Witam,
jestem mamą dwóch chłopczyków - 3,5 oraz 2 letniego.
Ostatnio kilkanaście razy w ciągu dnia są w stanie wojny - Bartek odbiera
młodszemu Kubie to, czym ten akurat zaczął się bawić, za co Kuba leje go
skutecznie.
Albo popychanie, wydzieranie spod pupy rowerka, albo nakrywanie kocem,
wrzaski "tędy nie wolno ci przechodzić" itp.
I co ja mam robić????
Przeczytałam stos różnych podręczników, w tym "Rodzeństwo bez rywalizacji",
ale o ile łatwo jest rozwiązać jeden problem, o tyle przy piętnastym sama mam
ochotę zabrać im zabawki i zaszyć się w kącie!
Moja babcia lała miotłą tego, kto był na wierzchu

)
Moja mama winiła tylko mnie

a mój młodszy brat 'zygał' do mnie i śmiał się
szyderczo, gdy z kuchni dochodził głos mamy - no i dlaczego ty MU robisz
krzywdę!!!
I jeszcze, co ja mam robić, kiedy obaj ładują mi się na kolana spychając się
i kopiąc wzajemnie, a w oczach mają łzy rozpaczy? Że ich rozumiem, że to nic
fajnego musieć się dzielić nawet mamą?
Dodam, że w miarę możności staram się nie interweniować, ale muszę zapobiegać
grubszemu rozlewowi krwi
A Wy co robicie?
pozdrawiam, pesteczka