Dodaj do ulubionych

Genialne dziecko

17.06.06, 12:19
Kilka lat temu, uczęszczając na zajęcia w szkole rodzenia miałam okazję
poznać teorię mówiącą o tym, jak wychowywać dziecko, aby rozwinęło wszystkie
swoje zdolności. Co robić aby nie przegapić tych ważnych momentów
świadczących o nadzwyczajności naszej pociechy. Porady Pani Psycholog
(niestety nie pamiętam nazwiska) wzięłam głęboko do serca i starałam się
wprowadzać je w życie - moje dziecko jest nadzwyczaj uzdolnione,
błyskawicznie się uczy (a zapewniam nie ma tego po mnie), i jest niezwykle
kreatywne. Ja niestety nie mam odpowiednich kwalifikacji, żeby Wam o tym
opowiedzieć, ale polecam wszystkim Warszawiankom piknik w Lasku Bielańskim w
przyszły weekend. Możecie też wpaść na stronkę www.psychopiknik.pl/
Obserwuj wątek
    • anetina Re: Genialne dziecko 17.06.06, 12:57
      a niby po czym oceniasz, że masz dziecko genialne?
    • anetina Re: Genialne dziecko 17.06.06, 12:59
      czy moje dziecko jest genialne, jeśli:
      - zna wszystkie literki
      - umie liczyć po angielsku
      - zna proste angielskie słówka
      - bez problemu jeżdżi na rowerze, hulajnodze, motorze na akumulator
      - sam je od roczku
      - itp.?
      • kayah73 Re: Genialne dziecko 17.06.06, 13:04
        Jesli ma roczek, to moze byc. wink

        Moja roczne dziecko zna chyba wiecej slowek angielskich niz polskich, ale nie
        upieralabym sie ze jest genialne. wink
      • hankos0 Re: Genialne dziecko 17.06.06, 13:16
        To zależy w jakim jest wieku. Jeżeli nie ma jeszcze 6 lat to jest naprawdę
        wyjątkowo zdolne. Każde dziecko rodzi się z ogromnym potencjałem, który
        niewłaściwie ukierunkowany zanika. Czy wiesz jak stymulować swoje dziecko do
        dalszego intensywnego rozwoju. Jeśli zaprzestaniesz to w pewny wieku dziecko
        zrówna się ze swoją grupą wiekową. Tak bywa w większości. Dziecko wspaniale się
        rozwija, wyprzedza rówieśników i po pewnym czsie stwierdzasz, że jego koledzy
        przedstawiają ten sam poziom. Coś zostało zaniedbane. Dlatego polecam piknik
        psychologiczny, sama też się wybieram. Dodatkowy atutem tego wydarzenia jest
        fakt, że organizatorzy przewidzieli dużo atrakcji dla dzieci.
        • kayah73 Re: Genialne dziecko 17.06.06, 13:25
          Przyznaje szczerze, ze oczywiscie jest to intrygujace. Ale nie mieszkam w
          Polsce, wiec na piknik nie pojde. Szkoda, ze nie moge tam znalezc jakichs
          zrodel ksiazkowych traktujacych o zagadnieniu.
        • anetina Re: Genialne dziecko 17.06.06, 22:02
          Mały nie ma 3 lat
          czyli według autorki wątku mam dziecko niby genialne !?
          a jest ono normalne jak i w otoczeniu
          • kanna mój jest -bardziej- genialny ;) 19.06.06, 11:57
            he, he... to moj tez był genialny, a nawet bardziej niz twoje, bo nie dośc , że
            to wszystko umial w wieku lat trzech, to jeszcze znał mnóstwo wierszy na
            pamięć, piosenek, jezdził na wrotkach i grał brzydkie kaczątko w
            przedstawieniu smile))
            jest super genialny!

            Dziewczyny, opamietajcie się. Dziecko powinno rozwijac sie w swoim rytmie.
            Pewno, że warto mu stwarzac mozliwości i zachecać, ale trzylatek przede
            wszystkim to ma sie bawić.

            pozd. Ania
            • monika_jo Re: mój jest -bardziej- genialny ;) 20.06.06, 13:54
              Zgadzam się z Tobą w 100 %. Moja trzylatka też "jest genialna". Uczyłam ją
              literek ponieważ o to prosiła. Wiersze zapamiętuje DOKŁADNIE zaledwie po kilku
              przeczytaniach, ale priorytetem jest dla nas zabawa i przede wszystkim kontakty
              z rówieśnikami. Cieszę się, że mam tak bystre dziecko, ale uważam, że jeżeli
              zaniedbam jej rozwój społeczny, zabawę, wygłupy itd to ta jej genialność i tak
              do niczego dobrego nie doprowadzi. Zobaczcie sami, że najlepiej w życiu mają
              ludzie otwarci, śmiali z wiarą we własne siły, a nie wyobcowani geniusze. A
              niestety geniusze często są wyobcowani..
              Pozdrawiam
              • bylinka Re: mój jest -bardziej- genialny ;) 20.06.06, 14:39
                >Zobaczcie sami, że najlepiej w życiu mają
                > ludzie otwarci, śmiali z wiarą we własne siły, a nie wyobcowani geniusze. A
                > niestety geniusze często są wyobcowani..

                Nawet glosno nie mow, bo zaraz sie pojawi niejaki maximum i Ci Billa Gatesa w
                oko wetknie
            • anetina Re: mój jest -bardziej- genialny ;) 20.06.06, 15:32
              a nie zauważyłaś, że tutaj każdy próbuje się przechwalić swoim dzieckiem !?

              dlatego naszym najbardziej ulubionym zajęciem jest przebywanie z dzieckiem
              bierzemy kilka dni wolnego raz w miesiącu i niczym innym się nie zajmujemy jak
              tylko sobą i dzieckiem
              i to procentuje
              dziecko jest wtedy szczęśliwe
              wspaniale się rozwija
              bo i chociazby z tego powodu, że jest szczęśliwe w otoczeniu swoich najbliższych
              że czuje, że jest kochane
              i to naprawdę procentuje w rozwoju dziecka
          • hankos0 Re: Genialne dziecko 20.06.06, 17:53
            Nie genialne, tylko bardzo zdolne. Jeżeli ma niecałe 3 lata, zna wszystkie
            litery, potrafi je składać w wyrazy, umie liczyć (dodawać, odejmować) - to
            chyba nie jest przeciętnym trzylatkiem.? A genialność polega na szczególnym
            uzdolnieniu w jednej, dwóch dziedzinach.
      • lch74 Re: Genialne dziecko 17.06.06, 23:46
        A czy moje niespełna 3 letnie jest genialne?;P
        - zna wszystkie literki - wielkie i małe
        - zna wszystkie cyferki
        - umie liczyć do 19
        - zna na pamięć kilka książeczek wierszowanych (nauczył się gdy mu je czytałam)
        - zna większość marek samochodów (poznaje oczywiście po znaczkach firmowych)
        - potrafi po raz setny oglądać ten sam film (bajkę) - tego to nawet ja nie
        potrafię ;P
        - umie kopać piłkę lepiej niż nasi reprezentanci ;P
        He, he... mam genialne dzieckowink
    • 0golone_jajka Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 17.06.06, 14:22
      Mam znajomą, którą uważam za bardzo ale to bardzo uzdolnioną. Rodzice w nią inwestowali na maksa. Bo była genialna. Nie miała chwili wolnego czasu.
      W wieku 13 lat biegla mówiła w 3 językach, kilka lat później w 5. Do tego uprawiała sporty, grała na flecie czy innym klarnecie, a jeszcze na dodatek była zgrabna i powabna. Szkołę podstawową skończyła o rok wcześniej (przeskoczyła klasy), podobnie było ze średnią, a studia (chyba na SGH, ale głowy nie dam) zaliczyła w 3 lata (magister). Pojechała pracować do Brukseli. I tak w wieku chyba 22 lat rodzice stracili córkę. Ma tam jakiegoś kochasia (przynajmniej 2 razy starszy do niej, bo jej rówieśnicy to gó..arze), rodziców odwiedza raz na rok. Też tak chcecie?
      • wieczna-gosia Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 17.06.06, 14:59
        Pojechała pracować do Brukseli. I tak w wieku chyba 22
        > lat rodzice stracili córkę. Ma tam jakiegoś kochasia (przynajmniej 2 razy stars
        > zy do niej, bo jej rówieśnicy to gó..arze), rodziców odwiedza raz na rok. Też t
        > ak chcecie?

        jesli jest z tym szczesliwa- to tak tez tak chce. jednoczesnie chce by- jesli
        nie jest z tym szczesliwa- umiala to zmienic, a nie brnela wygodnym
        korytarzykiem. Na szczescie nie mam jedynej corki, wiec luzik, jedna Brukseli
        moge oddac smile
      • kayah73 Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 17.06.06, 15:25
        > Bo była genialna. Nie miała chwili wolnego czasu.
        > W wieku 13 lat biegla mówiła w 3 językach,

        (Tak, wyrywam z kontekstu, ale..) Mieszkam w dwjezycznym kraju, mamy dwa (inne
        od tych poprzednich) jezyki w domu, wiec w wieku 13 lat moja corka bedzie
        mowila (nie wiem na ile biegle) 4 jezykami - i dalej nie wiem jak to sie ma do
        genialnosci. W kraju w ktorym mieszkam wiekszosc ludzi mowi wzglednie biegle
        przynajmniej dwoma, czesto trzema - ot, taka sytuacja.

        Tak przy okazji - nie bardzo wierze w "biegle" jesli ktos nie ma stalego
        kontaktu z danymi jezykami.
        • 0golone_jajka Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 17.06.06, 16:29
          Ale bohaterka mojego opowiadania była wychowywana w Warszawie w polskiej rodzinie, a w rodzinie wielojęzycznej i wielokulturowym kraju. To co innego
          • wieczna-gosia Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 17.06.06, 18:22
            jajka, ale co- jakby sie okazaalo ze geniuszem nie jest to mneijszy zal rodzicow
            ze wyjechala? Wyjezdzaja tylko geniusze? Bo nie rozumiem tak ogolnie co ma
            piernik do wiatraka czyli fakt posiadania genialnego dziecka a wyjazd tego
            dziecka za granice.
            • 0golone_jajka Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 17.06.06, 21:20
              No wiesz, nie każdy zostaje doradcą jakiegoś tam urzędnika EU w wieku 22 lat.
              Moim zdaniem panna wyjachała tak szybko tylko i wyłącznie dlatego że naprawdę wiele sobą reprezentowała. Gdyby rodzice nie faszerowali jej tak wiedzą, językami itd to byłaby "bardziej normalna" i magistra zrobiła 3 lata później i pewnie znalazła jakąś pracę w Warszawie. Nie chcę powiedzieć, że dzieci nie powinny wyjeżdżać, bo sam wyjechałem daleko daleko po studiach a za geniusza bynajmniej się nie uważam, ale sądzę że zbyt nachalne "promowanie" geniuszsa zabiera dziecku cząstkę beztroskiego dzieciństwa i szalonej młodości.
              • maksimum Genialne dziecko to wcale nie jest frajda-Analiza 18.06.06, 17:57
                0golone_jajka napisał:

                > No wiesz, nie każdy zostaje doradcą jakiegoś tam urzędnika EU w wieku 22 lat.
                > Moim zdaniem panna wyjachała tak szybko tylko i wyłącznie dlatego że naprawdę
                wiele sobą reprezentowała. Gdyby rodzice nie faszerowali jej tak wiedzą, językam
                > i itd to byłaby "bardziej normalna" i magistra zrobiła 3 lata później i
                pewnie
                > znalazła jakąś pracę w Warszawie. Nie chcę powiedzieć, że dzieci nie powinny
                wyjeżdżać, bo sam wyjechałem daleko daleko po studiach a za geniusza bynajmniej
                się nie uważam, ale sądzę że zbyt nachalne "promowanie" geniuszsa zabiera dzieck
                > u cząstkę beztroskiego dzieciństwa i szalonej młodości.

                Przeanalizuj to co piszesz,bo jesli jestes na studiach czy po studiach,to nie
                powinno Ci to zrobic trudnosci.
                Jesli ta 22 letnia "geniuszka" byla zalatana od rana do nocy,to nie byla to
                geniuszka,tylko przecietna dziewczyna popychana przez rodzicow do szybkiego
                zycia pt rat race.
                Jesli moja corka odrabia lekcje 15 min dziennie i to w autobusie ze szkoly do
                domu bedac w klasie dla specjalnie uzdolnionych-to chyba widzisz roznice miedzy
                nimi.Czesc dzieci w klasie Moniki ma prywatny tutoring,bo nie daja sobie rady z
                praca domowa.I na tej podstawie dopiero widzisz,kto jest kto.
                To nie ten jest dobry,ktory siedzi na lekcjami 3-4 godziny dziennie i ma
                jeszcze prywatnego nauczyciela.
                Tych najlepszych po prostu nie zauwazasz,bo oni nie siedza nad lekcjami,ani nie
                maja prywatnych nauczycieli.

                • iwpal Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda-Ana 18.06.06, 19:28
                  Fajne sa takie przechwałki, któe dzicko genialniejsze smile))
                  Moja ulubiona anegdotka na temat przechwałek:
                  Moja mama jest emerytowaną nauczycielka i gdy ja sie urodziłam, jeszcze jej
                  kilka koleżanek z pracy też urodziło; później w pokoju nauczycielskim było
                  mnóstwo przechwałek "a moje dziecko to, moje tamto, moje owamto", ktoregoś
                  razu, zdegustowana bezdzietna kolezanka tak je podsumowała: "Ciekawe, że te
                  wszystkie dzieci takie genialne... to skąd sie potem te osly w szkole biora?"
                • 0golone_jajka Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda-Ana 19.06.06, 09:45
                  Tutora powiadasz? W Stanach mieszkacie? Jeśli tak to nic dziwnego że masz córke geniuszkę, bo Amerykanie to idioci. Mój kolega był zagrożony w polskim liceum, ale miał zczęście bo rodzice wyjechali na placówkę do Stanów. Tamtejszą szkołę skończył z wyróżnieniem smile)
          • kayah73 Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 18.06.06, 13:43

            Nie odejmujac nic tej pani - chodzi mi tylko o to, ze akurat na rozmawianie
            wieloma jezykami niemal kazdy ma potencjal, nie potrzeba do tego genialnosci.
            Tak ogolnie, nie o tej akurat pani.
            • 0golone_jajka Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 18.06.06, 14:28
              Racja, ale przyznasz, że jeśli 18tolatka włada biegle 5 językami to nie jest to zjawisko zwyczajne? Oczywiście nie znaczy że jest genialna
              • azoorek Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 18.06.06, 15:56
                z rodzicami czasami jest tak, ze na sile doszukuja sie geniuszu u dziecka chcac
                zaspokoic wlasne ambicje. Znajoma mamy katowala (doslownie) psychicznie dziecko
                zmuszajac do nauki, a syn chcial sobie z dziecmi pobiegac. Nie wroze mu duzej
                kariery i to nie dlatego, ze nie jest zdolny, tylko dlatego, ze takie
                zachowanie rodzicow dobrze na niego nie wplynie. Co do jezykow- dzieci naprawde
                miaja bardzo chlonny umysl- jak bylam w Szwajcarii to widzialam jak kilkulatki
                porozumiewaly sie mieszanka wlosko-francuska-niemiecka. Takie dzieci juz na
                starcie maja opanowane 3 jezyki. A panna Rosatti wyjezdzala z rodzicami na
                placowki (tak sie bodajze nauczyla francuskiego), wiec nie musiala brac
                korepetycji, tylko miala kontakt z zywym jezykiem, a to zupelnie inna sprawa. A
                rpogramy promujace zdolne dzieci przydalyby sie u nas i moze taka selekcja nie
                jest naturalna, ale przynajmniej takie dziecko ma podniesiona poprzeczke i ma
                do czego ciagnac. U mnie w szkole polaczono klase z 3 roznych klas- pol na pol
                dzieci przecietnie zdolne i odpadki szkolne, czyli dzieciaki z rodzin z
                problemami (co nie znaczy ze nie zdolne, tylko bardziej zaniedbane)zimujace w
                tej samej klasy. Jak te dzieci przecietne mialy zdobywac wiedze, skoro czasami
                pol lekcji polskiego zajmowala nauka plynnego czytania (a to byla 6 klasa). To
                samo ze zdolnymi- jezeli maja jakies cele, to je realizuja, jezeli nie, to sie
                nie ucza (bo odrobia lekcje w autobusie) i zamiast rozwijac sie, staja w
                miejscu, bo nie maja motywacji.
                • nangaparbat3 Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 18.06.06, 16:51
                  azoorek napisała:

                  U mnie w szkole polaczono klase z 3 roznych klas- pol na pol
                  dzieci przecietnie zdolne i odpadki szkolne, czyli dzieciaki z rodzin z
                  problemami

                  Gratuluję języka.
                • de_la_hoya Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 19.06.06, 22:59
                  azoorek napisała:


                  > U mnie w szkole polaczono klase z 3 roznych klas- pol na pol
                  > dzieci przecietnie zdolne i odpadki szkolne, czyli dzieciaki z rodzin z
                  > problemami (co nie znaczy ze nie zdolne, tylko bardziej zaniedbane)zimujace w
                  > tej samej klasy. Jak te dzieci przecietne mialy zdobywac wiedze, skoro czasami
                  > pol lekcji polskiego zajmowala nauka plynnego czytania (a to byla 6 klasa). To
                  > samo ze zdolnymi- jezeli maja jakies cele, to je realizuja, jezeli nie, to sie
                  > nie ucza (bo odrobia lekcje w autobusie) i zamiast rozwijac sie, staja w
                  > miejscu, bo nie maja motywacji.

                  hahaha przypomina mi sie odległa podstawówka...
                  były u nas cztery równorzedne klasy: a, b, c i d
                  "C" - dzieci zdolne (zyli w przekonaniu ze sa rasa wyzsza) i kujony, wyzej sr.li
                  niz d.pe mieli
                  "D" - dzieci zdolne i normalne w jednym, zgrana grupa, lekcje szły na równym
                  poziomie i wszyscy w miare łapali w jednym momencie
                  "A" - tzw. wieśniaki (szkoła znajdowala sie pod warszawa i dyrakcja zrobiła
                  specjalna klase dla miejscowych, mydło i powidło, głupole z geniuszami, byleby
                  tylko nie mieszac ich z miejscowymi)
                  "B" - zbieranina tłoków, takich debili ze az bolało, pamietam jak panna z tej
                  klasy siedziała koło mnie na jakis testach z matmy ktore pisały wszystkie klasy
                  razem i pyta jak ma rozwiazac jakis przykład w stylu 2+2*6/7-5 wiec mowie jej:
                  pamietaj o kolejnosci wykonywania działan a ona pyta co to takiego!!! w 8 klasie!!!

                  Kiedys strasznie mnie to raziło bo uwazalam ze powinno sie wszystkich ze soba
                  socjalizowac ale jak sie teraz nad tym zastanawiam to uwazam ze pomysł był
                  genialny (no moze poza klasą A), bo mogłam miec w 8 klasie normalna matme a nie
                  nauke dodawania 2+2 przez 45 minut...
                  • maksimum Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 19.06.06, 23:49
                    de_la_hoya napisała:

                    > Kiedys strasznie mnie to raziło bo uwazalam ze powinno sie wszystkich ze soba
                    > socjalizowac ale jak sie teraz nad tym zastanawiam to uwazam ze pomysł był
                    > genialny (no moze poza klasą A), bo mogłam miec w 8 klasie normalna matme a
                    >nie nauke dodawania 2+2 przez 45 minut...

                    Socjalizm byl od socjalizowania sie,a teraz przyszedl czas na prace od podstaw.
      • titta Re: Genialne dziecko to wcale nie jest frajda 17.06.06, 19:52
        To ja tez sie dolacze z historia: chlopak z przecietnej rodziny, rodzice na
        pewno w zaden specjalny sposob nie inwestowali w niego. Najlepszy w szkole
        (pomimo wyczynowo uprawianego sportu - z sukcesami). Trzy jezyki - bez
        dodatkowych lekcji -szkola, plus to co sam sie nauczyl, olimpijczyk (nauki
        scisle), stypendysta MEN; magisterka (nauki scisle) w trzy lata, (pracujac
        troche jednoczesnie), doktorat w Cambridge... i tu mu sie znudzilo.
        Uczy ...dzieci angielskiego, w przedszkolu. I co po geniuszu, skoro zdolni i
        pracowici napewno dalej zachodza?
        • titta Ps. 17.06.06, 20:02
          Zawsze byl najlepszy, zawsze podziwiany. A w Cambridge okazalo sie, ze sa
          lepsi, ze indywidualizm sie nie liczy tak bardzo...
      • anndelumester tylko w 3???????? 19.06.06, 00:41
        Weź kilka pamietników z przełomu XIX i XX wieku,
        W inteligenckich czy ziemiańskich rodzinach (dodajmy polskich na terenach dawnej
        Rzeczpospolitej w małżeństwach polskich) juz małe dzieci potrafiły porozumiewać
        sie w 3-4 językach.
        W domu mówiło sie po polsku, bo np. bona była Niemką, wychowawca starszego
        rodzenstwa Francuzem, a zabór rosyjski. Do tego dzieci we wsi mówiły np. po
        ukraińsku. W niektórych kregach modny był angielski. Do tego obowiazkowo łacina
        i greka?
        Poza tym wychowanie było tak ukierunkowane by młodzież 13 -15 letnia potrafiła w
        tych językach coś interesującego powiedziec i napisac.
        Nie wspominam o innych zajęciach dla dzieci jak nauka muzyki, gry na
        instrumentach, śpiewu, tańca, malarstwa, jazdy konnej - bo to banał.
        Nie zauwazyłam by autorzy tych wszystkich wspomnień sie wykolejali jakoś specjalnie.
        • maksimum Re: tylko w 3???????? 19.06.06, 05:10
          To sie zgadza,ale my mowimy o dzieciach ze wsi,ktore mowily jednym jezykiem i
          to slabo,bo to ich rodzice przejeli wladze po II wojnie w Polsce i tych
          wyksztalconych kulakow i fabrykantow wsadzali do wiezien jesli nie udalo im sie
          uciec za granice.I teraz dopiero,to kolejne pokolenie dzieci wsiowych uczy sie
          jezykow i szpanuje tym w Brukseli.
    • figrut Czy Ty aby nie mylisz pojęć ? 17.06.06, 14:49
      Genialne a zdolne i inteligentne to nie to samo. Moja 16 letnia córka jest
      bardzo zdolna, w środę dowiedziałam się że jej wynik końcowych testów
      [egzaminów] gimnazjalnych wynosi 95 punktów na 100 możliwych - najlepszy w
      szkole. Zawsze przewyższała w nauce rówieśników, drukowane literki znała już
      wszystkie w wieku roku i czterech miesięcy, w wieku trzech lat czytała tytuły z
      artykułów dziadkowych gazet [w toalecie :}}}], słuchała z dziadkiem obrad sejmu
      i w wieku czterech lat miała większą wiedzę na temat składu rządu i polityki niż
      ja [mało mnie interesuje polityka]. Uważam jednak, że nie jest genialna, jest
      bardzo zdolna i nie musi się uczyć w domu żeby mieć dobre oceny. Genialny jest
      ktoś, kto w pewnych dziedzinach wybija się ponad wszystkich [Mozart i inni].
      • hankos0 Re: Czy Ty aby nie mylisz pojęć ? 17.06.06, 16:05
        Gratuluję twojej córce takiego wyniku testu! A pojęć nie mylę. Nie wiem na
        jakiej podstawie tak myślisz, przecież ja nie napisałam żadnych szczegółów o
        swojej córce.
      • maksimum Re: Czy Ty aby nie mylisz pojęć ?-Pojecie genial 19.06.06, 05:22
        figrut napisała:

        > Genialne a zdolne i inteligentne to nie to samo. Moja 16 letnia córka jest
        > bardzo zdolna, w środę dowiedziałam się że jej wynik końcowych testów
        > [egzaminów] gimnazjalnych wynosi 95 punktów na 100 możliwych - najlepszy w
        > szkole.

        Moj syn mial 94% w J.H. i nie jest najlepszy nawet w swojej klasie,choc trzeba
        uczciwie przyznac,ze jego klasa jest najlepsza w szkole.Tez go nie uwazam za
        geniusza,choc on sie dopiero rozkreca.

        > Zawsze przewyższała w nauce rówieśników, drukowane literki znała już
        > wszystkie w wieku roku i czterech miesięcy, w wieku trzech lat czytała tytuły
        z artykułów dziadkowych gazet [w toalecie :}}}], słuchała z dziadkiem obrad
        sejmu
        > i w wieku czterech lat miała większą wiedzę na temat składu rządu i polityki
        niż
        > ja [mało mnie interesuje polityka]. Uważam jednak, że nie jest genialna, jest
        > bardzo zdolna i nie musi się uczyć w domu żeby mieć dobre oceny. Genialny jest
        > ktoś, kto w pewnych dziedzinach wybija się ponad wszystkich [Mozart i inni].

        A ile osob w latach Mozarta mialo dostep do fortepianu???????
        Ojciec Mozarta byl nauczycielem muzyki.Instrumenty byly w domu,a Janko Muzykant
        musial se sam wystrugac.
        Teraz chcesz kupic keyboard dzieciakowi,to Cie to 100 doll kosztuje,a kiedys
        fortepian majatek kosztowal.
    • figrut Re: Genialne dziecko 17.06.06, 14:56
      I jeszcze jedno. Bardzo zdolnemu dziecku często jest dużo trudniej niż
      przeciętnemu. Wszyscy zawsze na niego liczą - konkursy, olimpiady - a to jest
      ogromne obciążenie psychiczne. Im inteligentniejsze dziecko, tym bardziej zdaje
      sobie z tego sprawę, że nie można kogoś zawieść. Moja córa płakała jak
      dowiedziała się że zdobyła "tylko" 95 punktów, bo kilka nauczycielek przed
      testem powiedziało jej, że zdobędzie maksymalną ilość punktów, a ona twierdzi że
      zawiodła ich oczekiwania.
      • azoorek Re: Genialne dziecko 17.06.06, 15:15
        nie przecenialabym znajomosci liczenia czy literek, bo to tylko swiadczy o
        dobrej pamieci. A dziecko i tak nic z tego nie rozumie. Ciag liczb czy wierszyk
        to dla dziecka to samo (moze drugie troche bardziej rozumie, bo znaczenie
        niektorych wyrazow ma odzwierciedlenie w rzeczywistosci, a cyfra czy literaz
        jest pojeciem abstrakcyjnym). Gdzies widzialam, ze sa niektore cechy, a nie
        umiejetnosci ktore swiadcza o tym,ze dziecko jest zdolne- wrazliwosc (a
        szczegolnie zdolnosc empatii), szybki rozwoj mowy, wyobraznia, zdolnosc dlugiej
        koncentracji, ukierunkowane zainteresowania itp.
        • maksimum Zgrabna i powabna w wieku 22 lat! 17.06.06, 23:22
          0golone_jajka napisał:

          > Mam znajomą, którą uważam za bardzo ale to bardzo uzdolnioną. Rodzice w nią
          >inwestowali na maksa. Bo była genialna. Nie miała chwili wolnego czasu.

          Rodzice doszli do wniosku,ze jak urody nie ma,to niech to zrekompensuje
          przynajmniej dobrym wyksztalceniem.
          Ja mam corke zgrabna i powabna,jest na dodatek bardzo dobra uczennica i nie mam
          zamiaru poganiac ja by przeskakiwala klasy.Dzisiaj jezdzila na wrotkach,bo
          zazwyczaj gra w kosza i jeszcze chciala sprobowac z nami w hokeja pograc,bo jej
          sie podobalo,jak ja gralem z jej starszym bratem.

          > W wieku 13 lat biegla mówiła w 3 językach, kilka lat później w 5. Do tego
          >upraw iała sporty, grała na flecie czy innym klarnecie,

          Monika tez gra na flecie i bardzo ladnie spiewa.

          > a jeszcze na dodatek była zgrabna i powabna.

          Moze o jakies zdjecie poprosze,bo nie wmowisz normalnemu czlowiekowi,ze zgrabna
          i powabna 22 letnia zadaje sie z dwa X starszym facetem!
          Tak jakby mlodych,przystojnych i bogatych na swiecie nie bylo.

          > Szkołę podstawową skończyła o rok wcześniej (przeskoczyła klasy
          > ), podobnie było ze średnią, a studia (chyba na SGH, ale głowy nie dam)
          zaliczy
          > ła w 3 lata (magister). Pojechała pracować do Brukseli. I tak w wieku chyba
          22 lat rodzice stracili córkę. Ma tam jakiegoś kochasia (przynajmniej 2 razy
          >starszy do niej, bo jej rówieśnicy to gó..arze), rodziców odwiedza raz na rok.

          Jej rowiesnicy sa sprawni fizycznie i umyslowo,a jej brakuje tatusia,ktory by
          sie nia zajal.I na dodatek ten starszy facet nie chce sie z nia zenic,bo jest
          tylko jej kochasiem a nie mezem.
          Sam chyba widzisz,mimo wielkiej krotkowzrocznosci,ze nie ona tutaj wybiera,TYLKO
          jest wybierana przez raczej przechodzony towar.

          > Też tak chcecie?

          Moze troche wiecej prawdy o niej bys napisal?
          Bo to co napisales,sie kupy nie trzyma.
          • maksimum Re: Zgrabna i powabna w wieku 22 lat! 17.06.06, 23:59
            0golone_jajka napisał:

            > Mam znajomą, którą uważam za bardzo ale to bardzo uzdolnioną. Rodzice w nią
            inw
            > estowali na maksa. Bo była genialna. Nie miała chwili wolnego czasu.
            > W wieku 13 lat biegla mówiła w 3 językach, kilka lat później w 5. Do tego
            upraw
            > iała sporty, grała na flecie czy innym klarnecie, a jeszcze na dodatek była
            >zgrabna i powabna.

            Z ta zgrabnoscia,to jest tak samo jak z tymi Wolgami,ktore rozdaja na Placu
            Czerwonym.Pozniej sie okaze,ze nie rozdaja a kradna i nie Wolga a rowery.

            > Szkołę podstawową skończyła o rok wcześniej (przeskoczyła klasy
            > ), podobnie było ze średnią, a studia (chyba na SGH, ale głowy nie dam)
            >zaliczyła w 3 lata (magister).

            To lepiej nie dawaj glowy,bo wyjdzie na to,ze skonczyla jakas psychologie czy
            socjologie i jest tlumaczem w Brukseli.

            > Pojechała pracować do Brukseli. I tak w wieku chyba 22
            > lat rodzice stracili córkę. Ma tam jakiegoś kochasia (przynajmniej 2 razy
            stars
            > zy do niej, bo jej rówieśnicy to gó..arze), rodziców odwiedza raz na rok. Też
            >tak chcecie?

            Taaaaaak!
            My tu lubimy,jak nam bajki opowiadasz.
            My wszyscy wierzymy Tobie i jej,ze w Brukseli nie ma madrych i bogatych przed
            30-stka,ktorzy by na polska "geniuszke" polecieli.No wiec wybrala starszego
            faceta,ktory ja sobie zmieni za rok na mlodszy model.

            • 0golone_jajka Re: Zgrabna i powabna w wieku 22 lat! 18.06.06, 00:05
              nie wierzysz to nie wierz, co mnie to obchodzi. A zdjęcia jej nie dam, bo to córka pewnej osoby publicznej, więc mógłbym mieć nieprzyjemności.
              • maksimum Re: Zgrabna i powabna w wieku 22 lat! 18.06.06, 03:39
                0golone_jajka napisał:

                > nie wierzysz to nie wierz, co mnie to obchodzi. A zdjęcia jej nie dam, bo to
                >córka pewnej osoby publicznej, więc mógłbym mieć nieprzyjemności.

                Zaraz sie dowiemy,ze panna Rosati jest ta genialna i piekna osobka,a jej tatko
                robil same genialne posuniecia w RPP.
                Widzisz,z osobami publicznymi to jest tak,ze oni z geniuszem nie maja NIC
                wspolnego,tylko sodowa im do glowy uderza,ze niby sa genialni i ich dzieci tez.
                Jak nauczyciel moze podwazyc "genialnosc" dziecka publicznej osoby?
                Dla przypomnienia.Renka Beger tez ostatnio mature u swojej kolezanki zdawala i
                zanosi sie na to,ze pojdzie na studia.Czy czyni to z niej osobe madrzejsza niz
                byla poprzednio? Zupelnie nie.Ale papiery na "madrosc" ma.
                Ja bym o malo taki sam blad z moja corka popelnil.
                No wiec poszla do szkoly w wieku 4 lat do pre-K i wlasnie w pre-K nauczyla sie
                czytac i to bez mojej pomocy.Oczywiscie czytanie po angielsku jest duuuuuuuuuzo
                trudniejsze niz po polsku,bo polski to taka kaszana,ktora jak sie pisze tak sie
                czyta,a w angielskim kazda samogloske wymawia sie inaczej zaleznie od tegow
                jakim jest wyrazie.Wiekszosc Polakow znajacych angielski nie wie jak sie Sean
                wymawia,ze o Seatle nie wspomne.
                No wiec bylem nalekcji u Moniki i widze,ze ona jest o dwie dlugosci lepsza niz
                nastepna po niej uczennica Alexandria,wloskiego pochodzenia.
                Mowie do nauczycielki,ze szkoda czasu by moja corka wegetowala w tej klasie i
                czy nie lepiej jej przeniesc o rok wyzej.Wtedy nauczycielka powiedziala mnie,ze
                lepszym rozwiazaniem jest skierowanie jej do Delta program,czyli dla dzieci
                specjalnie uzdolnionych.Zazwyczaj jedno dziecko z klasy jest typowane na
                egzamin do tego programu.Przez egzamin pozytywnie przechodzi tylko 1/3 tam
                skierowanych dzieci,czyli smialo mozna powiedziec,ze sa niezle przebrane.
                Czyli z calego okregu,gdzie jest 20 podstawowek robi sie jedna klase dla tych
                najzdolniejszych,a w kazdej podstawowce jest przecietnie 3-4 rownolegle klasy.
                Czyli ci wybrani stanowia jakies 1,3% ogolu.
                Monika nie jest najlepsza w klasie,ale jest w scislej czolowce.Na dodatek ona
                sie w ogole nie przyklada do nauki.Lekcje odrabia w 15 minut,ale w autobusie w
                drodze do domu.Gdy powiedzialem nauczycielce zeby wiecej zadawala,to baby mnie
                zakrzyczaly,bo ich dzieci po 3-4 godziny siedzialy nad lekcjami.


    • nangaparbat3 Re: Genialne dziecko 18.06.06, 00:22
      Jakis bank przyznaje stypendium bardzo zdolnym dzieciom i zeby je otrzymywać,
      należy miedzy innymi wypelnić tabelę HARMONOGRAM ROZWOJU TALENTU. To mi sie tak
      przypomniało, jak czytalam posty zalozycielki wątku.
      Sadzę, ze świadomie i celowo mozna rozwijać w dziecku pamieć, do pewnego
      stopnia inteligencję, ale czy co wiecej? geniusza się nie tresuje, nie hoduje,
      czlowiek sam musi pojąć, do czego jest stworzony. Sam musi chcieć, i nie po to,
      by zadowolić rodziców. Ja się boję, ze świadomie starając się wychować
      geniusza, niechcacy wychowamy dziecko - osobę - neurotyczną, wiecznie
      wystraszoną, ze nie spełni oczekiwań, podnosząca sobie samoocene przez
      doszukiwanie sie niedoskonalości u innych.
      • maksimum Re: Genialne dziecko 18.06.06, 04:09
        nangaparbat3 napisała:

        > Sadzę, ze świadomie i celowo mozna rozwijać w dziecku pamieć, do pewnego
        > stopnia inteligencję, ale czy co wiecej? geniusza się nie tresuje, nie
        hoduje,
        > czlowiek sam musi pojąć, do czego jest stworzony. Sam musi chcieć, i nie po
        to, by zadowolić rodziców. Ja się boję, ze świadomie starając się wychować
        > geniusza, niechcacy wychowamy dziecko - osobę - neurotyczną, wiecznie
        > wystraszoną, ze nie spełni oczekiwań, podnosząca sobie samoocene przez
        > doszukiwanie sie niedoskonalości u innych.

        Tak sie dzieje,gdy dzieci prominentow partyjnych sa przepychane do wyzszych
        klas dzieki znajomosciom rodzicow.
        Jesli natomiast poprzez selekcje naturalna,jaka jest program Delta dzieci
        znajduja sie w klasie z tak samo uzdolnionymi,to bardzo pozytywnie wplywa to na
        ich rozwoj.
        Co za sens jest umieszczac dzieci o bardzo zroznicowanych zdolnoscia w jednej
        klasie.Jedni i drudzy beda sie stresowali.Slabi,ze nie moga dogonic dobrych a
        dobrzy,ze nie ma sensu sie uczyc,bo i tak wszyscy przejda.Selekcja powoduje
        motywacje.
        • nangaparbat3 Re: Genialne dziecko 18.06.06, 14:08
          maksimum napisał:
          Ja się boję, ze świadomie starając się wychować
          > > geniusza, niechcacy wychowamy dziecko - osobę - neurotyczną, wiecznie
          > > wystraszoną, ze nie spełni oczekiwań, podnosząca sobie samoocene przez
          > > doszukiwanie sie niedoskonalości u innych.
          >
          > Tak sie dzieje,gdy dzieci prominentow partyjnych sa przepychane do wyzszych
          > klas dzieki znajomosciom rodzicow.
          ??????????????
          > Jesli natomiast poprzez selekcje naturalna,jaka jest program Delta dzieci
          > znajduja sie w klasie z tak samo uzdolnionymi,to bardzo pozytywnie wplywa to
          na ich rozwoj.
          "Selekcja" źle mi sie kojarzy. A zaden program, nawet Delta, nie
          jest "naturalny", cokolwiek by to miało znaczyć.

          > Co za sens jest umieszczac dzieci o bardzo zroznicowanych zdolnoscia w jednej
          > klasie.Jedni i drudzy beda sie stresowali.Slabi,ze nie moga dogonic dobrych a
          > dobrzy,ze nie ma sensu sie uczyc,bo i tak wszyscy przejda.Selekcja powoduje
          > motywacje.
          Nie ma "słabych" i "dobrych". Mozna być "w czymś słabym" i "w czymś dobrym". a
          ktoś, kto jest od nas slabszy, tak samo zasługuje na sympatię i szacunek jak
          ten, kto jest lepszy lub taki jak my.
          Motywacje bywają rózne. Dobrze, kiedy człowiek chce byc w czymś coraz lepszy,
          bo lubi to, co robi, bo go to pasjonuje. Jesli stara się byc coraz lepszy, by
          byc lepszym od innych (albo: by inni byli od niego gorsi) nic dobrego z tego
          nie wyniknie, prawie na pewno.
          • maksimum Re: Genialne dziecko 18.06.06, 17:42
            nangaparbat3 napisała:

            > "Selekcja" źle mi sie kojarzy. A zaden program, nawet Delta, nie
            > jest "naturalny", cokolwiek by to miało znaczyć.

            Wszedzie tam gdzie jest egzamin,selekcja jest naturalna.Natomiast tam gdzie
            dzieci prominentow sa przepychane na "wyzszy poziom" bez egzaminow,to jest to
            chore zjawisko.

            > > Co za sens jest umieszczac dzieci o bardzo zroznicowanych zdolnoscia w je
            > dnej
            > > klasie.Jedni i drudzy beda sie stresowali.Slabi,ze nie moga dogonic dobry
            > ch a
            > > dobrzy,ze nie ma sensu sie uczyc,bo i tak wszyscy przejda.Selekcja powodu
            > je motywacje.
            > Nie ma "słabych" i "dobrych". Mozna być "w czymś słabym" i "w czymś dobrym".
            a ktoś, kto jest od nas slabszy, tak samo zasługuje na sympatię i szacunek jak
            > ten, kto jest lepszy lub taki jak my.

            Tu nie mowimy o szacunku lecz o mozliwosci odrobienia pracy domowej.
            Jesli dziecko nie daje sobie radyz pracy domowa,tzn ze jest to dla niego za
            wysoki poziom nauczania.Szacunek zostawmy sobie na spotkania i zdjecia rodzinne.
            Juz w J.H. klasy sa profilowane,wiec mozna wybrac kierunek w ktorym sie jest
            dobrym,a nie narzekac ze dobrym jest sie tylko z W-F i nie ma szacunku u
            tych,ktorzy sa dobrzy z przedmiotow scislych.

            • nangaparbat3 Re: Genialne dziecko 18.06.06, 19:43
              maksimum napisał:

              >> Wszedzie tam gdzie jest egzamin,selekcja jest naturalna.
              Ty sie chyba jakiegos strywializowanego Darwina naczytales.
              Ostatecznie mozna by mowic o "naturalnej selekcji" w sytuacji, kiedy Jozio
              decyduje się zostac piekarzem, a Kazio informatykiem - bo to chca robić i to im
              dobrze wychodzi.
              Wszelkie selekcje szkolne często sa krzywdzące, bo dzieci nie rozwijaja sie wg
              schematow, schematy, jesli nawet istnieją, to tylko po to, by ulatwic nam
              opisywanie rzeczywistości, w ktorej tak naprawde ich nie ma. Kazde dziecko
              rozwija się w innym tempie, a nie wszystkie zdolnosci i prredyspozycje (jak i
              nie wszystkie dysfunkcje) są mierzalne. Mozna przegapic naprawde wybitnie
              uzdolnionych i promować przecietniakow, ktory odznaczaja się swietna pamiecią,
              elokwencją i nawet inteligencją - ale z tym wszystkim mogą być malo kreatywni i
              nawet zwyczajnie głupi.
              Natomiast tam gdzie
              > dzieci prominentow sa przepychane na "wyzszy poziom" bez egzaminow,to jest to
              > chore zjawisko.
              >

              Co Ty z tymi prominentami? To w Stanach tak jest (bo o ile pamietam stamtąd
              piszesz?)
              > > > Co za sens jest umieszczac dzieci o bardzo zroznicowanych zdolnosci
              > a w je
              > > dnej
              > > > klasie.Jedni i drudzy beda sie stresowali.Slabi,ze nie moga dogonic
              > dobry
              > > ch a
              > > > dobrzy,ze nie ma sensu sie uczyc,bo i tak wszyscy przejda.Selekcja
              > powodu
              > > je motywacje.
              > > Nie ma "słabych" i "dobrych". Mozna być "w czymś słabym" i "w czymś dobry
              > m".
              > a ktoś, kto jest od nas slabszy, tak samo zasługuje na sympatię i szacunek
              jak
              > > ten, kto jest lepszy lub taki jak my.
              >
              > Tu nie mowimy o szacunku lecz o mozliwosci odrobienia pracy domowej.
              > Jesli dziecko nie daje sobie radyz pracy domowa,tzn ze jest to dla niego za
              > wysoki poziom nauczania.
              Zadaniem szkoły jest nie tylko wyuczenie, ale tez socjalizacja. Wiec szacunku
              dla innych powinna uczyc jak najbardziej. A ze zroznicowanym poziomem uczniow
              nauczyciel moze sobie poradzić, byle nie mial zbyt licznej klasy, co w Polsce
              niestety jest normą.
              Jedna z najwiekszych przeszkod w rozwoju dzieci jest ich etykietowanie przez
              dorosłych. Ja to widzę w liceum, a co dopiero mowic o podstawowce. Podział na
              bardziej i mniej zdolnych jest wlasnie takim etykietowaniem, własciwie jego
              najbardziej rażącym przykładem.

              Szacunek zostawmy sobie na spotkania i zdjecia rodzinne
              > .
              > Juz w J.H. klasy sa profilowane,wiec mozna wybrac kierunek w ktorym sie jest
              > dobrym,a nie narzekac ze dobrym jest sie tylko z W-F i nie ma szacunku u
              > tych,ktorzy sa dobrzy z przedmiotow scislych.
              A co to JH?
              • wieczna-gosia Re: Genialne dziecko 18.06.06, 20:18
                > A co to JH?

                junior high-

                no co ty nanga nie wiesz ze maximum nie przyjmuje do wiadomosci ze piszemy o
                polskich realiach, gdzie sie przedmiotow nie wybierai skrotow nie tlumaczy bo
                przeciez wszyscy znaja amerykanski system edukacyjny (ktory jest najpelszy na
                swiecie jakby sie ktos pytal).

                Ot taki lokalny koloryt tego forum, tyle ze watki zazyna....
                • wieczna-gosia najlepszy jest, oczywista, najlepszy ntxt 18.06.06, 20:19

                • joannab-o Re: Genialne dziecko 18.06.06, 20:50
                  wieczna-gosia napisała:

                  > Ot taki lokalny koloryt tego forum, tyle ze watki zazyna....

                  Fakt. Mnie ten pracowity człowiek skutecznie zniechęca do gadania.
                  • maksimum Typowy przyklad,ze genialnosc idzie w rodzinie. 18.06.06, 22:18
                    titta napisała:

                    > To ja tez sie dolacze z historia: chlopak z przecietnej rodziny, rodzice na
                    > pewno w zaden specjalny sposob nie inwestowali w niego.

                    Dzieci sa przedluzeniem zycia i osiagniec swoich rodzicow.Zwykla genetyka,ktora
                    na polski mozna przelozyc:wyzej doopy nie podskoczysz.
                    Mozna skonczyc Cambridge a nie byc odpornym psychicznie i wtedy zostaje praca
                    dla przyjemnosci a nie rat race.Tak,odpornosc psychiczna tez jest dziedziczna.
                    Gdy ja studiowalem na SGPiS najlepszym studentem u nas byl chlopak z bardzo
                    przecietnej rodziny,po smiesznej szkole sredniej i tez byl bardzo dobry
                    fizycznie.Mial tylko jeden minus,lubial wypic.Teraz po latach jest ksiegowym w
                    Newsweek i tez lubi sobie wypic.

                    > Najlepszy w szkole
                    > (pomimo wyczynowo uprawianego sportu - z sukcesami). Trzy jezyki - bez
                    > dodatkowych lekcji -szkola, plus to co sam sie nauczyl, olimpijczyk (nauki
                    > scisle), stypendysta MEN; magisterka (nauki scisle) w trzy lata, (pracujac
                    > troche jednoczesnie), doktorat w Cambridge... i tu mu sie znudzilo.
                    > Uczy ...dzieci angielskiego, w przedszkolu. I co po geniuszu, skoro zdolni i
                    > pracowici napewno dalej zachodza?

                    Budowa charakteru to zmudna praca i przy takich samych zdolnosciach
                    najwazniejsze sa :
                    1- odwaga i
                    2- odpornosc psychiczna.
                • maksimum Re: Genialne dziecko 18.06.06, 22:27
                  > no co ty nanga nie wiesz ze maximum nie przyjmuje do wiadomosci ze piszemy o
                  > polskich realiach,

                  A co za problem wprowadzic amerykanskie realia na polskie podworko?
                  Ja nie mam problemu z nasladowaniem lepszych,a tu za to widze ludziska czesto
                  zieja nienawiscia do tego co lepsze.

                  > gdzie sie przedmiotow nie wybierai skrotow nie tlumaczy bo
                  > przeciez wszyscy znaja amerykanski system edukacyjny (ktory jest najpelszy na
                  > swiecie jakby sie ktos pytal).
                  >
                  > Ot taki lokalny koloryt tego forum, tyle ze watki zazyna....

                  Bo istnieja dwa(2) rodzaje gadania:
                  1-konstruktywne,zakonczone wnioskami,ktore wprowadza sie w zycie
                  2-gadanie dla gadania i zabicia czasu,gdzie wnioski i konsekwencje nikogo nie
                  interesuja.

                  Jak ja probuje z gadania dla gadania wyciagnac konstruktywne wnioski,to sie
                  okazuje,ze "zazynam" forum.

                  Talk is cheap.
                  • nangaparbat3 Re: Genialne dziecko 18.06.06, 23:10
                    maksimum napisał:

                    > > no co ty nanga nie wiesz ze maximum nie przyjmuje do wiadomosci ze pisze
                    > my o
                    > > polskich realiach,
                    >
                    > A co za problem wprowadzic amerykanskie realia na polskie podworko?
                    > Ja nie mam problemu z nasladowaniem lepszych,a tu za to widze ludziska czesto
                    > zieja nienawiscia do tego co lepsze.
                    >
                    I tak bywa, to fakt.
                    Ale Ty zdaje sie mylisz geniusz z sukcesem w wyscigu szczurów.

                    A wiesz, dlaczego wyscig szczurów jest zły? Bo nawet jak wygrasz, dalej jestes
                    szczurem.
    • wieczna-gosia a mnie fascynuje w tym opisie jedno.... 19.06.06, 00:51
      jak zwykle sie skupiamy na tym, ze tu takiego geniusza ktos znal, a tu innego a
      ten zrobil kariere znaczy geniusz a tamten nie znaczy ze nie geniusz i po co mu
      to bylo.

      A ja mysle ze wielkie umysly sa wielkie same w sobie. I dla hiperutalentowanego
      czlowieka nie jest problemem ani bolem uczenie sie, nawet wielu rzeczy. I w
      odroznieniu od maximuma doskonale rozumiem te dziewczyne z Brukseli, ktora
      umawia sie z dwa razy starszym facetem- widocznie on jej mozgowi jest w stanie
      sprostac, a 22 letnie siusiaki nie sa w stanie. Poza tym dla 22 latki dwa razy
      starszy facet to 44 lata- tak drastycznie duzo?

      Jesli czlowiek geniuszem jest- to po prostu nim jest. Owszem, mozna mu zapewnic
      warunki i go ksztalcic itd, ale prawda jest taka ze taki czlowiek sam z siebie
      bedzie mierzyl wyzej i dalej. I zadna alfa beta czy delta mu nie jest potrzebna
      do tego by go motywowac. A stopnie to juz najmniej mu sa potrzebne. Bo czlowiek
      genialny jest dlatego ze wlasnie ma w sobie umilowanie madrosci. I mysle ze
      wbrew pozorom to, czy zaczna zarabiac niesamowita kase czy nie- wcale nie jest
      najwazniejsze.

      czy dopuszczacie mozliwosc, ze owa dziewczyna z Brukseli- SAMA dazyla do takiego
      a nie innego scenariusza? Ze nie ma poczucia skradzionego dziecinstwa bo ped do
      wiedzy byl dla niejwazniejszy niz obejrzenie kolegi urznietego w wannie. A koles
      z Cambridge? Kto wie, moze spodziewal sie po tym miejscu czegos wiecej, a
      zobaczyl dobrze pracujacy kombnat kariery a on szukal czegos innego? Czy byle
      przecietniaka stac wewnetrzenie na trzepniecie drzwiami cambridge? A moze koles
      uczy dzieci bo sie spelnia? Amoze w jego glowie krystalizuje sie nowy plan?

      takie mam refleksje- genialnosc a sukces i rat race to sa kompletnie dwie inne
      rzeczy. Mysle ze kazdy z nas zna czlowieka o ktorym mozna powiedziec- no moze
      nie geniusz- wybitny talent w.... a jednoczesnie takiego, ktorzy zamiast
      zarabiac hajs robi cos innego. No i co- nie geniusz, bo na Wall street nie punktuje?
      • maksimum Zdolnemu jest duzo trudniej niz przecietnemu. 19.06.06, 05:32
        figrut napisała:

        > I jeszcze jedno. Bardzo zdolnemu dziecku często jest dużo trudniej niż
        > przeciętnemu. Wszyscy zawsze na niego liczą - konkursy, olimpiady - a to jest
        > ogromne obciążenie psychiczne. Im inteligentniejsze dziecko, tym bardziej
        zdaje
        > sobie z tego sprawę, że nie można kogoś zawieść. Moja córa płakała jak
        > dowiedziała się że zdobyła "tylko" 95 punktów, bo kilka nauczycielek przed
        > testem powiedziało jej, że zdobędzie maksymalną ilość punktów, a ona twierdzi
        >że zawiodła ich oczekiwania.

        To samo bylo jak moj syn dostal 82 z testu.Nauczycielka omal sie nie zalamala.
        Ja wtedy postanowilem mu troche pomoc i z nastepnego testu dostal 100.On jest
        taki,ze nie chce zeby mu pomagac i uwaza mnie za intruza jak interesuje sie
        jego przygotowaniem do testow.
        Poza tym szkoly nastawione sa na srednich uczniow i ci najzdolniejsi sami musza
        nad soba pracowac.
      • maksimum Re: a mnie fascynuje w tym opisie jedno.... 19.06.06, 06:04
        wieczna-gosia napisała:

        > I w odroznieniu od maximuma doskonale rozumiem te dziewczyne z Brukseli, ktora
        > umawia sie z dwa razy starszym facetem- widocznie on jej mozgowi jest w stanie
        > sprostac, a 22 letnie siusiaki nie sa w stanie.

        Zaraz,zaraz!
        A gdzie i kiedy ja powiedzialem,ze jej nie rozumiem?
        To ogolony jej nie rozumie.Co mnie obchodzi z kim ona sie spotyka i dlaczego?
        Ja wyrazilem szczera watpliwosc,ze ona jest ladna i ponetna,bo takie znajduja
        ladnych,mlodych i ponetnych facetow,ktorzy tez sa bogaci i na stanowiskach.
        W USA 4-letnie studia konczy sie w wieku 21 lat.Jesli ktos jest zdolny moze to
        zrobic w 3 lata i w wieku 22 lat miec juz dwa lata pracy za soba.

        > Poza tym dla 22 latki dwa razy starszy facet to 44 lata- tak drastycznie duzo?

        Nie o to mnie szlo.Dziewczyna wybiera sobie kogo chce,tylko gdybym ja byl na
        miejscu tej dziewczyny,to wybralbym sobie mlodszego.Gdybym byl na miejscu tego
        faceta,to zrobilbym dokladnie to co on.

        > Jesli czlowiek geniuszem jest- to po prostu nim jest. Owszem, mozna mu
        zapewnic
        > warunki i go ksztalcic itd, ale prawda jest taka ze taki czlowiek sam z siebie
        > bedzie mierzyl wyzej i dalej. I zadna alfa beta czy delta mu nie jest
        >potrzebna do tego by go motywowac.

        Wbrew pozorom,jest to koniecznoscia.
        Kazdy uczen powinien byc w szkole traktowany tak samo,czyli byc motywowanym
        przez nauczycieli i rowiesnikow.Jesli bardzo zdolne dziecko przebywa w
        otoczeniu sredniakow,to w zaden sposob nie jest motywowane do nauki,ani przez
        kolegow ani przez nauczyciela,ktory skoncentrowany jest na wiekszosci.
        Jesli wlasciwa selekcja umiesci najzdolniejszych w jednej klasie,wtedy
        nauczyciel tez bedzie skoncentrowany na wiekszosci,czyli bedzie trafial do
        zdecydowanej wiekszosci najzdolniejszych.

        > A stopnie to juz najmniej mu sa potrzebne. Bo czlowiek
        > genialny jest dlatego ze wlasnie ma w sobie umilowanie madrosci. I mysle ze
        > wbrew pozorom to, czy zaczna zarabiac niesamowita kase czy nie- wcale nie jest
        > najwazniejsze.

        Pieniadz jest miernikiem wartosci,a koledzy B.Gatesa ze szkoly i studiow razem
        z nim zaczeli budowac wspolny biznes.Czyli grupowanie najlepszych daje duzo
        wieksze szanse na sukces,bo co dwie glowy ,to nie jedna.
        Myslisz ze Gates otworzylby biznes wspolnie z jakims sredniakiem ze szkoly????
        Paul Allen,to jego kumpel ze szkoly sredniej a Steve Ballmer-to jego kumpel ze
        studiow i razem zalozyli Microsoft.
        en.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates

        > czy dopuszczacie mozliwosc, ze owa dziewczyna z Brukseli- SAMA dazyla do
        takiego
        > a nie innego scenariusza? Ze nie ma poczucia skradzionego dziecinstwa bo ped
        >do wiedzy byl dla niejwazniejszy niz obejrzenie kolegi urznietego w wannie.

        O przeskakiwaniu klas w podstawowce nie decyduje uczen,lecz rodzic.
        Ja kiedys o tym myslalem,ale teraz jestem na tyle zadowolony z Delta ze za nic
        bym sie na to nie zdecydowal.

        > A koles
        > z Cambridge? Kto wie, moze spodziewal sie po tym miejscu czegos wiecej, a
        > zobaczyl dobrze pracujacy kombnat kariery a on szukal czegos innego?

        Dokladnie i ja tak pomyslalem,ale dobrze zorganizowana uczelnia wyglada wlasnie
        jak kombinat.Czlowiek juz jest na tyle dorosly,ze sam powinien znalezc sobie
        swoje miejsce.To nie podstawowka czy H.S.

        > Czy byle
        > przecietniaka stac wewnetrzenie na trzepniecie drzwiami cambridge? A moze
        koles
        > uczy dzieci bo sie spelnia? Amoze w jego glowie krystalizuje sie nowy plan?

        Widzisz,nauka nie jest celem,a tylko srodkiem do celu.
        Widocznie mu sie bezpieczniki przepalily i robi to co daje mu satysfakcje.

        > takie mam refleksje- genialnosc a sukces i rat race to sa kompletnie dwie inne
        > rzeczy. Mysle ze kazdy z nas zna czlowieka o ktorym mozna powiedziec- no moze
        > nie geniusz- wybitny talent w.... a jednoczesnie takiego, ktorzy zamiast
        > zarabiac hajs robi cos innego. No i co- nie geniusz, bo na Wall street nie
        >punktuje?

        Z tym genem geniuszu to jest tak,ze on nie ginie i nawet jak facet uczy dzieci
        w przedszkolu angielskiego a jest niezwykle zdolny,to przekaze te zdolnosci
        swoim dzieciom.W naturze nic nie ginie i co sie odwlecze,to nie uciecze.
        Matka Chopina lubila pasjami grac na fortepianie a ojciec Mozarta byl slawnym
        na cala Europe nauczycielem muzyki,czyli talent jest przekazywany z pokolenia
        na pokolenie.Nie boj zaby ze zaniknie.
        • maksimum Ty to musisz furore robic na zabawach remizowych!! 19.06.06, 17:41
          0golone_jajka napisał:

          > Tutora powiadasz? W Stanach mieszkacie? Jeśli tak to nic dziwnego że masz
          >córke geniuszkę, bo Amerykanie to idioci.

          Tak,a Bill Gates,Steve Ballmer i Paul Allen to sa Polacy przebywajacy czasowo w
          Stanach.
          Ty swoimi glupimi opowiadankami,to musisz niezla furore robic na zabawach
          wsiowych.A teraz szczerze ogolony,skonczyles jakas zawodowke rolnicza,czy tylko
          przyuczyli Cie do pracy w polu?

          > Mój kolega był zagrożony w polskim liceum,
          > ale miał zczęście bo rodzice wyjechali na placówkę do Stanów. Tamtejszą
          >szkołę skończył z wyróżnieniem smile)

          Tak,bo my tu w Stanach mamy TYLKO jedna szkole i to taka wlasnie specjalna dla
          imigrantow z Europy Wschodniej,ktorzy przeblyski geniuszu maja.
          Tlumacze jak chlop krowie na granicy,ze do zadnej porzadnej szkoly nie
          dostaniesz sie bez bardzo dobrych wynikow ze szkoly podstawowej lub J.H.
          Do wszystkich lepszych szkol sa poza tym egzaminy i NIKOGO nie przyjmuja bez
          egzaminow.Nie ma transferow do dobrych szkol,czyli jak nie zalapales sie na
          pierwszy rok,to do drugiej klasy Cie nie przyjma.

          en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
          Poczytaj se ogolony wsioku troche ,zanim zaczniesz sie osmieszac.
          "Admission is granted at the first grade and seventh grade levels only."

          No wiec podsumowujac.Dzieciak polskich dyplomatow poszedl w jalepszym przypadku
          do drugorzednej szkoly,a do takiej ja swoich dzieci nie wysylam.

          PS.On byl twoim kolega z liceum,a Ty rzekomo jestes po studiach,wiec dlaczego
          nie wspomniales jakie studia twoj kolega skonczyl w USA?
          Napisz,ze Harvard,to bedzie dobrze wygladalo.

          • maksimum A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 19.06.06, 18:15
            0golone_jajka napisał:

            > Tutora powiadasz? W Stanach mieszkacie? Jeśli tak to nic dziwnego że masz
            córke geniuszkę, bo Amerykanie to idioci. Mój kolega był zagrożony w polskim
            liceum,
            > ale miał zczęście bo rodzice wyjechali na placówkę do Stanów. Tamtejszą
            >szkołę skończył z wyróżnieniem smile)

            Jak Ty bys sie czul,gdyby twoje dziecko przechodzilo przez bardzo trudne
            egzaminy,a tu ni z tego ni z owego dyrektor przyjmuje do szkoly dzieciaka bez
            egzaminow i to takiego,ktory do zadnej amerykanskiej szkoly nie chodzil.
            Pierwsza watpliwosc,to jest znajomosc jezyka na odpowiednim poziomie,by dac
            sobie rade z jakimkolwiek innym przedmiotem niz angielski.
            en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
            Kazda szkola ma swoj statut i musi dzialac wg niego i jesli ktokolwiek jest
            przyjety bez egzaminow,to kazdy moze sadzic szkole o dzialanie niezgodne ze
            statutem.Dyrektor od razu wylatuje ze szkoly.
            Jesli jest napisane w statucie,ze:
            "Admission is granted at the first grade and seventh grade levels only."
            to znaczy,ze zadnych transferow nie ma.
            No wiec powiedzmy sobie szczerze,ze twoj kolega zostal przyjety do podrzednej
            szkoly w USA i dlatego mogl sie wyroznic.Gdyby rzeczywiscie byl dobry,to
            skonczylby dobre studia,ale o tym juz nie piszesz,no wiec historia jest bez
            konca i pointy.
            • myelegans Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 19.06.06, 20:32
              Drogi Maximum, No wiec odpowiedz mi w takim razie dlaczego w USA
              nauke/technike/technologie rozwijaja cudzoziemcy z importu, glownie Chinczycy,
              Hindusi, i Europejczycy. W nauce/biotechnologii/inzynierii R&D jest tylko
              ulamek tubylcow absolwentow wyzszych uczelni.

              Na MIT, 70% poza udergraduates to cudzoziemcy: glownie Hindusi i Chinczycy z
              importu, ktorzy studia konczyli w swoich krajach, w nauce, inzynierii ten
              odsetek jest duuuzo wiekszy. W duzej firmie biotechnologicznej, w ktorej
              pracuje fundatorem jest.... Hindus, w dziale R&D, czyli tu gdzie trzeba sie
              wykazac kreatywnoscia i innowatorstwem pracuja prawie sami cudzoziemcy.

              Mialam okazje porownac oba systemy, wyjechalam po studiach z Polski i w USA
              zrobilam doktorat z biologii molekularnej na jednej z lepszych uczelni, uczylam
              tez studentow, na dobrej, prywatnej uczelni, gdzie czesne wynosi 35K na rok i
              wiesz co bylam zaszokowana niskim poziomem studentow pierwszego roku studiow.
              Rowniez tych z Delt i innych honor societies i prestizowych HS, material z
              biologii/chemii wykladany na I roku byl na poziomie polskiego liceum. Studenci
              nie potrafili myslec, nie potrafili obliczyc frakcji liczby, nie umieli
              przeliczac stezen, bez kalkulatorow byli jak bez reki. Nie potrafili logicznie
              rozwiazywac problemow. Zrobilam kiedys eksperyment i zabronilam uzywania
              kalkulatorow na kolokwium, 90% nie rozwiazala zadan, a nie byly to rownania
              rozniczkowe, tylko zwykle dzialania arytmetyczne. Czesc z nich przeszla przez
              HS ze szczatkowym materialem z fizyki/chemii/matematyki, bo mieli do wyboru
              wiec wybierali "social studies"

              Wiesz dlaczego w niektorych szkolach/klasach cala klasa jest w 95 centylu z
              wynikami, bo jest system tzw. curving, czyli zaniza sie skale ocen, tak, zeby
              wszyscy zdali i to zdali na najwyzszej granicy. Mialam o to duza awanture z
              dziekanem, jak odmowilam robienia "curving" na moich egzaminach, bo wtedy
              oblalam 30%, gdybym zanizyla poprzeczke, co sie powszechnie robi, to pewnie 30%
              mialoby "A" i wszyscy byliby zadowoleni . Wiesz, ze na Harvardzie 91% (!!!)
              studentow graduuje sie z cum laudae, czyli graduacje z wyroznieniem, bo wszyscy
              Ci absolwenci jak szukaja pracy, to pisza "graduated with cum laudae", co gdyby
              sie przyjrzec nic nie znaczy, ale to jest polityczne i dla statystyk, zeby
              Harvard dobrze wypadl.

              Czy wiesz, ze po dostaniu sie do szkoly medycznej, studentow raczej przepychna
              na sile, pozwalajac im zdawac te same egzaminy po kilka razy, a nie wyrzucaja w
              ramach tej naturalnej selekcji, nawet jezeli MOCNO kuleja, zeby nie obnizac
              statystyk, i zeby nie obnizyc rekrutacji, bo szkola straci na tym cenne $$$$.?

              Studia doktoranckie mialy lepszy poziom, bo podwyzszali go cudzoziemcy. Prawde
              powiedziawszy nastawiona bylam na zupelnie inny poziom i bylam zaszokowana.

              Nauczyciele bija tutaj na alarm, bo tylko 16% (SIC!!!) mlodziezy idzie na
              kierunki techniczne, w tym nauki komputerowe. Za 50 lat cala nauka/technologia
              bedzie przychodzila z Azji, USA straca monopol i hegemonie, ktora utrzymuja do
              tej pory tylko dzieki sprytnej polityce drenazy mozgow z zagracnicy i wolnosci
              i pieniedzy, ktore lozyli na nauke i technike, ale to sie juz konczy, bo Bush
              obniza naklady na nauke, a konserwatywni politycy kontroluja wolnosc nauki np.
              nie fundujac badan nad embryonic stem cells. Przeczytaj dlugi artykul sprzed
              kilku miesiecy w tygodniku Time.

              Wiec prosze nie demonizuj i nie mysl, ze chwyciles Pana Boga na nogi. Zycze
              Twoim dzieciom najlepszych wynikow w nauce i pierwszego miejsca w wyscigu
              szczurow, ale nie wchodz tutaj i nie wyjezdzaj zawsze porownujac jak tu jest
              wspaniale, a w Polsce do niczego. Porownujac oba systemy bardzo stanowczo
              twierdze, ze poziom przecietnego polskiego licealisty jest lepszy, niz tych z
              prestizowych HS

              Sorry, za przydlugi i troche nie na temat post, ale wytrzymalosc mi puscila.
              Nie bede z Toba polemizowala, bo argumenty Twoje juz znam. Przytoczylam tylko
              fakty, tak dla innych tez.
              • nangaparbat3 Nie zgadzam sie z Maximum 19.06.06, 22:15
                ale proszę, nie wyrzucaj go za drzwi tylko dlatego, ze ma inne zdanie czy nawet
                przekręca fakty.
                Mnie kiedys wywalono z innego forum za niewłasciwe poglady, teraz tam
                zajrzałam - adminka gada sama ze sobą. Więc, jak widzisz, nie jest to dobra
                metoda.
                • maksimum Re: Nie zgadzam sie z Maximum 19.06.06, 22:52
                  nangaparbat3 napisała:

                  > ale proszę, nie wyrzucaj go za drzwi tylko dlatego, ze ma inne zdanie czy
                  nawet przekręca fakty.
                  > Mnie kiedys wywalono z innego forum za niewłasciwe poglady, teraz tam
                  > zajrzałam - adminka gada sama ze sobą. Więc, jak widzisz, nie jest to dobra
                  > metoda.

                  Ja go nigdzie nie wyrzucam,ale stwierdzenie,ze Amerykanie to idioci jest wielka
                  przesada.Moje dzieci urodzily sie w USA i sa przede wszystkim Amerykanami,choc
                  po polsku tez mowia.
              • wieczna-gosia ale jak go ruszylo hehe 19.06.06, 22:41
                Amerykanski system krytykowac!!! Ssytem ktory wypuscil Billa G. i spolke. Kraj
                Ivy leaguje i opportunities!!!

                Swiat sie konczy.....


                Ale luzik- w koncu wiadomo ze krytykujemy bo mieszkamy w Polsce, edukacje mamy
                jak d.upa i po prostu zzera nas zazdrosc. czysta zawisc.

                hehehe
              • maksimum Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 19.06.06, 22:48
                myelegans napisała:

                > Drogi Maximum, No wiec odpowiedz mi w takim razie dlaczego w USA
                > nauke/technike/technologie rozwijaja cudzoziemcy z importu, glownie
                Chinczycy,
                > Hindusi, i Europejczycy. W nauce/biotechnologii/inzynierii R&D jest tylko
                > ulamek tubylcow absolwentow wyzszych uczelni.

                A jak sie patrzy na Microsoft,to jest tam Bill Gates z kumplami i ani jednego
                nie-WASP.
                en.wikipedia.org/wiki/Bill_gates

                > Na MIT, 70% poza udergraduates to cudzoziemcy: glownie Hindusi i Chinczycy z
                > importu, ktorzy studia konczyli w swoich krajach, w nauce, inzynierii ten
                > odsetek jest duuuzo wiekszy. W duzej firmie biotechnologicznej, w ktorej
                > pracuje fundatorem jest.... Hindus, w dziale R&D, czyli tu gdzie trzeba sie
                > wykazac kreatywnoscia i innowatorstwem pracuja prawie sami cudzoziemcy.

                Co innego jest pracowac dla kogos,a co innego otworzyc wlasny biznes i
                zatrudniac tych geniuszy z Chin i Indii.

                > Mialam okazje porownac oba systemy, wyjechalam po studiach z Polski i w USA
                > zrobilam doktorat z biologii molekularnej na jednej z lepszych uczelni,
                uczylam
                > tez studentow, na dobrej, prywatnej uczelni, gdzie czesne wynosi 35K na rok
                >i wiesz co bylam zaszokowana niskim poziomem studentow pierwszego roku studiow.

                Pewno nie wiesz,ze w USA nie maja w H.S. takiego przedmiotu jak geografia.Nie
                ma tez wielu innych,ktore sa nauczane w Polsce.Jest za to science,gdzie jest
                wszystkiego po trochu.

                > Rowniez tych z Delt i innych honor societies i prestizowych HS, material z
                > biologii/chemii wykladany na I roku byl na poziomie polskiego liceum.

                Bo studia w USA zaczyna sie w wieku 17-18 lat a liceum w Polsce konczy w wieku
                18-19 lat.A jak jeszcze wezmiesz pod uwage 5-letnie technika,ktore kiedys
                byly,to studentem w Polsce bylo sie na 1 roku w wieku 20 lat.

                > Studenci
                > nie potrafili myslec, nie potrafili obliczyc frakcji liczby, nie umieli
                > przeliczac stezen, bez kalkulatorow byli jak bez reki. Nie potrafili
                logicznie
                > rozwiazywac problemow. Zrobilam kiedys eksperyment i zabronilam uzywania
                > kalkulatorow na kolokwium, 90% nie rozwiazala zadan, a nie byly to rownania
                > rozniczkowe, tylko zwykle dzialania arytmetyczne. Czesc z nich przeszla przez
                > HS ze szczatkowym materialem z fizyki/chemii/matematyki, bo mieli do wyboru
                > wiec wybierali "social studies"
                >
                > Wiesz dlaczego w niektorych szkolach/klasach cala klasa jest w 95 centylu z
                > wynikami, bo jest system tzw. curving, czyli zaniza sie skale ocen, tak, zeby
                > wszyscy zdali i to zdali na najwyzszej granicy. Mialam o to duza awanture z
                > dziekanem, jak odmowilam robienia "curving" na moich egzaminach, bo wtedy
                > oblalam 30%, gdybym zanizyla poprzeczke, co sie powszechnie robi, to pewnie
                >30% mialoby "A" i wszyscy byliby zadowoleni . Wiesz, ze na Harvardzie 91% (!!!)
                > studentow graduuje sie z cum laudae, czyli graduacje z wyroznieniem, bo
                wszyscy
                > Ci absolwenci jak szukaja pracy, to pisza "graduated with cum laudae", co
                gdyby
                > sie przyjrzec nic nie znaczy, ale to jest polityczne i dla statystyk, zeby
                > Harvard dobrze wypadl.

                I w porownaniu z innymi uczelniami wypada dobrze.
                Ja nie mam nic przeciwko temu,ze w klasie syna az 20 uczniow ma co najmniej 90%
                srednia,bo w czasie wreczania nagrod Arista przekonalem sie,ze w innych klasach
                takich uczniow jest tylko 5-6.Co mnie obchodza inne klasy czy uczelnie?
                Zadowolony jestem z klasy w jakiej znalazl sie syn i to wszystko.

                > Czy wiesz, ze po dostaniu sie do szkoly medycznej, studentow raczej
                przepychna
                > na sile, pozwalajac im zdawac te same egzaminy po kilka razy, a nie wyrzucaja
                w ramach tej naturalnej selekcji, nawet jezeli MOCNO kuleja, zeby nie obnizac
                > statystyk, i zeby nie obnizyc rekrutacji, bo szkola straci na tym cenne $$$$.?

                Nie sa to najlepsze praktyki,ale powiem Ci co stalo sie w szkole syna.
                Osme klasy sa najbardziej liczne,bo maja w sumie 400 uczniow,a juz 7 me i 6 te
                tylko po 300. I okazalo sie,ze z klas 6 tych i 7 mych jest wiecej studentow w
                Arista niz z klas 8-mych.Ilosc niestety mija sie z jakoscia.
                Dobry dyrektor szkoly przyjmie mniejsza ilosc studentow,po to tylko,zeby miec
                lepszy poziom nauczania.A gdy juz szkola czy uczelnia wyrobi sobie marke,to
                wtedy mozna minimalnie podnosic ilosc studentow,ale tak by nie tracic na
                jakosci.
                Kiedys Harvard byl najlepsza uczelnia w USA,a teraz wiecej aplikantow i lepszy
                poziom prezentuje NYU.Bo gdy sie troche zastanowic,to co za powod mialby
                mieszkaniec NYC jechac na prowincje na studia,gdy dwie najbardziej oblegane
                uczelnie w USA to NYU i Columbia.

                > Studia doktoranckie mialy lepszy poziom, bo podwyzszali go cudzoziemcy.
                Prawde
                > powiedziawszy nastawiona bylam na zupelnie inny poziom i bylam zaszokowana.
                > Nauczyciele bija tutaj na alarm, bo tylko 16% (SIC!!!) mlodziezy idzie na
                > kierunki techniczne, w tym nauki komputerowe. Za 50 lat cala
                nauka/technologia
                > bedzie przychodzila z Azji, USA straca monopol i hegemonie, ktora utrzymuja
                >do tej pory tylko dzieki sprytnej polityce drenazy mozgow z zagracnicy i
                wolnosci
                > i pieniedzy, ktore lozyli na nauke i technike, ale to sie juz konczy, bo Bush
                > obniza naklady na nauke, a konserwatywni politycy kontroluja wolnosc nauki
                np.
                > nie fundujac badan nad embryonic stem cells. Przeczytaj dlugi artykul sprzed
                > kilku miesiecy w tygodniku Time.

                Ja wole sie trzymac liczb,zamiast czytac literature opisowa.
                www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_ppp_percap-economy-gdp-ppp-per-capita
                Tak wyglada sytuacja teraz,a co bedzie pozniej,to niech sie moje dzieci o to
                martwia.

                > Wiec prosze nie demonizuj i nie mysl, ze chwyciles Pana Boga na nogi. Zycze
                > Twoim dzieciom najlepszych wynikow w nauce i pierwszego miejsca w wyscigu
                > szczurow, ale nie wchodz tutaj i nie wyjezdzaj zawsze porownujac jak tu jest
                > wspaniale, a w Polsce do niczego. Porownujac oba systemy bardzo stanowczo
                > twierdze, ze poziom przecietnego polskiego licealisty jest lepszy, niz tych z
                > prestizowych HS

                Ja widze polskich licealistow przyjezdzajacych do USA i w najlepszym wypadku
                mieszcza sie w sredniej szkol przecietnych.
                Moje dzieci chodza rowniez do polskiej szkoly w soboty i z ich klas tylko 3-4
                osoby chodza do dobrych szkol amerykanskich.
                I ja sie specjalnie nie zachwycam swoimi dziecmi,bo one nawet w swoich klasach
                nie sa najlepsze.
                • mankencja Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 20.06.06, 00:38
                  > A jak sie patrzy na Microsoft,to jest tam Bill Gates z kumplami i ani jednego
                  > nie-WASP.
                  > en.wikipedia.org/wiki/Bill_gates

                  slabe jednak te twoje stany, skoro moga sie [twoimi ustami] poszczycic tylko
                  gatesem]

                  > Pewno nie wiesz,ze w USA nie maja w H.S. takiego przedmiotu jak geografia.Nie
                  > ma tez wielu innych,ktore sa nauczane w Polsce.Jest za to science,gdzie jest
                  > wszystkiego po trochu.

                  i pewnie z tego powodu żadna dziedzina nie jest dokładnie omawiana, tylko tak
                  po trochu wlasnie

                  > Bo studia w USA zaczyna sie w wieku 17-18 lat a liceum w Polsce konczy w wieku
                  > 18-19 lat.A jak jeszcze wezmiesz pod uwage 5-letnie technika,ktore kiedys
                  > byly,to studentem w Polsce bylo sie na 1 roku w wieku 20 lat.

                  ale, jak sam pisaleś, naukę rozpoczyna się wcześniej, niż w Polsce.

                  • maksimum Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 20.06.06, 01:05
                    mankencja napisała:

                    > slabe jednak te twoje stany, skoro moga sie [twoimi ustami] poszczycic tylko
                    > gatesem]

                    Ja tu jeszcze mieszkam,moj kuzyn i sporo znajomych.

                    > > Pewno nie wiesz,ze w USA nie maja w H.S. takiego przedmiotu jak geografia
                    > .Nie
                    > > ma tez wielu innych,ktore sa nauczane w Polsce.Jest za to science,gdzie j
                    > est wszystkiego po trochu.
                    >
                    > i pewnie z tego powodu żadna dziedzina nie jest dokładnie omawiana, tylko tak
                    > po trochu wlasnie

                    I dlatego wlasnie moja elegancja sie tak zdziwila niskim poziomem
                    poszczegolnych przedmiotow wlasnie na 1 roku studiow.
                    Bo wybranie wlasciwego kierunku studiow zaczyna sie na 2 roku.

                    > > Bo studia w USA zaczyna sie w wieku 17-18 lat a liceum w Polsce konczy w
                    > wieku
                    > > 18-19 lat.A jak jeszcze wezmiesz pod uwage 5-letnie technika,ktore kiedys
                    > > byly,to studentem w Polsce bylo sie na 1 roku w wieku 20 lat.
                    >
                    > ale, jak sam pisaleś, naukę rozpoczyna się wcześniej, niż w Polsce.

                    Tak,ale do glowy 4-latka nie wejdzie az tyle co do glowy 5-latka.Rok roznicy w
                    wieku nastoletnim to jednak dosc sporo.I w tych lepszych H.S. w ostatnim roku
                    juz przerabiaja program ze studiow.

                    en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
                    "All Hunter students pursue an academically enriched six-year program of study.
                    The curriculum is a rigorous college preparatory program that provides a
                    liberal arts education. The majority of subjects are accelerated such that high
                    school study begins in the 8th grade and state educational requirements are
                    completed in the 11th. During the 12th grade, they take electives, attend
                    courses at Hunter College and Columbia University (for transferable credit),
                    and participate in internships."



                    • myelegans Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 20.06.06, 03:33
                      BTW, Gates wcale geniuszem nie jest, gdyby sie urodzil o innym czasie i w innym
                      miejscu to g...o by zrobil.
                      Znalazl sie w dobrym miejscu w dobrym czasie, mial wizje, pomysl, i poparcie,
                      szczesliwy zbieg okolicznosci, tak jak wielu z pucybutow do wlascicieli sklepow
                      sieciowych i wcale nie geniusze, tylko przedsiebiorczy, ciezko pracujacy z
                      odrobina ryzyka i ambicji. Dla mnie geniuszami sa ludzie, ktorzy przerastaja
                      epoke, tak jak Leonardo da Vinci. Myslisz, ze bez Gatesa systemy komputerowe nie
                      bylyby w tym miejscu gdzie sa? WAtpie, ale niech sie wypowiedza specjalisci.

                      No i widzisz nauke sie wczesniej zaczyna, ale marnuje sie potencjal dzieci bo
                      nie przyklada sie duzej wagi do nauk scislych i pozniej na I roku studiow
                      nadbrabiac matematyke/fizyke/chemie jest juz za pozno. Umysly sie pokurczyly.

                      Znam wiele polkich dzieci, ktore przyjechaly z rodzicami na postdoc w
                      podstawowce, poza poczatkowymi problemami jezykowymi, ktore szybko
                      przezwyciezyly nudzily sie w klasach rownorzednych, bo "mamo przeciez mysmy to
                      juz wszystko przerabiali". Kolezanka zabrala podreczniki i przerabiala material
                      klasy rownorzednej w Polsce z synem, bo w szkole niczego nowego sie nie uczyl i
                      bali sie, ze rok w Polsce zawali.

                      Nie mowiac juz o tym, ze Amerykanie to abnegaci jezykowi, jedyni wielojezyczni
                      to z domow emigrantow, nie spotkalam zadnego mowiacego plynnie w zadnym jezyku,
                      oprocz tych, co te jezyki studiowali, a i to nie bardzo.
                      Jezeli ten system edukacyjny jest taki wspanialy do dlaczego caly swiat
                      spokojnie wygrywa z nimi w naukach scislych i komputerowych, Ci wyksztalceni w
                      Chinach, Indiach, Polsce? No dlaczego? I robia to w kraju, w ktorym jezyk nie
                      jest ich pierwszym jezykiem, wiec musza go najpierw opanowac.

                      No wlasnie, tak liza wszystkiego po trochu, geografii nie maja i wiekszosc
                      studentow nie wie gdzie na mapie jest Irak. Jedynie czego ich ucza dobrze to jak
                      zdawac ustandaryzowane egzaminy, ale jest to technika, z mysleniem i
                      rozwiazywaniem problemow nie ma wspolnego.

                      Tez Ci studenci pierwszego roku pisza bardzo niepoprawnie gramatycznie i
                      niechlujnie, o wiele lepsze eseje pisali mi studenci-cudzoziemcy, dla ktorych
                      ang. byl drugim jezykiem. Cieszylabym sie gdyby moje moje dziecko wybralo
                      studia za granica.

                      Mylisz sie mowiac, ze cudzoziemcy nie sa przedsiebiorcami i pracuja u innych,
                      zauwaz, ze komus na wizie trudno jest dostac pozyczke, albo skusic inwestorow.
                      Znam kilku Hindusow, ktorzy zalozyli wbrew temu co mowisz wlasne firmy
                      pharmaceutyczno/biotechnologiczne albo komputerowe, duze, zaczynali tu juz po
                      studiach.

                      Wiec nie wiem co chcesz ta dyskusja udowodnic.
                      • maksimum Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 20.06.06, 04:56
                        myelegans napisała:

                        > BTW, Gates wcale geniuszem nie jest, gdyby sie urodzil o innym czasie i w
                        >innym miejscu to g...o by zrobil.

                        Juz widze Kopernika i twoja mine,ktory sie rodzi dzisiaj i odkrywa,ze jednak
                        Ziemia krazy wokol slonca.

                        > Znalazl sie w dobrym miejscu w dobrym czasie, mial wizje, pomysl, i poparcie,
                        > szczesliwy zbieg okolicznosci, tak jak wielu z pucybutow do wlascicieli
                        sklepow
                        > sieciowych i wcale nie geniusze, tylko przedsiebiorczy, ciezko pracujacy z
                        > odrobina ryzyka i ambicji.

                        Taaaaaaaaaaaaaaaak!!
                        Odrobina ryzyka bylo porzucenie studiow na Harvardzie,gdzie bardzo dobrze mu
                        szlo i wdanie sie w niepewne interesy o ktorych niewielu mialo pojecie.
                        Przy okazji inwestowal caly swoj kapital i jeszcze pozyczone.

                        > Dla mnie geniuszami sa ludzie, ktorzy przerastaja
                        > epoke, tak jak Leonardo da Vinci.

                        Gates przerosl duuuuuuuuuuzo bardziej epoke niz ktokolwiek przed nim.
                        Czy Leonardo byl najbogatszym czlowiekiem na swiecie dzieki swoim pomyslom?
                        A Mozart umarl w biedzie.Czy Tobie geniusz musi sie kojarzyc z bieda?
                        Czy czlowiek,ktory sobie dobrze daje rade w zyciu nie zasluguje na miano
                        geniusza?
                        Czy to zawsze musi byc dr Judym umierajacy na gruzlice.
                        Bo chyba nie chcesz powiedziec ,ze Bill Gates to jakis Nikodem?

                        > Myslisz, ze bez Gatesa systemy komputerowe nie
                        > bylyby w tym miejscu gdzie sa? WAtpie, ale niech sie wypowiedza specjalisci.

                        Tiaaaaaa!
                        Kolesie z EU zawladneliby swiatem z linuxem!

                        > No i widzisz nauke sie wczesniej zaczyna, ale marnuje sie potencjal dzieci bo
                        > nie przyklada sie duzej wagi do nauk scislych i pozniej na I roku studiow
                        > nadbrabiac matematyke/fizyke/chemie jest juz za pozno. Umysly sie pokurczyly.

                        Nic mnie o tych przykurczach nie wiadomo.Szkola srednia jest od rozwoju
                        ogolnego,a studia od szczegolnego.
                        Jak Mozart przestalby grac na fortepianie na jeden rok,to stracilby talent???
                        Chyba sie nie rozumiemy?

                        > Znam wiele polkich dzieci, ktore przyjechaly z rodzicami na postdoc w
                        > podstawowce, poza poczatkowymi problemami jezykowymi, ktore szybko
                        > przezwyciezyly nudzily sie w klasach rownorzednych, bo "mamo przeciez mysmy to
                        > juz wszystko przerabiali". Kolezanka zabrala podreczniki i przerabiala
                        material
                        > klasy rownorzednej w Polsce z synem, bo w szkole niczego nowego sie nie uczyl
                        >i bali sie, ze rok w Polsce zawali.

                        Jesli ma sie na mysli powrot do Polski,to jest to konieczne.
                        I chyba nie uwazasz,ze dzieci ludzi na amerykanskich postdoc sa tak samo
                        uzdolnione jak przecietne dzieci amerykanskie?
                        Przeciez nie kazdy Amerykanin nadaje sie na postdoc.To sa dzieci zdolnych ludzi
                        i powinny brylowac w szkolach,choc jak juz wspomnialem,najlepsze szkoly w USA
                        nie przyjmuja transferow.

                        > Nie mowiac juz o tym, ze Amerykanie to abnegaci jezykowi, jedyni
                        wielojezyczni
                        > to z domow emigrantow, nie spotkalam zadnego mowiacego plynnie w zadnym
                        >jezyku, oprocz tych, co te jezyki studiowali, a i to nie bardzo.

                        Bede zgadywal:Nie bylas w NYC?
                        Tu wszyscy sa co najmniej 2-jezyczni.

                        > Jezeli ten system edukacyjny jest taki wspanialy do dlaczego caly swiat
                        > spokojnie wygrywa z nimi w naukach scislych i komputerowych, Ci wyksztalceni w
                        > Chinach, Indiach, Polsce? No dlaczego? I robia to w kraju, w ktorym jezyk nie
                        > jest ich pierwszym jezykiem, wiec musza go najpierw opanowac.

                        Tak samo wygrywaja jak linux wygral z windows!

                        > No wlasnie, tak liza wszystkiego po trochu, geografii nie maja i wiekszosc
                        > studentow nie wie gdzie na mapie jest Irak. Jedynie czego ich ucza dobrze to
                        jak zdawac ustandaryzowane egzaminy, ale jest to technika, z mysleniem i
                        > rozwiazywaniem problemow nie ma wspolnego.

                        Ma,ma i to bardzo duzo.
                        Gdyby tak bylo jak mowisz,to w szkole syna uczyliby sie wszyscy uczniowie z
                        jego polskiej szkoly,ktore calkiem przypadkiem sa niemal obok siebie.
                        Okazuje sie,ze w amerykanskim J.H. jest TYLKO jedna dziewczynka z polskiej
                        szkoly syna.Inna jest w innej dosc dobrej szkole i to by bylo na tyle.

                        > Tez Ci studenci pierwszego roku pisza bardzo niepoprawnie gramatycznie i
                        > niechlujnie, o wiele lepsze eseje pisali mi studenci-cudzoziemcy, dla ktorych
                        > ang. byl drugim jezykiem. Cieszylabym sie gdyby moje moje dziecko wybralo
                        > studia za granica.

                        Czyli w Stanach czy w Polsce?

                        > Mylisz sie mowiac, ze cudzoziemcy nie sa przedsiebiorcami i pracuja u innych,
                        > zauwaz, ze komus na wizie trudno jest dostac pozyczke, albo skusic inwestorow.
                        > Znam kilku Hindusow, ktorzy zalozyli wbrew temu co mowisz wlasne firmy
                        > pharmaceutyczno/biotechnologiczne albo komputerowe, duze, zaczynali tu juz po
                        > studiach.
                        >
                        > Wiec nie wiem co chcesz ta dyskusja udowodnic.

                        Ze zdolni ludzie rodza sie wszedzie,tak w Polsce jak i w Chinach,ale jednak
                        najwiecej jest ich w USA.A ci ktorzy jeszcze tu nie przyjechali,czekaja w
                        kolejce.
                • hankam Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 20.06.06, 12:03

                  >
                  > A jak sie patrzy na Microsoft,to jest tam Bill Gates z kumplami i ani jednego
                  > nie-WASP.
                  >

                  Maxi, ale ty i twoje dzieci to też nie WASPy. Więc może niepotrzebnie się tak
                  napinasz.
                  • maksimum Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 20.06.06, 22:47
                    hankam napisała:

                    >
                    > >
                    > > A jak sie patrzy na Microsoft,to jest tam Bill Gates z kumplami i ani jed
                    > nego nie-WASP.
                    > >
                    >
                    > Maxi, ale ty i twoje dzieci to też nie WASPy. Więc może niepotrzebnie się tak
                    > napinasz.

                    Masz racje,ale sprobowac nie zaszkodzi.
              • izabela_741 Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 20.06.06, 11:36
                Dziekuje Ci za ten post.
                Niemal dokladnie to samo mowia moja kolezanka i kolega z liceum - ktorzy
                wyjechali do Stanow na studia i tam porobili doktoraty, wszystkie post- i teraz
                nadal "sie ucza" ale i ksztalca studentow.
                Moze nawet namowie ich na wypowiedz w tym watku...
                Nareszcie kilka wypowiedzi na temat a nie prywata polegajaca na dopieszczaniu
                kompleksow niektorych osob.
                • izabela_741 Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 20.06.06, 11:43
                  Acha -dziekuje Myelegans smile
                • maksimum Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 20.06.06, 23:03
                  izabela_741 napisała:

                  > Dziekuje Ci za ten post.
                  > Niemal dokladnie to samo mowia moja kolezanka i kolega z liceum - ktorzy
                  > wyjechali do Stanow na studia i tam porobili doktoraty, wszystkie post- i
                  >teraz nadal "sie ucza" ale i ksztalca studentow.

                  Tutaj murarz czy inny "fachowiec" od kladzenia kafelkow zarabia 50-70 tys
                  rocznie i czesto nie ma pozwolenia na prace,slabo mowi po angielsku i na
                  dodatek nie placi podatkow od tych swoich zarobkow.A teraz wypowiedza sie twoi
                  znajomi,ktorzy rowniez sa fachowcami post,ze jednak uczelnie nie placa za
                  dobrze.
                  To jest kwestia podazy i popytu,jesli jest wiecej chetnych na wykladanie na
                  uczelni niz wykladanie kafelkow,to kto powinien wiecej zarabiac?
                  Zdolni ludzie sa wszedzie i jak Polacynie przyjada do USA,to zastapia ich
                  Hindusi,bo Chinczykom juz sie nie bardzo oplaci.

                  > Moze nawet namowie ich na wypowiedz w tym watku...
                  > Nareszcie kilka wypowiedzi na temat a nie prywata polegajaca na dopieszczaniu
                  > kompleksow niektorych osob.

                  Dla wiekszosci jak Bill Gates nauka jest srodkiem,ale dla niektorych celem w
                  zyciu i tego na tym forum zmieniac nie bedziemy.
                  O ile lepszy jest profesor na Harvardzie,ktorego nikt nie zna od Billa Gatesa i
                  w czym nie bedziemy sobie udowadniac.
                  • izabela_741 Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 21.06.06, 14:42
                    A teraz wypowiedza sie twoi
                    > znajomi,ktorzy rowniez sa fachowcami post,ze jednak uczelnie nie placa za
                    > dobrze.
                    NIe rozumiem - moze napisz wprost o co Ci chodzi? Ze slabo zarabiaja, czy ze
                    nie sa dosc wyksztalceni czy co? A moze Tobie daleko do nich po jedynej szkolce
                    w Polsce? I stad kompleksy?
                    Jak w ogole jestes w stanie podejsc do oceny sytuacji nie majac niemal zadnych
                    danych? To jakas kosmiczna sufitologia!
                    > Zdolni ludzie sa wszedzie i jak Polacynie przyjada do USA,to zastapia ich
                    > Hindusi,bo Chinczykom juz sie nie bardzo oplaci.
                    O tym tez pisala Myelegans: "obce" mozgi zastepuja miejscowe wiec jest problem
                    z poziomem edukacji w przedmiotach scislych badz tez z dopasowaniem do rynku
                    oferty edukacyjnej. Czyli system edukacyjny nawala.
                    > Dla wiekszosci jak Bill Gates nauka jest srodkiem,ale dla niektorych celem w
                    > zyciu i tego na tym forum zmieniac nie bedziemy.
                    > O ile lepszy jest profesor na Harvardzie,ktorego nikt nie zna od Billa Gatesa
                    i
                    >
                    > w czym nie bedziemy sobie udowadniac.
                    Ale ja nie mam zadnej obsesji na punkcie Gatesa! Niech mu ziemia lekka bedzie!
                    I nie mam zamiaru produkowac wynurzenia na temat kto cenniejszy dla ogolu
                    populacji. Kazdy moze byc cenny i to zalezy tylko od niego.
                    • maksimum Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 21.06.06, 22:23
                      izabela_741 napisała:

                      > Jak w ogole jestes w stanie podejsc do oceny sytuacji nie majac niemal
                      >zadnych danych? To jakas kosmiczna sufitologia!

                      Jest zasadnicza roznica w sposobie nauczania w USA i w Polsce.
                      W Polsce matematyka polega na znajomosci wzorow,szybkiego ich podstawiania i
                      szybkiego wyliczania wyniku koncowego.
                      W USA ani wzory ani kalkulatory nie sa potrzebne,bo pytania sa na inteligencje
                      i wyobraznie.
                      Tutaj podalem przyklady pytan dla 13-latkow amerykanskich:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=37673622&a=43931807
                      > O tym tez pisala Myelegans: "obce" mozgi zastepuja miejscowe wiec jest
                      >problem z poziomem edukacji w przedmiotach scislych

                      Nie ma zadnego problemu z poziomem edukacji w przedmiotach scislych w USA,bo
                      Bill Gates,Paul Allen,Steve Ballmer i Dell -wszyscy dorobili sie majatkow
                      bazujac wlasnie na edukacji w przedmiotach scislych.
                      Chcialas powiedziec,ze na uczelniach amerykanskich wykladowcy sa z Polski,Chin
                      czy Indii i to sie zgadza,bo chyba nie myslisz,ze ci czterej wymienieni powyzej
                      przez mnie panowie kwapia sie do wykladania na Harvardzie,ale kwalifikacji nie
                      maja,wiec musza siedziec w biznesie?
                      Widzisz,ja uwzam ze kazdy z nich gdyby chcial byc profesorem,to juz dawno by
                      byl,tylko ze im sie to nie oplaca.

                      > badz tez z dopasowaniem do rynku
                      > oferty edukacyjnej. Czyli system edukacyjny nawala.

                      Gdyby system edukacyjny nawalal,to by gospodarka nawalala,a jak wiesz Federal
                      Reserve ostatnio dosc mocno schladza gospodarke amerykanska.

                      • izabela_741 Re: A teraz na spokojnie o dobrych szkolach. 22.06.06, 10:23
                        Ja rozumiem, ze Twoja odpowiedz odnosi sie do mojego poprzedniego maila a wiec
                        dotyczyla moich znajomych a nie sposobu nauczania. Dlatego powtarzam:nie wiesz
                        o czym piszesz.
                        Nauczanie w Polsce na tyle sie zmienia, ze nie sadze, ze bylbys w stanie
                        rozwiazac z glowy aktualnej matury z 3 czy 4 wybranych przedmiotow. Moze
                        jeszcze testy gimnazjalne tak, chociaz... System, o ktorym piszesz juz nie
                        istnieje. Jestes dinozaurem. Ja tez jestem dinozaurem a nowego systemu dopiero
                        sie zaczynam uczyc. Odpuscmy wiec sobie przeszlosc.
                        • maksimum Porownujac oba systemy bardzo stanowczo twierdze 25.06.06, 02:53
                          myelegans napisała:

                          > Porownujac oba systemy bardzo stanowczo
                          > twierdze, ze poziom przecietnego polskiego licealisty jest lepszy, niz tych z
                          > prestizowych HS

                          Nie wiesz o czym piszesz.
                          Przecietny polski licealista nie ma szans na przejscie egzaminow do dobrego
                          H.S. w NYC.
                          Sporo osob czytajacych te dyskusje mieszka lub ma znajomych w NYC wiec maja
                          okazje sie wypowiedziec czy ich dzieci lub dzieci znajomych chodza do
                          najlepszych szkol publicznych w NYC,a sa one dwie i to jest:
                          I LIGA:
                          1-Hunter College H.S.en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
                          1-Stuyvesant H.S.en.wikipedia.org/wiki/Peter_Stuyvesant_High_School

                          II LIGA:
                          To jest to 7 ponizej wymienionych(poza Stuyvesant)
                          en.wikipedia.org/wiki/Specialized_High_Schools_Admissions_Test
                          1-Bronx HS of Science
                          2-Brooklyn Tech. HS
                          3-HS for Math,Science and Engineering at City College
                          4-Queens HS for Science at City College
                          5-Staten Island Tech HS

                          III LIGA:
                          To sa te H.S. gdzie sie nie zdaje egzaminow a przyjmowanym sie jest na podstawie
                          testow z J.H.

                          No wiec wszyscy ci ,ktorzy przyjezdzaja z zagranicy ida do III Ligowych H.S. i
                          zazwyczaj do tej samej klasy do jakiej uczeszczali w Polsce,czyli sa o rok
                          starsi od wszystkich innych dzieci w swojej klasie,bo nauka w pierwszej klasie
                          w Stanach zaczyna sie w wieku 6 lat.
                          Jesli sa bardzo dobrzy w swojej klasie,to nawet w tym samym roku szkolnym sa
                          awansowani o rok wyzej,czyli po polsku "przeskakuja klase" i chodza wtedy do
                          szkoly z dziecmi w swoim wieku,tak jak to mialo miejsce z corka Moniki,ktora
                          byla celujaca uczennica w Polsce,a w NYC chodzi do III kategorii J.H. ale w
                          swojej grupie wiekowej.
                          Teraz chyba rozumiecie opowiadanie ogolonego,ze jego kolega,ktory byl slaby w
                          Polsce skonczyl z wyroznieniem III kategorii J.H. czy H.S. W jego opowiadaniu
                          nie bylo wspomniane ze kolega "przeskoczyl klase" wiec chodzil z dzieciakami o
                          rok mlodszymi.

                          > Sorry, za przydlugi i troche nie na temat post, ale wytrzymalosc mi puscila.
                          > Nie bede z Toba polemizowala, bo argumenty Twoje juz znam. Przytoczylam tylko
                          > fakty, tak dla innych tez.

                          A ja jestem pewien,ze Ty nie znasz faktow i opierasz sie na obiegowych opiniach
                          podobnie jak ogolony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka