Dodaj do ulubionych

nastolatek

21.11.14, 11:33
Fazę zaawansowanego nastolatka-gimnazjalisty przerabiam po raz pierwszy w życiu. O ile znam już sto sposobów na wszystkie bolączki wieku niemowlęcego, trudności przedszkolaków i podstawówkowiczów, o tyle tu pływam po nieznanych morzach i odkrywam nowe lądy.

Problemy są typowo nastolatkowe: wolałby się mniej uczyć a więcej czasu spędzać na treningach i z przyjaciółmi, do domu wracać późno, więcej siedzieć na fejsie. Do ogarnięcia.
Ale:
1. Ostatnio dwa razy podrobił zwolnienie z lekcji, na tyle inteligentnie, że wyszło to dopiero za drugim razem i za sprawą przypadku. Zrobił to bardziej dla sportu, bo nigdy nie ma problemu jeśli zadzwoni, żeby go zwolnić z ostatniej lekcji, czy dwóch czy napisać zwolnienie do szkoły.
2. W jego szkole wiele dzieci pali nałogowo papierosy, wiem, że sam także popala od czasu do czasu z tendencją wzrostową (czyli jest kolejnym kandydatem na nałogowca, przed czym chciałabym go uchronić, sama od lat zmagam się z nałogiem nikotynowym i nie jest to fajne, wpadłam w to w ogólniaku, w ramach integracji z grupą).
3. Chłopcy marzą o paleniu marihuany, słuchają rapu, gdzie 3/4 piosenek jest o tym, jakie zaje..jest zioło. Mój nastolatek jest już oczywiście na fali zwolenników legalizacji, temat ma rozpracowany "naukowo" (dziękuję redakcjom paranaukowych gazet dla nastolatków, które w każdym numerze zamieszczają przynajmniej jeden artykuł o korzyściach płynących z używania narkotyków oraz legalizacji). Jestem przekonana, że jak tylko grupa złapie dostęp do zioła to zacznie go używać, oni nie chcą tylko spróbować, sądzą, że palenie powinno być integralnym elementem ich życia.
4. Chłopcom i dziewczynkom zdarza się spożywanie alkoholu. Sporo czasu i starań poświęcają na jego zdobycie oraz skonsumowanie w ukryciu przed dorosłymi.

Nie muszę chyba dodawać, że zakup alkoholu i papierosów nie stanowi dla dzieci żadnego problemu. Stolica.

Mam dobry kontakt z młodym, więc jestem na bieżąco z tym co dzieje się w życiu jego grupy, nie tylko od niego, ale też od jego kolegów i koleżanek. Rodzice części dzieciaków chowają głowy w piasek (ostatnio jedna z dziewczynek przyszła do domu pijana i relacjonowała mi, że rodzice niczego nie zauważyli, choć się nie kryła), inni przymykają oko na parę piwek, pod warunkiem, że ich dzieci nie będą się upijać. Niektóre z dzieciaków dostały od rodziców e-papierosy i palą na legalu - byle nie w domu nie przy rodzicach.
Jest parę dzieciaków, które po wykryciu ich eksperymentów używkowych dostały zakaz wszystkiego, ścisły nadzór itp. Raz, że rodzice okazali się średnio wytrwali, a te dzieciaki, których rodzice wytrwali w represjach mają przechlapane. I wcale nie stronią przez to od używek, nadal palą i kombinują jak tu się napić.
Szkoła spisuje się dobrze. Dzieci nie mają szansy palić w trakcie zajęć (stąd te e-papierosy), jest też wolna od narkotyków, dzieci nie kupią nic na terenie szkoły od kogoś z kolegów. To duży plus ze szkoła nie jest polem konsumpcji. Aczkolwiek edukacja anty używkowa jest prowadzona jako drętwa gadka, i nie ma też żadnej oferty pomocy dla uczniów z nałogami czy problemami z używkami.

Na razie:
1. Słucham uważnie i nie krytykuję. Doceniam szczerość. Mąż ma z tym problem, budzi się w nim chęć potępienia-krytyki, więc raczej ja słucham. Męża szokuje też bezpośredniość relacji syna i reszty dzieciaków - że można tak dorosłemu powiedzieć - wypiliśmy po piwie, czy ile papierosów dziennie palą.
2. Rozmawiam.
3. Nie stosujemy kar, nawet gdy wykryjemy konsumpcję używek. Rozmawiamy.
4. Zwiększyłam ilość czasu spędzanego z nastolatkiem, staram się, żebyśmy mieli wspólne sprawy. Mąż też zwiększył uwagę.
5. Podkreślam, że jeśli kiedykolwiek on lub ktoś z jego znajomych upije się lub odurzy (choć tego nie pochwalam), to żeby nie zwiększać ryzyka najlepiej zrobią przychodząc do domu, a nie włócząc się w takim stanie w obawie przed reakcją dorosłych.
6 Nie kontroluję, nie naruszam prywatności. Obserwuję uważnie.

Jako nastolatka w analogicznym wieku byłam regularną konsumentką używek, moi rodzice stosowali strategię głowy w piasku. Rozmowy ograniczały się do pogadanek, czasem robili mi kontrole lub awantury. Gdzieś koło 17 paliłam na już na legalu.
Mąż miał podobnie, z tym, że on w razie wpadek był regularnie dręczony pogadankami i awanturami. Był też regularnie kontrolowany i w zasadzie bywało, że miał zakaz wszystkiego. Co nie przeszkadzało mu konsumować używek. Jak widać nie mamy dobrych wzorców reagowania na połączenie nastolatek+używki.

Nie mam też wzorców dobrych rozwiązań z otoczenia. Większość moich znajomych jako nastolatki konsumowała używki (specyfika dużego miasta?), część z nich powpadała w nałogi, z którymi boryka się do dziś. Część nigdy nie wypracowała dobrych wzorców spożywania alkoholu i do dziś są wysoko funkcjonującymi alkoholikami. Niektórych zjadły narkotyki. Większość jednak pokończyła studia,wykonuje jakiś zawód - żyje.

Rozmowa z innymi rodzicami jest utrudniona. Rodzice dwóch najbliższych kolegów mojego syna są przekonani, że ich chłopcy mają negatywny stosunek do używek i brzydzą się papierosami. Jeden z nich pali pół paczki dziennie.
Nie zamierzam informować rodziców, ale zawsze namawiam dzieci, żeby same porozmawiały ze swoimi rodzicami lub kimś z rodziny komu ufają, poprosiły o pomoc w rzucaniu palenia, porozmawiały o stosunku do alkoholu. Staram się zawsze żeby mój komunikat brzmiał: cieszę się waszym/twoim zaufaniem, nie zawiodę go, nie pochwalam tego co robisz, ale jeśli będziesz mieć kłopoty - możesz na mnie liczyć.

Czy to wystarczy? A może znacie inne skuteczne sposoby na zestaw nastolatek+używki?
Obserwuj wątek
    • pam_71 Re: nastolatek 21.11.14, 13:28
      Ile lat ma delikwent? Syn czy pasierb?
      Mam gimnazjalistów, ale nie pijących i nie palących (mąż wyczuje "palacza" na odległość).
      Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zwolnić z lekcji bez na prawdę ważnego powodu czy faktycznej niedyspozycji.
      • verdana Re: nastolatek 21.11.14, 17:44
        Ja mam wątpliwości co do "tylko rozmawiania" z nastolatkiem o używkach. Przerobiłam juz trójkę i naprawdę to nie jest tak, że wszyscy gimnazjaliści piją, palą i są za legalizacją marihuany, a jak ją dorwą, to zapalą.
        Nie martwiłabym się jednym z objawów - popala, dwa razy coś sfałszował. Bywa. Ale z tego, co piszesz, to jednak trochę za dużo tych rzeczy na raz. Większość nastolatków sporadycznie coś wypije, czy zapali, część jednak wychodzi uzależniona.
        "Pełna otwartość" i dobry kontakt to za mało, tym bardziej,z ę to jednak nie jest chyba ani pełna otwartość, ani pełen kontakt (to nie zarzut, tylko fakt), skoro sfałszował zwolnienia. Moim zdaniem, to jest ślepa uliczka - młody człowiek, który może bez żadnych problemów pogadać z rodzicami, że pije i pali ma z jednej strony wsparcie, z drugiej go nie ma. Bo nie otrzymując żadnych sankcji dostaje jednak przekaz, ze to jest może nie najlepsze, ale dopuszczalne. Nie wiem, czy z dwojga złego nie lepiej pić i kryć sie w domu, niż pić i wiedzieć, ze można do domu wrócić "w stanie wskazującym" bez obaw.
        Mimo, ze raczej jestem osobą mało restrykcyjną, bardzo ograniczyłabym życie towarzyskie tego typu nastolatka.

        • triss_merigold6 Re: nastolatek 21.11.14, 18:08
          Zgadzam się. Nie kupuję idei rodzica kumpla czy matki - najlepszej przyjaciółki, to zafałszowanie ról i zaburzenie hierarchii. Wbrew pozorom, dezaprobata rodzica jest czynnikiem hamującym negatywne zachowania. Nie muszą to być kary czy szlaban na wszystko, ale właśnie dezaprobata, wyraźne powiedzenie "Nie zgadzam się, nie akceptuję, nie podoba mi się".
          IMO jednak lepiej nastolatka zmusić, żeby się jednak liczył z z tą rodzicielską dezaprobatą i koniecznością ukrywania się.
          Od innego rodzica oczekiwałabym, że poinformuje mnie o ryzykownych zachowaniach zamiast przyjaźnić z moim dzieckiem i grać rolę dobrej zaufanej cioci.
      • twojabogini Re: nastolatek 21.11.14, 21:27
        > Mam gimnazjalistów, ale nie pijących i nie palących (mąż wyczuje "palacza" na o
        > dległość).

        Nie twierdzę, że akurat twoi gimnazjaliści próbują alkoholu i papierosów. Z drugiej strony rozmawiałam z wychowawczynią, jak to wygląda jej okiem. W zeszłym roku próbowała rozmawiać z rodzicami na temat eksperymentów dzieci. Ale okazało się, że wszyscy rodzice mają niepijących i niepalących gimnazjalistów i gimnazjalistki.
        Ja wiem, że moje dziecko próbuje. Nie sądzę, że sankcje cokolwiek dadzą. Wiem ze swojego doświadczenia. Oraz widzę, co się dzieje z dzieciakami, które sankcje mają obecnie w gronie znajomych syna. Otóż sankcje są dla dzieci uciążliwe, ale nie wpływają na chęć korzystania i próbowania używek.

        Co do zwalniania z lekcji - młody wie, że jeśli poprosi to go zwolnię. Nigdy nie prosił więcej niż dwa trzy razy do roku. Gdyby nadużywał, zmieniłabym reguły.

        Czy robiłas coś specjalnego, że twoi gimnazjaliści nie sięgają po używki. Jak sprawa wygląda w ich otoczeniu? U mnie - stolica, gimnazjum z wysokim poziom, dzieciaki sporo czasu poświęcają na naukę, sport, zajęcia dodatkowe. Równocześnie jednak popalają, szukają pomysłów jak wypić razem piwo, słuchają rapu i marzą o paleniu zioła.
    • triss_merigold6 Re: nastolatek 21.11.14, 18:23
      Czy ja dobrze zrozumiałam, że piszesz o gimnazjaliście +/- 15-letnim? I szkoła pozwala na e-papierosy, dając tym samym sygnał, że akceptuje uzależnienie jakiejś grupy dzieciaków? To są jakieś jaja.
      Wybacz ale 15-latek nie jest równoprawnym partnerem do dyskusji na temat tego, że palenie zioła powinno być integralnym elementem ich życia. Nie ma stosownych narzędzi poznawczych i nie potrafi ocenić ryzyka.

      Napisałaś "Męża szokuje też bezpośredniość relacji syna i reszty dzieciaków - że można tak dorosłemu powiedzieć - wypiliśmy po piwie, czy ile papierosów dziennie palą." Słusznie męża szokuje, piszesz o piętnastolatkach i tym samym dajesz im przyzwolenie.
      Całość jest upiorna, sprzedaż alkoholu osobom poniżej 18. rokużycia jest nielegalna - niezależnie od tego, że w praktyce dostęp sobie zorganizują. Ty jako dorosły i rodzica zarazem, wiedząc i nie reagując, przyczyniasz się do demoralizacji małoletnich i na to jest paragraf.
      Chcesz być fajna i wyluzowana, a jednocześnie przyzwalasz na łamanie prawa, co więcej - nie uznajesz za stosowne poinformować o tym rodziców innych dzieciaków.
      • twojabogini Re: nastolatek 21.11.14, 21:47
        triss_merigold6 napisała:

        > I szkoła
        > pozwala na e-papierosy, dając tym samym sygnał, że akceptuje uzależnienie jakie
        > jś grupy dzieciaków? To są jakieś jaja.

        Szkoła nie pozwala na e-papierosy. Niektórzy rodzice pozwalają. A e-papieros ma to do siebie, że wypalony w szkolnej toalecie na przerwie jest niewykrywalny, nie śmierdzi. Dzieci w szkole nie maja szansy na zapalenie czegokolwiek, szkoła dopilnowała także żeby nie było problemu narkotyków na terenie szkoły. I nie ma.

        > Wybacz ale 15-latek nie jest równoprawnym partnerem do dyskusji na temat tego,
        > że palenie zioła powinno być integralnym elementem ich życia. Nie ma stosownych
        > narzędzi poznawczych i nie potrafi ocenić ryzyka.

        Właśnie dlatego sądzę, że należy z takim młodym człowiekiem rozmawiać. Pomóc mu ocenić ryzyko. Zna sprawę z piosenek rap, z artykułów w dennej gazecie, niektórzy rodzice palą okazjonalnie i nie ukrywają się z tym przed dziećmi. Jak inaczej pokazać mu drugą stronę medalu?

        > Napisałaś "Męża szokuje też bezpośredniość relacji syna i reszty dzieciaków - ż
        > e można tak dorosłemu powiedzieć - wypiliśmy po piwie, czy ile papierosów dzien
        > nie palą." Słusznie męża szokuje, piszesz o piętnastolatkach i tym samym dajesz
        > im przyzwolenie.

        Absolutnie nie. Rozmawiam z nimi, słucham ich - ale nigdy nie wyrażam aprobaty.

        > Całość jest upiorna, sprzedaż alkoholu osobom poniżej 18. rokużycia jest nieleg
        > alna - niezależnie od tego, że w praktyce dostęp sobie zorganizują.

        Nielegalna?Żaden z tych dzieciaków nie miał problemów z zakupem papierosów czy alkoholu. Wyjątkiem są markety, w których realnie kontrolują. Ci o zbyt dziecinnym wyglądzie proszą poważniej wyglądających kolegów.

        Ty jako dor
        > osły i rodzica zarazem, wiedząc i nie reagując, przyczyniasz się do demoralizac
        > ji małoletnich i na to jest paragraf.

        Na co nie reaguję? Na to, że dziecko mówi mi, że wypiło kiedyś piwo z kolegą, że ojciec kupił mu e-papierosa, czy że mama wypaliła skręta z koleżanką? Na to, że syn wypalił w drodze do domu papierosa od kolegi?
        Jak miałaby wyglądać reakcja? Donos na policję?

        > Chcesz być fajna i wyluzowana,

        Ostatnia rzecz jaką da się o mnie powiedzieć, to że jestem fajna i wyluzowana. Jeśli czegoś chcę, to żeby moje dziecko wiedziało, że może ze mną zawsze porozmawiać i na każdy temat, że nie jest sam nawet kiedy błądzi, ma problemy, robi głupio. To, że inne dzieciaki także przyłażą i gadają, zwierzają się - to efekt uboczny.

        a jednocześnie przyzwalasz na łamanie prawa, co
        > więcej - nie uznajesz za stosowne poinformować o tym rodziców innych dzieciaków

        Ale o czym mam ich poinformować? Że powinni porozmawiać z córką, która wróciła do domu zataczając się i rzygając? Bo, że była pijana to chyba zauważyli? A może poinformować tatę chłopca, który kupił synowi e-papierosa, żeby nie miał kłopotów w szkole, że robi głupio? A może mamę, która wie, że jej syn pali?
        A może tych rodziców, których dzieci na pewno nie piją i nie palą? Próbowałam porozmawiać ze znajomą, której syn pali - stwierdziła, ze jest niepaląca i na pewno by wyczuła.
        To co mogę zrobić, to zając się swoim dzieckiem, ewentualnie wysłuchać innych dzieciaków i nie krytykując ich rodziców powiedzieć im, że nawet jeśli mają przyzwolenie dorosłych, to nie zmienia faktu, że używki mogą wpakować ich w kłopoty. I że może warto porozmawiać z rodzicami, tak jak rozmawiają ze mną.
    • triss_merigold6 Re: nastolatek 21.11.14, 18:42
      Innymi słowy, przekazujesz gimnazjalistom bhp korzystania z używek, o których wiesz, że nie są przeznaczone dla nieletnich, a zawodowo zajmujesz się doradztwem prawnym dla kobiet.

      Zdajesz sobie sprawę z tego, że za takie postępowanie - jeśli Twoje współdziałanie i wiedza na temat zachowań nielatów wyjdą na jaw i któryś z rodziców się wkurzy - możesz stracić prawo wykonywania zawodu?
      • b-b1 Re: nastolatek 21.11.14, 20:29
        Wybacz, bo absolutnie nie chcę Cię urazić, ale dla mnie to nie są problemy typowo nastolatkowe-mam dwie gimnazjalistki, znam mnóstwo starszych i młodszych, również mam w rodzinie kilka takich nastolatków i nikt ani nie pali, ani nie pije, o paleniu zioła mowy nie ma... Widuję palących nastolatków z piwem w ręce przed "moim" sklepem -znam z widzenia rodziców-widać/słychać, że to rodziny dysfunkcyjne.
        Chodziłam do podstawówki daaawno, w klasie palił 1 uczeń-zimował już drugi rok, rodzina patologiczna, w liceum miałam same dziewczyny, paliły trzy-dwie z nich w ciąży podchodziły do matury, trzecia wychowywana przez babcię-czyli bez ojca i matki. Szczytem rozpusty było próbowanie na wycieczkach "jabola"-jednego na 8 osób.


        • twojabogini Re: nastolatek 21.11.14, 22:06
          b-b1 napisała:

          > Wybacz, bo absolutnie nie chcę Cię urazić, ale dla mnie to nie są problemy typo
          > wo nastolatkowe-mam dwie gimnazjalistki,

          Ja również nie chcę nikogo urażać. Możliwe, że masz idealne gimnazjalistki i idealne gimnazjum i nikt ze środowiska nie ma kontaktu z używkami.
          Mój syn nie jest idealnym gimnazjalistą, jego koledzy i koleżanki nie są idealnymi gimnazjalistami, a rodzice nie są super idealnymi rodzicami.
          Szkoła jest jedną z lepszych szkół, dzieciaki ostro zasuwają bo poziom wysoki i wymagania także, większość ma zajęcia dodatkowe, sporty. To nie jest środowisko w którym małolaty siedzą po nocach, balangują. A jednak sięgają po używki.
          Cieszę się, że masz dzieci, które nie sięgają po używki i doceniam. Szukam rad rodziców, którym udało się to osiągnąć. Może masz dla mnie jakąś?
          Bo nie wiem czy same rozmowy i wsparcie dziecku wystarczą?
          • b-b1 Re: nastolatek 22.11.14, 10:27
            twojabogini napisała:

            > b-b1 napisała:
            >
            > > Wybacz, bo absolutnie nie chcę Cię urazić, ale dla mnie to nie są problem
            > y typo
            > > wo nastolatkowe-mam dwie gimnazjalistki,
            >
            > Ja również nie chcę nikogo urażać. Możliwe, że masz idealne gimnazjalistki i id
            > ealne gimnazjum i nikt ze środowiska nie ma kontaktu z używkami.
            > Mój syn nie jest idealnym gimnazjalistą, jego koledzy i koleżanki nie są idealn
            > ymi gimnazjalistami, a rodzice nie są super idealnymi rodzicami.
            > Szkoła jest jedną z lepszych szkół, dzieciaki ostro zasuwają bo poziom wysoki i
            > wymagania także, większość ma zajęcia dodatkowe, sporty. To nie jest środowisk
            > o w którym małolaty siedzą po nocach, balangują. A jednak sięgają po używki.
            > Cieszę się, że masz dzieci, które nie sięgają po używki i doceniam. Szukam rad
            > rodziców, którym udało się to osiągnąć. Może masz dla mnie jakąś?
            > Bo nie wiem czy same rozmowy i wsparcie dziecku wystarczą?

            Zlikwiduj źródło-uczą się, potem mają zajęcia dodatkowe i sportowe- więc kiedy i gdzie palą/piją? Na przerwach/po lekcjach/podczas spotkań na mieście? Mówi się że to okazja czyni złodzieja-jak jest u Was?
            Na przerwach u nas palić nie da rady, po lekcjach-klasa podzielona, cześć pędzi na inne zajęcia, cześć na autobus, częśc odbierają rodzice.
            Patrząc na nasz program dnia i na Wasz jest podobnie-lekcje, zajęcia dodatkowe, potem zajęcia hobby/pasja-codziennie, potem w domu nauka.
            Dzieci owszem umawiają się czasem u kogoś w domu, czasem idą paczką do kina/na pizzę/do galerii na zakupy/do kręgielni, ale są to dość rzadkie incydenty, bo nie mają na to czasu.
            Wiem dokładnie z kim się spotykają-dowożę na spotkania/przyjeżdżam po nie, tak ma większość dzieci-rodzice są wciągnięci w transport-czyli widzą gdzie wiozą i skąd obierają i w jakim stanie. Gdyby coś było nie tak-chyba byłaby rozpierducha, a nie wspieranie...
            Zapytałam dzieci -co robią inni po szkole, bo mam wrażenie, że jakoś klasa niezbyt zintegrowana-odpowiadają-uczą się-bo poziom wysoki, trzeba się utrzymać na powierzchni.
            Idealną ciocią jestem tylko w przypadku, kiedy znam kiepskie oceny innego dziecka, i nie mówię o nich, mimo, że mama zdziwiona, że dzieć bez ocen. Ale to się wysypie na zebraniu, więc nie widzę powodu, aby donosić. Gdyby chodziło o palenie/picie powiedziałabym rodzicom.
            Nie jesteśmy idealni pod względem używek-mąż palenie rzucił kilka lat temu, a sama palę już ze dwadzieścia lat(od dwóch lat e-papierosa) -potępiam ten nałóg u siebie -mówię o tym głośno.

            • anitat Re: nastolatek 23.11.14, 22:50
              U mnie identycznie. Pierwsza gimnazjum ale dzieci w klasach 1-3 bardzo zżyte. Nie ma używek wogóle. W szkole nie ma szans, dzieci odwożone/przywożone po zajęciach dodatkowych lub koleżeńskich spotkaniach. Gimnazjum wysoki poziom, uczą się ale bez wyścigu szczurów. Może mają większy komfort psychiczny i nie potrzebują pobudzaczy/ dodatkowych wrażeń. Szkoła mała (w każdej klasie 10-12 osób) . Wszyscy o sobie wszystko wiedzą. Ale też są ze sobą zżyci. Pewnie popisują się przed sobą ale nie mają potrzeby imponowania kolegom alkoholem, papierosami.
              Minusem jest to że te nasze dzueci są trzymane pod kloszem raczej. Nie mają stałego kontaktu z rodzinami patologicznymi. Ja boję się że jak przyjdzie liceum (już publiczne) to mogą zachłysnąć się tą "innością". I wtedy przyjdzie nam zmierzyć się z tym problemem. To tylko odsunięcie w czasie...
      • twojabogini Re: nastolatek 21.11.14, 21:52
        triss_merigold6 napisała:

        > Innymi słowy, przekazujesz gimnazjalistom bhp korzystania z używek,

        Rozpędziłaś się. Jakie bhp. Moja koleżanka z liceum bala się wrócić do domu pijana, została zgwałcona w parku. Kolega w podobnych okolicznościach prawie zamarzł. Chyba warto uświadomić dzieciom, że mogą ich spotkać gorsze rzeczy niż ochrzan rodziców?

        > Zdajesz sobie sprawę z tego, że za takie postępowanie - jeśli Twoje współdziała
        > nie i wiedza na temat zachowań nielatów wyjdą na jaw i któryś z rodziców się wk
        > urzy - możesz stracić prawo wykonywania zawodu?

        Nikt mi nie udzielał prawa wykonywania zawodu i nikt mi go nie zabierze, po co ten jad.Jak dotąd wkurzyli się jedynie rodzice, z którymi próbowałam porozmawiać o tym co robią ich-nasze dzieci. Poznałam tylko jedną mamę, która na starcie powiedziała mi, że jej syn próbuje papierosów, raz wykryła THC w teście i syn ogólnie sprawia problemy, więc kontakty chłopców wymagają nadzoru.
    • panizalewska Re: nastolatek 21.11.14, 20:48
      A tu by się właśnie krytyka przydała. Solidne werbalne lanie. Nie wulgarne, ale zdecydowane.
      No i rzucenie samemu nałogów. Serio. Przyznanie się i przyznawanie się dzieciom do tego, że nałogi są dla debili - to dobra rzecz.
      Ja swego czasu miałam takie anty przykłady w domu - ojciec palił (do niedawna, tak w ogóle,+ otyłość = zawał i te sprawy). Mama paliła, ale rzuciła, jak byłyśmy z siostrą małe. Do dziś pamiętam ścianę smrodu, kubik wypełniony dymem - pokój rodziców. Nosz kurna, debilizm w czystej postaci.
      Potem mama pozwalała nam czasem spróbować piwa, jak sami pili z ojcem, wino do obiadu duuuuużo później! Mnie tam nie ciągnęło do alkoholu, widziałam, jakim ojciec jest kretynem po spożyciu. I to było najlepsze dla zniechęcenia. Moja siostra nie miała takich przemyśleń i mama musiała jej ostro kłaść do głowy, że niektóre rzeczy są dla debili, ewentualnie dla dorosłych
      • twojabogini Re: nastolatek 21.11.14, 21:58
        panizalewska napisała:

        >niektóre rzeczy są dla debili, ewentualnie dla dorosłych

        Niezły bon mocik smile
        Co do ostrej krytyki - jeśli wjadę za ostro stracę kontakt z synem i zacznie lepiej się maskować. Wolę dobry kontakt. Zawsze mówię co myślę. Nie sądzę jednak, żeby ochrzan z mojej strony coś zmienił. Inna sprawa,że mam poczucie, że rozmowa też za wiele nie przyniesie.
        Osobiście palę nadal, rzucam, wracam. Nigdy nie przyszło mi do głowy palić przy dzieciach, czy w domu. Albo doprowadzać się przy dzieciach do stanu w którym głupieję po alkoholu.
        Jak widać z używek korzystam a z okresu 15+ wyniosłam nałóg nikotynowy. Przed tym właśnie chciałabym uchronić młodego. Nie mam praktyki, próbuję na oślep.
    • camel_3d dobre:))) 21.11.14, 21:46

      > 5. Podkreślam, że jeśli kiedykolwiek on lub ktoś z jego znajomych upije się lub
      > odurzy (choć tego nie pochwalam), to żeby nie zwiększać ryzyka najlepiej zrobi
      > ą przychodząc do domu, a nie włócząc się w takim stanie w obawie przed reakcją
      > dorosłych.

      a ty myslisz, ze kiedy ktos sie upije lub odurzy to mysli logicznie?
      ostatnio taki jeden sie upil, odurzyl i pojechal samochodem. 11 lat kary dostal...
      • twojabogini Re: dobre:))) 21.11.14, 22:00
        camel_3d napisał:

        > a ty myslisz, ze kiedy ktos sie upije lub odurzy to mysli logicznie?
        > ostatnio taki jeden sie upil, odurzyl i pojechal samochodem. 11 lat kary dostal

        To nastolatki. Najgorsze co robią to piją jedno piwo na czworo. Kiedyś pewnie uda im się zorganizować więcej - i tak powinni wtedy wracać do domu.
        • camel_3d Re: dobre:))) 21.11.14, 23:02
          chyba nie doceniasz nastolatkow. wlasnie nastolatki powoduja najwiecej rozrob i bijatyk...
        • panizalewska Re: dobre:))) 24.11.14, 21:58
          No teraz to zdębiałam, Bogini.
          Serio myślisz, że nastolatki piją piwo na czworo? Jak mogą skołować jakikolwiek alkohol, to i 0,5 litra wódki na dwóch nie będzie dla nich problemem. Za tydzień, za miesiąc. Skoro tylko mama gaaadaaa i gaaadaaa i generalnie nie wiele z tego wynika.
          Wybacz, ale na serio bardziej się przymilasz smarkaczowi, niż go wychowujesz w zakresie używek tongue_out
    • twojabogini Re: nastolatek 21.11.14, 22:19
      Heh, sądziłam, że znajdzie się paru rodziców, którzy rozwiązali równanie nastolatek+używki.
      Gdyby znalazł się ktoś czyje dziecko eksperymentowało z używkami i udało mu się np. powstrzymać dziecko przed wpadnięciem w nałóg nikotynowy, albo dziecko zwierzyło mu się, że chciałoby spróbować jak działa marihuana i przekonał dziecko, że to nie ma sensu, czy dowiedział się, że dzieciaki spróbowały piwa i chciałyby jeszcze i przekonał je, że to nie dla nich - chętnie skorzystam z porady.
      Wszystkim rodzicom, którzy napisali, że ich dzieci nie mają takich problemów, w środowisku ich dzieci nastolatki nie myślą o używkach - z całego serca gratuluję i także proszę o receptę na sukces. I pytanie - jakiej muzyki słuchają wasze dzieci - ewidentnie widzę związek między rapem, a zainteresowaniem tematyką "zioła" (czemu się nie dziwię, biorąc pod uwagę 80% treści).

      Jak już pisałam - to zwykłe dzieciaki, dość mocno zaangażowane w naukę, przygotowujące się do testów, z paletą zajęć. Nie imprezują, nie latają bezpańsko, większość ma prikaz stawiać się na czas w domach i są pod stałą kontrolą. Rodzice zawsze wiedzą gdzie są ich dzieci. Co nie jest dla dzieciaków przeszkodą do eksperymentów. Papierosa pali się przed basenem, do powrotu do domu się wymyje i wywietrzy. Piwo pije się tuz po lekcjach zanim rodzice wrócą, zje się obiad, weźmie prysznic, nie będzie nic znać...O trawie słucha się piosenek i sądzi że to fajna sprawa - tylko lepiej nic rodzicom nie mówić.
      • verdana Re: nastolatek 21.11.14, 23:38
        Ależ Ty nie znajdziesz żadnych rodziców, którzy mogą Ci pomóc, ponieważ odrzuciłaś juz wszystkie rozwiązania poza rozmową i staraniem sie, aby broń boże dziecka niczym nie urazić, bo może wtedy przestanie mówić Ci wszystko i stracisz z nim kontakt. Przy przyjęciu takiej opcji nie ma żadnej możliwości doradzenia Ci czegoś. Bo każde działanie wg. Ciebie spowoduje, ze ten kontakt będzie gorszy.
        Cóż, mnie moja matka przekonała, że nie ma sensu palić, paląc. I powtarzając mi od dzieciństwa, abym takiego głupstwa nie robiła, bo i niezdrowe i drogie i jak zabraknie papierosów to jest dramat. No i nie palę.
        Problem też z tym, ze nie wiadomo, czy Ty chcesz rady, jak powstrzymać Twoje dziecko od korzystania z używek - i tu mogę Ci powiedzieć - na pewno nie stałymi kazaniami (ty je nazywasz rozmowami) o szkodliwości tychże. Na pewno nie pokazywaniem, że może Ci powiedzieć wszystko, a Ty nie reagujesz stanowczo, tylko przestrzegasz. Czy też chcesz rady, jak powstrzymać kolegów syna, którzy maja dużo gorszych rodziców, niz Twój syn, od picie i palenia. I tu mam odpowiedź. Nijak. Możesz donieść rodzicom w drastycznej sytuacji, zę ich syn bywa pijany, ale wychowywać cudzych dzieci nie możesz i nie powinnaś.

      • panizalewska Re: nastolatek 24.11.14, 21:17
        Rap to pikuś. Se Bogini reggae posłucha wink polskiego. I ska i jeszcze paru innych takich wink Każdy zespół powyższych gatunków ma obowiązkowo w repertuarze piosenkę "Bless" i "Legalize it" wink
        • twojabogini Re: nastolatek 25.11.14, 18:39
          Słucham tego i owego, na festiwalach bywam. Nie do końca o to chodzi co śpiewają. Małolaty zwyczajnie wszystkie te teksty odbierają bardzo serio. Z jednej strony nie głupie dzieciaki, z drugiej - przeżywają każdy tekst i łykają niemal wszystko smile
          Na szczęście pamiętam siebie z tego okresu, tylko ja słuchałam (i nadal słucham) punka więc w moim przypadku szczytem wczesnoletnich nastoletnich aspiracji były tanie wina.
    • scher Re: nastolatek 22.11.14, 20:01
      twojabogini napisała:

      > Mój nastolatek jest już oczywiście na fali zwolenników legalizacji

      > Jestem przekonana, że jak tylko grupa złapie dostęp do zioła to zacznie
      > go używać, oni nie chcą tylko spróbować, sądzą, że palenie powinno być
      > integralnym elementem ich życia.

      > spożywanie alkoholu. Sporo czasu i starań poświęcają na jego zdobycie
      > oraz skonsumowanie w ukryciu przed dorosłymi.

      > ostatnio jedna z dziewczynek przyszła do domu pijana i relacjonowała mi,

      > bezpośredniość relacji syna i reszty dzieciaków - że można tak dorosłemu
      > powiedzieć - wypiliśmy po piwie, czy ile papierosów dziennie palą.

      Jakoś przez wiele lat internetowej znajomości z tobą byłem dziwnie pewny, że takie będziesz zbierać efekty swojego skrajnie liberalnego rodzicielstwa.

      Nie, nie chodzi mi o to, że tylko dzieci liberalnie wychowywane sprawiają takie problemy, ale twój brak reakcji jest szokujący. Jesteś kumpelą, nie matką. Zawsze szkoda mi było dzieci, które mają kumpli, nie rodziców.

      > Nie zamierzam informować rodziców, ale zawsze namawiam dzieci, żeby
      > same porozmawiały ze swoimi rodzicami

      Mam nadzieję, że co rozsądniejsi rodzice kolegów i koleżanek twojego syna doskonale orientują się, że twoje towarzystwo nie wpływa dobrze na ich dzieci i że nie pomagasz im, lecz przeszkadzasz, prątkując wychowawczym liberalizmem.

      W normalnych czasach dorośli zawiązują wychowawcze "spółdzielnie".
      W czasach nienormalnych wielu dorosłych zawiązuje "spółki" z dziećmi.
    • feronique Re: nastolatek 22.11.14, 20:35
      Myślę, że nie ma jednoznacznych odpowiedzi ani jednej dobrej recepty. Patrząc wstecz - moi rodzice zamordowaliby mnie, gdybym wróciła do domu pod wpływem, a przynajmniej w takim żyłam przeświadczeniu. Co nie znaczy, że nigdy się nie upiłam, ale robiłam to, kiedy wiedziałam, że mogę sobie na to bezkarnie pozwolić - czyli nader sporadycznie. O wiele rzadziej, niż większość moich znajomych, którym rodzice najwyżej robili wielką awanturę i wlepiali tygodniowy szlaban albo przymykali oko. W liceum mieliśmy chłopaka, którego rodzice mieli baaardzo wyluzowane podejście do używek - ćpał chyba wszystko, co mu wpadło w ręce i miał praktycznie zero kontroli rodzicielskiej. Za to miał mega-mózg, skończył dwa dobre kierunki, ma dobrą pracę, żonę. Ale łatwo jest sobie wyobrazić, że tamten styl życia mógł go doprowadzić w całkiem inne miejsce. Ogólnie z mojej niezwykle elitarnej klasy w liceum nikt tak naprawdę nie skończył źle - mimo że zachowań destruktywnych było sporo, w różnym nasileniu, a rodzice reprezentowali bardzo bardzo różne postawy.
      Moja teoria jest trochę taka, że w wieku nastoletnim charakter jest już bardzo ukształtowany - albo ktoś ma silne poczucie własnej wartości i jego chęć przypodobania się grupie nie jest aż taka silna, albo ma potężny problem i zapije się na śmierć, byle tylko zaimponować kolegom. A Twoja historia o zgwałconej dziewczynie i zamarzającym koledze jest dla mnie o tyle przerażająca, że ja pamiętam z mojej młodości, że jak ktoś na przykład załapał jakiegoś "tripa" i gdzieś się zawieruszył, to wszystko się rzucało i szło go szukać. Moi rodzice na przykład bardzo często przyjeżdżali po mnie na imprezy i bywało, że kiedy ktoś był niebezpiecznie bardzo napruty, to go zwijałam ze sobą i odwoziliśmy go do domu, gdzie oczywiście rodzice reagowali stosownie do swoich zasad, ale wiadomo - lepszy najgorszy ochrzan od starych, niż włóczenie się po pijaku po imprezie niewiadomo gdzie.
      Wrcając do Twojego podejścia - mnie się ono bardzo nie podoba. Moi rodzice wyznawali zasadę "póki mieszkasz pod moim dachem, za moje pieniądze, będziesz przestrzegać moich zasad". Przy czym nie były to zasady nieracjonalne typu żadnych imprez i codziennie w domu przed zmrokiem. Chodziłam prawktycznie kiedy i gdzie chciałam, bywałam na imprezach całonocnych, wyjeżdżałam ze znajomymim na wakacje. Mając 17 lat pojechałam bez zgody rodziców pod ich nieobecność na wakacje z chłopakiem, przyznałam im się już jadąc, z pociągu, przez telefon - wiedziałam, że by się nie zgodzili, bo to sprzeczne z ich zasadami, ale też wiedziałam, że jak postawię ich przed faktem dokonanym, to mi zaufają, poza tym mieli ponad tydzień, żeby ochłonąć przed moim powrotem. Tak więc to nie jest tak, że ich surowe zasady (zero tolerancji dla alkoholu, seksu, narkotyków i papierosów) sprawiły, że nie paliłam, nie piłam itd., ale na pewno sprawiły, że za każdym razem 10 razy się zastanowiłam. Jesteś matką, a nie koleżanką i wbrew pozorom nastolatek potrzebuje rodzica - może nawet bardziej niż kiedykolwiek wcześniej - bo na tym etapie życia w dużej mierze ważą się jego losy. Koleżanek i kolegów - sądząc z Twoich opowieści - ma on akurat pod dostatkiem.
    • twojabogini Re: nastolatek 25.11.14, 19:05
      Nie sądzę, że jestem zbyt liberalna, ani nawet, że dzieje się coś bardzo złego. Jak sięgam pamięcią nastolatki przeważnie eksperymentowały z używkami, a jakie to były używki zawsze było raczej kwestią dostępności, niż działań rodziców.

      Dzieciaki eksperymentują, jeśli mają okazję. Niestety nie mają żadnych problemów w nabywaniu artykułów takich jak papierosy i niskoprocentowy alkohol. Na szczęście mają problem z dostępem do ziółka - nie na długo -z relacji rodziców starszych dzieci wiem, że wystarczy, że dzieciak zaczyna liceum i dostępność narkotyków się znacznie zwiększa.

      Żaden rodzic nie uchroni dziecka przed eksperymentami, nie da rady nadzorować go 24 na dobę. Ani mój syn ani jego koledzy i koleżanki nie chodzą po imprezach, dużo czasu spędzają na nauce, zajęciach sportowych. A jednak czasem się wymykają.

      Największym zagrożeniem są papierosy - wystarczy parę popalających dzieciaków, żeby popalać zaczęła cała grupa - stąd prosta droga do nałogu i przed tym chciałabym syna uchronić. Nie sądzę, że udając, że nie wiem że popala albo urządzając mu awantury rozwiążę problem. Rozmowa wydaje mi się sensowna.

      Swoją drogą - rozmowa (nie kazanie) z nastolatkiem o nałogach/używkach ma sens. Używki to obszar zainteresowań nastolatków, czy tego chcemy, czy nie. Nie rozumiem czemu w tak ważnym i potencjalnie niebezpiecznym obszarze miałabym zaniechać rozmowy z dzieckiem.
      Nie rozumiem też czemu sporo osób zakłada że rozmowa z nastolatkiem o używkach to "kumpelstwo". Jestem bardzo daleka od bycia koleżanką syna, czy jego kolegów i koleżanek. Sądzę, że dzieci potrzebują dorosłych. Także do rozmowy. Partnerska rozmowa z nastolatkiem to rozmowa w której ja mogę powiedzieć dziecku na co się nie zgadzam, ale też mogę wysłuchać go, doradzić.

      Co do rodziców - wielu z nich właśnie traktuje sprawę kumpelsko - np. zaopatrując dzieci w e-papierosy, żeby "bezpiecznie" mogły popalać w szkolnej toalecie, czy przymykając oko na stan upojenia alkoholem. Część z góry zakłada, że ich dzieci nie mają takich zainteresowań i na pewno ani nie próbują alkoholu ani papierosów i tylko niewielka część z nich ma rację. Ale rozmowa na ten temat z nimi nie sensu - negują taką możliwość, więc dałam sobie spokój. Zawsze jednak namawiam dzieciaki, żeby zwracały się do rodziców, jeśli mają problem z nałogiem.

      Co do reakcji - ponieważ zdarzyło się, że syn rozporządził kieszonkowym na zakup papierosów, czy składkę do filmu w ramach której zmieścił się także zakup piwa, przestał otrzymywać ode mnie "wolne" pieniądze. Bo mam prawo nie zgadzać się, żeby moje pieniądze były przeznaczane na używki dla osób nieletnich.
      Wczoraj miała miejsce paskudna sytuacja, bo rodzice jednego z kolegów, który to nie pił i nie palił "bo nie miał na to czasu" i "był pilnowany" po iluś tam sygnałach (także ode mnie), zorientowali się że może jednak. Zamiast porozmawiać z synem założyli jakiś program który szpiegował jego fejsa. Odkryli, że regularnie pali i czasem coś wypija i wyskoczyli z awanturą i pretensjami. Chłopak się wkurzył i nie wrócił na noc do domu. Jak się okazało nocował u koleżanki, która przemyciła go do swojego pokoju, a jej rodzice zorientowali się dopiero rano.
      Nie chcę nikogo oceniać, ale szpiegowanie fejsbuka dziecka jest naruszeniem prawa.
      • twojabogini Re: nastolatek 25.11.14, 19:11
        Swoją drogą moja prośba o pomysły jak rozwiązać równanie nastolatek+ używki jest nadal aktualna. Jak już pisałam - ja przede wszystkim rozmawiam. Martwię się, że to jednak nie wystarczy.
        Za porady w stylu zbij dziecko z góry dziękuję - pomijam inne aspekty, ale dziecko jest dwa razy większe ode mnie. Każdą inną radę chętnie przyjmę i rozważę.

        Zastanawiałam się nad akcją rodziców w okolicznych sklepach, które sprzedają młodzieży używki, ale jak się okazało większość dzieci według ich rodziców nie kupuje takich rzeczy, więc nie ma takiej potrzeby...Inna sprawa, że nie te sklepy to znajdą się inne.
        • verdana Re: nastolatek 25.11.14, 21:47
          Rozmawianie nie jest rozwiązaniem. Po pierwsze jest nudne. Po drugie - jest za późno, o używkach powinno sie rozmawiać z dziećmi, nastolatek powinien być już "w temacie". Po trzecie, szczególnie w przypadku papierosów, konsekwencje sa tak odległe, ze mnie nie dziwi, że nastolatek nieszczególnie przejmuje się, ze za 50 lat może dostać raka.
          W tym wypadku jedn co rodzice powinni zrobić zdecydowanie - to a. pokazać, czego absolutnie nie tolerują. To nie znaczy,z ę nastolatek tego nie zrobi, ale znaczy często, że będzie miał wyrzuty sumienia, albo świadomość, zę martwi rodziców. Wbrew pozorom czasem to drugie działa. 2. Nie ściemniać. Nie tłumaczyć, ze marihuana to niemal to samo co heroina. Można powiedzieć, zę nie jest dobrze palić, bo ma sie kontakty i ze światem przestępczym i z zanieczyszczoną marihuaną, ale nie tłumaczmy dzieciom, że jak zapalą dwa skręty, to ich miejsce jest w Monarze. Prawda i tylko prawda. Jak sie przyzna, ze marihuana nie jest największym zagrożeniem świata, to prędzej młody człowiek uwierzy, ze morfina może uzależnić od jednego razu.
          3.Starać sie wychować swoje dziecko - a nie cały świat. Jedną z najważniejszych tu rzeczy jest nauczenie młodego człowieka, ze jego zdanie jest nie mniej ważne, niz opinia kolegów, i ze może opinie kolegów mieć w d..., jeśli sie z nimi nie zgadza. 4. Nie uznawać, że wszyscy piją i palą, a Ty jedna jedyna o tym wiesz i starasz sie to załatwić rozsądnie. Bo to jest doskonały argument - skoro wszyscy, to nie ma w tym nic złego.

          No i jestem zdania, że rozmowy na zasadzie "Pijesz i palisz, nas to martwi, ale wiele nastolatków tak ma, nie potępiamy cię, tylko chcielibyśmy ci wytłumaczyć, że to niedobrze, ale pamietaj, że jak wpadniesz w kłopoty to pomożemy - są w rozumieniu nastolatka aprobatą jego zachowań. Zastanów sie, co byś powiedziała, gdyby Twoje dziecko np. bawiło sie w motocyklowe wyścigi na szosie i zareaguj w tym przypadku tak samo.
          15-latkowi wystarczy czasem kilka miesięcy do uzależnienia sie.
          • twojabogini Re: nastolatek 26.11.14, 10:57
            erdana napisała:

            > Rozmawianie nie jest rozwiązaniem. Po pierwsze jest nudne.

            Kazania są nudne. Ale rozmowy? To jak inaczej komunikować się z nastolatkiem?

            >Po drugie - jest za późno, o używkach powinno sie rozmawiać z dziećmi, nastolatek >powinien być już "w temacie".

            Nie sądzę, żeby wiek nastoletni był wiekiem kiedy z dzieckiem trzeba przestać rozmawiać, oczywiście do czasu nastoletniego dziecko powinno mieć od rodzica otrzymane wszystkie ważne informacje dotyczące zagrożeń związanych z używkami, czy nieodpowiedzialnymi zachowaniami, także w sferze seksualnej. Niemniej jednak to dopiero w wieku nastoletnim dziecko wkracza w fazę kiedy jest realnie zagrożone, bo takie rzeczy się w jego środowisku pojawiają, budzą jego ciekawość, strach, ekscytację. To właśnie jest czas kiedy dziecko szczególnie potrzebuje rozmowy, w której może podzielić się z rodzicem swoimi obawami, myślami - i dostać wsparcie. Tak to widzę.

            Po trzecie, szczególnie w przypadku papierosów, konsekwencje sa ta
            > k odległe, ze mnie nie dziwi, że nastolatek nieszczególnie przejmuje się, ze za
            > 50 lat może dostać raka.

            Wiem, dlatego się niepokoję. Wiem tez jak łatwo wpaść w nałóg tytoniowy, sama wpadłam jako nastolatka i do dziś się z tym borykam.

            > W tym wypadku jedn co rodzice powinni zrobić zdecydowanie - to a. pokazać, czeg
            > o absolutnie nie tolerują

            Okej, tylko jak ma wyglądać takie pokazanie? Pytam poważnie, nigdy nie robiłam takich rzeczy.

            2. Nie ściemniać. Nie tłumaczyć, ze m
            > arihuana to niemal to samo co heroina. Można powiedzieć, zę nie jest dobrze pal
            > ić, bo ma sie kontakty i ze światem przestępczym i z zanieczyszczoną marihuaną,

            Zgadzam się i nie zgadzam. Bo brakuje argumentu, że trawka sama w sobie jest środkiem odurzającym wpływającym na system nerwowy i uzależniającym. Może i marihuana nie jest największym zagrożeniem świata, ale podobnie jak legalne używki, nieodpowiedzialne jej stosowanie prowadzi do nałogu. Z punktu widzenia osoby uzależnionej nie ma znaczenia czy jest zależna "tylko" od trawki, czy "aż" od heroiny.

            To jeden z największych problemów rozmów ze współczesnymi nastolatkami, że THC uważają za substancję "równie nieszkodliwą co piwko", pomijam równie szkodliwy mit nieszkodliwości piwka. Wszystkie używki są potencjalnie uzależniające. To nieprawda, że marihuana i piwo nie uzależniają.

            3.Starać sie wychować swoje dziecko - a nie cały świat. Jedną z najważniejszych
            > tu rzeczy jest nauczenie młodego człowieka, ze jego zdanie jest nie mniej ważn
            > e, niz opinia kolegów, i ze może opinie kolegów mieć w d..., jeśli sie z nimi n
            > ie zgadza.

            Mój nastolatek nie ma problemów z asertywnością, ogólnie nastolatki raczej nie mają takich problemów. Rzecz w tym że w zakresie używek on się z kolegami się zgadza. Fajnie jest spróbować papierosów, fajnie jest spróbować piwka, super byłoby relaksować się przy skręcie. Dorośli są obłudni i zabraniają młodzieży tego co sami robią i udają świętych.

            4. Nie uznawać, że wszyscy piją i palą, a Ty jedna jedyna o tym wies
            > z i starasz sie to załatwić rozsądnie. Bo to jest doskonały argument - skoro ws
            > zyscy, to nie ma w tym nic złego.

            W bezpośrednim środowisku mojego syna w ogóle nie ma dzieci które pija i palą, za to przeważająca większość eksperymentuje, gdy ma okazję. ze tych okazji jest mało - to i eksperymenty są rzadkie. Wiem o tym i otwarcie nie akceptuję, część rodziców wie i otwarcie akceptuje, część nie wie, lub udaje że nie wie.
            Nie sądzę że argument wszyscy to i ja też ma jakąkolwiek wagę.
            Zastanów sie, co byś powiedziała,

            > gdyby Twoje dziecko np. bawiło sie w motocyklowe wyścigi na szosie i zareaguj
            > w tym przypadku tak samo.

            W tym rzecz, że ja bym z nim rozmawiała. Dlatego zwróciłam się z pytaniem na forum.

            Czy mogłabyś rozwinąć temat o nieokazywaniu akceptacji, jak poza powiedzeniem w rozmowie okazać, czego nie toleruję. Naprawdę mam z tym problem, nigdy tak nie robiłam. Wychowuję dzieci liberalnie. Nie mam doświadczenia z nastolatkami. To mó pierwszy egzemplarz.

            Jak widać nie ma znaczenia czy wychowuje się rygorystycznie, czy liberalnie - większość dzieci idzie swoim rytmem i na pewnym etapie dotyczy to eksperymentów z używkami. I tych od dyscypliny i tych od braku kar.







            • triss_merigold6 Re: nastolatek 26.11.14, 11:24
              - nie życzę sobie
              - nie zgadzam się
              - upalisz się/upijesz i możesz narobić sobie i nam (rodzicom) wstydu - zagrożenie obciachem jest czynnikiem hamującym
              - nie mam ochoty na ten temat rozmawiać w ten (twój, nastoletni) sposób
              - dorośli mają prawo zabraniać, a ty musisz się z tym pogodzić, taka karma
              - zabraniam ci i jeśli naruszysz zakaz, to będą sankcje
              - mam prawo (KRiO) cię kontrolować, bo za ciebie odpowiadam
              • twojabogini Re: nastolatek 26.11.14, 18:09
                triss_merigold6 napisała:

                > - nie życzę sobie
                > - nie zgadzam się

                Ja mówię, "nie chcę żebyś". Wydawanie zakazów, czy nie wyrażanie zgody w sytuacji nad która nie mam kontroli wydaje mi się bez sensu. Za to mogę czegoś nie chcieć.

                > - upalisz się/upijesz i możesz narobić sobie i nam (rodzicom) wstydu - zagrożen
                > ie obciachem jest czynnikiem hamującym

                Poinformowałam zarówno syna jak i kolegów o konsekwencjach prawnych - tych realnych, zarówno takich które mogą ponieść oni, jak i ich rodzice.

                > - nie mam ochoty na ten temat rozmawiać w ten (twój, nastoletni) sposób

                Hm...mam ochotę.Pilnuję tylko, żeby nie używać terminologii zaczerpniętej z kultury narkotykowej. Nie ma zioła, jest marihuana, nie ma dragów, są narkotyki, nie ma psów, jest policja itp.

                > - dorośli mają prawo zabraniać, a ty musisz się z tym pogodzić, taka karma
                > - zabraniam ci i jeśli naruszysz zakaz, to będą sankcje
                > - mam prawo (KRiO) cię kontrolować, bo za ciebie odpowiadam

                Mam świadome swoich praw dziecko i dziecko to nie zawahałoby się ich użyć. Nie naruszam prawa dziecka do prywatności, nie daję szlabanów, ani nawet zakazów, tym bardziej sankcji. Z tą kontrolą też nie przesadzam. Zazwyczaj widzimy się codziennie, żyjemy pod jednym dachem, w takiej sytuacji nie muszę kontrolować, żeby zauważyć, że coś z dzieciakiem nie halo. Wiadomo, że jeśli wpadliby z kolegą na pomysł, że zanim usiądą na parę godzin do projektu w szkole, to wypalą po lufce - nie wykryję tego - stąd pomysł testów.
                • scher Re: nastolatek 26.11.14, 19:43
                  twojabogini napisała:

                  > Mam świadome swoich praw dziecko i dziecko to nie zawahałoby się ich użyć.

                  Teraz to dzieci straszą dorosłych. Twoje rodzicielstwo ma jakiś grzech założycielski.
            • verdana Re: nastolatek 26.11.14, 16:43
              Rozmowy nie są nudne. Rozmowy z dydaktycznym podtekstem w ogóle na ogół nie sa rozmowami.
            • verdana Re: nastolatek 26.11.14, 16:54
              "Z punktu widzenia osoby uzależnionej nie ma znaczenia czy jest zależna "tylko" od trawki, czy "aż" od heroiny. " I tego własnie nie rób. Nie mów dziecku, że uzależnienie to uzależnienie i wszystko jedno jakie. Bo po pierwsze to nieprawda - osoba uzależniona od papierosów może żyć długo i szczęśliwie, a uzależniona od alkoholu dosyć szybko przestaje sobie radzić z życiem, uzależniona od marihuany jest uzależniona, a od heroiny nieżywa. To bardzo zła argumentacja, bo wtedy młody człowiek myśli sobie "skoro to wszystko jedno, a zapaliłem skręta, to nic się nie stanie , jak dam sobie w żyłę".
              Poza tym, gdyby Twój syn robił coś, co bezpośrednio zagraża jego życiu, a Ty byś ograniczyła sie do rozmowy, byłoby to co najmniej lekkomyślne. Rodzice , wbrew pozorom, mogą czasem czegoś zakazać - wyjścia, które jest podejrzane, picia (ok, młody człowiek może wypić i tak, ale ze świadomością, że robi rzecz absolutnie zakazaną, a to spora różnica).
              Trzeba też odróżnić eksperyment od problemu. Jak 15-latek dwa czy trzy razy podkradnie papieros i zapali, to nie ma o czym mówić. Jak kupuje papierosy za własne pieniądze, to trzeba zrobić to, co już zrobiłaś - nie dawać pieniędzy. Pytanie, jak długo.
              Można też postawić wyraźne bariery - jak wrócisz "pod wpływem" to masz szlaban na miesiąc, dwa, trzy. W razie poważniejszych podejrzeń radziłabym zrobić po przyjściu z imprezy test na narkotyki. Też należałoby uprzedzić, że taki test możesz zrobić, to dobrze powstrzymuje przed braniem czegoś. Jesli będzie dodatni - tu ja bym dała długotrwały szlaban. Bez dyskusji, czy zioło szkodzi czy nie. Ma nie palić . Kropka.
              • triss_merigold6 Re: nastolatek 26.11.14, 17:05
                Dokładnie.
                Sorry, jak na kogoś kto w młodości miał kontakt z używkami, Bogini wydaje się zadziwiająco bezradna argumentacyjnie.
                Od zapalenia jednego jointa na 5 osób na imprezie jeszcze nikt nie umarł, ale od jedno-dwukrotnego użycia heroiny (kiedyś tzw, browna) można się uzależnić, a to akurat staje się zabójcze bardzo szybko. Nie wszyscy, którzy zapalili zioło sięgnęli kiedykolwiek po twardsze narkotyki, ale wszyscy, którzy sięgnęli zaczynali od zioła. Każdy ćpun to potwierdzi.

                Oczywiście najprawdopodobniej małolat spróbuje tego skręta, ale ma to robić właśnie ze świadomością, że robi coś bezwarunkowo zakazanego. Ryzyko dezaprobaty rodziców, ich gniewu, rozczarowania, wstydu naprawdę jest czynnikiem hamującym.
                • verdana Re: nastolatek 26.11.14, 17:17
                  Moja matka, która sama paliła, powtarzała mi zawsze "Pij, puszczaj się, ale nie pal". Nie do końca poważnie, ale wystarczająco, abym wiedziała, że jak zacznę palić, to ona będzie zrozpaczona. Mnie to wystarczyło, by nie palić.
                  • triss_merigold6 Re: nastolatek 26.11.14, 17:25
                    Mnie się zdarzyło parę razy tego skręta zapalic, tak towarzysko, ale nigdy nie próbowałam innych narkotyków. Ze strachu głównie, że nad tym bardzo trudno jest utrzymać jakąkolwiek kontrolę.
                • twojabogini Re: nastolatek 26.11.14, 17:35
                  riss_merigold6 napisała:

                  > Dokładnie.
                  > Sorry, jak na kogoś kto w młodości miał kontakt z używkami, Bogini wydaje się z
                  > adziwiająco bezradna argumentacyjnie.

                  Po prostu uważam, że marihuana jest szkodliwa i wiem co mówię, znam wiele osób którym skręciki pokomplikowały życie. Nie robię różnicy między nałogiem a nałogiem, każdy pieprzy życie i czyni z człowieka niewolnika. To mit, że maryśka nie uzależnia. Są osoby podatne, które wciąga od pierwszego dżoja. Nikt nie ma gwarancji, ze nie jest podatny.

                  > Od zapalenia jednego jointa na 5 osób na imprezie jeszcze nikt nie umarł, ale o
                  > d jedno-dwukrotnego użycia heroiny (kiedyś tzw, browna) można się uzależnić,

                  Tak samo argumentują nastolatki, sądząc, że marihuana jest dla nich "bezpieczna" i mogą sobie pozwolić na eksperyment. To znaczy na razie nie mogą, bo nie mają dostępu. 15 lat to nadal wiek sporej podatności na wszelkie nałogi. Nie ma bezpiecznych dla dzieci narkotyków; zakładam, że alkohol także jest narkotykiem.

                  > Oczywiście najprawdopodobniej małolat spróbuje tego skręta, ale ma to robić wła
                  > śnie ze świadomością, że robi coś bezwarunkowo zakazanego. Ryzyko dezaprobaty r
                  > odziców, ich gniewu, rozczarowania, wstydu naprawdę jest czynnikiem hamującym.

                  Hm, biorąc pod uwagę przyzwolenie (skręt to nie prawdziwy narkotyk, i tak niemal każdy małolat spróbuje, to jednak nie tak groźne jak hera) - to faktycznie większość dzieciaków przed 18-tką spróbuje.

                  To jeden z powodów dla których jestem za legalizacją narkotyków - bo pozwoli równocześnie wprowadzić wysokie kary za udzielanie ich osobom nieletnim. W obecnych warunkach, gdy młodzież ma stały dostęp do alkoholu i papierosów byłoby to jednak rozwiązanie chybione. Najpierw powinno się rozwiązać problem dostępności dla dzieciaków legalnych używek, potem legalizować kolejne.
                  • triss_merigold6 Re: nastolatek 26.11.14, 17:41
                    Super, to teraz przekaż tę wiedzę dziecku w sposób dobitny, a nie wdając się w dyskusje.
                    • twojabogini Re: nastolatek 26.11.14, 18:00
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Super, to teraz przekaż tę wiedzę dziecku w sposób dobitny, a nie wdając się w
                      > dyskusje.

                      To mały wie od dawna - to znaczy, wie, że ja tak sądzę. Dyskusja jest po to, żeby on mógł wyrazić swoją opinię. Wydaje mi się to dość ważne, wiedzieć co on sądzi.
                      W poglądach na trawę się bardzo różnimy. On wierzy w zieloną propagandę, podobnie jak jego koledzy, zioło jest naturalne i nikomu nie szkodzi, nie uzależnia, leczy choroby. Za tymi poglądami stoi paranaukowe artykuły publikowane w prasie dla młodzieży.
                      Kiedy wiem, co w nomen omen w trawie piszczy mogę przedstawić kontrargumenty, kontrbadania, kontrprzykłady.
                      • verdana Re: nastolatek 26.11.14, 18:56
                        Jeśli dyskusja jest po to, aby młody człowiek mógł wyrazić swoją opinię, to nie jest to dyskusja. To jest tak protekcjonalne i "odgórne" podejście do dziecka, że trudno sie dziwić, ze z dyskusji nic nie wychodzi.
                        Poza tym Ty okopałaś sie w swoich poglądach i nie przyjmujesz nawet naukowych prawda - bo zioło jest złe i będzie złe. Tak, marihuana w pewnych wypadkach ma właściwości lecznicze - podobnie jak opiaty. To nie jest prawda z "pisemek dla młodzieży". Na przykład toczy sie wielka, naukowa dyskusja o leczeniu jaskry marihuaną - i obie strony - zwolennicy i przeciwnicy - są uznanymi, publikowanymi autorytetami. Jeśli to negujesz, młody człowiek dosyć słusznie uznaje, że i w innych sprawach nie masz racji, że to co mówisz jest czystą propagandą, a nie prawdą.
                        • twojabogini Re: nastolatek 27.11.14, 09:00
                          verdana napisała:

                          > Jeśli dyskusja jest po to, aby młody człowiek mógł wyrazić swoją opinię, to nie
                          > jest to dyskusja. To jest tak protekcjonalne i "odgórne" podejście do dziecka,
                          > że trudno sie dziwić, ze z dyskusji nic nie wychodzi.

                          No nie wiem, ja uważam, że dyskusje i rozmowy polegają na tym, że obie strony mogą wrazić swoje opinie i poglądy. Jak inaczej mogłabym rozmawiać z dzieckiem, niż zostawiając mu pole do wyrażenia własnej opinii?Co do celu rozmów - ja po prostu rozmawiam z dzieciakami, bo lubię z nimi rozmawiać.

                          > Poza tym Ty okopałaś sie w swoich poglądach i nie przyjmujesz nawet naukowych p
                          > rawda - bo zioło jest złe i będzie złe. Tak, marihuana w pewnych wypadkach ma w
                          > łaściwości lecznicze - podobnie jak opiaty.

                          Tylko, że póki co chłopcy są zdrowi, więc marihuana nie jest im do niczego potrzebna. Opiaty tez są leczniczo stosowane, a jednak są narkotykiem i nikomu nie wpada do głowy twierdzić, że skoro leczą, to można ich bezpiecznie używać i nie są zagrożeniem.

                          Nie uważam, że zioło jest złe. Uważam, że jest to narkotyk, a używanie go może prowadzić do nałogu. W przypadku nastolatków zagrożenie nałogiem jest znacznie wyższe niz w przypadku osób dorosłych i dlatego tez osoby nastoletnie nie powinny korzystać z tego rodzaju używek, niezależnie od tego czy mają właściwości lecznicze, czy nie.
                          Jeśli syn dostanie jaskry/raka/depresji czy innej choroby to wtedy będzie można rozważać, czy może nie powinno się stosować terapii wspomaganej THC.

                          >To nie jest prawda z "pisemek dla młodzieży". Na przykład toczy sie wielka, naukowa >dyskusja o leczeniu jaskry marihuaną - i obie strony - zwolennicy i przeciwnicy - są >uznanymi, publikowanymi autorytetami. Jeśli to negujesz, młody człowiek dosyć >słusznie uznaje, że i w innych sprawach nie masz racji, że to co mówisz jest czystą >propagandą, a nie prawdą.

                          Nie neguję. Uważam tylko, że kompletnie nie ma to związku z kwestią stosowania zioła jako używki. A związek taki sugerują pisemka dla młodzieży. Zioło jest dobre bo leczy. Szkoda że nie publikują statystyk uzależnień, czy życiorysów uzależnionych od tego dobrego zioła.
              • twojabogini Re: nastolatek 26.11.14, 17:56
                verdana napisała:

                > "Z punktu widzenia osoby uzależnionej nie ma znaczenia czy jest zależna "tylko"
                > od trawki, czy "aż" od heroiny. " I tego własnie nie rób. Nie mów dziecku, że
                > uzależnienie to uzależnienie i wszystko jedno jakie. Bo po pierwsze to nieprawd
                > a - osoba uzależniona od papierosów może żyć długo i szczęśliwie, a uzależniona
                > od alkoholu dosyć szybko przestaje sobie radzić z życiem, uzależniona od marih
                > uany jest uzależniona, a od heroiny nieżywa. To bardzo zła argumentacja, bo wte
                > dy młody człowiek myśli sobie "skoro to wszystko jedno, a zapaliłem skręta, to
                > nic się nie stanie , jak dam sobie w żyłę".

                Różnimy się w opinii. Każdy nałóg jest paskudny, nikotynowy też. Nie warto wpadać w nałogi. Co nie znaczy, że nie można korzystać z używek - ale trzeba to robić z głową. papierosy uzależniając bardzo szybko, więc jedyna profilaktyka nałogu - to nie palić. A w razie problemu - jak najszybciej zgłaszać się po pomoc, odtruwać, odzwyczajać.
                Inne używki statystycznie uzależniają powoli. A niektórych od razu. Więc dzieciak musi wiedzieć, że także po jednym skręcie może uznać, że to sens jego życia i przejść na stałe palenie = nie ukończenie szkoły, = wypalenie, w dłuższej perspektywie = oziębłość seksualna.

                > Trzeba też odróżnić eksperyment od problemu.
                dzieciaki są w fazie pierwszych nieśmiałych eksperymentów. Co w zasadzie jest do przewidzenia w przypadku nastolatków. Niemniej jednak widzę w tym problem, bo dla części dzieciaków, w tym dla mojego osobistego potomka eksperymenty mogą skończyć się nałogiem. Dlatego sądzę, że nastolatki na tym etapie potrzebują jasnego przekazu i mądrego supportu.

                >Jak kupuje papierosy za włas
                > ne pieniądze, to trzeba zrobić to, co już zrobiłaś - nie dawać pieniędzy. Pytan
                > ie, jak długo.

                Ja mam zamiar nie dawać kieszonkowego już wcale. Potrzebne rzeczy kupuję "w naturze". Nie czuję potrzeby sponsorowania używek dla młodzieży.

                Co do testów - odkąd młody skończył 14 lat profilaktycznie wykonałam dwa czy trzy testy - nie z powodu podejrzeń, tylko po to, żeby wiedział, że są, że wykonuję - jako dodatkowy argument, żeby w razie poczęstowania (a to znów nie takie rzadkie, a młody wygląda na pełnoletniego) odmówić. Lęk przed wpadką to spory hamulec smile

                Jesli będzie dodatni
                > - tu ja bym dała długotrwały szlaban. Bez dyskusji, czy zioło szkodzi czy nie.
                > Ma nie palić . Kropka.

                Hm...myślałam nad tym co zrobiłabym w razie dodatniego wyniku. Szlaban jest karą naruszająca godność dziecka i jego prawa. Jednorazowy wyskok nie uzasadnia aż tak rygorystycznych środków. Sądzę, że wykonywałabym systematycznie testy, co 7 dni. W razie kolejnej wpadki - informacja do sądu rodzinnego. Taki młody delikwent ma wtedy rozmowę z sędzią rodzinnym, nawet jak się trafi drętwy, to i tak to dość solne przeżycie.

                Mój małolat wie, że nie cofnęłabym się przed takim krokiem, wie też że byłabym w stanie porozmawiać z osobą, która udzieliła mu narkotyku, bo mam czułe serduszko i nie lubię jak ktoś łamie prawo krzywdząc przy tym dzieci.
                • verdana Re: nastolatek 26.11.14, 19:06
                  Naprawdę jest Ci wszystko jedno, czy syn będzie palił Malboro, czy będzie był uzależniony od heroiny i ze to ma dokładnie taki sam wpływ na życie? Jesli tak to tłumaczysz, to daleko nie zajedziesz, bo każdy 15-latek doskonale wie, że są różne rodzaje uzależnień. Walczenie ze wszystkimi tę samą bronią daje tylko jedno - sprowadza najcięższe typy uzależnień do tego samego poziomu, co uzależnienie od czekolady...
                  Ja sie nie dziwię, ze Twój syn nie słucha, bo pokazujesz mu jeden, najgorszy scenariusz, który zazwyczaj sie nie sprawdza. Niemal nikt nie uznaje po jednym skręcie, ze to sens jego życia, pokazując mu,z ę po jednym skręcie może juz być uzależniony robisz ogromny błąd - skoro raz jest taki groźny i może uzależniać, to oznacza, ze trudno - zapaliłem raz, muszę zapalić i drugi, trzeci, czwarty - tak to jest własnie z nałogami, matka mówiła.
                  Co to znaczy masz zamiar nie dawać kieszonkowego "wcale"? Nie będziesz dawać kasy 16-17 latkowi? Na miejscu tegoż zbuntowałabym sie na całej linii. Po cholerę się starać, skoro win nie da sie odrobić? Poza tym to oznacza chyba, ze nie przewidujesz żadnego zycia towarzyskiego nastolatka przez najbliższe lata. Ani wakacji. Hm.
                  No i gdyby moja matka profilaktycznie, bez podejrzeń zrobiła mi testy, pokazując, że ma do mnie zero zaufania, to zrobiłabym wszystko, aby jej podejrzenia były uzasadnione. Jesli traktujesz dziecko jak narkomana, uzależnionego od nikotyny, gdy jest czysty i pare razy sobie zapalił - to nie mów, ze załatwiasz wszystko rozmową. Dla mnie to, co robisz wyklucza jakąkolwiek szczerą rozmowę z rodzicem.
                  Nie dziwię się zatem szczególnie, ze w tej sytuacji rozmowy nic nie dają.
                  • twojabogini Verdana 27.11.14, 09:47
                    verdana napisała:

                    > Naprawdę jest Ci wszystko jedno, czy syn będzie palił Malboro, czy będzie był u
                    > zależniony od heroiny i ze to ma dokładnie taki sam wpływ na życie?

                    Nic takiego nie napisałam. Napisałam, że każdy nałóg źle wpływa na życie, więc wolałabym ochronić moje dziecko przed nałogami, nie stopniując, ze tytoniowy nie będzie taki groźny, więc ostatecznie może być.


                    >Jesli tak to tłumaczysz, to daleko nie zajedziesz, bo każdy 15-latek doskonale wie, że są
                    > różne rodzaje uzależnień.

                    Należy oddzielić wiedzę od poglądów. Wiedzę moje dziecko ma, moje poglądy zna także. Wie, że są różne rodzaje nałogów i że są nałogi o szybkim destrukcyjnym działaniu i o wolnym destrukcyjnym działaniu oraz o destrukcyjnym działaniu odłożonym w czasie. Wie też o korzyściach z nałogów.
                    Mój pogląd jest taki, że szkoda życia na nałogi i wobec tego nie chcę aby w wieku podatności na nałogi eksperymentował z używkami, niezależnie czy prowadza do nałogów "lekkich", czy "ciężkich".

                    Walczenie ze wszystkimi tę samą bronią daje tylko jed
                    > no - sprowadza najcięższe typy uzależnień do tego samego poziomu, co uzależnien
                    > ie od czekolady...

                    Teraz nawijasz jak towarzystwo od zielonej propagandy smile

                    > Ja sie nie dziwię, ze Twój syn nie słucha, bo pokazujesz mu jeden, najgorszy sc
                    > enariusz, który zazwyczaj sie nie sprawdza.

                    Nie pokazuję mu żadnych scenariuszy. Poza tym nigdzie nie napisałam, ze mój syn nie słucha. Nie mam problemów z posłuszeństwem dzieci, bo nie oczekuję posłuszeństwa. Mam nastolatka na etapie eksperymentów z używkami, mogę dostarczyć mu wiedzy, mogę przedstawić swoje poglądy i doświadczenia, wyboru dokonuje moje dziecko.
                    Jak dotąd zawsze wybierało mądrze i nie mam podstaw przypuszczać, że tym razem będzie inaczej. Ponieważ jednak eksperymentowanie z używkami to zawsze igranie z ogniem - mam tez wiele obaw.

                    Niemal nikt nie uznaje po jednym sk
                    > ręcie, ze to sens jego życia, pokazując mu,z ę po jednym skręcie może juz być u
                    > zależniony robisz ogromny błąd - skoro raz jest taki groźny i może uzależniać,
                    > to oznacza, ze trudno - zapaliłem raz, muszę zapalić i drugi, trzeci, czwarty -
                    > tak to jest własnie z nałogami, matka mówiła.

                    Znów zielona propaganda. Są osoby, które po pierwszym skręcie uznały, że to jest to i od tej pory palą regularnie, bo lubią. Znam takich sporo, jestem z pokolenia fali narkotykowej i legalnych dragów na użytek własny. To, że to palenie wpływa destrukcyjnie na ich życie, nie jest przez nie postrzegane. Nie mi rozstrzygać, czy były zależne po pierwszym skręcie, liczy się efekt - uzależnione półmózgi.

                    > Co to znaczy masz zamiar nie dawać kieszonkowego "wcale"? Nie będziesz dawać ka
                    > sy 16-17 latkowi?

                    Oczywiście, że nie będę. Dostawał kieszonkowe jako dziecko na zaspokojenie swoich potrzeb. Potrzeby były typu kupić gazetę, książkę, coś słodkiego. W fazie nastoletnich eksperymentów pieniądze są mu potrzebne na składkę na papierosy, czy zrzutkę na piwo. Za moich czasów było dokładnie tak samo. Nie widzę potrzeby sponsorowania takich przedsięwzięć. Jeśli czegoś potrzebuje - to mu to kupuję i tyle, jeśli ma to sens .

                    > Na miejscu tegoż zbuntowałabym sie na całej linii. Po cholerę
                    > się starać, skoro win nie da sie odrobić?

                    Ale jakich win? Od kiedy kieszonkowe zaczęło mieć nieakceptowane przeze mnie przeznaczenie przestałam dawać kieszonkowe. Jeśli zacznę z powrotem dawać pieniądze, przeznaczenie się nie zmieni.


                    Poza tym to oznacza chyba, ze nie pr
                    > zewidujesz żadnego zycia towarzyskiego nastolatka przez najbliższe lata. Ani wa
                    > kacji. Hm.

                    A co ma kieszonkowe do życia towarzyskiego, albo wakacji? Jeśli młody chce wyjść do kina, przelewam mu kasę na kartę i wiem na co wydał pieniądze. A wakacje? Uważam, że na pierwsze samodzielne wakacje dziecko jest gotowe wtedy, gdy na te wakacje zarobi przynajmniej połowę potrzebnej kwoty. Drugą mogę wtedy dołożyć i mam pewność, że młody jest już na tle odpowiedzialny, że z używek będzie korzystał z głową.

                    > No i gdyby moja matka profilaktycznie, bez podejrzeń zrobiła mi testy, pokazują
                    > c, że ma do mnie zero zaufania, to zrobiłabym wszystko, aby jej podejrzenia był
                    > y uzasadnione.

                    Moje dziecko jest na tyle dojrzałe, by nie stosować strategii na złość mamusi. Interesuje się paleniem zioła, imponuje mu rap i cała otoczka, jest oczywiste, że gdyby miał dostęp i moje błogosławieństwo, natychmiast by przetestował.
                    Nie ma mojego błogosławieństwa, nie zamierzam stosować prewencyjnych zakazów i inwigilacji. Są testy. Nie jest to przejaw braku zaufania. Jest to przejaw normalnej zdrowej rodzicielskiej kontroli, nie naruszającej prawa dziecka do prywatności. Znacznie mniej inawzyjnej, niż włamywanie na fajsa, sprawdzanie telefonu czy szpiegowanie dziecka.

                    Jesli traktujesz dziecko jak narkomana, uzależnionego od nikotyn
                    > y, gdy jest czysty i pare razy sobie zapalił - to nie mów, ze załatwiasz wszyst
                    > ko rozmową. Dla mnie to, co robisz wyklucza jakąkolwiek szczerą rozmowę z rodzi
                    > cem.

                    Nie traktuję dziecka jak narkomana. Pierwszy test wykonałam mu, gdy zaczął regularnie słuchać muzyki promującej i zachęcającej do używania trawki jako określonego stylu życia, przedstawianego jako fajny i wyluzowany. Miałam pewność, że nie pali. Oraz pewność, że zastanawia się nad tym urzeczony pieśniarskimi wizjami panów raperów, zarabiających na sprzedawaniu małolatom wizji sielskiego życia na trawie, lub uzależnionych od tejże.
                    Byłam nastolatką, wiem jak działa muzyka i teksty w tym wieku. Wykonanie testu i ustalenie reguł kontroli przy pomocy testu jest raczej normalnym postępowaniem rodzica, który wie, ze jego dziecko interesuje się narkotykami.

                    > Nie dziwię się zatem szczególnie, ze w tej sytuacji rozmowy nic nie dają.

                    Nie wiem skąd takie wnioski. Rozmowy z moimi dzieciakami zawsze dają bardzo dużo. Przede wszystkim to, że jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie, blisko, wiemy co się u kogo dzieje i co komu po głowie chodzi. Po drugie dają tyle, że wiem o eksperymentach - nie muszę dziecka śledzić, kontrolować jego fejsa itp. - gdy zapalił papierosa, po prostu mi o tym powiedział. Tak samo gdy napili się piwa.
                    Jak dotąd na paru papierosach się skończyło, ale ponieważ pali jego kolega z którym ma stały kontakt, którego rodzice po prostu to zaakceptowali, syn jest w grupie podwyższonego ryzyka nałogiem.
                    I to wymaga ode mnie myślenia, jak go przed tym uchronić.
                    Co do alkoholu - dzieciaki nie mają czasu na to, żeby polegiwać gdzieś pijane, więc najgorsze co zrobią to łykną na szybko piwo na kilku. Więc o to na razie się martwic nie muszę.
                    Co do maryśki - dzieci postrzegają ją jako bezpieczny narkotyk, "zakazany choć naturalny, sadzić, palić, zalegalizować", niezależnie od tego co słyszą od dorosłych. Inna sprawa, że od części dorosłych słyszą właśnie wersję o tym, ze taki nałóg nie jest groźny i mało prawdopodobny. Nie mają dostępu, ale to naprawdę nie jest aż taki problem, jeśli zaczną szukać to znajdą. Na razie się boją. Każdy z nich, w tym mój syn, gdy tylko będzie miał okazję zapali. Gadki rodziców nie będą skuteczne. Hamulcem jest strach przed wykryciem przez rodzica (testy).
                    Nie jestem w stanie uchronić dziecka przed sięgnięciem po skręta, ale jestem w stanie być z dzieckiem, kiedy złamie barierę strachu przed użyciem narkotyku. Dla każdego młodego człowieka otwiera się wtedy nowy świat - bo kampania prowadzona na strachu, w szkołach w mediach jest na tyle silna, że dzieciaki odczuwają ulgę, gdy okazuje się, ze nic się nie dzieje. I sądzą, że w takim razie mogą eksperymentować dalej. Dobrze jeśli mają na tym etapie przy sobie rodzica, który wie co się z dzieckiem dzieje i co dzieciak przeżywa. I kogoś kto powie stop.
                    • verdana Re: Verdana 27.11.14, 18:23
                      Ale walcząc równo ze wszystkimi, jesteś niewiarygodna.
                • triss_merigold6 To już kompletnie nie rozumiem 26.11.14, 19:39
                  To już kompletnie nie rozumiem na czym opierasz swoje podejście wychowawcze.
                  Tu nic nie jest spójne.
                  Nie każdy nałóg ma tak samo destrukcyjne skutki. Palacz skrętów nie jest ani w 1/10 tak niebezpieczny jak człowiek uzalezniony od kokainy i metaamfetaminy czy hazardzista. Ale palenie zioła b. często jest wstępem do twardych narokotyków - i to należy podkreslać + fakt, że praktycznie nie ma czystego towaru na rynku, jest wzmacniany chemicznie (przez co niebezpieczny).
                  Godność i takie tam - prewencyjnie robienie testów jest IMO znacznie bardziej poniżające niż monitoring profilu na fb, maili czy kara w postaci szlabanu. Podobnie, zgłoszenie sprawy do sądu rodzinnego nie kończy się rozmową tylko ruszeniem całej biurokraktyczno-sądowniczej machiny - to znacznie bardziej zastraszające niż szlaban, zmiana małolatowi szkoły czy ścisła kontrola kontaktów towarzyskich. To strzelanie z armaty do wróbla.
                  Btw, diler by Cię wyśmiał, gdybyś próbowała rozmawiać.
                  • twojabogini Re: To już kompletnie nie rozumiem 27.11.14, 10:09
                    riss_merigold6 napisała:

                    > To już kompletnie nie rozumiem na czym opierasz swoje podejście wychowawcze.
                    > Tu nic nie jest spójne.

                    > Nie każdy nałóg ma tak samo destrukcyjne skutki.

                    Dla uzależnionej osoby każdy nałóg jest utrudnieniem życia, więc wolę żeby moje dziecko nie miało żadnego nałogu.

                    >Palacz skrętów nie jest ani w 1/10 tak niebezpieczny jak człowiek uzalezniony od kokainy i metaamfetaminy czy hazardzista.

                    Ale ma tak samo pokręcone w głowie, jego życie nie jest przyjemne i kręci się wokół nałogu. Nie chcę dla mojego dziecka ani zycia hazardzisty, ani palacza zioła. Oba zyciorysy determinuje nałóg. Co za różnica jaki?

                    Ale palenie zioła b. często jest wstępem do twardych narokotyków

                    To akurat mit. I to szkodliwy. Znam wiele osób które tylko pala zioło i nigdy nie sięgneły po nic więcej, żyją w kulturze zioła, naturalnego, leczącego i wogóle. Maja posrane w głowach od tego zioła, nie funkcjonują społecznie, ich zycie stponiowo zamienia się w ruinę. Ale sa wolni bo palą.
                    nastolatki, które palą zioło czesto sięgaja po inne narkotyki, nie dlatego, że zioło tak działa, tylko dlatego, ze łapia dostep do innych narkotyków, zaczynają mieć kontakty, no i pada bariera strachu.

                    > - i to należy podkreslać + fakt, że praktycznie nie ma czystego towaru na rynku
                    > , jest wzmacniany chemicznie (przez co niebezpieczny).

                    To żaden argument. Nie kupuje, tego, że dzieciak który chce próbować zioła, zacznie próbować spida, bo spróbował zioła. Ani tego, że straszenie go zanieczyszczonym towarem coś da. Jak złapią dostęp i zobaczą że kolega pali i żyje to uznają to za straszenie przez starych. Albo spokojnie zapalą i bez wyrzutów sumienia produkt hodowli kolegi (to wiem od rodziców licealistów, których dzieci już sa po eksperymentach z ziołem).

                    > Godność i takie tam - prewencyjnie robienie testów jest IMO znacznie bardziej p
                    > oniżające niż monitoring profilu na fb, maili czy kara w postaci szlabanu.

                    Dla mnie liczy się opinia syna. Nie chce kontroli korespondencji i wie, ze ma prawo do tego aby pozostała prywatna. Przeciwko testom nie ma nic, rozumie dlaczego mu je wykonałam i wie, że mogę je wykonać w przyszłości.


                    Podo
                    > bnie, zgłoszenie sprawy do sądu rodzinnego nie kończy się rozmową tylko
                    > ruszeniem całej biurokraktyczno-sądowniczej machiny - to znacznie bardziej zast
                    > raszające niż szlaban, zmiana małolatowi szkoły czy ścisła kontrola kontaktów t
                    > owarzyskich. To strzelanie z armaty do wróbla.

                    Masz jaką straszną wizję sądu rodzinnego. Nie rusza żadna machina. Rodzic pisze wniosek, sąd spotyka się z dzieckiem, ustala co i jak, rozmawia. I tyle. Dla dziecka jest to przeżycie, ze musi się tłumaczyć przed sądem. Ale żadna machina nie rusza. Sad rozmawia z dzieciakiem i jak widzi potrzebę, orzeka środki. wychowawcze.

                    Szlaban jest bez sensu i nielegalny. Zmiana szkoły - po co? Chęć korzystania z używek jest niezależna od tego do jakiej szkoły dziecko chodzi. łatwiej chronic dziecko w znanym sobie srodowisku. Dlatego dzieciaki wymykaja się rodzicom na atepie przejscia do liceum, a czasem także do gimnzajum, jesli jest ono nowe srodowiskowo.

                    > Btw, diler by Cię wyśmiał, gdybyś próbowała rozmawiać.

                    Z osiedlowymi dilerami rozmawiałam, doskonale wiedzą, że jeśli sprzedadzą cokolwiek mojemu dzieciakowi narobię im kłopotów. Nawet jeśli nie rozmawiałam ze wszystkimi, to znają się między sobą. Dokładnie to samo wiedzieli dilerzy w miejscowości w której mieszkałam. Nikt mnie nie wyśmiał, nikt nie chce kłopotów.
                • jola_ep Re: nastolatek 26.11.14, 20:02
                  Z jednej strony
                  ... nie krytykujesz, wysłuchujesz

                  z drugiej
                  ... robisz testy
                  .. nie dajesz kieszonkowego, bo może kupić fajki itp.

                  Mówisz więc - "zaufaj mi, bo warto, nie skrytykuję"
                  okazujesz - "nie ufam Ci".

                  Pytałam mojego młodego(późne gimnazjum), czy szlabany są skuteczne. Jego zdaniem nie. Pytałam co go powstrzymuje - "wyrzuty sumienia", no i oczywiście "bo zostałem tak wychowany". Od siebie dodam: mnie powstrzymywała świadomość, że rodzice mi wierzą i mi ufają.

                  Ja wolę skrytykować, nawet obśmiać, sprawdzić facebooka jak mi podpadnie (raz to zrobiłam, jak mi młode podpadło), bo młode ma wiedzieć, że ma rodziców. Autentycznych.
                  A jednocześnie daję znowu (po jakimś czasie) kredyt zaufania. Bo przecież dobrze chyba to moje dziecko wychowałam przez te 10 pierwszych lat, gdy jeszcze coś się zrobić dało? (mam nadzieję, bo co mi pozostało?)
                  • verdana Re: nastolatek 26.11.14, 22:02
                    No, ja też przestałam rozumieć.
                    Bo co za "rozmowa" może być z kimś, kto kompletnie nie ufa, robi prewencyjne testy, daje kary, które totalnie uzależniają nastolatka - i to nie na miesiąc czy dwa - ale na czas nieokreślony (czy wręcz na zawsze) od rodziców, nie dając mu żadnej możliwości życia towarzyskiego czy samodzielnego decydowania o tym, jaka gazetkę czy grę sobie kupi. W dodatku rozmowa z kimś, kto traktuje nastolatka "z góry", jego argumenty odrzuca i wysłuchuje tylko po to, aby pokazać, ze sa błędne. To nie jest żadna dyskusja, to jakiś niezdrowy zabieg pedagogiczny.
                    Nastolatek z kimś takim rozmawiać nie może - to znaczy może, ale powinien mieć sie na baczności. Bo przecież wystarczy coś powiedzieć, aby zostać jeszcze surowiej ukaranym, jeszcze bardziej "odgórnie" i łagodnie pouczonym, że to, co się wie, to jest tylko "pseudonaukowe" i takie nastolatkowe Nie widzę tu cienia refleksji, ze czasem to dzieciak może mieć rację.
                    Ja sie nie dziwie, ze dziecko nie słucha.
                    Bardzo zabawne, bo ja nigdy nie miałam ambicji wychowywania bez kar, z całkowitym poszanowaniem intymności i godności, niezależnie od sytuacji. I nagle widzę, że moje wychowanie to był szczyt liberalizmu w porównaniu z wychowaniem kogoś, kto uważa, że wychowuje bez kar...
                    • scher Re: nastolatek 26.11.14, 22:11
                      verdana napisała:

                      > I nagle widzę, że moje wychowanie to był szczyt liberalizmu w porównaniu
                      > z wychowaniem kogoś, kto uważa, że wychowuje bez kar...

                      Mam to samo odczucie po lekturze tego wątku.
                  • twojabogini Re: nastolatek 27.11.14, 10:18
                    > z drugiej
                    > ... robisz testy
                    > .. nie dajesz kieszonkowego, bo może kupić fajki itp.
                    >
                    > Mówisz więc - "zaufaj mi, bo warto, nie skrytykuję"
                    > okazujesz - "nie ufam Ci".

                    Moje dziecko może mi ufać - zawsze będę dla niego oparciem. I ufa mi. Wiele razy przekonał się, że może.

                    Natomiast moim dzieciom okazuję dokładnie tyle zaufania, ile mogę - z uwagi na wiek, etap rozwoju itp. Tak jak nie zostawię bez nadzoru pięciolatka w fazie pirotechnicznej z dostępem do zapałek, tak nastolatka w fazie eksperymentów z używkami będę kontrolować w zakresie używek.

                    Kieszonkowego nie daję, bo dziecko przeznaczy je na używki, ja o tym wiem, on o tym wie. Jak chce na coś innego, to dostaje, ale w taki sposób żebym mogła to skontrolować - czyli kasę na kartę.
                    • angazetka Re: nastolatek 27.11.14, 16:32
                      > Kieszonkowego nie daję, bo dziecko przeznaczy je na używki, ja o tym wiem, on o
                      > tym wie.

                      Czyli masz już dziecko uzależnione, skoro wiadomo, że każde dodatkowe pieniądze wyda na używki i nic tego nie zmieni.
                      • froshka66 odnosnie zaufania 04.12.14, 20:09
                        Takie zdarzenie mi sie z czasów licealnych dziecka mi sie przypomniało.
                        Cały rocznik ze szkoły syna był na wycieczce, rodzice mieli odebrać dzieci z autokaru wcześnie rano. Jak autokar przyjechał okazało sie, ze jest afera, bo na wycieczce jakieś dzieci zostały złapane z alkoholem w ich pokoju.
                        Pod szkoła zrobiło się zamieszanie i w sumie zagubiłam się o co chodzi i co rodzice maja robić, i jak wychowawca syna powiedział, ze prosi rodziców na chwile do klasy , to zrozumiałam, ze rodzice jego uczniów maja pójść do klasy.
                        No to poszłam. Po 10 min okazała się, ze to pomyłka, ze on prosił, rodziców tych dzieci własnie złapanych z alkoholem.
                        No to przeprosiłam i już wychodziłam, kiedy wpadłam na mojego syna , który mnie szukał, bo poszedł po bagaż a ja zniknęłam.
                        Wiec mu wyjaśniam, ze przez pomyłkę wlazłam do tej klasy.
                        a on na to:
                        Mamo!!!!!! czy ty naprawdę pomyślałaś, że za mogłem pic z nimi???
                        i moje dziecko było naprawdę przestraszone. Nie dlatego, ze bure dostał czy coś, ale , ze ja go mogłam podejrzewać i w niego nie wierzyć.
                        Pół godziny tłumaczyłam i zapewniałam, że to tylko zamieszanie temu winne i przez przypadek tam wlazłam.
                        To opowieść o tym jak zaufanie jest ważne dla naszych dzieci.
                        Prawdopodobnie gdybym poszła do wychowawcy upewnić się , że moje dziecko było OK, to nigdy w życiu by ni tego nie wybaczył.


                    • iberka Re: nastolatek 04.12.14, 17:11
                      5 latek w fazie pirotechnicznej i nastolatek z używkami? Dobrze rozumiem?


                      https://www.suwaczki.com/tickers/l22ndf9h6w1vt6qz.png
                    • froshka66 Re: nastolatek 04.12.14, 19:50
                      Kieszonkowego nie daję, bo dziecko przeznaczy je na używki, ja o tym wiem, on o tym wie. Jak chce na coś innego, to dostaje, ale w taki sposób żebym mogła to skontrolować - czyli kasę na kartę.

                      pozwolę sobie znów zacytować syna z okolicy 14 rz
                      mamo, czy ty nie rozumiesz? jak ci rodzice kontrolują dzieci dla zasady, to one nigdy, już nigdy nie będą im naprawdę ufać? I nikt z rodziców w to nie chce uwierzyć! Chyba, ze maja w d*pie czy ich własne dzieci im ufają czy nie.
      • scher Re: nastolatek 26.11.14, 01:25
        twojabogini napisała:

        > Nie chcę nikogo oceniać, ale szpiegowanie fejsbuka dziecka jest naruszeniem
        > prawa.

        Jakiego prawa?
        • morekac Re: nastolatek 26.11.14, 06:19
          Mnie bardziej interesuje, jak szpiegowanie fesjbuka ma wykryć picie i palenie. Bardziej właściwy wydawalby się alkomat i metoda wechowa.
          • triss_merigold6 Re: nastolatek 26.11.14, 09:41
            Skoro dorośli ludzie potrafią dokumentować na fb przebieg burzliwych imprez, to młodzież tym bardziej. I niekoniecznie nawet sam nastolatek musi się pochwalić na własnym profilu, mogą to zrobić jego koledzy/koleżanki - portale typu wiocha.pl są pełne zdjęć małolatów, którzy wypili/wypalili zbyt dużo.
          • twojabogini Re: nastolatek 26.11.14, 10:58
            morekac napisała:

            > Mnie bardziej interesuje, jak szpiegowanie fesjbuka ma wykryć picie i palenie.
            > Bardziej właściwy wydawalby się alkomat i metoda wechowa.

            na fejsie dzieci omawiałay kto ma fajki i po ile się składają na piwo smile

            • morekac Re: nastolatek 26.11.14, 15:16
              E, to tylko poszlaki. Jeśli dowód - to wyłącznie dowód niedorozwoju umysłowego dzieciaczków.
        • triss_merigold6 Re: nastolatek 26.11.14, 09:43
          Też mnie to zaciekawiło, jakiego prawa i niby kto miałby zgłosić naruszenie? Rodzic odpowiada za zdrowie, życie, kontynuowanie nauki przez nastolatka więc ewentualne prawo do prywatności czy tajemnicy korespondencji (jakiej korespondencji skoro mówimy o otwartym profilu na portalu społecznościowym?) musi ustąpić przed obowiązkiem zapewnienia nastolatkowi bezpieczeństwa.
        • twojabogini Re: nastolatek 26.11.14, 11:02
          scher napisał:

          > twojabogini napisała:
          > > Nie chcę nikogo oceniać, ale szpiegowanie fejsbuka dziecka jest naruszeniem
          > > prawa.

          > Jakiego prawa?

          Konstytucji. Konstytucja gwarantuje prawa wszystkim obywatelom, także niepełnoletnim,w tym ochronę tajemnicy korespondencji. Chroni ją także kodeks karny.

          Nie chce mi się wykładu pisać, ktoś już to zrobił za mnie:
          madrzy-rodzice.pl/2014/03/prawo-dziecka-do-tajemnicy-korespondencji/
          • triss_merigold6 Re: nastolatek 26.11.14, 11:09
            Cóż, nie gwarantuje bezwzględnie i bez wyjątków, masz prymat bezpieczeństwa.
            • twojabogini Re: nastolatek 26.11.14, 17:22
              triss_merigold6 napisała:

              > Cóż, nie gwarantuje bezwzględnie i bez wyjątków, masz prymat bezpieczeństwa.

              Prymat bezpieczeństwa nie oznacza kontroli prewencyjnej. Zagrożenie musi się wiązać bezpośrednio z tym o dziecko robi - kiedyś to była np. wymiana listów z osoba dorosłą, która wykorzystuje seksualnie dziecko, dziś - podobna sytuacja w internecie.
              Ewentualnie podejrzenie uzależnienia od narkotyków (ale to chyba da się sprawdzić bez naruszania tajemnicy korespondencji obserwując dziecko, wykonując testy).

          • scher Re: nastolatek 26.11.14, 13:36
            twojabogini napisała:

            > > > Nie chcę nikogo oceniać, ale szpiegowanie fejsbuka dziecka jest naruszeniem
            > > > prawa.
            > > Jakiego prawa?
            > Konstytucji.

            Nie bądź ignorantką. Konstytucja określa prawa obywatela w jego relacjach z władzą. Konstytucja nie ingeruje w stosunki rodzice-dzieci ani w inne relacje prywatne.
            • verdana Re: nastolatek 26.11.14, 16:45
              W chwili, gdy uznaje sie, że zagrożone jest zdrowie czy bezpieczeństwo dziecka jak najbardziej rodzice mają prawo złamać tajemnicę korespondencji czy zajrzeć na fb.
              W przypadku osób niepełnoletnich rodzice i opiekunowie mają prawo do wglądu w korespondencję.
              • twojabogini Re: nastolatek 26.11.14, 17:19
                verdana napisała:

                > W chwili, gdy uznaje sie, że zagrożone jest zdrowie czy bezpieczeństwo dziecka
                > jak najbardziej rodzice mają prawo złamać tajemnicę korespondencji czy zajrzeć
                > na fb.

                Tak, ale nie dotyczy to podejrzenia, że dziecko pali papierosy. Takie rzeczy ustala się w rozmowie.

                > W przypadku osób niepełnoletnich rodzice i opiekunowie mają prawo do wglądu w k
                > orespondencję.

                Nie. Obowiązuje tajemnica korespondencji. Prawo wglądu mają tylko w sytuacji podejrzenia bardzo poważnego zagrożenia dobra dziecka.
                Szpiegowanie dzieci jest dla nich upokarzające, rodzi niepotrzebny bunt.
                • verdana Re: nastolatek 26.11.14, 17:26
                  Ale podejrzenia, ze pali skręty i pije, to nieco inna sprawa. To jest bardzo powazne zagrożenie dobra dziecka.
                  Poza tym mylisz sie. Jesli miałabyś rację to, "Każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonych w ustawie." oznaczałoby, że popełniasz przestępstwo, nie wypuszczając 13-latka w nocy z domu. Bo jeśli to zrobisz z osobą dorosła, będzie to przestępstwem. Że odbierając coś dziecku łamiesz prawo "Przepadek rzeczy może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu."
                  Jak widzisz, przepisy konstytucji nie stosują sie do relacji rodzice-dzieci.
                  • triss_merigold6 Re: nastolatek 26.11.14, 17:30
                    Tu KRiO.
                  • twojabogini Re: nastolatek 27.11.14, 10:21
                    verdana napisała:

                    > Ale podejrzenia, ze pali skręty i pije, to nieco inna sprawa. To jest bardzo po
                    > wazne zagrożenie dobra dziecka.

                    No tak, tylko że to sie da ustalic obserwując dziecko i rozmawiając z nim. Nie trzeba naruszac tajemnicy korespondencji.
                    • verdana Re: nastolatek 27.11.14, 18:26
                      Jesli sie stosuje tak drastyczne środki, jak uniemożliwienie dziecku całkowicie życia towarzyskiego (bo jak nie ma kasy , to z domu nie wyjdzie , kupienia sobie czegokolwiek bez wiedzy rodzica, ( i robienie badań antynarkotykowych bez powodu to już naruszanie tajemnicy korespondencji jest zbędne.
            • twojabogini Re: nastolatek 26.11.14, 17:14
              Konstytucja wskazuje zakres praw obywateli chronionych prawem, których nikt nie ma prawa naruszać. Ani władza, ani inni obywatele.

              Tajemnica korespondencji jest jednym z chronionych praw obywateli niezależnie od ich wieku. Zalinkowałam sensownie napisany artykuł na ten temat.
              • scher Re: nastolatek 26.11.14, 19:38
                twojabogini napisała:

                > Konstytucja wskazuje zakres praw obywateli chronionych prawem,
                > których nikt nie ma prawa naruszać. Ani władza, ani inni obywatele.

                Konstytucja nie reguluje prywatnych relacji między ludźmi.
      • malwi.4 Re: nastolatek 28.11.14, 11:21
        Ani mój syn ani jego koledzy i koleżanki nie chodzą po imprezach, dużo czasu spędzają na nauce, zajęciach sportowych. A jednak czasem się wymykają.

        A może tu jest problem?? Może te dzieci mają za mało czasu dla siebie. Na takie zwykłe "szlajanie" się z kolegami, rozmowy o pierdołach, przesiadywanie u przyjaciela. Gry na komputerze uważane są za zło, ale rodzic po całym dniu pracy też ma ochotę się odmóżdżyć przed TV, albo laptopem. Ja tylko dywaguję. Nie mam nastolatka w domu póki co. Pamiętam, że moje "wyskoki" skończyły się, gdy wyjechałam na studia i przejęłam całkowitą kontrolę nad moim życiem.

        To bardzo dobrze, że tyle rozmawiasz!!! Podziwiam zaufanie jakim darzy Cię Twoje dziecko.

        Możesz jeszcze próbować tłumaczyć mu, że pewne rzeczy lepiej by próbował jak będzie starszy, dojrzalszy, rozsądniejszy. Wszystko jest dla ludzi. Ale okres nastolatka, to też okres gdzie jest duży potencjał i warto przyłożyć się do jego wydobywania. Może warto podkreślać pozytywne efekty pracy nad sobą, swoim rozwojem, by znalazł sens w tej pracy (nauce/rozwoju) a nie jedynie przykry obowiązek, od którego chce uciec.
    • froshka66 Re: nastolatek 28.11.14, 16:41
      Czy to wystarczy? A może znacie inne skuteczne sposoby na zestaw nastolatek+używki?

      Zacytuje tu mojego syna, obecnie prawie 20l. ten cytat jest z czasów kiedy będąc woluntariuszem w wieku lat 16 odwiedził "służbowo" kilka poważnych melin i zobaczył m.in. swoich rówieśników wegetujących w brudzie i de facto bez kontaktu ze światem i szans na normalne życie.

      Mamo, te wszystkie gadki to sobie rodzice w d... mogą wsadzić! Nikt nic z tego nie zrozumie!!!
      Niech jeden z drugim zobaczy na własne oczy do czego prowadza narkotyki i poczuje smród meliny na służbie o 4 nad ranem to GWARANTUJE ci, po 2 taki wjazdach do końca życia nawet na marychę nie spojrzy przez szybę!
      Wszyscy moi znajomi by się oduczyli pic i palić i szanowaliby własny tapczan.
      Żeby tylko zobaczyli INNE nie : życie a wegetacje, nie na obrazku, tylko na własne oczy! Swojego kolegę leżącego w rzygach na podłodze meliny bez kontaktu ze światem!!!

      Wykład mojego syna był dłuższy i bardziej "ognisty" , ale mniej więcej o to chodziło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka