Dodaj do ulubionych

wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spanikowana!

23.08.05, 16:16
te slowa to jescze za malo co czuje. jestem w dole z ktorego czuje sie bez
wyjscia.ponosze straszna porazke w wychowywaniu 3 letniej coreczki. tak
bardzo jej pragnelam, ze nie moge sie pogodzic z jej zachowaniem. poprostu na
okrąglo tylko placze (nawet teraz). wychowuje ja praktycznie sama (maz
pracuje za granicą).Wiktoria traktuje mnie jak kolezanke. Zachowuje sie tak
jakby probowala ze mna wygrac jakąs walke. jest zbuntowana i robi wszystko na
zlosc. wszytko chce osiagnąc krzykiem i histeria, nawet na ulicy. tylko ją
jako jedyną slychac zawsze na ulicy, az wstyd mi wychodzic. spacer to jedna
wielka meczarnia. o cokolwiek ja poprosze, to robi na odwrot. mam jeszcze 4
miesieczna corcie i czasami chce by bylo cicho w domu, zeby mogla zasnac.
prosze wiktorie by byla cichutko, a ona zaczyna krzyczec i jeszcze perfidnie
sie smieje. ciagle tylko placze. coraz czesciej nie panuję nad sobą i karce
ja cielesnie. pozniej mam wyrzuty sumienia, placze przy niej, ona mnie tuli,
przeprasza a za chwile robi to samo. jak dostanie klapsy i na nia nakrzycze
to zaczyna sie trząść i zachowywac jak znerwicowana. nienawidze sie za to, ze
niepotrafie nad soba zapanowac, ale juz nie daje rady. marze kiedy zasnie bo
wtedy dopiero jest spokoj. z tym ze wtedy i ja juz taka jestem zmeczona, ze
tylko marze o snie. czasami mam ochote zostawic wszystko i wyjechac na koniec
swiata. poprostu te obowiazki przy dwojce dzieci mnie przytlaczaja.Kiedy ja
skarce to wola zalosnie babcie, gdyz ona na wszystko jej pozwala. do mnie
mowi: idz stad, nie kocham cie, dupa itd. skad to sie bierze?????? wiktoria
jest calkiem innym dzieckiem kiedy maz przyjezdza do nas, czuje do niego
respekt. Ubolewamy z mezem, ze nie mozemy byc razem. Takie zasrane zycie i
realia w tej Polsce. Boje sie, ze trace corke, ktora tak naprawde bardzo
mocno kocham. Czy powinnam isc z nia do psychologa? Juz nie mam pomyslu co
robic. kto z Was czuje sie tak jak ja? Prosze pomozcie, bo dziecko staje sie
dla mnie wrogiem. POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

P.s. Najgorsze jest to, ze w szkole wychowuje cudze dzieci, a ze swoim nie
daje sobie rady.
Obserwuj wątek
    • janiotonio Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 23.08.05, 16:41
      Mysle, ze twoja starsza coreczka krzykiem stara sie sciagnac na siebie twoja
      uwage, poniewaz jest jeszcze drugie dziecko, ktore ona traktuje jak konkurenta.
      Ona probuje cie soba zainteresowac tak, jak potrafi - krzykiem. w zamian
      otrzymuje klapsy i krzyki. a potrzebuje milosci. Staraj sie nie bic za nic w
      swiecie. I nie krzyczec. Mowic, nie zgadzac sie na zle zachowanie, ale nie bic.
      Miedzy moimi synami sa 3 lata roznicy, maly urodzil sie niezdrow, chodzilam z
      nim do szpitala, a starszy syn wtedy nie chcial ze mna rozmawiac przez telefon.
      Obrazal sie, mowil ze mnie nie kocha i ze ma tylko tatusia. Mlodszy syn ciagle
      plakal i krzyczal, takze w nocy. Starszy tez nie dawal mi go spokojnie uspic.
      Tez sie denerwowalam. Pare razy dalam klapsy i wiem, ze to bardoz zranilo moje
      starsze dziecko, bo widzial, ze do malego chorego musialam miec cierpliwosc.
      Ile razy z bolem odkladalam krzyczace niemowle, zeby zbudowac wieze z klockow.
      Ile razy czytalam starszemu, majac wiercacego sie malego przy piersi. Starszy
      wrzeszczal, gdy chcialam (musialam) isc z nimi do sklepu. Plakal o byle co.
      nie chcial sie ubierac. Przestal spac w dzien, budzil sie w nocy. Ale to mija,
      jak mala skonczy rok poltora, to juz sie troche soba zajma. Za kilka miesiecy
      bedizesz mogla starsza dac do przedszkola i pol dnia bedzie spokoju. Mow
      starszej ciagle, ze ja kochasz. staraj sie ja chwalic jak najczesciej, np. jak
      poda pieluszke dla malej - moze ja wciagnij troszke do pomocy? Moze wymysl co
      mozecie robic tylko we dwie, jak mala spi? Zeby starsza poczula, ze jest dla
      cieibe wazna. Skoro jest do dyspozycji babcia, to niech pomoze i wezmie mala na
      spacer, a ty zajmij sie starsza. Wydaje mi sie, ze ludzie latwiej oddaja pod
      opieke te starsze dzieci dziadkom, a one wtedy moga cierpiec, ze ich sie
      oddaje, a maluchy sa z mamusia.
      Zycze ci wytrzymalosci, faktycznie musi byc ciezko bez meza. Ale nie bij malej
      i nie krzycz, zwlaszcza, ze jej reakcja jest taka dramatyczna. Moze ona mysli,
      ze ty ja juz skreslilas.
      Magda
      • dosiamamafilipa Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 23.08.05, 21:40
        hej
        no rzeczywiscie nie ciekawie sie zachowujesz, twoja corka to tylko
        dziecko,probuje zwrocic na siebie uwage ale ty masz problem, przeczytaj sobie
        swoj post tak z boku jak bys czytal o kims obcym, moze wpadnie ci pomysl jak
        nad soba panowac moz liczenie ci pomoze a psycholog to juz napewno, jesli msz z
        kim zostawic dziecko zapisz sie koniecznie na kurs w "szkole dla rodzicow i
        wychowawcow" wpisz te fraze w w yszukiwarke i miasto z jakiego jestes te kursy
        sa darmowo organizowane przez poradnie psychologiczne trwaj dlugo ( 10 razy po
        4 godz. popoludniami)ale sa naprwade SUPER pomagaja naprawde bardzo duzo
        daja.spruboj.
        pzdr.
        dorota
        • kasia_zuzka Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 23.08.05, 22:08
          polecam warsztaty dla rodziców, zerknij na stronę www.cmppp.edu.pl, to co
          opisujesz brzmi strasznie, ale uwierz nie Ty jedna masz taki problem, to są
          typowe zachowania dla trzylatka, spotęgowane jeszcze przyjściem na świat
          rywalki, bo w tym momencie ona jest tylko kimś, kto odebrał jej wyłaczność na
          mamę, wyobraź sobie, ze przychodzi do Ciebie mąż i przyprowadza obcą kobietę i
          mówi: Kochanie od tej pory ona będzie mieszkać z nami, pomoże Ci w obowiązkach
          domowych, będzie Ci na pewno lżej, ja będę kochał Was tak samo. Jak byś się
          poczuła?... Dziecko jest w takiej samej sytuacji, a może gorszej, bo jest tylko
          dzieckiem i pewnych spraw nie da mu się w racjonalny sposób wytłumaczyć, prosi
          rozpaczliwie o Twoją uwagę wszystkimi możliwymi sposobami, a co dostaje w
          zamian???
          Głowa do góry, będzie dobrze, ale obawiam się, ze bez pomocy fachowej ciężko Ci
          będzie przez to przebrnąć
        • lorina Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 23.08.05, 22:35
          Dorota, mam pytanie czy Ty byłaś na tych zajęciach, czy tylko o nich słyszałaś?
          Ja też mam problem - podwójny, bo bliźniaki, a dodatkowo w grudniu rodzę
          trzecie dziecko i aż się boję co to będzie jak pojawi się nowy rywal.
          Pozdrawiam
          Kasia
          • dosiamamafilipa Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 26.08.05, 17:03
            bylam, bylo super, teraz jak jestem w ciazy chcialam pojsc na droga czesc pt.
            rodzenstwo bez rywalizacji ale maz zaczal duzo wiecej pracowac (finanse sa dla
            nas dosc istotne, taka sytuacja )wiec nie mam z kim malca zostawiac i nie moge
            isc sad((
            pzdr.
            dorota
        • joannaszym Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 23.08.05, 23:31
          Dziękuję za rady i krytyke również. Rzeczywiscie czytajac post z boku nie
          wyglada to ciekawie. Ale wole być szczera niz sama siebie oszukiwać. A to
          przecez pierwszy krok do postępu i wyraz checi bycia dobrym rodzicem. Przecez
          nie chce skrzywdzic mojej corci: tak bardzo ja kocham. To bylo moje wymarzone
          dziecko.
          Niestety mieszkam w malym miasteczku i takich wrsztatów nie ma. Pozostaje
          literatura fachowa. ponoc bardzo dobra jest książka " Jak mówić, zeby dziecko
          nas słuchało. Jak słuichac, zeby dziecko do nas mówiło".
          Wiem, ze krzyk i klapsy w tylek nic nie dają. Ja poprostu nie umie zachowac
          równowagi. wpadam w skrajności. Nie potrafie stanowczo powiedziec jakie
          zachowanie mi sie nie podoba, a jednoczesnie zeby to byl przejaw milosci.
          wiem, ze to nie proste lecz wierze, ze moje dziecko bedzie ze mnie dumne,
          poniewaz pragne dokonac zmian w sobie. dla mojej kochane corci musze zdobyc sie
          na wysilek.
          dziekuje goraco za "kubeł zimnej wody"
          pozdrawiam
          • kasia_ol1 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 23.08.05, 23:46
            cześć!
            wyślę Ci wiadomość na priva
            pozdrawiam

            • luiza20 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 24.08.05, 11:35
              Hej,
              Doskonale Cie rozumiem i nie zamierzam krytykować. Twoja córcia to wierny
              portret mojego synka. Ja tez swietnie sobie radzę z cudzymi dziecmi, potrafię
              sprawić, żeby mnie słuchały i wykonywały polecenia. Natomiast synek nic sobie
              nie robi z zakazów i nakazów. Tez jest dzieckiem oczekiwanym i ukochanym, ale
              sa chwile, że ledwie nad sobą panuję. Znam to uczucie bezsilności. Wszelkie
              rady: mów spojnie, nie krzycz, nie pozwalaj można sobie darować. Setki razy
              tłumaczę, że cos jest niebezpieczne, że nie wolno. Moge być pewna,że zrobi to
              przy pierwszej okazji, a potem powtórzy. Dziką radośc sprawia mu krzywdzenie
              drugiego człowieka. Moja siostrzenica (7 lat) panicznie sie go boi, bo zawsze
              uda mu sie ją uderzyć, mimo że chodzę za nim krok w krok i pilnuję. Podejdzie
              do niej pod pretekstem podania zabawki i wali tą zabawką z całej siły. Jakiś
              czas temu rozciął mi wargę głową, kiedy byłam w ciązy dostałam kopniaka w
              brzuch,wczoraj uderzył babcię metalową rurą i mocno skaleczył w rękę. Całe
              szczęście, że się zasłoniła, bo dostałaby w głowę. Ile można tłumaczyc dziecki,
              że to boli, że tak nie można? Do niego nic nie dociera. Kto tego nie przezył,
              ten nie zrozumie. Ja jestem u kresu sił. W domu nie ma drugiego dziecka
              (rywala), więc nie ma podstaw, by czuł się zagrozony. Bambardowanie miłością
              sprawia, ze czuje się coraz bardziej bezkarny. Moge go zmusić, żeby posprzatał
              w pokoju, podniósł rzuconą zabawkę, ale nie zmusze go, żeby przeprosił albo za
              karę siedział sam w pokoju (musiałbym go chyba przywiązać). Po prostu wychodzi
              sobie stamtąd i w furii rzuca się na mnie z pięścimi. Co z tego, że chwycę go
              za ręce i nie pozwalam sie uderzyć. Podejdzie do mnie, gdy stoję z gorącym
              garnkiem w dłoniach (obie ręce zajęte)i wtedy się wyżyje. Tak było kilka dni
              temu- nie spodziewałam sie ataku, trafił mnie pięścią w spolt słoneczny, a ja
              mało nie wypuściłam garnka z zawartością. Nie mam juz pomysłu jak opanowac te
              ataki złości i agresji. Zabawa z synem przestaje byc przyjemnością, bo nigdy
              nie wiadomo, co mu strzeli go głowy. Rozumiem Cie, że krzyczysz. Po dziesięciu
              próbach zwrócenia uwagi, moja latorośl reaguje dopiero, gdy podniosę głos. Nie
              rozpuszczam dziecka,nie ustępuję mu na każdym kroku, ale zawsze moje
              stanowcze "nie" wywołuje napad szału.
              • zagniewana22 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 24.08.05, 14:25
                jejq ale sie ciesze ze wy tez macie takie problemy.....ja tez pracuje z cudzymi
                dziecmi a przy moim....coz mam duzo cierpliwosci....ale bez kitu tez czasami nie
                wyrabiam, nie mam sily i tez najchetniej bym gdzies wyjechala. oczywiscie kocham
                ja nad zycie....ale to wymuszanie placzem, nie sluchanie sie wrrrrrrr....ale
                pocieszylam sie czytajac wasze posty....heh mam nadzieje ze z tego wyrosniesmile
              • syrena2005 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 24.08.05, 22:06
                hej. mysle, ze to co napisalas do dokladna kopia mojego 3 letniego synka, z tym
                ze ataki zlosci ni ekoncza sie taka oddaniem mi. dzis kiedy nie chcial isc do
                domu,rzucila sie na chodniku. nie droczylam sie znim tylko chwyclam i wzielam
                na rece. i sie zaczelo, wiezganie nogami i rekoma i do tego dochodzi uderzanie
                glowa w moja brode nieraz w policzki - cala twarz. ledwie doszlam do mieszkania
                ( Ip ). weszlam do srodka i rzucil sie na ziemie i zaczal tupac, rzucac sie i
                uspokoil sie dopiero po 15 minutach histerii, w momwnecie kiedy powiedzialam ze
                dopoki sie nie uspokoi nie wydzie dzis na zaden spacer.powedzmy ze dal sie
                przekonac.... takie histeria to u nas norma codzienna. kazdy moj sprzeciw
                konczy sie histeria.zosatwiam go w pokoju i wychoze. czasme pomaga, czasem jest
                jescze gorzej. nie pmaga odwracanie uwagi, spiewanie, blaganie, tlumacznie ze
                go bedzie glowa bolala jak bedzie tak plakal. jakos sie do tego przyzwyczailam
                i nie daje za wygrana. jak chce to niech placze ja twardo stwiam na swoim,
                tyle ze mi go zal. mam nadzieje ze te okres sie niedlugo skonczy, ze wyrosnie
                na fajnego faceta i ani on ani ja nie bedziemy pamietac o tym co bylo.
                rzymaj sie.
                syrena
                • ann38 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 28.08.05, 12:02
                  chyba niemal kazdy 3latek zachowuje sie w podony sposob i trzea czekac az to
                  minie;
    • yotp Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 24.08.05, 17:29
      Witam !

      Moja trzyletnia córeczka właśnie zasnęła "z rozpaczy", czyli mamy za sobą
      kolejny konflikt - tym razem o obiad.
      Co za ulga przeczytać Twój list. NIE JESTEM SAMA ! Wiem, że nic Ci nie pomogę,
      ale włąśnie usiadłam do internetu w rozpaczy nad brakiem porozumienia z moim
      trzyletnim dzieckiem. Płacz jest o wszystko - o każdą uwagę dobrą lub złą,
      spojrzenie nie takie a jak już cokoliwiek idzie nie po jej myśli to tragedia a
      ja mam mało nerwów i w końcu jest krzyk, klaps. Mam 4,5 letniego synka i z nim
      jakoś gra. Też miał swoje trzyletnie fochy, ale to minęło raczej bezboleśnie. Z
      Marysią jesteśmy bliscy obłedu. Zaraz przejrzę odpowiedzi na Twój list i mam
      nadzieję , że ktoś tam jest w stanie coś pomóc. Ja czuję, że chyba powinnam
      porozmawiać z kimś fachowym, bo obydwoje z męzęm odkrywamy coraz bardzirej
      negatywny stosunek do Maryni. A przecież ją kochamy bardzo ! Tylko czasem mamy
      tak dosyć walki z nią i w ogóle jej. To smutne. Boję się, że ona to wyczuje i
      dla zasady będzie się źle zachowywać.
      Pozdrawiam

      Joanna
      • maksimum Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 24.08.05, 18:00
        Wychowanie 2 dzieci samemu jest bardzo trudne i jak wykazaly badania duzo
        lepiej radza sobie z tym mezczyzni niz kobiety.
        Do drugiego roku zycia gdy w rachube wchodzi jedzenie i pieluchy kobieta
        jeszcze sobie poradzi,ale nie w ksztaltowaniu osobowosci dwojki dzieci.
        • yotp Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 24.08.05, 23:24
          Przepraszam, a to co za ideologia ? Jesteśmy jakoś ograniczone ? Soma tak a
          psyche już nie ? Chciałabym widzieć pana z dwójką dzieci 24h/dobę bez wsparcia
          drugiej osoby. Zresztą...pana czy panią, po prostu trudno jest być z tym sam na
          sam.
          Swoją drogą - bardzo mnie ten post rozbawił.

          Joanna
          • maksimum Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 25.08.05, 05:13
            yotp napisała:

            > Przepraszam, a to co za ideologia ? Jesteśmy jakoś ograniczone ? Soma tak a
            > psyche już nie ? Chciałabym widzieć pana z dwójką dzieci 24h/dobę bez
            wsparcia
            > drugiej osoby. Zresztą...pana czy panią, po prostu trudno jest być z tym sam
            na sam.
            > Swoją drogą - bardzo mnie ten post rozbawił.
            >
            > Joanna

            Moj post byl dosc prosty,ze matka z dwojka dzieci w wieku powyzej 2 lat sobie
            nie poradzi na tyle,zeby mialy dobra opieke.

            A nangaparbat3 dala konkretniejsza odpowiedz:
            --------------------------------------------------------------------------------
            nangaparbat3 24.08.2005 21:33 + odpowiedz

            Joasiu, potrzebujesz pomocy, moze niekoniecznie psychologa, ale na pewno kogos,
            kto choć od czasu do czasu zajmie sie dziećmi. Jestes po prostu wykonczona, i
            nie ma co sie dziwić przy dwóch maleńkich coreczkach.
            U nas pomoc do dziecka bierze 5 zl za godzinę, więc choc parę godzin w tygodniu
            może uda Ci się mieć dla siebie. Mnie cos takiego po prostu uratowało, kiedy
            przechodziłam kryzys na wychowawczym.
            Pozdrawiam serdecznie.

            • yotp Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 26.08.05, 23:28
              A przepraszam kto sobie ma radzić jak nie matka ?
              Swoją drogą mam dwójkę dzieci powyżej dwóch lat i mam wrażenie, że dajemy sobie
              całkiem nieźle radę. To, że czasem mam dość nie oznacza, że nie umiem wychować
              dzieci. Mamy swoje starcia, ale generalnie jest nam dobrze ze sobą i mam
              poczucie , że moje maluchy mają jak na swój wiek całkiem fajnie poukładane w
              główkach.
              A jak tam Twoje maluchy ?

              Pozdrawiam
    • nangaparbat3 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 24.08.05, 21:33
      Joasiu, potrzebujesz pomocy, moze niekoniecznie psychologa, ale na pewno kogos,
      kto choć od czasu do czasu zajmie sie dziećmi. Jestes po prostu wykonczona, i
      nie ma co sie dziwić przy dwóch maleńkich coreczkach.
      U nas pomoc do dziecka bierze 5 zl za godzinę, więc choc parę godzin w tygodniu
      może uda Ci się mieć dla siebie. Mnie cos takiego po prostu uratowało, kiedy
      przechodziłam kryzys na wychowawczym.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • joannaszym Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 24.08.05, 22:55
        Dziękuje za tak wiele cieplych słow i zrozumienie. To prawda, ze latwo jest
        niektorym pisac by nie krzyczec, nie dac klapsa, mowic spokojnie. Wydaje mi
        sie, ze radzą to ci, ktorzy tak naprawde takich powaznych trudnosci nie
        przezyli. To jest cos strasznego samemu wychowywac dwojke takich malych dzieci.
        Czuje wewnetrzne rozdarcie. pragne byc blisko jednoczesnie przy dwoch
        coreczkach, a jednak przerasta to mnie. Zaznalam ulge kiedy przeczytalam posty
        od Was, ktore macie podobne problemy. Łatwiej czytać zachety i zrozumienie, niz
        nagane. Bo przeciez my matki dobrze wiemy, ze nie chcemy krzywdzic nasze
        dzieci, nie chcemy byc dla nich wyrodne. Poprostu nie dajemy sobie rady z
        nawalem obowiazkow. Tak marze by wyjsc gdzies na miasto, bez pospiechu, sama. a
        tu niestety. Przeciez nie zostawie dwojki dzieci babci, tym bardziej ze male
        karmie piersia. Co prawda jest jest jeszcze druga babcia, ale ona niestety z
        niechecia pilnuje dziecko. Taka paniusia, ktora siedzi caly czas w domu,
        paznokcie maluje, ale jest zawsze zmeczona. Kiedy juz wezmie, to faktycznie
        Wiktoria czuje sie u niej dobrze, bo tam wszystko moze. Kiedy po nia pojde to
        nie chce ze mna wracac. poprostu woli ja. to cholernie boli. chociaz nic
        dziwnego, tam na nia nikt nie krzyczy. Dlatego tak jak wczesniej napisalam
        postanowilam pracowac nad soba. Wczoraj pol nocy przesiedzialam na czytaniu
        artykułów o wychowywaniu i juz dzis wdrazalam to w czyn. To byl pierwszy dzien
        bez krzyku, bez klapsów. Kiedy mnie ponosilo, liczylam do 10. Pomagalo.
        Widzialam, ze Wiktoria byla skolowaciala. Nie wiedziala co sie dzieje, raptem
        mama nie krzyczy. Chcialabym posiasc umiejetnosc wlasciwego reagowania i
        radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Zastanawiam sie tylko, czy wychowywanie
        bez klapsów zdaje rezultaty przy kazdym dziecku? Przeciez sa dzieci i dzieci.
        A przeciez w Biblii uzyto sformulowania rózga karnosci. A jesli ktos wierzy w
        jej natchnienie (ja tak), to przeciez takiej rady udzielał Bog. Notomiast
        wszelkie poradniki piszą tylko ludzie.
        To taka mala dygresja.
        Pozdrawiam goraco
        Joanna
        • jola_ep Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 24.08.05, 23:51
          > Zastanawiam sie tylko, czy wychowywanie
          > bez klapsów zdaje rezultaty przy kazdym dziecku? Przeciez sa dzieci i dzieci.

          Myślę, że tak. Przecież klapsy to tylko pewnien rodzaj kary, nie zawsze
          zrozumiałej dla dziecka. Karać możesz na wiele innych sposób, nagradzać również.
          Nie sądzę, aby parę klapsów było straszną zbrodnią. Jeśli jednak dopuszczamy je
          w wychowaniu, to dużo częściej nie mamy siły, aby pomyśleć, zrozumieć dzieci,
          inaczej do nich podejść. Klaps jest najłatwiejszym sposobem reagowania (dla nas)
          i w dodatku pozwala nam się wyładować.

          > A przeciez w Biblii uzyto sformulowania rózga karnosci. A jesli ktos wierzy w
          > jej natchnienie (ja tak), to przeciez takiej rady udzielał Bog.

          Hmm, aż tak w Biblię się nie wyczytywałam. Ale wiem, że Stary Testament był
          pisany przez ludzi i dla ludzi z zupełnie innej epoki. Nie możesz przenosić tego
          do naszych czasów. Wyznajesz zasadę "oko za oko"? Weź też pod uwagę, że nie
          możesz wszystkiego odbierać dosłownie. Rózga karności nie musi oznaczać rózgi.
          Kara nie musi (nie powinna) być cielesna. Nie można wychować nie karając. Ale
          trzeba robić to mądrze. A bez nagród i naszego przykładu będzie to praktycznie
          niemożliwe.

          Pozdrawiam
          Jola
        • janiotonio Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 25.08.05, 10:21
          Jezeli choc jedna z babc jest chętna, to się nie cykaj, tylko jej zostaw, choć
          na godzinę obie córki, np. 3 razy w tygodniu, gdy mała jest nakarmiona. Po
          pierwsze, niemowle sie przyzwyczai do babci i potem masz luzik, jak podrośnie.
          Po drugie, będziesz się miała na co cieszyć - urwac się co parę dni. Ja z
          radością biegłam np. do spożywczego po zakupy, gdy mąż wracał do domusmile
          Babcie sobie super radzą, a przecież też kochają wnuki. Arystokratyczną babcię
          też wykorzystuj, skoro starsza sie tam czuje dobrze. Niech ma trochę taką
          babcię dla siebie, gdzie liczy się tylko ona, do dopieszczania.
          Jeżeli babcie nie proponują pomocy, to ty się pytaj, czy mogą się zająć. W
          końcu dzieci potrzebują też prarodziców, nie?
          Ja mojego młodszego syna nie mogłam zostawiac dopóki nie skończył 8-9 miesięcy,
          ale odwiedzałąm asertywnie obie babcie tak częśto, jak się dało. Miałam
          przynajmniej podany obiadekwink a opieka nad dziećmi była nieco rozcieńczona.
          Mi także pomagało w sezonie wiosenno-letnio-jesiennym przesiadywanie całymi
          dniami na placu zabaw i w parku -starszy bawił się z dziećmi i był wyżyty, nie
          koncentrował się tak na tym, że ja się wciąż zajmuję małym. A różne "komitety
          ławeczkowe" musiały zaakceptować, że na podwórku karmię piersią.
          Mój starszy synek też mi pomagał gotować, za co starałam się go chwalić, choć
          wyobrażacie sobie, jak to wyglądało. miałam nerwowe tiki.
          Nie oznacza to, ze nigdy nie miałam porażek wychowawczych i był niestety taki
          czas, ze starszy codziennie zalapywal się na klapsa, ale do dzis mi glupio,
          choc minely prawie 2 lata. Jedna z forumowiczek przy innym wątku napisala, ze
          krzyczala zamknięta w lazience i to jej pomagalo - moze to jakis sposob? Mi
          pomogly lepsze diagnozy malego, psycholog (dla mnie i meza) oraz powrot do
          pracy. Teraz jestem zadowolona i szczesliwa mama. Ale wlos mi sie jezy na
          karku, jak sobie przypomne to napiecie, wiec cie dobrze rozumiem, oj dobrze...
    • nanai11 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 24.08.05, 23:03
      rodzinna terapia... kochana idx do poradni wczesnej inetrwencji, tam ci doardzi
      psycholog ok??to mądrzy ludzie...
    • jola_ep Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 25.08.05, 00:17
      > wszytko chce osiagnąc krzykiem i histeria, nawet na ulicy. tylko ją
      > jako jedyną slychac zawsze na ulicy, az wstyd mi wychodzic.

      Jeśli dziecko wyczuje, że Ci wstyd, jak ono wrzeszczy, to ma na Ciebie haka. Nie
      pozwól mu na to. I co z tego, że wrzeszczy? Niech to nie robi na Tobie wrażenia.

      > prosze wiktorie by byla cichutko, a ona zaczyna krzyczec i jeszcze perfidnie
      > sie smieje.

      Moja mama w podobnych sytuacjach mówiła, że dziecko po prostu chce zwrócić na
      siebie uwagę. Niech mama będzie zła, ale jej uwaga będzie na nim skupiona.
      Pomyśl, jak bardzo Ciebie potrzebuje, że woli nawet narazić się na przykre
      konsekwencje. Wiem, że to może brzmieć niedorzecznie. Sama tak myślałam o radach
      mojej mamy. A potem się okazywało, że miała rację - wyjechałam na wakacje, byłam
      odprężona, więcej uwagi okazywałam mojemu starszemu dziecku (tak łatwo
      zapomnieć, że to też dziecko, choć tak duże w porównaniu z niemowlęciem). A moje
      dziecko na powrót zmieniało się w - prawie - aniołka.

      Więc może pomyśl też o zazdrości - zupełnie naturalnym uczuciu. Czy mówisz
      swojej córeczce jak bardzo ją kochasz? Najbardziej ze wszystkich trzylatek? Czy
      podkreślasz jej uprzywilijowaną pozycję w stosunku do młodszego dziecka? Ona tak
      dużo umie, a młodsze rodzeństwo ją podziwia. To ona pokaże mu jak skakać, biegać
      i tańczyć. Jest cała masa "chwytów": jak karmiłam młodszego synka, to starszej
      mówiłam, że jej brat zwabia mnie na sofę i teraz ona może mnie wykorzystać -
      przytulić się/posłuchać specjalnie dla niej czytanych bajek. Mieliśmy wieczorem
      czas tylko dla siebie (synek zasypiał wcześniej). Parę minut, nie zawsze
      możliwych, ale starałam się.

      Pewne zachowania są też typowe dla małych dzieci: przechodzą etapy ciągłego
      płaczu o wszystko, albo cofania się w rozwoju, okresy wzmożonego buntu (wszystko
      na nie). Czasem bezgranicznie nienawidzą mamę, a czasem kochają ją równie żywiołowo.

      > poprostu te obowiazki przy dwojce dzieci mnie przytlaczaja.

      Zastanów się, z których możesz zrezygnować. Ja w którymś momencie stwierdziłam,
      że albo będę idealną żoną, gospodynią domową, matką i jednocześnie zgorzkniałą
      kobietą, albo nie będę idealna. Trudno. Nie będzie obiadu - będzie zwykła zupa z
      mrożonki. I szafki będą zarastać kurzem wink A co mi tam. Szczęśliwa mama to
      szczęśliwe dzieci smile No i koniecznie musiałam zrobić coś ładnego, trwałego i
      zupełnie niepraktycznego. Mam więc pamiątkę po moich dzieciach: po starszej
      serwetę z koronką burgundzką, a po synku serwetkę z haftem krzyżykowym: gałązka
      kwitnącej wiśni. W każdym oczku i każdym krzyżyku mam zaszyte wspomnienia tych
      dni. Gdy w jednej godzinie wydawało mi się, że macierzyństwo jest takie cudowne,
      że aż mi dech zapierało, a w drugiej wydawało mi czymś strasznym i nieskończenie
      trudnym.

      I oczywiście dbaj (w miarę możliwości) o siebie. Myślałaś o depresji poporodowej?

      Pozdrawiam
      Jola
    • bkt Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 25.08.05, 06:59
      Z ulgą czytam takie posty bo okazuje się że nie tylko mój trzylatek kopie i
      tłucze pięściami.
      DOpiero niedawno zrozumiałam o co chodzi - takie dzieci po prostu trzeba
      zaakceptować takimi jakie są - odwracać uwagę w momencie ataku złości zamiast
      karania i eskalowania tych zachowań. Ataki złosci przejdą (córce przeszły, a
      jako maluch rzucała się na podłogę np w sklepie i nauczyła się prowokować
      wymioty ze złości). Teraz na urlopie synek jest łagodniejszy, widzę że bardzo
      brakuje mu mamy na co dzień. Mam wyrzuty sumienia że zajmuję się dziećmi na co
      dzień tylko wieczorami ...
      • majka3 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 25.08.05, 14:06
        Mam dwójkę dzieci, dziewczynka 2 latka i chłopiec 10 miesięcy. Obie babcie
        pracują, więc na co dzień jestem sama z dziećmi. To o czym piszesz znam
        doskonale. Wrzaski, krzyki, rzucanie się na ziemię. Córeczka jest bardzo żywą
        dziewczynką i bardzo trudno dzielić jej się moją uwagą z bratem. Dla mnie
        pewnym rozwiązaniem tego problemu jest podrzucenie małego czasem po południu do
        babci i zajęcie się tylko córką. Całą uwagę poświęcam jej, bawię się z nią ,
        nie wykorzystuję tych chwil na np. sprzątanie. Trochę to pomaga, że przez
        godzinę lub dwie jesteśmy tylko we dwie. Ona trochę rozładowuje się i widzę że
        potem jest spokojniejsza. Babcie niestety przy dzieciach duzo mi nie pomagają,
        bo jedna woli zająć sie sobą i nigdy jeszcze nie zostawiłam z nią dziecka,
        druga może sie zająć tylko młodszym, bo z córką nie daje sobie radysmile
        Coraz częsciej myslę jednak o opiekunce choc raz w tygodniu, do tej pory byłam
        ambitna i chciałam udowodnić ( tylko komu?) że sobie daję radę z dziećmi, ale
        widzę że już coraz częściej wychodzę z siebie.
        Trzymaj się ciepło!!!!
        M.
    • jwh1 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 25.08.05, 13:57
      Witam - dopiero wczoraj się tu zalogowałam i jest to moje pierwsze forum.
      Jestem mamą 2,5 letniego Wiktora. Wiktor rozwija sie fantastycznie - ale
      niestety też mamy podobne problemy. Choć mały jest przez pół dnia z tatą ( ja
      jestemw pracy ) więc oboje znamy dziecko "od podszewki", to potrafi on się tak
      zachowywać, że nie doś że nie możemy sie powstrzymać to jeszcze doprowadza to
      do kłótni miedzy nami. Ale postanowiliśmy - nie wolno dawać klapsów ani
      krzyczeć, bo to powoduje tylko gorsze sytuacje i takie samo zachowanie u
      dziecka. Ostatnio mówimy małemu, że jak nie będzie grzeczny - to pójdzie do
      piwnicy - to też beznadziejny pomysł, ale czasmi już nie wiemy co robić - a on
      w najlepsze robi nam na złość. Żeby było śmieszniej (Wiktor bardzo dobrze mówi)
      potrafi nam jeszcze dodać trafną uwagę w stylu - mama co ty mi za głupoty
      opowiadasz. Ale musimy nad soba pracować - my dorośli. Zawsze jak mnie Wiki
      wkurza zamykam oczy i przypominam sobie jaki jest słodki jak jest grzeczny - to
      pomaga - a potem staram sie odwrócić jego uwagę, lub mu tłumaczyć!!!
      • janiotonio Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 25.08.05, 14:12
        Jest taka teoria, moim zdaniem dobra, zeby nie mowic dziecku, ze jest
        niegrzeczne, tylko ze sie niegrzecznie zachowuje, zle zachowuje itp. Nazywamy
        wtedy jego zachowania, a nie jego. Bo on moze sobie zafiksowac, ze jest
        niegrzeczny i w jego oczach to juz go tlumaczy.
        Psycholog dzieciecy radzil mi, zebym probowala sobie radzic z atakami wścieku
        mojego malego synka stosując tzw. holding, czyli przytrzymywanie na siłę,
        dopoki sie dziecko nie uspokoi. Warunkiem koniecznym takiej metody jest
        ABSOLUTNY SPOKÓJ RODZICA, to nie moze byc cos w stylu - czekaj bachorku,teraz
        cie zalatwie, przytrzymam cie to zobaczysz.
        U mnie spróbowalam raz, gdy maly mial 1,5 roku i mial ponury zwyczaj krzyczenia
        i miotania się po nocach, po kilka godzin. Wytrzymalam 40 minut i padl, ale
        przedtem wrzeszczal 1,5 godziny, wiec rownie dobrze moglabyc metoda, a moglobyc
        zmeczenie. Teraz to on jest cudownym dzieckiem w porownaniu z tym cobylo, wiec
        jako typowy dwulatek nie robi na mnie zadnego wrazenia ze swoimi akcjami (procz
        bicia brata) wiec nie stosuje takiej metody.
        Z krzykami i wściekaniem sie to tez jest tak, jak twierdza niektore autorytety,
        ze to jest dla otoczenia upierdliwe, meczace i trudne do zniesienia, ale tak
        naprawde w ten sposob rozczarowane lub rozzloszczone maluchy moga
        sie "odwentylowac", okazac rowniez negatywne uczucia. Gdy sie to tlumi, to w
        nich sie zbiera. Ktos tu juz polecal lekture napisana przez 2 amerykanki "jak
        mowic, by dzieci nas sluchaly, jak sluchac, by do nas mowily" czy tez
        odwrotnie - podpisuje sie pod tym obiema rekami. Rewolucyjne w porownaniu z
        tradycyjnymi polskimmi metodami, wiec trudne do przelkniecia, ale mnie
        przekonalo i pomoglo.
        Pozdr. Magda
        • apilus Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 25.08.05, 16:12
          jednym ze sposobów radzenia sobie z buntem trzylatka jest ustalenie jasnych dla
          niego regól "gry" - czarne mabyć czarne, a biale -biale. Oznacza to, że nie
          należy zmeniać raz podjętej decyzji tylko dlatego, że maluch buntuje się.
          Niedopuszczalnym jest też gdy w wychowanie dziecka jest zaangażowanych kilka
          osób i każda z nich ma inne wymagania. Chodzi mi o zakazy. Należy zwolać
          rodzinne posiedzenie i ustalić co wolno dziecku a czego nie i bezwzględnie się
          tego trzymać. Poradzil mi tak mój pediatra gdy maly byl w wieku Waszych dzieci
          i zachowywal się identycznie. Rozmowa z babcia byla trudna, ale przyniosla
          efekty. zyczę wszystkim powodzenia i cierpliwości o którą nieraz baaardzo
          trudno.
        • jola_ep Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 25.08.05, 16:24
          > Psycholog dzieciecy radzil mi, zebym probowala sobie radzic z atakami wścieku
          > mojego malego synka stosując tzw. holding, czyli przytrzymywanie na siłę,
          > dopoki sie dziecko nie uspokoi. Warunkiem koniecznym takiej metody jest
          > ABSOLUTNY SPOKÓJ RODZICA

          U mnie kompletna klapa. Żadnego przytulania ani tym bardziej przytrzymania.
          Byłam przy tym całkowicie spokojna. Pomagało tylko, jak sobie spokojnie obok
          niego czekałam, aż mu przejdzie. Jak łapał kontakt, to odwracałam uwagę. Ale to
          była autentyczna frustracja 2,5 latka, a nie tylko zwykłe wymuszanie krzykiem.

          Holding stosowałam (nie wiedząc kompletnie, że to jakaś metoda ze swoją nazwą wink
          ) gdy synek był starszy (jakieś 3-4 latka) i wyrażał swój bunt krzykiem. Ale
          wtedy jego uspokojnie było błyskawiczne i spokojnie przechodził do negocjacji
          np. "dobra, to już idziemy do domu, tylko najpierw narysuję kwiatka" - leciał
          rysował kwiatka i do domu. Albo "zapomniałaś, że zanim idzie się spać, trzeba
          zrobić siku?" - leciał do łazienki, wracał i spokojnie zasypiał. Ale to w
          przypadku mojego synka i w dodatku w całkiem specyficznych okolicznościach.

          Jeśli chodzi o nocne histerie, to czasem krzyczał (w drugim roku życia) i nie
          dawał się uspokoić, ale wystarczyło wtedy wyjść z nim do innego pomieszczenia i
          koniecznie zapalić światło. Dopiero wtedy się uspokajał - a dalej klasycznie -
          pierś i przytulenie wink

          Więc niestety trzeba wiedzieć kiedy, jaka metoda i dla kogo. Nigdy nie
          ośmieliłabym się np. zmuszać siłą córę do spania, tak jak robiłam to z synkiem.

          Pozdrawiam
          Jola
          • maja45 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 26.08.05, 17:15
            Piszesz Joanno,ze masz młodsze, kilkumiesieczne dziecko.To moze być przyczyna
            tego,że czujesz się bezradna i przygnębiona.Opieka nad niemowleciem jest sama w
            sobie męczaca, a jeśli dochodzi do tego energiczna 3 latka, to naprawę sprawa
            jest cięzka.Może jest możliwośc,zeby ktoś Ciebie odciązył w opiece nad młodszym
            dziciaczkiem(mama, siostra, koleżanka).Ty miałabyś wtedy czas na odpoczynek
            oraz na poświęcenie większej ilosci uwagi straszej córce.Myślę,że ona
            zachowująć się w opisywany przez Ciebie spośób nie chce zrobić Ci na złośc.Chce
            po prostu zwrócić na siebie Twoja uwagę.Być może również w taki sposób
            odreagowuje stres związany z pojawieniem się siostrzyczki, nieobecność taty itd.
            Taki mały człowieczek też ma swoje stresy i problemy, ale komunikuje je czasem
            w sposób, który dla dorosłych jest trudny do zaakceptowania.
            Będzie lepiejsmile
            M.
    • joola5 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 26.08.05, 23:53
      Dziewczyny, cześć! Czytam i czytam i włos mi się jeży na głowie!
      Tak nie można! Traktujesz dziecko jak największego wroga, a niech ona już idzie
      spać, bo chcę mieć święty spokój. Nic nie piszesz o zajęciach z małą w trakcie
      dnia, czyżby ich nie było? Wiem, wiem, jest jeszcze drugie dziecko, ale nie
      czarujmy się, 3-letnią pannę da się ( i należałoby ) angażować w codzienne
      sprawy. Bo jeśli ona ma tylko siedzieć cicho i nie przeszkadzać mamie, to
      raczej nie ma się co dziwić, że mała szuka. Szuka sposobu, żebyś się nią
      zajęła, ale nie tak, jak maluchem, szuka granicy, gdy powiesz jej dość, ale w
      sposób zrozumiały dla 3-latka. Konsekwencja, spokój, no i zero wyładowywania
      frustracji na dziecku, jeśli sama nie jesteś zadowolona z własnego życia ( a to
      w końcu twoje wybory ), to nie wychowasz dzieci zadowolonych, a właśnie
      sfrustrowane, zdezorientowane. To wcale nie jest teoretyczne wymądrzanie się,
      ja mam 2,5 letnie bliźniaki i u nas też bywa wesoło i głośno, ale cały dzień
      moje dzieci coś robią ( ostatnio ciasto z owocami. Co z tego, że kuchnia cała
      usmarowana? ) i nie mamy czasu na nudę i histerię.
      Natomiast rzuciło mi się w oko coś, za co na mnie nakrzyczycie, to pewne :
      mamy - nauczycielki kompletnie nie radzą sobie z własnymi dziećmi ( jasne, że
      nie wszystkie ), jak myślicie, czemu? Czy do własnych dzieci podchodzi się
      inaczej, odrzucając całą zdobytą wiedzę pedagogiczną, bo piszecie, że w pracy
      sukcesy? Czy też może ta wiedza nie do końca taka dobra, a na cudze dzieci nie
      zwraca się takiej uwagi, jak na swoje, nie jest się z nimi tak dużo? Może te
      cudze też się buntują przeciwko tym metodom pedagogicznym, tylko właśnie w
      domu, odreagowując dzień w przedszkolu/szkole? Piszę te słowa przerażona
      podwójnie, bo lada dzień moje dzieci będą debiutować w przedszkolu, a druga
      rzecz, to ten kij, który pewnie zamiesza w mrowisku....
      Ale tak czy siak pozdrawiam i życzę spokoju
      Jola
      • babka71 dokładnie ... 27.08.05, 00:51
        Nie wymądrzam się bo nie mam córki ale mam okazję poznać córki sąsiadów..(sama
        mam syna lat 6 )...i często nas odwiedzają dzieci różnej płci...
        I powiem wam , że jestem przerażona jak 7-8 tnia dziewczynka nie potrafi zrobić
        kanapki, nie potrafi kroić ogórka na mizerię ciap ciap, bo nigdy tego nie
        robiła)itd.., nie sprząta w domu etc..
        Mój syn wie do czego służy odkurzacz...mizerię i ciasto też lubi robić choć nie
        za bardzo mu to wychodzi ale.. wie,
        i tak się zastanawiam czym się różni socjolog od pedagoga??
        Jeden nie ma pracy, a drugi ma
        Dobranoc
      • nangaparbat3 do jooli 27.08.05, 18:10
        Mysle, ze nie dostrzegłaś, ze dziewczyna która zaczęła ten wątek, jest na
        granicy wytrzymałosci. To nie jest moment, zeby ją oceniać, pouczać,
        krytykować. To jest moment, zeby pomóc jej znależć chwile na odpoczynek,
        nabranie tchu. Jesli odpocznie, najprawdopodobniej sama wiele zauwazy i
        poprawi. Dokładając jej - nie pomożesz jej córeczce, mozesz byc pewna.
        • joola5 Re: do jooli 27.08.05, 21:48
          Cześć. Jeszcze raz ja, skoro jeszcze mi się nie oberwało...
          Przede wszystkim - nie chcę dokładać nikomu, nie potępiam, ani nic takiego,
          tylko czasem sprawy zabrną tak daleko, że trzeba kimś porządnie potrząsnąć,
          żeby zauważył, co się dzieje pod własnym nosem. Powtarzam jeszcze raz - nie
          wychowa się fajnego człowieka, jeśli samemu się takim nie jest. A wymaganie od
          małej dziewczynki, żeby pocieszała matkę po awanturze - to delikatnie mówiąc
          nadużycie. Znowu dokładam?
          Jola
          • anapola Re: do jooli 28.08.05, 01:20
            "Wszystkie dzieci chcą skupiać na sobie uwagę.To proste stwierdzenie stanowi
            podstawową prawdę związaną z rodzicielstwem.Dzieci starają się zwrócić na
            siebie uwagę rodziców,również przez złe zachowanie.Uwielbiają gdy je chwalisz,z
            drugiej strony,wolą być raczej skrzyczane i pouczone niż kompletnie
            zignorowane.Dzieci nie cierpią być ignorowane.Niestety rodzice często dają się
            porwać wirowi spraw życia codziennego i zapominają pochwalić dzieci,gdy te coś
            dobrze zrobią lub gdy nie sprawiają kłopotów.Zamiast tego dorośli czekają,aż
            dzieci coś źle zrobią i dopiero wtedy zaczynają zwracać na nie uwagę.W
            efekcie,by skupić na sobie uwagę rodziców,dzieci zaczynają się źle
            zachowywać."Cytat ten pochodzi z książki "10 błędów popełnianych przez dobrych
            rodziców"Kevina Steede.Kupiłam ją razem z wrześniowym numerem "Twoje dziecko"I
            gorąco Ci ją polecam(swój post kieruję do autorki wątku oraz mam,które mają
            podobne problemy).Jestem mamą 15-to miesięcznej dziewczynki i prawie
            czterolatka,doskonale Cię rozumiem.Po całym dniu z szatankami,też czekam,kiedy
            pójdą spać,po to chociażby,by posprzątać mieszkanie,zająć się własnymi
            sprawami.I wcale się nie czuję przez to niefajna.Moim zdaniem każdemu należy
            się chwila wytchnienia,po pracowitym dniu,a wiadomo,że przy dwójce maluchów i
            całej reszcie obowiązków związanych z prowadzeniem domu dzień był
            pracowity.Myślę,że przydałaby Ci się pomoc,o której pisały wcześniej inne
            mamy.Ty poprostu jesteś zmęczona,dlatego brak Ci cierpliwości.Zyczę Ci
            powodzenia,napewno nie jesteś złą czy niefajną mamą,zdajesz sobie przecież
            sprawę,że coś się dzieje nie tak(gorzej gdyby tak nie było).A do joola5
            tak,znowu dokładasz!
      • jola_ep Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 29.08.05, 08:42
        > Tak nie można! Traktujesz dziecko jak największego wroga, a niech ona już idzie
        >
        > spać, bo chcę mieć święty spokój.

        Nigdy, ale to nigdy nie marzyłaś o tym, aby dziecko w końcu zasnęło? Z ręką na
        sercu? Ja dopiero po urodzeniu dzieci zrozumiałam, dlaczego w amerykańskich
        filmach rodzice po zaśnięciu dzieci idą na nie popatrzećsmile Wyglądają wtedy jak
        małe aniołki smile Słodkie, nie marudzą, nie krzyczą, nie płaczą, nie biją, nie
        rozrabiają wink Jeśli czekamy, aż dziecko zaśnie, to nie dlatego, że uważamy je za
        swojego wroga.

        > ja mam 2,5 letnie bliźniaki i u nas też bywa wesoło i głośno, ale cały dzień
        > moje dzieci coś robią ( ostatnio ciasto z owocami. Co z tego, że kuchnia cała
        > usmarowana? ) i nie mamy czasu na nudę i histerię.

        Podziwiam Cię smile Cieszę się, że umiesz tak zorganizować czas, że nie macie czasu
        na nudę i histerię smile Serio smile

        > Natomiast rzuciło mi się w oko coś, za co na mnie nakrzyczycie, to pewne :
        > mamy - nauczycielki kompletnie nie radzą sobie z własnymi dziećmi ( jasne, że
        > nie wszystkie )

        Dobrze, że zrobiłaś ten malutki dopisek w nawiasie smile Bo wszystkie znane mi mamy
        nauczycielki (w realu) świetnie sobie radzą z własnymi dziećmi. Poczynając od
        mojej mamy, której mądre rady dobrze się sprawdzały w wychowywaniu moich dzieci
        i w dodatku były zgodne z tym, co teraz różni specjaliści piszą. (W czasach
        mojej mamy obowiązywał tzw. "zimny wychów", na który ona nie potrafiła się
        zgodzić). Jak mam problemy z dzieciakami (a kto ich nie ma?) zawsze warto
        popytać moich koleżanek-nauczycielek, które mają już nieco starsze dzieci i mogą
        wspomóc swoim doświadczeniem.
        Więc proszę nie uogólniaj. Bo ja mogę napisać, że ze swoimi dziećmi radzą sobie
        najlepiej mamy nauczycielki wink

        > Czy do własnych dzieci podchodzi się
        > inaczej, odrzucając całą zdobytą wiedzę pedagogiczną,

        Tak, bo do kilkulatków należy podchodzić zgodnie z wiedzą pedagogiczną
        odpowiednią dla dzieci szkolnych wink
        Z drugiej strony relacje matka-dziecko powinny być inne niż nauczyciel-uczeń.

        > a na cudze dzieci nie
        > zwraca się takiej uwagi, jak na swoje, nie jest się z nimi tak dużo?

        Trudno być z "cudzymi" dziećmi tak dużo, jak z własnymi. Przynajmniej dopóki
        samorządy w trosce o finanse nie będą naciskać i zmuszać do tworzenia klas ponad
        30-osobowych sad

        > Piszę te słowa przerażona
        > podwójnie, bo lada dzień moje dzieci będą debiutować w przedszkolu

        Podejrzewam, że masz wybór, jeśli chodzi o przedszkole. Zrób wywiad, porozmawiaj
        z wychowawczyniami. Na pewno się zorientujesz, czy są dobre smile Mój synek trafił
        na genialną wychowawczynię smile)) Czego i Tobie życzę.

        Pozdrawiam
        Jola
    • qaffka Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 28.08.05, 01:21
      Nie bede oryginalna. Mi też się jeży włos na głowiei tez sie ciesze ze nie
      tylko mi. Mamy dwojke dzec. Starsze 3.5 roku i 1.5 roku. Doskonale wiem ze
      starszy jest zazdrosny o siostre, ale naprawde rbimy co mozemy zeby nie czulsie
      stratny. Poswiecamy im mase czasu. I dwojce na raz i kazdemu oddzielnie (mąż ze
      starszym ida na rower, do teatrzyku czy na plac zabaw a my zostajemy i bawim
      sie w domu. Albo staramy sie bawic w czworke.
      I jest horror. Starszy leje siostre w okrutny sposob. Kopie ja w brzuch i
      glowe. Bije nas choc my jego nie. Nabil siostrze guza ostatnio. Kilka razy
      uderzyl ja o sciane i rozwalil nos. A przeciez jestem z nimi caly czas, ale
      wystarczy doslownie sekunda i juz.Przez caly dzien dzikie wrzaski. Sama nie
      wiem juz co robic. Nie wiem jak mam go karac.
      Kiedy uderzy siostre idzie na ilka minut do przedpokoju,kiedy fatalnie sie
      zachowuje wie ze nie bedzie bajki w telewizji. I nic sobie z tego nie robi.
      Mowie mu ze juz koniec kary, czy juz bedzie grzeczny. Mowi ze tak i kopie
      siostre w glowe. Albo kopie mnie. Probowalam wszystkiego. I nic nie skutkje.
      Splywa po nim. Robie cos w kuchni. Widze ze dusi siostre. Mowie zeby
      przestal.On sie tylko smieje i ja bije po twarzy.
      Co robic? Jestem stanowcza. Nie zmieniam zasadi decyzji. Zapowiadam kare akiedy
      zle postepuje - kara nastepuje. Ale nic to nie daje. Czasami mysle ze jakbym go
      tak stlukla kiedys w pupe to by wreszcie zrozumial. Ale tego nie robie....
      • joannaszym Jest mi przykro joola5!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.08.05, 00:01
        Dopiero dzis weszlam na komputer, a to dlatego ze po mimo potwornego zmeczenia
        staram sie poswiecac kazdy wolny czas mojej KOCHANEJ WIKTORII. Wiec dopiero
        terz zapoznalam sie z twoim postem. Pozwolisz, ze go skomentuje.

        <Tak nie można! Traktujesz dziecko jak największego wroga, a niech ona już
        idzie spać, bo chcę mieć święty spokój.>

        Przeczytaj jeszcze raz i nie wyrywaj zdan z kontekstu. Tak jak Ty przedstawilas
        te zdanie, to faktycznie brzmi negatywnie. Ja natomist zwrócilam uwage,ze tylko
        wtedy mam chwile wytchnienia i poprostu moge zasnąc. Jak smiesz mi zarzucac, ze
        dziecko jest moim wrogiem? Na podstawie czego? Bardzo mnie tym urazilas!!!! Czy
        ja marze by zasnela, bo chce isc na imprezke, spotkać sie z kolezankami, upic
        sie, puszczac sie za plecami męza, itp? Wiele dziewczyn pisalo, ze potrzebuje
        czasu tylko dla siebie . A ja nawet o tym nie marze. jestem moim dzieciom
        bezgranicznie oddana.

        <Nic nie piszesz o zajęciach z małą w trakcie dnia, czyżby ich nie było? Wiem,
        wiem, jest jeszcze drugie dziecko, ale nie czarujmy się, 3-letnią pannę da się(
        i należałoby ) angażować w codzienne sprawy.>

        Ależ owszem, ze angażuje. Z chęcia pomaga przy przewijaniu swojej siostrzyczki,
        uwielbia sprzątac, spiewac kiedy gram na pianinie itd. Ale niestety przez
        wieksza czesc dnia zachowuje sie tak, jak opisalam na wstępie.

        <Konsekwencja, spokój, no i zero wyładowywania frustracji na dziecku, jeśli
        sama nie jesteś zadowolona z własnego życia ( a to w końcu twoje wybory ), to
        nie wychowasz dzieci zadowolonych, a właśnie sfrustrowane, zdezorientowane.>

        A kto ci powiedzial, ze nie jestem szczęsliwa z życia? Mam przecudownego męża i
        dzieci ktore nad zycie kocham. Poprostu przechodze kryzys, jak kazdy normalny
        czlowiek. Nie daje sobie rade z obowiązkami jakie na mnie ciążą.Ale pewnie Ty
        nie masz o tym zielonego pojecia. A poza tym nie ocieniaj moich decyzji, bo
        nawet nie wiesz ile naszą rodzine one kosztowaly. Ty pewnie masz kupe kasy,
        wiec mozesz byc z mezem, masz chetnych do pomocy i dzieci aniołki.
        Gratulacje!!!!!!!! A moze jestes tak twarda, ze wszystko przetrwasz? Ja
        natomiast jestem wrazliwa i pewnie takie bedą moje coreczki, a napewno nie
        sfrutrowane!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        <mamy - nauczycielki kompletnie nie radzą sobie z własnymi dziećmi ( jasne, że
        nie wszystkie ), jak myślicie, czemu? Czy do własnych dzieci podchodzi się
        inaczej, odrzucając całą zdobytą wiedzę pedagogiczną, bo piszecie, że w pracy
        sukcesy? Czy też może ta wiedza nie do końca taka dobra, a na cudze dzieci nie
        zwraca się takiej uwagi, jak na swoje, nie jest się z nimi tak dużo? Może te
        cudze też się buntują przeciwko tym metodom pedagogicznym, tylko właśnie w
        domu, odreagowując dzień w przedszkolu/szkole? >

        Stek bzdur. To tak jak lekarze na porodowce z gory zalożyli, ze bede
        histeryzowac przy porodzie, bo takie sa nauczycielki. Zaskoczylam ich jednak.
        Droga kolezanko, na studiach my nie zdobywamy wiedzy pedagogicznej tylko
        informacje. Wiedza, to doswiadczenie, ktore zdobywa sie przez lata pracy. Ja
        nigdy nie wyladowalam emocji w domu, bo cos tam w pracy. Z reszta takich
        sytuacji nie mam. jestem szczęsliwa, bo swietne mam relacje z mlodzieżą mimo,
        ze ucze nienawidzony przedmiot (matematyka). A poza tym mam do czynienia z
        mlodzieza w sredniej szkole, a nie z przedszkolakami.

        <Piszę te słowa przerażona podwójnie, bo lada dzień moje dzieci będą debiutować
        w przedszkolu>
        Czym przerażona, ze bedą tam czarownice, a nie nauczycielki? Nie obrażaj nas.

        <tylko czasem sprawy zabrną tak daleko, że trzeba kimś porządnie potrząsnąć,
        żeby zauważył, co się dzieje pod własnym nosem.>

        Czy Ty kobieto jestes slepa? Czy ja sie wychwalalam, jaką jestem cudowną
        matką????????????????? Zobaczcie jak wspaniale traktuje swoją corke?????????
        Czy raczej ubolewalam nad tym????? Przecież sama przyznalam sie do błędu. Sama
        tez piszac tu, szukalam pomocy. Wiec z jakiej racji Ty chcesz mną
        potrząsnąc?????????? Chyba, zebym sie poddala w walce o lepsze racje z corcia.
        Chcesz mnie zdeptac jak robaka. Ja prosilam o pomocna dlon, bo upadlam, to ty
        jednak wolisz, zebym lezala. jestes potworna egoistka i tego niestety nauczysz
        swoje dzieci.

        <Powtarzam jeszcze raz - nie wychowa się fajnego człowieka, jeśli samemu się
        takim nie jest. A wymaganie od małej dziewczynki, żeby pocieszała matkę po
        awanturze - to delikatnie mówiąc nadużycie.>

        Jak mozesz mnie oceniac, jesli nawet mnie nie znasz??????????? Tak szybko
        wystawiasz komus opinie?????????? Ja oczekuje pocieszenia od wlasnego
        dziecka??????? Po jakiej awanturze????????????? dziewczyno ty sie dobrze
        czujesz???????????????? jest mi potwornie przykro po twoich oszczerczych
        zdaniach. jesli szukalam pocieszenia to tylko tutaj, na tym forum. otrzymalam,
        ale z wyjątkiem ciebie.
        Lepiej nie bierz udzialu w dyskusjach; to forum nie dla ciebie. Nigdzie w
        tytule nie jest napisane WYCHOWANIE tu mozesz dostac niezlego kopa za bledy w
        wychowaniu swojego dziecka.

        ŻEGNAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • joola5 Re: Jest mi przykro joola5!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.08.05, 08:45
          Witam, widzę, że coś drgnęło, dobrze.
          Zgodnie z twoim zaleceniem przeczytałam jeszcze raz twój pierwszy wpis i nadal
          twierdzę, że to twoje własne słowa o robieniu z dziecka wroga.
          O tym, że jesteś sfrustrowana i niezadowolona z życia też wiem od ciebie ( czy
          słowa o zasranym życiu i realiach w Polsce znaczą, że jest super??)
          Jednak w twoim najnowszym wpisie widać wyraźnie, że nagle nastąpiła cudowna
          odmiana, ktoś tobą potrząsnął, proszę, a jednak się udało i :
          - jestes szczęśliwa i zadowolona z życia,
          - jesteś szczęśliwa, bo masz świetne kontakty z młodzieżą ( poza tym to
          młodzież, a nie jakieś tam przedszkolaki ),
          - w pracy nigdy nie zdażały się sytuacje, które zagroziły twojemu dobremu
          samopoczuciu,
          - sukces goni sukces.
          Szkoda tylko, że własne dziecko jest na którejś tam pozycji....

          Myślę sobie jeszcze, że wizyta u psychologa byłaby wskazana, mój post wyzwolił
          w tobie tyle agresji, pomyśl o tym.
          A te dramatyczne pytania o moją ślepotę, prawo do oceny itd., pozwolisz, że
          zostawię bez komentarza, nie chce mi się obrzucać z tobą błotkiem. Ewidentnie
          widać, że ci się polepszyło, nie ma to jak kogoś zwymyślać, co?smile) Kogoś mi to
          z tego forum przypomina....
          I jeszcze dziękuję za poradę, że to forum nie dla mnie, ale wybacz, Polska jest
          wolnym krajem i nawet matematyk zajmujący się przekazywaniem wiedzy młodzieży w
          szkole średniej powinien to przyswoić.
          Mimo wszystko pozdrawiam. J
          ps/
          Jeszcze tylko komentarz do jednego z absurdalnych zarzutów : o jaką awanturę
          chodzi, wołasz wielkim głosem. No i znowu, źródłem tajemniczej wiedzy jest twój
          wpis o tym, jak mała córeczka cię pociesza przejmując rolę dorosłego panującego
          nad sytuacją.

          Super, że dziewczynkę angażujesz w sprawy domowe, widzisz, wcale nie jest tak
          źlesmile
          • mallard Joolciu5! 29.08.05, 09:21
            Jesteś chyba tragicznym bufonem. Piszesz z taką wyższoscią, że aż niemiło sie
            to czyta. Jakbyś pojadła wszystkie rozumy. Widzisz, wytknąć komuś błąd,
            pouczyć, a nie urazić go przy tym (a w tej sytuacji jest to bardzo ważne, bo
            dziewczyna jest "na skraju"), to jest wielka sztuka. Widać, że jej nie
            posiadłaś. Obawiam się nawet, że nie widzisz takiej potrzeby...
            Pozdrawiam.
          • joannaszym ponownie do jooli5 29.08.05, 09:52
            <Witam, widzę, że coś drgnęło, dobrze.>
            No to juz wiadomo o co Tobie chodzi. Tak sie nudzisz w domu, ze pozostaje Ci
            prowokować forumowiczki do ostrej dyskusji. Niezle!!! smile Wydawało mi sie, ze
            na takie zachowanie stac tylko młodzież, a nie dojrzałą kobietę.

            <Zgodnie z twoim zaleceniem przeczytałam jeszcze raz twój pierwszy wpis i nadal
            twierdzę, że to twoje własne słowa o robieniu z dziecka wroga.>
            Nie mam już ochoty przekonywać Cię, że jest inaczej. Na szczęscie reszta
            forumowiczek twierdzi inaczej. A tak marginesie co niektore boja sie Ciebie.
            Wiesz dlaczego? Bo swoja opinie o Tobie i Twoich wywodach przedstawiaja mi na
            mojej skrzynce.

            <O tym, że jesteś sfrustrowana i niezadowolona z życia też wiem od ciebie ( czy
            słowa o zasranym życiu i realiach w Polsce znaczą, że jest super??)>
            Co ja ostatnio pisałam? Że jestem szczęsliwa, bo moją rodziną są wspaniali
            ludzie. Więc pisząc o zasranym życiu zcałą pewnościa nie miałam ich na mysli,
            tylko to, że realia w tej Polsce zmuszają rodzine do rozłąki. a to są dwie
            różne sprawy. Cieszę sie jednak, że życie Twoje nie zmusza Cie do takich
            trudnych decyzji.

            <Jednak w twoim najnowszym wpisie widać wyraźnie, że nagle nastąpiła cudowna
            odmiana>
            Tak Cie to drażni, że nabrałam tyle sił, by naprawić moje relacje z córeczką?
            To jest poprostu chore! No pewnie, ze jestem zadowolona. Postanowiliśmy z
            mężem, że od stycznia bedziemy juz razem. Dwa lata osobno wystarczy. Wyjeżdzam
            z dziecmi do Anglii. smile

            <jesteś szczęśliwa, bo masz świetne kontakty z młodzieżą ( poza tym to
            młodzież, a nie jakieś tam przedszkolaki )>
            Proszę nie używaj słów jakieś, bo to brzmi bardzo nieosobowo. Poprostu relacje
            z młodzieżą to nie to samo cia z malutkimi dziecmi. Nie bez powodu niektórzy
            wybierają naucznie początkowe, a inni nauczanie w starszych klasach.
            A tak na marginesie. Chyba musi Cie kolec w oczy, ze jestem nauczycielka, bo
            tak czesto wtrącasz o tym zdania. jestes zazdrosna, czy co? A jeszcze jak sie
            dowiedzialas, ze jestem matematykiem, to juz w ogole widze, ze chcesz to
            wykorzystac przeciwko mnie. Prosze bardzo wink

            <w pracy nigdy nie zdażały się sytuacje, które zagroziły twojemu dobremu
            samopoczuciu>
            No widzisz, tak sie złożyło smile. Może przy okazji sie pochwale, ze w naszej
            szkole zostałam wybrana jako najlepszy nauczyciel. taki skromny konkurs. smile

            <Szkoda tylko, że własne dziecko jest na którejś tam pozycji....>
            Wiesz co? Napisze krótko. Jestes beszczelana. Nawet nie wiesz jak mozesz takimi
            słowami kogoś zranić.

            <Myślę sobie jeszcze, że wizyta u psychologa byłaby wskazana, mój post wyzwolił
            w tobie tyle agresji, pomyśl o tym.>
            Zgadzam sie z Tobą. Napewno psycholog mi sie przyda. Skorzystam z rady. Tobie
            natomiast przydalby sie psychiatra. Tylko osoba niespełna rozumu dolewa oliwy
            do ognia i osobe ktora pragnie sie zmienic jeszcze bardziej dołuje. A jesli
            chodzi o agresje. Zawsze ją mam, kiedy ktos rozpowiada osczercze zdania na
            temat mnie i mojej rodziny.

            <A te dramatyczne pytania o moją ślepotę, prawo do oceny itd., pozwolisz, że
            zostawię bez komentarza, nie chce mi się obrzucać z tobą błotkiem.>
            Ależ prosze bardzo, obrzucaj. Wiesz jakoś wyjątkowej siły nabralam po twoich
            postach, no i poczucie humoru wróciło. dziękuje smile

            < nie ma to jak kogoś zwymyślać, co?smile) >
            Przeciez to ty mnie do tego sprowokowałas. A poza tym zwymuslaniem to ty jestes
            mistrzynią. ja dopiero raczkuje smile


            No to pa smile
            Acha, jesli bedziesz czekac na moj post to dopiero za tydzien.




            • joola5 Re: ponownie do jooli5 30.08.05, 22:03
              Joanna,
              musisz mi uwierzyć, że nie chodzi mi o to, która z nas więcej inwektyw wymyśli,
              to nie jest poziom rozmowy, który mi odpowiada, wydawało mi się, że problem
              jest całkiem gdzie indziej, ale skoro się myliłam...

              Wybacz, ale nie wezmę również udziału w konkursie na epitety, niech się to
              nadal odbywa na twojej prywatnej skrzynce ( proszę tylko o przekazanie
              pozdrowień dla tych bojących się mniesmile))

              Gołym okiem widać metamorfozę, widać, co się wyzwoliło i komu i chyba
              rozumiesz, dlaczego nie mam zamiaru czekać (???) na twój kolejny wpis.
              Nadal pozdrawiam
              J.
          • luiza20 Re: Jest mi przykro joola5!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.08.05, 10:32
            Jolu, wystarczy tego "potrząsania". To robi się niesmaczne. Twój post nie jest
            przyjazny, jest zjadliwy. Myslę, że nie masz pojęcia o tym , jak dzieci moga
            doprowadzić kobietę do kresu wytrzymałości. Bazujesz tylko na własnym
            doświadczeniu ( a przyznajesz, że Twoje dzieci są hałaśliwe, wesołe, ale nie
            dają Ci w kość, nie wiesz więc jakie potrafia byc cudze). Joanna właściwe SAMA
            wychowuje dwoje, radzi sobie, jak potrafi, ale każdy, nawet najbardzidej oddany
            i kochający rodzic, może mieć kryzys. Rozumiem, że Ty nigdy nie jestes
            sfrustrowana, wszystko Ci się w zyciu udaje i w ogóle jesteś the best. Realia w
            Polsce są własnie takie, jak pisze Joanna, a życie często jest zasrane. Młode
            mamy są uwiązane w domu, bo często nie stać ich, żeby wynając opiekunkę, która
            choć na kilka godzin w tygodniu zajęłaby sie kłopotliwym maluchem. Moja siostra
            sama wychowała troje, ale żadne z nich nie było specjalnie uciążliwe. Kiedy
            przebywa z moim synem, stwierdza, że łatwiej jej upilnować swoja gromadkę niz
            jego jednego. Dzieci sa rózne i trzeba to przyjąc do wiadomości. Joasi trafiło
            sie takie małe diablątko, co nie znaczy, że jest mniej kochane czy
            zaniedbywane. Ale ono wymaga 5 razy tyle uwagi, co inne dzieci, więc mama jest
            5 razy bardziej zmęczona. A ma jeszcze niemowlę, które jest równie absorbujące.
            Ciesz się, że Twoje bliżnięta sa pogodne i posłuszne, ale nie przymawiaj innym,
            jesli nie rozumiesz ich sytuacji. Nie rań zarzucając, że dziecko jest na
            odległej pozycji w hierarchii wartości. Ono wypełnia Joannie CAŁY czas, a
            opieka nad żywym dzieckiem przez 24 godziny na dobę może wykończyc fizycznie i
            psychicznie.Trochę więcej pokory... i zrozumienia dla tych, którzy mieli mniej
            szczęścia.
            Nie widzę nic nienormalnego w tym, że mała dziewczynka pociesza dorosłą
            kobietę. Jesli swoim zachowaniem doprowadziła matkę do łez, to jest na tyle
            duża, by powiązać te dwa fakty. Jesli przeprasza i pociesza, to znaczy, że
            rozumie, że źle postapiła, że zrobiła mamie przykrośc. I o to chyba chod
      • nangaparbat3 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 29.08.05, 07:58
        Jestem absolutnie przeciw biciu dzieci, ale jak czyam o maluchach, które leja
        wszystkich naokoło, i nic nie pomaga, myslę sobie, ze to jest wlasnie ten
        przypadek, kiedy trzeba. Zlać. Raz a dobrze. zeby to bylo wielkie przeżycie.
        Żeby sie dowiedział, że jak bije, to robi cos absolutnie niedopuszczalnego.
        Ja tak zlałam własna córke jak trzasnela kolegę kamieniem w głowę. Natychmiast
        jak to zrobiła, głównie dlatego, ze bałam sie , że go zabiła i po prostu
        odeszłam ze zmysłów ze strachu. Oberwała naprawdę zdrowo (ręką po pupie, jestem
        w stanie dopuscić myśl o zbiciu dziecka, ale na pewno nie jakimkolwiek
        narzędziem, nigdy, i nigdy "na chłodno"), ale nawet nie zapłakała. Nic nie
        wskazuje, zeby jej to zaszkodziło.
        • nangaparbat3 to powyzej do quaffki 29.08.05, 15:01
    • mama.ludzika Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 28.08.05, 02:41
      Wiem cos o tym, byłam w prawie identycznej sytuacji- trzylatek, wyjatkowo wymagające niemowlę i mąż dwa dni w tygodniu, do tego babcie hen, w sinej dali i zero pomocy od kogokolwiek.
      Rozumiem Cię doskonale. Zmęczenie fizyczne i bycie dyspozycyjnym 24 godziny na dobę z każdego prędzej czy później uczyni potwora dla własnych dzieci. Nie oszukujmy się. Wiadomo, że każda matka kocha swoje dzieci ponad życie, ale każda matka dociera wreszcie na kraniec wytrzymałości.
      Pośpiech i brak czasu sprawia, że nie słuchamy swoich dzieci, a one robią różne niedobre rzeczy, po to, byśmy je zauważyli.
      Gdybym mogła cofnąć czas, wydałabym każde możliwe pieniądze na młodą, sympatyczną opiekunkę. Babcia też, owszem, przyda się, ale jeśli u babci dziecko czuje się jak w przechowalni, to ktoś prócz babci przyda sie bardziej. Ktoś młody, kto poskacze z dzieckiem, pobawi się, zabierze na wyprawę, pośpiewa, powygłupia się. Wiadomo, babcie nie zawsze są takiesmileStarsze dziecko nie poczuje sie bynajmniej odrzucone- najwyżej nagrodzone uwagą, spokojem, zabawą, spacerem, tym, że jest dla kogoś najważniejsze i żadne nowo przybyłe dziecko mu tego nie odbierze. I na odwrót- podrzucenie godzinę dziennie, czy nawet rzadziej niemowlaka opiekunce i wyjście ze starszym dzieckiem na spacer, czy na lody, czy gdziekolwiek, byle tylko nie kisić się w domu, gdzie wszystko przypomina atmosferę bezsilności, to już wiatr w żaglach w tej sytuacji.
      Dziecko zachowuje sie nieznośnie, bo nie umie inaczej, jest złe, rozgoryczone, skrzywdzone. Matka nie zachowa sie inaczej, ponieważ strzępek nerwów nie zachowa się nigdy tak, jak należy. Niemowlę będzie płakać i wymagać ciągłej opieki, gdyż jest niemowlęciem.
      Nasze zachowanie, to, jak reagujemy na wybryki dzieci, nie tyle zależy od owych wybryków, co od naszej odporności i samopoczucia. Ile sami jesteśmy w stanie znieść.
      Jeśli bedziesz miała czas odpocząć, fizycznie i psychicznie przede wszystkim, bedziesz miała siły i pomysły, jak poradzić sobie z córką, bo Ty ją znasz przecież najlepiejsmile
      Jasne, że trzeba starszemu dziecku urozmaicić zabawę, pozwolić na wyżycie się na podwórku, nagradzać każdy miły gest (mobilizuje w przeciwieństwie do wszelkich kar)i powstrzymać się w miarę możliwości od krzyku, pretensji i kar.
      Ale to juz naturalne dla wypoczętej, zadowolonej mamy, która da sobie z tym znakomicie radęsmile)))
      Pozdrawiam i życzę powodzenia i wytrwałości. M.L.

    • jwh1 Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 30.08.05, 16:59
      cześć Ja też Cię rozmumiem. Kocham mojego syna nad życie, ale są momenty kiedy
      doprowadza moja psychikę do skrajności. I dobrze że jest takie miejsce - jak to
      forum, gdzie ktos może Ci pomóc wrócić do równowagi psychicznej - nie
      potępiajac i nie krytykując. Nie każda mama czy tata, majana codzień komu się
      zwierzyć z myśli które nachodzą u kresu. A przecież takie "wygadanie" może
      pomóc, a pocieszenie złagodzić trudna sytuację. Nie martw się - jesteś silna
      kobietą i poradzisz sobie!!! A małą możesz bardziej angażować w wychowanie
      dzidziusia - może to pomoże.
    • kokolores Re: wychowanie 3 latka! jestem bezradna i spaniko 30.08.05, 17:29
      Podobnie jak ty wychowuje moja corke (prawie) sama.Moj maz pracuje caly tydzien
      po za domem.Wiem co czujesz i co przezywasz.Jest Ci ciezko bo wszystko jest na
      twojej glowie. Nie masz ani chwili dla siebie,tylko dla siebie!!!!!!!!!!!!
      Musze nistety konczyc,ale chcialam abys wiedziala ,ze inni tez tak czasem maja
      lub mieli.Glowa do gory ,niedlugo twoje maluchy bada wieksze i bedziesz miala
      wiecej czasu dla siebie.
      :o)
      Pozdrawiam.
      P.S. Moze bede dzis wieczorem ,bo teraz musze jechac(chce!!) na siatkowke.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka