zzzzz.zet
02.03.15, 22:08
Jest dramat. Dzieciak znika na całe dnie (wraca ok. 22), do szkoły nie chodzi w ogóle (1 klasa LO).
Były (wielokrotne) próby terapii, wizyty u psychologów (m.in rok na Wiśniowej na terapii indywidualnej) etc. Grał w kosza na dobrym poziomie- to też olał. Inercja i pseudo-dorosłość, brak patrzenia w przyszłość, pyskowanie, brak pomysłu co dalej. Wychowuję go sama, ma młodszego brata 6 letniego. Ojciec niezainteresowany, jeśli już - chwilowo i absurdalnie (exnarkoman, obecnie starsza bogata żona). Byłam w SOS-ie, nie ma miejsc, pani psycholog raczej nas olała. Proponowała żebym zgłosiła syna do sądu - dadzą kuratora (dla którego będzie kolejną liczbą w notatniku).
Jestem bezradna i zrozpaczona. Proszę Was o konstruktywne rady - o ile są jakieś....
co ja mam robić? gdzie szukać pomocy?
...gdyby nie mlodszy, raczej nie widziałabym sensu życia dalej.