Witajcie
Widzę, że na forum idzie dostać dobre pomysły co do pomocy radzenia sobie z
babasami i czasami z samym sobą

Sprawa jest taka poradźcie co robicie gdy wasze Dziecko upiera się i żadne
prośby, wychodzenia z pokoju, dawanie sobie na wstrzymanie itd. nic nie
skutkuje, tylko w moim przypadku - "wydarcie się" skutkuje

. A tak na
marginesie synek ma 2,5 latka, ale jest bardzo bystrym bobasem i żywym

Chodzi o głupią sprawę jak posprzątanie pokoju, poprostu pomagam dziecku
sprzątać, a on ma tylko poukładać autka na półke (dokładnie: z podłogi dać je
na półkę) - to w tym momencie, patrzy na mnie "spod" byka oczy mu ciemnieją i
mówi nie ...a ja tłumacze choć posprzątamy to weźmiemy koparkę do wody
(sprzątanie odbywa się przed kąpielą

i będziemy ją myć...to zabiera
koparkę i idzie się myć, ale oczywiście autek nie posprzątał
Ciśnienie mi podskakuje, mówię, że nie pójdzie się myć z koparką, bo nie
poukładał autek - to zaczyna się ryk !!!! Mi ciśnienie ponownie do góry
(wychodzę z pokoju, niech sięuspokoi, bo jak z nim siedzę, to jest jeszcze
gorzej

( )i już nie wytrzymuje po 10 minutch - DRE SIĘ

((( Wtedy to tak
skutkuje, że żałuje, iż od razu się nie wydarłam

Ale najgorsze jest to, że
potem mnie synek się boi

a to jescze gorsze

Jak zapanować nad tym
wszystkim
Zwłaszcza nad swoją wybuchowością, moje dziecko jest strasznie żywe, jak ma
obejrzeć sobie bajeczkę to nie usiądzie tylko coś biega, szwęda się ,
kręci..itd

A jest zdrowy i czasami żeby nad nim zapanować...uffffff ...nie
raz się udaje podczas wygłupów, ale to czasami niewykonalne, bo synek ma 19
kg

i czasami już na te wygłupy brakuje sił
Co robicie...podsuncie jakieś pomysły, a muszę zaznaczyć, że nie należę do
cierpliwych ludzi...zwłaszcza jak wiem że coś trzeba pilnego zrobić

Z góry dziękuję

, pozdrawiam

Aneta