Dodaj do ulubionych

Jeśli nie klaps to co?

    • mamamalgosi Re: Jeśli nie klaps to co? 18.12.05, 13:37
      Mój brat ma 3 latkę i jest to dosyć rozbrykana i bardzo żywa dziewczynka smile U
      niej stosują stawianie do kąta na jakieś 3-5 min. Dla niej to wieczność i jest
      to dobra kara. Skutkuje, oczywiście nie na bardzo długo, ale trochę ją to
      sprowadza na ziemię w fazie szłu brojenia albo jak coś zrobi złośliwie, itp.
    • papuga_5 Re: Jeśli nie klaps to co? 18.12.05, 15:54
      Ja tez czasami stawiam moje 2.5 roczne dziecko do kata i mysle ze jest to dobre
      rozwiazanie, w kacie nie moze zostac dlugo bo to sie liczy minuty do wieku wiec
      jakies 2.5 minut, i wtedy staram sie pilnowac zeby sie moj synek w tym czasie
      niczym nie bawil i nie uciekl, potem prosze zeby powiedzial mi przepraszam i
      mowie ze moze juz sie bawic, widze ze to skutkuje i ta metode polecaja swiatowi
      specjalisci od wychowania dzieci, tylko trzeba byc konsekwentnym. Moje dziecko
      tez mialo wczesniej ataki zlosci, najpierw na dziecko krzyczalam ze tak nie
      wolno, ale to pogarszalo jego zlosc, i zaczelam te ataki zlosci lekcewazyc i to
      bylo dobre rozwiazanie, bo dziecko pokazuje swoja zlosc czesciowo po to zeby
      zwrocic na siebie mamy uwage. Jesli to nie pomaga to idzie do kata i jest teraz
      lepiej. Najwiecej mam teraz problemu z marudzeniem bo nie wiem jak do tego
      podejsc i tak moje dziecko czesto marudzi mi z czyms np. probuje na mnie
      wymuszac rozne rzeczy ktorych mu nie chce dac, ze tak chodzi za mna przez iles
      minut i powtarza ze chce cos tam dostac i to robi takim tonem ktory mnie bardzo
      irytuje.
      • ameno_nokia Re: Ale to bez sensu! 18.12.05, 20:28
        Klaps jest jak zabojcza bron Bonda: odstrasza dzieci. Wtedy juz dzieci wiedza,
        ze to co zrobily jest zle! "Ups, to bolalo, zrobie wszystko, tylko niech ona
        przestanie mnie tak biic!" mysli sobie male dziecko. Problem zaczyna sie, gdy
        dzieci sa bite po pupie w okresie dorastania. Wtedy dzieciaki, szczegolnie
        dziewczynki, maja fiola na punkcie dotykania ich ciala. Otoz, nabieraja
        swiadomosci, ze pupa to miejsce dosc intymne, i nie pozwola sie bic po tym
        miejscu. Dzieci sa swiadome swojej seksualnosci. Zle jest tez to, ze zamiast
        zrozumiec dziecko w eieku dorastatnia, ktore ma ataki zlosci i depresji,
        dorosli mysla, ze dziecko jest zle wychowane i daje im klapsa! A to pogarsza
        sprawe, a wtedy dziecko znowu sie buntuje, a rodzic znowu daje klapsa, dziecko
        znowuz sie buntuije, a wtedy rodzic daje klapasa i tak w kolko! Oczywiscie sa
        rodziecie, ktorzy wiedza, o co chodzi. Od 9 roku zycia nie powinno sie dawac
        klapsow. Dziecko ma hustawke hormonow? Lepiej zostawic je same w pokoju,
        pokazac mu, ze sie rozumie, zajac jego strone w sporach, albo przytulic je! A
        ze sa tacy, co mimo to,. nie szanuja seksualnej prywatnosci dziecka...no coz,
        trzeba ichg wrzucic do koszar!
    • vharia Re: Jeśli nie klaps to co? 18.12.05, 20:55
      Przede mną wypowiadała się bardzo słusznie osoba, która przypomniała, że
      większosć z nas (ryzykuję, że własciwie 100%) dostawało w życiu przynajmniej
      klapsy. Część poważne bicie od czasu do czasu. Mimo to nie powyrastały potwory
      katujące swoje dzieci. Mało tego: większość z nas tych klapsów poprostu nie
      pamieta. Do takich dzieci ja sie zaliczam. Bita byłam wyjątkowo rzadko, klapsami
      (nigdy po to aby bolało) i całkowicie skończyły się one około 7go-8go roku
      zycia. Czyli wtedy, gdy argumenty logiczne w zupełności wystarczają, aby
      przeprowadzić swoje racje.

      Podpisuję się i pod tym, że są RÓŻNE dzieci. Czasami jak widzę gó..arzy
      bijących inne dzieci (a tam bijących: gryzących do krwi, drapiących po twarzy,
      kopiących w brzuch, zrzucających z drabinek) i mamunie mówiące na to: "kochanie,
      jak to nieładnie!", to mam ochotę zlać i takiego gó..arza i tę mamunię.
      Nigdy bym nie podniosła ręki na dzieciaka, któremu wypadł z ręki soczek i zalał
      nowiutką bluzeczkę. Ani za tę słynną wodę wylaną z wanny czy 1000 innych
      codziennych choć męczących rzeczy. Ale kiedy moja córka ugryzła z całej siły
      kolegę (po raz trzeci) to dostała w tyłek. I ten trzeci raz okazał się ostatni.
      Miałam poczekać aż zrozumie moje tłumaczenia za piętnastym razem? Bądźmy poważni.

      A rodzice, którzy pozwalają dziecku wierzgać, pluć na siebie, wyrywać sobie
      włosy i okładać pięściami "bo go nigdy nie uderzą, zeby go nie uczyć, ze mozna
      bić innych" właśnie TEGO UCZĄ: bicia innych- czyli siebie. Przekonują dzieciaka,
      ze jeśli będzie kogoś bił, to nie poniesie żadnych konsekwencji, tylko będą go
      prosić i przekonywać, zeby przestał, az sam łaskawie uzna, że przestanie. Chyba
      nie o to w wychowaniu chodzi.
      • astra161 Re: Jeśli nie klaps to co? 18.12.05, 21:40
        Zgadzam sie z vharia całkowicie.Bardzo prosze o rade jak postawić
        rozwrzeszczanego 2,5 latka do kąta??i on tam będzie stał????no a co jeżeli
        dziecko nie stanie wtym kącie tylko dalej wierzga i pluje? przytulanie nic nie
        daje? a perswazja wywołuje jeszcze większa złość? podkreslam jeszcze raz kocham
        moje dziecko,i klaps jest naprawde ostatecznością ale czasami jedyna skuteczną
        metodą i bardzo proszę nie piszcie mi że wobec tego poniosłam porażkę
        wychowawczą bo to nieprawda,moje dziecko w tej chwili weszlo w taką fazę że
        wszystko (jak narazie ) da sie z nim zalatwic polubownie(ma trzy lata)i oby tak
        dalej ,nie zauwazyłam również oznak :nerwicy ,agresji,czy temu podobnych
        okropieństw jakie mógłby po tym strasznym klapsie przejawiać.Pozdrawiam
        • jakoma Re: Jeśli nie klaps to co? 18.12.05, 22:28
          i tu masz racje sa dzieci i dzieci i sa rodzice i rodzice.kazdy z nas ma
          okreslone poklady cierpliwosci i naprawde sa dzieci,ktore czasami musza dostac
          tego klapsa na opamietanie.sama mam dwojke kazde inne, syn to aniol w porownaniu
          do mlodszej,ktora ma takie pomysly ,ze dziekuje bogu za to ,ze mieszkam w malym
          miescie bez supermarketow i ulic pelnych samochodow bo nie wiem jak bym
          np.zareagowala gdyby po 20 tlumaczeniu,ze ulice sa niebezpieczne ona znowu
          beztrosko pobieglaby na sam jej srodek.moze dalabym jej klapsa bo to bylby taki
          znak "niebezpieczenstwo" skoro aut sie nie boi to chociaz strach przed wyrodna
          matka by jej zycie uratowal.kazdy z nas zyje w innym srodowisku i jest pod inna
          presja,ja mam ten komfort,ze wszyscy znaja mnie, hanie i sa przyzwyczajeni do
          jej atakow szalu na placu,ale tak w obcym miejscu nieswojo bym sie czula z
          walajaca sie po ziemi,draca wnieboglosy dwulatkom,normalnie wzielabym dziecie do
          domu i juz,tylko ja mam jeszcze spokojnego w miare syna ktory z reguly grzecznie
          sie bawi z dziecmi i jemu musialabym przerwac mila zabawe w ramach zlego
          zachowania siostry a coz on bidula winny.nie ma zlotych regol ani na zycie ani
          na wychowanie dzieci.wszystko musi byc dostosowane indywidualnie,wiadomo dzieci
          musza miec wyznaczane granice,ktore ciagle probuja lamac w ramach testowania
          nas,a nuz sie uda i stary zgred sie zmeczy i odpusci.
          a tak na marginesie to jestem chyba jedyna mama na placu ktora nigdy nie bije
          swoich dzieci,u mnie wszystkie dzieciuchy w przedziala2-5 lat raz w czas klapa
          dostaja jak juz przegna,i naprawde to sa zdrowe psychicznie i emocjonalnie
          dzieci.tu chyba nie chodzi o klapsy ale o stosunek do dzieci,nie bijac rowniez
          mozna krzywde dziecku zrobic.sa matki ktore mowia ze nie udeza swojego
          dziecka,ale za to slowa ktore do nich mowia sa straszne i zapewniam was,ze
          niejedno z tych dziec wolaloby dostac ze dwa nawet klapsy niz uslyszec od
          mamy,ze jest k..,glupia,okropna czy np nienawidze cie i wiele innych slow,ktore
          pozostana w sercu dziecka dluzej,i naprawde moga spaczyc psychike dziecka.
      • kozl Re: Jeśli nie klaps to co? 30.01.06, 22:40
        Klaps (kara cielesna proporcjonalna do wagi przewinienia) czasami jest metodą
        jedyną
        przykład 1
        mój synek (3 latka) zmęczony tym iż jego siostra (zresztą diabeł wcielony 2
        latka)ciągle i co gorsza boleśnie go gryzie (dla jasności córka nigdy za to nie
        dostała lania a jedynie tłumaczenie i ewentualnie lekkiedo nieodczuwalnego
        (pielucha)klapsa) pewnego dnia ugryzł ją tak że mała miala slad przez 2 tygodnie
        od tamtego czasu nie jest już kąsany. Może nie jest to przyklad klapsa a jednak
        był to pokaz tego iż kara cielesna przynosi zamierzony skutek.
        przykład 2
        Karolinka miała zwyczaj tłuc sie po lystrze w przedpokoju (lustro ma 2m
        wysokiści) żadne tłumaczenia nie pomagały a co więcej ona wynajdywała coraz to
        lepsze zabawki do tłuczenia. Któregoś dnia w trosce o jej bezpieczeństwo dostala
        pare (tym razem bolesnych) klapsów w tyłek o dziwo problem znikł.
        przykład 3
        Karolinka jest zafascynowana kurkami od kuchenki gazowej jej fascynacja jest tak
        wielka ze w każdym domu do którego zawitała i znalazła kuchnie musiała je
        odkręcać tłumaczenie nie pomagało. I tu ukłon do tych wszystkich którzy nie chcą
        bić dziecka życze wam żeby nigdy wasze dzieci nie miały takiej zabawy bo może
        sie to skończyć tragicznie dla was albo dla kogośkto w danej chwili będzie
        opiekować sie dzieckiem np. babcia. (przecież dziecko może niezauważenie
        odkręcić gaz a my nie zawsze musimy go odrazu poczuć i naprzykład wyjśc do
        innego pokoju a wtedy już do tragedi jeden mały krok)
        przykład 4
        Syn mojej siostry (5 lat) wychowywany "bezklapsowo" i ogólnie z ograniczeniem
        stresów stwarza ogromne problemy wychowawcze siostra kompletnie przestała
        panować nad nim co wiecej nie pozwoliła go uderzyć. Ponieważ dość często jej
        dzieci zostawały u nas jego zachowanie dotykało nie tylko jej ale i nas co
        gorsza i nasze dzieci (bił nasze dizeci a darł sie na wszystkich dookoła) w
        końcu nie wytrzymałem wząłem go do innego pokoju (jest na tyle duzy ze klaps
        dany w obecności innych dzieci może go upokorzyć a absolutnie nie o to w tym
        chodzi) i spokojnie dałem pożądnie po tyłku tłumacząc za co dostaje urządził mi
        oczywiście scene za co dostał raz jeszcze. Efektem tego było to że dzieciak
        sięuspokojił i zajął zabawą co więcej od tego momentu jak przychodzi jes o niebo
        grzeczniejszy a jak zaczyna robić sceny wystarczy stanowczo mu zwrócić uwagę
        ewentualnie wziąć go na bok i spokojnie mu wytłumaczyć ze przegina. Jeszcze
        zaznacze ze nadal lubi do nas przychodzić nie zraził sie do mnie a jestem w tym
        momęcie chyb jedyną osobą którą szanuje (zawsze a nie wtedy kiedy ma na to
        ochote) A moja siostra nadal wychodzi ze skóry.

        Wniosek z tego jest prosty kara musi być co udowodnił Dawidek gryząc Kroline,
        oczywiście musi ona być proporcjonalna do winy, czasem jest to klaps a czasem
        nawet 15 minut w kącie coby sie dziecko wyciszyło. Oczywiście kary muszą być
        stosowane od bardzo wszesnego wieku na początek wystarczy u niemowlaka (4-5 mc w
        góre nie wcześniej) stanowcze odsunięcie ręki albo lekie klepnięcie w rączke(tak
        żeby dziecko zwruciło uwage ze coś robi nie tak) poprzez lekkie klapsy i pasek u
        starszych dzieci, oczywiście tzreba nie zapomnieć tłumaczyc dziecku za co
        dostało bo bez tego zawsze bedzie to nie kara a rodzaj znęcania!!!!!!!! i tzreba
        pamiętać ze dziecka od pewnego wieku nie wolno bić gdyż przyniesie to skutek
        odwrotny do zamieżonego

        • chalsia Re: Jeśli nie klaps to co? 30.01.06, 23:33
          A od którego wieku nie wolno już bić?
          I w jakim wieku dziecka przejść od klepania w rączkę do klapsów a potem do
          paska?
          Chalsia
    • zlotoslanos Stanowczy,zdecydowany,spokojny głos NIE WOLNO 18.12.05, 21:59
      NIE. I to naturalny wiek 2 lata wiek przekory wszystko na "nie" i
      wymuszanie.Mija w wieku przedszkolnym tylko nie można przegapić momentu
      ustępowania lub puszczania nerwów.Dobrze mi mówić bo piszę o wnuczce,której z
      zasady pozwala się na więcej niż rodzice.Ale swoje z dziećmi mam za sobą.
      • jakoma Re: Stanowczy,zdecydowany,spokojny głos NIE WOLNO 18.12.05, 22:37
        no to masz fajnie,ja tez bym juz chcia byc babcia i moim urwisom dzieci
        rozpieszczac ,niech zobacza jak to fajnie,miec na karku odpowiedzialnosc za
        czyjes przyszle zycie.juz teraz syna strasze ,ze mu tak dzieci rozpieszcze ,ze
        nie tak jak ja tydzien bedzie z nimi dochodzil do lsadu po powrocie od babci,
        ale z miesiac .he he .rodzice sa od wychowywania a dziadkowie od rozpieszczania.
        • haklina Re: I co ci to da? 18.12.05, 22:54
          Coz moge powiedziec...Czasami to dziecko mowi "nienawidze cie". I ma powody.
          Powinnismy sie zastanowic, zanim nasz pupil tak powie. Bo cos to znaczy.
          Bynajmniej, nie znaczy, ze jestes zlym rodzicem. ale ze twoj sposob wychowania
          jest dobry tylko dla ciebie.
          A co do tej prywatnosci seksualnekj, dziecko bedzie odczuwac niesamowity wstyd
          po klapsie w eiku 11 lat
    • chalsia Re: Jeśli nie klaps to co? 18.12.05, 23:38
      seerena napisała:

      > Ciekawe jak można wprowadzac zasady i je egzekwować w stosunku do 2 latka smile)
      > Napiszemy do niego petycję z wytycznymi i każemy się zastosować?? Kary były,

      > i będą, takie są zasady w ogóle funkcjonowania w grupie, a rodzina jest małą
      > grupą ludzką. Inaczej robi się anarchia wink Oczywiście żartuję trochę, ale fakt
      > że to prawda że dziecko potrzebuje znać granice tego co mu wolno a co nie po
      to
      > aby czuć się bezpiecznie. Tzw. bezstresowe wychowanie jest mrzonką, nie ma
      > czegoś takiego. Conajwyżej można wychować człowieka bez zasad, norm i
      sumienia.
      > Czyli totalnie aspołecznego i nie liczącego się z niczym i nikim. Moim zdaniem
      > póki dziecko jest małe i nie jest w stanie stosować się do zasad słownych
      > powinno mieć świadomość kary w postaci klapsa. Bez sensu jest dyskusja z tak
      > małym dzieckiem bo ono tego nie rozumie. Lepsze są proste zasady - to wolno a
      > tego nie wolno bo będzie klaps. Gdy jest już starsze można tłumaczyć. Nie
      chodz
      > i
      > też o to aby dziecko lać i odbijać sobie na nim włąsną złość ale bardziej o
      > groźbę kary. Wydaje mi się że bicie starszego dziecka jest już niewłaściwe,
      > wtedy nie jest to tyle dotkliwe fizycznie co upokarzające dla niego
      psychicznie
      > ,
      > cos w rodzaju przemocy w stosunku do kogoś z kim można porozmawiać po
      > partnersku. Chyba lepsze są zakazy i nakazy i kary typu brak oglądania tv czy
      > pójścia na imprezę.


      Boszzzzze, znowu ktoś myli wychowanie bez klapsów z tzw. "wychowaniem
      bezstresowym". Widzisz, ja mam syna 4-ro letniego więc przeszłam etap dwulatka.
      I to bez klapsów. Egzekowawanie zasad w tym wieku jest możliwe - dziecko ponosi
      konsekwencje swojego niewałaściwego zachowania - jeśli chcesz nazwać to karą to
      proszę bardzo. Przykład - maluch Ci coś rozlewa i dwa razy go upominasz by tego
      nie robił. Za 3 razem zabierasz mu "narzędzia zbrodni". I na dodatek (np. w
      formie bardziej zabawowej) wciągasz w go wycieranie plamy. Takich przykładów
      można mnożyc na pęczki. Owszem, wymaga to duuuzo więcej cierpliwości oraz dużo
      pomysłowości, ale się da.
      Jak podasz jakieś konkretniejsze przeykłady, to mozemy się zastanowić jak
      postąpić by się obyło bez klapsa.
      Chalsia
      • falka32 Re: Jeśli nie klaps to co? 19.12.05, 08:58
        przede wszystkim do tych metod bezklapsowych jest potrzeba niepracująca matka,
        która nigdzie się nie spieszy. Ma czas rano negocjować wstawanie i ubieranie się
        w nieskończoność, może odłożyć wyjście na dwór na czas stania w kącie, jeżei
        dziecko się zbiesi przy ubieraniu, nie powinna mieć swoich zainteresowań ani
        nawet oglądać telewizji (opisana przeze mnie scena w poprzednich postach wiązała
        się z chęcią obejrzenia ulubionego filmu w momencie, keidy dziecko robiło scenę)
        i ogólnie przez cały czas powinna być skoncentrowana na dziecku. To co robi
        dziecko, jego humory i jazdy regulują jej rytm dnia. Przyjść w goście do takiej
        matki to koszmar, bo wiadomo, że 90% czasu wizyty i tak poświęci zabawie i
        wychowywaniu dziecka a nie gościom, ignorując ich zupełnie.
        Nie wiem, jak wy to robicie, ale ja nie znajduję w normalnym dniu pracującej
        matki 2-3 latka czasu na takie zabiegi, które muszą być wykonane natychmiast w
        momencie przewinienia bo inaczej tracą sens. No, chyba, że jeżeli dziecko
        napluje wam w twarz przed wyjściem do pracy i przedszkola, bez stresu się do
        niej spóźniacie godzinę, bo trzeba było postawić dziecko do kąta.

        Poza tym z obserwacji moich koleżanek, które właśnie tak postępują z dziećmi
        widzę, że dzieci wychowywane w taki sposób, przez matki, które w taki sposób
        koncentrują się na dziecku i są do jego dyspozycji zawsze, kiedy dziecko strzela
        focha, odkładając w tym momenecie swoje sprawy - takie dzieci uczą się przede
        wszystkim tego, że to one kontrolują rodziców a nie rodzice ich. A fochy kończa
        się wtedy, kiedy doprowadzą rodziców do ostateczności i zostaną za to ukarane
        szybko i skutecznie.
        • chalsia Re: Jeśli nie klaps to co? 19.12.05, 09:20
          Ja akurat również PRACUJĘ. Fakt - mam to szczęście, że jak potrzeba, to mogę
          się spóźnić. Rano - no cóż - trzeba po prostu wcześniej wstać i tyle, żeby mieć
          zapas czasu na negocjacje.
          Wiesz, jak dla mnie człowiek ma pierwszeństwo przed np. TV. Po za tym istnieją
          takie urządzenia jak np. video.
          Oczywiście nie znaczy to, że należy ZAWSZE zrezygnować z własnych przyjemności
          (od czasu do czasu jednak tak- po to choćby by dziecko też się nauczyło, że z
          własnych potrzeb trzeba czasem zrezygnować). Jak synek koniecznie chciał mi
          przeszkodzić w odpoczynku i czytaniu gazety, to po dwóch prośbach by tego nie
          robił (popartych z mojej strony propozycją, że będę go drapać po plecach w
          czasie czytania), po prostu wstałam i poszłam do innego pokoju - i tam
          spokojnie przetrwałam okres buntu i histerii.
          Jak są u mnie goście,to są MOMENTY gdy muszę się skoncentrować na dziecku - ale
          własnie po to bym mogła za chwilę w spokoju cieszyć się gośćmi. I zaręczam, że
          goście dostają wtedy więcej uwagi niż dziecko.
          Skąd w ogóle takie założenie:
          > i ogólnie przez cały czas powinna być skoncentrowana na dziecku. To co robi
          > dziecko, jego humory i jazdy regulują jej rytm dnia. Przyjść w goście do
          takiej
          > matki to koszmar, bo wiadomo, że 90% czasu wizyty i tak poświęci zabawie i
          > wychowywaniu dziecka a nie gościom, ignorując ich zupełnie.

          Po za tym korygowanie zachowania dziecka w chwili gdy strzela ono "focha" wcale
          nie musi znaczyć, ze w tym momencie matka jest w 100% do dyspozycji dziecka. W
          wielu wypadkach (oczywiście zalezy od konkretnej sytuacji) właśnie wtedy nalezy
          dziecko "olać" czyli nie zwracać uwagi na fochy.

          Chalsia

          PS. a gdy syn zapiera się przed pójściem do tzw. kąta (choć to nie jest kąt w
          rzeczywistości) i zachowuje się naprawdę okropnie to go po prostu zanoszę do
          tego kąta (po uprzedzeniu go, że jak sam nie pójdzie, to zostanie zaniesiony)
        • wieczna-gosia Re: Jeśli nie klaps to co? 19.12.05, 10:06
          > przede wszystkim do tych metod bezklapsowych jest potrzeba niepracująca matka,
          > która nigdzie się nie spieszy. Ma czas rano negocjować wstawanie i ubieranie si
          > ę
          > w nieskończoność, może odłożyć wyjście na dwór na czas stania w kącie, jeżei
          > dziecko się zbiesi przy ubieraniu,

          dlugi czas bylam niepracujaca, ale spieszylam sie ZAWSZE- na studia, do
          przedszkola/ szkoly ze starszymi, teraz do pracy. Jesli zakladasz ze trzeba
          dziecku dac w tylek zeby rano organizacja przebiegala sprawniej- to sie mylisz.
          My mamy karteczke, powieszona na wysokosci dziecka (dla 2-3 latka spokojnie
          dziala)- na ktorej jest napisane co rano trzeba zrobic- jest tam czas na
          "tulenie" picie kakao, ubieranie, zabranie pluszaka, sniadanie. Jesli czasu mi
          brakowalo- wstawalam 10 minut wczesniej a nie bralam sie do klepania po tylku.
          Lub nastawiam stoper- to tez dzieciom pomaga sie zorganizowac. W zwiazku z tym
          mam dzieci ktorym juz w pierwszej grupie nie trzeba pomagac, poniewaz ubieraja
          sie same i robia to w tempie. Ranki nie przebiegaja u nas w atmosferze histerii
          i eskalacji, po czym klap, dziecko ryczy, ale daje sie ubrac. A co kiedy dziecko
          rzuca sie na zirmie i nie daje sie ubrac? Normalnie- biore i je ubieram, bo
          MUSZE wyjsc. Przemoca owszem, ale nie z klapami. Roznica mala lecz znaczaca.

          nie powinna mieć swoich zainteresowań ani
          > nawet oglądać telewizji (opisana przeze mnie scena w poprzednich postach wiązał
          > a
          > się z chęcią obejrzenia ulubionego filmu w momencie, keidy dziecko robiło scenę
          > )
          > i ogólnie przez cały czas powinna być skoncentrowana na dziecku. To co robi
          > dziecko, jego humory i jazdy regulują jej rytm dnia
          Mam sporo wlasnych zainteresowan. A co do rytmu dnia- to sie nazywa kompromis.
          Oczywiscie ze humory dziecka reguluja mi do pewnego stopnia ytm dnia- jesli
          dziecko ma zly dzien- nie planuje rajdu po urzedach z kolejkami ani zakupow w
          supermarkecie. Jesli akurat ma czas na spanie- nei zabieram go do piaskownicy.
          Ale oczywiscie jesli cos MUSZE zrobic- gdzies pojsc, cos zalatwic, to ide i
          zalatwiam, bez klapow wszakze, bo dziecko ma prawo miec zly nastroj i nie jego
          to wina ze nie moge pewnych rzeczy przelozyc. A rzadko nie moge smileRaczej, kiedy
          widze ze dzieci sa wyspane i zadowolone- zalatwiam wszystko co moge, jak
          najwiecej, zeby miec zapas czasowy na chwile kryzysu.

          Przyjść w goście do takiej
          > matki to koszmar, bo wiadomo, że 90% czasu wizyty i tak poświęci zabawie i
          > wychowywaniu dziecka a nie gościom, ignorując ich zupełnie.
          nie, jesli jest sie konsekwetnym, to dosc latwo nauczyc dzieci ze doroslym sie
          nie przeszkadza. Inna sprawa ze zasady dzieci i ryby glosu nie maja- nie uznaje.
          Uwazam, ze od czasu do czasu nalezy miec w rozmowie 5 minut dla dziecka, kiedy
          ono ma szanse o cos goscia zaopytac. Jesli sie chcemy spotkac bez dzieci to sie
          spotykamy bez dzieci. Jesli z dziecmi- to zakladam, ze goscie wiedza ze ja mam
          dzieci i one nie pojda spac o 17- goscie moga przyjsc o 20 wtedy na obecnosc
          dzieci sa skazani pol godziny, jednak prawda jest ze wtedy na kolejne pol
          godziny ja lub maz zajmiemy sie kladzeniem spac maluchow, czyli faktycznie
          dzieci nas aadsorbuja. Nie wiem czy wlanie dzuecku zmienia sytuacje w takim
          przypadku....

          stawianie do kata przy pluciu w twarz nie jest konsekwencja przewinienia.
          Dziecko nigdy nie naplulo mi w twarz, ale pierwsze co przychodzi mi do glowy, to
          to, ze ma mnie wytrzec i przeprosic. Ale jak widac dzieci nie bite w twarz nie
          pluja smile))
          • falka32 Re: Jeśli nie klaps to co? 19.12.05, 22:10
            wieczna gosiu,
            reasumując, są różne dzieci. Licytowanie się "a ja z moim dzieckiem robię tak i
            tak i to jest dowód, że mam rację" nie ma sensu. Tak samo ja mogę powiedzieć, że
            ja z moim dzieckiem spałam w łóżku przez pierwszy rok jego życia i dlatego nie
            miałam żadnego kłopotu z wykwaterowaniem go do jego łóżka. A ktoś inny powie, że
            jego dziecko właśnie przez to, że spało z rodzicami w łóżku nie może nauczyć się
            zasypiać samo.
            I podobnie jest ze skutecznością różnych zabiegów wychowawczych. U jednych
            działa, u drugich to samo nie przynosi efektu, za to działa co innego.
            Ja mam na przykład dziecko nadpobudliwe i metoda kartki na ścianie ze spisem
            czynności wisi u mnie nadal, chociaż młody ma 12 lat i nadal nie jest on w
            stanie tego przestrzegać. Jedyna metoda, żeby wykonał to, co ma do wykonania, to
            asystowanie mu i nie spuszczanie go z oka ani na sekundę. Tak było, jak miał 2
            lata i tak jest nadal. Po 15-tej wyprawie do pokoju po zapomniane kapcie do
            przeszkola, 15-ty raz zastaję go czytającego komiks (a jest już w kurtce i w
            butach), pomimo wyraźnego powtarzanie czytelnej instrukcji. Wstanie 10 minut
            wcześniej nie załatwia niczego. Wstanie dwie godziny wcześniej być może by
            załatwiło, ale na to z kolei ja się nie zgadzam, bo nieraz pracuję do późnej nocy.
            Plucie w twarz obserwowałam akurat u znajomych wychowujących dziecko bezklapsowo
            a dziecko temperamentne bardzo i nie była to wina rodziców, tylko specyfika
            dziecka. Mój syn nigdy nie był wobec mnie agresywny, pomimo, że nieraz zarobił w
            tyłek, bo okazji, przy jego temperamencie, moim temperamencie i moim zabieganiu
            było mnóstwo. I w jego przypadku, do pewnego wieku to właśnie klaps był
            najskuteczniejszą metodą zmiany zachowania na dłuższy czas, bo wszelkie
            tłumaczenia, negocjacje, próby organizacji czasu itp działały najwyżej przez pół
            godziny. Przynosiły być może efekt w postaci samozadowolenia, jaka to ja jestem
            dobra i mądra mama, ale nie były SKUTECZNE. Bo moje dziecko było tak targane
            impulsami, każącymi mu coś zrobić natychmiast, że zagłuszyć taki impuls mógł
            tylko bardzo silny bodziec. Więc jeżeli sprawa była poważna i nie było czasu na
            dyskusje to leciał klaps i to starczało na dłuższy czas, po czym wymagało
            przypomnienia.
            A że obserwuję podobne zmagania znajomych z podobnym dzieckiem, z tym, że oni
            mają większe niż ja ambicje okazać się superpedagogami, to ich dziecko robi co
            chce a oni za nim ganiają z umoralniającymi gadkami.

            Co do fochów regulujących rytm dnia rodziców, to mam na myśli co innego, nie zły
            nastrój - na przykład to, że dziecko postanawia, że mama nie porozmawia teraz
            przez telefon albo nie obejrzy filmu albo nie będzie gotowała obiadu, bo ono ma
            inne plany dla mamy na ten moment. Więc cichutko się bawi samo w pokoju a kiedy
            zadzwoni telefon i mama usiądzie pogadac, natychmist wisi jej na głowie, ma
            tysiąc pilnych spraw i wrzeszczy, że się nudzi. Po czym, kieyd mama odkłada
            zrezygnowana słuchawkę/konczy się film, którego nie udało się obejrzeć, dziecko
            zajmuje się słodziutko swoimi sprawami i zamienia się w aniołka.

            To samo dotyczy wizyt gości. Goście przychodzą a maluch wtedy zaczyna robić
            wszystko to, czego mu nie wolno, korzystając z braku czujności rodzica. Wtedy
            "dobry rodzic" rzuca się za dzieckiem i resztę czasu spędza na tłumaczeniu że
            nie wolno, że mamusia się pogniewa, na odciąganiu uwagi dziecka innymi zabawami,
            wyprowadzaniu dziecka do innego pokoju, aż goście wypiwszy sami herbatę,
            znudzeni wychodzą chyłkiem, żeby nie przeszkadzać mamie czytać dziekcu
            książeczki (która po wyjściu gości idzie w kąt).

            I podkreślam - to, że nie miałaś w domu takich sytuacji, to nie znaczy, że inni
            nie mają. Nie dlatego, że są nieudolni wychowawczo, tylko dlatego, że mają inne
            dzieci.
            • falka32 Re: Jeśli nie klaps to co? 20.12.05, 10:24
              aha, zapomniałam dodać,że w przypadku mojego 12-latka, który wyrósł już z
              klapsów, skutecznym narzędziem perswazji jest właśnie ścierka kuchenna.
              Bynajmniej nie zawierająca kamienia ani nie związana w marchewkę.
    • callafior Re: Jeśli nie klaps to co? 18.12.05, 23:41
      A co na to pani "środkowy dzień tygodnia"?
    • helga0 Re: Jeśli nie klaps to co? 19.12.05, 10:36
      A gdzie konsekwencja. Mówisz starszej córce, że nie może popychać małej, czyli
      wymuszać określonego zachowania - niedotykania zabawek - za pomoca agresji. A
      jak ona Ciebie nie słucha, to Ty ją bijesz, czyli właśnie stosujesz wobec niej
      agresję.
      Mam taką radę. Powiedz jej, że przez dwie godziny przypilnujesz, żeby młodsza
      córka nie dotykała jej zabawek, ale za to przez kolejne dwie mała będzie sę
      mogła pobawić rzeczami starszej siostry. Albo zawrzeć jakikolwiek inny układ.
      No i oczywiście trzeba wymyślić, jakie konsekwencje poniesie starsza córka,
      jeśli nie dotrzyma słowa. Np. nie będzie oglądać dobranocki, nie dostanie
      czekolodaki, nie będzie się mogła bawić ulubioną zabawką. I oczywićie trzeba
      być maksymalnie konsekwentnym. Bicie jest najgorszym rozwiązaniem z możliwych.
      Jak mam totalnie dosyć i chcę dziecko walnąć (niestety czasem mam na to ochotę)
      wsadzam synka do pokoju i zamykam drzwi. Trzymam go 3 min w izolacji, bo tyle
      ma lat. Naprawdę ta metoda się sprawdza. Nie wiem, jak to jest z dwójką dzieci,
      natomiast wiem, że bicie powoduje agrsję, strach, niższe poczucie własnej
      wartości i generalnie przynosi tylko destrukcję.
      .
    • tees1 klaps jest czasem potrzebny 19.12.05, 11:07
      Ale nie moze byc biciem dziecka. Nie wolno dziecka skrzywdzic po prostu. Chodzi
      jednak o to, zeby dziecko wiedzialo, ze rodzice uratuja je przed robieniem
      wielkich, szkodliwych glupstw nawet sila, jesli potrzeba. Wlasciwie dziecko
      powinno wiedziec, ze istnieje klaps jako realna mozliwosc, ale nie powinno
      pamietac, kiedy ostatni raz go dostalo.
      • karzel_wasyl Re: klaps jest czasem potrzebny 19.12.05, 14:33
        Najpierw dane o sobie:mam 2.5 letnią córkę.
        Oboje z małżonką wychodzimy z założenia, że bicie to nie jest rozwiązanie
        problemów wychowawczych, ani tym bardziej możliwość wyładowania swoich
        negatywnych emocji.
        Cóż jednak, skoro klapsy się zdarzają.
        ---
        Tylko, że chyba wszyscy poza Piotrs-em (np.rzucanie w szybę) poruszacie tematy
        o (z przeproszeniem) 'du...ie marynie'. Co z tego, że dziecko wrzeszczy, że
        brudzi ściany, że sika na podłogę, że ogólnie jest na NIE, że rzuca się na
        podłogę. Oczywiście jak ktoś uważa, że należy się klaps to proszę bardzo, ja
        jestem przeciwny. Ja swojej córce pozwoliłem raz poleżeć 15 minut w markecie,
        bez szarpania, bez nerwów i jej przeszło. Przytuliłem, wyjaśniłem o co chodzi i
        teraz problemu nie ma.
        ---
        Moja córeczka dostaje klapsa TYLKO WTEDY, gdy nie posłucha się, jeśli mówimy
        jej o grożącym niebezpieczeństwie (jej lub kogoś innego).
        Np wtedy, gdy pomimo ostrzeżeń wychodzi na ulicę.
        ---
        Wiecie furie dziecka są drażliwe, ale nie tak niebezpieczne jak uderzanie w
        szybę, lustro, wbiegnięcie na ulicę, zabawa nożem etc.
        ---
        Jeśli jednak macie pomysły, aby inaczej pokazać dziecku różnicę między tym co
        JEST NIEBEZPIECZNE, a tym co mnie DENERWUJE to czekam na propozycje.
        • wieczna-gosia Re: klaps jest czasem potrzebny 20.12.05, 12:15
          > A teraz proszę powiedzieć, co byście zrobili z takim 3-latkiem, który nigdy w
          > życiu nie dostał klapa, przechodzi fazę buntu i jest obdarzony temperamentem
          > iście wulkanicznym:
          > weżmy to wylanie wody z wanny:
          > wręczasz ścierkę i każesz ścierać
          > dziecko wrzeszczy NIEEEEEE i ucieka
          > łapiesz go i prowadzisz do łazienki, spokojnie tłumaczysz
          > dziecko wrzeszczy NIEEEEE i ucieka
          > łapiesz go i straszysz konsekwencjami
          > Dziecko wrzeszczy "ZOOOOOOSTAW MNIE" i się wyrywa
          > prowadzisz go do jego pokoju i zamykasz, każesz tam siedzieć
          > Dziecko bez cienia wahania otwiera drzwi i leci do łazienki zwalić ze złości
          > rzeczy z półki
          > prowadzisz go znowu do pokoju
          > dziecko znowu wychodzi z pokoju
          > stoisz pod drzwiami pokoju i je trzymasz a właśnie zaczyna się "Lost", na które
          > czekałaś cały tydzień - niestety nie możesz nawet słuchać dialogów, bo młody
          > wyje i wali pięściami w drzwi
          > wchodzisz do dziecka i próbujesz je przytrzymać i uspokoić, przemawiając
          > stanowczo acz spokojnie
          > niestety dziecko nie słyszy twojego wychowawczego wywodu, bo wrzeszczy i się
          > szarpie i za chwilę wyrywa ci kępkę włosów
          > wchodzi ojciec i mówi łagodnie i stanowczo: kochanie, niełądnie się zachowujesz
          > ,
          > mamusię to boli, będziemy musieli cię ukarać
          > dziecko wrzeszczy "puście mnie, nienawidzeeeeeeeeee waaaaaas"
          > Właśnie konczy się pierwszy odcinek Lost
          > Wymyslacie karę dla dziecka jeżeli się nie uspokoi i nie wytrze podłogi -
          > szlaban na czekoladki i dobranocki
          > Dziecko pomimo strasznej groźby nie przestaje wyć. zAprowadzone do łazienki
          > pluje na podłogę
          > Dzwoni telefon - mąż trzyma dziecko i perswaduje a ty odbierasz - dzwoni
          > teściowa i z miejsca pyta, co się tam dzieje i dlaczego jej ukochany wnusio jes
          > t
          > ewidentnie katowany, bo słychać. "Nie umiesz poradzić sobie z 3-latkiem?" - pyt
          > a
          > pogardliwie teściowa.
          > Wracasz, dziecko osłabło, wyje coraz ciszej i patrzy na was jak na oprawców.
          > Pewna zwyciestwa mówisz: a teraz wytrzyj podłogęi dajmy sobie buzi na zgodę,
          > dziecko na to "NIEEEEEEEE CHCEEEEEEEEEEEEEEE, ŁEEEEEEEEEE!!!!!!" i cyrk zaczyna
          > się od nowa.
          >
          > Proszę o modyfikację tego scenatusza tak, aby któreś z rodziców uchronić od
          > przyrżnięcia temu niewiniątku w tyłek.
          > Dodaję, że scena jest autentyczna, byłam jej świadkiem niedawno.
          >
          > Bo zakończenie było takie:
          > mama, słysząc, że zaczyna się drugi odcinek Lost, przyrżnęła w tyłek, krzycząc
          > "MAM JUŻ DOŚĆ" i dziecko zamilkło, zaskoczone. Scena więcej się nie powtórzył


          mowie spokojnie- przy pierwszym NIEEE i ucieka- ide ogladac film. Oczekuje ze
          lazienka zostanie starta. Nie zwyklam z dziecmi stawac do walk silowych. jestem
          rodzicem a nie hodowca bydla. Jesli jestem zla ze dziecko pewnych rzeczy po
          sobie nie robi- moge to wyrazic w inny sposob. W kazdym razie nie uwazam, by
          zalana lazienka (ktora zapewne zdarzyla w miedzyczasie juz wyschnac) byla warta
          takich walk.

          hmm dochodze do wniosku ze chyba jestem wyluzowana- zadko cos ogladam, natomiast
          jak juz ogladam to ogladam a nie obserwuje podloge. Jesli dziecko ma tendencje
          do takich zachowan, to bardzo prawdopodobne jest, ze okazja pojawi sie jutro smile

          Jesli dziecko wyciagnie wniosek, ze zasami moze mu sie upiec wycieranie podlogi,
          jak mama chce cos obejrzec- to wyciagnie sluszny wniosek. Natomioast dotyczy to
          jednej sytuacji- mianowicie scierania podlogi w lazience.

          W sobote wrecze srodki czystosci i zaproponuje pomoc w porzadkach domowych jak
          co tydzien ze szczegolnym uwzglednieniem lazienki. Jesli dziecko wyciagnie
          wniosek ze jestem zlosliwa- tez bedzie mialo racje smile

          Falko nie polemizuje z toba na poziomie konkretnego dziecka, poniewaz nie
          dysponuje osobnikami nadpobudliwymi. Natomiast w ogole sie odezwalam w watku bo
          mnie wkurza ze brak klapsow = wychowanie bezstresowe. Gleboko wierze ze nie
          jestesmy Misiami O Bardzo Malych Rozumkach i w przestrzeni pomiedzy bezstresowym
          wychowaniem a tresura znajdujemy elemnty posrednie.
          Nie uwazam klapsa za przemoc, nie uwazam go jednak z metode wychowawcza. Matka z
          twojej stenki mysle ze zaszokowala tez dziecko faktem ze byla az tak
          zdesperowana. To tez cenna lekcja- ze czlowiek moze byc AZ TAK wkurzony. I to
          faktyczne robi wrazenie.

          Na moich dzieciach takze robi, bo ja rzadko jestem wkurzona, bo generalnie jak
          juz napisalam pozywej jestem raczej wytluzowana. Zasad w moim domu jest malo,
          zasad bezwzglednych jeszcze mniej, lazienka bywa zalana, do globy by mi nie
          przyszlo stracic z tego powodu odcinek LOSTow smile
          • falka32 Re: klaps jest czasem potrzebny 20.12.05, 19:48
            gosiu,
            matka z mojej scenki doprowadziła do takiej eskalacji dlatego, że stwierdziła,
            że powinna byc konsekwentna. Już po pierwszej scenie odpuszczenie dziecku byłoby
            dla niego informacją, że jeżeli będzie się wystarczająco długo stawiać, to
            uzyska to, co chce, bo matka się zmęczy i odpuści. Przeniesienie kary
            pt."stawiasz się, więc za karę jutro nie będzie czegoś tam" w przypadku
            2-3-latka ma znikomy sens wychowawczy, działa dopiero u starszego dziecka. Moim
            zdaniem, znając to konkretne dziecko podstawowym błędem było... kazanie mu
            wytrzeć podłogę (na 15 minut przed początkiem Lost smile))). Bo wiadomo było, że
            dziecko będzie się starało wymigać wszelkimi metodami. Ja na przykład ze swoim
            dzieckiem stosowałam metodę "naturalnych kar" dopiero wtedy, kiedy według mnie
            mogło to zrozumieć. W innych sytuacjach postępowałam jak król z Małego Księcia,
            który wydawał tylko te rozkazy, które mogły być spełnione. Pod warunkiem, że nie
            było zagrożone zdrowie/życie/istotne dobra materialne (telewizor, moja praca
            itp)/moje zdrowie psychiczne.
            Wydaje mi się, że w wielu punktach się zgadzamy. Mnie tez by nie przyszło do
            głowy stracić odcinka Lost z powodu rozlanej wody, z tym, że po prostu
            wytarłabym ją sama nie prooponując w ogóle tego dziecku, bo rozchlapana woda z
            wanny jest wg. mnie nieuchronnym elementem dziecięcej kąpieli w tym wieku.

            Uważam poza tym, że dziecko od rodziców uczy się też pewnych norm społecznych i
            to nie przez to, co rodzice mówią, ale przez to, co robią i jak na dziecko
            reagują. Łupnięcie w tyłek jako naturalna konsekwencja przegięcia w zachowaniu i
            doprowadzenia kogoś do furii - to JEST lekcja. Bo też może tak być w wielu
            przypadkach, że dziecko, które nigdy się nie przekonało, co potrafią zrobić
            ludzie doprowadzeni do furii (bo rodzice się kontrolują) przekona się o tym
            bardzo boleśnie ze strony kogoś obcego. Dzieci w tym wieku bywają egocentryczne
            i mało empatyczne. Potrafią totalnie lekceważyć potrzeby innych i starać się
            uzyskać kontrolę nad otoczeniem przy pomocy uporu, wrzasku itp. Ich święte prawo
            rozwojowe. Natomiast moją rolą w tym moemencie jest pokazać dziecku "kolejność
            dziobania" w domu i granice. Jeżeli ja mu nie uświadomię, gdzie jest granica
            autentycznego przegięcia, i z jaką reakcją może się spotkać, nie licząc się z
            jasno komunikowanymi potrzebami kogoś - to i tak się o tym dowie, np od
            starszego i silniejszego kolegi - ale mnie może przy tym nie być. Bo wiem, że
            12-letni pijany młody dresiarz z podwórka nie będzie się cackał z obcym 5
            -latkiem, który z chichotem po raz któryś ciągnie go za nogawkę albo przezywa,
            nie zważając na sygnały narastającej furii.

            Ja pamiętam z wieku przedszkolnego klapy, które dostawałam od matki (nie bicie,
            zwykłe okazjonalne klapy ostrzegawczo - przypominające) - jako jedyne
            sprowadzały mnie na ziemię z lewitacji w stanie zafascynowania swoją własną
            wszechmocą i wszechwiedzą i przypominały, że nie jestem na świecie sama i że to
            nie ja wyznaczam reguły według których funkcjonuje świat. A będąc w tym stanie
            lewitacji byłam w stanie zrobić najgorszą głupotę i największą przykrość, bo
            reszta świata była dla mnie dekoracją i scenografią w filmie, w którym główną i
            jedyną rolę grałam ja. I z tego, co wiem, większość kilkulatków spędza w takim
            stanie lewitacji większość dnia, co jest normalnym etapem rozwoju psychiki dziecka.

            W dodatku sądzę, że na naprawdę małe dzieci słabo działają metody odwołujące się
            do norm, bo normy dziecko internalizuje w późnym wieku szkolnym. Z początku
            przestrzega norm tylko i wyłącznie ze względu na kary/nagrody, potem w starszym
            wieku przestrzega ich ze względu na to, że bliscy tego oczekują i dopiero na
            końcu przyjmują normy jako własne. I takie są prawa psychologii rozwojowej.
            Wymaganie od 3-latka, żeby nie robił czegoś, bo sam uzna to za złe to kompletna
            bzdura. Za to sens mają metody behawioralne, czyli kary/nagrody. Jeżeli ktoś
            chce nazwać to tresurą, proszę bardzo. Ale dziecko w tym wieku nie ma innej
            motywacji do przestrzegania czegokolwiek z wyjątkiem lęku przed
            karą/oczekiwaniem nagrody. Oczywiście kary/nagrody mogą być wyłącznie
            psychologiczne, ale muszą być i to dziecko decyduje, co jest dla niego karą a co
            nagrodą, a nie pobożne życzenia rodzica (to jest dopisek do dyskusji o tym, czym
            jest dla dziecka wizja zostana samemu w domu).
            -
            ...ich karki są szersze, niż opony w beemkach,
            ich kobiety już nie kłaniają się bogom,
            na wysokich obcasach nie mogą tańczyć pogo...
            • wieczna-gosia Re: klaps jest czasem potrzebny 21.12.05, 10:10
              Już po pierwszej scenie odpuszczenie dziecku byłob
              > y
              > dla niego informacją, że jeżeli będzie się wystarczająco długo stawiać, to
              > uzyska to, co chce, bo matka się zmęczy i odpuści

              moim zdaniem przemoc zazwyczaj wynika z takiej postawy- nie moge mu odpuscic, bo
              nauczy sie ze wszystko mu odpuszcze jak on sie wystarczajaco silnie uprze.

              No wiec ja odwroce pytanie- jak dlugo mozna udowadniac dziecku ze jestem
              konsekwentna- podczas gdy w sporze dawno nie chodzi juz ani o lazienke, ani o
              LOST, tylko o to czyje na wierzchu. Co bys mowila gdyby po wyrznieciu w tylek,
              ktore bylo finalem dziecko po raz kolejny wrzasneloby NIEEEEE? Po mocniejszym
              klapsie- znowu by wrzasnelo?

              Wlasnie dlatego sprzeciwiam sie takim akcjom.

              Bo ja nie egzystuje na poziomie "wygranych bitew". Zapewne akcje "nachlapales
              trzeba wytrzec" powtorze- ba- ja ja powtarzam tysiace razy. Po kazdej kapieli
              moich dzieci prosze o wytarcie podlogi. Czasami scieram ja sama, badz tez ona
              sama wysycha smile czasami scieraja ja dzieci. Ja konsekwentna jestem w pokazywaniu
              problemu (dosc blachego, powtorze), a nie w doprowadzaniu do jego rozwiazania.

              moi rodzice uwazali klapsy za dosc dobra metode wychowawcza do pewnego pieknego
              dnia, gdy doprowadzilam ojca di pobicia mnei kijem. nie pamietam o co poszlo,
              ale scena wygladala mniej wiecej jak w wtoim poscie, z tym, ze ja po pierwszym
              klapsie nie przestalam, ani po drugiem, ani po 15. Wrecz przeciwnie- ZALOZYLAM,
              ze ja nie odpuszcze. Zas moj tata piostanowil mi udowodnic ze jest konsekwentny.
              I tak sobie udowadnialismy dzieki czemu ja chodzilam w siniakach, moj ojciec
              wychamowal w ostatniej chwili chyba przed zrobieniem mi powaznej krzywdy- zas
              jego autorytet- no coz... jego autorytet poszedl sie jebac ze napisze prosto z
              mostu.... mialam wtedy nie wiem ile lat, pamietam z cala wyrazistoscia natomiast
              ze chodzilam do przedszkola- czyli 4-6.

              Bo też może tak być w wielu
              > przypadkach, że dziecko, które nigdy się nie przekonało, co potrafią zrobić
              > ludzie doprowadzeni do furii (bo rodzice się kontrolują) przekona się o tym
              > bardzo boleśnie ze strony kogoś obcego

              a byc moze dziecko ktorego nigdy nie okradli rodzice, przekona sie bolesnie o
              istneiniu zlodziei- co to za argument smile)))

              Ja popelnilam blad ligiczny w zalozeniu, za ktory cie falko przepraszam- ja nie
              sadzilam ze rozmawiamy o dziecku 2-3 letnim. Nie miesdzi mi sie bowiem w glowie
              ze dziecko 2-3 letnie potrafi az tak doprowadzic do furii. Na dziecko 2-3 letnie
              biore tak wielkie poprawki, ze zdarza mi sie przytulic sioe do meza, wrzasnac
              JEZZUUUUU ALE JESTEM ZLA!!!!!!!!!! ale nie dalej. Po priostu po dzeiecku 2-3
              letnim nie spodziwam sie nieczego specjalnego, ani w sensie posluszenstwa, ani
              zachowywania norm, ani w kwestii empatii. Przy zalozeniu ze dziecko 2-3 letnie
              jest niegrzeczne, nieposluszne i egioistyczne- nie moze czlowieka zbyt wiele
              rzeczy zaskoczyc.

              Mam natomiast juz dziecko 14 letnie i musze powiedziec, ze to to czasami mam
              ochote walnac i doprowadza mnie to to do furii. Ale z tym czyms juz sie mozna
              dogadac w zasadzie smile A wychowane jest- pomimo liberalnej matki przez otoczenie
              jest odbierane jako surowo wychpwywane, czego nie potrafie racjonalnie
              wytlumaczyc- co najwyzej treningami karate ktore zabieraja pare godzin, zuzywaja
              energie i potrzebe poslania kogos na mate jednym ciosem- moze kolezanka powinna
              sprobowac smile

              Zasadniczo nie uwazam, ze okazjonalny klaps niszczy psychike dziecka itede
              itepe- myzle ze moze sie zdarzyc. Zeby nie bylo ze cie za boksera uwazam smile)
              natomiast nei ksiazki a doswiadczenie prowadza mnie raczej do komkluzji ze [poza
              klapsem jest caly wachlarz metod. I ze wychowyanie w gruncie rzeczy jest
              przegotowaniem na niezgode dziecka. Bo KAZDE dziecko- w pwenym momencie musi nam
              troche skoczyc do oczu. jesli trzymamy go na tyle krotko ze nei skacze-
              stwarzamy sobie iluzje, zamiast cwiczyc sie w udzielaniu cietych ripost.
            • akotlowska1 sam w domu 22.12.05, 05:06
              nigdy nie mowci i nie straszcie rzeczami ktorych byscie nie zrobili

              nie wiedzac nawet kiedy, dziecko wam dorosnie i odpowie"dobrze, zostane w domu
              sam"
              a wtedy oczy otworzysz szeroko, przystaniesz na moment, pomyslisz: nie moge go
              zostawic to 7 pietro, a co jak wyjdzie na balkon, nie zostawie go nawet na 5 min
              i dziecie juz bedzie wiedzialo ze kary wymawiane to blef

              po co straszyc

              moze mowic: chce isc z toba bo cie kocham, bo lubie z toba wychodzic
              bo tylko teraz mam czas wolny i chce go spedzic z toba
              bo jutro ide do pracy i znow nie bedziemy mieli czasu dla siebie
              bo bajki mozesz obejrzec pozniej, a obiad u zosi jest tylko raz na jakis czas,
              bo pogoda taka piekna dzis, a jak jutro zacznie padac, to co? kolejny dzien w
              domu?
              a ja to nie twoj kolega - nie bede ganiac z toba, moge ci poczytac, porysoac,
              ale z dziecmi mozesz spotkac sie tam gdzie wychodzimy...
              itd
              nigdy nie straszylam dziecka zostaniem samemu w domu
              bo moj by zostal sam
              po 10 min poszedlby do kacika i sie zaplakal ze strachu
              a mi nigdy nie chodzilo o straszenie a o uczenie rozumienia innych rzeczy i
              ludzi -swiata dookola

              niegdy nie wiesz kiedy dziecko ci dorosnie na tyle byb zrozumiec cos wiecej
              dlatego zawsze traktuje go na rowni, acz innych slow uzywam
          • akotlowska1 sila 22.12.05, 05:16
            jezuuu ale scenariusz!!!
            chyba mama do poprawczaka
            nie chce nikogo obrazic
            ale sorki
            jak mozna malego dzieciak przestawiac z miejsca na miejsce, zamykac w pokoju
            gdy jest zle jeszcze go uziemiac i pobudzac zlosc i rozpacz
            jak mozna myslec o filmie podczas gdy ma sie ochote karac dziecko

            a co by bylo gdyby ta mamusia
            wziela 2 szmaty
            jedna dziecku wreczyla
            druga sama sobie zachowala
            lagodnie i z miloscia do dzielca: kochaniutki! ojejej ale narozlewales!
            chyba ta zabawa cis ie bardzo podobala, prawda???
            teraz mamy duzo do sprzatania
            ale to warto, bo jak dzis posprzatamy razem to jutro bedziemy mogli bawic sie
            tak znow, prawda?
            wiec choc mi pomoc teraz, bo taki dzielny jestes
            to z twoja pomoca pojdzie nam jak z platka
            a pozniej ja sobie filmik obejrze i tobie wycinac serduszko bede
            a po filmie poczytam tobie, dobrze?


            czemu rzucac dzieciaczkowi szmate - ma, niech sprzata!
            ja bym zachowala sie tak jak to dziecko, choc po 30 jestem
          • akotlowska1 sila 22.12.05, 05:20
            poza tym mamo
            zadaj sobie pytanie jak dlugo bedziesz w stanie
            przestawiac swe dziecko z miejsca na miejssce?
            skoro teraz potrafi wyrwac ci wlosy?
            jaki bedzie kolejny jego krok?
            piescia w oko mamusi?

            uczysz go przemocy naruszajac jego prywatnosc
            widac dziecko jest bardzo wyczulone na poczucie wolnosci fizycznej
            wiec zawsze bedzie tak reagowac

            chyba ze zastraszysz go tak, ze kupe w gacie zrobi a nie ruszy sie z miejsca w
            ktore go przestawilas

            ja mam ogromne poczucie godnosci wlasnego ciala
            i jak ktos trzyma mnie za nadgarstek - furii dostaje
            mam wrazenie ze mi c ala wolnosc zyciowa zabiera
            ze chce mi zrobic krzywde

            i zawsze tak mialam
            od malenkosci
          • akotlowska1 wpadka 22.12.05, 05:28
            mamusie samonakrecajace sie
            a potem nie wiedza jak z twarza wyjsc z problemu

            by twarz zachowac nie trzeba za gardlo trzymac i do ziemi...

            czesto dziecko bedzie sie cieszylo gdy uslyszy od rodzica "przepraszam"

            gdy mojega synka skarcilam klapsem pierwszy raz
            az mnie zszokowalo to co zrobilam
            dziecko mialo takie wielkie oczy
            zdziwione, smutne, rozrzalene, z wielkim pytaniem "co ja takiego strasznego
            zrobilem"

            podeszlam, usiadlam obok, i przeprosilam go i oparlam glowe o niego male cialko
            i powiedzialam ze bardzo bardzo przepraszam, ze oto bylo bardzo zle, nie
            powinnam byla dac klapsa, zle zrobil bo to i tamto, ale ja nie powinnam dac
            klapsa, czy mi przebaczysz, prosze
            i tak on plakal i ja plakalam, i tulilismy sie do siebie i ja jemu lezki
            wytarlam a on mi smile))
            a potem obiecalam ze juz nigdy wiecej
            a on mi powiedzial ze on tez nigdy wiecej...

            nie daj sie poniesc nielogice
            bezsensowi
            glupocie
        • akotlowska1 szyba 22.12.05, 05:45
          ja mojemu synowi mowilam czemu nie moze opierac sie o szybe
          pokazalam mu karton
          spojrz to jest szyba, ( na stole zrobilam dla niego domek, stolkami umocowalam
          karton by imitowal okno, syna postawilam na tym stole ) taka jak ta nasza tutaj
          w tym i w tym oknie, a teraz oprzyjsie o ta szybe calym swym cialkiem, no
          oprzyj sie...
          spadl ze stolu - prosto w moje rece - kucalam naprzeciw i czekalam by go zlapac

          i widzisz synku, jakby mamy tu nie bylo - nie byloby miekkiego ladowania,
          lezalbys tam, o tam nisko, dlatego nikt nie moze opierac sie o szyby

          zrzucil szklanke, pekla - choc syneczku pokarze ci jak niebezpieczne jest szklo
          zobacz z kazdej strony jest tak ostre ze latwo przetnie skorke i krew bedzie
          leciala, o zonacz u mamusi juz leci
          kazda strona tego kawaleczka jest ostrzejsza od noza
          i dlatego szklem nie mozna sie bawic

          kontakt i prad:
          w lesie pokazalam mu spalone drzewo piorunem
          piorun dziala jak prad - kiedy dotknie spali, dlatego tylko specjalni panowie
          ktorzy maja specjalne rekawice i specjalne srobokrety moga reperowac rzeczy w
          ktorych jest prad
          nawet ja, jestem duza a pewnych rzeczy nie moge robic, bo nie wiem jak
          jestem twoja mama ale to nie znaczy ze wiem wszystko
          tak samo ty - jestes moim kochanym synkiem i madrym i dobrym, ale nie wiesz
          wszystkiego, prawda?
          wiem - odpowiedzial glutek
          no to powiedz mi jak zrobic placek ktory tak lubisz...
          eeeee....


          gratuluje przetrwania sceny w supermarkecie - tez tak mialam
          ludzie gapili sie jakbym zabijala wlasne dziecko
          a ja tylko siedzialam obok na podlodze smile))

          powodzenia
        • akotlowska1 co cie denerwuje? 22.12.05, 05:55
          spytaj najpierw sam siebie
          czy warto uczyc dziecko rzeczy ktore denerwuja ciebie
          czy tez na poczatek lepiej uczyc tych ktore denerwuja czy mecza czy sprawiaja
          przykrosc wiekszosci ( bo ty mozesz byc w odczuciach wyjatkiem)

          pokazywac dziecku:
          nie mozna bawic sie szpilkami - szpilka ma ostra koncowke - pokazac jak ostra
          lepiej jak poczuje przy tobie na paluszku i delikatnie
          niz sama sobie krzywde zrobi
          powie ci idz sobie...
          ty do niej powiedz, skaro tak to w niczym ci nie pomoge dzisiaj, siedz sobie
          sama jesli mowisz do mnie takie smutne slowa po ktorych serduszko mnie boli
          ma wieczne pragnienie dlubania w kontaktach - kup dlugopisy-zabawki z
          malym "wsrzasaczem" w srodku - dotykasz czubka i poraza cie nieszkodliwa dawka
          z baterii
          ale dla dziecka to szok
          i jeszcze barwne opowiesci ze tam prad jest taaaaki wielki ze spalic drzewo
          moze i dom caly i zabawki i ksiazki, i rower

          w tym wieku dziecko nie czuje potrzeby spelniania sie spolecznego - dla dziecka
          ono samo jest spoleczenstwem - pepkiem swiata - z rodzicami z boku
          wiec to co cie boli czy smuci - na zasadzie pieknym za nadobne
          lecz bez zlosci, niecheci, zdenerwowania
          pociagnie mocno za wlosy - pociagni - ale tak na skraju bolu i wytlumacz
          dokladnie czemu to zrobiles
          uderzy w reke udo ramie czy popchnie
          zrob to samo - bez zlosci - zeby wiedzialo ze powtorzyles ten sam gest by
          pokazac jaka przykrosc na sercu ci to robi takie traktowanie i ze ono by chyba
          nie chcialo zostac tak potraktowane przez nikogo nigdy wiecej, prawda?
          a nie ze bolalo
    • camel_3d moze regularne przypalanie? 19.12.05, 17:08

    • krwawymsciciel Re: Jeśli nie klaps to co? 19.12.05, 17:31
      dostawalem klapsy, ale jak podroslem i klapsy okazywaly sie malo skuteczne, to
      rodzice kiedys zabronili mi przez dwa tygodnie czytac ksiazek i to byla straszna
      kara, bardzo perwersyjna
    • hedonista.oswiecony jeśli nie klaps to miłość 19.12.05, 23:59
      nie wiem jak można kochając bić, coś jest nie tak, a dla niepoznaki nazwijmy to
      klapsem
      wystarczy, że czasem widzę jak okropni potrafią być dorośli wobec dzieci, jak
      potrafią je zmielić, kogoś kto potrzebuje ich opieki, to bardzo boli... trochę
      znam ten ból sad
      • falka32 Re: jeśli nie klaps to miłość 20.12.05, 10:22
        napisz też protest do właścicieli psów, którzy bardzo je kochają a nieraz zdarza
        im się zdzielić je smyczą lub ścierą za zeżarcie schabu świątecznego z
        najwyższej półki w kuchni, zamiast im wytłumaczyć czy się na nie obrazić. Bo z
        niektórymi - powtarzam - niektórymi dwulatkami komunikacja jest na tym samym
        poziomie.
        • jaskolka.dymowka Re: jeśli nie klaps to miłość 20.12.05, 11:37
          Znakomity przykład podałaś, Falko. Ponieważ bicie psa za zeżarcie schabu
          później, niż w pięć sekund po przewinieniu, jest równie głupie, jak bicie
          dziecka - pies nie skojarzy bicia z przewinieniem, a jedynym skutkiem,
          podobnie, jak przy biciu dziecka, jest rozładowanie emocji bijącego.
          Po drugie, przykład jest dobry, bo pokazuje, że w istocie nastawienie do psa i
          dziecka - ma być uległy, dobrze wytresowany i robić to co ja chcę - bywa
          identyczne.
          • falka32 Re: jeśli nie klaps to miłość 20.12.05, 19:50
            jaskółko, cóż mogę napisać - nie zrozumiałaś ani słowa z tego, co napisałam.
            • jaskolka.dymowka Re: jeśli nie klaps to miłość 20.12.05, 21:19
              Falko, radzę się zapoznać ze znaczeniem słowa "ironia"wink Ale OK, będzie
              łopatologicznie: Uważam, że przykład, który przytoczyłaś na poparcie swoich
              racji, obnaża ich słabość. A ponieważ Twojego stanowiska nie podzielam,
              pozwoliłam sobie na ironię, nieśmiało licząc, że ją zrozumieszsmile
              • falka32 Re: jeśli nie klaps to miłość 20.12.05, 22:53
                przykład ma to do siebie, że jest przykładem a nie pełnym odwzorowaniem
                sytuacji. To znaczy, odzwierciedla jeden aspekt sytuacji a nie wszystkie.
                Inaczej mozna by było jeszcze wywnioskować z tego, co napisałam, że dzieciom,
                tak jak psom, należy dawać Chappi.
                • chalsia Re: jeśli nie klaps to miłość 21.12.05, 11:00
                  wiesz, znałam psa, który był tak strasznie łakomy, że żarł odpadki W TRAKCIE
                  karania go za to. I nie było na niego siły (oprócz oczywiście trzymania go non-
                  stop na smyczy i w kagańcu) w tym temacie. Mozna go było lać smyczą jak żarł
                  syf, ale zżerał go do końca.
                  Chalsia
                  • nangaparbat3 Re: jeśli nie klaps to miłość 21.12.05, 13:59
                    chalsia napisała:

                    > wiesz, znałam psa, który był tak strasznie łakomy, że żarł odpadki W TRAKCIE
                    > karania go za to. I nie było na niego siły (oprócz oczywiście trzymania go
                    non-
                    > stop na smyczy i w kagańcu) w tym temacie. Mozna go było lać smyczą jak żarł
                    > syf, ale zżerał go do końca.
                    > Chalsia


                    Widać nie to dobre co dobre, ale co komu smakuje smile))
        • akotlowska1 dwulatki 22.12.05, 05:30
          to nie wina tych dwulatkow ze do nich jak do psow gadac trzeba, czyz nie?
        • akotlowska1 psy 22.12.05, 05:31
          a skoro to nie ich wina, to chyba rodzicow, a jesli rodzicow to teraz z
          dzieckiem trzeba zyc i jak dziecko a nie jak psa wychowywac
          • hukers Re: psy 22.12.05, 10:43
            a dlaczego rodzicow, to niczyja wina, to normalny etap rozwojowy dziecka
        • kama48 ad wypowiedzi falki32 22.12.05, 13:29
          - popieram je. Niektóre wypowiedzi innych odbieram natomiast, jak potwierdzenie
          przysłowia, że syty głodnego nie zrozumie. Powiedzmy otwarcie: klaps jest złem,
          bywa nadużywany, czesto jako rozładowanie napiecia rodzica, ale bywa też
          świadomie wybranym mniejszym złem.

          Czy obserwując z boku wrzeszczące dziecko trzymane przez 3 dorosłe osoby
          stwierdzimy, że to nie robi to na nas negatywnego wrażenia? Wybieramy jednak
          mniejsze zło i zgadzamy się na bolesny zastrzyk w takich warunkach mimo oporu. I
          na nic zdadzą się "mądre" rady i zapewnienia innych matek, ze mozna każde
          dziecko ustrzec przed zastrzykami.
          • hedonista.oswiecony głęboko się z Tobą nie zgadzam 22.12.05, 14:07
            kama48 napisała:
            > Czy obserwując z boku wrzeszczące dziecko trzymane przez 3 dorosłe osoby
            > stwierdzimy, że to nie robi to na nas negatywnego wrażenia? Wybieramy jednak
            > mniejsze zło i zgadzamy się na bolesny zastrzyk w takich warunkach mimo
            oporu.
            > I
            > na nic zdadzą się "mądre" rady i zapewnienia innych matek, ze mozna każde
            > dziecko ustrzec przed zastrzykami.


            Moje dziecko parokrotnie było w szpitalu. Te wszystkie wenflony, zastrzyki... a
            tu mała dziewczynka pomiędzy tym wszystkim. Byłem akurat u niej kiedy trzeba
            było zmienić wenflon. Najpierw się wkłuwa taką grubą igłą otoczonę wenfonem,
            potem igłę wyjmuje, obandażowuje i podawanie lekarstwa można kontynuować
            dożylnie bez wkłuwania za każdym razem.

            Moja córa mnie zawołała, żebym poszedł z nią bo się boi (miała wtedy 6 albo 7
            lat). Z razu poszła spoko, ale na miejscu odwaga ją opuściła. Kiedy przyszło do
            nadstawienia rączki się cała skuliła (trzymałem ją na kolanach). Pielęgniarka
            się zniecierpliwiła i chciała bym przytrzymał rękę córki, a ona się wkłuje.
            Powstrzymałem pielęgniarkę i powiedziałem, że zaraz moja córa sama to zrobi.
            Przytuliłem dziecko, ucałowałem, powiedziałem, że ją kocham i że gdyby była
            inna, niebolesna możliwość to czy ona myśli, że pozwoliłbym jej cierpieć?
            Wystarczyło 3 minuty i moja córa sama nadstawiła rękę, nie pozwoliła się
            trzymać, spokojnie wytrzymała wkłucie choć było to dla niej trudne i bolesne...
            Następne razy także już nie były problemem. Podobnie u dentysty... Cierpliwość,
            tłumaczenie i miłość... Bicie to łamanie charakteru i brak szacunku... jak
            można oczekiwać, że będzie szanować innych ktoś kto jest bity... i niestety za
            dużo widuje się nadużywających siły rodziców aby wierzyć w klapsy... choć
            pojedyncze osoby na pewno mówią szczerze...

            pozdrawiam
            HO
            • kama48 pewnych rzeczy trzeba doświadczyć, aby zrozumieć 22.12.05, 15:38
              To, co napisałeś w odniesieniu do mojego postu, to jak rozmowa z głuchym o
              dźwiękach, sorki za szczerość.

              hedonista.oswiecony napisał:

              > Wystarczyło 3 minuty i moja córa sama nadstawiła rękę, nie pozwoliła się
              > trzymać, spokojnie wytrzymała wkłucie choć było to dla niej trudne i bolesne...

              No i co z tego, zapytam obcesowo?
              Czy na tej podstawie masz prawo do uogólnień?

              > Podobnie u dentysty... Cierpliwość,
              > tłumaczenie i miłość...

              Eh, szkoda gadać...



              • hedonista.oswiecony doświadczenie 22.12.05, 16:00
                Nie rozumiem Cię. Czyż nie oparłem swego na doświadczeniu? Uważasz, że zmyślam?
                A czy Ty na podstawie swego doświadczenia masz prawo do uogólnień? Każde z nas
                ma tylko jednostkowe doświadczenia, ale ja wierzę, że można inaczej niż siłą i
                odkąd sięgam pamięcią nie stosuję wobec córki siły tylko rozmowa i miłość, a
                sytuacja w szpitalu to niejedyna gdzie to zdało egzamin. Powiem więcej, dzięki
                takiemu postępowaniu nie mam kłopotu aby mi powiedziała jak jest problem bo
                wie, że jej nie ukarzę tylko pomogę, problemów nie da się rozwiązać karami.
                Takie jest moje doświadczenie.
                kłaniam się,
                HO

                p.s. czasami argumenty zwolenników klapsa odbieram jako lenistwo, łatwiej
                przywalić w pupę i mieć "spokój", niż posłuchać własne dziecko
                • akotlowska1 Re: doświadczenie 22.12.05, 18:55
                  jasne!
                  od dawna wszyscy w ksiazkach pisza i czasopismach dla mlodych mam
                  ze kary cielesne to przejaw slabosci charakteru i doroslego!
                  bo jak to mozliwe by dorosly - 165 cm wzrostu, po maturze - uogolnijmy
                  65 kg wagi
                  z doswiadczeniem zyciowym
                  bagazem przezyc
                  swiadomoscia ze to jej/jego dziecko
                  male, nierozumiejace
                  jak niezapisana kartka papieru
                  i to od urodzenia my na tej kartce piszemy
                  pozniej dopiero dziecko moze zaczac pisac samo
                  ale to pozniej...
                  wiec taki dorosly...
                  ma na tyle malo rozsadku by nie mog opanowac w sobie rosnacej zlosci

                  to chyba raczej nie jest dorosly...

                  jak pisalam - uderzylam swego synala 2 razy w pupcie
                  po czym wstydzilam sie tak bardzo ze mu w oczy nie moglam spojrzec
                  i przepraszalam go ... och jak go przepraszalam za to...
                  a teraz jest najbardziej szarmanckim eleganckim 6 letnim mezczyzna w szkole
                  kazdej pani nauczycielce sie ukloni i mowi jak pani dzis ladnie
                  wyglada smile))))))))))))) ale jaja!!!
                  i ciagle pyta czy jest pod kolor ubrany...
                  a jak powiem - idziemy
                  to idzie bez slowa i placzu
                  bo mowilam ze staram sie za wszelka cene uprzyjemniac mu czas
                  wiec zawsze mam na uwadze by sie wybawil i pobyl tam grze i z kim lubi
                  ale sa sytuacje gdzie musi mnie sluchac
                  bo mama ma obowiazki

                  tak jest teraz
                  wczesniej tez
                  tylko mniej slow i znacznie prostsze
                  syna do domu zabieralam najlatwiej bdy mu jego empatie pobudzalam - ze taka juz
                  zmeczona ja i inni dookola
                  ze zaraz gdy wyjdziemy to oni w pizamki i spac
                  bo jutro raniutko fajna baja w tv bedzie
                  i super nalesniki na sniadanie
                  wiec do luzka szybko bo wtedy szybko ranek przyjdzie

                  troche wiecej wyobrazni
                  takiej co dziecko przelknie
                  i juz
                  ale gadac tak do dziecka trzeba po jego mysli i w jego jezyku

                  a nie tak jak do doroslego



                  • akotlowska1 zaperzanie sie 22.12.05, 18:58
                    niektore mamy tu bardzo nerwowo odpowiadaja
                    a w koncu wszyscy tu dobrowolni i z powodu malych klopocikow

                    wiec jak ktos przyklady z zycia daje
                    to nie znaczy ze uogolnia
                    tylko pomaga
                    bo a nuz znajdziemy tu pomysly dla nas dobre?
                    hm?
                    dziewczyny!
                    zrobmy sobie herbatke !
                    siedzmy przy kompach i pomagajmy sobie wzajem

                    i panowie tez mogą smile)))

                    buzki dla wszystkich
                  • hedonista.oswiecony :):):) śliczne 22.12.05, 18:59
                    Naprawdę ślicznie powiedziane i mądre, sprawdzone i godne polecenia.
                    kłaniam się
                    HO
                • kama48 Re: doświadczenie 22.12.05, 22:59
                  hedonista.oswiecony napisał:

                  > Nie rozumiem Cię.

                  To widzęsmile

                  >Czyż nie oparłem swego na doświadczeniu? Uważasz, że zmyślam?

                  Broń Boże, ani trochę!

                  > ale ja wierzę, że można inaczej niż siłą i

                  wiara czyni cuda ...

                  > odkąd sięgam pamięcią nie stosuję wobec córki siły

                  Czy ktokolwiek w tym watku sugerował, że niezbedne jest uzywanie siły w stosunku
                  do KAŻDEGO dziecka???

                  >tylko rozmowa i miłość,

                  ci co maja trudne dzieci z pewnością ani nie kochaja, ani nie rozmawiają ...

                  > sytuacja w szpitalu to niejedyna gdzie to zdało egzamin.

                  I dobrze, chwała ci za to

                  >Powiem więcej, dzięki
                  > takiemu postępowaniu nie mam kłopotu

                  I dzieki temu, ze nie jest dzieckiem trudnym

                  >aby mi powiedziała jak jest problem bo
                  > wie, że jej nie ukarzę tylko pomogę, problemów nie da się rozwiązać karami.

                  sugerujesz, że ja karzę za zwierzanie się czy mówienie, że cos jest dla dziecka
                  problemem???

                  > Takie jest moje doświadczenie.

                  Ubogie, bardzo ubogie, ale takie twoje szczęście.

                  > p.s. czasami argumenty zwolenników klapsa odbieram jako lenistwo

                  Ludzka rzecz złe wnioski wyciagać.

                  > łatwiej
                  > przywalić w pupę i mieć "spokój", niż posłuchać własne dziecko

                  Innymi słowy, ci co daja klapsy, to nie słuchają wlasnych dzieci???
                  • hedonista.oswiecony Re: doświadczenie 22.12.05, 23:04
                    kama48 napisała:
                    > >Powiem więcej, dzięki
                    > > takiemu postępowaniu nie mam kłopotu
                    > I dzieki temu, ze nie jest dzieckiem trudnym

                    jakby Ci powiedzieć mało wiesz, ale nie zwykłem za dużo mówić ze sfery prywatnej

                    > sugerujesz, że ja karzę za zwierzanie się czy mówienie, że cos jest dla
                    dziecka problemem???

                    nic takiego nie sugeruję, skąd taka myśl?

                    >
                    > > Takie jest moje doświadczenie.
                    > Ubogie, bardzo ubogie, ale takie twoje szczęście.

                    przyjemniej mi się rozmawia jak rozmówcy nie oceniają innych bo co Ty o mnie
                    wiesz?
                    > > przywalić w pupę i mieć "spokój", niż posłuchać własne dziecko
                    >
                    > Innymi słowy, ci co daja klapsy, to nie słuchają wlasnych dzieci???

                    innymi słowy wielu takich rodziców taka właśnie jest obawiam się

                    pozdrawiam
            • akotlowska1 Re: głęboko się z Tobą nie zgadzam 22.12.05, 18:43
              switna metoda oswiecony

              podziwiam
              godne szacunku

              ale mozna tego "cudu" dokonac tylko wtedy gdy od urodzenia dziecko traktuje sie
              jak CZLOWIEKA
              odrebna jednostke
              a nie jak psa

              dziecko uczy sie obserwujac

              wiec przykro mi moje panie
              nie kazda z nas jest wspaniala
              a przewazajaca czesc popelnia ciagle te same bledy nie wyciagajac wnioskow

              pisalam wczesniej - nie straszyc dziecka rzeczami ktorych nie moze rodzic
              wykonac: zostawic dziecko same w domu !
              bo dziecko zmadrzeje, zapragnie akurat pobawic sie samo i odpowie"to idz a ja
              tu posprzatam"
              podziwiam to dziecko za inteligencje!!! fajna odpowiedz do wapniaka!
              • hedonista.oswiecony dziecko też człowiek 22.12.05, 18:56
                akotlowska1 napisała:
                > ale mozna tego "cudu" dokonac tylko wtedy gdy od urodzenia dziecko traktuje
                sie jak CZLOWIEKA odrebna jednostke a nie jak psa

                Święte słowa również... Jak to łatwo ulec pokusie skrótów. Było lato, na dworze
                śliczna pogoda, moja półtoraroczna córka była chora i miała zakaz wychodzenia
                na dwór. Miałem gdzieś skoczyć i wiedziałem, że ona będzie chciała bym ją
                zabrał. Już miałem impuls skłamania czegoś, że tylko do piwnicy czy też
                zniknięcia... ale zawahałem się. Na pytanie dziecka gdzie idę powiedziałem
                prawdę. Córka oczywiście chciała iść ze mną. W pobliżu był płacz jak to u
                dziecka. Wziąłęm ją na kolana przytuliłem i powiedziałem, że wiem, że jest jej
                bardzo przykro, że nie może pójść na dwór, ale że nie może bo inaczej się nie
                wyleczy i to jest ważne dla jej zdrówka... itd. Proste, spokojne słowa i stał
                się cud. Normalnie wyszedłem... Czy zostałbym jakby jednak płakała? Nie, bo i w
                czasie jej płaczu zdarzyło mi się wyjść, ale potem (wiele razy leżała w
                szpitalu) wychodziłem po położeniu jej spać, ale nigdy nie kłamałem, że będę
                całą noc tylko mówiłem, że wyjdę jak uśnie i że ją kocham i przyjdę wtedy, a
                wtedy...

                Pokusa pójścia na skróty jest wygodna, ale dziecko to człowiek choć taki mały i
                tyle jeszcze o świecie nie wie, ale wtedy właśnie najbardziej chłonie świat,
                ale przyswaja nie to co się mówi tylko to co się robi

                Nie znaczy to, że jestem święty bo i próbowałem klapsem i ja nakrzyczałem, ale
                to było jasne ja słońce, oczywiste, niepodważalne, że klaps i krzyk nie działają

                kłaniam się i więcej miłości do dzieci życzę
                HO
                • akotlowska1 PIWNICA 22.12.05, 19:32
                  zgadzam sie po tysiackroc!
                  zajelo ci to wiecej czasu
                  ale sumienie czyste smile
                  i dziecko szczesliwsze

                  a i pewnie szybciej zdrowa corcia bo tez jak tatus na dwor chciala
                  wiec nie sprzeciwiala sie
                  tylko lykala?

                  moj synal gdy plakal bo niedobre lekarstwo
                  zgadzalam sie z nim
                  nie klamalam
                  ale stanelam przy oknie i piekny swiat pokazalam i piaskownice, i drzewo z
                  galezia i dzieciaczki co ganiaja
                  co tylko czeka bysmy tam poszli

                  w internecie filmy w kinach przegladalismy
                  na ktory to pojdziemy w pierwsza sobote po wyzdrowieniu...

                  od razu zapragnal caaaly antybiotyk lyknac smile))
                  • hedonista.oswiecony Łykanie leków 22.12.05, 19:34

                    • hedonista.oswiecony ups... falstart ;) 22.12.05, 19:37
                      córa dopiero ostatnio nauczyła się łykać pigułki... jak się bała to jej
                      rozpuszczałem na łyżce, kruszyłem... coś się kombinowało, przecież te leki
                      czasem takie wielkie, a tu takie małe dziecko... Teraz już umie... ale też
                      przyznam, że ona to skołowana od tych leków bo choruje często na nawracające
                      zakażenia układu moczowego... ostatnio jakby lepiej ale furagin non stop sad i
                      ciągle nie wiadomo dlaczego to wraca

                      ale też jak miała dostać zastrzyk to nigdy nie mówiliśmy jej, że to nie boli bo
                      przecież za chwilę się przekonałaby, że kłamiemy. Mówiliśmy, że to będzie
                      trochę bolało, ale że zdrówko, że coś tam i przytyliło się dziecko i dawało
                      radę smile

                      pozdrawiam
                      HO
                      • akotlowska1 choroba 22.12.05, 19:46
                        jakze to szkoda ze taka mala
                        a juz nacierpiala sie

                        moj synal mial 2 lata gdy wyladowal w szpitalu
                        z taka goraczka ze drgawek dostal
                        mysleli ze to epilepsja - kolejne badania - ale nie
                        goraczka
                        bo zapalenie pluc, jakas choroba watroby(nie pamietam nazwy), grypa zoladkowa i
                        cos jeszcze
                        kilka chorob w jednym czasie
                        z nim na lozku spalam w szpitalu - takie malutkie - bo to jedyny sposob wyczuc
                        nawracajaca goraczke - niebezpieczne bardzo
                        sie rozchorowalam-grypa
                        w domu meza co sie dowiedzialam o zdradach jego- wieec rozwod, a na studiach
                        praca do obronienia.........., no i mieszkanie co kupilad do odebrania wlasnie,
                        i gorali od kafli w srodku
                        i ja sama jedna z tym wszystkim - jedyna
                        bez pracy bo wychowawczy
                        a on nagle przestal placic - wiec sady

                        ani razu sie nie zdenerwowalam na dziecko wtedy
                        ani razu nie poczulo mojego stresu
                        alee poczulo brak kina czy innych przyjemnosci...forsa sad

                        i dumna z siebie jestem!
                        howkh! (chyba tak to sie pisze smile))
                        • akotlowska1 szmaty 22.12.05, 19:52
                          wiec jak piszecie mi o nerwach bo dziecko wody pozbierac po sobie nie chcialo
                          czy coklwiek innego...
                          nerwy... bo co?
                          z jakiego powodu?


                          a moze warto wejrzec w siebie czasem
                          podobno dziecko jest odzwierciedleniem rodzica w jego zachowaniu...

                          moze te chaotyczne bieganie, trzaskanie drzwiami, drwiny, brak szacunku,
                          respektu, empatii,
                          moze to gdzies zaobserwowalo?
                          moze w domu rodzinnym?

                          zastanowmy sie, jak dziecko sie zachwuje?
                          moze przypomina tobie ciebie sama/samego?

                          skoro ja szanuje innych, umiem wytlumaczyc dziecku na czym szacunek polega...
                          czyz nie?
                          itd
                          • hedonista.oswiecony wow 22.12.05, 20:07
                            to żeś szkołę życia przeszła, respect i szacunek
                            • akotlowska1 Re: wow 22.12.05, 20:16
                              dzieki
                              kazdy swoj kamien... itd
                              zamykam sie na tymczasem bo zagadalam tu wszystkich jak widac
                              ty tylko przetrzymales

                              zycze Twej coreczce najwiekszego Mikolaja z Najwiekszym worem prezentow
                              calym tylko dla niej

                              a Tobie i Zonie twej
                              radosci i milosci
                              Alleluja! alleluja!
          • akotlowska1 zlo? 22.12.05, 19:03
            a moze Kamo
            jak mamy dziecko pobudliwe, nieskore do wspolpracy
            moze lepiej zanim tez zastrzyk przyslowiowy na sile damy
            to pojdziemy do doktora
            ten przepisze meliske dla dziecka czy inne ziolka
            czy tableteczke na usniezenie bolu?
            albo sam zwyky syropek na grype?
            tam w srodku sa leki przeciwbolowe i usypiajace nieco?
            wtedy dziecko nie reaguja az tak brutalnie...
          • akotlowska1 opowiem 22.12.05, 19:11
            opowiem wam moje zdarzenie

            moj syn 4 lata wtedy, dentysta bez pytania mnie o zgode zaczal wyrywac zeba
            NA ZYWCA
            jak zaczal-skonczyc musial
            a dziecko wrzeszczy, potem zlane, czerwone
            dotknac sie nie da
            dentyste z...am potem
            ale teraz moje dziecko!!!

            nastepny rok... mowy nie bylo o dentyscie
            nawet czyszczenie zebow go bolalo
            myslalam - nic tylko narkoza! bo dziura w zebie!

            znalazlam po dlugich poszukiwaniach pania...dentystke

            ta dala mi najpierw tabletke, 30 min przed wejsciem do gabinetu - dac to dziecku
            dalam - poskutkowalo na tyle ze usiadl na fotelu buzke otworzyl - zabkow
            dotknac nie dal
            za drugim razem dal podotykac
            za trzecim razem wyczyscic
            za czwarym razem dalam mu placebo
            NIC NIE CZUL
            jak poprzednio z lekiem!
            po zabiegu - schodzi z fotela usmiechniety
            nic nie bolalo - mowi do dentystki_ bo mama dala mi to swietne lekarstwo
            przeciwbolowe od pani!
            nic nie bolalo!
            byl zachwycony

            potem dentystce to powiedzialam - uwierzyc nie mogla
            jak wielki to przyklad na fakt jakie cuda psychika zdzialac moze!!!

            bo w wiekszosci przypadkow to psychika krzyczy a nie bolace cialo

            dlatego Oswiecony robi kawal swietnej roboty
            bo tlumaczy
            i serce rozumie

            ale tak sie nie da wychowywac ni z tad ni zowad
            tak trzeba od poczatku
            w innym wypadku - skutki sa pomniejszone i czekac trzeba na nie

            czyli miec cierpliwosc
            ale mamy cierpliwosci nie maja bo klapsy sprzedaja - kolo

            • akotlowska1 nauka 22.12.05, 19:25
              nauka w las nie idzie
              cala moja ciaze siedzialam w podrecznikach psychologii
              wczesniej pracowalam z dzieciaczkami potrzebujacymi pomocy
              po urodzeniu mojego z synkiem charytatywnie sie udzielalismy
              nauczylam go oddawac zabawki dobre, niezepsute innym dzieciom co takich zabawek
              nie maja


              to, jakim moj syn jest teraz
              to ze teraz na kazdym przyjeciu nie musze g pilnowac
              bac sie ze pojdzie gdzies bez zmej zgody
              wejdzie gdzies i kosci sobie polamie

              teraz siedze sobie spokojnie i bawie sie
              i syn mi nie przeszkadza
              bo wie ze i on ma frajde
              a i mama tez ma prawo do wypoczynku - jak on ma prawo do obejrzenia bajki
              do grania w noge, chodzenia na karate, siedzenia w wannie godzine

              gdy background jest pelen chwil w ktorych staramy sie sobie wzajem uprzyjemnic
              chwile - to obowiazek posprzatania po sobie jest znikomy

              zycie zbyt krotkie by sie zloscic na siebie
            • akotlowska1 zlote slowa 22.12.05, 19:26
              DENERWOWANIE SIE Z JAKIEGOS POWODU
              JEST ATAKIEM NA WLASNE ZDROWIE

              smile

      • tees1 Re: jeśli nie klaps to miłość 20.12.05, 11:01
        jakis teoretyczny jestes

        ani dzieci, ani dorosli nie sa doskonali
        a mimo to musza sobie radzic i zdazyc na osma (no, z rzadka mozna sie spoznic)
        • hedonista.oswiecony Re: jeśli nie klaps to miłość 22.12.05, 16:01
          tees1 napisał:

          > jakis teoretyczny jestes

          ano teoretyczny, ojciec 9-letniej córki, kompletny teoretyk wink
    • sarna68 Re: Jeśli nie klaps to co? 20.12.05, 17:08
      Witaj. Rozumiem cię doskonale,ze tracisz cierpliwość.Mnie narazie udało się nie
      bić syna 11 lat,choć nieraz wyleję może łez.Mam nadzieję że tak już zostanie.Co
      mnie mobilizuje ? Katowane dzieci moich znajomych,z odciskiem dłoni ojca na
      policzku, z pręgami pasa na całym ciele.One dają mi siłę , bo żalu w ich oczach
      nie odkupi nic.No i oczywiście ufność w oczach mojego syna.Co nie znaczy że masz
      pozwolić wejść sobie na głowę.Ja uczę się cały czas , przedewszystkim
      stanowczości.Bądz ciepła ,ale stanowcza co często nie jest łatwe.I staraj się z
      całych sił, nie podnoś ręki.Jak nie dajesz rady podnieś głos, ale nie
      rękę.Trzymam kciuki za Ciebie i siebie również. smile
      • hukers łagodna perswazja i konsekwencja, czasami siła 20.12.05, 21:05
        Witam,
        bardzo ciekawa i merytoryczna dyskusja się wywiązała na forum.
        My mamy dwie córki - pierwsza ma 2 latka i osiem miesięcy,druga 6 miesięcy.
        Mogę się wypowiadać oczywiście tylko o starszej od młodszej nie można jeszcze
        niczego wymagać, tylko trzeba zaspakajać jej wymagania. Starsza córa jest
        dzieckiem raczej niepokornym, ale mamy pewne metody, które wydają sie być
        skuteczne, przynajmnie w przypadku naszej córki. Metody te wymagają jednak
        czasu, cierpliowości, konsekwencji, czasami użycia siły. Podam kilka
        przykładów. Córka nie chce wychodzić z wanny po kąpieli, zaczynam czytać gazetę
        i mówię, że jak już będzie gotowa, żeby dała mi znać, nie chce myć zębów,
        zamykam drzwi i mówię, że nie wyjdziemy dopóki nie umyje (jeżeli chce wyjść nie
        puszczam jej), tłucze widelcem po stole - mówie, że jeżeli jeszcze raz uderzy
        zabiore jej widelec, wypluwa syrop z antybiotykiem, daje jej dopóki nie
        połknie. Po kilku próbach nie ma problemu z kąpielą, myciem zębów, tłuczeniem
        widelcem po stole i połykaniem antybiotyków (choć przy pierwszym razie 1/3
        buteleczki została wypluta). Trzeba zawsze zostawić sobie trochę czasu na
        wychowanie dziecka, żeby być skutecznym. Zdarzają się oczywiście takie
        sytuacje, że czasu nie ma bo np. wychodzimy po wizycie u znajomych do domu a
        córka chce się jeszcze bawić. Robimy wtedy tak, pięć minut przed wyjściem
        mówimy córce, że za chwilę wychodzimy, żeby się przygotowywała, kiedy zaczynamy
        się ubierać a ona nadal się bawi i nie chce wyjść następuje miękka perswazja
        pozytywna, "choć do domku, w drodze opowiem ci bajkę o złym wilku, ktory
        znalazl czerwoną piłeczkę w lesie", jesli to nie skutkuje, wtedy ostatnia
        szansa na uniknięcie rozwiązania siłowego - liczę do trzech jesli nie
        przyjdziesz sie ubierac wtedy ubiore cie na sile" i przy trzech przychodzi,
        choc oczywiscie na poczatku sprawdzala czy to dziala i czy bede cos robil na
        sile. Podobnie jesli wchodzi na stol - raz, dwa, trzy i schodzi. Wszelki
        rozwiązania siłowe oczywiście bez zbędnych nerwów i gestów. Generalnie
        wychowujemy corke i druga rowniez bedziemy wychowyali bez klapsow, natomiast
        uzycie sily jest czasami niezbedne.
        • akotlowska1 Re: łagodna perswazja i konsekwencja, czasami sił 22.12.05, 04:53
          bardzo ladnie to opisales
          ze wszystkim prawie sie zgadzam

          jednakze nigdy nie ubieralam dziecka na sile
          ani nie robilam z nim nic na sile...
          po prostu siadalam przy nim i pytalam: i co? jestes d uzym chlopcem, i co? czy
          teraz chcesz bym zaczela traktowac cie jak dzidziusia?
          takiego malusiego ktory ciagle wrzeszczy, kopie, rzuca sie? mysle ze jeste juz
          tak duzy by zrozumiec ze niektor rzeczy mama musi zrobic i ty tez
          ja musze zrobic pranie i obiad
          a ty musisz sie ubrac
          łeeeee, nie chce!!!!
          dobrze , nie ma sprawy
          ale pamietaj ja tez nie chce zrobic ci dzisiaj obiadu...
          pamietaj...
          i nie wyszlismy...
          nadeszla pora obiadu, wzielam jablko i jem je przy nim by mu soki trawienne
          zaczely dzialac
          mamo glodny jestem...
          o syneczku... dzis dzien niechcenia sie
          tobie nie chcialo sie ubrac
          a mi nie chcialo sie zrobic jedzenia
          ale mamo glodny jestem
          syneczku, nie chce mi sie! masz jabluszka na stoliku, jak chcesz cos zjesc sa
          tam tez banany, ale wez je sobie sam bo mi sie nie chce po nie isc...
          za 2 godziny:
          mamo
          tak?
          chcialbym makaronik
          a aj chcialabym bys sie ubral, proponuje takie rozwiazanie: ty sie ubierzesz a
          ja w tym czasie przygotuje ci jedzonko, dobrze?
          taaaak
          pozniej: mamusiu dziekuje ci ten makaronik jest taki pyszny
          a ja tobie dziekuje synku ze tak ladnie sie ubrales, i mam nadzieje ze widzisz
          teraz ze kazde z nas ma jakies obowiazki, i jak trzeba to trzeba a jak nie
          trzeba to nie nalegam, prawda?

          no wlasnie to przyklad jak ucze syna ze kazdy ma do odegrania jakas role w zyciu
          • akotlowska1 6 lat 22.12.05, 04:57
            moj syn ma teraz 6 lat
            ktoregos dnia wrocilam zmeczoma, i obolala z pracy
            o 7 juz spalam prawie
            mowie: syneczku, przepraszam cie, nie poczytam ci dzis ksiazeczki bo taka
            zmeczona jestem...
            dobrze mamusiu to idz spac juz a ja zalatwie wszystko
            co zalatwisz?-pytam zdziwiona
            zejde na dol, wylacze twoj komputerek, swiatla pogasze, przyjde do pokoiku i
            sobie porysuje...
            a ja moge isc spac?
            tak
            i nie bedzie ci smutno czy samotnie?
            nie ty bedziesz spac tu, a ja obok ciebie bede siedzial i bawil sie

            o 9 przebudzilam sie - spal smacznie w swym lozeczku

            na drugi dzien zabralam go na pizza w podziekowaniu za wielkie serce i
            zrozumienie i pomoc.
          • hukers Re: łagodna perswazja i konsekwencja, czasami sił 22.12.05, 10:13
            ok, bardzo dobry przykład, ale czy mogłabys odniesc sie konkretnie do mojej
            sytuacji. Jestesmy u znajomych godzina 21, a mala nie chce wychodzic, bo sie
            bawi.
            • triss_merigold6 Re: łagodna perswazja i konsekwencja, czasami sił 22.12.05, 10:17
              Uprzedziłabym żeby kończyła zabawę i powoli się żegnała, minuta
              wyjaśniania "późno jest, wszyscy są zmęczeni, trzeba iść do domu", za rękę i
              ubieramy.
              • hukers Re: łagodna perswazja i konsekwencja, czasami sił 22.12.05, 10:48
                uprzedzenie jest, wyjasnienie jest, zacheta jest:opowiem ci bajeczke itd,
                liczenie do trzech jest i dalej nic, dalej chce sie bawic. wtedy tak jak mowisz
                za reke i ja ubieram, teraz bez uzycia sily (ale dwa albo trzy razy trzeba bylo
                ja uzyc). Uzycie sily w przypadku mojego dziecka nie oznacza dzikich walk, ona
                raczej traktuje to jak zabawe, nie chce np. wlozyc reki do rekawa a ja ją
                wkladam na sile
    • arine Re: Jeśli nie klaps to co? 21.12.05, 02:18
      Jestem Mami trzynastolatka.Mutacja i te sprawy...
      Pamięć mam dobrą jednak i kieruję się do dzisiaj pewnymi zasadami.
      Klapsicha nie dostał nigdy(straszę go czasem ,że "inauguracyjnie dostanie w
      d..ę na środku ulicy"
      Moje rady-sprawdzone,ale nie wiem czy pedagogiczne do końcasmile
      1)Konsekwencja-za karę nie ma "dobranocki"-pomimo niewinnych ocząt wpatrzonych
      błagalnie-dobranocki tego dnia nie było.
      2)Mówisz i tłumaczysz pooowoli,jak do szwajcara na chińskim targu-"mama jest
      zmęczona -zobacz jak mamusi garbik rośnie(tu robisz garbik)
      Jeśli wiesz ,że to co mówisz trafia do dziecka,a dziecko zadaje nieskończoną
      liczbę pytań ,to staraj się tłumaczyć wszystko jak najlepiej-jak nie
      wiesz "któla planeta ma najfięcej księżycóf"powiedz,że przeczytasz mądrą
      książkę i wtedy mu powiesz.Powiedzieć w końcu musisz-mama jest najmądrzejszasmile
      Aaaa..mała rada :jak dziecko zacznie mówić brzydkie wyrazy,to udawaj,że nie
      wiesz o co mu chodzi-"kura?nie dzisiaj jadłaś rybkę"..itd
      Dziecko nie będzie "tak"mówić, a to doświadczenie przyda się później-napiszę
      Ci za parę lat.Trzymaj się!
    • szablonowe Re: Jeśli nie klaps to co? 21.12.05, 11:43
      1) Jakie kary stosujecie gdy dziecko jest nieposłuszne
      moj syna ma 4 i pol roku. bardzo wazne sa dla niego kreskowki i dlatego
      najwieksza kara jest zakaz ogladania telewizji przez dzien. wiekszych/innych
      kar nie stosuje bo niepotrzebne sa. dla niego dzien bez bajki wieczorem jest
      tragedia i dlatego kara osiaga zamierzony skutek.

      2) Co robicie gdy zbiera w was słość i tylko silką wolą powstrzymujecie się aby
      nie zbić dziecka. Ja np. najchętniej poszłabym na
      pół godzinny spacer, ale jest to mozliwe tylko wtedy gdy mąż jest w domu.

      no wlasnie trudno mi jest zlosc na dziecko opanowac czasem. staram sie liczyc,
      wychodzic, nie odzywac sie. nie ma chyba uniwersalnego sposobu na takie
      sytuacje. zreszta czasem trzeba pokazac ze jest sie zlym dziecku. moze nie
      zbic/bic ale pokazac zlosc.

      pozdrawiam.
      • miss_blokers Re: Jeśli nie klaps to co? 21.12.05, 16:04
        A moj synek ma 15-scie miesiecy i na "nie wolno" raczej nie reaguje. Jest
        troszke nieposluszny, strasznie zywy i ciekawy, a ostatnio zauwazylam, ze
        probuje na co moze sobie pozwolic. Jak reagowac, gdy kolejne "nie wolno" i
        wynoszenie z miejsca przestepstwa nie pomaga...? Dac klapsa? Takiemu maluchowi?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=21349488

        Lena i Kubutekwink
        • miss_blokers Re: Jeśli nie klaps to co? 21.12.05, 16:05
          Zastanawiam sie tez czy tlumaczenie typu "nie bij mamusi bo mamusie bedzie
          bolalo" do niego dociera...tzn. czy sens dociera?
        • akotlowska1 Re: Jeśli nie klaps to co? 22.12.05, 04:19
          nie wystarczy powiedziec nie wolno i wynosic
          szkoda ze nie napisalas czego nie wolno mu...
          bede zgadywac:
          nie wolno wchodzic na stol, synku, zobacz jaki ten stol ladny, czysty, talerze
          na nim stoja, a w talerzach jedzenie. myslisz ze mozna chodzic po stole?
          czy chcialbys miec swojego buta w swoim jedzeniu? ( i tu smiech) to choc
          wlozymy (smiech, zarty) na podnies nozke !!! o chlebek o bucik! swietnie! a
          teraz zobacz co sie stalo: na twoim buciku jest piasek i inne brudy z podlogi,-
          spojrz na podloge... brudna? oj taaak, a teraz popatrz na ten chlebek... na
          nim teraz sa ziarnka piachu i kurz... chcesz to teraz zjesc? dawaj, zjemy...
          (proba dawania do ust) i zapewnw nie bedzie chcial zjesc bo to przeciez takie
          okropne - mama tyle brzydkich rzeczy opowiedziala o tych brudach... ( zobacz
          synku... ten chlopak pluje na ziemie, idzie i pluje, a fuj! jakie to okropne!
          prawda??? ... a pozniej ty chodzisz po tym swymi butkami... dlatego nie mozna
          podeszwy dotykac paluszkoami
          i tak dalej
          dziecka nie mozna zabierac z miejsca przestepstwa
          chcesz miec spokoj to poswiec sie przez pierwsze 4-5 lat
          i tlumacz wszystko, pomagaj mu zdobywac kazdy szczyt

          gdy dziecko chce wejsc po schodach
          a matka zajeta rozmowa tylko krzyczy - nie wchodz tam , nie wchodz bo ci wleje
          po czym idzie na sekundke sciaga go se schodow, dalej gada, dziecko znow na
          schodzy, ona krzyczy, nie wchodz...
          i kolko
          a co by bylo gdyby zaspokoila ciekawosc dziecka?
          pozwolila mu wejsc na te schody pomagajac mu- to znaczy pilnujac by nie
          zachwial sie i nie zlecial?
          to by sie stalo, ze dziecko by weszlo, byloby dumne z siebie, mialoby dosyc
          wrazen na nastepnych 15 min
          a amama? gadanie nie ucieknie
          a bycie matka dzicka 1,2,3,4,5, letniego ucieknie i to szybko
          a pozniej okarze sie ze dziecko pluje na matke badz ja wali...
          • akotlowska1 dzieci do 4roku zycia 22.12.05, 04:32
            nadmienie jeszcze:
            dzieci do 4 roku zycia - kary siedzienia , nie bawienia sie, nieogladania -
            maja one sens zaraz po tym jak narozrabiaja i powinny trwac nie dluzej niz 10
            min
            a to dlatego ze dziecko nie ma takiego rozzumu jak my i odbiera takie rzeczy
            inaczej - jako odczucia a nie konkretne mysli, nie czuje ze zrobil cos zle ale
            czuje zla atmosfere dookola, po czym wnioskuje ze poprzednie jego zachowanie to
            wywolalo
            dlatego dzieciom trzeba powtarzac wielokrotnie - bo ten sposob myslenia dopiero
            w nich wzrasta
            u dzieci nie ma konsekwencji, logiki, a raczej kojarzenie - powolne, powolne...

          • akotlowska1 brudne buty 22.12.05, 04:39
            jak dziecko zachowuje sie bardzo nietypowo - zle, krzyczy, wrzeszczy, rzuca sie
            sprawdz, pomysl
            moze w przeciagu ostatnich dni bylas w miejscu gdzie dziecko bylo swiadkiem
            takiego zachowania u innego malca?
            i teraz ciekawe jest "jak to sie je"


            kazde nowe zachowanie to dziewicza droga po nieznanym
            uszanuj to, pomoz mu rozpoznac czy to dobre czy zle
            potem przez 5 min siedz z nim twarz w twarz i mow mu jak to zle sie zachowal,
            jak ci przykro bylo
            wytrenuj specjalny ton w glosie
            ostry i smutny
            ktorego bedziesz urzywac tylko w chwilach jego calkowitego rozluznienia i
            nieuwagi i olewani uczuc innych
            po to by go do porzadku przywolac

            rodzice!!!
            my rowniez jestesmy nauczycielami!
            uczymy nasze dzieci
            wiec czasem musimy stosowac nauczycielskie metody
        • akotlowska1 nie wolno 22.12.05, 04:42
          pomysl, jakby tobie maz powiedzial "nie wolno" co bys zrobila?
          na pewno bys sie wsciekla - co to ja pies jestem?
          nie wolno mi? przeciez czlowiekiem jestem!!!

          a jakby poswiecil ci tyle czasu ile potrzebowalabys by zrozumiec dla czego nie
          mozesz czegos tam zrobic...
          to jakby to bylo?
    • akotlowska1 Re: Jeśli nie klaps to co? 22.12.05, 04:03
      dalam memu synowi dwa razy klapsa
      i bardzo tego zalowalam, bo to moja bezsilnosc i moj stres i moje niepoukladane
      zycie zrobily takiego nerwusa ze mnie
      1. kary: time out. to znaczy usiasc na krzesle ma, bez tv bez bajek 5 - 10 min,
      zero slodyczy przez 1 czy 3 dni - zalezy od tego co zrobi. rodzice mowia"ale
      moje dziecko nie usiadzie, nie da rady" moj syn tez nie zgadzal sie siadac na
      time out. pomyslalam ze teraz albo ja albo on: wzielam gleboki oddech,
      wyprosilam innych z pokoju, zamknelam drzwi, usiadlam w kucki na podlodze, i
      nic nie mowie tylko patrze jak sie rzuca, krzyczy, burzy. zero reakcji z mej
      strony, w takiej chwili nie mozna okazac slabosci choc serce krwawi, bo to na
      aprzyszlosc dziecko zapamieta ze placzem i wrzaskiem moze przesunac granice...
      no i jak po 10 min takiego zachowania czerwony i mokry, spocony byl ja mowie
      najbardziej spokojnym i cichutkim tonem (cicho-by on zmusil sie do bycia cicho
      tez - bo w koncu ciekaw jest co mama powie po tak dlugim czasie milczenia)i co
      z tego synku masz? kocham ciebie ale nie pozwole bys tak sie zachowywal, jestes
      madrym dobrym dzieckiem, jestes i zawsze byles i bedziesz tym pierwszym moim
      dzidziusiem, kocham ciebie jak moje pierworodne, jedyne, ale ci nie pozwole
      (wszystko takim tonem - transowym) chcesz by cie inni lubili szanuj innych, by
      cie kochali kochaj innych, chcesz by cie znienawidzili, kopali, pluli na
      ciebei, psuli twoje zabawki - jesli tak chcesz synku to badz sobie niedobry, ja
      kochac ciebie bede zawsze, ale nie bede ci tak pomagac bo robisz wszystko by
      mnie i innych od siebie odsunac....
      i choc nie wszystko wtedy jeszcze rozumial - 3 lata, uspokajal sie,
      prrzychodzil do mnie i usypial zmeczony.
      dwa razy mialam sytuacje gdy sie rzucil na podloge, nigdy nikogo nie popchnal,
      nie podrapal, nie uderzyl, nie wyrwal zabawki, od samego poczatku gdy pierwszy
      raz wyrwal mi zabawke z reki - ja mu wyrwalam i spytalam czy tak lubi i
      wytlumaczylam ze tak nie mozna, ze musi poprosic czy raczke wyciagnac (wtedy
      tez jeszcze wszystkiego nie rozumial, ale zrozumial podstawy a potem reszte)
      dziecko jest takie ze czesto nie zrozumie co znaczy "gorace" gdy nie poczuje
      niektorych emocji nie da sie wytlumaczyc, opowiedziec.

      2. co robie gdy robie sie wsciekla?
      patrze na siebie w lustro, potem na dziecko i mowie sobie - to nie twoj
      partner, to DZIECKO, on nawet nie potrafi wlozyc wtyczki do kontaktu, on ciebie
      kocha i nie chce zapamietac swej jedynej mamusi jako zlej, nerwowej baby, to
      dziecko z pachnaca satynowa skorka, cieplutkim snem i kolorowymi snami, on byl
      w twoim brzuszku... na kogo jeses zla... na siebie? bos wariatka, glupia... a
      moze na swego faceta? ale dziecko to nie twoj facet... to ddziecko kacha cie i
      kochac bedzie zaaaawsze, przez reszte twego zycia

      uloz sobie taka"modlitwe" ze slow o swym dziecku ktore owoduja w tobie
      najwieksze zmiekczenie mysli, ktore wywoluja matczyny, radosny, kochajacy
      usmiech na ustach, takie uczuci w trakcie ktorych zapominasz gdzie jestes i
      tylko to dziecko widzisz... smile))
      jak to cudownie czuc gdy dziecko przychodzi. kladzie rece na ramionach"mami,
      kocham cie"

      jestes jedyna "mami" swych dzieci, JEDYNA, na cale ich zycie!!!
      • hukers Re: Jeśli nie klaps to co? 22.12.05, 10:40
        te przyklady tez dobre, ale raczej dla starszych dzieci. wydaje mi sie, ze
        dziecko 1,5 roczne, czy dwuletnie po pierwsze nie slucha dlugich wywodow typu,
        nie rob tak bo mamusi przykro itd, przez 5 minut, bo nie potrafi na tak dlugi
        czas skupic swojej uwagi, a po drugie nie dawanie dzieciom zabawek czy
        wyrywanie nie swoich, to normalny etap rozwojowy, ktory jest potrzebny i za
        jakis czas minie. poza tym przyklady typu nie bij kogos bo to boli, zobacz jak
        boli i uderzamy dziecko na granicy bolu, tez sa zbyt skomplikowane rozumowanie
        przyczynowo skutkowe i dziecko w tym wieku nie ma prawa tego zrozumiec,
        zrozumie to dopiero w wieku 3 lub 4 lat, o ile dobrze pamietam. prosze o pomoc
        jakiegos psychologa znajacego sie na rozwojowce. ktos tu pisal, ze komunikacja
        z dwulatkiem czasem moze przypominac komunikacje z psem i w aspekci przyczonowo
        skutkowym ja sie z tym zgadzam
        • kama48 ad wypowiedzi falki32 22.12.05, 13:33
          - popieram je. Niektóre wypowiedzi innych odbieram natomiast, jak potwierdzenie
          przysłowia, że syty głodnego nie zrozumie. Powiedzmy otwarcie: klaps jest złem,
          bywa nadużywany, czesto jako rozładowanie napiecia rodzica, ale bywa też
          świadomie wybranym mniejszym złem.

          Czy obserwując z boku wrzeszczące dziecko trzymane przez 3 dorosłe osoby
          stwierdzimy, że to nie robi to na nas negatywnego wrażenia? Wybieramy jednak
          mniejsze zło i zgadzamy się na bolesny zastrzyk w takich warunkach mimo oporu. I
          na nic zdadzą się "mądre" rady i zapewnienia innych matek, ze mozna każde
          dziecko ustrzec przed zastrzykami.

          Sorki, ale coś mi zaczeło szwankowac i nie wiem, czy przypadkiem nie powtarzam
          tego postu
      • kama48 Re: Jeśli nie klaps to co? 22.12.05, 23:12
        akotlowska1 napisała:
        > 1. kary: time out. to znaczy usiasc na krzesle ma,

        i dlatego twoje pouczenia sa nic nie warte, bo dziecko, które jest w stanie za
        karę czy na polecenie usiąść z dobrej woli na krześle nie wymaga uzycia siły

        > moje dziecko nie usiadzie, nie da rady" moj syn tez nie zgadzal sie siadac na
        > time out. pomyslalam ze teraz albo ja albo on: wzielam gleboki oddech,
        > wyprosilam innych z pokoju, zamknelam drzwi, usiadlam w kucki na podlodze, i
        > nic nie mowie tylko patrze jak sie rzuca, krzyczy, burzy. zero reakcji z mej
        > strony, w takiej chwili nie mozna okazac slabosci choc serce krwawi, bo to na
        > aprzyszlosc dziecko zapamieta ze placzem i wrzaskiem moze przesunac granice...
        > no i jak po 10 min takiego zachowania czerwony i mokry, spocony byl ja mowie
        > najbardziej spokojnym i cichutkim tonem (cicho-by on zmusil sie do bycia cicho
        > tez - bo w koncu ciekaw jest co mama powie po tak dlugim czasie milczenia)i co
        > z tego synku masz? kocham ciebie ale nie pozwole bys tak sie zachowywal, jestes
        >
        > madrym dobrym dzieckiem, jestes i zawsze byles i bedziesz tym pierwszym moim
        > dzidziusiem, kocham ciebie jak moje pierworodne, jedyne, ale ci nie pozwole
        > (wszystko takim tonem - transowym) chcesz by cie inni lubili szanuj innych, by
        > cie kochali kochaj innych, chcesz by cie znienawidzili, kopali, pluli na
        > ciebei, psuli twoje zabawki - jesli tak chcesz synku to badz sobie niedobry, ja
        >
        > kochac ciebie bede zawsze, ale nie bede ci tak pomagac bo robisz wszystko by
        > mnie i innych od siebie odsunac....

        Innymi slowy masz łatwe, typowe dziecko i zero doświadczeń z trudnymi, skoro
        wystarczyło raz 10 min i piękne słowa


        > 2. co robie gdy robie sie wsciekla?
        > patrze na siebie w lustro, potem na dziecko i mowie sobie - to nie twoj
        > partner, to DZIECKO,

        i tak patrzysz w to lustro godzinami, miesiącami ...

        • izabela_741 Re: Jeśli nie klaps to co? 24.01.06, 17:03
          No przepraszam ale mnie rowniez takie przeslodzone kawalki nie biora.
          A modlitwa do wlasnego dziecka powalila. smile))
    • rokkoko1 Re: Jeśli nie klaps to co? 26.05.06, 13:02
      Weś się za siebie. Planuj, organizuj, rusz wyobraznię. Decyduj o swoim życiu i
      twoich bliskich. Skoro już są obie na tym padole, to prosze bardzo, mlodszą
      wysylaj z kims na spacer, a ze starszą baw się jak szalona (ciekawe czy
      potrafisz). Zostaw je w spokoju, mówiac starszej, że jej ufasz i na pewno będą
      sie świetnie bawily. Nie podsluchuj, nie podgladaj - daj im szansę. A dużej mów,
      że ma szczeście, bo mogla by mieć siostrę chorą i wtedy trzeba by było poswięcić
      jej duzo wiesej czasu. I chyba wiesz o co chodzi - trzeba się starać i być
      intelektualnie rozbudzonym (gdy instynkt śpi).
      a.
      • kocham.niebije Re: Jeśli nie klaps to co? 26.05.06, 16:08
        Bardzo się ciesze, że istnieje taki wątek na tym forum, zachęcam więc wszystkie starające się wychowywać bez klapsa mamy do wziecia udziału w akcji: Kocham. Nie biję. miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,3371485.html. Pozdrawiam. Anna Mazepa-Sobiak
    • jacksparrow1 Re: Jeśli nie klaps to co? 26.05.06, 17:39
      Najlepsze wychowanie byloby bez bicia, tego nikt nie zaprzeczy, ale niestety
      nie da sie tego osiagnac.Nie uwierze w to jak ktos mi mowi ze NIGDY swemu
      dziecku nie sprzedal klapsiora.I rozroznic nalezy klapsa i regularne bicie,
      maltretowanie z byle powodu.
      Ktos slusznie zauwazyl, ze czeste dawanie klapsa mija sie z celem.Dziecku to
      spowszednieje i juz.Tak jak spowszednieje zakaz TV czy cokolwiek innego.Zawsze
      musimy przygladac sie co dziecko preferuje w danym momencie i dzialac.Np zabrac
      ulubiona zabawke na reszte dnia, pozbawic deseru na ktory czekalo, albo
      wczesniej przygotowaliscie razem i teraz deserek czekal w lodowce.
      W przypadku z mlodsza siostra ja zastosowalam kilka razy taki trick i u mnie
      sie sprawdzilo.Corka zawsze podkreslala ze to sa jej zabawki i jej braciszek
      nie moze sie bawic, ale jak przychodzila do jego pokoju to bylo ze nalezy sie
      dzielic.Po kilkunastu rozmowach jak to moze byc ze w twoim pokoju to twoje
      zabawki i nie mozecie sie razem bawic a w jego pokoju to macie sie razem bawic -
      kupilam synowi fajna zabawke i corce nie pozwolilismy sie bawic ta
      zabawka.Danego dnia poczywiscie.Skrecalo ja, ale potem nie mialam problemow ze
      to jej zabawki.Czasami teraz nie chce zeby syn sie bawil czyms, ale spowodowane
      jest to tym ze boi sie ze moze to zniszczyc bo jest to delikatne, badz dostala
      to od kolezanki.Syn sie nauczyl to respektowac, jak i ona ze czasami on nie
      chce dac sie jej pobawic czyms swoim.
      Uwazam ze klaps w wychowaniu dziecka jest niezbedny, ale tylko w wyjatkowych
      syt.Nie wtedy kiedy masz juz dosyc tlumaczenia po raz setny jakiegos zadania z
      matematyki( no to jeszcze przed toba) i dziecko nie moze tego pojac i w akcie
      desperacji dajesz klapsa.To nic nie da.Dzieciak i tak nie zrozumie.Albo ze
      mleczko sie rozlalo.Ale sa syt. ze niestety nalezy.Czy to wielokrotnie
      tlumaczenie ze na ulice sie nie wybiega, nie odchodzi sie od rodzicow w
      zatloczonych miejscach , nie wychyla przez okno itp itd.CZasami okrezna droga
      jest droga najkrotsza i najskuteczniejsza.
      Co do popychania.Mialam podobny problem - skonczyl sie jak popchnelam
      delikatnie corke tak ze wyladowala na tylku.Zabolalo ja owo klapniecie.Byl to
      akt desperacji bo juz nie wiedzialam jak do niej dotrzec ze popychac nie wolno
      bo syn moze upasc tak ze uderzy sie w glowe.Ona miala kontrolowane ladowanie.W
      tym wypadku tez pomoglo.Czasami dziecku trzeba zrobic podobna rzecz, oczywiscie
      nie musi sie mu zadawac wielkiego bolu,ale sam fakt ze ktos zrobil cos czego
      dziecko nie lubi moze spowodowac ze pomysla kolejny raz.3 latka to jest i duzo
      i malo.Moze czasami kiedy mlodsze rodzenstwo spi na popoludniowej drzemeczce
      zrobcie cos razem ze starsza, zeby wiedziala ze teraz ma was tylko dla
      siebie.Trudno zostaw raz czy dwa pranie czy naczynia.Raz poswiec dziecku czas,
      nastepnym razem z pewnoscia sama sie nawet pobawi jak zobaczy ze masz inna
      prace.Albo podzielcie sie - tatus zajmuje sie teraz jednym a ty drugim.Czasami
      takie sam na sam dzieciom jest potrzebne.
      Z pewnoscia sobie poradzisz.Moze pocieszy cie to ze jak pozbedziesz sie tego
      problemu to pojawi sie na horyzoncie nowy.Taki to juz nasz los
      rodzicow.pozdrowienia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka