Krwawa historia

16.06.05, 11:58
Jestem na placu zabaw z 1,5 rocznym synkiem. Maksio podbiega do huśtawki, na
której buja się siedzący na kolanach u swojego taty mały rówieśnik
Maksia.Nagle ni stąd ni z owąd, kiedy huśtawka zwalnia, Maksio podchodzi
bardzo blisko i z całej siły obiema rączkami atakuje chłopca.Ułamek sekundy i
na policzku małego pojawia się ranka a z niej leci krew. Dziecko w ryk, tata
w szoku.
Wszystko wydarzyło się tak szybko,że nie zdążyłam zrobić absolutnie nic, aby
temu zapobiec. Totalna bezsilność.Na szczęście ojciec chłopca wykazał się
dużą wyrozumiałością, bez zbędnych słów zabrał synka do domu. Po pewnym
czasie spotkałam mamę brzdąca,która niby żartem powiedziała,że gdyby jej
synek był dziewczynką, to pozwałaby mnie do sądu i żądała odszkodowania.
Ten tekst zwalił mnie z nóg !!!Co Wy na to wszystko?
    • maja45 Re: Krwawa historia 16.06.05, 12:28
      Rozumiem rodziców tamtego dziecka.Abstrahujac od tego,ze na twarzy chłopca może
      zostać ślad, to z pewnością maluch będzie się bał huśtawek i być może innych
      dzieci.
      Mysle,ze Ty jako rodzic powinnaś bardziej zastanawiać się dlaczego Twój synek
      atakuje inne dzieci, niż mysleć o zachowaniu rodziców ofiary-oni mileli prwao
      zareagować w taki sposób.W koncu ich dziecko zostało skrzywdzone przez Twoje.
      A na drugi raz po prostu trzymaj synka przy sobie i reaguj szybciej.Człowiek
      uczy się na błędachsmile
      M.
      • ma_ksia.24 Re: Krwawa historia 16.06.05, 13:05
        Cały czas zastanawiam sie nad zachowaniem mojego synka oraz nad tym skąd u
        niego ta agresja. Na szczęście historia, którą opisałam zdarzyła się tylko raz
        i mam nadzieję,że ostatani. Od czasu do czasu obserwuję jednak u niego podobne
        zachowania w stosunku do domowników i zastanawiam się czym może mnie jeszcze
        zaskoczyć.
        Jak w ogóle reagować na agresję u małych dzieci? Klaps to chyba nie jest dobre
        wyjście.
        A może po prostu trzeba poczekać aż "zmądrzeje".
        • maja45 Re: Krwawa historia 16.06.05, 13:11
          Tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyćsmile
          M.
        • lola211 Re: Krwawa historia 16.06.05, 18:33
          > A może po prostu trzeba poczekać aż "zmądrzeje".

          Tym sposobem narazasz inne dzieci na obrazenia powstale wskutek kontaktu z
          Twoim dzieckiem.
          Po takim incydencie musisz byc podwojnie wyczulona i uprzedzac ewentualne
          agresywne wyskoki syna, bo kolejny tatus moze byc mniej wyrozumialy.

        • wegatka Re: Krwawa historia 16.06.05, 20:01
          ma_ksia.24 napisała:


          > A może po prostu trzeba poczekać aż "zmądrzeje".

          Tu raczej nie ma na co czekać, tylko trzeba się brać za tłumaczenie i pilnowanie
          dziecka. Zwyczajnie zacząć wychowywać. Dziecko samo z siebie nie "zmądrzeje", no
          chyba że wtedy, gdy jakieś inne, silniejsze dziecko odda mu z nawiązką.
    • anek.anek Re: Krwawa historia 16.06.05, 17:13
      Tłumaczyc, tłumaczyć i niestety mieć oczy naoko9ło głowy.
      Ja bym rabanu nie robiła na miejscu rodzica pokrzywdzonego malucha: jak świat
      światem agresja jest i będzie w śród dzieci. Mój syn z uporem maniaka atakował
      kilkoro dzieci - które doskonale wyczuwał, że są słabsze, mniej odważne itd.
      Innych nietykał. Nie zdarzyło sięcoprawda nigdy tak, żeby uszkodził komuściało -
      w sensie skaleczenia, czy powaznego guza. Jedyną radą było własnie
      tłumaczenie. w sytuacjach kiedy robił coś takiego celowo, z premedytacją był
      natychmiast zabierany do domu - to była największa kara: koniec zabawy na placu
      zabaw.
      Zawsze przepraszam (teraz już młody to robi) za zachowanie dziecka, zawsze
      pytam czy mogę jakoś pomóc jeśli ktoś doznał jakiegokolwiek uszczerbku
      (zabolało go, ma ochlapane błotem ubranie itd). Rozumiem, że Ty również
      przeprosiłaś i zaproponowałaś swoją pomoc przy opatrzeniu dziecka?
      • ma_ksia.24 Re: Krwawa historia 17.06.05, 13:31
        Jasne,że przeprosiłam i zaproponowałam pomoc. Do tej pory jak spotykam rodziców
        podrapanego brzdąca czuję się niezręcznie i modlę się,żeby nie został żaden
        trwały ślad po zadrapaniu.
    • roman.gawron Re: Krwawa historia 16.06.05, 18:46
      ma_ksia.24 napisała:

      > pozwałaby mnie do sądu i żądała odszkodowania.

      Ciekawe na jakiej podstawie żądałaby tego odszkodowaniasmile
      A zresztą niech idzie do tego sądu. Podpowiedz jej, że wpis kosztuje coś około
      300 zł.
    • joolanta Re: Krwawa historia 17.06.05, 09:17
      za przewinienia dzieci odpowiadają opiekunowie, a nazywa się to
      niedopilnowanie. Ostatnio wprost pod koła samochodu wleciała mi 4-5 latka, bo
      mama gadała przez komórkę i jeszcze była obruszona ze jej zwracam uwagę.
      Ludzie!! pewnych sytuacji nie da się uniknąć ale to nie zwalania to Nas z
      odpowiedzialności.
      • roman.gawron Re: Krwawa historia 17.06.05, 09:35
        joolanta napisała:

        > za przewinienia dzieci odpowiadają opiekunowie

        Nie zawsze.
        • aniko16 do roman.gawron 17.06.05, 14:22
          Zawsze jeżeli ponoszą winę w nadzorze. A tutaj brak nadzoru matki jest
          ewidentny. A wpis jest stosunkowy tzn. proporcjonalny do dochodzonej kwoty.
          A swoją drogą niefrasobliwość niektórych rodziców jest porażająca. Dzieciak
          rani do krwi i jeszcze pretensje, że matka poszkodowanego powiedziała coś nie
          tak. Jedyny wniosek to trzymać się od takich z daleka, bo przeciez następnym
          razem może skończyć się jeszcze gorzej.
          • idole Re: do roman.gawron 17.06.05, 15:11
            swieta racja, trzymac sie od takich z daleka to najlepsze wyjscie, niestety tego
            nie widac po oczach i dopoki nie stanie sie cos dramatycznego nie wiadomo z kim
            ma sie do czynienia na placu zabaw!.
          • ma_ksia.24 Re: do aniko16 17.06.05, 17:35
            Chociaż Twój post nie był skierowany do mnie, to czuję się nim nieco urażona.
            Piszesz,że:
            "niefrasobliwość niektórych rodziców jest porażająca. Dzieciak
            > rani do krwi i jeszcze pretensje, że matka poszkodowanego powiedziała coś nie
            > tak".
            Nie czuję się niefrasobliwą matką i nie mam do nikogo pretensji. Było to dla
            mnie nowe doświadczenie, którym po prostu chciałam się podzielić. Swoją drogą
            nikomu nie życzę znalezienia się w podobnej sytuacji.
            Dalej piszesz:"Jedyny wniosek to trzymać się od takich z daleka, bo przeciez
            następnym > razem może skończyć się jeszcze gorzej".
            Od kogo wg Ciebie trzeba się trzymać z daleka, od takich jak ja?Czy od takich
            jak mój syn? Zanim pisać byle co, najpierw nazwij rzeczy po imieniu. Bo może
            się okazać,że to od Ciebie trzeba będzie się trzymać z daleka.
          • roman.gawron Re: do roman.gawron 17.06.05, 18:04
            aniko16 napisała:

            > Zawsze jeżeli ponoszą winę w nadzorze. A tutaj brak nadzoru matki jest
            > ewidentny.

            "Wszystko wydarzyło się tak szybko, że nie zdążyłam zrobić absolutnie nic, aby
            temu zapobiec. Totalna bezsilność."

            Jesteś pewna?

            > Jedyny wniosek to trzymać się od takich z daleka

            Autorka wątku moim zdaniem nie zasłużyła sobie swoją ze wszech miar właściwą
            postawą na takie pogardliwe uszczypliwości.
            • minerwamcg Powiem więcej 18.06.05, 14:02
              roman.gawron napisał:

              > aniko16 napisała:

              > > Zawsze jeżeli ponoszą winę w nadzorze. A tutaj brak nadzoru matki jest
              > > ewidentny.

              A nawet jeżeli nie jest - to osoba sprawująca nadzór (rodzic, nauczyciel,
              wychowawca na kolonii) musi udowodnić, że nadzór był sprawowany prawidłowo.
              • roman.gawron Re: Powiem więcej 18.06.05, 17:10
                minerwamcg napisała:

                > to osoba sprawująca nadzór (rodzic, nauczyciel, wychowawca na kolonii) musi
                > udowodnić, że nadzór był sprawowany prawidłowo.

                Co w podanym przypadku nie byłoby trudne: autorka wątku była na miejscu,
                zareagowała prawidłowo.
            • a_weasley Kto na co zasłużył 18.06.05, 14:04
              roman.gawron napisał:

              > > Jedyny wniosek to trzymać się od takich z daleka

              > Autorka wątku moim zdaniem nie zasłużyła sobie swoją ze wszech miar właściwą
              > postawą na takie pogardliwe uszczypliwości.

              Autorka zasłużyła na parę dużo mocniejszych słów. A najlepiej dla wszystkich,
              żeby ktoś nabrał podobnych "nowych doświadczeń" na Maksiu. Dla wszystkich. Dla
              Maksia też.
              • maksimum Re: Kto na co zasłużył PODPADLES KOLEGO 18.06.05, 14:37
                a_weasley napisał:

                > roman.gawron napisał:
                >
                > > > Jedyny wniosek to trzymać się od takich z daleka
                >
                > > Autorka wątku moim zdaniem nie zasłużyła sobie swoją ze wszech miar właśc
                > iwą
                > > postawą na takie pogardliwe uszczypliwości.
                >
                > Autorka zasłużyła na parę dużo mocniejszych słów. A najlepiej dla wszystkich,
                > żeby ktoś nabrał podobnych "nowych doświadczeń" na Maksiu. Dla wszystkich.
                >Dla Maksia też.

                Podpadles kolego a maja45 jest msciwa i zlosliwa,wiec uwazaj na siebie.
              • ma_ksia.24 Re: Kto na co zasłużył 20.06.05, 15:41
                a_weasley napisał:

                > Autorka zasłużyła na parę dużo mocniejszych słów. A najlepiej dla wszystkich,
                > żeby ktoś nabrał podobnych "nowych doświadczeń" na Maksiu. Dla wszystkich.
                Dla
                > Maksia też.

                Autorka dziękuje Ci za Twoją życzliwość dobry człowieku.
    • idole Re: Krwawa historia 17.06.05, 10:01
      znowu jestem przerazona, ja mialam podobny przypadek (moje dzieko zostalo pobite
      przez inne starsze) opisalam to w watku "co robic gdy rodzice nie reaguja".
      Nienawidze takich agresywnych dzieci i ich zdziwionych rodzicow, niemam pojecia
      jak mozna wychowac dziecko zeby wyszlo na plac zabaw i jako zabawe traktowalo
      bicie innych dzieci! Ciesze sie tylko ze zaczelo Cie to zastanawiac, reaguj poki
      nie jest za pozno. A co do odszkodowania to pewnie ze miala racje, ja do dzis
      zaluje ze od tatuska tego bachora co pobil moje dziecko nie wielam namiarow, a
      jak by sie okazalo ze mu zlamal nos, reke lub cos podobnego... innego
      zakonczenia nie widze! Jak nie umie wychowac gnoja to niech placi i odpowiada!
      • ma_ksia.24 Re: Krwawa historia 17.06.05, 13:26
        Dziękuję za wszystkie opinie. Myślę,że niebagatelne znaczenie ma jednak to, z
        jakiego punktu widzenia patrzy się na sprawę czy ze strony poszkodowanego czy
        wyrządzającego krzywdę. Mój syn skrzywdził i wcale nie mam zamiaru go bronić.
        Rodzice, którzy nie reagują na złe zachowanie swoich dzieci, to zwykli egoiści.
        Nie chcę i nigdy nie będę należeć do ich grona.
        Po tym incydencie jestem bardziej czujna na zachowanie synka w stosunku do
        innych dzieci.Co do tłumaczenia oczywiście zawsze tłumaczę maluchowi,że to co
        zrobił jest złe tylko jak sami wiecie nie zawsze maluch rozumie....
      • hella100 Re: Krwawa historia 17.06.05, 18:05
        idole napisała:
        Jak nie umie wychowac gnoja to niech placi i odpowiada!



        Brawosmile)) dalas swiadectwo o sobiesmile
    • orinoko82 Re: Krwawa historia 17.06.05, 15:28
      Twoje dziecko było agresywne, nie da się tego ukryć, ale zastanawia mnie
      zupełnie coś innego.

      Jak nie mogłaś nic zrobić? Przecież za tak małym dzieckiem, jakie jest Twoje
      powinno się cały czas chodzić. A jeślibyś to robila to chyba nie podeszłoby do
      huśtawki.

      Zresztą dziecko w tym wieku powinno wiedzieć, ze nie podchodzi się do huśtawki,
      karuzeli itp,jeżeli ktoś się na nich bawi,zeby nie zrobić sobie krzywdy.
      Wiem,takie małe dziecko swiadome zagrożenia nie jest, ale mama musi czuwać i
      pouczać.

      słyszałam o przypadkach kiedy dzieci podchodzily pod bujającą się hustawkę i
      skończyło się to żle. Jedno dostało w głowę, drugie złamało sobie nos.
      Sama mam koleżankę, która ma taką właśnie pamiątke-garb na nosie- po uderzeniu
      hustawką.

      Nie wiem,na ile Twoje dziecko rozumie to, co sie do niego mówi,ale musisz mu
      wytłumaczyc,ze takie zabawy mogą się skończyc dla niego bardzo źle,albo sama go
      pilnować..

      Nie chcę myślec, co by było, gdyby na hustawce był np 7latek, bujający się
      wysoko a hustawka z impetem uderza w głowę Twojego dziecka.Cos okropnego...
      Dobrze,ze to się skończyło tylko tak.
      • ma_ksia.24 Re: Krwawa historia 20.06.05, 15:33
        Kwoli wyjaśnienia.Huśtawka była w stagnacji, a ja podeszłam do niej razem z
        dzieckiem,aby mały przywitał się z kolegą. Gdyby huśtawka byla rozbujana, nie
        dopuściłabym do niej dziecka.

        Wyobraźnia u mnie działa, więc tego akurat nie musisz mi tłumaczyć.
    • agab51 Re: Krwawa historia 17.06.05, 20:13
      ludzie, ten maluch ma dopiero 1,5roku! jesli jest tak bystrym i zwinnym dzieckiem jak moje córki, to ja sie nie dziwie, że mama nie zdążyła zareagować i stało się jak się stało. agresja u 1,5rocznego dziecka to normalne zachowanie.
      oczywiście, ze nalezy tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć. i pilnować. no ale to do autorki wątku już dotarło.
      • ewapiotr6 Re: Krwawa historia 17.06.05, 22:34

        • a_weasley Re: Krwawa historia 18.06.05, 15:49
          ewapiotr6 napisała optymistycznie:

          > Ja mojemu synkowi
          >crying3 latka) tłumaczę od zawsze że nie wyrywa się zabawek, nie bije dzieci
          > i myślę,że to do niego trafia

          by pokazać, że niekoniecznie:

          > Ale np. dzisiaj a to sypnął piachem kolegę, a to łopatką w głowę.
          > W końcu zabrałam go z piakownicy za karę.

          W końcu. Nie po sypnięciu piaskiem. Dopiero po łopatce w głowę. O jeden
          incydent za późno.

          > Autorki pewnych postów pewnie stwierdziłyby,

          Nie wiem, co autorki, ja jestem autorem. I twierdzę nie tyle, że

          > rodzice nie umieją wychować dzieci to niech się trzymają
          > z dala od piaskownicy!.

          co, przeciwnie, że jeśli już puszczają niedosocjalizowane dziecko do
          piaskownicy, to niech przy tym będą na miejscu. Żeby móc reagować adekwatnie do
          sytuacji.

          > Trochę rozsądku. Ktoś już tu pisał, że agresja niestety
          > istnieje od zawsze i nie zawsze jest to wina tylko rodziców.

          Ale mnie, zdziwię Cię, mało interesuje, czyją winą jest to, że dziecko jest
          agresywne. Mnie interesuje, żeby nad tą jego agresją zapanowano. I to jest psi
          obowiązek rodziców. Jeżeli się z niego nie potrafią wywiązać, niech ponoszą
          konsekwencje.
          • ewapiotr6 Re: Krwawa historia 27.06.05, 21:56
            a_weasley napisał:

            > ewapiotr6 napisała optymistycznie:
            >
            > > Ja mojemu synkowi
            > >crying3 latka) tłumaczę od zawsze że nie wyrywa się zabawek, nie bije dzieci
            > > i myślę,że to do niego trafia
            >
            > by pokazać, że niekoniecznie:
            >
            > > Ale np. dzisiaj a to sypnął piachem kolegę, a to łopatką w głowę.
            > > W końcu zabrałam go z piakownicy za karę.
            >
            > W końcu. Nie po sypnięciu piaskiem. Dopiero po łopatce w głowę. O jeden
            > incydent za późno.
            >
            > > Autorki pewnych postów pewnie stwierdziłyby,
            >
            > Nie wiem, co autorki, ja jestem autorem. I twierdzę nie tyle, że
            >
            > > rodzice nie umieją wychować dzieci to niech się trzymają
            > > z dala od piaskownicy!.
            >
            > co, przeciwnie, że jeśli już puszczają niedosocjalizowane dziecko do
            > piaskownicy, to niech przy tym będą na miejscu. Żeby móc reagować adekwatnie
            do
            >
            > sytuacji.
            >
            > > Trochę rozsądku. Ktoś już tu pisał, że agresja niestety
            > > istnieje od zawsze i nie zawsze jest to wina tylko rodziców.
            >
            > Ale mnie, zdziwię Cię, mało interesuje, czyją winą jest to, że dziecko jest
            > agresywne. Mnie interesuje, żeby nad tą jego agresją zapanowano. I to jest
            psi
            > obowiązek rodziców. Jeżeli się z niego nie potrafią wywiązać, niech ponoszą
            > konsekwencje.
            >


            Nie wiem dlaczego wypowiadasz się na temat tego wątku, myślę,że nie masz dzieci
            bo masz o wszystkim tylko pojęcie teoretyczne, wyimaginowane. A jeśli masz to
            chyba nigdy nie byłeś w piaskownicy ze swoją pociechą i nie masz bladego
            pojęcia o tym jak bawią się dzieci i jakie "incydenty" się zdarzają.
        • oczko5 Re: Krwawa historia 23.06.05, 10:16
          I jeszcze jedno.
          Zapomniał wół jak cielęciem był.
          Pozdrawiam.
    • minerwamcg Re: Krwawa historia 18.06.05, 13:59
      ma_ksia.24 napisała:

      > Na szczęście ojciec chłopca wykazał się
      > dużą wyrozumiałością, bez zbędnych słów zabrał synka do domu. Po pewnym
      > czasie spotkałam mamę brzdąca,która niby żartem powiedziała,że gdyby jej
      > synek był dziewczynką, to pozwałaby mnie do sądu i żądała odszkodowania.

      aniko16 napisała:

      > Zawsze jeżeli ponoszą winę w nadzorze.

      Powiem więcej - osoba sprawująca nadzór (rodzic, nauczyciel, wychowawca na
      kolonii...) musi sama udowodnić, że tej winy nie ponosi. Ustawowo zakłada się,
      że jeżeli małolat narozrabiał, to wskutek winy w nadzorze.
      Natomiast oczywiście nie odpowiadają rodzice za szkody wyrządzone przez
      dziecko, kiedy ono jest pod nadzorem innej osoby (np. w szkole).

      > A swoją drogą niefrasobliwość niektórych rodziców jest porażająca. Dzieciak
      > rani do krwi i jeszcze pretensje, że matka poszkodowanego powiedziała coś nie
      > tak.

      Święci ludzie. Mój cywilny by chyba w takiej sytuacji nogi z rzyci powyrywał.
      Teść również.
      • ewapiotr6 Re: Krwawa historia 18.06.05, 14:37

        To mam tylko nadzieję, że twój cywilny i twój teść nie wychodzi z dziecmi na
        spacery. Strach się bać.
      • roman.gawron Re: Krwawa historia 18.06.05, 17:11
        minerwamcg napisała:

        > Mój cywilny by chyba w takiej sytuacji nogi z rzyci powyrywał. Teść również.

        Współczuję ci. Musisz mieć ciężkie życie.
        • minerwamcg Re: Krwawa historia 20.06.05, 13:29
          Nie mam. Mam za to ten komfort, że jeśli wyślę dziecko na spacer z ojcem lub
          dziadkiem, będzie ono z nimi bezpieczne. Potrafią je obronić i nie
          zainterweniują dopiero jak się poleje krew.
          • ewapiotr6 Re: Krwawa historia 20.06.05, 22:02
            minerwamcg napisała:

            > Nie mam. Mam za to ten komfort, że jeśli wyślę dziecko na spacer z ojcem lub
            > dziadkiem, będzie ono z nimi bezpieczne. Potrafią je obronić i nie
            > zainterweniują dopiero jak się poleje krew.


            --A biorą ze sobą do tej obrony jakieś pomoce w stylu pałek, pistoletów
            straszaków i innych rzeczy by obronić twoje maleństwo w piaskownicy ? Sorry ale
            widzę przed oczami obrazek : twój mąż lub teść wybierają się na spacer z
            dzieckiem i zabierają oprócz wiadereczka takie akcesoria. Z twoją rodziną
            lepiej nie zadzieradź.
      • ewapiotr6 Re: Krwawa historia 30.06.05, 21:11
        minerwamcg napisała:


        > Święci ludzie. Mój cywilny by chyba w takiej sytuacji nogi z rzyci powyrywał.
        > Teść również.
        A słyszałaś coś o reagowaniu agresją na agresję i o skutkach jakie to przynosi-
        niekończący się łańcuch agresji. Jaki przykład może dać twojemu dziecku tak
        reagując np. twój mąż. Więc chyba wyniósł to z rodzinnego domu (teść zachowałby
        się tak samo, zastanawiające), jeśli wszystko jest "zasługą" rodziców.
        rodziców

    • ivona18 Re: Krwawa historia 20.06.05, 10:50
      Ludzie!!! Ta dziewczyna prosi Was o poradę, a nie o krytykę!
      Przestańcie ją krytykować i wypisywać głupoty pt."jaką to ona jest
      złą matką i jakie ma złe dziecko!". Wasze posty wskazują tylko na
      to, że uważacie się za doskonałych rodziców, a takich poprostu nie
      ma. I na pewno każdy z Was popełnił nie jeden błąd w wychowywaniu...
      Ma_ksia.24 mam dwie siostrzenice i obie przechodziły taki okres,
      tzn. okres bicia wszystkich, czyli próbowania na ile mogą sobie
      pozwolić. Ich rodzice są jak najbardziej normalni i nie jest to
      absolutnie żadna rodzina patologiczna, więc nie miały szans
      nauczenia się agresji. Ich matka była z nimi obiema w domu do 3
      roku życia. I jedno co robiła w takich sytuacjach to tłumaczyła
      dziewczynkom, że nie można tak robić, np. mówiła im, że im też
      byłoby niemiło gdyby ktoś podszedł do nich i je uderzył, że nie
      wolno kogoś bić, tylko trzeba rozmawiać z drugą osobą, trzeba też
      przeprosić to dziecko, podać mu rękę itd. Jeżeli takie sytuacje się
      zdarzały, to np. mówiła, że mają iść do swojego pokoju i przemyśleć
      co złego zrobiły, dlaczego to jest złe i jak to naprawić
      (oczywiście wtedy były już starsze od Twojego synka).
      Może poczujesz się lepiej, jeżeli porozmawiasz z synkiem i
      pójdziesz do tego dziecka i poprostu Maksiu go przeprosi za swoje
      zachowanie?
      Mam nadzieję, że coś Ci pomogłam i nie martw się, na pewno nie
      jesteś złą matką. Ja się wcale nie dziwię, że nie zdąrzyłaś
      zareagować. Sama mam dzieci dookoła siebie i wiem, że niektóre z
      nich to "żywe sreberka"wink)) Głowa do górywink))
      Gorąco pozdrawiam
      iwka
    • oczko5 Re: Krwawa historia 23.06.05, 10:08
      Boshe! Kiedy czytam niektóre posty to wydaje mi się, że mam do czynienia z
      następną księżką psychologiczno - wychowawczą.
      Czy niektóre z was szanowne mamy przekłada to co przeczyta na życie?
      Czy Wy szanowne mamy robicie wszystko żeby włożyć swoje dzieci w szablony a
      może takowe są sprzedawane razem z tymi mądrymi książkami?
      Dziecko podbiegło do innego i je poprostu uderzyło.
      Wierzę, że nie zrobiło mu celowo krzywdy a już na pewno celowo go nie
      skaleczyło.
      Matka wyraziła skruchę i przeprosiła na pewno nie chciała aby to się stało.
      A tutaj czytam o wstręcie do huśtawki i innych dzieci.
      Kobietki zastanówcie się.
      Mamo ma_ksia.24 nie przejmuj się tymi książkowymi mądrościami. Rozumiem, że
      denerwujesz się że Twoje dziecko zrobiło krzywdę innemu ale uważam też że
      zareagowałaś odpowiednio. Twoje dziecko ma dopiero 1,5 roku i będzie jeszcze
      przez jakiś czas tak robiło, ale ty jesteś na pewno mądrą mamą i wytłumaczysz
      swojemu , że tak robić nie wolno.
      Ja mam dwoje dzieci które czasem podczas zabawy uderzyły inne dzieci z
      piaskownicy, moim obowiązkie było przeprosić zaproponować pomoc i wytłumaczyć
      dziecku, że tak nie można. Mamusie czy Wasze dzieci tego nie robią?
      Któregoś dnia zdziwicie się jak wasze dziecko zrobi podobną rzecz a Wy nie
      zdążycie zareagować.
      • lola211 Re: Krwawa historia 23.06.05, 12:00
        >Mamusie czy Wasze dzieci tego nie robią?

        Przyznam sie, ze nie.Corka ma 7 lat i nie zdarzylo sie nic podobnego.Dzieci
        mojej przyjaciolki tez nigdy nie uderzyly zadnego dziecka.
        • oczko5 Re: Krwawa historia 23.06.05, 12:56
          lola211,
          miło to słyszeć, tylko widzisz, dzieci są różne, a nasza pamięć jest często
          zawodna.
          Moim dzieciom to się zdażyło, raz czy dwa i również miały wtedy po 1,5-2 latka,
          było mi równie przykro i nieprzyjemnie. Przeprosiłam i tłumaczyłam dziś tego
          nie robią przynajmniej innym dzieciom są dużo starsze.
          Czy Twoje dziecko chodziło bądź chodzi do przedszkola?
          Bo gwarantuję Ci, że wychowawczynie niejednokrotnie nie mówią o pojedyńczych
          przypadkach po to aby nie rozpętać zbędnej wojny.
          Widzisz moja 4 letnia córeczka została uderzona w przedszkolu przez kolegę z
          grupy, również ją podrapał do krwi na buzi. Uważasz, że rodzice przyszli i
          przeprosili? Nie powiem Ci coś nawet nie wiem którzy to są, wychowawczyni im
          oczywiście powiedziała.
          Dlatego uważam, że problem nie polega na tym czy rodzic chodzi ze swoim
          dzieckie krok w krok tylko czy potrafi przyjąć za niego odpowiedzialność, a
          ma_ksia.24 chyba to zrobiła?
          To, że maluszek podszedł i uderzył nie oznacza, że za rok będzie to robił
          notorycznie. Wydaje mi się że raczej to jest problem dorosłych którzy jak już
          wspomniałam wcześniej naczytali się wielu książek i teraz nie wiedzą co z tą
          wiedzą począć.
          lola211, dzieci biły się i będą się bić to jest tak ja tłumaczenie dziecku żeby
          nie wchodziło na oparcie kanapy, kiedyś zrozumie.
          Pozdrawiam.
          • lola211 Re: Krwawa historia 23.06.05, 18:33
            > Czy Twoje dziecko chodziło bądź chodzi do przedszkola?

            Dziecko bylo przez 2 lata pod opieka niani, ktora zajmowala sie 5 dzieci, potem
            byla pare miesiecy w przedszkolu.Wiem, ze nie bylo incydentow z biciem.Teraz
            skonczyla zerowke i w grupie jest jedna agresywna dziewczynka, ktorej po prostu
            nie trawie- znana jest w przedszkolu ze swoich numerow od dawna.Reszta jest ok.

            dzieci biły się i będą się bić to jest tak ja tłumaczenie dziecku żeby
            >
            > nie wchodziło na oparcie kanapy, kiedyś zrozumie.

            Tylko niektore.Ja uwazam, ze nie jest to norma, bo troche dzieci znam i takie
            zachowania nie sa na porzadku dziennym.
            • oczko5 Re: Krwawa historia 24.06.05, 08:09
              > Tylko niektore.Ja uwazam, ze nie jest to norma, bo troche dzieci znam i takie
              > zachowania nie sa na porzadku dziennym.

              Masz rację, tylko niektóre i właśnie dlatego że robią to tylko niektóre, nie
              piszę tu o typowej agresji.
              Dlatego nie poleciałam do mamy tego chłopca i nie zabiłam jej odrazu dlatego,
              że skrzywdziło moją córkę. Zresztą ten chłopiec często robi krzywdę dzieciom
              w grupie a moja córcia poprostu teraz się z nim nie bawi, przynajmniej tak mówi.
              Stwierdzam nadal, że problem uderzenia dziecka przez dziecko nie jest problemem
              samym w sobie. Problemem jest to czy rodzice poczuwają się do odpowiedzialności
              za swoją pociechę po całym incydencie. Nie wiem czy rozumiesz o co mi
              chodzi ,bo właśnie w tym momencie najważniejsza jest rola rodzica. Właśnie po
              to są rodzice.

              > byla pare miesiecy w przedszkolu.Wiem, ze nie bylo incydentow z biciem.Teraz
              > skonczyla zerowke

              Jeśli nauczycielka jest w stanie zapanować w KAŻDYM MOMENCIE przebywania z dużą
              grupą dzieci to chylę przed nią czoła.

              Pozdrawiam
              --------------------------------------------------------------------------------
            • ma_ksia.24 Re: Krwawa historia 24.06.05, 11:08
              lola211 napisała:

              > Dziecko bylo przez 2 lata pod opieka niani, ktora zajmowala sie 5 dzieci,
              potem
              >
              > byla pare miesiecy w przedszkolu.Wiem, ze nie bylo incydentow z biciem.
              Teraz skonczyla zerowke i w grupie jest jedna agresywna dziewczynka, ktorej po
              prostu
              >
              > nie trawie- znana jest w przedszkolu ze swoich numerow od dawna.Reszta jest
              ok.
              Widzisz Lola211
              To,że Ty jej nie trawisz nie ma tu żadnego znaczenia. Zawsze w grupie znajdzie
              się ktoś mniej ok. czyli "czarna owca".Rzecz w tym,aby zdać sobie sprawę,że
              nieprzewidywalna agresja zdarza wśród dzieci i niestety trzeba sobie z tym
              problemem poradzić. Dla nas rodziców jest to trudne, ponieważ musimy cały czas
              być czujni, zwłaszcza jeśli chodzi o małe dzieci,takie jak mój syn, które nie
              do końca umieją rozróżnić granicę między zabawą a agresją.
              Wczoraj byłam świadkiem,jak 5-letnia dziewczyna bawiła się na placu zabaw ze
              swoim żywym króliczkiem.Zabawa polegała na zasypywaniu zwierzątka piachem,
              rzucania go na zjeżdżalnię,zawieszaniu na huśtawce itd.Nadzór nad tym pełnił
              tatuś dziewczynki, który z dumą patrzył na "zabawę" córci ze zwierzątkiem.
              Niektóre dzieci nie widzą granicy między zabawą a agresą a rolą rodziców jest
              właśnie jej wskazanie.


              > dzieci biły się i będą się bić to jest tak ja tłumaczenie dziecku żeby
              > >
              > > nie wchodziło na oparcie kanapy, kiedyś zrozumie.
              >
              > Tylko niektore.Ja uwazam, ze nie jest to norma, bo troche dzieci znam i takie
              > zachowania nie sa na porzadku dziennym.
              • lola211 Re: Krwawa historia 24.06.05, 11:20
                Masz racje, natomiast ja patrze z punktu widzenia matki dziecka, ktore moze
                pasc ofiara agresora.Nie moge biernie stac i patrzec, jak kolezanka kopie
                córke, czy uderza ja piescia w twarz.Moje dziecko jakkolwek zszokowane, raczej
                nie odda, obrazi sie co najwyzej. Po takim incydencie jedynie co moglam zrobic,
                to odseparowac dzieci- nie ma juz wzajemnego odwiedzania sie w domu.Tamta matka
                ponoc nad dzieckiem pracuje, ok, nie moge jej zarzucic, ze sprawe olewa.Ale co
                to zmienia w sytuacji mojego dziecka? Nic, ciagle jest narazona na przemoc i
                zły przyklad.
                Rodzicom tych dzieci moge wspolczuc, ale nie bede udawac, ze mi takie
                zachowania nie przeszkadzaja.
                • ma_ksia.24 Re: Krwawa historia 24.06.05, 11:51
                  lola211 napisała:

                  > Masz racje, natomiast ja patrze z punktu widzenia matki dziecka, ktore moze
                  > pasc ofiara agresora.Nie moge biernie stac i patrzec, jak kolezanka kopie
                  > córke, czy uderza ja piescia w twarz.Moje dziecko jakkolwek zszokowane,
                  raczej
                  > nie odda, obrazi sie co najwyzej. Po takim incydencie jedynie co moglam
                  zrobic,
                  >
                  > to odseparowac dzieci- nie ma juz wzajemnego odwiedzania sie w domu.Tamta
                  matka
                  >
                  > ponoc nad dzieckiem pracuje, ok, nie moge jej zarzucic, ze sprawe olewa.Ale
                  co
                  > to zmienia w sytuacji mojego dziecka? Nic, ciagle jest narazona na przemoc i
                  > zły przyklad.
                  > Rodzicom tych dzieci moge wspolczuc, ale nie bede udawac, ze mi takie
                  > zachowania nie przeszkadzaja.
                  To,że są złe, nie podlega dyskusji.Dobrze jest jednak popatrzeć na sprawę
                  wielopłaszczyznowo a nie tylko z punktu widzenia ofiary,bo może się kiedyś
                  zdarzyć zmiana ról.

                  • knur_izydor Re: Krwawa historia 30.06.05, 20:00
                    A mnie w przedszkolu spotkała kiedyś ciekawa sytuacja.
                    Chłopiec (wyższy o głowę) "dla zabawy" zaczął mnie dusić. Gdy, w obronie
                    własnej, podrapałam go (chyba niezbyt groźnie, ślad zniknął po tygodniu), jego
                    matka przyszła w tej sprawie do przedszkolanki.
                • ivona18 Re: Krwawa historia 24.06.05, 16:21
                  Sorry lola211, ale chyba jesteś za bardzo skupiona na sobie i swoich dzieciach.
                  Jeżeli nie zauważyłaś, to nie roztrząsamy Twojego przypadku tylko ma_ksia.24
                  Może najwyższy czas odnieść się do opisanego przypadku.
                  POza tym, nie wierzę w stwierdzenia typu: "Przyznam sie, ze nie.Corka ma 7 lat
                  i nie zdarzylo sie nic podobnego". Bez urazy, ale rozumiem, że Twoje dzieci są
                  doskonałe, a Ty jako doskonała matka jesteś przy nich 24h/dobę?
                  Nie wiem kto Ci w to uwierzy.....
                  • lola211 Re: Krwawa historia 24.06.05, 17:03
                    Naswietlam swoja sytuacje, bo padlo pytanie, czy Wasze dzieci tez tak nie
                    robia.Ano nie robia.

                    >Bez urazy, ale rozumiem, że Twoje dzieci są
                    > doskonałe, a Ty jako doskonała matka jesteś przy nich 24h/dobę?

                    Nic na temat doskonalosci nie pisalam.Faktem bezspornym jest, iz moja córka nie
                    uderzyla zadnego dziecka, a ma obecnie lat 7.
                    Tak, przez wiekszosc jej zycia jestem z nia , z róznych powodow zreszta, 24 h
                    na dobe.POza tym na tyle interesuje sie jej zachowaniem pod moja nieobecnosc,
                    iz wiem ze nie ma w niej zadnych agresywnych ciagot i dzieci nie bije.Wiem tez
                    jak zachowuje sie, gdy zostanie uderzona, bo tak sie stalo przy mnie.
                    Nie mam powodow konfabulowac, bo za powazna jestem.Ci, ktorzy kojarza moj nick
                    maja na pewno wyrobione zdanie co do mojej wiarygodnosci, a reszta, cóz,
                    wierzyc nie musi.
                    Do opisanego przypadku odnioslam sie w pierwszych postach.
        • anisr Re: Krwawa historia 02.07.05, 10:50
          lola211 napisała:

          > >Mamusie czy Wasze dzieci tego nie robią?
          >
          > Przyznam sie, ze nie.Corka ma 7 lat i nie zdarzylo sie nic podobnego.Dzieci
          > mojej przyjaciolki tez nigdy nie uderzyly zadnego dziecka.

          WłasniesmileMoje córki też tego nie robia,gdy próbowały szybko je tego oduczyłamsmile
          I spójrzcie na to jeszcze z innej strony-jak sie czyje dziecki bez powodu
          atakowane????Ostatnio musiałaM wziąć z piaskownicy moją 14 mies. córke bo jakis
          chłopczyk postanowił zatruc jej zycie-wyrywał jej zabawki popychał...zwracałam
          mu uwage i nic.Rodzice sie oczywiście nie zainteresowalisadCzy to jest w
          porządku???Nie mam zbyt duzo tolerancji dla agresji-wiem że sie zdarza ale to
          rodzice są od tego aby do niej nie dopóscic(a przynajmniej dopilnować by nikt
          nie ucierpiał z yego powodu)
    • dziubulek111 Re: Krwawa historia 28.06.05, 09:54
      Dobry tytuł dla tego wątku. Krwawo się z Tobą obchodzą niektórzy, Maksiu...

      Ja mam syna, który czasem potrafi uderzyć inne dziecko (wierzę, że jest to dość
      częste w wieku 4 lat...) Staram się go pilnować, zabieram do domu w razie
      wpadki, przepraszam i jego skłaniam, by robił to samo. Bije, gdy ma powód,
      chociaż to oczywiście niedobre rozwiązanie konfliktu. Nie jest to dozwolone, w
      domu kończy się izolacją w pokoju i moją na niego obrazą, która jest bardzo
      dotkliwa dla synka.

      Uważam, że trzeba reagować, a Twoje doświadczenie prawdopodobnie zaowocuje u
      Ciebie większą czujnością. To, że mama dziecka skrzywdzonego przez Twoje
      odezwała się w ten sposób, jest zrozumiałe. Jej maluch doznał uszczerbku. Ale to
      normalka, że dzieciaki się biją i nie ma co robić wielkiej sprawy z niedużej. Na
      pewno konsekwentnie trzeba karać (w domu też!) zachowania niepożądane i
      nagradzać właściwe; przy tym wyjaśniać konsekwencje "dzieci nie będą się chciały
      z tobą bawić, jeśli będziesz tak robił; będzie ci smutno bawić się samemu".
      Można czytać książeczki i opowiadać bajki o rozwiązywaniu konfliktów. Może coś z
      serii "Kamyczek" albo "Franklin" się znajdzie?

      Ja spoglądam też krytycznie na moje zachowania wobec naszej pociechy, wychodząc
      z założenia, że jego wyskoki są odbiciem moich błędów. Nie potrafię wykorzenić
      wszystkiego w sobie, ale staram się zmienić. To daje efekt!

      Pozdrawiam smile

      T.
    • kallas Re: Krwawa historia 28.06.05, 11:05
      czytam, czytam i nasuwa mi się taka refleksja, ja mam syna zawsze uczyłam go ,
      aby nie bił innych dzieci, dzielił się zabawkami , nie zaczepiał itp. i jaki
      jest tego skutek, ............ a no taki że syn jest w gimnazjum , "kolega " z
      klasy złamał mu rękę a ja muszę z synem chodzić na warsztaty psychologiczne bo
      syn , nie potrfai odnaleźć się w tej paskudnej rzeczywistości. gdzieś
      popełniłam błąd, ale wiem jedno gdybym miała kolejne dziecko na pewno
      pozwalałabym mu na wszystko ........... mam żal do siebie, że zrobiłam synowi
      krzywdę i wcale nie pociesza mnie fakt, że psycholog pociesza mnie że syn jest
      wybitnie inteligentny i wrażliwy , ale co z tego jesli nie potrafi sobie
      poradzić z takimi neandertalczykami z klasy. a niestety takich ludzi będzie
      spotykał w zyciu bardzo często.
      • deotyma11 do kallas 02.07.05, 17:39
        Nie pozwalaj drugiemu na wszystko bo może być gorzej. Znam twój problem. Mnie
        rodzice też "oduczyli" agresji, a do tego byłam bardzo spokojnym i wrażliwym
        dzieckiem. Doszło do tego że na podwórku i w szkole byłam traktowana jak worek
        treningowy przez starszych chłopaków. Skończyło się gdy moja babcia zobaczyła
        przez okno jak wracam ze szkoły a jakieś chłopaczysko idzie za mną i wali mnie
        workiem po głowie. Babcia nakrzyczała na rodziców i przez weekend cała rodzina
        nauczyła mnie kilku prostych sposobów: jak kopnąć w piszczel, uszczypnąć z
        wykrętasem, że chłopaka to najlepiej w krocze kopnąć itd itp. Poskutkowało.
        Nauczyłam się bronić to się chłopaczyskom znudziło. I mogą sobie tu wszystkie
        mamy pisać że agresja w każdej postaci jest zła, ale jak się bronić przed
        matołami zamierzam swoją córcię nauczyć. Tobie radzę to samo.
    • betty_julcia Re: Krwawa historia 28.06.05, 11:37
      O rany!!!
      Ale horror! Współczuję niektórym wypowiadającym się w wątku. I tobie mamo maksia że tak zostałąś potraktowana. Niektórzy naprawdę nie mają wyobraźni albo chcą swoje dzieci wychować na maminsynków pod kloszem. Ludzie!!! Wyluzujcie!!! Przeczytajcie swoje wątki to zobaczycie kto tu jest agresorem. Odpowiadacie agresywnie, wyzywacie od gnojków itp, piszecie o rewanżu na półtorarocznym dziecku przez ojca, teścia. To piszą chore osoby, jaki wy przykład dajecie swoim dzieciom. To dobrze że one przy swoich rodzicach są tak świetnie ułożone że muchy by nie skrzywdziły bo może się to zmienić.
      A jeże4li ktoś uważa że sypnięcie piachem, bądź uderzenie łopatką to szczyt brutalności albo wyraz agresji to chyba albo dziecka nie miał albo ma ale go nie zna/nie opiekuje się nim/nie chodzi do piaskownicy.
      Ja nie wiem skąd w większości z was tyle agresji??? W stosunku do półtorarocznego dziecka.
      Ja mam dwuletnią dziewczynkę, ułożoną, grzeczną bardzo subtelną i delikatną. JAkiś tydzień temu na plaży bawiły się dzieci łopatkami, wiaderkami i sypały się piachem. Mamy tłumaczyły że nie wolno ale dla nich to był w pewnym sensie zabawa, dopóki któregoś nie zabolało. Miał nauczkę i nie traktował już tego jak zabawy. Tak samo z uderzaniem łopatką. Dzieci nie zdają sobie czasami sprawy że mogą zrobić krzywdę. My je tego uczymy ale nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć że akurat w tej sekundzie wymierzy cios koledze łopatką.
      DZieci zawsze bawiąc się szturchały, popychały, sypały piaskiem tylko dziś nazywa się to "agresją" i robi z dzieci i ich rodziców wariatów.
      Jak moja Julia bawi się z dziećmi nie ingeruję. Obserwuję ale jak jej dziecko zabierze zabawkę musi sobie sama ją odebrać. NAjczęściej obserwuję i nie zachowuję się jak zwariowana mamuśka co pobije inne dzieci bo: popchnęło, zabrało zabawkę, przepchnęło się na ślizgawce, było pierwsze na huśtawce, sypnęło piaskiem. Podejrzewam że większość dorosłych "agresorów" wypowiadających się powyżej to tacy właśnie zaborczy, rozhisteryzowani rodzice. Ludzie, nasze dzieci mają naauczyć się żyć we współczesnym świecie i wy je macie wprowadzić w życie. Oczywiście nie narażając innych dzieci.
      Ja na miejscu tatuśka za taki czyn ze strony czyjegoś dziecka nie czekając na reakcję mamy skarciłabym sama malucha, na pewno więcej do niego dotrze gdy skarci go od razu na dodatek obca osoba. Reszta to sprawa mamy malca.
      ------------------------------------------------------
      Betty to mama a to jestem ja:
      GWIAZDECZKA
      • ewapiotr6 Re: Krwawa historia 30.06.05, 21:16
        betty_julcia napisała:

        > O rany!!!
        > Ale horror!
        Bardzo trafnie to wszystko ujęłaś. Zgadzam się we wszystkich punktach.
    • regata7 Re: Krwawa historia 28.06.05, 13:06
      oczywiście, że często nie jesteśmy w stanie zabobiec różnym systuacjom, nie
      zdziwiłabym się, gdyby coś takiego zdarzyło się np. w piaskownicy, gdzie dzieci
      są blisko siebie,
      ale wiesz... mnie by się zapaliła czerwona lampka, już w momencie kiedy
      zobaczyłabym, że moje 1,5 roczne dziecko podchodzi do bujającej się huśtawki...
      zabrałabym go stamtąd natychmiast w obawie przed uderzeniem przez huśtawkę.


      ma_ksia.24 napisała:

      > Jestem na placu zabaw z 1,5 rocznym synkiem. Maksio podbiega do huśtawki, na
      > której buja się siedzący na kolanach u swojego taty mały rówieśnik
      > Maksia.Nagle ni stąd ni z owąd, kiedy huśtawka zwalnia, Maksio podchodzi
      • anek.anek Re: Krwawa historia 28.06.05, 14:09
        masz rację regatko: ja też zaragowałabym od razu gdyby syn podbiegł do
        huśtawki, ALE mogę się założyć, że tata huśtał się bardzo powoli (bo inaczej
        Maksio nie zdołałby uderzyć rówieśnika!- prawa fizyki)i w takiej sytuacji być
        może też nie od razu bym zabroniła podchodzenia do tej huśtawki. A jak już
        podbiegł to było po prostu za późno.
    • szymanka Re: Krwawa historia 28.06.05, 14:51
      Mamo Maksia

      co się stało to się nie odstanie
      zareagowałaś prawidłowo, przerosiłaś, zaoferowałaś pomoc
      co możesz jeszcze zrobić?
      osobiście, kupiłabym jakiś drobiazg dla poszkodowanego i namówiłabym synka,
      żeby wręczył go koledze z przeprosinami, to byłby taki miły gest z Twojej
      strony i jednocześnie "lekcja wychowawcza" dla Maksia, a może i rodzice
      poszkodowanego dziecka spojrzeliby na całe zajście przychylniejszym okiem...

      Bo nie dziwiłabym się rodzicom gdyby mieli pretensje, zwłaszcza o trwałe
      okaleczenie. Z Twoich postów wynika, że sama to rozumiesz. Niby nie Twoja wina,
      ale jakiś niesmak pozostaje...
      A mama zranionego kolegi? Cóż, myslę, że chciała uświadomić Ci jakie
      poważniejsze konsekwencje mogłyby Cię czekać w wyniku takiej sytuacji? Może
      uznała, że nie zdajesz sobie sprawy z winy Twojego dziecka, może myśli, że
      uważasz cały wypadek za drobiazg nie wiele znaczący? W końcu nie było jej przy
      całym zdarzeniu, zapewne zna relację ojca, który jak sama napisałaś był w
      szoku smile bardziej interesowały go reakcje własnego dziecka niz Twoje
      przprosiny...

      Co do samego Maksia. Jak już dziewczyny wczesniej pisały, tłumaczyłabym,
      tłumaczyła i jeszcze raz tłumaczyła. Proste hasło: nie wolno bić, nikogo.
      Reagowałabym na każdy przejaw agresji przytrzymaniem bijącej rączki,
      zakończeniem zabawy itp.

      Jeszcze na pociechę powiem, że dzieciaki wyrastają z takich zachowań. I nie
      myśl przpadkiem, że Twój syn jest jakimś agresorem. Agresja u kilkuletnich
      dzieci pojawia się często. Cóż, musisz poprostu bardziej uważać na swoje
      dziecko i starać się przewidzieć jego reakcje. Cierpliwości życzę smile
    • asia9931 Re: Krwawa historia 02.07.05, 19:45
      Uważam że takie historie się zdazają i będą zdazały(niestety),niewiem jak byśmy
      pilnowały swoich dzieci i tłumaczyły im. Oczywiscie wygląda to tak że matka
      jest winna, ale czasami scesje miedzy dziećmi dzieją się tak szybko że nie
      zdążyny zareagować.
      Mój syn gdy miał 4 lata poszedł do sąsiadów do kolegi w swoim wieku i na oczach
      sąsiadki jej syn w zabawie żucił się na mojego i walnoł go zabawką w łuk
      brwiowy, po czym pojechaliśmy na pogotowie i był szyty, ma blizne do dziś 5
      szwów. I o dziwo chłopcy nie nalerzą do agresywnych, zdażylo się tylko ten
      jeden , jedyny raz.
      A ja jako matka poszkodowanego oczywiście bylam zdenerwowana, ale gdy
      zobaczyłam rostrzesioną bardziej niż ja sasiadke gdziez bym mogła wyskakiwać
      jej jeszcze z odszkodowaniem ,tym bardziej ze wiem że nikt tego nie chciał ani
      jej syn, ani ona. Pozdr.
    • babe007 Re: Krwawa historia 04.07.05, 14:59
      Myslę, że zachowałaś sie prawidlowo, a mama malucha myślę że o odszkodowaniu
      powiedziała nie "niby żartem" tylko żartem.

      Pozdrawiam
    • aniko16 Re: Krwawa historia 04.07.05, 16:31
      A na czym polega "prawidłowe" zachowanie się matki dziecka? Uważam, że
      zachowała się karygodnie, najpierw dopuszczając do całego zdarzenia, a potem
      udając nic nie rozumiejącego "greka". Na dodatek poranienie twarzy dziecka
      nazywa "nowym doświadczeniem"! Sama ma 5 letniego synka, który nigdy nie
      zachowuje się agresywnie i nigdy nikogo nie uderzył. Dziwię się więc
      doświadczeniom matek które piszą tutaj, że agresja to coś normalnego i nie
      wiadomo kto za nią odpowiada ani co jest jej przyczyną. Sytuacja w której małe
      dziecko podchodzi do innego dziecka i drapie, kopie albo uderza nie ma w sobie
      nic normalnego. Chociaż pewno się taką staje za przyczyną rodziców którzy tak
      ją kwalifikują.
      • roman.gawron Re: Krwawa historia 04.07.05, 17:56
        aniko16 napisała:

        > A na czym polega "prawidłowe" zachowanie się matki dziecka?

        Na właściwej reakcji na zdarzenie.

        > Sama mam 5 letniego synka, który nigdy nie zachowuje się agresywnie i nigdy
        > nikogo nie uderzył.

        Masz JEDNO dziecko, więc o dzieciach wiesz - wybacz - tyle co i nic.
      • ewapiotr6 Re: Krwawa historia 04.07.05, 21:52
        aniko16 napisała:

        > A na czym polega "prawidłowe" zachowanie się matki dziecka? Uważam, że
        > zachowała się karygodnie, najpierw dopuszczając do całego zdarzenia, a potem
        > udając nic nie rozumiejącego "greka". Na dodatek poranienie twarzy dziecka
        > nazywa "nowym doświadczeniem"! Sama ma 5 letniego synka, który nigdy nie
        > zachowuje się agresywnie i nigdy nikogo nie uderzył. Dziwię się więc
        > doświadczeniom matek które piszą tutaj, że agresja to coś normalnego i nie
        > wiadomo kto za nią odpowiada ani co jest jej przyczyną. Sytuacja w której
        małe
        > dziecko podchodzi do innego dziecka i drapie, kopie albo uderza nie ma w
        sobie
        > nic normalnego. Chociaż pewno się taką staje za przyczyną rodziców którzy tak
        > ją kwalifikują.


        A czy twje dziecko bawi się z innymi dziećmi ? Bo jeśli jest takim ideałem to
        chyba nie. Nigdy nie wyrwał nawet łopatki innemu dziecku albo nie dał swojej
        zabawki innemu dziecku. A jeszcze jedno skąd bierze się agresja u dorosłych ?
        Nie mówie o biciu ale choćby o agresji werbalnej (tobie nigdy się to nie
        przytrafiło). Dzieci to też ludzie. A dyskusja o przyczynach agresji jest jak
        najbardziej całej ludzkości potrzebna.
      • babe007 Re: Krwawa historia 06.07.05, 14:14
        Stało się. Dziecko podrapało inne. Po raz pierwszy. Nikt nie mógł tego
        przewidzieć. Matka przeprosiła i wytłumaczyła dziecku, że tak nie wolno. Jak
        w/g Ciebie w takiej sytuacji powinna była sie zachować , bo rozumiem, że
        zupełnie inaczej niż to zrobiła, skoro jej reakcji nie uważasz za prawidłową.
        Tylko konkrety proszę.
      • oczko5 Re: Krwawa historia 07.07.05, 14:51
        oj aniko, chyba przesadziłaś.
        Nikt z nas nie wyraża zgody na agresję wśród dzieci, każdy z nas rodziców
        pragnie wychować jak najlepiej swoje pociechy.
        Niestety tak jak każde dziecko uczy się nowych czynności wraz z rozwojem tak
        samo jedne dzieci przechodzą przez etap agresji mocniej lub lżej.
        Myślę, że coś Ci się pokręciło z tą kwalifikacją.
        Nikt z nas nie mówi, że agresja jest czymś normalnym. Jest jakimś etapem które
        dziecko przechodzi aby poznać swoje możliwości. Gwarantuję Ci, że dziecko im
        jest starsze tym bardziej próbuje udowodnić na ile je stać.
        Mam 7-letnią córkę która powoli staje się w tym mistrzynią świata oczywiście
        nie mówię,że zdobywa wszystko biciem raczej jest to dar przekonywania, upór itd.
        Młodsza 3,5 roku jest właśnie uparciuchem, tylko jest jeden problem ona nie
        potrafi jeszcze w pełni powiedzieć co czuje dlatego czasem jest zła i krzyczy
        gdy coś jej nie odpowiada.
        Dlatego potwierdzam to co napisałam wcześniej autorka waila postąpiła
        prawidłowo.
        A Ty jak byś postąpiła???


      • ma_ksia.24 Re: Krwawa historia 12.07.05, 11:46
        aniko16 napisała:

        > A na czym polega "prawidłowe" zachowanie się matki dziecka?
        Umieram z ciekawości jaka jest wg aniko16 definicja "prawidłowego" zachowania w
        opisanej przeze mnie sytuacji.

        >Uważam, że
        > zachowała się karygodnie, najpierw dopuszczając do całego zdarzenia, a potem
        > udając nic nie rozumiejącego "greka". Na dodatek poranienie twarzy dziecka
        > nazywa "nowym doświadczeniem"!

        Obserwując Twoje zachowanie na forum dochodzę do wniosku,że łatwość z jaką
        przychodzi Ci fałszywe osądzanie innych musi mieć podłoże psychologczne.
        Najprawdopodobniej jesteś bardzo zakompleksioną osobą i te kompleksy "wyłażą" w
        Twoich postach.Manifestujesz postawę idealnej matki,chociaż dobrze wiesz,że
        taka postawa nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości.Agresja u dzieci była i
        będzie i nawet jeśli Twój syn nie miał z nią nic wspólnego (w co nie chce mi
        się wierzyć), to podejście matki aniko16 poza oburzeniem i bezmyślną krytyką
        niczego konkretnego do sprawy nie wnosi.

        Dziwię się więc > doświadczeniom matek które piszą tutaj, że agresja to coś
        normalnego- tak, jest to powszechne zjawisko, spotykane na co dzień.Za to Twoje
        przemyślenia odbiegają od normy.

        nie > wiadomo kto za nią odpowiada-wiadomo kto odpowiada, zawsze rodzice.

        Sytuacja w której małe
        > dziecko podchodzi do innego dziecka i drapie, kopie albo uderza nie ma w
        sobie
        > nic normalnego.- chyba w ogóle nie bywasz z dzieckiem na placu zabaw,skoro są
        to dla Ciebie zachowania "z kosmosu".
    • magar1 Re: Krwawa historia 12.07.05, 16:24
      Czytam, czytam i nie mogę uwierzyć, ile w matkach jest rywalizacji: kto jest lepszą matką. Teraz już wiem dlaczego tak nie lubie tych spacerów i czasu spędzonego na placu zabaw. Jak sobie przeczytałam jakie mysli zalegają w głowie przecietnej matce, to od razu uswiadomilam sobie, że na placu zabaw lub w piaskownicy jestem pod baczną obserwacją, a może się "potknę" i bedzie można zaszufladkować mnie do matek nie przejmujących sie, lekkomyślnych i leniwych.
      Mój najmlodszy synek dopiero uczy się istnieć w społeczności piaskowniczej, na szczęscie jeszcze nikogo "nie ugryzł" ale wiem już dzięki Wam czego mogę się spodziewać po rodzicu ofiary. Mówicie o agresywnych zachowaniach dzieci a same jesteście agresywne w stosunku do innych rodziców. Tak naprawdę trudno zrozumieć autorkę wątku? Dla mnie to nic trudnego, może dla tego że bylam juz parę razy w podobnej sytuacji, ale za nic nie przytoczyłabym ich tutaj bo doskonale wiem że nie mogłabym liczyć na najmniejsze zrozumienie z Waszej strony. Dlatego też autorce wątku gratuluje odwagi.
    • nangaparbat3 To ja będę niepoprawna 12.07.05, 18:05
      Przede wszystkim nie można opisanej sytuacji utożsamiać z mocowaniem sie,
      przepychaniem, polewaniem etc, kiedy dzieci sa w grupie i "szaleją", dzieją się
      rzeczywiscie różne rzeczy i nie ma co sie nimi przejmowac, o ile tylko wszyscy
      uczestnicy są chetni do takiej zabaw.
      Ale w wątku jest opisana zupełnie inna sytuacja - nieuzasadniona napaść po
      prostu, niezaleznie od wieku napadającego. Gdyby to było moje dziecko, to bym
      zrobiła natychmiast i na miejscu taka drakę, że by popamietało do końca zycia.
      Żeby wiedziało, ze stało sie coś strasznego - tak jak zrobiłam to z moją równo
      dwuletnia córką, kiedy wyrżnęła kolegę kamieniem w glowę - zupełnie tak samo,
      bez żadnego powodu. Lałam tak długo (po pupie), aż poczułam, ze mnie boli ręka -
      opisałam to w innym wątku zresztą. Tłumaczenie było potem, jak najbardziej.
      Ale czasem trzeba naprawdę stanowczo postawić granicę, raz a dobrze (podobnie
      zrobił jej tato, kiedy usiłowała wetknąć paluszek do kontaktu - po raz pierwszy
      i ostatni w zyciu dostała od ojca po łapie, natychmiast, bez namysłu, tak jak
      kotka czasem trzepnie swoje dziecko - to sa takie chwile, kiedy naprawdę nie ma
      czasu na tłumaczenie).
      Chce przy tym napisać, ze córki nie karzę, a ostatnio juz sie na nia nawet
      gniewać nie umiem, zbiłam ja dwa razy w zyciu i tego drugiego (miała 4 lata)
      żałuje do dziś. Nie jest agresywna ale tez nie jest ofiarą agresji, czasem bije
      sie z dziećmi, ale zawsze jest to tylko zabawa. Z rowieśnikami ma swietne
      kontakty, choc nie wiem, czy miałam na to jakikolwiek wpływ.
      • kkaasskkaa Re: To ja będę niepoprawna 12.07.05, 22:16
        Zgadzam się absolutnie.
        A teraz zanim zaczniecie nas krytykować postawcie sie w roli matki napadniętego
        dziecka. Czy też będziecie tak wyrozumiałe?
        Jak czytam NIEKTÓRE wypowiedzi matek na tym forum, to zaczynam rozumieć skąd
        sie bierze tyle agresji u młodych ludzi.
        Nie mieli wzorców. Jedni rodzice opuszczają swoje dzieci inni rozpuszczają.
        Dziecko należy wychowywać, nawet zwierzęta to robią. Dziecko uczy się od
        dorosłych co jest dobre, a co złe. Jeśli rodzice każde zachowanie dziecka
        kwalifikują jako dobre.. to jak ono ma dowiedzieć się kiedy łamie zasady.
        Uświadomcie to sobie(dla dobra swych dzieci)że dziecko jest człowiekiem
        odpowiedzialnym za swoje czyny.Tego trzeba uczyć od urodzenia..a nie cieszyć
        sie,że mam takie żywiołowe dziecko.
        Dzieci są odbiciem rodziców...i po większości wpisów widzę, że to wam brakuje
        kindersztuby...
        • roman.gawron Re: To ja będę niepoprawna 13.07.05, 00:30
          kkaasskkaa napisała:

          > Jeśli rodzice każde zachowanie dziecka kwalifikują jako dobre.. to jak ono ma
          > dowiedzieć się kiedy łamie zasady.

          Możesz zacytować choć jedną wypowiedź z tego wątku kwalifikującą opisywane
          zachowanie dziecka autorki jako dobre?

          Nie cierpię demagogii! smile
        • magar1 Re: To ja będę niepoprawna 13.07.05, 12:37
          > Zgadzam się absolutnie.

          Ciekawe z czym, z tym biciem, aż do bólu ręki?

          > A teraz zanim zaczniecie nas krytykować postawcie sie w roli matki napadniętego
          >
          > dziecka. Czy też będziecie tak wyrozumiałe?

          Uważam się za bardzo wyrozumialą matkę w stosunku do obcych dzieci, potrafię sobie wytłumaczyć w rózny sposób zachowania 1,5 rocznego malca. Jestem częściej skłonna zganić moje dziecko niż czyjeś. Wiele razy się już o tym przekonalam.

          > Jak czytam NIEKTÓRE wypowiedzi matek na tym forum, to zaczynam rozumieć skąd
          > sie bierze tyle agresji u młodych ludzi.

          Na szcęście nie moje bo dopiero pierwszy raz zabralam glos na tym forum.

          > Nie mieli wzorców. Jedni rodzice opuszczają swoje dzieci inni rozpuszczają.
          > Dziecko należy wychowywać, nawet zwierzęta to robią. Dziecko uczy się od
          > dorosłych co jest dobre, a co złe. Jeśli rodzice każde zachowanie dziecka
          > kwalifikują jako dobre.. to jak ono ma dowiedzieć się kiedy łamie zasady.
          > Uświadomcie to sobie(dla dobra swych dzieci)że dziecko jest człowiekiem
          > odpowiedzialnym za swoje czyny.Tego trzeba uczyć od urodzenia..a nie cieszyć
          > sie,że mam takie żywiołowe dziecko.
          > Dzieci są odbiciem rodziców...i po większości wpisów widzę, że to wam brakuje
          > kindersztuby...

          Czyli że co, należy lać dziecko, bez opamietania, żeby wiedzialo ze zrobilo żle, jakoś do mnie to nie przemawia.
          Ale ja w sumie pisałam wcześniej o czymś innym, o tych agresywnych zachowaniach rodzicóW poszkodowanych dzieci. Mój syn juz też nie raz dostał łopatką albo został obsypany piachem, ale do głowy by mi nie przyszło by robić z tego awanturę, choć też wiem, że są pewne granice. Tylko że najczęściej rodzice robią aferę z byle czego, chyba mając tą satysfakcję że tym razem mogą się na kimś innym wyzyć i najlepiej jakby zobaczyli że matka winowajcy robi mu karczemną awanturę i leje w tyłek zą ją ręka zaboli i nie bedzie miała sily. Ja tego nie mogę zrozumieć.
          Moi rodzice zawsze powtarzali że dzieci nie należy karać cieleśnie w miejscach publicznych. I maja racę bo, ja kiedy widzę że jakieś dziecko jest bite na ulicy czy placu zabaw to mam mieszane uczucia.
          Wybacz, ale wydaje mi sie, że po półtora-rocznym dziecku mało jeszcze widać ze stylu jego wychowywania. A lanie (bicie do bółu ręki nie nazywałabym juz oznajmiającym złamanie zasad klapsem) go przez matkę jest dla mnie bezcelowe.
          • nangaparbat3 Re: To ja będę niepoprawna 14.07.05, 09:58
            Wychodzi na to, ze ze mnie potwór. Więc posłuchaj: jestem absolutnie przeciw
            biciu dzieci. Swojego dziecka nie karzę, od kiedy mogę z nia pogadać własciwie
            nie ma potrzeby. Lanie dostała 2 razy w zyciu - po raz ostatni jak miała 4 i
            poł, po raz pierwszy jak miała dwa, właśnie wtedy. Szłyśmy na spacer za
            znajomymi z półtorarocznym chłopczykiem, nagle ona schyliła się, podniosła
            spory kamień i bardzo celenie rąbneła go w potylicę. Mogła nawet zabić, i to
            była moja pierwsza myśl. Więc zlałam, natychmiast i bez zastanowienia. I mimo
            ze nie praktykuję zadnych kar, nigdy nie żałowałam, że to wtedy zrobiłam.
            Uważasz, że słuszniej było łagodnie tłumaczyć, że nie należy walić w ludzi
            kamieniami, i sprawdzać, czy zapamietała tłumaczenie? Do następnego razu?
            Tlumaczenie jest super, pod warunkiem, ze mozna zaryzykować, że nie poskutkuje.
            Mogłam zaryzykować? Oczywiście ja wtedy o tym wszystkim nie myślałam, nie było
            kiedy, ale uważam, że zrobiłam dokładnie to, co w tej sytuacji trzeba było
            zrobić. W przeciwieństwie do tego drugiego lania, kiedy miała 4 i pół, do
            dzisiaj mi wstyd.
            Nie chcę przez to powiedzieć, że Autorka wątku powinna była zlać swego synka.
            Jednak uważam, ze w takiej sytuacji (niesprowokowana i zdecydowana napaść,
            skrzywdzony napadnięty) trzeba postąpić natychmiast i zdecydowanie, tak żeby
            dziecko dostało jasny sygnał: nie wolno.
            I nie mów mi, ze dzieci muszą tłuc sie łopatkami - nie muszą. Tylko ja wczoraj
            widziałam taką scenę: mama karmi gołębie, a półtoraroczne dziecko z dzikim
            wrzaskiem je przegania. A mama nic. A to jest moment, zeby uczyć empatii -
            kiedy tak robisz, gołąbek się boi, jest maleńki, duzo mniejszy od ciebie, i
            chciałby zjeść, a ty mu nie dajesz. I tak dalej, na okrągło, przy każdej
            okazji.
    • wieczna-gosia Re: Krwawa historia 14.07.05, 09:26
      ale daj spokoj- jej synek ma blizne???

      jestem w szoku z powodu surowosci ocen chlopca i jego mamy. Przeciez to byl
      poltoraroczny chlopaczek. Jego mama nie zdarzyla zareagowac, a nie poglaskala go
      po glowce i powiedziala "cudownie synku tak sie chamom robi".
      • nangaparbat3 Re: Krwawa historia 14.07.05, 10:09
        Ale mama - przejrzałam jeszcze raz cały wątek - nie pisze ani słowa o tym jak
        zareagowała w stosunku do swojego synka, zeby wiedział, ze tak nie wolno.
        Oczywiscie moze tylko nie napisała.
        Moze też było tak, ze sytuacja tak bardzo ją zaskoczyła, że kompletnie nie była
        w stanie zareagować. To zupełnie zrozumiałe i nie ma o co mieć pretensji. Ale
        rozmawiamy chyba po to, zeby być na podobne sytuacje przygotowaną.
    • roman.gawron Re: Nad czym Wy sie tu zastanawiacie?!?!?! 15.07.05, 14:37
      numenius napisał:

      > Przeciez wystarczy popatrzec na zdjecie Maksia!!

      Jacie! Aleś palnęła! smile
      • ma_ksia.24 Re: Nad czym Wy sie tu zastanawiacie?!?!?! 18.07.05, 10:58
        roman.gawron napisał:

        > numenius napisał:
        >
        > > Przeciez wystarczy popatrzec na zdjecie Maksia!!

        Kto to jest numenius?
        Zdaje się,że coś przeoczyłam......albo się pogubiłam,help !!!


        >
        • maja45 Re: Nad czym Wy sie tu zastanawiacie?!?!?! 18.07.05, 11:40
          Post tego autora został usunięty-był obrazliwy.
          M.
          • ma_ksia.24 Re: Nad czym Wy sie tu zastanawiacie?!?!?! 18.07.05, 12:25
            maja45 napisała:

            > Post tego autora został usunięty-był obrazliwy.
            > M.

            Maja,dzięki za interwencję

            a swoją drogą, zastanawia mnie czym sobie zasłużyłam/zasłużyliśmy na krwawe
            pochlebstwa niektórych autorów wbijających mi nóż w plecy. Trafiłam w
            dziesiątkę z tytułem wątku !!!
            • maja45 Re: Nad czym Wy sie tu zastanawiacie?!?!?! 18.07.05, 13:33
              Niestety poziom frustracji w społeczeństwie jest niezwykle wysoki.
              Taki smutny znak czasów(:
              M.
    • oczko5 Re: Nad czym Wy sie tu zastanawiacie?!?!?! 15.07.05, 14:45
      Pokaż zdjęcia swoich dzieci, też dopiszem im łatkę.
      Nie wtrącaj się jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia.
      A jeśli nie masz dzieci poprostu się wyloguj.

    • hanula Re: Krwawa historia 02.08.05, 18:07
      > Co Wy na to wszystko?

      Zdarza się. Co gorsza, idę o zakład, że jeszcze ci się zdarzy. Uczenie malucha,
      że agresja jest zła, trwa długo. Zastanów się, jak w takiej sytuacji powinnaś
      zareagować (kazać przeprosić pokrzywdzonego / zabrać agresora do domu / odesłać
      do swojego pokoju) i zawsze, konsekwentnie reaguj tak samo. Na pewno nie możesz
      agresji pozostawić bez komentarza, ale to na pewno sama wiesz.
      Klapsów nie popieram, choć muszę przyznać, że jak moje starsze dziecko bije
      moje młodsze dziecko, to mam ogromną ochotę je sprać... Ale czułabym się
      hipokrytką, gdybym tłumaczyła dziecku, że bicie jest złe, a potem ją biła.
      Nie licz na zrozumienie rodziców dzieci z natury spokojnych oraz ludzi nie
      mających dzieci. Mało kto ma tyle empatii. Możesz tylko mieć nadzieję, że
      któregoś dnia spotka ich dokładnie to samo, i wtedy będą odszczekiwać swoją
      krytykę. Albo i nie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja