Witam wszytkich serdecznie...w końcu tu trafiłam

Mam nadzieję że doradzicie mi co zrobić - pewnie w dośc standartowej kwestii..
moja córka skończyla wlasnie 9 miesiacey i do tej pory byłam z nia w domu.
Postanowilam jednak podjąc pracę (intensywnie szukam). Problem zauwazylismy z męzem od okoó 2 tygodni. Dziecko strasznie za mna placze nie mogę wyjsc pokoju , zniknąc z zasięgu jej wzroku bo zaczyna plakac-jednak jest to mocny wrzeszczacy placz...wiem ze tym sposobem wymusza aby by przy niej być albo wziasc sie na ręce-efekt był taki że brałam ja do kuchni gdy gotowałam-bawila sie przy mnie gdy musialam cos zrobic w pokuju byla ze mna itd. staje sie to jednak nie do wytrzymania!!!!Dziecko do tej pory bylo bardzo spokojne, potrafila sie ładnie bawic, przesypia prawie od poczatku cala noc-do tej pory nie wiedzialam ze mam dziecko, niestey teraz placze z nawiazka. Najgorsza sytucja rozgrywa sie popoludniami kiedy maz wraca z pracy. Ja podaje mu obiad chce z nim poromawiac w koncu nie widzielismy sie caly dzien-a nasza córka zaczyna plakac bo widzi ze juz nie jest w cenyrtum zainteresowania!!!!stramy sie nie reagowac ale po 20 minutach wrzasku musze ja utulic bo nikomu sie nie da uspokoic, wytsarczy ze wezme ja na rece i doslownie w 2 sekundy jest cisza. Jak chce ja polozyc znow do lozeczka lub poprsotu posadzic kolo siebie znów sie zaczyna placz. Nie wiem czy dziecko instynktownie wyczuwa ze ja chce sie juz wyrwac z domu....do pracy i boi sie ozstac sama....Najgorsze jest to ze nawet moj maz nie potrafi uspokoic dziecka,że tylko na moj widok jak np.wracam ze sklpeu zaczyna marudzić. Mąz stwierdzial ze jak sobie wychowawalm tak bedziemy miec ae przeciez do tej pory bylo ok!!!!co robic kazde popoludnie coraz bardziej mnie wykańczają!!!!Staram sie byc konsekwentna i nie brac jej na rece zainteresowac inna zabawka ale nie daje to efektu.
Poradzcie co robic??