Dodaj do ulubionych

Skąd sie bierze ADHD ?

01.09.05, 12:16
Wiem że jest to związane z wykształceniem rodziców-> tzn nie jest to wrodzone

Co nalezy robić żeby dziecko było zdrowe?
Czego nie nalezy robić ?

Ojciec roczniaka
Obserwuj wątek
    • jakw Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 13:08
      Skończyć studia? Napisać doktorat?
    • babe007 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 13:48
      muniek3 napisał:

      > Wiem że jest to związane z wykształceniem rodziców-> tzn nie jest to wrodzo
      > ne

      Te, muniek, Ty prowokujesz, czy wierzysz w te bzdury, które właśnie napisałeś?

      Troll jakis czy co?
      • muniek3 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 14:48
        -Wiem że "telewizja klamie" ale...
        jednak dopiero co w telewizji usłyszałem ze ADHD zwykle
        dotyczy dzieci rodziców z wyższym wykształceniem...- troche mnie to zdziwiło
        jednak dalej pozastaje pytanie

        Skąd sie bierze ADHD ?
        • e_r_i_n Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 15:22
          Zaszczepiają rodzicom na wyzszych uczelniach. Aby dziecko nie mialo ADHD,
          nalezy trzymac sie z daleka od nich. Dotyczy to szczegolnie kobiet w ciazy.
          • verdana Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 15:30
            Tylko dzieci rodziców z wyzszym wykształceniem. Niebezpieczeństwo wzrasta - z
            licencjatem o 35%, z magisterium o 55%, z doktoratem o 99%, a dzieci profesorów
            to już wszystkie z ADHD.
            To dlatego, ze jak matki były w ciąży, to dziecko miało za mało ruchu - zamiast
            się ruszać matka siedziała i czytała. Stąd okropne skutki.
            • roseanne Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 15:36
              no prosze - co dzien nowa teoria
              a ja myslalam ze to zlosliwe fluidy z kolejnych zaliczonych egzaminow i kazdej
              przeczytanej ksiazki
    • dagbe Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 15:57
      Moim zdaniem to nie jest taka głupia teoria, jak się na pierwszy rzut oka
      wydaje... Może nie tyle chodzi o wykształcenie rodziców, co o bodźce, jakich
      dostarczają swoim dzieciom. Lepiej wykształcona osoba stara się jak najwięcej
      wiedzy w jak najkrótszym czasie przekazać dziecku. Czasem jednak umysł dziecka
      nie jest w stanie poradzić sobie z nadmiarem wrażeń i wtedy broni się przed tym
      objawami ADHD czy autyzmu.
      Muńkowi należy się pochwała za troskę o dziecko. Niestety nie zawsze jesteśmy w
      stanie zapobiec chorobie dziecka. Ze swojego doświadczenia proponuję ustalony
      tryb życia dla dziecka (stałe pory snu, spaceru, jedzenia), zabawy w
      przytulanie i głaskanie (ważny jest kontakt fizyczny dziecka z rodzicami),
      rozsądne dawkowanie wrażeń (np. zajęć dodatkowych czy wizyt w parkach
      rozrywki), ograniczenie i cenzura programów telewizyjnych.
      Polecam książki:
      www.merlin.com.pl/frontend/towar/394130
      www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=2602
      www.mediarodzina.com.pl/nowa/ksiazka.php?id=154
      www.mediarodzina.com.pl/nowa/ksiazka.php?id=21
      www.mediarodzina.com.pl/nowa/ksiazka.php?id=33
      Pozdrawiam,
      Dagmara
      • nangaparbat3 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 16:27
        A wiesz, ze może masz szczypte racji? Jak moja miała 18 miesiecy z nudow
        postanowiłam nauczyc ja czytać. Popisałam na małych karteczkach: mama, tata,
        baba, kicia. W 10 minut "czytała", ale był cyrk. Za to wieczorem była tak
        pobudzona, ze mowy nie było, zeby ja zapedzic do łóżka, jakis horror. O 1 w
        nocy zaczęła jeździc po mieszkaniu z wózkiem dla lalki. Wsadzilismy ja do łózka
        między siebie, wydawało sie, ze zasypia, kiedy nagle siadla i ryknęła: buła!!!!
        Jezu, w życiu nie zapomne tej nocy.
        Rano sie zastanowiłam, doszłam do wniosku, że od czytania mózg się jej
        przegrzał, i odczepiłam sie od dziecka.
        • polka3 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 15.09.05, 00:30
          Dawno sie tak szczerze nie uśmiałam.rzeczywiście noc niezapomniana!!!Mój Jasiek
          to dopiero ma ADHD-mózg ma nonstop czerwony...
    • marushka.s Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 16:38
      nie znamy do końca etiologii ADHD. Jedna z teorii mówi, iż bierze się on z
      niedojrzałości pewnych struktur mózgowych -przewagi jednego, pobudzającego
      neuroprzekaźnika. Taki sposób interpretacji sugeruje, że z ADHD może
      dziecko "wyrosnąć" = struktury w mózgu dojrzeją.
      Inną teorią jest ta, która mówi iż ADHD jest wynikiem mikrouszkodzeń mózgu =
      jest nieuleczalne, ale można nauczyć się z tym żyć, tak samo jak z np.
      krótkowzrocznością.
      Są leki które minimalizują negatywne skutki ADHD ale zalecam je naprawde
      sporatycznie bo z ADHD można nauczyć się żyć. Wymaga to pracy rodziców i
      dziecka.
      Na ADHD nie ma szczepionki ani tabletki, nie jest to wina ani dziecka, ani
      rodziców. Nie da sie dziecko przed ADHD uchronić ( chociaż bardzo często to, co
      ma dziecko jest mylnie interpretowane jako ADHD - np. dziecko naruchliwe nie
      musi mieć ADHD )

      pozdrawiam
      marysia
      ( psycholog, terapeuta ADHD)
      • verdana Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 16:52
        A mnie sią - na serio wydaje - że rodzice z wyższym wyksztalceniem ida do
        psychologa, badaja dziecko, otrzymują diagnozę - ADHD.
        Ludzie niezbyt wykształceni częściej wezma pasa i zleją "niegrzeczne" dziecko,
        uwazając, ze z tego wyrośnie.
        • gaika Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 17:21
          To jasne, ze ludzie wyksztalceni czesciej maja zdiagnozowane dziecko, ale nie
          dlatego, ze tak sie rozklada w populacji, ale dlatego, ze maja wieksza
          swiadomosc problemu, wieksza wiedze i z wiekszym prawdopodobienstwem to oni
          beda poszukiwac wlasciwych rozwiazan. W miare poszerzania sie dostepnosci
          wiedzy na temat ADHD, te proporcje zapewne ulegna zmianie, choc nigdy do konca
          jak przypuszczam.

          Przyczyny ADHD:
          -genetyczne glownie
          -srodowiskowe np.przedwczesny porod, urazy glowy, uzywki stosowane przez matke
          w ciazy(alkohol, papierosy, narkotyki)
          • falka32 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 17:41
            Verdana, tówj komentrz jest b. trafny smile))
            w każdym razie, ADHD jest zaburzeniem funkcjonowania układu nerwowego.
            Może być to albo wrodzone zaburzenie (lub moze taka uroda układu nerwowego) a
            może być nabyte poprzez uszkodzenie mózgu, np. podczas niedotlenienia przy
            porodzie dziecka lub innych urazów okołoporodowych.
            Być moze - może mieć na to wpływ jakieś poważne zatrucie lub przyduszenie czy
            podtopienie we wczesnym dzieciństwie ale są to nadal urazy mózgu, zaburzające
            jego działanie. Zaburzenie CZYSTO NEUROLOGICZNE.
            ADHD nie mozna nabyć poprzez wychowanie, ponieważ przez wychowanie nie mozna
            zmienić indywidualnych cech układu nerwowego, tak samo jak wzrostu czy koloru oczu.

            A jedyny związek z wykształceniem rodziców to moze byc taki, jak napisała
            Verdana. Nei znam dołądnych statystyk, ale drogą dedkcji można wnioskować, ze
            nawet wśród rodziców z niższym wykształceniem czy statusem społecznym moze być
            znacznie większy odsetek dzieci z ADHD (tyle, ze niezdiagnozowanych), ponieważ
            ryzyko wzrasta, jezeli jest więcej powikłań przy porodach (wcześniaki, złe
            odżywainie się matki, palenie i picie w ciąży itp).

            Generalnie osoby z ADHD, można powiedzieć, mają "osobniczo" słabszy układ
            nerwowy, przez co jest on bardziej wrażliwy, mniej wytrzymały, reaguje szybko i
            gwałtownie a także szybko się męczy (zaburzenia koncentracji i uwagi), ma też
            przesunięte progi wrażliwości np. na hałas, ból, inne bodźce, w kierunku
            nadwrazliwości.

            • aszar.kari Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 20:26
              O zwiazkach pomiedzy ADHD a wyksztalceniem rodzicow nie czytalam, ale o
              zwiazkach pomiedzy wyksztalceniem (i jego typem) a na przyklad Asperger Syndrom
              pisano wielokrotnie. Np. z jakichs powodow dotyczy to dziwnie wysokiego
              procentu dzieci IT specialists z Silicon Valley. To sa wylacznie obserwacje,
              jak narazie zadne spojne teorie wyjasniajace zjawisko chyba sie nie pojawily.
              Argument Verdany sprawdza sie wylacznie w bardzo specyficznych srodowiskach,
              gdzie dzieci niewyksztalconych rodzicow nie chodza do szkoly, nie maja kontaktu
              z lekarzem czy psychologiem szkolnym - w wiekszosci rozwinietych krajow swiata
              to sa juz raczej coraz rzadsze sytuacje.
              Aszar
              • falka32 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 21:14
                Aszar - diagnoza ADHD to jest pewna procedura. Rodzica, którego nawet wzywa
                wychowawca i pscyhlog szkolny, nie zmsisz doodbycia tej procedury i wstydliwego
                włóczenia się po poradniach, które wystawiają diagnozę - jeżeli nie ma na to
                ochoty, nie widzipotrzeby lub uważa, ze jego dziecko zachowuje się normalnie i
                że to szkoła ma się odczepic. Bez odpowiedniej postawy rodzica nie będziesz
                miała diagnozy ADHD u dziecka, a do statystyk wchodzą tylko oficjalne diagnozy a
                nie intuicja pedagogów szkolnych.

                A co do Aspergera - związek wydaje mi się oczywisty. Dziedziczenie jest jednym z
                czynników przypisywanych pojawianiu się tego zaburzenia. A nie znam bardziej
                idealnego zawodu dla rasowego Aspergera, niż programista z Doliny Krzemowej
                smile))))))))))
                Jakbyś zrobiła badania przekrojowe diagnostyczne u rodziców tych dzieci,
                okazałoby się, ze to zadna zagadka tylko zwykła genetyka smile))))
                • aszar.kari Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 21:30
                  Kiedy widzisz, Falko, problem jest w tym, ze znakomita wiekszosc tych rodzicow
                  NIE MA cech charakterystycznych dla Syndromu Aspergera - i w tym jest zagadka.
                  Wciaz czekajaca na rozwiazanie. W ogole dziedziczenie w tym wzgledzie tez nie
                  zostalo w zaden sposob udowodnione poki co, o tym warto pamietac. Czy zostanie
                  udowowdnione przez genetykow? Moze. A moze nie. Czas pokaze.
                  Co zas do postaw rodzicow to ciagle jest to kwestia poziomu uslug swiadczonych
                  w szkole i wymagan stawianych rodzicom przez reszte spoleczenstwa oplacajacego
                  podatki - dziecko zaniedbane (a za zadbanie mozna rowniez uznac brak diagnozy!)
                  moze byc rodzicom czasowo odebrane, trafic do foster parents (bardzo
                  przepraszam - nie znam polskiego odpowiednika - rodzina zastepcza to nie to
                  samo w 100%) i przy Ich wspolpracy zdiagnozowane. Tak sie przeciez zreszta
                  dzieje. Jesli polska szkola nie zapewnia dzieciom mozliwosci diagnozowania
                  roznego typu zespolow zachowan to tylko zle o to tej szkole swiadczy. Caly sens
                  szkoly publicznej jest w tym, by wszyscy mieli w miare rowny start.
                  Aszar
                  • falka32 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 09:15
                    problem jest w tym, ze znakomita wiekszosc tych rodzicow
                    > NIE MA cech charakterystycznych dla Syndromu Aspergera - i w tym jest zagadka.

                    A tu mnie zażyłaś smile)) Mówiąc "programista z doliny krzemowej' mam na myśli
                    pewien stereotyp, który wiąże się z okreslonym profilem osobowości i
                    temeperamentu (wysokie IQ, umysł zabójczo ścisły, niekompetentny jezeli chodzi o
                    relacje i związki, introwertyk (lub mający objawy "introwertyczne" typu
                    małomówność i unikanie kontaktów), siedzący przed komputerem przez 24 godziny na
                    dobę, obsesyjnie skoncentrowany na pracy, mieszkający w firmie na materacu i
                    zamawiający pizzę przez internet. Najszczęśliwszy, kiedy nikt nie każe mu się
                    odzywać do współpracowników smile))). Często "pachnący inaczej" i nie przywiazujący
                    do tego najmniejszej wagi. smile))
                    Wiesz, jaki stereotyp mam na mysli? Oczywiście przerysowany, ale jednak. Trzeba
                    być specyficzną osobą, żeby móc wykonywac taką pracę.
                    Moja siostra studiowała przez 2 lata matematykę na Polibudzie i twierdzi,ze
                    nigdzie nie widziała tak dużego zgromadzenie względnie dobrze funkcjonujących
                    osobników o cechach autystycznych smile, chyba, że na informatyce. Im trudnijeszy
                    kierunek, tym ich więcej.

                    Stąd można wnioskować, że osoby z nawet niezdiagnozowanym nigdy ASpergerem
                    prędzej znajdą się w takich miejscach pracy, gdzie będą odnosić sukcesy, niż np.
                    w dziale kreacji agencji reklamowej, lub wśród przedstawicieli handlowych,
                    agentów ubezpieczeniowych, pracowników obsługi klienta itp. smile

                    Jeżeli nie ma takiego związku, to oznacza, że albo gdzies w moim rozumowaniu
                    jest dramatyczny błąd, albo należy się przyjrzeć uważniej metodologii tych badań.

                    Natomiast co do genetyki, to owszem, nie udowodniono WPŁYWU dziedziczenia na
                    powstawanie zaburzenia, ale jednak udowodniono istotną korelację. Wiadomo, ze to
                    nie to samo, ale ponieważ autyzmu też się nie "nabywa" w ciągu życia, mozna
                    sądzić, ze są to przynajmniej dziedziczone cechy układu nerwowego, które ciągną
                    za sobą potencjał autyzmu lub Aspergera.

                    Co zas do postaw rodzicow to ciagle jest to kwestia poziomu uslug swiadczonych
                    > w szkole i wymagan stawianych rodzicom przez reszte spoleczenstwa oplacajacego
                    > podatki - dziecko zaniedbane (a za zadbanie mozna rowniez uznac brak diagnozy!)
                    > moze byc rodzicom czasowo odebrane, trafic do foster parents (bardzo
                    > przepraszam - nie znam polskiego odpowiednika - rodzina zastepcza to nie to
                    > samo w 100%) i przy Ich wspolpracy zdiagnozowane.

                    Kochana. Oczywiście masz rację, że tak powinno być. Ale u nas takie dziecko jest
                    wyrzucane z kolejnych szkół, potem ląduje w policyjnej izbie dziecka a na koniec
                    w poprawczaku... Inne realia...


                    • verdana Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 09:30
                      O ile wiem, informatycy z Doliny Krzemowej nie moga miec zdiagnozowanego
                      Aspergera, ponieważ jest to stosunkowo nowa jednostka chorobowa. Jesli nie sa
                      dramatycznie mlodzi, to w dzieciństwie zdiagnozowano ich najwyżej jako
                      "nietowarzyskich odludków".
                      Była juz kiedyś w modzie teoria, która wiązała autyzm z zachowaniem matek -
                      chłodnych i odrzucających, mało zainteresowanych dzieckiem (moze i wiekszość
                      miała wyższe wykształcenie, bo te częściej pracowały). Została z hukiem i
                      obrzydzeniem odrzucona przez psychologię.
                      • aszar.kari Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 14:26
                        Po pierwsze, opis syndromu - 1944, po drugie - uznanie za jednostke chorobowa -
                        1994, po trzecie - badania, ktore maja miejsce teraz obejmuja cale rodziny
                        lacznie z dziadkami i pociotkami w poszukiwaniu wlasnie tej "genetyki" i
                        dowodow brak. To taki maly "rys historyczny" smile
                        Teorii jest wiele i to dobrze, bo skoro nic nie wiadomo, to szuka sie po
                        omacku - zeby cos wykluczyc i "odrzucic z hukiem i obrzydzeniem", trzeba to
                        zaproponowac, zbadac i obalic. Tym sposobem eliminujac kolejne teorie z rosnaca
                        nadzieja, ze w koncu trafi sie na te jedna - sluszna.
                        Nie do konca rozumiem reprezentowana tu w wielu wypowiedziach niechec do
                        poszukiwan. Skoro tak naprawde istnieje jedynie opis zjawiska i pojawiaja sie
                        coraz skuteczniejsze techniki w radzeniu sobie z osobnikami nim dotknietymi,
                        ale wciaz nie sa znane przyczyny, to kazdy pomysl jest dobry jako wstep do
                        badan. Czy naprawde wyobrazacie sobie, ze ktos siedzac w wannie
                        zakrzyknie "Eureka", bo mu sie nagle objawi wiedza tajemna na temat przyczyn i
                        pochodzenia ADHD albo AS, albo autyzmu?
                        Aszar
                        • falka32 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 18:11
                          Aszar, ale są rzeczy, które wiadomo na temat autyzmu i ZA. Wiadomo, ze nie jest
                          to choroba psychiczna i nie jest to spowodowane nieprawidłową opieką
                          rodzicielską. Wiadomo, ze jest to zaburzenie neurologiczne, w cięższych
                          przypadkach mogące byc kwalifikowane jako rodzaj upośledzenia. Same te fakty już
                          wyznaczają kierunek badań nad przyczynami, prawda? Tzn juz wiedząc to, można
                          odrzucić np. wpływ kreskówek na pojawanie się autyzmu, czy też wpływ
                          wykształcenia rodziców (wpływ - nie korelację! To różnica)
    • kanna Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 21:42
      Mamy z mężem wyzsze wykształcenie, powinniśmy się bać o nasze dzieci ?

      Nadpobudliwośc psychoruchowa ma związek z szybkością przewodzenia impulsów
      nerwowych. Znam nadpobudliwe noworodki. Myslicie, że te maluchy wiedziały,jakie
      ich rodzice mają wkształcenie wink

      pozd. Ania
    • mruwa9 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 01.09.05, 22:07

      muniek3 napisał:

      >
      > Co nalezy robić żeby dziecko było zdrowe?
      > Czego nie nalezy robić ?

      ..nie wiazac sie z partnerem chorujacym na ADHD..
    • acorns Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 07:56
      Widzisz Muniek tu jest tak, że dziecko rodziców po podstawówce dostanie parę
      pasów na dupę i wszelkie objawy ADHD znikają. Dziecko rodziców po zawodówce
      też dostanie parę pasów i jest spokój. Nawet jak rodzice są po technikum to też
      dadzą dzieciakowi po tyłku i jest spokój. A jak zaczną coś studiować nasłuchają
      się bzdur to wynajdują swoim dzieciom ADHD, wszelkie dys- na usprawiedliwienie
      swojej nieudolności wychowawczej i lenistwa swoich dzieci.
      Za moich szkolnych czasów żadne dzieci z ADHD nie terroryzowały nauczycieli,
      nie łaziły po klasie, nie skakały po meblach.
      Tylko jedna dziewczyna miała dysortografię, ale naprawdę bardzo się starała
      nauczyć. I udawało jej się.
      W klasie córki są chyba 3 przypadki dysleksji i jeden przypadek dyskalkulii.
      Jest mniej więcej połowa świrów. Nie wiem czy któryś ma ADHD ale na pewno
      rodzice zapomnieli poinformować ich, że szkoła to nie jest plac zabaw.
      Córka jest jak najbardziej normalna. I nawet nigdy nie dostała ode mnie po
      tyłku.
      • e_r_i_n Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 08:01
        A alergicy jedli co popadnie i też im przechodziło?
        • verdana Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 08:58
          Dopiero jak dostali w dupę.
          • e_r_i_n Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 09:29
            No tak, zapomnialam. Czy moj syn zacznie wymawiac 'r', jak mu przyleje?
            I 'sz', 's' bez seplenienia?
            Bo pewnie to, ze jeszcze tego nie robi, to wynik moich zaniedban
            wychowawczych uncertain
            • falka32 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 09:43
              może porażenie mózgowe tez przechodzi po dostaniu w dupę? Dziecko nie chodzi
              złosliwie, slini się, kiwa, dostaje w dupę i od razu zaczyna się zachowywać jak
              normalny człowiek...

              To byłby przełom w terapii!
              • verdana Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 09:48
                A ja mojemu (nieuczona jeszcze ) parę razy dałam w dupę, żeby ładniej pisał i
                uważał przy przepisywaniu, bo same błędy.
                I niestety, dysgrafia i dysortografia mu nie przeszły. Gdzie zrobiłam błąd?
                • e_r_i_n Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 09:56
                  Po głowie trzeba lać, po głowie.
                  • nie_mowie :))) 02.09.05, 12:29
                    I to mocno. Albo po nerach, byle śladu nie było.
                • hella100 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 02.09.05, 12:07
                  Im głębsza dysgrafia, dysortografia, ADHD i inne, tym mocniej pewnie trzeba
                  lać. Po prostu za słabo lałaś kochana.
                • vinca Re: Skąd sie bierze ADHD ? 04.09.05, 22:34
                  Może zamiast lać w dupę trzeba było zmusić do czytania? To zastanawiające, że
                  co drugie dziecko dzisiaj to dyslektyk albo dys-coś-tam-jeszcze.
                  • falka32 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 04.09.05, 22:41
                    to tak samo jak mozna się zastanawiać, dlaczego kiedys kobiety chodziły w ciąży
                    normalnie a teraz co druga ciąża jest zagrożona i wymaga hospializacji lub
                    brania leków.
                • carlafehr Re: Skąd sie bierze ADHD ? 07.09.05, 19:40
                  Za słabo przylałaś. Serce matczyne Cię zabolało, osmile
            • ardzuna do e_r_i_n 18.09.05, 21:42
              e_r_i_n napisała:

              > No tak, zapomnialam. Czy moj syn zacznie wymawiac 'r', jak mu przyleje?
              > I 'sz', 's' bez seplenienia?
              > Bo pewnie to, ze jeszcze tego nie robi, to wynik moich zaniedban
              > wychowawczych uncertain

              Ostatnio diagnozowałam u terapeutki SI mojego syna, który ma identyczny
              problem. Okazało się, ze ma bardzo mało ruchliwy jezyk i nie ma szans, zeby
              wymówić te głoski (mimo 4-letniej opieki u logopedy). Teraz będzie miał
              specjalne masaże buzi i języka, co ma pomóc. Zobaczymy. Bardziej wierzę w SI,
              niż w logopedię.
    • regata7 Wiesz ? 05.09.05, 12:42
      muniek3 napisał:

      > Wiem że jest to związane z wykształceniem rodziców-> tzn nie jest to wrodzo
      > ne

      Wiesz?! No proszę, a lekarze łamią sobie nad tym głowę od tylu lat...

      • acorns Re: Wiesz ? 05.09.05, 14:38
        Lekarze, zwłaszcza amerykańscy łamią sobie głowę nad wieloma normalnymi
        rzeczami. Czysta komercja. Ogólnie ADHD niewiele mnie obchodziło i niewiele
        obchodzi nadal. Przed chwilą przeczytałem jakie są objawy tegoż. Stwierdziłem,
        że jak byłem dzieckiem to miałem ADHD. Stwierdziłem, że moja córka ma ciężki
        przypadek ADHD. A ja się cieszę, że jest aż tak bardzo "chora". Zamiast leczyć
        córkę na chorobę zwaną dzieciństwem i zostawiać swoje pieniądze u lekarzy, wolę
        przeznaczyć te pieniądze i stracony u lekarza czas mój i dziecka na zajęcia,
        które pozwolą jej zużyć nadmiar energii. Usługi medyczne to jest po prostu
        sektor rynkowy. Lekarze więc dwoją się i troją wymyślając choroby na które
        mogliby leczyć ludzi. Rodzice najpierw klaps w tyłek podnoszą do rangi
        apokalipsy bo przeczytają wypociny psychologów, potem mają problemy z
        zapanowaniem nad zupełnie zdrowym fizycznie i psychicznie, naładowanym energią
        dzieckiem, które jest po prostu niewychowane, więc przeczytają kolejne wypociny
        jakiegoś doktorka i zaczynają leczyć dziecko na ADHD zostawiając kasę u
        lekarza. Bo zamiast paroma klapsami opanować chimery dwu - trzy latka nie robią
        tego a potem jest problem z siedmiolatkiem, któremu wmawia się ADHD. Energia,
        którą dzieciak jest naładowany musi znaleźć ujście. Dziecko w wieku lat sześciu
        skacze po meblach, bo wcześniej rodzice nie mieli pomysłu jak przekonać
        dwulatka by tego nie robił, więc robi to dalej. I bardzo dobrze. Niech się
        jeszcze buja na żyrandolu i skacze mamusi i tatusiowi na plecy. Taki dzieciak
        jest szczęśliwy i się dobrze bawi a jak rodzice nie umieli go wychować i nie
        wiedzą jak mu spuścić trochę energii to mają problem. Tylko niech ten problem
        pozostanie ich problemem a nie całego społeczeństwa, które musi znosić
        niewychowane dzieci.
        • gaika Re: Wiesz ? 05.09.05, 16:40
          acorns napisał:

          > Lekarze, zwłaszcza amerykańscy łamią sobie głowę nad wieloma normalnymi
          > rzeczami. Czysta komercja. Ogólnie ADHD niewiele mnie obchodziło i niewiele
          > obchodzi nadal. Przed chwilą przeczytałem jakie są objawy tegoż.
          Stwierdziłem,
          > że jak byłem dzieckiem to miałem ADHD. Stwierdziłem, że moja córka ma ciężki
          > przypadek ADHD.


          Nadmiar energii to nie ADHD.Trzeba by miec powazne problemy w funkcjonowaniu
          niemal we wszystkich dziedzinach zycia. Masz tak? Twoja corka?
          Cos nieuwaznie czytales o tym schorzeniu.

          Bylo juz pare watkow na ten temat i Twoj punkt widzenia(brak wiedzy) juz
          wielokrotnie przerabiano. Milej lektury.
          • acorns Re: Wiesz ? 05.09.05, 22:55
            Oto lista objawów ADHD, którą przeczytałem.

            1. dziecko nie jest w stanie skoncentrować się na szczegółach podczas zajęć
            szkolnych, pracy lub w czasie wykonywania innych czynności. Popełnia błędy
            wynikające z niedbałości;

            Nie każdy musi być mechanikiem precyzyjnym albo zegarmistrzem. Z czasem nauczy
            się pewnych rzeczy. Potrzeba czasu i chęci do tego.

            2. często ma trudności z utrzymaniem uwagi na zadaniach i grach

            Jeden dzień jest dobry na zabawy ruchowe a inny na spokojne gry planszowe. Są
            lepsze dni i są gorsze dni.

            3. często wydaje się nie słuchać tego, co się do niego mówi;

            Inaczej się słucha gdy się chce słuchać a inaczej gdy się musi.

            4. często nie stosuje się do podawanych kolejno instrukcji i ma kłopoty z
            dokończeniem zadań szkolnych i wypełnieniem codziennych obowiązków, jednak nie
            z powodu przeciwstawiania się lub niezrozumienia instrukcji;

            wyjdźzpsemodróblekcjeobierzkartoflewyrzućśmieciwyprowadźnareszcietegopsaidźdoskl
            epunoruszsięwreszciepodajmitorebkę... Często się słucha a nie słyszy zwłaszcza
            jak ktoś tak pieprzy za uszami przez dzień cały (ukłony w stronę mojej mamusi)

            5. często ma trudności ze zorganizowaniem sobie pracy lub innych zajęć;

            No to mu pomóc, pokazać, świecić przykładem. To umiejętność nabyta a nie
            wrodzona i jako taka przychodzi łatwiej lub trudniej.

            6. nie lubi, ociąga się lub unika rozpoczęcia zajęć wymagających dłuższego
            wysiłku umysłowego - jak nauka szkolna lub odrabianie zajęć domowych;

            Przyznam, że nie dziwię się temu i doskonale rozumiem.

            7. często gubi rzeczy niezbędne do pracy lub innych zajęć np.: zabawki,
            przybory szkolne, ołówki, książki, narzędzia;

            Jak ktoś się urodził bałaganiarzem to umrze jako bałaganiarz. Jak zacznie
            pracować i zgubi np. kilka kluczy nasadowych od kompletu za 300 zł, zgubi
            wkrętarkę elektryczną za 140 zł, zgubi Pen Drive za 190 zł to zacznie pamiętać
            i zwracać większą uwagę na to gdzie co kładzie bo będzie go to biło po
            kieszeni. Na razie to jest "łatwo przyszło - łatwo poszło, tatuś kupi drugie".

            8. łatwo rozprasza się pod wpływem zewnętrznych bodźców;

            Dziecko po prostu wykazuje zainteresowanie tym co się dzieje naokoło. Zresztą
            dorosłemu też trudno zachować koncentrację jak mu pod oknem spotkają się trzy
            stare baby z pekińczykami, pudelkami, ratlerkami i rajcują.

            9. często zapomina o różnych codziennych sprawach

            Jak dzieciak stanie się dorosły i będzie musiał sam się o własny tyłek
            zatroszczyć to przestanie zapominać bo każde zapomnienie odczuje na sobie.
            Zapomni kupić chleba to nie będzie jadł kanapek.

            10. ma często nerwowe ruch rąk lub stóp bądź nie jest w stanie usiedzieć w
            miejscu;

            Oczywiście ma przez 3 godziny tkwić w jednym miejscu podczas gdy mamusia
            plotkuje z koleżanką pijąc drugą kawę i paląc dziesiątego papierosa.

            11. wstaje z miejsca w czasie lekcji lub w innych sytuacjach wymagających
            spokojnego siedzenia często chodzi po pomieszczeniu lub wspina się na meble w
            sytuacjach, gdy jest to zachowanie niewłaściwe - w szkole, w pracy , w domu;
            Są bowiem dla dzieci ciekawsze rzeczy niż siedzenie na mszy czy lekcji i
            słuchanie monotonnego wykładu. Rozumiem takie zachowanie, ale można nad tym
            zapanować a energii dziecka nie tłumić tylko ukierunkować ją właściwie, tudzież
            poprosić panią nauczycielkę, żeby przestała zamulać tylko zaczęła jakoś
            ciekawie tę lekcję prowadzić niech się dzieci zainteresują a nie liczą minut
            od dzwonka do dzwonka. To jej broszka jak to zrobi. Taka jej praca.

            12. często ma trudności ze spokojnym bawieniem się lub odpoczywaniem;

            No to niech się bawi niespokojnie a odpoczywa wtedy kiedy jest zmęczone. Bo
            kiedyś się zmęczyć musi. Cyborgiem nie jest.

            13. często jest nadmiernie gadatliwe.

            Niczego niepokojącego tu nie widzę. Choć przyznam, że dzieciak może tym
            gadaniem zamęczać ludzi.

            14. często wyrywa się z odpowiedzią zanim pytanie zostanie sformułowane w
            całości;

            W teleturniejach taki objaw widzę dość często i ludzie przez takie zachowanie
            wygrywają w rywalizacji z innymi, którzy grzecznie czekają na skończenie
            pytania.

            15. często ma kłopoty z zaczekaniem na swoją kolej;

            Ja też się wciskam na skrzyżowaniach omijając kolejkę do świateł i kombinuję w
            kolejkach do kasy. ADHD?

            16. często przerywa lub przeszkadza innym (np. wtrąca się do rozmowy lub
            zabawy).

            Kwestia dobrego wychowania a także odzwierciedlenie zwyczajów panujących w
            domu. Niekiedy nawet walą pięścią w stół podczas rozmowy bo tatuś tak robi.


            > Nadmiar energii to nie ADHD.Trzeba by miec powazne problemy w funkcjonowaniu
            > niemal we wszystkich dziedzinach zycia. Masz tak? Twoja corka?

            Przyjedzie sobie Murzynek z afrykańskiego plemienia, które sobie tam w dżungli
            gdzieś żyje i też będzie miał poważne problemy z funkcjonowaniem w prawie
            wszystkich dziedzinach życia. Jeśli dom rodzinny jednego czy drugiego dziecka
            przypomina dżunglę a dzieciak zachowuje się jakby w prawdziwej afrykańskiej
            dżungli się urodził i mieszkał tam od zawsze, to nie ma się co dziwić że ma
            problemy w szkole gdzie panują inne obyczaje i tu po meblach nie skaczemy i nie
            zlewamy dorosłych tak bezczelnie jak rodziców w domu, że nie wymuszamy
            wszystkiego wrzaskiem i przez 45 minut jednak w ławce siedzimy nie łażąc po
            klasie.

            Nauczenie dziecka tak podstawowych spraw okazuje się niewykonalne dla
            niektórych rodziców

            Szkoła nie ma możliwości bo nauczyciel nie ma żadnych praw. Posiadanie praw to
            przywilej dzieci. Także niewychowanych.

            Mamy więc ADHD na usprawiedliwienie zachowania małego dzikuska, mamy dysleksję,
            dysortografię, dysgrafię, dyskalkulię, więcej dys- nie pamiętam na
            usprawiedliwienie lenistwa ww. dzikuska. Wskutek czego dzikusek nadal roznosi
            dom rodzinny, a przez szkołę przechodzi politycznie poprawnie - czyli
            bezstresowo.
            • rena76 Re: do acorns 05.09.05, 23:51
              Jesteś ogromnie tolerancyjny - podziwiam. Ale musze Ci powiedzieć, że dzeci z
              ADHD wyróżniają się z tłumu swoim zachowaniem. Widać je. Jestem nauczycielką z
              4-letnim stażem i uwierz mi - zdarzają się dzieciaki nie do opanowania.
            • mruwa9 Re: Wiesz ? 06.09.05, 00:42
              Z ADHD (nieleczonego) sie nie wyrasta, choc z wiekiem czesto skladnik
              hyperaktywnosci ruchowej zwykle maleje, a na pierwszy plan wysuwaja sie
              zaburzenia koncentracji uwagi. Najwyrazniej to, co opisujesz, nie jest ADHD.
              Obserwuje te chorobe juz w 3. pokoleniu (moj syn, maz, tesciowa) i zapewniam
              Cie, ze zgubienie kluczy Pen Drive'a czy okularow po raz n-ty i bez wzgledu na
              wartosc , nie chroni przed ponownym zgubieniem...
            • gaika Re: Wiesz ? 06.09.05, 01:59
              acorns napisał:
              > Mamy więc ADHD na usprawiedliwienie zachowania małego dzikuska, mamy
              dysleksję,
              >
              > dysortografię, dysgrafię, dyskalkulię, więcej dys

              Same symptomy nie wystarcza do zdiagnozowania ADHD. Takie zachowania mogą
              występować u dzieci, ale jeśli NIE zaburzają normalnego funkcjonowania, to
              nijak się maja do choroby. Musza być spełnione odpowiednie warunki. Jeśli ktoś
              ma pojecie o ADHD, to odróżni źle wychowanego od chorego.
              Naprawdę już tyle razy o tym było, ze można się wysilić i poczytać, żeby bzdur
              nie pisać po raz kolejny. To samo dotyczy dys.

              Jeżeli się czegoś nie ogarnia, to nie znaczy, ze nie istniejewink


              • mallard Gaika, Rena, Mruwa, -kupiłyście? ;) 06.09.05, 02:43
                Pozdr.
                • gaika Re: Gaika, Rena, Mruwa, -kupiłyście? ;) 06.09.05, 02:58
                  Mallard, wdepnelam w trolla?
                  Trudno sie mowi...wink
                • acorns Re: Gaika, Rena, Mruwa, -kupiłyście? ;) 06.09.05, 11:46
                  Widać, że na tym forum jest zdecydowana większość kobiet stąd różnice w
                  poglądach i tok myślenia stanowiący zaprzeczenie jakiejkolwiek logiki. Tu jak
                  kobieta zgłasza problem, to chyba z myślą "buuuu, niech mnie ktoś
                  przytuliiiiii...", bo udzielenie jakiejkolwiek rady innej niż Jedyny Słuszny
                  Obowiązujący Tu Pogląd jest traktowane jako prowokacja. Można i tak, czemu nie.
                  Więc wyjaśnij, bo ja już teraz nie wiem czym się różni dziecko z symptomami
                  ADHD opisanymi w tym artykule który czytałem od dziecka z ADHD. Jeśli piszą, że
                  takie są tego symptomy a dziecko tak ma to znaczy, że ma ADHD. Taka jest moja
                  logika. Ale podobno jest inaczej, więc już nie wiem.
                  • falka32 Re: Gaika, Rena, Mruwa, -kupiłyście? ;) 06.09.05, 13:39
                    Już to było wyjaśnione. W przypadku ADHD dziecko nie jest w stanie zmienić
                    swojego zachowania nawet przy silnej motywacji (lęk przed karą, laniem w dupę,
                    chęć otrzymania nagrody) a zwykłe żywe dziecko potrafi się skupić i wziąć w
                    garśc jak mu zależy.
                    I róznica jest też w skali i efektach zachowań. U dzieci z ADHD jego zachowanie
                    urudnia lub uniemozliwia mu normalne funkcjonowanie i nie mieści się w
                    tolerowanych powszechnie zachowaniach "żywego dziecka". Te dzieci widać z daleka.
                  • gaika Re: Gaika, Rena, Mruwa, -kupiłyście? ;) 06.09.05, 20:55
                    acorns napisał:
                    >Widać, że na tym forum jest zdecydowana większość kobiet stąd różnice w
                    >poglądach i tok myślenia stanowiący zaprzeczenie jakiejkolwiek logiki.

                    Do tej pory myślałam, ze jedni ludzie są logiczni, a inni nie, niezależnie od
                    płci. Ale teraz się dowiedziałam jak jest naprawdę.

                    Na któryś konkretny tok myślenia się powołujesz, czy tak generalnie?

                    > Tu jak
                    >kobieta zgłasza problem, to chyba z myślą "buuuu, niech mnie ktoś
                    >przytuliiiiii...", bo udzielenie jakiejkolwiek rady innej niż Jedyny Słuszny
                    >Obowiązujący Tu Pogląd jest traktowane jako prowokacja. Można i tak, czemu
                    nie.


                    A jakiż to obowiązuje pogląd w sprawie ADHD? Raczej wygląda na to, ze chodzi o
                    elementarną wiedzę, opisanie faktów, którym nie dajesz wiary. Czy Jedynie
                    Obowiązujący tu Pogląd to taki, ze ADHD istnieje?


                    >Więc wyjaśnij, bo ja już teraz nie wiem czym się różni dziecko z symptomami
                    >ADHD opisanymi w tym artykule który czytałem od dziecka z ADHD.

                    U dziecka z ADHD symptomy *zaburzają* normalne funkcjonowanie i nie da się ich
                    wyeliminować przy pomocy podawanych przez Ciebie metod wychowawczych. A
                    zaburzenie oznacza : kłopoty w szkole, w domu, z rówieśnikami i generalnie
                    spore udręczenie życiem.

                    > Jeśli piszą, że
                    >takie są tego symptomy a dziecko tak ma to znaczy, że ma ADHD. Taka jest moja
                    >logika. Ale podobno jest inaczej, więc już nie wiem.

                    To o czym piszesz, odpowiada logice wychowywania dziecka zdrowego. Natomiast
                    odnoszenie tych argumentów do ADHD logiki jest pozbawione.
                    Oprócz określonych symptomów, które są początkową wskazówką, przeprowadza się
                    cały proces diagnostyczny, czasem z udziałem kilku specjalistów właśnie
                    dlatego, by nie pomylić ADHD z czym innym.

                    Wyobraź sobie dwóch pacjentów z dolegliwościami żołądkowymi. Przychodzą do
                    lekarza z takimi samymi objawami. Wychodzą z różną diagnozą. Dopiero wnikliwe
                    badanie pozwala ustalić z jaką jednostką chorobową mamy do czynienia.


                    • acorns Re: Gaika, Rena, Mruwa, -kupiłyście? ;) 07.09.05, 16:59
                      gaika napisała:

                      > Do tej pory myślałam, ze jedni ludzie są logiczni, a inni nie, niezależnie od
                      > płci. Ale teraz się dowiedziałam jak jest naprawdę.
                      >
                      > Na któryś konkretny tok myślenia się powołujesz, czy tak generalnie?

                      Wbrew politycznej poprawności płeć ma tu znaczenie. Ale ja tu tak ogólnie. Choć
                      pamiętam kwestię stringów u dziewięciolatki, gdzie sporo opinii sprowadzało się
                      do "nie, bo nie", gdzie logiki ani jakiegokolwiek myślenia nie widzę tylko
                      zwykły kobiecy kaprys.

                      > A jakiż to obowiązuje pogląd w sprawie ADHD? Raczej wygląda na to, ze chodzi
                      o
                      > elementarną wiedzę, opisanie faktów, którym nie dajesz wiary. Czy Jedynie
                      > Obowiązujący tu Pogląd to taki, ze ADHD istnieje?

                      Nie ADHD ale inne sprawy. Zwłaszcza na bicie dzieci. "Klaps = porażka
                      wychowawcza". No to życzę owocnej dyskusji z awanturującym się dwulatkiem. Na
                      szczęście u mnie był spokój.

                      > Wyobraź sobie dwóch pacjentów z dolegliwościami żołądkowymi. Przychodzą do
                      > lekarza z takimi samymi objawami. Wychodzą z różną diagnozą. Dopiero wnikliwe
                      > badanie pozwala ustalić z jaką jednostką chorobową mamy do czynienia.

                      Teraz kumam.
            • wizytka1 Re: Wiesz ? 09.09.05, 14:48
              ...a przez szkołę przechodzi politycznie poprawnie - czyli
              bezstresowo...
              Wszystko co przeczytałam w Twojej wypowiedzi jestem w stanie przyjąć spokojnie,
              ale tego zdania już niestety nie.
              Nie masz pojęcia o czym piszesz. Twoja bufonada jest porażająca. Życzę
              kolejnego "udanego" dziecka i kolejnych sukcesów wychowawczych.
              mama 15-latka z ADHD
        • regata7 Re: Wiesz ? 07.09.05, 12:56
          acorns napisał:

          > Lekarze, zwłaszcza amerykańscy łamią sobie głowę nad wieloma normalnymi
          > rzeczami. Czysta komercja. Ogólnie ADHD niewiele mnie obchodziło i niewiele
          > obchodzi nadal. Przed chwilą przeczytałem jakie są objawy tegoż.

          ból głowy też może być objawem... setek chorób


          Lekarze więc dwoją się i troją wymyślając choroby na które
          > mogliby leczyć ludzi.

          tak, oczywiście.
          Idąc dalej tym tokiem myślenia, można stwierdzić, że
          ci lekarze to ciągle coś wymyślają, nie tylko amerykańscy...
          Wymyśli epilepsję - po co, przecież to zwykłe opętanie diabłem - egzorcysta
          wystarczy
          schizofrenię - a związać głupka, wodą polać, niech posiedzi w ciemności, to mu
          przejdzie i nie będzie głupot wymyślać
          choroby zakaźne wymyślili - a to przecież po prostu morowe powietrze i klątwa
          albo czary - trzeba złapać czarownicę i na stosie spalić, od razu epidemia minie
          alergie wymyśli - człowiek wszystko jadł i dobrze było
          płaskostopie, wady zgryzu, wady wzroku - wszystko po to, żeby kasę z ludzi
          wyciągać
          a teraz jeszcze to ADHD i jakieś dysleksje - w dupę wlać, to się nauczy żyć w
          społeczeństwie

          a inni naukowcy!? weźmy takiego Kopernika: wmawiał ludziom jakieś głupoty,
          zamiast uznać, jak wszyscy, że ziemia jest płaska

          >
          > jakiegoś doktorka i zaczynają leczyć dziecko na ADHD zostawiając kasę u
          > lekarza.

          można bezpłatnie
          a jakiś doktorek żeby nim zostać i leczyć ADHD musiał skończyć medycynę i
          zrobić specjalizację (tak minimum z 6 - 8 lat nauki)- najlepsi lekarze od ADHD
          to psychiatrzy, a nie psycholodzy po zaocznych prywatnych szkołach

          a ty kim jesteś z zawodu, panie fachowiec od wychowania?
          • acorns Re: Wiesz ? 07.09.05, 17:06
            No tak. To już wiemy, że wszystkiemu winien jest Szatan.

            > a ty kim jesteś z zawodu, panie fachowiec od wychowania?

            murarz, kierowca ciężarówki, grafik, handlarz, mechanik samochodowy, hodowca
            koni, stolarz, elektryk. Każdy wykonywany, a żadnego wyuczonego.
            Jak to się ma do wychowania?
        • a_mloda5 Re: Wiesz ? 14.10.05, 17:50
          wiesz mój dziadek też był takim ss-manem.Lał gdzie popadło a odnosiło odwrotny
          skutek.A czy Twoje dzieci są grzeczne i "zdrowe" to trzeba sie zastanowic jak
          ten terroryzm odbije się na ich psychice??????
    • sunsshine Re: Skąd sie bierze ADHD ? 07.09.05, 02:01
      Palicie? To przestańcie. Może to byc sprawa niedotlenienia i biernego zatrucia
      nikotyną.
      Pozwolić biegać ile chce, organizować mu zajęcia ruchowe na świeżym powietrzu,
      jak troche urośnie, wdrażać do uprawiania jakichs sportów. Nie przekarmiać.
      • wizytka1 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 09.09.05, 14:58
        Palicie? To przestańcie. Może to byc sprawa niedotlenienia i biernego zatrucia
        > nikotyną.
        > Pozwolić biegać ile chce, organizować mu zajęcia ruchowe na świeżym
        powietrzu,
        > jak troche urośnie, wdrażać do uprawiania jakichs sportów. Nie przekarmiać.

        A to dobre jest dzieki wielkie smile)))))))))))
    • mynia_pynia Re: Skąd sie bierze ADHD ? 07.09.05, 08:55
      He he he przypomina mi się jak kiedyś znajoma przyniosła swoje 2 dziewczynki do
      pilnowania na cały dzien.
      To był dla mnie szok ... były tak rozkrzyczane, rozbiegane, że nie usiedziały
      nawet sekundy w jednym miejscu, nawet gryzły. Nie mogłam zapanować nad nimi !!!
      I przyszła moja siostra, która nie znosi dzieci, ja miałam już łzy w oczach po
      2h opieki. Te się na nią rzuciły jak się moja siostra wq... przez 30 sek to
      było piekło, łącznie z ciągnięciem za włosy.
      Dała im kredki, kolorowanki (ja nawet nie mogłam ich zachęcić do spojrzenia na
      nie) wymyśliła na szybko jakiś konkurs, i laski zaczeły rysować.
      Byłam w jeszcze większym szoku, jak ona sobie je poustawiała. Przez kolejne 2 h
      była cisza i spokój, a później wymyśliła im kolejne zadanie do zabawy w formie
      rywalizacji.
      Boże jak mi było głupio że dziewczyna w wieku 18 lat tak sobie poradziła z
      dziećmi a ja nie mogłam.
    • magdase Re: Skąd sie bierze ADHD ? 07.09.05, 13:08
      W mojej rodzinie jest dziecko z ADHD. Jego choroba wzięła się
      najprawdopodobniej z tego, że mama dziecka na początku ciąży (nie wiedząc
      jeszcze, że jest w ciąży) przyjmowała jakieś silne leki, które spowodowały
      uszkodzenie układu nerwowego dziecka. Chlopiec ma teraz 11 lat, rodzice jeżdża
      z nim po wszelkich możliwych lekarzach, terapeutach i innych takich. Mały
      dostaje jakies silen leki (strydy czy coś takiego). Ogólnie nie idzie z nim
      wytrzymaćsmile On potrzebuje ciągle być czymś zajęty, nie potrafi jak każdy
      człowiek siąść do stołu i zjeść obiad, tylko w głowie ma zawsze 100 pomysłów na
      minute. Jego mama miała około 40 lat kiedy go urodziła i to też
      najprawdopodobniej miało wpływ na jego chorobę. Dla takiego dziecka potrzeba
      bardzo, bardzo wiele cierpliwości, ciągłego powtarzania, czy to lekcji czy
      chociażby tego,jak należy sie zachować. Wiem,że życie z takim dzieckiem jest
      bardzo trudne,a jego choroba potrzebuje bardzo dużych nakładów finansowych
      niestety. Ale te wszystkie terapie i testy dają wyniki. Jest lepiej. I nie
      wydaje mi się, żeby wykształcenie miało tu jakieś znaczenie, to może po prostu
      dopaść każde dziecko.
    • paacynka Re: Skąd sie bierze ADHD ? 08.09.05, 00:13
      wszyscy diagnozują adhd jako coś złego, a są teorie, że to nadinteligentni
      ludzie mają adhd i masa znanych osób ma. AdHD to nie tylko nadpobudliwość,
      czasem ona wcale nie występuje a dziecko ma zachwianą koncentrację a w tym
      samym momencie zapamięta 20 takich szczegółów których zwykły człowiek nie
      zapamięta.

      paacynka adhd-owa
      • roseanne Re: Skąd sie bierze ADHD ? 08.09.05, 01:03
        to nie do konca tak, ze ADHD jest zle
        jest ciezki zarowno dla otoczenia, jak i dla samego dziecka, ktoremu cala masa
        rzeczy wymyka sie spod kontroli, nie radzi sobie z emocjami,

        w wiekszosci zaburzen tego typu najtrudniej jest w dziecinstwie, gdy
        dzieci "powinny" byc wychowywane wg jakiegos tak snadartowego wzorca
        potem juz moga byc wybitnymi jednostkami
        smile
        pozdrawiam
        • paacynka Re: Skąd sie bierze ADHD ? 08.09.05, 15:02
          A jak byłam mała to nikt nie wiedział o ADHD, a masę rzeczy wtedy nie
          rozumiałam i pamietam je do dziś. THX za Twoją wypowiedź.
      • ewa2000 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 10.09.05, 13:16
        Nie jest to nic złego, bo choroba nie może być czymś "złym". ADHD jest rodzajem
        zaburzeń afektywnych uwarunkowanych patologicznym funkcjonowaniem przekaźników
        serotoninowych w okolicy skroniowej, podobnie jak w schizofrenii.
        Większość psychiatrów uwaza więc , że ADHD jest odmianą dziecięcej schizofrenii.
        Jak wiele chorób jest uwarunkowana genetycznie, przy czym jej natężenie i wiek,
        w którym się ujawnia jest zalezne od czynników środowiskowych.
        Fakt zachorowania na ADHD nie ma nic wspólnego z poziomem inteligencji
        człowieka, bo na tę chorobę, podobnie jak i schizofrenie, choruja ludzie i
        bardzo inteligentni i mniej. Wiadome jest, że naturalny przebieg ADHD może
        prowadzic do otępienia i spadku sprawnosci intelektualnej.
        Tego typu poglądy można spotkać w wielu AKADEMICKICH podręcznikach psychatrii.
        Istnieją jednak opracowania na temat tej choroby - pisane głównie przez
        psychologów i rodziców dzieci dotkniętych ADHD-, w krórych lansuje sie odmienne
        niż przedstawione powyżej NAUKOWE stanowisko.
        Jest to zrozumiałe, bo większość ludzi nie chce i nie może pogodzić się z
        faktem, że ich dziecko jest chore psychicznie.
        I za wszelka cenę unikają szkół integracyjnych, usiłując wmówić sobie i
        otoczeniu, że zaburzenia afektywne u dziecka mieszczą się w granicach normy.
        • falka32 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 10.09.05, 16:23
          ewo, kompromitujesz się. Przynajmniej nie wygłaszaj takich bzdur takim
          autorytarnym tonem, bo mogą tu być osoby, które jednk mają cień pojęcia o ADHD.
          Twoja opinia jest ogólnie znana,ale niech pozostanie opinią a nie ubieraj jej w
          jakieś pseudonaukowe wywody, mające jej nadać pozory faktów.
          • ewa2000 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 11.09.05, 09:14
            To Ty się kompromitujesz. Ja opieram się na opiniach psychatrów, natomiast na
            tym forum są ludzie- zwłaszcza osoby bliskie chorym na ADHD, - które wynajdują
            e opinie wygodne dlasiebie. Trudno pogodzić się z tym, że ma się chore
            psychicznie dziecko, więc szuka się takich wypowiedzi i opinii, które to
            zaprzeczają. O wiele ładniej brzmi ADHD niż schizofrenia.
            Choroby psychiczne są w zasadzie nieuleczalne - można je leczyć objawowo, mozna
            doprowadzic do remisji, ale nie da się wyleczyć.
            Inna sprawa, że rozpoznanie ADHD bywa nadużywane. To też jest bardzo wygodne
            dla ogromnej grupy niesprawnych wychowawczo rodziców. Bo o wiele lepiej mieć
            dziecko z etykietką ADHD niż źle wychowanego chuligana, któremu trzeba
            poświęcić czas a często uzyć pasa.
            O wiele łatwiej tłumaczyć się, że synek narozrabiał, bo jest chory ( i trzeba
            się nimspecjalnie zając, a najlepiej podporządkować całą klasę jego wyborykom -
            to w ramach terapii) niż zająć wychowaniem.
            Dzieci naprawdę chore na ADHD powinny być w szkołach integracyjnych i tam
            odpowiednio prowadzone.
            Liczę się z tym, że zaraz znajdą się osoby, które za wszelką cenę będą
            udowadniały, że nie mam racji. I pewnie powołają się na opinię psychologa X czy
            psychatry Y - bo to będzie im na rękę.
            Uważam, że ludzie powinni znać prawdę o ADHD- wtedy może w szkołach byłoby
            mniej przemocy, mniej patologii, mniej tracenia czasu.
            Chuligani byliby traktowani tak jak na to zasługuja ( bez płaszczyka ochronnego
            w postaci choroby), a chore dzieci odpowiednio uczone ( bez narażania siebie na
            agresję otoczenia ).
            • gaika Re: Skąd sie bierze ADHD ? 12.09.05, 18:42
              ewa2000 napisała:
              >To Ty się kompromitujesz. Ja opieram się na opiniach psychatrów, natomiast na
              >tym forum są ludzie- zwłaszcza osoby bliskie chorym na ADHD, - które wynajdują
              >e opinie wygodne dlasiebie.

              Która opinia na forum była nieprawdziwa? Konkretnie.
              Podaj proszę na czyich opiniach Ty się opierasz. W poprzednim poście była to
              WIEKSZOSC psychiatrów, teraz są już psychiatrzy. Pojedyncze, niesprawdzone
              hipotezy nie maja żadnej wartości naukowej i diagnostycznej Czyja to wiec
              opinia, podaj badania. Można wtedy dyskutować merytorycznie, a nie przy pomocy
              argumentów "jedna pani drugiej pani".
              Wciąż obowiązująca na świecie systematyka chorób psychicznych nie została
              zmieniona. Jeśli będzie, to wtedy możesz mówić o opiniach psychiatrów.


              >Trudno pogodzić się z tym, że ma się chore
              >psychicznie dziecko, więc szuka się takich wypowiedzi i opinii, które to
              >zaprzeczają.

              Jakich opinii się szuka? One są obowiązujące w psychiatrii. Niczego nie trzeba
              szukać. Są znane i ogólnie dostępne.

              >O wiele ładniej brzmi ADHD niż schizofrenia.

              A mi się bardziej podoba schizofrenia. Ma klasyczny rodowód.

              >Choroby psychiczne są w zasadzie nieuleczalne - można je leczyć objawowo,
              mozna
              >doprowadzic do remisji, ale nie da się wyleczyć.

              Badania tomograficzne mózgu dzieci z ADHD i ze schizofrenią dziecięcą wykazują
              anomalie, ale w tych anomaliach są zasadnicze różnice i np. zmiany pogłębiają
              się z wiekiem przy schizofrenii, natomiast przy ADHD pozostają na stałym
              poziomie. No i symptomy ADHD łagodnieją z wiekiem...

              > Dzieci naprawdę chore na ADHD powinny być w szkołach integracyjnych i tam
              >odpowiednio prowadzone.

              Na świecie mogą być w szkołach masowych, w Polsce nie? Prawdopodobnie mamy do
              czynienia ze słowiańską, szczególnie złośliwą odmianą choroby.
              Czy poprzez zmianę kategorii diagnozy możliwości edukacyjne dzieci
              automatycznie się zmienią?


              >Liczę się z tym, że zaraz znajdą się osoby, które za wszelką cenę będą
              >udowadniały, że nie mam racji. I pewnie powołają się na opinię psychologa X
              czy
              >psychatry Y - bo to będzie im na rękę.

              Ty się nie powołujesz na niczyje opinie. To jak to jest?
              A klasyfikacja ADHD nie zależy ani od X-a ani od Y-ka, bo to są SWIATOWE
              STANDARDY diagnostyczne, które WCIĄŻ obowiązują.

              >Uważam, że ludzie powinni znać prawdę o ADHD- wtedy może w szkołach byłoby
              >mniej przemocy, mniej patologii, mniej tracenia czasu.

              I Ty właśnie znasz tę prawdę. Psychiatrzy jeszcze nie, ale Ty już tak.

              >Chuligani byliby traktowani tak jak na to zasługuja ( bez płaszczyka
              ochronnego
              >w postaci choroby), a chore dzieci odpowiednio uczone ( bez narażania siebie
              na
              >agresję otoczenia ).

              Dzięki diagnozie o schizofrenii?




              • ewa2000 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 12.09.05, 20:44
                W wielu szczególach nasze wypowiedzi różnią się- jednak jedno jest wspólne ADHd
                jest chorobą psychiczną.
                W momencie kiedy dziecko zachowuje się nienormalnie- nie może usiedzieć 2
                sekund spokojnie, ma "rozbiegane" mysli, dziala bez składu i ładu, niszczy co
                popadnie, bije innych , często zagraża sobie i otoczeniu itp. rodzice zaczynają
                szukać odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się dzieje.
                I tu możemy mieć do czynienia z 2 sytuacjami: ADHD albo efektami bezstresowego
                wychowania ( czytaj nieudolności wychowawczej rodziców). Ani jedno ani drugie
                nie jest miłe i wygodne.
                W pierwszym przypadku jest to chore dziecko, które absolutnie nie powinno być w
                jednej klasie z dziećmi zdrowymi w normalnej ( nie integracyjnej) szkole. Po
                prostu rozłozy każdą lekcję, ucierpią wszyscy, a nauczyciel- nawet gdyby był
                aniołem - skutecznie zniechęci sie do wszystkiego. Szkoły publiczne nie sa dla
                osób specjalnej troski - w sensie psychicznym.
                Bardzo rzadko się zdarza, aby matka przyjęła do wiadomości, bez oporu i
                wewnętrznego buntu, że jej dziecko ma schizofrenię. Ciężko przechodzi jej to
                przez usta, za to ADHD- znacznie łatwiej. Wszak wyrasta się z tego........
                W drugim przypadku mamy do czynienia z ofiarami nieudolności wychowawczej
                rodziców, z bezstresowym wychowaniem. W efekcie dziecko uznaje, że wszystko mu
                wolno, świat do niego należy, jak cos nie po jego mysli to kolegę przez łeb
                itd. Jeżeli w porę się temu nie przeciwdziała , nie zastosuje odpowiednich
                środków wychowawczych to wyhoduje się chuliganów. Wychowanie to praca. O wiele
                łatwiej udać się do "specjalisty" i uzyskać "papier" stwierdzający ADHD. No bo
                przeciez jak można być złym dla chorego dziecka, trzeba mu to i owo wybaczyć.
                Pobije kolegę- wytłumaczyć pobitemu, że wobec chorego trzeba być wyrozumiałym i
                troskliwym .
                Z wywodów niektórych matek i psychologów wynika, że w dzieciństwie oplaca się
                ( dla dziecka, nie otoczenia) mieć ADHD. Wszystko mu wolno, nikt go nie karci,
                szkola musi wykazać uległość, a później wyrosnie bez śladu, a i tak będzie miał
                wysoki stopien inteligencji.
        • gaika Re: Skąd sie bierze ADHD ? 10.09.05, 20:09
          ewa2000 napisała:
          >Nie jest to nic złego, bo choroba nie może być czymś "złym". ADHD jest
          rodzajem
          >zaburzeń afektywnych uwarunkowanych patologicznym funkcjonowaniem przekaźników
          >serotoninowych w okolicy skroniowej, podobnie jak w schizofrenii.

          Przyczyny obu chorób NIE są znane. Bierze się pod uwagę
          ADHD :
          -genetykę
          -czynniki zewnętrzne
          -funkcjonowanie niektórych części mózgu(np. lewej strony odpowiedzialnej za
          kontrole uwagi)
          -poziom neurotransmiterow
          -opóźnienie dojrzewania CUN
          -komplikacje przy porodzie
          -choroby wczesnodzieciece
          Schizofrenia:
          -genetykę
          -choroby matki w ciąży
          -urazy przy porodzie
          -zaburzenia biochemicznej pracy mózgu
          -rola dopaminy

          Sa dwa testy, które mogą pomoc w identyfikacji symptomów schizofrenii. Nie ma
          takich testów dla ADHD.

          >Większość psychiatrów uwaza więc , że ADHD jest odmianą dziecięcej
          schizofrenii.
          >Jak wiele chorób jest uwarunkowana genetycznie, przy czym jej natężenie i
          wiek,
          >w którym się ujawnia jest zalezne od czynników środowiskowych.

          > Tego typu poglądy można spotkać w wielu AKADEMICKICH podręcznikach
          psychatrii.
          >Istnieją jednak opracowania na temat tej choroby - pisane głównie przez
          >psychologów i rodziców dzieci dotkniętych ADHD-, w krórych lansuje sie
          odmienne
          >niż przedstawione powyżej NAUKOWE stanowisko.

          To NIE jest oficjalne stanowisko psychiatrów. Systematyka chorób psychicznych
          DSM-IV nie została stworzona ani przez rodziców, ani przez psychologów, tylko
          psychiatrów właśnie. W tej wciąż obowiązującej klasyfikacji ADHD i schizofrenia
          nie są połączone w jedna kategorie chorób. ADHD należy do zaburzeń zachowania,
          schizofrenia do zaburzeń psychotycznych.
          Gdyby to było stanowisko NAUKOWE większości psychiatrów, zmieniono by
          klasyfikacje chorób.
          Żadne badania nie wykazały, ze ADHD jest odmiana schizofrenii. Są badania, w
          których SUGERUJE się, ze osoba z ADHD blisko spokrewniona z osoba chora na
          schizofrenie MOŻE z większym prawdopodobieństwem również zachorować na
          schizofrenie. Nic ponadto.
          Osoby z ADHD mogą mieć rzut psychotyczny, np. po stymulantach, ale w ogóle
          takie reakcje na leki stymulujące się zdarzają.
          Być może w przyszłości wiedza na ten temat będzie szersza, inna. Na razie jest
          jaka jest i to co piszesz jest nieprawda.

          >Jest to zrozumiałe, bo większość ludzi nie chce i nie może pogodzić się z
          >faktem, że ich dziecko jest chore psychicznie.


          No jest chore psychicznie i co z tego? Nie każdy chory musi być izolowany. A
          schizofrenia to tez nie jeden obraz. Co chcesz udowodnić pisząc o jakichś
          jednostkowych hipotezach?

          Załóżmy, ze dowiodą, ze te dwie choroby są pochodna tego samego. I co to
          zmienia, jeśli spora część dzieci może się uczyć w masowej szkole, to
          powiązanie ze schizofrenia ma to odkrecic?
          Schizofrenia gorzej brzmi, to się naród przestraszy i będzie bunt. Nieźle
          kombinujesz.


          • falka32 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 11.09.05, 22:47
            Ewo, ja akurat:
            mam wykształcenie psychologiczne
            nie mam dziecka z ADHD

            Nie wiem, skąd czerpiesz swoją wiedzę o "stanowisku psychiatrów", ale nie są to
            wiarygodne źródła. Nawet, jeżeli nazwiesz je podręcznikami akademickimi.
            Niektórzy psychiatrzy nadal jeszcze powołują się przy diagnostyce niektórych
            chorób na Freuda i histerię macicy...
            Poniewaz twój pogląd na ADHD (pogląd, nie wiedza) jest bardzo wyrazisty i bardzo
            jednostronny, mozna wnioskowac, ze źródła wiedzy z których korzystasz i ihc
            interpretacja są tak samo stronnicze jak to, co przypisujesz rodzicom dzieci z
            ADHD. Nie jesteś obiektywna i nie ukrywasz tego.
            A wiesz, że Janusz Korwin - Mikke, stanowczy zwolennik "trafycyjnej rodziny"
            stosując podobną do twojej w stylu pseudonaukową argumentację, udowodnił w
            jednej w swoich książek, ze ojciec nie powinien w ogóle zblizać się do dziecka i
            pojawiać się w jego polu widzenia przez pierwszy 8 MIESIĘCY życia (dotyczy to
            też babć itp), ponieważ naukowo zostało udowodnione, ze może to dziecku zwichnąć
            psychikę na całe życie i spowodowac poważne problemy z osobowością, rozwojem
            emocjonalnym i intelektualnym? I on, to - rozumiesz - wykazał, przytaczając
            badania i podręczniki akademickie.
        • 1iwona1 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 10.09.05, 21:11
          Każdą chorobę można leczyć. Głupota niestety pozostanie nieuleczalna. Pozostaje
          tylko współczuć...

          I.
    • blum5 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 10.09.05, 19:06
      ADHD to czysty wymysl, nie ma takiej chorobysmile
      • aszar.kari ewa2000? 12.09.05, 21:39
        Probuje zrozumiec Twoj stosunek do drugiego czlowieka. To juz kolejny watek,
        w ktorym bezpardonowo atakujesz zarowno dzieci zdiagnozowane z ADHD jak i Ich
        rodzicow.
        Dzieci z ADHD jest srednio 3 do 5% w danej populacji czyli naprawde znikoma
        ilosc; bez porownania wiecej znajdziesz w kazdej grupie lobuzow, leniuchow,
        beks, donosicieli czy skarzypyt, zeby wymienic tylko kilka typowych szkolnych
        uciazliwosci. Na tym, miedzy innymi, polega wartosc szkoly, ze dzieci ucza sie
        obcowania i wspolpracy z najrozniejszymi typami ludzi. Rowniez z ludzmi
        chorymi, meczacymi, przykrymi w codziennym obcowaniu. Jesli chce sie dziecko
        uczyc wylacznie przedmiotow, najlepszym rozwiazaniem jest home-schooling
        (podejrzewam, ze i w Polsce ta opcja tez sie juz pojawila) - ci z nas, ktorzy
        dzieci posylali i posylaja do szkoly, doceniaja nie tylko merytoryczna strone
        tej instytucji ale przede wszystkim wychowawcza i spoleczna.
        Co roku mam kilku studentow z roznymi schorzeniami lacznie z epilepsja,
        bipolar, schizofrenia, ADHD, Zespolem Aspergera + wszelkie przypadlosci
        motoryczne i mechaniczne. To sa mlodzi ludzie, ktorzy maja za soba zwykle
        szkoly, w ktorych wielokrotnie mieli specjalnych asystentow do pomocy w nauce
        ale w ktorych jednoczesnie traktowani byli na rowni z reszta uczniow. Teraz
        studiuja i czesto pracuja - ukladaja sobie zycie, jak umieja.
        Wielu ludzi jest dziwnych i nietuzinkowych, przykre jest czytac jak trudno jest
        Ci znalezc akceptacje dla Nich.
        Aszar
        • gaika Re: ewa2000? 14.09.05, 01:36
          ewa2000 napisała:
          >W wielu szczególach nasze wypowiedzi różnią się- jednak jedno jest wspólne
          ADHd
          >jest chorobą psychiczną.

          Jest zaburzeniem ujętym z systematykę chorób psychicznych. Tylko co z tego? To
          już nie te czasy, kiedy ludzie przejawiali zabobonny stosunek do "tych" chorób.
          Jesteś lekarzem i naprawdę sposób przedstawiania Twojego stanowiska jest
          krępujący. Jeżeli zamierzasz dowodzić, ze wszystkie choroby umieszczone w DSM-
          IV należy rozumieć i traktować tak samo i w związku z tym izolować od
          społeczeństwa cierpiących na nie ludzi, to przyznam, ze ciekawie by to mogło
          wyglądać. Weźmy na przykład taki stres pourazowy, albo skłonność do hazardu,
          zaburzenia snu lub spowodowane paleniem papierosów. Ze nie wspomnę o popularnej
          nerwicy. Trzeba przyznać, mamy chore psychicznie społeczeństwo.

          >W momencie kiedy dziecko zachowuje się nienormalnie- nie może usiedzieć 2
          >sekund spokojnie, ma "rozbiegane" mysli, dziala bez składu i ładu, niszczy co
          >popadnie, bije innych , często zagraża sobie i otoczeniu itp. rodzice
          zaczynają
          >szukać odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się dzieje.

          Odpowiadam :
          1.Nie jest leczone
          2.Jest źle prowadzone
          3.Jest w grupie dzieci, które nie powinny uczyć się w szkole masowej

          >I tu możemy mieć do czynienia z 2 sytuacjami: ADHD albo efektami bezstresowego
          >wychowania ( czytaj nieudolności wychowawczej rodziców). Ani jedno ani drugie
          >nie jest miłe i wygodne.
          >W pierwszym przypadku jest to chore dziecko, które absolutnie nie powinno być
          w
          >jednej klasie z dziećmi zdrowymi w normalnej ( nie integracyjnej) szkole. Po
          >prostu rozłozy każdą lekcję, ucierpią wszyscy, a nauczyciel- nawet gdyby był
          >aniołem - skutecznie zniechęci sie do wszystkiego. Szkoły publiczne nie sa dla
          >osób specjalnej troski - w sensie psychicznym.

          To zależy. Są dzieci z rożnymi zaburzeniami, które mogą i powinny uczyć się w
          szkole masowej. Ileż to dzieci musiałoby pobierac edukacje w miejscach
          specjalnie ku temu stworzonych? Szkoły normalne świeciłyby pustkami. "Osób
          specjalnej troski w sensie psychicznym" jest niemało. W jaki sposób chcesz
          stworzyć nowe kryteria w/g których nie będzie się ich przyjmować do szkoły?
          Zgodnie z logiką Twojego wywodu, nie ma miejsca dla dzieci zaburzonych , ale
          jest dla łobuzów, choć w/g powyższego opisu zachowują się tak samo jak dzieci z
          ADHD. Pachnie czystą dyskryminacją.

          >Bardzo rzadko się zdarza, aby matka przyjęła do wiadomości, bez oporu i
          >wewnętrznego buntu, że jej dziecko ma schizofrenię.

          Bardzo rzadko się zdarza, by rodzice przyjęli z radością informacje o
          jakiejkolwiek chorobie dziecka. Niezależnie od tego, czy jest to choroba ciała
          czy ducha, jest to dla rodziny trudne.

          >Ciężko przechodzi jej to
          >przez usta, za to ADHD- znacznie łatwiej. Wszak wyrasta się z tego........

          Czy to znaczy, ze lekarze mówią rodzicom, ze dziecko ma schizofrenię, a oni
          utrzymują, ze ADHD? A może to lekarze chcąc ochronić biedną matkę, zamiast
          podać prawdziwą diagnozę mówią -ADHD. Wybacz Ewo, ale to jakaś piramidalna
          bzdura.

          >W drugim przypadku mamy do czynienia z ofiarami nieudolności wychowawczej
          >rodziców, z bezstresowym wychowaniem. W efekcie dziecko uznaje, że wszystko mu
          >wolno, świat do niego należy, jak cos nie po jego mysli to kolegę przez łeb
          >itd. Jeżeli w porę się temu nie przeciwdziała , nie zastosuje odpowiednich
          >środków wychowawczych to wyhoduje się chuliganów. Wychowanie to praca. O wiele
          >łatwiej udać się do "specjalisty" i uzyskać "papier" stwierdzający ADHD.

          Jeżeli ktoś daje papier chuliganowi, to jest nieuczciwy. Tak samo jak lekarz
          biorący łapówkę, czy przyznający lewą rentę. Cóż, świat dorosłych rzeczywiście
          jest pełen zepsucia.

          >No bo przeciez jak można być złym dla chorego dziecka, trzeba mu to i owo
          wybaczyć.
          >Pobije kolegę- wytłumaczyć pobitemu, że wobec chorego trzeba być wyrozumiałym
          i
          >troskliwym .

          A skąd ta koncepcja, ze chorego czy zdrowego nie należy wychowywać. A ze nie
          wszyscy to robią. Nie wszyscy pracują uczciwie, nie wszyscy są kompetentni,
          mądrzy, dobrzy....


          >Z wywodów niektórych matek i psychologów wynika, że w dzieciństwie oplaca się
          >crying dla dziecka, nie otoczenia) mieć ADHD. Wszystko mu wolno, nikt go nie karci,
          >szkola musi wykazać uległość, a później wyrosnie bez śladu, a i tak będzie
          miał
          >wysoki stopien inteligencji.

          Wszystko mu wolno? To błędne założenie nauczycielki dziecka, którego przypadek
          wielokrotnie opisywałaś. Dzięki temu założeniu sytuacja wymknęła się spod
          kontroli i przerodziła w katastrofę.
          Jeżeli "szkoła" jest na tyle głupia, ze okazuje uległość, to z tego wynikają
          oczywiste konsekwencje.
          • ewa2000 Re: ewa2000? 14.09.05, 13:52
            Nigdzie nie pisałam, że w szkole publicznej czy jakiejkolwiek innej jest
            miejsce dla łobuzów. Przeciwnie - uważam, że w przypadku jawnej agresji nalezy
            ich karać-powinny powstać szkoły o zaostrzonym rygorze.
            Dzieci chore- w tym na ADHD powinny być w klasach integracyjnych ( dot, także
            przedszkoli - vide wątek czy dzieciom z ADHD wszystko wolno).
            Niestety tak nie jest. Znajdują się "obrońcy" , których działanie jest
            szkodliwe - dla normalnych, chcących się uczyć dzieci, dla nauczycieli, dla
            chorych na ADHD, dla chuliganów.
            Ci ostatni są przekonani o bezkarności i dziś pobiją kolegę w ramach "kocenia",
            jutro zabiją staruszkę dla zysku. Bo czym skorupka................ , ale mają
            obrońców, którzy usiłują ich "resocjalizować".
            Brak zapewnienia nauczycielom godziwych warunków pracy ( muszą użerać się z
            chorymi i rozwydrzonymi) powoduje, że ze szkół masowo odchodzą najlepsi.
            I dzięki temu obraz polskiej szkoły jest taki jaki jest. Rezultaty choćby matur
            świadczą o tym dobitnie. I przypuszczam, że byłyby znacznie gorsze gdyby nie
            cały rynek kursów i korepetycji, na których młodzież tak naprawdę się uczy.
            Nie kłamią również statystyki policyjne mówiące o tym, że z roku na roku
            zwiększa się liczba przestępstw z udziałem młodych ludzi - w tym tych
            najgroźniejszych ( zabójstwa, trwałe uszkodzenia ciała, rozbój).
            Zastanawiam się - nie rozumiesz czy zrozumieć nie chcesz - w swoich postach
            dotyczących m.in. ADHD używałam Z A W S Z E ( podkreślam!!!!!!!!!!) pojęcia
            szkół integracyjnych! Integracja nie oznacza izolowanie i tworzenie getta( o co
            tak ochoczo oskarżają mnie obrończynie dzieci szczególnej troski).Nie każdy
            wszędzie się nadaje - dziecko z niesprawne fizycznie nie będzie w szkole
            sportowej, będące antytalentem rysunkowym - plastycznej.
            Nie jestem psychatrą, ale miałam ja na studiach. Wiem, że
            potwierdzenie/wykluczenie choroby psychicznej wymaga welu testów a czasem
            obserwacji w oddziale zamkniętym. Gdyby wszstkie dzieci z podejrzeniem ADHD ( a
            więc równiez te rozwydrzone a zdrowe) miały być w ten sposób diagnozowane
            zabrakłoby szpitali, lekarzy i psychologów.
            Wiele rozpoznań stawia się na wyrost - pisze PODEJRZENIE(!) ADHD. Rodzice na
            tym kończa, podejrzenie(!) uznają za rozpoznanie(!), dziecko ma "papiery" i
            hulaj dusza.
            Z obserwacji zachowań wielu dzieci z podejrzeniem (!) ADHD- co dla wielu jest
            równoznaczne z rozpoznaniem(!) widać, że to się oplaca. Wobec tych dzieci
            stosuje się taryfę ulgową, wiele im wolno, a rodzice czują się zwolnieni z
            wychowywania ( po co się męczyć i tak dziecięciu wszystko się wybaczy, a
            później z tego wyrośnie).
            • acorns Re: ewa2000? 14.09.05, 14:21
              Popieram. Prawda jest taka, że pójdę do lekarza i za chwilę będę miał
              schizofrenię, zespoły natręctw, padaczkę, pomroczność jasną, HIV, trypra i
              gangrenę. Kwestia kasy. Łatwiej rodzicom załatwić papiery na ADHD niż
              ucywilizować własne dziecko.
              • gaika Re: ewa2000? 14.09.05, 16:05
                acorns napisał:

                > Popieram. Prawda jest taka, że pójdę do lekarza i za chwilę będę miał
                > schizofrenię, zespoły natręctw, padaczkę, pomroczność jasną, HIV, trypra i
                > gangrenę. Kwestia kasy. Łatwiej rodzicom załatwić papiery na ADHD niż
                > ucywilizować własne dziecko.

                Ewa jest lekarzem. Ciekawe czy zgodzi się z Twoją oceną środowiska lekarskiego.
                Jeżeli lekarze są do tego stopnia skorumpowani, to mamy zapaść społeczną. To
                tez się leczy.

                • aszar.kari Re: ewa2000? 14.09.05, 17:03
                  gaika napisała:

                  > Ewa jest lekarzem.

                  Naprawde? Jak ja sie w takim razie ciesze, ze mnie ani nikogo mi bliskiego
                  ewa2000 NIGDY leczyc nie bedzie. Lekarz, ktory tak swobodnie posluguje sie
                  przymiotnikiem "normalny" jest zwyczajnie niedouczony a wiec i BARDZO
                  niebezpieczny.
                  Aszar
            • falka32 Re: ewa2000? 14.09.05, 14:29
              ja natomiast uważam, ze ze szkół publicznych odchodzą (lub w ogóle tam nie
              docierają) najlepsi z tego powodu, że tam za mało płacą....

              Uważasz, ze dla dzieci z zaburzeniami neurologicznymi należy tworzyć szkoły
              integracyjne. Dla chuliganów - szkoły o zaostrzonym rygorze. Czy są jeszcz
              ejakieś inne kategorie dzieci, które nie powinny uczyć się wśród "normalnych,
              chcących się uczyć dzieci"/ Myślę, ze trochę by się znalazło. Np. ja bym
              oddzieliła dzieci z rozbitych lub dysfunkcyjnych rodzin, ponieważ mają one
              często problemy emocjonalne przeszkadzające w nauce. Często są agresywne (choć
              nei są chuliganami), leserują, wagarują, małpuja, klasa również ponosi tego
              konsekwencje, bo ich życie osobiste odbija się na nauce i sprawach szkolnych.
              Należałoby też rozdzielić dzieci, które mają wyrażną przewagę jednego rodzaju
              inteligencji nad innymi lub jakis rodzaj inteligencji szczególnie u nich
              szwankuje. Np. dziecko, które jest mało sprawne językowo ciągnie w dół resztę
              klasy w przedmiotach humanistycznych a dziecko, które ma kiepską koordynację
              wzrokowo - ruchową - zaniża normy na WF czy na technice. One też odbiegają od
              norm, przewidzianych dla normalnych uczniów i powinnni być oceniani wg innych
              kryteriów.
              Dzieci wychowywane w rodzinach adopcyjnych ze względu na swoją specyficzną
              sytuację emocjonalną tez nie powinny być łączone w jedne klasie z dziećmi z
              rodzin biologicznych. Też powinny być to specjalistyczne szkoły zatrudniające
              fachowców.
              Dzieci wybitnie uzdolnione też są problemem, bo szkoła normalne ciągnie je w dół
              i blokuje im mozliwość rozwoju, równa do średniej, więc nauka odbywa się ze
              szkodą dla nich i dla społeczenstwa. Też muszą mieć osobne szkoły.

              Teraz weżmy dzieci na granicy uposledzenia intelektualnego. Po tej stronie tej
              granicy, która dzis pozwala aby chodziło do szkoły publicznej i dostawało w niej
              słabe tróje. One też ciągną klasę w dół i przeszkadza to w rozwoju dzieciom o
              średniej inteligencji.

              I ciekawa jestem, Ewo, ile by pozostało wtedy tych "normalnych chcących się
              uczyć dzieci" niemających żadnych zaburzeń, pochodzących z normalnych dobrze
              funkcjonujących rodzin bez żadnych dysfunkcji, o przeciętnej inteligencji i
              zdolnościach, jednym słowem, pytam czy wiesz, ile jest w populacji dzieci, które
              ścisle odpowiadają tej średniej?
              Nie wiem, czy warto byłoby dla nich utrzymywac szkoły publiczne. Moze lepiej
              byłoby dla nich zrobić szkoły oddzielne, skoncentrowane ne tej garstce
              normalnych....
              • ewa2000 Re: ewa2000? 14.09.05, 15:46
                Jeżeli nie rozróżniasz problemu chuliganerii w szkole i problemów rodzin
                adopcyjnych czy rozbitych, to ja nie mam argumentów.
                Z jednym się zgadzam - dzieci wybitnie zdolne powinny mieć mozliwości nauki w
                specjalnych autorskich klasach, w których nie równalyby w dół......
                Ciekawa jestem czy podoba Ci się obraz polskiej szkoły?
                Czy znęcanie się -"kocenie" jest dla Ciebie normą?
                Bo ja nie ukrywam przerażania, gdy widzę dokąd zmierza szkoła.
                • falka32 Re: ewa2000? 14.09.05, 16:00
                  ja rozrózniam, oczywiście, tylko uważam, ze pozostałe oprócz chuligaństwa
                  zjawiska też wymagają osobnego rozpatrzenia. Skoro juz tak chcesz nowatorsko, bo
                  przypominam, ze w innych krajach wiekszość dzieci z ADHD czy ZA jakos moze
                  chodzic do szkół publicznych i jakos te szkoły potrafią sobie z nimi radzić...
                  Skoro uważasz, ze polska odmiana ADHD jest szczególnie parszywa i wymaga
                  osobnych szkół, to inne odstępstwa od normy tez weź pod uwagę. One też zakłócają
                  naukę "normalnych dzieci"
                  • ewa2000 Re: ewa2000? 14.09.05, 16:41
                    Nie wiem jak jest w innych krajach, wiem, jak m.in. dzięki dzieciom z ADHD
                    wygląda Oświaty Portret Własny.
                  • saraanna Re: ewa2000? 14.09.05, 20:16
                    falka 32 napisala- Skoro juz tak chcesz nowatorsko, b> o
                    > przypominam, ze w innych krajach wiekszość dzieci z ADHD czy ZA jakos moze
                    > chodzic do szkół publicznych i jakos te szkoły potrafią sobie z nimi radzić...

                    W Holandii nie moga -chodza do szkol specjalnych,integracyjnych lub klas
                    integracyjnych ,no chyba ze terapia przynosi bardzo dobre rezultaty i
                    psycholog wyrazi na to zgode.
                    • gaika Re: ewa2000? 14.09.05, 20:39
                      saraanna napisała:
                      >W Holandii nie moga -chodza do szkol specjalnych,integracyjnych lub klas
                      >integracyjnych ,no chyba ze terapia przynosi bardzo dobre rezultaty i
                      >psycholog wyrazi na to zgode.


                      Nie wierze, ze dzieci z ADHD chodzą do szkol specjalnych.
                      W Polsce dzieci z tym zaburzeniem również chodzą do klas i szkol
                      integracyjnych, a te, które mogą- do szkol masowych.Jest to wiec raczej
                      powszechny standard.
                      • saraanna Re: ewa2000? 14.09.05, 21:14
                        Nie wierzysz bo masz polska mentalnosc,tutaj dzieci ktore chodza do szkol
                        specjalnych nie sa uwazane za dzieci gorsze, tylko dzieci ktore potrzebuja
                        opieki specjalistow bo sobie nie radza w szkolach publicznych.Nauczyciel tutaj
                        nie pelni roli lekarza czy terapeuty bo to nie jest jego dziedzina od tego
                        sa specjalisci.Przyklad -mam kolezanke Polke ktora ma syna ,ktory przejawia
                        cechy autystyczne (miedzy innymi trudno nawiazuje kontakty z rowiesnikami i
                        wolno przyswaja material szkolny).Mame wezwano do szkoly ze dziecko bedzie
                        przeniesione do szkoly specjalnej.Mama sie oburzyla bo stwierdzila ze przeciez
                        nauczycielka moze wiecej czasu poswiecic jej dziecku i zachecic do kontaktow
                        z kolegami, na co odpowiedziano jej ze niestety nie, bo obowiazkiem
                        nauczyciela jest poswiecic kazdemu dziecku tyle samo czasu i nie moze tego
                        robic kosztem innych dzieci,w Holandii dzieci nie maja zadawanych prac domowych
                        wiec nauczycielka musi caly program wylozyc na lekcji i do tego sprawdzic czy
                        dzieci go przyswoily ,dlatego dzieci w jaki kolwiek odbiegajace od normy
                        nie moga chodzic do szkol publicznych,oczywiscie decyzje zawsze podejmuje
                        psycholog.Drugie-moja dobra kolezanka ma dziewczynke pobudliwa -nie stwierdzono
                        ADHD-natomiast dziecko potrafilo rozwalic lekcje przeszkadzajac innym,chodzac
                        po klasie itd.-dziecko jest pod opieka psychologa ,przy czym zaznaczono ze
                        jezeli terapia nie przyniesie skutku to dziewczynka pojdzie do szkoly
                        specjalnej-cale szczescie jest duza poprawa i dziewczynka sie uspokoila.
                        Holandia to raj dla inwalidow i ludzi chorych do ktorych wszyscy odnosza sie z
                        szacunkiem, ale tutaj obowiazuja proste zasady, ze jezeli ktos jest chory
                        fizycznie lub psychicznie to zajmuja sie nim specjalisci i placowki do tego
                        przeznaczone ,jedna z nich jest szkola specjalna czy integracyjna .
                        • gaika Re: ewa2000? 14.09.05, 22:00
                          saraanna napisała:

                          >Nie wierzysz bo masz polska mentalność,

                          Być może mam polska mentalność(a co to takiego?)

                          >tutaj dzieci ktore chodza do szkol
                          >specjalnych nie sa uwazane za dzieci gorsze, tylko dzieci ktore potrzebuja
                          >opieki specjalistow bo sobie nie radza w szkolach publicznych.

                          Czym to się rożni od sytuacjach w innych krajach, bo nie rozumiem?

                          Do szkol specjalnych kwalifikują się dzieci z określoną diagnozą. Nie dlatego,
                          ze są gorsze, tylko dlatego, ze specyfika zaburzenia tego wymaga., np. rożne
                          stopnie opóźnień rozwoju. Nie każde dziecko, które nie może uczyć się w szkole
                          powszechnej idzie do szkoły specjalnej, bo na świecie istnieje mnóstwo
                          rozwiązań dostosowanych do indywidualnych potrzeb. Choćby indywidualny plan
                          nauczania. Nikt nie wyśle dziecka o normalnym czy podwyższonym poziomie
                          intelektu do szkoły specjalnej. To spore nieporozumienie.
                          Chyba, ze w Holandii funkcja szkol specjalnych jest inna niż w pozostałych
                          krajach. Jest to możliwe, aczkolwiek dziwne, bo po cóż by wtedy istniały
                          integracyjne.


                          >Nauczyciel tutaj
                          >nie pelni roli lekarza czy terapeuty bo to nie jest jego dziedzina od tego
                          >sa specjalisci.Przyklad -mam kolezanke Polke ktora ma syna ,ktory przejawia
                          >cechy autystyczne (miedzy innymi trudno nawiazuje kontakty z rowiesnikami i
                          >wolno przyswaja material szkolny).

                          Nigdzie nauczyciel nie pełni takiej roli. Dzieci są teraputyzowane poza szkołą
                          lub na jej terenie przez specjalistów. W szkole się socjalizują i uczą.

                          Autyzm to nie ADHD.

                          >dlatego dzieci w jaki kolwiek odbiegajace od normy
                          nie moga chodzic do szkol publicznych,

                          Dzieci nieśmiałe, wybitnie zdolne, dyslektyczne, mające kłopoty z mowa,
                          niedoslyszace, tez odbiegają od normy.
                          I Holendrzy -wyjątkowo tolerancyjny naród, kasują je ze szkoły?


                          >oczywiscie decyzje zawsze podejmuje
                          >psycholog.

                          Decyzje podejmuje grupa specjalistów, ale jeśli uznają, ze dziecko
                          choć "odbiega od normy" to jednak w klasie masowej może się uczyć, to się uczy.
                          Nie rozumiem z czym dyskutujesz. Nigdzie decyzji nie podejmują rodzice.


                          >Holandia to raj dla inwalidow i ludzi chorych do ktorych wszyscy odnosza sie z
                          >szacunkiem, ale tutaj obowiazuja proste zasady, ze jezeli ktos jest chory
                          >fizycznie lub psychicznie to zajmuja sie nim specjalisci i placowki do tego
                          >przeznaczone ,jedna z nich jest szkola specjalna czy integracyjna .

                          Wszędzie ludźmi chorymi zajmują się specjaliści. Wszędzie na zachodzie (być
                          może z wyjątkiem Holandii) nauczyciele są kształceni do pracy z
                          dziećmi "specjalnej troski". Częstym rozwiązaniem są dodatkowi nauczyciele w
                          klasie, bądź wolontariusze.
                          Do każdego przypadku podchodzi się bardzo indywidualnie, bo nie każde
                          zaburzenie (choć dziecko wyróżnia) nie pozwala mu uczestniczyć w powszechnej
                          edukacji.
                          Tendencje światowe są takie, by integrować (być może z wyjątkiem Holandii), a
                          polskie przepisy również te zasadę podtrzymują. Ze nieudolnie? Po prostu trzeba
                          czasu.

                          Znana jest mi historia polskiego dziecka adoptowanego przez Holendrów, głęboko
                          upośledzonego fizycznie. Jego szkoła była szkołą publiczną.

                        • ewa2000 Re: ewa2000? 15.09.05, 14:18
                          Bardzo bym chciała, żeby polska szkoła wyglądała tak jak holenderska - także
                          pod względem mentalności rodziców i nauczycieli, ale tak sie nie stanie. Vide
                          większość postów w wątkach poświęconych ADHD.
                • gaika Re: ewa2000? 14.09.05, 16:02
                  ewa2000 napisała:
                  >Nigdzie nie pisałam, że w szkole publicznej czy jakiejkolwiek innej jest
                  >miejsce dla łobuzów. Przeciwnie - uważam, że w przypadku jawnej agresji nalezy
                  >ich karać-powinny powstać szkoły o zaostrzonym rygorze.

                  W poprzednim poście pisałaś o specjalnych miejscach dla zaburzonych, nie
                  chuliganów. Nie będę się jednak koncentrować na tym temacie, bo to tez już było
                  i mało z tego wynikło.

                  >Dzieci chore- w tym na ADHD powinny być w klasach integracyjnych ( dot, także
                  >przedszkoli - vide wątek czy dzieciom z ADHD wszystko wolno).
                  >Niestety tak nie jest. Znajdują się "obrońcy" , których działanie jest
                  >szkodliwe - dla normalnych, chcących się uczyć dzieci, dla nauczycieli, dla
                  >chorych na ADHD, dla chuliganów.


                  Ja uważam, ze Twoja działalność jest szkodliwa, bo skupiasz się na tworzeniu i
                  podsycaniu konfliktów, nie zaś szukaniu rozwiązań. Tworzenie społecznych
                  podziałów na bazie dyskryminacji jest bardzo niebezpieczne i po prostu
                  nieetyczne. Ja chętnie dyskutuje z ludźmi, którzy przedstawiają racjonalne
                  argumenty. W swoich postach nie odpowiadasz na żadne racje.
                  Wiele razy w swoich wypowiedziach pisałam o tym co powinno się zmienić, co
                  można zrobić, by poprawić sytuacje nauczania rożnych dzieci. Nigdy nie było na
                  to odpowiedzi. Pozostało bicie piany.
                  Twoje posty, często niezgodne z prawda, są judzące, podsycają niechęć, a u
                  ludzi, którzy nie znają problemu kształtują stereotypowe, sztywne myślenie.
                  *To jest szkodliwe*.
                  Tak naprawdę, żeby zrealizować Twoje zapędy, trzeba by było wykasować ze
                  społeczeństwa wszystkich rodziców, którzy nie spełniają odpowiednich kryteriów.
                  Nie tak wychowują dzieci jak powinni.

                  >Zastanawiam się - nie rozumiesz czy zrozumieć nie chcesz - w swoich postach
                  >dotyczących m.in. ADHD używałam Z A W S Z E ( podkreślam!!!!!!!!!!) pojęcia
                  >szkół integracyjnych! Integracja nie oznacza izolowanie i tworzenie getta( o
                  co
                  >tak ochoczo oskarżają mnie obrończynie dzieci szczególnej troski).Nie każdy
                  >wszędzie się nadaje - dziecko z niesprawne fizycznie nie będzie w szkole
                  >sportowej, będące antytalentem rysunkowym - plastycznej.

                  Klasy integracyjne nie zawsze spełniają konieczne warunki, tak jak i masowe.
                  Nie rozumiesz, czy nie chcesz rozumieć, wiec powtarzam jeszcze raz. Dzieci
                  zaburzonych nie wysyła się z klucza do szkol, klas integracyjnych, bo część z
                  nich doskonale może funkcjonować w szkole masowej. ***Te dzieci, które nie
                  mogą, uczą się w klasach integracyjnych lub maja indywidualny tok nauczania.***

                  KAŻDY przypadek jest inny, wobec czego nie da się ujednolicić przepisu dla
                  wszystkich zaburzonych.
                  Problem w tym, ze nie proponujesz żadnych konstruktywnych rozwiązań na bazie
                  realiów oraz ludzkich standardów.


                  >Gdyby wszstkie dzieci z podejrzeniem ADHD ( a
                  >więc równiez te rozwydrzone a zdrowe) miały być w ten sposób diagnozowane
                  >zabrakłoby szpitali, lekarzy i psychologów.
                  >Wiele rozpoznań stawia się na wyrost - pisze PODEJRZENIE(!) ADHD. Rodzice na
                  >tym kończa, podejrzenie(!) uznają za rozpoznanie(!), dziecko ma "papiery" i
                  >hulaj dusza.

                  Dziecko nie ma papierów, bo podejrzenie nie oznacza diagnozy.
                  Dzieci rozwydrzone dość łatwo rozpoznać. Jeśli Ty masz z tym kłopot, to nie
                  znaczy, ze specjalista.

                  >Z obserwacji zachowań wielu dzieci z podejrzeniem (!) ADHD- co dla wielu jest
                  >równoznaczne z rozpoznaniem(!) widać, że to się oplaca. Wobec tych dzieci
                  >stosuje się taryfę ulgową, wiele im wolno, a rodzice czują się zwolnieni z
                  >wychowywania ( po co się męczyć i tak dziecięciu wszystko się wybaczy, a
                  >później z tego wyrośnie).

                  Dla których wielu. Posługiwanie się ogólnikami i generalizacjami nic nie daje.
                  Nie pisz proszę nieprawdy, bo dziecko, którego się nie leczy z małym
                  prawdopodobieństwem z problemu wyrośnie.
                  Pisałam w poprzednim poście -nie wszyscy są tacy jak być powinni. Rodzice
                  dzieci zdrowych tez nie. Są dobrzy i źli. Wiedzą jak postępować lub nie. Tak
                  jest od zawsze i tak jest wszędzie. Nie ma treningu dla przyszłych rodziców i
                  jedni wyrabiają się w tej roli doskonale, inni średnio, a jeszcze inni wcale.

                  Jeżeli uważasz, ze przepisy są złe napisz do Ministerstwa Edukacji. To tam je
                  stworzono. Dzięki tym regulacjom dzieci zaburzone znajdują się w rożnych
                  placówkach edukacyjnych. Zrealizować swoją wizję możesz tylko przez zmianę
                  prawa. Może źle ukierunkowałaś energię, pisząc o tym na forum?


                  • ewa2000 Re: ewa2000? 14.09.05, 16:59
                    A ja uważam, że wielece szkodliwym działaniem jest uniemożliwienie normalnej
                    nauki normalnym dzieciom. I narażanie ich na wybryki rozhukanych kolegów (
                    nieważne z jakich powodów).
                    Trudności z rozpoznaniem między ADHD a złym wychowaniem mają także specjaliści.
                    Niejedno dziecko ma takie orzeczenie, orzeczenie wygodne dla rodziców- bo po co
                    się przepracowywać.
                    Nie ja skupiam się na judzeniu, nie skupiam się na tworzeniu konfliktów czy
                    podsycaniu nienawisci. Usiłuję wskazać rozwiązanie- może trudne, moze
                    kosztowne, może niewygodne, ale jedyne sensowene.
                    Czy etyczne jest narażanie normalnych dzieci na agresję kolegow dlatego, że są
                    oni chorzy lub rozwydrzeni? Moim zdaniem nie. Zdrowie i życie trzeba chronic za
                    wszelką cenę. Wyobraź sobie, że nadpobudliwe dziecko ( nieważne z ADHD czy
                    chuligan) ciężko uszkadza Twoje dziecko. Szpital, wielomiesięczne leczenie i
                    np. padaczka pourazowa. Broń Boże Ci tego nie życzę, ale czy dalej będziesz
                    zwolenniczką integracji za wszelką cenę?
                    Powtarzam, dla mnie jedyną racją, jedyneym racjonalnym argunetem jest obrona
                    zdrowia i życia.
                    Realizacja moich "zapędów" jest prosta - nie trzeba "wykasowywać" ze
                    społeczeństwa rodziców nie spełniających kryteriów- trzeba ich wychowywać:
                    dzieci kierować do specjalistycznych placówek ( drogo, ale taniej niz leczenie
                    skutków ich postępowania za wiele lat),pomoc w znalezieniu pracy, szkolenia.
                    Nie sasiłki, nie wyręczanie, nie podsuwanie pod nos gotowych rozwiązań ( a
                    najlepiej usprawiedliwień patologicznych zachowań).A to różnica.
                    Klasy integracyjne POWINNY mieć warunk do terapii - i rodziców i dzieci.
                    Jesli nie wszystkie kwalifikują się do takich klas, to nalezy zadać sobie
                    pytanie - są chore czy zdrowe? Jeśli chore ( czy w takim stopniu, że
                    przeszkadzaja, utrudniają są agresywne), to przykre, ale kwalifikują się do
                    klas integracyjnych ( nie mylić ze specjalnymi).
                    Ustawy zmienia Sejm a nie MEN. I nikt tym zajmować się nie będzie, bo to nie
                    wygodne a przede wszystkim kosztowne. No i mozna sie bardzo narazić:
                    obrończyniom, matkom i ojcom nieudolnym wychowawczo, rodzicom dzieci chorych,
                    którzy nie chcą się do tego przyznać.
                    Lepiej zachować status quo i równać w dół.
                    Jakoś to będzie.
                    • gaika Re: ewa2000? 14.09.05, 18:08
                      ewa2000 napisała:
                      >A ja uważam, że wielece szkodliwym działaniem jest uniemożliwienie normalnej
                      >nauki normalnym dzieciom.

                      Wszystkim dzieciom.

                      >Trudności z rozpoznaniem między ADHD a złym wychowaniem mają także specjaliści.

                      Dobrze przygotowani-nie.

                      >Niejedno dziecko ma takie orzeczenie, orzeczenie wygodne dla rodziców- bo po
                      co
                      >się przepracowywać.

                      Na jakiej podstawie dokonujesz tak negatywnej oceny wszystkich rodziców dzieci
                      chorych?


                      >Nie ja skupiam się na judzeniu, nie skupiam się na tworzeniu konfliktów czy
                      >podsycaniu nienawisci. Usiłuję wskazać rozwiązanie- może trudne, moze
                      >kosztowne, może niewygodne, ale jedyne sensowene.

                      To nie jest rozwiązanie jedynie sensowne, bo do klas integracyjnych NIE nadają
                      się WSZYSTKIE dzieci zaburzone. Nie rozwiązuje to całego problemu. Dzieci z
                      ADHD są kierowane do klas integracyjnych i dzisiaj.
                      Poza tym na świecie funkcjonują z powodzeniem inne rozwiązania- może trudne,
                      może kosztowne, ale prawdziwie sensowne.

                      >Czy etyczne jest narażanie normalnych dzieci na agresję kolegow dlatego, że są
                      >oni chorzy lub rozwydrzeni? Moim zdaniem nie. Zdrowie i życie trzeba chronic
                      za
                      >wszelką cenę. Wyobraź sobie, że nadpobudliwe dziecko ( nieważne z ADHD czy
                      >chuligan) ciężko uszkadza Twoje dziecko. Szpital, wielomiesięczne leczenie i
                      >np. padaczka pourazowa. Broń Boże Ci tego nie życzę, ale czy dalej będziesz
                      >zwolenniczką integracji za wszelką cenę?

                      Moje dzieci nie doświadczyły niczego złego od dzieci zaburzonych, z którymi
                      przez większość swej kariery edukacyjnej się uczyły. Od "zdrowych" i owszem.
                      Tak się akurat złożyło.
                      Gdyby zaistniała taka sytuacja, ze dziecko z ADHD stanowiłoby zagrożenie,
                      podjęłabym odpowiednie kroki. Co powstrzymuje szkolę przed ich podjęciem?

                      Nie rozumiem pojęcia "integracji za wszelka cenę".

                      >Powtarzam, dla mnie jedyną racją, jedyneym racjonalnym argunetem jest obrona
                      >zdrowia i życia.

                      I obronisz to zdrowie i życie usuwając dzieci z ADHD ze szkol?
                      A co z "normalnymi", którzy leją innych. Tych jest większość.

                      > nie podsuwanie pod nos gotowych rozwiązań ( a
                      >najlepiej usprawiedliwień patologicznych zachowań).A to różnica.

                      Kto usprawiedliwia patologiczne zachowania, poza wyjątkowymi sytuacjami?

                      >Klasy integracyjne POWINNY mieć warunk do terapii - i rodziców i dzieci.
                      >Jesli nie wszystkie kwalifikują się do takich klas, to nalezy zadać sobie
                      >pytanie - są chore czy zdrowe? Jeśli chore ( czy w takim stopniu, że
                      >przeszkadzaja, utrudniają są agresywne), to przykre, ale kwalifikują się do
                      >klas integracyjnych ( nie mylić ze specjalnymi).

                      Agresywne nie kwalifikują się do pracy w grupie. Dopiero po wygaszeniu objawów.
                      Dzieci z ADHD NIE są z klucza agresywne.

                      >Ustawy zmienia Sejm a nie MEN.

                      To jest przepis ministerialny.

                      > I nikt tym zajmować się nie będzie, bo to nie
                      >wygodne a przede wszystkim kosztowne. No i mozna sie bardzo narazić:
                      >obrończyniom, matkom i ojcom nieudolnym wychowawczo, rodzicom dzieci chorych,
                      >którzy nie chcą się do tego przyznać.

                      Jeżeli uważasz, ze nic się nie da zmienić, to o co Ci chodzi? Co chcesz
                      osiągnąć?
                      Dlaczego nie poświęcasz tyle energii na walkę z patologiami społecznymi,
                      których jest więcej, są bardziej kosztowne dla społeczeństwa i niebezpieczne.
                      To, ze skupiłaś się właśnie na dzieciach chorych budzi moje prawdziwe zdumienie.

                      Nie twierdze, ze nie ma nic do zrobienia i ze problem rozwiąże się sam, ale
                      twoje podejście i sposób argumentacji jest zadziwiający(delikatnie mówiąc).
                      Przyjęłaś sztywne stanowisko i zamknęłaś się na jakiekolwiek inne opcje. Co Ci
                      to daje?
                      • polka33 Re: ewa2000? 15.09.05, 11:37
                        Pozwole sobie na skromną uwagę..
                        Po tej wymianie zdań doszłam do wniosku że obie panie się zafiksowały na
                        bronieniu swoich praw i żadna, żadnej nie ustąpi.
                        A zarówno gaika ,jak i ewa200 mają swoje racje.
                        To jednak było odbjanie piłeczki.A szkoda.....
                        • gaika polka33 19.09.05, 20:54
                          polka33 napisał:
                          >Pozwole sobie na skromną uwagę..
                          >Po tej wymianie zdań doszłam do wniosku że obie panie się zafiksowały na
                          >bronieniu swoich praw i żadna, żadnej nie ustąpi.

                          Dobrze by było, gdyby uwaga była mniej skromnawink
                          Szczerze mówiąc, w czym tu ustąpić? Klasyfikowanie dzieci zaburzonych do
                          odrębnego nauczania jest nie tylko niezgodne z moim wewnętrznym przekonaniem,
                          ale także zdrowym rozsądkiem i standardami obowiązującymi w cywilizowanym
                          świecie. Nie mogę zgodzić się z opinią, ze należy oddzielać od społeczeństwa
                          jakiekolwiek grupy osób na podstawie...no właśnie, jakiej? SAM fakt posiadania
                          jakiegoś zaburzenia nie daje ani takich możliwości, ani uprawnień.
                          Jeśli widzisz to inaczej, chętnie poznam Twoje zdanie.

                          No i nie bronie "swoich praw"smile
                      • ewa2000 Re: ewa2000? 15.09.05, 14:05
                        Jestem ZA zwalczaniem wszelkich patologii. Nie dogadamy się - Ty wiesz swoje,
                        ja bronię swojego. Tak jak Giertych nie dogada się z Millerem tak i my. Trudno.
                        Życzę Ci, abyś miała rację i aby lansowana przez Ciebie teza okazała się
                        słuszna, żeby żadne(sic) dziecko nie doznało uszczerbku bo chuligan albo ADHD-
                        owiec znalazł się w nieodpowiednim dla siebie miejscu.
    • rycerzowa Re: Skąd sie bierze ADHD ? 15.09.05, 13:26
      Zabieram głos w kwestii formalnej.
      Czy Ewa rozumie sens słowa "integracja"?
      Szkoły, klasy integracyjne, to miejsca, gdzie sie uczą zdrowe wspólnie z tymi
      mniej zdrowymi.
      Jeśli Ewo uważasz, że dzieci z ADHD są na tyle zaburzone, że stanowią zagrożenie
      dla zdrowych, dlaczego wysyłasz je do szkół integracyjnych ? Uczą się tam
      przcież w większości dzieci zdrowe? A przeciez to ich los jest dla ciebie taki
      ważny.

      Czy raczej masz na mysli, że dla dzieci z ADHD powinny być stworzone szkoły
      s p e c j a l n e? Bez zdrowych dzieci?

      Bo, o ile rozumiem twoje stanowisko, w dobrym systemie edukacyjnym powinny byc
      tworzone szkoły specjalne,
      - dla dzieci nadpodudliwych,
      - dla niesfornych (delikatnie mówiąc),
      - dla wybitmie uzdolnionych,
      - i z innymi dysfunkcjami.

      Wiekszośc dyskutantów postuluje zaś właśnie masowe szkoły integracyjne,
      przynajmiej na poziomie podstawowym, w których mogłyby się uczyć wszystkie
      dzieci, oprócz tych poważnie chorych.

      Plusy takiego rozwiaząnia przeważają nad minusami.

      Jeśli naprawdę pragniesz, aby nikt nigdy twego dziecka nie skrzywdził, aby go
      nie popchnął, nie przewrócił, nie podstawił nogi na boisku, nie zniszczył
      piórnika, nie przezywał, nie ukradł zeszytu, nie obgadał, nie zignorował, nie
      zdystansował na egzaminie,nie oszukał, nie zdradził, nie wyrzucił z pracy, nie
      zawiódł - jest na to prosty sposób. Wystarczy go nie urodzić.
      • falka32 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 15.09.05, 13:46
        hihihi
        no właśnie
        albo odizolować dziecko od okrutnego świata - posłać do prywatnej cięzko płatnej
        szkoły, gdzie nie trafiają żadni popaprańcy (kwestia kasy jest twoją wyłącznie
        sprawą jako matki, która urodziła) i odwozić i przywozić ze szkoły. W koncu
        bycie rodzicem wymaga wyrzeczeń, prawda? I nie mozesz żądać od świata, zeby się
        dostosował do twoich oczekiwań i coś tam zapewniał twojemu własnemu dziecku,
        którego dobre samopoczucie jest wyłącznie twoim problemem.
        • ewa2000 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 15.09.05, 14:16
          Albo nie rozumiesz, albo nie chcesz zrozumieć. Dlaczego dzieci NORMALNE maja
          dostosowywać się do zaburzonych? Chyba, że mamy przyjąć, że patologia jest
          normą, w rozmowie uzywa się nie argumentów a pięści, zaś wszystko mozna
          wytłumaczyć wymachując stosowym zaświadczeniem.
          A tak na marginesie - czy nie widzisz ile jest patologii w polskich szkołach i
          skąd się ona bierze?
          • falka32 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 15.09.05, 14:56
            Rozumiem doskonale, tylko się nie zgadzam. Twoje argumenty naprawdę nie są
            absolutnymi dogmatami, których mozna co najwyzej nie rozumiec, ale nie sposób
            się z nimi nie zgodzić smile)))

            Skoro jest tyle patologii w polskich szkołach, to nie są to normalne szkoły.
            Tyle mogę powiedzieć. I nadal twierdzę, ze jezeli nie podoba ci się poziom
            patologii w szkole, to mozesz ją zawsze zmienić. Nikt nie będzie dla twojego
            widzimisię i dla twojej osobistej wizji normalności zmieniał praw pozostałej
            częsci populacji. Jeżeli poziom szkoły publicznej bezpłatnej ci nie odpowiada,
            to zmień ją na płatną prywatną, gdzie możesz jako osoba, które płaci dyktować
            warunki. A dopóki rodzice dzieci zaburzonych płacą podatki, mają takie samo
            prawo jak ty egzekwować prawo do nauki swoich dzieci w szkołach publicznych, o
            ile te dzieci spełniają obowiązujące kryteria kwalifikujące je do takich szkoł.

            Szkoła publiczna nie jest szkołą dla "normalnych" tylko dla osób spełniających
            jej kryteria. Jezeli dziecko z ADHD spełnia te kryteria, to ma prawo doniej
            chodzić. Jeżeli ci to nie odpowiada a szkoła jest sieldiskiem patolgii, to twój
            problem. Tak samo jak dla rodzica dziecka z ADHD tzw "normalna" szkołą jest
            siedliskiem patologii, bo ich dziecko nie moze w niej realizowac swojego
            potencjału, do czego ma niezbywalne prawo.

            Jak mówiłam - nie masz prawa oczekiwać, ze szkoły publiczne dostosują się do
            ciebie i twojego dziecka (które jak rozumiem jest dzieckiem specjalnej troski,
            skoro nie moze się uczyć w takiej szkole a miliony inych dzieci z powodzeniem do
            niej chodzą, konczą ją, wiele z nich zdaje na studia i jakos nikt nie robi z
            tego histerii). Tylko twoje dziecko nie moze się uczyć? To w takim razie gdzie
            jest ta norma a gdzie patologia? Widocznie wymaga specjalnych, cieplarnianych
            warunków. Znajdz mu lepszą szkołę, nawet, jakbys miała bulic połowę pensji i
            dojezdzać do innego miasta. W koncu edukacja twojego dziecka jest TWOIM
            problemem, jak sama to podkreślasz. A nie jest to problem innych rodziców i
            dzieci, którzy tez płacą podatki na szkołę publiczną. Więc nie stosuj tu
            mentalności Kalego, bo to samo co zarzucasz innym rodzicom dotyczy również
            ciebie. Mozna tez dodać, ze tobie tez na pewno jest wygodniej narzekać na
            szkołę, niż zapewnic swojemu dziecku optymalne dla niego warunki nauki. Ale
            wygodnictwo nie usprawiedliwia postawy roszczeniowej w stosunku do całego świata.
            Za to, ze twoje dziecko jest "normalne" nie należy ci się żaden przywilej. a
            tobie po prostu szkoda kasy i czasu i uważasz, ze przywileje nauki w
            cieplarnianych warunkach (bez upierdliwych dzieci w klasie, bez chuliganów,
            przezywających, nieszczących rzeczy, pewnie jeszcze bez niesprawiedliwych i
            nieudolnych nauczycieli, w towarzystwie grzecznych dzieci z dobrych domów)
            powinny ci się należeć z tego wyłącznie powodu, ze urodziłaś zdrowe dziecko,
            które twoim zdaniem jest "normalne".
            • ewa2000 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 15.09.05, 15:42
              Jeżeli "normą" jest wsadzanie nauczycielowi języka angielskiego na głowę kosza
              na smieci ( przypadek z Łodzi sprzed kilku miesięcy) albo takie pobicie chłopca
              w jednym z warszawskich gimnazjów ( w pierwszych dniach wrzesnia) , ze przez
              tydzień był hospitalizowany TO GRATULUJĘ DOBREGO SAMOPOCZUCIA I ODPOWIEDNIEGO
              POJĘCIA NORMY.
              Dla mnie norma to mozliwość spokojnego uczenia się i bezpieczeństwa. To
              sytuacja , w której nauczyciel uczy, a nie zajmuje się dziećmi specjalnej
              troski.
              Dla mnie norma to dyskusja a nie używanie pięści, żyletek!
              Dla mnie norma to równiez niedopuszczenie do picia alkoholu i ćpania. No , ale
              widzę, że jest to mocno archaiczne. Być może za rok, dwa norma będą np.
              kradzieże - Maciek ma a Józio nie- więc trzeba okraść Maćka a przy okazji dać
              mu taki wycisk, żeby następnym razem oddał bez gadania i jeszcze nie
              powiadamiał ani szkoły, ani rodziców ani policji.
              I jestesmy na najlepszej drodze do takiej "normy".
      • ewa2000 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 15.09.05, 14:12
        Uważam, że dzieci z ADHD powinny byc w klasach integracyjnych ( razem ze
        zdrowymi), bo tak na lekcjach są 2 dorosłe osoby ( nauczyciel i pedagog), są
        mniejsze klasy, łatwiejszy dostep do psychologa itp.
        Natomiast dzieci z ciężka postacią choroby ( niekoniecznie ADHD) powinny być w
        szkołach specjalnych .
        Dzieci normalne, bez zaburzeń uniemożliwiających nauczycielom prowadzenie
        lekcji, niech się uczą normalnie w normalnych szkołach.
        Tylko tyle czy aż tyle.
        Nauczyciele mają uczyć, nie zaś uspakajać nadpobudliwych i pilnować aby nie
        zrobili sobie lub innym krzywdy.
        • roseanne ewo, sprostowanie 15.09.05, 15:07
          o ile sie dobrze orientuje - nazwa placowki edukacyjnej to szkola panstwowa czy
          tez publiczna
          nie szkola NORMALNA


          z pozdrowieniami
    • rycerzowa Re: Skąd sie bierze ADHD ? 15.09.05, 15:29
      Ja jestem ścisły umysł, więc staram sie wyciągać logiczne wnioski z twojej
      wypowiedzi, odrzucając inwektywy.

      Postulujesz dla dzieci "zaburzonych" naukę w nielicznych klasach, wspólnie z
      dziecmi zdrowymi, z odpowiednią opieką (2 osoby dorosłe), z dostępem do
      psychologa, pedagoga, domyślnie ze zindywidualizowanym programem nauczania.

      I to jest właśnie to, na czym zależy wszystkim rodzicom, a co nie jest w naszym
      systemie szkolnym realizowane.
      Zatem w gruncie rzeczy wszyscy zgadzamy się co do sposobu rozwiązania problemu.

      Inna sprawa to stosunek do owych "zaburzeń".
      Co jest normalne , a co nie, to jest kwestia niby medyczna i filozoficzna, ale
      tak naprawdę to statystyczna.
      Skoro jesteś lekarzem, to wiesz, że nie istnieją w zasadzie ludzie zupełnie
      zdrowi.Każdemu z nas cos dolega, a jednak jesteśmy uważani za "zdrowych" i
      normalnych, dopóki jesteśmy zdolni do pełnienia funkcji odpowiednich dla swego
      wieku.
      Przykładowo 90-latek jest zdrowy, jeśli jest zdolny do elementarnej samoobsługi.
      Nie wymagamy od niego pracy zawodowej ani żadnej innej.
      Człowiek w sile wieku powinien umieć zarobić na siebie.
      Dzieciak powinien byc zdolny do nauki i zabawy.
      Piszę to jako statystyk, bo takie są nasze normy.

      Subiektywnie uważamy za "nienormalnych" zupełnie różnych ludzi. Dla mnie
      normalny jest mój znajomy, typowy Asperger, bo jest uczciwy, odpowiedzialny i
      wybitny w swojej dziedzinie. Nienormalne zaś liczne kolezanki - wszystkie z
      wyższym wykształceniem - które spedzają czas na ogladaniu seriali w TV.
      Dla mojego syna nienormalni byli koledzy, uganiający się całe dnie za piłką .
      Dla nich on był nienormalny, bo "marnował życie" nad książkami.

      Dla ADHD-owców to my jesteśmy nudni, tchórzliwi i nienormalni.
      To ADHD-wcy odkrywali nowe lądy, wspinali się na górskie szczyty, zostawali
      bohaterami wojennymi.

      "Aspergery" i inni introwertycy dokonują odkryć naukowych w ciszy laboratoriów.
      Znam kilkoro wybitnych młodych ( i nie tylko ) ludzi. Straszni dziwacy, w
      potocznym sensie tego słowa. Na pewno ich mózgi wykazują odchylenia od przeciętnej.

      Czy przeciętny znaczy normalny?

      Dla mnie linia podziału na osoby akceptowane i nieakceptopwane powinna
      przebiegać wedle kryteriów dobra i zła a nie tego, ile kto jest w stanie
      wysiedzieć bez ruchu na nudnej lekcji.

      O patologii w polskiej szkole i w polskim społeczeństwie możemy porozmawiać,
      czemu nie. To jest temat na zupełnie inną książkę.

      • ewa2000 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 15.09.05, 16:01
        Nie przypominam sobie, abym kogokolwiek obrzucała inwektywami, mnie zaś owszem
        obrzucano.
        Czy normalny to człowiek normalny to przeciętny? Moim zdaniem człowiek
        normalny to taki, który może bez zaburzeń funkcjonować w swoim środowisku nie
        uniemozliwiając funkcjonowania innym.
        Nie jest osoba normalną ktoś, kto np. bez powodu robi awantury, dokucza innym,
        zachowuje się w sposób zmuszający nauczyciela do zajmowania się tylko nim,
        zadający bezsensowne pytania typu - co to jest las ( autentyczne).
        I nie pisz, że dzieci zdolne lub bardzo zdolne także bywaja nienormalne.
        Mój syn należy do kategorii dzieci zdolnych ( punktowane miejsca w
        olimpiadach), ale nie oznacza to, że na zajęciach szkolnych wygłupia sie i
        popisuje swoja, wykraczającą poza program wiedzą. Od tego są kółka, konsultacje.
        Człowiek normalny wie jak nalezy zachować się w określonej sytuacji, co robić a
        czego nie.
        Nie uważam ( choć sama nie jestem fanką seriali), że oglądanie telenowel
        świadczy o nienormalności. Można dyskutować o intelekcie osób dla których
        śledzenie losów takiej czy innej rodziny jest rzeczą istotna, ale jeśli nie
        zaniedbuja obowiązków - to ich sprawa.
        Natomiast uważam, że nienormalne jest prowadzenie godzinnej dyskusji przez
        ucznia z ZA na temat konieczności przynoszenia do szkoły 2 książek do polskiego.
        Nawet jesli merytorycznie ma rację ( uczniowie korzystają z jednej) przeszkadza
        tym nauczycielowi i kolegom.
        Uważam, że jeśli ktoś dobrze się czuje biegajac cały dzień za piłką ( i nie ma
        z tego powodu np. zaległosci w nauce, nikogo nie krzywdzi) to jest on tak samo
        normalny jak uczący się wiele godzin kolega.
        A o przemocy w szkole chętnie porozmawiam. O ile będę mogła skorzystam z
        zaproszenia Romana Gawrona na konferencję. Jest to impreza otwarta - może więc
        i Ty weźmiesz w niej udział?
    • kkamyczek Re: Skąd ADHD ? -niewygaszone odruchy niemowlęcone 15.09.05, 17:15
      Mam taką cechę albo prztywarę, że nie uwierzę, dopóki nie znajdę logicznego
      ciągu w diagnozach. Mam problemy ze swoim synem, problemy wychowawcze, które
      występują głównie poza domem. Moje dziecko nie lubi szkoły i to okazuje na
      różne sposoby. Sugerowano ADHA, z może bardziej nadpobudliwość. Dla mnie ten
      opisowy system diagnozowania jest za mało ścisły, szukałam dalej. Dotarłam do
      Ośrodka Integracji Sensorycznej, w którym pani psycholog wyjaśniła mi, że u
      podstaw zaburzeń zachowania (np. ADHA, nadpobudliwość i wszelkie dys-...
      wymieniane w tym wątku) leżą niewygaszone odruchy niemowlęce.
      Po przeprowadzeniu pewnych ćwiczeń z moim synem, wyjaśniła, że dziecko ma
      niewygaszony odruch Moro, który objawia się lękiem przed otaczającym światem.
      Lęk wytwarza adrenalinę, powoduje wzmożone napięcie mięśniowe i stres. Człowiek
      w sytuacji zagrożenia od początku istnienia reagował dwojako - albo ucieczką
      albo atakiem. Mój syn do niedawna reagował ucieczką - izolowaniem się, od
      niedawna przeszedł do ataku - agresji, bicia, krzyku.
      Jest bardzo zdolny więc nie ma problemów z nauką, chociaż odmawia samodzielnego
      czytania (uwielbia gdy jemu się czyta lub słuchowiska) i odrabiania lekcji. Wg
      diagnozy ma zbyt napięte mięsnie w okolicach oczu i nie potrafi ruszać gałką
      oczną.
      Teraz będziemy pracować nad zanikiem odruchów niemowlęcych i mam głęboką
      nadzieję, że to właśnie jest przyczyna zaburzeń w zachowaniu mojego dziecka.
      Piszę o tym bo przeszłam długi proces myślowy by pewne podawane wszem i
      wobec "klocki" powiązać ze sobą w logiczną całość. Może komuś się przyda.
      polecam Integrację Sensoryczną.
      Pozdrawiam wszytskich wierzących i nie w ADHD
      Marysia
    • rycerzowa Re: Skąd sie bierze ADHD ? 16.09.05, 13:49
      Do Ewy:

      Znów się zgadzamy, że dla różnych ludzi różne rzeczy są normalne.

      Dla ciebie kryterium normalności to bezproblemowe funkcjonowanie w środowisku,
      bez stwarzania kłopotów innym.

      Moim zdaniem należałoby wymagać jeszcze, żeby to środowisko było normalne.
      I tu jest sedno problemu.
      Nasza szkoła nie jest normalna, czyli na miarę potrzeb i możliwości dzieci.

      Odrzucę skrajne opinie, że gwałtem na naturze jest wtłaczanie młodych zdrowych
      osobników w szkolne ławy i zmuszanie ich do bezruchu na okres całej młodości,
      podczas gdy ich niedawni przodkowie hasali w tym czasie po lasach i polach,
      polując i walcząc.

      Nasza cywilizacja wymaga długoletniego kształcenia, ale należy być w tym
      efektywnym, czyli uzyskac maksymalny rezultat, czyniąc jak najmniej destrukcji.

      Uważam, że wzrost patologii w naszych szkołach wynika z tego, że
      - szkoły są zbyt liczne( tłum, hałas, anonimowość),
      - klasy są zbyt liczne,
      - nauczyciele są słabi,
      - programy nauczania są nieodpowiednie,niezróżnicowane,
      - metody nauczania są nieodpowiednie.

      Powołałaś przykład z lekcjii angielskiego, gdzie uczniowie znęcali się nad
      nauczycielem. To było w Toruniu, nie w Łodzi.
      Byłam zbulwersowana tą historią. Zapewniam cię, nie było tam uczniów z ADHD.
      Zwykłe dzieciaki. Ale wszystkie punkty w powyższego wykazu były spełnione.

      Niejednokrotnie też podawałaś przykłady, jak to niesforny uczeń przeszkadzał na
      lekcji i uniemożliwiał naukę innym. A nauka ta miała przebiegać w formie
      wykładu, wiec dzieci mają być cicho. W szkole podstawowej! To jest
      nieporozumienie. Małe dzieci powinny uczyć się przez działanie, doświadczenie,
      aktywność. Znasz piękny film "Język motyli", gdzie lekcja przyrody odbywa się w
      lesie? A moje dzieci w IV klasie (szk. podst.)dostały podręcznik do biologii,
      zaczynający się od wykładu co to jest ekosystem i biocenoza i cała reszta pełna
      podobnych definicji.I był rok wkuwania.
      Normalny dzieciak powinien się zbuntować na taką edukację.

      Moje dzieci były uczniami zdolnymi i spokojnymi, jednak wspominają szkołę jako
      jedną wielką traumę. Wcale nie z powodu nadpobudliwych kolegów, chociaż w każdej
      klasie są tacy. Syn np. zawsze sadzany był w ławce z ADHD-owcem.
      Najwiekszym problemem byli głupi (tak!) belfrzy, ich niechęć do młodzieży,
      lenistwo intelektualne. Przykładowo, lekcje fizyki i chemii bez doswiadczeń,
      wiedza z biologii sprzed 20 lat, nieznajomość najnowszej literatury. O poniżaniu
      uczniów nie wspomnę.

      I ten straszliwy tłok i hałas! Normalka, jeśli w szkole jest ponad 1200 dzieci.

      Nasza wielka rodaczka Skłodowska uważała, że "lepiej dzieci podusić, niż wysłać
      do szkoły", którą uważała za nudną i restrykcyjną. Dla swoich i innych dzieci
      zorganizowała zajęcia na uniwersytecie, gdzie małolaty biegały, robiły
      doświadczenia, kłociły się, czytały, poznając przez to tajemnice przyrody.
      Gdy wystarczająco podrosły, odnalazły się w systemie szkolnym.



      • falka32 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 16.09.05, 15:10
        O rany, Rycerzowa, ktoś to w koncu powiedział na głos!
        Ja też uważam ,ze sposób nauczania w naszych szkołach jest sam w sobie dewiacją
        i po prostu nie jest dostosowany nawet do normalnego zdrowego dziecka. a co tu
        mówić o dziecku z jakimikolwiek problemami. Ja obserwowałam jak mój syn, w
        czasie wakacji czytał z wypiekami na twarzy podręczniki do następnej klasy -
        interesowało go to, to była naturalna chęć dziecka do nauki i poznawania nowych
        rzeczy, chłonął to co przeczytał... Po czym wystarczył miesiąc nauki w szkole,
        zeby dzieciak zaczął się migać od nauki, od robienia lekcji i traktować
        chodzenie do szkoły jako dopust boży. Szkoła pięknie potrafi wykorzenić z dzieci
        jakiekolwiek zainteresowanie wykładanymi przedmiotami. REguły zachowania w
        szkole, system ocen (pały dostaje się nie tylko za brak wiedzy ale za brak
        ołówka) - dla mnie to jest masakra. To nie ejst szkoła dla normalnych dzieci w
        której mogą się normalnie uczyć tylko jakiś zasr.... survival przygotowujący
        wyłacznie do wyścigu szczurów, który bez uszczerbku na psychice przetrwają tylko
        ci najcwańsi, najambitniejsi, najbardziej psychopatyczni.

    • rycerzowa Re: Skąd sie bierze ADHD ? 16.09.05, 19:11
      Gwoli ścisłości dodam, że nie wszyscy nauczyciele są tak beznadziejni.
      Zdarzają się i tacy "z powołania". Ale i oni bywają bezsilni wobec s y s t e m u.
      • gaika Ewa-raz jeszcze 16.09.05, 20:05
        >Jestem ZA zwalczaniem wszelkich patologii. Nie dogadamy się - Ty wiesz swoje,
        >ja bronię swojego. Tak jak Giertych nie dogada się z Millerem tak i my. Trudno.
        >Życzę Ci, abyś miała rację i aby lansowana przez Ciebie teza okazała się
        >słuszna, żeby żadne(sic) dziecko nie doznało uszczerbku bo chuligan albo ADHD-
        >owiec znalazł się w nieodpowiednim dla siebie miejscu.

        >Tak jak Giertych nie dogada się z Millerem tak i my.

        To najgorsza alternatywa z jaką przyszło mi się w życiu spotkaćwink

        Ty nie zwalczasz patologii. Zwalczasz wszystko, co kłóci się z Twoim pojęciem
        normy.
        W żadnym z wątków nie odpowiedziałaś na propozycje rozwiązań.
        Wszyscy dyskutanci są zgodni, ze należy walczyć z patologią. Rzecz w tym, ze
        rożnie ją rozumiemy i rożne widzimy metody działania.
        Twoja metoda, to jedynie walka z faktami dokonanymi. Wielokrotnie pisałam, ze
        najlepszym sposobem na problemy szkoły jest prewencja, a wiec przygotowanie do
        sytuacji trudnych, ekstremalnych, a także wiedza potrzebna by im przeciwdziałać.

        Brak szkole konsekwencji w postępowaniu, bo walczy uparcie, w nieefektywny
        sposób z bzdurami (nieobecności w szkole, stopnie z zachowania), a nie ma
        wytworzonych mechanizmów reagowania w sytuacjach kryzysowych (agresja dziecka z
        ADHD czy pobicie ucznia w ramach fali).A propos. Utworzyłaś watek na forum
        Romana o aktach przemocy w szkole. Wkleiłam link do świetnego artykułu na ten
        temat. Wątpię, czy choć jeden nauczyciel to przeczytał. A jeśli się nie wie
        skąd bierze się przemoc, jak zidentyfikować potencjalnych sprawców i ofiary, to
        potem się dziwimy, ze cos się stało z naszą młodzieżą.

        A teraz przyjmijmy, ze dzieci z jakimikolwiek zaburzeniami będą kierowane do
        szkol /klas integracyjnych. Jak wyobrażasz sobie rozwiązanie techniczne tego
        problemu. W Warszawie, w porządku, da się to przeprowadzić. Jak to zrealizować
        w mniejszych miejscowościach? Na wsi? Wyobrażasz sobie koszta takiego
        przedsięwzięcia?
        Porzucam zatem inne argumenty i skupiam się na ekonomicznym. Dostosowanie
        szkoły publicznej do pracy z rożnymi dziećmi jest tańsze.

        Jeszcze w sprawie formalnej. Uznałaś, ze niemożliwa jest zmiana przepisów. W
        jaki inny sposób można wprowadzić w życie Twoje pomysły?

        >Albo nie rozumiesz, albo nie chcesz zrozumieć. Dlaczego dzieci NORMALNE maja
        >dostosowywać się do zaburzonych?

        Wszyscy dostosowują się do wszystkich, nawet w rodzinie, żeby współistnienie
        ludzi o rożnych temperamentach, poglądach, osobowościach było w ogóle możliwe.
        Jeżeli zatracimy umiejętności dostosowawcze, to przeistoczymy się w gatunek
        samotników z niewielkimi szansami na przetrwanie.

        >Dla mnie norma to mozliwość spokojnego uczenia się i bezpieczeństwa. To
        >sytuacja , w której nauczyciel uczy, a nie zajmuje się dziećmi specjalnej
        >troski.
        >Dla mnie norma to dyskusja a nie używanie pięści, żyletek!
        >Dla mnie norma to równiez niedopuszczenie do picia alkoholu i ćpania. No , ale
        >widzę, że jest to mocno archaiczne. Być może za rok, dwa norma będą np.
        >kradzieże - Maciek ma a Józio nie- więc trzeba okraść Maćka a przy okazji dać
        >mu taki wycisk, żeby następnym razem oddał bez gadania i jeszcze nie
        >powiadamiał ani szkoły, ani rodziców ani policji.
        >I jestesmy na najlepszej drodze do takiej "normy".

        A co z nauczycielami, którzy nie spełniają Twojego kryterium normy, zachowują
        się w sposób "niekonwencjonalny", używają przemocy (głównie psychicznej), dają
        taki wycisk, ze dzieciakowi odechciewa się żyć. Oni tez tworzą obraz szkoły,
        tak jak i wiecznie narzekający lub patologiczni rodzice. Szkoła jest odbiciem
        obrazu społeczeństwa. Trzeba uzdrawiać, ale na pewno nie zręcznym cieciem
        skalpela.

        Twój sposób myślenia i preferowane „rozwiązania” mogą prowadzić do jeszcze
        większych niż istniejące podziałów, nadwyrezenia struktur społecznych. W imię
        czego? W imię ochrony "normalnych".
        Chcesz odrzucić empatię, humanitarne pobudki-dobrze. Wobec tego wszyscy w
        jakimś sensie mamy zajmować się ludźmi "specjalnej troski" bo to jest w naszym,
        społecznym interesie. Bo każdy z nas może się kiedyś znaleźć w sytuacji, w
        której większość powie "won".

        Doświadczyłam kilku systemów edukacyjnych i wiem, ze istnieją dobre
        rozwiązania, tylko wiąże się to ze zmianą przyzwyczajeń i nastawień.
        Moja postawa nie ma nic wspólnego z pobłażaniem złu, nieprawości, przemocy.
        Widocznie nie wyrażam się wystarczająco jasno.

        Chcę wreszcie poznać Twój plan walki z patologiami. Gdzie koncepcja na
        uzdrowienie szkoły, której wizerunek cierpi najmniej akurat przez obecność
        dzieci zaburzonych.
        Poza hasłem : "szkoła dla normalnych" nie znalazłam w Twoich wypowiedziach
        żadnego pomysłu na poprawę sytuacji.






        • ewa2000 Re: Ewa-raz jeszcze 20.09.05, 15:18
          Gaiko, nie zwalczam wszyskiego i wszystkich, którzy maja inne zdanie niż ja. Po
          prostu w sposób jasny i wyrazisty prezentuję moja opinię- i chyba mam do tego
          prawo.
          Walczę z patologią bez względu na to jak to nazwiesz.
          Zgodzę sie, że lepiej zapobiegać niz leczyć i najlepszą metodą jest prewencja,
          ale co robić, gdy w populacji znajdą sie osobniki zdemoralizowane ( bez względu
          na przyczynę).
          Byłoby pięknie gdyby szkoła zatrudniała psychologów, pedagogów ( liczba mnoga
          nie przypadkowa), pracowników socjalnych , ochroniarzy, itp, którzy najpierw by
          tłumaczyli, potem prowadzili rozmowy ostrzegawcze a na końcu terapię, a w
          między czasie strzegli bezpieczeństwa potencjalnych ofiar ( a więc również i
          Ciebie lub Twoich Bliskich).
          Prawda jest jednak taka, że w wielu szkołach nie ma ani pedagoga ani
          psychologa , a jeśli juz to nie zna dzieci, jest raz w tygodniu , dobiega. A
          fala i wszelkiego rodzaju chuliganeria mają się dobrze. W takiej sytuacji
          jedyną metodą walki z patologia są działania drastyczne. Pierwszym i
          najważniejszym zadaniem szkoły jest uczenie.
          Przeczytałam artykuł, który wkleiłaś w moim wątku. I jest mi dokładnie obojętne
          jakie są przyczyny patologii - czy pobije mnie dziecko dlatego, że jest
          zdemoralizowane czy też odreaguje się za dręczenie w domu. Skutki sa takie same.
          Przy obecnej sytuacji w większości szkół proponowanie nauczycieolm
          zastanawianie się jak zidentyfikować potencjalnego sprawcę czy ofiarę jest
          nieporozumieniem. Będziemy bawic się w dociekanie a kiedy zostanie czas na
          naukę? W domu? Wcale?
          Uważam, że w każdej większej miejscowości mozna utworzyć szkołe o zaostrzonym
          rygorze. cd. później.
        • ewa2000 Re: Ewa-raz jeszcze 21.09.05, 14:09
          dokończenie.
          Dostosowywanie się ma swoje granice. Oczywiście dziecko bardzo zdolne musi w
          jakoś dostosować się do mniej zdolnych kolegów - nawet tracąc,ale w rozsądnych
          proporcjach.
          Dlaczego klasa ma dostosowywać się do kolegi, który jest zaburzony?
          W imie jakich wartości uczniowie chcący wykorzystać w szkole czas na naukę
          muszą go tracić ( a potem pracować w domu) oglądając błaznowanie?
          Czy w ramach wyrównywania szans masz na mysli wyrównywanie w dół?
          Czy w ramach znoszenia podziałów dążysz do tego, aby wszyscy byli miernotami?
          Czy uważasz, że pięść jest najlepszym argumentem w dyskusji?
          Czy zdrowie i życie ofiary ma dla Ciebie jakąkolwiek większą wartość niż dobre
          samopoczucie sprawcy ( nieważne chorego czy chuligana - s p r a w c y )?
          Czy dla Ciebie szansą na przetrwanie jest godzenie się z patologiami ( biciem,
          poniżaniem, kradzieżami)?
          Ja mam odmienne zdanie. Uważam, że tolerancja, przystosowywanie się, pobłażanie
          patologiom ma granicę. A przekraczając ja doprowadzimy do tego, że człowiek
          będzie się bał przejść ulicą.
          Różni są nauczyciele - lepsi i gorsi, pracować powinni najlepsi, jednak odejdą
          oni od zawodu, bo nie chcą pracować w warunkach nienormalnej szkoły ( z
          chuliganami, dziecmi zaburzonymi i rodzicami nie przyjmującymi do wiadomości,
          że dziecko jest chore, z pręgieżem nad głową w postaci armii osób broniących
          chuliganerii).
          Mój plan uzdrowienia szkoły jest prosty. Dzieci zaburzone ( np. z ADHD,
          przeszkadzające w prowadzeniu zajęć do szkół integracyjnych lub specjalnych - w
          zalezności od stopnia zaburzenia). Chuligani do szkół z zaostrzonym rygorem.
          Koniec kropka. W przeciwnym razie patologia będzie się czuła znakomicie.
          P.S. Moja kolezanka jest sędzią w sądzie rodzinnym. Zawsze znajdowała 1001
          argumentów usprawiedliwiających młodocianych przestępców ( trudne dzieciństwo,
          młody wiek, poprawi się, może dać szansę jedną drugą, kolejną, może zastosować
          łagodniejszy paragrafi, bo szkoda "dzieciaka" itp). Do czasu kiedy jej własne
          dziecko zostało dotkliwie pobite przez kolegów ze szkoły. Dziś patrzy na to w
          sposób bardziej trzeźwy.
          • gaika Re: Ewa-raz jeszcze 23.09.05, 23:30
            ewa2000 napisała:
            >Zgodzę sie, że lepiej zapobiegać niz leczyć i najlepszą metodą jest prewencja,
            >ale co robić, gdy w populacji znajdą sie osobniki zdemoralizowane ( bez
            względu
            >na przyczynę).

            To jest płacz nad rozlanym mlekiem, bo gdzie byliśmy wszyscy dorośli, kiedy
            zaczęły się wzmagać wśród młodzieży akty agresji. Nikt nie
            stosował "najlepszych metod".
            To co teraz można zrobić to stosować je właśnie. Żeby nie przybywało młodzieży
            zdemoralizowanej (bez względu na przyczynę). A co zrobić z tymi, którzy już są?
            A wiesz, ze nie mam pojęcia. Bo prawda jest co napisała Rycerzowa, ze wszelkie
            domy poprawcze oraz miejsca odosobnienia w niewielkim stopniu resocjalizują, za
            to bardzo demoralizują. Przegapiliśmy cos jako społeczeństwo.

            >Byłoby pięknie gdyby szkoła zatrudniała psychologów, pedagogów ( liczba mnoga
            >nie przypadkowa), pracowników socjalnych , ochroniarzy, itp, którzy najpierw
            by
            >tłumaczyli, potem prowadzili rozmowy ostrzegawcze a na końcu terapię, a w
            >między czasie strzegli bezpieczeństwa potencjalnych ofiar ( a więc również i
            >Ciebie lub Twoich Bliskich).

            Byłoby pięknie, bo istniałaby większa kontrola nad tym co się dzieje w szkole,
            wśród uczniów.
            Brak tegoż personelu nie jest jednak specyfiką polskiej szkoły. Wszędzie
            edukacja jest niedofinansowana. Problem nie tylko w braku kadry, ale i spójnych
            reguł funkcjonowania każdej szkoły. Wszelkie regulacje, przepisy są tak
            niedookreślone, ze wciąż słyszę, ze interpretacja zależy od dyrekcji. Jeśli w
            ramach fali uczeń dotkliwie pobije innego, to w ciągu trzech minut po
            incydencie powinien być zawieszony, a potem decyduje się jak dalej postąpić.
            Brak odpowiedniej reakcji jest bolączką szkoły. To się odnosi i do sytuacji
            Kuby z ADHD i agresora wobec młodszego kolegi. Szkoła jest bezradna nie
            dlatego, ze nie ma ochroniarzy, ale dlatego, ze nie umie określić zasad.

            Zadaniem szkoły jest uczenie i wychowywanie. Działaniami prewencyjnymi nie może
            się zajmować wyłącznie pedagog czy psycholog(jeśli jest), tylko nauczyciele. Są
            bliżej dzieci na co dzień, znają relacje w klasie, pierwsi powinni zauważyć, ze
            czas interweniować.

            Polska szkoła jest do granic zbiurokratyzowana : nauczyciele zawaleni
            papierami, zliczaniem frekwencji(kosmiczna bzdura), prowadzeniem dochodzeń w
            sprawach nieobecności, zebrania rodziców, które są absolutnym przeżytkiem i
            stratą czasu dla obu stron-przez to cierpi nauczanie i wychowanie.

            > Przeczytałam artykuł, który wkleiłaś w moim wątku. I jest mi dokładnie
            obojętne
            >jakie są przyczyny patologii - czy pobije mnie dziecko dlatego, że jest
            >zdemoralizowane czy też odreaguje się za dręczenie w domu. Skutki sa takie
            same.

            Jak mi dresiarz dołoży, to oczywiście nie będę się zastanawiać nad jego
            sytuacją rodzinną. Nie o to chodzi. Tu już jest po sprawie. Chodzi o
            przeciwdziałanie, aby kolejni wygoleni nie zasilali własnych szeregów. Ale tego
            nie da sie zawęzić do szkoły. To są cale mechanizmy i procesy społeczne, które
            wpłynęły na to, co się dzieje. Rozwarstwienie : tworzymy lepsze i gorsze
            osiedla-będą lepsze i gorsze szkoły. Nie wiem jak od segregacji uciec, bo to
            problem wszystkich rozwiniętych krajów : do niektórych szkol chodzi się jak na
            majówkę, a w innych przy wejściu znajduje się detektor metalu. Może nie ma od
            tego ucieczki?

            >Przy obecnej sytuacji w większości szkół proponowanie nauczycieolm
            >zastanawianie się jak zidentyfikować potencjalnego sprawcę czy ofiarę jest
            >nieporozumieniem. Będziemy bawic się w dociekanie a kiedy zostanie czas na
            >naukę? W domu? Wcale?

            Jeżeli nauczyciele nie będą w porę reagować, to wkrótce będziemy mieć więcej
            młodzieży w szkołach o zaostrzonym rygorze niż we wszystkich innych razem
            wziętych.

            >Uważam, że w każdej większej miejscowości mozna utworzyć szkołe o zaostrzonym
            >rygorze

            Jak?
            Piszesz, ze szkoły nie stać na psychologów, na dodatkowych nauczycieli do klas.
            W jaki sposób znaleźć pieniądze na stworzenie takich szkol, przeszkolić ludzi,
            zbudowac odpowiednie warunki?

            >Dlaczego klasa ma dostosowywać się do kolegi, który jest zaburzony?

            Wszyscy dostosowują się do wszystkich. To działa w obu kierunkach.

            >W imie jakich wartości uczniowie chcący wykorzystać w szkole czas na naukę
            >muszą go tracić ( a potem pracować w domu) oglądając błaznowanie?

            Znów generalizujesz na podstawie swego doświadczenia. To był ewidentny błąd
            szkoły.

            >Czy w ramach wyrównywania szans masz na mysli wyrównywanie w dół?

            W życiu! Wręcz przeciwnie.

            > Ja mam odmienne zdanie. Uważam, że tolerancja, przystosowywanie się,
            pobłażanie
            >patologiom ma granicę. A przekraczając ja doprowadzimy do tego, że człowiek
            >ędzie się bał przejść ulicą.

            Wszyscy się tu zgadzają co do konieczności reagowania na patologie. Problemem
            nie są złe metody, a raczej brak metod.
            Świetnego przykładu użyła Rycerzowa o fantastycznych wynikach Gullianiego w
            Nowym Jorku.Niby niemożliwe, a jednak...

            >Różni są nauczyciele - lepsi i gorsi, pracować powinni najlepsi, jednak odejdą
            >oni od zawodu, bo nie chcą pracować w warunkach nienormalnej szkoły ( z
            >chuliganami, dziecmi zaburzonymi i rodzicami nie przyjmującymi do wiadomości,
            >że dziecko jest chore, z pręgieżem nad głową w postaci armii osób broniących
            >chuliganerii).

            Nienormalna szkole tworzymy wszyscy, łącznie z nauczycielami.
            Gdzie jest armia osób broniąca chuliganów? Owszem, widzę szkole, która nie
            reaguje.

            >Mój plan uzdrowienia szkoły jest prosty. Dzieci zaburzone ( np. z ADHD,
            >przeszkadzające w prowadzeniu zajęć do szkół integracyjnych lub specjalnych -
            w
            >zalezności od stopnia zaburzenia). Chuligani do szkół z zaostrzonym rygorem.
            >Koniec kropka. W przeciwnym razie patologia będzie się czuła znakomicie.

            To nie jest ani proste, ani skuteczne ani realne.
            Nie zgadzam się tez z teza, ze dzieci chore i łobuzy należą do tej samej
            kategorii.
            Zamiast wydawać wielokrotnie większe pieniądze na separowanie, należy poprawić
            funkcjonowanie publicznych (de facto integracyjnych szkol- święta racja
            Rycerzowo). Tak funkcjonują one na świecie. Wspiera się nauczycieli, aby w
            warunkach szkoły masowej mogli efektywnie nauczać większość dzieci.

            Na koniec fragment z artykułu, który czytałaś. Dla pamięcismile
            "Przemoc jeśli ma miejsce w klasie, stanowi problem, którym muszą zająć się
            wychowawcy. Brak reakcji oznacza ciche przyzwolenie. Przyzwolenie na to aby
            jedni uczniowie żyli w poczuciu krzywdy i osamotnienia a inni w poczuciu
            bezkarności."
            "Kiedy potrafimy odpowiednio wcześnie rozpoznać różne formy przemocy ochraniamy
            uczniów przed jej długotrwałymi smutkami. Jeśli wiemy dlaczego niektórzy
            uczniowie stają się ofiarami czy sprawcami umiemy wybrać dla nich odpowiedni
            program pomocy."



            • ewa2000 Re: Ewa-raz jeszcze 27.09.05, 13:31
              W dalszym ciągu się upieram - z patologiami trzeba walczyć. Na każdym rogu mamy
              przemoc, to co dzieje się w większości szkół - przeraża.
              Czy zastanowiłas się dlaczego? Bo ja jestem przekonana, ze powodem jest
              pobłażanie, bezkarnośc, poczucie, że młodzi ludzie mogą zrobić wszystko co
              chcą. Chcą pobić- pobiją, a kara raczej ich nie spotka, bo pojawiają się rzesze
              obrońców. Chcą ukraść- kradną- bo zaraz znajdą się tacy, którzy ich
              usprawiedliwiają.
              Chcą niszczyć- niszczą, przeciez to niczyje.
              W tej chwili nie ma co już zastanawiac się, gdzie byli dorośli gdy
              demoralizowała się(?) młodzież. Prawdopodobnie zachłystywali się tzw.
              wolnością. Dziś trzeba przeciwdziałać. Skutecznie, twardo, konsekwentnie.
              I nie ma sensu przenosić na nasz grunt amerykańskih metod, nawet gdy się one
              sprawdziły na tamtym terenie. Polska ma swoistą specyfikę.
              Tylko przekonanie o nieuniknionej i dotkliwej karze może wielu powstrzymać
              przed rozbojem.
              • janmariadreptak Re: Ewa-raz jeszcze 29.09.05, 15:20
                Zdaje mi się, że Ewa nie rozróżnia dwóch całkowicie rozłącznych pojęć.
                Hamstwa i adhd.
                Nie leczone adhd prowadzi do 'rozwydrzonego bachora'. Złe wychowanie też. Ale,
                jeżeli dzieckiem z adhd odpowiednio się zająć, nie ma problemu agresji.
    • 1iwona1 w nawiązaniu do wypowiedzi ewy2000 21.09.05, 10:37
      ewa2000 napisała:

      > bo większość ludzi nie chce i nie może pogodzić się z
      > faktem, że ich dziecko jest chore psychicznie.
      > I za wszelka cenę unikają szkół integracyjnych,

      Pomijam opinię o klasyfikacji ADHD, bo ten temat poruszyła już gaika. Chcę się
      jedynie odnieść stwierdzenia, jak to rodzice dzieci z ADHD unikają szkół
      integracyjnych.

      interwencja.interia.pl/news?inf=667078
      Faktycznie - bronią się rekami i nogami...

      Iwona
    • rycerzowa Re: Skąd sie bierze ADHD ? 21.09.05, 18:50


      Ewo, szkoła o zaostrzonym rygorze? Konkretnie, na czym miałoby to polegać?
      Ciekawa jestem: dyby dla wiercipięty, knebel dla gaduły, obcinanie rąk dla
      kradnących dzieciom kanapki i niszczącym piórniki?. Czy tylko bicie i wyzywanie?


    • rycerzowa Re: Skąd sie bierze ADHD ? 22.09.05, 12:23
      Mówiąc poważnie, wszystkim nam chodzi o to samo - o normalne życie dla nas i
      naszych dzieci. Najprawdopodobniej ani dzieci Ewy ani moje w szkole o
      zaostrzonym rygorze by się nie znalazły, ale na 100% zetknęłyby się z takim
      "elementem" na ulicy, w sklepie, w pracy. A to juz byłoby niebezpieczne.

      Agresja , nie tylko w szkołach, jest faktem, zatem co czynić?
      Mozna wybrać model braci Kaczyńskich, ostry rygor w szkołach, wydłużenie
      wyroków, kara smierci itd. Tylko sami bliźniacy jakoś zapomnieli, że sami, jako
      dzieci, byli nicponiam do kwadratu i z tego wyrośli.
      Albo zacząć od pomysłu burmistrza Giulianiego, czyli niedopuszczanie do drobnych
      naruszeń prawa, czyli opieka i kontrola.
      I porównac rezultaty.

      Bo na problem należy spojrzeć z medycznego punktu widzenia:
      1. Nie należy stosować srodków na pozór słusznych, ale już sprawdzonych z
      wynikiem wybitnie negatywnym.
      Czyli, na ból żołądka nie damy aspiryny, chociaz pomaga ona na ból głowy i stawów.
      Czyli, jesli np.gdzie indziej juz sprawdzono, że izolowanie i gnębienie dzieci i
      młodzieży z kłopotami to wylegarnia przestepczości, wyciągnijmy z tego wnioski.
      W Rosji Sowieckiej młodych niesubordynowanych za byle co wysyłano do
      specjalnych obozów do wychowania przez pracę. Poczytaj Sołżenicyna ,"Archipelag
      Gułag", rozdział o nielatkach, jakie to przynosiło rezultaty. Oni błyskawicznie
      stawali się gorsi od najgorszych kryminalistów i jedynym na nich sposobem było
      wyduszenie ich, dosłownie.

      2. Należy pamietać, że z niewielkim stanem zapalnym organizm poradzi sobie sam
      lub z niewielką pomocą). Zebranie w jednym miejscu "elementu zapalnego" może
      przynieść tragiczne skutki.
      Czyli, jesli w klasie jest statystycznie jedno dziecko z ADHD, jedno z innym
      zdrowotnym problemem, dwoje z rodzin dysfunkcyjnych, a reszta dzieci ogólnie
      zdrowa, z normalnych domów, to ta niewielka mniejszość przystosuje się do
      wiekszości.
      Będą problemy, kłopoty (stan zapalny), ale jesli szkoła będzie kameralna
      (kontrola), klasa nieliczna i dobra opieka pedagogiczna, to sytacja wszystkim
      wyjdzie na zdrowie, bo te wzorowe dzieci bedą miały okazję uodpornić się na
      niejedno.
      Jest to wzór już sprawdzony, bardzo duzo dzieci ze złych domów nauczyło się
      innego zycia, widząc dobre wzory. Koledzy, Szkoła, Kosciół - te trzy
      instytucje powinny być kołem ratunkowym dla dzieci, które nie mają szczęścia
      otrzymac dobrych wzorów w domu rodzinnym.
      A dzieci z problemami zdrowotnymi powinny w zwyczajnych (czyli integracyjnych)
      szkołach nauczyć się radzić sobie z życiem, abyśmy w przyszłości nie musieli
      łożyc na ich utrzymanie.

      W dzisiejszej "Polityce" jest artukuł o gimnazjach, polecam.
      Naprawdę, ktos, kto wpadł na pomysł zebrania kilkuset dzieci w najtrudniejszym
      wieku w szkołach-kolosach, z nieprzygotowaną kadrą, zgrzeszył nie tylko brakiem
      wyobraźni, ale elementarnej wiedzy psychologicznej i socjologicznej.

      Oczywiscie, nie podlega dyskusji, że dzieci ciężko chore lub absolutnie
      zdemoralizowane wymagają specjalnego traktowania.
      • ewa2000 Re: Skąd sie bierze ADHD ? 27.09.05, 13:34
        Nie jestem zwolenniczką PiS, dość daleko mi do braci Kaczyńskich, ale podoba mi
        sie ich model przecidziałania agresji i patologii.
        Nie sądzę, aby którykolwiek z braci Kaczyńskich zachowywał się w sposób
        patologiczny, niebezpieczny. Nicponiem można być i np. związać sznurkiem klamki
        sąsiadów ( tak aby nie mogli wyjść z mieszkań), ale mozna i pociąć żyletka
        ubranie ( dobrze, że nie twarz) kolegi. Ot tak dla sportu. Jest różnica?
        • mloda.weronika Praca z dzieckiem z ADHD 27.09.05, 14:03
          Mojej siostry dziecko ma ADHD i z polecenia psychologa będzie z dzieckiem
          pracować konsultantka. Jednak zupełnie nie wie moja siostra ile kosztuje taka
          wizyta za godzinę. Dziecko ma 8 lat. Mówię siostrze, że psycholog bierze 100zl
          za godzinę, ale jak będzie do dziecka przychodzić osoba pomagająca i znająca
          się na ADHD ok. 4-6 godzin w tygodniu, to cena idzie w dół.

          Czy może znacie realia warszawskie dotyczące takiej formy pomocy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka