Dodaj do ulubionych

Nietypowa prośba syna - doradźcie...

05.01.05, 12:11
Mój 13-letni syn wczoraj umówił się z kolegami, miał wrócić o 20. Wrócił po
22, przy czym nie wpadło mu jakos do głowy, żeby nas powiadomić, że się
spóźni, a komórka "się mu rozładowała" - jak to ujął. Przez te dwie godziny z
mężem mało nie zwariowaliśmy z niepokoju - syna nie ma, komórka milczy...
Zgroza. Po czym on przychodzi cały i zdrowy. Kiedy emocje z nas trochę
opadły, uznalismy, że ma dwutygodniowy szlaban na wychodzenie z domu. Kara
wydała mi się logiczna. Nigdy go nie biliśmy, bo ja nie uznaję tej metody -
mąż, w "poważnych sytuacjach" by uznawał, ale jakoś mu to wyperswadowałam. No
i tu zaczynają się schody, jako że syn przyszedł po chwili do ojca (kiedy ja
poszłam się myć) z pytaniem - Tata, a czy nie mógłbyś i po prostu wlać?

Mąż odpowiedział krótko, że nie, ale potem pól nocy spędziliśmy na dyskusji.
Mąż twierdzi, że może jednak lanie jest rozwiązaniem, bo razem z ukaraniem
syna za tak skandaliczne spóźnienie wybije mu się z głowy proszenie o karę
cielseną na drugi raz. Ja mam opory, bo raz, że takiech kar nie uznaję, a
dwa, że mimo wszystko wydaje mi się to pójściem na łatwiznę ze strony syna -
po co mam sie męczyć dwa tygodnie, tyłek po laniu boli znacznie krócej? Z
trzeiej jednak strony pamiętam, jak byłam mała i zrobiłam coś złego, to mama
nigdy mnie nie uderzyła, ale widziałam, że jest jej smutno. Pamiętam,że wtedy
myślałam, że wolałabym miliony razy, by była wśiekła i mi przylała niż żeby
była smutna.

I co ja mam zrobić? przeczytałam wątek o karach cielesnych, ale mój przypadek
wydaje mi się... hmmm, dośc osobliwy. Doradźcie coś, proszę.
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 05.01.05, 12:34
      MOja droga,
      Jako nastolatka niejednokrotnie beztrosko lamalam nakazy rodzicow, wiedzac ze
      czeka mnie lanie- za nieterminowy powrot do domu, za cos zrobione nie tak. I
      co? I nic. Czy przywatka do 2 w nocy moze zrekompensowac lanie? Z cala
      pewnoscia MOZE. Ba. warto sie na lanie nastawic.
      Dlatego nie bije swoich dzieci- jestem mloda doskonale pamietam co sobie
      robilam z lania moich rodzicow. Otoz nic sobie nie robilam.
      Mojej corce po rozladowaniu telefonu zabralam telefon na 2 tygodnie. Oczywiscie
      zapowiadajac przy okazji ze kazda niezapowiedziana nieobecnosc czy spoznienie
      zaowocuje przewidzianymi na te okolicznosc konsekwencjami- czyli niepojciem na
      nastepna prywatke, niemoznoscia wyjscia do kina itp. Przez dwa tygodnie
      chodzila wsciekla i nauczyla sie rozkladu automatow w calej Warszawie z
      uwzglednieniem zepsutych. Od pazdziernika prioblem "rozladowala mi sie komorka"
      nie istnieje. Jak sie jej faktycznie rozladuje- leci do automatu, pozycza od
      kolezanki zeby powiedziec ze sie spozni czy ze idzie gdzies po szkole. I
      zaprzyjaznila sie z ladowarka )
    • verdana Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 05.01.05, 12:38
      Pomijając fakt, że lanie trzynastolatka uważam za skandaliczne i
      niedopuszczalne, to w tym wypadku nic nie da. Syn powinien być ukarany -
      tymczasem najwyraźniej lania sie nie boi - i na pewno słusznie - nie wierzę, by
      którekolwiek z Was zlało syna dotkliwie, tak by to naprawdę odczuł. A więc
      tzw "lanie" albo sprowadzi się do paru klapsów (kara absurdalna w przypadku 13-
      latka), albo musiałoby być chłostą, co jest karalne i obrzydliwe - zresztę nie
      sądzę, aby syn tak to sobie wyobrażał. Uswiadom mężowi, że jeśli lanie miałoby
      cokolwiek "wybić z głowy" trzynastolatkowi musiałoby ocierać się o tortury,
      uszkodzenia ciała itd - czy na pewno chce tak długo bić własne dziecko, by bało
      się następnego lania? Tu nie wystarczy parę klapsów, powinien lać pasem, na
      gołą pupę (a to ociera się o molestowanie) i tak, by syn przez parę dni nie
      mógł usiąść. Jeśli tak to sobie wyobraza, to poucz go, ze jest to karalne. Ale
      myslę, że Twój mąż nie wyobraża sobie lania dziecka do krwi. A jesli sobie
      wyobraża... Hm, wole nawet nie pisać, co o nim myślę.
      Wasz syn woli dostać zatem kilka klapsów, ktore żadną karą nie są, od
      prawdziwej kary - i ja mu się nie dziwię. Tymczasem wykroczenie jest spore i
      kara musi być spora. A więc dolegliwa. Zatem utrzymałabym szlaban i pouczyła
      syna, dlaczego. Przy okazji powiedziała mu co sądze o laniu - bo jest już w tym
      wieku, że nie powinien uwazać lania za dobrą metode wychowawczą - moze ją potem
      stosować wobec własnych dzieci.
      • aka10 Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 05.01.05, 21:50
        Popieram Verdane w 100%.Swietnie napisane! Pozdrawiam.
      • 1jagienka a co myślicie o .... 06.01.05, 13:57
        takim hmmm.. (jakby to nazwać) grafiku kar. Tzn za poszczególne przewinienia są
        określone kary, dziecko wie jakie i są wprowadzane konsekwentnie (to samo może
        się odnosić do nagród/pochwał).
        Mój maluch ma 3,5 roku i jak przychodzę po niego do przedszkola, to zawsze
        muszę czekać conajmniej pół godziny, aż to czy tamto... . \Ponieważ\ jestem w
        22 tyg ciążyb nie mam czasem na to siły. Zapowiedziałam mu, że jeśli nadal tak
        będzie, to ja będę szła do domu sama, a on będzie czekał do 17:30 na tatę.
        Nawet nie musiałam tego wypróbowywać. Po upewnieniu się, czy rozumie co to
        oznacza, nie mam już problemów z jego wyjściem.
        Więc może da się to zastosować u starszych np. do spóźnień: niech wie, ze każde
        niezapowiedziane spóźnienie, to 2 tyg szlabanu???
        • ka1311 Re: a co myślicie o .... 07.01.05, 10:58
          To jest propagowane w książce "Kiedy pozwolić a kiedy zabronić". Tyle , że tam
          jest zasada odpowiedzialności. Jeśli dziecko prosi o możliwość przychodzenia do
          domu później to rodzice wprowadzają to na próbę. Jeśli wszystko jest ok. tzn.
          brak spóźnień, obowiązki wykonane to znaczy, że dziecko dorosło i może wracać
          póżniej, ale jeśli się spóźnia, nie dzwoni, żeby powiedzieć, że spóźni się
          (wyjątkowo), to niestety godzina powrotu jest cofnięta. Za przewinienia
          natomiast zasada jest taka: jasno określone co za to grozi, przy czym recydywa
          jest karana wiekszą karą.
          • 1jagienka Re: a co myślicie o .... 07.01.05, 11:34
            A kto jest autorem tej książki?
            • ka1311 Re: a co myślicie o .... 07.01.05, 12:03
              Nie pamiętam, ale zaraz postaram się sprawdzić w Merlinie i napiszę.
            • ka1311 Re: a co myślicie o .... 07.01.05, 12:08
              Robert MacKenzie - znalazłam smile
              • 1jagienka Re: a co myślicie o .... 07.01.05, 13:13
                Warto przeczytać?
                Chętnie poznam różne opinie, mimo że niektórzy forumowi mędrcy poczytują to za
                ułomność.
                • ka1311 Re: a co myślicie o .... 07.01.05, 16:09
                  Nie jest to poradnik typu jeśli cierpisz na depresję to się uśmiechnij smile.
                  Naprawdę fajna książka pokazująca jak konsekwentnie wychowywać dziecko, jest
                  sporo przykładów i sposobów radzenia sobie z nimi. Przeczytać zawsze warto. Ja
                  mam zasadę, że przyjąć do wiadomości należy, a co z tym dalej zrobię to już
                  moja sprawa.
    • aniask_mama Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 05.01.05, 12:50
      Skoro sam proponuje zamianę na lanie to zdaje się, ze lanie jest dla niego mało
      dotkliwa karą.
      Nie zlałabym (poza faktem, że nie leję z natury wink)
      "Szlaban" chyba stosowniejszy do przewinienia.
    • glusia3 Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 05.01.05, 17:33
      Popieram przedmówczynie - nie lać. Nasi rodzice wprawdzie uznają kary cielesne
      za takie wyskoki, ale mój brat nieco przegiął - spóxnił się do domu z imprezy
      zupełnie celowo, "wliczając", jak pisze wieczna-gosia w cenę zabawy lanie od
      taty. Wrócił do domu i wparował z niewinną miną do dużego pokoju z paskiem. I
      się przeliczył. Dostał szlaban na miesiąc (spóźnił sie sporo), co go poboli
      dłużej niż bicie.
    • mahuko Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 06.01.05, 13:36
      Podobnie jak ty nie uznaję kar cielesnych. Uważam ze jest to łatwiejsza kara
      dla obu stron. Jak napisałaś tyłek boli krócej niż wytrzymanie w zakazie
      czegoś na czym dziecku zależy. Poza tym dla nas rodziców też potrzebny jest
      ciągły trening konsekwencji w działaniu=wytrwaniu w postanowionej karze. Sadzę
      jednak ,że kary dobrze jest ustanawiać nie na gorąco , kiedy jeszcze rządzą
      nami emocje, ale po krótkim czasie, kiedy już ochłoniemy. wtedy kara jest
      bardziej przemyslana, i bardziej adekwatna do popełnonego " wykroczenia".Fakt,
      iz syn sam poprosił o lanie swiadczy o tym ze jest to łatwiejsze do
      przełkniecia a wiec gorzej spełni rolę kary, albo wogóle jej nie spełni.
      pozdrawiam - mama trzynastolatka i nie tylko smile
    • 1jagienka Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 06.01.05, 13:48
      Fakt, o biciu było duuużo. A jak to lanie miałoby wyglądać: dobra synu, o 12
      bądź w dużym pokoju ...
      Ten szlabab jest dotkliwy i chyba da mu do myślenia
    • aniko16 Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 06.01.05, 14:30
      Synowi na pewno nie chodzi o bycie bitym. Uważa, że 2 tyg. niewychodzenie z
      domu to dotkiwa kara i chętnie zamienił by ją na jakąś inną. Ja nie wyobrażam
      sobie bicia dziecka, a tym bardziej tak wyrośniętego. No bo przecież nie dacie
      mu klapsa. A więc co ? Chłosta? Skoro sam domaga się kary to wie, że zrobił źle
      i ja bym mu po prostu"odpuściła" ten perwsz raz. Nie jestem zwolenniczką ani
      karania ani bycia konsekwentnym za wszelką cenę.
      • verdana Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 06.01.05, 14:40
        Teżź nie jestem zwolenniczką konsekwencji za wszelka cenę, a tym
        bardziej "stałych kar za stałe przewinienie" - tego nie przewiduje nawet KK -
        sa widełki, okoliczności łagodzace, kary w zawieszeniu.
        Ale uwazam, że odpuszczenie spóźnienia i to tak dużego to proszenie się o
        kłopoty. Nawet jesli powiemy, że to tylko pierwszy raz, to i tak 13-latek
        będzie miał nadzieję, ze i za następnym razem mu się upiecze. To nie trzylatek,
        ktory moze sobie za pierwszym razem nie zdawać sprawy, że źle zrobił! A więc
        faktycznie oznacza to powiedzenie dziecku "synu, wracaj o której chcesz". A to
        bardzo niebezpieczne!
    • agaewa Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 06.01.05, 16:15
      Swoją drogą, podziwiam twego męża - ja bym na jego miejscu chyba nie wytrzymała
      i przylała synowi (choć bicia dzieci nie uznaję, bo mnie też wychowano bez
      bicia) - skoro sam o to prosi, to niech ma. Tylko nie byłoby to parę klapsów,
      ale właśnie chłosta. Tak na złość. Ale to by było tragicznie wręcz
      niepedagogiczne. I wredne, a nie o to przecież chodzi.
      Szlaban boli dłużej i bardziej nakłania do refleksji. Poza tym, jest naturalnym
      efektem tego spóźnienia. To odpowiednia kara i tyle.
    • saba76 Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 06.01.05, 17:31
      myslr ,ze syn zaproponoweal to tylko dlatego ,zeby "odklepać" kare i mieć zglowy

      sama wiem jak to bylo z moja mamą ,ktora "męczyła" przykazaniami zamiast
      normalnie ukarać ,bosz nawet szlaban byłby leprzy niż jej "mnakazy" i
      tłumaczenia,naprawde po takim czyms odechciewało mi sie naruszać zasad.
      Syn bedzie bardziej pamiętal 2 tyg szlaban niż lanie.
    • rycerzowa Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 09.01.05, 00:12
      To jest problem z dziedziny za co karać i jak karać.
      Moim zdaniem dziecko powinno być ukarane wtedy i tylko wtedy, gdy postąpi źle
      świadomie i z wyrachowaniem. Tymczasem wiekszośc przewinień naszych dzieciaków
      wynika z niefrasobliwości, z braku wyobraźni, ze zwykłej niedojrzałości. Kara
      wtedy wydaje im sie niesprawiedliwością, bo ono przeciez "nie chciało".
      My jednak musimy zareagować, właśnie po to, aby małolata nauczyć
      odpowiedzialnosci.
      A jak karać? Na pewno z poszanowaniem godności naszego dziecka. Z satysfakcja
      czytam wypowiedzi na forum, odrzucajace bicie dzieci.

      Ale kara dla dziecka powinna mieć jedną ważną cechę: powinna być krótka.Po
      niej, jak po burzy, powinna zapanować zgoda i pogoda. "Szlaban" na dwa
      tygodnie? To jest naprawdę okrutne dla 13-latka. Dlatego syn zaproponował
      lanie. Wiedział,że zawinił, chcial być ukarany i mieć to już z głowy. Nie
      dlatego,że tak łatwiej. Skoro nie był w domu bity, to o karach cielesnych tylko
      słyszał i na pewno kojarzą mu sie z czymś strasznym.

      Na waszym miejscu roześmiałabym sie, dałabym mu tego przysłowiowego klapsa i
      zapomniała o sprawie. Poważniejsza kara (szlaban)tylko w przypadku recydywy.

      Mielismy podobne doświadczenie, właśnie z 13-latkiem. Obaj z kolegą złamali
      zakaz doswiadczeń pirotechnicznych bez opieki któregoś z ojców i zrobili
      fajerwerki na cale podwórko. Kilkunastu maluchów wyszło z tego z dziurami w
      kurtkach, szczęśliwie bez obrażeń. Syn wiedział,że postąpił głupio i tzw.
      lanie - pierwsze i ostatnie w życiu - przyjął z prawdziwą ulgą. Mąż po prostu
      się bardzo zdenerwował i zareagował jak niegdyś jego ojciec: przyłożył
      potomkowi dwa razy paskiem, wprawdzie niezbyt mocno, ale moralnego kaca ma do
      dziś. Syn zaś uznał sprawę za załatwioną, nie miał do nas absolutnie żalu,
      nigdy więcej nie powtórzyły się podobnie nieodpowiedzialne zabawy.

      A jego kolega? Najpierw musiał wysłuchać wielogodzinnych morałów i gadania "co
      by było gdyby było". Potem dostał odpowiedni "szlaban", przede wszysytkim zakaz
      wyjazdu na szkolną wycieczkę, na którą dzieciaki cieszyły sie od dawna. Przez
      wiele miesięcy chłopiec cierpiał, bo był wyłączony z klasowych planów. Moim
      zdaniem to było pastwienie sie nad nim. Zaczęły sie kłopoty wychowawcze, itd.

      Zatem przyznajmy i sobie i naszym dzieciom prawo do błedu.
    • a_weasley Bić źle, szlaban też niedobry 10.01.05, 14:56
      Z jednej strony to, co piszecie, jest sensowne - żeby miało sens, trzeba by
      młodego niewąsko spałować, co byłoby szkodliwe dla niego i demoralizujące dla ojca.
      Z drugiej - sensowne jest też to, co pisze Rycerzowa, że kara powinna załatwiać
      sprawę szybko. Dwutygodniowy zakaz opuszczania miejsca zakwaterowania na dwa
      tygodnie ustawia Wasze stosunki z synem na zasadzie klawisz-więzień. Jakby bez
      tego było za mało kłopotów z relacjami z trzynastolatkiem. Dom rodzinny jako
      miejsce, gdzie się przebywa za karę, hmmm...
      • minerwamcg Re: Bić źle, szlaban też niedobry 10.01.05, 18:56
        Co zatem proponujesz? Dwadzieścia pompek? Mycie łazienki szczoteczką do zębów?
        Przeczytanie na głos pierwszego tomu Encyklopedii Powszechnej? Karne
        uczęszczanie na kurs lepienia kogutków rustykalnych? Pytam bez ironii, bo jakoś
        mi, cholibka, nic nie przychodzi do głowy. Kara z jednej strony musi być taka,
        żeby się młodemu odechciało, z drugiej, żeby i sobie zanadto nie skomplikować
        życia (karzemy młodego, nie siebie), a z trzeciej, żeby go nie zdemoralizować i
        np. nie wbić w głowę, że coś społecznie pożytecznego (np. codzienne chodzenie
        po zakupy chorej sąsiadce) robi się za karę.
        • anut Re: Bić źle, szlaban też niedobry 10.01.05, 19:19
          Jestem za szlabanem. Ostatnio mój znajomy 17 latek wróci pijany do domu. Miał
          szlaban "do odwołania" (w konsekwencji: dwutygodniowy) i była to dla niego kara
          słuszna. I już po kilku dnaich jęczał, że chce wyjść. Co najważniejsze -
          nauczył się, że jak sierobi coś źle, to czasem trzeba ponosić tego konsekwencje
          przez długi czas. A gdyby dostał w tyłek? Pobolałoby kilka minut i tyle - to
          małą cena jak tyle czasu dobrej zabawy. Wniosek: następnym razem też mogę.
          Inna sprawa, że gdy pozwolicie synowi ustalać sobie samemu kary, to Wasze
          przestaną mieć znaczenie. A przecież to Wasze zdanie musi byc najważniejsze.
        • a_weasley Re: Bić źle, szlaban też niedobry 10.01.05, 19:51
          minerwamcg napisała:

          > Co zatem proponujesz? Dwadzieścia pompek?

          E... pompki to można za drobne przewinienie, a dwie godziny wieczorem i bez kontaktu to nie
          jest drobiazg.

          > Przeczytanie na głos pierwszego tomu Encyklopedii Powszechnej? Karne
          > uczęszczanie na kurs lepienia kogutków rustykalnych? Pytam bez ironii, bo jakoś
          > mi, cholibka, nic nie przychodzi do głowy.

          Hmm. W mojej szkole za spóźnienia pisało się wypracowania o potrzebie właściwej organizacji
          pracy i takie tam. Może by tak młody musiał napisać opowiadanie "Mam 37 lat i mój syn miał
          być od paru godzin w domu" albo coś takiego. Jeżeli ma jakiś sensowny poziom empatii, to
          może zadziałać.

          > Kara z jednej strony musi być taka,
          > żeby się młodemu odechciało, z drugiej, żeby i sobie zanadto nie skomplikować
          > życia (karzemy młodego, nie siebie), a z trzeciej, żeby go nie zdemoralizować i
          > np. nie wbić w głowę, że coś społecznie pożytecznego (np. codzienne chodzenie
          > po zakupy chorej sąsiadce) robi się za karę.

          Z tym się zgadzam. Przy czym pkt 2 jest tu najmniej istotny.
          W każdym razie kara, której istota polega na tym, że się jest w rodzinnym domu, nie wydaje
          mi się dobrym pomysłem.
          • minerwamcg Re: Bić źle, szlaban też niedobry 10.01.05, 20:30
            No, z tym opowiadaniem na porost empatii to niezłe, a w każdym razie
            oryginalne. Gorzej, jak młody podejdzie do sprawy cynicznie - może powstać
            niezła humoreska. W stylu Topora smile
            Punkt drugi najmniej nie najmniej, ale też jest istotny. Jak młody zobaczy, że
            tata ukarał siebie bardziej niż jego, może zwątpić w poczytalność taty.
            Oczywiście przesadzam. Ale podporządkowanie całego domowego życia
            nieletniemu "skazańcowi" też nie jest za dobre.

            > W każdym razie kara, której istota polega na tym, że się jest w rodzinnym
            > domu, nie wydaje mi się dobrym pomysłem.

            Ba! Pewnie, że nim nie jest. Problem w tym, co by ewentualnie mogło być.
    • orangetractor Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 10.01.05, 19:18
      Przedewszyskim czemu 13-latek ma wracać o 20 do domu? o_O
      • a_weasley Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 10.01.05, 19:43
        orangetractor napisał:

        > Przedewszyskim czemu 13-latek ma wracać o 20 do domu?

        Bo rodzice kazali. Mało?
        To raz. A po wtóre - o ile dobrze rozumiem, główny problem polega na tym, że młody, wiedząc,
        że jest w domu spodziewany o ósmej i że rodzice nie mogą się z nim skontaktować
        (wyładowana komórka, jak sam twierdzi), nie powiadomił o spóźnieniu i przyszedł o dziesiątej.
        • orangetractor Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 10.01.05, 20:01
          fakt, ale mimo wszystko raz na jakis czas chyba mozna zapomniec o przyjsciu,
          propo posta ze 2 tygodnie kary za rozladowana komorke to troche chyba
          przesada... Pozatym mozna nie brac komorki, bo po co ci komorka na spacerze z
          dziewczyna? Troche luzu, moze ten chlopak sobie poszedl do kina albo do parku
          z "kolezanka".
          Troche wyrozumiałości...
          • a_weasley Z mojej strony EOT co do powodu kary 10.01.05, 20:29
            orangetractor napisał:

            > fakt, ale mimo wszystko raz na jakis czas chyba mozna zapomniec o przyjsciu,
            > propo posta ze 2 tygodnie kary za rozladowana komorke to troche chyba
            > przesada... Pozatym mozna nie brac komorki, bo po co ci komorka na spacerze z
            > dziewczyna?

            Miał wrócić o ósmej? Miał.
            Wrócił o której? O dziesiątej.
            Zawiadomił? Nie.
            Wiedział, że rodzice nie wiedzą, co się dzieje? Wiedział.
            Znaczy sam sobie winien.
            • anut Re: Z mojej strony EOT co do powodu kary 10.01.05, 21:12
              Mógł nawet iść odwiedzić chorą babcie w szpitalu, ale przy okazji pomyśleć o
              tym, że rodzice umierają ze strachu. Kara się nalezy. Ot i już.
              • ewa216 Re: Z mojej strony EOT co do powodu kary 11.01.05, 16:48
                A nie można jako że to pierwszy raz poprostu wytłumaczyc\porozmawiać, że tak
                się nie robi, że rodzice się martwili itd? Dodać że to nie dotyczy tylko jego
                bo jest dzieckiem tylko każdego domownika? Że jak np tata powiedział ,ze będzie
                z trasy dajmy na to o 22.00 a jest 24.00 i go nie ma to mama tak samo się
                martwi i chodzi od okna do okna? Myślę , że z karą powinnaś poczekać do
                następnego razu ( a zresztą co to za metoda?) teraz może spytaj go jakby się
                czuł gdybyś Ty powiedziała że będziesz w domu o jakiejś godzinie i tego słowa
                nie dotrzymała to on by sie nie marwtił? Jak dla mnie to kary są w ogóle bez
                sensu. To nie wojsko tylko rodzina. Wcale nie jest powiedziane że jemu ta kara
                w czymś pomoże a jest dość drastyczna. Po takiej karze jeśli następnym razem
                niechcący mu się jakaś wpadka przydarzy to będzie wam kłamał jak najęty byleby
                jej uniknąć co doprowadzi w konsekwncji do tego że nigdy nie będziecie
                wiedzieli gdzie i z kim jest co robi itd.
                Ja nigdy nie miałam kary. Rodzice zawsze ze mną rozmawiali, nigdy ich nie
                okłamywałam bo rozumieli moje potrzeby i potrafilismy się dogadać. Za to moje
                koleżanki miały kary i co? Teraz mają po 22 lata i dalej kłamią. Przykład? Dziś
                koleżanka pisze do mnie smsa: Muszę u Ciebie posiedzieć 3 godz bo nie ide na
                wykłady a stara w domu będzie. Super co? Takie własnie ma w domu układy Mama
                wie lepiej.Moja mama nie wtrąca się w moją szkołe bo chyba wiem lepiej co muszę
                a co nie i tylko pytała: idziesz dzisiaj? Dodam że od zawsze pamiętam jak
                koleżanka mówiła do mnie mając np 16 lat: jak coś to śpię u Ciebie, jakby matka
                dzwoniła to powiedz że się kąpie i oddzwonie. A tak naprawdę szła na dyskotekę.
                Ale te zachowania są właśnie efektem tych wspaniałych kar od wczesnego
                dzieciństwa.
                Jak Twój syn będzie chciał coś zrobić np zostać dłużej na imprezie to i tak
                zostanie tylko następnym razem zapoda jakiś lepszy kit a Wy sie na to
                nabierzecie.
                Pozdrawiam
                • orangetractor Re: Z mojej strony EOT co do powodu kary 11.01.05, 19:43
                  W koncu ktoś podzielający moje zdanie smile
                  • mirek76pl Re: Z mojej strony EOT co do powodu kary 11.01.05, 20:23
                    No tak, tylko chyba nie o to chodzi, ze syn byl na imprezie, a o to, ze nie
                    poinformowal rodzicow ze przyjdzie pozniej, w zwiazku z czym rodzice zaczeli
                    sie martwic. Rzeczywiscie, lanie czy tez szlaban to w tym przypadku kara nie
                    bardzo wspolmierna do przewinienia, mysle tez ze zamiast bezsensownie karac,
                    nalezy zastanowic sie nad przyczyna problemu. Wyladowana komorka to kit, bo
                    przeciez mogl pozyczyc od kolegi, a numer do domu na pewno zna. Pewnie myslal
                    jednak, ze nie ma sensu dzwonic, bo i tak rodzice kaza mu wracac jak
                    najszybciej do domu, wiec sobie zlal i nie zadzwonil.
                    Doraznie oczywiscie jestem za wymierzeniem kary, tez uwazam jednak ze powinna
                    byc w miare krotka. Najlepsze kary to kary finansowe, np. obciecie
                    kieszonkowego. Innym sposobem jest sprawiwnie, by syn poczul sie tak samo,
                    czyli wyjscie z domu na wieczor, wyjazd na weekend (oczywiscie bez syna) bez
                    poinformowania syna, gdzie sie wybieramy. Po czyms takim zaloze sie, ze zawsze
                    bedzie mial naladowana komorke.
                    Dlugofalowo jednak pomyslabym o tym, ze syn dorasta i pozwolilby mu pozniejsze
                    przychodzenie, zawsze jednak powinien poinformowac przed wyjsciem o ktorej ma
                    zamiar wrocic. Jesli mowi, ze wroci o 22:00 czy o polnocy i poiwe, gdzie
                    bedzie, trzeba mu na to pozwolic i wymagac jedynie scisle, aby trzymal sioe
                    ustanowionych przez siebie por przyjscia do domu.
                    • ewa216 Re: Z mojej strony EOT co do powodu kary 11.01.05, 21:07
                      Ja doskonale zrozumiałam post autorki wątku. Z tym,że odniosłam się w swoim
                      postcie ogólnie do kar i ich konsekwencji. Może najpierw trzeba się zastanowić
                      dlaczego młodemu "wyładowała" się komórka? Jeśli naprawdę to chyba powinni
                      powiedzieć "synku umieraliśmy ze strachu o Ciebie! następnym razem pożycz od
                      kolegi albo budki czy cokolwiek ale poinformuj że będziesz później!" A jeśli
                      kłamał to dlaczego? Może już kiedyś zaistniała sytuacja że dzwonił i chciał
                      gdzieś dłużej zostać a rodzice mu nie pozwolili mówiąc "nie bo nie" bez żadnych
                      wyjaśnien itd? Dlatego młody spodziewał się że teraz też nie pozwolą to
                      wymyślił kit, który trochę się nie udał co tylko świadczy o tym, że następny
                      bankowo wyjdzie mu lepiej. Kara nic tu nie da tylko pogorszy sytuację bo
                      chłopak zacznie poważnie walczyć o swoją niezależność co na pewno nie wyjdzie
                      na korzyść rodziców. W domu wszyscy są na równych prawach moim zdaniem i takie
                      sytuacje z takim dużym chłopcem powinny być wyjaśniane. Dom to nie jest miejsce
                      na pokazywanie innym gdzie ich miejsce w szeregu. Uważam,że poważna rozmowa
                      przyniosłaby oczekiwany skutek i brak takich problemów w przyszłości.A kara
                      skutek zupełnie odwrotny.
                      Pozdrawiam
                      Ewa
                      • a_weasley Granice partnerstwa 12.01.05, 00:23
                        ewa216 napisała:

                        > Może już kiedyś zaistniała sytuacja że dzwonił i chciał
                        > gdzieś dłużej zostać a rodzice mu nie pozwolili mówiąc "nie bo nie" bez
                        żadnych wyjaśnien itd? Dlatego młody spodziewał się że teraz też nie pozwolą to
                        > wymyślił kit, który trochę się nie udał co tylko świadczy o tym,

                        ...że powinien dostać po łbie tak, żeby mu się kitowania odechciało.

                        > W domu wszyscy są na równych prawach moim zdaniem

                        Co? Trzynastoletni chłopiec z dorosłymi?

                        > i takie sytuacje z takim dużym chłopcem powinny być wyjaśniane.

                        Krótko i węzłowato powinny być wyjaśniane: postąpiłeś źle, od początku o tym
                        wiedziałeś, więc poniesiesz konsekwencje.
                • a_weasley Jednak się odezwę... 12.01.05, 00:15
                  ewa216 napisała:

                  > A nie można jako że to pierwszy raz poprostu wytłumaczyc\porozmawiać, że tak
                  > się nie robi, że rodzice się martwili itd? Dodać że to nie dotyczy tylko jego
                  > bo jest dzieckiem tylko każdego domownika? Że jak np tata powiedział ,ze będzie
                  >
                  > z trasy dajmy na to o 22.00 a jest 24.00 i go nie ma to mama tak samo się
                  > martwi i chodzi od okna do okna?

                  Można mu to powiedzieć, ale co to wnosi do sprawy? To sprawa między tatą a mamą.
                  Miał młody być o ósmej? Miał.Był? Nie był, bez ważnego powodu. Wiedział, że w
                  takiej sytuacji trzeba zawiadomić? Wiedział. Mógł zawiadomić? Mógł. A jak nie
                  mógł, to było z kolesiami nie siedzieć. Olał sprawę i za to powinien zapłacić.
                  A sugerując, że nie dzwonił, bo wiedział, że mu każą wracać, tylko go pogrążasz.

                  > koleżanka mówiła do mnie mając np 16 lat: jak coś to śpię u Ciebie, jakby matka
                  >
                  > dzwoniła to powiedz że się kąpie i oddzwonie. A tak naprawdę szła na dyskotekę.
                  >
                  > Ale te zachowania są właśnie efektem tych wspaniałych kar od wczesnego
                  > dzieciństwa.

                  Albo rżnięcia głupa przez rodziców.

                  > Jak Twój syn będzie chciał coś zrobić np zostać dłużej na imprezie to i tak
                  > zostanie tylko następnym razem zapoda jakiś lepszy kit a Wy sie na to
                  > nabierzecie.

                  Inaczej mówiąc: niech robi co chce, bo jak mu spróbujecie przeszkodzić to i tak
                  Was wykiwa. Czyli pozwólcie mu rządzić. O nie. Nie ma zgody, mocium panie.
                  Rodzina to nie wojsko, ale nie są tam wszyscy na równych prawach. Rodzice nie są
                  równoprawnymi partnerami trzynastolatka.
    • olimpia_cambel Okiem szesnastolatki 11.01.05, 21:44
      W imieniu własnym i wszystkich nastolatków prosze o ułaskawienie chłopaka.
      Zmarnuje sie przez te 2 tydnie siedzenia w domu.
      Swoją drogą czemu 13 latek na być w domu o 20:00 ? Wyjedzie spod waszej
      kontroli, to tak zachłyśnie sie wolnością że się robestwi i zejdzie na margines
      [a już ma ciągoty go biciawink]. Środowisko nastolatków nie jest mi obce, bo sama
      do niego naleze,wiem jakie są reakcje na takie nakazy i zakazy. Rozmowa przede
      wszystkim ! Ach rodzice...
      • a_weasley Re: Okiem szesnastolatki 12.01.05, 00:18
        olimpia_cambel napisała:

        > Swoją drogą czemu 13 latek na być w domu o 20:00 ?

        Bo rodzice kazali. A po wtóre główny problem nie polega na tym, o której był w
        domu, tylko o której miał być i że nie zawiadomił.
      • gargamelowa Re: Okiem szesnastolatki 12.01.05, 06:57
        olimpia_cambel napisała:

        > W imieniu własnym i wszystkich nastolatków prosze o ułaskawienie chłopaka.
        > Zmarnuje sie przez te 2 tydnie siedzenia w domu.

        Oj biedactwo, zmarnuje się na 100% i nikt nie będzie chciał z nim więcej
        bawić big_grinDDDDDD.

        Przepraszam, ale się obśmiałam.
    • a_weasley Chyba wiem, co należało zrobić 12.01.05, 09:09
      Ojciec powinien był oświadczyć, że proszę bardzo, chcącemu nie dzieje się
      krzywda. Wyznaczyć termin egzekucji na nazajutrz wieczór lub zgoła na pojutrze
      wieczór, i przez ten czas pytać od czasu do czasu, czy jest pewien, bądź też o
      nic nie pytać, tylko dokonać niezbędnych przygotowań, w obu wariantach
      informując syna (już to hurtem, już sukcesywnie), że:
      1) to nie będą jakieś klapsy, tylko uczciwe baty do pierwszej krwi
      2) więc musi dokonać niezbędnych przygotowań:
      a) zapewnić sobie odpowiednie narzędzie, ktorym swoje zrobi, a młodego nie
      uszkodzi,
      b) ustalić, do czego i czym go przymocować, żeby nie mógł stawić czynnego oporu,
      gdyby mu się w trakcie odwidziało, i czym go zaknebluje, żeby krzyk bitego nie
      zaalarmował sąsiadów i policji
      c) i załatwić zwolnienie od lekarza z wf co najmniej na miesiąc, bo jakby
      koledzy zobaczyli pręgi, toby mógł być dym...
      i o co zakład, że najpóźniej w obliczu tego zwolnienia chłopak poprosiłby o
      miesiąc szlabanu lub równorzędną karę niefizyczną?
    • bardzo.zdziwiona Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 12.01.05, 10:53
      Dzięki za takie zainteresowanie moim wątkiem. Czytałam na bieżąco, ale na
      odpisywanie jakoś mi czasu brakło. Wczoraj darowaliśmy synowi drugi tydzień
      kary - może to niezbyt konsekwentne, ale swoje odcierpiał i starczy (jak
      sądzę). Chciałam tylko odpowiedzieć coś osobom, które wyrażały zdzwienie,
      dlaczego trzynastolatek ma być o 20 w domu. Po pierwsze, bo tak się umawiał z
      nami (jak stwierdził a_weasley). Gdyby zapytał przed wyjściem, czy może wrócić
      powiedzmy o 22, to by się tę propozycję rozważyło. Poza tym, uważam, że 13 lat
      to jeszcze nie jest wiek do imprezowania do białego rana. A jeszcze poza tym,
      nie chodzi o godzinę powrotu, tylko o złamanie umowy. Gdyby mówił, że będzie o
      15, a wrócił o 17, też bym się denerwowała (choć trochę mniej).
      A_weasleyu, dzięki za mądre wypowiedzi, a w szczególności za ostatni post -
      dawnom się tak nie uśmiała.
    • peter.steele Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 12.01.05, 11:12
      kara cielesna jest dotkliwa ale nie bez przesady.
      Ja w kazdym razie klapsy mamy pamieta do dzis i wiem, ze mi sie za to nalezalo.
      A szlabanow nigdy nie mialem. Raczej kilka klapsow w dupsko lubn na plecy ale
      zawsze otwarta reka. Nigdy nie mialem sincow.
      Kary cielesne powinny byc stosowane ale znowu nie bez przesady to so sie
      dzieje, ze dziecko moze pozwac rodzicow do sadu to juz dla mnie jest przesada.
      Sama biblia mowi "nie zaluj reki na syna swego"
      • a_weasley Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 12.01.05, 15:42
        peter.steele napisał:

        > Kary cielesne powinny byc stosowane ale znowu nie bez przesady to so sie
        > dzieje, ze dziecko moze pozwac rodzicow do sadu to juz dla mnie jest przesada.

        Ba. Z drugiej strony sytuacja, gdzie rodzice mogą robić w domu co chcą i to jest
        wewnętrzna sprawa rodziny, też nie jest zdrowa.

        > Sama biblia mowi "nie zaluj reki na syna swego"

        Biblia jako argument na temat życia rodzinnego jest taka sobie. Stary Testament
        (a cytat był ze Starego właśnie) każe również kamienować cudzołożnice...
        • mayessa Re: Nietypowa prośba syna - doradźcie... 13.01.05, 12:15
          Kare nalezy ustalic taka aby ja do konca zrealizowac.Po co bylo dawac 2
          tygodnie jak teraz sie odpuszcza? Lepiej dac 2 dni a konkretnie niz tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka