Dodaj do ulubionych

Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariatką?

17.02.15, 09:36
Jestem nowa na forum i postanowiłam opisać Wam mój problem.
Wraz z mężem mieszkamy u jego rodziców, stało się tak dlatego, że budujemy dom, a teściowie najzwyczajniej w świecie chcieli pomoc, odciążyć nas trochę finansowo. Szczerze mówiąc na początku byłam na NIE. Mąż ma dwie siostry, jedna mieszka w innym mieście, druga w tym samym mieście co my. Problem w tym, że jej dzieci, a konkretnie 4-letnia córka jest potwornie niewychowana i niegrzeczna. Moja teściowa codziennie się nimi zajmowała, a ja dopiero co urodziłam swoją córeczkę, chciałam mieć święty spokój, a mojemu pierwszemu dziecku stworzyć idealne warunki. Wytłumaczyłam wszystko mężowi, jak ja to widzę, to zostałam zapewniona, że siostrzenica pójdzie do przedszkola i wszystko będzie ok. Po wielu rozmowach, przekonaniach - zgodziłam się.
No i to był największy błąd mojego życia. Szwagierka - wygodnicka, postanowiła, że jej 3 letnia wtedy córka nie pójdzie do przedszkola, skoro ma "nianię-babcię". Stwierdziłam, że może jakoś to będzie... No i niestety, nie było.
Od samego początku zauważyłam, że zachowanie siostrzenicy męża to wina rodziców i dziadków, którzy moim zdaniem nie potrafią jej wychować. 4-latka ma pozwolenie na wszystko w związku z tym jest małym potworkiem. Gdy moja córka ma drzemkę, to ta specjalnie wchodzi do pokoju i krzyczy na całe gardło - nikt nie raczy po nią przyjść mimo próśb - czekam aż jej się znudzi, nie daj Boże wystawię ją za drzwi - obraza majestatu. Następnie okłada swojego młodszego brata, popycha na ścianę, podłogę - jej kara to branie na kolana, głaskanie po głowie i mówienie "Tak nie wolno Kochanie", moja córka jest na etapie raczkowania, więc ta za nią chodzi krok w krok, popycha, nawet próbuje siadać na nią (!), nikt jej oprócz mnie nie zwróci jej uwagi - a mała sobie nic z tego nie robi, śmieje mi się w twarz. 4-latka rządzi wszystkimi, ostatnio teściowa wyszła na spacer z wnukami, a ja z córeczką zostałam w domu, bo spała. Wrócili gdy akurat mała się obudziła i jadła obiad - został nam kawałeczek piersi z indyka, więc jej wrzuciłam do obiadku. Na to siostrzenica męża w krzyk, że ona też chce mięso! "biedna" babcia zaczęła się tłumaczyć, że na obiad są pierożki, nie ma już mięsa, a Lilcia jest malutka i dlatego je mięsko. No to starsza w szał, krzyk na pół blogu, że ona chce mięso na obiad! Na to babunia "No to ja Ci Kochanie pójdę do sklepu i kupię mięsko tak?" a ona "IDŹ!" i uderzyla babcię w nogę... Jak możecie się domyślić, potulna babunia usmażyła dziecku kotlety a ta nawet nie tknęła....
Jeżeli chodzi o jedzenie, to też mają dziwny sposób, faszerują te dzieciaki czym popadnie, ciągle coś jedzą, dużo słodyczy... i są tego efekty - siostrzeniec często ma problemy z brzuszkiem i zrobieniem kupy a starsza ma nadwagę...
Kiedyś jeszcze (latem) wychodziłam z nimi na spacer, czasami na zakupy, ale po rzuceniu w ekspedientkę chipsami w Biedronce - przez 4-latkę. Nigdy więcej nie weszłam z nimi do jakiegokolwiek sklepu.
Moja teściowa nie zwraca jej żadnej uwagi, mama z resztą też, o tacie nie wspomnę, bo on to w ogóle rozpuszcza to dziecko.
Mam wrażenie, ze mała nie potrafi odróżnić dobrego od złego i żal mi tej dziewczynki. Staram się włączyć w życie małej, gdy mam czas to siadamy razem, bawimy się i jest ok. Jednak w grę nie wchodzi żadne zwrócenie jej uwagi... nic nie mogę powiedzieć bo zaraz każdy się na mnie obraża. I to wygląda mniej więcej tak:
Moja córeczka bawi się grzecznie z kuzynem na podłodze, starsza podbiegnie i pociągnie ją za włosy - zwrócę uwagę, tak nie wolno, ją to boli, może pobaw się z nimi? Jesteś większa, pokaż im jak zbudować wielką wieżę, wiem, że jesteś w tym mistrzynią.
A ona na to pociągnie ją, drugi, trzeci, czwarty raz w międzyczasie kopnie brata... aż w końcu ja się wkurzę i pójdę bo którąś ze "świętych krówek przy kawce" i poproszę o ogarnięcie dziecka. No to przychodzi mamusia lub babcia i mówi: "Chodź słoneczko, pobawimy się dominem co?, chodź, chodź" Tonem: chodź skarbie, ciocia jest zła.
I to mnie rozwala najbardziej, bo ja się staram. Mój maż pracuje od rana do wieczora, ma własną firmę, jednak gdy jest w domu, a 4-latka za bardzo dokucza to robi awanturę siostrze, że ma się nią zająć no i efekt jest taki, że wszyscy mają na nas focha.
Gdyby moja szwagierka po pracy naprawdę wzięła te dzieci i pojechała do domu - może bym to lepiej przetrawiła, ale ona siedzi u mamusi, je obiadek, kawki, pogaduchy, pierdoły i tak codziennie. Nie wiem czy ona nie ma roboty w domu: pranie, sprzątanie, gotowanie?
A może to ja jestem nienormalna?
Obserwuj wątek
    • fankaczek1 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 17.02.15, 11:09
      Przeprowadźcie się, nawet do taniego 1 pokojowego, lepiej być w takich warunkach niż z chamstwem.
    • nihiru Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 18.02.15, 12:42

      Jak przeczytałam "ja dopiero co urodziłam swoją córeczkę, chciałam mieć święty spokój, a mojemu pierwszemu dziecku stworzyć idealne warunki." to pomyślałam, że jesteś kolejną mamusią, która ma pretensje do 4-latki że na jej noworodka oddycha. No ale nawet jeśli podzieli się to co napisałaś przez dwa, to i tak wychodzi niewesoła sytuacja.
      Jedyna rada - jak najszybciej się budować.
      Nie próbuj nawet pouczać szwagierki czy teściowej, bo nic z tego nie wyjdzie, tylko kwasy.
      • sylwik2014 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 20.02.15, 10:03
        Przecież nie napisałam, że mam pretensje do Małej. Wyraźnie podkreśliłam, że to wina jej rodziców, że taka jest bo jej pozwalają na wszystko, nawet jak napluje babci do kawy nikt jej nie zwróci uwagi. Nawet jak bije młodszego brata.
        • sylwik2014 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 20.02.15, 10:04
          I robi to specjalnie - patrząc w oczy z uśmiechem. Nie obarczam winą jej tylko jej rodziców
          • kanna Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 20.02.15, 22:54
            Nie myl "specjalnie" (żeby sprawdzić reakcję innych) ze "złośliwie" (żeby zrobić ci na złość)
            Mała robi to, na co się jej pozwala. Jest zagubiona, bo pozwala się jej za dużo - przez to traci poczucie bezpieczeństwa i staje się koszmarna.

            Masz dwie drogi - albo nauczyć ją, że w Twoim pokoju obowiązują inne zasady, Twoje. Będzie ciężko, ale przy konsekwentnym postępowaniu zajmie Ci to miesiąc (i automatycznie staniesz się ukochaną ciocia, przerabiałam to wiele razy).

