karanie dzieci...

13.11.04, 17:30
ogladalem dosc ciekawy program o agresji wsrod dzieci.
doswiadczenie roione bylo przez 30 lat na dzieciach i kilka lat obserwacji
malpeksmile))
Malpki:
stworzono dwie osobne klatki, w jednej male malpki, musialy same sie
wychowywac, mogly robic co chcialy. w drugiej byly wychowywane przez matki.
okazalo sie ze malpki "samotne" mialy duzy problem z opanowaniem stresu,
reagowaly agresywnie na wszystko co im nie odpowiadalo, dochodzilo do bojek
itd. malpki wychowane przez matki, a tym samym karane i przytulane nie mialy
tego problemu. Jak sie pozniej okazalo, kara (czasem fizyczna) np za wrzask,
zmuszala je do opanowania stresu, dzeiki czemu "nauczyly" sie go rowniez
opanowywac pozniej, jako dorosle osobniki.

to samo bylo z dziecmi.
dzieci kochane, a jednoczesnie karane badz te ktore mialy w domu swego
rodzaju dyscypline, jako 30 latkowie nie mialy problemow z opanowaniem
stresu, nie byly impulsywne i nie reagowaly gwaltownie lub porywczo.

Dzieci ktore mogly robic co chcialy, nie radzily sobie w sytuacjach
stresowych, reagowaly gwaltownie.
Podobnie jak dzieci, ktore byly karane przez rodzicow, ale jednoczenie
pozbawione ciepla.

Coz wniosek chyba jeden. Kara (czasem fizyczna) nie zda egzaminu, jezeli
dziecko nie odczuje, ze mimo to jest kochane.
    • verdana Re: karanie dzieci... 13.11.04, 22:16
      Cos mi tu nie pasuje.
      Przede wszystkim jakie to doświadczenia można robić na dzieciach? Przecież
      chyba nie takie jak na małpach. Doswiadczenia na dzieciach uznawane są na całym
      swiecie przez psychologów za nieetyczne.
      Poza tym, o ile dobrze zrozumiałam, małpy w jednej klatce były samotne a w
      drugiej miały matki. Badanie nie udowaodniło, ze małpki nie karane sa
      agresywne, tylko ze dzieci wychowywane w samotnosci, sieroty, które nie mają
      się do kogo przytulić, maja problemy psychiczne. Co wszyscy doskonale wiedza i
      bez doswiadczeń.
      • camel_3d Re: karanie dzieci... 14.11.04, 10:02
        jak to nieetyczne?
        przeciez na calym swiecie prowadzi sie setki badan polegajacych na dlugotrwalym
        obserwowaniu dzieci, ich rozwoju i wplywu srodowiska, w ktorym mieszkaja na ich
        pozniejsze zachowanie. Co w tym nieetycznego?

        Moze wlasnie o to chodzilo, ze dzieci, ktore moga robic co chca i sa
        pozbawione "nadzoru" - zyja bez regul, nakazow i przykazow - maja problemy
        psychiczne.
        • verdana Re: karanie dzieci... 14.11.04, 16:57
          Obserwowanie dzieci to nie eksperymenty na dzieciach... A jesli się zabiera
          dzieci, umieszcza w sztucznych warunkach - to są to eksperyment, których na
          dzieciach nie wykonuje się na pewno. Szczególnie jeśli sa to działania
          długotrwałe.
          Wiec co? Obserwowano dzieci? Czy na nich eksperymentowano?
          • lulka77 Re: karanie dzieci... 14.11.04, 23:32
            Pewnie było tak, że małpy uczestniczyły w eksperymencie (zamknieto je w
            klatkach w odpowiednich warunkach), a dzieci były obserwowane.
            Myślę, ze głównie chodzi o to, ze życie bez rzadnych reguł (bez kar, nagród,
            przytulania) powoduje, że dziczejemy, że jakieś granice zachowania się tak lub
            tak w róznych sytuacjach są potrzebne po to chociażby, zeby czuć sie
            bezpieczniej.
            Dzieci, które nie miały postawionych rzadnych granic, i nie poznały rzadnych
            zasad (nie chodzi mi o jakieś rystrykcje-tylko o proste zasady zyciowe i
            sytuacyjne, np że powinno mówic sie "dzień dobry" sąsiadce, że nie wolno robić
            nikomu krzywdy......)czują sie jak my gdybyśmy nagle musieli usiąść, a nie
            byli pewni czy stoi za nami krzesło. Są niepewne, bojaźliwe.
            Eichelberger napisał w "Jak wychować szczęsliwe dziecko", ze kara cielesna
            była, jest i będzie, ale powinna być stosowana jako takie "ostrzeżenie", sygnał
            dla dziecka, że tym razem naprawde przegiął.
            I myślę, że kar cielesnych byłoby mniej, gdybysmy od początku nauczyli dziecko,
            że jesteśmy konsekwentni, ze powinno nas słuchać bo jeśli coś powiemy to tak
            bedzie i kropka. Kara cielesna to nic innego jak objaw słabości dorosłego. W
            ostateczności, gdy juz brak argumentów, słów.....- dajemy klapsa. Nie da sie
            być idealnym rodzicem, wszystko na nas wpływa. Wnosimy i wynosimy nasze humory
            z domu, czasami ciężko zapanować. To normalne.
            Tyle jest na ten temat dylematów. często sama nie wiem co myśleć.
            Chyba jestem za daniem klapsa, od czasu do czasu, jak juz nic nie skótkuje.
            I nie zapominajmy o złotym środku..... we wszystkim.
            Pozdrawiam.
            L.
          • camel_3d Re: karanie dzieci... 15.11.04, 08:22
            verdano..obserwacja to tez eksperyment.
            • aleksandrynka Re: karanie dzieci... 15.11.04, 18:31
              eksperyment jest wtedy, kiedy manipuluje się zmiennymi, obserwację przeprowadza
              się w naturalnych warunkach bez ingerencji z zewnątrz.
    • wieczna-gosia Re: karanie dzieci... 15.11.04, 09:40
      Ale malpki bez matek nie mialy matek po prostu. Dla mnie to ten eksperyment nie
      udowadnia nic poza oczywistym ze brak matki nie jest rzecza dobra. Na pewno nie
      wykazuje zadnej zaleznosci pomiedzy karami czy granicami a ich brakiem wink
      • ka1311 Re: karanie dzieci... 15.11.04, 10:46
        Tak, ale istnieje coś takiego jak psychiczny brak matki. Mama, owszem jest, ale
        dziecko sobie, a mama sobie. Bo co tak naprawdę oznacza brak miłości
        rodzicielskiej? Czy jest to wyłącznie brak przytulania, całusów na dobranoc,
        czy także brak zakazów, pouczeń, kar? Według mnie u małp jest fizycznie
        niemożliwe wyłączenie karania za przewinienia, one, dzięki Bogu, nie mają
        psychologów, którzy wymyślają jakieś brednie na temat wychowania. One kierują
        się po prostu instynktem, który zapewnia małpie przetrwanie. Dlatego do
        eksperymentu użyto małpek całkowicie odseparowanych od matek.
        • verdana Re: karanie dzieci... 15.11.04, 11:56
          Nadal nie rozumiem - co oznaczało w tym wypadku obserwowanie dzieci? Czy
          obserwowano dzieci bez matek? Czy w rodzinach, gdzie dzieci nie były ani
          nagradzane ani karane, ani przytulane? To ostatnie wydaje mi się absolutnie
          niemozliwe - a jesli takie rodziny istnieją to nie nalezy ich obserwować, tylko
          pomóc dzieciom.
          • ka1311 Re: karanie dzieci... 15.11.04, 12:04
            A tego to ja nie wiem. To nie ja opisalam to doswiadczenie.
          • ka1311 Re: karanie dzieci... 15.11.04, 16:02
            Tak się nad tym jeszcze zastanawiałam i doszłam do wniosku, że właściwie to
            nietrudno znaleźć dzieci, które są tak wychowywane i nie jest to patologia. Nie
            znasz żadnej rodziny gdzie rodzice są pochłonięci karierą, nie mają dla dzieci
            czasu, bo kiedy wstają to dziecko jeszcze śpi, a kiedy wracają to dziecko już
            śpi? Kupują więc kolejne super-zabawki, żeby zagłuszyć w sobie poczucie winy.
            Dzieciaka wychowują kolejne nianie, które zmieniają się jak w kalejdoskopie. A
            dziecko widuje rodziców od święta. I wtedy rodzice po pierwsze nie bardzo
            wiedzą jak do dziecka podejść, pozwalają na wszystko, bo przecież chcą być
            dobrymi rodzicami itd. Znam mamę, która wróciła z bilansu dwulatka i była
            oburzona pytaniami pani doktor. Kiedy spytałam o co pytała, okazało się, że o
            rzeczy normalne, co dziecko je, o rytm dnia, o sprawność dziecka, jakie robi
            postępy. Kiedy stwierdziłam, że to raczej normalne pytania, usłyszłam, ale skąd
            ja mam to wiedzieć, przecież takie rzeczy wie nianika! No właśnie, wie niańka,
            a nie mama! Wiesz Verdano, z Twoich postów wynika, że masz już dość duże
            dzieci, które wiedzą co to jest dyscyplina, mają wyznaczone jasne granice,
            pomagają w domu, mają swoje obowiązki i to jest w porządku, ale naprawdę jest
            cała masa mam, które o tym nie mają bladego pojęcia i to nie dlatego, że ich
            dziecko ma pół roku, ale dlatego, że one nigdy tak naprawdę swojego dziecka nie
            wychowywały.
            Pozdrawiam
            • wieczna-gosia Re: karanie dzieci... 16.11.04, 08:17
              Tak się nad tym jeszcze zastanawiałam i doszłam do wniosku, że właściwie to
              > nietrudno znaleźć dzieci, które są tak wychowywane i nie jest to patologia.
              Nie
              >
              > znasz żadnej rodziny gdzie rodzice są pochłonięci karierą, nie mają dla
              dzieci
              > czasu, bo kiedy wstają to dziecko jeszcze śpi, a kiedy wracają to dziecko już
              > śpi? Kupują więc kolejne super-zabawki, żeby zagłuszyć w sobie poczucie winy.
              > Dzieciaka wychowują kolejne nianie, które zmieniają się jak w kalejdoskopie.
              A
              > dziecko widuje rodziców od święta. I wtedy rodzice po pierwsze nie bardzo
              > wiedzą jak do dziecka podejść, pozwalają na wszystko, bo przecież chcą być
              > dobrymi rodzicami itd. Znam mamę, która wróciła z bilansu dwulatka i była
              > oburzona pytaniami pani doktor. Kiedy spytałam o co pytała, okazało się, że o
              > rzeczy normalne, co dziecko je, o rytm dnia, o sprawność dziecka, jakie robi
              > postępy. Kiedy stwierdziłam, że to raczej normalne pytania, usłyszłam, ale
              skąd
              >
              > ja mam to wiedzieć, przecież takie rzeczy wie nianika! No właśnie, wie
              niańka,
              > a nie mama! Wiesz Verdano, z Twoich postów wynika, że masz już dość duże
              > dzieci, które wiedzą co to jest dyscyplina, mają wyznaczone jasne granice,
              > pomagają w domu, mają swoje obowiązki i to jest w porządku, ale naprawdę jest
              > cała masa mam, które o tym nie mają bladego pojęcia i to nie dlatego, że ich
              > dziecko ma pół roku, ale dlatego, że one nigdy tak naprawdę swojego dziecka
              nie
              >
              > wychowywały.
              > Pozdrawiam

              NO prawde mowiac nie znam ani jednej takiej rodziny. Znam oczywiscie luidzi,
              ktorzy zajmuja sie dziecmi mniej niz ja wink) ale totalny brak zainteresowania
              znam tylko z domu dziecka a dom dziecka jest czyms patologicznym sam w sobie.
          • camel_3d Re: karanie dzieci... 16.11.04, 23:14
            dzieci byly z roznych rodzin, o roznym podejsciu do dzieci. Od calkowitego
            zaspokajania i rozpieszczania, az po rodziny z marginesu.
        • wieczna-gosia Re: karanie dzieci... 16.11.04, 08:20
          NO, ja rozumiem dlaczego uzyto malpek bez matek. Ale nadal sie bede upierac ze
          w takim przypadku eksperyment pokazuje jedynie jak zachowuja sie malpki BEZ
          matek. A kiedy matka jest to jednak jest inaczej. A jest inaczej, bo pomimo
          nawet kompletnego braku reakcji matki na dziecko jest reakcja dziecka na matke.
          I to silna jak diabli.
Pełna wersja