Dodaj do ulubionych

2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy

03.01.06, 09:12
Słuchajcie u nas problem jest taki: Ola decyduje kto ją usypia, kto ją kąpie
i kto pomaga przy jedzeniu - i zawsze to jestem ja. Najgorzej jest z kąpielą.
Kiedyś Olę kąpał tata, teraz gdy wkłada ją do wanienki - histeria, wrzask,
duszenie się z płączu - nie daje się umyć, bo mówi że tylko mama może.
Wykańcza mnie to bo spodziewam się drugiego dziecka, w domu czasem coś trzeba
zrobić i pomoc taty była i będzie mi bardzo potrzebna. Dodam, że wyraźnie
pogorszyło się jej zachowanie po chorobie (grypa żołądkowa), kiedy tylko ja
mogłam myć ją, wysadzać, dotykać itp. Od tego czasu minęły już trzy tygodnie,
ale niewiele się poprawiło. Tatuś jest tylko do zabawy. Nawet na spacerze
urządza straszne ryki, bo chce na ręce, szczególnie gdy jest z nią tata.
Dodam, że mąż nie straszy jej, nie daje klapsów (przyznam że mnie zdarzyło
się dwa razy dać jej klapsa) i cała ta sytuacja też go wykańcza.
Co robić? Niedługa naprawdę z moim brzuchem nie będę mogłą jej kąpać, poza
tym wydaje mi się że ona zaczyna nami rządzić. Czy kąpać ma tata? Mimo
wrzasków? Może wreszcie jej przejdzie?
Aga
Obserwuj wątek
    • ardzuna Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 03.01.06, 09:56
      Proponuję nie kąpać przez jakiś czas, np. tydzień (tylko pomdmywać), a potem
      wrócić do tematu. Dziecku nic się nie stanie, bo sie jeszcze w tym wieku tak
      bardzo nie brudzi, wręcz częste kąpiele zwiększają prawdopodobieństwo
      wystepowania alergii, a mała może trochę zapomni, jak bardzo nie chce być
      kąpana przez tatę.

      Poza tym piszesz "wanienki" - kapiecie dziecko jeszcze w małej wanience? Bo w
      tym wieku może już sie spokojnie kąpac w wannie, jeśli są zabezpieczenia
      antypoślizgowe (mata, specjalne naklejki itp.). I można córkę zostawić, żeby
      się popluskała, jeśli się siedzi obok. Może zmiana warunków kąpieli tez by
      pomogła. Tylko wtedy już konsekwentnie tzreba powiedzieć dziecku, że kąpie tata
      i nie dać się terroryzowac; pokazanie dziecku, że ma az taką władzę nad
      rodzicami jest o wiele bardziej szkodliwe, niż jakikolwiek inny skutek tej
      całej sytuacji.
      • agnesa27 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 03.01.06, 22:01
        am sie z przedmowczynia, dziecko nie moze Toba rzadzic jak to zaniedbacie
        dopiero bedzieci miec problem w pozniejszym wieku dziecka.Kąpie tata i
        juz.Dziecko widzi twoja słabosc i to wykorzystuje, czas odciac pepowinesmile
        Pozdrawiam
        • marudka76 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 03.01.06, 22:34
          ja tez tak mam i tez tylko mama - tyle ze nie w przypadku kapania, ale innych
          rzeczy. nie moge wiec cie pocieszyc, ze wyrosnie.
          i tylko powiem, ze latwo dawac rady o byciu stanowczym. dzieci sa rozne i rozne
          poziomy stanowczosci sa dla nich konieczne, aby przelamywac ich upor. zreszta
          moje ostatnie przemyslenia ida w kierunku nieprzelamywania uporu. pytanie: co
          zyskuje rodzic po przelamaniu uporu (nie mowie o syt. ekstremalnych typu zycie/
          zdrowie etc.) poza wlasna satysfakcja i poczuciem gorowania nad dzieckiem?
          ostatnio kilka razy zastosowalam metode nieprzelamywania z bardzo dobrymi
          efektami.
          poza tym komentarz nr 2: jezeli jest sie slabym lub niewystarczajaco silnym, to
          dlaczego mam udawac przed wlasnym dzieckiem, ze jestem inna. czy to odniesie
          lepszy skutek wychowawczy? a moze potem wlasnie z takim dzieckiem beda wieksze
          problemy.
          to nie chodzi o rzadzenie, tylko o milosc wzajemna i szacunek.
          • ardzuna Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 03.01.06, 22:39
            Czasem clou to znalezienie sposobu na ominięcie uporu. Zgadzam się, ze
            przełamywanie dziecka nie jest dobrym sposobem wychowawczym.
        • nangaparbat3 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 03.01.06, 22:51
          a coż to za rządzenie? To takie straszne decydować, kto mnie może - gołą -
          dotykać, podmywać? To jest ten bunt?
          Przypominam sobie, że moja corka, bardzo związana z tatą, uwielbiajaca go (jego
          pocałunek zawsze wielokrotnie wieksza miał moc uleczania - np. stłuczonego
          kolana - niz moj)miała okres, kiedy to ja i tylko ja mogłam ją nosić na rękach,
          i inny, kiedy tylko tato sie liczył, i to sie zmieniało co parę miesięcy, z
          wiekiem przebiegało coraz łagodniej.
          Jeśli dziecko tak bardzo nie chce być kapane przez tate, a chce przez mame,
          musi mieć jakieś powody poważne (to nie jest absolutnie sugestia, ze tato robi
          coś nie tak - te powody mogą być dla nas, dorosłych, zupełnie niepojęte, ale to
          nie znaczy, że nieistotne)i ja bym po prostu przejęła kapanie, stopniowo
          włączając w to tatę, na tyle, na ile córka pozwoli, krok po kroku. Jestem
          pewna, że za parę lub parenascie dni wszystko wróciłoby do normy.
          Mnie nigdy w zyciu nie przyszło do głowy, ze dwu czy nawet piecioletnie dziecko
          chce mna rządzić, obawiam się, że właśnie tak mysląc można paradoksalnie
          doprowadzić do sytuacji, kiedy w koncu histeryzujace dziecko bedzie stawiać
          cały dom na głowie.
          • agysa Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 03.01.06, 23:59
            Ja też tak miałam, ja miałam ją karmić bo od taty nie zje, ja mogłam ją sadzać
            na ubikacji bo gotowa jest się posikać. Tylko ja nigdy nie reagowałam na jej
            krzyki, jak uzgodniliśmy z mężem, że dzisiaj on ją kompie to nic dej decyzji
            nie było w stanie zmienić, nawet najgorsza histeria mojej córki. Jak zaczynała
            swoje fochy to miała iść do swojego pokoju i tam mogła płakać dowoli a do mnie
            mogła przyjść jak się uspokoi i przytulić. Teraz jest w miarę spokój, jak coś
            próbuję to odrazu mówię, żeby szła do swojego pokoju a ona oczywiście nie chce
            i wtedy przestaje płakać. Na mnie płacz dziecka oczywiście taki wymuszający coś
            działa jak płachta na byka i mnie jest łatwo być stanowczą, ale zdaję sobie
            sprawę, że każde dziecko jest inne i każda z nas jest inna.
            pozdrawiam

            _
            A oto mała wymuszaczka:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34271275
            • nangaparbat3 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 00:12
              Teraz jest w miarę spokój, jak coś
              próbuję to odrazu mówię, żeby szła do swojego pokoju a ona oczywiście nie chce
              i wtedy przestaje płakać.

              No to ją złamałaś, prawdopodobnie będzie miała problemy z odmawianiem, i jak
              bedzie nastolatką bedziesz ją słać do psychologow, zeby ją tego odmawiania
              nauczyli, bo wtedy sie okaże, jakie to ważne.Oby ją nauczyli w porę.
              • agysa Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 00:39
                nangaparbat3 napisała:

                No to ją złamałaś, prawdopodobnie będzie miała problemy z odmawianiem, i jak
                > bedzie nastolatką bedziesz ją słać do psychologow, zeby ją tego odmawiania
                > nauczyli, bo wtedy sie okaże, jakie to ważne.Oby ją nauczyli w porę.

                Mam pozwolić wejść dziecku na głowę,np mnie w domu nie będzie to ona nie zje
                kolacji, zsika się w majtki a później w sklepach będzi mi się tarzać po ziemi
                bo jej nie kupię lalki...Może Ty tak lubisz, ale nie ja. Dziecko ma mnie
                słuchać a nie ja dziecka. Jakaś hierarchia musi być zachowana.
                • nangaparbat3 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 09:34
                  agysa napisała:

                  > nangaparbat3 napisała:
                  >
                  > No to ją złamałaś, prawdopodobnie będzie miała problemy z odmawianiem, i jak
                  > > bedzie nastolatką bedziesz ją słać do psychologow, zeby ją tego odmawiani
                  > a
                  > > nauczyli, bo wtedy sie okaże, jakie to ważne.Oby ją nauczyli w porę.
                  >
                  > Mam pozwolić wejść dziecku na głowę,np mnie w domu nie będzie to ona nie zje
                  > kolacji, zsika się w majtki a później w sklepach będzi mi się tarzać po ziemi
                  > bo jej nie kupię lalki...Może Ty tak lubisz, ale nie ja. Dziecko ma mnie
                  > słuchać a nie ja dziecka. Jakaś hierarchia musi być zachowana.

                  Pieszesz, że robisz tak:Teraz jest w miarę spokój, jak coś
                  próbuję to odrazu mówię, żeby szła do swojego pokoju a ona oczywiście nie chce
                  i wtedy przestaje płakać.

                  To znaczy, że kiedy Ci sie przeciwstawia, odmawiasz jej kontaktu, dajesz jej do
                  zrozumienia, że albo Cię słucha, albo ją porzucisz. W ten sposób odbierasz jej
                  poczucie bezpieczeństwa, odmawiasz prawa do decydowania o sobie - potem sie to
                  odbija czkawką jak takie dziecko ma naście lat i nie umie odmówić rówieśnikom
                  spróbowania prochów, tak bardzo boi sie odrzucenia prze grupę.
                  Myslę, że skoro twoja córka urządza takie afery, to własnie dlatego, ze brakuje
                  jej poczucia bezpieczeństwa. spróbuj popatrzeć na nia jak na maleńkie dziecko,
                  które jest bezbronne i zdane wyłącznie na Was, a nie jak na kogoś, kto chce
                  Tobą rządzić. Moze łatwiej wtedy bedzie Wam się dogadać bez histerii i
                  wyrzucania do drugiego pokoju.
                  Ja tylko raz w zyciu byłam swiadkiem wyrzucenia dziecka z pokoju, i była to
                  dziesięcioletnia dziewczynka. Do dziś, a mineły lata, nie mogę zapomnieć tej
                  sceny, cierpienia dziecka, jakie widziałam i ja, i moja córka, a nie widzieli
                  jej właśni, skadinąd bardzo przyzwoici, kochajacy i pełni najlepszych checi
                  rodzice.




                  • agamamaoli Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 09:51
                    Dziękuję za Wasze opinie. Trudno być rodzicem. Nadal nie wiem co zrobić. Nie
                    chcę jej "łamać", ale z drugiej strony muszę znaleźć sposób by dac do
                    zrozumienia kto tu rządzi. W większości spraw typu co je (o ile nie jest to
                    cała czekolada), w co się ubiera, w co bawi i jaką bajkę ogląda - decyduje
                    sama. Ja najwyżej ograniczam jej czas przed telewizorem. Są jednak takie
                    sytuacje, kiedy chcielibyśmy ją podporządkować na tyle na ile jest to możliwe -
                    chociażby ta kąpiel - jestem w ciąży i niedługo zacznie to być dla mnie
                    problem, zresztą jak już się maluch urodzi to pewnie też wolałabym aby tata
                    przejął trochę moich obowiązków.
                    Już miała taką fazę niechęci do babci kiedy po zwolnieniu lekarskim na nią
                    wóciłam do pracy - wtedy kopała ją gryzła i krzyczała, że babcia ma wracac do
                    domu, bo ona chce być ze mną. Ten bunt trwał 2 dni i tylko do momentu, gdy
                    byłam w domu, gdy wychodziłam za drzwi do pracy wszystko wracało do normy i
                    babcia już była ok.
                    Zdarza jej się oczywiście krzyczeć denerwować i rzucać zabawkami, ale nie
                    robimy z tego problemu - przechodzi jej szybko, trzeba ją wtedy przytulić.
                    A
                    • izabela_741 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 10:06
                      Ago kap ja ile mozesz. A jak juz nie bedziesz mogla to stanowczo powiesz "mama
                      nie moze Cie teraz kapac, bo jej za bardzo przeszkadza duzy brzuch" lub "bo
                      jest za bardzo zmeczona" i koniec. Powiedz, ze ja potrzymasz za reke,
                      popuszczasz statki czy kaczuszki a wymyje ja tata albo ucz ja myc sie
                      samodzielnie (niech myje sie sama a Ty "podziwiaj"). Nie wyjdzie to od razu
                      ekstra ale... bez przesady, brudna nie bedzie.
                      Poniewaz przyzwyczaila sie, ze ma Ciebie na wylacznosc to postaraj sie, zeby
                      nie stracila calkowicie Twojej obecnosci przy kapaniu czy karmieniu ale aby
                      odbylo sie to etapami, bardziej plynnie.
                      Jak sie dziecko urodzi to u znajomych (2 malzenstw) maluchem zajmuje sie tata
                      ile tylko moze a w sprawach, gdzie juz nie moze (karmienie) mama. Nie dziala to
                      najgorzej. Powodzenia.
                  • ardzuna Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 11:19
                    nangaparbat3, to wszystko ma dwie strony. Sama znam z autopsji drugą - totalne
                    uleganie rodziców dziecku (jak było u mnie w domu) kompletnie odbiera dziecku
                    poczucie bezpieczeństwa oraz szacunek dla rodziców, jaki dziecko chciałoby
                    żywić (podkreślam, że piszę od strony dziecka, a nie rodzica). Zareczam ci, że
                    potem też się siedzi u psychologów. Nie mówiąc o tym, że to też oznacza, że
                    rodzic nigdy nie odmawia (ze strachu przed odrzuceniem przez dziecko albo przed
                    postawieniem granic) i dokładnie tej samej postawy nieodmawiania w przyszłości
                    dziecko uczy sie od rodzica.

                    Trzeba odróżnić, kiedy dziecko wymuszając coś histerią ma rzeczywiście jakiś
                    powód od sytuacji, w której powód może i jest, ale niewspółmierny do histerii,
                    a dziecko tylko testuje wytrzymałość rodziców. Zgadzam się, że jest to trudne i
                    można się pomylić w ocenie sytuacji. Niemniej w tym przypadku jasne jest dla
                    mnie, że autorka wątku nie powinna już kąpac sama córki, bo ma wyraźne i
                    uzasadnione powody, żeby tego nie robić. Jest w ciaży i jest przemęczona.

                    A zdrowego i asertywnego odmawiania dziecko uczy się od rodziców, więc nic się
                    nie stanie, jeśli rodzice sami je przećwiczą.
                  • agysa Do nangaparbat3 04.01.06, 11:28
                    Do nangaparbat3
                    Chyba pisałyśmy o dwóch różnych sprawach. Moje dziecko ma własne zdanie, zawsze
                    może na mnie liczyć, nikt jej nie odrzuca. Ja nie toleruję histrii i
                    wymuszania. A każde dziecko ma inny temperament i może Twoje dziecko nie
                    przechodziło burzliwego okresu buntu a jakbyś trochę poczytała czy oglądneła o
                    wychowaniu dzieci to nie mówiłabyś w ten sposób.
                    piszesz:
                    To znaczy, że kiedy Ci sie przeciwstawia, odmawiasz jej kontaktu, dajesz jej do
                    >
                    > zrozumienia, że albo Cię słucha, albo ją porzucisz.
                    Nie chodzi o przeciwstawianie tylko o histerie o wymuszanie.
                    A tak jak w pierwszym poscie pisałam, że każde dziecko jest inne i każde mama
                    jest inna i każdy wychowyje swoje dziecko wedle uznania.
                    A jeszcze jedno u nas w rodzine jest dziecko, któremu wszystko było wolno, jak
                    urządzał sceny to niedość, że dostawał to co chciał to właśnie mówili, że
                    wyrośnie, że mu przejdzie i nie przeszło. Potrafi kopnąć babcie, nie szanuje
                    matki nie lubi ojca a ma 8 lat. Nawet nie chcę myśleć jaki będzie w wieku 16
                    lat.
                    pozdrawiam
            • izabela_741 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 09:57
              A ja karmilam, odsikiwalam, kapalam lub zawieszalam kapiele na tydzien,
              usypialam w lozku, jak nie chcial nie wychodzilam na spacer.
              I co dziecko mna rzadzi? A "porzadzil" sobie kilka dni czy tydzien zadowolony,
              ze rodzice go sluchaja, a potem delikatnie i tu i tam wlaczyl sie Tata i jest
              ok. My nie napinamy sie, ze ma byc absolutnie po naszemu "bo tak" wiec i on
              uczy sie ustapic.
              Jak mlody ma faze "tylko mama" lub "tylko Tata" to zanim sie wkurze na calego
              mysle sekunde-dwie czy mi to bardZo komplikuje zycie. Gdy stwierdze, ze
              wlasciwie niewiele lub wcale, to chrzanie te przepychanki, bo i tak dzieku
              zaraz faza minie i wszystko wroci do normy.
              Jestem pewna, ze gdybym pokazywala mu swoja "wladze" lub probowala na sile
              go "łamac" to wszystko trwaloby 3 razy dluzej a ja chodzilabym wkurzona 4 razy
              czesciej.
              • senczek Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 11:43
                Mamy podobny problem, tylko, że wszystko może z naszym dwulatkiem robić
                wyłącznie tata. Jest to ciężkie (głównie dla mojego męża smile), ale póki co nic
                z tym nie robimy i dajemy dziecku możliwość wyboru. Zresztą wybierać może
                wiele: co chce i czy chce zjeść, w co się ubrać, co zabrać do żłobka itd.
                Nie widzę powodu, aby to zmieniać (rozumiem, że w Twojej sytuacji nie jest to
                łatwe), ale to co pisze Izabela jest dla mnie pełne mądrości i miłości - wezmę
                to sobie do serca i dziękuję - Anka
                • izabela_741 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 12:07
                  Ojej Senczek ale sie porobilo. wink) Na tyle znam moje dziecko i wyprobowalam
                  roznych drog, ze wiem, ze to zadziala. Tylko mama/tata jest chwilowe. Tzn moze
                  trwac i kilka miesiecy, jesli drugi rodzic nie wlacza sie "w miedzyczasie" krok
                  po kroczku.
                  Poza tym jestem leniwa i nie chce mi sie walczyc bez konca o to w czym bawi sie
                  co je albo tez, ze kto ma go klasc spac/myc/wysikiwac/bawic sie/plywac z nim.
                  No i maly sie cieszy (ale tak pozytywnie), ze ma cos do powiedzenia. Ze jest
                  taaaaaaaki wazny. A dla nas jest strasznie wazny i chcemy, zeby czul, ze sie
                  liczy w rodzinie!!
                  • lidqa Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 12:41
                    TO nie jest złąmanie dziecka jesli sie decyduje za nie. BEz przesady. Dorosly
                    ma prawo i obowiazek decydowac za dziecko. MOzna go zapytac czemu nie chce zeby
                    tata je kąpał tak na spokojnie nie w trakcie krzykow (tylko nie podpowiadajcie
                    odpowiedzi) mozna samemu kąpać mało fajnie, ale nie należy w wyniku ryków
                    dziecka zmieniac zdania. Trudno dzieci płaczą i prubują stawiac na swoim ale to
                    ja jestem mamą a moj maż jest tatą i to my decydujemy. Tu jest sila wyzsza-
                    ciąza a nie jakies lenistwo czy widzimisie. Poza tym jak sie pojawi drugi
                    maluch to wogole mozesz miec mniej czasu wiec moze lepiej zeby sie to nie
                    dzialo gwaltownie, bo potem bedzie proste rozumowanie: nowe dziecko=mama juz
                    nie ma dla mnie czasu. I tez nie tlumaczylabym sie przed dzieckiem ciązą ... ja
                    chyba bym sie wogole nie tlumaczyla tylko podeszla do tego jako do czegos
                    oczywistego: tata cie kąpie.
                    • senczek Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 13:07
                      Wiesz Lidqo, też tak kiedyś myślałam, ale fajniej jest tak żyć, jak pisze
                      Izabela. To po prostu przynosi lepsze efekty w przyszłości niż twarde stawianie
                      dziecka przed rzeczywistością: "to mama i tata decydują,a ty możesz to tylko z
                      pogodą przyjąć."
                      Teraz jestem już starszą mamą niż kiedyś i mam większy dystans do siebie. Za to
                      dziecko otrzymuje więcej ode mnie czasu, cierpliwości i zainteresowania.
                      My teraz zamiast decydować za dziecko po prostu pytamy co woli - i to jest
                      fajne, jak taki dwulatek podejmuje decyzje. Cieszę się, że mogę dać mu ten
                      wybór (a nie jestem np. w sytuacji autorki wątku, która już nie powinna ulegać,
                      więc szuka rozwiązań)
                      • lidqa Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 15:20
                        Ja nie uwazam ze najwazniejsze na swiecie jest moje zdanie. Generalnie czesto
                        daje dziecku to czego chce i juz. NIe mowie mu o 18-tej ze serek dostanie o 19-
                        tej, chcesz jesc - masz. Ale jesli juz zalezy mi na czyms to trudno, dziecko
                        wie ze nie ma co krzyczec bo to i tak nic nie da. Uwazm to raczej za jasne
                        postawienie granic i ustalenie ról niz za zlamanie mu charakteru. I mysle ze
                        nie jest dobrze jesli dziecka uczy sie dyskutowac z kazdym poleceniem. Są
                        rzeczy ktore ktos mu każe zrobic i ono ma to robic czy mu sie to podoba czy
                        nie. Moze to brzmi strasznie ale nie koniecznie jest straszne. Dziecko moze byc
                        posluszne a mimo to miec swoje zdanie. Wlasnie tym rozni sie wychowywanie od
                        łamania charakteru.
                        • senczek Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 15:40
                          No to chyba myślimy o tym samym.
                          Bo rzeczywiście tak musi być - są sprawy, gdy można wybierać i szkoda ich nie
                          wykorzystać, a są sprawy, z którymi się nie dyskutuje.
                          Też nie widzę w tym nic złego, nie uważam, żeby było tołamanie, ale wdrażanie
                          dziecka do życia w społeczeństwie.
                          I to jest dobre, masz rację.
                          Wybory: co zabrać, w co się bawić, co zjeść, w co się ubrać itd.
                          Brak dyskusji: nie bić, nie pluć, nie niszczyć, nie rzucać się na ziemię itp.
                        • nangaparbat3 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 18:33
                          lidqa napisała:

                          > Ja nie uwazam ze najwazniejsze na swiecie jest moje zdanie. Generalnie czesto
                          > daje dziecku to czego chce i juz. NIe mowie mu o 18-tej ze serek dostanie o
                          19-
                          > tej, chcesz jesc - masz.
                          A jak nie chce jeść? To ciekawsze.

                          Ale jesli juz zalezy mi na czyms to trudno, dziecko
                          > wie ze nie ma co krzyczec bo to i tak nic nie da. Uwazm to raczej za jasne
                          > postawienie granic i ustalenie ról niz za zlamanie mu charakteru. I mysle ze
                          > nie jest dobrze jesli dziecka uczy sie dyskutowac z kazdym poleceniem.
                          Mnie nie wydawano poleceń, tylko proszono, zebym coś zrobiła, i ja też proszę.
                          To jest niby kwestia formy, ale niesłychanie istotna.
                          Nie wiem, skąd pomysł, że "dziecko uczy sie dyskutować z każdym poleceniem".
                          Natomiast jak najbardziej uczyłam moje dziecko i bedę uczyc każde inne, że ma
                          prawo odmówic mojej prośbie.
                          Miałam tez z córką niepisaną umowę, że w razie czego mówiłam (i mówię do
                          dzisiaj) "na ten temat nie bedziemy dyskutować" - i wtedy zawsze robiła, co
                          kazałam. Ale to były zupełnie wyjatkowe, bardzo rzadkie przypadki - pewnie
                          dlatego działały bez pudła.

                          > rzeczy ktore ktos mu każe zrobic i ono ma to robic czy mu sie to podoba czy
                          > nie. Moze to brzmi strasznie ale nie koniecznie jest straszne. Dziecko moze
                          byc
                          >
                          > posluszne a mimo to miec swoje zdanie. Wlasnie tym rozni sie wychowywanie od
                          > łamania charakteru.
                          Tym soie różnimy, że ja nigdy nawet nie pomyślałam, ze moje dziecko ma byc
                          posłuszne - po prostu mi to nie przyszło do głowy. Ale moje dziecko nigdy nie
                          urządzało histerii, nigdy nie było niegrzeczne, wprost przeciwnie, a nawet
                          więcej, od bardzo dawna jest odpowiedzialne, troszczy sie o siebie i o innych.
                          • ardzuna Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 19:10
                            nangaparbat3 napisała:

                            > lidqa napisała:
                            >
                            > > Ja nie uwazam ze najwazniejsze na swiecie jest moje zdanie. Generalnie cz
                            > esto
                            > > daje dziecku to czego chce i juz. NIe mowie mu o 18-tej ze serek dostanie
                            > o
                            > 19-
                            > > tej, chcesz jesc - masz.
                            > A jak nie chce jeść? To ciekawsze.

                            Mogę ci odpowiedzieć za siebie. Jak nie chce nie jeść, to nie je. Żadne dziecko
                            bez poważnych problemów medycznych jeszcze z głodu nie umarło, o ile oczywiście
                            miało możliwosć sięgnięcia po pożywienie.
      • ewa1403 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 16.01.06, 22:00
        Polecam książkę "Mały Tyran" Jiriny Prekop, z pewnością znajdziesz tam
        wskazówki do postępowania z dzieckiem.

        Powodzenia smile
    • lolinka2 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 04.01.06, 19:44
      Moja rada: zrób z mężem naradę wojenną, poczujcie w sobie rodzicielskiego powera
      i zacznijcie stawiać granice. Czas na przywrócenie naturalnego porządku w tym
      stadle. Szkoda dziecka, bo rządzac wami jednocześnie bardzo się męczy- te łzy
      itp. Macie prawo dzielić się obowiazkami dowolnie byle to nie było ze szkoda dla
      dziecka (bo np tata olewa karmienie a mama zabawę- ale to przecież wydumana
      skrajność) i jest to wasza a nie jej decyzja, Fajnie byłoby zeby nie była
      odcięta od kontaktu z żadnym z was (ale sądzac po opisie nie mam podejrzeń). To
      jest próba tyranii spowodowana zazdroscią- trzeba stawić jej czoła, z miłością
      ale stanowczo i konsekwentnie.
    • mama_majki Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 05.01.06, 13:42
      Maja tez ma 2,5 roku i jest absolutnie "mamowa". Po rozmowie z kilkoma innymi
      mamami z dziecmi w ty wieku wydaje mi sie, ze to taki etap w zyciu.
      Ja bym nie robila nic na sile. Pokap ja tydzien sama, niech tata asystuje i
      proponuje jakies zabawy a pewnie minie. Albo kap ja co kilka dni.
      Moja coreczka po grypie zoladkowej np. budzila sie co noc na 3 godziny i mowila
      ze boi sie wymiotowania ze bedzie "rzyg rzyg". I tak 4 tygodnie co noc pobudka
      kolo 2.00 do 5.00. Grypa zoladkowa jest naprawde makabrycznym stresem
      psychicznym dla dziecka.
      Ja nie uwazam, ze jak ustapisz to dziecko wejdzie ci na glowe. Pomysl ze to
      przede wszystkim jest "maly czlowiek" i nalezy mu sie szacunke dla jego uczuc.
      Nie martw sie co bedzie za miesiac, bo dzieci w tym wieku zmieniaja sie co
      tydzien dwa - patrzac na maje tak wlasnie jest.
      Po prostu kochaj ja i sluchaj swojego serca.

      Pozdrawiamy. Kasia i Maja (24.07.2003)
      ________________________________________
      Majeczka maj law smile)))
    • majo_o Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 05.01.06, 14:09
      Dzieci lubią sprawdzać na ile mogą sobie pozwolić. Dzięki takim ćwiczeniom uczą
      się różnych zachowań. Niestety rada jest jedna - należy z dzieckiem postępować
      konsekwentnie. Ustalić granice i nie dać się zwariować. Po wygraniu jednej
      bitwy, znajdzie się kolejna do wygrania. Mój synek - teraz już 4-letni
      przedszkolak - też robił rózne numery. Najgorzej było przy namawianiu go do
      korzystania z nocnika. Zbuntował się i przez 14 godzin nie pił, żeby "nie
      siadać na tym potworze". Namawialismy, tłumaczyliśmy, prosiliśmy, kłóciliśmy
      się. Bez skutku! Wojna trwała tydzień. Na szczęście wszystko skończyło się
      dobrze. Przestalismy zwracać uwagę na jego protesty i zajęlismy się sobą. Nasz
      syn ze złości siusiał na fotel, podłogę i do doniczek - tylko nie do nocnika.
      Po takich incydentach konsekwentnie i delikatnie nakazywaliśmy mu, żeby się
      przebrał- samodzielnie i posprzątał- również samodzielnie, następnie
      wskazywaliśmy na nocnik i mówiliśmy, że należy z niego skorzystać. Po jednym
      wieczorze korzystanie z nocnika przestało być problemem. Niestety następy etap
      to np. bunt przy ubieraniu się lub myciu przez jednego z rodziców. Wszystko to
      mozna przezwyciężyć jeżeli istnieje zdrowa relacja - rodzice - dziecko +
      konsekwencja i miłość. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
      • nangaparbat3 Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 05.01.06, 20:50
        wiesz co, to co opowiadasz to jak jakis zły sen, a nie zdrowe relacje.
        • cynta Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 06.01.06, 06:40
          Mnie sie to tez nie wydaje normalne, gdzies tam juz przedtem tak dokreciliscie
          dziecku wymagania ze sie zaparlo i to zdrowo. Jak ja bylam niemowlakiem moja
          mama karmila mnie w/g ksiazki (wazenie warzyw itp.) i okropnie sie denerwowala
          ze ja tego wszystkiego nie jem. W wyniku tego kiedy mialam 5 miesiecy nie
          jadlam juz nic, tylko przez sen a pozniej karmiono mnie mieskiem zatopionym w
          kisielu i przelykalam to odruchowo. To cale opowiadanko tylko po to by
          udokumentowac ze z dobrej woli wychowawczej mozna zalatwic dziecko wiec trzeba
          uwazac
        • majo_o Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 06.01.06, 09:32
          Kazda rodzina jest inna. Nie powinno się oceniać nie znając sytuacji.
    • krzys111 przechytrzyc? 05.01.06, 19:25
      Tak to zorganizwac by zaciekawic i przekonac ze 'dzis to dobiero bedzie fajnie'
      bo tata kupil nowa zabawke do kapieli (ale tylko on wie jak ona dziala!) potem
      podyskutowac o robieniu baniek z takiego fajnego nowego plynu ale to tez 'tylko
      tata umie'. U mnie czasami takie manipulacje dzialaly. Do dzis moje dziecko
      uwaza ze takich grzanek jak robi TATA to nikt nie umie wink
      • lidqa Re: przechytrzyc? 05.01.06, 22:11
        Nangapar: nie chce nie je. On i tak za dobrze wyglada.

        A poza tym to nie jest tak ze ktos wydaje polecenia i za wszelką cene je
        egzekwuje. Moje dziecko samo nie ubierze kurtki. I jesli wychodzimy to albo ja
        albo moj maz mu ją zakladamy. A on nie chce. I wtedy zakladam na sile. Bo tak,
        bo kurtke trzeba zalozyc i juz. Sprzatamy razem, nei karmie na sile, ale jesli
        trzeba to trzeba i juz.

        A moim zdaniem, choc pewnie sie nie zgodzicie ze mną, nie tyle wazna jest
        metoda wychowywania ile zgodnosc i wzgledna konsekwencja w jej stosowaniu,
        czyli z punktu widzenia dziecka- przewidywalnosc zachowan rodzicow a nie raz
        mozna raz nie...

        • agamamaoli Re: przechytrzyc? 06.01.06, 10:18
          Rzeczywiście pomyślałam o tym. Chciałam Oli kupić jakąś nową fajną zabawkę do
          kąpieli żeby tata pokazał jak działa, ale na razie nic ciekawego nie znalazłam.
          U nas na razie po staremu. Wczoraj Ola nawet chciała żeby tata jej umył zęby,
          ale spadła jej pasta ze szczotku i dostała wścieklicy i już tylko mama mogła
          myć dalej. Kąpię dalej ja i usypiam też. Nawet tata przedwczoraj podjął próbę
          usypiania poprzez czytanie, ale w pewnym momencie chciała przewrócić stronę w
          książce a tata nie dał tylko sam chciał (to były zwykłe kartki) i już była na
          maksa wkurzona, ryk i musiałam ja przyjść. Nie wiem czemu ten mój m uparł się
          zeby nie dać jej przewrócić tej kartki, chyba bał się że pognie albo odwróci
          nie na następną stronę. Uparty jak ona. No nie każdy nawet dorosły podejmuje
          trafne decyzje. Pozdrawiam i dzięki za rady
          A.
          • lidqa Re: przechytrzyc? 06.01.06, 12:18
            Mamo oli, czemu idziesz i zalatwiasz za nich te sytuacje? Ja uwazam ze on jest
            tatą ona corką i powinni sprobowac sobie poradzic sami. Urodzi sie dziecko i
            sie nie rozdwoisz. Jesli ona czasem poplacze nic sie nie stanie, a z twojego
            postu wynika dla mnie ze:
            tata sie zajmuje, dziecko zaczyna krzyczec- wkraczasz.
            Czy tata w ten sposob zdobedzie autorytet wogole? nie sądze... a jakby ciebie
            nie bylo? Przemysl to...
          • izabela_741 Re: przechytrzyc? 06.01.06, 13:32
            Zabawki- spróbuj sitka, wiaderka, kubeczki plastikowe (możecie je pokolorować
            farbami wodoodpornymi jeśli chcecie), foremki do piasku. Można kupic wędkę z
            rybami, można łąpać jakieś tam zabawki gumowe do kąpieli sitkiem kuchennym. A
            może coś z zabawek poniżej:
            www.alejahandlowa.pl/index.php?t=p,922966
            www.alejahandlowa.pl/index.php?t=p,922973
            www.alejahandlowa.pl/index.php?t=p,491086
            www.alejahandlowa.pl/index.php?t=p,924956
            www.merlin.com.pl/frontend/towar/434405
            zabawki.eu.org/catalog/product_info.php?cPath=59_75&products_id=2001
            Może kupcie jej okulary do wody a Tata nauczy nurkować? Może zrobić łódki z
            łupin orzecha włoskiego? Mogłaby wycinać żagle i je kolorować krekami
            woskowymi...
            Męża ustaw na boku do pionu i nie ingeruj w ich kłótnie. Niech się sami godzą.
            Pa
          • dusia_dusia Re: przechytrzyc? 14.01.06, 21:34
            Wiesz, Aga, wydaje mi się, że Lidqa ma rację - niech Ola i tata załatwiają
            swoje konflikty między soba. I wiem, że łatwiej powiedzieć, niż zrealizować, bo
            sama mam podobnie, choć może nie tak dramatycznie. Nasza Jula (2 lata 2
            miesiące) też preferuje mnie, np. myć ręce przed jedzeniem moge tylko ja,
            wieczorne usypianie - też ja (no, chyba że nie ma mnie o tej porze w domu). To
            ostatnie akurat mi nie przeszkadza, bo trwa niedługo, zwłaszcza gdy Jula nie
            spi w dzień (na ogół). Ale też zauważyłam, że ja robi coś z nią mąż, to ciągle
            mi się wydaje, że jest nie tak i lecę poprawiać. dopiero ostatnio usiłuje to
            zmienić (zwłaszcza ze tez jestem w ciązy - 5. miesiąc). I wiesz co mi się
            czasem wydaje? Że trochę jestem sobie sama winna - przez to swoje dązenie do
            kontrolowania i poprawiania męża w jego stosunkach z Julą. No, ale to pewnie
            częste u mam, które siedzą w domu z dzieckiem, bo w końcu rzeczywiście znają je
            lepiej niż pracujący tata - tyle że przez to trochę nie dajemy mężowi samemu
            poznać malucha, posuwamy mu gotowe rozwiązania.
            Z radami trudniej. My staramy sie to robic podstepem (np. "Idź umyj tatusiowi
            rączki" smile, ale to akurat podziałało na tydzień. Idziemy też na kompromisy (na
            ogół myję jej ręce, a mąż nakłada jedzenie w kuchni - co mi szkodzi). A w
            innych kwestiach (np.noszenie na rękach) jesteśmy stanowczy - "Mama nie ma sił,
            tata jest silny". Ale w sumie Jula jest trochę mniej "wymagająca" niż Ola.
            Pozdrawiam
            Marta
            • dusia_dusia Re: przechytrzyc? 15.01.06, 09:49
              Aha, przypomniałam sobie jeszcze jedno: do naszej Juli często (nie zawsze)
              docierają logiczne argumenty smile . Np. "Nie mogę ci podać kubka, bo stoi na
              tamtej stronie stołu, tacie będzie wygodniej to zrobić". Oczywiście to
              drobiazgi, ale chodzi o to, żeby przyzwyczaiła sie, że nie tylko mama może
              ją "obsługiwać".
              A jak jest zmeczona, to nic nie działa sad
              Powodzenia
              Marta
    • mamani Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 06.01.06, 11:07
      witaj! ja rowniez wlasnie przechodze z moim dzieckiem bunt dwulatka ( chociaz ma
      2,5 roku- i pol roku sie cieszylam, ze moje dzieko ominal bunt dwulatkasmile) )
      Cala sprawa wyglada dokladnie tak samo jak opisalas- z tym ze u nas jest
      tendencja na tetewink Przeczytalam wszystkie odpowiedzi- zgadzam sie co do tego,
      ze dziecku nie mozna pozwoliz rzadzic soba w kwestiach waznych- a te mniej wazne
      mozna odpuscic ( np moja Ninka od kilkunastu dni po domu chodzi nie w ubranku-
      tylko w przebraniu krolewny smile przestalam sie z nia klocic w tej sprawiewink )
      Jedno co chcialam dodac- wczoraj mnie olsnilo- w tych najgorszych chwilach
      zauwazylam ze nie pomaha zadna dyskusja z dzieckiem, zadne argumenty- a tym
      bardziej dzialania silowe- jedyne co pomaga- to odwrocenie uwagi dziecka- trzeba
      sie troche nakombinowac, ale rezultat jest taki, ze dziecko z usmiechem na
      ustach zrobi to- czego sobie zyczymy- i tylko o to chodziwink Podam przyklad:
      wczoraj byl wrzask o to, ze to ja ja mialam wsadzic do wanny ( a nie tata)-
      wrzask, uciekanie, drapanie i kopanie- w pewnym momencie przypomialam dziecku o
      swietnej zabawie jaka kilka dni temu urzadzala sobie w kapieli-mowie- chodz do
      wanyy, bo trzeba kwiatki podlac- Twoje kwiatki chca pic, musisz je podlac
      konewka- natychmiast pomoglo- sama poleciala do lazienkiwink
    • wieloszka Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 08.01.06, 08:46
      no to ja powiem tak: musicie być stanowczy:tzn. tłumaczyć ale nie dawać jej
      decydować. wytłumaczyć ze mamusia musi iść np. zrobic obiadek i tatuś będzie
      kąpać -i tyle mała musi się dostosować. dlaczego tak piszę? bo sama miałam tak
      i też byłam w ciąży. teraz córka ma miesiąc, wiesz jak wygląda nasz wieczór?
      mała płacze bo ma kolkę, michał bo nie ma przy nim mamy. idę do michała to
      małej zachce się cyca, więc idę do niej i michał już się drze. oczywiście tata
      jest ble, ale gdybym wcześniej była b. stanowcza zaoszczędziłabym dziecku
      stresu. pozdr
      • agamamaoli Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 11.01.06, 10:17
        Raz się udało. Ola nosiła po domu dwa małe gumowe duszki z jajka niespodzianki
        wieć ja do niej Olu może z tatusiem wykąpiecie duszki. I załapała. dobrze
        bawiła się w kąpieli.
        Teksty, że mama musi ugotować obiad na jutro, poprasować etc. nie pomagają, bo
        Ola mówi - Tata ugotuje, tata poprasuje. Spryciara. też bym tak chciała ale
        duży nie daje się przyuczyć w kuchni.
        Widze światełko w tunelu. Pozdrawiam A
    • pelczarka czy to mija??? 15.01.06, 23:08
      Chce zeby ktos mi powiedzial,z e to minie, i ze wyrosnie z niej (mojej 2,5
      letniej corki) takie grzeczne dziewczatko.... i ze nie bede juz slyszala
      "niedobla mama"
    • jusiadyk Re: 2,5 roku - koszmarny bunt, już wysiadamy 16.01.06, 23:20
      A może "wyjedziesz" na 3 dni? Np na cały weckend zostawisz Olę z Tatą i wtedy
      im się ułoży? Pisałaś, że jak się buntowała przeciwko Babci to jak wyszłaś z
      domu to Babcia już była ok. Ja u swojego synka tez czasem widzę, że kogoś
      bliskiego nie lubi ale jak jest na niego skazany to już go lubi. A Ty sobie
      przez taki wyjazd troche odpoczniesz - przyda ci się (oj przepraszam Twojego
      męża za ten pomysł)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka