martelia1
08.03.05, 22:51
Witajcie.
Mój 3 letni synek woli tatę ode mnie. Gdy tata jest w pracy wtedy dobra jest mama, ale odkąd tata wróci z pracy ważny jest tylko a tata, a mnie zaczyna ignorować.
Mama nie może ubrać, mama nie może kąpać, przebierać, zrobić mleka, nawet nie chce już sie do mamy przytulić, ani pocałować bo zrobi to tata.
Mam jeszcze 1.5 roczną córeczkę, o którą Karolek był bardzo zazdrosny, teraz już tak nie jest, czasem myślę, że to dlatego, że on sie przyzwyczaił, że ja poświęcam dużo czasu Karolince i że Karolinka jest córeczka mamy, a Karolek synek tatusia.
Dla mnie od jakiegoś czasu stało się to przykre, bo czuję jakbym sie dla synka w ogóle nie liczyła. Zresztą przy mężu synek moje zdanie ignoruje, liczy sie tylko zdanie taty i dopiero gdy tata wytłumaczy, że mama ma rację wtedy dopiero traktuje mnie poważnie.
Myślałam, że to może dlatego, że ja spędzam z nim cały dzień, a tatę rzadziej widzi więc chce sie nim nacieszyć, ale ostatnio w weekend pracowałam i jak wracałam z pracy Karolek w ogóle nie zwrócił na mnie uwagi, nie chciał sie nawet ze mną przywitać ani przytulić. A jak akurat trzymałam w ręku jego zabawkę to rzucił sie na mnie, zaczął szarpać za bluzkę i krzyczał na mnie z płaczem i złością, że mam oddać, zanim cokolwiek zdążyłam zrobić. Przecież wcale nie chciałam mu zabrac tej zabawki, wręcz przeciwnie chciałam sie z nim pobawić.
No i zastanawiam sie dlaczego, co ja takiego robię źle, że on mnie tak traktuje. Może kojarzy mnie tylko z zakazami, a tatę z zabawą?
Ale ja bawię sie z nim często, duzo z nim rozmawiam, nie bije go, czasem krzyczę, zdarza mi sie mocno wybuchnąć ale unikam tego jak mogę, z kolei tata jest łągodny, nie nakrzyczy, jest zawsze zrównowazony, cierpliwy i spokojny, mają świetny kontakt ze sobą, razem szaleją, bawia sie, grają w gry komputerowe.
W nocy też śpi z tatą, bo ja śpię w innym pokoju, tam gdzie łóżeczko Karolinki, w sumie to kładę sie razem z mężem w dużym pokoju ale w środku nocy i tak zawsze przyjdzie karolek z biedną minką i krzyczy: gdzie mój tata? a jak ja leże obok to mnie wygania, mówi, że nie chce z mamą.
Na codzień Karolek nie pozwala mi i męzowi nawet się przytulić, ba, nawet leżec z nimi na łóżku, chce miec tate na wylączność.
Ostatnio jak sie pytam synka, ty już nie kochasz mamy, chcesz zebym sobie poszla, a on na to:idz sobie, idz na spacer i wręcz na mnie krzyczał. Jak robię smutna minę wtedy mówi, że kocha mamę i się przytula, ale to nie to samo co z tatą, do taty potrafi tak nagle podejść i powiedziec ze go kocha, przytula sie do niego co chwilę.
Czy ja jestem złą matką? Kocham bardzo mojego synka, ale on nie pozwala na to, nie pozwala sie do siebie zbliżyć, odpycha mnie.
Dodam, ze ma bardzo trudny charakter i mąż w dzieciństwie był taki jak Karolek i może dlatego oni sie bardziej rozumieją i może tak będzie zawsze?
Nie wiem, może to nie jest i problem, kiedyś nie był ale żeby tylko mi tak przykro nie było a są sytuacje, w których odczuwam smutek i gdy przypomne sobie niemowlaka przy piersi, jak poświęcilam sie dla niego cała, jaka bylam szczęsliwa, że sie urodził, jak z zapałem wszystko przy nim robiłam, a teraz... eeh.
Czy to minie? Może z tego wyrośnie?
Marta