            Lub zabierać się jak najszybciej.
    • budzik11 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 21.02.15, 10:07
      Dwie rady - wyprowadzić się jak najszybciej, oraz nie wtrącać się w cudze metody wychowawcze i w życie.
      • maksimum Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 21.02.15, 20:44
        Mala jest niedorgarnieta umyslowo.Wszyscy to widza,ze uczenie jej czegokolwiek to strata czasu,wiec nie zwracaja jej uwagi,zeby niedorozwoj sie nie poglebil i trzebaby wziac ja na psychotropy.
        Sama widzisz,ze :
        1-niczego sie nie uczy
        2-ma nadwage
        3-jest zlosliwa(niedorozwoj umyslowy)

        Przetrzymasz 1 rok i sie wyprowadzisz na swoje a rodzice i dziadkowie tej niedorozwinietej beda mieli przesrane cale zycie przez wybryki corki(wnuczki).
        • budzik11 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 23.02.15, 08:24
          maksimum napisał:

          > 3-jest zlosliwa(niedorozwoj umyslowy)
          >

          złośliwość jest objawem niedorozwoju umysłowego? Hmmm.... Źle rokujesz...
          • sylwik2014 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 23.02.15, 10:41
            Też tak średnio się z tym zgadzam. Moim zdaniem za wszystko są odpowiedzialni rodzice i dziadkowie mała ma prawie 4 lata (dokładnie 3 i 8 miesięcy), a nie potrafi składać najprostszych zdań, mówi bardzo niewyraźnie, oprócz nas nikt jej nie rozumie, nie powie "chcę iść na spacer" tylko Ania chce iść na spacer - 3 l.poj. Wkurzają mnie ich 'metody wychowawcze' ponieważ w momencie kiedy ona bije swojego brata a oni zamiast jej powiedzieć :Tak nie wolno bo go to boli" to mówią "Chodź słoneczko, zobacz, co tam jest za oknem?" Lub przykład z dzisiejszego dnia: siedzę z córką w pokoju, ona się ładnie bawi na podłodze a ja miałam chwilę żeby co nieco dopisać do mojej pracy licencjackiej - wtargnęła Anka, usiadła obok małej i uderzyła ją w twarz - więc zareagowałam, powiedziałam jej stanowczo, że nie może tak robić bo Lilkę to boli, odpowiedziała mi "idź" no to ja na to "Nie, to ty wyjdziesz bo to ty ją uderzyłaś i to ty jesteś niegrzeczna" wystawiłam ją z pokoju na co przyleciała teściowa "chodź kochanie, chodź pobawimy się klockami".... i kuźwa nie stanie po mojej stronie, nie zapyta co się stało, nie wytłumaczy jej NIC, tylko daje do zrozumienia, że obojętnie co zrobi zawsze babcia będzie jej bronić! W sezonie letnim to chociaż wychodziłyśmy sobie na dłuuugie spacery no a teraz zimą, trochę ciężko. W miarę możliwości staram się iść do kogoś na kawę, po prostu "uciekamy".
          • maksimum Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 24.02.15, 17:26
            budzik11 napisała:

            > maksimum napisał:
            >
            > > 3-jest zlosliwa(niedorozwoj umyslowy)
            > >
            >
            > złośliwość jest objawem niedorozwoju umysłowego? Hmmm.... Źle rokujesz...

            Ja mam swoje normy a ty masz swoje.
            Osoba lubiaca sprawiac innym przykrosc jest niestety niedorozwinieta umyslowo.
            Jakby wygladal swiat,gdyby wszyscy byli tacy??
            Jakby wygladalo jezdzenie samochodem gdyby kazdy kazdemu zajezdzal droge?
            Jakby wygladala podroz na ksiezyc gdyby jeden astronauta odcial drugiemu doplyw tlenu?
            Oczywiscie zadna praca nie moglaby byc nigdy zrobiona nawet jako tako,bo wszystko byloby spieprzone.
            Nawet zycie na poziomie kamienia lupanego wymaga wspolpracy.
            To ze w Polsce jest duzo ludzi zlosliwych i jest sporo tolerancja w stosunku do nich,to nie znaczy ze taka wlasnie jest norma swiatowa.
        • camel_3d maksimum 24.02.15, 13:16

          > 3-jest zlosliwa(niedorozwoj umyslowy)


          akurat zlosliwosc to oznaka inteligencji smile)

          • maksimum Re: maksimum 24.02.15, 17:59
            camel_3d napisał:

            >
            > > 3-jest zlosliwa(niedorozwoj umyslowy)
            >
            >
            > akurat zlosliwosc to oznaka inteligencji smile)

            To moze twojej ale nie mojej.
            Kazdy inteligentny czlowiek wie i zyje wg. "nie rob drugiemu ,co tobie niemile".

            A moze dla przykladu ludzie powinni traktowac zlosliwych tak,jak oni traktuja innych?
            Nie jest to najlepsze wyjscie ale czesto zlosliwi szybko madrzeja po takim traktowaniu.
            • camel_3d Re: maksimum 24.02.15, 21:25
              zlosliwosc to nieco inna rzecz niz "nie rob blizniemu co tobie nie mile"...

              • maksimum Re: maksimum 25.02.15, 02:42
                camel_3d napisał:

                > zlosliwosc to nieco inna rzecz niz "nie rob blizniemu co tobie nie mile"...

                To pewno wg twojego slownika.

                sjp.pwn.pl/slowniki/z%C5%82o%C5%9Bliwo%C5%9B%C4%87.html
        • quba Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 25.02.15, 17:08
          maksimum napisał: > 3-jest zlosliwa(niedorozwoj umyslowy)

          Mylisz się, złośliwość jest oznaką inteligencji, a z opisanej sytuacji jasno wynika, że dziewczynka jest puszczona samopas i nikogo, prócz autorki postu, nie obchodzi jej wychowywanie, jest różnica między wychowaniem a hodowlą.
          • maksimum Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 25.02.15, 17:52
            quba napisał:

            > maksimum napisał: > 3-jest zlosliwa(niedorozwoj umyslowy)
            >
            > Mylisz się, złośliwość jest oznaką inteligencji,

            Nigdy nie byla,nie jest i nigdy nie bedzie.
            Inteligentni ludzie nie sa zlosliwi.
            Zlosliwosc jest objawem tepoty umyslowej.

            > a z opisanej sytuacji jasno wy
            > nika, że dziewczynka jest puszczona samopas i nikogo, prócz autorki postu, nie
            > obchodzi jej wychowywanie,

            Kazde dziecko bierze przyklad ze swoich rodzicow i nawet jak puszczone samopas to tez zachowuje sie podobnie jak rodzice.
            Rodza sie niestety od czasu do czasu buble genetyczne i takich w zaden sposob nie mozna niczego nauczyc i nie wmawiaj sobie i innym,ze to jest objawem inteligencji.

            > jest różnica między wychowaniem a hodowlą.

            Niemal wszyscy wybitni ludzie pochodza z dobrze prowadzonych hodowli.
            Selekcja od malych dzieci,nastepnie najlepsze szkoly i uczelnie i najlepsze prace i biznesy.

            A jak myslisz,do jakiej szkoly pojdzie ten zlosliwy tlumok?
            I kto bedzie jej pozwalal na zlosliwosci w szkole?
            Dostanie kilka niedostatecznych juz na poczatku szkoly,pozniej zawodowka albo szkola fryzjerska a ty bedzie sie w dalszym ciagu dziwil jak taka "inteligentna" dziewczyna skonczyla jako fryzjerka lub aktorka porno.
            • quba Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 26.02.15, 12:10
              Mało znasz historii świata, a twoja wypowiedź jest wyjątkowo złośliwa, no cóż, nie twoja wina, przecież jesteś nieinteligentny.
              • maksimum Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 26.02.15, 12:57
                quba napisał:

                > Mało znasz historii świata,

                To mnie doucz.
                Pokaz dla przykladu zyciorys Billa Gatesa.

                pl.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates
                > a twoja wypowiedź jest wyjątkowo złośliwa, no cóż,
                > nie twoja wina, przecież jesteś nieinteligentny.

                Ja opieram sie na faktach a ty na bzdurach wyssanych z palca.
          • maksimum Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 28.02.15, 15:10
            quba napisał:

            > jest różnica między wychowaniem a hodowlą.

            Wedlug wariatow wychowanie jest tylko bezstresowe,czyli robta co chceta a hodowla to jest tylko wtedy gdy wszyscy w domu wlacznie z dzieci postepuja wedlug zasad wspolzycia ustanowionych przez glowe rodziny.
    • camel_3d jak jest tak jak piszesz.. 24.02.15, 13:14
      to UCIEKAJ!!!!

    • mynia_pynia Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 28.02.15, 08:31
      Popros meza zeby zamontowal zamek w drzwiach i jak dziecko spi to zamykaj na klucz. Co innego wlasny maly terrorysta a co innego inne dziecie. Sukcesywnie wystawiaj dziewcze za drzwi pokoju w ktorym bawia sie dzieci mowiac ze ty sobie ni pozwolisz na takie zachowanie. Ja bym przylozyla chyba w dupsko w końcu nie moje wink.
      • sylwik2014 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 01.03.15, 20:22
        Już próbowałam tego - stoi i krzyczy pod drzwiami - i jest jeszcze gorzej.
        • ela.dzi Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 01.03.15, 21:14
          Wyprowadź się, bo nic nie wskórasz. Najwyżej później się wprowadzicie do domu lub mniej będziecie mieć wykończone. Szkoda Twoich nerwów i Twojego dziecka, niewiele zmienisz jak to doszło do takiego stopnia. A na razie nie pozwalaj wchodzić dziewczynce do Waszego pokoju i sobie na głowę. Miałam i mam mniej hardkorowe przypadki w rodzinie, na szczęście tylko rodzice nie reagują, dziadkowie jak najbardziej pionizują. Wiem jak to potrafi wymęczyć, a nie mam z nimi styczności na co dzień.
        • maksimum Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 02.03.15, 02:54
          sylwik2014 napisała:

          > Już próbowałam tego - stoi i krzyczy pod drzwiami - i jest jeszcze gorzej.

          Przyjda ciemniaki i ci wytlumacza,ze na tym polega inteligencja.
    • an.16 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 06.05.15, 16:45
      Za dużo was tam w domu siedzi i nic nie robi. Gdyby panie poszły do pracy, a dzieci do przedszkola/żłobka problemu by nie było. Mieszkając u kogoś kątem nie wymaga się, aby wszyscy sie do ciebie dostosowali.
      • sylwik2014 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 02.06.15, 11:46
        Po pierwsze - u mnie w mieście żłobka NIE MA, a nie będę oddawać połowy pensji OPIEKUNCE.
        Po drugie - młoda się do przedszkola NIE DOSTAŁA. ;]
        Przykro mi, nie wszędzie jest tak łatwo jak u Ciebie.
        Aha, mam pracę smile Jestem Liderem Sprzedaży w Avon, mam nieelastyczne godziny pracy, pracuję kiedy chcę i zarabiam 'na rękę' 1500 zł co 3 tygodnie. 17 razy w ciągu roku. ;] I co? Mam to zostawić i iść gdzieś do roboty na 8h i tyrać jak wół skoro świetnie sobie radzę?
        • angazetka Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 02.06.15, 13:31
          W normalnej pracy mogłabyś zarobić ciut więcej niż 1500 co trzy tygodnie.
          • sylwik2014 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 02.06.15, 16:08
            Mój mąż ma na tyle wysoką pensję, że póki co nie ma takiej potrzeby abym zarabiała więcej. Myślę, że 1500 zł co 3 tygodnie (na miesiac wychodzi ponad 2000 na rękę) to dużo. Niedługo wprowadzamy się do nowego domu, bez kredytu. :] więc uważam, ze nie mam co narzekać pod tym względem. Proszę mi do portfela nie zaglądać. smile
    • jagoda466 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 26.05.15, 10:56
      Wiek wczesnego dzieciństwa jest najważniejszy dla twojego dziecka. To od niego w dużej mierze zależą sukcesy i porażki, rozwój emocji, sposoby uczenia się, radzenia sobie w sytuacjach społecznych. Wyobraź sobie że twoja teściowa kształtuje sukcesy szkolne dziecka już teraz. Ja jestem mamą 2 synów - wychowywanych przez 2 różne babcie czego skutki mam na plecach w wieku szkolnym. Dopiero teraz zauważam jak wiele niekorzystnych czynników zdarzyło się podczas wychowania starszego z synów i jak piękny harmonijny i mądry świat z wartościami, spokojem przekazywała druga. Dziecko musi mieć zagwarantowane najlepsze środowisko wychowawcze. Dzieci są mądre - same nas przecież zaskakują swoimi zachowaniami. Nie możesz pozwalać na to, by twoje dzieci uczestniczyły w "cyrku" bo Ty jesteś dorosła, wiesz jak powinno być, a jak nie. Twoje dzieci zaś poprzez doświadczenia uczą się świata jakim widzą. Powiem Ci, że jestem w związku z partnerem, który jest ojcem zastępczym dla dziecka niespokrewnionego oraz wychowuje córkę odebraną od matki, która ją porzuciła. Dziecko to nie nabyło właściwych umiejętności społecznych, miało zaburzone więzi i rozstrojony świat we wczesnym dzieciństwie. O konsekwencjach i trudzie wychowania wolę nie wspominać. Twoje dzieci są małe i potrzebują spokoju, Ty też. Myślę że możesz wziąć głęboki oddech, uśmiechnąć się do dzieci i męża i robić swoje. Jeśli tylko będziesz światkiem sytuacji przemocowej masz prawo: krótko poinformować dziecko "odejdź od ..- to ją boli" natychmiast jeśli tego nie zrobi wziąć ją pod paszki i odstawić równocześnie totalnie nie przejmować się jej buntem. To przymus, nie przemoc z twojej strony !!! Ja pracuję z dziećmi w przedszkolu wśród 25 zawsze znajdzie się takie co gryzie, bije i kopie, różne są tego przyczyny im młodsze dzieci, tym częśściej komunikaują się w ten sposób powieważ nie potrafią jeszcze skutecznie się porozumiewać werbalnie i opanowywać swoich emocji. Nie jest jednak do pomyślenia aby dzieci biły, ciągnęły je za włosy. W wieku 4 lat zazwyczaj potrafią służyć pomocą, przestrzegaja normy zewnętrzne (pamiętać należy że o empatii jak u dorosłego nie ma mowy bo małe dzieci to egocentrycy). Myślę że ta mała nie jst powodem do chwały dla rodziców. Zdecydowanie powinna zostać zdiagnozowana przez pedagoga lub psychologa, a co najmniej przez logopedę. Często opóźnienia mowy są preludium do innych zaburzeń rozwojowych z których nie zdajemy sobie sprawy. Moja mama nie pozwala sobie aby w jej obecności jakiekolwiek dzieci zachowywały sie niepoprawnie. Prawdę mówiąc to o czym piszesz to zbiorowa nieudolność wychowawcza wszystkich dorosłych znajdujących sie w pobliżu dziecka. O ile jeszcze niesforny czterolatek "przejdzie" to w przyszłości jeśli nic się nie zmieni rodzice się wstydu jak gorczycy najedzą a nikomu się do tej gorzkiej prawdy nie przyznają. Ty sie zajmuj swoim dzieckiem i nie pozwól na obciążanie go od wieku dziecięcego. Jeśli tylko podrośnie zapisz ją do przedszkola lub żłobka. Niestety przyjazne dzieciom placówki znam tylko w Bydgoszczy. Pozdrawiam
      • sylwik2014 Re: Otaczają mnie wariaci czy to ja jestem wariat 02.06.15, 11:57
        Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź smile Podniosła mnie na duchu. Moja córcia pójdzie do przedszkola jak tylko skończy 3 latka. Póki co oboje z mężem mamy pensje i większość "ładujemy'' w budowę domu smile Na szczęście wyprowadzka coraz bliżej. Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka