Dodaj do ulubionych

Bić czy nie bić oto jest pytanie!

12.10.05, 10:15
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 10:16
      Kogo i za co?
      • acia-m Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 10:21
        4 letnie dziecko za ataki złości.
        Bardzo rzadko córka dostaje klapsa ale czasami jest to nie uniknione.
        A potem mam okropnego kaca moralnego i jestem wściekła na siebie!!!!!
        • cruella Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 10:27
          Postaraj sie bić. Do niczego to nie prowadzi poza pokazaniem, kto ma przewagę
          fizyczną i jak może z niej skorzystaćsad(
          • aleksandrynka hmm, 12.10.05, 13:17
            Cruella, chciałaś chyba napisać "postaraj się NIE bić", czy tak?
            smile
            pozdrawiam!
          • cruella No to napisałam:((((( 12.10.05, 15:20
            Postaraj się NIE bić, oczywiście.
            Durna baba ze mnie.
        • niutaki Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 10:29
          no to jak masz kaca moralnego to sama sobie odpowiedziałaś, a różnica miedzy
          bić i dać klapsa jest kolosalna, więc zastanów się co robisz: bijesz czy dałaś
          jej kilka klapsów, moja córka ma 3 lata i był taki okres, że dostała kilka
          klapsów za uparte łamanie zasad i wręcz prowokowanie mnie do wybuchu. teraz nie
          wyobrażam sobie, żebym dała jej klapsa, normalnie się dogadujemy. Próbowałaś
          się dowiedzieć dlaczego córka ma te ataki złości? My te jej wyskoki zawsze
          analizujemy, a oprócz tego uczę ją rozładowywać negatywne emocjesmile
          • julia246 Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 11:25
            Zdecydowanie NIE BIĆ, to nie jest metoda wychowawcza tylko zwykła tresura.
            Nie mówię tu oczywiście o jednym lekkim klapsie, od czasu do czasu,
            ale nic więcej. Ja osobiście nie jestem ża jaką kolwiek przemoc, fizyczną czy
            psychiczną, chcę tylko ostrzec, przed takim zachowaniem.
            Ponieważ znam to z autopsji, i wiem co się później dzieje z człowiekiem.
            Zresztą to metoda dla rodziców którzy, nie potrafią poradzić sobie w inny
            sposób, to zwykły strach i niemoc.
          • julia246 Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 11:27
            Przepraszam że tak ostro zareagowałam, ale to dla mnie bardzo drarzliwy temat.
            • andaba Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 11:34
              Słusznie ktoś zauważył, że jest różnica między klapsem a biciem.
              Moim zdaniem na atak złości najlepszym lekarstwem jest właśnie klaps - u moich
              dzieci każdy pierwszy atak złości był zarazem ostatnim - lekarstwo okazywało
              się skuteczne.

            • zumaminka Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 11:36
              Z własnego doświadczenia zdecydowne nie dla bicia!!!!Moja córka miała takie
              ataki złości,ze czasami myślałam,ze zwariuję ale odkąd zaczęliśmy stosowac
              klapsy wszystko zaczęło wyglądac jeszcze gorzej...
              kiedy przestaliśmy klapsować(choć czasami było b.ciężko)sytuacja b.sie zmieniała
              ale powoli.Trzeba dużo rozmawiać tłumaczyć a wrzeszczące dziecko zostawić na
              chwilę samo aż się nie uspokoi.
              Sama wiem,że klaps przynosi ulge i efekt tylko dla nas(wyładowujemy złość)ale na
              krótko.za chwilę pojawiaja się wyrzytu sumienia a dziecko wcale nie grzeczniejsze.
              Po przeanalizowaniu mojej sytuacji, już od dość dawna jestem zdecydowaną
              przeciwniczką klapsów.
      • wronika5 Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 27.10.05, 23:28
        CO RODZI BICIE?
        TYLKO WZMAGA AGRESJE U DZIECKA,STRACH,ZEMSTE.ZAMIAST KARAC MOZNA SPROBOWAC
        INNYCH METOD.
        WYRAZIC SWOJE UCZUCIA,NIE ATAKUJAC CHARAKTERU DZIECKA.NP
        JESTEM WSCIEKLA,ZE MOJA NOWA PILA ZOSTALA NA DWORZE I ZARDZEWIALA NA DESZCZU.
        OKRESL SWOJE OCZEKIWANIA. OCZEKUJE ,ZE MOJE NARZEDZIA BEDA ODDAWANE PO
        POZYCZENIU.JEST JESZCZE WIELE TYCH POMOCNYCH PUNKTOW,ALE NIE CHCE WYCHODZIC NA
        TAKA KTORA WSZYSTKO WIE.MAM ZA SOBA KURS DLA RODZICOW,KTORU MI POMUGL.BYLAM
        MATKA ZNERWICOWANA,KRZYCACA,DAJACA KLAPSY I NIC TO NIE POMAGALO.
        TERAZ JEST INACZEJ. SLUCHAM MOJE DZIECI,NAWET KIEDY PLACZA,KRZYCZA/CO
        WTEDY ROBIE ???PROSTA RZECZ NAWIAZUJE KONTAKT WZROKOWY Z DZIECKIEM.
        2 MOWIE CO ON CZUJE NP.WIEM,ZE CHCESZ TEGO COKIERKA PRZED OBJADEM,WIEM,ZE
        JESTES ZLY,WSCIEKLY. DZIECKO W TYM MOMENCIE PRZESTAJE PLAKAC I SLUCHA.A JA
        MOWIE MU JASNO,DOSTANIESZ TEGO COKIERKA PO OBJEDZIE,CZASAMI TRZEBO POWTORZYC TO
        KILKA RAZY,ALE POMAGA.JASNE ZASADY DLA DZIECI SA WAZNE.ZRESZTA TAK JAK I DLA
        NAS.JEZELI SZEF MOWI ,JESLI PANI PRZGOTUJE MI SPRAWOZDANIE NA DZISIAJ,TO DAM
        PANI MOZLIWOSC WYJSCIA 2 GODZINY WCZESNIE,PRAWDA,ZE TO PROSTE.JA SIE ZMIENILAM
        PO PRZECZYTANIU KSIAZKI JAK MOWIC DO DZIECI ABY SLUCHALY
        JAK SLUCHAC,ZEBY DZIECI DO NAS MOWILY.
        ADELE FABER I ELAINE MAZLISH. POLECAM JA SIE OD RODZILAM......
    • mruwa9 nie bic 12.10.05, 12:41
      Nieprawda, nie ma znaczenia, czy sie przyleje dziecku porzadnie i do bolu, czy
      tylko klapsa na tylek. Bicie to bicie, to przemoc fizyczna. Nie wyobrazam
      sobie, zeby moj maz, wkurzony maksymalnie, podniosl dla mnie reke, nawet dla
      lekkiego klapsa. Z wzajemnoscia. Bicie- bez wzgledu na sile uderzenia- to byc
      moze przejaw bezsilnosci rodzicow i utraty panowania nad soba, ale tez
      pogwalcenie prawa dziecka do nietykalnosci cielesnej. Tez mnie czesto dzieci
      wyprowadzaja z rownowagi, wtedy wysylam je do swoich pokoi z tekstem, ze jestem
      bliska utraty panowania nad soba, a poniewaz nie chce zrobic czegos
      niekontrolowanego (przylac dziecku), to niech sie mi na oczy nie pokazuje az do
      uspokojenia obu stron. Dziecko dostaje wyrazny sygnal, ze koniec z furia, ja
      dostaje chwile na opanowanie swoich nerwow. Jesli ja, jako dorosla osoba,
      przyznaje sobie prawo do przemocy fizycznej wobec dziecka, jako sposob na
      rozwiazanie konfliktu, to moje dziecko otrzymuje sygnal, ze to dobra metoda na
      uzyskanie przewagi w grupie rowiesniczej. I jak mam dziecku potem tlumaczyc i
      egzekwowac zakaz bicia innych dzieci?
      • lgosia1 Re: nie bic 12.10.05, 12:54
        jest sobie problem... no i dziecko obserwuje co z tym problemem zrobimy. I co
        widzi? Przemoc - przemoc jako jedyny sposób rozwiązania "trudnych" problemów.
        Dziecko sobie rośnie - napotyka problem.... i co robi? To samo co rodzice.
        A później się dziwimy, że nasze dzieci złe są. Jak się nie nauczyło dziecka
        rozwiązywać w inny sposób problemów niż przemocą..... boję się pomyślec jakie
        mogą być efektysad
        Takie jest moje osobiste zdanie na ten temat. Choć znam dzieci bite, które
        na "porządnych" ludzi wyrosły. Ale te dorosłe już a kiedyś bite dzieci
        dopuszczają możliwość - a jakże - bicia swoich dzieci. Bo skoro im na dobre
        wyszło..... Oby drugie pokolenie nie zemściło się na bijących ich rodziców
        dziadkachsad
        • mruwa9 Re: nie bic 12.10.05, 13:08
          o ile sie nie myle, w Polsce istnieje prawo zakazujace znecania sie nad
          zwierzetami. Czy istnieje prawo zakazujace bicia dzieci?
          • linkaa3 Re: nie bic 12.10.05, 13:31
            Niestety, nie. Czasem mi sie zdaje, ze wg prawa dziecko to nie czlowiek. I
            niestety, wielu doroslych ma rowniez takie zdanie.

            Klaps czy bicie to dla mnie przemoc fizyczna nad slabszym.

            Czy ja moge ktorejs z Was dac klapsa, jak mi sie Wasz wybuch na forum nie
            spodoba? Czasem mialabym ochote?

            :p
            L.
    • miirabelka Nie bic ! 12.10.05, 14:12
      ...chociaż wiem z doświadczenia jakie to trudne. Moja córeczka ma teraz 4lata i
      właśnie weszła w etap "wiem lepiej", jest to czasami delikatnie mówiąc
      irytujące, mam tu na myśli chwile kiedy córeczka WIE, że nie ma racji i upiera
      się przy swoim. W takich chwilach, a takźe na ataki histerii, bardzo rzadko
      występujące, stosujemy metodę, chwilowej "izolacji". Proszę córeczkę, żeby
      poszła do siebie do pokoju i wróciła kiedy się uspokoi. Efekt jest taki, że
      zazwyczaj idzie tupiąc nóżkami i mamrocząc pod noskiem (czasami płacząc ze
      złości), a po kilku minutach wraca i przeprasza mnie za swój wybuch. Jest to
      czas również dla mnie, kiedy mam szansę ochłonąc i jeśli czuję się też trochę
      winna to ja wyciągam rękę i razem się przepraszamy i przytulamy. Oczywiście i
      mnie zdarzały się momenty kiedy w zdenerwowaniu dawałam córeczce klapsa, ale
      zawsze potem tłumaczyłam jej dlaczego się zdenerwowałam i przepraszałam (za
      klapsa).
      Pozdrawiam!!!
      ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥
      • anima10 Re: Nie bic ! 12.10.05, 14:56
        Mam 5-letnią córcię.Staram się stosować metodę izolacji na ataki złości,chociaż
        czasami jest to w fazie początkowej wykańczające,bo młoda nie chce zostać sama
        i złość narasta.Potem,kiedy już uda się nam od siebie odizolować,wszystko toczy się właściwym torem.Ale wciąż się zastanawiam jak do niej dotrzeć,żeby też chciała ochłonąć,a nie awanturować się jeszcze bardziej?
    • marghe_72 Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 15:06
      poproszę o wytłumaczenie mi róznicy pomiędzy klapsem a biciem
      Ile klapsów to juz bicie?

      i klap i bicie siwadczą o baszej bezsilnosci i lenistwie. NAjprosciej jest
      przylać..
      • lgosia1 Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 15:17
        jeśli dziecku nie wytłumaczy się co źle robi, jeśli nie poczeka się aż dziecko
        to zrozumie, to walenie klapsa wzbudzi w dziecku uczucie bezsilności,
        niesprawiedliwości pokrzywdzenia. Na miłość dziecka trzeba sobie zasłużyć, na
        jego grzeczne zachowanie zapracować psychologicznie a nie dawać upust swoim
        emocjom przez klapsy. To już lepiej walnąć komuś dorosłemu w tyłek przy jakiejś
        dyskusji a nie własnemu dziecku. Lepiej traktujemy dorosłych obcych
        rozkapryszonych ludzi niż własne rozkapryszone dziecko?
      • malwisienia Bić 12.10.05, 15:25
        jak chodziłam do podstawówki, to wszystkie dzieciaki w majestacie prawa
        dostawały manto od nauczyciela jak coś przeskrobały, a rodzic jak się
        dowiedział to jeszcze poprawił w domu;
        jakoś moje pokolenie nie wyrosło na psycholi ze skrzywieniami i nie do
        pomyślenia było wtedy pyskować do nauczyciela czy zbierać haracze od młodszych
        dzieci; za to teraz jak słucham co się dzieje w podstawówkach to się włos jeży
        na głowie; oto efekt bezstresowego i bezklapsowego wychowywania dzieci
        • lgosia1 Re: Bić 12.10.05, 15:31
          bezstresowe wychowanie, a wychowanie bez przemocy to dwie odmienne w niczym nie
          zbieżne sprawy. Można wychować dziecko bez przemocy i nie jest to bezstresowe
          wychowanie, ale wychowanie z innym systemem kar i tu karą nie jest przemoc
          • lgosia1 Re: Bić 12.10.05, 15:34
            malwisienia, nie wiem, ile ty masz lat, ale ja mam 30 i moje pokolenie w mojej
            podstawówce nie było bite ani przez nauczycieli ani przez rodziców.
            Przynajmniej w zdecydowanej większości.
            • andaba Re: Bić 12.10.05, 15:38
              Ja mam tyle lat co Ty i moje pokolenie było bite tak w szkole jak i w domu smile
              I tak właściwie to zgadzam się z Malwisienią.
              • lgosia1 Re: Bić 12.10.05, 15:39
                no to szczerze współczuję waszym dzieciomsad(((
                Nie wspominając już, że bicie dzieci jest prawem zakazane. Ktoś powinien
                donieść policji o krzywdzie bitych dzieci
            • malwisienia Re: Bić 12.10.05, 15:38
              a ja np. pamiętam do tej pory jak kiedyś zamknęliśmy pana od zpt w szatni na
              godzinę, a później każdy miał do wyboru dostać 2 pasy lub 3 razy linijką w łapę;
              do tej pory też pamiętam jak w przedszkolu dostałam lanie na gołą pupę od pani
              za schowanie jednemu chłopakowi worka, ależ to był wstyd (ta goła pupa)
              • andaba Re: Bić 12.10.05, 15:43
                To, że nie uważam klapsa za koniec świata, ani to,że obrywałam w dzieciństwie
                nie znaczy, że biję dzieci. Każd dostało dosłownie 2-3 klapsy w życiu.
                Ale może właśnie świadomość takich konsekwencji powoduje, że nie mam powodów,
                aby je dawać, moje dzieci po prostu są grzeczne - choć nie zastraszone.
              • cruella Przykre to, niestety 12.10.05, 15:49
                Nie byłam bita w szkole (może dlatego, że nie dawałam nikomu powodów a może
                dlatego, że moi nauczyciele byli bardziej cywilizowani), byłam popychana, bita
                (czym popadnie) w domu. Dla mnie bicie (książką, ścierką, gazetą) nic do życia
                nie wnosiło, było rodzajem upokorzenia, poniżenia, oznaką porażki rodziców i z
                wychowanie nie miało nic wspólnego.
                Nie mam szacunku względem nikogo, kto w swej bezsilności podniósł na mnie
                rękę.Tym bardziej, że moja matka regularnie jest bita przez ojca. Wie zatem, jak
                to wygląda z drugiej strony. On bił ją (bo tak był wychowany w domu), ona biła
                mnie (mimo iż sama nie był bita).
                Że też żadne z nich nie podniosło ręki na silniejszego od siebie...ciekawe,
                dlaczego.
          • marghe_72 Re: Bić 12.10.05, 22:07
            otóż to.
            Można również bić i wychować rozpuszczonego bachora wink
        • moofka Re: Bić 12.10.05, 17:00
          malwisienia napisała:

          > jak chodziłam do podstawówki, to wszystkie dzieciaki w majestacie prawa
          > dostawały manto od nauczyciela jak coś przeskrobały, a rodzic jak się
          > dowiedział to jeszcze poprawił w domu;
          > jakoś moje pokolenie nie wyrosło na psycholi ze skrzywieniami i nie do
          > pomyślenia było wtedy pyskować do nauczyciela czy zbierać haracze od
          młodszych
          > dzieci; za to teraz jak słucham co się dzieje w podstawówkach to się włos
          jeży
          > na głowie; oto efekt bezstresowego i bezklapsowego wychowywania dzieci
          ______________________________
          uwielbiam takie proste świata widzenie smile
          jakie to fajne mieć taki czarno-biały światopogląd
          lać koniecznie
          kto ocenił, czy wyrośliśmy (mniemam, ze tez jestem z twojego pokolenia)
          na skrzywionych psycholi, czy nie?
          w podstwowce mój kolega strzelił śrutem w posladek wuefiscie - na lekcji
          pyskówki do nauczycieli odbywały sie dosc czesto
          a wymuszanie haraczy w szkolach tez nie jest nowe

          czy jestes skrzywionym psycholem niech kto inny ocenia
          ale upokorzenie po publicznym laniu po glym tylku zostalo do dzisiaj, prawda?
          • malwisienia Re: Bić 12.10.05, 17:59
            moofka napisała:

            >
            > ale upokorzenie po publicznym laniu po glym tylku zostalo do dzisiaj, prawda?

            o rany! zaraz na pewno usłyszę teorie o moczeniu się w nocy i problemach z
            seksem (jak przy spornym temacie nocnika) i jaki to głęboki mam uszczerbek na
            psychice po tym przedszkolnym upokorzeniu
            • moofka Re: Bić 12.10.05, 18:09
              malwisienia napisała:

              > o rany! zaraz na pewno usłyszę teorie o moczeniu się w nocy i problemach z
              > seksem (jak przy spornym temacie nocnika) i jaki to głęboki mam uszczerbek na
              > psychice po tym przedszkolnym upokorzeniu
              _____________________
              sama napisals, ze pamietasz do dzisiaj jaki wstyd
              to twoje slowa
              i nie zwalaj na pokolenie
              gdyby mnie wten sposob potraktowano nawet tych dwadziescia pare lat temu
              juz moja mama wiedzialaby co nalzey zrobic pani przedszkolance
              na sciagnietych przy wszystkich majteczkach mogłoby sie nie skonczyc tongue_out
      • niutaki Re: różnica 12.10.05, 17:03
        dla mnie jest taka, że moje dziecko było ukarane klapsem, gdy z premedytacją,
        po kilkakrotnym upominaniu robiła coś czego nie wolno było robić, bicie to dla
        mnie właśnie bicie dziecka bez tłumaczenia mu co jest złe i co mu wolno, a co
        nie. G..no o mnie wiesz, to mi nie wciskaj, że jestem leniwa i nie tłumaczę
        mojemu dziecku, jak powinno lub może się zachowywać.
        • niutaki Re: mój poprzedni post był do marghe n/t 12.10.05, 17:04

        • marghe_72 Re: Niuataki.. 12.10.05, 22:10
          Jak to ładnie ujęłas "gg..no o Tobie wiem" ale i tak będę się upierac przy
          tym,ze klapsy ,które Ty dajesz i bicie to jedno i to samo. Bo są wyrazem naszej
          bezsilnosci..
          Myślisz,ze Twoje dziecko cokolwiek zrozumiało dzieki klapsowi? Nie. Ono Sie
          Ciebie wystraszyło. Ciebie i bólu ,które Mu zadałas.
          I mnie ręka nieraz swierzbiła i swierzbi.. ale doskonale wiem ze klap[sem nie
          osiągne NIC.
          A nie chcę ,zeby moje dziecko sie dobrze zachowywało wyłacznie ze strachu.
    • mamamajki Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 15:22
      NIE BIĆ!!!!!!!!!!
      starać się bardzo nie bić!
      zawsze to oznaka NASZEJ SŁABOŚCI - odreagowanie NASZEJ ZŁOŚCI
      kiedy klepniemy dziecko to my jesteśmy spokojniejsi nie ono
      moja Babcia zawsze jak była na wnuki bardzo zła wkładała zaciśniętą pięść do
      buzi i jakby ją przygryzała
      nie pamiętam by mnie uderzyła
      już nie muszę chyba pisać jak ją za to szanuję
      pozdrawiam
      Asia mama Mai
    • aluc bić, i tak nic nie pomoże ;) nt 12.10.05, 15:43
      • lgosia1 Re: bić, i tak nic nie pomoże ;) nt 12.10.05, 15:48
        tak socjologicznie się zastanawiam.... Bo już brałam udział w kilku takich
        dyskusjach na żywo z mężem chociażby, czy z koleżanką (oboje bici przez
        rodziców i oboje deklarują bicie swoich dzieci) - z tym że mężowi wybiję to z
        głowysmile))) I argumentami mu to wybiję a nie następną przemocą....
        No ale zastanawiam się nad pewną prawidłowością właśnie, że bite dzieci są
        później rodzicami którzy biją własne dzieci.
        Czy jest jakiś rodzic, który w dzieciństwie nie był bity i widzi potrzebę bicia
        swoich dzieci?
        Ja nie byłam bita. Znam sposoby, którymi można rozwiązać problem bez uciekania
        się do przemocy. Zresztą rany!!!! To jest prawda stara jak świat, że przemoc
        rodzi przemoc. A dowodem właśnie na to jest fakt, że jeśli ktoś był bity w
        dzieciństwie nie widzi nic złego w biciu swoich dzieci
        • cruella Re: bić, i tak nic nie pomoże ;) nt 12.10.05, 15:52
          U nas jest taki paradoks:

          -ojciec był bity, bije moją mamę, na mnie w zasadzie ręki nie podnosił
          -mama nie była bita ale biła mnie
          -ja byłam bita ale nie biję dzieci

          Kołomyja
        • aluc Re: bić, i tak nic nie pomoże ;) nt 12.10.05, 15:58
          mój post był raczej efektem rozpaczliwego opadania rąk
          po pierwsze w sprawie bicia jako takiego
          po drugie na okoliczność celu owego bicia

          dostawałam klapsy, sama jestem zdecydowaną przeciwniczką bicia, chociaż parę
          razy zdarzyło mi się dać w tyłek i bardzo tego żałuję oraz mi wstyd (nie mówiąc
          już o tym, że - jak w tytule - i tak nie pomogło)
          • lgosia1 to jednak bardziej skomplikowany problem 12.10.05, 16:12
            wydaje mi się, że generalnie cały ten problem bicia-niebicia nie jest tak
            prosty jak by się mogło wydawać. Oczywiście żaden rodzic, który raz czy dwa,
            czy nawet z 10 razy klepnął swoje dziecko w tyłek nie jest potworem, tak samo
            nie jest świętym rodzic, który nigdy swojego dziecka nie uderzył.
            Osobiście nie byłam bita, ale w niektórych sytuacjach śmiało mogę powiedzieć,
            że mama stosowała na mnie przemoc psychiczną. Już nie wiem co by było lepszesad((

            Wydaje mi się, że ważne jest to, jakie rodzic ma intencje. Jak cały problem
            wychowania rozumie. Pod warunkiem, że kochamy swoje dzieci, że potrafimy z nimi
            rozmawiać, że z reguły potrafimy się dogadać... to nawet jeśli się zdarzy
            klaps... dziecko ani nas nie znienawidzi, ani nie przeżyje jakiejś tam traumy.
            Są przecież rodzice, którzy potrafią zgnoić swoje dzieci bez ani jednego klapsa:
            (((((

            Jednak co do zasady: NIe można używać przemocy ani psychicznej ani fizycznej i
            nie można na przemoc się zgadzać. Zasada ta leży u podstaw filozofii wszelkich
            religii.
        • aleksandrynka Re: bić, i tak nic nie pomoże ;) nt 12.10.05, 18:52
          A dowodem właśnie na to jest fakt, że jeśli ktoś był bity w
          > dzieciństwie nie widzi nic złego w biciu swoich dzieci


          ale nie ma takiej uniwersalnej prawidłowości.

          Wyżej pytasz, czy jest ktoś, kto nie był bity a bije. Tak, słyszałam o takim
          przypadku (pewnie jest ich więcej). Na studiach miałam zajęcia z "przemocy
          domowej" z osobą z niebieskiej linii. Wykładowca przyniósł kiedyś list, który
          dostał od oburzonego człowieka, który pisał, że nigdy nie dostał lania, a
          powinien! I że on swoje dzieci bije, że to dobre, pożyteczne... I tak dalej. Tu
          następował opis jego "metod" wychowawczych. Nie pamiętam szczegółów, ale ten
          list dobrze mi się wbił w mózg. To przykład, że można i tak...
          Ja byłam bita ale nie biję, chociaż ręka czasami sama mi się podnosi, to jednak
          staram się nad sobą panować. Wiem, że nie tędy droga...
    • mamipatryka Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 12.10.05, 18:48
      Nie bić... Chociaż czasem mały klaps w ekstremalnej sytuacji moze pomóc. Moim
      zdaniem rodzice bijący własne dzieci (nie mylić z klapsem od czasu do czasu) po
      prostu nie umieją z nimi rozmawiac i uwazaja takie wyjscie za najprostsze
      rozwiązaniem. Dla mnie bicie jest wyrazem rodzicielskiej niemocy i braku wyobraźni.
      • aga.s1 Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 13.10.05, 12:14
        Ja byłam bita przez swoich rodziców (mam 32 lata) i do tej pory pamiętam to
        straszne uczucie bezsilności, bólu i upokorzenia. I pamiętam jak bardzo wtedy
        nienawidziłam rodziców, szczególnie ojca, bo jego metody wychowawcze polegały
        na "dzieci i ryby głosu nie mają" i za każde nie posłuszeństwo czy sprzeciw
        lanie. Moja mama natomiast robiła to w nerwach, po kłótniach z ojcem, który
        pił, awanturował się itp. Dzisiaj jestem w stanie jej wybaczyć, bo naprawdę
        miała niełatwe życie, ale niestety nie da się tego usprawiedliwić. Dlatego
        jestem zdecydowanie przeciw, nawet klapsom chociaż ze dwa razy także dałam
        klapsa mojej córce, ale miałam tak straszne wyrzuty sumienia, że płakałam przez
        kilka dni, wszystkie wspomnienia wróciły i narawdę już nidgy więcej tego nie
        zrobię. Wiem, że klapsa nie można porównać do lania pasem i czerwonych pręg na
        pośladkach ale myślę, że dziecko i tak czuje upokorzenie i bezsilność ono po
        prostu tego nie rozumie i nic nie może zrobić, zwłaszcza, że robi to osoba,
        którą ono kocha najbardziej na świecie.
        Dlatego uważam, że nie wolno nigdy tego robić, lepiej wykrzyczeć się w
        poduszkę, skopać ścianę, a jak dziecko maksymalnie nas wkurzy to nawet wyjść na
        chwilę na korytarz, czy do łazienki i ochłonąć.
        Przpraszam, że tak smucę ale strasznie mnie wzięło.
        Pozdrawiam Aga.
        • dagmama Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 23.10.05, 16:00
          "Ja byłam bita przez swoich rodziców (mam 32 lata) i do tej pory pamiętam to
          straszne uczucie bezsilności, bólu i upokorzenia. I pamiętam jak bardzo wtedy
          nienawidziłam rodziców, szczególnie ojca, bo jego metody wychowawcze polegały
          na "dzieci i ryby głosu nie mają"

          Chyba tych samych rodziców miałyśmy!!!

          No i ja też nie biję. Są tu osoby, które twierdzą, że to dlatego, ze mje dziecko
          ma tylko półtora roku i zmienię śpiewkę.
          Ktoś mi też doradził bicie półtoraroczniaka, bo "nie będzie trzeba bić
          dziesięciolatka".
          Tak, ze na razie NIE dla biciasmile
    • migotka2000 Nie bić 14.10.05, 15:21

      • bea-chiara Nie bić n/t 23.10.05, 08:07
        • grzalka Re: Nie bić 23.10.05, 12:42
          Jak sobie rodzic nie radzi z emocjami, to niech psychoterapię i szkołę dla
          rodziców zaliczy, a nich nie ciągnie tego barbarzyństwa przez kolejne pokolenia
          • emiliah Re: Nie bić 26.10.05, 10:46
            Zgadzam się z Tobą całkowicie.
    • i.r Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 23.10.05, 16:21
      hm, mialam sytuacje, kiedy moj 1,5 roczny synek wpadl w totalna histerie bo nie
      dalam mu czegos tam zakazanego. dostal takich spazmow, ze nie mogl zlapac
      powietrza, ja mowilam, przytulalam, NIC, dziecko sino-czerwone. klaps dopiero
      do niego dotarl. mialam wrazenie, ze dopiero taki bodziec wyrwal go z tego
      histerycznego transu. uspokoil sie i zlapal oddech. kaca moralnego mialam
      totalnego, ale - jak zauwazyla ktoras dziewczyna - nie wiedzialam, jak mam
      zareagowac. slowa i gesty - spokojne - nie docieraly zupelnie, mialam wrazenie,
      ze sie zaraz udusi. strasze sa takie sytuacje sad((((((((
    • nchyb Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 26.10.05, 11:04
      >>Bić czy nie bić oto jest pytanie!
      Nie bić! Może oddać!
      • lgosia1 Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 26.10.05, 11:35
        i.r. mocnym klaśnięciem w ręce (swoje), trzaśnięciem drzwiami, piskiem itp.
        uzyskasz ten sam efekt zaskoczenia. Jest tysiąc sposobów, żeby zaskoczyć
        dziecko i wyrwać go z transu. Nie musi być to zadawanie bólu i przemoc
        fizyczna. Po prostu brakuje nam czasem inwencji. Najłatwiej dać dziecku w dupę.
        Proponuję obmyśleć sobie zestaw "narzędzi awaryjnych" na takie sytuacje. Oby to
        nie była tylko przemoc. Rany... dziewczyny nie bijmy swoich dzieci. Jest tyle
        innych sposobów na wyjście z sytuacji. Nie uczmy dziecka przemocy. Ja bym nie
        chciała jako zniedołężniała, nie mogąca się bronić staruszka dostać od swojego
        dziecka klapsa w dupę, gdy będę mu na starość marudzićsmile
    • marhab13 Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 28.10.05, 00:02
      Teoretycznie zgadzam się, ze nie bić. W praktyce jestem jednak niedoskonała....
      Być może dlatego,że mój mały jest czasem baaardzo trudny, a może on jest
      trudny, bo ja jestem w "praktyce niedoskonała"?
      Z drugiej strony tak na prawde nie znam osoby, kt nie dałaby dziecku klapsa lub
      nie zastosowała jakiejś formy przemocy fiz lub psychicznej, a nie wydaje mi
      się, zebym mieszkała w jakiejś patologicznej okolicy.
      Czytałam kiedyś wypowiedź, bodajże B.Smolińskiej, o tym, ze najlepszą metodą
      wychowania jest met. naturalnych konselkwencji, tylko, że oznacza ona naszą
      zgodę na te konsekwencje: zły stopień, zepsuta zabawka, niezjedzenie objadu,
      itd. Tylko, ze we mniej tej zgody nie ma, na razie, może za kilka lat się to
      zmieni....
    • anik801 Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 28.10.05, 00:04
      Nie bić!!!!!Dla mnie bicie to naruszenie osobistej nietykalności.My przeciez
      też nie chcielibyśmy żeby nas ktoś bił.Przecież dziecko nawet nie ma jak się
      obronić.Ja ciągle słyszę od rodziny,że rozpuszczam dziecko i że klaps nikomu
      jeszcze nie zaszkodził.Ale mam gdzieś to co mówią!Nie będę biła osoby,którą
      kocham najbardziej na świecie,nawet gdy daje mi się we znaki.A my choć jesteśmy
      dorośli i powinniśmy być mądrzejsi też popełniamy błędy(może to nam należy się
      laniewink?)
      • katse Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 31.10.05, 14:41
        poki dziala klasniecie w dlonie
        ok
        poki dziala wyniesienie z pokoju
        ok
        poki dziala surowy glos
        ok

        ale sa dzieci na ktore to nie dziala

        co wtedy??

        mama grzecznego dziecka
        • milesia1 Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 31.10.05, 20:03
          mi się wydaje, że to głownie w nas rodzicach tkwi problem, ze trudno znosimy
          złośc naszych dzieci. One mają do tego prawo! Jak do każdego innego uczucia! A
          to, że nie potrafią tego robić "kulturalnie" tak jak dorośli to przywilej ich
          wieku!!! Samo zastanawianie się czy bic czy nie bić jest pytaniem o to jak
          uspokoić malca, jak przerwać jego "ataki złości", "histerie". Czyli o to jak
          móc szybko wyeliminować swoją bezradność w tym, że nasze ukochane dziecko nie
          jest cały czas z nami i dzięki nam szczęśliwe. Jak zrobić by zawsze się z nami
          zgadzało, nie miało innych potrzeb niż my i robiło zawsze to o co go prosimy.
          Po prostu sie nie da, bo to odrębny człowiek. Wszystkie niby o tym wiemy, ale
          mówiąc szczerze jak moja córka wrzeszczy w niebogłosy, że coś chce a ja jej nie
          chcę czegoś dać to muszę zawsze sobie powtarzać w myślach, że to jej złość, jej
          niemoc, którą wyraża tak jak potrafi by coś mi o sobie powiedzieć. To naprawde
          pomaga jak się nie przejmuje złości od dziecka, bo chęć bicia czy dawania
          klapsa z pewnością świadczy o naszej złości, a przecież to nie my nie
          dostałyśmy cukierka, wiec niby dlaczego mamy się wściekać. Złość nie musi
          rodzić złości! A jeżeli już się nie da to chyba bardziej cywilizowane byłoby
          tarzanie się po ziemi jak nasze maluchy niż podnoszenie ręki na słabszego!
    • gatkaszmatka Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 02.11.05, 13:37
      Agresja rodzi agresję. Polecam do przeczytania artytykuły - dwa z polski i
      jeden z USA

      Pamiętnik z powyrywanymi kartkami – wypowiedź nauczyciela
      www.pion.pl/temat_pion.php?pokaz_art=T&id=5
      Niech pan nigdy nie siada – wypowiedź nauczyciela.
      www.pion.pl/temat_pion.php?pokaz_art=T&id=4
      Pamiętnik z powyrywanymi kartkami amerykańskiego nauczyciela
      www.pion.pl/forum/phpBB2/viewtopic.php?t=320
    • falafala Re: Bić czy nie bić oto jest pytanie! 03.11.05, 14:42
      Ale oprocz przytaczanych tu przez was atakow zlosci u 2-3 latka, sa inne powody
      dla ktorych klaps moze byc rozwiazaniem. Moja corka miewa jak kazde dziecko
      ataki zlosci i napady histeri, jest tego nie duzo co raczej wynika z jej dosc
      spokojnego charakteru. Zreszta na mnie zupelnie nie dzialaja takie ataki, nie
      stanowia one problemu, niech sobie dziecko ryczy, ja wychodze mowiac, ze
      pogadamy jak sie uspokoi. Notabene na bezdech najlepiej jest wyciagnac jezyk
      dziecka z gardla i zostawic w spokoju. Juz gorzej znosze kopanie przy ubierniu i
      koniecznosc zachowania spokoju gdy musze ja lgodnie przekonac, ze juz trzeba
      wyjsc z domu bo spoznimy sie na autobus. Ale na to tez ladnie dziala powiedzenie
      pa pa i zamkniecie za soba drzwi wejsciowych. W jednej chwili corka jest gotowa
      do drogi. Takie problemy nie stanowia zagrozenia dla dziecka wiec czym sie
      denerwowac, ale jezeli dziecko kilka razy mimo upominania usiluje bawic sie
      kontaktem, leci na ulice czy robi cos co moze zagrozic jego zdrowiu czy zyciu i
      mimo prob wytlumaczenia istniejacego zgrozenia nie reaguje wtedy klaps dziala
      bardzo orzezwijaco.
      Nie jest dla mnie klaps wiekszym pokazniem sily niz zabronienie ogladania x-tego
      filmu, czy niedanie x-tego cukierka, nie jest tez bardziej nieprzyjemny w
      odbiorze przez dziecko niz wyslanie go do pokoju czy kazanie siedziec minute w
      spokoju. Uwazam, ze rodzice caly czas pokazuja dziecku swoja przewage niezleznie
      od tego czy daja klapsy czy nie daja. Zabraniamy tego, czy tamtego, nie dajemy
      tego co chce dziecko, dla dziecka jest to juz wystarczjacy pokaz sily. Bo ono
      chce, a my mu tego zabraniamy. Coz kiedys zrozumie, ze jako dorosly tez nie moze
      robic wszystkiego, ale poki co bada ciagle swoje granice.
      A ja wole dac klapsa niz miec dziecko zabite przez prad, notabene takie
      pojedyncze zupelnie starczyly by dziecko zrozumialo, ze sa rzeczy ktore nie
      podlegaja negocjacjom.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka