Dodaj do ulubionych

Jestem babcią

25.10.05, 07:54
Wnuk wychowywany jest "bezstresowo",gdy idę z Nim do sklepu-wbiega za ladę -
wyczynia cuda,nie pomagają moje uwagi i tłumaczenia (ma 3,5 lat).Na spacerze
wybiega nagle na ulicę , więc muszę ciągle mocno trzymać go za rączkę.Wstyd
mi za Niego,często muszę "liczyć do 10-ciu" , aby mu nie przyłożyć . Uważam ,
że dziecko nie ma wyrobionych żadnych norm (w domu u siebie zachowuje się
jeszcze gorzej-bez żadnej reakcji synowej).Wyznaję zasadę nie ingerowania w
wychowywanie wnuków, więc staram się rzadko spotykać z dzieckiem, ale to nie
jest rozwiązanie,poradźcie?
Obserwuj wątek
    • mackowy4 Re: Jestem babcią 25.10.05, 08:45
      "... bez żadnej reakcji synowej I SYNA" chyba miało być smile, bo zakładam, że
      razem wychowują dziecko. Dlaczego obarczasz winą za 'złe' zachowanie dziecka
      tylko tylko synową? Jeśli rzeczywiście uważasz, że rodzice źle go wychowują -
      porozmawiaj delikatnie z synem. Zakładam, że z synową nie masz zbyt dobrych
      układów, więc nie zwracaj jej przypadkiem uwagi, że źle (według Ciebie)
      wychowuje swoje dziecko, bo awantura będzie gotowa, a Ty tylko możesz na tym
      stracić.
      Swoją drogą myślę, że chłopczyk jest chyba normalnym, energicznym i żywiołowym
      3,5 latkiem, którego trzeba po prostu dobrze pilnować, ale też pozwolić na
      swobodę i odrobinę szaleństwa, dać możliwość ujścia tej energii, która
      najwyraźniej go rozpiera. Dlatego lepiej iść z nim do parku, na bezpieczny plac
      zabaw niż do sklepu. A idąc przy ulicy zawsze trzymać za rączkę, bo dzieciom,
      chyba niezależnie od wieku, różne rzeczy przychodzą do głowy i często nie zdają
      sobie sprawy z potencjalnego niebezpieczeństwa.
      Pozdrawiam, życzę spokoju i cierpliwości.
      • sama66 Re: Jestem babcią 25.10.05, 10:27
        dzięki, masz rację , nie dodałam tego, że oboje wychowują Małego,ale to tylko
        przeoczenie,nie dodałąm ,że z synową częściej jestem w kontakcie(syn całymi
        dniami pracuje)i uważam nasze relacje za dobre.Próbowałam delikatnie rozmawiać
        z Nimi , ale uważają , że z tego wyrośnie , więc nie dokłądam
        swej "cegiełki".Widocznie problem jest we mnie - totalny brak
        cierpliwości,pomyślę ...........jeszcze raz dzięki.Hej.
    • wieloszka Re: Jestem babcią 25.10.05, 10:39
      a ja myślę że dziadkowie mają prawo egzekwować posłuszeństwo wnuków- mamy
      krnąbrnego 2,5 latka, ale w towarzystwie babci robi się dwa razy gorszy! na
      spacerki z tych samych zapewne powodów więc nie chodzi-a to nie jest chyba
      sposób na fajne relacje z wnuczkiem. radzę więc zapytac synowej o granice
      kontroli nad wnuczkiem w czasie nieobecności rodziców- klapsy raczej wykluczone
      ale 3.5 latek to już dziecko któremu dużo da się wytłumaczyć, zagrozic
      konsekwencjami (nie będzie czekolady, bajki, itp...)no zwyczajnie ustawić go
      sobie0takie dziecko już wie z kim i na ile może sobie pozwolić!!! to o wiele
      lepsze niż odsuwanie sie od dziecka-mówię to jako synowa właśnie takiego (choc
      sporo młodszego) wnuczątka
      • sama66 Re: Jestem babcią 25.10.05, 11:34
        na szczęście przy mnie zachowuje się (wg.syna i synowej)lepiej niż przy
        innych,wszelkie restrykcje typu zakaz słodyczy,bajek itp.w ogóle do NIego nie
        przemawiają,olewa to,rodzice wnuka dają mi pełną swobodę w egzekwowaniu
        posłuszeństwa(oczywiście-oprócz kar cielesnych),ale dobrze się radzi-ja nie
        czuję powołania do wychowywania następnego pokolenia,jak widzę całkowitą
        obojętność w tym temacie rodziców Małego- świata nie uszczęśliwiam na
        siłę.Dodam jeszcze , że po każdym moim spotkaniu z wnukiem-Jego rodzice nie
        mają ochoty jak sami mówią na korygowanie zachowań dziecka -ręce opadają
        • inna57 Re: Jestem babcią 25.10.05, 12:05
          Witaj
          A ja uważam że racja leży po Twojej stronie. Pojęcie wychowania "bezstresowego"
          jest jakimś absurdalnym wymysłem. Jeżeli rodzice nie przekażą dziecku ogólnie
          obowiązujących norm współżycia to będą hodowali dzikusa. I nie ma to żadnego
          związku z bezstresowością. Jestem przeciwna w 100% karom cielesnym, sama dałam
          mojemu dorosłemu już teraz synowi tylko dwa klapsy w życiu, jeden ze strachu,
          drugi ze śmiechu, za oba preprosiłam. Ale to co opisujesz niestety nie bardzo
          mieści mi się w głowie. Znam kilkoro tak nie wychowywanych dzieci, niestety z
          żadnego nie wyrosło nic dobrego. Takie totalne odpuszczenie wychowania (w imię
          czego?) nie jest dobrym sposobem na dobrą przyszłość naszych dzieci. Można
          wychowywać dziecko bez stresów, krzyków i klapsów ale trzeba wychowywać a nie
          przyglądać się "co z niego wyrośnie jak nic nie będziemy robili żeby go
          ukształtować na homo sapiens".
          • mama_kotula Re: Jestem babcią 25.10.05, 12:33
            Również się zgadzam i nie wyobrażam sobie, aby mój synek (28 miesięcy) wbiegał
            w sklepie na zaplecze. Owszem, zdarzało się mu, ale konsekwentnie tłumaczyłam,
            że nie można i przestał.
            Co do kar cielesnych - również jestem przeciwko, chociaż przyznam, że klapów
            parę wrzepiłam, ale potem miałam koszmarne wyrzuty sumienia a i tak nic nie
            dały, więc nie tędy droga.
            Wychowanie bezstresowe to temat rzeka - ostatnio twórca tej koncepcji
            publicznie przepraszał rodziców za jej propagowanie. Bo właśnie dorosło
            pierwsze pokolenie "wychowywane" w ten sposób i się przeraził, widząc skutki.
            A moja mama - czyli babcia - rozpieszcza maluchy do granic możliwości, ale
            nigdy nie neguje zasad, które wprowadziłam. Rozumiemy się doskonale.
            Pozdrawiam
            Marta + Ich Dwoje
            • sama66 Re: Jestem babcią 25.10.05, 12:55
              już myślałam,że jestem nawiedzoną idealistką,dzięki że się odezwałaś.Ja nie
              zajmuję stanowiska wobec postaw wychowawczych mego syna z synową , bo oni nie
              robią właściwie nic!!!!!!!!!!!!!!!.Ich pierwsze dziecko-córka - jest
              w "zerówce",jest dzieckiem o wiele spokojniejszym , nie mają z Nią tylu
              problemów i uważają , że wnuczek powinien też tak łatwo "chować" się, a to wg
              mnie błędne myślenie .Przecież nie ma jednakowych charakterów -jedno dziecko
              wymaga więcej wysiłków wychowawczych - drugie mniej, nie ma reguły,ale jak to
              młodym uzmysłowić , kiedy spokojne rozmowy nie przynoszą żadnych
              efektów,uf,samo życie.Pa.
              • cynta Re: Jestem babcią 25.10.05, 13:51
                Witam,
                Moglibysmy zapewne przy okazji tego watku dyskutowac co oznacza "wychowanie
                bezstresowe". Moja mama uwaza ze tak sa wychowywane nasze corki ale ja tak nie
                uwazam, zdaje sie ze chodzi o klapsy i zmuszanie do robienia czegos co rodzic
                chce a dziecko nie. Do rzeczy, sama mam 3,5 latke (prawie) ale z chlopcami to
                chyba gorzej bo maja wiecej energi. Wydaje mi sie ze jezeli dziecko jest
                zostawiane pod twoja opieka to masz prawo je sobie ustawic, tak jak
                poprzedniczki wspomnialy. Nie musisz go w "calosci" wychowywac ale chociaz na
                twoje wlasne potrzeby. Powiedz mu po prostu ze go auto przejedzie jak bedzie
                wybiegal na ulice, moze nawet jakas ilustracja w postaci kota lub psa na
                poboczu bylaby niezla. W sklepie umow sie ze sprzedawca ze go objedzie jak tam
                pobiegnie, zaaranzuj jedno takie spotkanie i powinno podzialac. A wogole to
                wymysl cos bardzo fajnego jako zajecie docelowe dnia, jezeli bedzie grzeczny,
                np. wizyta w sklepie ze zwierzatkami, wypozyczenie filmu czy cos podobnego i
                powtarzaj mu wielokrotnie ze tylko to osiagnie jezeli bedzie grzeczny. Ja bym
                go tez wybiegala na placu zabaw, tak porzadnie. Aha, i nie robilabym wielkiej
                chocki z jego zachowan, moze mu sie wydawac ze takimi przedstawieniami zwraca
                na siebie uwage. Jak sie dobrze zastanowic to takie wlasnie szkolenia zyciowe
                nas przeciez formuja i nie powinno byc to uwazane za "stresowe". Powodzienia
              • sama66 Re: Jestem babcią 26.10.05, 07:58
                Z wnukiem bywam okazjonalnie-w sytuacji , kiedy synowa musi wyjechać , lub
                załatwić inną sprawę , bez udziału Małego.Ciekawe wypowiedzi , muszę je
                przemyśleć
    • ewa2000 Re: Jestem babcią 25.10.05, 14:20
      A czy musisz zajmować sie wnukiem, skoro kontakty z nim są trudne a zachowanie
      nie do zaakceptowania?
      Jest to dziecko Twojego syna i synowej, przejmuje ich metody wychowawcze ( lub
      ich brak), a Ty denerwujesz się i szarpiesz.
      Proponowałabym rozmowę z synem i synową i wyłożenie kawy na ławę.Lepiej teraz
      niz za 5 lat.
    • judytak Re: Jestem babcią 25.10.05, 14:36
      sama66 napisała:

      > Wnuk wychowywany jest "bezstresowo",gdy idę z Nim do sklepu-wbiega za ladę -
      > wyczynia cuda,nie pomagają moje uwagi i tłumaczenia (ma 3,5 lat).Na spacerze
      > wybiega nagle na ulicę , więc muszę ciągle mocno trzymać go za rączkę.Wstyd
      > mi za Niego,często muszę "liczyć do 10-ciu" , aby mu nie przyłożyć .

      może jakieś bardziej drastyczne przykłady złego zachowania wnuka?
      bo moim zdaniem absolutniej większości trzylatków, takich
      wychowywanych "stresowo", z odpowiednio postawionymi granicami, zakazami-
      nakazami, takie rzeczy się zdarzają...
      w końcu dlatego wychowuje się dzieci trochę dłużej, niż trzy lata, żeby
      osiągnąć odpowiedni wynik...

      > Uważam ,
      > że dziecko nie ma wyrobionych żadnych norm (w domu u siebie zachowuje się
      > jeszcze gorzej-bez żadnej reakcji synowej).

      a może po prostu u nich obowiązują inne normy, niż u ciebie? tak dla przykładu,
      moja teściowa uważa, że dziecko musi zjeść wszystko, co ma na talerzu, a ja
      uważam, że jeśli spokojnie oświadcza, że się najadło i nie chce więcej, to
      więcej jeść nie musi, a nawet może wtedy wstać i odejść od stołu do swoich
      zabaw...

      > Wyznaję zasadę nie ingerowania w
      > wychowywanie wnuków, więc staram się rzadko spotykać z dzieckiem, ale to nie
      > jest rozwiązanie,poradźcie?

      kiedy dziecko jest z tobą, to ty ustalasz zasady
      dziecko doskonale rozumie, że "w domu wolno skakać na łóżku, a u babci nie",
      albo odwrotnie ;o)

      ale jeśli macie bardzo odmienne zasady, to rzeczywiście lepsze są
      pobyty "babcia z wnukiem", niż wspólne...

      pozdrawiam
      Judyta
      • anatemka Re: Jestem babcią 25.10.05, 18:40
        dziecko zachowuje się tak, jak mu na to pozwalamy. Mówię to na przykładzie
        mojego 4,5letniego syna. Ze mną jest znośny, raczej się mnie słucha. Gdy jest z
        ojcem jest grzeczniutki, z babcią dość grzeczny, za to z dziadkiem robi co chce.

        Tak więc wprowadź zasady jakie obowiązują w Twoim towarzystwiesmile Ciężko będzie
        na początku, ale myślę, że warto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka