzie jakim jest rodzina.Jesli to sie powturzy powinna zastosowac to samo dzilanie i podniesieniem stopnia dolegliwosci.Moze to brzmi surowo i przypomina tresure ale niesty dziecko to male zwierzatko i reaguje na proste bodzce kara nagroda.Jasne ze nalezy okazywac milosc aby mialo poczucie bezpieczenstwa ale nie przesadzajmy z miloscia jesli chodzi o wasza pozycje w stadzie jako lidera.Dzieckop musi zrozumiec ze matka jest przewodnikiem stada i zrozumie im wczesniej zapomnicie o tym ze jest "takie cudne jak aniolek i az zal go krzywdzic"!Kazdy psycholog wam to powie .!
      • speedboat8 Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 11.12.13, 14:35
        Wystawianie za dzrwi jest zademontrowaniem braku akceptacji przez lidera stada czyli matke.Ja bym jednak byl ostrozny bo dzieckop pozbawione opieki czasem nagle usamodzielna sie i che poznac otoczenie ,szansa sie wlasnie pojawila! Moze byc z tego masakra! Ja jako maly chlopak zwiedzilem odcinek jakies 300m ruchliwej ulicy smile bo uznalem ze nareszczie moge sobie zobaczyc to co mnie zawsze ciekawilo.Kara sie nie przejalem .Prawie blyskawicznie o niej zapomnialem gdy pojawil sie w mej glowie pomysl zwiedzania ulicy smile.Pisze o tym aby zilustrowac ze dziecko to sa blyskawicznie zmieniajace sie emocje i zainteresowania.Wymysl jakas inna kare ,bardziej bezpieczna. Kara musi byc wykonana natychmiast wtedy jest skuteczna na zasadzie akcja-reakcja.Wtedy latwiej sie dziecko uczy co mu wolno a czego nie.
    • jotde3 Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 12.12.13, 08:27
      > z relacji kolezanki. wziela przygotowane wczesniej ubranie, otworzyla drzwi od
      > mieszkania, polozyla ubranie na podlodze na korytarzu, wystawila corke, zamknel
      > a drzwi i powiezdiala, ze wejdzei jak sie ubierze. podobno ryk i walenie w drz
      > w niemilosierne... Ale po okolo 3 minutach ubrala sie szybko. I ryk sie skonczy
      > l...

      no tak , w tym wypadku i tym razem dobrze sie skończyło , ale dzieciak mógł byc bardziej upartu i mogło sie okazać że matka przelicytowała . ja bym sie bał iść w akcje z której moge wrócić aż tak przergany . chyba że wystawienie za drzwi miało komentarz "masz 3 minuty i jak nie bedziesz gotowa to inaczej porozmawiamy "
      a tak apropo to co na to sąsiedzi , nie było że dziecko maltretuje ?wink
      • ola33333 Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 20.12.13, 22:44
        takie poranne cyrki, to moze byc znak, ze dziecko jest po prostu nie wyspane i stad te napady zlego nastroju. Moze niech ta kolezanka najpierw sie postara zeby dzieciak wczesniej chodzil spac..
        • speedboat8 Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.12.13, 09:54
          Ale tez moze byc oznaka ze dziecko nie czuje sie kochane i domaga sie atencji i "czulosci" od matki.
          Nie chce przypominac ze musi byc pewien rytual w domu dajacy konieczna dawke czulosci dla dziecka aby ono wiedzialo ze matka go kocha i okazuje mu atencje.Np wieczorne drapanie pleckow ,gladzenie brzuszka,glaskanie raczki przed snem itp .
          Ja wiem ze wspolczesne matki-zaganiane,zestresowane zapominaja ze kazdemu dziecku potrzebny jest po prostu codzienny ladunek ciepla matczynego
          • angazetka Re: Wystawienie za drzwi..co o tym sadzicie... 21.12.13, 12:45
            A nie można dawać dziecku czułości tak po prostu, bez idiotyzmu "obowiązkowych rytuałów" (obowiązek mało się z czułością kojarzy)?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka