Dodaj do ulubionych

Małolata w ciąży

20.06.05, 12:36
U znajomych córka 17 lat jest w ciąży. Rodzina jest trochę
zszokowana. "Związek" córki z chłopakiem nie rokuje. Kontakt między dziećmi a
rodziną wydawał się dobry. Wszyscy zadają sobie pytanie: dlaczego. Sam mam
dzieci jeszcze małe, ale zadaje sobie pytanie: gdzie tkwił błąd? Można było
zapobiec?
Obserwuj wątek
    • aleksandrynka Re: Małolata w ciąży 20.06.05, 12:54
      odpowiadając wprost: można było zapobiec używając prezerwatywy... Ale chyba nie
      o to pytasz smile
      Wiem, że ciąża w tak młodym wieku kojarzy się ze społecznymi patologiami, ale
      chyba jednak nie wszystkie ciężarne nastolatki pochodzą z patologicznych
      środowisk...
      W ciąże może zajść każdy, kto współżyje, a że współzyje nastolatka to nie
      nowość i żadne dziwy. Wpadła jak masa innych kobiet na świecie, a że ma tylko
      17 lat to dodatkowe komplikacje i pewnie boleśniejsze konsekwencje, ale w sumie
      nic nadzwyczajnego i karygodnego w tym nie ma. Pewnie wiele osób się ze mną nie
      zgodzi, nie chcę być źle zrozumiana: nie pochwalam, wręcz przeciwnie, sama 10-
      cio letniemu bratu pokazywałam prezerwatywy, teraz ma 14 lat i mama każe mu
      nosic przy sobie. Niby gó..arz straszny i może do inicjacji mu daleko, ale
      zgodnie twierdzimy, że lepiej na zimne dmuchać i trochę przesadzić, niż się
      później dziwić i załamywać ręce.
      Jesli pytasz o zapobieżenie - można, tak jak my to robimy. Ale młodość ma to do
      siebie, że myślenie często występuje tuż po działaniu. Nie zawsze, ale
      jednak... I to się tej dziewczynie, niestety, przytrafiło.
      Nie znaczy to, ze dziewczyna beznadziejna i na przyszłość nie rokuje wcale, a
      rodzina do niczego i gdzieś pokpiła sprawę. Zdarza się nalepszym, jak to się
      mówi...
    • mika_p Re: Małolata w ciąży 20.06.05, 14:14
      Siedemnastolatka współzyjaca z chłopakiem to chyba zadne dziwo i bład
      wychowawczy w dzisiejszych czasach, chyba ze ktos starał sie wychowac dzieci w
      poszanowaniu zasad religijnych nakazujacych czystosc do slubu.

      A co do wpadki - nawet pełna wiedza o antykoncepcji nie gwarantuje, ze w pewnym
      momencie człowiek nie da sie poniesc chwili, o antykoncepcji zapominajac
      tudziez liczac, ze raz nic sie nie stanie. Ja miałam 19 lat, kiedy raz sobie
      antykoncepcje odpuscilismy (po półtora roku stosowania), i mamy teraz
      siedmioletniego syna.
      • a_weasley Seks i odpowiedzialność 22.06.05, 16:31
        mika_p napisała:

        > Siedemnastolatka współzyjaca z chłopakiem to chyba zadne dziwo
        i bład
        > wychowawczy w dzisiejszych czasach,

        Dziwo nie. Niestety. Błąd wychowawczy i owszem.

        chyba ze ktos starał sie wychowac dzieci w
        > poszanowaniu zasad religijnych nakazujacych czystosc do slubu.

        Raczej w minimum odpowiedzialności za siebie i drugiego człowieka, ta bowiem
        dyktuje: nie rób tego, czego konsekwencji nie jesteś gotowa przyjąć. Jeżeli
        oddajesz się facetowi, to istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że za dziewięć
        miesięcy zostaniesz matką jego dziecka i z tym się licz.

        > A co do wpadki - nawet pełna wiedza o antykoncepcji nie gwarantuje,

        Nawet robienie użytku z tej wiedzy niczego nie gwarantuje, bo jak Pan Bóg
        dopuści, to i z kija wypuści.
        • mallard Weasley przybij piątkę! 22.06.05, 16:36
          smilesmilesmile
        • yeanne Re: Seks i odpowiedzialność 24.06.05, 11:47
          widzę, że według Ciebie młodość nie ma prawa być głupia, nieodpowiedzialna i
          szalona. Wszystkie nastolatki powinny być odpowiedzialne za siebie i innych,
          pamiętać o konsekwencjach wypicia zbyt dużej ilości alkoholu, wypalenia skręta
          itd. Pamietam, że faktycznie były takie osoby w liceum i na studiach. Zazwyczaj
          samotne, nieśmiałe aż do bólu, szare... Poprawne. Do wyrzygania.
          • minerwamcg Re: Seks i odpowiedzialność 27.06.05, 11:52
            > Wszystkie nastolatki powinny być odpowiedzialne za siebie i innych,
            > pamiętać o konsekwencjach wypicia zbyt dużej ilości alkoholu, wypalenia
            > skręta itd. Pamietam, że faktycznie były takie osoby w liceum i na studiach.
            > Zazwyczaj samotne, nieśmiałe aż do bólu, szare... Poprawne. Do wyrzygania.

            Czyli kompletnie bezwartościowe. No bo jak można nie chcieć być barwnym,
            śmiałym, mieć mnóstwa "przyjaciół", a w dodatku przejmować się takimi rzeczami
            jak odpowiedzialność za siebie i drugiego człowieka. Przecież to nie jest ani
            trendy, ani cool. Młodzież ma prawo (a może obowiązek?) być głupia,
            nieodpowiedzialna, szalona - a że odbywa się to za cenę spieprzenia życia sobie
            (skręty, nadmiar alkoholu), komuś (seks bez zobowiązań), czy wręcz za cenę
            czyjegoś życia (aborcja) - a kto by się przejmował takimi bzdurami! Chyba tylko
            osoby "samotne, nieśmiałe aż do bólu, szare... Poprawne. Do wyrzygania."
          • a_weasley Nudni i ciekawi 27.06.05, 12:24
            Widzisz, sęk w tym, że ja też się nie wychowałem na pustyni i wiem, że świat
            nie dzieli się na barwne postaci spod znaku "żyj szybko, umieraj młodo" i szare
            myszki. Ja też znam spory krąg osób, obecnie w wieku późnostudenckim, które w
            liceum nie znały dragów i alkoholu. Nie są ani nieśmiałe, ani samotne, ani
            zakompleksione, ani nawet nudne. Część się pożeniła/powychodziła za mąż, część
            jest na prostej drodze do poślubienia drugiego, trzeciego czy zgoła pierwszego
            faceta/dziewczyny, po paru latach znajomości. Wpadek nie było.
            Znam braci dwóch z nich. Osiemnastolatka z zamożnej menedżerskiej rodziny,
            który właśnie kończy gimnazjum - a i to w dużym stopniu dzieki z jednej strony
            determinacji ojca, a z drugiej strony kupie szmalu, którą ten ojciec był w
            stanie w syna wpompować. Za to ma już bogate doświadczenia narkotyczne i
            erotyczne. I kolesia, który byłby teraz po studiach, gdyby ich w ramach zabawy
            w złotego młodzieńca nie rzucił. Ma kupę kasy, z której trudno by mu się było
            wytłumaczyć, przelatuje fajne laski, jednej z nich zrobił dziecko, na które nie
            płaci i którego nie widział od dwóch lat (a dziecko ma ogóle niecałe trzy).
            Można oczywiście tych dwóch uważać za barwne osobowości. Ja jednak z tej
            możliwości nie skorzystam.
    • migotka2000 Re: Małolata w ciąży 21.06.05, 14:37
      U mnie w rodzinie była podobna sytuacja, z tym, że to kuzyn został ojcem. Gros
      obowiązków związanych z utrzymaniem "rodziny" ( na ślub się nie zanosi)
      spoczywa na barkach teraz 18-letniego kuzyna i jego rodziców. Matka dziecka ma
      niestety dość nonszalancki stosunek do pielęgnacji i wychowania synka, za to
      ambicje i wymagania jak najbardziej na poziomie. Często powtarza "ja wam
      jeszcze wszystkim pokażę", mając na uwadze studia, karierę itp. Jak widać
      czasem wczesna ciąża dodaje skrzydeł, a że kosztem dziecka, to już detal.

      Wracając do pytania - moi rodzice są zdania,że wina leży wyłącznie po stronie
      rodzców młodych, ponieważ za szybko dali przyzwolenie na "bzykanie".
      Przyzwolenie, czyli potraktowanie za normę współżycie 16-17 latków.

      Osobiście uważam, że trzeba być realistą i czasem brutalnie wprost dopilnować
      małolatów z antykoncepcją, choćby wciskając prezerwatywy. A tak swoją drogą nie
      ma to jak pogadanka - co by było gdyby na świt przyszedł dzidziuś i jak by to
      było kijowo nie mieć czasu na impry i kasy na ciuchy
    • quarum Re: Małolata w ciąży 22.06.05, 14:48
      T tej chwili jestem juz stara w porownaniu do lat w ktorym zaczelam zycie
      seksualne.Mialam 15 lat i...juz w tedy chcialam miec dziecko z mezczyzna
      ktorego kochalam cala soba.Czasem zadajemy pytanie za jak malolata lub malolat
      moze kochac ..to ''zauroczenie'',''klapki na oczach''a jednak po 10 latach wiem
      ze to byla milosc i jest.Chodz w swym krotkim zyciu przeszlam sporo jak na
      uniesienia milosne zwiazane z ową osobą,pięć lat rozstania.W tym czasie
      urodzilam dziecko nie mojego jedynego,ale coz.Jest dziecko -cudownie i jest
      miłość.
      Więc moge z własnej autopsji zaapelowac do młodych mam które zostana
      babciami.rozmawiajcie z własnymi dziećmi ,bo nie bedziecie wiedziec kiedy wasze
      dziecko sie pierwszy raz zakocha(mówie o PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI)nie bedziecie
      wiedziec kiedy wasze dziecko staje sie dorosły w decyzjach co nie znaczy ,że
      nie należy przekonywac i tłumaczyc co można starcic przez owa decyzje i jej
      konsekwencje .No i najlepiej zacząć ta rozmaowe przed faktem .Więc do dzieła
      mamusie .Nie oczekujcie tego ze wasze dzieci beda was słuchac dopuki nie
      zaczniecie ich słyszeć.One mówią!
    • mallard Re: Małolata w ciąży 22.06.05, 16:34
      Oprócz prezerwatyw, proponuję jeszcze młodzież wyposażać w sterylne igły i
      strzykawki. Tak na wszelki wypadek...

      P.S. Co do poruszanego tematu, jestem totalnym "ortodoksem", rzec by
      można "niedzisiejszym", Jestem jednak przekonany, że tak jest dobrze.
      Pozdrawiam.
      • ewelinaz25 Re: Małolata w ciąży 22.06.05, 22:42
        oczywiście, że wychodzi błąd wychowawczy rodziców. Dlaczego rodzice nie
        zainteresowali się związkiem córki? Dlaczego delikatnie nie wybadali na czym
        ten związek się opiera? Czy jest poważny? Dlaczego matka nie rozmawiała z córką
        o antykoncepcji skoro współżycie w tym wieku jest już normą? Przypuszczam, że
        seks w tej rodzinie jest tematem tabu.Z seksualnością dziecko należy oswajać od
        początku (oczywiście dobierając odpowiedni poziom przekazywania informacji do
        wieku i świadomości dziecka), aby temat seksu nie był dla córki czy syna czymś
        wstydliwym. Dlaczego córka nie wspomniała matce,że zamierza podjąć współżycie z
        chłopakiem? Na pewno się wstydziła, a przecież mogła spytać matkę o radę w
        sprawie antykncepcji. Przecież seks powinien kojarzyć się z pięknym
        uniesieniem, a w przypadku tej nieletniej będzie kojarzony z dzieckiem, z
        obowiązkiem, odrzuceniem przez otoczenie, wytykaniem palcami (to ta
        małolata,która będzie miała dziecko...itp.), z naznaczeniem przez środowisko
        rówieśnicze, a mogło być tak pięknie... Jednak nie wszystko stracone. Jej
        dalsze życie zależy w dużej mierze od bliskich, zwłaszcza od rodziców, którzy w
        tym momencie (skoro nie wykazali się wcześniej właściwym zainteresowaniem
        życiem dziecka) powinni nadrobić zaległości. Lament i "gadanie: a nie mówiłam"
        nie polepszą sytuacji, a mogą jedynie zaszkodzić. Należy zatem skupić się na
        ciąży, aby dziecko miało prawidłowe warunki do rozwoju
        • julamimi Re: Małolata w ciąży 23.06.05, 15:54
          ewelinaz25 napisała:

          > oczywiście, że wychodzi błąd wychowawczy rodziców. Dlaczego rodzice nie
          > zainteresowali się związkiem córki? Dlaczego delikatnie nie wybadali na czym
          > ten związek się opiera? Czy jest poważny? Dlaczego matka nie rozmawiała z
          córką
          >
          > o antykoncepcji skoro współżycie w tym wieku jest już normą? Przypuszczam, że
          > seks w tej rodzinie jest tematem tabu.Z seksualnością dziecko należy oswajać
          od
          >
          > początku (oczywiście dobierając odpowiedni poziom przekazywania informacji do
          > wieku i świadomości dziecka), aby temat seksu nie był dla córki czy syna
          czymś
          > wstydliwym.

          napisze tak - moja mama interesowala sie bardzo moimi zwiazkami, pytala,
          sugerowala, chciala wiedziec jak najwiecej, oczywiscie drazyla rowniez na temat
          seksu.
          I wiecie co bylo w tym najsmieszniejsze/drazliwe dla mnie? Ze mnie wowczas seks
          zupelnie nie interesowal, a pytania i sugestie mamy wlasnie mnie w tym kierunku
          popychaly. Na szczescie swoj rozum mialam i wszystko odbylo sie w swoim czasie,
          ale chce powiedziec, ze wlasnie NADMIERNE zainteresowanie mamy i ukierunkowane
          pytania z jej strony mogly (gdybym np miala co innego w glowie) doprowadzic do
          mojej wczesniejszej inicjacji.
          W tych tematach naprawde trzeba duzo taktu i taka sytuacja to wcale nie musi
          byc spowodowana przez rodzicow...
          pozdr
          • ewelinaz25 Re: Małolata w ciąży 23.06.05, 18:14
            rozmowa z dzieckiem wcale nie musi polegać na drążeniu dziury w brzuchu, z
            dzieckiem należy rozmawiać na każdy temat, aby poczuło, że jest
            słuchane,wówczas z każdym problemem zwróci się do rodziców. Poza tym rozmowę
            należy ukierunkować w taką stronę, aby to dziecko chciało mówić, a nie rodzice
            musieli ciągnąć je za język. Nic dziwnego, że dziecko nie chce odpowiadać na
            zadane pytania, jak rodzic obsypuje je stosem pytań w momencie,kiedy coś się
            już wydarzyło, a nie wcześniej - przed rozpętaniem burzy. W takim momencie
            należy tylko załagodzić sytuację, a nie dokładać oliwy do ognia. Zapobiegajmy,
            a nie leczmy!!!
        • dj.rozi Re: Małolata w ciąży 27.06.05, 19:35
          po 1 ta nastolatak tez ma swoje życie i ma prawo o nim decydować. po 2 skąd
          macie 100% pewności że ona tego dziecka nie chciała? byly tu poruszane słowa
          typu , ja tez była młoda i zakochana, tez chciałam miec dziecko.. to że tym
          osobą nie pozwoliło na to sumienie to tylko ich plus. co do rozmowy na temat
          antykoncepcji z dzieckiem to nic ona nie daje, prócz duchownego spokoju
          rodzicow, a czy spotkaliście sie z tym by to dziecko mówiło rodzicom co wie na
          temat antykoncepcji i by powstala wtedy dyskusja. kto z was powiedział swoim
          rodzicom że miał ten pierwszy raz, i nie ukrywał wszelkich srodkow
          antykoncepcji po najskrytszych kontach domu? niestety taka jes prawda, nigdy
          sie nie dowiemy czy nasze dziecko wspołżyje czy nie, albo z jaką metodą i nigdy
          ich nie uchronimy.. można stosowac tylko rozmowę wjerzdzająca na ambicjie
          dziecka typu , co z tym dzieckiem dalej, co z toba, co z nauką , życiem,
          pieniędzmy.. trzeba tez pamietac o jedny co do powuszenia tematu dawania
          prezerwatywy (środka antykoncepcji dziecku) to nie zawsze jest odebrane jako
          zabezpieczenie, dziecko moze odebrać to jako pozwolenie do uprawiania seksu..
      • migotka2000 Re: do mallard 23.06.05, 14:30
        No dobrze, wobec tego rozumiem, że jesteś w stanie upilnować swoje dzieci przed
        zbyt wczesnym seksem. Może sprzedasz patent innym?

        Z moich obserwacji wynika, że jak hormony buzują, to choćby nie wiem co, ale i
        tak dzieciaki przy pierwszej lepszej okazji wskoczą do łóżka. Nie wyobrażam
        sobie sprawować kontroli nad moimi dorastającymi dziećmi do tego stopnia, żeby
        uniemożliwić im jakiekolwiek chwile prywatności! Pomijam kwestie teoretycznego
        przygotowania, rozmów o odpowiedzialności, szacunku do swojego ciało itp, co
        uważam za podstawowy obowiązek rodzica. Reszta pozostaje w rękach (hmm...)
        dziecka (powiedzmy nastolatka)i co on/ona z tym zapleczem teoretycznym zrobi w
        chwili uniesienia, to już zaczyna być naprawdę nie moją sprawą.

        P.S.W kwestii formalnej - byłam "niedzisiejszym ortodoksem" i też uważam,że tak
        jest dobrze. Ale nie mam żadnej gwarancji jak potoczy się życie intymne moich
        dzieci. Lata mijają, czasy się zmieniają.
        • a_weasley Re: do mallard 23.06.05, 15:31
          migotka2000 napisała:

          > Z moich obserwacji wynika, że jak hormony buzują, to choćby nie wiem co, ale
          i
          > tak dzieciaki przy pierwszej lepszej okazji wskoczą do łóżka.

          Gratuluję środowiska.

          > Nie wyobrażam
          > sobie sprawować kontroli nad moimi dorastającymi dziećmi do tego stopnia,
          żeby
          > uniemożliwić im jakiekolwiek chwile prywatności!

          Ba. Albo się dzieci wychowało, albo nie. Oczywiśćie mówiąc o wychowaniu nie mam
          na myśli nauczenia antykoncepcji.
          • verdana Naiwność? 23.06.05, 16:24
            Nie bądxcie naiwni! Seks w wieku 17 lat to nie jest "wymysł dzisiejszych
            czasów". Wymysłem dzisiejszych czasów jest tylko to, że 18-latka z dzieckiem
            jest uważana za niedojrzałą do macierzyństwa - podczas gdy jeszcze w okresie
            międzywojennym - nie mówiąc już o latach wcześniejszych był to wiek na dziecko
            jak najbardziej odpowiedni. W sredniowieczu kosciół dawał śluby dziewczętom od
            ukończenia 12 roku życia. Przypomnijcie sobie Scarlett, Julię itd - kiedy
            rozpoczynały współżycie? Chyba nie po 20-ce.
            A jednym ze skutków tego, ze nastolatki są uznane za niedojrzałe do współżycia
            jest też to, że sa uznawane za niedojrzałe do założenia rodziny. Moze i tak. Nie
            rozpoczną zatem współżycia PO slubie, bo slubu bez ciąży nikt im nie da. I tak
            koło się zamyka.
            Z wychowaniem czy brakiem wychowania to nie ma nic wspólnego. Pech i tyle.
            • wieczna-gosia przybij piatke verdana 03.07.05, 11:47
              Wymysłem dzisiejszych czasów jest tylko to, że 18-latka z dzieckiem
              > jest uważana za niedojrzałą do macierzyństwa

              I patrze na to z perspektywy swojego wlasnego macierzynstwa.
              Kto zawinil, ze w wieku 17 lat mialam dziecko?

              Moi rodzice? Nie sadze. Wiedzialam doskonale jakie maja poglady na temat ciazy,
              ze sa przeciwni aborcji. Wiedzialam skad sie biora dzieci, kiedy rosnie estrogen
              a kiedy progesteron, i po co facet ma siusiak. Uczylam sie dobrze, rodzice
              raczej trzymali mnie krotko, ale na wakacje wyjezdzalam w swiat daleki sama, w
              pelni obdarzona zaufaniem i nigdy go nie zawiodlam ( a dziecko strzelilam sobie
              legalnie we wlasnym domu i wlasnym lozku nie na wakacjach).

              Byc moze moj chlopak? BYc moze- byl starszy, mogl pewne rzeczy przewidzie.
              Usprawiedliwia go fakt ze nie byl moim rowniesnikiem o szalajecych hormonach
              tylko dojrzalym facetem, ktory jak trafilo mu sie dziecko, to sie ozenil,
              zaopiekowal, wykarmil itd.

              Wychodzi na to, ze ja bylam temu winna. I tego sie trzymajmy wink
          • migotka2000 Re: do mallard 24.06.05, 18:07
            Gratuluję uogólnień - i czyba niczego poza tym.
            • migotka2000 Re: to było do weasley oczywiście nie verdany 24.06.05, 18:09

        • mallard Re: do mallard 23.06.05, 17:50
          migotka2000 napisała:

          > No dobrze, wobec tego rozumiem, że jesteś w stanie upilnować swoje dzieci
          przed
          >
          > zbyt wczesnym seksem.
          >

          Tego nie powiedziałem, ale na pewno nie wręczę synowi (15) prezerwatyw, bo uczę
          swoje dzieci, że przed ślubem to grzech. Po prostu...
          Pozdrawiam.
          • triss_merigold6 Re: do mallard 23.06.05, 23:12
            Obawiam się, że to mało skuteczne zabezpieczenie. Ze dwie koleżanki wpady
            małoletnie zaliczyły na pielgrzymkach.P
            • mallard Chyba się nie rozumiemy... 24.06.05, 01:06
              Ale nic to. Nie będę już tłumaczył, bo zaraz zasnę na klawiszach smile
          • yeanne Re: do mallard 24.06.05, 11:52
            a jaki mówi porzekadło: lepiej zgrzeszyć i potem żałować, niż żałować, że się
            nie zgrzeszyło smile Wątpię, żeby 17-o letni syn stojąc przed ponętną blondi w
            odpowiednim miejscu powtrzał sobie w myślach: nie! nie zrobię tego! tata
            powiedział, że to grzech!
            • a_weasley Tata czy sumienie? 27.06.05, 12:09
              yeanne napisała:

              > a jaki mówi porzekadło:

              Porzekadła mówią różńe rzeczy, niekoniecznie mądre.

              > lepiej zgrzeszyć i potem żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło smile

              Niech grzeszy i żałuje - jeżeli jest gotów oprócz abstrakcyjnie pojętego żalu
              ponieść konsekwencje tego grzechu. Zwłaszcza że z dwóch, w porywach trzech osób
              w sprawę zaangażowanych, on akurat ryzykuje najmniej.

              > Wątpię, żeby 17-o letni syn stojąc przed ponętną blondi w
              > odpowiednim miejscu powtrzał sobie w myślach: nie! nie zrobię tego! tata
              > powiedział, że to grzech!

              A czy usprawiedliwisz tegoż szczeniaka, kiedy nie będzie powtarzał sobie "nie
              zrobię tego, tata powiedział, że to grzech" na widok nie pilnowanego pliku
              studolarówek? Nie? A dlaczego?
              Ja osobiście różnych rzeczy nie robiłem i nie robię nie dlatego, że tata
              powiedział, że to grzech, tylko dlatego, że uważam je za złe. I na tym polega
              wychowanie. Nie na tym, żeby potomek coś robił albo nie, bo mama tak mówiła,
              tylko dlatego, że takie zasady zinternalizował, przyjął za swoje.
              Na przykład taką zasadę, że złą rzeczą jest zabawa, która może skończyć się
              poważną krzywdą osoby, która tu nic nie zawiniła.
    • saba76 Re: Małolata w ciąży 23.06.05, 16:54
      Tak , to prawda . Seks to teraz wśród małolatów coś normalnego. 17lat to
      jeszcze nie tak szokujące jak sąsiadów wnuczka-15lat.
      Rodzina praktykująca, za główne wychowanie mającą „ kumplowskie” podejście do
      dzieci i tu chyba błąd.
      Ja nie mogę powiedzieć ,żebym wychowywała się w patologicznej rodzinie ,czy moi
      rodzice mieli źle podejście do” tych spraw”. Dość wcześnie byłam uświadomiona a
      nawet zaprowadzona na wspólna wizytę – pogawędkę do ginekologa. Współżycie
      rozpoczęłam z partnerem z którym byłam nie 2tyg tylko rok czasu ( i tu chyba
      instynkt samozachowawczy zadziałał) no i wpierw rozmawialiśmy jak by tu
      zrobić ,żeby nie było konsekwencji i tu pomogła w rozwiązaniu wcześniejsza
      pogawędka z ginekologiem. Już wiedziałam ,ze mogę iść do niego doradzić
      się ,już się nie krepowałam. Miałam 17lat i kilka miesięcy. Partner się zmienił
      a dziecka nie było. Z mężem chodziłam 2lata, potem 2lata swobody małżeńskiej i
      dopiero urodziła się nam córa w 100% zaplanowana.
      Moje koleżanki rożnie rodziły przed ślubem lub z brzuszkiem wychodziły za
      mąż ,a i były takie jak ja ,więc ,chyba najlepiej wcześniej uświadomić dziecko,
      jeśli nie zna się ,nie umie rozmawiać na ten temat to na pewno pomoże
      • andaba Re: Małolata w ciąży 23.06.05, 17:47
        Może jestem dziwna, ale mnie to nie szokuje i nie widzę tu żadnego błędu. To że
        nastolatki uprawiają seks to jest dzisiaj normalne, a nawet dojrzałym kobietom
        zdarzają się wpadki - wiec mogą zdarzyć się tym bardziej siedemnastolatce. Nie
        ma o co moim zdaniem robić afery, dziewczyna w tym wieku jest dorosła,
        wiedziała co robi, więc powinna oczywiście wiedzieć co robić i teraz.
        Oczywiście rodzice muszą pomóc, bez tego się raczej nie obędzie, chyba, że
        tatuś dorosły i samowystarczalny, ale łamać ręce - za późno.
        • ewelinaz25 Re: Małolata w ciąży 23.06.05, 18:07
          a moim zdaniem 17latka do seksu dorosła, ale na pewno nie dojrzała do roli
          matki. W tym wieku brak dojrzałości emocjonalnej, żyje chwilą, uniesieniem, a
          brak wyobraźni co do przyszłości, z czego utrzyma dziecko, jak zamierza ułożyć
          swoje stosunki z partnerem itd. Współżyjąc z chłopakiem na pewno miała
          świadomość czym może zakończyć się "niezabezpieczony" seks, ale jak większość
          nastolatek na pewno uważała, że ten problem jej nie będzie dotyczył. A tu klapa!
          Dlatego zawsze na straży powinni stać rodzicie, którzy trzeźwo potrafią ocenić
          sytuację i w porę zareagować. Po co potem lamentować?
          • a_weasley Sprzeczność 23.06.05, 20:33
            ewelinaz25 napisała:

            > a moim zdaniem 17latka do seksu dorosła, ale na pewno nie dojrzała do roli
            > matki.

            Zatem dojrzała do seksu, mniej więcej tak jak piętnastoletni chłopak do walki z
            bronią w ręku - technicznie da się zrobić.
            Ktoś, kto nie jest w stanie podjąć roli ojca/matki, nie dojrzał do seksu.
            Reszta jest mieszaniem pojęć.
            • triss_merigold6 Re: Sprzeczność 23.06.05, 23:17
              W takim razie ludzie powinni zaczynać współżycie do którego fizycznie są
              dojrzali w wieku lat 15, jakieś 10 lat później - po skończeniu studiów,
              znalezieniu pracy i ustatkowaniu się materialnym. Absurd.
              Zaczynali współżycie jako nastolatki i będą ludzie zaczynać współżycie jako
              nastolatki (w każdym razie znaczący procent) więc niech przynajmniej robią to
              rozsądnie: antykoncepcja, stały partner zamiast przygodnych kontaktów
              dyskotekowych.
              Moralnie mnie to nie oburza ani nie szokuje. Ciąża małolatów jest problemem ale
              to daje się załatwić u życzliwego ginekologa. Sama bym takie rozwiązanie jako
              najmniej psujące plany na przyszłość zaproponowała.
              • a_weasley Po co odpowiedzialność, skoro mamy aborcję? 24.06.05, 08:30
                triss_merigold6 napisała:

                > W takim razie ludzie powinni zaczynać współżycie do którego fizycznie są
                > dojrzali w wieku lat 15, jakieś 10 lat później - po skończeniu studiów,
                > znalezieniu pracy i ustatkowaniu się materialnym.

                Niech zaczynają kiedy chcą, pod warunkiem, że świadomie godzą się na
                dezorganizację, jaką w życiu wprowadza rozmnażanie.

                > Ciąża małolatów jest problemem ale
                > to daje się załatwić u życzliwego ginekologa. Sama bym takie rozwiązanie jako
                > najmniej psujące plany na przyszłość zaproponowała.

                Czyli: niech się chędożą, co za problem, zawsze można wyskrobać. W tym momencie
                doszliśmy do poziomu różnicy podstawowych pojęć dobra i zła.
                • triss_merigold6 Re: Po co odpowiedzialność, skoro mamy aborcję? 24.06.05, 09:16
                  Piszesz o modelu idealnym: wszyscy są odpowiedzialni, panują nad hormonami i
                  potrzebą fizycznej miłości tak długo dopóki nie są gotowi psychicznie i
                  materialnie na przyjęcie potomka w 9 miesięcy od pierwszego stosunku.

                  Idealnie nie jest i nie będzie więc może lepiej dostosować wychowywanie do
                  realiów? Rozmawiać ile się da o konsekwencjach współżycia, przestrzegać ale
                  również informować o antykoncepcji. Rzetelnie.
                  Niewyobrażam sobie sprawowania totalnej kontroli nad np. 17 -18 letnim synem,
                  bo realistycznie podchodząc wiem, że jeśli będzie chciał współżyć to to zrobi
                  nawet na szkolnej przerwie, osiemnastce, wakacjach, pod pretekstem wyjścia do
                  kina itd. Pamiętam siebie.

                  W przeciwieństwie do wielu osób dopuszczam aborcję z powodu niechcenia ciąży.
                  Nie jest to dobre wyjście ale lepsze niż dramat spowodowany rodzicielstwem w
                  wieku nastoletnim. Jeśli antykoncepcja zawiedzie (albo chwilowo rozum) to
                  trudno. Albo decyzja o posiadaniu dziecka w tak młodym wieku ze wszystkimi
                  konsekwencjami albo usunięcie.
                  Dyskusja o aborcji między osobami dopuszczającymi ją w wypadkach życiowo -
                  losowych a zdecydowanymi przeciwnikami jest bezprzedmiotowa ze względu na
                  różnice światopoglądowe, ktorych nie da się przeskoczyć.
                  Ty byś nie zaakaceptował takiego rozwiązania, ja owszem i bez względu na to co
                  zostałoby tu napisane swoich zdań nie zmienimy.
                  • myszamisiowa Re: Po co odpowiedzialność, skoro mamy aborcję? 27.06.05, 11:50
                    Rzygać mi się chce po przeczytaniu tego co napisałaś! jak aborcja może być
                    konsekwencją niechcianej ciąży ? Zabić kogoś kto ci przeszkadza w "realizacji
                    życiowych planów" i już? To może np. głupiego szefa też mam zabić albo
                    upierdlią sąsiadkę, bo się nie zgadza na remont dachu a to są moje aktualne
                    życiowe plany...może znajdę kogoś życzliwego kto mi w tym pomoże...haha. Ale
                    poważnie jeżeli ktoś nie jest gotowy na dziecko to jego psim obowiązkiem
                    (konsekwencją) tego co zrobił jest donoszenie zdrowego dziecka i oddanie go do
                    adopcji. Naprawdę kolejka ludzi, którzy nie mogą mieć własnych dzieci jest
                    ogromna.
                    • lola211 Re: Po co odpowiedzialność, skoro mamy aborcję? 03.07.05, 12:27
                      Ale
                      > poważnie jeżeli ktoś nie jest gotowy na dziecko to jego psim obowiązkiem
                      > (konsekwencją) tego co zrobił jest donoszenie zdrowego dziecka i oddanie go
                      do
                      > adopcji. Naprawdę kolejka ludzi, którzy nie mogą mieć własnych dzieci jest
                      > ogromna.

                      Obowiazkiem wobec kogo? Spoleczenstwa? Czy tylko wobec tych, ktorzy dzieci miec
                      nie moga?
                      Idea urodzenia i oddania do adopcji jest piekna, pozostaje tylko
                      taki "drobiazg", jak napietnowanie wyrodnej matki, ktora dziecko porzucila.Nikt
                      raczej nie da jej medalu, wrecz przeciwnie, predzej ja opluja.
                      Poza tym dla niektorych duzo wieksza trauma byloby oddanie dziecka niz
                      usuniecie kilkutygodniowej ciazy.Ty piszesz "zabic",inni zas widziec beda spora
                      roznice pomiedzy usmierceniem czlowieka a przerwaniem ciazy, to kwestia
                      sumienia.

                      • robertmar1 Re: Po co odpowiedzialność, skoro mamy aborcję? 03.07.05, 12:40
                        To jest obowiązek wobec dziecka.
                  • dj.rozi Re: Po co odpowiedzialność, skoro mamy aborcję? 27.06.05, 19:42
                    ja w sumie też jestem za aborcjią, ale jedynie dla innych sama bym nie mogła,
                    tylko trzeba pamiętać że:
                    -podczas przeprowadzania abocji dziecko ucieka przed wessaniem go w "rurkę",
                    broni sie
                    -każdy z nas jest swiadomy że seks prowadzi do zapłodnienia, antykoncepcja nie
                    daje 100%
                    -jak to dziecko może wyrazic swoje zdanie, ono jest bezbronne
                    -życie człowieka rozpoczyna sie w momencie zapłodnienia
                    -dziecko jest nową i odrębna istotą nie częścią matki
                    -do ratowania zdrowia i opinni jednego człowieka nie zabija się drugiego
                    -kobieta zawsze bedzie matka, ale nie zawsze żywego dziecka
                    -"aborcja zabija pokój, miłość i godność rodzinną" MATKA TERESA z KALKUTY
                    -każde dziecko jest stwozone i przeznaczone do wielkich spraw
                    - istnieje też syndrom postaborcyjny (poczucie:straty, winy, skrzywdzenia,
                    samobójstwo)
                    • lola211 Re: Po co odpowiedzialność, skoro mamy aborcję? 03.07.05, 12:31
                      > -podczas przeprowadzania abocji dziecko ucieka przed wessaniem go w "rurkę",
                      > broni sie
                      Cos takiego pamietam ze slynnego filmiku, wyswietlanego dzieciom(!) w kosciele,
                      wiesz moze od ktorego tygodnia ciazy plod tak sie zachowuje? Bo chyba nie
                      wowczas, gdy nie ma jeszcze wyksztalconego systemu nerwowego?

                      > - istnieje też syndrom postaborcyjny (poczucie:straty, winy, skrzywdzenia,
                      > samobójstwo)

                      Zapewne, ale jednoczesnie cala masa kobiet nie doswiadcza po aborcji tych
                      stanow.
            • yeanne Re: Sprzeczność 24.06.05, 11:53
              Amen!
        • baltimora Re: Małolata w ciąży 27.06.05, 12:42
          A kto powiedział, że muszą pomóc??? Rodzice MOGĄ pomóc, ale na pewno nie muszą.
    • dziubulek111 Re: Małolata w ciąży 25.06.05, 10:57
      Jeszcze ja wtrącę trzy grosze. Uważam, że dużo zależy od charakteru. Ja sama
      przeszłam odpowiednią edukację pod tym względem, ale to mnie nie uchroniło od
      głupoty. Dziecka w wieku 17 l. nie miałam (moje szczęście!).

      Mam też nadzieję, że coś zależy od ogólnego wychowania, a nie tylko seksualnego.
      mam na myśli wytworzenie dobrego wzoru związku wewnątrz mojego dziecka, tak żeby
      ewentualny partner/partnerka nie okazali się nie godni tego miana. Bo dla mnie
      problem nie w wieku, a w partnerze. Małolaty współżyją z okropnymi osobami
      czasami (jeśli można to ująć gruboskórnie).

      Pzdr.

      T.
    • andziek Re: Małolata w ciąży 26.06.05, 22:37
      Każdy z was był w tym wieku i robił różne głupie rzeczy, także jeśli chodzi o
      seks. I (bez obrazy) nie trzeba od razu zwalać winy na rodziców, jakby oni byli
      Bogami i chodzili za swoimi dziećmi jak cienie. Sami dobrze wiecie jak to jest.
      Większość nastolatków teraz wiele wie o zabezpieczaniu się, ale wystarczy ten
      jeden raz bez .... Zresztą... po pierwszym dziecku ( w wieku 26 lat), po roku
      zaszłam w ciążę (jako dorosła, doświadczona osoba, zabezpieczająca się stale),
      bo 1 raz nie zabezpieczyliśmy się. No i mamy teraz drugie dziecko. Prośba do
      was: nie obwiniajście za wszysrko co zrobią dzieci rodziców, bo naprawdę oni
      nie są wstanie wszystkiego dopilnować. Ja mam małe dzieci, ale to rozumiem, a
      wy nie macie dzieci, czy co?
      • baltimora Re: Małolata w ciąży 27.06.05, 12:56
        To oczywiście racja, że nie da się wszystkiego upilnować. Faktem jest, że od
        tematu uciec się nie da i nie należy. Sprawa jest taka, że jeśli rodzice sami
        to robią i ze sobą na te tematy rozmawiają tworząc wokół seksu atmosferę
        szacunku i zrozumienia, to i z dziećmi pójdzie im dobrze. A jeśli rodzice sami
        tego już nie robią (bo im się nie chce, albo z innych powodów) to nie ma bata,
        temat będzie nie do przebrnięcia z dziećmi.
    • marudka1980 Re: Małolata w ciąży 01.07.05, 16:01
      To nie musi byc niczyja wina nikt nie powinien sie obwiniac.To ze dziewczyna
      wsoplzyla w tym wieku jest teraz norma z tym ze akurat to sie tak zakonczylo-
      ciaza.Nie ma co teraz roztrzasac nad tym co by bylo gdyby ?trzeba myslec jak
      pomoc dziewczynie nikt inny nie pomoze jej tak jak rodzice.Wiem to z wlasnego
      doswiadczenia fakt zaszlam w ciaze majac19lat ale donosilam ja dzieki rodzicom
      odeszlam od ojca dziecka po 5ciu latachpoznalam mojego meza.Ulozylam sobie
      zycie ale jak nigdy wtedy potrzebowalam wsparcia rodziny.Nie robcie glupoty
      przekreslajac jasmile
      • bubahr Re: Małolata w ciąży 04.07.05, 22:09
        Nie rozumiem dlaczego w Polsce, matka nie potrafi 16-17 latki zabrac ze soba na
        wizyte do ginekologa, ktory za jej zgoda przepisze odpowiednie tabletki
        antykoncepcyjne. Jest to oczywiste w Szwecji, Niemczech, Francji...

    • regata7 Re: Małolata w ciąży 05.07.05, 12:18
      no proszę jacy wszyscy (no, prawie wszyscy wink teraz mądrzy.
      Łatwo potępiać rodziców, że nie dopilnowali, że nie douczyli antykoncepcji,
      odpowiedzialności...
      Ludzie drodzy - nic nie pamiętacie ze swojej młodości?
      Ja też miałam 17 lat i wiem, że jak chciałam coś zrobić, to i tak zrobiłam.
      I mimo, że miałam (i mam) świetny kontakt z mamą, to i tak we wszystko jej nie
      wtajemniczałam. Większość nastolatków przechodzi okres buntu, jedni łagodnie,
      inni burzliwie - i większość wychodzi z tego szybko, inni nie mają tyle
      szczęścia.
      To, że jednak większość z nas nie "wpadła" i/albo się nie stoczyła, można
      zawdzięczać nie tylko zdrowemu rozsądkowi, ale także szczęściu, bo nawet
      najmądrzejszy młody człowiek czasem traci rozum...
      Miałam różnych znajomych, także mądrych, rozsądnych, dojrzałych i im także
      sporadycznie zdarzały się różne "sprawki" - nikt nie jest idealny...
    • magdalena268 Re: Małolata w ciąży 06.07.05, 11:39
      pytasz gdzie tkwil blad? 17-letnia dziewczyna jest dorosla i sama decyduje co
      bedzie robila-takze w tych sprawach.tyle sie mowi o antykoncepcji ze nie wierze
      zeby nie wiedziala jak sie zabezpieczyc.ja mialam 16 lat gdy bralam pigulki z
      pelna swiadomoscia ze nie chce zostac jeszcze matka. w wieku 19 lat zostalam
      mama i bardzo sie ciesze z tego faktu-mam swietnego meza i ukochana coreczke.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka