Dodaj do ulubionych

Ciągle chce aby z nim chodzić - 1,5roczniak

29.12.05, 12:14
Kacperek jest bardzo żywiołowym dzieckiem i, niestety, nie potrafi bawić się
sam. jak tylko siądę sobie na chwileczkę, zaraz mnie ciągnie za sweter i chce
na ręce. Będąc już na moich rękach pokazuje, gdzie chce iść (zazwyczaj to
jest zakazana półka). Daję mu to co chce, ale zaraz jest to samo, znowu na
ręce no i spacer po mieszkaniu - do jakiejś półki czy szafy. Nawet obiadu nie
mogę spokojnie zrobić, bo odpycha mnie od kuchenki. Słowo "nie" działa na
niego jak płachta na byka, jak czegoś nie dostaje to drze się w niebogłosy.
Najlepiej byłoby, gdyby mama wszędzie z nim chodziła (oczywiście na rękach) i
wszystko mu dawała. Moje pytanie brzmi: jak nauczyć go samodzielnie się bawić
(choćby pół godziny!)oraz pomóc mu zrozumieć np. że teraz mama nie ma czasu
bo robi obiad? Bardzo proszę o dobre rady, skuteczne.
Obserwuj wątek
    • klebek0 Re: Ciągle chce aby z nim chodzić - 1,5roczniak 29.12.05, 12:32
      Moim zdaniem nie możesz mu wszystkiego dawac i robic tak jak on chce,bo to on
      wychowa Cebie,nie Ty jego.
      • renita1 Re: Ciągle chce aby z nim chodzić - 1,5roczniak 29.12.05, 12:35
        dobrze o tym wiem - ale on sie nie odczepia jak próbuje cokolwiek tłumaczyc,
        dotad bedzie wrzeszczł i [płakał az ustapie. wtedy momentalnie cwaniak sie
        uspokaja.
    • renita1 Re: Ciągle chce aby z nim chodzić - 1,5roczniak 29.12.05, 12:40
      Ja po prostu chciałabym wiedzieć jak zrobić, żeby on zrozumiał, że teraz mama
      nie ma czasu, że pobawimy, że ponosimy się później. Zadne zagadywanie i
      pokazywanie innych zabawek nie wchodzi w grę. Zresztą zabawki są tylko na
      5minut, mały jest w fazie psikania dezodorantami - no i tu też kłopot, bo
      trzeba uważać aby nie psiknął sobie w oko, więc bawi się tylko przy mnie.
      Dzisiaj wpadłam na pomysł by kupić mu wodę w sprayu - to będzie przpynajmniej
      bezpieczne
      • klebek0 Re: Ciągle chce aby z nim chodzić - 1,5roczniak 29.12.05, 12:45
        Badź konsekwentna ,popłacze 10-15 razy i w końcu zrozumie,że to nic nie
        daje,jest sprytny i juz sobie Ciebie wychował,sama napisałaś jak dostanie to co
        chce to sie uspokaja.Wiem,że jak płacze to sie wydaje,ze trwa to wiecznośc,ale
        z zegarkiem w reku wcale nie jest tak długo.Nie wyaje mi sie,żeby to trwalo
        wiecej niż m-c jesli bedziesz konsekwentna.A woda z spray -niezly pomysł.
        • renita1 Re: Ciągle chce aby z nim chodzić - 1,5roczniak 29.12.05, 12:49
          chyba faktycznie wezmę ten zegarek i zacznę sprawdzać. Najwyżej sąsiedzi
          zadzwonią po policję smile). Pozdrawiam
          • anka1 Re: Ciągle chce aby z nim chodzić - 1,5roczniak 29.12.05, 15:41
            bierz go ze soba i razem obiad robcie, nie ma innej rady.pilnuj dobrze,zeby sie
            nie poparzyl i niech Ci wrzuca do zupy listek, pieprz itp. jak masz specjalna
            skrobaczke do warzyw niech probuje marchewke obierac albo rzuca ziemniaki do
            wody i myje. jesli nie masz kogos do pomocy to jedyna rada,zeby jakos obiad z
            maluchem ugotowac. to normalne ze maly chce byc z Toba. u nas tez tak jest, a
            dziecie niedlugo 2 lata skonczy. ale przynajmniej wie jak wyglada "sejej "
            ( czyli seler ).
            pozdrawiam i zycze cierpliwosci !
            smile
            • 82nati do renita1 29.12.05, 20:37
              renita1, ja mam identycznie, moja skończy 16miesięcy i coraz bardziej mną
              rządzi. od wczoraj puszczają mi nerwy i sprałam ją już pare razy po pupie( jak
              nie mama mama mama to drapanie-azs-tu już psycha mi wręcz siada), nigdy mi sie
              to niezdarzało, ale stałam się niewolnikiem własniego dziecka, mam rodzine męża
              ale w zasadzie wychowuję ją sama i szczerze mówię że mam dosyć, cghcę od niej
              odpocząc, cokolwiek posprzątam zaraz jest rozwalone bo ona nie lubi miec
              poukładane czy coś, wszędzie ze mną bo jak sama nawet jak w domu jesteśmy, to
              zaraz jest drapanie, dziś jestem obolała, zmarznięta, zmęczona i od 4 dni jem 2
              posiłki dziennie bo nie mam czasu zjeść, jak ona je to ja sprzątam, a jak jemy
              razem to tyle ile sobie nałoze to tyle ona potrafi zjeść, kocham ją ale chcę
              odpocząć!!!! i z niką t pomocy!!! gdybym chociaż mogła się wyspać całą noc
              przespać w ciepełku pod kołderką ale skąd, moja kochana curcia mimo ze od cyca
              miesiąc temu odstawiona musi płakać przy każdym przewróceniu się na bok,
              zdejmować z rąk skarpetki i drapać się do krwi, a co 2 godziny pić wode. potem
              o 7 pobódka dzień pełen po brzegi klaudi i o 20-21 jak zaśnie jestem zbyt
              padnięta by nawet sie wykąpać!!!
              • maja45 Re: do renita1 29.12.05, 21:52
                Jak Twój syn ma ochotę sobie pokrzyczeć-nich krzyczy nawet 5 godzin. W koncu
                zrozumie,ze Cię to nie rusza i nie jest to sposób na osiągnięcie czegokolwiek.
                Po prostu musisz przeczekac jego atak. W innym przypadku, tak jak to napisała
                któraś z poprzedniczek to on wychowa Ciebie a nie odwrotniesad
                M.
    • adrianna_roman do renita1 30.12.05, 21:38
      Witaj. My też przechodzimy to samo. Przestałam się tym przejmować i jak synek
      zaczyna swoje rzuty na ziemię i wrzaski to po prostu odwracam się i udaję, że
      nic nie słyszę. Po kilku razach zaczęło skutkować i teraz takie mazanie trwa
      bardzo krótko. Za to tatuś wynagradza synkowi wszystko i wystarczy, że synek
      tupnie, a tatuś od razu na rączki i bawi synka. Wczoraj mąż stwierdził, że
      powoli ma tego dosyć i chyba się wyprowadzi smile. Poradziłam mu jak się
      zachowywać. Na razie słabo skutkuje, ale wszystko idzie w dobrym kierunku.
      Także głowa do góry! Weź do kuvhni synka do pomocy, a sitko czy inny przyrząd
      kuchenny jest o wiele lepszą zabawką niż te kupione w sklepie zabawkowym.


      --www.adria.bobasy.pl
      • lidqa Re: do renita1 30.12.05, 22:47
        Popatrz na swoje zachowanie, dziecko czegos chce - dostaje. W koncu chce czegos
        czego nie moze dostac- krzyczy, krzyczy - dostaje. To co robisz to nieswiadome
        nagradzanie krzyku. Wy juz to macie wyuczone, wiec tak szybko sie to nie zmieni
        ale lepiej pozno niz wcale. Musisz po prostu przestac nagradzac krzyk. Ja wiem
        ze sie latwo mowi ale tez mam w domu rozdartka ktory prubuje wymuszac. Ale nic
        nie osiąga wiec prubuje od czasu do czasu. A jak krzyczy to ja wychodze z
        pokoju albo odwracam sie tylem, wogole na niego nie patrze, nie wyjasniam. I
        nastaw sie na dluzszą walkę bo twoj synek ma to juz opanowane i bedzie próbowal
        glosniej lub dluzej. Jesli sie poddasz to nauczysz go krzyczec glosniej lub
        dluzej wiec jesli nei jestes gotowa na te walke - nie zaczynaj na razie wogole
        lepiej. I pamietaj ze nie walczysz ze swoim synkiem tylko z nawykami jakie sie
        wam wypracowaly.
    • renita1 Re: Ciągle chce aby z nim chodzić - 1,5roczniak 01.01.06, 10:28
      Dziękuję za rady, wzięłam zegarek do ręki i sprawdziłam jak długo wrzeszczy -
      rzeczywiście nie tak długo, odkąd sobie to uświadomiłam ten wrzask przestał
      mnie tak denerwować. Mówię mu że teraz np. robię obiad a jego wezmę na ręce za
      chwileczkę. Oczywiście wrzask, pchanie się do zlewu itd. Nie reaguję, więc się
      uspokaja i zaczyna buszować po kuchni. To mi akurat nie przeszkadza, już dawno
      przyzwyczaiłam się niestety do bałaganu w szufladach. ale w końcu mogę coś
      zrobić! Kacper szybko załapał że jak wrzask na początku nie skutkuje to nie
      warto zdzierać gardła. Jak narazie mały stał się grzeczniejszy, nie wiem czy to
      efekt dorastaniasmile, czy faktycznie niereagowanie na wrzask skutkuje. A byłam
      pewna że na niego to nic nie działa!
      • figrut Re: Ciągle chce aby z nim chodzić - 1,5roczniak 01.01.06, 11:54
        >Przestałam się tym przejmować i jak synek
        zaczyna swoje rzuty na ziemię i wrzaski to po prostu odwracam się i udaję, że
        nic nie słyszę.< Popieram, z moim jest to samo i taka jest moja reakcja.
        Jak widzi ze ja nie reaguje, to po prostu po kilku, kilkunastu minutach on
        spasuje bo widzi ze i tak nic nie osiagnie. Nie zabraniam mu bezwzglednie
        wszystkiego, ale sa granice - bezpieczenstwa i przedmiotow ktore moze zniszczyc
        a nie sa to jego zabawki. W pierwszym poscie wymienilas te bledy ktore ja
        popelnielam ze starszym synkiem [dzis 3,5 rocznym, mlodszy ma 20 miesiecy]. Jak
        juz nie moglam wytrzymac jego wrzaskow, to poprostu odpuszczalam i dla swietego
        spokoju mu na cos tam pozwalalam - no i ten "swiety spokoj wyszedl mi bokiem. Do
        tej pory walcze z jego histeriami. Jak juz naprawde chce miec spokoj, to
        stawiam synkom pufy pod zlewozmywak, zakladam "fartuchy" wyciete ze starej
        ceraty i pozwalam paprac sie w wodzie. Do zlewu wkladam jakies kubeczki, lyzki,
        trzepaczki itp. . Zabawa przednia, nawet i dwugodzinna, a ja mam czas dla
        siebie. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka