archiwald4
08.10.04, 08:31
witam! chce was prosic o rady w nastepującej sprawie: chodzi o zachowanie
córeczki sasiadów -mała ma 20 miesięcy, jest ich pierwszym dzieckiem, zajmuje
sie nim babcia, a po południu rodzice. jeżdzą tez do drugich dziadków na
wies, tam jest dośc liczna rodzina, więc ma kontakt z innymi ludzmi niz
babcia i rodzice. Mieszkamy po sąsiedzku, ja też mam w tym samym wieku córke
(2 tyg. młodsza od tamtej)dziewczynki znają się od urodzenia, kojarzą się,
lubią się ze sobą bawić, jak sie pare dni nie widzą zaczynają obie mówić że
chcą iść do siebie. i tu pojawia sie problem - ja bez żadnych negatywnych
reakcji dziecka moge zostawic u nich swoją, żeby sie razem pobawiły nawet
pare godzin jak jest taka potrzeba. Dziecko sąsiadki za żadne skarby
natomiast nie chce zostac bez mamusi. jak przyjda do nas obie chętnie sie
bawi, ale nawet ustna propozycja, żeby zostawic ją bez matki wywołuje
histeryczna rozpacz. jak czasem sie zdarza, że sąsiedzi gdzieś chca wyjść i
zostawiaja swoją córke u nas potrafi wisieć 40 min. na klamce z rykiem
niedoopanowania - nie pozwala sie dotknąć, przytulić, zabawić po prostu stoi
i wyje aż do momenty jak sie zmęczy chyba i wtedu przestaje, ale widać że
bardzo jest nieszczęśliwa. Jest to jakis problem dla obu rodzin, oczywiście
wiekszy dla rodziców, ale dla nas tez trochę - nie jest przyjemnie patrzec na
takiego wyjca i nie móc nic na to poradzić, a poza tym jak tamta tak
nieszczęśliwie sie zanosi rykiem (to nie jest taki zwykły płacz)to i nasza
tez zaczyna i przez 40 min. sa w domu dwa zrozpaczone dzieciaki z którymi nie
bardzo wiado co robić.
Może ktoś cos nam podpowie jak to rozwiązać, zwłaszcza jak doprowadzić, żeby
to dziecko nie wisiało z bekiem na matce jak tylko ona popatrzy sie na drzwi.