25.08.05, 09:30
Dziewczynki, wiem, ze ten dylemat byl juz wiele razy walkowany - sama wypowiadalam sie na ten
temat dwa razy na edziecku - ale chcialabym podyskutowac z Wami.
Chodzi o milosc do dzieci.
Czy drugie dziecko kocha sie bardziej/mniej/tak samo?
Ja osobiscie marzylam zawsze o coreczce. Gdy urodzil sie Kuba moja milosc do niego przewyzszyla
wszystko inne. Bedac w drugiej ciazy zastanwialam sie jak to bedzie kochac kogos jeszcze. Milosc do
Mai rosla i nadal rosnie z dnia na dzien - ale Kuba byl przed nia i ciagle mam wrazenie, ze to jeszcze
nie tak mocno.
Kuba to juz duzy chlopak - mozna nim porozmawiac, znam jego charakterek, wiem jaki ma
temperament, czego moge sie spodziwac po nim. Maja ciagle pozostaje dla mnie zagadka. Wciaz
malo mowi, raczej porykuje - wiec nawet nie znam jej glosu. Kocham ja bezgranicznie, choc zupelnie
inaczej niz Kube. Czuje, ze w przyszlosci bedziemy przyjaciolkami - juz teraz ide o zaklad z mezem
z Maja nie bedzie coreczka tatusia tylko mamusi wink) ale Kuba... no wlasnie... Nie moge sie oprzec
stwierdzeniu, ze Kuba ma jakies specjalne przywileje. Wiem, ze to dlatego ze kocham go dluzej.
Zastanawiam sie jednak, czy ta roznica 2 lat zawsze bedzie odczuwalna, czy z czasem sie zatrze.
Bardzo jestem ciekawa co o ty myslicie.
Obserwuj wątek
    • bajdus Re: milość 25.08.05, 10:38
      Ja mam torchę inne odczucia. Gdy byłam w ciąży z Krzysiem bardzo bałam się, że
      nie będę w stanie go pokochać bo przecież całym sercem kochałam Kubę. Nie
      wyobrażałam sobie, że wykrzeszę z siebie jeszcze trochę miłości do kolejnego
      dziecka. A tu niespodzianka. Krzyśko był taki malutki, bezradny i słodki. Mimo,
      że nadal większość czasu spędzam z Kubą to nie jest to wynik większej do niego
      miłości tylko jego większych potrzeb. Moi chłopcy są zuuupełnie różni. Śmiejemy
      się z mężem, że Krzyś jest dla nas nagrodą za trudy pierwszego dziecka. Kiedy
      Kuba wyprowadza mnie z równowagi idę do Krzysia nacieszyć się wiecznie
      uśmiechniętą buzią, a kiedy młodszy śpi idę powygłupiać się ze starszym.
      Kocham ich obu i każdego z nich osobno.
    • hanti Re: milość 25.08.05, 11:53
      Nie wiem czy kocham dzieci, bardziej czy mniej....wiem że każde z nich kocham
      inaczej. Kubę od początku ciąży kochałam miłością zupełnie abstrakcyjną,
      bezgraniczą, aż czasami sama nie mogłam poradzić sobie ze swoim szczęściem.
      Pamiętam jak raz na spacerze zaczęłam płakać ze szczęścia że go mam.
      Kedy urodziła się Karolka na początku był strach czy ona wogóle będzie żyła (30
      tc), potem jej choroba i rehabilitacja. Karolkę kocham zupełnie inaczej, bo się
      o nią boję, czy będzie kiedyś zupełnie zdrowa, czy da sobie w życiu radę...
      Kubę każdego dnia zachęcam do osiągania nowych celów, wydaję mi się że kocham go
      mądrzej, natomiast Karolinka...o nią się boję, że się przewróci, potłucze i
      przez to zrazi do ćwiczeń, na pewno na więcej jej pozwalam i to też nie jest dobre.

      Ten wątek uzmysłowił mi że chyba powinnam pogadać z psychologiem...
      • r.kruger Re: milość-ratunku 26.08.05, 12:58
        Ja czekam na drugiego smyka.Od początku ciąży mniej lub bardziej martwię się że
        kocham Mikołaja tak mocno,ze dla drugiego dziecka już nie starczy...czasem aż
        mam wyrzuty sumienia,że może temu w brzuchu smutno jest-bo może już czuje się
        mniej ważny.Boję się że będe Mikołaja faworyzowała,że zawsze będzie na
        pierwszym miejscu że drugi poczuje się odtrącony i nie kochany.I boję się że
        wszyscy będą kochali tylko Mikołaja,tym bardziej jeśli drugie dziecko okaże się
        mniej radosne i otwarte...
        • hebbe Re: milość-ratunku 26.08.05, 18:31
          A ja mam odwrotny problem - boję się, że drugie dziecko wzbudzi we mnie więcej
          miłości i czułości niż Ola, która będzie miała w chwili przyjścia na świat
          rodzeństwa 22 miesiące. Drugie dziecko jest bardzo wyczekane i wystarane
          (zresztą tak jak i Ola). Z powodów medycznych nie powinniśmy wg lekarza robić
          zbyt długiej przerwy między dziećmi, więc zastosowaliśmy się do rady
          ginekologa - i Olcia miałaby już w październiku rodzeństwo, ale poroniłamsad
          Teraz jestem znów w ciaży, termin na połowę kwietnia 2006, jeśli wszystko
          dobrze pójdzie... I boję się, że właśnie przez to, że druga (a właściwie
          trzecia) ciąża okupiona jest ciągłym strachem o życie maluszka, będę go potem
          faworyzowała, gdy już będzie z nami, taki malutki i bezbronny... Nie wiem jak
          to będzie, na razie boję się jeszcze myśleć o szczęśliwym zakończeniu.
    • agutek10 Re: milość 26.08.05, 15:23
      ja tez mam wątpliwości jak to będzie kiedy na swiat przyjdzie drugie dziecko.
      Czasem myślę nawet że coś w ten sposób zabieramy Kacperkowi, a wiem ze nie bo
      przeciez rodzenstwo to super sprawa. Albo ze odwrotnie - to drugie nie dostanie
      od nas tyle co Kacper. Ale jak mnie nachodza takie myśli i zaczynam się martwic
      to mysle sobie ze, jak to ktoś powiedział, miłość się mnoży a nie dzieli!!A
      jak to będzie to sie dopiero okaże...
      • arla5 Re: milość 27.08.05, 21:47
        Tak jest,czas pokaze,tez tak mysle,ja swoja druga ciaze traktuje zupelnie
        inaczej,jestem mniej czula dla mojego brzuszka i bardzo sie obawiam,ze jednak
        moj synek Mikolaj, to bedzie zawsze moje oczko w glowie,bo to pierwsze
        dziecko...ciesze sie oczywiscie,ze bede miala coreczke,ale chyba nie tak mocno
        jak czekalam na synka,zreszta chcialam teraz tez drugiego synka...pozdrawiam
        Was serdecznie!
        • katarzynka25 Re: milość 28.08.05, 09:38
          Jest to problem, u mnie pojawienie się w brzuszku Ninki było niewątpliwie
          wielkim zaskoczeniem i pomieszaniem w moich planach. Wtedy właśnie
          zastanawiałam się jak sobie poradzić z miłością skoro Amelkę kocham tak bardzo
          a drugie dziecko nie jest aż tak wyczekiwane jak to pierwsze. Takie mysli
          dręczyły mnie dość długo. Teraz jak Ninka jest z nami to kocham ją inaczej niz
          Amelkę, może nie mniej ale inaczej, i mam wrażenie że mam większą "znieczulicę"
          a musze zaznaczyć że mała tak jak ta pierwsza daje się mi we znaki, przykro
          stwierdzić ale troszkę sie rozczarowałam bo po trudach pierwszego dzicka
          liczyłam że maleńka da troszkę odpocząć, a tu znowu krzyki, kolki etc. Niewiem
          może sie to zmieni, muszę przeczekać (chyba osiwieje w miedzy czasie). Także
          teraz ta miłość jest ale nie taka euforyczna, bardziej "ociosana". Choć jak
          patrzę jak maleńka spokojnie śpi i się uśmiecha przez sen (wtedy robia sie jej
          takie słodkie dołeczki) to wtedy spływa to jak balsam na moje serducho.
          • anaj75 Re: milość 02.09.05, 18:02
            U mnie podobnie, jak u Katarzynki. Ta miłość jest inna, faktycznie "bardziej
            ociosana". Widzę u siebie mniejszą wrażliwość na ryk młodszego a przy starszym
            biegłam na każde zawołanie. Hm, ale mam wrażenie, że starszy synek też jest już
            inaczej kochany. Nie jestem wobec niego teraz taka bezkrytyczna. Wręcz ostatnio
            przyszło mi do głowy, że podzieliłam to swoje uczucie na obydwu. Ale spodziewam
            się ewoluowania mojej postawy, w końcu to dopiero 6 tygodni od narodzin
            maluszka. A z tego, co pamiętam, starszego, mimo, że wyczekany i wystarany dużo
            dłużej niż młodszy, obdarzyłam jakimś cieplejszym uczuciem dopiero po ok. 8
            tygodniach od urodzenia.
            Poza tym wyrazy naszej miłości mogą być różne i się zmieniać a ona sama
            pozostajesmile Każde dziecko potrzebuje nas również na inny sposób.
            Pozdrawiam.
            Jana
    • gopio1 Re: milość 08.04.06, 17:22
      Podnoszę ten zapomniany wątek, bo ważny i szkoda żeby popadł w całkowitą
      niełaskę.

      Pozdrawiam Gosia
      • oliwia244 Re: milość 08.04.06, 21:22
        Ten wątek.... - pamietam jak czytałam w ciązy (tez przy biurku w pracy) i
        ryczałam jak głupia! Zupełnie nie potrafiłam sobie wyobrazić, ze jestem w
        stanie pokochać swoje drugie dziecko!!!
        A co sie stało? Zaraz po porodzie jak tylko spojrzałyśmy sobie w oczy,
        pomyslałam: Kocham Cie! nie moglam oderwac od niej wzroku i naprawde zalała
        mnie fala miłości.
        Martynkę kochałam z każdym dniem coraz bardziej ale nie odrazu, najpierw chyba
        byłam za bardzo zszokowana tym, ze mam dziecko i jestem za nie odpowiedzialna.
        przy drugim jest jednak ze wszystkim łatwiej....
        również jestem mniej czuła na płacz Gab - ale to wynika z tego, ze wiem kiedy
        nic jej nie jest a płacz jest jedynie próbą (często niestety skuteczną)
        wymuszenia rączek mamusi...
        w pierwszych dniach po powrocie do domu ze szpitala to nawet było tak jakby
        troszkę wygasła miłość do starszej córki (teraz wiem dlaczego tak było) ale
        obecnie wszystko wróciło do normy i kocham je tak samo mocno!
      • jessia Re: milość 08.04.06, 22:34
        Kocham moje dziewczyny napewno tak samo duzo/bardzo ale faktycznie jest czesto
        roznica w tym, jak sie ta milosc objawia.
        Glownie chodzi o to, ze w przypadku Mileny (starszej) czuje taka rozpierajaca
        dume w piersi, ze tyle umie, tyle jest w stanie powiedziec, logicznie dochodzic
        do niesamowitych wnioskow, ma zaskakujace ale absolutnie trafne skojarzena, juz
        jest taka duza ze potrafi np. sie ubierac, sama sobie nalac picie (nie bez
        wypadkow ale to nic) itd itp.
        A w przypadku Poli jest to taka czysta przyjemnosc w obcowaniu z takim pysznym,
        pulchniutkim, rozkosznym dzidziusiem, ktory odwdziecza usmiech usmiechem albo
        nawet i glosnym smiechem, nie posiada sie na sam widok siostry, ma tak komiczne
        minki itp. No i jest tez taka desperacka z mojej strony zachlannosc w
        przezywaniu tych ostatnich chwil niemowlectwa, bo czuje, ze lada dzien wezmie i
        wstanie sama, powie "Mama", postawi pierwsze kroki i wtedy nie bede juz miala
        dzidzia, moze juz nigdy (bo maz jest raczej kategorycznie w tej chwili
        przeciwny).
        Ach ale sie rozczulilam. Ktos ma chusteczke?
        • natalia433 Re: milość 13.04.06, 21:00
          nie no wzruszyłam się czytając ten watek!
          zaraz po urodzeniu Martynki nie mogłam się na nia napatrzeć pokochałam ja
          odrazu ale po pewnym czasie łapałam się na tym że częściej myślę o Dawidzie że
          bardziej sie o niego boję, że jestem z niego taka dumna bo jest takim
          wspaniałym dzieckiem! Ale dzisiaj mogę sobie juz jasno powiedzieć że tak samo
          boje sie o swoje dzieci i że tak samo mocno je kocham i że skoczyłabym w ogień
          za jednym i za dugim, moje dzieci bardzo różnią się od siebie i dlatego każde
          kocham nieco inną miłością ale równie silna milośćiąsmile
          • kalafior_tez_kwiat Re: milość 24.04.06, 14:31
            Ja mam torchę inne odczucia. Gdy byłam w ciąży z Krzysiem bardzo bałam się, że
            nie będę w stanie go pokochać bo przecież całym sercem kochałam Kubę. Nie
            wyobrażałam sobie, że wykrzeszę z siebie jeszcze trochę miłości do kolejnego
            dziecka. A tu niespodzianka. Krzyśko był taki malutki, bezradny i słodki. Mimo,
            że nadal większość czasu spędzam z Kubą to nie jest to wynik większej do niego
            miłości tylko jego większych potrzeb. Moi chłopcy są zuuupełnie różni. Śmiejemy
            się z mężem, że Krzyś jest dla nas nagrodą za trudy pierwszego dziecka. Kiedy
            Kuba wyprowadza mnie z równowagi idę do Krzysia nacieszyć się wiecznie
            uśmiechniętą buzią, a kiedy młodszy śpi idę powygłupiać się ze starszym.
            Kocham ich obu i każdego z nich osobno.

            U mnie niemal identycznie. "Niemal" tylko dlatego, że starsze dziecko to
            córka wink)) Ale kiedy przeczytałam zdanie o wiecznie uśmiechniętej buzi to az
            mnie ciarki po placach przeszły, bo nie sądziłam, że ktoś jeszcze może mieć i
            myśleć tak podobnie...


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka