Rozkojarzone dziecko, czy dziwna mama

24.11.05, 22:29
Dziewczyny, od kilku tygodni chodzę z moją 20 miesięczną córeczką na zabawy
fundalmentalne. I tak na pierwszych zajęciach Ania oraz 4 innych dzieci w
zbliżonym wieku wykonywało różne zabawy typu chodzenie w kółko, wzajemne
witanie się rączkami, stópkami, brzuszkami i , następnie dzieci rysowały
kredkami i malowały farbkami, póxniej było przechodzenie przez tunel i
układanie klocków. Na początku córcia nie miała problemów z wykonywaniem
zadań. Ostatnio jednak nie chce się bawić jak inne dzieci. Każda zabawa ( z
wyjątkiem przechodzenia przez tunel) kończy się po 2 minutkach. Ania nie jest
zainteresowana propozycjami zabaw. Dzisiaj było układanie puzli, Anię
zainteresowały tylko obrazki i koniec. Wszystkie dzieci siedziały z rodzicami
i układały puzzle, a moja niunieczka chciała iśc do pokoju obok i bawić się w
kulkach lub akurat miała ochotę "zatańcić", tak samo był z rysowaniem,
malowaniem i wyklejaniem owieczek, co innym dziecim niezwykle się podobało.
Kiedy opowiadałam o tym mężowi, ten wściekł się i powiedział, że chcę tylko
chwalić się dzieckiem. Ale tak nie jest ( bo i przed kim, nikogo tam nie
znam). Ale zmartwiło mnie to, ze 4 dzieci potrafiło wykonać jakąś czynność, a
Ania nie była zainteresowana. NAwet prowadząca skomentowała, ze Ania jest
rozkojarzona i nie potrafi się na niczym skupić. Ze skupieniem się od zawsze
był problem, mojej córci żadna zabawka nie zajęła dłużej niż na 2 minuty, w
wózku tez dłużej niż kila minut nie pojeździła. Zajęcia mam wykupione do
końca stycznia, ale zastanawiam się, czy mam tam chodzić chodzić , skoro ją
to nudzi lub nie interesuje.
Doradźcie i nie linczujcie, to nie jest tak, ze chcę się dzieciem chwalić,
tylko chcę, aby miło spędzała sobie czas i bawiła się, gdyż ja pomysłów na
zabawę z nią nie mam.
    • migotka2000 Re: Rozkojarzone dziecko, czy dziwna mama 24.11.05, 22:56
      Od dwóch miesięcy chodzę na zajęcia muzyczno - plastyczne z moim synem. Są tam
      dzieci od 2 do 5 lat i oczywiście te starsze bardziej angażują się w
      proponowane zabawy. Młodsze, w tym moj syn, bardzo często szukają innych
      rozrywek, panie oczywiście "zaganiają" dzieci do wspólnej zabawy, ale im dłużej
      obserwuję co dzieje się na tych zajęciach tym bardziej dochodzę do wniosku, że
      czasem to jest bez sensu. Dzeicko do pewnego wieku nie jest w stanie skupić się
      na czynności, która go nie interesuje. Oczywiście zachęcać trzeba, ale nic na
      siłę.

      Oczywiście czasem mi szkoda, że Michał nie korzysta z tych zajęć tak jak
      powinien, ale z drugiej strony przecież go nie zmuszę, żeby tańczył w kółeczku,
      czy rysował dom dla krasnoludka? To ma być przyjemność, a nie przymus.

      A postawy Pani od "zabaw fundamentalnych" to już wogóle nie rozumiem. Ha ha -
      skoncentrowany 20-miesięczniak!
    • aka10 Re: Rozkojarzone dziecko, czy dziwna mama 24.11.05, 23:00
      Kazde dziecko jest inne.Dziecko 20-miesieczne nie musi byc wcale zainteresowane
      proponowanymi zabawami,chce samo odkrywac rozne rzeczy,nie koniecznie w
      ustalonej przez doroslego kolejnosci.Moze lepiej zaobserwowac,co mala
      interesuje,co najbardziej lubi i zajecia do niej dostosowac.Wyjscie do
      parku,spacer po lesie,jesli jest taka mozliwosc,plac zabaw?W domu mozna
      rysowac,upiec cos razem z dzieckiem,pobawic sie klockami itp.
      Jesli widzisz,ze mala zupelnie nie interesuja zajecia,na ktore chodzisz,to
      chyba nie ma sensu.Sprobuj ew. pojsc co drugi raz,moze wtedy mala bedzie
      bardziej zainteresowana.Pozdrawiam.
    • jogo2 Re: Rozkojarzone dziecko, czy dziwna mama 24.11.05, 23:10
      Hej,
      Dziecko wcale nie jest rozkojarzone. Matko, z jakiej choinki ta prowadząca się
      urwała. Przecież córeczka nie ma nawet 2 latek. Moim zdaniem nieważne, czy te
      zabawy są opracowane na poziom odpowiedni do wieku Twojej córeczki, czy też nie,
      po prostu konieczność "bawienia się" właśnie w to, co ktoś wymyślił, zamiast
      robienia tego, na co ma się ochotę, już nie jest zabawą, a raczej jakimś
      "uczestnictwem w zajęciach". Trochę starszemu dziecku mogłoby się to spodobać,
      może są też i 20 miesięczniaki, które to lubią, ale że córeczka nie lubi to nic
      dziwnego, ani żaden objaw rozkojarzenia.
      Przykro, że nie wiesz w co się z nią bawić. Można oglądać razem książeczki i
      możesz jej opowiadać o tym co jest w nich napisane (na czytanie raczej jeszcze
      nie jest gotowa). Można odgrywać dla dziecka jakieś historyjki z udziałem
      zabawek. Mój synek eksploatował bez litości pomysł, że do klocka Duplo
      dziewczynki stojącej na klocku Duplo wagoniku podjeżdżał samochodzik i prosił o
      loda, trzeba było się zapytać czy chce taki smak czy taki, trochę poudawać, że
      smaki się kończą, a może jeszcze jakiś jest, nałożyć loda do rączki (czasem inne
      klocki to były lody) przyjąć zapłatę starą kartą telefoniczną (to był i bilon i
      banknoty zarazem), a jeszcze pójść do pudełka po czekoladkach - to był bankomat,
      chciał się w to bawić bez końca, chociaż dla mnie to już było nużące (bo zwykle
      dla dorosłego jest) i konieczność nieustannej improwizacji i to że jego po raz
      20 bawił ten sam pomysł, ale się bawiłam i teraz tego nie żałuję. Synek ma ponad
      3 lata, a mi jest bawić się z nim o wiele lżej, niż kiedy był malutki. Ale każde
      dziecko lubi co innego i każde ma inne zabawki. Ta zabawa w lody to taki
      przykład. Myślę, że wszystkie dzieci chyba lubią, kiedy zabawki udają coś, czym
      nie są, jakieś zabawy naśladujące sytuacje, których dziecko doświadcza w życiu,
      np. gotowanie obiadku.
      Powodzenia w wymyślaniu zabaw, zdziwisz się, jakie dobre pomysły potrafią
      przyjść do głowy, nie można się tylko zrażać. I jaka będziesz zadowolona, kiedy
      zobaczysz, jakie dziecko jest szczęśliwe bawiąc się z Tobą.

      Pozdrowienia,
      Jogo
    • blamblam Re: Rozkojarzone dziecko, czy dziwna mama 25.11.05, 18:58
      Z gadzam się z wypowiedziamu powyzej. Każde dziecko jest inne. Jedno potrafi
      rysowac 15 min, drugie nie usiedzi 2 min. zazwyczaj jednak trudno wymagać od 20
      miesięczniaka koncentracji. Poza tym nie każde dziecko musi lubić układać
      puzzle, rysować itp. Jedno lubi tanczyć inne rysować jeszcze inne i to i to. i
      trzeba to uszanować. Ja chodzę z moim dwulatkiem na zajęcia muzyczne. Czasem
      uczestniczy w tym co robi grupa czasem nie. Jak chce sobie usiaść na ławczce
      jak wszyscy biegają lub śpiewają to go nie zmuszam. Zachęcam jednym zdaniem
      żeby coś zrobil ale jak nie chce tego robić to nie ma problemu. Wręcz
      przeciwnie jestem dumma że ma już swoje zdanie. wie już co chce robic i tego
      się trzyma. A ja sznuję jego wybory. Jeśli Twoje dziecko niespecjalnie korzysta
      z tych zajęć lub ich nie lubi pomyśl o innych.
    • noga333 Re: Rozkojarzone dziecko, czy dziwna mama 26.11.05, 05:52
      Jedno i drugie.Baby bez instynktu!!
    • amalgorzataa Re: Rozkojarzone dziecko, czy dziwna mama 27.11.05, 00:55
      Kiedy zaczynałam chodzić z moją dwuletnią wtedy córką na zajęcia plastyczne na
      których dzieci np. malowały, też nie za bardzo chciała w nich uczestniczyć.
      Potrzebowała trochę czasu (może miesiąca, a może dłużej) zanim oswoiła się z
      panią i z dziećmi. Po pewnym czasie tak nam się tam spodobało, że obie nie
      mogłyśmy się doczekać kolejnych spotkań (odbywały się tylko dwa razy w
      tygodniu).
      Dziś córka ma pięć lat. Chodzimy razem do pracowni ceramiki. To taki mój sposób
      na wspólne spędzenie z nią czasu. Nie wiem, czy moje dziecko ma talent
      plastyczny, czy nie? Nie raz musiałam ją pytać co ulepiła, bo nie za bardzo
      mogłam się domyślić. To w zasadzie nie ma żadnego znaczenia. Ale wiem, że
      bardzo lubi to ugniatanie, lepienie, wyczarowywanie dziwnych stworków. Wiem
      też, że te zajęcia pobudzają jej zręczność, umiejętność skupienia uwagi i
      wyobraźnię. A przede wszystkim dają radość!
      Chodzę też z rocznym synkiem na zajęcia muzyczne. Panuje tam pełna dowolność.
      Dzieci mogą uczetniczyć lub nie. Mogą być karmione lub przewijane w trakcie
      zajęć. Zdarzało się nawet, że niektóre spały. Wiem jedno, niezależnie od tego,
      czy mój syn uczestniczy, czy nie - zwykle oboje wracamy z tych zajęć radośni i
      wypoczęci.
      Mam też koleżankę, której córeczka z zasady nie uczestniczyła w żadnych
      zajęciach, na które chodziła. Ale mimo to, po przyjściu do domu z ogromnym
      zaangażowaniem o nich opowiadała. Taki charakter i już.
      A może jest tak, że Toja córeczka czuje się zmuszana do tych zabaw? Dzieci
      lubią się bawić w zabawy do których się je zachęca. Zmuszać i zachęcać - jest
      subtelne różnica między tymi słowami, sama ją nieraz niezauważenie przekraczam.
      Myślę, że na razie nie warto się martwić na zapas. Proponuję chodzić nadal na
      zajęcia, ale pozwolić córeczce przeżywać je po swojemu. Mamie też przyda się
      wyjście z domu smile
      Pozdrawiam
      • polibius Re: Rozkojarzone dziecko, czy dziwna mama 27.11.05, 12:26
        Serdeczne dzięki za wypowiedzi. Nie zmuszam córeczki do zajęć. Ale muszę
        przyznać, ze kiedy wracamy do domu, to chce wykonywać zabawy, które widziała na
        zajęciach. W domu lubi malować, rysować ( katastrofa dla ubranek wink ) puzzli
        co prawda nie mamy, nawet nie widziałam takich prostych puzzli w żadnym
        sklepie.
        POzdrawiam
        • nangaparbat3 Re: Rozkojarzone dziecko, czy dziwna mama 27.11.05, 12:50
          kup jej troche ubranek w lumpeksie na wagę, żeby nie przejmować się, że je
          zapaćka przy malowaniu i w oógle jakichs zabawach.
          Z tego co pamietam, ulubione na sze wspólne zabawy to było przede wszystkim
          robienie strasznych i smiesznych min i wydawanie cudacznych dźwięków.
          Uwielbiała, kiedy jej spiewałam piosenki o niej i wierszyki, też o niej.
          Ogladanie obrazków w książkach - musiałam opowiadać (ale swoimi słowami, nie
          czytać) co jest na obrazku. Tarzanie sie wspólne, turlanie, wszystkie mozliwe
          fiku-miku razem. Budowanie z klocków. Turlanie do siebie piłki po dywanie.
          Życzę dobrej zabawy!
    • asia_asica Re: Rozkojarzone dziecko, czy dziwna mama 29.11.05, 12:11
      Nie wiem na czym niby miało polegać to chwalenie się dzieckiem !!! Kompletna
      bzdura !!!
      Radzę Ci iść jeszcze kilka razy na zajęcia i sprawdzić czy kolejne zabawy
      wymyślone przez prowadzących zainteresują małą. Jeśli będzie inaczej zrezygnuj.
      Nie kazda zabawa musi zainteresować dziecko, nie każdą zabwaę dziecko lubi.
      Dziwię się też, że o 20 miesięcznym maluchu powiedzaino, że jest rozkojarzone...
      Tak małe dziecko nie wszędzie dobrze się czuje i tyle.

      VANILIOWE FORUM DLA KOBIET - Zapraszam
    • wieczna-gosia Re: Rozkojarzone dziecko, czy dziwna mama 29.11.05, 14:12
      jak sama powiedzialas zajecia maja sprawiac przyjemnosc coreczce.
      No wiec pozwol jej pokierowac swoim czasem, idz z nia do innego pokoju i
      zatancz. Jesli nie widac by bylo to dla niej przykre- chodz sobie z nia dalej.
      Moze dostrzegla ze tam jest duzo fajnych rzeczy, moze zabawy sa abyt monotonne
      dla malucha ktory nie ma dwoch lat.

      KObieta, ktora mowi o niespelna dwulatku ze jest rozkojarzone- nie wie co mowi smile
Pełna wersja