mirnob51 20.06.05, 22:17 Dziewczyny, co myślicie o obecności 2,5 letniego dziecka na pogrzebie członka rodziny??? Ja jestem przeciw... Czekam na wasze opinie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
papatkaa Re: dziecko na pogrzebie 20.06.05, 22:42 ja równiez jestem przeciw, mojego syna pierwszy raz zabrałam na pogrzeb cioci gdy miał 9 lat.2,5 latek i tak nic z tego nie rozumie i po co mu to.wyjatkiem mogłaby być sytuacja gdyby to byli matka, ojciec, lub rodzenstwo, ale i tu trzeba by bylo się zastanowić.mój mąż gdy był mały zmuszony został prawie siłą aby wszedł do kostnicy gdzie leżała jego babcia, pomimo tego że panicznie sie bał-skutki tego sa widoczne do dziś, strasznie boi się zmarłego, na pogrzebach jest jak najdalej od trumny. Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: dziecko na pogrzebie 20.06.05, 22:49 To zależy od dziecka, od tego w jaki sposób (i czy w ogóle) w domu mówiło się o śmierci. Moja córka w wieku 4,5 lat poszła na pogrzeb prababci, podeszła do otwartej trumny i pomodliła się. Ja się na to nie mogłam zdobyć, a ona przyjęła wszystko spokojnie i bez emocji (nie była związana ze zmarłą). Dziecko w wieku 2,5 chyba jeszcze jest za małe żeby zrozumieć, nawet żeby się przestraszyć - raczej reakcji żałobników (płacz, rozpacz itp), nie widzę potrzeby zabierania aż takiego malucha, chyba, że to najbliższa rodzina. Zona Odpowiedz Link Zgłoś
ala67 Re: dziecko na pogrzebie 21.06.05, 00:41 Myślę, że nie ma sensu nawet, jeśli to pogrzeb kogoś z najbliższej rodziny. Nie widzę żadnych korzyści, jakie małe dziecko mogłoby wynieść z uczestnictwa w takim wydarzeniu. Widok wielu smutnych, płaczących, czasem wręcz rozpaczających osób, przygnębiająca ceremonia w kościele...Nie ma najmniejszego sensu tłumaczenie dziecku tego wszystkiego, i tak nie zrozumie, a nie rozumiejąc - będzie przerażone. Ja zabrałam moją córkę na pogrzeb prababci, kiedy miała trochę ponad 4 lata i potem tego żałowałam. Objaśniliśmy jej wcześniej, co się będzie działo, z babcią była średnio związana. Wydawało się, że przyjęła spokojnie to, co zobaczyła. A po paru dniach zaczęły się płacze, lęki...Mała prosiła, żeby jej obiecać, że nas nie zakopią w ziemi (chyba to jej najbardziej utkwiło). Ciągle powtarzała, że nie chce, żebym ja umarła. I jak tu odpowiedzieć dziecku na słowa: mamusiu, obiecaj, że ty nigdy nie umrzesz? Nie chcieliśmy kłamać, bo wiedzieliśmy, że te słowa zapamięta. Więc tłumaczyliśmy zgodnie z prawdą, żeby jakoś zjawisko oswoić, a przede wszystkim odsunąć problem w czasie. Nie bardzo ją pocieszało, że będziemy przy niej jeszcze bardzo długo, że przecież babcia była stara...Trwało to wszystko parę dni, a potem bywało, że płacze wracały. Dlatego myślę, że było dla niej stanowczo za wcześnie na takie przeżycia. Odpowiedz Link Zgłoś
wj_2000 Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 10:10 ala67 napisała: > że nie chce, żebym ja umarła. I jak tu odpowiedzieć dziecku na słowa: > mamusiu, obiecaj, że ty nigdy nie umrzesz? Nie chcieliśmy kłamać, bo > wiedzieliśmy, że te słowa zapamięta. Oj,oj. Gdy byłem młodym ojcem, byłem podobnie głupi. Trzeba było dziecko uspokoić odpowiadając, że oczywiście nigdy nie umrę. I już. Co to znaczy, że będzie pamietało? Przypomni sobie na starość i na Twoim pogrzebie zacznie Ci robić wymówki? Istna głupota. Moja mama, gdy jako pięciolatek dopominałem się, by mi obiecała, że się zgodzi, bym się z nią ożenił - obiecała. I bardzo byłem szczęśliwy. Później, póki mama żyła, a ja wydoroślałem, mieliśmy stały powód do zabawy i radości wspominając ową obietnicę. Tylko, że moja mama miała ukończoną zaledwie jedną klasę podstawówki i była mądrzejsza o niebo od wielu dzisiejszych wykształconych, "pryncypialnych" rodziców. "Nie skłamię dziecku". Ot durnota. A na pogrzeb nie zabierać przed 10-12 rokiem zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
ala67 Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 19:02 W sumie - jeżeli przeczytałeś dalsze posty - wychodzi na to, że masz rację. Bo w końcu dziecko samo wpadło na rozwiązanie: a może kiedyś lekarze będą umieli wyleczyć wszystkie choroby i ludzie nie będą umierali? I ty też nie umrzesz? A my nie zaprzeczyliśmy(zresztą - rozwiązanie możliwe z logicznego punktu widzenia). Ale tak jak tu nie umiałam zaprzeczyć, tak nie umiałam powiedzieć: nie umrę, obiecuję. Córcia potem wielokrotnie wracała do tematu, jednorazowe zapewnienie by jej nie wystarczyło, tak jak tobie - musiałabym to kłamstwo wielokrotnie powtarzać. Jestem przekonana, że by jej utkwiło. Odpowiedz Link Zgłoś
anetina Re: dziecko na pogrzebie 21.06.05, 07:37 odszedł od nas teraz mój jedyny dziadzio ze wzgledu na to, że mieszkał ode mnie ponad 500 km, nie mogłam Go pożegnać musiałabym jechać z dzieckiem musiałabym z Małym iść na pogrzeb a takie dziecko nie zrozumie tego i wydaje mi się, że długo nie zrozumie w zeszłym roku zmarł wujo Jego wnuk (17-18 lat) miał wejść do kostnicy, matka Mu kazała rozpłakał się i powiedział, że nie wejdzie mimo że matka kazała jeszcze raz, wstawiła się za Nim ciocia chłopak odszedł długo jeszcze to przeżywał, mimo że nie jest jakiś mięczakiem czy tego typu dlatego dziecko musi być emocjonalnie rozwinięte każde w innym wieku Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: dziecko na pogrzebie 21.06.05, 08:26 anetina napisała: > dlatego dziecko musi być emocjonalnie rozwinięte > każde w innym wieku Właśnie, jak pisałam, zależy to w dużej mierze od dziecka. Zabrałam moją córkę, na pogrzeb prababci, bo ją znam i nie miałam obaw o późniejsze lęki, poza tym nie bardzo miałam co z nią zrobić. Potem jeszcze okazało się, że była dużą podporą dla mojego ojca, który mówił, że ciepło jakie czuł płynące z jej małej łapki, pomagało mu to wszystko przejść łatwiej. Sama zaś pamiętam, jak byłam zmuszana, aby wejść do pokoju ze zmarłym dalekim krewnym, aby go pożegnać i wcale tego nie chciałam (udało mi się wykręcić). Odpowiedz Link Zgłoś
mama.dyzia Re: dziecko na pogrzebie 21.06.05, 09:27 a ja zabrałam moje dziecko (2,5 lat) na pogrzeb prababci. Nic nie tłumaczyłam, tylko jedynie, że idziemy do kościoła (a chodzi z nami co niedzielę). W Kościele była spokojna, bo zawsze jest, a na cmentarzu staliśmy z tyłu, ona bardzej interesowała się wszystkim dookoła, niż samym pogrzebem. Jeśli by pytała co się stało, że ktoś płacze, to wytłumaczyłabym jej tak aby zrozumiała (na jej poziomie). Ja zabrałam moje dziecko na taką smutną uroczystość, bo nie miałam jej z kim zostawić, może gdybym miała nie pojechałaby z nami. Ale nie widzę żadnych niepokojących objawów, skutków bycia na tej uroczystości, ona po prostu nic nie rozumiała i dla niej po prostu byliśmy w kościele. Odpowiedz Link Zgłoś
berdanka Re: dziecko na pogrzebie 24.06.05, 23:14 Moja Babcia umarła gdy byłam z nią sama, samiusieńka - mama pojechała na zakupy, wiecie stała za cukrem, to było w 81 rokubyłam tylko małym kurduplem, miałam 3 lata, ale do dziś się boję śmierci Mama mi wytłumaczyła, że Babcia poszła do lepszego świata, do Bozi, ale... i tak nadal mam przed oczami widok Babci, która nie odpowiadała kiedy ją wołałam!I uważam, że Maluchy powinny byc od tego trzymane z daleka. Kidy będą starsze można z Nimi o Tym porozmawiać! Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: dziecko na pogrzebie 21.06.05, 08:42 Nie zabralabym dziecka, nawet 7 letniego(tyle ma moja córka)na pogrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
gocha221 Re: dziecko na pogrzebie 24.06.05, 16:14 Kiedy miałam niecałe 7 lat zmarł mój Dziadek- jedyny (drugiego nie poznałam) i najukochańszy, który w dużej mierze mnie wychował. Nie wiem właściwie czemu,ale dziadek nie był w kostnicy, tak chyba chciała babcia. Był w naszym wspólnym domu przez jedna noc. I ja to świetnie wspominam, może to dziwnie zabrzmi. Ale mogłam sie pożegnać, popatrzeć, pogładzić ostatni raz po dłoni. Mama to wspomina do dziś, początkowo myslała, ze ja się będę bała, nie wiedziała czy powinnam w ogóle być w domu. W pewnym momencie nie wiedzieli gdzie jestem i znaleźli mnie w pokoju,gdzie był dziadek, siedziałam sobie na krzesełku koło niego, w ciemności. Dziadek był dla mnie wspaniała osoba, cieszę się, że byłam z nim nawet wtedy. Także to wszystko zalezy od dziecka, od relacji ze zmarłym. Smierc dziadka była strasznym przezyciem, ale cierpałam z powodu straty a nie widoku zmarłego, czy płaczących osób (ja nie płakałam). Odpowiedz Link Zgłoś
anka_po_prostu Re: dziecko na pogrzebie 21.06.05, 09:35 to wszystko zależy - jak zwykle. Mój tata zmarł, gdy miałam 8 lat. Byłam na pogrzebie i choć niewiele rozumiałam z tego, co się dzieje - teraz jako dorosła osoba - nie wyobrażam sobie, gdybym nie mogła tam być. Wspomnienia o pogrzebie wracają później, gdy do dziecka dociera kwestia śmierci. Ale i tak nie żałuję, że tam byłam. Wg mnie jest różnica między zabraniem małego dziecka na pogrzeb pradziadków, dziadków. Jeśli jednak chodzi o śmierć rodziców lub rodzeństwa - warto wziąć wszystkie "za i przeciw" A. Odpowiedz Link Zgłoś
pablitto_33 Re: dziecko na pogrzebie 22.06.05, 23:56 Moj ojciec zmarl jak mialem 4 lata i sila rzeczy bylem na pogrzebie. Na tym i potem na pogrzebie mojego dziadka ze strony ojca, zawsze bylem na rekach u dziadka ze strony matki. Nie wiem co wtedy czulem, chyba niewiele swiadomie rozumialem, ale jestem wdzieczny dziadkowi ze bylem u niego na rekach. zostaly zreszta z tych pogrzebow zdjecia jak jestem z dziadkiem. Nie boje sie pogrzebow, nie boje sie zmarlych, aczkolwiek zawsze mocno to przezywam, tak jakby odzywal sie we mnie tamten chlopiec i tamte emocje. Z opowiesci wiem ze po smierci i pogrzebie ojca budzilem sie i mowilem ze tata do mnie przyszedl, ale z tego co mowia bylem raczej w miare spokojny. 1,5 roku temu umarl moj Tesc, moja corka za Nim szalala, tak jak on za nia. Sporo myslelismy nad tym z zona, rozmawialismy z psychologiem i uznalismy ze powinna byc na pogrzebie swojego dziadka. Nie tragizowala, mysle ze przygotowalismy ja odpowiednio to tego, zreszta widziala jak dziadek choruje, jak jest w szpitalu, "wiedziala" co sie dzieje. Nie zmuszalismy jej aby weszla do kostnicy bo to niczemu nie sluzy. Nie miala zadnych szczegolnych "objawow" potem, wspomina dziadka i mowi ze bardzo go kocha. Uwazam ze nie mozna dziecka oddzielac od tego problemu, aczkolwiek poewnie wiek 2,5 roku to za malo. No i zalezy kim byl zmarly dla dziecka. PZDR Odpowiedz Link Zgłoś
izabela_741 Re: dziecko na pogrzebie 21.06.05, 10:22 Ty znasz swoje dziecko najlepiej - możesz przewidzieć czy będzie się bało czy nie, jak mocno przeżyje pogrzeb i płaczących ludzi. Myślę, że trzeba się też zastanowić generalnie nad zachowaniem swojego dziecka w kościele. Bo jeżeli jest ruchliwe, lubi biegać i wszędzie zaglądać to może przeszkadzać również innym. Kilka lat temu byłam na takim pogrzebie, gdzie 3 latek biegał po kościele i zaglądał "do dołu". Przeszkadzał wszystkim na czele z księdzem, drażnił rodziców, piszczał. Myślę, że dziecko 2,5 letnie może nie zrozumieć po co tam jest. I Odpowiedz Link Zgłoś
marudka1980 Re: dziecko na pogrzebie 03.07.05, 21:32 dzis zmarl moj najukochanszy Tatus mam gleboki smutek w sobie i niewiem czy mam brac mojego 6sciolatka On rozumie ze dziadek nie zyje ale niewiem naprawde jak zareaguje jedno jest pewne On ciagle placze i chce bardzo zobaczyc dziadka w trumience co mam robic? Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Tak, pod dwoma warunkami 21.06.05, 12:58 1) Dziecko ogólnie biorąc jest w stanie się zachować stosownie do okoliczności, tzn. nie zakłócać - dzieci są różne i w różnym wieku się nadają. 2) Rodzice traktują sprawy życia i śmierci w sposób naturalny, bez fobii i zahamowań, które mogliby przekazać dziecku i rzeczywiście, jak mówi liturgia pogrzebu, choć ich zasmuca nieunikniona konieczność śmierci, znajdują pociechę w obietnicy przyszłej nieśmiertelności. Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Tak, pod dwoma warunkami 21.06.05, 13:17 Ja miałam 4 lata, kiedy byłam na pogrzebie dziadka - pamiętam tylko, że Tata kazał mi wrzucić bukiecik do grobu, i że to były piękne herbaciane róże. Nie pamiętam płaczących ludzi, nie miałam żadnycb lęków potem. I nie jestem bez serca, po prostu dziecko nie rozumie śmierci, więc nie ma traumy. Z 2,5 latkiem może być jedynie problem jeśli chodzi o zachowanie ciszy i spokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
ala67 Re: Tak, pod dwoma warunkami 21.06.05, 15:18 Ale moje też nie bardzo rozumiało wcześniej, natomiast udział w tym pogrzebie spowodował, że zaczęła myśleć o śmierci i zadawać pytania. Nie ma to nic wspólnego z sercem, prędzej może z dojrzałością dziecka w danym momencie, skłonnością do refleksji. Wiadomo, że prędzej czy później dziecko zetknie się z problemem, ale w tym przypadku nie warto się spieszyć. Ale może moje stanowisko faktycznie wynika, jak sugeruje weasley z faktu, że sama mam ten problem nie całkiem oswojony. Z tym, że tłumaczac córce i utulając ją z rozpaczliwego płaczu staraliśmy się zachować spokój, nie przekazywać własnych lęków. A wcześniej nic jej nie mogliśmy przekazać, bo problem nie zaistniał. A wiecie, co ją pocieszyło? Tatusiu - powiedziało moje dziecko - lekarze leczą tyle chorób, może kiedyś będą umieli wyleczyć wszystkie i wy nie umrzecie? Może - powiedział mój mąż. A teraz ma lat 8, wie, że ludzie odchodzą na zawsze, chodzi na cmentarz. Dorosła do tej wiedzy, o ile w ogóle można do niej dorosnąć.. Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re:Ala67 21.06.05, 15:29 Mam nadzieję, że nie poczułaś się jakoś zaatakowana, ja odpowiadałam ogólnie. Twojej córce utkwił moment zakopywania trumny, mnie kwiaty rzucane go grobu. No a że kwiaty sa czymś przyjemnym, to może dlatego jakoś bezboleśnie to przeszłam. Odpowiedz Link Zgłoś
ala67 Re:Ala67 22.06.05, 00:05 skądże znowu, nie poczułam się zaatakowana raczej się martwiłam, jak przeczytałam: " nie jestem bez serca", bo pomyślałam, że Ty możesz się tak poczuć kazdy człowiek jest inny każde dziecko inaczej rozwija się emocjonalnie na każde działają inne bodźce pozdrawiam)) Odpowiedz Link Zgłoś
migotka2000 Re: dziecko na pogrzebie 21.06.05, 14:02 W zeszłą środe byliśmy na pogrzebie prababci Miśka(2 lata i 9 mies). Wytłumaczyłam mu co się stało, ale jego obecność na pogrzebie uznaliśmy za całkowicie zbędną. W najbliższym czasie odwiedzimy grób i będzie to najlepsza okazja, żeby w spokoju odpowiedzieć na jego ewentualne pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
danwar1 Re: dziecko na pogrzebie 22.06.05, 13:34 miałem 4 lata kiedy umarł mój pradziadek - nikomu nie przyszło do głowy, żeby brać mnie na pogrzeb. taka uroczystość dla małego dziecka może być stresująca (o ile zrozumie o co chodzi) lub przynajmniej męcząca... 1.raz byłem na pogrzebie babci w wieku 12 lat. myślę,że nie ma sensu zabierać małych dzieci na pogrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
danwar1 Re: dziecko na pogrzebie 22.06.05, 13:41 natomiast przymuszanie dziecka, nawet nastolatka, czy w ogóle kogokolwiek (także dorosłego) do wchodzenia do kostnicy, oglądania zwłok - to jakaś patologia. kto ma ochotę - niech ogląda zwłoki - jego wybór. jak był pogrzeb babci (miałem 12 lat), nie wszedłem do kaplicy z trumną dopóki trumna była otwarta. Nikt nawet mi tego nie sugerował. nigdy nie widziałem zwłok i wolałbym nie widzieć. jestem przeciwny wystawianiu na widok publiczny, zresztą osobiście jestem za kremacją i pogrzebem z urną. ale musi jeszcze trochę czasu upłynąć, zanim podejście wielu ludzi się zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
tamaya Re: dziecko na pogrzebie 22.06.05, 14:22 Trochę z innej beczki. Moja teściowa, chociaż teść zmarł w 1996 roku, jeszcze niedawno co sobota i niedziela (co tydzień) jeździła na cmentarz. Wszystko by było ok., gdyby nie to, że zabierała mojego męża, jak nie pojechał, to znalazła chwilę, żeby mu jego nieobecność na grobie ojca wypomnieć w taki sposób, że mąż dostawał nerwicowego rozwolnienia. Pojawiły się dzieci i ja zapowiedziałam mężowi nie nie życzę sobie na razie wożenia moich dzieci na cmentarz. Niestety, czasami się to zdarza i muszę powiedzieć, że Maluchy przyjeżdzają mocno przerażone. Mają po ok. 3,5 roku - bliźniaki - opowiadają mi jak to byli u Dziadzia Jasia (to mój ojciec, który dzięki Bogu żyje). Ludzie! Takie małe dzieci nie rozumują abstrakcyjnie, moi nigdy nie poznali swojego drugiego Dziadka i dla nich jest to przerażające, bo myślą, że jadą do tego Dziadzia, z którym niedawno się widzieli. Do teściowej nie dociera, że oni są za mali, w jej rodzinie panuje jakiś kult śmierci, nie da się jej poza tym wytłumaczyć, że Zmarłych nosimy w sercu i lepiej jest np. pojechac z dziećmi w miejsce, w którym spędzaliśmy z nimi czas i tam o nich powspominać niż palić "wieczny ogień" na grobie zaniedbując żywych. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley To chyba nie wszystko jej wina 22.06.05, 14:53 tamaya napisała: > czasami się to zdarza i muszę powiedzieć, że Maluchy przyjeżdzają mocno > przerażone. Mają po ok. 3,5 roku - bliźniaki - opowiadają mi jak to byli u > Dziadzia Jasia (to mój ojciec, który dzięki Bogu żyje). Ludzie! Takie małe > dzieci nie rozumują abstrakcyjnie, moi nigdy nie poznali swojego drugiego > Dziadka Czegoś nie rozumiem. Moi obaj dziadkowie zmarli długo przed moim urodzeniem, więc nie znałem ich osobiście. Na grobie jednego bywałem, drugiego grób jest bezimienny i bardzo daleko stąd. Jedyna wątpliwość moja dotyczyła - kiedy się zacząłem dogrzebywać, na czym polegają pokrewieństwa, w wieku podobnym do Twoich bliźniaków - tego, że "jeżeli nas jeszcze nie było to chyba nie byli dziadziusiami?" Dziecko chyba wie, że babcie ma się dwie i dziadków też. Że mama miała tatę i tata miał swojego tatę. No to wyjaśnić, że Tata mamy żyje, a tata taty umarł. Problem wielki? > nie da się jej poza tym wytłumaczyć, że > Zmarłych nosimy w sercu i lepiej jest np. pojechac z dziećmi w miejsce, w > którym spędzaliśmy z nimi czas i tam o nich powspominać niż palić "wieczny > ogień" na grobie zaniedbując żywych. Przedstawiasz jako nie docierającą do teściowej oczywistość coś, co (oględnie mówiąc) wcale oczywiste nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
tersta POWINNO BYĆ OBECNE, ponieważ... 22.06.05, 14:49 ...dziecko musi się uczyc żyć od początku i rozumieć, ze życie to nie tylko jasne strony i szczęsliwe wydarzenia. Nikt nie mówi,zeby pokazywać dziecku nieboszczyka, ale rozmawiać na temat śmierci (śmierci - nie "odejścia") i wszystkiego co z tym związane należy jak najbardziej. Żałoba i pożegnanie się z członkiem rodziny lub przyjacielem to częsc zycia. Pamiętam, jak kiedyś sąsiadka wmawiała kilkuletnim dzieciom, ze ojciec jest w delegacji (a był w szpitalu na opeacji nowotwora)- ciekawe co by powiedziała, gdyby był umarł? Do dziś nie wierzę, jak można być tak bez wyobraźni. Odpowiedz Link Zgłoś
nick.kertiz te, cenzorek 22.06.05, 21:56 szczątkowy cień elementarnej przyzwoitości nakazywałby przynajmniej zaznaczyć swoją ingerencję tak, jak to widać w tym miejscu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=24752634&a=24757216 Nawet jednak gdyby tak się stało - i tak potępiłbym twoją małostkową decyzję. A to dlatego, że standardy, jakich ja oczekuję, to przyzwoitość, a nie tylko szczatkowy cień elementarnej przyzwoitości. No a teraz pokaż jaki jesteś ważny i również niniejszą moją wypowiedź (którą w drzewku forumowym umieszczam w tym samym miejscu, co skasowana) odeślij w niebyt. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d nieboszczyk to nie potwor 27.06.05, 11:42 od razu zaznaczam, ze nie przepadam za widokiem niemoszczykow... ale z drugiej strony to pewnie wina wychowania... moje babcia opowiadala, ze u niej kiedy zmarl ktos z sasiadow, to nieboszyczyk obowiazkowo lezal w domu 1-2 dni. W Pokoju obok bawily sie dzieci i z ciekawosci wbiegaly do pokoju gdzie lezala zmarala osoba. rzeba bylo je wyganiac, zeby nie zaklucaly spokoju. To wina telewizji i rtodzicow, ktorzy maltretuja dzieci filmami o zywych trupach, potam sa wlasnie tego takie wyniki, ze dziecko na pogrzebie woli dac si eposiekac niez widziec nieboszyczyka... a przeciez nieboszyczyk to nic innego, jak osoba ktora kiedys zyla. Roznica jest tylko taka, ze teraz sie juz nie rusza... Odpowiedz Link Zgłoś
lina65 Re: dziecko na pogrzebie 22.06.05, 15:21 Moja Babcia juz od najmłodszych moich lat prowadzała mnie na pogrzeby swoich kuzynek i przjaciółek (mieszkałam na wsi). Pogrzeby były normalne, tzn. bez rzucania sie na trumnę czy pisków, ale płacz owszem był - bo zmarłego należy opłakać (to też słowa Babci). Pamiętam pretensje mojej mamy, która bała się zmarłych i lękała się o mnie. NIe pamiętam, co mówiła mi moja Babcia o pogrzebach i zmarłych, ale efekt tych jej działań jest. Ja nie boję się zmarłych, ja nie boje się smierci i nie chciałabym, aby ktokolwiek z moich bliskich umierał samotnie - aby był w takim momencie sam. A to jest bardzo częste, ze członkowie rodziny - szczególnie Ci młodsi uciekaja, gdy widzą agonię. To nie jest przyjemny widok, ale przecież po to człowiek ponosi jakieś obowiązki wobec rodziny, aby nie być sam w takim momencie. Pamiętam też, że gdy zginął tragicznie sąsiad moich rodziców,który był juz całkowitym sierotą, nie miał kto czuwać przy jego trumnie w nocy - a na Lubelszczyźnie jest taki zwyczaj - siedziałam przy nim cała noc. I na pytanie, czy się bałam - mogłam uczciwie powiedzieć: Nie, ja się zmarłych nie boję. Oczywiście, wcale to nie oznacza, że jestem nieczuła, ze się nie przejmuję. Bo zwykle przezywam takie sytuacje bardzo. Ale wiem, że o ile nie jest to pogrzeb kogoś zmarłego tragicznie, tylko pogrzeb, kogoś, kto po długim życiu odszed - biorę wtedy dzieci ze sobą. Bo aby nauczyć się pieknie życ, trzeba mieć świadomość, że śmierć istnieje - jest niedłocznym elementem zycia, tak samo jak narodziny tylko duzo, dużo trudniejszym. Pozdrawiam Lina65 Odpowiedz Link Zgłoś
dosha Tybetanska ksiega zycia i umierania 22.06.05, 15:42 Apropo tej dyskusji to dzisiaj wybieram sie na wyklad Sogyala Rinpoche, autora ksiazki,,Tybetanska ksiega zycia i umierania'',ktora wszystkim goraco polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
werrka Re: dziecko na pogrzebie 22.06.05, 16:56 Nie widze problemu. Jak umierala moja matka, a umierala przez 6 miesiecy, to przygotowalam swoje dzieci (5 i 3 lata) opwiadajac im, ze babcia jest bardzo chora. Dzieci natychmiast zadaly pytania; ale wyzdrowieje? Powiedzialam im, ze to ciezka choroba, ze moze babci sie nie udac. Za pare dni poszlismy do babci razem na wizyte, dzieci byly uprzedzone, ze babcia wyglada przerazajaco - cien czlowieka z pieknej kobiety. Poprosilam je, zeby ja usciskaly, bo jak babcia zobaczy ich przerazenie to bedzie jej ciezko uwierzyc, ze moze wyzdrowiec. Ze w tej sytuacji ich uczucia sa niewazne, ze musza okazac sie dobre i silne, bo bacia jest teraz w potrzebie. Dzieci zachowaly sie wspaniale, co prawda starsze, jak odwrocilo sie od babci, to szlo przed siebie i mialo taki niewidzacy wzrok, poprostu szok. Po wizycie znowu rozmowy, dzieci sie poplakaly. Na pogrzebie byly niezwykle wyciszone, tak zwrocone gdzies do wewnatrz. Wszyscy zalobnicy nie mogli sie zadziwic, ze ja sie nimi nie zajmuje a one doskonale wiedza jak sie maja zachowac. Jeszcze przez rok dzieci wracaly do choroby babci i tego, ze jej juz nie ma. A ja moglam im tlumaczyc, ze takie sa koleje zycia, snuc wspomnienia rodzinne, zaciesniac wiez z dziecmi. Moje dzieci sa teraz dorosle, wracamy we wspolnych wspomnieniach do tamtych chwil i wiem, ze one postapily jako rodzice tak samo. Nikomu nic nie radze, kazdy sam decyduje jak traktowac swoje dzieci w roznych sytuacjach,ja mam satysfakcje,ze uchodze w oczach moich dzieci za "kultowa"))matke, a co tam dzieci... ich znajomi tak o mnie mowia. To moze jednak warto sie zastanowic nad tym co pisze? Odpowiedz Link Zgłoś
jola_ep Re: dziecko na pogrzebie 22.06.05, 17:23 Moja córka miała 4 lata, gdy zmarł mój ojciec. Była ze mną na pogrzebie. Nie pokazywałam jej otwartej trumny, zostałam też nastraszona, aby nie zabierać jej na cmentarz, bo się nabawi urazu na całe życie. Moja teściowa miała jej pilnować, ale kiedy wynosili trumnę, ona spytała, dokąd zabierają dziadka i że ona musi też iść. Wzięłam ją. Mszę przespała (przez pół nocy jechaliśmy pociągiem). Na cemntarzu stałyśmy z tyłu... Zachowywała się spokojnie i według mnie bardzo dorośle, jak na swój wiek. Potem chodziłyśmy też razem na cmentarz. Nie zauważyłam żadnego urazu, ani lęków. Wiedziała, że dziadek jest teraz u Jezusa (nie w enigmatycznie brzmiącym niebie, jakoś to było dla niej bardziej zrozumiałe), że tęsknimy za nim... I wiedziała, że kiedyś wszyscy zmartwychwstaniemy, więc niemal rok później, na Wielkanoc, pytała babci, kiedy ten dziadek w końcu zmartwychwstanie, bo ona czeka i czeka, i doczekać się nie może Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link Zgłoś
bellicose Re: dziecko na pogrzebie 22.06.05, 18:37 A ja nie rozumiem argumentu ze "dziecko moze przeżyć jakiś wstrząs" ? Zamierzacie je tak chowac pod kloszem, a potem wyrosnie na emocjonalna miernotę? Śmierć jest wpisana w człowieka, świat ot nie tylko ładni ludzie z ładnych reklam. Odpowiedz Link Zgłoś
haganna Re: dziecko na pogrzebie 22.06.05, 23:56 Uważam zabieranie na pogrzeb małego dziecka za jakieś nieporozumienie. A argument o rzekomym trzymaniu pod kloszem jest dla mnie powalający i świadczy o bezgranicznej głupocie i braku elementarnej empatii dla odczuć dziecka. Otóż dzieci bywają wrażliwe i widok rozpaczających dorosłych oraz dziadka zakopywanego w ziemi może je PRZERAZIĆ. Uważam, że narażanie dziecka na traumę nie ma nic wspólnego z tłumaczeniem dziecku o śmierci. Jest naprawdę milion innych sposobów, by "przybliżyć" dziecku ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Nie bój się, to się nie będzie nie bało 23.06.05, 09:27 haganna napisała: > Uważam zabieranie na pogrzeb małego dziecka za jakieś nieporozumienie. A > argument o rzekomym trzymaniu pod kloszem jest dla mnie powalający i świadczy > o bezgranicznej głupocie i braku elementarnej empatii dla odczuć dziecka. Mocne słowa. Tylko trochę słabo uargumentowane. I mocno wątpliwe, zważywszy na to, ile osób, prezentując pogląd przeciwny, podaje konkretne przykłady. Moja eks na pierwszym pogrzebie była w wieku lat siedemnastu, ze mną. A stało się tak dlatego, że jej matka, niewierząca, obsesyjnie bała się tematu śmierci i nie poszla na pogrzeb własnego dziadka. Nie wiem, czy przypadkiem osoby obawiające się, że > widok rozpaczających dorosłych (swoją drogą nie widziałem chyba na pogrzebach osób rozpaczających, bliska rodzina popłakuje, wszyscy są smutni, a przynajmniej poważni, ale żeby rozpaczali, to sobie nie przypominam, a byłem na co najmniej 30 pogrzebach) > oraz dziadka zakopywanego w ziemi może je PRZERAZIĆ nie wynika w znacznym stopniu z projekcji, przypisywania dziecku własnych lęków. Zaznaczam, że mówię to wszystko z pozycji człowieka wierzącego (pochlebiam sobie, że głęboko), wychowanego przez głęboko wierzących rodziców i żonatego z osobą głęboko wierzącą, więc nie mającego wątpliwości, co o tych sprawach powiedzieć dzieciom. Niewątpliwie z pozycji niewierzącego sprawa wygląda inaczej - przypuszczam, że sporo trudniej. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 13:30 > dziecku o śmierci. Jest naprawdę milion innych sposobów, by "przybliżyć" > dziecku ten temat. tak, pokazesz dziecku kilka filmow w TV. ja tez uwazam, ze dziecko powinno wiedziec, ze istnieje smierc. Takie chronienie dzieci nie wplywa dobrze na ich psychike. Przeciez dziecko mozna przygotowac na ceremonie pogrzebowa. Wyjasnic co to jest, dlaczego i tak dalej. Ludziom wydaje sie ze jak beda chronic dziecko przed "okropnosciami" to bedzie szczesliwsze i radosniejsze... Odpowiedz Link Zgłoś
haganna Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 18:06 Wiesz, sam(a) sobie pokazuj dziecku kilka filmów w TV. Do jasnej cholery, a nie pomyślałeś/aś, że może warto wytłumaczyć o co chodzi na przykładzie np. chomika, na przykładzie babci, prababci, ale bez dosłowności i "nachalności" (mówienia więcej, niż dziecko jest w stanie zrozumieć). Do osoby, która zdziwiła się, że nie widziała na pogrzebie rozpaczających ludzi : otóż byłam na wielu pogrzebach - również na takich, gdzie najbliższa rodzina rozpaczała, kobiety mdlały, trzeba je było wynosić z kościoła. Kiedyś byłam świadkiem, jak zasłabł mężczyzna. To nie jest widok i miejsce dla dziecka. Być może pogrzeb jakiejś staruszki jest dla forumowiczek "formalnością", ale dla mnie (osoby wierzącej, nie mnie osądzać, czy głęboko, co to ma do rzeczy?) nie i jeszcze raz twierdzę, że to nie jest miejsce dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: dziecko na pogrzebie 27.06.05, 11:25 a ja uwazem, ze to jesm miejsce dla dziecka. Smierc jest wpisana w nasze zycie i nie da sie tego uniknac. Im wczesniej dziecko pozna nie tylko radosci ale i smutki tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: dziecko na pogrzebie 27.06.05, 13:07 Ponadto nie wydaje mi się, żeby "nie było w stanie zrozumieć". Jedna czwarta błędów w obcowaniu z dziećmi (nie mówie rodzicielskich, bom chwilowo nie rodzic) bierze się z tego, że dorośli myślą, że dzieci "nie zrozumieją" i na wszelki wypadek chronią je przed możliwością zrozumienia. Nie wiem, co ma głęboka wiara do spazmowania na pogrzebie. Przeciwnie, wydaje mi się, że im ona głębsza, tym spokojniej przyjmuje się fakt, że "życie ludzkie zmienia się, ale się nie kończy". Że ktoś bliski odszedł do swego Stwórcy. To płytka wiara nie umie sobie poradzić ze śmiercią i stąd spazmy, omdlenia, rzucanie sie na trumnę itp. widowiskowe objawy uczuć do zmarłego. To wszystko można dziecku wyjaśnić. Tylko trzeba chcieć. Nie przestraszyć, ale pokazać powagę faktu, powiedzieć dziecku, że ono też może w tym czymś poważnym i dorosłym uczestniczyć - że jego modlitwa może towarzyszyć zmarłemu tak samo, jak modlitwy dorosłych. Oczywiście, żeby to się udało, wszystko musi się, jek to jest napisane w Biblii, "odbywac godnie i w należytym porządku". Bez niezdrowej ciekawości (poza grabarzem naprawdę nikt nie musi zaglądać do otwartej piwnicy grobu), bez barokowej nekrofilii (w jednym z kościołów widziałam katafalk, gdzie trumna wspierała się na czterech kolcach, które wystawały z trupich czaszek), bez straszenia makabreskami. Odpowiedz Link Zgłoś
haganna Re: dziecko na pogrzebie 29.06.05, 21:47 minerwamcg napisała: > Ponadto nie wydaje mi się, żeby "nie było w stanie zrozumieć". To najpierw naucz się czytać ze zrozumieniem, proszę, a potem zabierz głos w dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
minka5 Re: dziecko na pogrzebie 22.06.05, 19:52 Moim zdaniem nalezy rozroznic pojecie smierci w kategorii czysto fizycznej i w postaci zjawiskowej. Mysle, ze lepiej, aby dzieci nie ogladaly kogos bliskiego po smierci (zwlaszcza, jezeli np. choroba dokonala znacznego spustoszenia). Niech zapamietaja dana osobe taka jaka byla za zycia. Oczywiscie wyjatkiem sa osoby bardzo bliskie takie jak rodzice czy rodzenstwo. Natomiast co do zjawiska - mysle, ze wrecz nalezy w sposob zupelnie normalny rozmawiac z dziecmi o smierci, a juz na pewno jak same o to pytaja. To jest po prostu czescia zycia, ktora dotyczy nas wszystkich. Chyba najwiekszym 'napedzaczem starchu' moze byc wlasnie nasza wlasna nerwowosc zwiazana z odchodzeniem. Nie widze tez powodu, aby dzieci nie mogly nas widziec zasmuconych czy placzacych (nie mowie tu o napadach histerycznych), bo to tez jest naturalne zjawisko - smutek po staracie bliskiej osoby. Z mojego osobistego punktu widzenia - wiara bardzo mi pomogla przeprowadzic nie tylko siebie, ale wlasnie moje dzieci przez zjawisko starty najpierw ukochanego Dziadka, krotko po tym Babci, czyli moich Rodzicow. Ale to juz perspektywa super osobista.... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 01:02 Niedawno zmarła moja mama.Nie zabrałam swojej dwuletniej córki na pogrzeb głównie dlatego,że nie wyobrażałam sobie przeżycia tej uroczystości biegając za nią po kościele a potem po cmentarzu.A jestem pewna,że dwulatek nie stałby spokojnie.Jestem przekonana,że postąpiłam słusznie,uważam,że dwa lata to za mało głównie na zachowanie powagi. Odpowiedz Link Zgłoś
aserett Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 08:58 Moja córka byla na pogrzebie cioci gdy miala 2,5 roku.Póżniej na pogrzebie dziadka gdy miała 5 lat.Nie wiele z tego rozumiała i nia widziałam u niej zadnych przykrych emocji. Natomiast kiedy poszłana religię w wieku 6 lat koniecznie chciała umrzeć żeby zobaczyć jak to dobrze i pięknie jest u Pana Jezuska. Odpowiedz Link Zgłoś
karu.zella Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 10:30 Miesiąc temu bylam na pogrzebie ojca przyjaciolki. Jej bracia zabrali na pogrzeb dziadka swoje dzieci, wiek 6 i 5 lat, trojka ich byla. Byly nawet dosc spokojne, staly z tylu w kaplicy, wtedy ktoras z cioc ( siostra dziadka zdaje sie0 wziela dzieci za rączki i podprowadzila do zwłok zeby sie pozegnały. Dzieci zobaczywszy łkająca babcie dostały ataku histerii, krzyczały, płakały, tragedia. W koncu rodzice zlitowali sie i wyprowadzili maluchy na zewnatrz. Dlugo nie zapomne ich rozpaczy, mozna im bylo tego oszczedzic, i tak cierpialyby po stracie dziadka, ktorego bardzo kochaly. Ale ogladanie wyniszczonych choroba zwłok, tak innych od dziadka ktorego zapamietały... Odpowiedz Link Zgłoś
gossia2 Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 10:38 Moj synek byl na pogrzebie dziadka gdy mial 2 lata. Dziadek zginal w wypadku samochodowym, gdy wracal od nas do domu. Dla wszystkich byl to straszny cios. Wszyscy plakali,Krzys nie wiedzial co sie dzieje, wiec bylismy zmuszeni mu to wszystko wytlumaczyc. Zrozumial, ze dziadek umarl i ze go juz nigdy nie zobaczy. Bylo mu smutno, ale w sumie wszystkim nam bylo. Pewnego razu, pol roku pózniej, Krzys sam rozpoczal z babcia rozmowe o dziadku. Zapytał sie, czy pamieta dziadka, oswiadczyl, ze dziadek umarl i ze tak sie zdarza. Jako dwulatek zapamietal dziadka i zrozumial, mniej wiecej, co sie stalo. Wydaje mi sie, ze nie mozemy chronic dzieci przed poznawaniem zycia, smierc bliskich i rozpacz z powodu utraty kogos jest czescia tego zycia. Uwrazliwia i pozwala zrozumiec, ze umiera sie raz na zawsze i ze smierc to rowniez rozpacz i smutek tych co zostaja. Moze gdyby dzieci to rozumialy to nie zabijalyby sie nawzajem. Jaki jest sens odgradzania dzieci od prawdziwej smierci i prawdziwych emocji z tym zwiazanych jezeli zalewa ich sztuczna smierc z telewizji? Odpowiedz Link Zgłoś
inka_sama Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 10:56 moje dzieci miały dwa lata i sześć lat gdy zabrałam je na pogrzeb nie mogalbym NIE zabrać ich - to był pogrzeb ich ojca natomiast nie wyobrażam sobie, że mogłabym pokazać im ich tate w trumnie! w ogóle zmarła bliska czy obca osobę - wtedy przynajmniej starsza córka mając siedem lat sama chciała zobaczyć zmarłą prababcię - akurat była w domu gdy prababcia zmarla - i wtedy nie było żadnych sensacji ale też prababcia wyglądała po prostu jakby spała bo tak tez i umarła u moich dzieci nie było żadnych traum związanych z pogrzebem, zachowywały sie spokojnie, zreszta w takim przypadku sama strata ojca była takim przeżyciem że pogrzeb przy tym to nic - ot tylko wielkie zbiorowisko ludzi nie prowadzam ich na pogrzeby, szczęśliwie w najbliższej rodzinie ich nie ma ale wiem że na pogzreb babci dziadka czy kochanej cioci - zabrałabym je, tłumacząc to jako ostatnia rzecz która mogą zrobić dla kochanej osoby wiele osób na to już zwróciło uwage - nie w wieku problem czasem i dorośli nie sa wystarczająco dojrzali by znieśc to spokojnie - czasem dzieci bywają spokojniejsze niż oni Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 19:17 Mysle, ze temat smierci mozna poruszac przy okazji odwiedzania grobu na cmentarzu, uczestnictwo w pogrzebie nie jest konieczne.Na wszystko przyjdzie czas, takze na chadzanie na pogrzeby, nie ma co sie tak spieszyc z oswajaniem dziecka ze smiercia. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 13:13 a ja uwazam, ze dzieci powinny wiedziec, ze oprocz zycia isteniej tez smierc. Oczywiscie nalezy je wczesniej przygotowac do togo co to jest pogrzeb i jaki ma cel i dlaczego tak sie dzieje. Moja chrzetnica byla na pogrzebie swojej babci (miala 3 lata) i jakos nie poniosla uszczerbku na zdrowiu. Za to po pogrzebie czasem patrzyla na niebo i pytala czy bacia teraz na nia patrzy. Oczywiscie uwazam, ze branie dzieci na pogrzeb calkiem obcych ludzi chyba niema sensu... ale moze to tez dobre przygotowanie? Sam nie lubie odkrytych trumien... Odpowiedz Link Zgłoś
wasa Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 20:03 A ja uważam, że jak najbardziej trzeba zabierać dzieci na pogrzeb, jeśli oczywiście dotyczy on najbliższej rodziny. Moi przyjaciele są rodziną zastępczą dla czwórki rodzeństwa (3, 4, 5, 6 lat). Dzieciom jakiś czas temu zmarła mama po kilkutygodniowej śpiączce. Bardzo starannie przygotowali dzieci na tę okoliczność, wkładając w to sporo wiedzy pedagogicznej i znacznie więcej serca. Dzieci na pogrzebie zachowywały się wzorowo, mimo że małe (a kto powiedział, że małe dziecko _nie rozumie_?). Teraz codziennie modlą się za mamę, żadnych koszmarów oczywiście nie mają. Obserwując to stwierdzam, że wszystko przebiegło właściwie, zgodnie z naturalnym rytmem życia człowieka. Nie wyobrażam sobie, żeby za parę lat miały stwierdzić, że nie znają losów rodziców i nie były na pogrzebie matki. Sądzę, że miałyby wtedy wielki żal do opiekunów. Ja pamiętam, że jako dziecko uczestniczyłam w pogrzebach dwóch dziadków. Obaj mieszkali na wsi, a wg zwyczaju ciało leży w domu w otwartej trumnie. Nikt mi nie oszczędzał tych widoków, a żadnej traumy nie przeżyłam. Moja ostatnia babcia zmarłą parę miesięcy temu _na moich rękach_. Dzięki wcześniejszym doświadczeniom mogłam zachować się należycie. Razem z mamą po krótkiej chwili żalu umyłyśmy i ubrałyśmy ciało, zanim do wsi dowieziono trumnę. Ludzie ze wsi, sprzed kilkudziesięciu lat, są/byli o wiele zdrowsi psychicznie, na wylot obeznani z naturą życia i umierania. To my "nowocześni" wymyślamy sobie jakieś fobie i co gorsza - cedujemy je na dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 21:00 wasa napisała: > Ja pamiętam, że jako dziecko uczestniczyłam w pogrzebach dwóch dziadków. Obaj > mieszkali na wsi, a wg zwyczaju ciało leży w domu w otwartej trumnie. Nikt mi > nie oszczędzał tych widoków, a żadnej traumy nie przeżyłam. > Moja ostatnia babcia zmarłą parę miesięcy temu _na moich rękach_. Dzięki > wcześniejszym doświadczeniom mogłam zachować się należycie. Razem z mamą po > krótkiej chwili żalu umyłyśmy i ubrałyśmy ciało, zanim do wsi dowieziono trumnę > . > > Ludzie ze wsi, sprzed kilkudziesięciu lat, są/byli o wiele zdrowsi psychicznie, > > na wylot obeznani z naturą życia i umierania. To my "nowocześni" wymyślamy > sobie jakieś fobie i co gorsza - cedujemy je na dzieci. Mam identyczne zdanie na ten temat. Wychowałam się na wsi, więc zwyczaj wystawiania zwłok w domu jest mi znany, niejednokrotnie widziałam, podobnie jak inne dzieci. Jeżeli był to ktoś z rodziny to trudno było nie wpuszczać, nawet małego dziecka, jak w drugim pokoju dziadek w trumnie dwa dni leżał i nie słyszałam żeby jakieś dziecko na tym psychicznie ucierpiało. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia285 Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 21:16 Ciezki temat i trudno odpowiedziec. Zdecydowanie jestem za tym aby malego dziecka nie wciagac w smierc i pogrzeb jesli nie dotyczy kogos z najblizszego otoczenia oczywisce. Dzieci maja inna psychike niz dorosli wyobraznie bardziej rozwinieta itp.. Jesli chodzi o pokazywanie dziecku osoby zmarlej w trumnie jestem zdecydowanie przeciwna. Przezylam tragedie w wieku 4 lat(smierc taty) to przezycie wywarlo na mnie tralmatyczne wrazenia -calymi latami balam sie byc sama w domu do dzis zostal mi uraz psychiczny. Najbardziej mna wstrzasnelo ze bedac u kolezanki pokazala mi zdjecia swoich maluchow, a wsrod tych slodkich zdjec bylo kilkanascie z pogrzebu jej szwagra (wypadek samochodowy potrzaskana glowa ) sesja zdjeciowa w trumnie. Oczywiscie i jej wowczas 5 letni slodki maluch na tle wujka. O zgrozo straszny widok tylko zastanawiam sie nad jednym jakie wnioski wyciagnal z tego ten biedny dzieciaczek? Odpowiedz Link Zgłoś
ayelet Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 23:30 Jestem jak najbardziej za jeśli chodzi o bliską rodzinę. Dziecko nie zyje na księżycu tylko wśrod nas i powinno żyć życiem rodziny. Mój syn dwuletni był 2 m-ce temu na pogrzebie babci podszedł i nie odbiło się to w żaden sposób na jego psychice, w końcu smirć babci dotyczyła także jego, także on stracił kogoś bliskiego. Ja jak miałam 8 lat bylam na pogrzebie mojego ojca i pogrzeb nie byuł dla mnie jakąś traumą, po prostu dość wcześnie zapoznałam się również z cieniami życia. Roma mama Kacpra 13.07.2003r. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: dziecko na pogrzebie 24.06.05, 09:14 To zalezy takze od wieku dziecka.2 -latek moze nie zdawac sobie sprawy, o co chodzi(problemem pozostaje wowczas jego zachowanie w trakcie tej smutnej uroczystosci, ale juz 4 latek ma taki okres, w ktorym smierc go przeraza.Moja córka potrafila czesto plakac na mysl o smierci, prosila mnie, zebym cos zrobila, bo ona nie chce, zeby ludzie umierali, itd.Zadne tłumaczenia nie potrafiły jej uspokoic. Moj 4 letni bratanek po uczestnictwie w pogrzebie zaczal sie moczyc. Bylam w wieku 6 lat na pogrzebie dziadka, widzialam zwloki.Do dzis w pamieci mam nie dziadka zyjacego, a wlasniego takiego -w trumnie. Dla mnie sprawa jest jasna- pogrzeby nie sa dla malych dzieci.Wyjatkiem bylby pogrzeb rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Dlaczego tylko najbliżsi? 27.06.05, 14:40 kasia285 napisała: > Ciezki temat i trudno odpowiedziec. Zdecydowanie jestem za tym aby malego > dziecka nie wciagac w smierc i pogrzeb jesli nie dotyczy kogos z najblizszego > otoczenia oczywisce. A tego właśnie nie jestem pewien. Zdaje mi się, że pogrzeb kogoś, kto nie jest osobą najbliższą, jest znakomitą okazją do oswojenia dziecka ze zjawiskiem. Żeby jego pierwszym kontaktem ze śmiercią i pogrzebem nie był pogrzeb osoby bliskiej i kochanej, która była i była, a teraz odeszła i uporczywie jej nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Inna wyobraźnia 27.06.05, 14:44 kasia285 napisała: > Dzieci maja inna psychike niz dorosli wyobraznie bardziej rozwinieta itp. I tylko nie wiadomo, czyśmy z wiekiem coś znaleźli, czy właśnie zgubili. Kiedy w 1943 na Syberii umierała pięcioletnia siostrzenica mojej babci, matka tejże siostrzenicy płakała bardzo, a dziecko tłumaczyło: - Mamusiu, dlaczego płaczesz? Przecież ja idę do Pana Boga! Przypomniała mi się ta opowieść, kiedy czytałem, jak to dziesięcioletniemu chłopcu z rozwiniętym rakiem rodzice mówili w szpitalu, jak to będzie fajnie, gdzie z nimi pojedzie na następne wakacje... w pewnym momencie chłopiec przerwał: - Tato, kiedy do ciebie wreszcie dotrze, że ja umieram? Odpowiedz Link Zgłoś
kronopie Re: dziecko na pogrzebie 23.06.05, 23:43 mirnob51 napisała: > Dziewczyny, > co myślicie (...) Chciałbym wiedzieć dlaczego zwracasz się tylko do dziewczyn z tym pytaniem? Samotni mężczyźni dzieci nie wychowują? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: dziecko na pogrzebie 27.06.05, 11:42 kronopie napisał: > mirnob51 napisała: > > Dziewczyny, > > co myślicie (...) > Chciałbym wiedzieć dlaczego zwracasz się tylko do dziewczyn z tym pytaniem? > Samotni mężczyźni dzieci nie wychowują? A jak wychowuje małżeństwo, to ojciec nie ma nic do powiedzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
malpolid Re: dziecko na pogrzebie 24.06.05, 22:32 Mamy dzieci w wieku 4,5, 2,5 . Do tej pory byliśmy razem na 4 pogrzebach (prababcia, pradziadek, mama znajomej i moja ciocia).Nie mamy z kim zostawić dzieci, poza tym jest to część wychowania młodego człowieczka. Traktujemy to jako część życia człowieka, jednak dzieci uczestniczyły w tym bez oglądania zmarłego. Były w domu, w kościele i na cmentarzu. Dzieci są częścią społeczeństwa dlatego nie widzę nic złego w braniu dzieci na takie "imprezy". Poza tym sa one pewną osłodą i nadzieją dla tych, którzy cierpią po odejściu bliskiej osoby. Nie należy podchodzić zbyt emocjonalnie do pogrzebu bo śmierć jest pewnym nieuniknionym etapem w życiu człowieka i nie powinniśmy przenosić swoich lęków na dzieci - a często tak się dzieje, o czym świadczy wiele Waszych wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
haganna Re: dziecko na pogrzebie 25.06.05, 01:01 JEśli twierdzisz, że dzieci są częścią społeczeństwa, to rozumiem, że zabierasz je wszędzie - na pogrzeby, imprezy z alkoholem i papierosami, na koncerty symfoniczne... "Nie powinniśmy przenosić swoich lęków na dzieci" - nawet jeśli zachowasz "kamienną twarz", to są przecież inni ludzie, uczestnicy ceremonii, którzy nie muszą podzielać twojego podejścia. Dla wielu śmierć to trudny temat. Moja babcia była maniaczką ciągania mnie na różne kościelne uroczystości z pogrzebami włącznie. Wierz mi, że rozpacz i utratę przytomności przez paru członków rodziny pamiętam do dziś. Niczemu ta "lekcja" nie służyła - była bezsensownym "widowiskiem" którego sensu wówczas nie pojmowałam. A kiedy byłam dorosła i przyszło mi być świadkiem umierania moich dziadków przeżycia były zgoła odmienne od tamtych dziecinnych doświadczeń. I nadal jestem zdania, że pogrzeb to nie miejsce dla dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
roma52 Re: dziecko na pogrzebie 27.06.05, 11:27 Wiecie no to zależy jaki to jest pogrzeb, bo jeśli dziecko ma oglądać zwłoki w trumnie to absolutnie nie, ale pogrzeb z zamknięta trumną bliskich osób tzn. rodziców lub dziadków tak. Ja uważam, że dzieci powinny uczestniczyć w naszym życiu i pisanie, że przecież nie zabiera się ich na imprezy z alkocholem to jest zwykłe przegięcie, trzeba widzieć proporcje pomiędzy pożegnaniem bliskiej osoby a spiciem niepełnoletniego. Wydaje mi się, że powinno się dzieci uczyć od początku, że ostatnie pożegnanie bliskiej osoby to nasz obowiązek. Jak zmarła moja babcia byłam mała, mama nie chciała mnie wziąć na pogrzeb ale się zaparłam, i choć to przeżyłam (trumna była otwarta) to nie żałowałam,bo już wtedy czułam, że kochałam babcię bardzo i dlatego musiałam być przy niej i w tej ostatniej drodze. Mój synek miał niepełne dwa lata na pogrzebie swojej babci, i chyba przyjął to normalnie, treaz jeśli przejeżdzamy koło jakiegoś cmentarza tylko mówi "babi tu" i to wszystko. Ps. Jak byłam na pogrzebie Jacka Kaczmarskiego było bardzo dużo młodych ludzi z maluchami Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: dziecko na pogrzebie 27.06.05, 11:28 to znaczy, ze urodziny citki, czy byci tez nie sa miejscem dla dzieci.. bo tam moze sie zdazyc, ze ktos jes upije do nieprzytomnosci albo opowie jakis kawal. I wtedy dziecko bedzie mialo uszkodzona psychike na cale zycie... kobieto zastanow sie - pogrzeb to pozegnanie najblizszej osoby, obecnosc jest obowiazkowa. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d zywe trup i inne takie... 27.06.05, 11:51 moze przestancie pasc dzieci filmami o zywych trupach i innymi makabreskami to i bogrzebow przestana sie bac, a w widok zmarlej babci nie spowoduje u waszych nadwrazliwych dzieci spazmow.. Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d zywe trup i inne takie... 27.06.05, 11:55 moze przestancie pasc dzieci filmami o zywych trupach i innymi makabreskami to i pogrzebow przestana sie bac, a w widok zmarlej babci nie spowoduje u waszych nadwrazliwych dzieci spazmow.. Odpowiedz Link Zgłoś
haganna Re: zywe trup i inne takie... 29.06.05, 21:49 Camel, ty jakieś odchyłki od normy masz, jak Boga kocham... Wiesz, mój szwagier jest psychiatrą, chcesz telefon? Odpowiedz Link Zgłoś