Dodaj do ulubionych

bicie- molestowanie

13.03.06, 19:09
nie macie wrazenia, ze istnieje duzy zwiazek miedzy biciem malych dzieci i
pedofilia? jezeli male dziecko w domu jest nauczone, ze doroslym wolno
naruszac jego nietykalnosc cielesna, obnazac je, zadawac bol..."zdejmij
majtki, poloz sie na kanapie" i paskiem w goly tylek.Jego, dziecka, wina. I
ma sie nie skarzyc i nie plakac, bo jeszcze wiecej dostanie. Od porzadnego
rodzica, ktory dba o to, zeby jego dziecko wyroslo na porzadnego czlowieka.

nic dziwnego, ze takiego dziecko staje sie potem milczaca ofiara dziwnego
pana, ktory tez mu kaze zdelmowac majteczki itd. , a dziecko nie ucieknie,
nie poskarzy sie innemu doroslemu itp. Jego, dziecka, wina.I ma sie nie
skarzyc i nie plakac, bo jeszcze wiecej...

I takie dramaty ciagna sie latami, najczesciej cale zycie. Czlowiek raz
nauczony, ze innym wolno zadawac mu bol, nie bedzie sie bronil przed sprawca
molestowania, albo innym agresorem rowniez jako dorosly.

A co wy o tym sadzicie?
Obserwuj wątek
    • dagmama Re: bicie- molestowanie 13.03.06, 19:37
      Myślę, że masz dużo racji.
      Przede wszystkim należy dziecko szanować i uczyć, że ten szacunek mu się należy.
      Że nie każdy dorosły ma rację.
      • ewaktw Re: bicie- molestowanie 13.03.06, 19:44
        Mnie najbardziej przeraża to, że dzieci boją się powiedzieć rodzicom, że dzieje
        się coś złego. Są tak zastraszone przez pedofila, że o niczym nie mówią. Ale
        dlaczego, skąd taki strach? Co oni mówią tym dzieciom?
        • mgla_jedwabna Re: bicie- molestowanie 13.03.06, 21:38
          dzieci nie rozumieja tego, co sie z nimi dzieje, a poniewaz maja w glowach
          schemat "mam poczucie winy- zrobilem cos zlego- jesli to wyjdzie na jaw,
          dostane" to nie mowia o niczym rodzicom, od ktorych spodziewaja sie tylko bicia
          (skoro zrobily cos zlego, a one tak uwazaja, bo kazda ofiara
          molestowania/gwaltu ma poczucie winy).
    • mamama28 Święta racja! 13.03.06, 21:21
      j.w.
    • vharia Re: bicie- molestowanie 13.03.06, 22:26
      Nie. Nie mam. Mozna dziecko stłamsic psychicznie i oduczyć nie tylko
      asertywnosci ale i wyrażania własnego zdania czy informowania o problemach, nie
      podniósłszy na nie w życiu ręki. To kwestia przemocy psychicznej, która często
      podpiera sie fizyczną, ale wcale nie jest od niej uzależniona.
      I której wiele osób nie docenia a nawet nie zauważa, koncentrując sie tylko na
      tym, czy dziecko nie jest bite. Ostatnio temat modny i drażliwy. Jednak
      bicie/nie bicie nie jest kluczem i odpowiedzią na wszelkie pytania dotyczące
      dobrego wychowania.
      • mgla_jedwabna Re: bicie- molestowanie 14.03.06, 12:35
        tak, to prawda, ze dziecko mozna stlamsic na wiele sposobow. Moje pytanie/teza
        dotyczylo szczegolnie kwestii nietykalnosci fizycznej i zachowywania tejze
        przez dziecko a lamania przez doroslych.
        ale krzywdzenie dzieci nie ogranicza sie tylko do wymiaru fizycznego oczywiscie
    • rita75 Re: bicie- molestowanie 14.03.06, 07:47
      > nie macie wrazenia, ze istnieje duzy zwiazek miedzy biciem malych dzieci i
      > pedofilia?


      tak, bardzo duzy i nie tylko w odniesieniu do pedofilii, ale tez do innych
      patologii.
    • acorns A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera? 14.03.06, 13:44
      Bicie dzieci to jedno, pedofilia to drugie, przytulanie i całowanie dzieci to
      trzecie, obnażanie ich to czwarte, godność dziecka to piąte a znęcanie się to
      szóste. Mieszasz wszystko, a jedno z drugim nie ma ścisłego związku. Jak muszę
      Młodej zmierzyć temperaturę, muszę ją obnażyć i wsadzić jej termometr w zadek.
      Jak była mała to sporo obcych osób głaskało ją, przytulało, całowało bo
      niektórzy tak mają, że jak widzą dzieciaka to puszczają im zwieracze. Klapsy na
      goły tyłek dostawała ale tylko w żartach ale gdyby nawet dostawała je za karę,
      to wcale nie oznacza, że jakiś obcy dziwny pan albo dziwna pani (pedofile to
      nie tylko mężczyźni) może zrobić to samo.

      Nie trzeba wszystkiego wrzucać do jednego wora bo grozi nam to eskalacją
      debilizmu w amerykańskim stylu gdzie dopatrzyli się związku pedofilii z myciem
      dzieci gołą ręką. Słyszałem też o dopatrywaniu się pedofilii w karmieniu
      dziecka piersią.
      • mgla_jedwabna Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 15.03.06, 00:03
        ja tylko stawiam teze i pytam sie o opinie na jej temat- nie oglaszam tego jako
        prawdy objawionej. ciesze sie, ze moglam poznac rowniez twoje zdanie.

        tylko nie rozumiem, jaki zwiazek ma z tym wszystkim slad buta nr 46 na twarzy?
        • acorns Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 15.03.06, 00:28
          Temat pedofilii zgłębiałem dość wnikliwie, ponieważ musiałem z Młodą na ten
          temat rozmawiać. To co piszesz to może być prawda, ale wcale nie musi. Na pewno
          nie jest to reguła. Zauważyłem, że pedofile którzy przez kilka lat robią to z
          jednym dzieciakiem muszą siłą rzeczy mieć do niego stały dostęp, stąd też są to
          osoby z bliskiego otoczenia. Dzieciak posłusznie wyskakuje z portek na żądanie
          pedofila nie dlatego, że rodzice każą mu rozbierać się do bicia tylko dlatego,
          że nie ma w nich należytego oparcia. Młoda mi się poskarży jak ktoś będzie się
          do niej dobierał wbrew jej woli bo wie, że nie będę jej za to obwiniał tylko
          obronię ją przed tym. Dlatego nie szukajmy dziwnych związków między biciem a
          molestowaniem tylko skupmy się na tym jak tu zrobić żeby dzieci nie bały się
          przychodzić do rodziców ze swoimi problemami.

          > tylko nie rozumiem, jaki zwiazek ma z tym wszystkim slad buta nr 46 na twarzy?

          Taki sam jak "stara panna" i "proaktywny singiel smile
          • vharia Podpisuję sie! n/t 15.03.06, 09:37

          • mgla_jedwabna Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 15.03.06, 15:19
            tak sie pytalam , bo sie poczulam cokolwiek zjechana, za to tylko, ze ciekawi
            mnie czyjas opinia wzgledem wyzej popstawionej tezy.

            stara panna nie jestem, tylko dosc smarkatym i srednio aktywnym singlem wink i
            korzystam z tego, ze poki nie mam dziecka, to moge zadawac glupie pytania o
            wychowaniu- bo jak bede miala dziecko, to na glupote bedzie za pozno, wtedy to
            ono bedzie mialo prawo do glupotek, a ja bede musiala byc madra mamusia smile

            temat bicia interesuje mnie czysto teoretycznie- bic i tak nie zamierzam (sa
            chyba inne skuteczne sposoby, skoro mnie nie lali, a na przyzwoitego czlowieka
            wyroslam). w ogole czytam to forum, bo jest duzo bardziej interesujace niz
            wynurzenia na temat lakieru do paznokci albo "poklepal moja kolezanke po pupie-
            czy to juz jest zdrada?"

            amerykanskim absurdom stanowczo mowie nie!
            • acorns Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 22.03.06, 23:21
              > temat bicia interesuje mnie czysto teoretycznie- bic i tak nie zamierzam

              Jeśli o bicie chodzi to na pewno nie wolno bić dzieci. Problem w tym, że wiele
              osób nie widzi różnicy między klapsem a biciem. A różnica jest ogromna. Klaps
              uważam za słuszną metodę dotarcia do dwu czy czterolatka. Młoda była spokojna w
              tym wieku i nie trzeba było, ale jeśliby zaszła taka potrzeba, dostałaby po
              tyłku. Dostałaby po to, żeby nie trzeba było jej bić jak będzie starsza. Nie ma
              innego sposobu na dotarcie do dwulatka, który ma atak furii. Dyskutować można z
              dzieckiem, które już rozumie co się do niego mówi. Tak sobie przypomniałem, że
              Młoda mając koło 3 lat zaczęła rzucać zabawkami. No i trafiła mnie jakimś
              metalowym samochodzikiem w piszczel. Złapałem samochodzik i rzuciłem w nią,
              wcale nie lekko. Dostała w bark. Potem jak próbowała rzucać to tylko ją
              ostrzegałem, że jak rzuci to ja też w nią rzucę. I pomogło, ponieważ wiedziała
              czym to grozi. To tak samo jak z gorącym piecem. Jak się dzieciak sparzy raz to
              więcej nie dojdzie i wcale mu już nie trzeba tłumaczyć "nie dochodź do pieca".
              A jak się nie sparzy to możesz sobie gadać i po 40 razy dziennie a on i tak
              będzie do pieca podchodził. Tak to już z małymi dziećmi jest.
            • sylwynka Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 24.03.06, 17:14
              heh,no to nas jest juz dwie smile))
              Ja tez "smarkatka' i dzo własnych dzieci mi bardzo daleko big_grin Ale lubie o nich czytac
              • mgla_jedwabna Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 24.03.06, 17:33
                ja mysle, ze jest nas nawet duzo wiecej...wink
      • maksimum Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 15.03.06, 01:07
        acorns napisał:

        > Bicie dzieci to jedno, pedofilia to drugie, przytulanie i całowanie dzieci to
        > trzecie, obnażanie ich to czwarte, godność dziecka to piąte a znęcanie się to
        > szóste. Mieszasz wszystko, a jedno z drugim nie ma ścisłego związku. Jak
        muszę
        > Młodej zmierzyć temperaturę, muszę ją obnażyć i wsadzić jej termometr w
        >zadek.

        To jest zwyczaj TYLKO 3-swiatowy,ktory sprzyja wykorzystywaniu dzieci.
        W cywilizowanych krajach temp. mierzy sie termometrem pod jezykiem.

        > Jak była mała to sporo obcych osób głaskało ją, przytulało, całowało bo
        > niektórzy tak mają,

        To jest tez 3-swiatowe,bo w USA nikt nie swoich dzieci nie glaszcze.
        Gdy dotykasz obce dziecko,rodzic moze policje wezwac i zostaniesz ukarany.

        > że jak widzą dzieciaka to puszczają im zwieracze. Klapsy na
        > goły tyłek dostawała ale tylko w żartach ale gdyby nawet dostawała je za
        karę,
        > to wcale nie oznacza, że jakiś obcy dziwny pan albo dziwna pani (pedofile to
        > nie tylko mężczyźni) może zrobić to samo.

        To juz jest poczatek pedofilstwa,bo klapsy mozna dawac przez majtki i spodnie,a
        dawanie ich na gola poope swiadczy o checi nacieszenia sie golizna dziecka i
        upokorzeniem go.NIGDY tego nie praktykowalem.

        > Nie trzeba wszystkiego wrzucać do jednego wora bo grozi nam to eskalacją
        > debilizmu w amerykańskim stylu gdzie dopatrzyli się związku pedofilii z
        >myciem dzieci gołą ręką.

        W Anglii jest dokladnie to samo,ze do mycia uzywa sie szmatki,a nie robi tego
        golymi rekami.MOZE za 20 lat dotrze ten zwyczaj rowniez do Polski.Czesto sa to
        rowniez rekawiczki z gabki czy materialu podobnego do frote.Moze wschod EU na
        to nie stac po prostu?

        > Słyszałem też o dopatrywaniu się pedofilii w karmieniu dziecka piersią.

        To poczytaj na forum,jak niektore mamuski karmia dzieci do 3 roku zycia i
        czesto publicznie.
        • acorns Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 15.03.06, 01:38
          > W cywilizowanych krajach temp. mierzy sie termometrem pod jezykiem.

          Termometrem pod językiem? Przecież to jest wręcz gwałt oralny i fetyszyzm w
          jednym smile

          > Gdy dotykasz obce dziecko,rodzic moze policje wezwac i zostaniesz ukarany.

          Łatwiej chyba będzie wypisać te rzeczy za które w USA nie można zostać ukaranym.

          > To juz jest poczatek pedofilstwa,bo klapsy mozna dawac przez majtki i
          > spodnie,a dawanie ich na gola poope swiadczy o checi nacieszenia sie golizna
          > dziecka i upokorzeniem go.NIGDY tego nie praktykowalem.

          A jak dziecko jest gołe na przykład po kąpieli czy dopiero co wstało z łóżka i
          ma chęci na tarmoszenie i wygłupianie się z rodzicami? Chyba że w USA dzieci
          obowiązkowo muszą kąpać się i spać w majtkach i spodniach. Jak czytam o
          amerykańskich idiotyzmach to taki nakaz jest całkiem realny.

          > W Anglii jest dokladnie to samo,ze do mycia uzywa sie szmatki,a nie robi tego
          > golymi rekami.MOZE za 20 lat dotrze ten zwyczaj rowniez do Polski.Czesto sa
          > to rowniez rekawiczki z gabki czy materialu podobnego do frote.

          Jako ojciec córki pewnie wiesz, że w zakamarkach cipci zbiera się dokładnie to
          samo co u chłopca pod napletkiem. Ja sobie wyobrażasz żeby dziewczynce
          przejechać tam szorstką gąbką? To pod sadyzm podchodzi.

          > To poczytaj na forum,jak niektore mamuski karmia dzieci do 3 roku zycia i
          > czesto publicznie.

          Gorsze rzeczy widuję w miejscach publicznych. Srające psy na przykład czy pary
          zakochanych przetaczające hektolitry śliny. Matka karmiąca dziecko to widok
          budzący raczej pozytywne odczucia.

          W USA pewnie niedługo wyjdzie zakaz dotykania dzieci w ogóle bo jakiś
          poku..eniec przy władzy będzie miał urojenia. Jak w Polsce zaczną się
          idiotyzmy to wyemigruję do Rosji.
          • maksimum Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 15.03.06, 05:56
            acorns napisał:

            > > W cywilizowanych krajach temp. mierzy sie termometrem pod jezykiem.
            >
            > Termometrem pod językiem? Przecież to jest wręcz gwałt oralny i fetyszyzm w
            > jednym smile

            To w domu oczywiscie,bo u lekarza czy w szpitalu maja takie male
            urzadzenie,ktore nakierowywuje sie do srodka ucha.

            > > Gdy dotykasz obce dziecko,rodzic moze policje wezwac i zostaniesz ukarany.
            >
            > Łatwiej chyba będzie wypisać te rzeczy za które w USA nie można zostać
            >ukaranym.

            I pomyslec,ze przestepczosc jest wieksza w Polsce,mimo tak rygorystycznego
            prawa w USA.

            > > To juz jest poczatek pedofilstwa,bo klapsy mozna dawac przez majtki i
            > > spodnie,a dawanie ich na gola poope swiadczy o checi nacieszenia sie goli
            > zna dziecka i upokorzeniem go.NIGDY tego nie praktykowalem.
            >
            > A jak dziecko jest gołe na przykład po kąpieli czy dopiero co wstało z łóżka
            i ma chęci na tarmoszenie i wygłupianie się z rodzicami? Chyba że w USA dzieci
            > obowiązkowo muszą kąpać się i spać w majtkach i spodniach. Jak czytam o
            > amerykańskich idiotyzmach to taki nakaz jest całkiem realny.

            I ciekawym Ci sie wyda,ze Amerykanie dzieki takim praktykom zyja dluzej niz
            Polacy czy Rosjanie.

            > W USA pewnie niedługo wyjdzie zakaz dotykania dzieci w ogóle bo jakiś
            > poku..eniec przy władzy będzie miał urojenia. Jak w Polsce zaczną się
            > idiotyzmy to wyemigruję do Rosji.

            Nie strasz,nie strasz.
            Prezydent TYLKO podpisuje prawo ustanawiane przez ludzi.

            • acorns Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 22.03.06, 23:05
              > I ciekawym Ci sie wyda,ze Amerykanie dzieki takim praktykom zyja dluzej niz
              > Polacy czy Rosjanie.

              Ale jaki to ma związek z tym co napisałem wcześniej? Może po prostu Amerykanie
              bardziej o siebie dbają, nie palą papierosów marki "Fajrant" albo "Męskie", nie
              piją hektolitrów wódki marki "Targowa" albo "Z czerwoną kartką", nie czekają
              miesiącami w kolejkach do lekarzy. Ja bym raczej tu doszukiwał się przyczyn.
      • mama-nesika Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 21.03.06, 14:44
        Rzeczywiście przykład: karmienie piersią a pedofilia jest dość ekstremalnysmileAle naprawde nie widzisz związku między laniem dziecka a jego "przyzwoleniem" na wykorzystywanie seksualne, czy późniejszym "milczeniem"? Oczywiście, że to nie jedyna przyczyna, tylko jedna z wielu możliwych!
        Chodzi o to, by dziecko zdawało sobie sprawę, że tylko ono może decydować o swoim ciele, by wytłumaczyć mu różnicę między "dobrym" a "złym" dotykiem. A próbować to zrobić stosując jednocześnie kary cielesne, to hipokryzja, bez szans na powodzenie...
        A co do nieszczęsnego termometru... Jesli Twojej Córeczce to nie przeszkadzało, i nie czuła sie tym zawstydzona,zaniepokojona itp to ok, nie ma mowy o żadnym poniżeniu czy "obnażeniu". Ale gdyby protestowała, to trzeba by to uszanować i skorzystać z innych metod mierzenia temperatury.
        • acorns Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 22.03.06, 23:00
          > Ale
          > naprawde nie widzisz związku między laniem dziecka a jego "przyzwoleniem" na w
          > ykorzystywanie seksualne, czy późniejszym "milczeniem"?

          To zależy jak kto dziecku tłumaczy. Ja nie mącę Młedej w głowie tłumaczeniem o
          dobrym dotyku i złym dotyku tylko tłumaczę jak jest, czyli mówię "jak ktoś ci
          łapy w majtki pcha albo pod bluzkę". Nie biłem jej nigdy. To znaczy dostała
          parę razy porządnie, ale to się nie liczy jako bicie bo uczyłem ją wtedy boksu.
          No ale wracając do tematu to wiesz, z dzieckiem trzeba rozmawiać o wszystkim
          szczerze a nie owijać w bawełnę, że "zły dotyk", że "dobry dotyk", że "ktoś cię
          może skrzywdzić". Dzieciak musi wiedzieć dokładnie o co chodzi a nie tak
          enigmatycznie.

          > A co do nieszczęsnego termometru... Jesli Twojej Córeczce to nie
          > przeszkadzało,
          > i nie czuła sie tym zawstydzona,zaniepokojona itp to ok, nie ma mowy o żadnym
          > poniżeniu czy "obnażeniu".

          Ja zawsze miałem tak mierzoną temperaturę. Młoda używa nawet tego samego
          termometru którego mama używała na mnie. Młoda nie protestuje bo dla niej to
          jest coś naturalnego. Zawsze tak było. Pod pachą to ciężko bo ona zaraz
          wypuszczała termometr i nigdy nie naciągnął i nie było wiadomo jaka
          temperatura. Raczej jest przy tym mierzeniu dużo śmiechu bo ją to "gilgocze".
          • magdalena18 Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 22.03.06, 23:28
            A powiedz mi ile lat ma Twoja córcia. Tak się zastanawiam, kiedy należy dziecku
            uświadamiać rozmawiając tak bezposrednio o tym jak powinny reagować jaki dotyk
            jest zły, a jaki dobry, kiedy jest taki czas że dziecko bedzie w stanie to jakoś
            przyjąć a nie tylko wystraszyć.
            • acorns Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 22.03.06, 23:56
              Ma 11. To nie od wieku zależy tylko od potrzeb na daną chwilę. Jak jesteś z
              dzieckiem, wszędzie z nim jeździsz to nie musisz tego wszystkiego tłumaczyć.
              Jak dzieciak jedzie gdzieś na samodzielny wyjazd to wtedy tak. O pchaniu łap w
              majtki i pod bluzkę tłumaczyłem jej jak miała siedem lat. I to jest prociej i
              jednocześnie jest jaśniej wytłumaczone niż takie mącenie typu "tu może tylko
              mamusia i tatuś, a ani wujek ani dziadek ani nikt inny nie może...". Bo wtedy
              to dzieciak sam nie wie kto i kiedy może. Na przykład zdarzyła się w zeszłym
              roku na wakacjach taka sytuacja, że kleszcz wlazł jej między pośladki tak że
              sama nie mogła go wyjąć ani nawet go zobaczyć. Musiał jej wujek wyciągać.
              Jakbym jej mącił w głowie jakimiś złymi dotykami to by pewnie nie poszła z tym
              problemem do nikogo (no bo nikt tam nie może gmerać poza mną, a mnie przecież
              nie było) tylko siedziałby ten kleszcz i siedział, a to się może boreliozą
              skończyć albo stanem zapalnym.

              No i jeszcze nie można jednoznacznie zdefiniować granicy między dobrym i złym
              dotykiem tak samo jak nie można wyznaczyć granicy między aktem a pornografią. A
              mimo to bezbłędnie określimy tak jedno jak i drugie. I tego właśnie ma nauczyć
              się dziecko.
            • mama-nesika Re: magdalena18 23.03.06, 08:37
              A moja ma 3,5 i już od jakiegos czasu sobie o tym rozmawiamy. Bo to niestety najczęściej dotyka takie maluszki...
              Ale mówię jej też o innych sprawach - np. ostatnio ćwiczyłyśmy co by było, gdyby zgubiła sie w sklepie i podszedł do niej jakiś pan, mówiąc że zaprowadzi ją do rodziców. Odtwarzałyśmy takie scenki i Malutka bardzo wczuła się w rolęwink Pewnie że nigdy nie ma się pewności, czy to coś da, ale to wszystko, co możemy zrobićsad
              A z dzieckiem nigdy się nie jest cały czas - musimy je chociaż spróbować nauczyć, jak się bronić...
              • magdalena18 Re: magdalena18 23.03.06, 15:07
                No właśnie, mnie też się tak wydaje, że te maluchy też są potencjalna ofiara, bo
                co z tego, że niby pod opieką mamy ale molestowanie może mieć miejsce wszędzie,
                także w domu, w przedszkolu, u znajomych. Wszędzie, bo gdybyśm wiedzieli kto sie
                tego dopuści, to z pewnością możnabyłoby tego uniknąć w 100% to wiele rodziców
                by do tego nie dopuściło.
                Ale ja się zastanawiam nad jednym, bo ja mam 2 dzieci i córcia jest bardzo
                otwarta, odważna i byle 'strach' byle 'potwór jej nie wystraszy. Z nia więc
                można rozmawiać dosyć odważnie i otwarcie. Kiedy jesteśmy poza domem, trzeba jej
                naprawdę bardzo pilnować bo poprostu nie boi się oddalić od nas, zaczepia i
                zagaduje ludzi, jest ogólnie bardzo otwarta, po dzieciecemu ciekawa swiata.
                Ponieważ zwykłe przywoływanie nie skutkuje, trzeba było jej sprawę wyłuszczyć
                dosyć jasno i opwiedzieć o potencjalnych zagrożeniach. Nie spowodowało to u niej
                leku, ale teraz łatwiej jest ciut łatwiej, ale i tak zdarza sie jej schować pod
                wieszakami w sklepie i chichrać z radości kiedy widzi że nie możemy jej znaleźć.
                Ot taka dziecięcas beztroska, trudno mieć pretensję. Ale mam jeszcze syna, który
                jest dużo większym asekurantem od siostry i raczej nie ryzykuje z osobami
                których nie zna, ani w miejscach publicznych. Odkad rozmawiałam z Julcią i przy
                okazji z nim, bawiliśmy sie odgrywaliśmy sytuacje, to on sie zaczął panicznie
                bać. Jak tylko siostra się oddali, pusci moja rękę, to zaczyna płakać, czuje lęk
                w czasie podróży np. pociągiem (cała drogę z Gdyni do Wawy potrafił trzymać
                swój plecak, bo bał sie że zapomni go zabrać i co wtedy. Wydaje mi się, że te
                nasze rozmowy nie były zbyt drastyczne jak na ich wiek, szczególnie że
                wspierałam się bajkami terapeutycznymi i nie dramatyzowałam. Wogóle staram sie
                być uważna w stos. do dzieciaków, niestety mały jest wielkim wrażliwcem i
                potrzebuje dosyć łatwo można zburzyć jego poczucie bezpieczeństwa.
                No i jak w takiej sytuacji informować go o nowych zagrożeniach? Z małą staram
                sie rozmawiać teraz osobno i z małym osobno. Tylko że widze że jemu naprawdę
                trzeba informacje cedzić i dawkować, a jednocześnie musi wiedzieć co jest ok. a
                co nie I musi wiedzieć na co może pozwolić na co nie. Bo to nie musi być pchanie
                ręki do majtek, to mogą być też bardziej wysublimowane formy naruszania jego
                granic. I bądź tu mądra...
                • mama-nesika Re: magdalena18 23.03.06, 15:51
                  Udała Ci sie córcia z tym chichraniem pod wieszakamismile
                  Ale myślę, że równie ważny jest sam sposób wychowania, min. to, jak każemy dziecku traktować dorosłych. Żeby nie wpajać dziecku jakiegoś bezsensownego, niczym nieuzasadniongo posłuszeństwa dla dorosłych tylko z racji ich wieku. Krew mnie zalewa, kiedy słyszę, jak matka mówi do dziecka - no daj cioci/wujkowi/dziadkowi buziaka itp...
                  • magdalena18 Re: magdalena18 23.03.06, 16:02
                    Oj udała sie udała, nie raz przyprawiła o drżenie rąk i zabawę w chowanego
                    łącznie z personelem sklepu.
                    No właśnie, pewnie wiele można byłoby unknąć gdyby mieć świadomość co sie
                    prowokuje. Dosyc trudno na tym polu jednak działać, bo to delikatny temat a
                    jednak duże zagrożenie potencjalnie. Cóz.
                • solitas Re: magdalena18 02.04.06, 02:39
                  > Ale mam jeszcze syna, który jest dużo większym asekurantem od siostry i raczej
                  > nie ryzykuje z osobami których nie zna, ani w miejscach publicznych.
                  [...]
                  > Bo to nie musi być pchanie ręki do majtek, to mogą być też bardziej
                  > wysublimowane formy naruszania jego granic. I bądź tu mądra...

                  Problem leży w tym że najczęściej osoba która molestuje dzieci to nie obca
                  osoba, ale właśnie osoba której dziecko ufa i zna. Dlatego powiedzenie dziecku
                  że obca osoba nie może pchać rąk w majtki jest ostrzeżeniem przed czymś co
                  najprawdopodobniej nigdy się nie zdarzy, bo kto jest na tyle głupi aby podejść
                  do nieznajomego dziecka i zacząć je tak otwarcie molestować?

                  Pedofil najpierw będzie chciał zdobyć zaufanie dziecka a następnie powoli
                  przekraczać granicę osobistej nietykalności, wikłając przy okazji dziecko w sieć
                  tajemnic, strachu i obawy.

                  Dlatego moim zdaniem taką pierwszą linią obrony przed molestowaniem jest bliski,
                  serdeczny, oparty na zaufaniu kontakt z dzieckiem, dziecko musi mieć świadomość
                  jakie tajemnice są złe a jakie dobre, że może przyjść z każdym problemem do
                  rodziców (dla uproszczenia pomijam molestowanie dziecka przez jednego z
                  rodziców) i nikt nie ma prawa przytulać go i dotykać wtedy kiedy sobie tego nie
                  życzy. Dziecko które czuje się kochane jest o wiele trudniejsze do "zdobycia"
                  dla pedofila niż zaniedbane i odrzucone.
          • mgla_jedwabna Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 22.03.06, 23:38
            jak uczysz corke boksu, to zaden molester jej chyba nie ruszy wink
            a tak serio, to czytalam gdzies (i nie moge podeprzec wiedzy praktyka czynna
            ani bierna), ze jak sie dziecku laduje termometr w tylek wymuszajac przy tym
            poluzowanie zwieraczy, to jest to dla niego nieuswiadomiony przekaz, ze jego
            opor fizyczny albo opor w ogole i tak sie na nic nie zda, powoduje tylko
            dluzsze cierpienie. Czytalam to na poczatku epoki prasowych rozmow ze
            specjalistami na temat pedofilii wlasnie, w zw. z pytaniem dlaczego molestowane
            dzieci nic z tym nie zrobia, nawet w granicach swoich mozliwosci (np. poskarzyc
            sie, albo troche starsze- zwyczajnie zwiac od tego dziwnego, co zaczepia itd)
            A z drugiej strony mierzenie temp. dziecku to pewnie nie lada zadanie- u mnie
            bylo tak, ze nienawidzilam wkladac termometru pod pache bo byl obrzydliwie
            zimny, ale robilam to "zaszantazowana" tekstem "jak nie pod pache, to w
            tylek..." to juz wolalam pod pache.
            I tu sie cisnie na usta pytanie natury ogolnej: gdzie jest srodek ciezkosci
            miedzy jednym dobrem dziecka (zmierzenie mu temp.) a drugim (uczenie ustalania
            granic fizycznych)? Jak tu, do jasnej anielki, dojsc w tym wszystkim do ladu?
            Pozdrawiam, fajnie ma twoja corka, ze cwiczy z toba boks smile
            • acorns Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 23.03.06, 00:26
              > jak sie dziecku laduje termometr w tylek wymuszajac przy tym poluzowanie
              > zwieraczy, to jest to dla niego nieuswiadomiony przekaz, ze jego opor
              > fizyczny albo opor w ogole i tak sie na nic nie zda, powoduje tylko dluzsze
              > cierpienie.

              Powiedzmy to wprost - niektóre mamusie nadają się najwyżej do rąbania drzewa a
              nie do zajmowania się dzieckiem. Już nawet nie o termometr w tyłek chodzi tylko
              choćby o czesanie. Ile to ja już razy widziałem te poranne męki dziewczynek.
              Mamusie szarpią, ciągną za włosy, jeżdżą grzebieniem po skórze głowy,
              dziewczynki wyrywają się, płaczą, a mamusie dalej swoje i nie przyjdzie im do
              łba, żeby robić to delikatniej. To ja facet a Młoda nigdy mi nie zapłakała przy
              czesaniu, bo potrafię ją uczesać delikatnie i bez szarpania. Tak samo też i z
              termometrem. Weź to na taką chłopską logikę - jaką średnicę ma kupa, która
              przez ten otwór musi przejść? Czy jest ona mniejsza niż średnica termometru?
              Czemu więc jedno nie jest bolesne a drugie ma być? Czy to tak ciężko ludziom
              pomyśleć, że pakowanie na siłę zimnego termometru na sucho w tyłek może być
              bolesne? Ja termometr najpierw trochę ogrzałem, potem smarowałem jej odbyt
              wazeliną i delikatnie wkładałem POD WŁASCIWYM KĄTEM tak, aby nie drażnić
              ścianek kiszki stolcowej bo to boli. A jak ktoś nie wie jaki jest właściwy kąt,
              niech się położy na plecach, wsadzi sobie palec i wtedy będzie wiedział. Według
              tego co czytałaś, także czesanie na siłę także może mieć związek z
              molestowaniem. Tak samo zmuszanie do jedzenia rzeczy, których dziecko nie lubi
              na zasadzie "masz zjeść i koniec" i wpychanie na siłę łyżki do buzi (tak mnie
              moja starsza kuzynka karmiła) może mieć związek z molestowaniem. Wniosek z tego
              taki, że trzeba po prostu traktować dziecko jak człowieka, a wtedy ani
              czesanie, ani jedzenie, ani mierzenie temperatury nie będzie traumą i problem
              zniknie.

              > fajnie ma twoja corka, ze cwiczy z toba boks smile

              Aikido też trenujemy. Uczę ją przede wszystkim wyprowadzania ciosów. Na dzień
              dzisiejszy ona potrafi przywalić dorosłej kobiecie dużo mocniej niż dorosła
              kobieta jej. Poprzez odpowiednie wyprowadzenie ciiosu, rotację bioder,
              przenoszenie środka ciężkości uzyskuje większą masę "na wyjściu", a poprzez
              prawidłowe ułożenie pięści (uderza tylko jedną kostką palca środkowego), siła
              uderzenia idzie na mniejszą powierzchnię a więc bardziej szkodzi niż gdyby się
              rozłożyła na większej powierzchni. To się jej na pewno przyda w życiu, choćby
              do wytłumaczenia podpitemu leszczowi na dyskotece, że jak dziewczyna mówi "nie"
              to oznacza to NIE.
              • sylwynka Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 24.03.06, 17:22
                z czesaniem to racja bo moja mama mnie szarpala strasznie i ciągła za włosy.Brrr
                żle to wspominam big_grin
                ale ten termometr to juz przegiecie jak dla mnie.W zyciu bym sobie nie dala tak
                zmierzyc bo chyba umarlabym ze strachu
                • acorns Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 24.03.06, 18:07
                  Są gorsze rzeczy na tym świeciesmile Na przykład gastroskopia.
          • mama-nesika Re: acorns 23.03.06, 08:24
            No więc widzisz, z tym termometrem nie ma żadnego problemu.
            A co do tego dotyku - pewnie że z dzieckiem trzeba szczerze, tylko molestowanie to nie tylko "kładzenie łap w majtki czy pod bluzkę". Ale sposobu wcale nie potępiam, najwazniejsze, żeby z dzieckiem w ogóle o tym romawiać, a jesli umie się wyłożyć kawę na ławę i go tym nie przestraszyć - to tym lepiej.
            Pozdrawiamsmile
            Tylko... ten termometr trochę mnie przeraża...że wciąż ten samsmile)
            • acorns Re: acorns 23.03.06, 11:39
              Umiem opowiadać dzieciom przede wzystkim tak, zeby słuchały. Tłumaczyć trzeba w
              sposób bardzo obrazowy, mniej więcej tak jak się opowiada historie o duchach.

              > molestowanie to nie tylko "kładzenie łap w majtki czy pod bluzkę".

              Zgadza się. To może być także zwykłe przytulanie albo całus. Ale tu dochodzimy
              do momentu, w którym granica między tym dobrym a złym dotykiem się rozmywa. I
              naprawdę mniejszym złem będzie to, że ktoś posadzi sobie małą dziewczynkę na
              kolanach, przytuli i pocałuje i się przy tym podnieci, niż pozbawianie tej
              małej dziewczynki dziecięcej ufności do świata i ludzi. Ona i tak nie będzie
              wiedziała czy była w tym momencie molestowana czy nie i lepiej dla niej. Dużo
              więcej szkód można narobić mąceniem jej w głowie.

              > Tylko... ten termometr trochę mnie przeraża...że wciąż ten samsmile)

              Ten termometr jest z początku lat 50-tych. Używany jest przez trzecie pokolenie
              z kolei i pewnie jeszcze będzie używany przez czwarte jeśli nie polegnie.
              • mallard Re: acorns 23.03.06, 16:23
                acorns napisał:

                > Ten termometr jest z początku lat 50-tych. Używany jest przez trzecie
                pokolenie z kolei i pewnie jeszcze będzie używany przez czwarte jeśli nie
                polegnie.

                Kurcze blade, a my jakoś nie mamy szczęścia do termometrów... smile

                Pozdr.

                P.S. Znów nie na temat! wink
                • acorns Re: acorns 24.03.06, 18:09
                  O sprzęt dbać trzeba. Czyścić, regularnie konserwować, zabezpieczać i wtedy
                  będzie służył bardzo długo.
      • maxima10 Re: A wpływ zorzy polarnej na miesiączkę renifera 23.03.06, 05:04
        acorns napisał:

        > Bicie dzieci to jedno, pedofilia to drugie, przytulanie i całowanie dzieci to
        > trzecie, obnażanie ich to czwarte, godność dziecka to piąte a znęcanie się to
        > szóste. Mieszasz wszystko, a jedno z drugim nie ma ścisłego związku. Jak
        muszę
        > Młodej zmierzyć temperaturę, muszę ją obnażyć i wsadzić jej termometr w
        zadek.
        > Jak była mała to sporo obcych osób głaskało ją, przytulało, całowało bo
        > niektórzy tak mają, że jak widzą dzieciaka to puszczają im zwieracze. Klapsy
        na
        >
        > goły tyłek dostawała ale tylko w żartach ale gdyby nawet dostawała je za
        karę,
        > to wcale nie oznacza, że jakiś obcy dziwny pan albo dziwna pani (pedofile to
        > nie tylko mężczyźni) może zrobić to samo.
        >
        > Nie trzeba wszystkiego wrzucać do jednego wora bo grozi nam to eskalacją
        > debilizmu w amerykańskim stylu gdzie dopatrzyli się związku pedofilii z
        myciem
        > dzieci gołą ręką. Słyszałem też o dopatrywaniu się pedofilii w karmieniu
        > dziecka piersią.
        >
        >


        Daje ci slowo pedofilu zboczencu, ze jesli sie nie wyniesiesz z dzieciecych
        forow zaraportuje cie do policji.
    • asia710 Re: bicie- molestowanie 14.03.06, 17:07
      bardzo ciekawa refleksja
    • mama-nesika Re: bicie- molestowanie 21.03.06, 14:22
      Całkowicie sie z Tobą zgadzam i cieszę się, że ktoś w końcu poruszył ten temat. To własnie działa tak, jak piszesz, dzieci bite w domu "uczą się" tego, że dorosli mogą zrobić z ich ciałem co chcą, i nie pomogą tu żadne pogadanki, skoro dziecko w domu ma zupełnie inny przykład...
      To przykre, jak wielu rodziców nie zdaje sobie z tego sprawy...
      Uważam, że bicie dzieci powinno być zakazane prawnie, bo akcje społeczne, typu: "Asia bije misia" są zbyt subtelne, by dotrzeć do tych, do których powinny!
    • aniko16 do acorns 23.03.06, 16:45
      Wkładanie termometru 11-letniej dziewczynce w pupę jest po prostu okropne i
      stanowi poważne naruszenie cielesności dziecka. O ile takie praktyki są
      dopuszczalne u dzieci przed ukończeniem 1 roku życia, to już później nie
      powinny być stosowane. Dziecko szybko zdobywa poczucie własnej integralności.
      Zresztą po co to robić u tak dużego dziecka?! Chyba umie trzymać termometr pod
      pachą przez kilka minut. A najgorsze jest to, że twoja córka uważa to za
      normalne! Stąd tylko krok do zamknięcia się i uważnie za normalne tego przed
      czym ją przestrzegasz, zresztą nie przebierając w słowach. Po to są rodzice aby
      chronić 7-letnie dziecko przed pedofilią, będąc ciągle przy nim lub powierzając
      opiece osobom zaufanym a nie aby karmić tekstami o pchaniu łap w bluzkę czy
      majtki.
      • aniko16 Re: do acorns 23.03.06, 16:49
        I jeszcze kwestia wymywania nie wiadomo czego dziewczynce. Otóż mam 6 letniego
        chłopca i nigdy nie zabawiałam się odciąganiem napletka aby usunąć to o czym
        piszesz. Absolutnie nie ma takiej potrzeby. Są to kolejne przykre i zbędne
        praktyki którym poddajesz swoje dziecko.
        • acorns Re: do acorns 23.03.06, 17:57
          > Wkładanie termometru 11-letniej dziewczynce w pupę jest po prostu okropne i
          > stanowi poważne naruszenie cielesności dziecka.

          To gastroskopia w takim razie też. Że o wlewie doodbytniczym zwanym lewatywą
          nie wspomnę. Tak samo borowanie zębów,

          > O ile takie praktyki są dopuszczalne u dzieci przed ukończeniem 1 roku życia,
          > to już później nie powinny być stosowane.

          Nawet w szpitalach tak robią. Siostra mojej dziewczyny mówiła, że tak jej
          mierzyli temperaturę i jeszcze na dodatek w zbiorowej sali. Miała 9 lat. Ja tak
          miałem zawsze mierzoną temperaturę. Pod pachą to ciężko jest. Próbowałem parę
          razy z Młodą ale ona zapomina o tym termometrze i go wypuszcza.

          > A najgorsze jest to, że twoja córka uważa to za normalne!

          No bo to JEST normalne. To taki sam zabieg jak stawianie baniek. A jak trzeba
          brać czopki doodbytnicze to co wtedy?

          > Stąd tylko krok do zamknięcia się i uważnie za normalne tego przed czym ją
          > przestrzegasz

          Widzę pewną różnicę między mierzeniem temperatury a pchaniem łap w majtki.

          > Po to są rodzice aby chronić 7-letnie dziecko przed pedofilią, będąc ciągle
          > przy nim lub powierzając opiece osobom zaufanym

          Komu zaufasz? Wychowawcy na kolonii? Osobom z rodziny? Pedofile działają wtedy,
          gdy mają do dziecka dostęp. Pojedziesz z 7mio latką na obóz?

          > jeszcze kwestia wymywania nie wiadomo czego dziewczynce.

          WYJMOWANIA nie wymywania. Kleszcza. Kleszcz to taki pajęczak który włazi na
          człowieka i mu się wgryza w ciało, pije krew i boreliozą może zarazić albo
          spowodować stan zapalny. Jak już kleszcz wlezie to go trzeba wykręcić. Czasami
          wejdzie tam gdzie go nie widać i wówczas potrzebna jest pomoc drugiej osoby.
          • mgla_jedwabna powoli nasuwaja mi sie wnioski 23.03.06, 23:24
            no coz, termometr rzecz konieczna, a z zachowaniem srodkow ostroznosci, zeby
            nie sprawiac dziecku bolu, to chyba wszystko jedno gdzie- do takich wnioskow
            dochodze po przeczytaniu tych wszystkich opinii.
            wyciaganie kleszcza rzecz rownie konieczna. a przyjemnej metody nie ma.

            A co do tlumaczenia wprost ("lapy pod bluzke") to mam pytanie do wszystkich
            zwolennikow owijania w bawelne: jezeli tlumaczycie dziecku robiac aluzje, to
            jaka macie pewnosc, ze ono zrozumialo? Dorosli ludzie rozmawiaja tak miedzy
            soba, bo wszyscy wiedza, o co chodzi, wiec mozna rzucic eufemizm i wszyscy
            wiedza, o jakim zjawisku mowa. A dziecko to skad ma wiedziec, jak mu nikt
            wprost nie powie? No skad ono ma wiedziec, co to znaczy "zly dotyk"? Albo
            np."zrobic krzywde"? Dla dziecka "krzywda" znaczy zwykle "boli", skad ono ma
            sie domyslic, ze to, co nie boli, tez moze byc zle?
            • mama-nesika Re: mgla_jedwabna 24.03.06, 08:34
              Nie rozmawia się w ten sam sposób z dzieckiem 3-letnim i 10-letnim...
              I tak samo jak nie da sie okreslić jasnych granic dobrego i złego dotyku, nie da sie zrobic tego mówiąć dziecku o pedofilii wprost, gdyz jak pisaliśmy wczesniej, formy molestowania mogą być bardziej wysublimowane... (pokazywanie filmów pornograficznych, nagrywanie dzieci, opowidanie im sprośnych rzeczy i wiele, wiele innych), których nie da się dziecku wyliczyć....
              NIe chodzi tu o sam dotyk, ale o dobre i złe tajemnice itp (ale podkreślam, że mam na myśli dzieci w wieku przedszkolnym), by dziecko, nie bało sie opowiedzieć po wszystkim rodzicom - a jak wiemy formy zastraszania dzieci sa bardzo wymyslne...
              Nie jestem zwolenniczką owijania w bawełnę, ale takie informacje trzeba umiec dziecku dawkować.
              Mozna przecież powiedzieć 3-letniemu dziecku że nikt nie ma prawa dotykac go w sposób, który jest dla niego nieprzyjemny - tylko - wracając do problematyki forum - nie można przy tym samemu naruszać jego cielesności.
            • mama-nesika Re: mgla_jedwabna 24.03.06, 08:34
              Nie rozmawia się w ten sam sposób z dzieckiem 3-letnim i 10-letnim...
              I tak samo jak nie da sie okreslić jasnych granic dobrego i złego dotyku, nie da sie zrobic tego mówiąć dziecku o pedofilii wprost, gdyz jak pisaliśmy wczesniej, formy molestowania mogą być bardziej wysublimowane... (pokazywanie filmów pornograficznych, nagrywanie dzieci, opowidanie im sprośnych rzeczy i wiele, wiele innych), których nie da się dziecku wyliczyć....
              NIe chodzi tu o sam dotyk, ale o dobre i złe tajemnice itp (ale podkreślam, że mam na myśli dzieci w wieku przedszkolnym), by dziecko, nie bało sie opowiedzieć po wszystkim rodzicom - a jak wiemy formy zastraszania dzieci sa bardzo wymyslne...
              Nie jestem zwolenniczką owijania w bawełnę, ale takie informacje trzeba umiec dziecku dawkować.
              Mozna przecież powiedzieć 3-letniemu dziecku że nikt nie ma prawa dotykac go w sposób, który jest dla niego nieprzyjemny - tylko - wracając do problematyki forum - nie można przy tym samemu naruszać jego cielesności.
          • mruwa9 Re: do acorns 23.03.06, 23:45
            Gwoli scislosci, w gastroskopii rure wklada sie do zoladka przez usta, nie z
            drugiego konca przewodu pokarmowego.
            Bez przeginania w strone obyczajow amerykanskich i brytyjskicj, uwazam
            mieszenie temperatury u 11-latki w odbycie za co najmniej
            niestosowne..argument, ze dziecko gubi termometr do mnie nie przemawia: mozna
            kupic elektroniczny (nie do ucha, zwykly), ktory w kilkadziesiat sekund pod
            pacha zmierzy temperature. Mozna mierzyc rteciowym pod pacha- mnie sie to
            udawalo nawet u 3-4 latkow: siadam z dzieckiem przed tv czy inna bajka,
            przytulam do siebie, przytrzymujac ramie dociskajace termometr. Ogladamy razem
            bajke podczas pomiaru).
            Domyslam sie, ze dla Was pomiar temperatury w pupie ma calkowicie aseksualny
            charakter, ale Twoja corka lada chwila zacznie miesiaczkowac. Kiedy ma zamiar
            nauczyc sie, ze pewne czynnosci (toaleta intymna, wszelkie macipulacje w
            okoliczach krocza, rowniez pomiar temperatury) nie wymagaja dozywotniej
            obecnosci rodzicow w lazience
            • acorns Re: do acorns 24.03.06, 11:55
              > Gwoli scislosci, w gastroskopii rure wklada sie do zoladka przez usta, nie z
              > drugiego konca przewodu pokarmowego.

              Wiem o tym. Miałem gastroskopię przy podejrzeniu zatrucia alkoholem metylowym
              bo się wygadałem że piliśmy bimber. Chodziło mi o to, ze takie badanie też
              polega na wkładaniu czegoś w otwór ciała.

              > Bez przeginania w strone obyczajow amerykanskich i brytyjskicj, uwazam
              > mieszenie temperatury u 11-latki w odbycie za co najmniej niestosowne

              Matka mi tak mierzyła jeszcze pod koniec podstawówki. Chyba w siódmej klasie.
              Potem mierzyłem sobie już sam. Innej metody nie stosowała i ja nie stosowałem.
              Matka Młodej jest Rosjanką i u nich tak samo się dzieciom temperaturę mierzyło.
              No i tak już to pozostało. Młoda tak samo mierzyła małej siostrzyczce mojej
              dziewczyny.

              > mozna kupic elektroniczny (nie do ucha, zwykly

              Jak miałem samochód nafaszerowany elektroniką to zawsze coś się z nim działo.
              Pozbyłem się go równie szybko jak kupiłem. Nie ufam elektronice tak do końca.
              Mam elektroniczny termometr mierzący temperaturę powietrza. Nie wierzę, że mamy
              teraz -5,3 stopnia a kałuże nie zamarznięte.

              > Twoja corka lada chwila zacznie miesiaczkowac. Kiedy ma zamiar nauczyc sie,
              > ze pewne czynnosci (toaleta intymna, wszelkie macipulacje w okoliczach
              > krocza, rowniez pomiar temperatury) nie wymagaja dozywotniej obecnosci
              > rodzicow w lazience

              Myślę, że ona to wie. Rytuał mierzenia temperatury to jeszcze pamiątka z
              wczesnego dzieciństwa bo zawsze były przy tym wygłupy, ona biegała po całym
              mieszkaniu, nie dawała się łapać, wygłupiała się. I teraz jeszcze lubi sie
              powygłupiać. Przejdzie jej to już niedługo. Trochę spoważnieje. Ja niczego na
              siłę nie będę przyspieszał.
          • gaika Re: do acorns 23.03.06, 23:46
            Pisałam już kiedyś, ze to co Ty odbierasz jako pruderię jest zwykłym
            rodzicielskim instynktem. Podpowiada on, jakich granic się trzymać.

            Co do mierzenia temperatury. Nie ma ani takiej potrzeby, ani konieczności, ani
            najmniejszego powodu, dla którego należałoby to robić w odbycie. Tak się nie
            mierzy temperatury dziecku! Często powołujesz się na zwyczaje zagraniczne. A
            więc: za granicą nie wchodzi to w grę. Nie tylko w powodu naruszania granic,
            ale zwykłego bezpieczeństwa.
            Nawet lekarz, który narusza w badaniu intymność dziecka *powinien* to badanie
            wykonywać w obecności rodziców (nie mówię o sytuacjach ekstremalnych, jak
            konieczność ratowania życia, czy zdrowia). I nie dlatego, ze za każdym rogiem
            czai się pedofil, ale dlatego, ze dziecko jest istotą ludzką i ma prawo
            oczekiwać godnego traktowania.
            Zdarzają się oczywiście badania inwazyjne, ale nie wykonuje się ich bez
            wyraźnej potrzeby.
            Nie spotkałam się z przypadkiem mierzenia temperatury w pupie w szpitalu, ani
            za moich czasów, ani tym bardziej za czasów moich dzieci.

            Dzieci wierzą w to co robimy, nie w to co mówimy. Jeżeli mówisz córce, ze
            ludzie nie mogą naruszać granic prywatności, a sam te granice naruszasz, oraz
            ich ewidentnie nie szanujesz, dajesz dziecku sprzeczny komunikat. Na to właśnie
            reagują forumowicze.
            Nie łamiesz żadnych konwenansów (jak Ci się wyraźnie wydajesmile. Łamiesz zasady,
            których więksi ludzie trzymają się dla dobra tych mniejszych. I nawet jeżeli
            komuś zdarzy się przesadzić, to lepiej przesadzić w tę stronę.

            Bardzo upraszczasz problemy dotyczące molestowania i popadasz w skrajności : od
            pchania łap w majtki po karmienie piersią. Trywializowanie i twierdzenie, ze
            obrazowe wyjaśnienie dziecku sprawę załatwi, jest czysta naiwnością.
            Zdarza Ci się pisać ładnie o szacunku dla dzieci, a tu jakby Cię zaćmiło
            totalnie(nie pierwszy raz nota benesmile
            • acorns Re: do acorns 24.03.06, 12:17
              > Tak sie nie mierzy temperatury dziecku! Czesto powolujesz sie na zwyczaje
              > zagraniczne. A wiec: za granica nie wchodzi to w gre.

              Przecież w Rosji tak mierzą. Pewnie nie wszędzie, Rosja przecież jest ogromnym
              krajem, ale moja ex, matka Młodej innej metody nie znała. W jej rodzinie
              wszystkim dzieciakom tak się mierzy. Ja tylko ucywilizowałem tę metodę i robię
              to delikatnie. Mam kolegę pół - Ukraińca i mówi że też mu tak mierzyli, bo aż z
              ciekawości napisałem maila do niego.

              > ale dlatego, ze dziecko jest istota ludzka i ma prawo oczekiwac godnego
              > traktowania.

              Dlatego też ucywilizowałem tę brutalną metodę podobnie jak czesanie, karmienie,
              kąpanie.

              > Dzieci wierza w to co robimy, nie w to co mówimy. Jezeli mówisz córce, ze
              > ludzie nie moga naruszac granic prywatnosci, a sam te granice naruszasz, oraz
              > ich ewidentnie nie szanujesz, dajesz dziecku sprzeczny komunikat

              A gdzie jest granica jej prywatności? Dla mnie ona jest tam gdzie Młoda sama ją
              sobie wyznaczy i nie jest ona taka sama dla wszystkich ludzi. Jak się kąpiesz a
              Twój mąż wejdzie to raczej nie przekracza Twojej granicy prywatności, ale
              jakby sąsiad tak sbie wszedł to pewnie by tę granicę naruszył. Jeśli ona nie
              protestuje przeciw mierzeniu temperatury w taki sposób, tylko się przy tym
              wygłupia to jest wszystko w porządku.

              > Nie lamiesz zadnych konwenansów (jak Ci sie wyraznie wydajesmile. Lamiesz
              > zasady, których wieksi ludzie trzymaja sie dla dobra tych mniejszych.

              Zasady nie mogą być stałe bo wszystko się zmienia. Zasady trzeba tworzyć na
              bierząco w odniesieniu do sytuacji w danym miejscu w danym czasie. Sztywna
              zasada obowiązująca zawsze i wszędzie raz będzie czymś właściwym, a innym razem
              będzie tylko uprzykrzającą życie przeszkodą.

              > Bardzo upraszczasz problemy dotyczace molestowania i popadasz w skrajnosci :
              > od pchania lap w majtki po karmienie piersia.

              Molestowanie to bardzo ostatnio modne słowo i nadużywane. To nie ja popadam w
              skrajności tylko ze skrajnościami się stykam. Kiedyś pogłaskanie dziecka po
              głowie czy poklepanie po tyłku albo posadzenie sobie na kolana było oznaką
              sympatii do dziecka a teraz już ludziom na myśl przychodzi molestowanie. Co za
              jakiś idiotyzm. Tym nie wyrządza się krzywdy dziecku. No i nie da się
              jednoznacznie stwierdzić czy ktoś to zrobił z sympatii czy miał w tym jakąś
              przyjemność. Jak ktoś pcha jedną ręką przytula dziewczynkę a drugą wkłada jej w
              majtki to już sprawa jest jasna. Dopóki nie będziemy mogli precyzyjnie
              rozgraniczyć okazywania sympatii od molestowania, wszelkie ograniczenia w tym
              zakresie można porównać do walki z przestępczością przy pomocy bomby atomowej -
              spuszczamy atomówkę i wszyscy okoliczni przestępcy spłoną w ułamku sekundy.
              Niby sposób skuteczny, ale czy wskazany? Dzieci muszą mieć edukację seksualną
              tylko taką prawdziwą, rzetelną, tak jak miała to Młoda. Wtedy dopiero można
              rozmawiać z dzieckiem nazywając rzeczy po imieniu a nie "zły dotyk", "dobry
              dotyk". Mam wrażenie, ze prawie wszyscy ludzie rozmawiając z dzieckiem unikają
              słowa "seks" jak jakiejś zarazy. A nie da się dziecku przekazać informacji i
              seksie nie używając słowa "seks". A co do molestowania, to żadnego wrażenia nie
              robi na mnie przejęty głos i miotanie się jakiegoś chudego redaktorka w
              okularach na TVN albo Polsacie, który byle drobiazg podnosi do rangi
              apokalipsy. Mnie interesują fakty i na podstawie analizy tych faktów wyrobiłem
              sobie zdanie na temat molestowania zarówno dzieci jak i dorosłych.
              • gaika Re: do acorns 24.03.06, 22:30
                acorns napisał:

                >Przecież w Rosji tak mierzą. Pewnie nie wszędzie, Rosja przecież jest ogromnym
                >krajem, ale moja ex, matka Młodej innej metody nie znała

                W kwestiach medycznych, a już szczególnie traktowania pacjentów przez służby,
                wolę zaglądać za inne granicesmile

                >Dlatego też ucywilizowałem tę brutalną metodę podobnie jak czesanie,
                karmienie,
                >kąpanie.

                Nie trzeba cywilizować tego, co niepotrzebne. Można delikatnie czesać i mierzyć
                temperaturę pod pachą.

                >A gdzie jest granica jej prywatności? Dla mnie ona jest tam gdzie Młoda sama

                >sobie wyznaczy i nie jest ona taka sama dla wszystkich ludzi.

                Dzieci uczą się tych granic od rodziców. Gdzieś dziecko się "kończy" i
                poszanowanie tej odrębności jest kluczem.

                >Zasady nie mogą być stałe bo wszystko się zmienia. Zasady trzeba tworzyć na
                >bierząco w odniesieniu do sytuacji w danym miejscu w danym czasie. Sztywna
                >zasada obowiązująca zawsze i wszędzie raz będzie czymś właściwym, a innym
                razem
                >będzie tylko uprzykrzającą życie przeszkodą.

                Nie ma sztywnej zasady dotyczącej dotykania, bo czasem mamy do czynienia ze
                stanami wyższej konieczności. Nie znaczy to jednak, ze zasady ogólne są
                nieważne, czy należy ich zaniechać.
                Natomiast dobrze określone są czyny zakwalifikowane jako molestowanie.

                >Molestowanie to bardzo ostatnio modne słowo i nadużywane.

                A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Mówi się o tym i pisze więcej, bo po
                prostu był to temat tabu. Ten problem oficjalnie nie istniał. Teraz istnieje i
                trudno nam się z tym zmierzyć.

                >To nie ja popadam w
                >skrajności tylko ze skrajnościami się stykam. Kiedyś pogłaskanie dziecka po
                >głowie czy poklepanie po tyłku albo posadzenie sobie na kolana było oznaką
                >sympatii do dziecka a teraz już ludziom na myśl przychodzi molestowanie.
                >Co za jakiś idiotyzm. Tym nie wyrządza się krzywdy dziecku. No i nie da się
                >jednoznacznie stwierdzić czy ktoś to zrobił z sympatii czy miał w tym jakąś
                >przyjemność.

                Ja nie mam żadnego problemu z odróżnieniem jednego od drugiego. To Ty
                przedstawisz to w sposób wyolbrzymiony. Nikt nie zostanie oskarżony za
                pogłaskanie dziecka po głowie.
                Generalnie dzieci nie siadają nikomu obcemu na kolanach, ani nie dają się
                obściskiwać. Nawet dalszej rodzinie. Są pewne elementy kontaktów fizycznych
                zarezerwowanych dla najbliższych, dla pewnych okoliczności. Problem jest wtedy,
                gdy dotyczy to właśnie bliskich(a zazwyczaj dotyczy). Dlatego dzieci powinny
                wiedzieć o "dobrym" i "złym" dotyku. I wbrew Twoim twierdzeniom prawie zawsze
                czują, ze "cos tu nie gra". Twoja perspektywa nie ma nic do rzeczy, ważna jest
                perspektywa ofiary.

                >Niby sposób skuteczny, ale czy wskazany? Dzieci muszą mieć edukację seksualną
                >tylko taką prawdziwą, rzetelną, tak jak miała to Młoda. Wtedy dopiero można
                >rozmawiać z dzieckiem nazywając rzeczy po imieniu a nie "zły dotyk", "dobry
                dotyk".

                Muszą mieć edukację dostosowaną do wieku.

                > Mam wrażenie, ze prawie wszyscy ludzie rozmawiając z dzieckiem unikają
                słowa "seks" jak jakiejś zarazy. A nie da się dziecku przekazać informacji i
                seksie nie używając słowa "seks".

                Jest sporo rodzin, którym sprawia kłopot rozmowa o czymkolwiek, nie tylko o
                seksie.
                A co do słownictwa to jest dość bogate i w rozmowie z pięciolatkiem nie trzeba
                używać słowa seks.

                >Mnie interesują fakty i na podstawie analizy tych faktów wyrobiłem
                >sobie zdanie na temat molestowania zarówno dzieci jak i dorosłych.

                Na podstawie jakich faktów wyrobiłeś sobie zdanie? Analizy badań, statystyk,
                doświadczeń ofiar, ich terapeutów, znajomości przyczyn oraz konsekwencji,
                globalnej analizy zjawiska, tego, ze czasem ktoś wykorzystuje ten argument dla
                zniszczenia cudzej reputacji? Jak wiele poznałeś faktów i co z tego wynika?
                • acorns Re: do acorns 25.03.06, 10:35
                  > A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Mówi sie o tym i pisze wiecej, bo po
                  > prostu byl to temat tabu. Ten problem oficjalnie nie istnial. Teraz istnieje
                  > i trudno nam sie z tym zmierzyc.

                  Owszem istniał. Wcześniej znany był jako podrywanie (to w przypadkach
                  dozwolonych przez prawo) lub uwodzenie nieletniej, dokonywanie na niej czynów
                  lubieżnych itd. Gadanie o tym molestowaniu drażni mnie z tego powodu, że
                  wkrótce będę pracodawcą i się boję że jakaś siksa będzie chciała wyciągnąć kasę
                  i oskarży mnie o molestowanie w pracy.

                  > Ja nie mam zadnego problemu z odróznieniem jednego od drugiego. To Ty
                  > przedstawisz to w sposób wyolbrzymiony.

                  No ale masz chyba więcej niż 7 lat. Ty wiesz, ale taka mała dziewczynka raczej
                  nie zdaje sobie sprawy, że kochany wujek ma sztywno w gaciach w 5 sekund po
                  posadzeniu sobie siostrzenicy na kolanach.

                  > Generalnie dzieci nie siadaja nikomu obcemu na kolanach, ani nie daja sie
                  > obsciskiwac. Nawet dalszej rodzinie.

                  To chyba jakieś dzikie dziecismile Młoda do obściskiwania, siadania na kolana,
                  całowania była pierwsza. Jak na budowie robiłem to kumple ją tak rozpieścili i
                  tak jej to zostało.

                  > Dlatego dzieci powinny wiedziec o "dobrym" i "zlym" dotyku.

                  A jak im to powiedzieć żeby jednocześnie nie straciły tej ufności do ludzi,
                  która jest stałym elementem i cechą dzieciństwa?

                  > I wbrew Twoim twierdzeniom prawie zawsze czuja, ze "cos tu nie gra".

                  I tu jest właśnie potrzebny swobodny kontakt z rodzicami - czyli jeden z moich
                  priorytetów w wychowaniu. Właśnie po to żeby dzieciak zasygnalizował że coś mu
                  nie pasuje.

                  > A co do slownictwa to jest dosc bogate i w rozmowie z pieciolatkiem nie
                  > trzeba uzywac slowa seks.

                  Ale dlaczego nie nazwać rzeczy po imieniu? Przecież słowo "seks" jest jak
                  najbardziej w porządku. Oficjalna nazwa, nie wulgarna, nie sprośna więc w czym
                  problem?

                  > Jak wiele poznales faktów i co z tego wynika?

                  Było tego sporo. Śledzę informacje nie tylko o przypadkach pedofilii, ale też o
                  wypadkach drogowych, pożarach, przemocy w szkołach. Oddzielam fakty od
                  dziennikarskiego dramatyzowania i wymądrzania się, porównuję je i pewne
                  zależności widać kto co i kiedy i w jakich okolicznościach.
                  • gaika Re: do acorns 26.03.06, 00:23
                    acorns napisał:

                    >Owszem istniał. Wcześniej znany był jako podrywanie (to w przypadkach
                    >dozwolonych przez prawo) lub uwodzenie nieletniej, dokonywanie na niej czynów
                    >lubieżnych itd.

                    To był definitywnie temat tabu głównie ze względu na to, ze problem przede
                    wszystkim dotyczy relacji z bliskimi. Sytuacja się zmieniła, bo zmieniło się
                    traktowanie dziecka w ogóle. Nie mowię, ze nie istniała taka kategoria czynów
                    kryminalnych, ale zupełnie inny był ich zakres oraz świadomość społeczna.

                    >Gadanie o tym molestowaniu drażni mnie z tego powodu, że
                    >wkrótce będę pracodawcą i się boję że jakaś siksa będzie chciała wyciągnąć
                    kasę
                    >i oskarży mnie o molestowanie w pracy.

                    I tu wraca temat granic. Jeżeli ktoś wie, gdzie one przebiegają , nie będzie
                    miał problemu. Oczywiście nie ma 100% gwarancji, ze się nie trafi na szuję,
                    która temat zechce wykorzystać dla własnych celów, ale to dotyczy nie tylko
                    molestowania. Niestety oszczerstwa się zdarzają i zdarzać będą w różnych
                    dziedzinach życia. Nie jest to jednak powód, dla którego należy zaniechać
                    mówienia o tym i propagowania tematu, bo służy to dzieciom, którym ochrona się
                    zwyczajnie należy z racji ich słabszej pozycji.
                    Nie bagatelizuję relacji między pracownikiem a pracodawcą, ale mniej mnie to w
                    tej dyskusji interesuje.

                    >No ale masz chyba więcej niż 7 lat. Ty wiesz, ale taka mała dziewczynka raczej
                    >nie zdaje sobie sprawy, że kochany wujek ma sztywno w gaciach w 5 sekund po
                    >posadzeniu sobie siostrzenicy na kolanach.

                    Nie wiem co chcesz przez to powiedzieć. Wcześniej pisałeś o głaskaniu po głowie
                    i do tego się odnosiłam.
                    Na pewno nie wie, ze jest molestowana. Zazwyczaj wie, ze cos jest nie w
                    porządku.

                    >To chyba jakieś dzikie dziecismile Młoda do obściskiwania, siadania na kolana,
                    >całowania była pierwsza. Jak na budowie robiłem to kumple ją tak rozpieścili i
                    >tak jej to zostało.

                    Twój wybór. Wydaje mi się, ze dla większości rodziców niedopuszczalny. Dla mnie
                    niedopuszczalny. Natomiast jeśli myślisz, ze chronisz córkę przed czymkolwiek,
                    bo jej powiedziałeś o łapach w majtkach, to Twoja naiwność nie zna granic.

                    >A jak im to powiedzieć żeby jednocześnie nie straciły tej ufności do ludzi,
                    >która jest stałym elementem i cechą dzieciństwa?

                    A to się dzieje w całym procesie wychowania. Jeżeli rodzice rozmawiają z
                    dziećmi od zawsze, wiedzą jak dostosować wiedze do ich wieku i dlatego
                    przedszkolak dostanie inne informacje, nastolatek inne. Jednak będą one w
                    każdej sytuacji służyć jego ochronie. A żeby dziecko nie straciło ufności
                    przekaz rodziców musi być dostosowany do jego możliwości percepcji.

                    >I tu jest właśnie potrzebny swobodny kontakt z rodzicami - czyli jeden z moich
                    >priorytetów w wychowaniu. Właśnie po to żeby dzieciak zasygnalizował że coś mu
                    >nie pasuje.

                    Jeżeli dziecko od urodzenia jest obściskiwane przez każdego komu przyjdzie na
                    to ochota, każdy tez może zmierzyć mu temperaturę w pupie, to skąd ma wiedzieć
                    kiedy i co mu nie pasuje. Przekraczanie granic prywatności traktuje jak normę.

                    >Ale dlaczego nie nazwać rzeczy po imieniu? Przecież słowo "seks" jest jak
                    >najbardziej w porządku. Oficjalna nazwa, nie wulgarna, nie sprośna więc w czym
                    >problem?

                    Nie o to chodziło, ze jest to słowo zakazane. Napisałeś wcześniej, ze "A nie da
                    się dziecku przekazać informacji i seksie nie używając słowa "seks". Nie
                    napisałam, ze to słowo jest złe, tylko, ze da się przekazać informacje o seksie
                    nie używając tego słowa. I także, ze informacje takie powinny być dostosowane
                    do wieku.

                    >Było tego sporo. Śledzę informacje nie tylko o przypadkach pedofilii, ale też
                    o
                    >wypadkach drogowych, pożarach, przemocy w szkołach. Oddzielam fakty od
                    >dziennikarskiego dramatyzowania i wymądrzania się, porównuję je i pewne
                    >zależności widać kto co i kiedy i w jakich okolicznościach.

                    Pytałam o prawdziwe fakty i całość obrazu, a nie to co i w jaki sposób dawkują
                    Ci nadawcy telewizyjni.
                    Nagłośnienie problemu (wcześniej nieobecnego ) ma służyć i służy dzieciom czy
                    Ci się to podoba, czy nie.
                    Dorośli na całym świecie robią ciężkie pieniądze na krzywdzie dzieci. Chodzi o
                    to, żeby ten proceder powstrzymać, a przynajmniej zminimalizować.
                    • acorns Re: do acorns 26.03.06, 01:07
                      Z tego co piszesz wnioskuję,że Twój świat różni się tak bardzo od mojego, że to
                      co dla Ciebie i Twoich dzieci jest słuszne, dla nas byłoby zabójcze i na
                      odwrót. Masz bardzo dużo racji, że to wszystko dzieje się w całym procesie
                      wychowania i na każdym etapie trzeba dzieciom dawać informacje dla nich
                      odpowiednie. Ale jak ja miałem nie dopuszczać obściskiwania Młodej przez
                      każdego chętnego? Mówię o wczesnym dzieciństwie, a nie teraz bo teraz jak sobie
                      nie życzy to nie pozwoli. Ja chciałem mieć towarzyskie i wesołe dziecko. Takie
                      było moje życzenie jak tylko dowiedziałem się że moja kobieta jest w ciąży. Nie
                      lubiłem i nie lubię dzieci, które jak tylko jest ktoś obcy to siedzą jak mysz
                      pod miotłą i chowają się za mamusię. Jak Młoda się urodziła, u nas w domu
                      odbywały się imprezy, przewijało się mnóstwo osób, Młoda widziała ciągle nowe
                      twarze. Chętnie urządzałem imprezy właśnie po to, żeby Młoda w każdym
                      towarzystwie czuła się jakby znała wszystkich od zawsze. Z każdym pogadała i w
                      ogóle była bardzo śmiała. I tak też się stało. Potem sytuacja była taka, że
                      musiałem ją zabierać ze sobą do pracy na budowę. No i tam to ją dopiero
                      rozpieścili. Druga sprawa to taka, że nasze towarzystwo to byli głównie
                      Rosjanie, Ukraińcy i Ormianie. Jak wiadomo, narody te mają bezpośrednie i
                      serdeczne podejście do ludzi więc gdybym powiedział "proszę nie przytulać i nie
                      całować mojego dziecka" to byłaby wręcz zbrodnia w tym kręgu a już na pewno
                      powód do obrażenia się.

                      Myślę, że przesadzasz twierdząc że "zazwyczaj wie, że coś jest nie w porządku".
                      Jeśli się dziecku naopowiada o złych dotykach to pewnie może tak myśleć.
                      Właśnie dlatego bardzo byłem przeciwny zaproszeniu ludzi z Kidprotect do szkoły
                      Młodej. Po co mają mącić dzieciakom w głowach i to jeszcze w poczuciu jakiejś
                      ważnej misji do spełnienia?

                      > Dorosli na calym swiecie robia ciezkie pieniadze na krzywdzie dzieci. Chodzi
                      > o to, zeby ten proceder powstrzymac, a przynajmniej zminimalizowac.

                      Jest na to tylko jeden sposób - legalizacja dziecięcej pornografii i zniesienie
                      wszelkich ograniczeń wiekowych. Wówczas ceny produkcji i usług spadną,
                      międzynarodowa siatka pedofilska dostanie mocno po kieszeni i będą musieli
                      szukać sobie innego zajęcia. Z przyczyn oczywistych takie rozwiązanie nie
                      wchodzi w grę więc nie masz się co łudzić, że ten proceder zostanie
                      powstrzymany przez jakiegoś dziennikarza z TVNu. Co najwyżej złapią jakiegoś
                      pana Kazia, który korzystał z usług czternastoletniej panienki w zamian za
                      sponsorowanie jej wszystkiego.
                      • gaika Re: do acorns 28.03.06, 01:12
                        acorns napisał:

                        >Z tego co piszesz wnioskuję,że Twój świat różni się tak bardzo od mojego, że
                        to
                        >co dla Ciebie i Twoich dzieci jest słuszne, dla nas byłoby zabójcze i na
                        >odwrót.

                        Z pewnością nie pracowałam na budowiesmile
                        Nie spotkałam się tez z przypadkiem "zabójczego" poszanowania dziecięcych
                        granicsmile

                        >Ja chciałem mieć towarzyskie i wesołe dziecko.

                        Moje dzieci są bardzo wesołe i na tyle towarzyskie na ile dyktuje im to ich
                        osobowość : jedno niezwykle, drugie średnio.

                        >Takie było moje życzenie jak tylko dowiedziałem się że moja kobieta jest w
                        ciąży. Nie
                        >lubiłem i nie lubię dzieci, które jak tylko jest ktoś obcy to siedzą jak mysz
                        >pod miotłą i chowają się za mamusię.

                        Nie wiem jaki to ma związek z dyskutowanym tu problemem.

                        >Myślę, że przesadzasz twierdząc że "zazwyczaj wie, że coś jest nie w
                        porządku".

                        A na jakiej podstawie twierdzisz, ze dzieci nie czują, ze cos nie gra?

                        >Jeśli się dziecku naopowiada o złych dotykach to pewnie może tak myśleć.
                        >Właśnie dlatego bardzo byłem przeciwny zaproszeniu ludzi z Kidprotect do
                        szkoły
                        >Młodej. Po co mają mącić dzieciakom w głowach i to jeszcze w poczuciu jakiejś
                        >ważnej misji do spełnienia?

                        To co napisałeś jest szkodliwe (to są teksty sejmowe LPR-u i Samoobronysad
                        Gdybyś odniósł się do merytorycznej treści programu i skrytykował w taki
                        właśnie sposób, to co innego. Natomiast założenie, ze wszelka edukacja jest
                        zła, pachnie ciemnogrodem. Dzieci nie są idiotami i odpowiedni przekaz potrafią
                        odpowiednio zrozumieć. Od małego uświadamiałeś córkę w szerokim zakresie, więc
                        cóż za krzywdy może dokonać Kidprotect?

                        >Jest na to tylko jeden sposób - legalizacja dziecięcej pornografii i
                        zniesienie
                        >wszelkich ograniczeń wiekowych. Wówczas ceny produkcji i usług spadną,
                        >międzynarodowa siatka pedofilska dostanie mocno po kieszeni i będą musieli
                        >szukać sobie innego zajęcia.

                        Tak ciężkiej bzdury dawno nie czytałam. Mówimy tu o krzywdzie dziecka, którą
                        chcesz "legalizować". I nie tylko pornografia dziecięca jest problemem.

                        >Z przyczyn oczywistych takie rozwiązanie nie
                        >wchodzi w grę więc nie masz się co łudzić, że ten proceder zostanie
                        >powstrzymany przez jakiegoś dziennikarza z TVNu.

                        Z całym przekonaniem wypowiadasz się o sprawie, o której dowiedziałeś się od
                        dziennikarza TVNwink
                        Dlaczego uważasz, ze to dziennikarze zajmują się walką z tym procederem?

                        >Co najwyżej złapią jakiegoś
                        >pana Kazia, który korzystał z usług czternastoletniej panienki w zamian za
                        >sponsorowanie jej wszystkiego.

                        Problem nie ogranicza się czternastoletnich dziewcząt, a dotyczy dzieci w
                        każdym wieku i obu płci.

                        >W Francji podobno nie wolno przytulać
                        >dzieci w miejscach publicznych (jeśli ktoś wie jak jest naprawdę niech się
                        >wypowie).

                        Opowiadasz jakieś dyrdymały, bo ktoś cos powiedział, usłyszał, napisał. Istny
                        głuchy telefon : głaskanie po głowie, karmienie piersią i przytulanie dzieci w
                        kontekście molestowania. Nikt w tym wątku nie odnosił normalnych zachowań do
                        zachowań patologicznych, z wyjątkiem Ciebie.

                        Dlaczego edukowanie w tym zakresie jest takie zagrażające? Czego się obawiasz?
                        Jak ktoś Cię będzie chciał doopnąć, to zrobi to niezależnie od wszystkiego. Już
                        wietrzysz, ze pracownica sprowadzi na Ciebie kłopoty (nie wiadomo dlaczego w
                        związku z wychowywaniem dzieci). Chociaż dobrze będzie, jeśli ta zatrudniona
                        przez Ciebie "siksa" będzie wiedziała, ze nikt w pracy nie ma prawa jej klepać
                        po pupie.
                        • acorns Re: do acorns 01.04.06, 11:26
                          > Tak ciezkiej bzdury dawno nie czytalam. Mówimy tu o krzywdzie dziecka, która
                          > chcesz "legalizowac". I nie tylko pornografia dziecieca jest problemem.

                          Napisałem przecież "z przyczyn oczywistych takie rozwiązanie nie wchodzi w
                          grę". To tak jak z narkotykami - nie da się rozwiązać problemu z mafiami
                          inaczej niż przez legalizację narkotyków (do której coraz bardziej się
                          przekonuję).

                          > Dlaczego uwazasz, ze to dziennikarze zajmuja sie walka z tym procederem?

                          Dziennikarze szukają sensacji przede wszystkim. Jak już ich znajdą odpowiednio
                          dużo to mogą zacząć robić coś pod swoim nazwiskiem tak jak Ewa Drzyzga z tym
                          złym dotykiem. Tu chodzi o kasę po prostu. Aby ją wyciągać od sponsorów należy
                          walczyć z pedofilią. Nieważne czy realną czy wyimaginowaną. Ważne że temat
                          medialny i sponsorzy wyłożą pieniądze żeby podczepić swoje logo pod akcję. A że
                          akcja robi więcej szkód niż pożytku to już nikogo nie obchodzi. Dlatego też
                          obroniłem szkołę Młodej przed Kidprotect.

                          > Dlaczego edukowanie w tym zakresie jest takie zagrazajace? Czego sie
                          > obawiasz?
                          > Jak ktos Cie bedzie chcial doopnac, to zrobi to niezaleznie od wszystkiego.

                          Po prostu wkur. mnie jak wszyscy łącznie z instytucjami próbują rozwiązać
                          problem od dupy strony. Chociażby przez regulacje prawne, które prowadzą do
                          absurdów a i tak nie pomogą. Po co prawo ma chronić dziesięcioletnią
                          prostytutkę? Czy ona to dla przyjemności robi? Dlaczego prawo pozwala na to,
                          żeby rodzice tej dziesięciolatki żyli w nędzy? Przewodniczcy wspomnianej przez
                          Ciebie Samoobrony przynajmniej próbował walczyć z nędzą od własciwej strony -
                          wysypując importowane zboże na tory. Jak nędzy nie będzie to dziesięciolatki
                          nie będą ciągnąć druta za kasę. A dlaczego jej klient ma być karany? Patrząc na
                          to z punktu widzenia wspomnianej dziesięciolatki jest on jej dobroczyńcą. Wiem,
                          że to brzmi strasznie i brutalnie, ale taka jest prawda. To dzięki niemu
                          rodzina tej dziewczyny będzie miała za co przeżyć kolejne dwa dni. Czy
                          aresztowanie klienta nieletniej prostytutki zmieni w jakiś sposóby sytuację
                          materialną jej rodziny?

                          Obawiam się scenariusza amerykańskiego w Polsce. Tam facet odsiaduje 30 lat za
                          umycie córki gołą ręką bo jakaś sąsiadka zobaczyła (ciekawe jak) i zadzwoniła
                          gdzie trzeba. Z jednej strony jest zły dotyk i tak naprawdę nie wiadomo do
                          końca kiedy on jest dobry a kiedy zły i można różnie interpretować. Z drugiej
                          strony w wielu wątkach mnożą się rady typu "trzeba to gdzieś zgłosić", "trzeba
                          powiadomić odpowiednie instytucje". Czyli zaczyna się społeczne przyzwolenie na
                          kablowanie. I to wszystko jako całość jest już niebezpieczne. Można dzięki temu
                          uratować jedno dziecko a dziesięć niewinnych osób wsadzić na parę lat do
                          pierdla. To może od razu wszystkich do pierdla. Szybciej będzie, sprawniej i na
                          pewno sprawiedliwie.

                          Boję się także ustawy zakazującej bicia dzieci. Znam lotność polskich (p)osłów
                          i pewnie klaps na tyłek dwulatka będzie zrównany z zakatowaniem Oskara na
                          śmierć. Nie oznacza to, że jestem przeciwny prawnej ochronie dzieci i w ogóle
                          wszystkich. Tylko mam świadomość tego, że to prawo tworzą kmioty od pługa
                          oderwane albo jacyś nawiedzeni dewoci tak więc prawo to wygląda mniej więcej
                          tak jak typowe gospodarstwo kmiota - burdel, syf i malaria.
            • croyance Re: do acorns 31.03.06, 16:34
              Nie ma ani takiej potrzeby, ani konieczności, ani
              > najmniejszego powodu, dla którego należałoby to robić w odbycie

              Ale czy mozna mierzyc w bardziej niewygodny dla dziecka sposob tylko i
              wylacznie z tego powodu, ze komus sie zle kojarzy?
              To chyba jakies niezdrowe przewrazliwienie; niewazne, ze niewygodnie, niewazne,
              ze dziecku nie przeszkadza, ale o Boze! Wodbycie! surprised

              Ja mam lat 28, i jeszcze jak mieszkalam w Polsce z rodzicami, to zawsze
              przychodzili do mnie do lazienki pogadac, i za cholere mi nie przeszkadza, ze
              ojciec mnie widzial w wannie, bo niby czemu - a stara baba jestem, nie dziecko.
              Trzeba troche zdrowego rozsadku zachowac.
              A jak musialam sobie zrobic lewatywe, to mi matka pomagala, i spoko, moja
              godnosc nie zostala naruszona.
              Tak samo nie przeszkadza mi wizyta u ginekologa i nigdy nie moglam zrozumiec,
              dlaczego niektore kobiety maja jakies niezdrowe leki. Lekarz to lekarz,
              a "czesci intymne" wystepuja w tym przypadku nie w intymnej roli i tyle.
              Acorns, zgadzam sie z Toba. Notabene, chce powiedziec, ze Twoje poglady sa
              typowe dla osob ze Wschodu - jesli nawet Ty nie jestes Rosjaninem, to widac, ze
              ta kultura Ci odpowiada.
              Wiekszosc tego, co dla mnie jest oczywistoscia - a jestem Polka - dla Anglikow
              jest kompletnym szokiem. Wot, inne wychowanie, uwazam, ze bardziej normalne.
              Tylko w Amerykanskich filmach zobaczyc mozna, jak dzieciak ginie matce na 3
              minuty z oczu i ona miota sie i dzwoni na wszystkie mozliwe sluzby porzadkowe.
              O przyjazni dziecka z doroslym mowy nie ma - bo przeciez pedofilia!
              Wg mnie kazda przesada jest niedobra, a to co nadchodzi w Polsce - a w Anglii w
              duzej mierze panuje - to jakies straszne kompleksy i zahamowania. Dla mnie to
              naturalne, ze widza mnie nago rodzice - nawet teraz - i do glowy by mi nie
              przyszlo, ze jestem ponizana etc. Gastroskopie mialam, spoko. Rozne sa w zyciu
              sytuacje i czesci ciala rozne graja w nich role: moge eksponowac posladki
              opiete sukienka w celach kusicielskich - moge je pokazywac lekarzowi przy
              kolonoskopii, i nie powinnam trzymac ich w "stanie mentalnym" he he randki.
              Tak, jak i baletnica raz uzywa rece do tanca, a raz do siegniecia po dzem.
              Najgorzej, jak sie komus sytuacje mieszaja i wszystko kojarzy z jednym.
              • croyance Re: do acorns 31.03.06, 16:45
                Acorns, zgadzam sie z Toba co do Kidprotectu. Moze niezle namieszac takie
                wmawianie dzieciom, ze wszystko jest podejrzane.
                Same by na wczesniej nie wpadly byc moze.
                Tak, jak i ja dopiero z forum dowiedzialam sie, ze niektorzy maja problemy z
                seksem oralnym - nigdy by mi to do glowy nie przyszlo, chociazbym myslala caly
                rok.

                Oczywiscie, ze dzieci trzeba chronic, a pedofilom najlepiej jaja urwac albo w
                leb strzelic, a nie opowiadac politycznie poprawne opowiesci o resocjalizacji.
                Ale bez histerii!
                • mgla_jedwabna Re: do acorns 31.03.06, 21:47
                  jaja urwac to nie pomoze...pedofilia jak kazde inne zboczenie "siedzi" w mozgu,
                  a nie w gaciach. Moze wiec strzelic w leb by pomoglo, gdyby nie to, ze takich
                  ludzi nalezy przede wszystkim leczyc (jestem przeciwna karze smierci, tak na
                  serio).
                • acorns Re: do acorns 01.04.06, 11:37
                  Nie jestem Rosjaninem. Matka Młodej jest Rosjanką. Ja chciałbym zamieszkać w
                  Rosji, ale w mojej obecnej sytuacji nie jest to rozwiązanie dobre. Rosja podoba
                  mi się między innymi dlatego, że tam idiota może głosić swoje mądrości co
                  najwyżej pod budką z piwem, państwo ma swoją linię polityczną, a ludność
                  miejscowa rządzi się swoimi prawami. W Polsce w imię demokracji idioci są
                  obecni w mediach i próbują uczynić ze swoich chorych poglądów i skojarzeń
                  powszechnie obowiązujące prawo i powoływać instytucje tropiące przypadki jego
                  łamania. Pewnie moja córka nie będzie mogła mierzyć swojemu dziecku temperatury
                  w odbycie bo trafi za to na co najmniej 5 lat za kratki. Jej mąż nie będzie
                  mógł wykąpać córki a ona nie będzie mogła wykąpać syna bo będą oskarżeni o
                  molestowanie jak tylko ktoś się dowie i doniesie na Policję. Przytulenie
                  dziecka przez inną osobę niż najbliższa rodzina będzie podstawą do oskarżenia o
                  pedofilię, a podejście do płaczącego dziecka, które zgubiło się w hipermarkecie
                  i zapytanie co się stało będzie równoznaczne z próbą uprowadzenia tego dziecka.
                  I tego właśnie się obawiam.
                  • croyance Re: do acorns 01.04.06, 14:12
                    Acorns. Wiem, ze nie jestes Rosjaninem. Chodzilo mi o to, ze lubisz te kulture
                    i blizej Ci do niej mentalnosciowo, niz do kultury zachodniej. IMHO masz
                    calkowita racje.
                    • mgla_jedwabna Re: do acorns 01.04.06, 21:26
                      a ja mysle, ze az tak zle nie bedzie...ostatecznie wiekszosc ludzi ma jakis
                      zdrowy rozsadek, a niektorzy sa glupkami, tak bylo zawsze i trendy tego nie
                      zmienia drastycznie. nie sadze, zeby za 20 lat kazdy, kto podejdzie do
                      placzacego dziecka byl zaraz potencjalnym podrywaczem. no moze paru idiotow
                      bedzie mialo podejrzenia, ale nie wszyscy.
                      ja w kazdym razie jestem dobrej mysli
                    • acorns Re: do acorns 01.04.06, 23:50
                      > Chodzilo mi o to, ze lubisz te kulture
                      > i blizej Ci do niej mentalnosciowo, niz do kultury zachodniej

                      A to na pewnosmile Z kulturą zachodnią nie mam nic wspólnego i nie wiem czy bym
                      umiał tam żyć.
    • sylwynka Re: bicie- molestowanie 24.03.06, 17:10
      ej chyba przesadzasz troche smile
      Nikt nie bije pasem na goły tyłek.Może tak kiedys było ale nie teraz.
      dziadek mi mówił że bili go nauczyciele linijką po rękach a tata a mój
      pradziedek jeszcze w domu dał mu na poprawkę pasem.Ale dziadek już mojej mamy
      nie bił.
    • zielony_mroowek Re: bicie- molestowanie 25.03.06, 23:26
      Smutne to wszystko jakieś. Nie twierdzę że problem pedofilii i molestowania nie
      istnieje, tylko nie popadajmy w przesadę. Jestem facetem i biorąc pod uwagę
      wszystko co zostało tu napisane strach jest okazać sympatię jakiemukolwiek
      dziecku bo można być posądzony o skłonności do pedofilii. Mam 2.5 rocznego
      synka którego kocham. Często biorę go na ręce dotykam ba nawet kompiemy się
      razem w wannie. Może nie powinienem?
      Ja wiem że nie mam takich skłonności ale skąd mam wiedzieć czy komuś nie wyda
      sie to podejrzane. Jak mam udowodnić że nie jestem wielbłądem? Może nie ma
      takiej potrzeby by coś udowadniać? Ale jeśli komuś strzeli coś do głowy?
      Może lepiej zachować dystans? Jeśli jestem miły dla koleżanki w pracy to
      wszystko OK. Ale jeśli jestem miły dla kolegi to może też mam jakies ukryte
      skłonności? Więc może lepiej zachować dystans.
      Idąc tym tropem strach się będzie do kogoś uśmiechnąć, chyba że będzie to 80
      letni dziadek czy babcia.
      Czy jeśli dam czasem klapsa dziecku to rzeczywiście znęcam się nad nim?
      (Częściej zdarza się to mojej żonie)
      Wydaje mi się że ważniejsze od tego czy to robimy, jest to po co to robimy.
      Można nie używać przemocy fizycznej i znęcać sie nad kimś psychicznie. To może
      nawet bardziej boleć. Dla mojego syna dotkliwszą karą niż klaps jest odesłanie
      go do kąta czy do drugiego pokoju.
      • acorns Re: bicie- molestowanie 26.03.06, 00:37
        > Idąc tym tropem strach się będzie do kogoś uśmiechnąć, chyba że będzie to 80
        > letni dziadek czy babcia.

        Wówczas zarzucą Ci gerontofilię, a w przypadku dziadka jeszcze i
        homoseksualizmsmile Wierzejski nie poda Ci ręki, Giertych bedzie chciał Cię
        skierować na przymusowe leczenie, Wszechpolacy skopią Cię przy najbliższej
        okazji, a lewica z Jarugą- Nowacką i ministrą Środą uzna Cię za męczennika.

        A tak na serio to masz rację. Boję się, że któregoś dnia jakiś debil, opss
        przepraszam - pan poseł wymyśli sobie, że przytulanie dzieci ma podteksty
        pedofilskie i przekona resztę towarzystwa z ław sejmowych do przegłosowania
        ustawy zakazującej przytulania dzieci. W Francji podobno nie wolno przytulać
        dzieci w miejscach publicznych (jeśli ktoś wie jak jest naprawdę niech się
        wypowie).
        • mgla_jedwabna Re: bicie- molestowanie 27.03.06, 00:08
          do mrowki: wiesz, nie chodzi mi o takiego normalnego klapsa (wiem, ze
          normalnosc, to wzgledne pojecie) tylko o ponura ceremonie " zdejmij majtki-
          poloz sie- i pamietaj zebys nigdy wiecej..." i pasem skrupulatnie wyliczona
          ilosc razy (a wlasciwie razow) a na koniec " a teraz przepros tatusia/mamusie i
          nie becz, bo za kare jeszcze wiecej dostaniesz"

          przypomina mi sie ten dzieciak z reportazu "Cala Polska bije dzieci", ktoremu
          lzy jak groch kapaly do rosolu- nie sadze, zeby zwykly klaps mogl wywolac takie
          reakcje.
        • mama-nesika Re: bicie- molestowanie 27.03.06, 10:40
          Jak na razie takie skrajności nam chyba nie grożą...
          Ja własnie obserwuję wręcz coś odwrotnego. Miałam nadzieję że rzecznikiem praw dziecka zostanie kandydatka PO która jako jedyna była za prawnym zakazem bicia dzieci.
          I zupełnie nie rozumiem oburzenia rodziców p-ko takiej ustawie, bo przecież ona nie miałaby być wymierzona w normalnych rodziców, tylko w tych KATUJĄCYCH swoje dzieci. Wiem, że samo prawo i tak nie powstrzyma takich czubków, ale być może czym prędzej zmieni sie prawo, tym szybciej zmieni się ich mentalność.
          To straszne, że w kraju, w którym przynajmniej raz w tygodniu słyszy się o jakimś maltretowanym dziecku dopuszcza sie bicie dzieci.
          Słyszałam, jak jakaś posłanka pytała, dlaczego dziecko ma sie zastanawiać czy kiedy przytula je któreś z ródziców, to jest to dobry czy zły dotyk. Poprostu idiotyzm! To co, mamy w odóle nie rozmawiać z dziećmi na ten temat i liczyć że akurat mojego dziecka to nie spotka???
          Pisząc to, cały czas mam przed oczami widok tych posiniaczonych i zgwałconych niemowląt.... I niech mi ktoś powie, że taka ustawa nie jest w Polsce potrzebna........
          • mgla_jedwabna dobry i zly dotyk 28.03.06, 01:05
            "Słyszałam, jak jakaś posłanka pytała, dlaczego dziecko ma sie zastanawiać czy k
            > iedy przytula je któreś z ródziców, to jest to dobry czy zły dotyk."

            niech sie corcia nie zastanawia, tylko a priori przyjmie jako wyraz milosci
            rodzicielskiej to, ze np. ojczym pakuje jej lapy w majtki przy tej okazji

            z tego, co wiem, ogromna wiekszosc sprawcow molestowania to mezczyzni,
            wiekszosc to ludzie dziecku znani (np. tak jak w historii Ewy Wanat- dziadek)-
            pisze to do osob, ktore byc moze zjada mnie za stronniczosc, skoro mowiac o
            sprawcach, mowie o mezczyznach- z reguly tak wlasnie jest
          • mgla_jedwabna dobry i zly dotyk 28.03.06, 01:07
            "Słyszałam, jak jakaś posłanka pytała, dlaczego dziecko ma sie zastanawiać czy k
            > iedy przytula je któreś z ródziców, to jest to dobry czy zły dotyk."

            niech sie corcia nie zastanawia, tylko a priori przyjmie jako wyraz milosci
            rodzicielskiej to, ze tatus pakuje jej lapy w majtki jak ja przytula

            z tego, co wiem, ogromna wiekszosc sprawcow molestowania to mezczyzni,
            wiekszosc to ludzie dziecku znani (np. tak jak w historii Ewy Wanat- dziadek)-
            pisze to do osob, ktore byc moze zjada mnie za stronniczosc, skoro mowiac o
            sprawcach, mowie o mezczyznach- z reguly tak wlasnie jest
      • gaika Re: bicie- molestowanie 28.03.06, 01:20
        zielony_mroowek napisał:

        >Smutne to wszystko jakieś.

        Smutne jest to, ze dzieci są narażone na krzywdę ze strony dorosłych. Ale z
        pewnością nie wszystkosmile

        >Nie twierdzę że problem pedofilii i molestowania nie
        >istnieje, tylko nie popadajmy w przesadę. Jestem facetem i biorąc pod uwagę
        >wszystko co zostało tu napisane strach jest okazać sympatię jakiemukolwiek
        >dziecku bo można być posądzony o skłonności do pedofilii. Mam 2.5 rocznego
        >synka którego kocham. Często biorę go na ręce dotykam ba nawet kompiemy się
        >razem w wannie. Może nie powinienem?

        Gdzie i kto popada w przesadę? Ja widzę jedynie Acornsa, który daje przykłady
        typu głaskanie po głowie i karmienie piersią. Przecież nikt tu poza Nim nie
        histeryzuje. Chodzi o to, ze temat jest istotny, edukacja i wiedza
        konieczna...i tyle. Dlaczego dyskusja na temat problemu dotyczącego pewnego
        procenta dorosłej populacji, wywołuje panikę?

        >Ja wiem że nie mam takich skłonności ale skąd mam wiedzieć czy komuś nie wyda
        >sie to podejrzane. Jak mam udowodnić że nie jestem wielbłądem? Może nie ma
        >takiej potrzeby by coś udowadniać? Ale jeśli komuś strzeli coś do głowy?

        No dobrze, ale strzelić cos do głowy może każdemu, niezależnie od wszystkiego.
        Dlaczego w kontekście tego wątku raptem masz takie wątpliwości?

        >Może lepiej zachować dystans? Jeśli jestem miły dla koleżanki w pracy to
        >wszystko OK. Ale jeśli jestem miły dla kolegi to może też mam jakies ukryte
        >skłonności? Więc może lepiej zachować dystans.
        >Idąc tym tropem strach się będzie do kogoś uśmiechnąć, chyba że będzie to 80
        >letni dziadek czy babcia.
        >Czy jeśli dam czasem klapsa dziecku to rzeczywiście znęcam się nad nim?
        >cryingCzęściej zdarza się to mojej żonie)

        To znaczy, ze dopóki się o tym nie mówi, problem nie istnieje? Nie bardzo
        rozumiem co chcesz powiedzieć. Nagłaśnianie problemu nie ma powodować skutku
        pt. wszyscy dorośli są podejrzani. Ma służyć dzieciom, które są krzywdzone.
        • zielony_mroowek Re: bicie- molestowanie 31.03.06, 00:31
          Nie podoba mi się że nie można być poprostu miłym dla drugiego człowieka bo
          może wydawać się to komuś podejrzane.Ale niestety taki jest świat. I winę za
          to ponoszą różnego typu dewianci i świry. Nie znaczy to iż uważam że problem
          wykorzystywania dzieci nie istnieje. Wręcz przeciwnie.
          Sam byłem czasem przez swojego ojca bity. Nie stanowiło to dużego problemu
          (zdarzyło się to tylko parę razy) Jeśli już był i jest jakiś problem to w tym
          że nie czułem się przez ojca kochany. Mógłby mnie nawet czasem sprać byle bym
          wiedział że jestem kimś ważnym dla niego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka