ma_ksia.24
16.06.05, 11:58
Jestem na placu zabaw z 1,5 rocznym synkiem. Maksio podbiega do huśtawki, na
której buja się siedzący na kolanach u swojego taty mały rówieśnik
Maksia.Nagle ni stąd ni z owąd, kiedy huśtawka zwalnia, Maksio podchodzi
bardzo blisko i z całej siły obiema rączkami atakuje chłopca.Ułamek sekundy i
na policzku małego pojawia się ranka a z niej leci krew. Dziecko w ryk, tata
w szoku.
Wszystko wydarzyło się tak szybko,że nie zdążyłam zrobić absolutnie nic, aby
temu zapobiec. Totalna bezsilność.Na szczęście ojciec chłopca wykazał się
dużą wyrozumiałością, bez zbędnych słów zabrał synka do domu. Po pewnym
czasie spotkałam mamę brzdąca,która niby żartem powiedziała,że gdyby jej
synek był dziewczynką, to pozwałaby mnie do sądu i żądała odszkodowania.
Ten tekst zwalił mnie z nóg !!!Co Wy na to wszystko?